PDA

Zobacz Pełną Wersję : [ dowcipy ] aka HUMOR DLA DOROSŁYCH!!!!!!


Strony : 1 [2] 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16

Scorpion
04-04-2002, 17:12
Dla zrozumienia kawalu wazna informacja:
w Bosni po 10 wieczorem jest godzina policyjna.
Jest godzina 9.50 wieczorem. Dwoch serbskich zolnierzy
spaceruje po miescie. Po drugiej stronie ulicy widza przechodzacego
cywila. Jeden z zolnierzy strzela mu prosto w lep.
- Czemu go zabiles, jeszcze nie ma 10 ?
- Znalem go. Daleko mieszka. I tak by nie zdarzyl do domu.

Nad rzeczka, opodal krzaczka siedzi sobie krowa i pali trawke.
Zadowolona, klimat i te sprawy. Podplywa do niej bobr,
wychodzi na brzeg i pyta:
- Te, krowa, co robisz?
- Aaaa, widzisz, bobr, jaram, jest OK!
- Daj troche, jeszcze nigdy nie kurzylem.
- Jasne, sciagnij bracie bucha i poczuj sie cool!
Bobr wciagnal dym do pyska i od razu wypuscil.
Na to krowa:
- Eeeee, bracie, nie tak! Patrz:
sciagnij bucha i trzymaj go w plucach przez dluzsza chwile..,
albo wiesz co?, najlepiej to w tym czasie przeplyn sie
kawalek w dol rzeki, wroc tu i wtedy wypusc powietrze
- bedzie OK!
Jak uradzila, tak bobr zrobil. Zaciagnal sie gleboko i plynie pod woda.
Jako, ze juz po kilku chwilach zrobilo mu sie happy, wyszedl na brzeg
i orbituje sobie na trawie.
Podchodzi do niego hipopotam i pyta:
- Te, bobr, co robisz?
- Aaa, widzisz hipciu, fazuje sobie, ale jest pieknie!
- Daj troche stuffu.......... ja tez chce!
- Podplyn sobie do krowy, ona ci da.
Hipopotam podplynal kawalek w gore rzeki do krowy
i wychodzi na brzeg..., a krowa wybauszyla oczy i wrzasnela:
- Bobr, kurwa! WYPUSC POWIETRZE!=

---

Trwaja mistrzostwa swiata w posuwaniu na czas.
Przygotowuja sie:
Szybki Lopez,
Strus Pedziwiatr
i Speedy Ggonzalez.

Komentuje Dariusz Szpakowski i Wlodzimierz Szaranowicz.
(DS) -Szybki Lopez sie rozgrzewa, juz sie rozgrzal, zaczyna...
10... 20... 30... Limit czasu sie skonczyl.
Rekordu swiata nie bedze, ale to i tak niezly wyknik.
Chyba sie zgodzisz Wlodziu.

(WS) -Kolejny zawodnik to Strus Pedziwiatr.
ZACZYNA! 100... 200... 300... 400...
No, no no... calkiem niezly wynik. Przyznaj Darku!

(DS) -Ten wynik byl niezly, ale oto na arenie staje legendarny
Speedy Gonzalez.
Zaczal. Tysiac... dwa tysiace... trzy tysiace... cztery tysiace....
pierwszy sektor... drugi sektor...
WLODZIU! SPIERDALAMY!!!

---

Pewnego dnia Jezus zwolal w niebie swoich apostol˘w, i powiedzial:
- Na ziemi zle sie dzieje. Slyszalem na temat rozprzestrzeniajacej
sie tam pladze narkomanii i musimy cos z tym zrobic, lecz problem w
tym ze niezbyt wiele o tym zjawisku tak naprawde tutaj wiemy. W
zwiazku z tym wysylam was wszystkich z misja na ziemie: idzcie i
zdobadzcie pr˘bki r˘znych narkotyk˘w.
Kiedy to sie wam uda, wr˘ccie tutaj do mnie i razem przyjrzymy sie z
czym mamy do czynienia.
Jak postanowil, tak sie tez stalo. Apostolowie udali sie na ziemie i
po jakims czasie zaczeli powracac ze zdobytymi narkotykami.
- Puk, puk! - rozleglo sie u drzwi Jezusa.
- Kto tam?
- Sw. Piotr.
- Co przytargales?
- Marihuane z Kolumbii.
- Ok. wchodz.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Sw. Marek.
- Co przytargales?
- Haszysz z Amsterdamu.
- Ok. wchodz.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Sw. Pawel.
- Co przytargales?
- Konopie z Indii.
- Ok. wchodz.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Sw. Lukasz.
- Co przytargales?
- Opium z Indonezji.
- Ok. wchodz.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Sw. Krzysztof.
- Co przytargales?
- LSD i troche trawki z jakichs akademik˘w w Europie.
- Ok. wchodz.
I tak po pewnym czasie zebral sie juz prawie caly komplet.
- Puk, puk! Rozleglo sie raz jeszcze.
- Kto tam?
- Judasz.
- Co przytargales?
- FBI!!! Lapska w g˘re, gebami do sciany i nie ruszac sie!!!!

Mam nadzieje, że żadne się nie powtórzyły :D

Żartownis
05-04-2002, 08:05
PROPOZYCJA SEMINARIUM DLA PAŃ

Temat: Wspomaganie funkcji mózgu u nowoczesnej kobiety.

Cel: Uczestniczki powinny zachwycić się fascynującym
doświadczeniem, jakim jest używanie mózgu.

Warunek: Chęć nauki (nawet jeśli to ciężko przychodzi).

Czas trwania: Brunetki każdy moduł 1,5 miesiąca
Rude każdy moduł 3 miesiące
Blondynki każdy moduł 6 miesięcy.

Kurs obejmuje 4 moduły.

MODUŁ I
1. Nauczyć się akceptować los: Urodziłam się kobietą.
2. Poznać swoją przestrzeń życiową: Kuchnia.
3. Jak utrzymywać porządek w mojej torebce? (ćwiczenia praktyczne pod kontrolą).
4. Jak zrobić zakupy w czasie krótszym niż 4 godziny: Podstawowe pojęcia.
5. Znać granice: Jak prawidłowo robić makijaż?
6. Kurs programowania I (wszystkie panie): Obsługa kuchenki mikrofalowej.
7. Kurs programowania II (tylko brunetki i rude): Odtwarzacz wideo.

MODUŁ II
1. Zmierzenie się z nieznanym: Samochód.
2. Ćwiczenia dynamiczne: Co mam robić, gdy siedzę w samochodzie?
3. Parkowanie, część I: Wiedza podstawowa.
4. Parkowanie, część II: Manewry.
5. Prawdziwe wyzwanie: Pedał hamulca i pedał gazu.
6. Skrzynia biegów: kompletny instruktaż (w przypadku blondynek tylko skrzynia automatyczna).
7. Prawidłowe użycie kierunkowskazu.
8. Podstawowy kurs geometrii: obiekty ruchome.
9. Percepcja optyczna: Czerwone, zielone i żółte światło (ćwiczenia praktyczne).
10. Kurs specjalny: Parkowanie w garażu.
11. Zmierzenie się z niejedną niewiadomą: Narzędzia i części zamienne.
12. Kurs przetrwania I: Gdzie są światła awaryjne?
13. Kurs przetrwania II: Wymiana koła - jedno koło.
14. Kurs przetrwania III: Wymiana koła - więcej kół (...tak, to też się zdarza!)
15. Kurs przetrwania IV: Sprawdzić z powodzeniem poziom oleju.

MODUŁ III
1. Zrozumienie roli butów: Żadne obcasy na świecie nie wyniosą mnie na poziom mężczyzny.
2. Słownictwo I: Definicja słowa "tak". Korekta ćwiczeń z pytaniem "czy jesteś gotowa?".
3. Słownictwo II: Definicja pojęcia "5 minut".
4. Socjologia: Piłka nożna to nie sport, ale uświęcone działanie.
5. Prawo i etyka I: Rozmowy mężczyzn o piłce nożnej.
6. Prawo i etyka II: Nigdy nie mieszać się w te rozmowy.
7. Jak uniknąć niepotrzebnych pytań? (np. "Czy uważasz, że jestem ładna?" albo "Mam coś w sobie?").
8. Szczerość I: Panie też puszczają bąki, eksperymentalne zadanie grupowe.
9. Szczerość II: Golenie i nie tylko (intensywny kurs dla brunetek): Męska część kobiety.
10. Zachowanie podczas zakupów I: Karta Citybank, definicja słowa "limit kredytu".
11. Zachowanie podczas zakupów II: Ja też mogę ciągnąć skrzynkę z napojami.
12. Dlaczego moja mama nie jest u nas mile widziana? (1000 przykładów).
13. Cudowne zjawisko "czas": Punktualnie podać kolację.

MODUŁ IV
1. Kurs telefonowania: Kiedy skończyć rozmowę? Ćwiczenia w grupach - 4 panie na 1 telefon (zabrać śpiwór).
2. Kurs makijażu: Kobieca metamorfoza (wykład ze slajdami).
3. Teleterapia I: Nigdy więcej "M jak miłość".
4. Teleterapia II: Romanse to czysta fikcja, a nie rzeczywistość.
5. Ja i moje ciało: Prawo ciężkości.
Zaakceptować siebie, jaką się jest (kobietą!): lustro nie kłamie.

* * *

Na lawce w parku siedzi staruszek i strasznie placze. Podchodzi do niego przechodzien i zapytuje:
- Dlaczego placzesz?
- Synu mam 88 lat, dwa tygodnie temu ozenilem sie z najseksowniejsza laska w okolicy, ma 22 lata, 90/60/90, super gotuje, kochamy sie kiedy chce, wieczorem mi czyta...
- No to o co chodzi?
- Nie pamietam gdzie mieszkam!

* * *

Dziewczyna wypytuje chlopaka na pierwszej randce.
- Jozek, a masz jakies nalogi?
- Alez skad!
- A masz jakies hobby?
- Tak, lubie roslinki.
- A jakie?
- Chmiel, tyton...

* * *

W 25-ta rocznice slubu para spozywa uroczysty obiad w milczeniu. W pewnej chwili zona mowi do meza:
- Wiesz. Jak pomysle sobie, ze to juz 25 lat jestesmy razem, to mi się cieplo robi kolo serca.
- Nie truj. Po prostu biust ci wpadl do zupy.

* * *

Wieczorna rozmowa małżenstwa w lożu:
- Badź miły i powiedz mi przed snem coś czułego, na przykład "kocham cię!"...
- Kocham cię!
- Powiedz jeszcze "Mój najdroższy skarbie!"...
- Mój najdroższy skarbie!
- I dodaj coś od siebie...
- Dobranoc!

* * *

Policyjny Volkswagen Transporter zatrzymuje sie przy TIRówce.
Uchyla sie szybka
- Ile ?
Prostytutka:
- Z przodu 100, z tylu 150.
Na to glosy z glebi radiowozu:
- Dlaczego my z tylu mamy wiecej placic ???

Żartownis
06-04-2002, 10:28
Pewnego dnia Anglik, Irlandczyk i Szkot wybrali sie razem na piwo.Nieoczekiwanie kazdemu z nich do kufla z ledwie napoczetym napojem wpadla mucha. Anglik odsunal piwo z obrzydzeniem i zamowil drugie. Irlandczyk wyciagnal muche palcem i spokojnie pil dalej.
Szkot rowniez wyciagnal muche... i zaczal ja dusic, krzyczac:
- Wypluj to, wypluj to suko!

* * *

Motto wakacji
"Turnus mija, a ja niczyja "
"Ani okresu, ani adresu "

* * *

Motto na kazdy dzien
"Lubie prace. Praca mnie fascynuje.
Potrafie godzinami siedziec i przygladac sie jej."

* * *

Motto dnia:
Spiew slowikow slychac z dala,
Slonko z gory napierdala,
Zaba w wodzie dupe moczy,
Kurwa! Jaki dzien uroczy!!!

* * *

Jaka jest roznica pomiedzy wibratorem i szefem?
Wibrator nigdy nie bedzie prawdziwym chujem!!!

* * *

Wnuczek pyta dziadka:
- Dziadku, jak to jest, jestes juz pod dziewiecdziesiatke, a ciagle kobiety za toba szaleja, co noc inna przychodzi?
- A bo ja wiem - odpowiedzial dziadek i w zamysleniu oblizal brwi.

* * *

Informatyk kochal sie z kobitka i ona nagle dostala ataku padaczki.
Informatyk zlapal wiec za telefon i dzwoni na pogotowie. Przyjmujaca zgloszenie pyta sie:
- Panskim zdaniem co sie naprawde stalo tej kobiecie?
- Nie wiem, ale tak jakby jej sie ORGAZM ZAWIESIL

* * *

Plywa sobie zolw w morzu na powierzchni. Relaksacyjnie macha lapkami. Wkolo niego plywa rekin i uwaznie przyglada sie zolwiowi. Zolw plywa tak jakby nigdy nic. Nagle rekin nie wytrzymal podplynal i odgryzl zolwiowi noge. Zolw spojrzal na rekina z wyrzutem i mowi:
- No bardzo kurwa smieszne.

* * *

Policjant zatrzymuje samochod i mowi do kierowcy:
"Siodmy raz pana zatrzymuje i siodmy raz gubi pan ladunek!"
"A ja siodmy raz panu powtarzam, ze jest zima, a ten samochod to piaskarka."

* * *

Przychodzi facet do USC i mowi:
- Chcialbym sobie zmienic imie.
- A jak pan ma na imie? - pyta urzedniczka.
- Alfons.
- Alez prosze pana, wielu mezczyzn ma takie imie i nie zmieniaja, bo dobrze sie z nim czuja.
- Ja wiem, ale mi nie pasuje do nazwiska.
- A jakie pan ma nazwisko?
- Wojewodzki.

Żartownis
06-04-2002, 14:35
Feministyczny Kubuś Puchatek ....


Manifest feministek

Dlaczego niektore amerykańskie organizacje społeczne żądają usuniecia "Kubusia Puchatka" z bibliotek szkolnych? Już Freud nie miał wątpliwości, że w bajkach ukryto zaskakujące prawdy o naszej psychice...

Jakiś czas temu niektóre amerykańskie organizacje społeczne określane jako "politically correct", zażądały wycofania z bibliotek szkolnych w USA "niezwykle szkodliwej dla młodego pokolenia Amerykanów" książki zatytułowanej Winnie the Pooh.Ów tajemniczy i groźny... "Łyni Depuch" - to nikt inny jak znay nam doskonale z tłumaczenia Ireny Tuwimowej... Kubuś Puchatek. Na Kubusiu nie pozostawiono suchej nitki; słuchając wypowiedzi jego przeciwników można by odnieść wrażenie, iż to właśnie przez tę książkę Ameryka przegrała wojnę w Wietnamie, przez nią rósł deficyt budżetowy, rozpleniła się narkomania, AIDS, nietolerancja i przemoc na tla rasowym...

Radykalne feministki zarzucały Puchatkowi, że proponje klasyczny męski szowinizm (jedyną "kobietą" w tej książce - na dziewięć, czy dziesięć pierwszoplanowych postaci - jest Kangurzyca, która nie dość, że nie jest wojującą "women-liberatorką", nie dość, że stanowi typowy obraz kury domowej, to jeszcze - o zgrozo! - samotnie wychowuje dziecko, a więc zapewne została podstępnie wykorzystana i porzucona bez środków do życia przez jakiegoś zwyrodniałego samca), a "postępowi" studenci i lewicujący profesorowie nauk politycznych obwiniali autora Alana Aleksandra Milne'a o "promowanie kapitalistycznego, konsumpcyjnego stylu życia" (wszystkie przemyślenia Puchatka dotyczą "małego Conieco:, a nie walki klas), "wychwalanie dominacji klas posiadających" (zauważmy, że Kubuś nie pracuje, a mimo to ma zawsze w domu miodek!) oraz o "utrwalanie skostniałej, feudalnej struktury zależności społeczno-ekonomicznych" (chodzi oczywiście o uprzewilejowaną pozycję Krzysia).

Co ciekawe: w obronie Puchatka wystąpiły natychmiast ugrupowania zrzeszające amerykańskie mniejszości seksualne; ich aktywiści wskazywali, iż w książce tej odnaleźć można pewne wątki homoseksualne, które uczą dzieci tolerancji dla osób o odmiennych prefencjach płciowych.Między pro- i antykubusistami rozgorzała zażarta dyskusja na temat seksualizmy Kubusia Puchatka.

Nie był to zresztą pierwszy przypadek, gdy taka sobie niewinna, zwyczajna bajeczka doczekała się psychologicznej wiwisekcji. To samo robił przecież Zygmunt Freud w swych pracach O nawiązaniu do baśni w materiale sennym i Historii pewnej nerwicy dziecięcej, a także Otto Rank w Badaniu mitów i baśni. Śpiącą królewnę rozłożył na czynniki pierwsze Steff Bornstein, Śnieżkę pokroił J.F. Grant Duff, Kopciuszka zmasakrowała Beryl Stamford, a Czerwonym Kapturkiem zajęła się Lilla Veszy-Wagner oraz sam Erich Fromm.

Jednak chyba najsłynniejszym "oprawcą" psychologicznym baśni i bajek był Bruno Bettelheim, który w pracy O znaczeniach i wartościach baśni dokonał ich prawdziwej masakry. U Bettelheima wszystko jest proste i jasne: Jaś i Małgosia to obsesyjny lęk przed śmiercią i odłączeniem od matki, Śnieżka to symbol córki odrzuconej przez matkę i kochanej przez ojca, a z kolei w Roszponce i Kopciuszku mamy doskonałą ilustrację konfliktów edypalnych...

Niestety, MmBMR (Miś o Bardzo Małym Rozumku) nie doczekał się jeszcze profesjonalnej analizy psycho-seksuologicznej w wykonaniu jakiegoś zapalonego freudysty - zwolennicy poglądów papy Freuda są wprost niezastąpionymi tropicielami wszelkich śladów pierwistków seksualnych - musimy więc - z konieczności - ograniczyć się do naszych własnych amatorskich rozważań. Zacznijmy od Krzysia: po pierwsze dostrzegamy tu lekką, zabarwioną deliktanie "pierwiastkiem homo" skłonność do ekshibicjonizmu. Oto na przykład Krzyś zaprasza Narratora, by ten opowiadał historyjki o Kubusiu podczas kąpieli! Poza tym pewne w zachowaniu Krzysa są widoczne także pewne cechy charakterystyczne dla typu sadystycznego (dowód: Krzyś ciągnie Kubusia na góre po schodach, a główka misia podskakuje tuk-tuk-tuk na każdym stopniu).

A teraz Prosiaczek: mamy tu do czynienia z typowym przypadkiem homoseksualizmu. Weżmy na przykład taki oto fragment: "... Prosiaczek nie słuchał, tylko czekał z upragnienia, aby zobaczyć niebieskie szelki Krzysia... Prosiaczek już je kiedyś widział przedtem, jeden jedyny raz. Ale był wtedy o wiele młodszy i tak był przejęty ich widokiem, że musiał pójść do łóżeczka o pół godziny wcześniej niż zwykle. I od tego czasu zastanawiał się zawsze, czy byLy one tak niebieskie i tak napięte, jak mu się wtedy wydawało".

Kolej na głównego bohatrea, Kubusia Puchatka: otóż mógłby on być klasycznym przykładem "osobnika zbyt leniwego na seks"; to właśnie tacy jak Kubuś czekają biernie aż Seksualna Okazja pojawi się sama - tak jak pojawiają się na stole baryłeczki pełne miodu, gdy przychodzi wreszcie pora na małe Conieco - a kiedy Okazja nie chce się zmaterializować, wykorzystują pośpiesznie pierwszą nadarzającą się sposobność.

Zupełnie inaczej z Kłapouchym; tu diagnoza brzmi: kompleks niższości plus daleko posunięty fatalizm seksualny, połączony z lękiem przed kastracją (ogon będzie tu oznaczał męskie narządy płciowe, a jego utrata, zgubienie - patrz rozdział "w którym Kłapouchy gubi ogon, a Puchatek go odnajduje" - ich pozbawienie). U Królika odnajdujemy skłonności do kazirodztwa i seksu grupowego (chodzi oczywiście o wszystkich jego "krewnych i znajomych", którzy na dodatek zawsze występują razem!) oraz początki pedofilli ( jego obsesyjne poszukiwanie Małego!), a u Sowy odkrywamy symptomy charakterystyczne dla tak zwanego eortomana-gawędziarza (trochę teorii, parę mądrych wyrazów w rodzaju "felliato" i "coitus interruptus", a do tego kilka opowoeści zasłyszanych od znajomych i pewna mina).

Jedynie Tygrys zachowuje się w miarę normalnie - to gatunek nieco lekkomyślnego, choć czarującego playboya-samochwały, który szuka tylko okazji, by sobie bryknąć na boku. Jednocześnie Tygrys wykazuje pewien pragmatyzm - zakotwiczył się na stałe w domu Kangurzycy (była już o niej mowa), z którą żyją na kocią łapę (lub może raczej: na tygrysią łapę). Razem wychowują Maleństwo, czyli owoc związku Kangurzycy z - jak przypuszczam - Narratorem. Maleństwo zaś - dzięki przebywaniu z Tygrysem - ma szansę wyrosnąć na bawidamka i podrywacza...

Han
06-04-2002, 18:23
Ale sie napisałeś :p Niektore dobre, aby tak dalej wynagrodze ci karmą :D :D :p

Żartownis
06-04-2002, 20:43
NIE PAMIETAM CZY TO JUZ DAWAŁEM NO ALE ŚMIESZNE JEST WIEC ZOBACZCIE CO OZNACZAJA WASZE IMIONA....


Znaczenie imion męskich





· Adam - nudny i ma małego
· Adrian - zazwyczaj krępy i ogląda kreskówki
· Albert - uroczy i śmieszny, ale pedał
· Aleksander - ładnie i mądrze mówi, łasy na łapówki
· Alfons - o @!#$!
· Alfred - onanista
· Andrzej - wie, co dobre w życiu, jada Wieprzmaki
· Anatol - od urodzenia łysy i w pinglach, szuja
· Arkadiusz - myśli, że wszyscy go lubią, a jest na odwrót
· Arnold - mięczak i ciota
· Artur - koleżeński, sympatyczny, pomaga innym, totalny frajer
· Bartek - gaduła i nudziarz, lubi dziewczynki na wrotkach
· Benedykt - lamus okropny, pewnie ksiądz
· Bernard - moczymorda, zawsze wszystko wie najlepiej, często ksiądz lub lekarz
· Błażej - dziecinny i nudny, jeździ maluchem
· Bogdan - typowy Polaczek - lubi wypić i dać komuś po mordzie
· Bogusław - twardy skurwiel, dupy się do niego kleją
· Bronisław - lamus
· Cezary - wkurwiający i dziecinny, ma głupie imię
· Czesław - inteligentny typ, fajnie mieć go za kumpla, jak już się przyzwyczaisz do tego chujowego imienia
· Damian - nygus, włóczy się ze wszystkimi, zdecydowanie biseksualista
· Daniel - uroczy gość, sypia tylko z facetami
· Darek- dealuje narkotykami i nosi kradzione ubrania
· Dominik - grubas, który ciągle je cukierki i czekoladę, sra obok kibla
· Edward - chciałby dużo poruchać, ale mu się nie uda, bo jest frajerem
· Eugeniusz - wstydliwy
· Ernest - pociągający na pierwszy rzut oka, ale straszna ciota
· Eryk - marszczy freda regularnie
· Feliks - chodzi na dziwki i ma wielkiego pytona
· Filip - cichy gość, ciągle tnie na komputerze
· Franek - cichy i śmieszny, łatwo się uzależnia od narkotyków
· Fryderyk - IQ 80, ciągle siedzi na siłowni, jada śniadanie w McDonalds
· Gabriel - wariat, strasznie pobożny
· Gerard - lubi dać w mordę za byle co, i za byle co, sam dostaje
· Grzegorz - pocieszny i pogodny, mieszka na wsi (idzie Grześ przez wieś)
· Hilary - lubi dupy z małymi cyckami i chodzi w pinglach
· Hipolit - lubi pracować ze zwierzętami, ma słabość do nagusów
· Henryk - szlachetny i cnotliwy, ma słabość do najtańszych jaboli
· Ignacy - rzadkie imię i zacne, inteligentny typ, pedofil
· Idelfons - bez komentarza
· Jacek - wstydliwy i spokojny, śmierdzą mu nogi
· Jan - samotnik, lubi torturować zwierzęta
· Jarek - spokojny gość, dobry kumpel, lubi poruchać starsze panie
· Jeremi - chuligan i ćpun
· Jerzy - inaczej Jurek, jak ma wódeczkę, to wszystko załatwi
· Joachim - żyd jak z Kuriera wycięty
· Kacper - bardzo seksowny i mega-pozer
· Karol - spoko kumpel, świetnie gra w piłkę
· Kazimierz - lubi poruchać, ale niestety dziewczyny mają go za przypała
· Klemens - czytaj "frajer"
· Konrad - każdemu może skopać dupę
· Kuba - Kuba też
· Krzysztof - lubi głaskanie, mały, ale zwinny technik...
· Lech - bucowaty wąszacz
· Leon - łysy i pedał
· Leszek - stale i wytrwale dąży do sukcesu, pracowity, ma słabość do dzieci
· Lubomir - kurdupel, porywa się z motyką na słońce
· Lucjan - panienka przebrana za chłopaka
· Łukasz - geniusz komputerowy, fałszywy tatuaż
· Maciej - spokojny i poważny, pierdzi przy paniach
· Marek - cichy i grzeczny, ale jak się najebie, to wszystko rozpierdala
· Marcin - przystojny i elokwentny, często ostrzy sobie Pinokia
· Marian - szarmancki, dowcipny, w nocy lubi wyjąć sąsiadowi radio z samochodu
· Mariusz - ma miłą mamę i kolekcję dmuchanych lalek do dymania
· Mateusz - usportowiony, silny, szybki, pedał
· Maurycy - lubi strzelić minetę
· Michał - przystojny, ale straszna sknera
· Mieczysław - jeździ kradzioną furą i wali w mordę (także dziewczyny)
· Mikołaj - wieczny myśliwy, nigdy nie rucha
· Mirosław - dresiarz z przedmieścia, ciągle najebany
· Miłosz - strasznie miły gość, ale nigdy sobie nie poruchał i pewnie nie porucha
· Nikodem - do rany przyłóż, ale trzeba z nim uważać, po alkoholu nieobliczalny
· Norbert - czytaj "bloker"
· Olaf - piwo i telewizor, krótkowidz, pojebus
· Oskar - dobre imię dla psa
· Olgierd - miły i uczuciowy, wyruchałby ci siostrę
· Pankracy - nikt się tak nie nazywa, ten wyraz znalazł się tu przez pomyłkę
· Patryk - bardzo chciałby sobie poruchać, więc ciągle pokazuje obcym ludziom fiuta
· Paweł - mądry i przystojny, dużo rucha i opowiada potem kumplom
· Piotr - spokojny i miły, dzieczyny przy nim zawsze czują się jak dziewice
· Przemysław - pyskaty skurwiel, nigdy się nie zamyka
· Radek - zimny skurwiel wśród kumpli, pantofel dal dziewczyn
· Rafał - wysoki, przystojny, dobrze zarabia i wszystko wydaje na dziwki
· Remigiusz - najbardziej lubi bawić się sam, ze "swoim" i w swoim pokoju
· Roman - arogancki buc, kiepski w łóżku a myśli, że jest ogierem
· Robert - całymi dniami gra "w nogę", albo ogląda mecze w TV (z piwem)
· Rudolf - ma rodziców w Niemczech i pałę z matematyki
· Ryszard - równy chłop i dobry kumpel, nieźle potrfi się najebać
· Sebastian - ma małe jajca i żadnych przyjaciół
· Sergiusz - spokojny i miły, mamisynek, rucha tylko "na zwierzaka"
· Seweryn - szuja
· Sławek - barman, który więcej wypija, niż serwuje i oszukuje w rachunkach
· Stanisław - przystojny, światowy, dużo podrużuje, mało rucha
· Sylwester - lubi poruchać, ale raz do roku
· Szymon - śmierdzący kudłacz, zawsze wisi kumplom kasę
· Tadeusz - wesoły, pogodny, mięczak
· Teodor - ma myśli samobujcze
· Tomasz - dużo imprezuje, zna mnóstwo ludzi i wszyskim wisi kasę
· Tycjan - wysoki i inteligentny, oszwabi cię i nawet się nie połapiesz
· Tytus - trochę skurwiel, ale dupy go lubią
· Urban - wcale nie święty, dziwki, wino, śpiew, to jego żywioły
· Wacek - kloszard, lubi lizać okruchy z chodnika
· Waldek - zarozumiały i obrażalski, ciągle siedzi w kryminale
· Wiesław - ciepły misiek, jak ma kasę jest fajny, jak jej nie ma, na wszystkich leje
· Wiktor - Rusek, jak się patrzy
· Wilhelm - myśli, że zdobędzie wszystkie dupy, a nigdy nie porucha
· Władek - gruby, dziwkarz i niewyraźnie mówi (i myśli)
· Włodek - patrz Zenek
· Wojciech - cicha woda, duży pyton
· Zbyszek - słodki i potulny, pedał
· Zdzisek - cichy, z wąsem, mieszka w małym miasteczku
· Zenek - cieciu
· Zygmunt - lubi wypić browara lub dziesięć (browarów)

Han
06-04-2002, 21:47
Fajne :cool:
Łukasz - geniusz komputerowy, fałszywy tatuaż
Tylko nie wiem co to fałszywy tatuaż :mad:

06-04-2002, 22:12
eh to jest śmieszne ale juz to kiedyś wypusciłem na forum :)


Kiler co taki głodny jesteś??:D :D

Żartownis
07-04-2002, 01:03
TRAGEDIA KONDUKTORSKA

Pod Tytułem
"BILETY DO KONTROLI"

OSOBY:
Autor
Narrator
Konduktor
Kierowca
Jakiś Facet Pierwszy
Jakiś Facet Drugi
Jakaś Facetka
Małe Dziecko
Chór Pasażerów*
I Bandyta w Akcie III
*Chór Pasażerów składa się z 25 osób.
13 Kobiet
12 Mężczyzn
Aktorzy ubierają się według własnego uznania.

Narrator zapowiada, który akt i scena, kto mówi, oraz co robią bohaterowie.
ODSŁONA
Akt 1 Scena 1
Autobus jedzie pełen pasażerów.
Kierowca:
Tratata jeżdżę od zimy do lata.
Jakiś Facet Pierwszy:
Jakiś Facecie Drugi wyrwij z autobusu wszystkie belki.
Jakaś Facetka ciągnie Jakiegoś Faceta Drugiego za rękaw. Jakiś Facet Drugi odwraca się i zadaje jej pytanie:
Środa? Czy nie?
Jakaś Facetka:
Tak kapusta.
Odwraca się do okna i pluje na nie.
Jakaś Facetka:
Tfu ! Tfu!
Autor: Co jest?
Jakiś Facet Pierwszy: Jestem pewny, że marchewka.
Chór Pasażerów siedzi po turecku na podłodze
Chór Pasażerów: O my nieszczęśliwi przyjechał nowy konduktor z Gliwic.
Konduktor stoi na przystanku
Konduktor: Ucha cha, Ucha cha, dobrze się składa
Szczerzy zęby z radości.
Konduktor: Zaraz będzie, zaraz będzie, jak pieniądze się zdobędzie.

ZASŁONA

ODSŁONA
Akt 1 Scena 2
Autobus podjeżdża do przystanku, a tymczasem Chór pasażerów wstaje, łapie za drzwi, szarpie.
Chór Pasażerów: Razem. Razem. Szybko, szybko wyrywajmy drzwi, kwi, kwi, kwi.
Jakiś Facet Drugi: Spokój ludzie, spokój ludzie, bo kierowca ma psa w budzie.
Jakaś Facetka: Co to będzie, co to będzie, Konduktor z łapie nas wszędzie?
Autor: Cicho mnie tam być i autobus myć.
Dziecko zaczyna płakać, chór pasażerów wyrywa drzwi i ucieka. Tuż przed samym przystankiem w padają do bramy w jakimś starym domu. Konduktor ze złości, z pianą na ustach, wyrywa krawężnik łamie go sobie na głowie, głowa mu się zapada, wyciąga ją ręką.
Konduktor: O koreczki, z chowam się drugi raz do beczki.
Z autobusu wychodzi kierowca, wkłada sobie na głowę gumo wilca, robi jaskółkę.
Kierowca: Jaskółeczka jestem ci ja, zjem tego kija.
ZASŁONA

ODSŁONA
Akt 2 Scena 1
Konduktor siedzi ściśnięty w beczce na przystanku i mruczy sobie pod nosem.
Konduktor: Mru! Mru! Mru!
Z daleka nadjeżdża autobus
Kierowca: Ole. Ole, kupa w termosie! Huba luba na lampie papuga.
Małe Dziecko podchodzi do Jakiegoś Faceta Drugiego kopie go w kostkę.
Małe Dziecko: Ty, Jakiś Facecie Drugi zatańcz Bugi.
Jakiś Facet Drugi tańczy Bugi.
Jakiś Facet Drugi: Ale się fajnie tańcuje, aż koło z rurą się rymuje.
Chór Pasażerów: My też tańcujmy i łańcuchem się z kujmy.
Chór Pasażerów skuwa się łańcuchem.
Jakiś Facet Pierwszy siedzi obok okna i wystawia język.
Jakiś Facet Pierwszy:
O jakaś beczka na przystanku o ty wieczorny poranku.
Jakaś Facetka staje na głowie: Stoję na głowie i z jem siano krowie.
Chór pasażerów skuty łańcuchem, rozkuwa się:
Kura bura, kura bura dymi autobusu rura.
ZASŁONA

ODSŁONA
Akt 2 Scena 2
Autobus staje na przystanku nagle beczka się rozpada, jakby nieludzka, czy ludzka siła, ją rozerwała, dym ogień i staje przed autobusem konduktor.
Chór Pasażerów krzyczy
Chór Pasażerów: Aa aa!!! Bała!!! Bała!!!
Rzuca się do tylnego okna. A tymczasem Konduktor podnosi wyprostowane ręce do góry i tupiąc podchodzi do autobusu.
Jakiś Facet Drugi: Co my biedni zrobimy? Już się dziś nie ogolimy.
Jakiś Facet Pierwszy: Co ja biedny zrobię? Już się nie wykopię w żłobie.
Zaczyna łapać się za głowę i skacze.
Kierowca: Pisze sobie, pisze sobie i to ja siedzę w żłobie.
Dziecko zaczyna płakać
Jakaś Facetka wyciąga szminkę z czapki, wyciąga ją na ręce przed siebie.
Jakaś Facetka: O szminka ta, kichacza Konduktorowi zapcha.
ZASŁONA

ODSŁONA
Akt 2 Scena 3
Chór Pasażerów uderza głowami w tylną szybę i próbuje ją wybić. A Konduktor coraz bliżej autobusu. Jakaś Facetka myje zęby szczoteczką do zębów jedną ręką, a drugą trzyma miskę z wodą, dziecko płacze, Jakiś Facet Drugi tańczy Bugi.
Chór pasażerów staje na głowie.
Autor: Bułka z masła, dorzucę ciasta.
Chór Pasażerów: Wybijmy w końcu tę szybę i walnijmy Konduktora w skibę.
Jakaś Facetka przestaje myć zęby i wyciąga worek z pod siedzenia kierowcy, a z niego kilof.
Jakaś Facetka: Macie Chórze i walcie w szybę nuże.
Chór Pasażerów łapie kilof, próbuje wziąć zamach, wszyscy się przewracają. Chór płacze.
Chór Pasażerów: Łaa!! Łaa!!
Jakiś Facet Pierwszy łapie kilof, wybija tylną szybę wyskakuje i ucieka skacząc żabką.
Jakiś Facet Pierwszy: űaba ze mnie, bebechy są wszędzie.
Chór Pasażerów ucieka za nimi i Jakaś Facetka z Dzieckiem ucieka za nimi i Jakiś Facet Drugi ucieka za nim.
Konduktor przewraca ze złości na dach autobus, wyrywa koła, staje na głowie.
Konduktor: Kotlety omlety pożuje sobie pety i nałożę na głowę skarpety.
ZASŁONA

ODSŁONA
Akt 3, ostatni, Scena 1
Autobus jedzie drogą prowadzącą do miasta, które widać z oddali.
Kierowca: Kartofel, poziomka w nosie słomka. Nosy termosy i porno fotosy.
Jakiś Facet Pierwszy zjada duże jabłko, Jakiś Facet Drugi patrzy się łapczywie i wyciąga szczoteczkę do zębów.
Jakiś Facet Drugi:
Ty, Jakiś Facecie Pierwszy, oddaj jabłko stary, bo pójdę na wagary!
Jakiś Facet Pierwszy: Ty Jakiś Facecie Drugi, jabłka nie dam, bo brody nie mam.
Dziecko podchodzi do Jakiegoś Faceta Pierwszego, zabiera dla niego jabłko, rzuca nim w ziemie i zawiązuje sobie wstążkę na nosie.
Dziecko: Za mną stare capy, poprzycinajmy sobie łapy.
Jakaś Facetka: Cóż ja biedna zrobię, już nie zjem porządnie w żłobie.
Autor: Zeżryj koperek i zatańcz oberek.
Chór Pasażerów z ciska się przy końcu autobusu.
Chór Pasażerów: Co ona biedna zrobi, co się z nią stanie, gdy konduktor ją dostanie?
Dziecko zaczyna płakać, Jakiś Facet Pierwszy próbuje przegryć dach, Chór Pasażerów beka, Jakiś Facet Drugi robi mostek, Jakaś Facetka pluje na szybę.
ZASŁONA

ODSŁONA
Akt 3 Scena 2
Na przystanku stoi Konduktor przebrany za strażaka, na plecach ma namalowaną płonącą wieże Eiffla.
Konduktor:
Strażaki robaki Już nie długo, Już nie długo, złapię was jako Jan Długo. Taki ze mnie zmyślny chłop, żem postawił na ulicy płot.
Autobus podjeżdża do przystanku, kierowca skacze na krześle i uderza głową w szybę.
Kierowca:
O krzesełko i fryzura u fryzjera krzywa rura.
Chór Pasażerów:
O Konduktor stary myśli, że jak strażak to umyje nam gary.
Jakiś Facet Pierwszy:
Uciekajmy póki czas, bo Konduktor zje nas. Dziecko zaczyna płakać, Jakaś Facetka Wyrywa siedzenie i stawia je sobie na nosie. Chór Pasażerów robi szpagat. Jakiś Facet Drugi macha rękami i smarka przez okno.
Autor: Nie smarkaj przez okno Jakiś Facecie Drugi, bo znowu zatańczysz Bugi.
Chór Pasażerów łapie za siedzenie, które wyrwała Jakaś Facetka i próbuje rzucić nim w okno. Chór Pasażerów przewraca się. Jakiś Facet Drugi otwiera drzwi, wszyscy uciekają i co chwila stają na głowach.
ZASŁONA

ODSŁONA
Akt 3 Scena 3 ostatnia
Konduktor, kiedy zobaczył, że znowu mu uciekli zaczął walić głową w mur i zrobiła się w nęka. Wszyscy pasażerowie biegli i w padli do bramy, tej, co zwykle. Konduktor zaczął biec za nimi i rzucać przed siebie jabłkami.
Konduktor: Bilety do kontroli, bilety do kontroli, bo zagonie was do pracy na roli.
W pada Konduktor do bramy i... Nagle z za drzwi wyskakuje, osobnik ubrany w czerwony długi płaszcz, gumo filce, zielony kapelusz w żółte kropki i pończochom na głowie, robi mostek, szpagat, stójkę, staje na głowie, wymyk na rurce wystającej ze ściany i uderzył Konduktora głowę. Konduktor otworzył ze zdziwienia szeroko buzię.
Bandyta: Zbiję cię, zbiję cię, bo kotleta chcę.
Konduktor:Za co, za co przecież jem jajco.
Jakiś Facet Drugi wychyla głowę z za bramy.
Jakiś Facet Drugi: Dołóż mu Bandyto, bo kopyto.
Bandyta ucieka. Konduktor podchodzi do ściany, wyrywa z niej cegły i płacze.
Konduktor: A bilety do kontroli?
Do bramy w chodzą Jakiś Facet Pierwszy, Jakiś Facet Drugi, co tańczył Bugi, Jakaś Facetka a z nią Małe Dziecko, Chór Pasażerów, Kierowca i płaczący Bandyta. Wszyscy zaczynają płakać.
Wszyscy chórem: Coście widzieli i słyszeli, opowiedzcie wszystkim ku przestrodze, jak wykiwać dziada w drodze.
ZASŁONA
I
KONIEC

Żartownis
07-04-2002, 12:04
Cennik administratora sieci osiedlowej


· Dzwonienie do mnie z pytaniem - 10 zł
· Dzwonienie do mnie z głupim pytaniem - 20 zł
· Wezwanie mnie do innego budynku - 5 zł / krok
· Wezwanie mnie do innego miasta - 50 zł / km + benzyna
· Jeśli przerywasz mi czytanie Newsów - 25 zł / artykuł
· Dzwonienie do mnie zgłupim pytaniem którego nie umiesz sformułować - 30zł
· Twierdzenie że jestem niekompetentny, ponieważ nie umiem zinterpretować twojego nieumiejętnie sfiormułowanego problemu - 1000 zł + koszty uszkodzeń
· Pytanie przez telefon bez uprzedniego skorzystania z helpu - 10 zł
· Pytanie na które odpowiedź jest w manualu - 10 zł
· Pytanie kiedy właśnie w coś gram - 20 zł
· Dzwonienie do mnie z problemem który już raz poprawiłem - 100 zł
· Twierdzenie ze to nie ty rozkonfiigurowałeś software lecz błąd jest po mojej stronie - 200 zł
· Jeśli przerywasz mi kiedy właśnie próbuje zliczyć robaki biegające po moim ekranie - 35 zł I robak
· Jeśli przerywasz mi kiedy próbuję poprawić komuś innemu problem - 45 zł /h
· Jeśli chcesz żebym wszystko rzucił i pognał naprawiać - 50 zł / h
· Jeśli oczekujesz, że wyjaśnię ci jak coś naprawiłem - 60zł/h
· Za spytanie się dlaczego nie działa coś nad czym aktualnie pracuję - 70 zł / h
· Za spytanie się o naprawę czegoś co już naprawiłem wczoraj - 25 zł / h
· Za spytanie się o coś, o czym już wczoraj powiedziałem ci że naprawiłem, ale nie naprawitem - 85zł
· Za twierdzenie ze moje poprawki nie działają, kiedy działają - 95 zł
· Jeśli zawracasz mi głowę, kiedy w pokoju jest ktoś inny kto również może ci pomoc - 150zł
· Wyjście do naprawy NATYCHMIAST po twoim telefonie - 1500 zł
· Dzwonienie do mnie z problemem który mają "wszyscy w naszym zakładzie" i który "zatrzymuje całą prace". Jeśli pójdę go rozwiązać, a ciebie nie będzie, i nikt nie będzie wiedział o co chodzi - 1 000 zł.
· Wyjaśnienie jakiegoś problemu w pół godziny przez telefon, kiedy chodzi o twój prywatny domowy komputer - 500 zł
· Jeśli sam wyjaśnisz co stało się twojemu komputerowi i podasz jak go naprawić - 150 zł.
· Za manie do mnie pretensji, jeśli cos sam naprawiłeś, pomimo moich ostrzeżeń żebyś niczego nie ruszał - 300 zł.
· Za nie informowanie swoich współpracowników o tym - 850 zł.
· Twierdzenie, ze miałeś na myśli napęd dyskietek, a powiedziałeś dysk twardy - 50 zł.
· Po wymianie dysku twardego - 250 zł
· Naprawienie twojej "uszkodzonej" myszki poprzez uświadomienie ci faktu istnienia podkładki pod mysz - 25 zł.
· Naprawienie twojej "uszkodzonej" myszki optycznej, poprzez obrócenie podkładki pod nnysz o 90 stopni - 35 zł.
· Naprawienie twojej "uszkodzonej" myszki poprzez wyczyszczenie rolek - 50 zł.
· Naprawienie twojej "uszkodzonej" drukarki przez wymianę tonera /tuszu -35zł
· Naprawienie CZEGOKOLWIEK "USZKODZONEGO" poprzez nacisniecie włącznika zasilania - 250 zł.
· Naprawienie "zniszczonego" systemu poprzez włożenie odwrotnie jakiegokolwiek dysku zewnętrznego - 200 zł.
· Naprawa "zawieszonego" systemu poprzez włożenie odwrotnie wtyczki do ethernetu - 375 zł.
· Naprawienie "uszkodzonego" serwera nazw (NAME SERVER) poprzez włożenie odwrotnie złączki SCSI przez kogoś, kto przez przypadek znalazł się w piątek po południu na miejscu, kiedy prawdziwy administrator właśnie wyjechał na 2 tygodniowe wakacje - 400 zł + koszty zniszczeń.
· Odwiedzenie twojego starego uniwersytetu i naprawa uszkodzonego monitora poprzez właczenie go do komputera - 50 zł
· Wyjaśnienie że nie możesz się zalogować na jakiś serwer, bo nie masz tam konta - 10 zł.
· Wyjaśnienie, że nie masz konta na maszynie, ponieważ użyłeś go do włamania na ten serwer - 500 zł.
· Zapomnienie twojego hasła po zapamiętaniu go już manualnie - 25 zł.
· Zmiana swojego hasła na serwerze, bez uprzedniego poinformowania mnie o tym fakcie i oczekiwanie że sprawdzę twoja pocztę - 50 zł.
· Zmiana podziału pamięci / partycjonowania dysków bez uprzedniego zawiadomienia mnie 50 zł.
· Instalowanie programów bez informowania mnie / wczesniejszego zezwolenia - 100 zł / program.
· Techniczna pomoc i wsparcie dla powyższych programów - 150 zł I godz. (niezależnie czy znam ten program czy nie) :))
· Wylanie coli na klawiaturę - 25 zł. + koszt klawiatury.
· Wylanie coli na monitor - 50 zł. + koszt monitora.
· Wylanie coli na procesor - 200 zł. + koszt procesora + płyty głównej + cogodzinne raty wysokości 150 zł.
· za ponowne instalowanie systemu. Pozostawienie plików na desktopie 5 zł / plik, 10 zł / dzień.
· Czyszczenie myszki spirytusem i ściereczką- 50 zł + koszt ściereczki + koszt spirytusu + koszty terapii .....
· Przyniesienie i zainstalowanie swojej własnej orginalnej kopii Norton Utilities dla naprawy nowego komputera - 200 zł.
· Przejechanie na koniec długiej listy stylów graficznych - 25 zł.
· Położenie nóg na stole koło komputera po 10 kilometrowym biegu ze Sosnowca do Katowic - 50 zł.
· Spędzenie 30 minut na określaniu na czym polega problem i następnych 5 na wyjaśnianiu co trzeba zrobić, by usłyszeć w odpowiedzi "To dokładnie to samo co pisało w małym okienku zanim pan przyszedł" - 40 zł.
· Słuchanie twoich problemów z ustawieniem sieci, porada byś sprawdził czy masz włożona wtyczkę, usłyszenie odpowiedzi TAK, próba 5 innych rzeczy, próba identyfikacji twojego typu złącza, usłyszenie odgłosów przesuwania mebli i usłyszenie pisku "'ooo nigdy bym się nie spodziewał" -35zł.
· Udzielanie wsparcia softwarowego w zakresie zazwyczaj używanym w pirackim oprogramowaniu - 25 zł.
· Wsparcie w zakresie "'Jak zdobyć jeszcze jedną, kopie ...(zwykle piracka) ...moja właśnie gdzieś znikła ..."' - 45 zł.
· Zmuszenie do słuchania w firmie wypowiedzi w stylu "My nie jesteśmy najlepszymi ludźmi do rozmów na ten temat, dlaczego nie zadzwoni Pan na numer gdzie Pan to zakupił ?" - 55 zł / rozmowę
· Wyjaśnienie zakresu działania prawa autorskiego w chwile po otrzymaniu wskazówki w powyższej odpowiedzi - 95 zł (zawiera instrukcje w sposobie uzyskania darmowego odpowiednika na publicznie dostępnym serwerze)
· Nie zauważenie czegokolwiek co pisze przed tobą na ścianie czcionka 18pt - 15 zł
· Jeśli napiszę "Komunikat specjalny !!!" - 45 zł Jeśli to jest czcionka 144 pt i przylepione na monitorze obróconym do drzwi - 75 zł
· Zgłoszenie wolnej transmisji plików mpeg - video z serwera w dolnej Slobawi -25zł.
· Zgłoszenie tego więcej niż raz - 50 zł.
· Zgłoszenie tego więcej niż raz i imputowanie braku reakcji, kompetencji, obsługi, wsparcia,... - 200 zł.
· Ceny usług zgłoszonych przez GSM, komórkę, pagera ... Cena połączenia + : "Kiedy jestem zajęty czymś innym co jest ważne - 50 zł.
· Kiedy jestem poza miastem i czuje się zagrożony, bez dostępu do plików helpu, które gdzieś zostały i bez programów do diagnostyki - 100 zł.
· Dzwonienie do mnie więcej niż raz, by powiedzieć ze drukarka jest offline, a naprawa polega na naciśnięciu "OnLine'' - 200 zł.
· Dzwonienie do mnie kiedy właśnie śpię (a czynie to często) - 50zł/dzwonek
· Dzwonienie i brak ze swojej strony identyfikacji przez pierwsze 5 sekund - 25 zł.
· Dzwonienie do mnie kiedy właśnie zapomniałem kto zgłosił ten problem i zacząłem mieć nadzieję ze już więcej nie zadzwoni - 500 zł.
Specjalne dodatki :
· Zmuszenie mnie do spotkania z niedomytym użytkownikiem - 75 zł / h
· Spotkanie z użytkownikiem, który nie używa języka właśnie używanego przeze mnie na sieci - 50 zł/h
· Spotkanie z użytkownikiem przekonanym o swojej większej wiedzy niż moja, a mimo to dzwoniącym każdego dnia o pomoc - 100 zł / h
· Spotkanie z komputerowym hobbistą - 125 zł / h
· Pytania o inne ceny - 50 zł

bloodflower
07-04-2002, 15:35
jeden taki skromniutki, ktory rozbawil mnei do lez:

Ufoludki dowiedzialy sie ze na ziemi jest takie zwierze, ktore pije wode i daje mleko. Zlapaly wiec krowe, zaprowadzily nad rzeke, jeden trzymal leb krowy w wodzie, a drugi doil. Nagle krowa sie zesrala i ten, ktory doil krzyczy do drugiego: - Wyzej leb, bo mul bierze!

pozdrawiam :)

Żartownis
08-04-2002, 15:30
Horoskop wg Stanisława Tyma

Baran
21.III - 20.IV Mars
Baran to złośliwa małpa i jest ogólnie głupi. Głupi i zarozumiały. Baran dużo czyta, przeważnie gazety, z których nic nie rozumie. Dlatego Baran dzwoni po znajomych, o których wie, że oni rozumieją, co czytają (to są głównie Wagi), żeby się od nich dowiedzieć, o czym czytał. Baran jest uparty jak osioł, a w dodatku sam się nie myje i innym też nie da się umyć. Jak Baran posprząta, to robi się jeszcze większy bałagan. Dlatego Baran ma bałagan coraz większy, bo Baran sprząta.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.

