PDA

Zobacz Pełną Wersję : [ dowcipy ] aka HUMOR DLA DOROSŁYCH!!!!!!


Strony : 1 2 3 4 5 6 7 [8] 9 10 11 12 13 14 15 16

Żartownis
09-01-2004, 15:01
10 rzeczy, które zrobiłby mężczyzna, gdyby przez jeden dzień miał pochwę:

1. Natychmiast kupiłby sobie kilka cukini i ogórków.
2. Przez kilka godzin przyglądałby się jej w lusterku.
3. Sprawdziłby czy można zrobić szpagat... ale tak naprawdę do końca......
4. Sprawdziłby czy zmieści się 20 piłeczek ping-pongowych.
5. Z zachwytem przekładałby nogę z nogi na nogę bez konieczności poprawek w kroczu.
6. Opuszczałby bar w ciągu mniej niż 10 minut... PRZED jego zamknięciem.
7. Miałby wielokrotne orgazmy i ciągle byłby gotowy na kolejny... bez drzemki!
8. Poszedłby do ginekologa na badanie, ale pod warunkiem, że dostanie jego przebieg zarejestrowany na video.
9. Siadając na brzegu łóżka modliłby się, aby następnego dnia mieć również piersi...

I w końcu najważniejsza rzecz:
10. Wreszcie znalazłby ten przeklęty Punkt-G !!!





10 rzeczy, które zrobiłaby kobieta, gdyby przez jeden dzień miała penisa:

1. Zaczęłaby szybciej awansować.
2. Nauczyłaby się patrzeć "rozbierając spojrzeniem".
3. Znalazłaby przyczynę fascynacji rytmicznymi ruchami napletka...
4. Sikałaby stojąc przy pisuarze jednocześnie prowadząc "wzniosłe" konwersacje z innymi facetami pochłoniętymi tą samą czynnością.
5. Z determinacją próbowałaby ustalić, dlaczego nie może właściwie trafić w kręgle.
6. Próbowałaby nie kończyć tak szybko...........
7. Stanowczo przestała by uznawać za niewłaściwe dotykanie, miętoszenie i ciągłe poprawianie jego ułożenia w miejscach publicznych.
8. Zaczęłaby podskakiwać nago i patrzeć jak to zabawnie się zachowuje...........
9. Zrozumiała by naukową przyczynę refrakcji światła, która zdarza się miedzy oczami mężczyzny a linijką umieszczoną obok jego członka powoduje, że do końcowego pomiaru zawsze są dodawane min. 4 cm.

I w końcu najważniejsza rzecz:
10. Jeśli by dosięgła - zrobiła by sobie loda!

Żartownis
09-01-2004, 15:05
http://www.aleryj.prv.pl/

http://vestbase.net/please/

Żartownis
09-01-2004, 15:11
Mam 24 lata i ożeniłem się z wdową lat 44, która ma 25-cio letnią córkę. Mój ojciec, który jest wdowcem, ożenił się z tą dziewczyną, i tym samym został moim zięciem, bo to mąż mojej córki. W ten sposób, moja pasierbica została moją macochą, bo jest żoną mojego ojca. Urodził nam się syn, który jednocześnie stał się bratem żony mojego ojca i jego kuzynem oraz odpowiednio moim wujkiem, bo jest bratem mojej macochy. Mój syn jest teraz moim wujkiem.

Żona mojego ojca też urodziła syna, który jest moim bratem, bo jest synem mojego ojca, i jednocześnie moim wujkiem, bo jest synem córki mojej żony. O ile mąż matki kogokolwiek jest jego ojcem, wychodzi na to, że ja jestem ojcem swojej żony i bratem swego syna, i w ten sposób jestem swoim własnym dziadkiem.

Panie Ministrze, proszę o pozytywne rozpatrzenie mojej prośby o demobilizację, gdyż zgodnie z prawem, nie można powołać do służby wojskowej jednocześnie syna, ojca i dziadka.

Żartownis
09-01-2004, 15:23
Nie, niech pani nie ma wyrzutów sumienia. To wcale nie przez pani wejście ten facet tam oszczał tego drugiego obok niego. My faceci ciągle to robimy..."


Rzadko kiedy trafiamy w to, w co celowaliśmy. Czasem, jak pójdę do kibla, zaczynam lać i nagle zaczyna mi się rozbryzgiwać naokoło, więc muszę w coś celować. Kobiety powinny zrozumieć, że penisy maja swój własny rozum. Facet może wejść do kibla, ponieważ wszystkie pisuary są zajęte, wycelować idealnie w kibelek, a jego penis i tak da rade oblać rolkę papieru toaletowego, nogawkę i buty. Mówię poważnie, nie można ufać tym małym pisiorkom! Ja jestem żonaty już od 28 lat i moja żona mnie wytrenowała. Nie pozwala mi odcedzić kartofelków jak facetowi - na stojąco. Muszę odlewać się na siedząco... Przekonała mnie, że to niewielka cena, jaką muszę zapłacić. Bo gdyby jeszcze raz poszła do toalety w nocy i albo siadła na pokrytej moczem desce, albo wpadła do kibla, bo nie położyłem deski, to by mnie zabiła, zanim bym się obudził.

Jeszcze jedna rzecz, o której faceci nie lubią rozmawiać. Ale skoro już ruszyliśmy temat, to pociągnę dalej. To jest nie lada problem i panie powinny go zrozumieć. Chodzi mi o "porannego drąga". Tak, my faceci zwykle budzimy się z dwoma rzeczami: nieodpartym pragnieniem odlania się oraz penisem tak twardym, ze można nim ciąć diamenty! Nieważne jak się wytężasz, nie uda ci się zgiąć cholerstwa. A jak się go nie zegnie, to za cholerę nie można tym celować. A jak nie możesz celować to nie masz wyboru, tylko oszczać całą ścianę i to włochate przykrycie na deskę klozetowa, które wy, kobiety tak strasznie chcecie mieć na desce. A przy okazji, jak używacie tego cholernego przykrycia to deska nie może sama stać. Wiec musimy jedna ręką podtrzymywać deskę klozetowa, a drugą ręką starać się kontrolować nasze, bardziej niż nieprecyzyjne, narządy celownicze.
Czasem tym nowo pożenionym wydaje się (myślę, że panowie tu obecni to potwierdzą), że można zmusić deskę klozetową z tym czartowskim puchatym przykryciem, aby stała. Więc ciskają z całej siły deskę w tył, upychają i sprężają to przykrycie. Ale po chwili puchaty materiał przykrycia się rozpręża i deska niespodziewanie i bez ostrzeżenia spada z ogromna siła tuż przy przyrodzeniu, omal nie obcinając twojego pisiorka! Potem już nie podnoszą desek klozetowych z przykryciem, bo to po prostu niebezpiecznie dla zdrowia.

Starałem się jakoś delikatnie wyjaśnić te skomplikowana poranna sytuację mojej żonie. Powiedziałem jej: Słuchaj, on się nie zegnie. Ona na to: Wiec będziesz do końca życia siadał, tak jak ja. Ok. Spróbowałem wiec siadać z "porannym drągiem". No cóż, wsadzić go pod deskę też nie jest łatwo. I zanim mi się to udało zdążyłem oblać wszystkie ręczniki, wiszące na przeciwnej ścianie... Nawet jeśli siedzisz i zmusisz twoje drewienko do wejścia pod deskę klozetową, to kiedy zaczniesz sikać, mocz i tak wystrzeli przez szczelinę pomiędzy deską a górną krawędzią kibla. Zalejesz sobie wtedy nogi i mocz pocieknie po nogach w dół, prosto na ten śmieszny chodniczek, który kobiety nie wiadomo po co kładą na podłodze pod kiblem!

Udało mi się jednak opracować specjalny manewr, dzięki któremu radzę sobie z owym porannym problemem. Jedynym rozwiązaniem jest przyjąć pozycję "lecącego Supermana" kładąc się w powietrzu nad deskę klozetową. Wymaga to niemałej praktyki, doskonałego balansu ciałem, a także synchronizacji w czasie, lecz jest to jedyny i pewny sposób, aby podczas porannego odpryskiwania się zgromadzić cały mocz w kiblu.

Więc panie powinny zrozumieć, że nie można nas całkowicie winić za taką, a nie inną sytuację. My też podzielamy wasze zainteresowanie higieną i czystością w łazience. Ale są momenty, kiedy rzeczy po prostu wymykają się nam spod kontroli. Nie nasza to wina, lecz Matki Natury.

v3rdun!
15-01-2004, 14:02
Do klasy przychodzi nowy uczeń - Jasiu. Pani chcąc go przedstawić uczniom pyta o jego zainteresowania, zwierzštka.
Pani: Jasiu, masz może pieska??
Jasiu: Kiedyś mieliśmy pieska, ale go zabiliśmy. Ja mięsa nie jem, tata mięsa nie je, a z powodu psa mięsa nie będziemy kupować.
Pani: To może masz kotka??
Jasiu: Kiedyś mieliśmy kotka, ale go zabiliśmy. Ja mleka nie piję, tata mleka nie pije, a z powodu kota nie będziemy mleka kupować.
Pani: Tego już za wiele. Co się tam u was w domu dzieje?? Jutro proszę przyjść do szkoły z mamą!
Jasiu: Kiedyś mialem mamusię, ale jš zabiliśmy. Ja jeszcze nie dupczę, tata już nie może, a z powodu sąsiada matki nie będziemy trzymać.

krzywy
15-01-2004, 20:11
Tracham sobie dziś bryką jak wporzo umcyk, z ziomalem pingpongiem.
Nagle lookam, a tu śmiga dojara, szmaty ma cool, aż widać jej
majtki z uzdą, na gałach matriksy, normalnie zajebaszczo. Koleś szybko
zlepil
balwana i pyta - sciemniamy?
Nie chciałem, bo z niego przygas i zawsze trzodę robi.
No i widać że to blachara, a moja bryka to trabant po tuningu.
Mi to tito, ziomal, mówię, palimy trampki, jutro tejknę od zgreda fure
i pościemniamy, zresztą dziś nie mam genów nawet na ciurlanie dropsa.
Poza tym jutro pogrzeb a ja czeski jestem i nie chcę rano schizować.
Ziomal walnął
karpia i looka na mnie jakbym miał errora ale gada MTV brachu -sobie
możesz nawet bić Niemca po kasku jak lubisz.
Uderzyliśmy jeszcze do Maca i wrzuciliśmy po wieśmaku a potem na chawire.

Yo! Spox! Pozdro!

Słownik:
lepić bałwany - zażywać amfetaminę
bić Niemca po kasku - onanizować się
blachara - dziewczyna, której podobają się chłopcy mający
dobre auta
bez trzody chlewnej - spokojnie, bez zbędnego pośpiechu
czeski jestem - nic nie umiem
ciurlać dropsa - uprawiać seks oralny
dojara - kobieta z dużymi piersiami
dzień zagłady - wywiadówka
K3 - określenie randki: kino, kolacja, kopulacja
kanarinios - kontrolerzy biletów
kaszlaki - papierosy Klubowe
karmić łabędzie - wymiotować
majtki z uzdą - stringi
matriksy - okulary
mieć error - mieć trudności ze zrozumieniem czegoś
mi to tito - nic mnie to nie obchodzi
MTV - skrót od: mnie to wali
na Irak - na pewno
nie mieć genów - być zniechęconym do wszystkiego
paćkarnia - plastyka
palić trampki - uciekać z lekcji
pinpong - o kimś niewielkiego wzrostu
pizza - trądzik
pogrzeb - praca klasowa
przygas - mało rozgarnięty chłopak
robić trzodę - zachowywać się niestosownie
RWD - skrót od: ratuj własną dupę - uciekamy
schizować - panikować
sorka - ogólnie o nauczycielce, siostra, przepraszam
szczańsko - radość, śmiech
szmalarny - człowiek bogaty
tejknąć - wziąć, często bez pozwolenia
umcyk - mężczyzna, który jeYdzi samochodem, słuchając
muzyki techno
walnąć karpia - zdziwić się
wiesław - człowiek ubierający się niegustownie, niemodnie
wygib - osoba uważana za dziwną
zajebaszczo/zajebiaszczo/zajebiście -
doskonale, dobrze, świetnie zarzucić - zjeść zdzisiu? - czy
coś cię dziwi?
zapalić znicza - zapalić papierosa

Xirios
17-01-2004, 06:46
> Jedzie Miller służbową Lancią z kierowcą przez wioski nagle -
> jeb potrącili świnie...
> Premier mówi do kierowcy:
> - Idź to pewno z tamtego gospodarstwa ta świnia, powiedz, że
> dostaną za nią odszkodowanie od rządu...
> No to poszedł kierowca...
> Po dwóch godzinach czekania Leszek patrzy, a kierowca wraca
> napity: flaszka w ręce, koszula i rozporek rozpięty...
> - Co się stało? - pyta premierro
> - Panie premierze poszedłem tam, a gospodarz postawił flaszkę ,
> druga dał do domu, żona zrobiła pyszny obiad, a jego 18 letnia
> córka tak mi dogodziła, że nigdy w zyciu tak nie miałem
> - To co im powiedziałeś ?- pyta Miller
> - A wszedłem i powiedziałem: Jestem kierowcą Millera i ...
> zabiłem świnie

Szymon
17-01-2004, 08:57
Ucieka krowa z koniem od byka i włażą na dzrzewo.byk chce najpierw zwalic krowe!
a krowa na to:
-zwal se najpierw konia:P



Pani pyta sie Jasia opowiedz mi kilka zdań o zimie...
Jasiu mysli i mowi tak
Śnieg pada jest mróz i wilki się na lodzie pieprzą
żle Jasiu!! mówi pani
no pewnie że żle bo im się łapy ślizgają odpowiada Jaś.



Rozmawia żyrafa z zajączkiem.
-widzisz,zajączku,to ogromne szczęście mieć taaaką długą szyję.Każdy listek,który zjem powoli wędruje w mojej długiej szyi,aż trafi do żołądka.Ale zanim tam się znajdzie,moge długo cieszyć się smakiem zielonych roślinek,rozkoszować się soczystym aromatem liści.A latem,zajączku,mówię ci,latem chłodna woda ze strumyku powoli spływa w mojej dłuuugiej szyi,gasząc pragnienie.Ty nigdy tego nie doświadczysz.No cóż,ale to nie twoja wina.Nie każdy ma taką wspaniałą,dłuuuugą szyję.
A zajączek na to:
-Rzygałeś kiedyś

krzywy
20-01-2004, 19:26
Użytkownik Adam Babicz napisał:
>Wiadomość
>Sprawdź swoją osobowość - test Cambridge.
>
> Poniższy test został ułożony przez naukowców z Oxford. Jego wyniki są zaskakująco prawdziwe, a opiera się on na jednym prostym pytaniu: Jaki jest kolor Twojego ulubionego teletubisia?
>
> A.Żółty
> B.Purpurowy
> C.Zielony
> D.Czerwony
> (zdecyduj zanim klikniesz na "czytaj dalej")
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
> Odpowiedzi dla Kobiet:
>
> A. Jeśli wybrałaś żółtego teletubisia... Jesteś łagodna i pogodna. Ludzie
> często przychodzą do Ciebie, a Ty doskonale poprawiasz im humor. Nie
> najlepiej układa Ci się z ludźmi, którzy wybrali czerwonego Teletubisia.
>
> B. Jeśli wybrałaś purprowego teletubisia... Jesteś bardzo aktywna i pełna
> energii. Masz mnóstwo pomysłów, kt óre pomagają lepiej żyć Tobie i Twoim
> znajomym. Wystrzegaj się ludzi spod zielonego teletubisia - oni często Cię
> nudzą.
>
> C. Jeśli wybrałaś zielonego teletubisia... Jesteś spokojna i opanowana.
> Rodzina odgrywa najważniejszą rolę w Twoim życiu. Często poświęcasz się
> dla innych. Ludzie, którzy wybrali żółtego teletubisia są dla Ciebie najlepszymi partnerami.
>
> D. Jeśli wybrałaś czerwonego teletubisia... Jesteś wulkanem emocji i
> namiętności. Potrafisz zaciekle bronić swoich opinii oraz walczyć o to w
> co wierzysz. W połączeniu z ludźmi spod purpurowego teletubisia tworzysz
> mieszankę wybuchową...
>
> Odpowiedzi dla Mężczyzn:
>
> A. Jeśli wybrałeś żółtego teletubisia - jesteś gejem.
> B. Jeśli wybrałeś purpurowego teletubisia - jesteś gejem.
> C. Jeśli wybrałeś zielonego teletubisia - jesteś gejem.
> D. Jeśli wybrałeś czerwonego teletubisia - jesteś gejem.< BR>>
> Kto to słyszał, żeby normalny, dorosły facet oglądał bajki dla 3-latków
>
>
> ----------------------------------------------------------------------
> Ktos czyta Twoja poczte? Zaloz sobie prywatne konto!!!
> >>> http://link.interia.pl/f17b7
>


--------------------------------------------------------------------------------



Sprawdź swoją osobowość - test Cambridge.

Poniższy test został ułożony przez naukowców z Oxford. Jego wyniki są zaskakująco prawdziwe, a opiera się on na jednym prostym pytaniu: Jaki jest kolor Twojego ulubionego teletubisia?

A.Żółty
B.Purpurowy
C.Zielony
D.Czerwony
(zdecyduj zanim klikniesz na "czytaj dalej")














Odpowiedzi dla Kobiet:

A. Jeśli wybrałaś żółtego teletubisia... Jesteś łagodna i pogodna. Ludzie
często przychodzą do Ciebie, a Ty doskonale poprawiasz im humor. Nie
najlepiej układa Ci się z ludźmi, którzy wybrali czerwonego Teletubisia.

B. Jeśli wybrałaś purprowego teletubisia... Jesteś bardzo aktywna i pełna
energii. Masz mnóstwo pomysłów, które pomagają lepiej żyć Tobie i Twoim
znajomym. Wystrzegaj się ludzi spod zielonego teletubisia - oni często Cię
nudzą.

C. Jeśli wybrałaś zielonego teletubisia... Jesteś spokojna i opanowana.
Rodzina odgrywa najważniejszą rolę w Twoim życiu. Często poświęcasz się
dla innych. Ludzie, którzy wybrali żółtego teletubisia są dla Ciebie najlepszymi partnerami.

D. Jeśli wybrałaś czerwonego teletubisia... Jesteś wulkanem emocji i
namiętności. Potrafisz zaciekle bronić swoich opinii oraz walczyć o to w
co wierzysz. W połączeniu z ludźmi spod purpurowego teletubisia tworzysz
mieszankę wybuchową...

Odpowiedzi dla Mężczyzn:

A. Jeśli wybrałeś żółtego teletubisia - jesteś gejem.
B. Jeśli wybrałeś purpurowego teletubisia - jesteś gejem.
C. Jeśli wybrałeś zielonego teletubisia - jesteś gejem.
D. Jeśli wybrałeś czerwonego teletubisia - jesteś gejem.