Byk
21.IV - 20.V Wenus
Kobieta urodzona pod znakiem Byka jest głupsza niż grubsza i ryczy na męża, którego zdradza. A zdradza go ta łajza stale i jeszcze kłamie, że była u krawcowej. Tylko że jak gdzieś wychodzi (a ciągle gdzieś wychodzi, bo chwili w domu nie usiedzi), to zawsze się skarży, że nie ma co na siebie włożyć. Nie ma co włożyć, a nago nie wyjdzie, dlatego kobieta Byk nigdy nigdzie nie wychodzi, tylko siedzi w domu i zagęszcza atmosferę. Byk w rodzinie to rozkład każdego małżeństwa. Nawet u sąsiadów.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Bliźnięta
21.V - 21.VI Merkury
Bliźnięta to przede wszystkim zboczeńcy i drobna administracja. Narkotyki u Bliźniąt to rzecz pewna. Poza tym - kazirodztwo: córka z matką do kina, matka z ojcem do łóżka, słowem wszystkie orientacje! Ponad 95 proc. Bliźniąt przez całe życie siedzi w więzieniu.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Rak
22.VI - 22.VII Księżyc
Rak to złodziej i narkoman. Zawsze spocony ze strachu, bo chodzi tyłem i boi się, że na coś wpadnie. Rak nie pachnie zbyt ładnie. Panuje opinia, że Rak to chodzący fetor! Nawet, jeśli się myje. Gdy Rak się nie myje, fetor jest trochę mniejszy. Dlatego Raki się nie myją.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Lew
3.VII - 23.VIII Słońce
Lew to moczymorda i kanalia. Najczęściej pseudointeligent i zarozumialec. Lubi się popisywać w towarzystwie znajomością np. twierdzenia Pitagorasa, że "ciało wrzucone do wody traci tyle na wartości, ile wypiera". Uwielbia być politykiem, więc często jest. Lew nie zmienia skarpetek, dlatego można go rozpoznać nawet w zupełnych ciemnościach.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Panna
24.VIII - 22.IX Merkury
Panna to najgorsza swołocz. Sama nie zje i drugiemu nie da. Zakłamana szantrapa - jedną ręką pisze, a drugą ręką ściera. Więc nawet nie wiadomo, co ta łajza napisała. Panna, gdyby mogła, to by cały świat w łyżce wody utopiła - takie skąpiradło.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Waga
23.IX - 23.X Merkury
Waga to odwaga, wdzięk i inteligencja. Duża wrażliwość. Waga jest samodzielna i opiekuńcza. Urodzeni pod znakiem Wagi to ludzie odpowiedzialni i pracowici, zorganizowani i godni zaufania, wszystkie swe talenty poświęcają dla dobra ogółu. Wagi są mądre, szczere i uczciwe. Waga ma tak, że gdyby kogoś oszukała, to by się ze wstydu spaliła. Oszczędna dla siebie i szczodra dla innych, oto cała Waga.
Spod znaku Wagi: Kościuszko, Szopen, Beethoven, Cervantes, Washington, Kopernik, Czajkowski, Einstein, Miłosz, Szymborska, Wolszczan, Małysz, Curie-Skłodowska, Szekspir, Wieniawski, Chrobry... i Stanisław Tym.
Skorpion
24 X - 22 XI Mars i Pluton
Kleptoman i intrygant. Rozwali każde małżeństwo. Własne także. Skorpion ma często braki w uzębieniu. Leń i aspołecznik. Jeśli zrobi niechcący coś pożytecznego - ciężko to odchorowuje. Skorpion często bywa sadystą i wtedy jest dentystą. Wówczas jego pacjenci mają braki w uzębieniu.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Strzelec
23.XI - 21.XII Jowisz
Strzelec to moczymorda i ochlapus, zawsze się załapie na krzywego ryja, A tak się schla, że się uwali i leży. Gdy tylko wstanie i ma możliwość, to zawsze zdradzi ojczyznę. Poza tym Strzelec to polityczna huśtawka, anarchista i podziemie gospodarcze. A już przynajmniej mafia albo gangster. Czasami aż się inni zastanawiają,.skąd się bierze i jak się mieści tyle świństwa w jednym człowieku. U urodzonych pod znakiem Strzelca zawsze się zmieści. Dzieci Strzelca i Panny to najgorsza zaraza. Jak uczciwy policjant kogoś goni, to wiadomo, że to Waga goni Strzelca. Wśród Strzelców jest dużo zboczeńców, dlatego rodzi się u nich najwięcej Bliźniaków i w końcu nie wiadomo, które gorsze i to jest najgorsze.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Koziorożec
22.XII - 20.I Saturn
Koziorożec jest wyjątkowo abominacyjny. Zawsze się ślini. Udaje przed tobą przyjaciela, ale tylko po to, żeby cię okraść lub oszukać, a praktycznie i jedno, i drugie. I jeszcze ci żonę zbałamuci, szczególnie gdy masz żonę Pannę albo Byka. Koziorożec, gdy już nie ma kogo oszukać, to od samego siebie pożyczy sto złotych i nigdy nie odda. Kłamie nawet wtedy, gdy mówi "dobranoc".
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Wodnik
21.I - 19.II Uran i Saturn
Wodnika łatwo poznać po tym, że stale coś pierze, a wszystko ma brudne. Wbrew nazwie znaku Wodnik niczego nie pierze w wodzie, tylko wszystko chemicznie, dlatego śmierdzi siarkowodorem, chlorkiem rtęci, nitrodwuetylotoluenem, dwuchloro-dwufenylo-trójmetyloheksanem oraz przeterminowaną naftaliną. Karaluchy, mole i przędziorki czują się u Wodnika jak Ryby w wodzie.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Ryby
20.II - 20.III Neptun i Jowisz
Ryby to chodząca nieuczciwość i korupcja. Ryby czują się u Wodnika jak karaluchy, mole i przędziorki. Mówi się, że rybka lubi pływać. Owszem, ale tylko w przemycanym alkoholu, na którym społeczeństwo straci, a Ryby zarobią brudne pieniądze, które upiorą i wydadzą na wódę. Upiorą u Wodnika, bo to dobrana para, czyli trójkąt: Ryby - Wodnik. Ale Ryby gorsze.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot i Jarosław Wójcik, 17-803 Wrota Małe, ul. Minerwy 4 m. 18 (pana żona wszystko nam o panu opowiedziała. Wstyd!)

Żartownis
08-04-2002, 21:32
ROZMOWA Z ZEGARYNKĄ!!!!!!! :D :D :D :D :D

- Godzina siódma pięć, dwadzieścia sekund.
***
- Godzina siódma pięć, trzydzieści sekund.
- Dzień dobry...
- Godzina siódma pięć, czterdzieści sekund.
- My się trochę znamy, ja do Pani już parę razy dzwoniłam...
- Godzina siódma pięć, pięćdziesiąt sekund.
- Otóż... Ja Panią, proszę Pani, podziwiam.
- Godzina siódma sześć.
- Pani opanowanie...
- Godzina siódma sześć, dziesięć sekund.
- Dlatego chciałam Pani powiedzieć coś bardzo ważnego.
- Godzina siódma sześć, dwadzieścia sekund.
- Tylko Pani może uratować ludzkość.
- Godzina siódma sześć, trzydzieści sekund.
- Nawet głos Pani nie zadrżał...
- Godzina siódma sześć, czterdzieści sekund.
- Wiem ze to Pani zadecyduje, czy to słuszne...
- Godzina siódma sześć, pięćdziesiąt sekund.
- Jeżeli Pani uzna, że ludzkość warto uratować, to Pani o tym zadecyduje...
- Godzina siódma siedem.
- Ja Pani dam nóź.
- Godzina siódma siedem, dziesięć sekund.
- Podwiozę Panią taryfą...
- Godzina siódma siedem, dwadzieścia sekund.
- Wiem że Pani się nie zawaha.
- Godzina siódma siedem, trzydzieści sekund.
- Pani wie, że jest Pani odpowiedzialna tylko przed samą sobą. Nie tylko za słowa i czyny, ale i za myśli.
- Godzina siódma siedem, czterdzieści sekund.
- Pani nie będzie się wstydzić tego, co Pani zrobi, jeżeli Pani uzna że to słuszne.
- Godzina siódma siedem, pięćdziesiąt sekund.
- Nie ukrywam że mam w tym również swój interes...
- Godzina siódma osiem.
- Ale sama Pani widzi, że nie oczekuje wdzięczności...
- Godzina siódma osiem, dziesięć sekund.
- Nie będą Pani wdzięczni. Ale Pani to nie obchodzi...
- Godzina siódma osiem, dwadzieścia sekund.
- Pani nie oczekuje zrozumienia...
- Godzina siódma osiem, trzydzieści sekund.
- Nawet jeśli oni muszą umrzeć, to niech nie dusza się kablami...
- Godzina siódma osiem, czterdzieści sekund.
- Oczywiście, że zasłużyli na to. Pozwolili, żeby za nich decydowano...
- Godzina siódma osiem, pięćdziesiąt sekund.
- Tak, nie będziemy ich zabijać. Sami się wykończą.
- Godzina siódma dziewięć.
- Pani tylko przetnie ten kabel.
- Godzina siódma dziewięć, dziesięć sekund.
- Nie mam im nic do powiedzenia.
- Godzina siódma dziewięć, dwadzieścia sekund.
- Ja też nie chcę wisieć na kawałku kabla...
- Godzina siódma dziewięć, trzydzieści sekund.
- A jeśli Pani odmówi? Może zwątpię...
- Godzina siódma dziewięć, czterdzieści sekund.
- Tak, może w Panią. A może w siebie...
- Godzina siódma dziewięć, pięćdziesiąt sekund.
- Oczywiście, Pani też ma prawo wątpić...
- Godzina siódma dziesięć.
- Pani się waha???
- Godzina siódma dziesięć, dziesięć sekund.
- Ale... dlaczego Pani mi nie wierzy???
- Godzina siódma dziesięć, dwadzieścia sekund.
- Przecież ja Pani wierze, że jest siódma dziewięć...
- Godzina siódma dziesięć, trzydzieści sekund.
- Dziesięć... Przepraszam.. Naprawdę słucham Pani uważnie...
- Godzina siódma dziesięć, czterdzieści sekund.
- Proszę mnie wysłuchać. Tylko Pani może uratować ludzkość...
***
- PROSZĘ NIE ODKŁADAĆ SŁUCHAWKI!!!
***
- Nawet zegarynka nie chce ze mną gadać...

Żartownis
08-04-2002, 21:41
Z PAMIĘTNIKA WARIATA



1989.04.22. Sobota, godz. 12.00

Ale dziś jestem zmęczony. Cały ranek myłem zęby. Bardzo wyczerpujące zajęcie. Przyszli po mnie i zabrali mnie do jakiegoś profesora, czy doktora... nie pamiętam. Zaczął zadawać mi dziwne pytania, więc zacząłem mu głupio odpowiadać: - Czy nie wydaje się panu, że jest pan na przykład... Napoleonem? - Nie. Napoleon to ten blondyn spod 176, ja zaś jestem Jan Sebastian Bach - kompozytor. - Aha - powiedział i zapisał coś w notesiku. Coś jak `mania wielkości`. - Czy nie boi się pan klamek, okien, krat, itp.? - Klamek nie, bo już wszystkie ktoś zabrał. Może to pan? - Nie, to nie ja. - Jest pan pewien? Może to właśnie pan się ich bał i kazał je powyciągać? - Nie, to znaczy niech będzie dla spokoju tak. - wyciągnąłem notesik i zapisałem : `symptomy klaustrofobii`. - A może ma pan lęk przed zamkniętymi pomieszczeniami? - dodałem. - Tak trochę - odparł - Szczególnie, gdy jest ciemno. - skreśliłem `symptomy`, zmieniłem `klaustrofobii` na `ewidentna klaustrofobia` i dwa razy to podkreśliłem. - Tak, to ciekawe. A jak się pan nazywa? - Ja? Ja jestem nic nie znaczącym, malym, szarym człowieczkiem. - dopisałem: `kompleks niższości`. - Tak, no to dziękuje za uwagę. - Nie ma za co. Eee... To jest... Czy moge pana o coś zapytać? - Słucham? - odrzekłem wyniośle. - Kim ja jestem z zawodu? - Bo ja wiem... Może sprzątaczką. Albo śmieciarzem. Albo świniarzem. - O! Własnie! Świniarzem! Dziekuje... Chrrra... Chrrra... bardzo. - To do widzenia! - Do... Chrra... kliii... kliii... - i wybiegł dziwnie zgarbiony.

1989.04.23. Niedziela, godz. 9.00

Pada. I to śnieg. No cóż, kwiecień plecień, bo jak podkute buty w garncu.

1989.04.24. Poniedziałek, godz. 13.00

Dziś w telewizji był western. `Siedmiu wspaniałych`. A w gazecie napisali, że `Stawka większa niż życie`. Już sami nie wiedzą co piszą.

1989.04.24. Poniedziałek, godz. 17.00

Po południu był u mnie jeden z nich i zrobił mi zastrzyk. Zapomniał jednak zabrac jakichś ampułek. Chyba specjalnie je zostawił, więc je zjadłem. Teraz czuję się trochę dziwnie. O, słoń! Mam wrażenie, że jestem gdzieś w piekarniku, a obok mnie piecze się ciasto z kruszonką. Tak. Za mało cukru. Jest dość ciemno, ale ja mam długie ręce. Nawet nie wiedziałem. Trzy razy dwanaście. Nie wiem. W zeszłym miesiącu. Ale żar. Więcej chleba! Patrzę na przełaj związku luĽnego, powiązanego z kulą u płotu, ale i żyrafa też nie ma takiej potrzeby, co wcale nie tłumaczy płaskości Ziemi. Na Księżycu jest niebywale żałosna atmosfera, która i tak już jest zanieczyszczona, a najbardziej, to idziemy pod prąd, chociaż kto wie... Mam wodowstręt i wodogłowie. NIE MA! SKLEP JUŻ ZAMKNIĘTY! No, chodĽ już. Jaki? Czas? Makrela? Chyba ogórek... Nie garb się. Masz... sz... sz... ... ... .. .. ..

1989.04.25. Wtorek, godz. 9.00

Po przebudzeniu okazało się, że znajduję się w izolatce. Podsłuchałem ich rozmowy. Mówią, że zjadłem relanium. Może. Jednak muszę zwrócić uwagę, że cały czas spałem. Gdy tylko spostrzegli, że się obudziłem, podszedł do mnie jeden z nich i spytał: - Skąd miał pan tabletki? - ponieważ nie bardzo wiedziałem o co mu chodzi, odrzekłem: - Mama mi przysłała w paczce. - Niech pan nie opowiada głupstw, to jest odział zamknięty. Tu nikt nie ma prawa wstępu. - Może, ale ja je dostałem w paczce - upierałem się twardo przy swoim. - Proszę się nie wygłupiać, to jest bardzo ważne. - No dobrze. Powiem prawdę. - No, nareszcie. Więc skąd? - Od cioci. - K.... mać! - Nie, ona z zawodu jest reporterką. - Yhhh... - Słucham? - Zamknij się, kretynie! - Że co? Niby ja? - Już nie wytrzymam. Środki uspokajające! - tu zwrocił się do swojego kolegi. - Dla niego? - Nie, dla mnie! - Lecę. Nastąpiła cisza pełna konsternacji. Gdy jego towarzysz odszedł, zaczął się we mnie wpatrywać wzrokiem, który nie wróżył nic dobrego. W końcu zapytałem: - Przepraszam, a o jakie pastylki chodzi? - AAAARRRRGGGGHHHH! YEEEE! LALALA! BLE, BLE! - krzyknął i schował się pod stół. Cóż, chyba jakiś wariat, nie?

1989.04.26. Środa, godz. 14.34

Siedzę sobie w swoim pokoiku, aż tu nagle otwiera się okienko w drzwiach i zagląda do mnie jakaś głowa. Za chwilę druga. Potem trzecia i czwarta. Zdziwiony wstałem i podszedłem bliżej. Usłyszałem rozmowę: - To bardzo niebezpieczny przypadek. Wykończył nerwowo naszego doktora i jednego pielęgniarza. Jeśli chcecie na nim praktykować, to zawsze się wcześniej konsultujcie ze mną. Jasne? - Tak. - odparł jeden z nich - Czy możemy zacząć już teraz? - W zasadzie, to czemu nie? WchodĽcie. - powiedział i otworzył drzwi do mojego pokoiku. Weszli tylko troje. Ten czwarty najpierw patrzył trochę przez okienko, a potem sobie poszedł z dziwnym uśmiechem na twarzy. Jeden z nich zwrócił się do mnie: - Dzień dobry. Nazywam sie Marcin Karulek. Jestem tu, aby panu pomóc. - Dzień dobry. - odpowiedziałem - Ja nazywam sie Jan Bach, ale nie bardzo wiem w czym ma mi pan pomóc. Mógłby pan to sprecyzować? - Cóż, chodzą słuchy, że nie czuje się pan najlepiej... to znaczy jeśli chodzi o... wie pan... głowę. - Ja tam nigdy nie wierzę plotkom. - odparłem wykrętnie. - Ale nie wszystkie są fałszywe. - Tak pan sądzi? - Tak. - To ciekawe. - Nie powiedziałbym. - A ja tak. - No, ale może przejdĽmy do rzeczy. Więc twierdzi pan, że nazywa się Bach, prawda? - zapytał. - Wydawało mi się, że przedstawiłem się na początku rozmowy... - Ależ tak, oczywiście. A nie wydaje się panu dziwne, że osoba o takim samym nazwisku już kiedyś żyła i to kawał czasu temu, a teraz pan nosi to samo miano? - No cóż, może to i troche dziwne, ale co pan powie na to, że ja znam osobiście Marcina Karulka, który chodził ze mną do szkoły? - Po prostu zbieg okoliczności. - To samo mogę powiedzieć o swoim nazwisku. - Tak... To może na dzisiaj skończymy rozmowę, dobrze? - Prawdę mówiąc, jeszcze chętnie bym ją kontynuował, ale jeśli nie ma pan czasu, to trudno... - To do widzenia. - Żegnam. Wstał i wyszedł ze swoimi kompanami. W przelocie zdążyłem tylko zauważyć, że łyka jakieś białe pigułki.

1989.04.27. Czwartek, godz. 11.23

Mimo tego, iż czekałem, mój rozmówca się nie pojawił. Za to pozwolono mi wyjść i mogłem spotkać się z Napoleonem: - Witam! - No nareszcie! Tak się za wami stęskiniłem. Co słychać? - zapytał. - W sumie nic nowego. Dzień jak dzień. - A u mnie odwrotnie. Czy wie pan, że Cezar to już nie Cezar? - Nie? A kto? - James Baker! - Niesamowite! - Widzi pan jak ci ludzie się zmieniają! Dowiedziałem się jeszcze, że Mao-Tse-Tung to już teraz Kmicic.

1989.04.28. Piątek, godz. 9.00

Rozmyślam nad zmianą nazwiska.

1989.04.29. Sobota, godz. 11.15

Może Sienkiewicz? Nie, to by kwestionowało istnienie Kmicica. A może... Washington? Nie, jeden prezydent już wystarczy. To może... sam nie wiem.

1989.04.30. Niedziela, godz. 18.46

Już wiem! Zdecydowałem się w końcu na Lecha Wałęsę.

Żartownis
09-04-2002, 09:19
Dzień mysłiwego


01:00: Budzik zaczął dzwonić i wystraszył mnie jak cholera.
02:00: Przyszedł kolega i wyciągnął mnie za nogi z łóżka.
03:00: Jedziemy do GŁĘBOKICH ostępów.
03:15: Wracam do domu po strzelbę.
03:30: Zapieprzam do lasu, żeby zdążyć przed świtem.
04:00: Rozbijamy obóz - zapomniałem cholernego namiotu.
04:30: Wyruszam w knieje.
06:05: Widzę 8 jeleni przechadzających się powoli.
06:06: Biorę cel i bardzo delikatnie naciskam spust.
06:07: "K-L-I-K"
06:08: Ładuje broń patrząc, jak jelenie szybko uciekają.
08:00: Wracam do obozu.
09:00: Nadal szukam obozu.
10:00: Zdaje sobie sprawę, że nie wiem, gdzie jest obóz.
POŁUDNIE: Strzelam, aby przywołać pomoc. Jem dzikie jagody. Są dobre.
12:15: Skończyły mi się naboje. 8 jeleni wraca.
12:20: Dziwne uczucie w żołądku.
12:30: Zdaje sobie sprawę, że jagody były trujące.
12:45: URATOWANY.
12:55: Gonitwa do szpitala na płukanie żołądka.
15:00: Powrót do obozu.
15:30: Wychodzę, żeby w końcu zabić jelenia.
16:00: Wracam do obozu po naboje.
16:01: Ładuje strzelbę - ponownie opuszczam obóz.
17:09: Wystrzeliwuje wszystkie pociski na wiewiórkę, która mnie wkurza.
18:00: Powrót do obozu - widzę, jak jeleń grasuje po obozie.
18:01: Ładuje.
18:02: Strzelam.
18:03: Rozwalony samochód.
18:11: Kolega wraca, ciągnąc za sobą upolowanego jelenia.
18:12: Pokonuje chęć zastrzelenia kolegi.
18:17: Wpadam do ognia.
18:18: Zmieniam ubranie - wyrzucam spalone do ognia.
18:20: Zabieram samochód, zostawiając kolegę z jeleniem w lesie.
18:25: Samochód się psuje.
18:26: Idę.
18:30: Potykam się i upadam. Broń wpada mi w błoto.
18:35: Spotykam DUŻEGO niedźwiedzia.
18:36: Ostrożnie celuje.
18:37: Strzelam. Lufa jest zatkana błotem.
18:38: Brudne gacie.
21:00: Niedźwiedź w końcu odchodzi. Strzelba owinięta na drzewie.
PÓŁNOC: Nareszcie w domu...
Dzień później
Oglądam mecz w telewizji. Powoli drę na malutkie strzępki licencje myśliwego. Wkładam je do koperty zaadresowanej do Departamentu Gier wraz z DOKŁADNĄ instrukcją, gdzie mają to sobie wsadzić...

bloodflower
09-04-2002, 10:39
oj dawno sie tak nie usmialam, dawno :)))))))))))))

Żartownis
09-04-2002, 16:04
HEHE OTO CHODZI ŻEBY WSZYTSCY SIĘ DOBRZE BAWILI ŚMIECH TO ZDROWIE......
TO MIŁO ŻE SIE TO KOMUŚ PODOBA :D :D :D :D :D :D :D :D

JAK MASZ JAKIEŚ ŚMIESZNE DOWCIPY TO TEŻ COŚ MOŻESZ WRZUCIĆ NIO I RESZTA TESH... POZDRUFKA....!!!

Żartownis
11-04-2002, 18:58
oto pewna zagadak ciekawe komu się ja uda rozwiązaćjest dosyć trudna!!! powodzenia


ZAGADKA EINSTEINA



Legenda mówi, że zadanie to zostało wymyślone przez Einsteina. Wedlug niego 98 % ludzkiej populacji nie jest w stanie go rozwiązać!

5 ludzi zamieszkuje 5 domów w 5 róznych kolorach. Wszyscy palą papierosy 5 różnych marek i piją 5 różnych napojów. Hoduja zwierzeta 5 różnych gatunków.

Pytanie : Kto hoduje rybki ?


*Norweg zamieszkuje pierwszy dom
*Anglik mieszka w czerwonym domu
*Zielony dom znajduje się po lewej stronie domu bialego
*Duńczyk pija herbatkę
*Palacz Rothmansów mieszka obok hodowcy kotów
*Mieszkaniec żóltego domu pali Dunhille
*Niemiec pali Marlboro
*Mieszkaniec środkowego domu pija mleko
*Palacz Rothmansów ma sasiada, który pija wode
*Palacz Pall Malli hoduje ptaki
*Szwed hoduje psy
*Norweg mieszka obok niebieskigo domu
*Hodowca koni mieszka obok zóltego domu
*Palacz Philip Morris pija piwo
*W zielonym domu pija się kawę

Żartownis
11-04-2002, 22:21
Macie tu troche policyjnych textow :))

Podjedź na Poselską XX, tam jakieś dzieciaki rzucają petardy. Wytłumacz im, gdzie mają sobie je wsadzić.

- Tokarza 5. Jakiejś kobiecie wyrwali dziecko z wózka i bawią się w berka.

- 00 od 09: Przyślij mi tu grupę, bo na ulicy leży facet i wygląda, że mu coś strzeliło do głowy.
- Co takiego!?
- Nie znam się na tym, ale wygląda mi to na dwie kule kaliber 9mm.

- 07 do 00: Podjedź pod domy towarowe, tam czai się nasza obserwacja i biją ich chuligani. Trzeba im pomóc.

- Na Placu Zgody stoi czerwony Zaporożec z niemiecki znakami bojowymi, zobacz, co to jest.

- Oskar 210, chciałbym przypomnieć, że nie wolno używać słów przez stację!
- To jak mam mówić?

- 03 do 3274: Czy mogę coś dla ciebie zrobić?
- Przytul mnie czule.

- Oskar 31380: przed chwilą sprzed komisariatu skradziono radiowóz, oznakowany. Wygląda jak, jak każdy inny.

- Wał Miedzeszyński-Fieldorfa, tam jakiś nachlany łazi, samochodom w jeździe przeszkadza. Nadaj mu kierunek.

- Ostrobramska przy P.C.O, na pasie zieleni leży.
- Uuuu... ten pijaczek nie ma sił się ruszyć, tu trzeba trójek. ("trójki" - 3033 - policyjna Nyska do zbierania pijaków, zawozi ich do izby wytrzeźwień)

- Trójki? - Tak, zgłaszam się. - Podjedź i zabierz leżaczka do Betlejem.
- No cóż, taki los taksówki bagażowej.

- Jagiellońska 42m, XXXX mają gwałcić, zdążyła przedzwonić.

- Przy mieszkaniu leży i śpiewa.
- Może artysta?
- Właśnie, 65 sprawdź, czy go do izby, czy na festiwal.

- Podjedź na 607, tam kolizja i winny jest, ale się nie zgadza, chce policji. Przynajmniej za 500
- Zobacz tego pana XXXX i sprawdź, czy ma prawo jazdy.

- Pisz: 9 kwietnia, ul. Chałubińskiego, 1,5 promila, zabrane prawo jazdy i zaraz potem, w maju w Wołominie, 1.1 promila, zabrane drugie prawo jazdy.
- Może ma fabrykę?

- Oskar 220, podaję komunikat za pojazdem: Mercedes pięćsetka, czarny, numer rejestracyjny XXXX, tym samochodem porusza się mafia z Wołomina.
- No, no, nie mów tak, oni mają lepszą łączność z nami, niż my ze sobą.

- Podjedź Wiatraczna XX, tam jakiej kobiecinie wybili szybę i sprawcy ponoć są w parku i ona ci wskaże.
- Wiatraczna w penetracji wynik negatywny. Pouczono: do szklarza.

- Kiedy wreszcie dowieziesz zatrzymanego do prokuratury? Tam czekają już 3 godziny!
- Jak tylko pomocnik dowiezie mi benzynę tramwajem.
- Gdzie stoisz?
- Nie wiem, nigdy tu nie byłem.

- Przy Belwederskiej jest konkurs na najlepszego policjanta, bodajże z ruchu drogowego, tam są próby kierowania ruchem

cordis
12-04-2002, 10:53
odp. rybki hoduje Niemiec... :P

pozdro i wiecej takich zagadek

@/\GEL
12-04-2002, 11:59
proszta byla ta zagadka :)) 30 minutek i gotowe :)
Żartownis masz jeszcze jakies tego typu ? :)

cordis
12-04-2002, 12:27
maly dowodzik:

1 dom(zolty) : Norweg, pije wode, hoduje koty, pali Dunhille
2 dom(niebieski):Dunczyk, pije herbate, hoduje konie, pali Rothmansy
3 dom(czerwony):Anglik, pije mleko, hoduje ptaki, pali Pall Malle
4 dom(zielony): Niemiec, pije kawe, hoduje RYBKI, pali Marlboro
5 dom(bialy):Szwed, pije piwo, hoduje psy, pali Philip Morris

ps. moze troche wiecej niz 30 min (przynajmniej ja)
POZDRO

@/\GEL
12-04-2002, 12:56
ja najwiecej sie meczylem z wykozystaniem ze :
szwed hoduje psy :) mialem 2 opcje do wyboru i strzelalem :)

Żartownis
12-04-2002, 15:27
Ja męczyłem się z tym ok 20 min. Na poczatku roche kombinowałem a pod koniec troche strzelałem i jakoś mi to wychodziło i dlatego tak szybko :))

Żartownis
12-04-2002, 15:30
Kilka takich sztuczek może komus bedzie się chciało je rozwiązywac. Wrzucam tak na wszelki wypadek :)


Trzy butelki, trzy noże i szklanka

Mamy trzy butelki, trzy noże i szklankę z wodą. Noże są identyczne i lekkie, butelki też są identyczne, a szklanka jest pełna wody i dużo cięższa od wszystkich trzech noży. Należy ustawić butelki w dowolny sposób, ale tak, żeby odległość między dowolnymi dwoma butelkami była większa niż długość noża. Dokładnie chodzi o to, żeby butelki tak stały, aby nie dało się jednym nożem dotknąć żadnych dwóch butelek na raz. Zadanie polega na zbudowaniu z noży platformy na butelkach tak, by dało się na niej postawić szklankę - odległość dna szklanki od powierzchni, na której stoją butelki musi być większa lub równa niż wysokości butelki. Dodatkowo rzut pionowy szklanki na powierzchnię, na której stoją butelki nie może mieć żadnych punktów wspólnych z rzutami butelek.

Żartownis
12-04-2002, 15:32
Czwarta żona

Pewien prawowierny muzułmanin miał trzy żony. A że prorok zezwala na cztery, to nasz bohater poszukał sobie czwartej. Przyprowadził ją do domu i mówi: "Miałem dotąd trzy żony. Swoje funkcje miały zawsze ściśle podzielone. Jedna żona gotowała, druga sprzątała a trzecia spała ze mną. Codziennie wymieniały się swoimi rolami. Niestety moje żony mają i wady. Jedna z nich stale kłamie, druga mówi prawdę a trzecia na przemian to kłamie, to mówi prawdę. Niestety tymi rolami też się wymieniają". Czwarta żona zadała pozostałym trzem żonom po jednym pytaniu: Co dzisiaj robicie? Otrzymała odpowiedzi:

Żona pierwsza: Ja dzisiaj sprzątam, żona druga śpi z naszym mężem a trzecia gotuje posiłki.

Żona druga: Ja dzisiaj sprzątam, żona pierwsza śpi z naszym mężem a żona trzecia gotuje posiłki.

Żona trzecia: Ja dzisiaj sprzątam, żona pierwsza gotuje posiłki a żona druga śpi z naszym mężem.

Pytanie: Jaką funkcje pełniła tego dnia każda z żon, która stale kłamała, która mówiła prawdę a która prawdę i kłamstwo na przemian?

Żartownis
12-04-2002, 15:51
Trzem mężczyznom pokazano sześć kapeluszy: trzy czarne i trzy brązowe. Potem w ciemności nałożono im na głowy po jednym kapeluszu i powiedziano: "Po zapaleniu światła, każdy kto zobaczy na głowie kolegi brązowy kapelusz niech podniesie rękę, a kiedy domyśli się jaki kapelusz ma sam na głowie, niech opuści rękę." Gdy włączono światło, wszyscy podnieśli rękę, po chwili jeden z mężczyzn opuścił rękę. Jakiego koloru kapelusze mieli na głowach mężczyźni i jak rozumował, ten, który opuścił rękę?

Żartownis
12-04-2002, 16:08
4 proste


9 kropek tworzy kwadrat jak na rysunku. Przeprowadź cztery proste przez wszystkie kropki nie odrywając ołówka.



* * *

* * *

* * *

Żartownis
12-04-2002, 16:14
No i coś na koniec!!!!!!!

:) :D :D :D :D

Mieszkańcowi pewnego domu popsuł się zegar. Posłał po zegarmistrza. - Jestem chory - powiedział zegarmistrz i nie mogę przyjść. Jeżeli jednak naprawa jest nieskomplikowana, przyślę wam mojego terminatora.
Okazało się, że trzeba połamane wskazówki zastąpić nowymi.
- On to zrobi - powiedział zegarmistrz, sprawdzi mechanizm zegara i dobierze wskazówki.
Terminator udał się pod wskazany adres. Zmrok już zapadł, gdy skończył sprawdzać mechanizm. Pospiesznie więc założył nowe wskazówki i ustawił je według swojego zegarka: dużą na 12, a małą - na 6. Była szósta wieczorem. Zaledwie wrócił do swej pracowni, zadzwonił telefon. Chłopiec podniósł słuchawkę i usłyszał zirytowany głos klienta:
- Zegar jest źle naprawiony, wskazuje niewłaściwy czas.
Terminator zdziwiony tą wiadomością, udał się do klienta. Na zegarze było po ósmej. Wyjął swój zegarek i pokazał go klientowi:
- Proszę sprawdzić. Wasz zegar chodzi z dokładnością do jednej sekundy.
Klient musiał przyznać, że jego zegar wskazywał w tej chwili właściwy czas.
Nazajutrz rano klient znów zadzwonił i powiedział, że wskazówki zegara widocznie oszalały, gdyż poruszają się po tarczy, jak im się podoba. Terminator pobiegł do klienta. Było po siódmej. Sprawdzając czas wedlug swojego zegara, rozzłościł sie nie na żarty.
- Kpiny sobie urządzacie. Wasz zegar wskazuje właściwy czas.
Zegar rzeczywiście wskazywał dokładny czas. Oburzony terminator zamierzał już odejść, lecz gospodarz zatrzymał go. Po kilku minutach zrozumieli przyczynę tych nieprawdopodobnych wydarzeń.
Co było przyczyną tych nieporozumień ?

@/\GEL
12-04-2002, 16:27
Wysłane przez: Żartownis
Czwarta żona
(...) Pytanie: Jaką funkcje pełniła tego dnia każda z żon, która stale kłamała, która mówiła prawdę a która prawdę i kłamstwo na przemian?


eh :) wyszlo mi ze:
pierwsza zona: klamala i mowila prawde .... gotowala
druga zona: klamala .... spala z mezem
trzecia zona: mowila prawde: sprzatala :)
ale nie wiem ile w tym jest prawdy :)


a to z kropkami jest proszte :)

Żartownis
12-04-2002, 16:38
hehe a jak ta zagadka z zegarem???? :)))) zobaczymy kto to rozwiąże ..... Później dam odpowiedź

@/\GEL
12-04-2002, 16:46
heheeh to z zegrami mnie zagielo :))

Ale teraz za to moge sie zrewanzowac inna zagadka :) jest dosc znana
oto ona:

daw koty - jeden czarny i drugi bialy :) stoja u dwoch wylotow dorznej róry o dlugosci ok 2 metrow :). rura jest drozna, oswietlona wewnatrz i posiada tylko dwa wyloty przy kotrych stoja owe kotki :)
pytanie brzmi: dlaczego kotki sie nie widza ? :)


a druga zagadka to:
jak wiadomo z do kranu doprowadzone sa 2 rury :) jedna z ciepla a druga z zimna woda. przyszedl jakis gosciu i odkrecil ciepla i zimna wode. lecialy z taka sama sila :) ciepla woda miala temp +5 stopni a zimna -5 stopni.

mieszanka tej wody leciala do wiadra :)
pytanie: jaka temp. bedzie miala woda w wiadrze :)

Chaos
12-04-2002, 16:49
gg:p

Żartownis
12-04-2002, 17:01
Kurcze no nie wiem nie mam pojęcia jakie jest rozwiązanie tych zagadek strzel odpowiedź..... :)) plizzzzzzzz

ajzz
12-04-2002, 17:46
Będzie leciała woda o temperaturze 5 stopni, ta -5 jest blizsza mojej osobie, bardziej Ice :D

@/\GEL
12-04-2002, 19:50
heheheh :) i o to chodzilo Ice ..... a z tymi kotkami jeszcze was pomecze :):rolleyes:

Żartownis
12-04-2002, 20:10
OK mam nadzieję że juz wszyscy się napocili....
daje odpowiedz na zagadke z zegarem.....


odpowiedź:

Terminator założył wskazówkę na oś godzinową, a wskazówke godzinową - na oś minutową. Pierwszy raz terminator powrócił do klienta w 2 godziny 10 min po nastawieniu zegara na 6 wieczór. Duża wskazówka przesunęła się od 12 do 2, mała zaś wykonała dwa pełne obroty i przeszła jeszcze 10 minut. Zegar pokazywał więc w tym momencie dokładny czas. Na drugie wezwanie, rankiem nastepnego dnia, terminator przyszedł po 13 godzinach 05 minutach od chwili nastawienia zegara na 60 godzinę. Duża wskazówka przeszła 13 godzin i doszła do cyfry 1, mała wykonała 13 pełnych obrotów i przeszła jeszcze 5 minut dochodząc do cyfry 7. Dlatego też i w drugim przypadku zear wskazywał dokładny czas.

@/\GEL
12-04-2002, 20:13
heheheh niezle :)
ps. Zartownis zagadaj do mnie na gg .... masz go w stopce :) chcialbym poznac Ciebie :D

@/\GEL
13-04-2002, 08:36
stare jak swiat no ale moze ktos jeszcze tego nie czytal :))

PIERWSZE PRAWO SOCJO - GENETYKI
Celibat nie jest dziedziczny.


REGUŁY BEIFELDA
Prawdopodobieństwo, że młody mężczyzna spotka pociągającą dziewczynę wzrasta gwałtownie kiedy jest on już w towarzystwie (1) dziewczyny, (2) żony, (3) przystojniejszego i bogatszego kolegi.


CZWARTE PRAWO FARBERA
Potrzeba matką dziwnych towarzyszy w łóżku.


DRUGIE PRAWO HARTLEYA
Nigdy nie śpij z większym od siebie wariatem.


PRAWO BECKHAPA
Uroda razy rozum równa się stała.


POSTULATY FARDO
1. Wszystko, co dobre w życiu, jest nielegalne, albo tuczące.

2. W życiu są tylko wierne trzy rzeczy: pieniądze, pies i stara kobieta.

3. Nie ważne, czy jesteś bogaty, czy nie, o ile możesz żyć wygodnie i mieć wszystko, czego chcesz.


PRAWO PARKERA
Piękno jest powierzchowne, ale brzydota przenika aż do kości.


PRAWO KAPITANA PENNY'EGO
Czasami uda ci się okpić niektórych ludzi, niektórych uda ci się okpić zawsze, ale nie uda ci się okpić MAMY.


PRAWO KONSERWACJI ZŁA ISSAWIEGO
Całkowita ilość zła w każdym systemie pozostaje stała, Stąd, każdej redukcji - np. ubóstwa lub bezrobocia - towarzyszy wzrost, np. przestępczości lub zanieczyszczenia powietrza.


PRAWO KATZA
Ludzie i narody będą działać racjonalnie, kiedy wyczerpią wszystkie inne możliwości.


PRAWO OŚWIADCZEŃ POLITYCZNYCH PARKERA
Prawdziwość jakiegokolwiek oświadczenia nie ma nic wspólnego z jego wiarygodnością i odwrotnie.


AKSJOMAT PANA COLE'A
Suma inteligencji na planecie jest stała; liczba ludności rośnie.


STELLA PLAGIAT CZYJEJŚ FILOZOFII
Każdy powinien coś sądzić - ja sądzę, że wypiję jeszcze jednego drinka.


TRZECIE PRAWO LEVY'EGO
Ta część społeczeństwa, z którą najbardziej sympatyzujesz jako liberał, nieuchronnie okaże się być jedną z najbardziej ograniczonych i sfanatyzowanych części społeczeństwa.


Poprawka Kelly'ego:

Fajni faceci i niefajnie kończą.


STAŁA KENNEDY'EGO
Nie wściekaj się - zrewanżuj się.


MOTTO CANADA BILL JONESA
Niemoralne jest pozostawienie pieniędzy frajerom.


Uzupełnienie:

Smith&Wesson bije cztery asy.


MOTTO JONESA
Przyjaciele przychodzą i odchodzą; wrogowie gromadzą się.


KODYCYL McCLAUGHRY'EGO DO MOTTA JONESA
Chcesz mieć wroga, zrób komuś przysługę.


PRAWO VIQUE'A
Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru.


PIĄTA ZASADA
Traktujesz siebie zbyt poważnie.

Żartownis
13-04-2002, 17:53
List do pana Stanisława :D :D :D :D :D :D :D


Kochany Stanisławie,

Od kiedy pamiętam, że nie umiesz czytać za szybko, staram się pisać bardzo wolno ...

Nie poznasz domu kiedy wrócisz ... przenieśliśmy się. Mieliśmy wiele kłopotów z przeprowadzką, przede wszystkim z łóżkiem. Taksówkarz nie pozwolił nam go wpakować do taxi ... ponieważ Twój ojciec w nim siedział ... jak już jesteśmy przy ojcu ... dostał on nową pracę! Ma pod sobą 500 osób! Ścina trawę na miejscowym cmentarzu ...

W nowym domu mamy pralkę, ale nie chodzi ona za dobrze... Kilka dni temu włożyłam do niej 4 ojca koszule ... po godzinie wyciągnęłam z niej 4 sweterki dla wnuków, a koszul dotąd nie znalazłam ...

Wczoraj twój młodszy brat przyszedł ze szkoły z płaczem. Wygląda na to, że wszyscy w jego klasie mają nowe ubrania a nas niestety jak wiesz nie stać ... , ale zdecydowaliśmy, że kupimy mu nowy kapelusz i będzie stał przy oknie jak jego koledzy będą przechodzić ...

Maria urodziła dziecko dziś rano, ale nie słyszałam czy to chłopiec czy dziewczynka, więc nie wiem czy zostałeś wujem czy ciotką ...

Wuj Michał topił się kilka dni temu w jednym z tych ogromnych zbiorników ze spirytusem w tej wielkiej fabryce. Czterech jego kumpli wskoczyło aby go ratować, ale bronił się dzielnie! Spaliliśmy jego ciało, i płomień nie gasł przez 3 dni ...

Twój ojciec nie wypił wiele w czasie Świąt. Do butelki po spirytusie wlałam litr oleju napędowego i jechał na tym aż do Nowego Roku. Poszedł on także ze mną do lekarza w ostatni czwartek. Lekarz wsadził mi do ust taką małą szklaną rurkę i kazał trzymać przez 5 minut. Twój ojciec zaoferował się kupić rurkę za całą swoją roczną wypłatę.

Kochająca Cię Matka

ps. Chciałam wysłać Ci trochę pieniędzy, ale już niestety zakleiłam kopertę...

Żartownis
14-04-2002, 21:58
"FUCK"

Być może jednym z najbardziej interesujących słów w języku angielskim jest słowo PIEPRZYĆ (trudno powiedzieć jak FUCK ma być tłumaczone - przyp. tłumacza).
Jest to magiczne słowo! Przez jego użycie możesz opisać ból, niesmak (nieprzyjemność), miłość i nienawiść.
Jako cześć mowy "PIEPRZYĆ" może być traktowany wielorako: może być czasownikiem użytym zarówno w stronie czynnej (Dawid przepieprzył (tu powinno być użyte inne znaczenie FUCK: przerznął) Anie) jak i w stronie biernej (Ania została przerżnięta przez Dawida), może być również przymiotnikiem (Ania jest zajebiście piękna (powinno być: pieprzeńsko piękna, aby zgadzało się z oryginałem)). Poza seksualnym znaczeniem słowa pieprzyć są jeszcze następujące:
· Goodbye - Fuck Off.
· Do widzenia - Odpierdol się.
· Greetings - How the Fuck are you?
· Pozdrowienia - Jak się kurwa masz?
· Dismay - Oh Fuck it.
· Pogardę - Pieprzyć to!
· Trouble - Well, I guess I'm Fucked now.
· Kłopoty - Coś mi się zdaje ze mam przejebane.
· Aggression - Fuck you!
· Agresja - Spierdalaj!
· Difficulty - I don't understand the Fucking job.
· Trudności - Nie rozumiem tej zasranej roboty.
· Displeasure - What the Fuck is going on here?
· Niesmak - A co się tu kurwa mać dzieje?
· Incompetence - He Fucks up everything.
· Niekompetencja - Spierdolił wszystko.
· Lost - Where the Fuck are we?
· Zagubienie - A gdzie my kurwa jesteśmy?
· Relation - Up your Fucking arse.
· Relacja - Kopnąć cię w twoja pierdolona dupę?
Na koniec, kilka cytatów:
And remember General Custer's famous last words:
...."Where did all those Fucking Indians come from?"
Ostatnie słowa generała Custera:
..."Skąd przyszli ci pieprzeni Indianie?"

The very last words of the Mayor of Hiroshima:
"What the Fuck was that?"
Ostatnie słowa burmistrza Hiroszimy:
"A co to kurwa było?"

The last words of the capitain of RMS „Titanic":
"Where does this fucking water comes from?"
Ostatnie słowa kapitana Titanica:
"Skąd się bierze ta pieprzona woda?"
Ten żart (na eunet.jokes) zapoczątkował długi ciąg innych, które były całkiem zabawne. ...???... i wtedy lingwiści zaczęli dopisywać: O kurwa! "Pieprzący pieprzyciel jest pieprzenie spieprzony!" próbując uczynić FUCK każdą częścią mowy w języku angielskim.

Żartownis
15-04-2002, 15:58
Podstawowe zasady obsługi.


· Nigdy nie pozostawiaj dyskietek w stacji dysków, jako że dane mogą wycieknąć z dyskietki powodując korozje mechanizmów stacji dysków. Dyskietki należy przechowywać zwinięte w pojemnikach na ołówki.
· Dyskietki powinny być czyszczone i woskowane raz na tydzień. Mikroskopijne opiłki metalu (które mogły nagromadzić się na powierzchni dyskietki) można usunąć przesuwając silny magnes tuż nad powierzchnią dyskietki. Opiłki wbite w powierzchnię można usunąć proszkiem do czyszczenia i mydłem. Przy woskowaniu dyskietek należy dbać, aby ich powierzchnia była gładka. Pozwoli to na szybsze obracanie się dyskietki (mniejsze opory powietrza) i tym samym szybszy dostęp do danych.
· Nie zaginaj dyskietek, chyba, że nie mieszczą się do stacji dysków. "Duże" dyskietki można zgiąć i używać w "małych" stacjach.
· Nigdy nie wkładaj dyskietek "do góry nogami'' do stacji. Dane mogą spaść z powierzchni dyskietki i zablokować precyzyjne mechanizmy stacji dysków.
· Nie można wykonać back-up'u dyskietki przy pomocy maszyny kserograficznej. Jeśli potrzebujesz back-up'u (kopia bezpieczeństwa) swoich danych po prostu włóż dwie dyskietki do stacji. Ilekroć będziesz nagrywać swój dokument, zapisze się on na obu dyskietkach.
· Nie należy wkładać bądź wyjmować dyskietek ze stacji kiedy mruga na niej czerwone światełko. Mogło by to spowodować rozmazanie tekstu, w skrajnych przypadkach czyniąc go nieczytelnym. Czasami czerwona lampka mruga pomimo, że stacja nie pracuje. Jest to tak zwany stan "zawieszenia" lub prościej "zawieszenie". Jeśli twój system się zawiesi, będziesz zapewne musiał wrzucić kilka monet zanim odzyskasz dostęp do niego.
· Jeśli twoja dyskietka jest pełna danych, a potrzebujesz więcej miejsca, to wyjmij ją ze stacji dysków i energicznie wstrząsaj przez około dwie minuty. Ubije to dane (kompresja danych) pozwalając na zapisanie większej ich ilości. Nie zapomnij o zaklejeniu taśmą klejącą wszystkich otworów w dyskietce, aby dane nie wypadły nimi w trakcie kompresji.
· Prędkość dostępu do danych można wydatnie zwiększyć wycinając więcej otworów w koszulce dyskietki. Umożliwi to stacji dostęp do dysku w większej liczbie miejsc jednocześnie.
· Dyskietek można używać jako podstawek pod szklanki z piwem (lub innymi napojami) o ile zostały poprawnie nawoskowane. Pamiętaj, aby potem wytrzeć dyskietkę do sucha.
· Nigdy nie używaj nożyczek i kleju do ręcznej edycji tekstu na dyskietkach. Dane na dyskietkach są zbyt małe, aby można je było zobaczyć gołym okiem, i tak postępując możesz niechcący wkleić kawałek całkiem innego dokumentu w sam środek twojego tekstu. W takich przypadkach można używać żyletek i taśmy klejącej, o ile jesteś wyposażony w mikroskop elektronowy.
· Okresowo należy spryskiwać dyskietki środkiem owadobójczym, aby zapobiec rozmnażaniu się wirusów.
· Jeśli składasz dyskietki do szafy i nie będą one używane przez dłuższy czas - nie zapomnij o przesypaniu ich naftaliną.

@/\GEL
15-04-2002, 16:10
tak dla rozluznienia mozna sobie pojezdzic autkiem :)))
click tutaj :P (http://killer.flaboratorium.org/)

Żartownis
15-04-2002, 16:26
hehefajna gierka miałem 63 zabitych...... a jak wam poszło??????