Kto to słyszał, żeby normalny, dorosły facet oglądał bajki dla 3-latków

Żartownis
21-01-2004, 13:53
> Dnia 19-11-2003 o godz. 20:55 Rafał napisał:
>
> Byłem szczęśliwy. Byłem tak szczęśliwy jak tylko
> mógłbym to sobie wyobrazić.
> Z moją dziewczyną spotykałem się ponad rok i w końcu
> zdecydowaliśmy się wziąść ślub. Moi rodzice byli
> naprawdę zachwyceni i pomagali nam we
> wszystkich przygotowaniach do naszego wspólnego
> życia, przyjaciele cieszyli się razem ze mną a moja
> dziewczyna... była jak spełnienie moich najśmielszych marzeń.
> Tylko jedna rzecz nie dawała mi spokoju - dręczyła i spędzała
> sen z powiek... jej młodsza siostra. Moja przyszła
> szwagierka miała dwadzieścia lat, ubierała wyzywające obcisłe
> mini i króciutkie bluzeczki, eksponujące krągłości jej młodego,
> pięknego ciała. Często kiedy siedziałem na fotelu w salonie,
> niby przypadkiem schylała się po coś tak, że nawet nie
> przyglądając się, miałem przyjemny widok na jej majteczki.
> To nie mógł być przypadek, nie zachowywała się tak nigdy
> kiedy w pobliżu był ktoś jeszcze. Któregoś dnia siostrzyczka
> mojej dziewczyny zadzwoniła do mnie i poprosiła abym po
> drodze do domu wstąpił do nich rzucić okiem na ślubne
> zaproszenia. Kiedy przyjechałem była sama w domu.
> Podeszła do mnie tak blisko, że czułem słodki zapach jej
> perfum i wyszeptała, że wprawdzie wkrótce będę żonaty,
> ale ona pragnie mnie tak bardzo... i czuje, że nie potrafi
> tego uczucia pohamować... i nawet nie chce. Powiedziała,
> że chce się ze mną kochać, tylko ten jeden raz, zanim wezmę
> ślub z jej siostrą i przysięgnę jej miłość i wierność póki śmierć
> nas nie rozłączy. Byłem w szoku i nie mogłem wykrztusić z
> siebie nawet jedenego słowa. Powiedziała "Idę do góry,
> do mojej sypialni. Jeśli chcesz, chodź do mnie i weź mnie,
> nie będę czekać długo".
> Stałem jak skamieniały i obserwowałem ją jak wchodziła po
> schodach kusząco poruszając biodrami. Kiedy była już na
> górze ściągnęła majteczki i rzuciła je w moją stronę.
> Stałem tak przez chwilę, po czym odwróciłem się i poszedłem
> do drzwi frontowych. Otworzyłem drzwi i wyszedłem z domu,
> prosto, w kierunku zaparkowanego przed domem samochodu.
> Mój przyszły teść stał przed domem - podszedł do mnie
> i ze łzami w oczach uściskał mówiąc "Jesteśmy tacy szczęśliwi, że
> przeszedłeś naszą małą próbę.
> Nie moglibyśmy marzyć o lepszym mężu dla naszej
> córeczki. Witaj w rodzinie!"
>
> A morał z tej historii... Zawsze trzymaj prezerwatywy
> w samochodzie.
>

Żartownis
22-01-2004, 16:52
Zakład

Pewnego dnia pewna starsza dama przyszła do Deutsche Bank z torbą
pełną pieniędzy. Podeszła do stanowiska i poprosiła o prywatną
rozmowę z prezesem banku, gdyż chciała otworzyć konto, a "proszę
zrozumieć, chodzi o wielką sumę pieniędzy". Po długotrwałych
dyskusjach pozwolono starszej pani spotkać się z prezesem, bo w końcu
nasz klient - nasz pan. Prezes spytał o kwotę, jaką starsza pani
zamierzała wpłacić. Ona zaś odpowiedziała, że chodzi o 50 milionów
EUR. Po czym otworzyła torbę, żeby go przekonać, iż tak jest w
rzeczywistości. Naturalnie zaciekawiony prezes pyta o pochodzenie
tych pieniędzy.

- Szanowna pani, jestem zaskoczony ilością pieniędzy, jaką ma pani
przy sobie! Jak pani tego dokonała?
- Całkiem prosto. Zakładam się.
- Zakłada się pani? - pyta prezes - Ale o co?
- Cóż, o wszystko co możliwe. Na przykład mogę się z panem założyć o
25.000 EUR, że pańskie jaja są kwadratowe!
Prezes zaśmiał się głośno i powiedział:
- Przecież to śmieszne! W ten sposób nie mogłaby pani nigdy tak dużo
zarobić.
- Cóż, przecież powiedziałam, że w ten sposób zarobiłam moje
pieniądze. Byłby pan gotowy założyć się ze mną?
- Ależ oczywiście! - odpowiedział prezes (w końcu szło o kupę
pieniędzy) - zakładam się, o 25.000 EUR, że moje jaja nie są
kwadratowe.
Starsza pani odpowiada:
- Zakład stoi, ale ponieważ stawką są duże pieniądze, czy mogę
przyjść jutro o 10.00 razem z moim prawnikiem, żeby sprawdzić
naocznie i przy świadku?
- Jasne - prezes wykazał zrozumienie.

Całą noc był prezes niesamowicie nerwowy i spędził wiele godzin na
sprawdzeniu, czy jego jaja znajdują się w swojej dotychczasowej
formie. Z jednej i drugiej strony. W końcu przy pomocy głupiego testu
osiągnął 100-procentową pewność. Wygra ten zakład.

Następnego ranka o 10.00 przyszła starsza dama ze swoim prawnikiem do
banku. Przedstawiła sobie obu panów i powtórzyła, iż chodzi o zakład,
którego stawką jest 25.000 EUR. Prezes zaakceptował zakład, iż jego
jaja nie są kwadratowe. W celu przekonania się o tym fakcie,
poprosiła go dama o opuszczenie spodni. Prezes opuścił spodnie.
Starsza pani nachyliła się, spojrzała uważnie i spytała ostrożnie,
czy może dotknąć jaj.
- No dobrze - odpowiedział prezes - 25.000 EUR są tego warte i mogę
zrozumieć, że chce się pani do końca przekonać.
Starsza pani ponownie się nachyliła i wzięła "piłeczki" w swoje
dłonie. Wtedy zauważa prezes, że prawnik zaczyna uderzać głową w
ścianę.

Prezes pyta więc kobietę:
- Co się stało z tym pani prawnikiem?
- Nic, założyłam się z nim tylko o 100.000 EUR, że dzisiaj o godz.
10.00 będę trzymała w dłoniach jaja prezesa Deutsche Bank...

crack
22-01-2004, 18:13
jeden z lepszych kawałów jak nie najlepszy jaki w życiu widziałem :>

\/\/i+eI<
22-01-2004, 22:51
Profesor filologii polskiej na wykładzie:
- Jak Państwo wiecie w językach słowiańskich jest nie tylko
pojedyncze zaprzeczenie. Jest tez podwójne zaprzeczenie. A nawet podwójne zaprzeczenie jako potwierdzenie. Nie ma natomiast podwójnego potwierdzenia jako zaprzeczenia.
Na to student z ostatniej ławki:
- Doobra, doobra.



Dziadek parkuje starego rzęchowatego maluszka pod sejmem. Wyskakuje ochroniarz:
-Panie, zjeżdżaj pan stad! To jest sejm, tu się kręcą posłowie i senatorowie!
Dziadek na to:
-Ja się nie boje, mam alarm.

Żartownis
23-01-2004, 09:01
dobre na stres

Często zdarza się nam mieć zły dzień. I bardzo chcemy się na kimś wyżyć. Tak, to się naprawdę zdarza. Ale moim zdaniem zbyt często wyżywamy się na bliskich i znajomych, podczas gdy o wiele lepiej jest wyładować stres na kimś zupełnie obcym.

Postąpiłem tak pewnego dnia. Przypomniałem sobie w biurze o zaległym telefonie, jaki miałem wykonać. Odnalazłem numer w notesie i wystukałem go na klawiaturze telefonu. Usłyszałem, jak jakiś facet po drugiej stronie mówi "halo!", więc zapytałem grzecznie, czy mogę rozmawiać z Anią. Facet bez słowa rzucił słuchawką. Byłem kompletnie zaskoczony. Jak można być tak źle wychowanym! Sprawdziłem jeszcze raz numer do Ani i wykręciłem go (okazało się, że przekręciłem dwie ostatnie cyfry). A po zakończeniu rozmowy postanowiłem znowu zadzwonić pod poprzedni "zły" numer i kiedy tylko tamten facet podniósł słuchawkę rzuciłem krótkim "ty chuju!", po czym rozłączyłem się. Zapisałem sobie jego numer na żółtej karteczce i przykleiłem na monitorze.

Raz na kilka tygodni, kiedy coś wyjątkowo źle mi wychodziło, kiedy płaciłem zaległe rachunki, dostałem mandat za parkowanie albo z innego powodu miałem zły dzień, dzwoniłem do typa i kiedy tylko się zgłosił, serwowałam mu głośne "ty chuju!". Od razu robiło mi się lepiej...
Po pewnym czasie telekomunikacja wprowadziła program identyfikacji numeru
dzwoniącego, przez co mój nowy sposób na chandrę i stres okazał się poważnie zagrożony. Zadzwoniłem więc do typa, przedstawiając się jako pracownik telekomunikacji i zapytałem:

- przepraszam, czy słyszał pan może o naszej nowej ofercie w zakresie identyfikacji numeru dzwoniącego?
- Nie! - uciął i rzucił słuchawkę.

Zadzwoniłem do niego ponownie:

- nie słyszałeś o tym programie dlatego, że jesteś zwyczajnym chujem!



Kilka dni później, kiedy na parkingu przed supermarketem próbowałem zająć ostatnie wolne miejsce, jakiś dresiarz w BMW bezczelnie zajechał mi drogę i wepchał się na moje miejsce. Wkurzyłem się nielicho. Na beemce była kartka "na sprzedaż" i numer telefonu. Zanotowałem go skrupulatnie. Wieczorem zadzwoniłem.

- Halo, czy to pan ma beemkę do sprzedania?

- Tak.
- A gdzie można ją obejrzeć?
- Stoi na podwórzu domu przy Leśnej 23.
- A kiedy pana można złapać w domu?
- No tak od 17.00 już raczej jestem.


Zapisałem numer dresiarza na żółtej karteczce, tuż poniżej numeru faceta, do
którego miałem zwyczaj poprzednio dzwonić. Teraz miałem dwóch dupków, na których mogłem się wyżyć. Ale po kilku dniach wydzwaniania do nich poczułem, że nie było to już takie podniecające, jak na początku...

Wpadłem na zupełnie inny pomysł... Zadzwoniłem do tego pierwszego faceta.

- Halo! - rzucił jak zwykle.

- Ty chuju! - krzyknąłem, ale tym razem nie odłożyłem słuchawki. - Jesteś tam jeszcze?
- Jestem! - krzyknął. - Jestem, pieprzony palancie! Nie wiem, kim jesteś, ale chciałbym cię dostać w swoje ręce! Gnoju, kurwa, powiedz gdzie mieszkasz, to zaraz pojadę i ci rozjebię ten oblany ryj!
- Tak? No to mieszkam przy Leśnej 23... Poznasz po czarnej beemie zaparkowanej w podwórzu! Czekam na ciebie, ciemny baranie z lasu!
Facet rzucił słuchawką a ja natychmiast wykręciłem numer dresiarza.
- Halo, to ty, pedale? Dzwonię do ciebie, bo mam ochotę w końcu ci przypierdolić! Jak masz jaja to wyjdź przed dom, zaraz u ciebie, kurwino, będę!



W chwilę potem zadzwoniłem na policję, informując o bójce w okolicach Leśnej 23, oraz do telewizji regionalnej, wspominając coś o porachunkach gangsterów. Na koniec podjechałem samochodem w okolice Leśnej i patrzyłem na dwóch dupków, bijących się w światłach dwóch radiowozów i reflektorów ekipy telewizyjnej...

Żartownis
23-01-2004, 09:04
Po czym poznać ze nie jesteś studentem:


6 rano wstajesz, a nie kładziesz się spać. Seks w pojedynczym łóżku sprawia Ci trudności techniczne. W lodówce trzymasz więcej jedzenia niż picia. Twoje fantazje o seksie z trzema kobietami o skłonnościach lesbijskich naraz zostały zastąpione przez fantazje o seksie z kimkolwiek. Nie zgłaszasz się już do testów nowych leków na ochotnika. Znasz każdego ze śpiących w twoim domu. Swoja ulubiona melodie słyszysz w windzie w budynku, w którym pracujesz. Nie dostajesz już listów z pogróżkami z banku. Nosisz ze sobą parasol. Siedmiodniowe popijawy się już nie zdarzają. Nie chodzisz do supermarketu ze wszystkimi przyjaciółmi. Korzystasz ze stałych zleceń i kredytu w rachunku bieżącym. W domu działa ogrzewanie Twoi przyjaciele zawierają związki małżeńskie i rozwodzą się, zamiast się po prostu spotykać i rozstawać. Płacisz rządowi co rok tysiące zł. Zamiast 130 dni wakacji masz ich 20. Dżinsy i pulower nie są już eleganckim strojem. Dzwonisz na policje, bo te cholerne dzieciaki z mieszkania obok nie chcą ściszyć muzyki. Wstajesz rano z łóżka nawet, jeśli pada. Mycie się nie jest nudnym rytuałem. Starsi krewni nie krępują się opowiadając przy tobie kawały o podtekście seksualnym. Nie masz pojęcia, o której zamykają najbliższą budkę z hamburgerami. Ubezpieczenie samochodu jest coraz tańsze, a koszty utrzymania coraz wyższe. Pomysłów na drinki nie czerpiesz z doświadczenia lokalnych włóczęgów. Nie odkładasz niedojedzonej pizzy do lodówki na później. Nie spędzasz polowy dnia na strategicznym planowaniu trasy wieczornej eskapady po knajpach. Nienawidzisz "cholernych studentów - pasożytów". Gdy jesteś pijany nie czujesz już tego dziwnego pociągu do znaków drogowych. Nie przystoi już spać w poczekalni dworcowej. Nie potrafisz już przekonać mieszkających z Tobą do "picia aż do rana". Zawsze wiesz, gdzie jesteś, gdy się budzisz. Nie zdarzają Ci się już drzemki od południa do 18. Ogień w kuchni nie jest już powodem do dobrej zabawy. Do apteki chodzisz po Panadol i cos na wrzody, a nie po prezerwatywy i testy ciążowe. Pamiętasz imię osoby, obok której się budzisz. Śniadania jesz w porze śniadania. W twojej kuchni nie mieszkają myszy ani szczury. Lista zakupów jest dłuższa niż zupka z kubka i szesciopak piwa. Używałeś odkurzacza. Łamanie prawa oznacza przekroczenie dozwolonej prędkości o 10 km/h. Zamiast mówić "Już nigdy tyle nie wypije" mówisz "Nie potrafię już pić tyle, co kiedyś". Ponad 90% Twojego czasu spędzonego przed komputerem to zwykła praca. Nie eksperymentujesz już z zakazanymi substancjami. Już nie pijesz w domu przed wyjściem do knajpy, żeby tam zaoszczędzić.

slayer_Nalar
23-01-2004, 18:46
Idzie bezdomny przez park. Nagle słyszy coś w krzakach, zagląda a tam wróżka.
-znalazłeś mnie więc spełnie twoje trzy życzenia
Bezdomny popatrzył po sobie
-dobra chce żebys zmieniła te łachmany w jakiś pożądny strój
Wrózka wypowiedziała zaklęcie i łachmany zmieniły sie w garniak od Armianiego.
Bezdomny zadowolony stwierdza
-chce mieć jakiś świetny samochód
Wróżka wypowiedziała zaklęcie i przed bezdomnym pojawiła się limuzyna
Bezdomny popatrzył na wróżke i stwierdził że fajna laska więc mówi:
-chciałbym znaleźć sie pomiędzy twoimi nogami
Wróżka wypowiedziała zaklęcie i przemieniła go w podpaske.

Ale te twoje żartowniś i tak są nie do przebicia

YooDash
23-01-2004, 20:20
Wysłane przez: Żartownis
dobre na stres



Juz to dawalem w tym temacie:D

Carlos
23-01-2004, 21:39
Lecą trzy samoloty, jeden w lewo, drugi w prawo, a trzeci za nimi.

Żartownis
23-01-2004, 22:08
Wysłane przez: YooDash


Juz to dawalem w tym temacie:D



łuuups :) przez jakis czas nie czytałem forum :)

Cooler
24-01-2004, 08:52
Wpada facet do apteki i krzyczy:
- Ludzie! Przepuście mnie bez kolejki! Tam człowiek leży i czeka!!!
Ludzie poruszeni przepuścili, facet podbiega do okienka i krzyczy:
- Dwie prezerwatywy proszę...
***
Pewien mężczyzna kupił dojarkę do celów erotycznych. Wrócił do domu, zasiadł w fotelu i podłączył się do ssaka od dojarki. Przeżywał orgazm za orgazmem, nigdy jeszcze tak dobrze mu nie było. Po dwóch godzinach ma w końcu dość, szuka wyłącznika - nie ma. Próbuje oderwać ssak od własnego interesu - nie da rady. A dojarka cały czas ssie. Z wielkim trudem łapie za telefon i dzwoni do producenta:
- Dzień dobry, ja u państwa kupiłem dzisiaj dojarkę, chciałbym się dowiedzieć, jak się ją wyłącza.
- Przede wszystkim - odpowiada sprzedawca - chciałbym pogratulować panu doskonałego wyboru, gdyż jest to produkt najwyższej marki...
- Dobra, dobra, ale gdzie się go wyłącza.
- Nasza dojarka wyłącza się automatycznie po uciągnięciu 25 litrów.

***
Samolot zbliża się do Tajlandii i podchodzi do lądowania. Z głośników słychać głos stewardesy:
- Ostrzegamy państwa, że połowa ludności Tajlandii ma HIV, a druga połowa - gruźlicę.
- Co ona powiedziała? - pyta sie wnuczka przygłuchawy dziadek.
- Żeby dupczyć tylko te, które kaszlą

***
- Baco macie takiego małego pieska i wieszacie na furtce napis "UWAGA PIES"?
- A bo mi go już 3 razy zdeptali...

***
Turysta z USA pojechał do Izraela. Woła taksówkę i mówi:
- Panie, zawieź mnie tam...no....no tam, gdzie Żydzi płaczą.
...i taksówkarz zawiózł go pod Urząd Skarbowy

***
Przychodzi facet do lekarza ze spermą w dłoniach i mówi:
- Panie, normalnie w pale się nie mieści.

***
Jedzie policja polonezem, a na ławce leży jakiś żur. Podjeżdżają.
-Co pan se tu hotel robi?
-A co ja k**** informacja?
-W takim razie do poloneza.
-Z pedałami nie tańczę.

***
Przychodzi żaba do lekarza ze skarpetką na głowie.
- Co Ci dolega - pyta lekarz?
- Nic mi k***a nie dolega, to jest napad !!!

***
Stanął baca przed sądem za nielegalne posiadanie broni.
- Co macie na swoją obronę, baco? - pyta prokurator.
Baca odpowiada:
- Czołg w stodole!

***
Rozprawa w sądzie o przyznanie alimentów:
- Baco, a znacie tę oto Marynę?
- Ano znam.
- A to dziecko, to wyście jej zmajstrowali?
- Ano ja.
- A co będzie z płaceniem za dziecko?
- Ja tam panocku za te robote nic nie chce.

***
Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze mam gwiżdżące piersi.
- To niemożliwe. Niech pani zdejmie biustonosz.
Baba zdjęła biustonosz, a piersi fiuuuu, gwizdnęły o podłogę!

***
Pewnego dnia spotyka miś zajączka, który ma na uszach prezerwatywy.
- Te zając co jest grane, po co ci te gumy ?
- Bo jestem smutny, mam kiepski humor i w ogóle...
- No dobra ale po co Ci te gumy na uszach ???
- Bo podkreślają mój ch..owy nastrój !!!

***
Przez pustynie zasuwa kangur. Zatrzymuje się.
Z torby wysuwa sie głowa pingwina .
Pingwin rozgląda sie i puszcza pawia .
W tym samym czasie na biegunie północnym mały kangur tupie z zimna i cedzi:
- Pier***ona wymiana studentów!

***
Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, koniecznie potrzebuje dla siebie jakiejś rozrywki.
- Jakiego rodzaju?
- Noo, najlepiej rodzaju męskiego.

Cooler
24-01-2004, 09:02
***
17 letnia córka pyta mamy:
-Mamo co to jest impotencja???
mama zakłopotana mówi:
-kurcze córciu nie wiem jak ci to wytłumaczyć ale to jest mniejwięcej tak jakbyć gotowanym makaronem grała w bierki.

***
Jasiu wykopał z piaskownicy granat i pokazuje go mamie.
Mama:
- Wyrzuć to cholerstwo do pieca, bo nas pozabija!

***
Nauczycielka zwraca się do uczniów:
- Pamiętajcie dzieci, zawsze trzeba słuchać rodziców!
- To ja mam problem - mówi Jasio - moja mama śpiewa w zespole disco polo!

***
Ale ta dzisiejsza młodżiesz rozzrzutna.
Mówi plemnik do plemnika spływając po ścianie.

***
W piekle dziwki stoją przed sądem. Pierwszej diabeł się pyta:
- Ile razy dałaś dupy?
-200 razy!
- Do kotła!
Sytuacja powtarza się kilkukrotnie. Podchodzi do diabła kolejna dziwka.Diabeł pyta:
- Ile razy dałaś dupy?
- 80 razy!
Na to diabeł do podwładnych:
- Doładować do setki i do kotła!

***
Skoki spadochronowe w jednostce wojskowej. Porucznik mówi do szeregowego Fąfary:
- Szeregowy Fąfara to jest spadochron. Kiedy wyskoczycie z samolotu to pociągnijcie za tą linkę, wtedy otworzy się spadochron. Jeśli spadochron się nie otworzy to pociągnijcie za drugą linkę. Jeśli to nie podziała to pociągnijcie za trzeci linkę. A jeśli to nie podziała to macie w kieszeni instrukcję obsługi.
Fąafara wyskoczył z samolotu i chce otworzyć spadochron. Pociąga za pierwszą linkę i nic, pociąga za drugą linkę i nic, pociąga za trzecią linkę i nic. Wyjmuje instrukcję obsługi i czyta:
- Ojcze nasz któryś jest w niebie...

***
Ojciec pyta się córki:
- Kiedy wreszcie znajdziesz sobie męża?
- Nie potrzebny mi mąż. Mam wibrator.
Pewnego dnia córka wróciwszy z pracy widzi na stole skaczący wibrator i z oburzeniem pyta się ojca:
- Tato co Ty u licha robisz?
- Piję z zięciem!!

***
Żona Fąfary wbiega do szpitala i pyta:
- Mojego męża przejechał walec, w którym on leży pokoju?!!!
A lekarz odpowiada:
- 23, 24, 25.

Cooler
24-01-2004, 09:05
A na koniec trochę bajek :D

***
Bajka o mozu panterze i mieliźnie.
-Moze pan tera mnie liźnie po dupie!

***
bajka o pałacyku i latarence.
-Pała cyk i lata ręka.

***
Bajka o jabłonce.
-Miałam ci ja błonkę.

***
Bajka o manifeście.
-Mani fest cycki urosły.

***
Bajka o mijaniu Kalisza.
Ostrożnie mi jajka liż.

***
bajka o apostołach.
-Jedzta, pijta a po stołach nie żygajta.

SkYt3r!
24-01-2004, 09:26
A teraz coś o bacy:
Wywiad z bacą:
- Baco jak wygląda wasz dzień pracy?
- Rano wyprowadzam owce wyciągam flaszkę i piję...
- Baco ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka.
- Dobra. Rano wyprowadzam owce wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki które czytamy do wieczora. A wieczorem idziemy do Franka i tam czytamy jego rękopisy.

***

W Morskim Oku w przerębli kąpie się baca.
- Baco nie zimno wam?! - pytają się turyści.
- Ni.
- Ciepło?
- Ni.
- A jak wam jest?
- Jędrzej.

***

Dwóch juhasów znalazło jeża i kłócą się o nazwę tego zwierzaka:
- To je iglok!
- To je spilok!
Przechodził tamtędy stary baca i usłyszał sprzeczkę. Podszedł i zawyrokował:
- To nie je ani iglok ani spilok. To je kolcok!

***

Siedzi baca nad rzeką i się onanizuje. Podchodzi turysta i się pyta:
- Baco co wy robicie?
Na to baca:
- Jak to co? Wysyłam dzieci nad morze.

***

Juhas widzi bacę prowadzącego duże stado owiec.
- Dokąd je prowadzicie?
- Do domu. Będę je hodował.
- Przecie nie macie obory ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać?
- W mojej izbie.
- Toż to straszny smród!
- Trudno będą się musiały przyzwyczaić.

***

Siedzi baca na szczycie Rys i krzyczy:
- Hej!... Morze nasze morze...

***

Baca rozwodzi się z Gaździną. Odbywa się rozprawa w sądzie. Sędzia pyta się Gazdy:
- Powiedzcie Gazdo dlaczego chcecie się rozwieść z tą Gaździną przecież żyjecie razem już 20 lat w czym wam ona zawiniła?
Gazda na to odpowiada:
- A bo Panie sędzio ona mi seksualnie nie odpowiada!
Na to w końcu sali podnosi się ze swojego miejsca juhas i woła:
- Głupoty Gazdo gadacie! Całej wsi odpowiada a wam nie?!

***

Baca rozmawia z turystą:
- Zabiłem wczoraj 10 ćmów - mówi baca.
- ciem - poprawia turysta.
- A kapciem.

***

- Stasek cy twoj konicek kurzy fajkę?
- Nie.
- No to ci się szopa pali.

***

Rozmawiają dwie gaździny o swoich dzieciach. Jedna z nich się chwali:
- A mój Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie co to się tak jako nazywo: ugryź - nie nie ugryź!... użarł - nie nie użarł... A! Już wim! UJOT!

***

- Staro obróciłabyś się ku mnie!
- Kces mnie mój chłopecku?!
- Nie ino puscos bąki...

***

Turysta w wakacje zachodzi w deszczu do bacówki baca gościnnie częstuje go gorącą strawą turysta zajadając spostrzega że do talerza leci mu z góry woda...
- Baco dach ci przecieka!
- Wim...
- To dlaczego nie naprawisz?!
- Ni mogę przecież dysc pada.
- To dlaczego nie naprawisz kiedy nie pada?!!
- A bo wtedy nie cieknie...

***

Nad Morskim Okiem siedzi stary baca. Przechodzący turyści pozdrawiają go i pytają:
- Co tu robicie?
- Łowię pstrągi.
- Przecież nie macie wędki!
- Pstrągi łowi się na lusterko.
- W jaki sposób?!
- To moja tajemnica. Ale jeśli dostanę flaszkę to ją wam zdradzę.
Turyści wrócili do schroniska kupili butelkę wódki i zanieśli ją bacy. On tłumaczy:
- Wkładam lusterko do wody a kiedy pstrąg podpływa i zaczyna się przeglądać to ja go kamieniem i już jest mój...
- Ciekawe... A ile już tych pstrągów złowiliście?
- Jeszcze ani jednego ale mam z pięć flaszek dziennie...

***

Płacze zgwałcona Maryna podchodzi baca:
- Czemu płaczesz Maryna?
- Oj zgwałcili mnie zgwałcili!
- A o pomoc wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?!
- Nikt nie przyszedł!
- A ku wsi wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku halom wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku wierchom wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku lasowi wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- Nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- Toć i ja sobie ulżę!!!

***

Śpiewa juhas na hali. Baca nie może wytrzymać i woła:
- Czego się drzes?!!
- Dyć to nie dżez to folklor!

***

Góral przyprowadził swoja żonę będącą w ciąży na badania okresowe. Lekarz zbadał gaździnę przyjął honorarium pożegnał. Do gabinetu wchodzi mąż i pyta o zdrowie żony. Lekarz odpowiada:
- No cóż u waszej żony jest ciąża pozamaciczna.
Chłop zbladł i nerwowo sięga po portfel.
- Nie trzeba gazdo żona już płaciła.
- Panie doktorze macie tu 1000 zł i nie mówcie nikomu że pozamaciczna bo jeszcze chłopy mnie wyśmieją żem nie trafił tam gdzie trzeba.

***

Przychodzi turysta do bacy na Polanie Chochołowskiej:
- Baco macie tu wrzątek?
- Jest ino zimny.

***

Idzie sobie turysta i w pewnym momencie zauważa Bacę i pyta:
- Baco co robicie?
- A nic takiego piore tylko kota.
- Kota? Przecież kota się nie pierze.
Na to Baca:
- A co wy tam turysto wicie kota się pierze.
Za parę godzin turysta wraca z powrotem. Patrzy a kot leży nieżywy. I zwraca się do Bacy:
- A nie mówiłem że kota się nie pierze?!
A Baca na to:
- Pierze się pierze ale sie nie wykręco.

***

Siedzi baca nad przepaścią i liczy:
- 127 127 127 ...
Przechodzi turysta i pyta:
- Co robisz baco?
Baca zrzuca go w przepaść i liczy:
- 128 128 128 ...

***

Baca jest sądzony za zabójstwo turysty ale się nie przyznaje. Sędzia pyta:
- No to jak to było Baco?
- Ano nijak. Siedziołek se na przyzbie i strugałek osikowy kołecek. A ten turysta siad se kole mnie i zacoł jeść cereśnie. I co zjod to mi pesteckom trach!!! w oko. A jo nic ino se strugom ten kołecek. A on znowu zjad i trach!!! mie pesteckom w oko. A jo nic i dalej strugom... A on łostatniom cereśnie rzucił mi torebke pode nogi wstał i tak niesceśliwie potknoł ze upadł na ten kołecek com go strugoł. I tak panie coś ze 27 razy...

***

Idzie góralka brzegiem strumienia a po drugiej stronie chłopaki.
- Ej Maryś pójdź do nas!
- Nie pójdę bo mnie zgwałcicie!
- Ej nie zgwałcimy!
- To po co ja tam pójdę?

***

Jedzie gazda z gaździną furmanką. Nagle niebo się zachmurzyło rozszalała się burza. Znienacka 20 metrów przed furmanką uderzył piorun. A gazda patrzy w niebo palec podnosi i mówi:
- Nooooooo...
Jada dalej. Po chwili następny piorun uderzył 5 metrów za furmanką. Gazda znów podnosi palec i mówi:
- Noooooooooooooo...
Znowu jadą dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gaździnę jadącą na furmance a gazda zadowolony:
- No!!!

***

Początkujący narciarz pyta bacę:
- Czy ten zjazd jest niebezpieczny?
- A gdzie tam panocku wszyscy zabijają się dopiero na dole!

***

Bacowa budzi swojego męża w środku nocy.
- Antoś pchła mi chodzi po plecach złap ja i zabij.
- Zapal światło - doradza zaspany baca. - Jak cię zobaczy to sama zdechnie ze strachu.

***

Przychodzi baca do kolegi chirurga i mówi:
- Wiesz Kazik pomóż mam brzydką żonę! Weź ty jej zrób jakąś operacje!
- Ja nie dam rady ale pogadam z doktorami w Krakowie może się da ale to będzie kosztować z jakieś dziesięć tysięcy.
Spotykają się po dwóch tygodniach. Mówi lekarz Kazik:
- Tak jak mówiłem da się załatwić ino dziesięć patyków przynieś.
- A wiesz Kazik już nie trzeba gajowy zgodził się za pięć stówek odstrzelić.

***

Baca słyszy krzyki z podwórka:
- Czego tam?
- Bacoooo! Potrzebujecie drewna?
- Nieeee!
Rano baca budzi się wychodzi na podwórko patrzy:
- O kur..! Gdzie moje drewno?!

***

Na drodze z Kościeliska do Zakopanego stoi góral i łapie okazję. Zatrzymuje się jakieś auto baca wyciąga ciupagę i rzecze do kierowcy:
- Łonanizuj się pan!
Osłupiały kierowca posłusznie acz niechętnie posłuchał rozkazu bacy gdy skończył usłyszał znów tą samą komendę:
- Łonanizuj się pan!
Cóż... wyboru wielkiego nie miał. Nie miał też wyboru gdy usłyszał kolejną komendę:
- Łonanizuj się pan!
Gdy skończył baca znów to samo:
- Łonanizuj się pan!
Próbował tedy biedny turysta po raz kolejny ale nic z tego nie wychodziło głos bacy naglił jednak nieubłaganie:
- Łonanizuj się pan!
- Łonanizuj się pan!
- Łonanizuj się pan!
I kiedy baca już widział że kierowca nie da już na prawdę rady spokojnym głosem rzekł do stojącej obok gaździny:
- Siadaj Maryna pan cię do Zakopanego zawiezie!

***

- Baco czy można tu gdzieś kupić części zamienne do samochodu?
- Zaraz za wioską jest ostry zakręt nad urwiskiem a części leżą na dole...

***

- Ahoj baco! Co tam robicie?
- A hoj was to obchodzi...

***

Widok na Golgotę trzy krzyże. Od środkowego słychać:
- Jestem dziś jakiś przybity...

***

Pijany góral wraca z wesela i zaczyna się rozbierać.
- Maryna pomóz bo ni moge kosuli sciongnoć - prosi żonę.
Ta podchodzi i załamuje ręce.
- Jezusicku Jendrek psecie ty mas ciupaske w plecach!

***

Baco czy pokażecie nam Giewont? - pytają turyści.
- Jo. Widzita tom pirwszom górke?
- Tak.
- To nie je Giewont. A widzita tom drugom górke?
- Tak.
- To tyz nie je Giewont. A widzita tom trzeciom górke?
- Nie.
- To je Giewont.

***

Baca był świadkiem wypadku samochodowego. Przesłuchuje go policjant:
- Baco jak to było?
Na to baca:
- Panocku widzicie to drzewo?
- Widzę.
- A oni nie widzieli..

***

Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego a ten na noszach zwija się ze śmiechu. Lekarz pyta:
- I z czego się pan tak śmieje? Szczęka złamana cztery żebra też oko wybite?
Góral na to:
- Ja to nic ale Jontek ma dzisiaj noc poślubną a ja mam jego jaja w kieszeni!

***

- Baco co robicie?
- Uwozom!
- Na co?
- Cobyk nie spod!

***

Turysta do bacy:
- Ile kosztuje ten pies??
- Sto milionów.
- Przecież nikt go nie kupi.
Po pewnym czasie turysta do bacy:
- Sprzedaliście psa??
- Tak. Za dwa koty po 50 milionów..

***

Spotyka się w knajpie dwóch górali a ponieważ jeden z nich niedawno się ożenił to drugi pyta się go jak mu poszło w noc poślubna.
- Ano Stasiu normalnie. Jak weszliśmy do sypialni to się rozebrałem żeby se psiakrew nie pomyślała że się jej wstydzę. Potem dałem jej w gębę żeby sobie nie pomyślała że jej się boję. Na sam koniec sam się zaspokoiłem żeby se psiakrew nie pomyślała że jej potrzebuję.

***

SkYt3r!
24-01-2004, 09:38
no to o naszych kobietach :D (o babie):
Baba mówi do lekarza:
- Ach panie doktorze! Nigdy panu tego nie zapomnę. Jestem panu winna życie!
- No nie przesadzajmy droga pani. Jest mi pani winna tylko za pięć wizyt!

* * *

Przychodzi pól baby do lekarza a lekarz pyta:
- Co Pani dolega?!
A ona mu odpowiada:
- Ba!

* * *

Leżała gruba baba na plaży przyjechał Grennpeace i zepchnął ją do morza.

* * *

Przychodzi wielka baba do lekarza a on na to: Pani problem mnie przerasta.

* * *

Przychodzi baba do dentysty:
- Panie doktorze tak strasznie boje się borowania że chyba wołałabym już zajść w ciąże.
- To niech się pani zdecyduje bo nie wiem jak fotel mam ustawić.

* * *

Przychodzi baba do lekarza ze śmigłem w dupie. A lekarz na to:
- Kto panią tak przeleciał?

* * *

Przychodzi zezowata baba do zezowatego lekarza:
Lekarz: pojedyńczo proszę!
Baba: ja do tego pod oknem!

* * *

Przychodzi baba do lekarza. Po badaniu lekarz mówi - ma pani raka!
- Baba na to: Niech pan coś zaradzi doktorze!
- Niech pani spróbuje robić okłady z błota.
- Z błota? Dziwi się baba myśli pan że pomogą?
- Nie wiem czy pomogą mówi lekarz ale niech się pani pomału przyzwyczaja do ziemi.

* * *

Przychodzi baba do lekarza nago z karabinem.
- Co pani jest pyta lekarz?
- Naga broń!

* * *

Przychodzi baba do lekarza z poparzonymi uszami.
Lekarz się pyta: co się pani stało?
Prasowałam gdy zadzwonił telefon.
A drugie ucho?
Chciałam zadzwonić na pogotowie.

* * *

Przychodzi baba do lekarza z telefonem na plecach a lekarz na to:
- Kto pani taki numer wykręcił?!

* * *

Przychodzi baba do lekarza.
- Proszę się rozebrać i położyć na kozetce.
- Panie doktorze ja dzisiaj naprawdę jestem chora a pan jak zwykle o seksie.

* * *

Przychodzi baba z córką do lekarza. Córka jest piękna i seksowna. Lekarz od razu każe jej się rozebrać. Baba protestuje:
- Ależ panie doktorze to ja jestem chora!
- To proszę pokazać gardło - mówi lekarz.

* * *

Przychodzi baba do lekarza:
- Powinna pani jeść dużo owoców i to najlepiej bez obierania.
Baba dziękuje za diagnozę i zbiera się do wyjścia.
- A tak a propos jakie owoce pani jada najczęściej? - pyta lekarz.
- Orzechy.

* * *

Przychodzi baba do lekarza z całym workiem papieru toaletowego:
- Po co to pani?
- Bo słyszałam że z pana jest zasrany specjalista.

* * *

Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze mój problem to za duże potrzeby seksualne...
- To niech pani wyjdzie za mąż.
- Mam już męża.
- To niech pani znajdzie sobie kochanka.
- Już mam.
- To niech pani weźmie drugiego.
- Mam drugiego i jeszcze innych trzech.
- Hmmm wydaje mi się że pani jest rzeczywiście chora.
- Panie doktorze niech mi pan to da na piśmie bo mąż mówi że jestem k*.*a!

* * *

Przychodzi baba do lekarza z wróblem w d**ie.
- Co pani jest?
- Mnie nic ale mężowi chyba ptaka urwało.

* * *

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze coś mi w d**ę wlazło.
- Nie wie pani co?
- Chyba dłużnik...

* * *

Przychodzi baba do lekarza. Lekarz się pyta:
- Coś dawno pani u mnie nie było?
Baba:
- A bo byłam chora.

* * *

Przychodzi baba do lekarza z pługiem w plecach a lekarz na to: ooo żesz ty!

* * *

Przychodzi baba do lekarza a lekarz mówi:
- Co pani dolega?
- Mam bardzo słaby wzrok
Na to lekarz:
- Proszę jeść dużo marchewek tak jak królik.
- Co? - zdziwiła się baba.
- No tak widziała pani kiedyś królika w okularach???

* * *

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze mam migrenę!
Lekarz na to:
- Migrenę może mieć królowa angielska panią tylko łeb nap...dala.

* * *

Przychodzi pół baby do lekarza lekarz się pyta:
- Co pani jest?
- Ba!

* * *

Usiadła baba na Pinokia nos i mówi:
- Pinokio kłam kłam!

* * *

Babka kupiła sobie szafę. Po przywiezieniu jej do domu zaczęła ją składać. Pod jej oknem biegła linia tramwajowa... złożyła tę szafę ale tramwaj przejechał i szafa sie złożyła... mówi więc do siebie: Sama nie dam rady. Zawołała sąsiada. Ten złożył szafe od nowa ale przejechał tramwaj i szafa się złożyła. Sąsiad wpadł na pomysł i mówi: Wie pani co?? ja wejdę do środka i zobaczę co się tam składa. Wszedł a do domu wrócił mąż i zajrzał do szafy a sąsiad: Ja wiem że to głupio wygląda ale ja naprawdę czekam na ten tramwaj...

* * *

Przychodzi baba do lekarza i już od progu skacze:
- Co się stało - pyta doktor.
- Mówiłam że sprężynka jest za długa - odpowiada baba.

* * *

Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze nikt nie zwraca na mnie uwagi.
Lekarz:
- Następna proszę!