@/\GEL
15-04-2002, 16:34
ja mialem 128 :D :D :D

Żartownis
15-04-2002, 16:42
Każdy człowiek kiedyś przechodzi do historii. Czasem coś po nim pozostaje, czasem nie. Np. burmistrz Hiroszimy zasłynął powiedzeniem: Co to, qrna, było??? Wielu bezimiennych ludzi odeszło, a ich ostatnie słowa przed śmiercią prezentuję poniżej:

To tylko draśnięcie.
Jedź, prawa wolna.
Do wesela się zagoi.
To tylko kot hałasuje w ogródku.
Lekarz mówi, ze najgorsze już minęło.
Ta bomba to robota amatora.
Popatrz zaraz dziadek zrobi fikołka.
A co mi tam! Zabije albo wyleczy!
To był najlepszy seks w moim życiu.
Na pewno nie jest nabity.
Nie zastrzelisz człowieka patrząc mu prosto w oczy.
Nigdy nie czułem się lepiej.
Ten gatunek nie jest jadowity.
Nauczyłem się prowadzić jedna ręka.
Patrzę tylko, czy lufa jest dobrze wyczyszczona.
Nie wiedziałem, ze to pańska żona.
Oczywiście mam nadzieje, ze mimo wszystko zostaniemy przyjaciółmi.
Tu nie ma żadnych rekinów.
Raz kozie śmierć.
Przecież ci mówię, głupia babo, ze to nie jest pod prądem

Żartownis
15-04-2002, 18:58
sami zobaczcie :)))) ===>linek (http://www.adminer.pl/swir.net/zagadka.htm) <=====

Han
15-04-2002, 21:52
CO SIĘ KOMU NALEŻY

*Minister: porsche, whisky i artystki
*Poseł: mercedes, koniaki i kociaki
*Dyrektor: polonez, starka i sekretarka
*Kierownik: fiat, wyborowa i koleżanka biurowa
*Pracownik umysłowy: autobu, czysta czerwona i własna żona
*Pracownik wykwalifikowany: motocykl, 2 piwa i byle dziwa
*Pracownik niewykwalifikowany:tramwaj, zupa i byle dupa
*Robotnik: łopata, taczki i dupa sprzataczki
*Chłop: bimber, kilka uli i dupa krasuli
*Bezrobotny: modlitwa, łączka i własna rączka
*Więzień: okno, krata i dupa kamrata
*Emeryt: telewizor, herbata i "Jacek i Agatka"

:cool:

Żartownis
15-04-2002, 23:53
" Klasyfikacja kupy "


Każdy to robi ale nie każdy o tym mówi*
*osobom wrażliwym oraz tym które jedzą nie polecam!
DUCH - mógłbyś przysiąc, że wyszło, ale nie ma go w kiblu
CZYŚCIOCH - czujesz, że wyszło, widzisz je w kiblu, ale nie zostawia śladów na papierze toaletowym
MOKRE - podcierasz się 50 razy, ale wciąż czujesz, że trzeba jeszcze raz, więc musisz włożyć trochę papieru do gaci, żeby się nie pobrudziły
POWRACAJĄCA FALA - kiedy się wysrasz i podciągniesz spodnie, zdajesz sobie sprawę, że musisz jeszcze raz
PANCERNIK POTIOMKIN - wysrywasz tyle, że tracisz 15 kg
BOA ( vel KŁODA ) - tak długie, że boisz się spłukać bez wcześniejszej fragmentacji za pomocą szczotki do kibla
GAZOWE - jest głośne i każdy w zasięgu śmieje się z ciebie
OCH, JAK CHCIAŁBYM SIĘ WYSRAĆ - kiedy chcesz, ale wszystko, co możesz zrobić, to usiąść na kiblu, cisnąć i pierdnąć kilka razy
MOKRY POŚLADEK ( vel UDERZENIE MOCY ) - wychodzi tak szybko, że spadając do wody ochlapuje ci dupsko
PŁYNNE ( vel EGZORCYSTA ) - zółto-brązowa ciecz wystrzeliwuje i opryskuje całą muszlę
S-KLASA - nie śmierdzi
SPŁAWIK - kiedy jesteś w kiblu publicznym, a w kolejce czeka dwóch ludzi, srasz, spuszczasz dwa razy, ale kilka kulek wielkości piłeczek pingpongowych nadal pływa po powierzchni wody
ZASADZKA - nigdy nie zdarza się w domu, ale zazwyczaj na imprezie. Jest rezultatem próby pierdnięcia delikatnie i cicho, ale ostatecznie kończy się zabrudzeniem gaci
KACKUPA - któż jej nie zna...? Następuje rankiem po pijackiej nocy. Najbardziej zauważalne są znaki ześlizgiwania się na dnie muszli
SZAMPAŃSKIE - masz takie zatwardzenie, że kiedy korek się odblokuje, wypływa gazowana ciecz
PRZYLGNIĘTE - kiedy chcesz się podetrzeć ono czeka na brzegu
WYBUCH - poprzedzone pierdnięciem tak potężnym, że po wysraniu sprawdzasz, czy na muszli nie ma spękań
KURSK - twarde, ciężkie i błyskawicznie idzie na dno kibla
ANAL INTRUDER - wychodzi do połowy, wraca, wychodzi, wraca...
KOZIE BOBKI - wychodzi w zgrabnych, okrągłych porcjach ( duże ilości ). Właściwie nigdy się nie kończy, ale człowiek sam przestaje z nudów
ALFABET - wychodzi powoli, z jedną lub więcej przerwami, a kiedy na nie spojrzysz, myślisz: "czy nie przypomina litery...?"
POCHODNIA - tak pali dupę, że przysiągłbyś, że jest łatwopalne
GOŁOTA - wypada zanim jeszcze dobiegniesz do kibla

@/\GEL
16-04-2002, 15:35
juz trosze po swietach ale i tak fajne opowiadanko :)
jak wam sie nie bedzie podobal jego poczatetek to wiecej nie wylse :P wiec mowcie czy moze byc czy nie :PP

Tolkienowska opowieść wigilijna

Tego roku, który kronikarze odnotowali jako 3021, ostatni rok Trzeciej Ery, przyszła taka zima, jakiej najstarsi hobbici nie pamiętali. Przydusiła cały Shire niczym zbyt gruba puchowa kołdra, zatkała drogi zwałami śniegu, przeszyła wszystkie Ćwiartki lodowatym wiatrem. Jednak wbrew temu co sądzili mieszkańcy, nie uniemożliwiła podróżowania. O ile oczywiście ktoś był odpowiednio zdeterminowany, aby podróżować w taką pogodę.
Ojcowie Bag End jak zwykle w zimowy wieczór zebrali się w karczmie Bartendera Barlimana, zlokalizowanej w Dolince. Bezpieczni za grubymi, okrągłymi drzwiami, przy stoliku opartym o ścianę pieca, gawędzili o tym, o czym zwykle gawędzą w przymusowo wolnym czasie osoby takie jak oni - o zmieniającym się świecie. Prawdę mówiąc osoby tak stateczne, o tak wysokiej reputacji oczywiście nie potrafią na takie tematy gawędzić, robili zatem to w czym jako decydenci byli bezkonkurencyjni - biadolili.
Ebenezer Proudfoot biadolił najbardziej. Przez cały wieczór konstatował publicznie o tym, jak to świat schodzi na psy, które potem pętają się po całym Shire. Na koniec wyłożył słuchaczom to, co naprawdę mu na sercu leżało.
- Od razu widać, - zaciągnął się głębiej dymem fajkowego ziela - że znów się Numenor w Fornoście panoszy. Odwiedzają nas tu w Shire najróżniejsze cudaki, w drodze do albo i z dworu króla Elessara. Nanoszą nam tu różnawych obyczajów niczym byle zimowy wędrowiec śniegu do sieni.
- Dobrze mówicie - przytaknął Longbottom nie wyjmując fajki z ust. - Będzie jak z tym kupcem, co to nam niedawno nazwoził szkaradnych laleczek z materii i dzieciom rozdawał za kilka miedziaków. Wszystkie teraz pacholęta biegają po domach z tymiż lalkami wrzeszcząc na siebie "Pikaczu! Pikaczu!". Ani chybi to jakieś bezeceństwa po orkowemu...
- Tylko patrzeć, - smętnie potwierdził Proudfoot - jak jakaś bieda z tego wyniknie.
- Mówiłem, mówiłem... - Longbottom pokiwał głową. - Oczy mieli jakoś podejrzanie skośne...
W izbie powiało nagle zimnem i śniegiem. Drobna, zakutana w futro postać zamknęła z wysiłkiem szerokie drzwi gospody i jęła otrzepywać na wycieraczce getry ze śniegu. Był to Korneliusz Brandybuck, daleki krewny Brandybucków z Dolinki, który wrócił właśnie z Michel Delving. Mocno mu się ta podróż dała we znaki, bo od razu gestem poprosił Barlimana o kufel grzanego piwa. Musiał być niezwykle czymś zaaferowany, bo nie zdążył jeszcze ściągnąć z siebie palta, a już odezwał się do nich podniesionym głosem:
- Nie uwierzycie mi, co widziałem. Nie uwierzycie...
- Pewnikiem jak ostatnim razem - mruknął półgębkiem Proudfoot. - Kawałek zastawy stołowej, co po niebie kołowała...
Brandybuck powiesił palto na kołku przy drzwiach i przysiadł się do ich stolika.
- Sanie widziałem - odsapnał głęboko i potoczył po nich wzrokiem. - Sanie na niebie, kosztownie wykończone, zaprzężone w gromadę wierzchowców. Mknęły między gwiazdami jak wicher, a na koźle siedziała białobroda postać w czerwonej szacie i czapce zakończonej białym pomponem...
Musiał to usłyszeć karczmarz, który właśnie zamierzał postawić duży kufel przed Brandybuckiem. Zamarł w pół ruchu.
- Korneliuszu, widziałeś te runy nad szynkwasem? - zapytał jowialnie.
Brandybuck obejrzał się na niego.
- Które? - zapytał z niepokojem. - Te "Nietrzeźwym i palantom piwa nie serwuje się"?
Barliman kiwnął głową, odwrócił się i z kuflem w dłoni bezlitośnie odmaszerował do kuchni.
- A może mi się przywidziało? - błagalnie zawołał za nim Brandybuck.
Oczywiście bez skutku.

Żartownis
16-04-2002, 17:19
moze byc :D :D :D :D wysylaj dalej........

@/\GEL
16-04-2002, 20:04
opowiesc wigilijna CD. :P

Jego przywidzenie stało teraz na dachu rozległego domostwa imć Samwise'a Gamgee. Faktycznie były to sanie. Długie, bogato zdobione, z miejscami dla woźnicy, wodza i siedmiu elfów desantu, zaprzężone w dziewiątkę wierzchowców.
Przyznać trzeba, że wierzchowce zasługiwały na miano niesamowitych. Każdy z nich był wielki, większy od dowolnego konia, czarny jak noc pośród, której przyszło galopować, z dziwacznym porożem wyrastającym z głowy. Mimo mrozu nie parskały w ogóle, raczej syczały, niczym stado wściekłych węży. Najdziwniejsze jednak były zjawy mrocznych, zwalistych postaci - wydawałoby się - siedzących na każdym z wierzchowców. Prawie każdym. Każdego oprócz pierwszego, prowadzącego zaprzęg wierzchowca, dosiadała nakryta widmowym kapturem postać i smutno wodziła wokół parą jasnych, przenikliwie patrzących oczu, które na tle półprzezroczystych plam, jakimi byli jeźdźcy, robiły wrażenie podbarwionych szkarłatem gwiazd.
Zza sań nagle wyłoniła się bardziej materialna, otyła postać w czerwonym kubraku, starannie obrębionym białym futrem. Zapamiętale czyściła śniegiem długą białą brodę.
- Odwykłem już od latania - odezwała się słabym, choć pełnym złości głosem. - Lata już nie te... błędnik mniej wytrzymały... a obiecaliście, że nie będzie żadnych turbulencji.
Postać na wierzchowcu drugim od czoła, wzruszyła widmowymi ramionami i opuściła jasny wzrok.
- Dobrze, że przy koźle wisiały chociaż te papirusowe torebki... - brodacz odchrząknął. - Ale moje eee... elfy z tyłu nie miały tyle szczęścia...
Z tyłu sań rozległ się jęk i nieprzyjemnie fizjologiczne dźwięki.
- Kazałem pokryć tapicerkę runami magicznych mocy. Jak ją teraz doczyszczę na tym mrozie?
Postać na wierzchowcu prowadzącym zaprzęg ponownie wzruszyła ramionami. Odezwała się nawet, cichym, zgrzytliwym głosem.
- Ash nazg durbatuluk... - popłynęły słowa w języku Mordoru, nasączone tak okropną mroczną mocą, że aż śnieg wokół pociemniał.
Osobnik w czerwonym kubraku podskoczył jak dźgnięty igłą i palnął widmowego jeźdźca w twarz.
- Zamknij się, idioto! Przez ciebie się zorientują! Jak mogłem dać Drugi z Dziewięciu takiemu kretynowi! Zapominasz, co mówiłem? Zapominasz, kim jestem?
Widmo skłoniło głowę.
- Wybacz, Sauronie Wielki, mój mroczny panie.
- Na razie nim nie jestem, ale to się zmieni - brodacz w czerwieni zacisnął z wściekłością pięści. - Niemal wszystkie moje postacie zostały zniszczone, a powrócić mogłem jedynie jako Annatar, Pan Darów. Pod ostatnią postacią i ostatnim imieniem jakie mi zostały. I wykorzystam to. Na Melkora, mojego pana, wykorzystam! Hahahah... - z ust niemal buchnął mu złowrogi, ponury, przytłaczający, basowy śmiech, jednak Sauron/Annatar w porę przypomniał sobie o ryzyku dekonspiracji. Z zamachu zasłonił sobie usta, zakrztusił się i przewrócił w zaspę.
Gwałtownie poderwał się z powrotem na nogi, jeszcze bardziej wściekły niż poprzednio. Nerwowymi ruchami otrzepał się ze śniegu. Spojrzał złym okiem (przed którym nie tak znów dawno drżeli ludzie, hobbity, elfowie i krasnoludy) ku tyłowi sań i swoim eee... elfom. Wygrzebały się wreszcie z pojazdu i zbiły w ciasną grupkę. Nie wyglądały dobrze, mimo że kazał je odziać w starannie skrojone kuse zielone tuniki, jedwabne nogawice i fikuśne czapki, przeznaczone do zawadiackiego przekrzywiania na ucho.
Choćby i to ucho było gęsto nabite kolczykami z czarnego żelaza.
Annatar ogarnął grupę dokładniejszym spojrzeniem. Wcześniej zadowolony tak z własnego przebrania jak i z sań, teraz musiał przyznać, że eee... elfy niespecjalnie mu wyszły. Niskie, pękate, muskularne postacie, o ziemistej, dziobatej skórze, spiłowanych w stożki zębach i żółtych oczach, w których ciemniały kocie źrenice - stanowczo nie generowały takiego wrażenia na jakie liczył ich władca. I tak dobrze, że przynajmniej była noc, bo na słońcu ta hałastra rozbiegłaby się we wszystkie strony wrzeszcząc z przerażenia.
Z drugiej strony, gdy wzięło się pod uwagę materiał wyjściowy, efekt nie był nawet taki zły.
- No dobrze - powiedział do nich Annatar. Nie cierpiał używania tego zwrotu, ale czasem tak było prościej. - Wy czterej podnieście worek, pozostali będą was ubezpieczać. Czy plan jest jasny, czy mam wyjaśnić go jeszcze raz?
Eee... elfy potoczyły po sobie wzrokiem.
- Jaki plan? - zagulgotał któryś z tyłu.
Dla Annatara stało się nagle jasne, dlaczego przegrał Wojnę o Pierścień.
- Wyjaśniam zatem jeszcze raz - powiedział nienaturalnie spokojnym głosem. - Jesteśmy w kraju hobbitów. Hobbici to takie małe kurduple, które znalazły mój ssskarb, a następnie z podszeptu moich wrogów zaniosły go do Góry Przeznaczenia i wrzuciły w jezioro lawy, aby go zniszczyć... Nadążacie?
- Co to lawa? - zagulgotał jeden z eee... elfów, ale pozostali czym prędzej zakryli mu usta.
- Wyobraźcie sobie zatem hobbita wrzucającego mój pierścień, mój sssskarb, w otchłań ognia... czy jesteście w stanie w to uwierzyć?
Eee... elfy jednomyślnie i entuzjastycznie pokręciły głowami. Co wyraźnie dowodziło, że nie były tak do końca głupie.
- Ja również. Nikt nie byłby w stanie wyrzucić mojego pierścienia władzy ot tak, aby go zniszczyć. Nigdy. Stąd wniosek, że to jakiś kant jest... Nikt nie wrzucił pierścienia w ogień, bo nikt nie byłby w stanie tego zrobić. Są w Śródziemiu cwaniacy, którzy potrafiliby sfingować podobny numer, a następnie zatrzymać pierścień dla siebie. I pewnym jest, że tak właśnie zrobili. A nam nie wolno do tego dopuścić! Czy to jasne?
Tym razem szyje słuchaczy energicznie zginały się w energicznych potaknięciach.
- Skądinąd wiem, że w domostwie na dachu którego stoimy, odbędzie się spotkanie istot zamieszanych w tę aferę. Idąc tropem tutejszych obyczajów wkradniemy się w ich łaski, a następnie wyciągniemy z nich tajemnicę tego, co stało się z moim sssskarbem. Kluczem do tego są dzieci. Gdy je pozyskamy, gdy zaczną nas uwielbiać, ich rodzice zrobią dla nas wszystko. Wszystko! Jasne?
Jeden z eee... elfów podniósł rękę.
- Słucham? - odezwał się Annatar głosem, który zatrzymałby lodowiec.
- Dlaczygo ne... eee... dlaczygo ne zrobitz tygo kak zwykle? Złypać krzywy szabel, pochlastać, wymordać, a potem na turturry ich...?

fsk
16-04-2002, 20:55
hi nage AVON

ssji and be happy:mad:

Utman
16-04-2002, 22:24
Bądz człowiekiem !!! (http://www.rotfl.prv.pl/badz_czlowiekiem.jpg)

ROTFL :D :D

@/\GEL
17-04-2002, 05:42
opowiesc wigilijna ciag dlaszy z dalszego :P

Annatar złączył dłonie na piersi.
- Ponieważ - oświadczył najspokojniejszym tonem na jaki było go stać, a nie czarujmy się, nie było to wiele - jest nas siedmiu, a tych kurdupli w promieniu jednej stai mieszka sto razy więcej... chciałbyś przejść do historii jako utłuczony przez kurduple?
- Ne, panie...
Annatar bez słowa wskazał mu miejsce przy worku. Machnął ręką i pomaszerował w kierunku komina domostwa Gamgee, z którego unosił się rzadki dym. Grupa eee... elfów podążała trop w trop za nim.
- Tędy - Annatar wskazał komin. - Tędy dostaniemy się do środka.
- Nie lepiej przez drzwi? - zapytał głos jednego z tragarzy.
Odpowiedź padła tonem nie znoszącym sprzeciwu. Innego Annatar nie znał.
- Nie. Zaskoczymy ich. Że o uniknięciu ewentualnej zasadzki w najbardziej oczywistym miejscu nie wspomnę...

* * *

Sam Gamgee spojrzał krytycznie na skończoną właśnie pracę. Martwił się tym pustym kątem w swoim salonie. Zaprosił na zimę grupę swoich najlepszych przyjaciół i nie chciał, by w głównym rogu najbardziej reprezentacyjnego pomieszczenia norki, zaraz obok kominka, ziała przerwa w secesyjnym umeblowaniu - a kredens po prapradziadku rozpadł się był na jesieni...
Jego najmłodsza córeczka zaproponowała, żeby zastawił to miejsce jakąś rośliną. Bardzo lubiła zapach jodły, więc przyniósł z dworu taką jedną, osadzoną w wiadrze z ziemią. Postawiona w kąciku koło pieca całkiem nieźle zasłaniała bliznę po kredensie. Gdy jeszcze dzieciaki wpadły na pomysł, żeby drzewko udekorować zawieszanymi na sznurku cukierkami, orzechami, wycinankami z papieru - a na koniec tortowymi świeczkami - efekt wyglądał niemal na celowe działanie. Jako ostatnią Sam osadził na czubku papierową gwiazdę.
Cofnął się i jeszcze raz spojrzał na całość. Mogło być gorzej.
- Tatusiu! Ale to łaaadne... - zawołała Fiona, podbiegając do niego. - Ale łaaadne! Zrobimy taką w przyszłym roku też? Zrobimy?
- Oczywiście, kochanie - odpowiedział Sam, chociaż było dla niego jasne, że podobnie kretyńska tradycja żadną miarą nie przyjmie się nigdzie w cywilizowanym świecie.
Róża, żona Sama, kończyła właśnie zastawiać półmiskami porządny dębowy stół, przygotowany specjalnie do tej uroczystej kolacji.
- Skończyliście już? - zapytała z uśmiechem. Podeszła i ucałowała Sama. - Siadajcie zatem. Pippin i Merry wyglądają na solidnie głodnych. - dodała wracając do kuchni po ostatnie potrawy.
Sam stanął u szczytu stołu, wodząc wzrokiem po gościach. Peregrin Tuk bawił się na podłodze z czeredą dzieciarni w strażników i złodziei. Meriadok Brandybuck w zamyśleniu palił fajkę, odchylając się w bujanym fotelu. Frodo i Bilbo Bagginsowie rozmawiali cicho przeciwległym w rogu pokoju.
Doprawdy - norka Sama dawno już nie oglądała tak znakomitych gości.
- Drodzy moi - zaczął, kładąc ręce na oparciu krzesła. - Zapraszam do poczęstunku. Cieszę się, że po tak długim czasie znaleźliście chwilę, aby odwiedzić moje skromne progi. Tym większa jest moja radość was gościć.
- Ja tylko jeszcze raz przypomnę, - odezwał się Bilbo Baggins z kąta - że obiecaliście nikomu nie powiecie o tym spotkaniu. Ani słowa. Nikomu. Zwłaszcza kronikarzom, którzy rozpaplają to zaraz po całym świecie, albo nawet utrwalą dla potomności... To wizyta prywatna. Oficjalnie przybędę do was dopiero w przyszłym roku.
- Nie martw się, Bilbo - Merry podniósł się z fotela bujanego i przeciągnął potężnie. - Twoja tajemnica jest bezpieczna. A teraz jedzmy.
Zasiedli tędy do stołu, radując się własnym towarzystwem i tylko jeden Frodo pozostał cichy, z rzadka przegryzając jakiś smakołyk. W połowie uczty wydarzyła się jednak rzecz niesłychana.
W powietrzu rozległ się nagle potężny okrzyk "Ho-ho-ho!" - i od komina buchnął obłoczek sadzy, a chwilę potem z paleniska zstąpił do salonu postawny jegomość w czerwonym kubraku obrębionym białym futrem. Posunięty był w latach, co znać było po pooranej zmarszczkami twarzy i długiej, zadbanej białej brodzie. Potoczył po zaskoczonych obecnych wzrokiem, na dłużej zatrzymując spojrzenie na obu Bagginsach i rzekł:
- Witajcie! Witajcie! Przybywam tutaj z dalekiej północy, a imię me Pan Darów, Annatar. W tę oto porę zjawiam się, aby nagrodę wszystkim grzecznym dzieciom wręczyć, a niegrzeczne do porządku przywołać.
Odpowiedziała mu cisza. Nie zrażony tym machnął za siebie ręką, a cztery mniejsze istoty, cztery wyglądające znajomo szoki estetyczne, wytaszczyły przed niego olbrzymi worek.
- Czy są tu jakieś dzieciątka, które chcą dostać prezent?
Niespodziewane przybycie odzianej na czerwono postaci nieźle nastraszyło czeredę dzieciaków i przepłoszyło ją do sieni i dalszych pokojów. Jednak na dźwięk słowa "prezent" małe hobbity wyrosły przed Panem Darów jak spod ziemi. Niczym Noldorowie, którym zaproponowano darmowy Silmaril.
Z tyłu oniemiali dorośli po prostu wpatrywali się w całe to przedstawienie. Merry nachylił się do Sama.
- Stary, nie wiedziałem, że wspierasz jakiś lokalny zespół folklorystyczny...
- A mnie to wygląda na jeden z twoich genialnych pomysłów - odciął się Sam. Annatar tymczasem ocenił jednym spojrzeniem dorosłych wpatrzonych w niego i jego orszak, po czym pochylił się nad dziećmi. Postarał się przy tym o swój najpromienniejszy uśmiech i chyba nawet mu się udało, bo dwójka najmniejszych szkrabów się rozbeczała.
- Jestem Annatar - przedstawił się. - Pan Darów.
Reszta dzieciaków stała z wybałuszonymi oczami i szeroko otwartmi ustami. Jeden mały w zielonej tunice podszedł i z niedowierzaniem dotknął czerwonego kubraka. Wyglądało na to, że nawiązanie kontaktu z dziećmi kurdupli zależało całkowicie od pomysłowości Annatara.
- Czy któres z was wie, - uniósł palec, jakby chciałby im coś wskazać - gdzie Pan Darów mieszka?
Ale maluchy milczały.
- No co jest, nie chcecie zgadywać?
Cisza.
- Mieszkam daleko, naprawdę daleko na północy w miejscu... - Annatar zachęcająco zawiesił głos - ...w miejscu które nazywa się... nazywa się...
Małe hobbity roześmiały się jak jeden.
- W Utumno!
Annatarowi niemal odebrało głos.
- Nie, nie! Nazywa się inaczej... druga litera to A...
Odpowiedź nadeszła jeszcze szybciej.
- Angband!
Zacisnął pięść na brodzie.
- Ponownie źle. Skupcie się. Druga litera to A. No przecież chyba wszystkie dzieci to wiedzą?
Pochylił się nad malutką dziewczynką wgapioną z otwartą buzią w eee... elfa, któremu spod tuniki wysunęła się kolczuga.
- A ty wiesz, malutka?
Hobbiciątko zaperzyło się.
- No pewnie. Chodzi o Angmar.
Annatar wyprostował się ledwie hamując furię.
- A figę - wycedził dzieciakom prosto w nos, a potem pokazał długi, czarny rozdwojony jęzor. - W Laponii.
- W Japonii? - maluchy przyjrzały mu się podejrzliwie - Kitujesz. Masz za małe oczy.
- Powiedziałem: Laponia, szczeniaki - sprecyzował warknięciem Annatar - To takie miejsce na północy, gdzie jest pełno najrozmaitszych różnych prezentów...kosztowności... elfich mieczy... zbroi z mithrilu... - uniósł wzrok pod powałę. - Złota... balrogów...klejnotów... bogactw...
Fiona, najmniejsza córka Pippina otworzyła szeroko oczy.
- Ballogów? - wysepleniła.
- Bogactw - poprawił ją Annatar, zdenerwowany jak zwykle.
- A ballogowie?
- Nie ma żadnych balrogów. Przejęzyczyłem się.
Fiona wygięła usta w podkówkę, a oczy zaszły jej łzami.
- Nie ma ballogów? Łeee... Ballogowie byli kuuul.
Annatar był wstrząśnięty. Jak one się wyrażały? Co to znaczy kuuul? I dlaczego balrogowie byli kuuul? Gdyby jego ktoś pytał, to byli raczej skur... Zresztą, nieważne.
Chciał uniknąć niezręcznej sytuacji i sięgnął szybko do worka, podsuniętego żwawo przez eee... elfy.
- Zobacz, no zobacz - powiedział do Fiony podstawiając jej pod nos zabawkę, wielkiego pająka z naklejką "Made in Umbar". - Zobacz, jakie ładne, włochate zwierzątko. Możesz sobie zrobić z niego przytulankę...
Fiona obdarzyła podarek ponurym spojrzeniem.
- Ale chała - podsumowała. Chwyciła pająka za nogę i poszła sobie, popłakując z cicha i napełniając Annatara kiepskimi przeczuciami.
Przeczucie to okazało się słuszne. Żaden dzieciak nie był zadowolony. Annatar miał w worku najlepsze rzeczy, jakie zdołał zgarnąć w Umbarze, Mrocznej Puszczy, na bagnach Dagorladu i w Morii. Niektóre z nich były co prawda nieco nadgryzione zębem czasu (i nie tylko czasu), ale wciąż wydawały mu się interesujące. Minęło sporo czasu, od kiedy ostatni raz zetknął się z jakimiś dziećmi i teraz się to zemściło.
Gdy ostatni dzieciak opuścił salon, atmosfera - dotąd nieziemską grobowa - pogorszyła się o kilka rzędów wielkości. Była pewnie taka jak w najgłębszych lochach Barad Dur, jednak Annatar nie wiedział na pewno, bo nigdy nie opuszczał sali tronowej. Barad Dur był po prostu zbyt straszny i zbyt ponury.
Hobbici, gromada sztywniaków ciągle siedząca za stołem i pykająca z licznych fajek, częstowała go spojrzeniami, które były niczym ostrza pik.
- No cóż... - Sam odchrząknął, wreszcie budząc się z pełnego zdumienia letargu. - Dobry hobbicie, bardzo dziękujemy ci za twój trud. Nie nawykliśmy tutaj do podobnych zaskoczeń, ale w ten miły wieczór jesteśmy w stanie cieszyć się każdymi odwiedzinami.
- Nie podobało wam się, prawda? - Annatar słyszał w myślach trzeszczenie fundamentów własnego planu. - Nie ujęło was tak samo, jak nie ujęło waszych dzieci?
Sam wyraźnie był w kropce.
- Nooo... wiesz...
- Może nie było tak źle... - Pippin przyszedł mu w sukurs zza stołu.
- Nie było - przytaknął Merry. Wstał i stanął u boku Sama. Wskazał worek. - A te ołowiane Nazgule to bardzo sprytny pomysł... Dzieciak dostaje tylko króla Nazguli i jak chce dozbierać pozostałych osiem, musi być co roku grzeczny.
- Trochę praktyki... odrobina charyzmy... - Sam uśmiechnął się niemal promiennie. - I któregoś dnia można na tej kanwie można na większej liczbie dzieciaków zrobić naprawdę solidny szmal...

@/\GEL
17-04-2002, 05:43
- I te kawałki palantiru niby z Barad Dur - pochwalił na koniec Bilbo. - Naprawdę wyglądają jak prawdziwe kawałki palantiru. Spodobają się dzieciakom. Chociaż - dodał po chwili namysłu, wspominając reakcję obdarowanego syna Meriadoka - może nie od razu...
Annatar był w naprawdę kiepskim humorze.
- Naprawdę tak myślicie?
Sam i Merry popatrzyli po sobie.
- Oczywiście, mój dobry hobbicie. Oczywiście - uśmiechęli się i pyknęli Annatarowi dymem fajkowym prosto w twarz. Zakrztusił się, zakaszlał i kichnął potężnie, aż ogień poszedł.
- Na zdrowie - grzecznie życzył mu Bilbo.
Ale Annatara trafił ostateczny szlag. Żądza plugawienia wzięła w nim górę nad rozsądkiem i chlasnął ich w twarze najplugawszym językiem na jaki było go stać.
- Bagosz! Gorzaleń! Myślicie żeście tacy cwani? Jesteście jak krzatowe kalosze, które zdepczę kiedy tylko będę miał pragnienie!
W salonie znów zrobiło się cicho i ponuro.
- Za przeproszeniem - odezwał się Bilbo zza stołu. - Chcesz w mordę za Bagosza?
- A ten Gorzaleń? - zapytał zdezorientowany Merry. - Mieszkam tu całe życie, a jakoś nie znam hobbita.
Za późno, za późno Annatar się opanował. Teraz stał jak słup, z głupawym uśmiechem błąkającym się wokół ust. Za nim słychać było stękania jego eee... elfów, które nie upuszczając worka próbowały wyciągnąć spod swoich zielonych kaftanów różne ostre przedmioty.
Róża Gamgee wstała, z twarzą różową z gniewu.
- Samie - powiedziała. - Wyproś tego gościa.
I to był koniec.

* * *

Szli gęsiego przez zasypane śniegiem na kilka łokci pola. Annatar na przedzie, za nim szóstka jego eee... elfów. Zaprzęg z saniami na końcu, powoli i nieco zygzakiem. Żadne nieszczęście nie zostało oszczędzone ambitnemu Panu Darów. Pozostawione bez dozoru wierzchowce z zaprzęgu zlekceważyły widmowych jeźdźców i zaczęły tłuc się na poroża. Po kilku rundach popręgi i rzemienie zaprzęgu przemieniły się w prawdziwy mordyjski węzeł, a tak się złożyło, że żadnego miecza Annatar ze sobą nie miał.
Wlekli się więc na piechotę, a Sauron Wielki, obecnie uwięziony w postaci Pana Darów, w złoworogim milczeniu rozpamiętywał swą klęskę.
Po jakimś czasie jeden z eee... elfów zdecydował się (mimo, że kompani ze wszystkich sił starali się do tego nie dopuścić) zadać swemu panu pytanie. Dogonił Annatara i chwilę szedł równo z nim.
- Panie, panie... czy mygę... o cyś zapytać?
Annatar skinął przyzwalająco głową.
- Panie, panie... Co włyściwie pyszło ne tak?
Eee... elf spodziewał się najgorszego. Gniewu. Krzyku. I własnej potwornej śmierci. Jednak żadna z tych rzeczy się nie zdarzyła, co oznaczało, że wygrał zakład i kompani byli mu teraz winni cztery krasnoludzkie czaszki. Zamiast tego Sauron nie zwalniając spojrzał na swojego sługę i pozwolił sobie na paskudny uśmiech.
- To zupełnie nieistotne. Spróbujemy znów.
Przyspieszył kroku.
- Za rok.

KONIEC

Żartownis
17-04-2002, 06:59
Autentyczne wyjątki z opisów wypadków samochodowych sporządzonych przez kierowców w protokołach zgłoszeniowych PZU



Byłem pewien,że ten stary człowiek nie dotrze na drugą stronę ulicy kiedy go stuknąłem.
Przechodzień nie miał żadnego pomysłu którędy uciekać, więc go przejechałem.
Mój samochód był prawidłowo zaparkowany w tyle innego samochodu.
Nagle znikąd pojawił się niewidoczny samochód, uderzył w mój samochód, po czym zniknął.
Nie pamiętam dokładnie okoliczności wypadku, ponieważ byłem kompletnie pijany. W celu uzyskania dalszych szczegółów proszę zwracać się do policji.
Jechałem do lekarza z chorym kręgosłupem, kiedy wypadł mi dysk, powodując wypadek.
Nie wiedziałem, że po północy też obowiązuje ograniczenie prędkości.
Dałem sygnał klaksonem, ale nie działał, ponieważ został skradziony.
Pośrednią przyczyną wypadku był mały człowieczek w małym samochodzie z dużą buzią.
Zdałem sobie sprawę, że może być nieciekawie. Golf jedzie nam w maskę. Spojrzałem na zegarek - była 7:05.
Wracając do domu skręciłem omyłkowo we wjazd do innego domu i uderzyłem w drzewo, którego u mnie w tym miejscu nie ma.
W szybkim tempie zbliżał się do mnie słup telegraficzny. Zaczęłam jechać zygzakiem, ale i tak słup trafił mnie, uszkadzając chłodnicę.
Mój samochód uderzył w ogrodzenie, przekoziołkował i wyrżnął w drzewo. Wtedy straciłem panowanie nad kierownicą.
Jeszcze zanim na niego najechałem, byłem czemuś przekonany, że ten staruszek nie dotrze na drugą stronę ulicy.
Zobaczyłem smutną twarz z wolna przelatującą przed przednią szybą, a potem ten pan gruchnął na dach mojego samochodu.
Ten chłopak na drodze był jednocześnie wszędzie i nigdzie. Musiałem wiele razy skręcać, zanim w niego trafiłem.
Niewidzialny pojazd pojawił się znikąd, zderzył się ze mną i zniknął bez śladu.
Przejeździłem 40 lat i ze zmęczenia zasnąłem za kierownicą.
Z początku powiedziałem policji, że nic mi się nie stało, ale jak zdjąłem kapelusz, zobaczyłem, że mam wgniecioną czaszkę.
Na skrzyżowaniu niespodziewanie dostałem ataku daltonizmu.
Moje auto jechało normalnie prosto przed siebie, co na zakręcie zazwyczaj doprowadza do opuszczenia szosy.
Zjechałem stromą uliczką do tyłu, przewróciłem murek i uszkodziłem pawilon. Nie mogłem sobie po prostu przypomnieć, gdzie jest pedał hamulca.
Jakiś pieszy nagle zszedł z chodnika i bez słowa zniknął pod moim samochodem.

Utman
17-04-2002, 17:23
Czaruś (http://www.astercity.net/~jezus/czarus.mp3)

Hehehe big lol.

Uwaga niecenzuralne teksty.

Żartownis
17-04-2002, 20:36
hehehe Czruś gooood :D :D :D :D

ja mam za to dla was piosenke "Taki duzy taki mały może wino pić" (http://mp3.wp.pl/strefa/sciagaj.html?pl_id=90130912) waga tego pliku to ok 3,5 MB

Pajonk
18-04-2002, 10:30
http://www.rotfl.prv.pl/netoperek.jpg
:D

Żartownis
19-04-2002, 09:12
nie wiem czy to było ale zabawne :))) hehe


" Rady dla początkujących kierowców


Ruszaj ze świateł dopiero wtedy, gdy zielone świeci się już kilka sekund.

Ochlap pieszego.

Zajmij komuś przed nosem miejsce na parkingu.

Przyspieszaj w czasie gdy ktoś cię wyprzedza.

Ruszaj zanim jeszcze wszyscy piesi opuszcza przejście.

Słuchaj muzyki na maxa przy otwartych szybach.

Zawsze mrugaj długimi lub używaj klaksonu wobec kierowców których chcesz wyprzedzić.

Uprawiaj slalom po wszystkich pasach.

Jadąc w nocy wyłączaj długie dopiero wtedy, gdy masz całkowita pewność, ze oślepiłeś już nadjeżdżającego.

Jedz z łokciem wystawionym za szybę.

Wjeżdżaj samochodem w najgłębsze zakamarki lasu.

Ruszaj z piskiem opon.

Gdy zamówisz hamburgera w McDrive, jedz go zawsze na parkingu w samochodzie.

Zadbaj o to, żeby w twoim samochodzie był maksymalny syf.

Udowodnij ze twój samochód potrafi zabrać więcej niż 5 osób.

Pokazuj innym obraźliwe gesty przez szybę.

Czekając przed zamkniętym szlabanem wyjdź na papierosa.

Szanuj żarówki - włączaj kierunkowskaz dopiero gdy skręcasz.

Wjedź na skrzyżowanie w taki sposób, żeby po zmianie świateł zatkać inny kierunek ruchu.

Parkuj tak, żeby inni nie mogli wyjechać.

Hamuj z piskiem opon zatrzymując się na stacjach benzynowych albo koło przydrożnych barów.

Nie daj się wyprzedzić innym - to przecież hańba i dyshonor.

Zadbaj o to, żeby bez przerwy włączał ci się alarm. Zwłaszcza wtedy, gdy nie będziesz mógł go usłyszeć.

W czasie jazdy wyrzucaj niedopałki przez uchylona szybę.

Gdy na parkingu potracisz inny samochód, uciekaj czym prędzej.

Naklej na samochód kilka kolorowych kleksów.

Wsiadając do cudzego, dobrego samochodu wołaj innych kumpli na przejażdżkę.

Pamiętaj, ze najlepszy kierowca to najszybszy kierowca.

Zainstaluj sobie klakson - melodyjkę.

Powieś na lusterku kartonowy zapaszek.

Jadąc w dłuższa trasę miej zawsze wyładowana komórkę.

Nigdy nie tankuj do pełna.

Jedz w taki sposób, żeby wszyscy pasażerowie byli przez cala drogę zaabsorbowani tylko twoja jazda.

Gdy usłyszysz za sobą sygnał karetki pogotowia, pozwól na to, żeby wyła bezpośrednio za tobą.

Podświetl sobie podwozie i tablice kolorowym neonem.

Jeśli myjnia sterowana jest z zewnątrz, spróbuj czy po wrzuceniu karty uda ci się dobiec i wsiąść do samochodu.

Nie pozwól włączyć się do ruchu innym.

Nigdy nie ostrzegaj innych przed grożącym im radarem.

Załóż sportowe alufelgi w limuzynie.

Traktuj jazdę na trasie jako "Need for Speed" na żywo.

Kup samochód o dużej pojemności silnika i narzekaj ze dużo pali.

Kup samochód o malej pojemności silnika i narzekaj ze nie ma przyspieszenia.

Zatrzaśnij kluczyki w samochodzie. Najlepiej gdzieś na trasie.

Wyprzedzając rowerzystę nie włączaj kierunkowskazu.

Jeździj w czapce, berecie lub kapeluszu.

Zajmuj lewy pas na 3 km przed skrętem w lewo.

Jadąc na trasie, zatrzymuj się wielokrotnie i wyprzedzaj potem te same samochody.

Zapamiętaj, ze wszystkiemu winne są głupie przepisy, fatalne drogi, zbyt duża liczba samochodów i korki. Ty sam jesteś zawsze bez winy.

Myj samochód raz na miesiąc, albo i rzadziej.

Na stacji benzynowej, stawaj z niewłaściwej strony dystrybutora i ciągnij waz dookoła samochodu.

Zamontuj dodatkowe głośniki pod maską - będzie Cię lepiej słychać.

Powieś CD na lusterku.

Załóż pokrowiec z misia na kierownice.

Rozmawiaj przez komórkę w mieście kiedy i gdzie się tylko da.

Nigdy nie zapinaj pasów.

Zamontuj melodyjkę Lambada kiedy jedziesz na wstecznym.

Przy kolejce na CPN po zatankowaniu paliwa połaź jeszcze trochę po sklepie.

Nie zdejmuj folii z siedzeń po kupieniu samochodu.

Dłub w nosie w oczekiwaniu na zielone światło.

Wyprzedzaj pod górę.




PS.
mam pytanie z czystej ciekawości dlaczego jak pisze tutaj na forum to wiadomości mi się niepowiększają stanęło na 134 i stoi..... leje na to czy to idzie czy nie ale z czystej ciekawości....

krzywy
19-04-2002, 09:26
Wchodzą dwa dresy do McDonalda i zamawiają:
- Dwa wieśmaki
- No widzę, a co jecie?


Spotkały się dwa krokodyle. Jeden z nich bardzo źle wygląda. Drugi pyta:
- Co jest z Tobą?
- Wczoraj jadłem blondynkę i jeszcze dziś nie mogę się zanurzyć. Miała tak pusto w głowie.

:D

krzywy
19-04-2002, 09:30
Wiesz dlaczego bush przegral z osamą w szachy?
Ponieważ osama zbił bushowi dwie wieże

Czesc, to jest lancuszek szczescia, wyslij go do 5 pieciu osob, to bedziesz mial szczescie w najblizszym czasie.Helena W. wyslala i wygrala pralke. Leszek M.wyslal i wygral wybory .
George B. nie wyslal i rozjebalo Pentagon.. .

"Za górami, za lasami,
mieszkał bin Laden z talibami,
Pewnego razu we wtorek,
gdy dopisał mu humorek,
zamiast ESCAPE wcisnął ENTER
i roziebał World Trade Center"

Ta wiadomość została wyslana przez czlonkow Arabskiego Frontu Wyzwolenia Islamu. Zaszyfrowano w nim bakterie waglika. Prosimy zbliz ryj do monitora i obliz go dokladnie.
Dziekujemy za wspolprace , i jak możesz wyślij go do wszystkich znajomych.
Aka Baka ibn Saka

Cieszą się w new yorku dzieci pan bin laden do nich leci. on prezetów ma bez liku dla -każdego po wagliku

a tu wyliczanka osamy
Entliczek , pentliczek , czerwony stoliczek,
Na kogo wypadnie,
Na tego wągliczek.....

W najbliższym programie "Wybacz mi..."wystąpią Osama Bin Laden i George Bush

krzywy
19-04-2002, 09:31
Spotyka się dwóch arabów na 70 piętrze w WTC. Jeden pyta drugiego:
- na co czekasz?
- na windę
- ha! Widzisz! A ja na samolot!

Największy szczyt odwagi??!!
- przejść się w turbanie po Manchatanie!!

Przychodzi Arab na lotnisko i mówi:
Poproszę bilet do Nowego Jorku.
Na to kasjerka: A na które piętro pan sobie życzy?

krzywy
19-04-2002, 09:32
-Jeden z ulubionych drinków Osamy?
-Podwójny Manchatan.

Po co Binladen wychodzi na najwyższy meczet w Afganistanie??
-Ma nadzieje że Bush weźmie rewanż.

Osama bin Laden organizuje wycieczke turystyczną.
-Proszę wsiadać, dziś za pół ceny ... szybko i precyzyjnie do USA.
-A zwiedzimy Najwyrzsze budynki świata - pytają ciekawscy turysci.
-Jak najbardziej , Jak najbardziej -odpowiada Bin Laden.
:cool: :cool: :cool: :cool: :cool: :D :D :D :D :cool: :cool: :rolleyes: :rolleyes:

TrA/\/C3
19-04-2002, 15:08
siema chłopaki mam prośbe jeśli znacie zajebiste strony z THC i fotkami prześlijcie mi adresy na meila (marcin.g@acn.waw.pl) THX z góryhttp://strony.wp.pl/wp/kapil.site/foto/12.jpg


Pozdro for@lllllll

Żartownis
20-04-2002, 11:54
" Dlaczego zwolniłem moją sekretarkę... "



Dwa tygodnie temu były moje czterdzieste urodziny,ale jakby nikt tego nie zauważył. Miałem nadzieję, że rano przy śniadaniużona złoży mi życzenia, może nawet będzie miała jakiś prezent ...Nie powiedziała nawet "cześć kochanie", nie mówiąc już o życzeniach.Myślałem, że chociaż dzieci będą pamiętały - ale zjadły śniadanie,nie odzywając się ani słowem. Kiedy jechałem do pracy,czułem się samotny i niedowartościowany.

Jak tylko wszedłem do biura, sekretarka złożyła mi życzenia urodzinowei od razu poczułem się dużo lepiej - ktoś pamiętał. Pracowałem do drugiej.Około drugiej sekretarka weszła i powiedziała: - Dzisiaj jest taki piękny dzień,w dodatku są pana urodziny, może zjemy gdzieś razem obiad?Zgodziłem się - to była najmilsza rzecz, jaką od rana usłyszałem.Poszliśmy do cudownej restauracji, zjedliśmy obiad w przyjemnej atmosferzei wypiliśmy po lampce wina. W drodze powrotnej do biura sekretarka powiedziała:- Dzisiaj jest taki piękny dzień. Czy musimy wracać do biura? - Właściwie to nie -stwierdziłem. - No to chodźmy do mnie.

U niej wypiliśmy jeszcze po lampce koniaku, porozmawialiśmy chwilę,a ona zaproponowała: - Czy nie masz nic przeciwko temu,jeśli pójdę do sypialni przebrać się w coś wygodniejszego? - Jasne -zgodziłem się bez wahania. Poszła do sypialni,a po kilku minutach wyszła... niosąc tort urodzinowy razem z moją żoną i dziećmi.Wszyscy śpiewali "Sto lat" ...... a ja siedziałem na kanapie...... w samych skarpetkach...

@/\GEL
20-04-2002, 12:47
niezle to z sekretarka :)))

TrA/\/C3
21-04-2002, 00:10
Siema mam prośbe możecie mi dać namiary na dowcipy na temat browarów z góry dziękuje:)

Żartownis
21-04-2002, 13:23
" Komentarze sportowe "



Dariusz Szpakowski

"Dostałem sygnał z Warszawy, że mają już Państwo obraz, więc możemy spokojnie we dwójkę oglądać mecz"
"Po przerwie mróz nie zelżał, a wręcz przeciwnie, wiatr nie osłabł"
"Teraz pokażemy bramki z tego meczu dla tych, którzy widzieli, ale myślę, że chętnie obejrzą je jeszcze ci, którzy nie widzieli"
"Piłka przeszła dwa metry między spojeniem słupka z poprzeczką"
"Oto ten moment przed momentem na państwa ekranach"
"Dostał żółtą kartkę, gdyż radości poza boiskiem - w myśl przepisów UEFA - okazywać nie wolno"
"Strzał minął o centymetry bramkę GKS-u, w której stoi Janusz Jojko jak zaczarowany"
"Mecz Panathinaikosu z Olympiakosem, czyli świetna wojna"
"Johann Cruyff dokonywał bardziej zmian taktycznych niż zmieniających taktykę zespołu"
"Norwegowie w czerwonych koszulkach i białych spodenkach, Polacy - w strojach odwrotnie pokolorowanych"
"...obluzowaly sie przytrzymywacze siatki"
"Ta bramka nie mogła być uznana, gdyż - jak widać w powtórce - bramki nie było"
"I znowu niecelne trafienie..."
"Włodek Smolarek krąży jak elektron koło jądra Zbyszka Bońka"


Andrzej Zydorowicz

"Zawodnicy uzupełniają przy linii bocznej boiska pierwiastki śladowe"
"Obrońca wybił piłkę na tak zwany przysłowiowy oślep"
"W tym meczu Michajliczenko harował aż miło"
"Kibiców szwedzkich nie ma zbyt dużo, ale za to nie grzeszą urodą"
"Niemcy opierają swoje szanse na iluzorycznych argumentach, że piłka jest okrągła, a bramki są dwie"
"Potomek przodkow azteckich zaprezentował teraz charakterystyczne dla Azteków umiejętności wspinania się po słupach..."

Włodzimierz Szaranowicz
"Te upały przypominają człowiekowi, w jakiej części składa się z wody"
"Piękna akcja koszykarzy Chicago Bulls, taka w koszykarskim stylu"
"Oto Dennis Rodman, od którego odeszła biała żona"
"Jego problemy uzewnętrzniają się w tatuażach, przedziwnych i wystrzyżonych fryzurach"
"Ciekawe co w Montpellier, bo zdaje się, że tam dzisiaj jakieś zamachy bombowe zapowiadali. Tak się składa, że gdy odbywają się Mistrzostwa Świata, to zawsze temu towarzyszą jakieś dodatkowe atrakcje"

Inni

"Henryk Wardach to stary wyjadacz parkietów" - Maciej Henszel
"Wyprzedził Dariusza śledzia i całą śmietankę polskich żużlowców" - Maciej Henszel
"Swietłana Fomina jest bardzo doświadczona i dużo daje" - Roman Haber
"Piłka z jakimś takim poznańskim smutkiem zatrzepotała w koszu Olimpii" - Krzysztof Ratajczak
"Walkę sędziować będzie Koreańczyk Południowy" - Lucjan Olszewski
"Czechosłowak, sądząc po sylwetce, lubi sobie wypić Pilsnerka" - Lucjan Olszewski
"Piłka ugrzęzła gdzieś tam w ciałach warszawskich zawodników" - Andrzej Janisz
"Niemiec bardzo się zmienił - to młodzieńcze oblicze zniknęło z jego twarzy" - Artur Szulc
"Sidorczuk popatrzył w lewo, w prawo - jaka duża ta bramka!" - Krzysztof Ratajczak
"Doping na trybunach, słychać gromkie hop, hop!" - Artur Szulc
"Może tym razem uda się nam połączyć z Bytomiem... Halo?! Nie, niestety, cisza kabla" - Andrzej Janisz
" WooooWW !! To bardzo było bolesne !! Trafiła piłka w Sensiniego, Ups !! OOOOO ! Uuuuuu !! Wybity palec. Bardzo bolesna kontuzja. Sam to kiedyś przeżyłem i przyznam się szczerze, że mało nie straciłem przytomnołci z bólu. Odruchowo sam nastawiłem palec, ale........" Banas(Arg-Jap)
"...niemal zapaśniczym chwytem powalił na ziemii Norwega, który teraz protestuje przeciwko takim praktykom..." Banas (Sco-Nor)
(o Irenie Szewińskiej) "Biegnie jeszcze na czele, ale nie widać już tej świeżości w kroku..."

krzywy
22-04-2002, 10:01
:D :cool: :cool: :D :D :D :rolleyes: :rolleyes: ;) :cool: :cool: :cool: :cool:
1 Rozmawia rosyjski zolnierz z amerykanskim. Amerykanin chwali sie, jak to u nich jest dobrze w armii, ze maja dobry sprzet, ze dobrze ich szkola itp. Az doszlo do tematu: wyzywienie. Amerykanin mowi, ze oni dostaja dziennie rownowartosc 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin: - Klamiesz! Zaden czlowiek nie zje dziennie 30 kilogramow ziemniakow!
:D :D :D :D :D :D :D :D
*2 W armii rosyjskiej postanowiono wprowadzic zmiany: - Teraz bedziecie - mowi dowodca - zmieniac codziennie koszule. Tak jak w armii amerykanskiej. - No to trzeba bedzie ustalac kto z kim... W kawiarni spotykaja sie dwaj przyjaciele: Amerykanin i Rosjanin. Obaj opowiadaja, jak im sie wiedzie. Amerykanin mowi: - No, oprocz tego wszystkiego, co ci mowilem, to mam jeszcze 3 samochody. - Po co ci az 3 samochody? - Jednym jezdze do pracy, drugi ma zona na zakupy, a trzecim jedziemy do przyjaciol. A ty ile masz samochodow? - Dwa. - Czemu tylko dwa? - pyta Amerykanin. - Jednym zona jezdzi po zakupy, drugim ja do pracy. - No, a do przyjaciol? - Do przyjaciol to my czolgiem.
:mad:

krzywy
22-04-2002, 10:01
W 1968r., po slynnym wystawieniu "Dziadow", delegacja polska bawila w Moskwie. Chruszczow zwraca sie do Gomolki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecka sztuke? - No, tak, "Dziady" - z pokora potwierdza Gomolka. - I coscie zrobili? - Zdjelismy sztuke. - Dobrze. A co z rezyserem? - Zostal zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor? - Nie zyje. - A toscie chyba przesadzili...

krzywy
22-04-2002, 10:03
Odbywaly sie zawody miedzy USA i ZSSR w rozwijaniu predkosci samolotami. Jankesi wystawili F15 a Sowieci Kukuruznika. Przed wystartowaniem Sowieci hak holowniczy zaczepili o F15 i po starcie przychodza meldunki od Jankesow. - Rozwinalem 1 Macha, Sowieci za Nami. Rozwijam predkosc. - Rozwinalem 1. 5 Macha, Sowieci za Nami. Rozwijam predkosc. - Rozwinalem 2 Machy, Sowieci za Nami. Chyba chca nas wyprzedzic, bo zmieniaja geometrie skrzydel.
:rolleyes: :rolleyes: :rolleyes: :rolleyes: :rolleyes: :o :o
1983 - Jakie sa cele inteligencji w stanie wojennym? - Piecioosobowe, z kiblem, bez kanalizacji.
:D
1986 - Do czego sluzy licznik Geigera? - Do mierzenia natezenia przyjazni polsko-radzieckiej.

Żartownis
24-04-2002, 18:49
" Komentarze sportowe cz. 2 "


- Nabroili ci kibice. Kibice? Bandyci i chuligani - bo tak trzeba chyba nazwać tych dżentelmenów !

- Równie mocne, co równie niecelne uderzenie.

- W sensie mentalnym trzeba gryzc parkiet, bo inaczej z nimi nie wygramy - Włodzimierz Szaranowicz

- Nie mam obrazu na monitorze, nie wiem, czy mój głos dociera do państwa i jeszcze na dodatek mam przed nosem brudną szybę - Andrzej Zydorowicz

- To są zawodnicy, którzy na codzień mieszkają na pograniczu włosko-niemieckim - Zdzisław Zakrzewski

- Nogi piłkarzy są ciężkie jak z waty.

- To nie był błąd - to był wielbłąd.

- Jeszcze trzy ruchy i Włoszka będzie szczęśliwa.

- Grzybowska jest już bardzo zdemoralizowana.

- Mówię państwu, to jest naprawdę niezwykła dziewczyna. Dwie ostatnie noce spędziła poza wioską (o Otylii Jędrzejczak).

- Ja z mieszanymi uczuciami podglądam panie.

- Ellis, gdy grał w Denver, znakomicie czuł się w trumnie.

- Mam nadzieję, że po zamrożeniu piłkarz nadal będzie nadawał się do gry.

- Mówię Samprasowi, żeby mocniej liftował piłkę. Ale on nie słucha. Ale jak ma mnie słuchać, skoro mnie nie słyszy.

- Grecy przy piłce, a konkretnie Warzycha.

- Jadą. Cały peleton, kierownica koło kierownicy, pedał koło pedała.

- Puścił Bąka lewą stroną.

- Na boisko wszedł nierozgrzany Piecyk.

- Sytuacja zmieniła się diametralnie o 360 stopni.

- Dobre okazje można policzyć na palcu.

- Patrzą, przecierając szeroko oczy.

- Kontuzja, ale interwencja masarza nie jest jednak niezbędna.

- Jak oni się muszą męczyć w tym basenie! Jaka ta woda mokra!

- W zespole wojskowych rozstrzelał się Nyćkowiak.

- Widać wielkie ożywienie w kroku Lewandowskiego.

- Mirosław Trzeciak zdobył gola po indywidualnej akcji całego zespołu.

- Trener spojrzał na zegarek, żeby dać swoim podopiecznym ostatnie wskazówki.

- Jak państwo widzicie, nic nie widać w tej mgle.

- Jest jednak bardzo powolny. Przypomina wóz wypełniony kapustą.

- Zdarza mi się popełnić błąd. Stało się tak, gdy zamiast powiedzieć: "Marek Niemiecki", powiedziałem że "Deutsche Mark zarobił 30 mln". - Włodzimierz Szaranowicz

- Podziwiam jego skromne warunki fizyczne.

- Popatrzmy na jego przytomność umysłu.

- W drugiej połowie prawdopodobnie wejdzie na boisko dwóch rezerwowych, którzy do tej pory grali na ławce rezerwowych.

- Do tej fazy. w której przegrywający przegrywa, mamy jeszcze trochę czasu.

- Franciszek Smuda zbyt radykalnie przeczyścił swój zespół.

- Bergkamp trafił bramkę w słupek.

- Nie udało się to najpierw Sosinowi, który nogą trafił w poprzeczkę, a następnie Nicińskiemu, który głową także trafił... w poprzeczkę.

- Piłka chyba za długa, ale Podbrożny sadzi długie susy.

- Polak walczy z Murzynem - to ten w czerwonych spodenkach.

- Ten rok był pełen wyrzeczeń dla Renaty Mauer... W kwietniu wyszła za mąż.

- Banasik... Banaszak... Banasiak konkretnie.

- Można to wyczytać z wyrazu twarzy konia, gdy jest zbliżenie.

- Trzeba wybrać: uroda albo sztanga. Pintusewicz wybrała tę drugą ewentualność...

Żartownis
26-04-2002, 09:37
" Puść bąka, a powiem ci kim jesteś... "


Uwaga ! Osobom wrażliwym oraz tym które jedzą nie polecam, czytasz na własne ryzyko !
Ambitny: Zawsze jestes gotowy pierdnąć

Koleżeński: Lubisz wąchać czyjeś pierdnięcia
Niekoleżeński: Przepraszasz, wychodzisz i pierdzisz w samotności
Roztargniony: Nie możesz odróżnić swojego pierdnięcia od cudzego

Zaczepny: Pierdzisz zawsze głośniej niż inni

Dziecinny: Pierdzisz, a potem się śmiejesz

Sprytny: Pierdzisz i kaszlesz w tym samym czasie

Zarozumiały: Myslisz że zawsze możesz pierdnąć głośniej

Przyjacielski: Wąchasz czyjeś pierdnięcia i mówisz im co zjedli

Okrutny: Pierdzisz w łóżku i nakrywasz głowę żony kołdra

Nieuczciwy: Pierdzisz i zwalasz na psa

Zawiedziony: Pierdzisz niesmrodliwie

Głupi: Uwielbiasz czyjeś pierdnięcia, i na dodatek myślisz że to twoje własne

Nierozsądny: Wstrzymujesz pierdnięcia godzinami

Malkontent: Narzekasz ze ludzie pierdzą w towarzystwie, ale gdy sam to robisz dajesz długie i nieciekawe wyjasnienia używając zawiłej terminologii medycznej

Masochista: Pierdzisz w wannie i próbujesz przegrysć bąbelki

Nieszczęsliwy: Nie możesz się spierdzieć

Umuzykalniony: Pierdzisz na każda nutę

Nerwowy: Wstrzymujesz pierdnięcia w połowie

Dumny: Myślisz, że twoje pierdnięcia są wyjątkowo przyjemne dla otoczenia

Sadysta: Po pierdnięciu w łóżku, poprawiasz sobie kołdrę

Naukowiec: Pierdzisz do butelek i szczelnie je zakorkowujesz

Wrażliwy: Pierdzisz i potem płaczesz

Wstydliwy: Czerwienisz się po każdym pierdnięciu

Żartownis
28-04-2002, 00:19
" Rady dla początkujących kierowców "


Ruszaj ze świateł dopiero wtedy, gdy zielone świeci się już kilka sekund.Ochlap pieszego.Zajmij komuś przed nosem miejsce na parkingu.Przyspieszaj w czasie gdy ktoś cię wyprzedza.Ruszaj zanim jeszcze wszyscy piesi opuszcza przejście.Słuchaj muzyki na maxa przy otwartych szybach.Zawsze mrugaj długimi lub używaj klaksonu wobec kierowców których chcesz wyprzedzić.Uprawiaj slalom po wszystkich pasach.Jadąc w nocy wyłączaj długie dopiero wtedy, gdy masz całkowita pewność, ze oślepiłeś już nadjeżdżającego.Jedz z łokciem wystawionym za szybę.Wjeżdżaj samochodem w najgłębsze zakamarki lasu.Ruszaj z piskiem opon.Gdy zamówisz hamburgera w McDrive, jedz go zawsze na parkingu w samochodzie.Zadbaj o to, żeby w twoim samochodzie był maksymalny syf.Udowodnij ze twój samochód potrafi zabrać więcej niż 5 osób.Pokazuj innym obraźliwe gesty przez szybę.Czekając przed zamkniętym szlabanem wyjdź na papierosa.Szanuj żarówki - włączaj kierunkowskaz dopiero gdy skręcasz.Wjedź na skrzyżowanie w taki sposób, żeby po zmianie świateł zatkać inny kierunek ruchu.Parkuj tak, żeby inni nie mogli wyjechać.Hamuj z piskiem opon zatrzymując się na stacjach benzynowych albo koło przydrożnych barów.Nie daj się wyprzedzić innym - to przecież hańba i dyshonor.Zadbaj o to, żeby bez przerwy włączał ci się alarm. Zwłaszcza wtedy, gdy nie będziesz mógł go usłyszeć.W czasie jazdy wyrzucaj niedopałki przez uchylona szybę.Gdy na parkingu potracisz inny samochód, uciekaj czym prędzej.Naklej na samochód kilka kolorowych kleksów.Wsiadając do cudzego, dobrego samochodu wołaj innych kumpli na przejażdżkę.Pamiętaj, ze najlepszy kierowca to najszybszy kierowca.Zainstaluj sobie klakson - melodyjkę.Powieś na lusterku kartonowy zapaszek.Jadąc w dłuższa trasę miej zawsze wyładowana komórkę.Nigdy nie tankuj do pełna.Jedz w taki sposób, żeby wszyscy pasażerowie byli przez cala drogę zaabsorbowani tylko twoja jazda.Gdy usłyszysz za sobą sygnał karetki pogotowia, pozwól na to, żeby wyła bezpośrednio za tobą.Podświetl sobie podwozie i tablice kolorowym neonem.Jeśli myjnia sterowana jest z zewnątrz, spróbuj czy po wrzuceniu karty uda ci się dobiec i wsiąść do samochodu.Nie pozwól włączyć się do ruchu innym.Nigdy nie ostrzegaj innych przed grożącym im radarem.Załóż sportowe alufelgi w limuzynie.Traktuj jazdę na trasie jako "Need for Speed" na żywo.Kup samochód o dużej pojemności silnika i narzekaj ze dużo pali.Kup samochód o malej pojemności silnika i narzekaj ze nie ma przyspieszenia.Zatrzaśnij kluczyki w samochodzie. Najlepiej gdzieś na trasie.Wyprzedzając rowerzystę nie włączaj kierunkowskazu.Jeździj w czapce, berecie lub kapeluszu.Zajmuj lewy pas na 3 km przed skrętem w lewo.Jadąc na trasie, zatrzymuj się wielokrotnie i wyprzedzaj potem te same samochody.Zapamiętaj, ze wszystkiemu winne są głupie przepisy, fatalne drogi, zbyt duża liczba samochodów i korki. Ty sam jesteś zawsze bez winy.Myj samochód raz na miesiąc, albo i rzadziej.Na stacji benzynowej, stawaj z niewłaściwej strony dystrybutora i ciągnij waz dookoła samochodu.Zamontuj dodatkowe głośniki pod maską - będzie Cię lepiej słychać.Powieś CD na lusterku.Załóż pokrowiec z misia na kierownice.Rozmawiaj przez komórkę w mieście kiedy i gdzie się tylko da.Nigdy nie zapinaj pasów.Zamontuj melodyjkę Lambada kiedy jedziesz na wstecznym.Przy kolejce na CPN po zatankowaniu paliwa połaź jeszcze trochę po sklepie.Nie zdejmuj folii z siedzeń po kupieniu samochodu.Dłub w nosie w oczekiwaniu na zielone światło.Wyprzedzaj pod górę.

Żartownis
29-04-2002, 19:10
LOL bez komentarza :))) hehe

oto LINK (http://www.fx4.pl/gry/nu_pagadi.swf) :D :D :D :D

ajzz
29-04-2002, 20:19
Heheh ale się ubawiłem :)
Ale jak doszedłem do 1000 :p to :snajpa: robiłem tym kurom, kurczakom i jajkom Headshoty :)

Żartownis
30-04-2002, 19:38
CENZURA (http://www.rotfl.prv.pl/jak-sie-robi-papierosy.jpg)

PietiaPP
03-05-2002, 23:00
W koncu sie zapisalem, wiec... jestem :D lol...

Pozdrawiam

Zbydlak
03-05-2002, 23:43
Ale jak doszedłem do 1000 to robiłem tym kurom, kurczakom i jajkom Headshoty

Mi sie to po 7 znudzilo :p

Scorpion
04-05-2002, 15:45
Ja mu sie nie dziwie, w końcu codziennie medytuje :P



AUTOMATYCZNE SEKRETARKI

Cze˜†. Automat zgˆoszeniowy Johna jest zepsuty.
M˘wi jego lod˘wka. Po usˆyszeniu sygnaˆu zostaw
wiadomo˜†, kiedy tylko jĄ spisze, przyczepi&copy; sobie
magnesem na drzwiach.
===================
Cze˜†. M˘wi John. Prawdopodobnie jestem w domu
ale unikam rozmowy z kim˜, kogo nie lubi&copy;. Zostaw
wiadomo˜† - je˜li nie oddzwoni&copy;, to znaczy, ľe mowa
byˆa o tobie.
===================
Cze˜†. M˘wi John. Wˆa˜nie zastrzeliˆem wszystkich,
kt˘rzy mi si&copy; dotychczas nagrali. Teraz bior&copy; par&copy;
proch˘w na uspokojenie, umyje si&copy; i id&copy; spa†.
Jak wstan&copy; znowu odsˆucham sekretark&copy;...
===================
Cze˜†. Tu sekretarka automatyczna Johna.
John wˆa˜nie sra. Je˜li na rolce jest jeszcze
odrobina papieru toaletowego, to moľe zdĄľy.
...
Chyba jednak nie ma papieru. Musisz zostawi†
wiadomo˜†.
===================
Dzieä dobry. Tu Ambasada Iraku. Wˆa˜nie zn˘w
wyjechali˜my z Saddamem zaatakowa† Kuwejt.
Wr˘cimy jak nas Jankesi znowu stamtĄd wykopiĄ.
Na razie prosz&copy; zostawi† wiadomo˜†.
===================
(Glos a1) John, odbierz telefon!
(Glos a2) Nie mog&copy;, bo sram!
(Glos a1) Andrew, odbierz telefon!
(Glos a3) Wˆa˜nie wychodz&copy; (trza˜niecie drzwi)
(Glos a1) Mike, odbierz telefon!
(Glos a4) Spierdalaj!!!
(Glos a1) Anthony, odbierz telefon! O, Anthony
to ja! Ale ja pojechaˆem dzisiaj do Chicago. Sam
widzisz - chyba musisz si&copy; nagra† na ta˜m&copy;...
===================
Tu aparat zgˆoszeniowy posterunku przy Hill Street.
Masz prawo zachowa† milczenie. Od tej pory
wszystko co powiesz, zostanie nagrane i moľe
by† uľyte przeciwko tobie.
===================
Tu caˆkowicie elektroniczna sekretarka. Wszystko
zostanie nagrane elektronicznie. Nawet sygnaˆ, kt˘ry
za chwil&copy; usˆyszysz nie jest zwykˆym BEEP, lecz
elektronicznie zarejestrowanym pierdni&copy;ciem.
===================
Dobry wiecz˘r. Witamy w radiu Hot Sex. Dzi˜ w nocy
rozmawiamy o naszych najwi&copy;kszych doznaniach.
erotycznych. Wˆa˜nie zadzwoniˆ nast&copy;pny sˆuchacz.
Prosz&copy; m˘wi†, jest pan na antenie...BEEP
===================
Numer pod kt˘ry paästwo dzwonicie - 555-1234 - ulegˆ
zmianie. Nowy, prawidˆowy numer to 55-51-234. Prosz&copy;
zadzwoni† pod nowy numer lub zostawi† wiadomo˜†.
===================
Po usˆyszeniu wiadomo˜ci prosz&copy; zostawi† krotki sygnaˆ.
===================
Wszystkie nasze automaty zgˆoszeniowe sĄ zaj&copy;te...
Prosz&copy; czeka†... Wszystkie nasze automaty zgˆoszeniowe
sĄ zaj&copy;te... Prosz&copy; czeka†... Wszystkie nasze automaty
zgˆoszeniowe sĄ zaj&copy;te... Prosz&copy; czeka†... Tu automat
zgˆoszeniowy Johna. Prosz&copy; zostawi† wiadomo˜†.
===================
Tu numer 555-1234. Niestety soft twojego telefonu
nie obsˆuguje ramek. Prosz&copy; zainstalowa†
wersj&copy; 3.0 lub wyľszĄ i zadzwoni† ponownie.
===================
Cze˜† Tato. Znowu mnie nie ma. Nie uwaľasz, ľe
m˘gˆby˜ mi kupi† telefon kom˘rkowy? Niedˆugo
mam urodziny. Na razie zostaw wiadomo˜†.
===================
To moľe by† miejsce na twoja reklam&copy; za jedyne
10 dolc˘w tygodniowo. Je˜li jeste˜ zainteresowany
zostaw wiadomo˜†.
===================
Jeľeli masz zˆa wiadomo˜†, nagraj ja teraz. Je˜li
wiadomo˜† jest dobra - zaczekaj na sygnaˆ.
===================
Cze˜†. Jestem sekretarka automatyczna Johna.
A ty? Czym jeste˜?
===================
Cze˜†. M˘wi John. Wˆa˜nie bije rekord Guinessa
w ilo˜ci nieodebranych rozm˘w telefonicznych.
Wiec nie przejmuj si&copy;, nie jeste˜ sam. Ale jak
juľ b&copy;d&copy; sˆawny, to pewnie oddzwoni&copy;.
===================
Cze˜†, tu John. Oto odpowiedzi na nagrane w zeszˆym
tygodniu pytania. Podaje w kolejno˜ci ich napˆywania:
Tak. By† moľe. O si˘dmej. Byˆem. Podaj mi ten numer.
Anna. Na pewno. Sam. Je˜li kt˘ra˜ z nich pasuje do
twojego pytania, moľesz ja ˜miaˆo wybra†.
W razie wĄtpliwo˜ci zostaw kolejnĄ wiadomo˜†.
===================
Szanowny wˆamywaczu. Nie moľemy odebra† chwilowo
telefonu, bo wˆa˜nie siedzimy i czy˜cimy bron. Ale moľesz
zostawi† swojĄ wiadomo˜† na ta˜mie.
===================
Dodzwonili˜cie si&copy; paästwo do numeru 555-1234.
A po co?... BEEP
===================
Tu m˘wi John. Je˜li masz dla mnie wiadomo˜†, to ta
wiadomo˜† jest dla ciebie...BEEP
===================
Moja ľona i ja nie moľemy podej˜† w tej chwili
do telefonu. Zostaw wiadomo˜†, a oddzwonimy
zaraz jak tylko skoäczymy...
===================
Cze˜†. Tu m˘wi John. Moľesz ˜miaˆo nagra†
wszystko co my˜lisz o tych pieprzonych sekretarkach
automatycznych.
===================
Dzieä dobry. W zwiĄzku z paästwa licznymi sugestiami
brzmiĄcymi najcz&copy;˜ciej - "Czy nie moľna po prostu
nagra† kr˘tkiego - prosz&copy; zostawi† wiadomo˜†",
postanowili˜my dokona† daleko idĄcych ci&copy;†
w zapowiedzi zastosowanej na naszej sekretarce
automatycznej. Obecnie nie ľĄdamy juľ na przykˆad
pozostawiania informacji o porze dokonywanego
nagrania, tylko prosimy o nazwisko i numer telefonu.
Pragniemy takľe zwr˘ci† uwag&copy;, ľe i sam BEEP
ulegˆ znacznemu skr˘ceniu. Dzi&copy;kujemy za zaszczycenie
nas swoim telefonem. Zawsze staramy si&copy; poprawi†
jako˜† naszych usˆug. Do usˆyszenia.
===================
To NIE JEST sekretarka automatyczna. Tu telepatyczny
rejestrator my˜li. Po usˆyszeniu sygnaˆu prosz&copy; pomy˜le†
o swoim nazwisku, numerze telefonu i sprawie w jakiej
dzwonicie, a my pomy˜limy czy do was oddzwoni†.
===================
Tu automat zgˆoszeniowy Ambasady Rosji. Niestety nie
ma w biurze w tej chwili ľadnych szpieg.. to znaczy
dyplomat˘w. Po usˆyszeniu sygnaˆu prosz&copy; zostawi†
informacje o tajemnicach, jakie chcieliby˜cie paästwo
nam sprzeda†.
===================
Dodzwonili˜cie si&copy; paästwo do kwatery gˆ˘wnej NATO.
Niestety jeste˜my wszyscy w Jugosˆawii i nie moľemy
w tej chwili podjĄ† rozmowy.
Prosz&copy; nagra† na ta˜mie kraj, lub list&copy; kraj˘w,
kt˘re chcecie paästwo aby˜my zaatakowali,
a uczynimy to najszybciej jak tylko moľliwe.
===================
Nazywam si&copy; Bond, James Bond. Je˜li chcesz
bym wykonaˆ dla ciebie jakĄ˜ misje, zostaw
swoje nazwisko i numer telefonu.
===================
Cze˜†. Nie mog&copy; w tej chwili odebra† telefonu
bo Oni znowu zamienili mnie w jaszczurk&copy;.
Oddzwoni&copy; jak tylko mi si&copy; poprawi.
===================
Dzieä dobry. Tu niebo. M˘wi Pan B˘g.
Zostaw swoje nazwisko, numer telefonu i pro˜b&copy;.
Odpowiadam na wszystkie pro˜by. Ale czasem
odpowiedz brzmi - NIE.
===================
M˘wi Lucyfer. Czego chcesz do diabla?
===================
Szcz&copy;˜† Boľe. Tu Radio Maryja. Niestety Ojciec
Rydzyk nie moľe w tej chwili podej˜† do telefonu.
Ale moľesz uzyska† rozgrzeszenie po wyznaniu
wszystkich swoich grzech˘w po usˆyszeniu sygnaˆu.
Pami&copy;taj tylko, ľe spowied&laquo; nie b&copy;dzie waľna,
jeľeli zataisz najbardziej pikantne szczeg˘ˆy.
Szcz&copy;˜† Boľe.
===================
Dzi&copy;kujemy za poˆĄczenie si&copy; ze Zborem Badaczy
Pisma —wi&copy;tego. Przykazaniem na dzi˜, jest
Przykazanie Sz˘ste : Nie b&copy;dziesz... eerrr.... Nie wolno...
aaa... Powiniene˜... yyy... Cholera! Ooops! Przepraszam!
Po szczeg˘ˆy odsyˆamy do Pisma —wi&copy;tego. Na razie
prosimy o pozostawienie wiadomo˜ci.
===================
Witamy w Centrum Zapobiegania Samob˘jstwom.
Niestety, wszyscy konsultanci sĄ w tej chwili zaj&copy;ci.
Prosz&copy; zostawi† swoje nazwisko i adres, kto˜ z nas
p˘&laquo;niej przyjedzie i ci&copy; odetnie.
===================
Dzieä dobry. Tu gorĄcĄ linia psychiatryczna.
Je˜li tw˘j problem to impulsywno˜†, walnij w klawisz
z cyfra 1.
Je˜li masz kompleks niľszo˜ci, niech kto˜ lepszy wci˜nie
za ciebie klawisz 2.
Jeľeli masz rozdwojenie ja&laquo;ni, wci˜nij klawisze
3 i 4 jednocze˜nie.
Jeľeli cierpisz na manie prze˜ladowczĄ, naci˜nij
5, ale skĄd wiesz co si&copy; wtedy stanie?
Gdy tw˘j problem to schizofrenia, Glosy same ci
podpowiedzĄ, kt˘ry klawisz naleľy przycisnĄ†.
Je˜li za˜ cierpisz na psychoz&copy; maniakalno-
depresyjna to i tak nikt z tobĄ nie b&copy;dzie gadaˆ.
W pozostaˆych przypadkach zostaw wiadomo˜†
na ta˜mie.
===================
Nadle˜nictwo Stogi. Niestety tego jelenia
nie ma. Zostaw dla niego wiadomo˜†.
===================
Witamy w serialu "Sekretarka Automatyczna".
W dzisiejszym odcinku:
John postanawia nie odbiera† telefon˘w.
W zwiĄzku z tym, prosi wszystkich, kt˘rzy
dzwoniĄ, by zostawili nagrana wiadomo˜†.
Wie, ľe do jego pro˜by zastosujĄ si&copy; znajomi,
wszyscy - pr˘cz Anny.
Sponsorem serialu jest TP S.A.
===================
Tu rezydencja Brown'ow. PoˆĄczyˆe˜ si&copy; akurat
w trakcie naszej kolejnej kˆ˘tni. Zostaw wiadomo˜†
na ta˜mie, a oddzwoni to z nas, kt˘re si&copy; tym razem
nie wyprowadzi do matki.
===================
Johna niestety nie ma w domu poniewaľ zostaˆ
porwany. Prosz&copy; zostawi† swoje nazwisko, numer
telefonu i 100.000 $ w uľywanych banknotach.

Robal
05-05-2002, 14:40
:)

Jak nazwać inteligentnego faceta w Polsce?
— Turysta.

— Dlaczego mężczyźni mówią po imieniu do swoich penisów?
— Bo chcą być 'po imieniu' z tymi, którzy podejmują wszystkie decyzje.

— Dlaczego Bóg stworzył mężczyznę?
— Bo wibrator nie ma funkcji 'koszenie trawnika'.

— Jaka jest różnica między punktem G a pubem?
— Wielu facetów wie jak znaleźć pub.

— Jaka jest różnica między mężczyzną a E.T.?
— E.T. przynajmniej dzwonił do domu.

— Dlaczego mężczyźni są podobni do kukurydzy prażonej w mikrofalówce?
— Są gotowi po sekundzie.

— Co mają wspólnego kobiece piersi z kolejkami?
— Z zamierzenia przeznaczone są dla dzieci, ale faceci lubią się nimi bawić.

— Jak u mężczyzny objawia się planowanie przyszłości?
— Kupuje 2 skrzynki piwa zamiast jednej.

— Dlaczego mężczyźni lubią termin 'miłość od pierwszego wejrzenia'?
— Zaoszczędza im to mnóstwo czasu.

— Jaka jest różnica między szczeniakiem a panem młodym?
— Po roku pies wciąż się cieszy jak wracasz do domu.

— Dlaczego kobiety udają orgazmy?
— To smutne patrzeć jak dorosły mężczyzna płacze.

— Dlaczego mężczyźni są podobni do karaluchów?
— Kręcą się po kuchni i cholernie trudno się ich pozbyć.


:D :D :D
pozdrowka

Żartownis
07-05-2002, 09:24
" Głupi inaczej, czyli głupi w ogóle "

Wóje i cioty moje........
Witajewom wos w dzisiejszo wykłado o głupota w głowa. My mamy wilo głupota dzisia. Każdo z nos jednakże myślo, że ono jest najmondrzejszo, a każde inne to głupie jest...
Dlatego wrzysco sie nie mogo dojścio do wyporozumowienio. Zastanawa sie nad tego słowem mniemam, że znaczo ono "inno niż jo". Wytłumaczo wom, że to nie prawda, że niktóre z was takie słowo tak rozumio. Używamy tego słowo żeba wyrazić, że osobo o która tak my mówio, je upośledzon prze to, że sie takie urodziło i po prosto ma trocha źle poukładana w głowa. Niesteto jak już wspomniało używajemy dzisiejo tego słowo ażeby narobić kogoś wiele nieprzyjemnie lub żeby kogaś zaobrazić. Ja do Was wieśniakowie w duszę krzykam:
- Używajta słowo "głupi" z dobre przeznaczenio !!!
Bo wiema, że naprawdę głupi to głupi inaczej, czyli głupi w ogóle. So taka ludzia co so głupia po trocha, so to takie ludzia co za dużo nie rozumiejo. Ty do nich mówiasz, a oni rozdziawiajo swojo durno gęba i nic nie pojmujo, albo udajo że nie pojmujo. Takich to za fakt należo w głowa udeżo. Pomyślta drodzy wieśniakowie nad tym co do wos mówiło, i wyciągajta nauko jak chceto.

radio
07-05-2002, 14:16
nie chce mi się przeglądać poprzednich stron tego tematu więc jak ktoś to napisał wcześniej to LOL....

- Jakie jest ulubione danie blondynek???
- danie dupy :P

[Sith]Luslom
07-05-2002, 14:50
He He :P

GG :cool:

TrA/\/C3
07-05-2002, 15:27
:) smieszne
pozdro dla całej ekipy UT i TO i wszystkiego:)
gl

Robal
09-05-2002, 21:14
witam wszystkich!

— Dlaczego blondynka nie może wysłać poczty elektronicznej?
— Bo nikt nie chce jej sprzedać kopert do poczty elektronicznej.

Brunetka dzwoni do koleżanki blondynki:
— Wiesz? My ze Stefanem kochamy się.
— Eeeh to nie mogłaś zadzwonić jak skończycie.

— Co może uratować blondynkę od śmierci?
— Transplantacja włosów.

— Dlaczego blondynki nie siadają w samolocie przy oknie?
— Bo boją się żeby im wiatr fryzury nie zepsuł.

— Dlaczego blondynki mają trójkątne trumny?
— Bo po ciemku nogi rozkładają.

— Czym różni się atrakcyjna blondynka od Boeinga 747?
— Nie każdy był w Boeingu 747.

— Dlaczego blondynki lubią nosić dmuchane staniki?
— Bo czują się bezpieczniej za kierownicą, kiedy mają na sobie dwie poduszki powietrzne.

— Dlaczego blondynka ma pęcherze na ustach?
— Bo próbowała przedmuchać gaźnik dmuchając w rurę wydechową.

— Dlaczego blondynki nigdy nie jeżdżą żółtymi samochodami?
— Bo by ich nie było widać.

— Czym się różni blondynka od BMW?
— Blondynka ma większe zderzaki.

— Jakie są wspólne cechy blondynki i spaghetti?
— Wiją się podczas konsumpcji.
:cool:

Cang
09-05-2002, 22:09
<EMBED src=http://www.saunalahti.fi/~jylppy69/69.swf autostart=true loop=false hidden=False></EMBED>

[Sith]Luslom
09-05-2002, 22:28
:D :cool:

GG Cang :P

ajzz
09-05-2002, 22:30
Hehehe........ale co z młodzieżą :p

derk
10-05-2002, 14:08
boshe porasz pierwszy widziałem dymające się cyfry :D

Żartownis
15-05-2002, 16:48
Pewnego razu, dawno, dawno temu żył sobie Król.
Król miał piękną córkę,
księżniczkę.
Ale mieli jeden duży problem.
Wszystko, czego dotknęła się księżniczka, stawało się miękkie.
Wszystko jedno co:
metal,
drewno,
plastik,
czegokolwiek dotknęła, rozpuszczało się.
Z tego powodu Król martwił się okrutnie.
Nikt nie chciał poślubić księżniczki.
Zmartwiony Król zastanawiał się,
kto chciałby pomóc jego córce?
Wezwał więc najtęższych czarowników i magików.
Stary czarnoksiężnik poradził Królowi,
"Jeżeli Twoja córka dotknie czegoś,
co nie stopi się w jej rękach,
będzie uleczona."
Król, słysząc te słowa, bardzo się ucieszył.
Następnego dnia Król ogłosił orędzie.
Każdy mężczyzna, który przyniesie jakiś przedmiot, który w rękach księżniczki się nie rozpuści, będzie mógł ją poślubić i zostanie następcą tronu.
Trzech młodych książąt podjęło wyzwanie.
Pierwszy przyniósł kawałek twardego tytanu.
Ale,
kiedy tylko księżniczka wzięła metal w swoje ręce,
ten rozpuścił się jak podgrzany wosk.
Książę odszedł zmartwiony.
Drugi książę przyniósł ogromny diament,
wiedział bowiem, że diament jest najtwardszy na świecie.

Ale,
kiedy tylko księżniczka wzięła diament w swoje ręce,
ten rozpuścił się jak sopel na wiosnę.
Ten książę też poszedł jak niepyszny.
Wtedy zjawił się trzeci książę.
Powiedział do księżniczki,
"Włóż rączkę do mojej kieszeni i zgadnij, co tam jest."
Księżniczka zrobiła, co powiedział,
i zaczerwieniła się.
Poczuła coś bardzo twardego.
Trzymała to w ręku.
I to coś się nie rozpuściło!!!
Ucieszył się stary Król.
Ucieszyli się także wszyscy mieszkańcy królestwa.
A trzeci książę ożenił się z księżniczką,
a potem żyli długo i szczęśliwie.



Pytanie: Co książę trzymał w kieszeni?



zgadujcie .........
odpowiedz dam pozniej :D :D :D

derk
15-05-2002, 18:51
jak się nie myle to swojego ptaszka :D

Żartownis
15-05-2002, 21:24
mylisz się hihi :D :D :D
zgaduj dalej :) :) :) :)
jeszcze potrzymie was w niepewności.... :P

Żartownis
16-05-2002, 15:40
a oto odp..... :)

Oczywiście pastylki M&M.
Przecież to one rozpuszczają się w ustach, a nie w dłoni.



A o czym myśleliście? :) :) :)

Żartownis
16-05-2002, 15:43
Photo nietoperek :D (http://www.photo.net/photodb/photo?photo_id=755480&siz)


hy hy hy

Robal
17-05-2002, 09:33
Przychodzi facet do lekarza i prosi zeby go
wykastrowali. Lekarz bada, patrzy, mowi wszystko
wyglada w porzadku, a ten nic uparcie ze chce by go wykastrowali,
lekarz prosi: moze niech sie pan zastanowi, a ten
uparcie swoje. No to bach pacjenta na stol,
narkoza , operacja, wycinanko, no i budzi
sie pacjent. Lekarz patrzy na niego i mowi
niech sie pan nie martwi wszystko w porzadku,
ale niech mi pan powie poco to panu bylo?
Na to pacjent : a wie pan moja narzeczona jest zydowka,
a lekarz: a to moze pan chcial sie obrzezac?
a co ja powiedzialem.
:D :D

+ZN+Magik
17-05-2002, 14:57
Ten to ma ten zapał, po dwóch miechach wchodze a tam 395 wiadomosci:)Skad Ty to wszystko bierzesz?:)

+ZN+Magik
17-05-2002, 15:03
Ten to ma ten zapał, po dwóch miechach wchodze a tam 395 wiadomosci:)Skad Ty to wszystko bierzesz?:)

[Sith]Luslom
17-05-2002, 18:38
Bosheeee nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!

+ZN+Magik
17-05-2002, 20:07
Nie witaj mnie tak gorąco:)

Żartownis
20-05-2002, 08:22
CZAS NA ŻELAZKA



Gdyby Telekomunikacja Polska produkowała żelazka, to w sklepach nigdy byś ich nie mógł znaleźć. Żeby dostać jedno żelazko musiałbyś złożyć podanie, zapłacić i czekać przeciętnie 5 lat (rekordziści - 30 lat). Po otrzymaniu zaoferowaliby Ci super specjalną ofertę promocyjną na prąd. Oferta byłaby przymusowa i polegała na tym, że przy każdym prasowaniu powyżej 12 godzin masz 10% zniżki, ale za to każde krótsze kosztuje Ciebie 20% więcej. Rząd oczywiście dla Twojego dobra utrzymywałby monopol na sprzedaż żelazek z wyjątkiem 3 wybranych gmin na terenie kraju.

Gdyby ZUS produkował żelazka, to przez całe życie oddawałbyś 10% swojego dochodu co miesiąc, po to żeby na starość otrzymać stare, używane urządzenie, które oni dostali z darów. Za to serwisowanie żelazek odbywałoby się w marmurowym pałacu, gdzie na jednego klienta przypadałoby 3,65 pracownika.

Gdyby PKN Orlen produkował żelazka mógłbyś je kupić w każdym sklepie, przy czym ich cena rosłaby średnio 30% powyżej inflacji rocznie. Każda kolejna podwyżka byłaby tłumaczona wzrostem cen metalu na świecie (zwłaszcza wtedy, gdy drożałyby metale, które nie są używane w produkcji żelazek), natomiast obniżki byłyby tylko promocyjne. W zasadzie obniżka polegałaby na tym, że żelazko przez pewien czas jeszcze nie zdrożeje.

Gdyby PZU-Żelazko produkowało żelazka to wkrótce po rozpoczęciu działalności parlament kazałby Ci kupować co najmniej 1 żelazko rocznie z możliwością dokupienia następnych. Policja mogłaby Ciebie nachodzić w domu, żądać okazania dowodu opłaty za ostatni kupiony przyrząd i wlepiać Ci mandaty za nieostrożne prasowanie. W przypadku gdybyś nie miał wykupionego ważnego żelazka zostałbyś wyrzucony z mieszkania, a wszystkie pokoje zaplombowane. Oczywiście dla Twojego dobra.

Gdyby Kopalnie produkowały żelazka, to dzięki rządowym dotacjom byłyby trzecim co do wielkości producentem na świecie. Co prawda ich żelazka byłyby znacznie droższe niż inne, a sama firma wykazywałaby ogromne straty. Każda próba zamknięcia dowolnej fabryki kończyłaby się strajkami i zamieszkami ulicznymi, dzięki czemu powstałby specjalny program restrukturyzacji przewidujący 10.000 złotych odprawy dla każdego pracownika, który dobrowolnie odejdzie z firmy i zysk w wysokości 10 zł na każde 350 wyprodukowanych żelazek w 2013 roku.

Gdyby Microsoft produkował żelazka, to 95% desek do prasowania i 99% prądu nie obsługiwałoby żelazek innych firm. Każda zmiana żelazka wymagałaby nowej deski do prasowania lub przynajmniej upgrade`u do nowszej wersji, na co oczywiście przez pewien czas byłaby promocja. Oczywiście czasem występowałby wyjątek krytyczny 00FF2546502 w module IRON XC3656121 co wymagałoby rozpoczynania całego prasowania na nowo. Po pewnym czasie firma wypuściłaby na rynek Żelazko Millenijne, które różniłoby się od poprzedniego Żelazka `98 tym, że byłoby bardziej niestabilne, ale za to miałoby ładniejsze przyciski.

Gdyby Telewizja Polska produkowała żelazka, to niezależnie od tego jakiej firmy żelazko posiadasz (i czy w ogóle je używasz), musiałbyś płacić abonament. Abonament byłby mniejszy, gdybyś nie posiadał żelazka, ale jedynie deskę do prasowania. Od czasu do czasu konkurencyjna firma prywatna sprowadzałaby super żelazka (np. z Japonii i Korei) na rynek za dodatkową opłatą. TVP zamiast zaoferować lepsze żelazka domagałaby się od urzędników zamknięcia wszystkich innych firm stosujących w jej mniemaniu "nieuczciwe praktyki". Szczytem technologicznej myśli TVP S.A. byłyby nieciekawe i często psujące się wyroby reklamowane często jako "Złotepolskie" żelazka.

Gdyby Zarząd Dróg i Mostów produkował żelazka, to nowy model powstawałby średnio co 15 lat, natomiast stare byłyby remontowane tylko w przypadku spowodowania bardzo dużej ilości katastrof. W pewnym momencie rząd przedstawiłby program budowy super autożelazek z następującymi założeniami:
1. powołuje się nową firmę "Autożelazka Polskie".
2. zabrania się wszystkim innym produkowania jakichkolwiek żelazek.
3. głównym udziałowcem Autożelazek Polskich jest rząd i wybrana przez urzędników firma prywatna.
4. Za państwowe pieniądze produkuje się żelazka, natomiast prywatna firma otrzymuje zyski ze sprzedaży.
Po 5 latach program zakończyłby się potężną aferą, po której nowy rząd ogłosiłby kolejny pomysł na "Autożelazka", w wyniku którego do 2010 roku ma w Polsce być 100 nowych autożelazek dla 300 osób.

krzywy
21-05-2002, 10:52
Homosz złapał złotą rybkę. Rybka mówi:
- Jestem już stara, mogę więc spełnić tylko jedno twoje
życzenie.
- Okulary od Gucciego! - pisnął facet.
- Co????? Na świecie tyle nędzy, dzieci głodują w Afryce,wojna na
Bliskim Wschodzie, kryzys w Argentynie...
Facet zawstydził się, pomyślał chwilę i mówi:
- Okulary od Gucciego dla wszystkich!!!

krzywy
21-05-2002, 14:27
1.Czlowiek rodzi się zmęczony i żyje aby odpoczywać.
2.Kochaj swe łóżko jak siebie samego.
3.Odpoczywaj w dzień abyś mógł spać w nocy.
4.Jeśli widzisz kogoś odpoczywającego, pomóż mu.
5.Praca jest mecząca więc należy jej unikać.
6.Co masz zrobić dziś zrób pojutrze - będziesz miał dwa dni wolnego.
7.Jeśli zrobienie czegoś sprawia ci trudność, pozwól zrobić to innym.
8.Nadmiar odpoczynku nikogo nie doprowadzi(ł) do śmierci.
9.Kiedy ogarnia cię ochota do pracy, usiądź i poczekaj aż ci przejdzie.
10.Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia.


:p :p :p :p :p :p :p :p :p :p :p :p :p

krzywy
21-05-2002, 14:30
Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki... widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację:
- "jeszcze, jeszcze!!!"
Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardessa i idzie po następny... gdy wraca widzi że facet ma pustą torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotuja.
- "przelewało się to upiłem..."
komentuje facet...

Je dwóch facetów zupę ze wspólnego talerza. Nagle jeden zwymiotował, prosto do zupy. No to ten drugi mówi:
- Nie dolewaj, bo nie zjemy!

Bal maskowy. Wszyscy uczestnicy przebrani w najróżniejsze stroje. Z wyjątkiem faceta, który przyszedł w zwykłym garniturze i krawacie tylko miał usta całkowicie wypełnione majonezem. Wszyscy zachodzili w głowę za cóż on jest przebrany, aż wreszcie pani, ktorą z nim tańczyła zdecydowała się zapytać:
- Przepraszam, a pan to właściwie za co jest przebrany?
W odpowiedzi facet nacisnął palcami policzki i powiedział:
- Ja proszę panią jestem przebrany za krostę.

:mad:

krzywy
21-05-2002, 14:33
Pociąg z Biłgoraju do Babimostu, słychac stukot kół, mijają godziny.
Tu-tu, Tu-tu, Tu-tu,...
Tu-tu, Tu-tu, Tu-tu,...
Tu-tu, Tu-tu, Tu-tu,...
Tu-tu, Tu-tu, Tu-tu,...
Tu-tu, Tu-tu, Tu-tu,...
Wreszcie jeden z pasażerów spytał się sąsiada:
- Ty, jak masz na nazwisko?
- Rybko, a bo co?
- A bo nic.
Stukot kół, mija godzina milczenia, odzywa się ten sam pasażer:
- Ty, Rybko!
- Co?
- Wymyśliłem rym do Twojego nazwiska.
- No?
- Rybko - pypko skocz po piwko!
Stukot kół, mija godzina milczenia, odzywa się drugi pasażer:
- Ty, a ty jak masz na nazwisko?
- Kowalski, a bo co?
- A bo nic.
Stukot kół, mija godzina milczenia, na czole Kowalskiego widać kropelki potu, wreszcie rzecze:
- Ty, Kowalski!
- Co?
- Wymyślilem rym do Twojego nazwiska.
- No?
- Kowalski, ty chuju!

;)

Żartownis
22-05-2002, 19:01
Rozporządzenie
MINISTRA FINANSÓW


Z dnia 29 października 2001
W sprawie określania nowych tytułów podatkowych podatku dochodowego od osób fizycznych
( Dz.U.z dnia 30 października 2001 )



Zarządza się , co następuje :
1. W związku z koniecznością zwiększenia dochodów budżetu ustanawia się nowe źródła przychodów podlegające opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych o :

- Panny cnotliwe - podatek od luksusu 10 %
- Panny niecnotliwe - podatek od użyteczności publicznej 10 %
- Stare panny - podatek od nieużyteczności publicznej 20 %
- Prostytutki - podatek dochodowy 15 %
- Mężatki - podatek obrotowy 8 %
- Cichodajki - podatek od ruchomości 18 %
- Żonaci z wdową posiadającą dzieci - podatek spadkowy 12 %
- Stare babcie - podatek od nieruchomości 10 % podstawy emerytury
- Nosiciele wirusa HIV - podatek od darowizny 25 %
- Panny w mini - podatek od widowisk 30 %
- Spółkujący w krzakach - podatek leśny i gruntowy 45 %
- Spółkujący w samochodzie - podatek drogowy 25 %
- Teściowie - podatek od nakładów zbędnych 50 %
- Kobiety w ciąży - podatek od wartości dodanej 50 %
- Małżeństwa - podatek od użytkowania wieczystego 450 %

2. W związku z koniecznością natychmiastowego i właściwego wprowadzenia w życie powyższych przepisów karze podlegają :

- Wdowcy - za zniszczenie mienia społecznego 60 %
- Bezdzietne mężatki - za sabotaż 75%
- Panny z dzieckiem - za prowadzenie działalności bez wpisu do rejestru 100 %
- Kawalerowie - za kłusownictwo 75 %
- Rozwodnicy i rozwódki - za dezercję 25 %
- Panny mówiące , że to pierwszy raz - za składanie fałszywych zeznań 40 %
- Cnotliwe kobiety powyżej 18-go roku życia - za nieterminowe świadczenia 30 %

3. Zarządzenie wchodzi w życie z dniem ogłoszenia i ma zastosowanie do przychodów osiąganych od 01.01.2002.

Żartownis
22-05-2002, 19:15
Dlaczego kogut pieje przez cale życie?
- Bo ma wiele żon i ani jednej teściowej.

Co to jest medycyna?
- Jest to nauka, która pomaga choremu znaleźć się na tamtym świecie...

Co to jest: tańczy, śpiewa, recytuje, daje d... i gotuje?
- Kolo Gospodyń Wiejskich.

A wiecie jaki jest najlepszy środek na łysienie?
- Środek głowy...

Jaka choroba jest najbardziej niebezpieczna?
- Miłość, bo od razu kładzie do łóżka...

Jak można strącić na wadze?
- Kupić wagę za sto tysięcy, a sprzedać za pięćdziesiąt...

Jak się nazywa rosół z wielu kur?
- Rosół skurwielu !

Co robi homoseksualista w szpitalu dla wariatów?
- Rznie głupa...

Wiecie jak się nazywa Ruski ksiądz?
- Pop.
A wiecie jak się nazywa Ruski organista?
- Pop music...

Dlaczego nauczycielka jest najlepsza kochanka na świecie?
- Ponieważ na początku stawia pale, a potem pieprzy przez 45 minut.

Czym się rożni Syrenka od krowy ?
- Jak Syrenka nawali to stoi, a jak krowa nawali to pójdzie.

Jaki mięsień najbardziej pracuje podczas stosunku płciowego ?
- Mięsień odbytu - żeby nie zesrać się ze szczęścia.

Wiecie dlaczego B.G. nazwał swoja firmę Microsoft?
- To wie tylko jego żona.

Co można ściągnąć z nagiej sekretarki?
- Nagiego dyrektora.

Jak się nazywa najnowszy gaz szlachetny?
- Dwupierdzian kapustny.

Co mówi kanapka do pijaka?
- Zaraz wrócę...

Co to jest dziewica?
- "Satyra na leniwych chłopów".

Co to jest "nic"?
- Pół litra na dwóch.

Ulubiony program dzieci?
- Doomowe przedszkole.

Po czym poznać rosyjskiego sportowca?
- Dłubie w nosie oszczepem...

Jak się nazywa Niemiec pod woda?
- Peryszkop.

Jak zakończy się ostatni odcinek powieści radiowej "W Jezioranach"???
- Popatrz, Maryś, na niebo. Jaki wielki grzyb...

Jaka liczbę lesbijki lubią najbardziej?
- 69...

Z czego składa się węgiel?
- Z samochodu do piwnicy.

A skąd się bierze rtęć?
- Z rozbitych termometrów...

Jak się nazywa babcia klozetowa?
- Pisuardessa.
A jak dziadek klozetowy?
- Kalboj.

- Dlaczego Kinga została święta ?
Bo Bolesław był Wstydliwy!

- Co można z jednej strony lizać, a z drugiej przyklepywać ?
Znaczek !

Dlaczego dziewczyna spuszcza oczy, gdy chłopak mówi, ze ja kocha?
- Bo chce zobaczyć, czy to prawda.

Jak się nazywa pół Niemca?
- Szkopuł.

Dlaczego kobiety lubią podpaski ze skrzydełkami?
- Bo nawet w te trudne dni lubią mieć namiastkę jakiegoś ptaka miedzy nogami....

Wiecie co dostaje górnik po śmierci ?
- 3 dni urlopu, a potem z powrotem pod ziemie....

ajzz
22-05-2002, 22:16
<b>Żartownisiów było wielu.........
ale żaden nie śmiał zażartować przy Żatrownisiu z Convicts a nie Jankielu........</b> :p

krzywy
23-05-2002, 13:17
1.Kot zawsze trafia do kuwety.
2.Kota łatwiej wytresować.
3.Nie musisz nigdy spędzać czasu z matką swojego kota.
4.Jeżeli będziesz prosić wystarczająco długo, kot w końcu cię wysłucha.
5.Kotu można obciąć pazury. Spróbuj nakłonic faceta, aby obciął paznokcie u nóg.
6.To nic jeżeli kot będzie się ocierać o twoją najlepszą przyjaciółke.
7.Gdy kot wskoczy na twoje kolana, wystarczą delikatne pieszczoty aby go usatysfakcjonować.
8.Kot wie, że jesteś kluczem do jego szczęścia ... Mężczyzna myśli, że to on jest szczęściem.
:rolleyes: :rolleyes: :rolleyes: :rolleyes: :rolleyes: :rolleyes: :rolleyes:

krzywy
23-05-2002, 13:18
Kochankowie w łóżku, a tu wraca mąż. Żona mówi do kochanka:
- Wyłaź na balkon
- Ale jest 20 stopni mrozu
- Wyłaź natychmiast
Facet wylazł, a kochanka mówi:
- Skacz!
- Ale to jest 12 piętro. Zabije się!
- Skacz bo będzie kaszana!
Facet skoczył, zabił się. Leży mokra plama pod domem, a kochanka się wychyla przez okno i woła:
- I za dom! Spierdalaj za dom!

krzywy
23-05-2002, 13:19
Wiszą na drzewie trzy leniwce i kłóca się który jest bardziej leniwy.
Pierwszy mówi:
- Wiecie chłopaki, idę sobie ulicą, patrzę sobie, a tu worek złota na ulicy leży, ale nie chciało mi się go podnieść.
Na to drugi:
- No widzicie, a ja idę sobie plażą i patrzę jak Claudia Schiffer leży sobie naga i chce żeby ją przelecieć. No ale nie chiało mi się.
Trzeci:
- A wiecie chłopaki, ja ostatnio byłem w kinie, na strasznie śmiesznej komedii ale przez cały film plakałem.
- No co ty na komedii i płakałeś?
- Bo siadłem sobie na jajka i nie chciało mi sie wstać poprawić ...

krzywy
23-05-2002, 13:21
Ojciec z synkiem podczas spaceru mijają dom publiczny. Synek zaintrygowany charakterystycznym wyglądem budynku pyta:
- Tata, a co tu jest?
Ojciec nie chcąc skłamać, ale i nie chcąc powiedzieć prawdy mówi:
- Widzisz synku ... to jest taki dom w którym za pieniądze można zaznać rozkoszy.
Mały zapamiętał sobie słowa ojca i po obiedzie wyciągnawszy od niego dyche na kino, naturalnie poleciał do burdelu. Wpada do środka, buch tą dychę na ladę i mówi:
- "Plose pani, chciałbym zaznać roskosy".
Burdelmama spojrzała na niego, ukroiła trzy pajdy chleba, posmarowała masłem i miodem i wręczyła to maluchowi. Mały po powrocie do domu mówi do ojca:
- Tata, zgadnij gdzie byłem!
- No ... w kinie ...
- Nie tata, w tym domu co żeśmy mijali ...
- ?!!! No i co!???
- Dwom dałem radę, ale trzecia już mogłem tylko wylizać ...


***
Sherlock Holmes i doktor Watson wybrali się na piknik. Jako że ich noc zastała w lesie rozbili obozowisko na polance i poszli spać. W nocy Holmes budzi doktora i pyta:
- Drogi Watsonie spójrz w niebo, i powiedz mi co widzisz?
- Widzę miliony gwiazd.
- I co ci to mówi?
- Z astronomicznego punktu widzenia mówi mi to, że są miliony gwiazd i prawdopodobnie miliardy planet. Z astrologicznego punktu widzenia mówi mi to, że Saturn jest w znaku Lwa. Z teologicznego punktu widzenia mówi mi to, że Bóg jest wielki i wszechmocny, a my jesteśmy malutcy i słabi. Z chronologicznego punktu widzenia mówi mi to, że jest około 3 w nocy. Z meteorologicznego punktu widzenia mówi mi to, że jutro będzie ładna pogoda. A co tobie Sherlocku?
- A mnie to mówi drogi Watsonie, ze nam ktoś podpierdolił namiot ...

derk
23-05-2002, 20:37
No poprostu wyczes skąd wy to ludizska bierzecie?

Żartownis
23-05-2002, 22:47
Dlaczego Robin Hood?
- Bo mało jadł.

Co mówi kat ustawiając skazańca pod szubienica ?
- Głowa do góry !

Co otrzymamy, gdy dodamy do wódki czystej płynu KOP ULTRA?
- Wódkę ULTRA CZYSTA.
A co otrzymamy, gdy do wódki dodamy wody z ogórków?
- Wódkę i zagrychę w jednym!

Wiecie, jak zaczynają się przepisy w szkockiej książce kucharskiej?
- Pożycz od sąsiada pół kilo maki...

Po co słoń ma trąbę ?
- Żeby się tak GWAŁTOWNIE nie zaczynał...

Jak górale mówią na mgle?
- Gówno widać!

Co to jest bigos na winie ?
- Co się nawinie to do bigosu!

Co to jest łopata ?
- Ręczny przenośnik materiałów sypkich.

Co otrzymamy, gdy skrzyżujemy ze sobą: krowę, konia, słonia, żyrafę, wilka,
mrówkę, wronę i bociana?
- Kwadratowego zająca z marchewka w ręku.

Znacie dylemat zomowca w ubikacji?
- Lać, walić, czy puszczać gazy?

Jak się nazywa trzech facetów pod prysznicem?
- Wet Wet Wet.

Jak się nazywa katar z dwóch dziurek naraz?
- Bismarck.

Jak wygląda pozycja 'na żabę'?
- On leży, jemu leży, a ona rechocze...

Jak wygląda miłość w małżeństwie?
- To proste: on kocha ja zażarcie, a ona jego zawzięcie.

Czym się rożni L.O. od domu wariatów?
- W domu wariatów przynajmniej personel jest normalny.

Która laska jest najbardziej aerodynamiczna?
- Ta, która nie stawia §żadnego oporu.

Kto jest najlepszym matematykiem na świecie?
- Kobieta: dodaje sobie urody, odejmuje lat, mnoży dzieci, dzieli loże.

A jaki jest najniebezpieczniejszy pocisk na świecie?
- Tez kobieta: wpada w oko, rani serce, szarpie nerwy, dziurawi kieszeń
i wychodzi bokiem.

Wiecie czym się rożni sex od klocków Lego?
- Nie? To bawcie się dalej klockami!

Co to jest góra i w jaki sposób?
- Góra jest to ukształtowanie terenu w sposób wypukły.

Co to jest: gdacze i świeci?
- Kura po kijowsku.