* * *

Przychodzi baba do lekarza a lekarz tez baba...

* * *

Młodzian idąc przez wieś zapytuje leciwą gospodynię:
- Babciu jak tu najłatwiej trafić do szpitala?
- Powiedz mi jeszcze raz "babciu" to zaraz tam się znajdziesz!

* * *

Baba w sklepie pyta się:
- Przepraszam czy mogę przymierzyć tę sukienkę na wystawie?
Na to sprzedawczyni:
- Bardzo proszę ale mamy też przymierzalnię.

* * *

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze z moim mężem coś nie w porządku. Ubzdurał sobie że jest śnieżnym bałwanem. Stoi na podwórku z garnkiem na głowie z miotłą w ręku.
- Proszę go do mnie przyprowadzić.
Po godzinie baba wraca i mówi:
- Panie doktorze nic z tego. Została z niego tylko kałuża wody garnek i miotła!

SkYt3r!
24-01-2004, 09:42
i o blodynach, najsexowniejszych i nagłuprzych kobietach świata :D :
Idą dwie blondynki przez plażę.
Jedna mówi:
- Patrz, zdechła mewa!
Druga patrzy do góry i pyta:
- Gdzie?

***

P: Jak umieraja komorki mozgowe blondynki?
O: Samotnie...

***

P: Jak sie nazywa blondynka majaca 2 komorki mozgowe?
O: W ciazy...

***

P: Jak nazywa sie zjawisko farbowania wlosow blondynki na ciemny kolor?
O: Sztuczna Inteligencja (AI)

***

P: Jak spowodowac, by oczy blondynki zalsnily blaskiem?
O: Zaswiecic latarka w ucho.

***

P: Dlaczego blondynkom nie przysluguje przerwa na kawe w pracy?
O: Poniewaz jest to nieoplacalne. Po przerwie trzeba ja ponownie przyuczyc do
zawodu...

***

P: Jak poznac, ze blondynka uzywala komputera?
O: Ekran jest bialy i komputer nie reaguje na klawisze.
P2: Po czym poznac, ze druga blondynka uzywala komputera?
O2: Komputer dalej nie reaguje, ale sa jakies napisy na bialym ekranie...

***

P: Dlaczego blondynki nie lubia oranzady w proszku?
O: Bo nie wiedza, jak wlac pol litra wody do tej malej torebeczki...

***

P: Dlaczego blondynki nie jedza ogorkow konserwowych?
O: Bo nie moga wsadzic glowy do sloika...

***

P: Jaki jest zew godowy blondynki?
O: "Jestem taaaaka pijaaana..."
P2: Jaki jest zew godowy brzydkiej blondynki?
O2: Krzyk: "Mowilam ze jestem pijana, do cholery!!!"

***

P: Jaki jest zew godowy brunetki?
O: "Czy ta blondynka juz sobie poszla?"

***

P: Co mowi blondynka, ktora urodzila dziecko?
O: "Ojej, to naprawde moje?"

***

P: Po co blondynka wspina sie na szklany mur?
O: Aby zobaczyc, co jest po drugiej stronie...

***

P: Co zrobic, gdy blondynka rzuca w ciebie granatem?
O: Zlapac, wyciagnac zawleczke i odrzucic!

***

P: Jezli blondynka i brunetka wypadna razem z okna wiezowca, ktora szybciej spadnie?
O: Brunetka. Blondynka pare razy zatrzyma sie by spytac o droge...

***

P: Jaka jest roznica miedzy madra blondynka a Yeti?
O: Pare osob widzialo Yeti...

***

P: Co powstanie, jezli sie skrzyzuje blondynke z gorylem?
O: Kto wie? Sa pewne granice tego, do czego mozna zmusic goryla...

***

P: Dlaczego blondynka zmienia dziecku Pampersa raz na miesiac?
O: Poniewaz na opakowaniu napisano "do 20kg"

***

P: Jak blondynka usilowala zabic ptaka?
O: Rzucila go w przepasc.

***

P: Jak blondynka zabija rybe?
O: Topi ja.

***

P: Czemu blondynka cieszy sie, ze ulozyla ukladanke puzzle w 4 miesiace?
O: Poniewaz na pudelku napisano: "Od 2 do 5 lat"!

***

P: Jak zapewnic rozrywke blondynce na wiele godzin?
O: Wystarczy napisac "PROSZE ODWROCIC" na obu stronach kartki.

***

P: Dlaczego dowcipy o blondynkach sa takie krotkie?
O1: Aby brunetki mogly je zapamietac...
O2: Aby mezczyzni mogli je zrozumiec...

***

P: Jak nazwac szkielet blondynki stojacy w szafie?
O: Mistrzyni zeszlorocznej zabawy w chowanego...

***

P: Czy slyszales przypowiesc o blond-wilku, ktory wpadl we wnyki klusownika?
O: Odgryzl sobie trzy nogi i nadal byl uwieziony...

P: Czy slyszales o blondynce, ktora wystrzelila w powietrze?
O: Chybila...

***

Policjant zatrzymuje blondynke jadaca pod prad ulicy jednokierunkowej.
Policjant:
- Czy pani wie, GDZIE pani jedzie?
- Nie wiem, ale gdziekolwiek by to nie bylo, to musze byc solidnie
spozniona, bo wszyscy juz wracaja!

***

P: Czy znacie tego blondyna, ktorego zona powila bliznieta?
O: Chcial widziec, kim byl ten drugi facet!

***

Brunetka, ruda i blondynka zalozyly sie, ze przeplyna 20 kilometrow z wyspy
na brzeg ladu.
Brunetka przeplynela 5km, stracila sily i utopila sie.
Ruda przeplynela 5km, 10km, stracila sily i utopila sie.
Blondynka przeplynela 5km, 10km, 15km 19.5km, po czym stwierdzila, ze nie ma
sily plynac dalej, wiec wrocila na wyspe.

***

P: Dlaczego blondynkom nie powierza sie stanowiska windziarza?
O: Bo nie moga zapamietac trasy.

***

P: Jak zginela blondynka pijaca mleko?
O: Krowa usiadla.

***

P: Co jest dlugie i twarde dla blondynki?
O: Trzecia klasa podstawowki.

***

P: Jakie sa najgorsze cztery lata w zyciu blondynki?
O: Osma klasa.

***

P: Dlaczego mozg blondynki jest nad ranem wielkosci groszku?
O: Bo puchnie w nocy.

***

Czy slyszeliscie o blondynce, ktora na plazy nudystow zaproponowala partie
rozbieranego pokera?

***

P: Dlaczego blondynki nie lubia drazetek M&M?
O: Bo trudno sie je obiera...

***

Przychodzi blondynka do fryzjera i mowi:
Prosze mnie ostrzyc, ale nie moze mi Pan zdjac walkmana bo umre
Fryzjer strzyze, ale w pewnym momencie traca sluchawki, ktore spadaja.
Blondynka umiera. Podnosi sluchawki i slyszy "wdech, wydech, wdech, wydech"

SkYt3r!
24-01-2004, 09:48
O jasiu:
Na przystanku autobusowym Jasio trąca w nogę starszego pana.
- Czy pan lubi lizaki?
- Nie.
- To proszę go na chwile potrzymać bo muszę zawiązać sznurowadło.

* * *

Nauczycielka pyta się dzieci jakie zwierzęta maja w domu. Uczniowie kolejno odpowiadają:
- Ja mam psa...
- Ja kota...
- U nas są rybki w akwarium...
Wreszcie zgłasza się Jasio:
- A my mamy kurczaka w zamrażarce...

* * *

- Bolku jak nazywał się Chrobry?
- Nie wiem.
- No przecież tak jak ty!
- Nowak?!

* * *

Po długim niewidzeniu się ciotka spotyka Marysię.
- Co słychać Marysiu?
- Mamusia urodziła siostrzyczkę.
- Ale przecież wasz tatuś jest już od trzech lat za granicą!
- Tak ale często pisze...

* * *

Mama tłumaczy Jasiowi:
- Trzeba być grzecznym żeby pójść do nieba!
- A co trzeba zrobić żeby pójść do kina?

* * *

Jasio przewrócił się stłukł kolano i zaczął głośno przeklinać. Przystaje przy nim jakiś mężczyzna i mówi:
- To nieładnie! Jesteś za mały żeby tak przeklinać!
- Wszyscy mi tłumaczą że jestem już za duży żeby płakać! To co ja mam w końcu robić kiedy sobie stłukę kolano?!

* * *

Mała Ania mówi:
- Mamusiu pójdę do sklepu kupić zeszyt...
- Ani mi się waż! Taki deszcz leje że żal psa wypędzić. Tata zaraz pójdzie i kupi ci ten zeszyt.

* * *

U dentysty mama prosi Jasia:
- A teraz bądź grzeczny i powiedz ładnie "aaa" żeby pan doktor mógł wyjąc palce z twojej buzi.

* * *

Maly chłopiec płacze na ulicy.
- Co się stało synku? - pyta starsza pani.
- Mama dala mi pieniądze na chleb i mleko a ja je zgubiłem Teraz na pewno dostane lanie...
- Masz tu pieniądze na chleb i mleko i już nie płacz - starsza pani głaszcze chłopca po głowie i odchodzi.
Chłopiec biegnie na róg ulicy do dwóch koleżków i woła:
- Jeszcze trzy takie i możemy iść do kina!

* * *

Nauczyciel na lekcji polskiego pyta się Jasia:
- Jaki to czas? Ja się kąpię ty się kąpiesz on się kąpie...
- Sobota wieczór panie profesorze.

* * *

- Babciu jak ci smakował cukierek?
- Bardzo dobry.
- Dziwne! Ania go wypluła pies go wypluł a tobie smakował...

* * *

- Mamo dziś na lekcji pan od matematyki pochwalił mnie!
- To bardzo ładnie a co powiedział?
- Że wszyscy jesteśmy idiotami a ja - największym!

* * *

- Karolinko czemu płaczesz?
- Aaaa bo wujek spadł z drabiny i połamał szafkę i stłukł lustro....
- I co żal Ci wujka? Stało się mu coś?
- Nieeee ale mój brat to widział a ja nieeeeeee.....

* * *

- Wiesz mamo Kazio wczoraj przyszedł brudny do szkoły i pani go za karę wysłała do domu!
- I co pomogło?
- Tak dzisiaj cala klasa przyszła brudna.

* * *

- Mamusiu czy to tatuś kupił to nowe futro?
- Syneczku gdybym ja liczyła tylko na tatusia to i ciebie by na świecie nie było...

* * *

Mały Jasio podaje sprzedawczyni na targu słoiczek i prosi o nalanie śmietany.
- Płacisz złotówkę - mówi sprzedawczyni podając pełny słoik.
- Mamusia położyła pieniążki na dnie słoika...

* * *

- Jasiu gdzie twój tatuś?
- Wyjechał w ważnej sprawie służbowej na 6 miesięcy ale jak będzie się dobrze sprawował to wróci wcześniej.

* * *

- Tatusiu czy mama na pewno wraca tym pociagiem?
- Nie gadaj tyle tylko rozkręcaj szybciej szyny.

* * *

- Tatusiu dlaczego my tak późno przyszliśmy do tego sklepu na zakupy?
- Nie gadaj tyle piłuj kłódkę......

* * *

Przyszedł Jasio ze szkoły i mówi do taty:
- Dostałem piątkę i w mordę!
- Za co dostałeś piątkę?
- Bo pani zapytała się mnie ile jest 7x6 a ja powiedziałem że to jest 42!
- A za co w mordę?!
- Bo pani zapytała się mnie ile jest 6x7!
Tata: - Przecież to jest jeden ch..!
- Też tak powiedziałem!!

* * *

- Mamusiu dlaczego nasz samochód stoi w sklepie spożywczym!
- Cicho Jasiu! - Tatuś bawi się w Terminatora!!
* * *
Jasiu u spowiedzi mówi do księdza:
- Pszę księdza zgwałciłem kurę.
- Tak ? A jak to zrobiłeś?
- No złapałem za skrzydła i łapy i dalej to już wiadomo.
- Hmmm sprytnie to zrobiłeś bo ja tylko za skrzydła i mnie pazurami podrapała.

* * *

- Mamo dzieci w szkole mówią ze mam długie ręce!
- Nie nie masz tylko nie machaj rękoma bo sufit rysujesz...

* * *

W szkole pani kazała narysować dzieciom swoich rodziców. Po chwili podchodzi do małego Jasia i pyta:
- Dlaczego twój tata ma niebieskie włosy?
- Bo nie było łysej kredki.

* * *

Na przystanku autobusowym pewna pani widzi małego chłopca strasznie umorusanego i zasmarkanego.
- Chłopcze czy ty nie masz chusteczki?!
- Mam ale obcym babom nie pożyczam.

* * *

- Synku kiedy poprawisz dwójkę z matematyki?
- Nie wiem mamusiu nauczyciel nie wypuszcza dziennika z rąk.

* * *

Kto to jest hipokryta? - pyta pani na lekcji.
- Ja wiem - zgłasza się Jaś - to jest uczeń który twierdzi że lubi chodzić do szkoły.

* * *

Jaś wraca do domu cały zmoczony.
- Co się stało? - pyta się matka.
- Bawiliśmy się w psy.
- No i co?
- Ja byłem latarnią...

* * *

Jasio pyta tatę:
- Czy potrafisz podpisał się z zamkniętymi oczami?
- Potrafię.
- To świetnie. Trzeba podpisać się kilka razy w moim dzienniczku.

* * *

- Jasiu - pyta nauczyciel. - Jaki to będzie przypadek jak powiesz "lubię nauczycieli"?
- Bardzo rzadki panie profesorze.

* * *

Dzieci wybierają zawody aktorek piosenkarzy strażaków policjantów itp. Tylko Jaś mówi że chciałby zostać św. Mikołajem.
- Czy dlatego Jasiu że roznosi prezenty? - pyta nauczycielka.
- Nie. Dlatego że pracuje raz w roku.

* * *

- Proszę pani ja się w pani chyba zakochałem - mówi dziesięcioletni Jasiu.
- Przykro mi Jasiu ale ja nie lubię dzieci.
- A kto lubi będziemy uważali.

* * *

Do apteki wpada blady drżący chłopiec:
- Czy ma pani jakieś środki przeciwbólowe?
- A co cię boli chłopcze?
- Jeszcze nic ale ojciec właśnie ogląda moje świadectwo.

* * *

- Powiedz czy dalej od nas są położone Chiny czy Księżyc? - pyta nauczyciel.
- Panie psorze myślę że jednak Chiny.
- A na jakiej podstawie tak twierdzisz?
- Bo Księżyc już widziałem nieraz a Chin jeszcze nigdy.

* * *

- Jasiu jaka to część mowy "małpa"?
- Jest to czas przeszły od rzeczownika człowiek.

* * *

Po sprawdzeniu pracy domowej w szkole podstawowej...
- Ani jedno działanie na dodawanie nie jest wykonane prawidłowo!!!
- Ale to nie ja odrabiałem lekcje to mój tata!!!
- A kim on jest???
- Kelnerem...

* * *

- Mamusiu spójrz tamten pies wygląda zupełnie jak wujek Marian.
- Synku nie wypada robić takich uwag.
- Myślisz mamo że ten pies zna wujka Mariana i mógłby to usłyszeć?

* * *

- Mamusiu czy ty mnie kochasz?
- Tak bardzo.
- To rozwiedź się z tatą i wyjdź za tego lodziarza co mieszka naprzeciwko.

* * *

- Jasiu dlaczego masz w dyktandzie te same błędy co twój kolega z ławki?
- Bo mamy tego samego nauczyciela od języka polskiego...

* * *

- Jasiu czy twój ojciec nie pomaga ci jeszcze w odrabianiu lekcji?
- Nie ta ostatnia dwója z matematyki zupełnie go załamała.

* * *

Mama do Jasia:
- Usiądź synku i opowiedz nam jakąś śmieszną historyjkę.
- Problem w tym że nie mogę usiąść. Przed chwila opowiedziałem śmieszną historyjkę o tatusiu..

* * *

Mamo to jest Kazio! Przyjrzyj mu się uważnie!
- Dlaczego?
- Bo on się uczy jeszcze gorzej niż ja!

* * *

Jasiu czy umyłeś już uszy?
- Nie ale jeszcze słyszę!

* * *

Rodzice leża w łóżku a Jaś podsłuchuje co mówią:
- Kochany - chciałabym aby to była dziewczynka...
- Tak kochanie - dostaniesz dziewczynkę...
Jaś wbiega do pokoju rodziców:
- A ja chce żołnierzyki klocki i rower!

* * *

Rozmawia Jasio z kolegą:
- Wiesz wstyd mi za mojego ojca. To prawdziwy tchórz. Ile razy mama wyjeżdża on się boi i idzie spać do sąsiadki...

* * *

- Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus...
- I co?
- Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył...

* * *

Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela". Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt w którym to zdanie było napisane 200 razy.
- Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100...
- Żeby ci zrobić przyjemność bo cię lubię stary!...

* * *

Lekcja polskiego. Pani pyta się dzieci kto był największym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada:
- Ad...
Jasiu:
- Adam!!!
- Dobrze a jak miął na nazwisko?
Cisza. Pani znowu podpowiada:
- Mi...
- Michnik!!!

* * *

- Jasiu dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole?
- Bo wczoraj umarł mój dziadek...
- Nie kłam wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie...
- Tatuś wystawił go przy oknie bo listonosz szedł z rentą...
to jush narazie wszystko potem dam więcej :D:D:D:D:D mam nadzieje że sie podobają :p

krzywy
24-01-2004, 12:20
Mąż wcześniej wrócił z pracy do domu i niespodziewanie zastaje żonę, która nago leży w wymiętoszonej pościeli. - Co to kochanie?
- Źle się czuję, chyba chora jestem, więc się położyłam.
Małżonek chce powiesić płaszcz do szafy, a żona krzyczy:
- Nie otwieraj szafy, bo tam straszy...!
- Ależ kochanie, nie opowiadaj głupstw...
Otwiera szafę i widzi swego sąsiada, zupełnie gołego.
- No wiesz Władek, tego bym się po tobie nie spodziewał. Żona chora, a ty ją jeszcze straszysz...

Żartownis
24-01-2004, 19:38
Mój list dotyczy oferty pracy . Spełniam wszystkie wymagane punkty i jeszcze kilka więcej . Mam 24 lata. Mam 4 letnie doświadczenie w zawodzie. Od razu mówię , że mam gdzieś czy będę pracował w młodym i dynamicznym zespole, znanej i dynamicznie rozwijającej się firmie, czy będę miał możliwość rozwoju itp. "przyjemności". Stosunku z wojskiem nie odbyłem ponieważ nie mam ochoty zadawać się tam z jakimiś narkomanami, alkoholikami czy pedałami. Nie chcę stać się żulem (jak to po wojsku). Uciekam od niego kombinując z lewymi dokumentami czy dając w łapę znajomemu pułkownikowi z WKU. Interesuje mnie głównie jedno ile mi zapłacicie i czy otrzymam stałą umowę o pracę.

Moje oczekiwania co do zarobków "jak na polskie warunki" (ceny większe niż w europie zachodniej i na świecie - np. internet najdroższy w Europie, samochód BMW 318i droższy u nas o ok. 45 tys niż w Niemczech) jak również moje ambicje i zaangażowanie w pracę zaczynają się od trzech zer i piątki na początku. Netto oczywiście. Brutto mnie nie obchodzi, bo to wasza sprawa (podatki, ulgi itp.) Potrzebuję tyle aby móc zapewnić sobie chociaż przyzwoity poziom życia na podstawowym poziomie.