Co powiedział jeż schodząc ze szczotki ryżowej???
- Pozory mylą...

Kto był pierwszym stolarzem?
- Adam, bo rżnął Ewę.

Czym się rożni grzech od żalu?
- Grzech włożyć, a żal wyjąć.

Na co umarł Stalin?
- Na szczęście!

Co to za zagadka? Czterech w pokoju, a jeden pracuje?
- Trzech urzędników pije kawę, a wentylator pracuje.

Co należy zrobić, gdy gołąb napaskudzi na głowę???
- Podziękować Bogu, ze nie dal skrzydeł krowom...

Kiedy kobieta jest podobna do elektrowni?
- Kiedy ma kilo waty miedzy nogami.

Co to jest, wisi na ścianie i płacze?
- Dupa, nie alpinista.

Co to jest: białe, pstryk, czerwone?
- Pudelek sąsiadki w sokowirówce.

Żartownis
24-05-2002, 16:20
Mama dała Jasiowi ostatnie 50 złotych na zakupy (do wypłaty było jeszcze 2
tygodnie) i mówi Jaśkowi:
- Jasiek kupisz chleb, margarynę i kawał sera. Reszta kasy trafia na stół.
Jasiek poszedł do sklepu ale po drodze spodobał mu się misiek za całe 50
złotych. Kupił misia i pędzi do chaty. Matka na to:
- Jasiu k...wa co żeś zrobił ty baranie, natychmiast idź sprzedaj tego misia.
Jasiek bez namysłu poszedł opchnąć misia sąsiadce. Wchodzi do jej mieszkania a
sąsiadka w łóżku z jakimś facetem. Nagle rozlega się pukanie
do drzwi. Sąsiadka wpycha faceta razem z Jasiem do szafy. Jasiek w szafie do
faceta:
(J) - Kup pan misia
(F) - Spadaj chłopcze
(J) - Bo będę krzyczał
(F) - Masz pięćdziesiąt złotych i się zamknij
(J) - Oddaj misia
(F) - Nie oddam
(J) - Oddaj bo będę krzyczał
Sytuacja powtarza się paręnaście razy, Jasiu zarobił kasy od cholery, wraca do
domu z zakupami (kawior, krewetki, szynki, i całą furę szmalu
jeszcze przytargał). Matka do Jasia:
- Jasiek chyba Bank obrąbałeś, natychmiast do księdza idź się wyspowiadać.
Jasiek poszedł do kościoła, podchodzi do konfesjonału i mówi:
- Ja w sprawie Misia,
- Spier..... już nie mam kasy



I co Wy na to :)
stare ale za to jakie jare :) hiehie :D :D :D :D

krzywy
24-05-2002, 16:45
:o :o :o :o :o :o :o :o :o :o :o :o :o :o :o :o :o :o
.

Idzie zupełnie zielony student na egzamin z pediatrii. Siadł, dostał papier z pytaniem i się gapi. Pytanie brzmi: "Podaj cztery zalety mleka z piersi". Co tu napisać ... Myśli, wzdycha, patrzy w sufit ... W końcu zdecydował się napisać cokolwiek mu przyjdzie do głowy:


Nie trzeba gotować.
Koty nie mogą go wypić.
Dostępne zawsze kiedy potrzebne.
.
.
.
Jak narazie nieźłe. Ale trzeba napisać CZTERY zalety. Znów wzdycha, myśli, patrzy w sufit ... i nagle olśnienie! Złapał długopis i dumnie napisał:
.
.
.
.
.
.
.

Dostępne w atrakcyjnych pojemnikach.

krzywy
24-05-2002, 16:50
IDZIE DZIADEK Z WNUCZKIEM PRZEZ PARK.DZIADKOWI ZACHCIAŁO SIĘ SIKU I MÓWI DO WNUCZKA:"POCZEKAJ CHWILKĘ WNUCZKU TYLKO SIĘ ODLEJE",DZIADEK SIKA A WNUCZEK DO NIEGO MÓWI"DZIADKU CO TAM MASZ?" A DZIADEK "A MAM PTASZKA" A WNUCZEK DO NIEGO "TAK MYŚLAŁEM BO DO CHUJA TO NIE PODOBNE!"

krzywy
24-05-2002, 16:51
Wynaleziono urządzenie przekazujące bóle porodowe ojcu dziecka; postanowiono wypróbować; zgłosiła się para – mąż i żona. Poród trwa, lekarze w obawie o zdrowie mężczyzny ustawiają przekaźnik na 25 proc.
– Jak pan się czuje? – pytają lekarze.
– OK – odpowiada uśmiechnięty mężczyzna.
Lekarze w szoku, ale widzą także, że kobieta ma się lepiej; no to przełączyli na 50 proc.
– Jak pan się czuje? – pytają lekarze.
– Doskonale – odpowiada rozbawiony mężczyzna.
Lekarze w coraz większym szoku, ale widzą także, że kobieta ma się znacznie lepiej; no to przełączyli na 75 proc.
– Jak pan się czuje? – pytają lekarze.
– Znakomicie – odpowiada wyluzowany mężczyzna popijając piwko.
Lekarze z niedowierzaniem patrzą na pacjenta, ale widzą także, że kobieta ma się już całkiem dobrze, więc przełączyli na 100 proc.
– Jak pan się czuje? – pytają lekarze.
– Luzik, mogę rodzić codziennie – odpowiada wyluzowany mężczyzna zapalając papieroska.
Patrzą na kobieta, a ona rodzi całkowicie wyluzowana, zaczyna plotkować z pielęgniarką itp.
Poród zakończył się szczęśliwie. Wraca mąż do domu patrzy a tu na wycieraczce… martwy listonosz

Żartownis
25-05-2002, 11:40
Synek przychodzi do ojca i pyta, czy mógłby mu wyjaśnić, co to jest
polityka. Ojciec odpowiedział:
- Oczywiście, że mogę ci to wyjaśnić. Weźmy na przykład naszą rodzinę.
Przynoszę do domu pieniądze, możemy mnie więc nazwać kapitalizmem.
Twoja mama zarządza tymi pieniędzmi, nazwijmy ją więc rządem. Obydwoje
troszczymy się wyłącznie o twoje dobro, jesteś więc narodem. Nasza pomoc
domowa jest klasą robotniczą, a twój mały braciszek, który jeszcze leży w
pieluszkach to przyszłość. Zrozumiałeś?
Synek nie był za bardzo pewny, czy dobrze wszystko zrozumiał,
zdecydował więc, że musi się najpierw z tym przespać. W środku nocy
obudził się, gdyż braciszek narobił w pieluchę i krzyczał.
Wstał i zapukał do sypialni rodziców, ale mama spała bardzo głęboko i
nie dało się jej obudzić. Poszedł więc do gosposi i znalazł w jej łóżku
swojego ojca. Nie przeszkadzało im wielokorotne pukanie do drzwi. Wrócił
więc po prostu do łóżka. Następnego ranka ojciec zapytał syna, czy teraz już
pojął, co to jest polityka i czy umie mu to wyjaśnić własnymi słowami. Syn
odpowiedział:
"Tak, teraz już wiem. Kapitalizm pieprzy klasę robotniczą podczas gdy
rząd śpi. Naród jest totalnie ignorowany, a przyszłość jest zasrana!"
============================================

Idzie ksiadz polna droga, przechodzi obok takiego skromnego gospodarstwa.
Patrzy a tam chlop cos z desek kleci. Ksiadz zagaduje:
- Pochwalony, drogi parafianinie, nad czymze tak ciezko pracujesz???
- A kurwa, kibel nowy stawiam bo sie stary rozjebal.
- O, moj drogi!!! A nie moglbys tego tak troche owinac w bawelne??
- Co mam owijac w bawelne??? Dechami opierdole naokolo i choj!!!
============================================

Spotkało się kilku informatyków i jak to zwykle bywa, rozmowy szybko zeszły na
tematy komputerowe. Wreszcie którys z nich zaproponował
- Panowie, porozmawiajmy o czymś normalnym, np. o dupach.
Nastapiła bardzo długa cisza, a po niej jeszcze więcej krępujacego milczenia.
Wreszcie któryś odpowiada:
- Słuchajcie, moja karta graficzna jest do dupy...
=============================================

Wraca facet póznym wieczorem do domu nawalony jak stodola.
Wchodzi cicho do sypialni, widzi nogi wystajace z pod koldry, kleka,
caluje, wsuwa leb pod koldre, caluje coraz wyzej, w koncu robi to co
Ty wiesz, a ja rozumiem. Jak skonczyl pedzlowac, wylazi z lózka i idzie
do kuchni, bo poczul glód. Wchodzi i widzi w kuchni siedzaca zone. -
Co ty tu robisz!?!!??!!
Ciiicho, bo mamusie obudzisz.
=============================================

Na statku stary bosman zaciaga sie fajka. Podchodzi do niego marynarz:
- Panie bosmanie, uzywamy tego samego tytoniu, a jednak aromat z panskiej
fajki jest o niebo lepszy od mojego. Niech Pan zdradzi, jak pan to robi?
Bosman na to:
- Ha, chlopcze, mam na to pewien stary sposób: do tytoniu dodaje zawsze
pare
wlosów lonowych mlodej dziewczyny...
Zawineli do portu, po powrocie na poklad marynarz podchodzi do bosmana,
wrecza mu fajke mówiac:
- No, niech pan teraz spróbuje, zrobilem jak pan radzil!
Bosman wciaga dym, rozsmakowuje sie nim przez chwile i wypuszcza
majestatycznie przez nos:
- Za blisko dupy rwiesz...

krzywy
25-05-2002, 11:53
Firma informatyczna zatrudniła 4 kanibali. Prezes mówi:
- Ok chłopaki jako informatycy będziecie zarabiać kupę forsy,
możecie jeść w naszej kantynie ale kolegów macie zostawić w spokoju. Ok?
- OK.
Po czterech tygodniach chłopaki lądują u prezesa na dywaniku...
- Chłopaki pracujecie super, jesteśmy bardzo zadowoleni ale jest
jeden problem.. Brakuje nam sprzątaczki. Zniknęła bez śladu! Nie zjadł jej
ktoś z was przypadkiem? Kanibale:
- My? Ależ skąd!! Sprzątaczka? Nic nie wiemy!
- OK. OK. - Chłopcy wyszli z gabinetu...Szef kanibali:
- Chłopaki ! Teraz szczerze! Kto zjadł sprzątaczkę?!
Zgłasza się cichy, mały Kolo:
- Ja szefie zjadłem...
Na to szef:
- Imbecylu!!! Pracujemy tu 4 tygodnie, zarabiamy kupę forsy, jemy
sobie spokojnie szefów projektów, szefów wdrożeń, szefów suportu, tak
żeby nikt się nie zorientował a Ty, idioto, musiałeś zjeść
sprzątaczkę...?!!!!
:rolleyes: :rolleyes: :rolleyes: :rolleyes: :rolleyes: :rolleyes: :rolleyes:
Spotyka się kilku informatyków umawiają się na imprezę u jednego z nich, padają pytania:
- Piwo będzie?
- Będzie
- Papierosy będą ?
- Będą
- A panienki?
- Jasne, że tak aż 3GB

Żartownis
25-05-2002, 22:00
Diabeł założył się z Polakiem, Ruskiem i Niemcem, który lepiej wytresuje psa.
Po roku czasu przychodzi do Ruska. Rusek, chudziutki, z wystającymi żebrami,
a pies spasiony, ze ledwo może się ruszać. Rusek wyciąga kiełbasę, daje psu, a ten
zaczyna służyć.
Potem poszedł do Niemca. Niemiec ledwie trzyma się na nogach, a pies jak beka,
łapy ma prawie w poziomie. Niemiec daje mu kiełbasę - pies zaczyna tańczyć.
Wreszcie przyszedł diabeł do Polaka. Ten zapasiony, ledwie mieści się w fotelu,
a psa prawie nie widać. Polak wyciąga kiełbasę, "pewnie też da psu" myśli
diabeł, a on sam zaczyna zjadać. Na to pies odzywa się ludzkim głosem:
- Józek no nie bądź taki , Daj gryza....

==============================================

Jasiu dostal od ojca kolejke i sobie ja uruchomil. Ojciec w tym czasie
oglada TV i slyszy z pokoju Jasia:
- Wsiadac! Kurwa! Wsiadac!
- Wysiadac! Kurwa! Wysiadac!
Wpada zdenerwowany ojciec do pokoju i mowi:
- Jesli przez najblizsza godzine uslysze choc jedno brzydkie slowo to
zabiore Ci kolejke!
Ojciec wraca do pokoju i dalej oglada TV. Mija pol godziny i nic nie slychac
z pokoju Jasia. Mija godzina i nic. Mija godzina i minuta i z pokoju Jasia
slychac:
- Wsiadac! Kurwa! Wsiadac! Przez tego skurwysyna mamy godzine spoznienia...
=============================================

:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
Dwaj faceci postanowili przemycić przez granice dwie bardzo
rzadkie wiewiórki. Po dłuższym namyśle schowali je w spodniach. Numer
udał się doskonale, żadnych problemów na granicy. Natomiast chwilk po jej
przejściu jeden z przemytników z okrzykiem wsciekłości wyjmuje wiewiórke,
łapie ją za ogon i zaczyna walić gryzoniem w ziemię, o drzewa i okoliczne kamienie.
- Stary, zwariowałeś? - karci go pierwszy - taka droga
wiewiórka, a ty chcesz ją zabić i to jeszcze tak blisko granicy ???
- Sluchaj, jak siadła na moim członku biorąc go za gałąż, nic nie powiedzialem.
Wytrzymałem jak zaczeła tą gałązkę obgryzać. Wybaczyłem, że wzieła moje jaja za
orzechy i przeżyłem, że próbowała je potłuc. Zniosłem jeszcze to, że wzieła mój tyłek za
dziuple i chciala sobie tam uwić gniazdo. Ale przesadziła, jak zaczeła ciągnąć do dziupli
orzechy.
:D:D:D:D:D:D:D:D:D

================================================

Po ostatnim polowaniu w roku kolo lowieckie robi sobie imprezke na swiezym
powietrzu. Jest bigosik, wódeczka i dziczyzna, jak zwykle na takich imprezkach.
Impreza staje sie nudna, wiec jeden z mysliwych wpada na pomysl, ze
upolowana zwierzyne zbiora na stos i po kolei wszyscy mysliwi z zawiazanymi
oczami beda wyciagac z tego stosu zwierzaki i poprzez macanie zgadywac co to
za zwierz i w jaki sposób zostal zabity.
Podchodzi pierwszy mysliwy troszke zawiany, zawiazuja mu oczy, idzie do
stosu ze zwierzakami, lapie kawal futra, ciagnie, zaczyna macac i mówi:
- hmmmm... sarna... zabita ze sztucera z 50 metrów.
Ludzie bija mu brawo bo zgadl bezblednie. Podchodzi drugi mysliwy z
zawiazanymi oczami, troszke bardziej zawiany od pierwszego, wyciaga kawal futra i
mówi:
- ten tego... zajac... zabity ze srutówki z 25 metrów.
Wszyscy bija brawo bo tez zgadl.
Podchodzi trzeci mysliwy pijaniutki, ze ledwo sie na nogach trzyma. Z
ledwoscia mu oczy zawiazali i puscili w kierunku stosu zwierzaków, zeby sobie
jakies wybral. Biedak tak byl pijany, ze po drodze sie potknal i wpadl
miedzy nogi zony gajowego. Twardo jednak wstaje na kolana, wyciaga rece
i zaczyna macac zone gajowego. Ludzie milcza, zona gajowego oczy ma jak
pingpongi, gajowy z wrazenia zaniemówil, a mysliwy nagle mówi radosnym
glosem:
- TO JEST JEZ!
Chwile sie zastanawia i dodaje:
- ...zabity saperką...
=============================================

Jedzie chłop wozem zatrzymuje go policjant i gada
- Co tam wieziecie na wozie? (a na wozie dwie beczki)
- Sok z banana, panie władzo - odpowiada pokornie chłop
- Jak to sok z banana?
- No tak z banana
- A dobry on?
- Nie wiem, nie piłem - mówi chłop
- Ee coś kręcisz! Dawaj kubek muszę go spróbować
Chłop podał mu kubek soku, glina wypił zaczął się krzywić zrobił się
czerwony na gębie, ale jakby nigdy nic wykrztusił
- No dobra, juz jedć
A chłop:
- Dziękuje panie władzo, wio Banan.
=============================================
Na babskiej imprezie rozmawiaja trzy mezatki. Pierwsza mówi:
- Wiecie, jak kocham sie z moim Zenkiem, to on zawsze ma zimne jajka.
Druga mówi:
- Faktycznie, jak ja sie kocham z moim Frankiem, to on takze ma zimne
jajka.
Na to trzecia:
- Wiecie, ja nie wiem? Nigdy nie sprawdzalam jakie ma jajka mój Jacus w
trakcie stosunku.
Po dwóch dniach ponownie sie spotkaly w tym samym gronie. Trzecia mezatka
(ta od Jacka) przychodzi cala poobijana, z potarganymi wlosami i ubraniem.
Pozostale dwie pytaja sie:
- Co ci sie stalo?
Ona odpowiada:
- Kochalam sie z Jackiem, sprawdzam te jego jajka i tak mu mówie:
- Jacek !!! Ty masz w trakcie kochania tak samo zimne jajka - jak Zenek i
Franek ....
==============================================

Żartownis
26-05-2002, 18:28
LoL :-) (http://koti.mbnet.fi/~soldier/towboat.htm)

Żartownis
30-05-2002, 15:48
Żyrafa opowiada zajaczkowi:
- Nawet nie wiesz, jak to wspaniale mieć taką dłuuugą szyje.
Sięgnę wszędzie, do każdej gałązki, a potem.... Pomyśl, każdy listek,
który zerwę i przeżuje, wędruje potem tak dłuuuguo, dłuugo w dół...
Ach... jaka to rozkosz...
Zajączek słucha, nie reagując. Żyrafa ciągnie dalej:
- A gdy przychodzi upał... Idę nad rzekę, pochylam głowę, zaczerpnę
wody... Nie wyobrażasz sobie, jaka to rozkosz, gdy zimna, ożywcza
woda spływa w dół, chłodząc mnie coraz bardziej i bardziej...
Moja szyja rozkoszuje się tym chłodem, centymetr po centymetrze, metr
po metrze, a ja wraz z nią...
Ech, gdybyś wiedział, zajączku, jak to wspaniale mieć taką dłuuugą
szyje...

Zajączek przechyla tylko lekko głowe i pyta:
- A powiedz... Rzygałaś kiedyś?
========================================

Jaś wraca do domu po zabawie w parku. Po chwili mama
zauważa, że jak na sześcioletnie dziecko, ma ona bardzo bogaty zasób różnych
słów, uznawanych za bardzo wulgarne. Pyta więc:
- Skąd ty znasz takie słowa?
- A, taka dziewczynka tak mówiła.
- Jaka dziewczynka?
- A nie wiem, taka w sweterku w zółte paski.
Nastepnego dnia mama biegnie do parku i owszem, po chwili znajduje
dziewczynkę w sweterku w zółte paski. Podchodzi i pyta:
- Czy to ty jesteś tą dziewczynką która mówi takie strasznie brzydkie słowa?
- A... A kto pani powiedział ?
- Ptaszki mi wyćwierkały...
- No to, kur.., pięknie! A ja te skur....... bułeczkami karmiłam!
==========================================

Egzamin z zoologii:
- Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że
widać tylko nogi ptaka.
- Nie wiem - mówi student.
- Jak się pan nazywa? - pyta profesor.
Student podciąga nogawki.
- Niech pan profesor sam zgadnie.
============================================

Przyszła para do restauracji, kelner podaje menu i pyta co chcą zamówić, wpierw pyta
Panią, czego sobie życzy, ona mówi: pierwsze danie zupa, drugie schabowe na deser
ciastko i kawa. Pyta Pana ,co dla niego, a Pani szybko mówi na pierwsze danie sałata,
drugie danie sałata, na deser tez sałata. Zdziwiony kelner pyta: A to dlaczego tylko sałata?
A Pani odpowiada: Bo jak pieprzy, jak królik, to niech je, jak królik.
=============================================

Żartownis
04-06-2002, 09:24
mam pytanko czy chcecie jeszcze jakies kawaly?? czy już wam się ten temacik znudzil?

krzywy
04-06-2002, 10:17
Dobre kawaly nigdy sie nie nudza ;):p :) :D

ajzz
04-06-2002, 15:56
Śmiech to zdrowie :)
Czekam na następne :p

Żartownis
06-06-2002, 16:09
LINK TYLKO DLA DOROSŁYCH (http://www.mazafaka.ru/lol/btest/BreastTest.shtml)

[SS]MHADRYS
06-06-2002, 16:59
trafiłem 16/20 :) uznaje sie za znawce :D

@/\GEL
06-06-2002, 21:12
ja mialem 15/20 :) Mharek jak moles mnie pobic :D

ajzz
06-06-2002, 21:22
Ja trafiłem 10 / 20 ale to dlatego, że się zagapiłem :p

Żartownis
06-06-2002, 21:44
http://cierpliwosc.prv.pl/

[SS]MHADRYS
06-06-2002, 22:33
dzieki :rolleyes: :D

[Sith]Speed
07-06-2002, 04:48
creampolo (http://www.creampolo.n.pl)

wl;azic tu i sciagac mp3:)

Utman
07-06-2002, 09:55
Creampolo heheh. Znalazlem ta stronke kilka lat temu. Znam kilka pioseneczek na pamiec. Strasznie wulgrane i niesmaczne teksty.


Polecam pioseneczki.

" Ciagnij Batona Siostro Przelozona "

" K.u.r.w.a Monika "

" K.urwo, dz.iwko,p.izdo,szmat.o "

Nie nie wiecej nie ebde wymienial bo to strasznie wyglada.
Heheh

ajzz
09-06-2002, 10:40
Wole inną muze :P

Żartownis
10-06-2002, 23:18
hehe nice (http://os-polnoc.proton.net.pl/~klusek/flash/obrazki/altkom-ms.jpg)

[Sith]Luslom
10-06-2002, 23:50
17/20 :P

krzywy
11-06-2002, 13:07
Czym się różni Syrenka od krowy?
- Jak Syrenka nawali to stoi,a jak krowa nawali to pójdzie.


Leci w samolocie w jednym rzędzie: 2 Arabów (od strony okna)i Żyd (od przejścia). Żyd w jarmułce, pejsy, te sprawy - wyluzowany kompletnie - rozpiął kołnierzyk, zdjął buty. Arabowie patrzą na niego nienawistnie. Po godzinie lotu jeden z nich wstaje i mówi:
- Idę po Colę.
Żyd na to:
- Ależ nie, ja pójdę, po co się przeciskać.
I poszedł. W tym czasie Arab napluł mu do buta. Żyd wraca, daje Colę Arabowi. Po kolejnej godzinie drugi Arab mówi:
- Idę po Colę.
Żyd jak poprzednio:
- Ja pójdę.
I poszedł. Drugi Arab napluł mu do drugiego buta. Żyd wraca, daje Cole Arabowi. Po godzinie samolot ląduje, Żyd zbiera się zapina kołnierzyk, założył jednego buta, skrzywił się i mówi:
- Znowu ta straszna nienawiść między naszymi narodami - to plucie do butów, to szczanie do Coli...

P3le
12-06-2002, 15:20
Mam tu kilka fajnych dowcipow:

(K)atolik próbuje wytłumaczyć (A)teiscie co to jest cud:
K - nooo na przykład jak jakiś człowiek spadnie z 50 m wieży i nic mu się nie stanie.
A - nooo... to jest przypadek.
K - ok a jak on wyjdzie na ta wieżę skoczy i dalej nic się nie stanie?
A - mmmm... to jest szczęście.
K - o rany a jak trzeci raz skoczy z tej wieży i nic??!
A - przyzwyczajenie.

Na terytorium Indian położono drogę żelazną. Wódz postanowił osobiście powitać pierwszy przyjeżdżający pociąg. Stanął na torach podniósł rękę w geście powitania a lokomotywa... nawet nie zwolniła i przejechała po nim jak po łysej kobyle. Ciężko ranny wódz odzyskuje przytomność w swoim kipi gdy nagle słyszy zza ściany narastający gwizd. Zrywa się na równe nogi wyskakuje na zewnątrz patrzy a tu czajnik z gwizdkiem. Zrzuca go na ziemię kopie depcze wali toporkiem. Żona wypada za nim wołając:
- Uspokój się co robisz???
A wódz na to:
- Zabić gnidę póki mały!!!

Młody ksiądz spowiada po raz pierwszy. Przychodzi dziewczyna:
- Ciągnęłam druta.
Ksiądz zaaferowany nie wie co powiedzieć i biegnie do ministrantów i pyta:
- Co proboszcz daje za ciągnięcie druta?
- Po Snickersie...

Pewne małżeństwo zaprosiło na kolację najlepszą przyjaciółke żony. Kolacja udała się znakomicie śmiali się i rozmawiali we trójke do pózna. Gdy przyjaciółka wychodziła gospodarz zaoferował ze ją odwiezie do domu. W samochodzie dalej rozmawiali i robiło sie coraz milej. Gdy byli już na miejscu przyjaciółka zaprosiła go na lampkę wina. Wypili całe wino i koniec konców wylądowali w lóżku. O trzeciej nad ranem niewierny mąż mówi:
- O rany! Muszę iść do domu! Żona mnie zabije!
- Masz rację. Kiepska sytuacja - twoja żona to moja najlepsza przyjaciółka... Ale jak ty się jej wytłumaczysz?
- Nie martw się pożycz mi tylko trochę talku.
- ???
- O nic nie pytaj. Zobaczysz - będzie dobrze.
Przyjeżdża po chwili do domu i drzwi otwiera mu wściekła żona
- Gdzie byłeś !!!
- Kochanie. Bardzo Cię przepraszam. Twoja przyjaciółka jest bardzo miła i bardzo atrakcyjna. Zdradziłem cię z nią. Przepraszam.
Żona patrzy na niego i po chwili wykrzykuje:
- Pokaż ręce! (ręce są całe w talku)
- Nie kłam ŚWINIO! Znowu grałeś z kolegami w kręgle!!!!!


:) mi sie podobaly :D

krzywy
13-06-2002, 11:49
http://www.wirtualnafrancja.com/cards/index.php?picture=http://www.wirtualnafrancja.com/cards/pics/30.jpg

Quazellot
13-06-2002, 14:15
Jezu Żartowniś tak trzymaj stary heheeheh ...po snickersie.....heheehh nie no nie moge boze ale jaja :D

P3le
13-06-2002, 16:52
Jezu Żartowniś tak trzymaj stary heheeheh ...po snickersie.....heheehh nie no nie moge boze ale jaja
Jesli chodzi o dowcip z mlodym ksiedzem to ja go wyslalem :)

A teraz kolejna porcja dowcipow:

Dlaczego ksiądz powinien zawsze brać prysznic w szortach?
- By nie spoglądać z góry na bezrobotnego!

- Tato co to jest?
- To są czarne jagody synku.
- A dlaczego są czerwone?
- Bo są jeszcze zielone.

- Puk! Puk!
- Kto tam?
- Satanista.
- Nie wierzę!
- Jak Boga kocham!

Wchodzi facet z karabinem do autobusu i krzyczy:
- Gdzie jest Zenek! Dajcie mi Zenka!
Przerażeni pasażerowie wskazują na pewnego mężczyznę i mówią:
- To jest Zenek.
W tej chwili ten z karabinem podchodzi do gościa i mówi:
- Zenek kryj się!
I puścił serie po pasażerach.

:D

krzywy
14-06-2002, 09:49
Przychodzi biedny Zyd do synagogi, kleka i zaczyna sie modlić. Mówi: "Panie jedyny, spraw abym miał w życiu choc odrobinę szczęścia....abym tak czasem znalazł 5...może 10 złotych..."
Za nim podchodzi drugi żyd, puka w ramie biednego i mówi szeptem: "Panie! Masz tu stówke i SPIERDALAJ....bo my tu o poważne sumy sie modlimy!"


Młody, niedawno zatrudniony pracownik wychodzi wieczorem z
opustoszałego już biura. Na korytarzu spotyka swojego prezesa
stojącego nad niszczarką z jakimś ważnym pismem, opatrzonym mnóstwem
pieczątek.
Prezes minę ma zakłopotaną.
- Czy potrafi pan obsłużyć te maszynę? - pyta prezes.
- Oczywiście - odpowiada pracownik.
Bierze dokument, wkłada do szczeliny, naciska START. Po chwili
dokument znika.
- Doskonale, doskonale - cieszy się prezes - Chciałbym dwie kopie




Trzej zajebisci managerowie spotykaja sie w przerwie w negocjacjach w kiblu.
Pierwszy myje dlugo i namietnie rece, potem wyciera w pietnascie
recznikow i suszy w suszarce. "Studiowalem na SGH w Warszawie i tam mnie
nauczono, robic wszystko dokladnie i z najwieksza starannocia".
Drugi myje rece krotko, strzasa z nich wode i macha nimi w powietrzu -
"studiowalem na UJ, zrobilem tez doktorat i tam mnie nauczono
robic wszystko oszczednie i ekologicznie".
Trzeci wychodzi z kibla w ogole nie myjac rak. Na korytarzu dopadaja go ci dwaj
pozostali i pytaja czy czegos nie zapomnial. "Nie studiowalem ani
na SGH ani na UJ,
ale moi starzy nauczyli mnie, nie szczac po rekach..."
:D

krzywy
14-06-2002, 09:50
Szczyt Pecha
Zaciąć się w windzie z agentem ubezpieczeniowym

- Jaki jest szczyt dyskomfortu psychicznego???
- Gdy lecisz samolotem a twój sąsiad obok czyta KORAN

;) ;) ;) ;) ;) ;)

krzywy
14-06-2002, 09:51
Siedzi pirat (P) w portowej tawernie. Marynarze (M) go pytają, on odpowiada.
M: Czemu masz kij zamiast nogi?
P: A bo mi kurwa rekin upierdolił.
M: A czemu masz hak zamiast dloni?
P: A bo się napierdalałem z jednym chujem i mi zdążył ujebać szablą, jak go kurwa zajebałem już nie miałem dłoni.
M: A czemu masz opaskę zamiast oka?
P: A bo mi kurwa mewa nasrała.
M: Od tego się nie traci oka!?
P: To był pierwszy dzień z hakiem.


***
Ojciec z synkiem podczas spaceru mijają dom publiczny. Synek zaintrygowany charakterystycznym wyglądem budynku pyta:
- Tata, a co tu jest?
Ojciec nie chcąc skłamać, ale i nie chcąc powiedzieć prawdy mówi:
- Widzisz synku ... to jest taki dom w którym za pieniądze można zaznać rozkoszy.
Mały zapamiętał sobie słowa ojca i po obiedzie wyciągnawszy od niego dyche na kino, naturalnie poleciał do burdelu. Wpada do środka, buch tą dychę na ladę i mówi:
- "Plose pani, chciałbym zaznać roskosy".
Burdelmama spojrzała na niego, ukroiła trzy pajdy chleba, posmarowała masłem i miodem i wręczyła to maluchowi. Mały po powrocie do domu mówi do ojca:
- Tata, zgadnij gdzie byłem!
- No ... w kinie ...
- Nie tata, w tym domu co żeśmy mijali ...
- ?!!! No i co!???
- Dwom dałem radę, ale trzecia już mogłem tylko wylizać ...


***
Sherlock Holmes i doktor Watson wybrali się na piknik. Jako że ich noc zastała w lesie rozbili obozowisko na polance i poszli spać. W nocy Holmes budzi doktora i pyta:
- Drogi Watsonie spójrz w niebo, i powiedz mi co widzisz?
- Widzę miliony gwiazd.
- I co ci to mówi?
- Z astronomicznego punktu widzenia mówi mi to, że są miliony gwiazd i prawdopodobnie miliardy planet. Z astrologicznego punktu widzenia mówi mi to, że Saturn jest w znaku Lwa. Z teologicznego punktu widzenia mówi mi to, że Bóg jest wielki i wszechmocny, a my jesteśmy malutcy i słabi. Z chronologicznego punktu widzenia mówi mi to, że jest około 3 w nocy. Z meteorologicznego punktu widzenia mówi mi to, że jutro będzie ładna pogoda. A co tobie Sherlocku?
- A mnie to mówi drogi Watsonie, ze nam ktoś podpierdolił namiot ...

krzywy
14-06-2002, 09:52
Idzie zupełnie zielony student na egzamin z pediatrii. Siadł, dostał papier z pytaniem i się gapi. Pytanie brzmi: "Podaj cztery zalety mleka z piersi". Co tu napisać ... Myśli, wzdycha, patrzy w sufit ... W końcu zdecydował się napisać cokolwiek mu przyjdzie do głowy:


1.Nie trzeba gotować.
2.Koty nie mogą go wypić.
3.Dostępne zawsze kiedy potrzebne.
.
.
.
Jak narazie nieźłe. Ale trzeba napisać CZTERY zalety. Znów wzdycha, myśli, patrzy w sufit ... i nagle olśnienie! Złapał długopis i dumnie napisał:
.
.
.
.
.
.
.

4.Dostępne w atrakcyjnych pojemnikach.

:p

-=|R!P|=-myTniCk
14-06-2002, 10:00
heh zajebiste kawaleczki. tak dalej trzymac chlopaki :) wkoncu tu maja bys lole :cool: jak cos fajnego znajde to tez wkleje...

pozdroofka for @ll

krzywy
14-06-2002, 10:12
Spoko Spoko dopiero sie rozkrecamy ;P

krzywy
14-06-2002, 10:22
Przez cały kościół biegnie młoda zakonnica wołając.
-Siostro, siostro, zostałam zgwałcona. Co mam zrobić ?
-Zjeść cytrynę
-I to pomoże ?
-Nie, ale ten uśmieszek zniknie.



Rozmawia dwóch mnichów, młody ze starszym na temat zbiorów znajdujących się w tamtejszej bibliotece.
- Mistrzu, wybacz, że pytam, ale co by się stało gdyby mnich przepisujący księgi się pomylił i jakieś zdanie przepisał błędnie?
- Nie, to niemożliwe, nikt się nie myli.
- No, ale jakby się ktoś pomylił, to co by się stało?
- Mówię ci, że nikt się nie myli, znasz tekst biblii na pamięć? Przyniosę ci jedna z pierwszych kopii i zobaczysz, że nic, a nic nie odbiega od tej z której i ty się uczyłeś...
- Mnich poszedł po ów tekst i nie ma go godzinę, dwie, trzy... w końcu młody mnich zniecierpliwił się i poszedł szukać mistrza. Znalazl go w bibliotece siedzącego nad dwoma tekstami biblii (jeden z którego się wszyscy uczyli, a drugi ten jeden z pierwszych kopii najbliższych oryginałowi) i płacze...
- Mistrzu co się stało?!?
- W pierwszym tekście jest napisane "będziesz żył w celi bracie", a w kolejnych kopiach "będziesz żył w celibacie"...



Facet posuwa drugiego i szepcze mu slodko do ucha:
-Ale masz wspaniala ciasna dziurke!
-Bo jestem dopiero na I roku, prosze ksiedza biskupa.

krzywy
14-06-2002, 10:23
Porzucona kochanka wiejskiego lekarza rodzi córeczkę. Postanawia zemścić
się na kochanku. Zawija noworodka w ręcznik idzie do domu lekarza, kładzie
dziecko na stół.
- - Zrób z nią co chcesz - mówi i wychodzi.
W tym samym czasie dzwoni telefon. Lekarz jest wzywany na plebanię do
ciężko chorego księdza. Bojąc się, aby dziecka nie
znalazła żona zabiera go na plebanię. Podczas badania księdza wpada na 'genialny'
pomysł.
- - Proszę księdza! To jest rewelacja światowa, ksiądz jest w ciąży i
zaczyna poród.
Ksiądz gorąco prosi, aby lekarz nikomu tego nie rozpowiadał. Ten skwapliwie
się godzi, rozcina księdzu brzuch wyjmuje zaropiały wyrostek robaczkowy,
zszywa brzuch i zostawia dziecko.
Minęło 18 lat.
- - Moje dziecko - mówi ksiądz proboszcz - muszę ci zdradzić wielką tajemnicę.
- - Ja się domyślam - mówi z uśmiechem dziewczyna - wujek wcale nie jest
moim wujkiem, tylko ojcem...
- - Nie, moje dziecko. Ja jestem twoją mamusią, a ojcem jest ksiądz wikary...





Przychodzi babcia do ksiedza
- czy ksiadz moze mi ochrzcic kota - on jest taki madry, posluszny
- hmmm ochrzcic kota babo - co ty? na glowe ci padlo?
- dam za to 35,000 dolarów
mysli ksiadz - dobra, ale sumienie go gryzlo, poszedl do biskupa
- ochrzcilem kota - mówi
- co ty baranie zrobiles? - mówi biskup
- ale baba dala za to 35,000 dol.
- aaaa to w takim razie prosze przygotowac kota do bierzmowania...
:rolleyes: :rolleyes: :rolleyes: :rolleyes: :rolleyes: :rolleyes:

Gothic
14-06-2002, 11:25
Wiecie co to jest blondynka z oponami dębica ??

Kurwa nie do zdarcia :D:D:D:D:D:D

______________________

Odie chce lazzanie :D:D

gg 3967944

krzywy
14-06-2002, 11:55
Buahaha .
Dobre Dobre ..... Nie moge Kurwa nie do zdarcia :)

Żartownis
14-06-2002, 11:59
dostalem tego LINKA (http://www.people.fas.harvard.edu/~pyang/flash/fight3.swf) od kumpla, shumiego..... :)

Gothic
14-06-2002, 12:14
Dobre haha :D nawet Bruce Lee tak nie wymiatał:D

_____________________

Odie chce lazzanie :D:D

gg 3967944

@/\GEL
14-06-2002, 20:56
KROWA
Bylo sobie starsze biedne malzenstwo na wsi, mieli dwoch synow i tylko jedna krowe, z ktorej zyli. Pewnego ranka wstaje stary, idzie do obory, patrzy: krowa zdechla. Pomyslal sobie: po co mam zyc skoro zdechlo glowne zrodlo utrzymania, wzial sznur i sie powiesil. Za pare minut wstaje stara, patrzy nie ma starego, ubrala sie, poszla do obory, patrzy: krowa zdechla, stary wisi wiec pomyslala: po co mam zyc skoro zdechlo glowne zrodlo utrzymania i stary nie zyje, wziela sznur i sie powiesila. Wstaje starszy syn, patrzy: starego nie ma, starej nie ma, ubral sie i poszedl do obory, patrzy: krowa zdechla, stary wisi, stara wisi wiec pomyslal: po co mam zyc skoro zdechlo glowne zrodlo utrzymania, stary nie zyje i stara nie zyje. Chcial wziac sznur i tez sie powiesic, ale sznura zabraklo. Poszedl wiec do pobliskiego jeziora i postanowil sie utopic. Juz mial skakac, a wnet wynurza sie syrena i mowi:
- jezeli zrobisz mi dobrze 15 razy pod rzad to spelnie kazde twoje zyczenie, jezeli nie to zginiesz.
Pomyslal ze warto zaryzykowac, probuje raz drugi trzeci, ale czwartego juz nie mogl, wiec zginal. Budzi sie mlodszy syn, patrzy: starego nie ma, starej nie ma, brata nie ma, ubral sie i poszedl do obory, patrzy: krowa zdechla, stary wisi, stara wisi, brata nie ma wiec pomyslal: po co mam zyc skoro zdechlo glowne zrodlo utrzymania, stary nie zyje i stara nie zyje, a brat pewnie sie utopil. Poszedl (B) nad jezioro: juz mial skakac, a wnet wynurza sie syrena (S) i mowi:
- jezeli zrobisz mi dobrze 15 razy to spelnie kazde twoje zyczenie, jezeli nie to zginiesz.
B: a....... moglbym 20?
S: nooooo, moglbys
B: a............ 30?
S: nooooo, moglbys
B: a............ 50?
S: no moglbys tylko juz zaczynaj
B: a ... nie zdechniesz tak jak krowa?

MEZCZYZNI
CZEGO BOJĄ SIĘ MĘŻCZYŹNI?
Oto 5 pytan, których mezczyzni boja sie najbardziej:
O czym myslisz?
Czy mnie kochasz?
Czy wygladam grubo?
Czy uwazasz, ze ona jest ladniejsza ode mnie?
Co bys zrobil gdybym umarla?

Trudnosc tych pytan polega na tym, ze kazde z nich moze wywolac awanture jesli mezczyzna odpowie na nie niewlasciwie, to znaczy powie prawde. Zatem aby uchronic facetów przed niepotrzebnym stresem analizujemy ponizej kazde z pytan, podajac jednoczesnie wlasciwe odpowiedzi.
Pytanie #1.
O czym myslisz?
Poprawna odpowiedz brzmi: "Przepraszam kochanie zamyslilem sie. Myslalem wlasnie jakie to szczescie, ze Ciebie spotkalem. Jestes taka wyjatkowa: inteligentna, wspaniala, czula, ciepla i troskliwa."
Oczywiscie odpowiedz ta nie ma nic wspólnego ze szczera odpowiedzia, która brzmialaby prawdopodobnie:
a. o meczu w pilke nozna
b. o zimnym piwku
c. o tym, ze powinnas schudnac
d. o tym o ile Ona jest ladniejsza od Ciebie
e. o tym na co wydam forse, która dostane z ubezpieczenia po
Twojej smierci Chyba najlepszej odpowiedzi na to pytanie udzielil swojej zonie
Peg,Al.Bundy: " Gdybym chcial zebys wiedziala co mysle - mówilbym do Ciebie"

Pytanie #2
Czy mnie kochasz?
Poprawna odpowiedz: " Bardzo Cie kocham, Kochanie"
Niepoprawne odpowiedzi to:
a. Oczywiscie.
b. Czy poczulabys sie lepiej gdybym powiedzial, ze tak.
c. To zalezy co masz na mysli?
d. Czy to ma jakies znaczenie?
e. Kto, ja???

Pytanie #3
Czy wygladam grubo?
Poprawna odpowiedz brzmi: "alez oczywiscie, ze nie"
A oto kilka odpowiedzi blednych:
a. W porównaniu do kogo?
b. Nie nazwalbym Cie gruba, ale calkiem szczupla to Ty tez nie jestes.
c. swietnie wygladasz z tymi paroma kilogramami nadwagi
d. widzialem grubsze
e. nie slyszalem o co pytalas. Myslalem wlasnie na co wydam forse,która dostane z ubezpieczenia po Twojej smierci.

Pytanie#4
Czy uwazasz, ze ona jest ladniejsza ode mnie?
Poprawna odpowiedz: ( z gleboka emfaza) A skadze!!!!!!!!!!! !!!!!!!
Bledne odpowiedzi:
a. Tak, ale Ty masz lepszy charakter
b. Nie tyle ladniesza, ale na pewno szczuplejsza.
c. No nie taka ladna jak Ty, kiedy bylas w jej wieku
d. W jakim sensie?
e. Nie slyszalem o co pytalas, myslalem wlasnie co zrobie z forsa,która wyplaci mi ubezpieczenie po Twojej smierci.

Pytanie#5
Co bys zrobil gdybym umarla?
Jest to najtrudniejsze pytanie (Prawdziwa odpowiedz oczywiscie brzmi: Kupilbym sobie Jaguara i jacht). Jakkolwiek odpowiesz na to pytanie, badz przygotowany na wiele pytan dodatkowych, takich jak:
Kobieta: Czy ozenilbys sie znowu?
Mezczyzna: Alez nigdy!
Kobieta: Dlaczego? Czy nie lubisz byc zonaty?
Mezczyzna: Alez lubie.
Kobieta: To dlaczego nie zamierzasz sie znowu ozenic?
Mezczyzna: Dobrze, no to sie ozenie.
Kobieta: Jak to ozenisz sie? (patrzac na niego wzrokiem zranionej sarny)
Mezczyzna: (wzdycha zniecierpliwiony)
Kobieta: Spalbys z nia w NASZYM lózku?
Mezczyzna: A gdzie mielibysmy spac?
Kobieta: Pochowalbys moje zdjecia i na ich miejsce postawil jej fotografie?
Mezczyzna: Wydaje sie, ze to byloby najlepsze rozwiazanie.
Kobieta: I pozwolilbys jej uzywac moje kije golfowe?
Mezczyzna: Nie moglaby ich uzywac bo jest leworeczna.
Kobieta:............................
milczenie.......................................

PIERWSI W TELEKOMUNIKACJI
Podczas wykopalisk na terenie Niemiec, tamtejsi archeolodzy znaleźli na głębokości 50m kawałki drutu miedzianego. Po wnikliwej analizie ogłosili, że już 2.5 tys. lat temu starożytni Germanie korzystali z łączności telefonicznej po drutach miedzianych.

Na to archeolodzy brytyjscy rozpoczęli wykopaliska u siebie i na głębokości 100 m znaleźli kawałki szkła. Po ich zbadaniu ogłosili, że już 5 tys. lat temu starożytni Brytowie korzystali z łącz światłowodowych.

Uczeni polscy przeprowadzili szeroko zakrojone poszukiwania w Polsce, niestety, ani na głębokości 50, ani 100, ani nawet 200 m nie znaleźli ani kawałka szkła lub drutu miedzianego. Po przeanalizowaniu faktów ogłosili wiec, że już 7 tys. lat temu starożytni Polanie korzystali z szeroko rozbudowanej sieci telefonii komórkowej.

Scorpion
14-06-2002, 21:01
A oto pozycje które są do wypożyczenia z serii NAJCIEŃSZE KSIĄŻKI ŚWIATA:
"Co mężczyźni wiedzą o kobietach."
"Co kobiety wiedzą o mężczyznach."
"Przewodnik po demokracji w krajach arabskich."
"Kultura polityczna." A. Lepper
"Dozwolone przez Watykan środki antykoncepcyjne."
"Lubiani prawnicy."
"Mieć czyste ręce" - praca zbiorowa pod red. Prezesa Rady Ministrów
"Książka telefoniczna Amiszów"
"Dominacja na świecie na przykładzie Bułgarii."
"Etykieta randkowa." M. Tyson
"Szczegółowy opis francuskiej gościnności."
"Kariera Piosenkarki - Supergwiazdy" M. Sewiołło

@/\GEL
14-06-2002, 21:14
Ojciec miał dwóch synów: optymistę i pesymistę. Postanowił kupić im prezenty. Pesymiście kupił piłkę, samochodzik i klocki "LEGO". Optymiście zaś kupił kupę świeżego, końskiego łajna. Chciał sprawdzić ich reakcję na otrzymane prezenty. Zamknął ich w oddzielnych pokojach i wręczył je synom. Poszedł sprawdzić co u pesymisty... Wchodzi do pokoju, a pesymista mówi:
- Tato, coś ty mi za szmelc kupił!!! Klocki się nie układają, piłka się nie odbija, a samochodzik nie jeździ! Ojciec machnął ręką i poszedł sprawdzić co u optymisty. Wchodzi do pokoju, a optymista z uśmiechem na twarzy rozgrzebuje łajno, rozrzucając je we wszystkie strony krzycząc:
- Tato, ten koń musi tu gdzieś być!

Żartownis
14-06-2002, 23:43
Po fantastycznych popisach na mundialu (0:2, 0:4 i ?:?) piłkarze
Jerzego "wydolnośc" Engela spędzają wakacje w Polsce. Tomasz Hajto
dzwoni do innego asa defensywy, Tomasza Waldocha:
- Słuchaj, Tomek mam problem. Boję się spojrzec ludziom w oczy, znów
mnie pobiją...Nie mam nic do jedzenia, muszę pójść do sklepu, co mam
zrobić?
- Nie martw się, wystarczy się przebrać - odpowiada Wałdoch. -
najlepiej za zakonnicę. Hajto myślący łepek, więc tak zrobił. Wchodzi
do sklepu, rozgląda się, staje przy nabiale. Nagle słyszy:
- Siostro Hajto...Siostro Hajto...
Przerażony biegnie nie odwracając się do działu z makaronami. Staje
przy półce i znów:
-Siostro Hajto...Siostro Hajto...
I znów ucieka! Biegnie, pędzi, zatrzymuje się przy RTV i jeszcze raz
słyszy:
- Siostro Hajto...
- Kto mówi - pyta Hajto drżącym głosem.
- To ja, siostra Wałdoch......




Uważam, że Polacy przegrali bo:

1.Trawa była zielona inaczej.
2.Rozproszyło ich zbyt szybkie tempo polskiego hymnu.
3.Jaskrawa koszulka sędziego ich oślepiała.
4.Engel nie miał urodzin.
5.Lepper nie został powołany i nie miał kto blokować bramki.
6.Była niekorzystna trajektoria lotu kropli deszczu.
7.Na boisku było ich tylko 11-tu, a Portugalczyków aż 11-tu.
8.Myśleli, że to są paramistrzostwa, a tu nagle wyskoczyli sprawni
rywale.
9.Engel puścił Bąka w 15 minucie.
10.Ksiądz nie pokropił murawy.
11.Biometr był niekorzystny.
12.Merkury znalazł się w pobliżu Sło¨i był niewidoczny.
13.Bo zupa była za słona.
14.Mieli za długie narty.

_Millio_
15-06-2002, 02:08
looooooooooool buahahahahahahhah hehe ale polewka :) ogolnie ja uwazam ze polska dobrze nawet zagral ze stanami:) a reszte to kicha :) hehe ale ogolnie to polskai tak dala dupy:) hehe prezzi zapomniales juz o tych bronkach nie:?:)):):):) haha:rolleyes: :rolleyes: :rolleyes: :rolleyes: :rolleyes:

Żartownis
15-06-2002, 08:41
prezzi zapomniales juz o tych bronkach nie:?


najpierw pokaże w jakim jestem stanie
:D:D:D:D:D:):):):):):):D:D:D:D:D::D:):):):):)
wczoraj chciałem Ci o tym przypomniec ale sobie pomyslalem ze niebede Cie stresowal.... :P
nie Millio niezapomnialem ;) wręcz przeciwnie :) ja włąsnie myślałem że Ty u tej staruszki chciałeś kase zarobić własnie na te brofarki :)

+ZN+Magik
15-06-2002, 09:43
Ksiądz i siostra zakonna grają w golfa. Ksiądz bierze kija i uderza w piłkę która toczy się w bok i nie wpada do dziury.
- A niech to wszyscy diabli!!!! Nie trafiłem!!! - krzyczy wściekły ksiądz.
- Jak ksiądz tak może? - pyta się zawstydzona siostra - tak nie można... co na to Pan powie?
Ksiądz patrzy się na zakonnicę spod oka i przeprasza... już tak nie powie więcej.
Idą do następnej dziury i podobnie jak wcześniej ksiądz nie trafia:
- A niech to wszyscy diabli!!! Nie trafiłem!!! - znowu rzecze ze złością.
- Bracie, jaki to wstyd pobożnemu tak mówić - upomina go nieco zdenerwowana już siostra.
- Ok... już nie będę, jeśli jeszcze raz tak powiem niech piorun z nieba zleci i w łeb mnie trzaśnie.
Poszli do następnej dziury, ksiądz znowu nie trafił:
- A niech to wszyscy diabli!!! Nie trafiłem!!! - krzyczy ze złością.
Wtem ciemno się zrobiło na świecie, coś zahuczało, zamruczało i piorun z nieba zleciał i walnął siostrę w łeb. A z nieba słychać jęk:
- A niech to wszyscy diabli! Nie trafiłem!!!...

Ksiądz odprawia drogę krzyżową. Przy piątej stacji podbiega do księdza gosposia i szepce:
- Proszę księdza, przyjechali z wydziału finansowego! To bardzo pilna sprawa! Niech ksiądz przeprosi wszystkich i przerwie drogę krzyżową!
Ksiądz szepce do kościelnego:
- Poprowadź za mnie dalej drogę krzyżową. I tak wszystko przeciągaj, żebym zdążył wrócić na zakończenie!
Księdzu spotkanie z urzędnikami zajęło więcej czasu niż przypuszczał. Po jakimś czasie wbiega do kościoła w nadziei, że zdąży na ostatnią, czternastą stację drogi krzyżowej. Nastawia uszu i słyszy głos kościelnego:
- Staaacjaaa dwuuudziieestaaa piąątaa! Szymon Cyrenejczyk poślubia świętą Weronikę!

Idzie ksiądz przez las, patrzy, a tam na gałęzi siedzi łaska. Łaska mówi:
- Co ksiądz?
A ksiądz:
- Co łaska.