Oto uzasadnienie - lista wydatków miesięcznych (jestem z Krakowa):

-rata za mieszkanie (kawalerka - 35m2) - 2000 miesięcznie

-rachunek za internet TPSA- 300 PLN miesięcznie

-opłaty mieszkaniowe (czynsz, energia, gaz, woda, TV) - 750 miesięcznie

-kino raz w tygodniu z osobą towarzyszącą - 200 miesięcznie

-karnet na basen raz w tygodniu 1h - 80 miesięcznie

- do tego dochodzi jedzenie (więcej niż na poziomie chleba i wody), wyjazd na
wczasy raz w roku (bieszczady - więc żaden luksus), ubrania, oraz jakieś okazyjne
zakupy na raty (np. aparat foto 2500), samochód na raty, oraz jego utrzymanie na poziomie podstawowym (paliwo,opłaty, przeglądy itp.)
Oczywiście oczekuję również płaconych na czas wszystkich składek ZUS, oraz umowy o pracę od ręki w oryginale z możliwością wypowiedzenia z terminem 3 miesięcznym , oraz gwarantowaną odprawą na wpadek zwolnienia w wysokości 6-krotnego wynagrodzenia. Praca maksymalnie 8 godzin dziennie, żebym miał czas na kino, basen itp. Sobota maksymalnie 4 godziny. Jako że jestem katolikiem niedziela wolna każda (nie wolno pracować w niedzielę), Święta Wielkanocne , Bożego Narodzenia i inne ważne święta uznane ustawowo wolne. Wolne również dni np. na przyjazd Papieża.

Jeśli jesteście w stanie zaoferować mi takie podstawowe warunki to mogę rozważyć propozycję pracy u was. A te teksty o młodych dynamicznych zespołach itp. zostawcie dla zaszokowanych mośków, którzy nie wiedzą o co chodzi i są w szoku gdy zobaczą prezesa w garniturze i są w stanie dać prezesowi ... wszystko co chce, żeby tylko zdobyć pracę. To samo z tekstami o tym że teraz jest trudna sytuacja na rynku i że na moje miejsce jest 100 innych osób. Jak chcecie mieć w waszej firmie bezmózgie, zniewolone Yeti to proszę bardzo - demokracja - wolno wam. Ja jestem szczęśliwym posiadaczem fajnego mózgu z IQ ponad 150, świetnie rozwiniętą percepcją, oraz zdolnością logicznego i analitycznego myślenia, mam swoją godność i nie muszę robić za tanią siłę roboczą. Jak coś to przejem na pracę na ... własny rachunek. To też dobrze mi wychodzi. Jak na razie nikt się nie poskarżył - 0 reklamacji.
Skoro jesteście taką wielką i dynamicznie rozwijającą się firmą to nie powinniście mieć problemów ze spełnieniem moich skromnych, ale podstawowo realnych "jak na polskie warunki" oczekiwań. Jak się będziecie zainteresowani na poważnie to przyślę wam swoje CV. Na razie nie jest wam potrzebne - a bazy danych (pewnie Access'a, albo Oracle'a) nie chcę wam zaśmiecać. Wolę swoje dane wykorzystywać tylko gdy tego chcę, a nie żeby ktoś nimi handlował. Poza tym po co zabierać komuś dodatkowy czas pracy jeśli moja kandydatura zostanie odrzucona. A do tego poczta tak wolno chodzi, a telefon kosztuje więc ograniczam się ekonomicznie tak jak to możliwe.

Żartownis
24-01-2004, 19:49
uniwersalne pierdolić





W nawiązaniu do (ponoć) autentycznego wykładu prof. Miodka, na temat słowa "kurwa", chciałbym przedstawić analizę, równie użytecznego i popularnego słowa - pierdolić. W dalszej części niniejsze słowo będzie przedstawione w formie tyldy (~~).




u~~ - urwać, ukręcić, odciąć, ułamać

przy~~ - przyłożyć, uderzyć, walnąć, a także - przyczepić się o coś, czepiać się, zaczepiać, wtrącać się

od~~ - oderwać, odciąć, odłączyć, ale także w sensie "odbiło mu" oraz odczepić się od kogoś czy czegoś (jeśli ktoś się uprzednio przy....ił), oraz w znaczeniu "ubrać się elegancko"

za~~ - ukraść, zwinąć, zakosić, a w formie niedokonanej - zasuwać, biec, gonić, kręcić się, poruszać się

do~~ - dołożyć, dowalić, dorzucić, dodać, zarzucić (pracą), a także podobnie do przy~~

w~~ - zbić, pobić, stłuc, spuścić manto, włożyć, wcisnąć, wsunąć, wrzucić, wbić, a także zjadać

na~~ - narobić się, napracować się, wykonywać jakąś szybkopowtarzalną czynność (napierdalać w guzik od joysticka), upić się, uchlać się, urżnąć się

prze~~ - przehulać, wydać (pieniądze), a także przegrać, przerżnąć (konkurs, przetarg), stracić szansę

wy~~ - wyrzucić, wyciepnąć, wymówić pracę, usunąć

po~~ - w formie niedokonanej - zasuwać, biec, spacerować



Nie możemy zapominać o znaczeniu głównego członu, bez przedrostków - gadać (głupoty), ogólnie wypowiadać się ("ciągle o tym w gazetach pierdolą"), kłamać, a także jako akcent czy wskazanie szczególnego nacisku np. "pierdolony piecyk zaczął dymić, więc wyciągnąłem pierdoloną wtyczkę z tego pierdolonego kontaktu!".

Żartownis
24-01-2004, 23:47
tak sobie oglądałem ten wątek i pisałem .... i zauwazylem ze w ciagu 2 dni w tym temacie było ponad 500 odwiedzin , widze ludziska czytacie go :) :)

SkYt3r!
25-01-2004, 09:17
Żartowniś ja wam tu daje kawałów tyle że lekture można z tego ułożyć :D a dziś jeszcze ćoś :)
Antyreligijne:



Dlaczego ksiądz powinien zawsze brać prysznic w szortach?
- By nie spoglądać z góry na bezrobotnego!

***

(K)atolik próbuje wytłumaczyć (A)teiscie co to jest cud:
K - nooo na przykład jak jakiś człowiek spadnie z 50 m wieży i nic mu się nie stanie.
A - nooo... to jest przypadek.
K - ok a jak on wyjdzie na ta wieżę skoczy i dalej nic się nie stanie?
A - mmmm... to jest szczęście.
K - o rany a jak trzeci raz skoczy z tej wieży i nic??!
A - przyzwyczajenie.

***

Ostatnia wieczerza. Wchodzi skupiony Jezus patrzy a tu impreza na całego drogie wino i jedzenie.
- Zaraz zaraz miało być skromnie poważnie skąd wzięliście na to pieniądze?
- Nie wiem podobno Judasz coś sprzedał.

***

- Puk! Puk!
- Kto tam?
- Satanista.
- Nie wierzę!
- Jak Boga kocham!

***

Dlaczego Mojżesz przeprowadził Żydów przez morze?
- Ponieważ wstydził się iść z nimi przez miasto.


***

Żydzi mają ukamienować Magdalenę. Nagle wychodzi przed nich Jezus i mówi:
- Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci w nią kamieniem.
Nagle leci kamień i TRACH... w Magdalenę!
Jezus odwraca się i mówi:
- Matko jak ty mnie czasami denerwujesz...

***

Idą sobie dwie zakonnice ulicą i spotykają dwóch metali. Jedna do drugiej ze zgrozą:
- Ojej oni chyba w życiu nie widzieli prysznica!
Zakonnice poszły a metale miedzy sobą:
- Ty co to jest prysznic?
- Nie wiem jestem niewierzący.


***

Stasiek spotyka kolegę i mówi:
- Słyszałeś Franek? Kościół zezwolił na używanie prezerwatyw!
- Coś ty!
- Serio ale muszą mieć dziurawe końce.


***

W sobotę Jasiek przychodzi do proboszcza i mówi:
- Chcę jutro wziąć ślub z Kaśką.
- Jutro? To niemożliwe za mało czasu na przygotowanie!
- Wszystko mi jedno czy ksiądz proboszcz da mi ślub czy nie. Ja i tak w poniedziałek zaczynam!


***

Młody ksiądz spowiada po raz pierwszy. Przychodzi dziewczyna:
- Ciągnęłam druta.
Ksiądz zaaferowany nie wie co powiedzieć i biegnie do ministrantów i pyta:
- Co proboszcz daje za ciągnięcie druta?
- Po Snickersie...

SkYt3r!
25-01-2004, 09:18
Fąfara:


Żona Fąfary wbiega do szpitala i pyta:
- Mojego męża przejechał walec w którym on leży pokoju?!!!
A lekarz odpowiada:
- 23, 24, 25

***

Dzwonek do drzwi. Fąfara otwiera i widzi śmierć z kosą. Kolana się pod nim uginają Ręce zaczynają się trząść... Śmierć która to zauważyła mówi:
- Nie pękaj przyszłam po twojego kanarka.

***

Fąfara wpada do księgarni i sapiąc pyta sprzedawcę:
- Czy to pan sprzedał mojej żonie książkę kucharską?
- Ja a co się stało?
- Zaraz pan się dowie! Idziemy do mnie na obiad!

***

Nowy pracownik w zakładzie pogrzebowym dostał swoje pierwsze zadanie: szef kazał mu napisać na blaszanej tabliczce: "Świętej pamięci Fąfara żył 62 lat. Pokój jego duszy".
Po godzinie szef pyta:
- Jak ci idzie?
- Powolutku. Nie tak łatwo wkręcić blaszaną tabliczkę w maszynę do pisania.

***

Profesor na sali wykładowej zwraca się do Józka:
- Fąfara dlaczego śpisz podczas wykładu?
- Wcale nie śpię Panie profesorze.
- W takim razie powtórz moje ostatnie zdanie.
- "Fąfara dlaczego śpisz na lekcji?"

***

Szeregowy Fąfara zgłasza się do lekarza:
- Coś cię boli?
- Tak ucho środkowe.
- Bzdury gadasz Fąfara! Ucho jest albo lewe albo prawe.

***

Fąfara mówi do kolegi:
- Wiesz chciałbym być myszą.
- Dlaczego akurat myszą?
- Bo teściowa boi się myszy.

***

Do drzwi Fąfarów puka naćpany rosły punk z kijem bejsbolowym w ręku. Otwiera mu Fąfarowa.
- Czego sobie życzysz chłopcze?
- Twój stary jest mi winien forsę!
W tej chwili słychać z pokoju wołanie Fąfary:
- Kochanie kto to?
- Jakiś młodzieniec. Mówi że jesteś mu winien pieniądze.
- A jak wygląda?
- Wygląda tak że lepiej mu oddaj!

***

Fąfara chwali się sąsiadce:
- Mój syn otrzymał główną rolę w filmie!
- Niemożliwe przecież on jest taki brzydki.
- Możliwe! Będzie grał tytułową postać w filmie o Frankensteinie!

***

Dwaj przyjaciele - Fąfara i Malinowski siedzą w restauracji i piją wódkę. W pewnej chwili Malinowski mówi:
- Wiesz co? Nie podoba mi się to że codziennie wracając z pracy zastaję cię w sypialni z moją żoną.
- Wiesz Franek to kwestia gustu. Jednemu się to podoba innemu tamto...

***

Tuż przed wyborami na prezydenta RP w roku 1995 do domu Fąfary wdziera się uzbrojona banda.
- Jesteś za Wałęsą czy za Kwaśniewskim? - pyta przywódca bandy.
- Za Wałęsą.
Fąfara został pobity i obrabowany. Na drugi dzień do mieszkania Fąfary wdarła się kolejna banda.
- Jesteś za Wałęsą czy za Kwaśniewskim?
- Za Kwaśniewskim.
Niestety historia się powtórzyła. Na trzeci dzień przyszła jeszcze inna banda.
- Jesteś za Wałęsą czy Kwaśniewskim?
Fąfara chytrze spogląda na przywódcę bandy i pyta:
- A bo co?

***

Fąfara pyta kolegę:
- Jak tam twój nowy samochód?
- Zachowuje się jak pies.
- Nie rozumiem...
- Mniej więcej przy każdej latarni staje.

***

Pani Fąfarowa mówi do koleżanki:
- Wczoraj mój mąż był u lekarza i ten zalecił mu palić najwyżej pięć papierosów dziennie.
- I co pali mniej niż wcześniej?
- Ależ skąd on wcześniej w ogóle nie palił!

***

Fąfarowa usiłuje wyprosić za drzwi natrętnego akwizytora.
- Niech się pan stąd wynosi bo zawołam męża!
- Przecież pani męża nie ma w domu!
- Skąd pan wie?
- Jak ktoś ma taką żonę to w domu bywa tylko w porze posiłków!

***

Fąfara pyta wróżkę:
- Co będę robił po śmierci?
- Będziesz sędzią hokejowym.
- Kim? Przecież ja nawet nie umiem jeździć na łyżwach!
- To się ucz! Jutro prowadzisz pierwszy mecz.

***

Żona na darmo czekała na Fąfarę który nie wrócił do domu na noc. Nazajutrz rano zniecierpliwiony Jasio wygląda przez okno. Nagle woła:
- Mamooo! Wraca tato! I ciągnie jeszcze pod rękę dwóch facetów!

***

Fąfarowa szyje sukienkę na maszynie a mąż stoi nad nią i krzyczy:
- Teraz w lewo! Jeszcze bardziej! Prosto! Uważaj nie za szybko! Przecież ty nie umiesz szyć!
- Po co te twoje głupie komentarze?
- Chciałem ci tylko pokazać jak się czuję gdy jedziemy razem samochodem...

***

Porucznik pyta szeregowca:
- Fąfara jesteście w wojsku szczęśliwi?
- Tak jest obywatelu poruczniku!
- A co robiliście wcześniej?
- Byłem znacznie szczęśliwszy!

***

Fąfara przychodzi do fryzjera i siada w fotelu. Podchodzi do niego mały Jasio z brzytwą w ręku. Przerażony Fąfara krzyczy do kierowniczki:
- Proszę pani! Nie życzę sobie aby ten maluch mnie golił!
- Niech mu pan pozwoli! Tak mnie prosił... Przecież dziś jest Dzień Dziecka!

***

Fąfara spotyka na ulicy kolegę i mówi:
- Ładny garnitur! Nieźle wyglądasz!
- Prowadzę sporą agencję towarzyską.
- To pewnie nieźle ci się powodzi?
- Tak ale początki były ciężkie. Zaczynaliśmy bardzo skromnie: moja żona moja córka i teściowa...

***

Fąfarowa pyta córkę:
- Czy chłopcu z którym byłaś dziś na randce cały czas mówiłaś "nie" jak ci kazałam?
- Tak mamo.
- A co on ci proponował?
- Pytał na przykład: "Czy nie przeszkadza ci że cię tutaj dotknę?" albo: "Czy nie przeszkadza ci że tutaj cię pocałuję?".


***

Fąfara wraca do domu pijany. Żona wrzeszczy:
- Codziennie wieczorem wracasz pijany!
- Jesteś niesprawiedliwa! Ciągle ganisz mnie za to że przychodzę do domu pijany a jeszcze nigdy nie pochwaliłaś mnie za to że wychodzę trzeźwy!


***

Fąfara spotyka na ulicy kolegę z pracy idącego pod rękę z jakąś kobietą.
- Czy możesz mi przedstawić tę damę?
- To Kinga moja druga żona!
- A co się stało z pierwszą?
- Została w domu!

SkYt3r!
25-01-2004, 09:19
Frankenstein:
Do laboratorium doktora Frankensteina przychodzi Batman. Kładzie przed nim szczątki ciała ludzkiego i mówi:
- To był Robin. Proszę go jakoś poskładać i przywrócić do życia a z tego co zostanie niech pan zrobi małego nietoperza.

***

Potwór Frankensteina poszedł na spacer do lasu i tam zatruł się grzybami. Doktor Frankenstein po wyjęciu mu starego żołądka i wszczepieniu nowego przestrzega go:
- Następnym razem jak pójdziesz do lasu masz jeść tylko te grzyby które znasz!
- Ale ja znam tylko muchomory!

***

Sławny profesor chirurgii z Genewy pyta doktora Frankensteina:
- Twój służący mówił mi że potwór którego stworzyłeś zaczął w zeszłym miesiącu uczyć się grać na skrzypcach. Jak mu to idzie?
- Całkiem nieźle. Wczoraj mogłem wreszcie wyjąć sobie watę z uszu!

***

Noc sylwestrowa. Na balu przebierańców w hotelu potwór Frankensteina poznał bardzo atrakcyjną blondynkę. Oboje tańczyli żartowali pili alkohol opowiadali dowcipy jednym słowem zakochali się w sobie. Gdy było już po północy blondynka zapytała Frankensteina czy ma ochotę zrobić z nią "bara-bara".
Po minucie znaleźli się w jej pokoju. On zdjął z siebie wszystko ona też. Gdy rzuciła mu się na szyję mówi:
- Jakiś ty piękny! W dodatku niezły żartowniś z ciebie! Kiedy wreszcie zdejmiesz tę maskę?

***

Doktor Frankenstein przybył ze swoim potworem na kilkudniowe sympozjum naukowe chirurgów. Tego samego dnia założył się z kolegami że stworzony przez niego potwór potrafi biegle mówić po angielsku.
Gdy doktor Frankenstein poprosił potwora żeby powiedział coś po angielsku ten uparcie milczał. Rozgoryczony doktor uregulował przegrany zakład i opuścił kolegów żegnany salwami śmiechu. Na ulicy doktor krzyczy do potwora:
- Jak mogłeś mi to zrobić? Dlaczego milczałeś durniu?
- Doktorku aleś ty głupi! Pomyśl tylko ile zarobimy forsy gdy przyjdziemy tu jutro!

***

Doktor Frankenstein wchodzi do pokoju swego potwora prowadząc ze sobą obrzydliwą czarownicę i mówi:
- Tak jak chciałeś przyprowadziłem ci narzeczoną. Może nie jest zbyt urodziwa ale jest jedyną kobietą która na widok twojego zdjęcia nie zemdlała ze strachu.

***

Monstrum Frankensteina przychodzi do sklepu z odzieżą żeby sobie kupić garnitur. Mierzy jeden potem drugi... Gdy założył trzeci garnitur stwierdził że nie może się zdecydować który kupić więc prosi ekspedientkę o radę. Ta przygląda się Frankensteinowi i mówi:
- Uważam że we wszystkich garniturach jest pan wyjątkowo atrakcyjnym mężczyzną!

***

Na ulicy do doktora Frankensteina podchodzi facet i pyta:
- Gdzie tutaj można dobrze zarobić?
- W tamtym barze.
Po pięciu minutach z baru wychodzi potwór Frankensteina. Ciągnie za sobą owego faceta z podbitymi oczami oraz wybitymi zębami i pyta:
- Frajerze chcesz zarobić jeszcze?

***

Służący pyta doktora Frankensteina:
- Panie doktorze jak nauczył pan swojego potwora tak pięknie recytować "Odę do radości" Schillera?
- Powiedziałem mu że to słowa piosenki disco polo.

***

Potwór Frankensteina obiecał narzeczonej że da jej swoje zdjęcie. Nazajutrz przychodzi do fotografa. Ten spogląda na potwora i mówi:
- Obawiam się że pana twarz na zdjęciu nie wyjdzie najlepiej.
- No to niech pan coś zrobi!
Fotograf wychodzi na zaplecze i po chwili wraca z czarnym kaskiem w ręku oraz maską afrykańską i mówi:
- Proszę to nałożyć.

***

Doktor Frankenstein i jego potwór oglądają film erotyczny w telewizji. W pewnej chwili potwór bierze śrubokręt i zaczyna rozkręcać telewizor.
- Co ty robisz?
- Doktorze zajdziemy ją od tyłu!

***

Potwora Frankensteina jadącego mercedesem zatrzymuje policjant z drogówki.
- Przekroczył pan dozwoloną prędkość. Poproszę o prawo jazdy.
Po zajrzeniu do prawa jazdy Frankensteina policjant mówi:
- Co za obrzydliwa morda!
Na to Frankenstein:
- Obrzydliwa? Lepiej niech pan spojrzy w lustro!

***

Doktor Frankenstein i jego potwór wybrali się na wycieczkę do lasu. W pewnym momencie obydwóm zachciało się robić kupę więc poszli w krzaki. Gdy już było po wszystkim potwór pyta:
- Doktorze dlaczego tu leży jedna kupa skoro obydwaj załatwialiśmy się?
- Widocznie zapomniałeś zdjąć spodnie ty kwadratowy łbie!

SkYt3r!
25-01-2004, 09:20
Jaskiniowcy:
Spotykają się dwaj jaskiniowcy.
- Cześć australopitek!
- Nie jestem australopitek tylko neandertalczyk!
- Gościu! Aleś ty zważniał przez ten milion lat!

* * *

Dwaj jaskiniowcy spotykają się na polowaniu.
- Słyszałem że kupiłeś na targu młodego mamuta.
- To prawda.
- Ile waży?
- Niedużo 500 kilo.
Po dwóch tygodniach jaskiniowcy spotykają się znów.
- Jak tam twój mamut?
- W porządku.
- A ile teraz waży?
- 400 kilo.
- Przecież dwa tygodnie temu ważył pięćset!
- Tak ale wczoraj musiałem go wykastrować bo dobierał się do wszystkich mamucic w okolicy.

* * *

Do jaskini wchodzi jaskiniowiec ubrany w białą skórę z mamuta polarnego i trzymając w ręce wielki sopel lodu w kształcie maczugi. Syn właściciela jaskini na jego widok krzyczy:
- Tato duch!
- To nie żaden duch synku - odpowiada ojciec. - To tylko nasz daleki kuzyn z epoki lodowcowej.

* * *

Dziennikarz przeprowadza wywiad z ludożercą:
- Czy w waszym państwie płacicie podatki?
- Nie.
- Nie? A dlaczego?
- Zjedliśmy ministra finansów i teraz nie ma chętnego na zajęcie jego stanowiska.

* * *

Jaskiniowcy proszą MacGyvera żeby pomógł im wygnać wężojaszczura który nie chce wyjść z ich jaskini.
- Czy próbowaliście go wykurzyć ogniem? - pyta MacGyver.
- Tak. Nie pomaga.
- Czy próbowaliście go bić maczugą po łbie?
- Tak. Też nie pomaga.
- A próbowaliście malować mu na ogonie te wasze scenki z mamutami?
- To też nie pomogło.
MacGyver wchodzi do jaskini i pyta wężojaszczura:
- Słuchaj kolego! Czy mógłbyś znaleźć sobie drugą jaskinię? Tamci jaskiniowcy bardzo by tego chcieli.
- Nie ma sprawy już idę. A nie mogli mi tego powiedzieć sami?

* * *

Spotykają się dwaj jaskiniowcy.
- Oglądałeś wczoraj film "Między nami jaskiniowcami"?
- Tak ale miałem pecha. Na dziesięć minut przed zakończeniem było zwarcie i wysiadł prąd w mojej jaskini.

* * *

Jaskiniowiec usłyszał tupanie biegnących mamutów a po chwili zauważył znajomego z plemienia leżącego z uchem przy ziemi który szepcze:
- Pędzące stado mamutów! Z przodu ich przywódca za nim kilka samców na końcu samica...
Zdziwiony jaskiniowiec pyta tego leżącego:
- Czy to znaczy że tego wszystkiego dowiedziałeś się leżąc z uchem przy ziemi..
- Nie. Opowiadam o tym jak przed chwilą stado mamutów przebiegło po mnie ty idioto!

* * *

Przechwalają się trzej mali jaskiniowcy:
- Mój ojciec ma na głowie tyle włosów że gdy chodzi po jaskini to zamiata nią wszystkie pajęczyny - mówi pierwszy.
- A mój ojciec - mówi drugi - Ma taką długą brodę że gdy chodzi po jaskini to zamiata nią wszystek kurz z ziemi.
- To jeszcze nic - mówi trzeci. - Mój ma takie długie wąsy że jak gdzieś idzie to mamuty muszą go mijać na odległość stu metrów!

* * *

Na targu jaskiniowiec sprzedaje dorodnego brontozaura. Podchodzi do niego drugi jaskiniowiec ogląda zęby brontozaura i pyta:
- Ile chcesz za niego?
- Trzy garście muszelek.
- Pewnie go sprzedajesz bo ma robaki zeza i próchnicę?
- Nie. Sprzedaję go bo nie mieści się już w mojej jaskini.

* * *

Jaskiniowiec wezwał do swojej jaskini dentystę żeby fachowo usunął mu bolącego zęba. Dentysta wyjmuje z walizeczki dwie maczugi: małą i dużą. Jaskiniowiec pyta:
- Do czego służy ta mała maczuga?
- Do usunięcia zęba.
- A ta duża?
- To środek uśmierzający ból. Proszę pochylić się i skierować głowę w moją stronę.

* * *

Na targu dla jaskiniowców potężny jaskiniowiec podchodzi ze swym 4-letnim synkiem do stoiska z owocami i pyta:
- Ile kosztuje ten kosz bananów?
Sprzedawca spogląda na wielkie dłonie jaskiniowca i odpowiada:
- Jak dla pana to trzy garście zębów mamuta.
- Czemu tak drogo?
- Niech stracę! Niech będą dwie garście.
- Biorę! - odpowiada jaskiniowiec i zwraca się do synka: - Daj temu panu dwie garście zębów mamuta.

* * *

Rodzina jaskiniowców przyjechała na wypoczynek w góry. Wchodzą do luksusowego hotelu "Jaskiniowy raj" i pytają recepcjonistkę:
- Czy ma pani jakąś dużą ładną jaskinię z widokiem na Giewont?
Recepcjonistka wychodzi na chwilę do piwnicy wraca z kilofami oraz łopatami i mówi:
- Oto narzędzia proszę wybrać skałę i wykuć sobie odpowiednio dużą jaskinię!

* * *

O północy jaskiniowiec wszedł do jaskini zdjął skórę i położył się na legowisku koło śpiącej żony. Odwrócił się i na dobranoc pocałował ją w policzek.
Nad ranem jaskiniowca budzi energiczne szturchanie w łokieć. Odwraca się i z trwogą stwierdza że leży obok tygrysa.
- Słuchaj stary! - mówi tygrys - Jesteś o wiele sympatyczniejszy niż twoja żona którą wczoraj zjadłem. Gdybyś mnie w nocy nie pocałował w policzek z pewnością zjadłbym i ciebie!

SkYt3r!
25-01-2004, 09:22
Od 18latek :D:
Dziewczyna daje anons matrymonialny: "Poznam pana który nie będzie mnie bil nie odejdzie ode mnie i który będzie dobry w łóżku". Po kilku dniach słyszy straszne walenie do drzwi. Zaglądając przez "Judasza"nikogo nie widzi. Otwiera wiec drzwi a tam leży na wycieraczce pan który nie ma nóg ani rak. Mówi:
- To ja jestem tym mężczyzna który w stu procentach odpowiada Pani wymaganiom. Nie będę Pani bil ponieważ nie mam rak. Od Pani nie odejdę ponieważ nie mam nóg.
- No ale jak tam jeśli chodzi o seks?
- A pani myśli że czym to ja waliłem do drzwi?

* * *

Rozmawiają dwie Rosjanki. Jedna się pyta drugiej:
- Jaki rodzaj seksu preferujesz?
- Ja lubię po bożemu odpowiada a ty?
- Ja uwielbiam kochać się "na rodeo".
- Na rodeo o co w tym chodzi?
- Na początku kocham się w pozycji na jeźdźca potem po 20 sekundach mówię że mam AIDS i próbuję się utrzymać.

* * *

Sobota wieczór. Facet siedzi przed telewizorem z kuponem lotto w ręku. Ogląda losowanie. Pierwsza liczba zgadza się... podobnie druga... trzecia... czwarta też się zgadza piąta też... przed szóstą facet zaciska zęby patrzy i... jest trafił szóstkę! Szczęśliwy krzyczy do żony:
- Zośka pakuj się!!!
Żona ucieszona pyta:
- Jezus! Józek gdzie jedziemy Hawaje Paryż?!
Józek:
- Nie gadaj tylko się pakuj!!
Zośka:
- Rany! Józek jaka jestem szczęśliwa ale powiedz gdzie jedziemy??!!
Józek:
- Pakuj się!!! i wypier.....!!!

* * *

Co to jest tapczan?
- Jest to przyrząd do pokojowego wykorzystania energii jądrowej.

* * *

Jaka to jest pozycja "na żabę"?
- Ona leży jemu leży a ona rechocze.

* * *

Co mówią jądra przy stosunku?
- Szef zapier.... a my się obijamy...

* * *

W celi siedzi pedał i zoofil. Zoofil mówi:
- Gdyby była tu choć mała muszka!
Na to pedał:
- Bzzzzzz!

* * *

Kto stworzył kobiety?
- Trzech facetów: stolarz hydraulik i architekt ale i tak spieprzyli robotę. Stolarz: bo zrobił nogi które ciągle się rozkładają na boki hydraulik: bo cieknie co miesiąc a architekt... bo zbudował szambo koło placu zabaw!

* * *

Co to jest: małe zielone i stoi pod latarnia:
- Kur.. nie z tej ziemi.

* * *

Dlaczego tort nie może mieć małych torcików?
- Bo ma roztrzepane jaja!!!

* * *

Jaki jest szczyt bezrobocia?
Pajęczyna między nogami prostytutki!!!

* * *

Przyszedł facet do burdelu
- Dzień dobry chcialbym zamówić sobie panienkę.
- Proszę tu jest cennik - mowi burdelmama.
- Ale ja nie mam tyle pieniędzy...
- Niech pan pokaże ile ma.
- ...
- Uuuu za tą forse to żadnej panienki pan nie dostanie jedynie może być pan Marian
- No jak ma być to niech będzie - odparl facet.
Zeszli do kotlowni do palacza Mariana
- Panie Marianie klient do pana!
Pan Marian odstawil wiadro z węglem szufle zdjąl spodnie i wypiął się w strone klienta. Klient spojrzał z niesmakiem na brudnego tlustego i zarośniętego Mariana próbuje się do niego dobrać ale nie bardzo wie jak.
Mówi więc:
- Ty może byś mi pomógł?
Na co Marian odwrócił głowę wypluł papierosa zatrzepotał rzęsami i powiedział ochrypłym basem:
- KOCHAM CIĘ...

* * *

Po bibce z ostrym popijaniem i "baletami" facet budzi się nad ranem w obcym łóżku. Obok niego śpi paskudnie chrapiąc obrzydliwe grube babsko. Facet ostrożnie podnosi kołdrę i zamiera z obrzydzenia: wszystko ubabrane krwią... Rad nierad facet wstaje i wlecze się do łazienki. Zapala światło staje przed lustrem i z przerażeniem dostrzega wystający mu z ust zaklinowany między zębami sznureczek. "O Boże" mamroce facet niewyraźnie "zechciej tylko sprawić żeby to była herbata ekspresowa!"

* * *

Idą dwa penisy przez miasto. Staja na pasach patrzą a po przeciwnej stronie stoi wibrator. Na to jeden penis do drugiego:
- Ty patrz cyborg!

* * *

Klatka schodowa. Wchodzący na górę człowiek widzi małą dziewczynkę która stoi pod czyimiś drzwiami i usiłuje dosięgnąć dzwonka.
- Poczekaj dziecko pomogę ci! - mówi facet i naciska dzwonek. Na to dziewczynka:
- Nie wiem jak pan ale ja teraz spierdalam!

* * *

Pewna kobieta przechodziła obok domu publicznego gdzie odbywała się wyprzedaż sprzętów. Kupiła papugę w klatce przyniosła ją do domu. Klatka była przykryta płachtą którą kobieta podniosła.
- O nowy burdel nowa burdel-mama - odzywa się papuga.
Kobieta szybko zakryła z powrotem klatkę płachtą. Po jakimś czasie ze szkoły przychodzą córki i dopominają się aby im pokazać papugę. Matka postanawia zaryzykować i odkrywa klatkę:
- O nowy burdel nowa burdel-mama i nowe panienki...
Klatka zostaje z powrotem zakryta. Przychodzi z pracy mąż i też chce widzieć papugę. Kobieta postanawia dąć jej ostatnia szansę i odkrywa klatkę:
- O nowy burdel nowa burdel-mama nowe panienki tylko Zygmuś ten sam stary wierny klient...

* * *

Halina pyta koleżankę:
- Dlaczego zerwałaś z Adamem?
- Bo miał TDS.
- Co? AIDS?
- Nie TDS to znaczy: Tylko Do Siusiania.

* * *

Pasek od spodni goni d..ę po lesie. D... uciekła dotarła do chatki dobrej wróżki i poprosiła żeby wróżka zamieniła ją w ptaszka.
Po godzinie ptaszek siada na gałęzi drzewa. Podchodzi do niego pasek od spodni i mówi:
- Ale d...!
- Nie jestem d... jestem ptaszek!
- To zaśpiewaj!
- Pryk pryk!

* * *

Maryśka pisze list do przyjaciółki:
"...Mój Stasiek to chyba jakiś zboczeniec. Ciągle chce mnie pieprzyć! Wystarczy że się schylę on mnie bierze od tyłu. Zaczynam prać - bierze mnie od tyłu zamiatam podłogę - bierze mnie od tyłu zmywam naczynia - bierze mnie od tyłu! Mówię ci koszmar. Całuję - Maryśka.
P.S. Przepraszam za niewyraźne pismo bo Stasiek..."

* * *

Wraca pijany mąż do domu a tu jego żona z kochankiem w łóżku!
Żona mówi do kochanka:
- Szybko właź do szafy!
Kochanek wlazł do szafy ale przez niedomknięte drzwi wystawał jego fiutek. Mąż wchodzi do pokoju i mówi:
- Cholera brudno tu wszędzie! Cholera kurzu pełno!... O cholera! Nawet grzyby w szafie rosną!

* * *

Bóg zesłał na ziemię Dziewicę Orleańską
1 dnia dziewica dzwoni do Boga i mówi:
- Tu Dziewica Orleańska nauczyłam się palić.
2 dnia:
-Tu Dziewica Orleańska nauczyłam się pić.
3 dnia:
- Tu Orleańska...

* * *

Zły pedał trafia do piekła.Belzebub po kuszeniach na ziemi wraca do piekła.Tam zimno i kotły wygaszone. Pyta napotkanego diabła:
- Czemu kotły się nie palą?!!!
- Spróbuj się schylić po drewno...

* * *

- Czym się różni seks małżeński od seksu pozamałżeńskiego?
- Tym czym świniobicie od polowania.

* * *

Mija się na ulicy chłopak z dziewczyną...
Widzi jaka jest brzydka i mówi do niej: W jakim ty zamku straszysz?!
A ona na to: masz za małego konia żeby tam dojechać!

* * *

Wychodzi murzyn z półmetrowym członkiem z jeziora i zauważa że na plaży ludzie na niego wyczyszczają gały. Murzyn speszony odpowiada:
- Co? każdemu może się skurczyć!!!

* * *

- Dlaczego warto kochać się z zezowatą kobietą na łonie natury?
- ??????
- Bo przynajmniej ubrania przypilnuje.

* * *

Ojciec pyta się córki:
- Kiedy wreszcie znajdziesz sobie męża?
- Nie potrzebny mi mąż. Mam wibrator.
Pewnego dnia córka wróciwszy z pracy widzi na stole skaczący wibrator i z oburzeniem pyta się ojca:
- Tato co Ty u licha robisz?
- Piję z zięciem!!

* * *

Żona w łóżku z kochankiem wpada maż straszna awantura wyrzuca ja z domu rozwód tragedia. Ona przyszła do kościoła modli się:
- Panie Boże jakbyś mógł cofnąć czas żeby to się nie zdarzyło to zrobię co zechcesz...
- Dobrze - odpowiada gromki bas z wysokości sufitu - ale musisz o czymś pamiętać. Zginiesz na morzu!!!
- Dobrze Panie Boże zgadzam się na te warunki...
PYK! Czas się cofnął ona znów w łóżku z kochankiem: szybko go wyrzuciła z
domu wrócił maż wszystko było Ok byli bardzo szczęśliwi. Za jakieś pięć lat żona dostaje maila ze wygrała wycieczkę dookoła świata statkiem pasażerskim. Pamiętając o przestrodze ("zginiesz na morzu") zadzwoniła do firmy turystycznej ze musi niestety zrezygnować ponieważ wisi nad nią fatum. Na to człowiek z powyższej firmy tłumaczy jej ze są szalupy ratunkowe helikoptery ze w ogóle ten statek jest taki ze przy nim titanic
to pikuś. No to kobieta w końcu dała się przekonać i popłynęła. Oczywiście gdy byli na pełnym morzu rozpętała się burza i statek zaczął tonąć. Kobieta zobaczywszy ze jest w beznadziejnej sytuacji wznosi modły:
- Boże zgadzam się za ja powinnam zginąć na morzu taka była miedzy nami umowa ale po co ginie wraz ze mną parę tysięcy ludzi???
Gromki bas z nieba odpowiada:
- Ja was pięć lat zbierałem!!!

* * *

Tfu..tfu.. znowu na piachu siedziałaś?!

* * *

Młody plemnik pyta się starszego o to jak dochodzi do zapłodnienia. Starszy wyjaśnia mu że najpierw musi przepłynąć kawał drogi a jak dopłynie do drzwi musi zapukać i ładnie się
przedstawić: "Dzień dobry jestem plemnik". Z za drzwi usłyszy " Dzień dobry jestem jajeczko" drzwi się otworzą on wpłynie do środka i dojdzie do zapłodnienia. Po jakimś czasie doszło do wytrysku i młody plemnik płynie tak jak mu starszy kolega kazał. Gdy dopłynął do drzwi zapukał i ładnie się przedstawił: "Dzień dobry jestem plemnik!"
Ale w odpowiedzi usłyszał: "Dzień dobry jestem migdałek".

* * *

Wiek mężczyzn:

0 - 20 lat - mężczyzna jest jak FIAT: mały i figlarny.
20-30 lat - mężczyzna jest jak PORSCHE: szybki i energiczny.
30-40 lat - mężczyzna jest jak CITROEN: perfekcyjny.
40-50 lat - mężczyzna jest jak POLONEZ: obiecuje więcej niż może zrobić.
50-60 lat - mężczyzna jest jak ŻUK: trzeba go ręcznie zastartować.
60- ... lat - wypada zmienić markę.

Wiek kobiet:

0 - 20 lat - kobieta jest jak AZJA: dobrze znana ale jeszcze nie odkryta.
20-30 lat - kobieta jest jak AFRYKA: gorąca i wilgotna.
30-40 lat - kobieta jest jak USA: wydajna i technicznie doskonała.
40-50 lat - kobieta jest jak EUROPA: po dwóch wojnach światowych wykorzystana ale wciąż piękna.
50-60 lat - kobieta jest jak ROSJA: wszyscy wiedza gdzie to jest ale nikt nie chce tam jechać.

* * *

Caryca Katarzyna szukała wytrawnego kochanka lecz żaden z kandydatów nie wytrwał dłużej niż 50 orgazmów. Katarzyna była niepocieszona. Wkrótce jednak dowiedziała się ze w dalekiej syberyjskiej puszczy mieszka młody drwal który może zaspokoić każda kobietę. Udała się Katarzyna do owego drwala i mówi:
- Albo zaspokoisz mnie 100 razy albo mój kat zetnie ci głowę.
Drwal się zgodził i wspólnie z caryca odliczali kolejne orgazmy drwala:
- 1, 2, 3, ..50 ........90 ..... Katarzyna już nie wytrzymuje ale drwal mówi miało być 100 to będzie 100 i liczą dalej. Gdy doszło do 99 orgazmu Katarzyna kłamiąc krzyczy:
- 100!
- Nie 99 mówi drwal.
- 100 według moich rachunków jest już setny raz.
- Caryco mówi drwal ja jestem człowiek prosty ale uczciwy pogubiliśmy się w rachunkach więc zaczynamy od nowa!

* * *

SkYt3r!
25-01-2004, 09:23
teraz o kłamcach czyli Polityka :D :Towarzyski mecz hokejowy Polska-Rosja. Wygrali nasi. Jelcyn przesłał telegram: Gratulacje STOP Ropa STOP Gaz STOP.