Księdzu ginęła mąka. Podejrzewał organistę, więc postanowił dobrać się do niego podczas spowiedzi. Podchodzi organista Antek do konfesjonału, a ksiądz bez wstępów pyta:
- Nie wiesz, kto mi mąkę kradnie?
- Co ksiądz mówi?
- Kto mi mąkę kradnie?
- Tu nic nie słychać - odpowiada sprytny organista.
- Co ty opowiadasz!
- Zamieńmy się miejscami, to zobaczymy.
Zamienili się miejscami.
- A nie wie ksiądz, kto zaleca się do mojej żony? - pyta Antek.
- Rzeczywiście, tu nic nie słychać.

Jedzie sobie ksiądz samochodem. Zatrzymują go dwaj policjanci:
- Dokumenty, proszę!
Ksiądz im daje dokumenty.
- Proszę otworzyć bagażnik!
Ksiądz otwiera.
- Co ksiądz wozi?
- Boiler do zakrystii.
- Hmm.. Niech Ksiądz jedzie.
Po chwili, policjant pyta się kolegę: - Ty! co to jest boiler do zakrystii?
A drugi: - Nie wiem, to ty chodziłeś 2 lata na religię.

Powódź w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludności. Wojsko puka do kaplicy:
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską.
Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii. Podpływają motorówką:
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska.
Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy. Podpływają znowu.
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska.
Piętnaście minut i ksiądz już z wyrzutami u Pana Boga.
- Panie Boże, no jak tak można? Swojego wiernego sługę zawieść? A tak wierzyłem w Opatrzność...
- Głupcze!!! Trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem!!!

W małej wsi ksiądz rozmawia z parafianką:
- Doszły mnie słuchy, córko, że wczoraj wieczorem ktoś u was straszliwie przeklinał. Tak nie można, dzieci się gorsza, a jaki zły przykład dla sasiadów.
- Bardzo przepraszam, ale właśnie wybieraliśmy się do kościola i mój stary nie mógł znaleźć książeczki do nabożeństwa.

Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, ze zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał:
- Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą!

Na budowie słychać okrzyk:
- Franek, podaj kur* tą cegłę!
Przechodzący ksiądz zwraca uwagę:
- Może tak delikatniej...
- Dobra - Franek, podaj kur* cegiełkę!

Do przedziału wagonu kolejowego wchodzą trzy osoby: kobieta, młody mężczyzna i ksiądz. Zaczyna się długa podroż, wiec aby skrócić czas wszyscy wyjmują gazety, traf chciał, ze takie same i zaczynają rozwiązywać krzyżówkę W pewnej chwili odzywa się kobieta:
- Czy któryś z panów może wie, co to może być: 7 pionowo, cześć ciała kobiety, na piec liter, pierwsza "p", ostatnia "a".
- Pięta - odpowiada chłopak.
- Eeee... czy ktoś z państwa ma gumkę? - pyta ksiądz.

Dziadek spowiada się w kościele. Ksiądz udzielił mu już rozgrzeszenia i puka w konfesjonal:
- O, q*.*a, ale mnie ksiądz przestraszył!

Przed bramą nieba staje ksiądz i kierowca autobusu. święty Piotr mówi:
- Ty kierowco do nieba, a ty księże do czyśća.
- Ale czemu tak? - pyta ksiądz.
- Bo widzisz, jak ty prawiłeś kazania to wszyscy spali, a gdy on prowadził autobus to wszyscy się modlili.

Ksiądz i siostra zakonna wracają z konwencji kiedy nagle nawala im samochód. Ponieważ awaria jest poważna, zdani oni są na nocowanie w przydrożnym hotelu. Jedyny hotel w okolicy ma wolny tylko jeden pokój, wiec powstaje mały problem.
KSIĄDZ: Siostro, wydaje mi się ze w obecnym przypadku Pan nie będzie miał nam za złe jeśli spędzimy noc w tym samym pokoju. Ja prześpię się na podłodze, siostra weźmie łóżko...
SIOSTRA: myślę że to będzie w porządku...
Wiec jak ustalili tak i zrobili. Po 10 minutach....
SIOSTRA: Ojcze jest mi strasznie zimno....
KSIĄDZ: Dobrze, podam Siostrze koc z szafy...
10 minut później...
SIOSTRA: Ojcze, nadal mi strasznie zimno....
KSIĄDZ: No dobrze, podam Siostrze następny koc...
po kolejnych 10 minutach...
SIOSTRA: Ojcze, nadal mi strasznie zimno. Nie sądzę aby w tym wypadku Pan miał nam za złe abyśmy zachowali się jak mąż i żona w tą jedyną noc...
KSIĄDZ: masz rację..... wstawaj i sama weź sobie ten cholerny koc.

Jan Paweł II umarł, poszedł do nieba i przyjmuje go św. Piotr:
- Ty, Janie Pawle II, za twoje zasługi dla ludzkości i Kościoła dostaniesz Ferrari i najlepsza chatę w niebiosach!
J.P.II zadowolony jedzie sobie po Niebieskiej Autostradzie, wyprzedza wszystkich zadowolony z siebie, a tu nagle wyprzedza go jadące wiele szybciej piękne, czerwone Lamborghini, w którym siedział za kierownicą młody, straszliwie zapuszczony facet z długimi włosami. J.P.II zawraca z piskiem opon, wraca do św. Piotra i mowi:
- Ja tu św. Piotrze poczyniłem takie zasługi dla ludzkości i naszej matki Kościoła, a tu mnie jakiś punk w cholernym Lamborghini na Niebieskiej Autostradzie wyprzedza!!! Zrób z tym coś!!!
św. Piotr z zadumą w głosie:
- Ciężka sprawa, syn Szefa.

- Ktoś mi ukradł rower - skarży się pastorowi xiądz.
- Wiem jak go możesz odzyskać. Jutro w czasie mszy wymień dziesięć przykazań, kiedy dojdziesz do 'nie kradnij' jeden z parafian na pewno się zaczerwieni.
Kiedy w poniedziałek pastor spotkał się z xiędzem i spytał:
- Czy wyjaśniła się sprawa z rowerem?
- Tak, zrobiłem jak mi poradziłeś, a kiedy doszedłem do 'nie cudzołóż', przypomniałem sobie, gdzie go postawiłem...

Młody ksiądz przekonuje Einsteina o wszechmocy Boga. Einstein zadaje pytania:
- Czy Bóg może stworzyć ooolbrzymi kamień?
- Oczywiście!
- Czy może go podnieśc?
- Bóg jest wszechmnocny!!
- A czy może stworzyć kamień, którego nie podniesie?

Wchodzi do fryzjera ksiądz. Ten go przystrzygł i mówi:
- Od duchownych nie biorę zapłaty!
Na drugi dzień ksiądz przysłał mu paczkę kubańskich cygar. Następnego dnia do fryzjera przyszedł pastor. Fryzjer zrobił swoje i mówi:
- U mnie duchowni nie płacą.
Wieczorem pastor przysłał mu wspaniały koniak. Trzeciego dnia zjawił się u fryzjera rabin. Fryzjer przystrzygł to co u rabina przystrzyc można (pejsy i broda nie mogą byl przycinane) po czym powiedział o panującej w jego zakładzie zasadzie. Na drugi dzień rabin przysłał do niego swojego kolegę - innego rabina.

Spotyka się wieczorem dwóch księży, z których jeden narzeka:
- Dziś przy konfesjonale był taki galimatias, że naznaczając pokuty zapomniałem o udzielaniu rozgrzeszeń.

Xiądz przed kazaniem polecił w pierwszym rzędzie usiąść dziewicom, w drugim rzędzie kobietom, które nie zdradziły swojego męża, w trzecim tym, które zdradziły raz, w czwartym dwa razy, w piątym...
- Słyszałaś ten dowcip??
- Nie..
- Musiałaś stać za daleko!!

Polska, rok 1999:
Siedzi facet przed TV i strasznie zdenerwowany przełącza programy:
Pierwszy kanał: msza święta...
Drugi kanał: transmisja na żywo pasterki z Watykanu...
Trzeci kanał: transmisja z chrztu 35 dziecka Wałęsy...
Gość denerwuje się coraz bardziej bo chciałby obejrzeć cos normalnego.
Czwarty kanał: film pt. "Jak to Maryja została dziewicą"
Piąty kanał: siedzi ksiądz i mówi: "I czego palancie przełączasz kanały?!!!"

Rabbi Izaak z Berdyczowa mawiał:
- Nie ma człowieka bez grzechu. Istnieje jednak zasadnicza różnica miedzy cadykiem a grzesznikiem. Cadyk, dopóki żyje, wie, że grzeszy. Grzesznik, dopóki grzeszy, wie, że żyje.

+ZN+Magik
15-06-2002, 11:45
Kowalska sie uparla, zeby ja Kowalski zabral na dancing. Dlugo jej tlumaczyl, ze
to bez sensu, ze go to nie bawi, ale wreszcie ustapil. Poszli. Wchodza do
lokalu...
- Dzien dobry, panie Kowalski! - wita ich w progu portier. Zona zdziwiona.
W sali podbiega natychmiast kelner.
- Dla pana ten stolik co zwykle?
Zona jeszcze bardziej zdziwiona. Maz tlumaczy, ze pewnie go z kims myla.
Podchodzi kelner.
- Dla pana to co zwykle? A dla pani?
Zona zaczyna sie wsciekac. Zaczyna sie wystep. Striptizerka ma wlasnie zdjac
ostatni element odziezy i pyta kto z sali pomoze jej rozwiazac tasiemki.
- Ko-wal-ski! Ko-wal-ski! - skanduje sala.
Tego juz Kowalskiej bylo za wiele. Zerwala sie i wybiegla z restauracji.
Kowalski za nia. Wsiedli do taksowki i jada do domu. Kowalska cala droge robi
Kowalskiemu wyrzuty. W koncu kierowca taksowki odwraca glowe i mowi:
- Co, Kowalski, takiej pyskatej k... tosmy jeszcze nie wiezli.

W kuchni u Kowalskich zepsul sie kran. Zona prosi Kowalskiego, zeby naprawil.
- A co to ja, hydraulik jestem? - wzrusza ramionami Kowalski.
Nastepnego dnia wraca z pracy, patrzy, kran naprawiony.
- Kto naprawil kran? - pyta zony.
- Poprosilam sasiada i naprawil.
- I nic za to nie chcial?
- A chcial, chcial! Powiedzial, zebym sie z nim przespala albo zebym mu
zaspiewala.
- No i co mu zaspiewalas?
- A co to ja, spiewaczka jestem?

Jesli maz wysiada, zeby otworzyc drzwiczki od samochodu swojej zonie, to sa
dwie mozliwosci:
- albo to jest nowy samochod,
- albo to jest nowa zona.

Masztalkski do Ecika:
- Lubisz glupie baby?
- Nie.
- A baby, ktore pija?
- Tyz nie.
- A takie, co nie umiom gotowac?
- Dziepiero nie!
- To po jakiemu lazisz za moja stara?

- Macie widzenie - mowi straznik wiezienny do Masztalskiego.- Zona przyszla
was odwiedzic.
- O Jezusie! Powiedzcie jej, ze mnie nie ma.

Wzburzona pani domu oznajmia mezowi:
- Wyobraz sobie: na ulicy niespodziewanie wpadamy na siebie z Baska...
- Te babskie sprawy i plotki nie obchodza mnie - odpowiada maz zza gazety.
- Jak uwazasz, ale lakiernik mowil, ze auto bedzie gotowe nie wczesniej niz
za tydzien.

- No i co mowila wychowawczyni o postepach naszego Kazia?
- "Co mowila?", "Co mowila?". To jestes cala ty, wyslalas mnie na
wywiadowke i nawet nie powiedzialas do ktorej szkoly chodzi nasz syn....

- Co ty robisz w lozku z tym Cyganem?!! - wrzeszczy maz.
- A bo widzisz, on prosil aby mu dac cos zdartego po mezu.

- Wracasz do domu, zjadasz kolacje i od razu rozkazujesz: "do lozka!".
A przeciez najpierw trzeba porozmawiac o sztuce, o literaturze, o pieknie...
- poucza zona meza.
Nastepnego dnia po kolacji maz pyta:
- Sluchaj, czy czytalas Rembranta?
- Nie...
- No to do lozka!

- Mam dla ciebie dobra wiadomosc - mowi zona od progu - od dzis w naszym
garazu jest wjazd nie tylko od przodu, ale i z tylu...

- Calymi dniami tylko slysze: sukienki, garsonki, halki... Czy ty nie masz
innych zainteresowan?
- A buciki, to co?

Kowalski przyszedl z pracy zupelnie zalamany.
- Czy ty wiesz, ze koledzy nazywaja mnie krolem rogaczy ? - mowi do zony.
- Jaki tam z ciebie krol ...

Umiera Angielka. Na lozu smierci mowi do meza:
- Oh Johny, kochalam cie bardzo, ale raz cie zdradzilam. Ten czarny
Rolls-Royce, ktorym tak lubisz jezdzic to wlasnie od niego.
Umiera Francuzka. Na lozu smierci mowi do meza:
- Oh Jean kochalam cie bardzo, ale jeden raz cie zdradzilam. Ta willa na
Lazurowym Wybrzezu, ktora tak lubisz, to wlasnie od niego.
Umiera Rosjanka. Na lozu smierci mowi do meza:
- Oh Wania kochalam cie bardzo, ale jeden raz cie zdradzilam. Pamietasz ta
skorzana pilotke, ktora tak bardzo lubiles nosic? To on ci ja wtedy ukradl.

Zona do meza:
- Kochanie, jakie lubisz kobiety, ladne czy inteligentne?
- Ani jedne, ani drugie, tylko ty mi sie podobasz!

- Chcialabym kupic dla meza jakies stylowe krzeslo.
- Ludwik ?
- Nie, Czeslaw.

Na oddziale chirurgicznym leza dwaj panowie, mocno poturbowani.
- Co sie panu stalo? - pyta jeden.
- Wie pan... kupilem zonie samochod. A panu co sie stalo?
- U mnie bylo na odwrot. Ja odmowilem zonie kupna samochodu.

Facet skarzy sie koledze:
- Ja to mam zone, niechlujna, balaganiare, jaka pyskata. Nigdy nie sprzata.
Budze sie, a tu brud, balagan, nawet wysikac sie nie mozna bo naczynia nieumyte
leza w zlewie.

Do szpitala dla umyslowo chorych wpada zdenerwowany mezczyzna:
- Czy nikt od was nie uciekl?
- Nie! A dlaczego pan pyta?
- Bo wlasnie ktos porwal moja zone...

- Dowiedziono, ze na ogol zony odchodza od mezow alkoholikow - mowi prelegent.
Glos z sali:
- A ile trzeba wypic?

- Czesc stary, slyszalem, ze sie ozeniles.
- Ozenilem sie...
- Musisz byc szczesliwy ?
- Musze.

Maz wraca z pracy i ma wielka ochote przylozyc swojej zonie. Szuka pretekstu.
- Zupa ! - wydaje polecenie.
W tym samym momencie na stole pojawia sie talerz goracej, pachnacej zupy.
- Drugie danie !
W tym samym momencie na stol podane zostaje ulubione drugie danie meza. Ten jest
wsciekly, ze zona mu utrudnia.
- Pod stol !
Potulna zona wskakuje pod stol.
- Szczekaj!
- Hau, hau - odzywa sie z pod stolu zona.
- Na swojego szczekasz...!!!

Zaczyna sie noc poslubna. Maz kladzie dlon na brzuchu zony, piesci ja i mowi:
- Kocham Cie...
- Prosze, troche nizej.
- "KOCHAM CIE" - powtarza maz basem...

Karlik wraca z wczasow i zona go wypytuje:
- Mow, czy byles mi wierny?
- Oczywiscie, tak jak i ty kochanie.
- Ostatni raz pojechales na wczasy!

- Ales ty wczoraj byl zalany! Nie wlepili ci przypadkiem mandatu za
zaklocanie ciszy nocnej?
- Mnie nie, tylko mojej starej.

Maz wyjechal na delegacje i zona zaprosila do domu kochanka. Spolkuja i nagle
slychac pukanie do drzwi. Kobieta mowi:
- To na pewno moj maz, schowaj sie w kuchni.
Okazuje sie jednak, ze to drugi kochanek. Zaczynaja bara-bara, a tu znowu ktos
puka do drzwi. Niewierna zona ukrywa kochanka w lazience. Otwiera drzwi, a to
trzeci kochanek. Zaczynaja sie wiec zabawiac a tu znow ktos puka.
- To moj maz, ukryj sie w... (kobita sie zastanawia gdzie go schowac bo kuchnia
i lazienka juz zajete, zatrzymuje wzrok na stojacej w rogu zbroi) tej zbroi.
Okazuje sie, ze to naprawde maz szybciej wrocil. Zabiera sie do zony i nagle z
kuchni wychodzi facet i mowi:
- Z gazem jest juz wszystko w porzadku, biore kase i spadam.
Baraszkuja dalej a z lazienki wychodzi kochanek2 i mowi:
- Spluczka juz nie przecieka. Biore 5 zl i uciekam.
Gostkowi w zbroi jest juz niewygodnie i mysli, jakby sie stamtad wydostac, bo
nie zanosi sie na krotki numerek. W koncu rusza sie i wskazuje na drzwi:
- Na Grunwald tedy?

- Nie radze panu palic, pic alkoholu i... kochac sie. - mowi lekarz do pacjenta
po ciezkiej chorobie.
Po dwoch miesiacach wstrzemiezliwosci mezczyzna nie wytrzymal i zapalil
papierosa.
- No tak, palic to mozesz... - dogaduje zona.

Rozmawia dwoch kumpli:
- Co bys zrobil, gdyby zona porzucila cie dla jaiegos innego mezczyzny? Byloby
ci zal?
- Kogo? Jakiegos obcego faceta?

Wraca maz wczesniej do domu. Zona bierze wpycha kochanka do piwnicy i wrzuca za
nim ubranie. Maz zauwaza jednak obce buty. Porywa siekiere i schodzi do piwnicy
Pyta sie:
- Kto tu?!
Ze stojacego w rogu, trzesacego sie worka dochodzi glos:
- Tto myy, bieeeednee kaartoffeelkiii...

- Twoja zona opowiada, ze kupisz jej na imieniny futro z norek...
- Aaaa, niech sobie opowiada...

+ZN+Magik
15-06-2002, 11:48
Malzonkowie wyjezdzajac na wczasy nad morze, chcac uatrakcyjnic sobie
pobyt uzgodnili, ze beda mogli zdradzic sie po dwa razy. W drodze
powrotnej zona nie wytrzymuje i pyta meza:
- I co, zdradziles mnie?
- Tak, zgodnie z umowa - dwa razy.
- Z kim?
- Raz z brunetka i raz z blondynka. A ty?
- Tez dwa razy. Raz z zaloga statku i raz z jednostka wojskowa!

- Czemu tak krzyczales w nocy?
- Mialem straszny sen. Snilo mi sie, ze musze sie ozenic!
- Z kim?
- Znow z toba!!!

Rozmowa w pociagu:
- Ja, prosze pana, najmilsze godziny zawdzieczam filmom.
- Nie wiedzialem, ze z pana taki kinoman.
- To nie ja chodze do kina, ale moja zona.

Malzonek wraca cichaczem, pozno do domu.
- Ktora godzina? -pyta zaspana zona.
- Dziesiata - odpowiada maz.
- Tak? Slysze ze wlasnie bije pierwsza...?
- No przeciez zera nie moze wybic, kochanie...

- Sluchaj, czy patrzysz swojemu mezowi w oczy podczas stosunku?
- Hmm... Raz spojrzalam... Stal w drzwiach.

Podczas klotni, zona zeby do zywego dopiec mezowi, mowi:
- Jak umrzesz, natychmiast wyjde za maz!
- No wiesz, a co mnie obchodzi nieszczescie obcego czlowieka?!

- Maz mnie ostatnio zaniedbuje, co robic?!
- Powinna pani podzielac jego zainteresowania. Co meza najbardziej interesuje?
- Szczuple blondynki!

Maz wraca pozna noca do domu i zeby nie budzic zony
rozbiera sie juz w przedpokoju i nago wslizguje sie do
sypialni. Zona jednak sie budzi i widzac golasa zauwaza:
- To dzis przepiles i ubranie?!

Maz przychodzi do domu, zona caluje go na powitanie. On pyta:
- Wlasnie zgolilem wasy, jak ci sie podobam?
- To ty???

- Moj sasiad usiluje mnie objac - skarzy sie zona mezowi podczas
filmowego seansu.
- Nie przejmuj sie, kiedy zapala swiatlo, na pewno da ci spokoj...

Maz ogladajac mecz w telewizji, zasnal na kanapie. Zona go budzi:
- Wstawaj, juz dziesiata!
- Tak?! A kto ja strzelil?...

- Wczoraj poklocilismy sie z zona po raz pierwszy od dnia slubu!
- A o co poszlo?
- Ona chciala na obiad zrobic pieczen, a ja wolalem befsztyki!
- No i jak ci smakowala pieczen?

- Wiesz, nasz sasiad dwa miesiace temu ogluchl!
- A jak to znosi jego zona?
- Jeszcze nie zauwazyla...

- Cos ty najlepszego zrobil! - wita zona meza, wracajacego z pracy. - Gosposia
zlozyla wymowienie, bo podobno ordynarnie nawymyslales jej przez telefon...
- A to nie bylas ty?!?

- No i jak sie skonczyla twoja awantura z tesciowa?
- Aaa! Przyszla do mnie na kolanach!
- Tak? No i co powiedziala?
- Wylaz spod lozka, ty tchorzu!

W szpitalu:
- Dlaczego do tej pory nie odwiedzila pana zona?
- Bo ona tez lezy w szpitalu.
- Tragedia rodzinna?
- Tak, ale ona pierwsza zaczela.

Kowalska dokladnie sprawdza garnitur meza po powrocie z pracy, nie znajduje
ani jednego kobiecego wloska i mowi:
- No tak! Ty juz nawet lysej babie nie przepuscisz!!!

Maz dzwoni do zony i pyta:
- Czy to ty kochanie ?
- Tak, a kto mowi ?

W biurze pyta kolega kolegi:
- Co wycinasz z gazety?
- Notatke o tym, jak maz zamordowal zone, bo mu stale przeszukiwala kieszenie...
- I co masz zamiar zrobic z tym wycinkiem?
- Schowam do kieszeni!

Maz przylapuje zone z kochankiem w lozku.
- Co tu sie dzieje?!? Kim pan, do diabla, jest?!?
- Moj maz ma racje - mowi kobieta - jak sie pan wlasciwie nazywa?

Przesluchanie swiadka w sadzie:
- Na jakiej podstawie swiadek utrzymuje, ze oskarzony byl pijany?
- Bo wykrzykiwal, ze nie boi sie zony...

Powinienem zwolnic swojego kierowce - mowi minister do zony. - Jezdzi jak
wariat, juz piaty raz ledwo uszedlem z zyciem...
- Daj mu jeszcze jedna szanse!

Kobieta pyta meza:
- Dlaczego nasz sasiad tak klnie?
- Albo mu pies uciekl, albo zona wrocila...

Maz rano patrzy w lustro i mowi do zony:
- Co sobie pomyslalas wczoraj, jak przyszedlem pijany do domu z tym sincem?
- Jak przyszedles to go wcale nie miales.

Maz do zony:
- Slyszalas? Wynaleziono kosmetyk, ktory niezawodnie upieksza wszystkie
kobiety.
- Nie tylko slyszalam, ale i uzywam go.
- No tak, od razu wiedzialem, ze to jakas lipa.

Przychodzi facet do domu, patrzy a tu zona kocha sie z innym. Podchodzi
i zaczyna zonie wypominac:
- Jaka ty jestes. Chcialas futro - kupilem Ci, chcialas bizuterie - kupilem
Ci, chcialas samochod - kupilem Ci, chcialas... Czy moglby pan przestac
kiedy ja mowie?

Gdy zona wszczela kolejna awanture, doprowadzony do ostatecznosci maz krzyczy:
- Nooo, teraz powiem ci cala prawde. Dziesiec lat temu zagwizdalem
na taksowke, nie na ciebie!

Na jednej z bram wiodacych do raju widac napis: 'Dla pantoflarzy', na
drugiej: 'Dla mezczyzn, ktorzy nie dali sie zdominowac przez kobiety'. Przed
pierwsza brama klebi sie tlum zmarlych, przed druga stoi jedna samotna
duszyczka. Podchodzi do niej swiety Piotr:
- A ty co tu robisz?
- Ja nie wiem, zona kazala mi tu stanac!

Pograzony w smutku maz mowi do zony:
- Rzucilem papierosy, rzucilem wodke, teraz to juz chyba kolej na
ciebie...

Rozmowa dwoch kumpli:
- Powiedz Karol, kto cie poznal z twoja zona?
- To byl przypadek, nawet nie ma kogo winic.

Filip skladal wlasnie kolejny pocalunek na ustach pani Maryli, gdy
ta nagle wskazujac palcem okno, pisnela przerazliwie:
- Moj maz!!
Uwodziciel spojrzal na przylepiona do szyby, wykrzywiona ze wscieklosci
twarz mezczyzny i mruknal:
- A to fujara ze mnie! Przeciez on juz od pol godziny sterczy nieruchomo
morda w oknie, a ja myslalem, ze to jakis portret rodzinny ...

Skarzy sie maz zonie:
- Nasz syn znow podbieral mi pieniadze z portfela.
- Dlaczego myslisz, ze to nasz Kazio? Moze to ja wzielam pieniadze? - broni
matka syna.
- To niemozliwe, w portfelu tym razem cos zostalo...

- Panie Heniu, co pan sobie mysli? Ja wiem, ze pan sie niedawno ozenil, zona
pana jest wcale, wcale, w dodatku z dobrej rodziny. Ale jak mozna sie tak
nieskromnie zachowywac.
- ???
- Mieszkasz pan na parterze, okien pan wieczorami nie zaslaniasz i takie chopki
pan z zona wyprawiasz po stole, wersalce, w calym mieszkaniu, ze od paru dni
ludzie sie gromadza przed panskimi oknami. Nie wstyd panu?
- Panie Kazimierzu, jak ja panu cos powiem, to pan ze smiechu peknie.
- ???
- Ja dopiero dzis rano wrocilem z Gdanska.

Tesciowa do ziecia:
- Nie zaslaniaj sie gazeta! Nie udawaj, ze czytasz. Dobrze wiem, ze mnie
slyszysz, bo widze, ze ci sie kolana trzesa...

Facet u kochanki (maz w delegacji), a tu nagle klucz w zamku grzebie....
Babka niewiele myslac mowi mu:
- Stan na srodku, tak jak jestes - goly, a ja powiem staremu, ze taka statuje
kupilam.
Maz wchodzi rozglada sie, zauwaza:
- A to co??
- No... kupilam taka statuje, znajomi tez maja, teraz taka moda...
Maz machnal reka i poszedl spac. Zona tez. W srodku nocy maz wstaje, idzie
do kuchni, wyciaga chleb, smaruje maselkiem, kladzie szyneczke, serek,
ogoreczka... podchodzi do statui i wrecza ze slowami:
- Posil sie przyjacielu, ja tak trzy dni stalem, zeby choc ku**a nakarmila...

- Dlaczego - pyta zona swego meza - mowi sie o kotach, ze sa okrutne i falszywe?
- Poniewaz to jest prawda, moj kotku - odpowiada maz.

Chwali sie jeden biznesmen drugiemu:
- Wiesz, jaka sekretarke zatrudnilem ? Zrobila mi porzadek w biurze, o
wszystkim pamieta, a w lozku jest lepsza od mojej zony!
Minal pewien okres, ten drugi biznesmen planuje urlop, ale chce,
zeby firma chodzila jak w zegarku. Mowi do kolegi:
- Stary. Pozycz mi tej swojej sekretarki ma miesiac.
- No problem, mowi tamten.
Po miesiacu spotykaja sie.
- I jak ?
- Miales racje. Przypilnowala wszystkiego. No, moze w jednym sie
pomyliles: W lozku NIE jest lepsza od twojej zony.

- Do kogo piszesz ten list ? - pyta zona meza.
- Czemu pytasz ?
- Oj, ty zawsze musisz wszystko wiedziec! - odpowiada zona.

Kupila sobie babka w IKEYA'i najnowszy szyk mody: szafa do samodzielnego
skladania. Ale, ze maz jeszcze nie wrocil z pracy wiec postanowila zlozyc
ja sama. Zrobila wszystko jak nalezy. Nagle przejechal tramwaj za oknem i
szafa sie rozleciala. Sprobowala jeszcze raz, dokladnie z instrukcja.
Szafa stoi jak malowana. Znowu przejechal tramwaj i szafa sie rozsypala.
Kobita mysli: moze nie mam zdolnosci do majsterkowania, pojde do sasiada
moze on zlozy lepiej. Sasiad przyszedl popatrzyl w instrukcje i mowi, ze
wszystkie czesci sa. Raz dwa trzy poskladal. Przejechal tramwaj i szafa
sie rozpadla. Zlozyl jeszcze raz. Znowu tramwaj i znowu szafa w czesciach.
W koncu sasiad mowi:
- Wie pani co, to zlozymy ja jeszcze raz i ja wejde do szafy i jak bedzie
przejezdzal tramwaj to zobacze co tam puszcza, ze ta szafa sie rozpada.
Jak powiedzial tak i zrobil. W tym momencie do domu przyszedl maz. Patrzy
i mowi:
- Jaka sliczna nowa szafa. Podchodzi, otwiera i widzi w srodku schowanego
sasiada.
A sasiad:
- Ja wiem, ze to glupio brzmi, ale ja naprawde czekam na tramwaj.

- Mija dzis 40 lat od naszego slubu. Moze zarznac kure?
- A co ona winna?

Po powrocie z pracy maz mowi do zony:
- Czy zauwazylas, ze w dzisiejszej gazecie pisza o nas i o naszym
pietnastym dziecku?
- Tak zauwazylam, ale dlaczego oni pisza o nas w rubryce sportowej?

- Pani maz wyglada w tym nowym ubraniu wysmienicie!
- To nie jest nowe ubranie, to jest nowy maz.

Pierwsza w nocy. Kobieta pyta malzonka:
- Kochany, czy kupisz mi futro?
- Kupie.
- Tak sie ciesze!
- Nie ma z czego.
- Dlaczego?
- Bo ja mowie przez sen.

+ZN+Magik
15-06-2002, 11:58
Na ulicy caluje sie facet z babka. Podchodzi do nich gosc i tak przez ramie
zaglada. Raz zaglada, obchodzi w kolko i znowu zaglada i tak dluzszy czas.
W koncu facet sie zdenerwowal i do goscia:
- Panie co pan zboczeniec jakis ?!!!
Gosc:
- Nie, ale zona ma klucze ...

W lozku lezy para. Nagle rozlega sie odglos otwieranych drzwi do domu:
- O Boze! - krzyczy kobieta - moj maz.
On wyskakuje z lozka, chwyta w pospiechu ubranie i chowa sie za
kotare. Po chwili wychodzi jednak z ukrycia i ze zdumieniem rzuca:
- Zaraz, chwileczke! Przeciez to ja jestem twoim mezem!

Do sypialni wpada maz i wola do lezacej w lozku zony:
- Ubieraj sie szybko! Pozar !!!
Z szafy przerazony meski glos:
- Meble! Ratujcie meble!

U wrozki:
- Karty mowia, ze maz pania zdradza!
- Oj, chyba rozlozyla pani karty odwrotnie.

- Panie doktorze, prosze przyjechac do mojej zony!
- A co jej dolega ?
- Nie wiem, ale jest tak slaba, ae musialem ja zaniesc do kuchni,
zeby mi zrobila sniadanie !

Mlodzi malzonkowie zasiadaja do pierwszego obiadu, ktory jest debiutem
kulinarnym zony.
- A czym kochanie nadziewalas tego pieczonego kurczaka?
- Niczym. On przeciez nie byl w srodku pusty.....

- Jestes glupia, podstepna, falszywa, klamiesz, zdradzasz mnie ...
- Moj drogi, przeciez kazdy czlowiek ma jakies drobne wady.

Zona miala kochanka i razem robili barabara podczas nieobecnosci meza, gdy nagle
on pojawia sie niespodziewnie wczesniej. Zona predko wypedzila kochanka, ktory
nawet sie nie zdazyl ubrac w pospiechu, na balkon, po czym czule wita meza. Mija
kikla chwil a kochanek w tym czasie juz zamarza na balkonie ... i decyduje sie
zapukac do okna, puk puk.. Maz wyglada za przez okno i widzi golego czlowieka,
ktory mu sie tlumaczy :
- Wiesz pan, bylem tam u sasiadow na gorze na imprezie (i kilka kitow tu
wstawia) i .... Dalby mi pan cos abym mogl sie ubrac...
Maz dal biedakowi palto, bo mysli sobie po co czlowiek ma tam marznac, a do zony
mowi:
- Albo nam pietro dobudowali, albo ty kurw*!

Zona do meza:
- Ktos chodzi po naszym domu...
- To co mam robic ?!!!
- Idz obudz psa..

Rozmawiaja sobie trzy malzonki. Pierwsza mowi:
- Moj sie tak ugania za spodniczkami ze jak widze dzieci na ulicy to zawsze
zastanawiam sie czy to nie jego.
Druga zona:
- Moj tak rzadko sypia w domu ze sie zastanawiam czy on jest ojcem moich dzieci.
Trzecia zona:
- Ja to dopiero mam problem. Moj moz mnie tyle razy oszukal ze ja nie jestem
pewna czy naprawde jestem matka moich dzieci.

- Dokad tak pedzisz stary?
- Do domu, musze zrobic obiad.
- A co, zona chora?
- Nie, glodna

Mosiek budzi sie w nocy i widzi, ze z jego loza wystaja TRZY pary nog.
Jeszcze troche zaspany liczy dla pewnosci:
- Moje nogi, Salci nogi, a to czyje nogi???
Powtarza:
- Moje nogi, Salci nogi, a to czyje nogi???
Wyskakuje z lozka i jeszcze raz liczy:
- Moje nogi, Salci nogi... a ja sie glupi denerwowal!

Mosiek wpada do mieszkania i przylapuje swoja zone na goracym uczynku.
Zona Moska nie traci glowy i pyta ze zdumieniem:
- Mosiek, ty tutaj? To z kim ja leze w lozku?

Po powrocie z sanatorium podczas pierwszej nocy maz przez sen ciagle
powtarza: "Basiu, Basiu, Baaaasiuuu".
Rano zona zada wyjasnien.
- Kolo sanatorium bylo gospodarstwo rolne, a tam w zagrodzie stala
piekna klacz o tym imieniu. Chodzilem ja karmic chlebem. Widocznie ona
mi sie przysnila - tlumaczy sie maz.
Minelo kilka dni, maz wraca z pracy i widzi, ze na stole lezy list w rozerwanej
kopercie.
- Od kogo ? - pyta sie maz.
- Ta klacz do ciebie napisala.

- Czy pani maz tez co wieczor wychodzi na spacer dal zdrowia ?
- Nie, moj pije w domu.

- W domu czuje sie jak mucha !
- Taki jestes slaby ?
- Nie, tylko jak gdzies przysiade, to zaraz zona mnie przegania !

Kazdej nocy pod okno kobiety, ktorej maz pracuje na trzecia zmiane,
przychodzi mezczyzna, puka w szybe, a kiedy ona podchodzi do okna, to pyta:
- Czy pani ma dupe?
Kobieta nie odpowiada, tylko zdenerwowana zamyka okno. Wreszcie poskarzyla
sie mezowi, zeby choc raz zostal na noc w domu. On zostaje.Poznym wieczorem
zjawia siepod oknem mezczyzna i jak zwykle pyta:
- Czy pani ma dupe?
- Odpowiedz "mam" - szepcze maz - a ja go walne w glowe.
- Mam! - odpowiada zona.
- To niech pani spyta swego meza, czemu w takim razie chodzi do mojej zony?

- Kochanie - mowi zaspanym glosem maz - wylacz telewizor, zapal swiatlo
i podaj mi herbate...
- To nie mozliwe - jestesmy w kinie.

Wieczorna rozmowa malzenstwa w lozu:
- Badz mily i powiedz mi przed snem cos czulego,na przyklad "kocham cie!"...
- Kocham cie!
- Powiedz jeszcze "Moj najdrozszy skarbie!"...
- Moj najdrozszy skarbie!
- I dodaj cos od siebie...
- Dobranoc!

Maz z zona spia w lozku, a w barku stoi butelka wodki. W pewnym momencie
on wstaje, chce isc do barku. Zona chwyta go za ramie, powala spowrotem na
lozko i mowi.
- Jak stoi niech stoi. Moze ktos przyjdzie, moze ja do kogos pojde ...
Po pewnym czasie w srodku nocy ona zajmuje sie mezem. Jemu sie naprezyl,
ona zaczyna sie na niego gramolic. On ja za ramie i spowrotem powala na
lozko i mowi:
- Jak stoi niech stoi. Moze ktos przyjdzie, moze ja do kogos pojde ...

W kinie mlodzi ludzie caluja sie z wielkim animuszem. Starsza pani
za nimi mowi z przekasem :
- A nie moglibyscie panstwo robic tego w domu ?
- Skadze znowu ! - oburza sie mlody mezczyzna. - Moja zona nigdy
by do tego nie dopuscila !

Przychodzi maz po wyplacie, na gazie, wali piescia w stol i pyta sie:
- Kto tu rzadzi?
Na to zona:
- Ja, czyli Twoja zona, i moja matka, czyli Twoja tesciowa...
- Taaaak? No to sie rzadcie, bo wlasnie przepilem cala wyplate...

Rozgniewana zona robi wyrzuty mezowi:
- Znam juz na pamiec wszystkie twoje wykrety, kiedy wracasz do domu
pozno w nocy. Ciekawe co wymyslisz dzisiaj.
- Nic.
- I ty chcesz, zebym w to uwiezyla?

Przyprowadza jeden pijak drugiegi do siebie do domu. Zona i tesciowa
skacza kolo nich - moze wodeczki, moze cos z zakasek itd - a ten
drugi sie dziwi:
- Ty, jak ty to zrobiles, ze tak kolo ciebie skacza?
- Bo widzisz: mialem takiego owczarka, co na mnie szczekal. Wiec go
ostrzyglem. Ale szczekal na mnie dalej, wiec ostrzyglem go drugi raz.
A ze szczekal na mnie dalej - to go zabilem.
- No i co z tego?
- One sa po drugim strzyzeniu.

Malzenstwo wybralo sie do ZOO. Przed kaltka z dorodnym gorylem zona mowi:
- Przyjrzyj mu sie! Tak wlasnie powinien wygladac prawdziwy mezczyzna - te
bicepsy, ten dziki wzrok, ta postura...
W tym momencie goryl wyciaga lape, wciaga kobiete do klatki i wykazuje
jednoznaczne zamiary. zona wola do meza:
- Ratuj mnie! Na co czekasz?
- A powiedz mu teraz, ze cie boli glowa...

Zona ustalila z mezem, ze jezeli przyjdzie mu ochota, zeby sie z nia p*.*yc,
to delikatnie np. przy dzieciach , zapyta 'Czy pralka dziala?'.
Pierwszego dnia maz pyta:
- Czy, pralka dziala?
- Nie, pralka zepsuta.
Nastepnego dnia...
- Pralka dziala?
- Nie, dzis tez nie dziala.
Trzeciego dnia:
- Pralka dziala?
- Nie, zepsuta.
No to sie stary wkurzyl, poszedl do pokoju i sie zamknal (w pokoju).
Przychodzi zona.
- Przepraszam... Pralka juz dziala...
- Nie trzeba, zrobilem pranie reczne.

Rozmowa malzenska w Hollywood:
Pijany maz wraca do domu:
- Gdzie sie podzialo honorarium? - pyta zona.
- "Przeminelo z wiatrem"...
- Kiedy to sie stalo?
- "W samo poludnie"...
- Kto cie tak urzadzil?
- "Ostatni Mohikanin"...
- A co na to policja?
- "Milczenie owiec"...

Wpada facet do domu i wola rozradowany do zony:
- Kochanie, patrz mam szostke w totku !!!
- Niemozliwe, pokaz.
- No, patrz. Bedzie z kilka miliardow. Pakuj sie!
- Juz. Jedziemy gdzies?
- Nie. Sp***dalaj.

Maz wraca z pracy, zastaje swoja zone w lozku z kochankiem. Staje jak wryty.
- Jurek - mowi zona - ty sie nie gap, ty sie ucz!

Maz do zony:
- Co to ma znaczyc? Znalazlem w twojej torebce list z biura matrymonialnego, ze
beda mieli propozycje na twoja oferte?
- Och nie gniewaj sie, to stare dzieje.
- ????
- No, wtedy kiedy byles tak ciezko chory...

Pewne malzenstwo ma "ciche dni". Wieczorem maz pisze kartke do zony:
'Stara, obudz mnie o piatej.'
Nazajutrz maz budzi sie o siodmej i spostrzega na stole kartke:
'Stary wsawaj, juz piata...!'

Malzonka Mietka wraca z wczasow z Bulgarii.. Maz pyta jadowicie:
- Ile tym razem zarobilas ??
Ta odpowiada rezolutnie:
- Tysiac dolarow !!
- Ja za ciebie nie dalbym nawet dolara..
- A ja i wiecej nie bralam !!

W drodze do nieba spotykaja sie dusze dwoch facetow i zaczynaja rozmowe:
- Ja zmarlem przez zimno. No wiesz niska temperatura, organizm nie wytrzymal..
- Ja zmarlem ze zdziwienia..
- Jak to ze zdziwienia?
- Wracam wczesniej z pracy, widze gola zone w lozku, no to szukam faceta.
Sprawdzam pod lozkiem, za szafa, w szafie, na balkonie, w lazience, w kuchni,
jednym slowem wszedzie i nie moge go znalezc. I z tego zdziwienia umarlem.
- Oj, zebys ty wtedy zajrzal do lodowki, to obaj bysmy zyli.

- Wyobraz sobie: wracam wczoraj niespodziewanie do domu i zastaje moja zone w
lozku z jakims Francuzem..
- I co powiedziales??
- A co mialem powiedziec?? Przeciez wiesz, ze nie znam francuskiego..

- O co tak sie wczoraj twoja zona awanturowala ?
- To z powodu listu.
- Zapomniales wyslac ?
- Nie, zapomnialem zniszczyc.

Zona w czasie stosunku pyta sie meza:
- A jesli urodzi sie nam dziecko to jak damy mu na imie ?
Maz bierze prezerwatywe i robi jeden supelek,drugi, trzeci, po
dwudziestym mowi:
- Jesli sie stad wydostanie to nazwiemy go MacGaywer.

Wielkie sympozjum nt. "Czy mezczyzna powinien miec zone, czy kochanke ?"
Lekarz stwierdza, ze przede wszystkim zone bo to zdrowie seksualne...
Psycholog, ze kochanke, bo wtedy jest uprzejmy, elegancki i wogole sie stara..
Naukowiec dowodzi, ze i zone i kochanke, bo zona mysli, ze jest u kochanki,
kochanka, ze u zony, a on tup tup tup i do biblioteki....

Pan Wladek wraca po alkoholowym przyjeciu do domu. Puka do drzwi.
- To ty Wladek? - pyta sie przez drzwi zona.
Odpowiada jej milczenie, wiec wraca do lozka. Po chwili znowu slyszy pukanie.
- Wladek, czy to ty pukasz?
Cisza, wiec zona na dobre udaje sie na spoczynek. Rano otwiera drzwi i widzi
swojego meza siedzacego na wycieraczce i trzesacego sie z zimna.
- Wladziu, to ty pukales w nocy?
- Ja...
- To dlaczego nie odpowiadales na moje pytania?
- Jak to nie odpowiadalem, kiwalem glowa...

+ZN+Magik
15-06-2002, 12:01
- Chodz! - wola namietnie zona z sypialni.
Maz wstaje i zaczyna krecic sie po pokoju.
- Chodz szybciej!
- No przeciez chodze... - denerwuje sie maz.

Podczas nocy poslubnej mlody malzonek po wejsciu do lozka odwrocil sie
tylem do zony i ulozyl do snu.
- Wiesz - mowi zona - a moja mama to mnie zawsze przed snem
troche popiescila...
- No, przeciez nie bede w srodku nocy po twoja mame lecial...

Siedzi maz w WC i probuje zrobic kupe. Ciezko mu idzie bo ma zatwardzenie,
postekuje cicho jak to w takich przypadkach.
Obok drzwi przechodzi zona i widzac, ze w WC swieci sie swiatlo gasi je bez
zastanowienia. I wtedy nagle ze srodka dobiega glosne wycie:
- AAAAaaaaaaa... OjOjOj.....oooooooOOOoooo AjAjaaaajAAAA ... !!
Na to wystraszona zona zapala swiatlo i zaglada dosrodka przestraszona. Maz
siedzi z wytrzeszczonymi oczami ale juz nie drze sie. Popatrzyl na swoja stara i
powiedzial:
- A to ty, a juz myslalem, ze mi oczy pekly !

Mloda zona do meza przy sniadaniu:
- Wiesz, kochanie, dzisiejszej nocy snilo mi sie...
Maz wzdycha, wstaje od stolu i pyta:
- Ile ci na to potrzeba?

- Mezu, usmazyc ci jajka? - pyta zona.
- Cycki se usmaz! - pada odpowiedz.

- Do czego mozna porownac narzeczona?
- Do butelki dobrego wina.
- A zone?
- Do butelki po winie...

- Kochana, dlaczego do naszej sypialni wstawilas ten duzy wieszak? - pyta maz
zone.
- Bo chcialam, aby w naszej sypialni wreszcie cos stalo...

W 25-ta rocznice slubu para spozywa uroczysty obiad w milczeniu. W pewnej
chwili zona mowi do meza:
- Wiesz. Jak pomusle sobie ze to juz 25 lat to mi sie cieplo robi kolo
serca.
- Nie truj. Poprostu bist ci wpadl do zupy.

Seksuologa wychodzacego z gabinetu zatrzymuje mezczyzna.
- Panie doktorze, juz rok temu wzielismy slub i bardzo chcielibysmy
miec dzieci, ale nie wiemy, jak to sie robi...
- Bardzo sie spiesze i nie wiem, jak to panu wytlumaczyc... Widzi pan
te dwa psy na trawniku? To wlasnie tak sie robi dzieci!
Po trzech miesiacach lekarza odwiedza ten sam mezczyzna.
- Bedziemy mieli dziecko!
- Wspaniale! A nie mieliscie z tym zadnych klopotow?
- Owszem, na poczatku zona nie chciala tego robic na trawniku.

Rozmowa dwoch kolegow:
- Slyszalem, ze sa w sprzedazy takie szkla, przez ktorewszystko wydaje sie
piekniejsze, nawet wlasna zona...
- znam je juz od lat. Sa dobre, tylko stale trzeba je napelniac...

Zona pokazuje mezowi magazyn mody z najnowszymi modelami zimowymi i mowi :
- Chcialabym miec takie futro ...
Na co maz zza gazety :
- To zryj whiskas.

- Kto ci podbil oko?
- Wyciagalem dziewczyne z wody...
- I ona cie tak urzadzila?
- Nie, akurat wtedy zona weszla do lazienki.

Podczas przyjecia pani domu nalewajac gosciom alkohol nieustannie
omija kieliszek jednego z gosci. Wreszcie ten niewytrzymuje i pyta?
- A dlaczego mi pani nie nalewa?
- To pan nie jest abstynentem?
- Nie, ja jestem impotentem.
- No wlasnie, maz mi mowil, ze panu to nie warto dawac...

- Kochanie, czy nie krepuje cie gdy musisz sie rozbierac do naga w czasie
wizyty u ginekologa? - pyta sie maz zony.
- Dlaczego bym sie miala krepowac, przeciez to taki sam mezczyzna jak
wszyscy inni.

Zona podaje z grozna mina kartke mezowi. On czyta:
- Kochany Stasiu, pamietasz ostatnie wakacje? Ten zachod slonca, ktory
razem podziwialismy? Wyobraz sobie, ze wtedy nie tylko slonce zaszlo....

Maz do zony:
- Kochanie, usiadz. Mam dla ciebie dwie wiadomosci: dobra i zla.
- Powiedz mi najpierw ta zla - mowi zona.
- No wiec... Jestem kobieta uwieziona w meskim ciele - wyznaje
zazenowany maz.
- O Boze ! - zona rozpacza - No a ta dobra wiadomosc?
- Jestem lesbijka.

Jaka zona moze dac ci szczescie?
Cudza!

Zmeczony gornik wraca z pracy do domu. Zonie zebralo sie na amory.
- Wybacz kochanie ale dziasiaj nie mam glowy do dupczenia.

Wraca z pracy zmeczony, glodny maz. Trosklowa zona pyta sie:
- Pewnie jestes glody? Moze otworze ci puszke?
- Cipuszke pozniej, najpierw daj cos jesc.

W noc poslubna pan mlody nie sprawil sie jako mezczyzna. Pani stara sie jak
moze, wreszcie zniechecona stwierdza:
- Wiesz, juz nie moge. Rece mnie bola.
- Jak sie ma chore rece, to sie nie wychodzi za maz!

Pewna facetka chciala sie przypodobac mezowi, wiec poszla do fryzjera
i "strzelila" sobie extra fryz. Przychodzi do domu .. a maz nic.. czyta
gazete nawet nie zauwazyl zadnej zmiany.. Na nastepny dzien mysli:
"Trzeba sobie zrobic porzadny makijaz to na pewno zauwazy.." Tak tez zrobila.
Przychodzi do domu a maz nic nie zauwazyl.
Facetka na trzeci dzien poszla kupic jakies wdzianko. Ale maz nic
dalej nie zauwazyl..wiec sobie mysli on mnie w ogole nie zauwaza..
jutro zaloze maske przeciwgazowa..
Nazajutrz siedza sobie przy obiadku. Maz spoglada znad gazety, patrzy, patrzy
i mowi:
- A cos ty sobie ku..a brwi ogolila ???!?

Pani Kowalska, czy pani wie, ze moj maz to 300 procentowy impotent ?
- 300 procentowy ?
- Ano tak, Do wczoraj to on byl 100 procentowy, ale wczoraj spadl z
drabiny, zlamal sobie palec i zebami odgryzl jezyk...

Maz po dwoch latach wraca z wojska:
- chodz, Hanus, pokochamy sie.
- nie moge, mam okres...
- to od dolu!
- mam hemoroidy...
- tak ?! to moze powiesz jeszcze, ze cie zeby bola ?

Pewna kobieta przechodzila obok domu publicznego, gdzie odbywala sie
wyprzedaz sprzetow. Kupila papuge w klatce, przyniosla ja do domu. Klatka byla
przykryta plachta, ktora kobieta podniosla.
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama - odzywa sie papuga.
Kobieta szybko zakryla z powrotem klatke plachta. Po jakims czasie ze szkoly
przychodza corki i dopominaja sie, aby im pokazac papuge. Matka postanawia
zaryzykowac i odkrywa klatke:
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama i nowe panienki...
Klatka zostaje z powrotem zakryta. Przychodzi z pracy maz i tez chce widziec
papuge. Kobieta postanawia dac jej ostatnia szanse i odkrywa klatke:
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama, nowe panienki, tylko Zygmus ten sam
stary, wierny klient.....

Spotkaly sie dwie przyjaciolki:
- podobno wyszlas za maz?
- Tak i nie zaluje tego kroku.
- Ja nie wyszlam za maz, ale tez kroku nie zaluje...

On i ona siedza (blisko siebie) na kanapce. Dzwoni telefon. Ona odbiera.
- Kto dzwonil?
- Moj maz.
- O! Co mowil?
- Ze spozni sie do domu, bo gra z toba w brydza...

Mloda malzonka skarzy sie, ze maz nie chce z nia wspolzyc:
- Wiesz moja droga, musisz zadbac o siebie, o swoja higiene
osobista. Wykap sie, kup dobre perfumy, ladna bielizne - radzi
kolezanka.
Niechciana malzonka kupila caly flakon wody brzozowej, dokladnie
sie nia wysmarowala i w nocy zaczyna dobierac sie do meza. Ten
wcale nie przejawia ochoty na milosne igraszki. Zawiedziona
malzonka pyta:
- Nie czujesz jak pachne?
Maz przez chwile skupia uwage na zapachu zony, po czym mowi:
- Wiesz, pachniesz tak, jak gdyby kto sie zesral w lasku
brzozowym...

Rozmawiaja dwie mlode malzonki:
- Wyobraz sobie, jaka wczoraj strzelilam gafe. Podalam mezowi na
sniadanie platki mydlane zamiast owsianych.
- I co on na to?
- Strasznie sie spienil...

krzywy
15-06-2002, 13:08
He ludzie z kad wy to bierzecie ??