* * *

Spotyka się dwóch Ukraińców i jeden mówi do drugiego:
- Stary tam w Polsce to jest prawdziwe życie nie to co u nas. Wstajesz rano i podają ci pyszne śniadanko do łóżka potem sex do południa. Po południu wykwintny obiad szampanskoje desery i sex do kolacji. Kolacja - palce lizać a po kolacji do późnej nocy sex ile tylko pragniesz.
- No no brzmi nieźle. A skąd ty to wszystko wiesz byłeś w Polsce?
- Ja nie ale moja siostra była.

* * *

Jezus wchodzi do knajpy w której siedzą Irlandczyk Holender i Niemiec.
"Cześć Jezus jestem uzdrawiam dotknięciem ręki". Irlandczyk zaraz dał sobie coś uzdrowić Holender też a Niemiec mówi:
"Tylko się nie zbliżaj bo mam jeszcze tydzień chorobowego".

* * *

Andropow jeszcze jako szef KGB zwierzał się najbliższym:
- Kiedy zostanę gensekiem zmienię te idiotyczne strefy czasowe. Ileż to kłopotów!
Dzwonię do Pekinu z gratulacjami z okazji wyboru Deng Xiaopinga a tam mówią:
"To było wczoraj!". Dzwonię do Watykanu z kondolencjami po zamachu na papieża a tam pytają: "Jaki zamach?!"

* * *

Spotyka się Wałęsa z profesorem Miodkiem i mówi:
- Panie profesorze ludzie zarzucają mi że używam nieodpowiednich słów. Np. czy ja mogę używać słowa szachuje?
- Ja na pana miejscu użyłbym słów zamknąć się panowie.

* * *

Zasypaną śniegami tajgą jadą saniami: Rosjanin Polak Niemiec i Amerykanin. Nagle do sań doskakuje stado głodnych wilków. Już mają ich dopaść lecz Ruski wyrzuca z sań Niemca. Wilki rozszarpują nieszczęśnika. Nie na długo powstrzymuje to zwierzęta które doganiają sanie. Ruski wyrzuca Amerykanina. Wilki rozszarpują go jednak po chwili znów są przy saniach. Wówczas Ruski wyjmuje strzelbę i po kolei strzela do każdego z wilków.
- Dlaczego - pyta Polak - od razu ich nie zastrzeliłeś? Ruski wyjmuje butelkę wódki.
- Coś ty!? Pół litra na czterech?!

* * *

Po II wojnie światowej Stalin ogłosił rozpoczęcie budowy komunizmu w ZSRR. W jednym z kołchozów Uzbekistanu zwołano zebranie partyjne poświęcone komunizmowi jednak nikt nie wiedział co znaczy słowo komunizm. Wybrano więc delegata który po długiej podróży dotarł przed oblicze Stalina i pyta co znaczy to słowo. Stalin chwilę myśli w końcu przywołuje delegata do okna.
- Widzicie towarzyszu tę ciężarówkę?
- Widzę.
- Jak będzie komunizm to będą tu stały tysiące takich ciężarówek!
Delegat wraca do kołchozu. Wszyscy pytają go co to jest ten komunizm. Delegat podchodzi do okna i mówi:
- Widzicie tego żebraka?
- Widzimy.
- Jak będzie komunizm to tu będą tysiące takich żebraków!

* * *

Podczas kolejnego spotkania w Białym Domu Gorbaczow i Reagan postanowili się zabawić: Reagan rysuje karykaturę Gorbaczowa a Gorbaczow - Reagana. Z jednym tylko zastrzeżeniem: nie można rysować "poniżej pasa". Po kilku minutach Gorbaczow pokazuje swoją pracę. Reagan pyta:
- Dlaczego na twoim rysunku jedno ucho mam małe a drugie duże?
- Bo dużym uchem słuchasz kongresu a małym - narodu.
Teraz swoją pracę pokazuje Reagan. Gorbaczow pyta:
- Dlaczego na twoim rysunku jedną pierś mam dużą a drugą - małą?
- Bo większą piersią karmisz ministrów a mniejszą - dyrektorów fabryk i generałóww.
- A co z narodem?
- Przecież umawialiśmy się że nie będziemy rysować poniżej pasa!

* * *

Działacz KPZR tłumaczy słuchaczom jak szybko zmieniać się będzie na lepsze życie w ZSRR:
- Za dwa lata każdy będzie mógł kupić sobie rower za trzy lata motocykl a za cztery lata każdego będzie stać na kupienie samochodu a za pięć lat każdy będzie miał swój helikopter!
Ktoś z sali wstaje.
- Rozumiem rower motocykl samochód... Ale po co każdemu helikopter?
- A jak dowiecie się że na przykład w Odessie można kupić zapałki a w Kijowie papierosy? Wsiadacie wtedy we własny helikopter i za chwilę jesteście na miejscu!

* * *

Do Warszawy przyjechał japoński dziennikarz. Po tygodniu faksuje do redakcji:
"Ta Polska to cywilizowany kraj. Mieszka tu dużo ludzi różnych narodowości. Są nawet Indianie którzy biją się kijami bejsbolowymi z łysymi buddyjskimi mnichami w młodzieżowych strojach."

* * *

Obok uczestników wiecu wyborczego SdRP przechodzi Olszewski z Krzaklewskim. W pewnej chwili Krzaklewski podnosi rękę i woła:
- Gorące pozdrowienia! Gorące pozdrowienia!
- Dziękujemy - odpowiada tłum.
Po chwili Olszewski pyta:
- Marian od kiedy ty ich tak polubiłeś?
- Jasiek przecież nie będę krzyczał: "A żebyście się wszyscy w piekle smażyli!".

* * *

- Jaki jest najkrótszy dowcip na świecie?
- Mgr Kwaśniewski.

* * *

Minister Kołodko zwołuje konferencję prasową i mówi do zgromadzonych dziennikarzy:
- Mam dla was dwie wiadomości - jedną złą drugą dobrą. Którą najpierw chcecie usłyszeć?
- Złą! - odpowiadają dziennikarze.
- No więc od przyszłego miesiąca podniesiemy wszystkim płace o 30 procent.
Przez minutę na sali trwają owacje które przerywa roześmiany Kołodko:
- A teraz wiadomość dobra. Od tych płac trzeba będzie płacić 65 procent podatku!

* * *

- Jak wybrać trzech najgłupszych posłów z PSL?
- Poprzez głosowanie.

* * *

- Dlaczego nie produkuje się już popularnych kiedyś filmów rysunkowych z serii "Bolek i Lolek"?
- Okazało się że Bolek był agentem SB.

* * *

Prezydent Wałęsa pojechał odwiedzić dawnych kolegów ze Stoczni Gdańskiej.
- Jak się czujecie chłopaki? - zażartował Wałęsa.
- Znakomicie - zażartowali stoczniowcy.

* * *

- Co zrobić żeby każdej partii w Polsce podobała się nowa konstytucja?
- Dla każdej partii uchwalić po jednej konstytucji.

* * *

Żeby zwiększyć frekwencję na sali podczas obrad Sejmu zaczęto na korytarz wypuszczać tygrysy. Jednak po pewnym czasie zdarzył się śmiertelny wypadek i tygrysy usunięto.
Tygrys robi wyrzuty drugiemu tygrysowi:
- Na co ci była ta sprzątaczka? Ja tydzień temu zjadłem czterech posłów i do tej pory tego nikt nie zauważył.

* * *

- Kiedy skończy się era Solidarności?
- Gdy Krzaklewski przyjdzie wraz ze stoczniowcami na ulicę Polanki i przeskoczy ogrodzenie za którym stoi nowa willa Wałęsy.


* * *

Emeryt pyta Emeryta:
- Dlaczego głosowałeś na Wałęsę a nie na Kwaśniewskiego?
- Bo myślałem że na starość dostanę obiecane 200 milionów. A ty dlaczego głosowałeś na Kwaśniewskiego?
- Bo myślałem że na starość dostanę mieszkanie i wreszcie wyprowadzę się z żoną od teściowej!

* * *

- Pod jakim hasłem prezydent Wałęsa prowadził swoją zwycięską kampanię wyborczą?
- "Nie chcem ale muszem..."
- A pod jakim hasłem prowadził ostatnią?
- Chcem ale nie mogem."

* * *

Prezydent Kwaśniewski wizytuje kaczą fermę w Wąchocku. Kaczki na jego widok mówią:
- Kwa kwa kwa...
Kwaśniewski pyta gospodarza:
- Czym karmicie te kaczki?
- Otrębami z wodą.
- Dawajcie im kukurydzę z mlekiem żeby moje nazwisko wymawiały w całości.

* * *

Prezydent Kwaśniewski wzywa do siebie szefa UOP i mówi:
- Niech pan popatrzy! Znów ktoś narobił na trawnik przed Belwederem! Ile razy mam powtarzać że trzeba pilnować tych rosyjskich dyplomatów!?
- Żadnych dyplomatów dziś nie było. Przechodził tylko Lech Wałęsa.
- Wałęsa? Ale kupa!!! To naprawdę światowy człowiek!

* * *

- Co robi Japończyk gdy chce otrzymać podwyżkę?
- Pracuje jeszcze lepiej niż dotychczas.
- A co robi Polak gdy chce dostać podwyżkę?
- Strajkuje.

* * *

Nauczycielka pyta ucznia:
- Jasiu dlaczego napisałeś że odległość geograficzna to rzecz względna?
- Bo kiedyś najbliższa droga do polskiego parlamentu wiodła przez Moskwę a teraz wiedzie przez Częstochowę.

* * *

- Czym się różni magister Kwaśniewski od ufoludków?
- Niektórzy już widzieli ufoludki a dyplom Kwaśniewskiego jeszcze nikt.

* * *

- Jaka jest różnica między Jamesem Bondem a byłym premierem Oleksym?
- Bond jest szpiegiem a Oleksy jest... łysy.

* * *

PRAWA KOŁODKI
1. Obywatel żyje po to aby płacić podatki.
2. Prawo nie działa wstecz - z wyjątkiem prawa podatkowego.
3. Prawo podatkowe to zbiór pomyłek.
4. Państwo najlepiej wie na co wydać pieniądze obywatela.
5. Stawki podatkowe powinny być mniejsze ale muszą być większe.
6. Kto korzysta z dobrodziejstw ustawy podatkowej - grzeszy. (Nie dotyczy Urzędu Skarbowego i pracowników Ministerstwa Finansów).
7. Nie trzeba rewaloryzować wysokości progów podatkowych - przecież nie ma inflacji.
8. Przekazuj darowizny tylko najbardziej potrzebującym: pracownikom Urzędów Skarbowych.
9. Pakiet "Polska 2000" jest dobry przez co niemożliwy do realizacji.
10. W roku 2001 znieść całkowicie podatek dochodowy wprowadzając w to miejsce VAT w wysokości 200 procent.

* * *

- Za co nagrodę Nobla dostał Reymont a za co Wałęsa?
- Reymont dostał Nobla za "Chłopów" a Wałęsa za to że z chłopów zrobił dziadów.
a ja ide, nara i życze miłej lektury :D

Cooler
25-01-2004, 11:38
***
- Czym różni się kobieta od komara?!
- Jak komar ssie to nie trzeba go głaskać po głowie!

***
Do Somalii przyjechal Sw. Mikolaj. Chodzi po ulicach i pyta:
- Dlaczego te dzieci sa takie chude?
- Bo nie jedza.
- Nie jedza? To nie dostana prezentow.

***
Przyszedl baca do spowiedzi.
- Prosze ksiedza, zgrzeszylem...
- Jak synu?
- Szedlem sobie przez laki i widze piekna dame. Podkradlem sie,
przewrócilem ja, no i dlugo kopulowalismy.
- To wielki grzech synu.
- To jeszcze nic, na to wszystko patrzyli jej rodzice, bracia, siostry,
ciotki, wujowie, kuzynostwo i sasiedzi.
- Jak to? I nic nie powiedzieli! - pyta ksiadz.
- Powiedzieli: Beeeeeeeeee

***
Dwaj Rosjanie jada pociagiem trans syberyjskim. Wyszli na korytarz
zapalic.
Jeden mowi:
- O Zdrastwuj, kuda jedjosz
Drugi:
- O Ja jedu iz Maskwy w Nowysybirsk
Pierwszy na to:
- O Charaszo, a ja jedu iz Nowowosybirska w Maskwu...
- Pala dalej patrzac sie w zamysleniu w okno i po pewnej chwili jeden z
nich mowi na to z zachwytem w glosie:
- Wot k.... tiechnika!

***
Idzie facet narąbany przez park i co chwilę jebnie do jakiegoś drzewa.Wreszcie zauważył ławkę, usiadł i mruczy do siebie:poczekam aż ta chołota przejdzie.

***
Dlaczego blondynka zmienia dziecku pampersa raz w miesiącu?
- Bo na opakowaniu pisze do 20 kg.

***
Rozmawiaja dwa dresy na silce i jeden mowi :
-wczoraj spotkalem fajna laske
-No i co ? no i co ?
-no i poszlismy do niej
-No i co ? no i co ?
-no i ona sie rozebrala i powiedziala zebym robil to co najlepiej umiem
-No i co ? no i co ? - pyta zaciekawiony drugi
-no i wyjebalem jej z bani

***
Do bram niebios puka trzydziestu siedmiu pilotów amerykańskich.
Święty Piotr pyta:
-Skąd jesteście?
-US Air Force. Strącono nas dziś nad Irakiem
Święty Piotr włącza telewizor.
-Gówno prawda, strącono was tylko trzech, reszta wynocha !!

***
Rozmawia dwóch kolegów:
- Żonę w domu trzeba trzymać krótko
- Święta racja - góra dwa, trzy lata

***
Do radzieckich kosmonautow przychodzi general:
- No, towarzysze, jutro lecicie na Slonce.
- Na Slonce? Ale tam goraco, spali nas.
- Partia o tym pomyslala, polecicie noca.

***
Przychodzi do spowiedzi bardzo zawstydzony facet:
- Proszę ksiedza, oszukalem Zyda, czy to grzech?
- Nie, synu, to cud...

***
Organizowane sa przejazdzki lodzia po jeziorze Genezaret. Bilet kosztuje 500 dolarow.
- To strasznie duzo - dziwi się zbulwersowany turysta.
- Owszem, ale to przeciez po tym jeziorze Jezus piechota chodzil!
- Nie dziwię się, przy takich cenach!

***
Trójka dzieci z 1 klasy stoi przed ostatnia szansa aby otrzymać
promocje do drugiej klasy. Przepytuje je dyrektor:
- Jasio, przeliteruj słowo TATA
- T, A,T, A
- Świetnie! Zdałeś!
- A teraz Monika, przeliteruj słowo MAMA
- M, A, M, A
- Doskonale! Przechodzisz do drugiej klasy... - A teraz ty Ahmed...
- Przeliteruj proszę.... DYSKRYMINACJA OBCOKRAJOWCOW W
SWIETLE POLSKICH PRAW KONSTYTUCYJNYCH

***
Wyjechał rolnik kombajnem na pole, puknął się w czoło i mówi:
- O kurde, zapomniałem zasiać!

***
Policja legitymuje zatrzymanego dresiarza:
- Nazwisko? - pyta funkcjonariusz
- Kowalski - odpowiada dresiarz
- Imię?
- Jan
- Adresik?
- A dresik Adidasa!

***
Do sklepu na wsi wchodzi chłop i pyta:
- Czy są gwoździe?
- Nie ma.
- A grabie?
- Też nie ma.
- A może wiadra?
- Nie, nie ma.
- To dlaczego nie zamkniecie sklepu?!
- Bo kłódek też nie ma.

***
Policja znajlazła utopionego w jeziorze murzyna, który na dodatek był cały spętany łańcuchami. Podchodzi do szeryfa reporterka i pyta:
- Szeryfie, co pan sądzi o tym morderstwie?
szeryf na to
- typowe dla tutejszych czarnuchów, próbował ukraść więcej łańcóchów, niż był w stanie unieść.

***
Żona policjanta wygląda przez okno i krzyczy do męża leżącego na kanapie:
- Józek tam ktoś kradnie auto!
- No to co?!
Po 5 minutach.
- Józek , ale to nasze auto!
Policjant wybiegł na podwórko. Po chwili wraca do żony.
- Złapałeś złodzieja?!
- Wyrwał mi się , ale zapisałem numer samochodu.

Cooler
25-01-2004, 12:04
***
- Ahoj, baco! Co tam robicie?
- A hoj was to obchodzi...

***
Po hibernacji 10-letniej, budzi się: Clinton i Putin. Putin patrzy w gazetę i zaczyna się śmieć i mówić: USA przeszło na komunizm.
Clinton też bierze gazetę i zaczyna się śmiać i mówi: zamieszki na granicy Polsko-Chińskiej.

***
Nauczycielka języka polskiego pyta Jasia:
- Jasiu, powiedz mi kto napisał "Lalkę"?
- Bolesław Frus.
- Jesteś blisko, ale to zła odpowiedz.
- Bolesław Frus.
- Jasiu! Bo wstawię ci jedynkę!!!
- Bolesław Frus.
- Dobrze. Sam tego chciałeś.
Jasiu wkurzony mówi:
- A to fizda!

***
W nocy policjant wraca do domy i mówi żonie:
- Napadła mnie banda chuliganów, ale jednego tak kopnąłem że mu kredki z tornistra wypadły!

***
Do celi wchodzi nowy, młody, więzień. Od razu z łóżek wstaje gromada recydywistów. Tatuaże na szyjach, podkreślone oczy, kropki, ogolone głowy, blizny, przekrwione oczy itp. Jeden z nich podchodzi do przerażone gościa:
- Grypsujesz?! - pyta zachrypiałym głosem.
- Proszę Pana - odpowiada młody - ja w życiu jeszcze żadnej gry nie zepsułem!

***
Jaś pali trawkę w toalecie.Zaciąga się raz - światło gaśnie. Zaciąga się drugi raz - światło się zapala. Po kilku machach słyszy pukanie do drzwi:
-Co ty robisz w tej łazience synku?!
-Myję zęby, mamusiu.
-Cztery dni???????

***
Przychodzi facet do lekarza.
- Panie doktorze, sikam alkoholem.
- Dziwne, mówi lekarz biorąc do ręki szklaneczkę. Proszę tu nasikać.
Po chwili lekarz wącha napełnioną szklaneczkę i stwierdziwszy, że pachnie alkoholem wypija jej zawartość.
- Nieprawdopodobne ! Prawdziwy alkohol ! Spróbujmy jeszcze raz !
Po raz drugi szklaneczka napełnia się, a lekarz wypija jej zawartość.
- Wie Pan co ? No to jeszcze jedną rundkę !
- O, nie ! Tym razem, to już z gwinta !

***
Przychodzi kobieta do lekarza i mówi :
- Panie doktorze ja nic nie czuje podczas sexsu.
doktor na to :
- Spróbujemy niech sie pani rozbierze.
Kochają sie godzine lekarz sie pyta :
- Czuje pani coś
- Nie , nic
po dwóch godzinach :
- Czuje pani coś
- Nie , nic
aż w końcu po pięciu godzinach :
- Czuje pani coś
- Tak , guma się pali

***
Przychodzi niedźwiedź do zajączka i mówi:
-Chodź na dyskotekę
A ten odpowiada:
-Nie, ja jestem mały, wszyscy będą mnie obrażać. Nie chcę.
-No chodź ja postoje za ciebie jeśli co.
W końcu zajączek się zgodził. Idą idą, patrzą z dyskoteki wielbłąd wychodzi... Zajączek:
-O nie, ja już wracam... popatrz co z konia zrobili...

***
Policja zrobiła obławę.
Zamknęli dla ruchu jedną ulicę i przesłuchiwali przechodniów.
- Pana zawód!
- Księgowy....
- Następny!
- Krawcowa...
- Następny!
- A ja...chodzę tak sobie od latarni do latarni
- Pisz! Elektryk!