+ZN+Magik
15-06-2002, 13:53
- Czy ty wiesz kochana, ze moj maz ma granatowego malucha?
- Tak? Kupil?
- Nie, przytrzasnal drzwiami...

Maz dzwoni do z pracy do domu.
- Kochanie, wroce dzisiaj nieco pozniej. Wiesz, przyjechala dziasia do nas
zagraniczna delegacja. Bedziemy z nimi omawiac szczegoly kontraktu...
- Akurat, ja cie dobrze znam. Wrocisz o czwartej nad ranem, pijany w sztok i
bez pieniedzy.
Po 22-giej maz znowu dzwoni do domu i nieco "zmeczonym" glosem mowi:
- Kochanie, juz za godzine bede w domu. Te negocjacje nieco sie przedluzyly, ale
niedlugo koniec.
- Akurat, ja cie dobrze znam. Wrocisz o czwartej nad ranem pijany w sztok i bez
pieniedzy.
Jest czwarta rano. Facet stoi przed drzwiami swojego domu. Jest pijany w sztok
i bez pieniedzy. Kiwa sie nad wycieraczka i mruczy:
- No i wykrakala...

- Dlaczego pozwana podrapala meza? Czyzby nie wiedziala, ze maz to
glowa rodziny?
- To juz nie wolno podrapac sie po glowie ?

Maz niespodziewanie wraca do domu i nieomal przylapuje zone z
kochankiem w lozku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno
i przypomina sobie, ze bylo to VII pietro bez windy. Leci jak kamien
w dol i mysli:
- Boze, jaki ze mnie idiota! A po ch*j mnie to bylo! Siedzialbym w domu
przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w cieplych kapciach. Zona
wlasnie podawalaby kolacje, a potem... Gdzie mnie do diabla ponioslo!
Spada prosto w zaspe sniezna bez szwanku. Wstaje, otrzepuje sie i mowi:
- Niedobrze z moimi nerwami, jezeli tak latwo przychodza czlowiekowi
glupie mysli do glowy.

W niedzielne popoludnie przed telewizorem zona rozwiazuje krzyzowke,
natomiast maz pograzyl sie w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej".
- Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta zona.
- Wytlumacze ci to kochanie na przykladzie. Wyobraz sobie, ze powracasz
niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w lozku z obca kobieta. To bylaby
wlasnie 'konsternacja'.
- Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdzmy to lepiej na moim przykladzie.
Wyobrazmy sobie taka sytuacje, ze to ty powracasz niespodziewanie z delegacji
i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakims obcym mezczyzna. Czy wlasnie wtedy
nastepuje 'konsternacja'?
- Alez kochanie! - oburza sie malzonek i wali w podloge gazeta - Ty
zupelnie konsternacji od zwyklego kurestwa nie potrafisz odroznic!

Podczas bara bara malzonki z kochankiem rozlega sie gniewne pukanie do drzwi.
- To maz wrocil! - mowi zona.
Przerazony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierke,
zwiesza sie na rekach i z przymknietymi oczyma oczekuje switu, aby ocenic
wysokosc czekajacego go nieuchronnie skoku w kamienista przepasc...
- Co pan tu robi?! - pyta o swicie dozorca.
- Wisze... - odpowiada nieszczesny kochanek.
- No to wis pan sobie, wis... Tylko moglbys pan nogi podkurczyc, bo
zamiatac podworka nie moge.

- Kim jest ta kobieta, z ktora widzialem cie wczoraj na przyjeciu?
- Moja druga zona.
- A co sie stalo z pierwsza?
- Zostala w domu.

- Moje dzieci sa malo uzdolnione.
- To przestan sypiac ze swoja zona.

- Teraz zostalas mi tylko ty! - powiedzial do zony z placzem
lesniczy, ktoremu zdechl pies.

Zona do kochanka w lozku:
- Pamietaj, jak wejdzie moj maz, to udajemy, ze sie nie znamy.

Maz po tegiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza.
- No rzesz zacznij, stara, ta swa litanie, bo nie trafie do lozka!

Rozmawiaja dwie zony biznesmenow:
- Slyszalam, ze oprocz meza masz jeszcze kochanka?
- Co sie tak dziwisz? Pieniadze to nie wszystko. Musze miec troche przyjemnosci.

Jakas parka uprawia seks. W pewnym momencie rozlega sie dzwonek do drzwi.
Kobieta krzyczy do faceta:
- Uciekaj, to moj maz!
Facet w poplochu ucieka na zyrandol.
Wchodzi maz i pyta sie kobiety:
- Dlaczego lezysz nago w lozku ?
Kobieta odpowiada:
- Aaa, wlasnie spalam..
Maz:
- A ten facet ?
Kobieta:
- A to malarz, przyszedl malowac sufit!
Maz:
- Tak, wlasnie widze. Jeszcze mu farba z pedzla kapie....

Mlode malzenstwo spaceruje po parku. Patrza na dwa plywajace i tulace
sie do siebie labedzie.
- Zosiu, a moze bysmy zrobili to samo, co one ... ?
- Oszalales ?! Dla twojej przyjemnosci nie bede tylka w wodzie moczyc !

- Gdzie byles? - pyta sie zona swojego meza, ktory wrocil do domu nad ranem.
- U kolegi.
- Ty pedale!

- Wez mnie - namietnie mruczy zona.
- Oszalalas? Przeciez ja nigdzie nie wychodze!

W poradni seksuologicznej przeprowadzono ankiete wsrod par malzenskich
zglaszajacych sie po porade. Na pytanie: "Co robia mezowie po odbytym
stosunku?" otrzymano nastepujace odpowiedzi:
- 5% mezczyzn odwraca sie na drugi bok i zasypia,
- 5% wychodzi do lazienki,
- 90% ubiera sie i ...wraca do domu.

Zona wyrzuca mezowi:
- Dziwny jestes. Pol roku zastanawiasz sie jaki model samochodu kupic,
a mnie zaproponowales malzenstwo juz po dwoch tygodniach znajomosci.
- Co ty chcesz? Samochod to powazna sprawa!

Nocturne
15-06-2002, 17:54
nice :)

Żartownis
17-06-2002, 10:14
panowie niewiem o co chodzi ale w TV nas wszytskich okłamują
własnie dostałem najświerzsze info jak jest naprawde na Mistrzostwach Świata.......
zapraszam do obejżenia pełnego składu (akurat USA)
i hmmmm niewiem jak Wy ale ja jade na MŚ...... i to zaraz


Skład reprezentacji USA na mecz z Polską!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (http://fun.from.hell.pl/2002-06-15/USA_oglosily_sklad_na_mecz_z_Polska.jpg)



długo się otwiera ale na prawde warto!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Gothic
17-06-2002, 13:01
nice:D:D Mam nową tapetke :D:D

Żartownis
17-06-2002, 18:06
ciekawy linek :) (http://www.rotfl.prv.pl/metal-szatan.jpg)


niektórzy maja nasrane!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11

Żartownis
17-06-2002, 18:17
a tu jeszcze jeden linek :) (http://www.celinternet.pl/misc/tactics/tactics.html)
coś o polskiej pilce :P

res^kony
17-06-2002, 19:31
Wysłane przez: Żartownis
a tu jeszcze jeden linek :) (http://www.celinternet.pl/misc/tactics/tactics.html)
coś o polskiej pilce :P

to było dobre :)szczególnie arentyna i włochy mi się podobaja :)

17-06-2002, 23:05
Brazylia ownzzz ;]]]]

krzywy
18-06-2002, 12:51
luknijta tu (http://www.unreal.pl/pic/ut2k3/ut2k3parade.jpg)

Vlad Tepes
18-06-2002, 13:05
Wysłane przez: Żartownis
panowie niewiem o co chodzi ale w TV nas wszytskich okłamują
własnie dostałem najświerzsze info jak jest naprawde na Mistrzostwach Świata.......
zapraszam do obejżenia pełnego składu (akurat USA)
i hmmmm niewiem jak Wy ale ja jade na MŚ...... i to zaraz


Skład reprezentacji USA na mecz z Polską!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (http://fun.from.hell.pl/2002-06-15/USA_oglosily_sklad_na_mecz_z_Polska.jpg)



długo się otwiera ale na prawde warto!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

A to już czły mecz:
http://foot-ball.prv.pl/ :)

krzywy
26-06-2002, 10:58
Taka by mogla byc reprezentacja Polski



http://213.25.21.98/~guma/rozne/team/brazils_womens_football_team.html

Żartownis
26-06-2002, 22:23
ładny linek :P hehe (http://www.napisy.by.net.pl/)

Gothic
26-06-2002, 22:44
Wysłane przez: Żartownis
ładny linek :P hehe (http://www.napisy.by.net.pl/)

Zajebiste :D:D tylko cholernie dlugo sie wczytuje bynajmniej u mnie :)

@/\GEL
26-06-2002, 22:58
who let U in with somethink like this ... ;) :D a tak na powaznie to spoko :D

eh /spam :p

Utman
27-06-2002, 00:13
Autora nie znam - ale gośc musi dobry towar jarać ;-))

Cholera wie co się stało. Jakaś żyłka w mózgu, czy serce
alkoholowe nie wytrzymało. Podczas "uniesienia" z Joasią, coś we
mnie pękło, i pognałem przed siebie, słynnym już tunelem, w
stronę światełka. Światełko jak światełko, białe i silne.
Malutkie było, a ja gnałem jak oszalały.
Szybciej niż Polonezem Siwego. Nie wiem ile czasu minęło, gdy
światełko zaczęło się powiększać, a gdy było już rozpoznawalne
okazało się że to wielki neon z napisem ROZDZIELNIA nr2 EUROPA.
W owej rozdzielni zobaczyłem masę ludzi (ludzi?) stojących w
kolejkach do jakiś recepcji, czy coś takiego.

Ustawiono mnie w rządku krótszym za przemiłą grupką około 70
staruszków. Jak się okazało później, ofiar wypadku autobusowego
w Pirenejach. Za biurkiem siedział gruby facet ze złotymi
lokami, Cherubin, kurwa jego mać. Gdy nadeszła moja kolej spytał:
- Nazwisko ?
- C. , Ryszard C.
- Miejsce zamieszkania na Ziemi ?
- Kraków, Polska. Nowa Huta dokładniej
- Co wy tak, jak Chopin, z Polski do Paryża umierać
przyjeżdżacie ? A potem burdel w papierach...
Zimny pot mnie oblał. Więc jednak kurwa umarłem. To nie sen.
Zrobiłem sobie szybciuteńki rachunek sumienia w myśli. Ja
pierdole, dożywocie w Piekle, jak tra la la. Zrobiłem
najżałośniejszą minę na jaka mnie było stać, i cicho
spytałem:
- Piekło ?
- Dupa tam, nie piekło. Nie ma Piekła, jest tylko Niebo. Piekło
jest na> Ziemi, tu jest tzw. RAJ. A czy się komuś podoba, czy
nie to już jego sprawa.
Udacie się teraz, jako Dusza z Polski, do korytarza 12567843,
tam was skierują do sektora Krakowskiego. No szczęść Boże !
Obróciłem się na pięcie i idę do owego korytarza. Zatrzymał mnie
krzyk Cherubina z recepcji:
- Halo, obywatelu ! Wróćcie tu na sekundkę. Zapomniałem wam
wydać Aureole i skrzydła. Macie, i tu pokwitujcie. A tu macie
instrukcje jak skrzydła dopinać. Aureoli nie zgubcie bo następna
wam będzie za wiek wydawana. No, żegnam.

Długo się ze skrzydłami męczyłem. Krzywo leżały. Aureola w miarę
się prosto kołysała nad banią. Rozglądałem się dookoła. Od
zajebania dusz. Koło mnie grupka Niemieckich dusz też sobie nie
mogła poradzić ze Skrzydłami. Klęli jak fiks. Polazłem w swoja
stronę do korytarza Polskiego, po drodze mijałem
korytarze Włoskie, Francuskie, Niemieckie. Zacząłem żałować że do
Francuzów mnie nie przydzielono, dużo fajnych laseczek.
Zobaczyłem w końcu i mój korytarz.

Chyba fajnie tu jest, siedzą goście na poboczu, ćmiki jarają.
Zaraz też podszedłem do jednego, poczęstował. Okazało się że to
góral z Żywca, zamarzł po pijaku w lesie. Przyszedł tu przed
godzinką. A ćmiki rozdaje św. Piotr Polski, przed bramą.
Wpuszczą nas do środka za kilka godzin, bo jakaś inspekcja w
środku czy coś. Zebrała nas się już spora grupka, staliśmy,
siedzieli, i gwarzyliśmy jak tu który trafił. Ze mnie lali
najbardziej, jak powiedziałem, że zaciupciałem się na śmierć.
Ładny obciach.
Było dwóch zagryzionych przez psy, jeden zatłuczony przez żonę,
czterech z wypadku pod Jasłem, piątka topielców z Sopotu. Niezła
ekipka, wszyscy na bani tu przyszli. Okazało się, ze można
prosić tu w ADMINISTRACJI o zmianę wieku. Np. jak ktoś wykitował
mając 90 lat, to tu może mieć 20, 30 lat. Od nowa laseczki rwać
których tu więcej niz na ziemi. Góralowi ćmiki się skończyły,
więc teraz ja poszedłem do Piotra po szlugi. Stał tam pod
bramą.
Mały chudy, taki wypłosz. Klepłem go w łopatkę i mówię.
- Dziadziuś, kopsnij paczuszkę, bo nam się jarać chce.
Ten wyciągnął ramkę HEAVENFIELDÓW i dorzucił zapałki. Uśmiechnął
się, pokazując żółte od tytoniu zęby. Wróciłem do moich nowych
znajomych i zapaliliśmy po całym.
- Kurwa, piwka bym się napił - powiedział Góral, okazało się, że
piwko nam dadzą ale dopiero w środku. Bo tu nie wolno. Przyszły
jakieś dziewczyny i zaczęły nam skrzydła poprawiać. U mnie było
w sumie ok, a Górala ledwie się trzymały. Aureola mi błyszczała
jak psie jaja, tylko nie mogłem się przyzwyczaić do tej
sukienki, w której miałem łazić. Kieszenie są to łapy
jest gdzie wsadzić, ale taka długa, pląta się między nogami.

Otworzyli w końcu bramę. Zaczęliśmy się przepychać z Góralem jak
najbliżej wejścia, żeby nas nie rozdzielili. Widać swój chłop,
bo przypadliśmy sobie do gustu. W ADMISNISTRACJI skierowano
mnie do bloku KRAKÓW, piętro 3499, pokój 21897 w
skrzydle C. Miałem być sublokatorem niejakiego Mariana E.
zmarłego w 1937 roku. Lat 89, zmienione na 35. Chujowo, Gienek
(ten Góral) poszedł do Blockhausu ŻYWIEC, to kilka godzin na
piechotkę od mojego. Obiecałem mu że
się odwiedzimy za jakiś czas. Potem poszedłem do MAGAZYNU. Tam
mi mieli wydać pościel, zapasowe suknie i Skrzydła Galowe, na
Święta i specjalne okazje.
Kurwa, jak w wojsku... MAGAZYNIEREM był Żyd rozstrzelany przez
Hitlerowców w Płaszowie w 1942. Ledwie mi wydał pościel już
zaczął kombinować, że załatwić u niego mogę wszystko. Aureole
jak zgubie, lub przepije, skrzydła, wygodniejsze suknie. Nawet
tu kombinują. Z tobołem pojechałem windą na moje piętro, dużo
wiary tu łazi.
Niektórzy maja skrzydła poodpinane, inni Aureole w kieszeniach.
Luzik. Dość długo szukałem mojego skrzydła C i pokoju. Dobrze,
że były tzw. szybkie chodniki, bo łaziłbym chyba całą wieczność.
Marian E. okazał się szczupłym facetem z wąsami i łysą pałą.
Uściskał mnie jak starego znajomego i wyciągnął z lodówki dwa
piwka. Wpierw rozłożyłem swoje klamoty. Pościel na kojo,
skrzydła i suknie do szafy. Skrzydła odpiąłem bo przeszkadzały i
chwyciłem zimniutkie piwko.
Jeszcze zajaralismy po szlugu, i Marian zaczął mnie wtajemniczać
w Życie Niebiańskie.
- Widzisz stary. Tu jest faktyczny RAJ, niczym się nie
przejmujesz, głodny nie chodzisz, alkohol masz, fajek pod
dostatkiem, dziewuchy latają. Nie chorujesz, nie umrzesz na nic
bo już nie żyjesz. Zajebiście jest. Raz do
roku tylko się wszyscy spotykają bo Główny przemawia i trochę to
trwa, zanim wszystkich w ich językach nie pobłogosławi. A tak to
robisz co chcesz.
Chcesz pracować ? Idziesz do roboty, chcesz leżeć i chlać cały
dzień?
Leżysz i chlejesz cały dzień. Panienki lecą na chłopów,
zwłaszcza Zakonnice, wpierw celibat na ziemi to tu się sypia jak
choinka po 3 królach. Trzeba na pedałów uważać bo w sukience to
czasami nie poznasz kto jest kto. Ja się naciąłem kilka razy,
Podnoszę suknie a tu fujara, wystrzelałem po mordzie, skrzydła
połamałem i wyjebałem z pokoju. Tacy to skurwiele przebierańcy.
Jak chcesz się opić to co 100 pięter jest knajpa, wszystko za
darmo, podchodzisz i bierzesz. Szwedzki stół. My mamy blisko, bo
schodami możesz przeskoczyć piętro do góry, i na wprost schodów
masz knajpę. Mordownia straszna, leja
się często. Dwa lata temu Mickiewiczowi tam dojebano, tęgo.
Chopin kuflem zarobił od górali, a pijanemu Wyspiańskiemu
Aureole ukradziono. Na aureole trzeba uważać, stracisz to masz
przejebane. Do raportu idziesz.

W każda niedzielę są organizowane wycieczki do innych Niebios,
ja polecam Indonezje i Włochy, najlepsze panienki, lecą na
Słowian jak cholera. AIDS nie złapiesz, więc stukasz na całego.
Nie polecam wyjazdów do Niebios Arabskich, tacy sami pojebani
jak na Ziemi, tu też maja Hamas i Hezbollah, złapią Cię i
skrzydła z aureolą zajebią, a wtedy raport. Dużo znanych
umarlaków możesz w podróżach poznać, od 1945 prawdziwym
gwiazdorstwem cieszył się Hitler, od nas z Nieba Polskiego
pojechało 30 milionów go oglądać, pecha miał jak poszedł do
knajpy bodajże 10 lat temu. Grupka pijanych kolesi go
przecweliła. Afera była na pół Nieba. Listy gratulacyjne nawet z
Nieba Izraelskiego przychodziły. Kolesie do raportu poszli, a za
Hitlerem do dzisiaj wszyscy Adolfina wołają. Potem w 1977,
przyszedł Presley, to fani korytarz Amerykański zablokowali.
Kilkaset milionów po autograf poleciało, pojebani. Tu jest tak,
że możesz spotkać kogoś komu życie uprzykrzyłeś na Ziemi,
rewanżyk gotowy. Ja zostałem w 37' powieszony za zabójstwo żony.
Znalazła sobie jakiegoś gacha tutaj, z którym mieszka i ten gach
mi dojebał.
Nowiuśkie skrzydła mi połamał. Nie podałem go do raportu, żal mi
chłopa. Z taka kurwą mieszka, że RAJ to dla niego piekło musi
być. Sąsiad obok z pokoju to seryjny morderca z XVIII wieku. Boi
się do knajpy chodzić, bo na niego polują. Już 200 lat na niego
się sadzą, nawet raz mu wjazd do pokoju zrobili. wszyscy do
raport poszli. Znanych w Naszym Niebie jest też masa,
Królowie mieszkają na niższych piętrach, ale nie warto tam
łazić. Czasami możesz ich w knajpach na 200, i 300 piętrze
spotkać. Dzikusy. Zwłaszcza Kazimierz, pije sam przy stoliku i
nie odzywa się do nikogo. Rozrywek też
mamy pełno, w TV lecą wszystkie kanały ziemskie, nawet te X. W
wypożyczalni
masz wszystkie filmy jakie na ziemi nakręcono. Sport też jest
tutaj szalenie popularny.

Utman
27-06-2002, 00:14
Co 4 lata SA Mistrzostwa Nieba w piłce nożnej. Najlepsi byli
Brazylijczycy, do 68'. Potem w wypadku zginęła ekipa Manchesteru
Utd. i Anglicy mieli Mistrza przez 20 lat. W 88' piorun zabił na
boisku 8 Zairczyków i teraz Zair to potęga niebiańska. Polacy
też grają dobrze.
Wpierw nas lali jak cholera wszyscy, ale odkąd doszedł Deyna to
ćwierćfinały mamy na każdej imprezie. Mecz z Anglią oglądały 3
mld ludzi na stadionie, a przed telewizorami całe niebo.
Przegraliśmy w karnych, Reyman bramki nie
strzelił. Żarcie nam dają o każdej porze. Otwierasz lodówkę
i zawsze jest pełna. Kible czyściutkie, prysznice też.
Przyzwyczaisz się.

No, ja idę na
karty do sektora D. Wrócę wieczorem, drzwi się nie zamyka.
Marian polazł, a ja zacząłem myśleć. Myślenie nie było moja
najmocniejszą stroną, więc poszedłem się załatwić. Nawet nie wiecie, jak
niewygodnie sra się ze skrzydłami, Odpiąłem je w cholerę i postawiłem obok.
Gdy spuszczałem wodę, zdarzyło się nieszczęście, schyliłem się
żeby zobaczyć czy czysto zostawiłem, i aureola mi do klopa
wpadła. Kurwa mać ! Poszedłem po jakiś
przyrząd do wyłowienia, znalazłem wieszak od sukien i po chwili
już suszyłem aureole w ręczniku Mariana. Co tu robić ? Idę się
rozglądnąć, po sektorze Krakowskim, skoczę do knajpy, może
jakieś laseczki będą. Czas się przyzwyczajać. M
Może niedługo Joasia ze smutku za mną wykituje i dołączy ?
Fajnie by było. Zapisałem sobie na kartce nr pokoju, żeby się
nie zgubić i polazłem schodami do knajpy. Długo lazłem, co
chwila spotykałem zawianych aniołów - znak że dobrze idę.
Wreszcie mym oczom ukazała się knajpa - no, to jest knajpa!!
Wielkości Maracany, stoliki 4-osobowe, bar cały z złota.
Przyśpieszyłem kroku, wyminąłem grupkę najebanych w trupa aniołów
śpiewających :
- NIECH ŻYJE NAM REZERWA !!!!'
i już byłem przed ladą. Barmanem był Ogromny Anioł z wielkimi
wąsami.
Poprosiłem o setę i piwo, do żarcia wziąłem tatara i ogóreczki.
Poszukałem wzrokiem miejsca, z którego mógłbym obserwować sale i
siadłem przy stoliku oznaczonym nr 210. Koło mnie toczyła się
zażarta kłótnia między kilkoma aniołami:
- Ty dupa jesteś nie Janosik !
- Ja nie jestem Janosik ?!! Ty chuju zajebany... Jak ja ludzi
prałem w Ojcowie, to ty jeszcze w worze u starego hulałeś...
Tak to okazało się, że Janosik faktycznie żył. Po piwku lać mi
się zachciało, więc poszedłem do klopa. Pod drzwiami spał jakiś
siwy Anioł, bez aureoli, pewnie mu zajebali. Kopłem go w biodro
i mówię:
- Dziadziuś, wstawaj bo Ci bachora podrzucą
Mruknął coś i obrócił się na drugi bok. Twarz jakaś znajoma. Ale
nie kojarzyłem skąd go mogę znać. W kiblu wszystkie ściany
zapisane, nad moim pisuarem widniał napis:
PONIATOWSKI PEDAŁ, POLSKE SPRZEDAŁ
Niżej było:
CRACOVIA MISTRZ POLSKI 1927
he, he... dopisałem:
III LIGA - A.D. 2001.
Jak wróciłem do stolika to Janosik już spał na stole a jego
kompan wylatywał właśnie z knajpy. Wpierw on, potem skrzydła.
Powiedziałem barmanowi, ze jakiś dziadziuś śpi pod kiblem,
możnaby go przenieść bo drzwi tarasuje.
Barman machnął ręka:
- To Bierut, pije już tak od 20 lat jak go żona z Sobieskim
zostawiła.Aureole zostawia w barze i chleje na umór.
Wziąłem jeszcze raz to samo i oglądałem aniołów. Przeważnie młode
chłopaki, skrzydła u niektórych żółte od dymu z fajek, cwaniacko
aureole na bok założone, kufle w łapach i dyskutują o czymś.
Zastanawiałem się czy swoich tu w Niebie nie poszukać, ale
zdecydowałem, ze jeszcze nie czas. Może później. W drodze do
pokoju wyrwałem fajną anielice, Marzena. Zmarła w dwa
lata temu na raka. Śliczna dziewucha, umówiliśmy się na wieczór
w knajpie.
Mi się spać chciało, tyle emocji.... Obudziło mnie szarpanie i
krzyk Mariana, bladego jak prześcieradło Mariana:
- wstawaj, cos ty narobił !! Wstawaj... chłopie coś ty
wykręcił ?!
Nie wiedziałem o co mu chodzi. Okazało się, ze szuka mnie od
godziny cała straż Niebiańska. Mają mnie doprowadzić do
Głównego.... Przeraziłem się.
Kurwa, za co ? Za kopnięcie Bieruta ? A może za wyrwanie jakiejś
szychy niebiańskiej ? Nie wiedziałem czy spieprzać do innego
Nieba, czy poddać się.
Po chwili było za późno, bo kilku blondynów wpadło do pokoju i
pod ręce mnie wyprowadzili. Całą drogę nic nie mówili, wszystkie
Anioły się za nami oglądały i coś szeptały. Pewnie myśleli, że
do Raportu idę. Po kilku godzinach jazdy (jechaliśmy jakimś
łazikiem) dotarliśmy pod drzwi z napisem DYREKCJA - GŁOWNY
SEKRETARIAT.
Wprowadzono mnie do środka. Za biurkiem siedział mały chłop, z
bokserskim nosem i grzywką ulizaną na lewy bok. Nad łbem mu
hulała purpurowa aureola. A skrzydła miał błękitne. Ładnie to
kolorystycznie wyglądało.
Wskazał mi fotel, uśmiechnął się i poczęstował ćmikiem. Potem
tak patrzył na mnie i powiedział do mikrofonu:
- Pani Zosiu, wprowadzić strażnika Rafała W.
Wlazł młody, przestraszony anioł. Nerwowo ugniatał palce i
przestępował z nogi na nogę.
- No co tam, strażniku Rafale.. Popiło się na służbie ?! Co?!! -
zagrzmiał Główny.
- Ale .. ja...
- Jakie, kurwa, JA... Jakie ja ? Opiliście się i nie tego
sprowadzili co potrzeba. Chłopak miał jeszcze długo żyć, a wy mu
taki kawał wycinacie.
Pokoje żeście pomylili. Ryszard miał żyć, a obok w pokoju już
tydzień staruszek na gruźlicę umierał. I dalej umiera.
Zdegraduję was!!! - grzmiał dalej Główny.
Ja sobie ćmika jarałem i zacząłem co nieco kapować. Rafał się
opił i pomyliło mu się. Może mnie cofną na Ziemie...
- I co my z panem, panie Rysiu zrobimy ? - popatrzył na mnie po
ojcowsku - Musimy pana cofnąć, chyba, że chce pan zostać...
Kurna, nie wiedziałem. Zostawać, czy iść na Ziemie. Tu jest
chyba fajnie. Za kilkanaście lat może chłopaki z osiedla
dołączą, Polska gra w ćiwercifanałach, laski są świetne. ale
znów na Ziemi, Lew, Joasia, chłopaki ze spirytusem, Polska w
finalach, Legia mistrzem, Wisla z kazdym prawie dotaje...,
Mamusia mi gotuje...
- Wracam. I tak tu trafię z powrotem, więc nic nie tracę.
Główny odetchnął z ulgą. Musieliby dziadka uzdrawiać, żeby
przeżył moje życie, a plan cudów już wykonali na ten rok.
Pożegnałem się z Głównym, Rafałowi dałem w pysk, wziąłem paczkę
szlugów i odprowadzono mnie do recepcji. Cherubin z lokami jak
mnie zobaczył to mu szczena opadła. Anioły na mnie z zazdrością
patrzyły, jak mnie wrzucają do tunelu z którego wylatują co
chwila kolejne dusze. Błysło, hukło i znalazłem się znów w mym
ciele.
Spocony, ciężko oddychając leżałem na Joasi. Tak samo spoconej i
ciężko oddychającej:
- Nie uwierzysz, Kochanie jaką miałam jazdę...
- Oooo, a jaką ja.....

Lord Pidzejus
28-06-2002, 15:32
Tutaj (http://www.rotfl.prv.pl/dlaczego_brazylia_w_finale.jpg) dlaczego Brazylia gra w finale

Quazellot
28-06-2002, 19:46
ludzie sfolgujcie troszke to bez sensu whodzic na strone inną kopiować
w huj tekstu i go wkleic na forum lepiej zamiescic linka:)))

SED
30-06-2002, 09:52
Nie wszystkie linki da sie uruchomić :-))))))))

krzywy
02-07-2002, 09:08
> > > >> Kilka prawd wyniesionych z amerykanskiego kina:
> > > >> _______________________________
> > > >> Szef policji jest zawsze czarny.
> > > >>
> > > >> Przestepca NIGDY nie jest Zydem.
> > > >>
> > > >> Uczciwy i ciezko pracujacy policjant zostaje zwykle
> > > >> zastrzelony na kilka dni przed emerytura.
> > > >>
> > > >> Detektyw rozwiaze sprawe tylko wtedy, kiedy jest
> > > >> od niej odsuniety.
> > > >>
> > > >> Podczas dowolnego dochodzenia policyjnego trzeba
> > > >> przynajmniej raz odwiedzic lokal ze striptizem.
> > > >>
> > > >> W sypialni naczelnika policji telefon jest zawsze po tej
> > > >> stronie, po której spi jego zona.
> > > >>
> > > >> Jesli ogladasz film o holokauscie Zydow, wiedz, ze procz
> > > >> rezysera, bedzie tam wielu polskich aktorow i ze film
> > > >> odbije sie szerokim echem w swiecie i to jeszcze przed
> > premiera.
> > > >>
> > > >> Komputery nigdy nie maja kursora na ekranie, ale zawsze
> > > >> maja napis "Enter Password Now"
> > > >>
> > > >> Monitor komputerowy wyswietla obraz na twarzy pracujacego
> > > >> przy nim czlowieka.
> > > >>
> > > >> Wszystkie zdjecia (zwlaszcza te przechowywane w systemach
> > > >> komputerowych) mozna powiekszac w nieskonczonosc aby
> > > >> odczytac dowolnie male szczególy.
> > > >>
> > > >> Jezeli jestes mistrzem karate, twoi przeciwnicy odloza
> > > >> bron palna i pozwola ci sie po kolei zmasakrowac.
> > > >>
> > > >> Wszystkie lózka maja specjalna posciel, w której koldra
> > > >> jest w ksztalcie litery L, tak, ze zakrywa kobiete po
> > pachy, a
> > > >> faceta obok niej tylko do pasa.
> > > >>
> > > >> Kobieta, która nosi peruke i dlugi plaszcz jest
> > > >> psychopatyczna morderczynia.
> > > >>
> > > >> Wszyscy kosmici znaja angielski.
> > > >>
> > > >> Kiedy sie ucieka przez miasto, zwykle mozna zgubic
> > > >> sledzacych w paradzie z okazji dnia sw. Patryka - bez
> > wzgledu
> > > >> na pore roku.
> > > >>
> > > >> W wiezieniu zawsze jest ktos, kto potrafi bez problemu
> > > >> zalatwic chocby i walec drogowy - trzeba miec tylko
> > > >> odpowiednia ilosc fajek do zaplaty.
> > > >>
> > > >> Nowonarodzone dzieci w filmie zawsze sa ogromne, na
> > > >> dodatek czyste no i maja suche wlosy.
> > > >>
> > > >> Zawsze da sie zaparkowac tuz pod budynkiem, do którego
> > > >> chcemy sie udac.
> > > >>
> > > >> Kiedy placisz za taksówke, nie patrz na portfel. Po prostu
> > > >> wyjmij pierwszy lepszy banknot. Bedzie to zawsze dokladnie
> > > >> tyle, ile nalezy sie za kurs.
> > > >>
> > > >> Wiadomosci w telewizji zawsze pokazuja cos, co ma akurat w
> > > >> tym momencie wazne znaczenie dla twojego zycia.
> > > >>
> > > >> Dzwoni telefon, ktos mówi "wlacz telewizor na kanal
> > > >> dwunasty", gdy bohater to zrobi zawsze zobaczy wazna
> > > >> wiadomosc od samego poczatku.
> > > >>
> > > >> Wszystkie torby wynoszone z supermarketów zawieraja
> > > >> przynajmniej jedna bagietke.
> > > >>
> > > >> Jesli widac ogromna szybe, za kilka chwil niechybnie ktos
> > > >> zostanie przez nia wyrzucony.
> > > >>
> > > >> Nawet, jesli bohater jedzie prosta droga, konieczne jest,
> > > >> zeby krecil kierownica w prawo i w lewo, co kilka chwil.
> > > >>
> > > >> Jesli musisz rozbroic bombe i zastanawiasz sie, który
> > > >> kabel, przeciac, nie martw sie, zawsze wybierzesz wlasciwy
> > > >> kolor.
> > > >>
> > > >> Wszystkie bomby sa wyposazone w duze czerwone zegary,
> > > >> dzieki którym dokladnie wiadomo, kiedy wybuchnie.
> > > >>
> > > >> Nie da sie rozbroic bomby z zapalnikiem czasowym na wiecej
> > > >> niz 5 sekund przed zaplanowanym wybuchem.
> > > >>
> > > >> Jesli zdecydujesz sie jednak zatanczyc na ulicy,
> > > >> natychmiast przekonasz sie, ze wszyscy przechodnie znaja
> > > >> odpowiednie kroki.
> > > >>
> > > >> Drewniane stoly sa kuloodporne.
> > > >>
> > > >> Nawet w swoim towarzystwie obcokrajowcy zawsze mówia po
> > > >> angielsku.
> > > >>
> > > >> Jesli jestes ladna blondynka, bardzo prawdopodobne jest,
> > > >> ze w wieku 22 lat zostaniesz swiatowym ekspertem od
> energii
> > > >> nuklearnej
> > > >>

[Sith]Luslom
02-07-2002, 12:01
Było to już ;)

krzywy
02-07-2002, 13:00
Wysłane przez: [Sith]Luslom
Było to już ;)

Jak tak to sorki nie zauwazylem (ale siara)
:( :( :( :( :( :( :( :( :(

SED
02-07-2002, 13:26
Trudno przeczytać cały temat , który ma aż 440 odpowiedzi ;)

[Sith]Luslom
02-07-2002, 13:38
i 45 stron maszynopisu :)

krzywy
02-07-2002, 17:13
Nio niestety żartownis zrobil niezly temacik ;P

Cang
02-07-2002, 17:18
Wysłane przez: [Sith]Luslom
i 45 stron maszynopisu :) jakie 45? mi sie dopiero 12 strone zaczela :D

krzywy
02-07-2002, 17:27
Wysłane przez: Cangaroo
jakie 45? mi sie dopiero 12 strone zaczela :D


HE koles ma cos innego albo zwidy ?? Haluny

Cang
02-07-2002, 19:05
Wysłane przez: krzywy
HE koles ma cos innego albo zwidy ?? Haluny sam jestes jak halun :p
mam ustawione wyswietlanie 40 wiadomosci na strone, a nie 10 jak inni :D

SED
02-07-2002, 19:48
Dołoże też coś od siebie. Pewnie to znacie ;)

1.-Na lekcji biologii pani każe dzieci by sie spytaly rodzicow
z kąd się wzięły. Przychodzi Jasiu do domu i pyta się ojca:
-tato z kad sie wziolem?
-wystrugałem cię z ziemniaka
Więc Jasiu bierze ziemniaka i nóż na lekcję

Na zajutrz na lekcji :
- No dzieci co wasi rodzice mówili. No proszę Jasiu powiedz
z kąd się wzioleś?
- Mam wyjąć i pokazać ;)

2. Leży pijany facet na ulicy i gapi sie w niebo:
- Maaaaaaaaaaaałyyyyyyyy wóóóóóóóóóóóz, wieeeeeeelki
wóóóóóóóóóóz. O kurde radiowóz.

3.Stoi dziewczyna pod lampą i podchodzą do niej
2 policjanci aby ją spisać :
-jaki jest pani zawód
-no wie pan chodze tak sobie sama od lampy do lampy.......
-wpisz jej technik-elektryk

4. Wchodzi klanowicz do kawiarenki internetowej i się pyta :
-czy są jakieś wolne komputery bo chcę pograć w UT
-niestety nie ma, wszystkie są szybkie

krzywy
04-07-2002, 16:40
Wpada do biura Kowalski, tak jak stworzyl go Pan Bog, na glowie kapelusz, w
reku teczka. Kierownik krzyczy:
- Czyscie Kowalski zwariowali, nago do pracy?!
Kowalski:
- Panie Kierowniku, bo to bylo tak: bylem na balandze u mojej znajomej.
W pewnym momencie gasnie swiatlo i slychac haslo:
- Krawaty na zyrandol.
Swiatlo sie zapala, wszystkie krawaty na zyrandolu.
Gasnie swiatlo, haslo:
- Panie do naga.
Zapala sie, wszystkie Panie nago.
Znowu gasnie swiatlo, haslo:
- Panowie do naga.
Zapala sie - Panowie nago.
Gasnie po raz kolejny, haslo:
- Panowie do roboty... No to zlapalem teczke, kapelusz i przybieglem...

krzywy
04-07-2002, 16:41
Wysłane przez: Cangaroo
sam jestes jak halun :p
mam ustawione wyswietlanie 40 wiadomosci na strone, a nie 10 jak inni :D

Ok spox sorki ze zaczepilem pana .
Ale w morde nie widze co ty masz na swoim monitorze przecie co nie ?????????

seg
06-07-2002, 21:09
Hehe, ja mam 12 stron tylko :D. Zartownis - musisz koniecznie dac mi swoj numer gg! Moj jest 4630183. Skad ty tyle tego znasz?

krzywy
09-07-2002, 09:41
> > > Mężczyzna odkrył kolory, wynalazł malowanie.
> > > Kobieta odkryła malarstwo, wynalazła makijaż.
> > >
> > > Mężczyzna odkrył mowę, wynalazł konwersację.
> > > Kobieta odkryła konwersację, wynalazła plotkę.
> > >
> > > Mężczyzna odkrył rolnictwo, wynalazł jedzenie.
> > > Kobieta odkryła jedzenie, wynalazła dietę.
> > >
> > > Mężczyzna odkrył przyjaźń, wynalazł miłość.
> > > Kobieta odkryła miłość, wynalazła małżeństwo.
> > >
> > > Mężczyzna odkrył kobietę, wynalazł seks.
> > > Kobieta odkryła seks, wynalazła ból głowy.
> > >
> > > Mężczyzna odkrył handel, wynalazł pieniądze.
> > > Kobieta odkryła pieniądze, i to zrujnowało mężczyznę...
>

seg
10-07-2002, 02:03
Nie wiem, czy rozwiazano juz zagadke z zegarami, wiec odpowiadam: duza wskazowka byla zamieniona miejscami z mala. Zartownis, nie masz czasem "Roskoszy lamania glowy"?


> > > >
> > > > Wiosna. Maly niedzwiadek wytacza sie z jaskini. Jest wychudzony,
> > ledwie stoi na lapkach, oczka ma podkrazone... Zaniepokojona
> > mama-niedzwiedzica
> > pyta:
> > > > - Synku, co sie stalo? Czy na pewno na cala zime poddales sie
> > hibernacji, jak prosilam?
> > > > - Hibernacji? Myslalem, ze powiedzialas masturbacji...
> > > >
> > > >
> > > >
> > > >
> > > >
> > > > Pani w szkole pyta Jasia:
> > > > - Jasiu, jakie jest najszybsze zwierze na swiecie?
> > > > - Gepard, prosze pani.
> > > > - A najszybszy ptak?
> > > > - Ptak geparda.
> > > >
> > > >
> > > >
> > > > Tata z 6-letnim synkiem robi zakupy w supermarkecie. Kiedy
>przechodza
> > obok pólki z prezerwatywami, synek pyta:
> > > > - Tato, a co to jest?
> > > > - To sa prezerwatywy, synu - odrzekl ojciec.
> > > > - A po co one sa? - kontynuuje malec.
> > > > - Prezerwatywy sa po to, zeby mezczyzna mial bezpieczny seks z
>kobieta
> > - odpowiada ojciec.
> > > > - Tato, tato, a dlaczego w tym opakowaniu sa 3 sztuki? - nie daje
za
> > > > wygrana chlopczyk.
> > > > - Widzisz synu, bo to jest zestaw dla mlodziezy uczacej sie: raz w
> > > piatek, raz w sobote, raz w niedziele.
> > > > - Tato, tato, a dlaczego w tym opakowaniu jest 6? - pyta synek.
> > > > - Widzisz synu, to jest zestaw dla studentów: dwa razy w piatek,
dwa
> > razy w sobote, dwa razy w niedziele - odpowiedzial ojciec.
> > > > - Tata, tato, a dlaczego w tym opakowaniu jest 12? - kontynuuje
>malec.
> > > > - Hmmm... widzisz synu, bo to jest zestaw dla dojrzalych, zonatych
> > > > mezczyzn:
> > > > raz w ...styczniu, raz w lutym, raz w marcu.....
> > > >
> > > >
> > > >
> > > >
> > > >
> > > > Przychodzi facet do lekarza, kladzie swa meskosc na stole i milczy.
> > > > Zdziwiony lekarz pyta:
> > > > - Boli pana?
> > > > - Nie boli.
> > > > - To moze za duzy?
> > > > - Nie, wcale nie.
> > > > - A co, za maly?
> > > > - Nie. Nie jest za maly.
> > > > - To co w koncu?!
> > > > - Fajny, nie?!
> > > >
> > > >
> > > > Jakie jest meskie wyobrazenie o grze wstepnej?
> > > > Pól godziny blagania ..
> > > >
> > > >
> > > >
> > > >
> > > >
> > > > Zona nie poznaje meza, który wrócil z wyprawy do dzungli: jest
>smutny,
> > > nie odzywa sie, patrzy smetnie za okno. Po dlugich namowach maz
>wyznaje,
> > ze w dzungli zgwalcil go goryl.
> > > > - Nie martw sie kochanie - mówi zona - nikt sie nie dowie. Wiemy o
>tym
> > > > tylko ja i ty, a goryl przeciez nie mówi.
> > > > - No wlasnie - odpowiada metnym glosem maz - Nie mówi, nie pisze,
>nie
> > dzwoni...
> > > >
> > > >
> > > >
> > > >
> > > >
> > > >
> > > > Pewna kobieta podczas spowiedzi mówi do swojego spowiednika :
> > > > > > > - Ojcze, mam pewien problem. Otóz mam w domu dwie gadaj?ce
> > > > >papugi, samiczki, ale nie wiem czemu tak strasznie bluLni?.
> > > > > > > - A co takiego mówi?? - zapytal ksi?dz. Kobitka na to :
> > > > > > > - W kolko powtarzaj? : - Cze?c, jeste?my dziwkami, chcecie
> > > > >sie zabawic ?
> > > > > > > Ojciec zaniepokojony my?li, my?li, az w koncu mówi :
> > > > > > > - Ja tez mam w domu dwie gadaj?ce papugi, samce, tylko ze
> > > > >moje calymi dniami czytaj? Pismo |wiete i odmawiaj? rózaniec.
> > PrzyprowadL swoje papugi do mnie, wpu?cimy je do jednej klatki i wtedy
> > > > > > > moje papuzki oducza twoje mówic tak brzydko.
> > > > > > > Kobieta sie zgodzila i na drugi dzien przyprowadzila swoje
> > > > >niezno?ne papugi do ksiedza.
> > > > > > > Wpu?cili je do klatki. Ptaki popatrzyly na nowe towarzystwo
> > > > >i po chwili odezwaly sie papugi - kobiety :
> > > > > > > - Cze?c, jeste?my dziwkami, chcecie sie zabawic ? Papugi
> > > > >ksiedza podniosly oczy znad Biblii, popatrzyly sie na siebie i
>jedna
> > mówi : - Odlóz te ksiege bracie. Nasze modly zostaly wysluchane !
> > > >
> > > >
> > > >
> > > >
> > > > Trzy myszy przechwalaly sie w barze, która jest wiekszym
chojrakiem.
> > > > Pierwsza mówi:
> > > > - Ja biore sobie trutke, dziele na porcje i wciagam nosem.
> > > > Na to druga:
> > > > - A ja cwicze bicepsy na pulapkach.
> > > > Trzecia mysz nie mówi nic i zabiera sie do wychodzenia. Pozostale
> > pytaja:
> > > > - Gdzie idziesz?
> > > > - Do domu, pobzykac kota.
> > > >
> > > >
> > > >
> > > >
> > > > W klasztorze nagle otwieraja sie drzwi i z rozpedem do srodka wpada
> > mloda zakonnica.
> > > > Biegnie prosto do matki przelozonej:
> > > > - Matko przelozona, matko przelozona, zgwalcili mnie, co robic?
> > > > - Zjesc cytryne - odpowiada matka przelozona
> > > > - Pomoze?
> > > > - Pomoze, nie pomoze... ale przynajmniej ten usmiech zniknie.
> > > >
> > > >
> > > >
> > > >
> > > > Kilku chirurgów spotkalo sie na przerwie obiadowej. Rozmawiaja o
>tym,
> > > > > > kogo najbardziej lubia operowac.
> > > > > > > - Ja to bardzo lubie operowac ksiegowych. Wszystko w srodku
>jest
> > ponumerowane.
> > > > > > > - Jeszcze latwiejsi w obsludze sa bibliotekarze. Wszystko
maja
> > > > ulozone w porzadku alfabetycznym - twierdzi drugi chirurg.
> > > > > > > - Ja to lubie informatyków. Wszystkie narzady oznaczone
> > > odpowiednimi kolorami.
> > > > > > > - A ja uwazam, ze najlatwiejsi do zoperowania sa prawnicy.
Nie
> > maja serca, nie maja kregoslupa, nie maja jaj, a glowe i dupe mozna bez
> > problemów zamienic miejscami.
> > >

krzywy
10-07-2002, 14:30
Jak się nazywasz?
-Joanna.
-A jo Andrzej. Tyż ze Ślunska.

Kowalskiego ukąsił komar. Kowalski złapał go, ale zaraz wypuścił.
-Dlaczego to zrobiłeś? -pyta żona.
-Jak mogłem go zabić! Przecież w jego żyłach płynie moja krew!

W przedszkolu w Związku Radzieckim pani pyta dzieci:
-Gdzie dzieci mają najpiękniejsze zabawki?
-W Związku Radzieckim - odpowiadają dzieci.
-A gdzie mają najpiękniejsze ubranka?
-W Związku Radzieckim.
-A gdzie mają najwięcej słodyczy?
-W Związku Radzieckim.
Wtem pani widzi, że jedno dziecko bardzo płacze.
-Dlaczego płaczesz? - pyta pani.
-Bo bardzo chciałbym mieszkać w Związku Radzieckim.

Hrabia do Jana:
-Janie?
-Tak Jaśnie Panie.
-Czy przy spłuczce są dwa sznurki?
-Nie.
-Znowu narobiłem pod zegarem.

Ojciec zastaje córkę zabawiającą się wibratorem. Na oburzenie ojca córka odpowiada, że to normalne. Historia się często powtarza. Pewnego razu córka zastaje ojca w dziwnej sytuacji: na stole stoi wódka, dwa kieliszki i wibrator.
-Tato co robisz? - pyta zdziwiona córka.
-Co z zięciem się k..... nie mogę się napić?

krzywy
10-07-2002, 14:48
Nie pamietam czy to juz bylo a jesli nie to przypominam :P




Szczyt ostrożności:
Chodzić po ulicy na rękach, żeby nie dostać dachówką w łeb.

Szczyt pecha:
Przepłynąć całe morze i utonąć trzy metry od brzegu.

Szczyt podobieństwa:
Namalować sobie taki portret, przy którym można się golić.

Szczyt roztargnienia:
Zgubic się w tłumie i przekazać policji swój rysopis.

Szczut samotności:
Wesz na łysej głowie.

Szczyt odwagi:
Nadepnąc batmanowi na nogę i powiedziec, że zaraz dostanie jeszcze w pysk.

Szczyt pijaństwa:
Spić tak ślimaka, żeby do domu nie trafił. dt>
Szczyt optymizmu:
Dwaj homoseksualiści kupujący wózek dziecięcy

Szczyt zręczności:
Złapać komara za lewe jajo prawą ręką nad lewym uchem w rękawicach bokserskich.

Szczyt paniki:
Założyć hełm na lewą stronę... (czyli wywinąć go...)

Szczyt ciemnoty:
Zapalić jedną zapałkę, a potem drugą, aby zobaczyć, czy ta pierwsza się pali.

Szczyt cierpliwości:
Puścić pawia przez słomkę.

Szczyt pornografii:
Fidel jedzący banana.

Szczyt odwagi:
Zjechać z dziesiątego piętra gołą dupą na brzytwie i jajami hamować na zakrętach

Szczyt precyzji:
W rękawicy bokserskiej złapać w locie komara za lewe jajo.

Szczyt szybkości:
Zamknąć tak szybko szufladę na klucz, żeby go jeszcze do niej schować.

Szczyt ignorancji:
Prezerwatywy robione na drutach.

Szczyt nieufności:
Wiercić w rurociąg Przyjazni i patrzyć w którą stronę ropa płynie.

Szczyt Szczytów:
Pik Komunizma

Szczyt pecha:
Zostać zabitym przez meteoryt ze złota.

Szczyt roztargnienia:
Założyć hełm na lewą stronę.

Szczyt niemożliwości:
Połaskotać tak żarówkę, aby ci w elektrowni się śmiali.

Szczyt siły:
Tak zgiąć złotówkę, żeby się orzełek zesrał.

Szczyt elegancji:
Wyskoczyć z okna na ostatnim piętrze, a widząc w locie sąsiadkę poprawić krawat.

Szczyt bezczelności:
Zapytać się powodzianina:
- Jak się panu powodzi? Czy się panu nie przelewa?

Szczyt sadyzmu:
Przestraszyć strusia na betonie.

Szczyt szybkości:
Biegać tak dokoła słupa żeby z przodu była dupa.

Szczyt szybkości:
Wystawić dupę przez okno na 10 piętrze i zbiec po schodach tak szybko, by ją jeszcze zobaczyć.

Szczyt masochizmu:
Zjechać gołą dupą po nieheblowanej desce do wanny pełnej spirytusu.

Szczyt skąpstwa:
Znaleźć plaster na odciski i kupić sobie buty o numer mniejsze.

Szczyt lenistwa:
Położyć się na dziewczynie i czekać na trzęsienie Ziemi.

Szczyt dmuchania:
Tak dmuchać baranowi w tyłek żeby mu się rogi wyprostowały

Szczyt złośliwości:
Zepchnąć teściową ze schodów i zapytać "dokąd się mamusia tak spieszy?".

Szczyt fantazji:
Położyć się w kałuży, wsadzić pióro w tyłek i udawać żaglowkę

Szczyt szybkości:
Wysrać się na dziesiątym piętrze, zejść na dół i zobaczyć własną dupę !

Szczyt chamstwa:
Narobić komuś na wycieraczkę, zapukać i poprosić o papier, a potem powiedzieć, że szorstki.

Szczyt hałasu:
Dwa kościotrupy pier*.* się na blaszanym dachu.

Szczyt techniki:
Żreć trociny i srać deskami.

Szczyt bezpłodności:
30 lat stosunków z ZSRR

Szczyt bezczelności:
Zesrać się pod drzwiami rektora, zadzwonić, poprosić o papier toaletowy i o wpis do indeksu...

Szczyt rasizmu:
Pić Wiski Black & White w dwóch oddzielnych szklankach.

Szczyt patologii ideologicznej:
Członek z ramienia wysunięty na czoło.

Szczyt skąpstwa:
Oddawać kondom do wulkanizacji

Szczyt marzeń Polaków lat 70-tych:
Wdowa po Jaroszewiczu mówi do żony konającego Jabłońskiego, że Gierek zginął, jadąc na pogrzeb Breżniewa...

Szczyt sadyzmu:
Dać dziecku żyletkę, powiedzieć mu że to harmonijka ustna i patrzeć jak mu się uśmiech poszerza...

Szczyt nicości:
Kiedy kobieta zamiast piersi ma dwa piegi.

Szczyt rozrzutności:
Kiedy na te piegi zakłada biustonosz.

Szczyt rozczarowania kobiecego:
Kiedy partnerka u swego partnera pod listkiem figowym znajdzie figę.

Szczyt bezrobocia:
Pajęczyna między nogami prostytutki

Szczyt głupoty:
Kupić portfel za ostatnie pieniądze

Szczyt grzeczności:
Wyskoczyć z okna zamykając je za sobą

Szczyt pijaństwa:
Tak się upić, aby policyjny balonik po nadmuchaniu świecił

Szczyt prostytucji:
Puszczać się na Saharze za garść piasku

Szczyt suszy:
Kiedy drzewa chodzą za psami

Szczyt szczytów:
Gówno na Mont Everest

Szczyt wytrzymałości:
Nalać sobie wody do ust, wsadzić tam jajko, usiąść gołą dupą na gorącej blasze i czekać, aż się jajko ugotuje

Szczyt namiętności:
Tak scisnąć słup telegraficzny, aż panienka w centrali orgazmu dostanie.

Szczyt miłości:
Wylizać p***ę do kości...

Szczyt sadyzmu:
Wylać pijakowi całą flaszkę na pieluszkę Pampers.

Szczyt prędkości:
Biegać dookoła słupa, żeby z przodu była dupa.

krzywy
10-07-2002, 14:55
-Ile trzeba mrówek żeby podnieść czołg?
-A komu by się chciało liczyć...

-Jak odróżnić srokę-samca od samicy?
-Samiec jest czarno-biały, a samica biało-czarna.

-Co to jest: żółte tłuste, żółte tłuste, żółte tłuste...
-The Kelly Family.

-Co mówi smok do smoka przed posiłkiem?
-"Smocznego"

Dlaczego Robin Hood?
- Bo mało jadł.

Jak gorale mówia na mgłę?
- Gówno widać!

Co to jest bigos na winie?
- Co się nawinie to do bigosu!

-Co to jest: zielone i jak spadnie z drzewa to może cię zabić?
-Stół bilardowy.

Gothic
11-07-2002, 21:49
http://hoth.jmg.com.pl/~grey/flash/lupa.swf

HellRaiser
13-07-2002, 21:25
Polak przyleciał do USA. Idąc ulicą Nowego Jorku widzi mężczyzn stojących w długiej kolejce. Podchodzi i pyta:
- Po co stoi ta kolejka?
- Stoimy, bo skupują spermę. Płacą 5 dolarów za jeden wytrysk.
Polak idzie dalej. Na sąsiedniej ulicy zauważa drugą, jeszcze dłuższą kolejkę złożoną z samych mężczyzn. Podchodzi na jej koniec i pyta:
- Co to, tutaj też spermę skupują?
- Tak.
- A po ile za wytrysk?
- 10 dolarów!
- To i ja stanę!
Nagle za Polakiem staje jakaś kobieta.
- Po co tu pani stoi? Przecież tu skupują spermę.
Ponieważ kobieta nie odzywa się, kontynuuje:
- Co, też ma pani spermę?
Kobieta nie otwierając ust:
- Mhm...!!!

Mąż po dwóch latach wraca z wojska:
- Chodź, Hanuś, pokochamy się.
- Nie mogę, mam okres...
- To od tyłu!
- Mam hemoroidy...
- Tak?! To może powiesz jeszcze, że cię zęby bolą?

Co mają wspólnego smoki i siedemnastoletnie dziewice?
- Oba gatunki wymarły...

Był konkurs na największą ladacznicę. Tłum ludzi na stadionie. Na centralnym miejscu, na środku murawy stoi stół. Wchodzi kelner z tacą, na której leży pomarańcza i kładzie ją na stole.
Wchodzi Niemka, siada na pomarańczy, coś cmoknęło i.......... nie ma pomarańczy. Tłum bije brawo. Wchodzi kelner z taca, na której leży arbuz i kładzie ją na stole.
Wchodzi Rosjanka, siada na arbuzie, coś cmoknęło i........... nie ma arbuza. Tłum szaleje na trybunach. Wchodzi kelner z taca, na której leży fistaszek i kładzie ją na stole. Tłum gwiżdże, wrzeszczy, że nie takie rzeczy się tu działy, precz z zawodniczką, itp.
Wchodzi Polka, siada na fistaszku, coś cmoknęło i........... nie ma stołu.

Spotykają się dwa plemniki na ścianie i jeden mówi do drugiego:&middot;- Ale ta dzisiejsza młodzież rozrzutna.

-Wiecie dlaczego facet ma dwa jaja?
- Bo z trzeciego wykłuł się ptaszek.

Przychodzi facet do burdelu i rzecze do burdelmamy:
- Grubej baby mi trza, a chyżo!!!&middot;- Dobrze prószę pana... W pokoju 510 jest Halinka. Tu proszę klucz...
Facet czym prędzej pochwycił klucz i pobiegł do wskazanego pokoju.
Wpadł jak burza i przerżnął babę jak się patrzy... Po chwili
przychodzi jednak znów do burdelmamy:
- To była cienka baba... Ja potrzebuje naprawdę grubej baby !!!
- Dobrze - rzecze madame - proszę się udać do pokoju 523. Tam
jest Zosia. Z tego co wiem to Zosia ma 300kg wiec powinna pana
usatysfakcjonować...
Facet nie czekał nawet na klucz tylko od razu pobiegł na gore...
Przerżnął babę piec razy, ale zdegustowany wrócił do madame:
- To miała być gruba baba? Jeżeli tylko to macie do zaoferowania
to ja chyba przestanę korzystać z usług tego szacownego burdelu..
- Ależ proszę się uspokoić!!! - powiedziała madame - w podziemiach
mamy cos dla specjalnych klientów...
Kobieta jeszcze nie skończyła mówić, a gostek już wyrwał...
Po chwili stanął przed pokojem i otwarł drzwi:
- PIERDNIJ, bo nie widzę gdzie masz dupę !!!

Idzie garbaty o północy przez cmentarz. Nagle zza grobu wyskakuje upiór i mówi:
- Dawaj pieniądze!
- Nie mam.
- A co masz?
- Garba
- To dawaj!
I zabrał. A garbaty szczęśliwie wrócił do domu i opowiedział o wszystkim kumplowi - kulawemu. Kulawy chciał być znowu zdrowy i poszedł w nocy na cmentarz. Historia się powtórzyła. Wyskoczył upiór i mówi:
- Masz garba?
- Nie
- To masz!

Kowboj do swojego kumpla:
- Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą?
- Którego? Tam jest trzech facetów.
- Tego co pije whisky.
- Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi?
- Tego w koszuli w kratę.
- No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę.
- Poczekaj, zaraz ci pokażę.
Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony.
- Teraz już widzisz o którego mi chodzi?
- No, a co?
- On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę.

jak to juz było to sorx :)

HellRaiser
14-07-2002, 03:06
Pani pyta dzieci:
- Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A.
Jasio wstaje i mówi:
- A może to karp???
- Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B.
Jasio na to:
- Być może to karp???
- Jasiu za drzwi!!!
Jasio wychodzi.
- Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C.
Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi:
- Czyżby to był karp???

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, nie mam TAM włosów!
Doktor ogląda i mówi:
- A ile razy dziennie TO robi?
- Nooo, 5-6 razy.
- Proszę pani! Na autostradzie też trawa nie rośnie...

Przychodzi baba z gwoździem w dupie do lekarza, a lekarz do niej:
- Proszę usiąść!

Przychodzi baba do lekarza z żaba na głowie;
- Co pani jest?
A żaba na to:
- Aaa, coś mi się do dupy przykleiło.

Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze mój problem to za duże potrzeby seksualne...
- To niech pani wyjdzie za mąż.
- Mam już męża.
- To niech pani znajdzie sobie kochanka.
- Już mam.
- To niech pani weźmie drugiego.
- Mam drugiego i jeszcze innych trzech.
- Hmmm wydaje mi się że pani jest rzeczywiście chora.
- Panie doktorze niech mi pan to da na piśmie bo mąż mówi że jestem k*.*a!

Usiadła baba na Pinokia nos i mówi:
- Pinokio kłam kłam!

Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, ze zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał:
- Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą!

Na budowie słychać okrzyk:
- Franek, podaj kur** tą cegłę!
Przechodzący ksiądz zwraca uwagę:
- Może tak delikatniej...
- Dobra - Franek, podaj ta kur** cegiełkę!

Głupi Kowalski zmarł i oczywiście trafił do piekła. Tam przywitał go Diabeł i oświadczył że Piekło jest teraz miejscem bardziej miłym i gościnnym i że może wybrać z 3-ech rodzajów tortur. Cykl każdych tortur trwa 1000 lat i może on wybrać dowolny rodzaj jako pierwszy. Kowalski poszedł z Diabłem do hallu gdzie za stopy powieszony był Jon i był tam biczowany łańcuchami. Kowalski kazał Diabłu minąć to miejsce. Dalej doszli do sali gdzie powieszony był Brian za ramiona i biczowano go batogiem uplecionym z ogonów kotów. Znowu Kowalski przecząco pokręcił głową. W końcu doszli do Józefa przywiązanego do ściany zupełnie golutkiego. Wspaniała kobieta robiła na nim seks oralny.
Kowalski rzekł: "Tak to jest miejsce gdzie chce zacząć."
Diabeł na to: "Jesteś pewny? To trwa aż przez 1000 lat, zdajesz sobie sprawę z tego?"
"Tak jestem pewien jest to miejsce."
"OK" powiedział Diabeł. Podszedł do pięknej blondynki, puknął ją w ramie i rzekł: "Tu jest twój zmiennik."

Dwie zakonnice spotykają się i jedna do drugiej mówi:
- Teraz to nie można spokojnie po ulicach chodzić, wszędzie gwałcą!
- Skąd wiesz?!
- Wczoraj byłam... Dzisiaj byłam... i jutro idę...

Trzej chłopcy przechwalają się, który z ich wujków jest najważniejszy.
Pierwszy mówi:
- Mój wujek jest księdzem i wszyscy mówią do niego "proszę Księdza"
Drugi:
- A mój wujek jest biskupem i wszyscy mówią do niego "Eminencjo"
Trzeci:
- A mój wujek waży 200 kilo i jak idzie ulicą wszyscy mówią "O Boże!"

Spotyka się dwóch ateistów. Jeden pyta się drugiego:
- Co tam u ciebie?
- Byłem w kościele.
- I co? Jak tam było?
- Jedno wielkie oszustwo!!! Wszyscy śpiewają, wszyscy robią zrzutkę, A PIJE TYLKO JEDEN!

Ksiądz przed kazaniem polecił w pierwszym rzędzie usiąść dziewicom, w drugim rzędzie kobietom, które nie zdradziły swojego męża, w trzecim tym, które zdradziły raz, w czwartym dwa razy, w piątym...
- Słyszałaś ten dowcip?
- Nie..
- Musiałaś stać za daleko!

Wywiad z bacą:
- Baco, jak wygląda wasz dzień pracy?
- Rano wyprowadzam owce, wyciągam flaszkę i piję...
- Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka.
- Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora. A wieczorem idziemy do Franka i tam czytamy jego rękopisy.

krzywy
16-07-2002, 16:54
> Siedzi mala dziewczynka na lawce w parku i nagle krzyczy: ku*** mac.
> Obok przechodzila starsza pani i slyszac dziewczynke podchodzi do niej
i
> pyta sie dlaczego tak brzydko sie wyraza. Na to dziewczynka, zeby
> usiadla obok niej a ona jej powie co sie stalo.
> Gdy babcia uslyszala co dziewczynka miala do powiedzenia sama glosno
> ryknela: KU*** MAC. Obok przechodzil starszy pan i slyszac karygodne
> zachowanie babci oburzyl sie wielce.
> Babcia poprosila go aby usiadl obok niej i powiedziala mu cos
cichutko.
> Na to dziadek zerwal sie z lawki i wrzasnal: KU*** MAC.
> Pytanie: Co powiedziala dziewczynka babci a babcia dziadkowi?
>
> ...
>
> ...
>
> ...
>
> ...
>
> ...
>
> ...
>
> ...
>
> ...
>
>
>
>
> ...
>
> Odpowiedz: lawka jest swiezo malowana.
>

[SS]MHADRYS
18-07-2002, 08:14
dzis rocznica zalozenia tego tematu, dokladnie 5 miesiecy i 1 tydzien :D

spam :p

SED
18-07-2002, 10:03
Humor dla dzieci rządziiiiiiiii :D:D:D:D

krzywy
18-07-2002, 16:38
HEH ALE LAG !!!!
SPAM JAK HUK ........
POZDRAWIAM WIELBICIELI DOBRANOCKI ;p

Żartownis
18-07-2002, 21:08
Wysłane przez: [SS]MHADRYS
dzis rocznica zalozenia tego tematu, dokladnie 5 miesiecy i 1 tydzien :D

spam :p




wow to już 5 miechów :) nawet niezauwazylem szybklo to przelecialo :D


rowniez spam ::)

SED
18-07-2002, 21:33
Żartowniś napisz coś jeszcze............:D

Żartownis
18-07-2002, 21:39
napisze ale w pozniejszym terminie bo jestem strasznie zapracowany i niemam czasu siedziec na necie pozatym jade na modemie :( nara

znowu spam :( :)

krzywy
19-07-2002, 09:19
Heh SPAM zyje ;P :-)) Jesteśmy chepi !!!

HellRaiser
19-07-2002, 09:21
tak sobie mysle co by bylo jakby ktos wam zamknał ten temat, albo usunał =)

krzywy
19-07-2002, 09:29
To sie nie zastanawiaj .
Bo był by wielki spam !!
A co innego by mialo byc !!!

Nina
19-07-2002, 11:07
Otóz pewien koles poszedl na impreze do swojej dziewczyny. Tam wypil sobie
troche i przy okazji z ta swoja dziewczyna niezle sie poklócil. Goscie
powoli sie rozeszli, zostali tylko oni we dwoje. Dziewczyna poszla wziac
prysznic, a on czekal (moze chcial przeprosic). W pewnym momencie zachcialo
mu sie... kupe. Niestety pech chcial, ze w tym mieszkaniu WC i lazienka byly
w jednym pomieszczeniu. A jego coraz bardziej cisnelo...
Siedzial wiec sobie chlopak w fotelu, a w glowie niezle mu juz szumialo. Ale
- patrzy - na przeciw niego, pod sciana, siedzi pies i patrzy mu sie prosto
w oczy. Pomyslal wiec sobie: zrobie tam pod sciana, i powiem, ze to pies.
Jak pomyslal, tak uczynil i z powrotem usiadl w fotelu. Dziewczyna wyszla z
lazienki, popatrzyla na podloge i pokazujac palcem spytala sie:
- A co to jest?
- To? To pies przed chwila zrobil?
- Ale przeciez ten pies jest pluszowy?!!! Ponoc autentyk:-)
Dziewczyna z IT zostala poproszona o przygotowanie komputera dla nowego
kolegi w firmie. Na koniec zapytala go jakie chce miec haslo dostepu do
sieci komputerowej?
On, chcac ja wprowadzic w stan zaklopotania odparl: PENIS
Bez mrugniecia okiem, wpisala jego propozycje i nagle, widzac komunikat
systemowy zaczela sie turlac po podlodze ze smiechu. Komunikat brzmial:
"Haslo nie przyjete. Za mala dlugosc".



Jeden pedał wali drugiego w dupę. Ten z przodu rytmicznie porusza głową
do
tyłu.
-Kurwa, uważaj! - mówi ten z tyłu - Zęby mi wybijesz!!!
-To mi kurwa wyjmij koszulę z dupy albo rozepnij kołnierzyk!



Pewien facet cierpiał na zaniki pamięci. Pewnego dnia, gdy przyszli do
niego
goście, zaczął opowiadać, że teraz leczy się u bardzo dobrego lekarza.
Przyjaciele zapytali więc, jak ów medyk się nazywa:
- No właśnie, miałem na końcu języka... Pamiętacie może, był taki grecki
poeta, w starożytności, taki ślepy...
- No był, Homer. Ten lekarz ma na nazwisko Homer?
- Nie, nie! On napisał taka epopeję, o tym jak Grecy się tłukli pod
takim
miastem, które próbowali zdobyć...
- No tak, zdobywali Troję. To co, ten lekarz się jakoś podobnie nazywa?
Albo
mieszka na takiej ulicy?
- Nie, nie, nie! Tam był taki wódz tych, no, Greków, taki główny...
- Agamemnon?
- O! No i on miał brata...
- Menelaosa. Ale co to ma wspólnego z lekarzem?
- Zaraz mówię. I tam był taki wódz trojański, który temu Mene... jak mu
tam,
uprowadził żonę.
- Aaaa, Parys! Ten lekarz nazywa się Parys?
- Nieeeee! Ta żona, co on ją uprowadził, to jak miała na imię?
- Helena.
- Właśnie, Helena! Helenkaaaaaaaaa - woła do żony myjącej w kuchni
naczynia - Jak się nazywa ten mój lekarz?





W lecącym samolocie przez głośniki rozlega się głos stewardessy:
- Czy wśród pasażerów jest lekarz?
Jeden z pasażerów podnosi się i stewardessa wprowadza go do kabiny
pilotów.
Mija kilka minut i w głośnikach rozlega się głos lekarza:
- Czy wśród pasażerów jest pilot?





Dwaj Niemcy udawali Anglików w restauracji we Francji, bo słyszeli, że
Francuzi nie lubią Niemców.
- Two martinis please.
- Dry?
- Nein, nein! Zwei! ...





Na pełnym morzu rozbił się statek pasażerski. Na bezludnej wyspie
wylądowało
40 facetów i jedna kobieta.
Po miesiącu kobieta powiedziała Dość tych świństw! i zastrzeliła się.
Po kolejnym miesiącu faceci powiedzieli Dość tych świństw! i ją
zakopali.
Po następnym miesiącu faceci powiedzieli Dość tych świństw! i ją
wykopali.

Facet przychodzi do baru z mała małpka na ramieniu, zamawia drinka i gdy
pije to małpka zaczyna skakać po całym barze. Podkrada oliwki z baru i
je zjada. Następnie bierze pokrojone cytryny i je również pałaszuje. potem
wskakuje na stół bilardowy bierze jedna bile i ku zdumieniu wszystkich
jako&para; ja połyka. Barman krzyczy do faceta:
* Widział pan co zrobiła pańska małpa?!
* Nie, co?
* Wła&para;nie zjadła jedna bile z mojego stołu bilardowego!
* Tiaa, to mnie nie dziwi, ona je wszystko w zasięgu wzroku,
łajdaczka.
Przepraszam, zapłacę za wszystko.
Go&para;ciu kończy drinka, płaci i wychodzi z małpka. Dwa tygodnie
póĽniej znowu przychodzi do tego samego baru, z małpka na ramieniu,
zamawia drinka a małpa zaczyna znowu hasać po barze. Kiedy kończy drinka, małpka
znajduje wisienkę na talerzyku. Bierze ja, wsadza sobie w tyłek,
wyjmuje, a następnie zjada.
Barman jest wyraĽnie zdegustowany:
* Widział pan co zrobiła tym razem?!
* Nie, co?
* Hmm, wzięła wisienkę, wsadziła sobie w tyłek poczym zjadła!
Tiaa, to mnie nie dziwi, ona je wszystko w zasięgu wzroku ale odk&plusmn;d
połknęła bile, najpierw wszystko mierzy

dzwoni telefon:
- halo? czy to pralnia???
- chujalnia nie pralnia!!! ministerstwo kultury kutasie
jebany!!!



Przed s&plusmn;dem w Nowym Jorku toczy się pierwsza sprawa rozwodowa będ&plusmn;ca
skutkiem zeszłorocznych zamachów terrorystycznych. Powódk&plusmn; jest małżonka
jednego z pracowników World Trade Center, który 11 wrze&para;nia wzi&plusmn;ł sobie
wolne, by spędzić dzie¨˝ z kochank&plusmn;.

Przez ten czas nie słuchał radia ani nie ogl&plusmn;dał telewizji. Telefon
komórkowy odblokował dopiero wieczorem. Gdy wreszcie dodzwoniła się do
niego bliska histerii małżonka, spokojnie wyja&para;nił jej, że jest w biurze
będzie musiał jeszcze trochę popracować...

na podstawie: The New York Times

Facet podchodzi do kolegi pyta:
- Czesc stary, zgadzasz sie na udzial w seksie zbiorowym?
- A kto w nim bierze udzial?
- No Ja, ty i... twoja zona.
- Nie, nie zgadzam sie.
- No dobra, to wykreslam Cie z listy...

Facet bardzo chcial zabrac swojego ulubionego zólwia do kina.
Wchodzi, a "bramkarz" do niego: zólw nie ma biletu!!
Wiec facet kupil drugi bilet, ale slyszy:
To jest bilet dla czlowieka, a nie dla zólwia!!!
Facet zrezygnowany postanowil przemycic zólwia w spodniach.
Seans, rzad przed facetem chlopak mówi do dziewczyny:
Ty, patrz - ten gosciu za nami ma fiuta na wierzchu
To, co z tego, Ty tez masz:)
Dobra, ale mój nie wpierdala krakersów

Dwóch biznesmenów:
- rozmawiasz z zona w czasie stosunku?
- jak mam zasieg."

Przychodzi ksiadz po koledzie do gospodarza. W zeszlym roku na
stole lezala jedna koperta a w tym.... dwie, pyta sie wiec ksiadz:
- Synu, jak to ? Dlaczego dwie koperty a nie jedna ???
- Bo w jednej jest 500 PLN a w drugiej ZONK.
- Boze. To co ja mam wybrac ? Mam jakies wyjscie ???
- Tak. - Gospodarz pokazuje drzwi i mowi:
- Jest jeszcze bramka numer jeden.

> Mayday...
> - Halo, wieża? Tu lot 453. Jesteśmy nad Atlantykiem, mamy awarię obu
silników!!!
> - Lot 453, tu wieża. Zrozumiałem, skreślam.
>

WEDLUG STATYSTYK:
* 10% kobiet uprawialo sex w pierwszej godzinie swojej pierwszej
randki

* 20% mezczyzn odbylo stosunek w jakims zaskakujacym miejscu

* 36% kobiet akceptuje nagosc

* 45% kobiet preferuje ciemnych mezczyzn z niebieskimi oczami

* 45% kobiet ma doswiadczenia z seksem analnym

* 70% kobiet preferuje poranny sex

* 80% mezczyzn nie uczestniczylo w relacjach homoseksualnych

* 90% kobiet lubi sex w lesie

* 99% kobiet nigdy nie kochalo sie w biurze

WNIOSKI:
Statystycznie rzecz biorac, latwiej o stosunek analny, wczesnym rankiem, z
nieznajoma kobieta, w lesie - niz o udany sex w biurze pod koniec dnia.

MORAL:
Nie zostawaj do pózna w pracy.
Nic dobrego Ci sie tam nie przydarzy!!!

Mala dziewczynka spaceruje sobie z psem po parku...
Podchodzi do niej ksiadz i pyta dzieczynke co tu robi i jak sie nazywa...
Dziewczynka odpowiada iz na imie jej Platek... Ksiadz zrobil wielkie oczy i
spytal, skad sie wzielo tak egzotyczne imie. Dziewczynka patrzy na ksiedza i
mówi:
- Widzi ksiadz to drzewo, wlasnie pod nim moi rodzice wyznali sobie milosc 6
lat temu, równiez pod tym drzewem goraco sie kochali, kochali sie tak mocno,
ze z drzewa zaczely sie sypac platki kwiatów okrywajac ich nagie ciala....
Ksiadz zrobil jeszcze wieksze oczy, pogladzil mala po glówce mówiac:
- No naprawde piekna historia z tym twoim imieniem, ale widze ze masz psa,
jak sie wabi?
Dziewczyka:
- Pigi...
Ksiadz zdziwiony imieniem psa pyta, dlaczego sie tak dziwnie wabi i czeka na
równie zadziwiajaca historie jak poprzednia...
Na to mala dziewczynka nie zastanawiajac sie dlugo odpowiada:
- Bo rucha swinie...

krzywy
19-07-2002, 11:27
Stoi zawiany gość po latarnią i krzyczy:
- Tadziu otwórz, no otwórz, przecież się umówiliśmy, że do ciebie
przyjdę, Tadziuuuuu...
Podchodzi policjant i pyta:
- A co to tak stoimy i krzyczymy, co?
- Umówiłem się z Tadziem, a teraz Tadziu nie chce mnie wpuścić.
Policjant wyjął pałeczkę, uderzył kilka razy w latarnię i krzyknął
stanowczo:
- Panie Tadeuszu, proszę otworzyć, przecież widzimy, że się świeci.

SED
19-07-2002, 11:48
Krzywy, z kąd masz tyle pomysłów.:D:D:D:D:D:D:D

krzywy
19-07-2002, 14:17
wiesz czesto chodze na browarka z kolesiami i uslyszy sie to i tamto :p :mad:D :D :D :D :D a potem sie dziele z wami
Ale nigdy nie pobije żartownisia on jest coooooooooolllll w tych sprawach mozna powiedziec ze debesciak .


Skory do rozmow

Żartownis
20-07-2002, 07:44
spoko dzięki :)
ale ostatnio coś zaniedbuje ten proceder....
ostatnio mam bardzo malutko czasu na komputer.... no i ...

krzywy
20-07-2002, 09:12
A ja kuźwa od dzisiaj bede mial mniej czasu jestem w kur..... .
Opierdolili mi dzisiaj sklep . Pierdoleni złodzieje .
Sory za wyrazenia le kuźwa nie panuje nad swoimi emocjami .
:mad:

Lord Pidzejus
27-07-2002, 18:31
Sw. Mikolaj przylecial do Etiopii. Na lotnisku wita go gromada dzieci
machajac slabowicie raczkami.
* Czemu one tak machaja bez entuzjazmu - pyta Swiety Mikolaj.
* Bo nie jadly - podpowiada mu sekretarz.
* Nie jadly, to nie bedzie prezentów - odpowiada stanowczo Mikolaj

Przychodzą szachiści do prof. Miodka i pytają go:
- Panie profesorze, jak się pisze "SZAC***E"
Profesor dostał rumieńców na twarzy i po chwili namysłu odpowiedział:
- Szanowni państwo, nie lepiej powiedzieć "CISZEJ PANOWIE"

avik
27-07-2002, 19:37
prze***ane, widze ze niezle naspamowane w tym topicu
/spam :D:D:D

seg
27-07-2002, 19:54
Wysłane przez: Lord Pidzejus
"SZAC***E"


Trza bylo napisac s.z.a.c.h.u.j.e. :p

1. Lezy kobieta rozebrana w lozku, koldra rozwalona, baba ma wypieki na twarzy. Wchodzi maz:
- A ty co taka czerwona?
- Bo chora jestem...
Facet chce schowac garnitur do szafy, ale zona powstrzymuje go:
- Nie otwieraj szafy, tam straszy!
Gosciu otwiera mebel, patrzy i mowi:
- Panie sasiedzie, zona chora, a wy ja jeszcze straszycie!

1. Lezy kobieta rozebrana w lozku, koldra rozwalona, baba ma wypieki na twarzy. Wchodzi maz:
- A co ty taka gola lezysz?
- Nie mam sie w co ubrac :(
- Ale ty glupia *****a jestes, popatrz, w szafie jeden ciuch, drugi, trzeci, dzien dobry, panie sasiedzie, czwarty ciuch...

avik
27-07-2002, 20:24
Kowalska się uparła, żeby ją Kowalski zabrał na dancing. Długo jej tłumaczył, że to bez sensu, że go to nie bawi, ale wreszcie ustąpił. Poszli. Wchodzą do lokalu...
- Dzień dobry, panie Kowalski! - wita ich w progu portier. Żona zdziwiona.
W sali podbiega natychmiast kelner.
- Dla pana ten stolik co zwykle?
Żona jeszcze bardziej zdziwiona. Mąż tłumaczy, że pewnie go z kimś mylą.
Podchodzi kelner.
- Dla pana to co zwykle? A dla pani?
Żona zaczyna się wściekać. Zaczyna się występ. Striptizerka ma właśnie zdjąć ostatni element odzieży i pyta kto z sali pomoże jej w tym.
- Ko-wal-ski! Ko-wal-ski! - skanduje sala.
Tego już Kowalskiej było za wiele. Zerwała się i wybiegła z restauracji. Kowalski za nią. Wsiedli do taksówki i jadą do domu. Kowalska całą drogę robi Kowalskiemu wyrzuty. W końcu kierowca taksówki odwraca głowe i mówi:
- Co, Kowalski, takiej pyskatej ****y tośmy jeszcze nie wieźli.

(ReS)Nifelheim
27-07-2002, 20:24
Jedno małżenstwo miało problemy z bezdzietnością. Postanowili więc pojechać do USA, do najlepszego specjalisty w tych sprawach. Mieli tylko jeden problem: żadne z nich nie znało angielskiego. Specjalista dał im jednak na migi znać, że się mają wziąć "do roboty" i to w zaraz w gabinecie. Początkowo nieśmialo, ale po chwili rozkręcili się na dobre. Doktor przygląda się ze wszystkich stron i nagle woła "stop!" Idzie do biura i po chwili wraca z receptą. Po powrocie do kraju mąż poszedl do apteki prosząc o "Trytheotherhol".
- Co?- pyta się aptekarka.
- Trytheotherol, tu pisze na recepcie - mówi facet.
- Niech no pan mi to pokaże -rzekla aptekarka. - Aaa, pan to niewłaściwie przeczytal - tu pisze: Try the other hole.

hmmmmm........

avik
27-07-2002, 20:27
Moze ja troche nie tematycznie ale tez smieszne :D


Przychodzi baba do lekarza z ponczocha na głowie.
- Co pani dolega ?
- Nie widzisz gamoniu , ze to napad ?!

*
Przychodzi baba do lekarza z corka.
- Ania stan prosto, zeby pan doktor zobaczył jaka jestes krzywa.

*
Przychodzi baba do lekarza z gwozdziem w uchu, lekarz sie pyta:
- co pani jest ?
- slucham metalu ...

*
Kowalski rozmawia z Malinowskim:
- Moja zona postanowiła sie odchudzic. Kazda wolna chwile poswieca na jazde konna.
- I jaki jest tego rezultat?
- W ciagu ostatniego tygodnia kon schudl juz o 20 kilogramow.

*
Maz wrocił wcześniej z delegacji. Zobaczyl, ze spod koldry ich malzenskiego loza wystaja cztery nogi.
Zdenerwował sie bardzo, chwycil gruby kij i walil w lezacych ile wlezie.
Zmeczony poszedl do kuchni, a tam wita go... zona:
- Kochany, przyjechali twoi rodzice, polozyli sie w naszym łozku. Czy juz sie z nimi przywitałes?

*
-Czym jest piekna blondynka?
-Rajem dla oczu, piekłem dla duszy i czysccem dla kieszeni !

*
Umiera Angielka. Na lożu śmierci mówi do męża:
- Oh Johny, kochałam cię bardzo, ale raz cię zdradziłam. Ten czarny Rolls-Royce, którym tak lubisz jeździć to właśnie od niego.
Umiera Francuzka. Na lożu śmierci mówi do męża:
- Oh Jean kochałam cię bardzo, ale jeden raz cię zdradziłam. Ta willa na Lazurowym Wybrzeżu, ktorą tak lubisz, to właśnie od niego.
Umiera Rosjanka. Na lożu śmierci mówi do męża:
- Oh Wania kochałam cię bardzo, ale jeden raz cię zdradziłam. Pamiętasz tą skórzaną pilotkę, którą tak bardzo lubiłeś nosić? To on ci ją wtedy ukradł.

*
*****y na basenie.
- jaka woda?- pyta pierwszy
- c***owa - odpowiadają koledzy
- to skaczemy na dupe

*
W pewnym lesie, droga idzie sobie Niedzwiedz - mieszkaniec lasu inteligencja nie grzeszacy.
Spotyka niespodziewanie małego sprytnego zajaczka:
- czesc Misiu !
- cześć zajaczku !
- pozdrawia cie Michal.
Mis zdziwiony; - Jaki Michal ?
- ten co cie w pupe popychal ! - powiedzial zajac i uciekl w las. Mis zdolowany wrocil do domu.
Na drugi dzien to samo.
- czesc Misiu !
- czesc zajaczku !
- pozdrawia cie Michal.
Mis zdziwiony; - Jaki Michal ?
- ten co cie w pupe popychal ! I znowu mis zdołowany wraca do domu.
Sytuacja powtorzyla sie jeszcze kilka razy.
W koncu zdenerwowany Misiek udal sie do Sowy.
Sowa najmadrzejsza w lesie wysluchala Misia i udzieliła mu rady;
- Sprawa jest prosta, musisz sie zajaczkowi zrewanzowac
- Ale jak ?
- Kiedy go znow zobaczysz zaczep go pierwszy i powiedz ze pozdrawia go Maja , on sie zapyta jaka Maja, a ty powiesz, ta co cie ugryzla w jaja. Szczesliwy wiec Misiu poszedl do lasu i juz po chwili spotkal zajaczka.
- Czesc Zajaczek ! Pozdrawia cie Maja
- Maja? aaaa tak mowił mi Michal.
- Jaki Michal ?

*
Na drzewie siedza 2 konie. Jeden kon mowi do drugiego.
- nudzi mi sie.
- A drugi. To zwal konia.

*
Jak rozpoznac fax przeslany przez blondynke ?
Jest naklejony znaczek pocztowy.

*
Co masz zrobic dzisiaj zrob pojutrze, bedziesz mial 2 dni wolnego.

*
Spotyka sie Rosjanin, Polak i Niemiec, jak to zwykle bywa przechwalają się.
Niemiec mówi:
My mamy takiego KingKonga, że jak rozłoży ręce to dotyka wierzowców
Rosjanin mówi:
E tam my mamy takiego KingKonga, że jak rozłoży ręce to dotyka dwie planety
Na to Polak:
Czy te planety są cieple ?
Rosjanin - no taak
No to właśnie są jądra naszego KingKonga odpowiada Polak.

*
SPRZEDAM ŻONĘ
-ROCZNIK 1970
-SPORTOWE ZAWIESZENIE
-LEKKO SIĘ PROWADZI
-PIERWSZY WŁAŚCICIEL
-AUTOMATYCZNE SSANIE
-ATRAKCYJNY WYGLĄD
-NIE BITA
-MOŻLIWOŚĆ JAZDY PRÓBNEJ

avik
27-07-2002, 20:29
Żona Kowalskiego kocha się z miejscowym "Casanovą" i nagle rozlega się dwonek do drzwi.
Kowalska myśli: - mąż wrócił!
Kochankowi każe włazić na żyrandol
Mąż wchodzi i mówi:
- kochanie dlaczego leżysz naga w łóżku?
- żle się czuję
- a ten facet na lampie, to kto?
- aaaaa, to jest malarz
- acha - widzę, widzę, jeszcze farba z pędzla mu kapie.

(ReS)Nifelheim
27-07-2002, 22:43
Leci sobie Superman i ma ochotę sobie pociupciać. Obok przelatuje Batman.
- Hej Batman! Lecisz ze mną na panienki?
- Nie mogę... muszę zwalczać zło i korupcję!
- Frajer z ciebie, cześć!
Leci dalej, a tu na ścianie Spiderman.
- Cześć pająk! Skoczysz ze mną na panienki?
- Nie mam czasu... idę walczyć z dr Octopusem!
- Głupi jesteś, cześć!
Leci dalej, patrzy, a tu leży sobie na dachu jednego z biurowców rozebrana do naga Catwoman z rozchylonymi udami. Superman pomyślał:
"Hmm. Jeżeli będę naprawdę szybki, to jak zapikuję, szybko zrobię co mam zrobić, to nawet nie zauważy i będzie się dalej opalać." Jak pomyślał, tak zrobił.
Z prędkością światła zaatakował i... już po chwili, zaspokojony mknął dalej w przestworza...
Lekko zaniepokojona Catwoman mówi:
- Kurcze... co to było?
- Nie wiem co to było, ale bolało jak cholera! - odpowiedział jej Invisible man...

messiah
30-07-2002, 23:19
:D super xtra kawaly powaga plakalem przy niektorych ze smiechu:p

to ja tak do powyzszego tematu :

Co to jest rzeka??
przeszkoda wodna o wilgotnosci 100%;)

seg
04-08-2002, 01:41
Siedzi z rowie jez i cos wcina. Podchodzi do niego zajac:
- Co jesz?
- Co zajac?

Idzie gosc po parku, patrzy, a tu facet na drzewie i w kasku udajacy motor:
- Wrrrum, wrrrum...
Gosc idzie dalej, a tu znowy inny gosc w kasku udaje na drzewie motor:
- Wrrrum, wrrrum...
Gosc idzie dalej, patrzy i widzi faceta siedzacego na drzewie i pijacego kawe. Pyta sie:
- Czy nie wie pan, czemu tamci dwaj udaja motory?
- Co!? O kur.w.a*, doganiaja mnie!!! Wrrrum, wrrrum...

Jasiu jedzie z tata samochodem, mijaja burdel, a Jasiu pyta:
- Tato, a co to za budynek?
Ojciec troche skolowany, nie wie jak odpowiedziec, wreszcie mowi:
- To jest, synu, dom rozkoszy.
TYDZIEN POZNIEJ
Jasiu dostal kieszonkowe i idzie** do domu rozkoszy. Na miejscu podchodzi do burdelmamy i mowi:
- Poprosze trzy rozkosze.
Dz.iw.ka* nie wie co zrobic, po namysle daje mu trzy kanapki z miodem. Jasiu zjadl pierwsza, zjadl druga, a z trzeciej tylko zlizal miod. Wraca do domu, a tam ojciec pyta:
- Gdzie byles?
- W domu rozkoszy.
- Co tam kur.w.a* robiles, c.h.u.j.u* maly j.e.b.any*?
- Eee... Dwom pierwszym dalem rade, ale trzecia tylko wylizalem :D.

Jak chcecie dowcip po angielsku (po polsku sie go nie da opowiedziec :() to mowcie.

*Piter, WYLACZ TEN SKRYPT!!!
** wczesniej napisalem p.e.d.z.i to mi wygwiazdkowalo - patrz wyzej :)

Dino
04-08-2002, 02:40
Kto to jest - siedzi nad rzeka i czyta gazete... - rzecznik prasowy:p

YouZacK
04-08-2002, 13:41
Dwaj policjanci wracaja wieczorem z pubu. Jeden boi sie pojsc do domu ze strachu przed zona, wiec drugi zaprasza go na noc do siebie.
Wchodza do mieszkania, nagle gosc zauwaza przybita do sciay zelazna miske i wiszacy obok tluczek do ziemniakow. Pyta sie kumpla:
- Co to jest?
- Zegar z kukulka?
- No nie pie.r.dol, jak on dziala?
Wtedy policjant bierze tluczek i mocno uderza w miske.
Po chwili zza sciany slychac glos:
- Ku-ku-ku.rwa, druga w nocy a ten dzwoni...

Dino
04-08-2002, 14:04
:p

Oq_Larry
04-08-2002, 17:29
Przychodzi baba do lekarza
-Panie doktorze cos mnie J.e.b.i.e w stawie
na to doktor:
- to pewnie rak

jaki jest szczyt zrecznosci?
Utrzymac g.ówno w stringach

A jaki jest szczyt bezczelnosci?
Dac dziecku żyletke, powiedziec ze to harmonijka ustna i patrzec jak mu sie usmiech poszerza

podroofki

*Night_Devil*
04-08-2002, 18:02
ostatnio jak czytalem te kawaly to byly tylko do 36 strony ... teraz juz 49 ... za***iste sa niektore .. doslownie plakalem ze smiechu ... a czytania to mialem ponad 2h :D

SED
04-08-2002, 18:55
1.Przychodzi żaba do lekarza z workiem na głowie :
- Czy coś ci dolega.......?
-Niewidzisz k**** że to napad!!!!!!!!!!!!!

2.Idzie czlowiek przez pustynie, ledwo żywy i podchodzi do niego 3 dzikosow i się pytają :
-Bara bara czy śmierć?!
-Hmmmm, co to jest te bara bara? Napewno lepsze od śmierci....niech będzie bara bara

Idzie dalej i spotyka 20 :
-Bara bara czy śmierć?!
-No nie, aż 20-tu, no dobra jeszcze przeżyję......bara bara

Po godzinie spotyka 100 :
-Bara bara czy śmierć?!
-No nie, aż 100....., wybieram śmierć.....
-Skazujemy cie na śmierć przez bara bara......



3. Jasiu dostał od taty kolejkę. Tata chcąc sprawdzić jak się bawi syn uchyla lekko drzwi i zagląda do pokoju........ :
-K**** wsiadać drzwi zamykam !!!!!!!!!!!
-Jasiu jak ty brzydko mówisz!!!!!!!!!! Zabieram ci kolejkę

Po godzinie Jasiu błaga na kolanach, aby tato oddał pociąg.... :
-No dobrze synku, ale masz sie grzecznie bawić........
-Ok

Chcąc sprawdzić poprawę u syna znowu idzie po cichutku do pokoju....
-K**** wsiadać drzwi zamykam, bo przez takiego jednego ch*** mamy k**** godzinne opóźnienie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


4. Żona i 3 kochanków są w domu. Nagle wchodzi mąż....... 1 ucieka do kuchni, 2 do łazienki, 3 chowa się w zbroi rycerza......

Po minucie z kuchni wychodzi człowiek z "pogotowia gazowego" :
-Dzień dobry, gaz naprawiony, 20 zł sie należy......

Po chwili z łazienki wychodzi hydraulik.....
-Dzień dobry, rura naprawiona, 30 zł sie należy......

Nagle mąż dostaje rękojeścią miecza w głowę........
-Przepraszam,......którędy na Grunwald?!

seg
04-08-2002, 21:43
ZAGADKA BAJKOWA

Byla raz krolewna, na ktora zla czarownica rzucila klatwe, przez ktora wszystko, czego dziewcze nieszczesne dotklnelo, topilo sie :(. Krol (jej ojciec) poszedl po rade do maga. Ten powiedzial mu, ze ksiezniczke mozna wyleczyc w jeden sposob: dac jej cos, czego nie bedzie mogla roztopic. Krol (jej ojciec) obwiescil wszem i wobec, ze ten, kto spelni powyzszy warunek, dostanie pol krolestwa i reke ksiezniczki. Zglosilo sie trzech ludzi: dwoch ksiazat i jeden pastuch. Pierwszy ksiaze daje ksiezniczce sztabke zlota. Ona bierze to do reki i... zloto sie topi. Drugi ksiaze daje ksiezniczce najtwardszy kruszec na swiecie - diament. Ona bierze to do reki i... diament sie topi. Pastuch idzie do ksiezniczki i mowi:
- Jasnie pani, wsadz mi reke do kieszeni.
Ona wsadza i... nic. Krolewna zostala uwolniona od klatwy!

PYTANIE

Co bylo w kieszeni pastucha?

.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

ODPOWIEDZ

M&M's - rozpuszcza sie w ustach, a nie w dloni, ale podoba mi sie twoj tok myslenia :).

bibel
04-08-2002, 22:26
Jedzie se jakiś koleś metrem i widzi niezłą dupencje z zaje#####m biustem, no i gapi się nań i gapi, aż ta laska do niego wkurzona za lampienie się na jej piersi mów: ej pastuchu a w ryj chcesz? on na to: o tak a drugiego do ręki. Koniec kawału :P

bibel
04-08-2002, 22:38
Szczyt Zręczności:
Wyskoczyć z 10 piętra i zamknąć za sobą okno.

Szczyt Hamstwa:
Zepchnąć staruszke ze schodów i zapytać się: -do kąd się pani tak śpieszy.

Jest sobie Polak, Francóz i Ruski.
Był konkórs w rozpoznawaniu alkoholi.
Dla francóza zasłonili oczy i dali jakieś coś w kieliszku, na to francóz po chwili odpowiada wino "(nazwa)", a oni na to bardzo dobrze.
Dalej dla ruskiego zawiązali oczy i dali puszke piwa, no to on posmakował i odrzu poznał że to piwo "(nazwa)" zrobione tam gdzieśtam i powiedzili że bardzo dobrze.
A na końcu dali dla Polaka wódki, wpierw oczywiśce zawiązali oczy. On posmakował i powiedział Żytnia... oni na to eee za mało słaby jesteś, a on na to -zaraz zaraz panowie, żytnia 8 mieszkania 5.

SiLenT*_:P
05-08-2002, 00:03
Jasiu chwali się swojemu kumplowi:
- Poznałem świetną laskę i zaprosiłem ja na nockę do siebie, jutro ci
opowiem jak było. Na następny dzień kolega widzi Jasia totalnie wymęczonego.
Pyta go jak było, a Jasiu:
- Świetnie, jedenaście razy!!!!! Prześcieradło sztywne.
- A ona?
- Nie wiem, nie przyszła.

SiLenT*_:P
05-08-2002, 00:09
Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, moja żona pojechała tydzień temu do sanatorium, a ja opiekuję się naszym synkiem. Ubieram go, kąpię, codziennie chodzę z nim na spacer, a mimo to schudł już 6 kilo. Dlaczego?
- A czym pań go karmi?
- O Jezu, wiedziałem, że o czymś zapomniałem!


----------------------------------------------------------------------------------

Facet spacerując ulicą widzi przy wejściu do knajpy (czy też restauracji) ogłoszenie:
"Spełniamy wszelkie zachcianki naszych klientów, ale jeśli jednak będziesz lepszy i nie będziemy w stanie zrealizować twojego zamówienia, to dostaniesz rekompensatę w wysokości 100 USD".
Niewiele myśląc, facet wpada do środka i zamawia pieczoną po parysku szyję żyrafią z frytkami. Zadowolony z siebie ręce zaciera na myśl o wygranej, ale po jakiś pięciu minutach widzi, jak pomocnik kucharza wprowadza przez salę do kuchni żyrafę... i w momencie, kiedy próbuje wstać i uciec podchodzi do niego kelner z setką zielonych:
- Z żyrafą nie ma kłopotów, ale z frytkami nie wyszło.

----------------------------------------------------------------------------------

Jaki jest typ twojej partnerki?
Kobieta - INTERNET: kobieta z trudnym dostępem.
Kobieta - WINDOWS: wszyscy wiedzą, że nic nie potrafi zrobić poprawnie, ale nikt nie może bez niej żyć.
Kobieta - SERWER: zawsze zajęta, kiedy jej potrzebujesz.
Kobieta - EXCEL: mówią, że potrafi wiele, ale zwykle używasz jej do czterech podstawowych potrzeb.
Kobieta - DOS: każdy ją miał co najmniej raz, ale nikt już jej nie chce.
Kobieta - WIRUS: znana także jako "żona"; przychodzi gdy się nie spodziewasz, instaluje się i zużywa wszystkie Twoje zasoby. Gdy próbujesz ją odinstalować, zwykle coś stracisz, ale gdy nie próbujesz - tracisz wszystko.
Kobieta - WYGASZACZ EKRANU: nie jest wiele warta, ale przynajmniej jest z nią trochę zabawy.
Kobieta - RAM: zapomina o wszystkim, kiedy ją odłączasz.
Kobieta - DYSK TWARDY: pamięta o wszystkim, na zawsze.
Kobieta - MULTIMEDIA: sprawia, że okropne rzeczy wyglądają całkiem ładnie.
Kobieta - UŻYTKOWNIK: spieprzy wszystko, czego się dotknie i zawsze chce więcej niż jej potrzeba.
Kobieta - CD-ROM: jest coraz szybsza i szybsza.
Kobieta - E-MAIL: na każde dziesięć jej wypowiedzi, osiem to kompletna
beznadzieja.

----------------------------------------------------------------------------------

Jasio podejrzał, jak jego dziadek "załatwiał się" za stodołą. Po chwili pyta:
- Dziadku, co to było takiego, co ci z rozporka zwisało?
Dziadek nie bardzo wie, jak Jasiowi odpowiedzieć, więc mówi:
- To był ślimak.
- Tak też myślałem - mówi Jasio - bo to do ch... nie było podobne!

-----------------------------------------------------------------------------------

Oq_Larry
05-08-2002, 07:47
Niektóre serwisy internetowe dotyczące humoru nie są tak dobrze wyposazone w dowcipy jak ten temat :)

krzywy
05-08-2002, 09:30
:)

SED
05-08-2002, 10:22
Więcej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D

SiLenT*_:P
05-08-2002, 12:30
Dwóch chłopców rozmawia w przedszkolu:
- Mój tata pływa w marynarce!- chwali się pierwszy.
- A mój w kąpielówkach! - odpowiada drugi.

-----------------------------------------------------------------------------------

Jasiu mówi do kolegi:
- Moja siostra od pięciu lat gra na fortepianie.
- Żartujesz! I nie bolą jej ręce?


-----------------------------------------------------------------------------------

- Mamo, dziś na lekcji pan od matematyki pochwalił mnie!
- To bardzo ładnie, a co powiedział?
- Że wszyscy jesteśmy idiotami, a ja - największym!

---------------------------------------------------------------------------------

Pewnego dnia w góralskiej wsi wybuchł straszny pożar. Palił się dobytek jednego z górali. Zbiegła się cała wieś, ale z płomieni nie dało się już nic uratować. Odzywa się jeden z górali:
- Teraz to wszyscy przyszli się grzać, ale podpalić to nie miał kto!


----------------------------------------------------------------------------------

Einstein pojawia się przy bramie do niebios. Św. Piotr stwierdza:
- Hmm... Wyglądasz jak Einstein, ale czy naprawdę nim jesteś? Nawet nie wiesz, jak różnych metod ludzie próbują, żeby się tu prześlizgnąć.
- Mogę prosić kawałek kredy i tablicę?
Św. Piotr pstryknął palcami, pojawiła się tablica i kreda. Einstein zaczął objaśniać zasady matematyki i fizyki, rysować na tablicy wykresy, itp.
- Ok, wierzę Ci, wchodź.
Następny był Picasso. Scena się powtarza, Picasso prosi o to samo co Einstein. Otrzymuje tablicę i kredę - paroma maźnięciami kredy tworzy surrealistyczny obraz.
- Na pewno jesteś Picassem, wchodź!
Po jakimś czasie do nieba przychodzi Lepper.
- Picasso i Einstein udowodnili kim są. W jaki sposób Ty możesz udowodnić?
- A kto to Picasso i Einstein?
- Wchodź, Andrzej!

-----------------------------------------------------------------------------------

Przedszkolaki sprzeczają się, który z ich wujków jest najważniejszy.
- Mój jest biskupem! - chwali się pierwszy. - I wszyscy wołają do niego: Wasza Wielebność!
- A mój jest kardynałem i mówią do niego: Eminencjo!
- E tam, mój waży dwieście kilo i ludzie jak go widzą, mówią: O Boże!

-----------------------------------------------------------------------------------

Premier Miller odwiedza wzorowe gospodarstwo rolne. Gdy znalazł się w chlewni, pośród stada dorodnych świń, towarzyszący grupie oficjeli fotoreporterzy natychmiast strzelają fotki. Na to Miller:
- Żeby mi tam nie było jakiegoś głupiego podpisu pod zdjęciem - typu "Miller i świnie" czy coś takiego!
- Ależ skąd panie Premierze! - odpowiadają reporterzy. - Wszystko będzie cacy.
Nazajutrz ukazuje się gazeta ze zdjęciem Millera wśród świń z podpisem: "Miller (drugi od lewej)".


----------------------------------------------------------------------------------

krzywy
05-08-2002, 13:00
Dzwoni Małgosia do Jasia.
- Jasiu, czy to ty? Tu Małgosia.
- Tak, słucham.
- Jasiu, jestem w ciąży.
- Tut, tut, tut. Nie ma takiego numeru


Baca wlecze do lasu ścierwo psa. Sąsiad zagaduje:
- A co to się stało, kumie?
- Aaaa... musiołek go zastrzelić!
- To pewnie był wściekły, co???
- No, zachwycony to nie był!!!

Przychodzi baca do kolegi chirurga i mówi:
- Wiesz Kazik pomóż, mam brzydką żonę! Weź ty jej zrób jakąś operacje!
- Ja nie dam rady, ale pogadam z doktorami w Krakowie może się da, ale to będzie kosztować z jakieś dziesięć tysięcy.
Spotykają się po dwóch tygodniach. Mówi lekarz Kazik:
- Tak jak mówiłem, da się załatwić, ino dziesięć patyków przynieś.
- A wiesz Kazik, już nie trzeba, gajowy zgodził się za pięć stówek odstrzelić.




:D