***
Idzie dwóch idiotów. Jeden z nich trzyma dwa widelce w rękach. Drugi
pyta:
- Co masz?
Pierwszy:
- Lornetkę!
- Daj popatrzeć - mówi drugi.
Pierwszy wbił mu widelce w oczy. Drugi mówi:
- Ale nic nie widzę!
Pierwszy zaczął kręcić widelcami mówiąc:
- Czekaj... podkręcę ostrość.

***
Rozmawia żona z mężem:
-Byłeś dziś u szefa w gabinecie ?
-Byłem.
-Zarządałeś podniesienia wynagrodzenia ?
-Zarządałem.
-Pierdolnąłeś pięścią w biurko?
-Pierdolnąłem.
-No i co szef na to?
-Nie wiem bo go nie było wtedy w gabinecie.

***
Przychodzi facet do kościoła, patrzy a obok niego stoi mała dziewczynka.
-Jak masz na imie mała słodziutka śliczniutka dziewczynko?
-Róża.
-O jej, jakie to śliczne romantyczne i niewinne imię, a dlaczego róża?
-Bo jak się rodziłam to mojej mamie na brzuch spadł płatek róży.
-Ojejku, jakie to niesamowute, romantyczne i wogle śliczne.
Facet ciągnie dalej:
-Och Różo, a jak nazywa się ten sliczny maluski piesek co go trzymasz na smyczy?
-Knur!!
-Ale dlaczego knur??
-Bo p******i świnie w dupe

***
Idzie policjant się odlać. Po jakimś czasie wychodzi z krzaków cały obsikany.
- Co się stało? - pyta się kumpel.
- Wyjąłem nie ta pałę...

Cooler
25-01-2004, 12:06
Skutki picia piwa i ich zwalczanie:

OBJAW: Piwo wyjątkowo blade i bez smaku.
PRZYCZYNA: Szklanka jest pusta.
DZIAŁANIE: Poproś kogoś, żeby ci kupił następne.

OBJAW: Ściana na przeciwko pokryła się światełkami.
PRZYCZYNA: Leżysz na plecach.
DZIAŁANIE: Trzymaj się baru.

OBJAW: Usta pełne niedopałków
PRZYCZYNA: Przewróciłeś się na bar.
DZIAŁANIE: Patrz wyżej.

OBJAW: Piwo jest bez smaku, koszula z przodu mokra.
PRZYCZYNA: Usta zamknięte lub piwo skierowane do nieodpowiedniej części twarzy.
DZIAŁANIE: Wycofaj się do toalety i potrenuj przed lustrem.

OBJAW: Stopy zimne i mokre.
PRZYCZYNA: Szklanka trzymana pod nieodpowiednim kątem.
DZIAŁANIE: Obróć szklankę tak, aby otwór był skierowany ku sufitowi.

OBJAW: Stopy ciepłe i mokre.
PRZYCZYNA: Wadliwa kontrola przepływu.
DZIAŁANIE: Stań obok najbliższego psa i upomnij właściciela.

OBJAW: Podłoga rozmazana.
PRZYCZYNA: Patrzysz przez dno pustej szklanki
DZIAŁANIE: Poproś kogoś, żeby ci kupił następne piwo.

OBJAW: Podłoga się rusza.
PRZYCZYNA: Jesteś wynoszony.
DZIAŁANIE: Upewnij się czy niosą cię do następnego baru.

OBJAW: Nagle zrobiło się ciemno.
PRZYCZYNA: Bar jest zamknięty.
DZIAŁANIE: Ustal z barmanem swój adres.

OBJAW: Taksówka pokrywa się kolorowymi wzorami.
PRZYCZYNA: Konsumpcja piwa przekroczyła dopuszczalny limit.
DZIAŁANIE: Zakryj usta.

Szymon
25-01-2004, 19:57
Spotyka się trzech najlepszych złodziej świata i poakazują sobie sztuczki,nagle mówi Polak do Ruska no pokaż co potrafisz i zgasił światło,Polak zapalił i sie pyta masz buty?-mam.A sznurówki?-mam.Eno ty dobry jesteś,nagle mówi Rusek do Niemca no pokaż co potrafisz i zgasił światło,Rusek zapalił i sie pyta masz zegarek?-mam.A wskazówki?-mam.Eno ty dobry jesteś,nagle mówi Niemiec do Polaka no teraz ty pokaż co potrafisz i zgasił światło,Niemiec zpalił światło i mówi co ukradłeś-poczekajcie chwile.Nagle wchdzi maszynista i mówi wysiadać tory zajebali!!!!


Spotyka się trzech najlepszych złodziej świata i poakazują sobie sztuczki,nagle mówi Polak do Ruska no pokaż co potrafisz i zgasił światło,Polak zapalił i sie pyta masz buty?-mam.A sznurówki?-Eno ty dobry jesteś,nagle mówi Rusek do Niemca no pokaż co potrafisz i zgasił światło,Rusek zapalił i sie pyta masz zegarek?-mam.A wskazówki?Eno ty dobry jesteś,nagle mówi Niemiec do Polaka no teraz ty pokaż co potrafisz i zgasił światło,Niemiec zpalił światło i mówi co ukradłeś-poczekajcie chwile.Nagle wchdzi maszynista i mówi wysiadać tory zajebali!!!!


mam nadzije ze bana nie dostaneD:D:D:D......... pozdrawiam

YouZacK
26-01-2004, 15:15
W mieszkaniu siedzi sobie malzenstwo z dluzszym juz stazem. Znudzeni soba, maz siedzi w pokoju i oglada telewizje. Zona siedzi w kuchni, gotuje obiad i co chwila wyglada przez okno. Nagle patrzy, a ulica idzie trakt, ludzie niosa trumne, wience, spiewaja piesni zalobne. Widac, ze zmarl ktos wazny. Wola do meza:
- Eee, stary! Chodz, pogrzeb!
A on na to:
- Daj spokoj, nie chce mi sie. Sama sobie pogrzeb.

Żartownis
26-01-2004, 21:13
http://wiazanki.gad.pl/index.php?flow=kat&id_dir=6

Cooler
27-01-2004, 16:16
***
Syn pyta ojca:
- Tato, co to jest POLITYKA?
Ojciec odpowiada:
- Zobacz, ja przynoszę pieniądze do domu, więc jestem KAPITALISTĄ, Twoja mama rządzi tymi pieniędzmi, więc jest RZĄDEM, dziadek uważa, żeby wszystko było na swoim miejscu, więc jest ZWIĄZKIEM ZAWODOWYM, nasz pokojówka jest KLASĄ ROBOTNICZĄ, a wszyscy mamy jeden cel, aby się Tobie lepiej wiodło! Ty jesteś LUDEM, a Twój młodszy brat, który leży jeszcze w pieluchach jest PRZYSZŁOŚCIĄ!!! Zrozumiałeś synku???
Chłopiec zastanawia się i mówi, że musi się z tym wszystkim jeszcze przespać. W nocy budzi chłopca płacz młodszego brata, który narobił w pieluchy i drze się wniebogłosy. A, że chłopiec nie wiedział co ma zrobić, poszedł do pokoju rodziców. W pokoju była tylko mama, ale spała tak mocno, że nie mógł jej dobudzić, więc poszedł do pokoju pokojówki, gdzie akurat zabawiał się z nią ojciec, a dziadek podglądał ich przez okno. Wszyscy byli tak sobą zajęci, że nie zauważyli, że chłopiec jest w pokoju. Malec postanowił więc, że pójdzie spać i o wszystkim zapomni. Rano ojciec pyta go:
- Synku, możesz mi powiedzieć własnymi słowami co to jest POLITYKA??
- TAK!!! - odpowiada syn. - KAPITALIZM wykorzystuje KLASĘ ROBOTNICZĄ, ZWIĄZKI ZAWODOWE się temu przyglądają, podczas gdy RZĄD śpi, LUD jest całkowicie ignorowany, a PRZYSZŁOŚĆ leży w gównie!!! TO JEST POLITYKA!!!

***
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...

***
Samolotem leci Polak, Rusek, Niemiec i Kamerunczyk. Nagle awaria za duze obciazenie trzeba jednego wyzucic. Niemiec z Ruskiem patrza na Kamerunczyka wiec Polak staje w obronie i mowi
- Nie bedzmy rasistami trzeba to zalatwic humanitarnie, ja bede zadawal pytania a wy odpowiadacie kto zle odpowie ten wylatuje
Pierwsze pytanie do Ruska
-W ktorym roku padly bomby na Hiroszime i Nagazaki??
- 1945 - odpowiada Rusek
- Bardzo dobrze. Ile zginelo wtedy ludzi - pyta Niemca
- Okolo 2 mln - odpowiada Niemiec
- Bardzo dobrze - mowi Polak i zwraca sie do Kamerunczyka- podaj ich imiona i nazwiska.

***
- Mamusiu wszyscy sie ze mnie smieja ze mam duza glowe
- Masz synku normalna glowe, a teraz wez swoj berecik i przynies 5 kilo kartofli !

***
Kobieta urodziła chłopczyka, bardzo rudego. I w płacz. Lekarz z porodówki
pyta, co się stało.
- A bo panie doktorze, ja brunetka, mąż brunet, a dziecko sam pan widzi.
Już data porodu coś się staremu nie podobała.
- Niech się pani nie martwi, ja to załatwię.
Podszedł doktor do męża na korytarzu i zaczyna go wypytywać.
- Jak często współżyjecie?
- Z pięć razy na tydzień.
- Co pan tu opowiadasz, jestem lekarzem i znam się na tym.
- No panie doktorze, tak z cztery razy na miesiąc.
- Nie opowiadaj pan mi tu bzdur.
- Przyznam się, raz na pół roku.
Na to lekarz ciągnie go na porodówkę i mówi:
- I patrz pan, coś pan narobił tym zardzewiałym sprzętem!

***
Przychodzi facet do lekarza, wyjmuje fujare na stol i stoi. Lekarz patrzy i pyta :
- Co za maly??
- Nie-odpowiada pacjent.
- A co za duzy?
- Nie.
- To co jest ??
- fajny nie?

***
Wchodzi do fryzjera ksiądz. Ten go przystrzygł i mówi:
- Od duchownych nie biorę zapłaty!
Na drugi dzień ksiądz przysłał mu paczkę kubańskich cygar. Następnego dnia do fryzjera przyszedł pastor. Fryzjer zrobił swoje i mówi:
- U mnie duchowni nie płacą.
Wieczorem pastor przysłał mu wspaniały koniak. Trzeciego dnia zjawił się u fryzjera rabin. Fryzjer przystrzygł to co u rabina przystrzyc można (pejsy i broda nie mogą byc przycinane) po czym powiedział o panującej w jego zakładzie zasadzie. Na drugi dzień rabin przysłał do niego swojego kolegę - innego rabina.

***
Przychodzi gościu z roboty i mówi do żony:
-Ale jestem głodny, daj mi coś jeść.
-Otworzyć ci puszkę?
-Cipuszkę może póżniej,teraz daj mi jeść!

***
Do spowiedzi przychodzi kobieta:
- Proszę księdza uprawiałam miłość francuską, wiem, że zgrzeszyłam i bardzo tego żałuję...
- No tak, pierwszy raz spotykam się z tym grzechem. Czy może pani przyjść jutro po pokutę?
- Tak mogę.
Spotkał się ksiądz wieczorem z księdzem proboszczem i pyta:
- Księże proboszczu, ile ksiądz daje za miłość francuską?
- Przeważnie 50 dolarów, ale Ty możesz się targować...

***
Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z morałem.
Historyjki mieli dzieciom rodzice opowiedzieć. Następnego dnia dzieci po kolei opowiadają:
Pierwsza jest Małgosia.
- Moja mamusia i tatuś hodują kury - na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo piskląt, rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość umarła.
- Dobrze Małgosiu a jaki z tego morał?
- Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną. - tak powiedzieli rodzice
- Bardzo ładnie.
Następny Mareczek:
-Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo jaj, rodzice już liczyli ile zarobią, ale z większości wykluły się koguty.
- Dobrze Mareczku a jaki z tego morał?
- Nie z każdego jajka wylęga się kura - tak powiedzieli rodzice.
- Bardzo ładnie.
No i wreszcie grande finale czyli prymus Jasio (pani łyka valium):
- Łociec to mnie tak pedział: Kiedyś dziadek Staszek w czasie wojny był cicho ciemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską. Miał przy sobie tylko mundur, sten'a, sto naboi, nóż i butelkę szkockiej whisky. 50 metrów nad ziemią zauważył że leci w środek
niemieckiego garnizonu. Niemcy już go wypatrzyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky na raz, żeby się nie stłukła, odpiął spadochron i spadł z 20. metrów w sam środek niemieckiego garnizonu. I tu dawaja! Pandemonium ! Dziadek Staszek pruje ze sten'a ! Niemcy
walą się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z gubernatorem Arnoldem. Z 80. ubił i jak skończyły mu się pestki wyjął nóż i kosi niemców jak Boryna zborze. Na 30. klinga poszłaaaa,pozostałych dziadek zarąbał z buta i uciekł.W klasie konsternacja. Pani,mimo valium w spazmach ,pyta się :
- Śliczna historyjka dziecko ale jaki morał ?
- Też się taty pytałem a on na to: "Nie wkurwiaj dziadka Staszka jak se popije".

***
- Jagusia! Jagusia! - krzyczy gospodyni. - Dałas krowom?
- Nie, oborowemu!

***
Dyrektor pyta swojego zastępcę:
- Czy ogłoszenie, że poszukujemy nocnego stróża, odniosło jakiś skutek?
- Oczywiście! Dziś włamano się do magazynu!

***
Pijaczek wraca z knajpy i spotkanego policjanta pyta:
- Ile guzów mam na czole
- Jeden, drugi, trzeci- liczy policjant i opdowiada - trzy
- No, to jeszcze dwie latarnie i będę w domu.

***
Ostatnia wieczerza. Wchodzi skupiony Jezus, patrzy a tu impreza na całego, drogie wino i jedzenie.
- Zaraz, zaraz miało być skromnie, poważnie, skąd wzięliście na to pieniądze?
- Nie wiem, podobno Judasz coś sprzedał.

YooDash
28-01-2004, 16:19
Wysłane przez: SkYt3r!

Przychodzi baba do lekarza i już od progu skacze:
- Co się stało - pyta doktor.
- Mówiłam że sprężynka jest za długa - odpowiada baba.

* * *



nie wiem o co lazi z ta sprezynka:D spirala to jeszcze bym wiedzial

Żartownis
28-01-2004, 19:37
Mężczyźni poznali się w barze. Jeden zaprosił drugiego do swojego mieszkanka
i pyta:
- Czy nie odmówisz mi, gdy zaproponuję Ci niecodzienny seksik?
- Nigdy mi się to nie zdarzyło... - odpowiada drugi
- Nigdy nie spałeś z mężczyzną?
- Nie... nigdy nikomu nie odmówiłem.


Żona pyta męża w łóżku:
- Kochanie, dlaczego masz takie długie rzęsy?
Mąż:
- Ponieważ w dzieciństwie dużo płakałem
Ona:
- Lepiej gdybyś dużo siusiał...

SED
28-01-2004, 20:41
Wysłane przez: Cooler
***
Syn pyta ojca:
- Tato, co to jest POLITYKA?
Ojciec odpowiada:
- Zobacz, ja przynoszę pieniądze do domu, więc jestem KAPITALISTĄ, Twoja mama rządzi tymi pieniędzmi, więc jest RZĄDEM, dziadek uważa, żeby wszystko było na swoim miejscu, więc jest ZWIĄZKIEM ZAWODOWYM, nasz pokojówka jest KLASĄ ROBOTNICZĄ, a wszyscy mamy jeden cel, aby się Tobie lepiej wiodło! Ty jesteś LUDEM, a Twój młodszy brat, który leży jeszcze w pieluchach jest PRZYSZŁOŚCIĄ!!! Zrozumiałeś synku???
Chłopiec zastanawia się i mówi, że musi się z tym wszystkim jeszcze przespać. W nocy budzi chłopca płacz młodszego brata, który narobił w pieluchy i drze się wniebogłosy. A, że chłopiec nie wiedział co ma zrobić, poszedł do pokoju rodziców. W pokoju była tylko mama, ale spała tak mocno, że nie mógł jej dobudzić, więc poszedł do pokoju pokojówki, gdzie akurat zabawiał się z nią ojciec, a dziadek podglądał ich przez okno. Wszyscy byli tak sobą zajęci, że nie zauważyli, że chłopiec jest w pokoju. Malec postanowił więc, że pójdzie spać i o wszystkim zapomni. Rano ojciec pyta go:
- Synku, możesz mi powiedzieć własnymi słowami co to jest POLITYKA??
- TAK!!! - odpowiada syn. - KAPITALIZM wykorzystuje KLASĘ ROBOTNICZĄ, ZWIĄZKI ZAWODOWE się temu przyglądają, podczas gdy RZĄD śpi, LUD jest całkowicie ignorowany, a PRZYSZŁOŚĆ leży w gównie!!! TO JEST POLITYKA!!!


Nie no, ten kawał jest nr 1 :D. Dawno nie widziałem czegoś tak dobrego.

-------------
Rozmawia dwóch chińskich generałów:
- Musimy interweniować w Korei.
- No jak mus to mus. Tylko trzeba to zrobić po cichu.
- Dobra, najpierw puścimy sam zwiad malymi grupkami, maksymalnie po dwa, trzy miliony.
--------------
Na egzaminie zaliczeniowym na biologii zdają student i studentka. Pytanie:
- Jaki narząd u człowieka może powiększyć swoją średnicę dwukrotnie?
Student:
- Źrenica.
Studentka:
- Penis.
Profesor:
- Panu gratuluje zdanego egzaminu, a pani wspaniałego chłopaka.
---------------
Studentom warszawskich uczelni polecono nauczyć się na pamięć książki telefonicznej, a potem zbadano ich reakcje na to polecenie, i tak: studenci uniwerku zapytali: "Po jaką cholerę?", studenci politechniki zaczęli robić ściągi, a studenci Akademii Medycznej zapytali tylko na kiedy.
---------------
Dzień przed egzaminem kilkoro studentów dało sobie nieźle w "gardło". Następnego dnia, na salę egzaminacyjną wchodzi dwóch studentów, ledwie się na nogach trzymają, i bełkotliwym (z przepicia) głosem się pytają:
- Panie profesorze, czy będzie pan egzaminował pijanego?
Na to profesor:
- Nie, nie mogę.
- Ale panie profesorze, bardzo pana prosimy...
- No dobrze - zgodził się w końcu profesor.
Na to studenci odwrócili się do drzwi i krzyczą:
- Chłopaki, jest ok. Profesor się zgodził, wniesie Zbyszka.
---------------
Egzamin z zoologii:
- Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że widać tylko nogi ptaka.
- Nie wiem - mówi student.
- Jak się pan nazywa? - pyta profesor.
Student podciąga nogawki.
- Niech pan profesor sam zgadnie.
---------------
Ziewająca solenizantka nie jest zadowolona z tego,
iż goście zasiedzieli się u niej zbyt długo. Nagle
dzwoni telefon. Pani domu podnosi słuchawkę,
przez chwilę słucha, po czym odkłada ja i oznajmia:
- Dzwonili ze straży pożarnej. Mówili, że w
w domu któregoś z was wybuchł pożar. Niestety, nie
dosłyszałam u kogo...
----------------
Ezgamin na wydziale weterynarii.
- Czy można zrobić krowie skrobankę? - pyta egzaminator.
- Nie wiem - odpowiada student.
Student oblał i zmartwiony idzie do baru aby sobie coś wypić. Barman mu nalewa piwo i widzi, że on taki markotny w końcu się go pyta :
- Co się stało, żeś taki zdołowany?
- Czy wie pan może, czy da radę zrobić krowie skrobankę? - pyta student
- Oj chłopcze, to nieźle się wpakowałeś!

h/\ck3r(eG)
29-01-2004, 00:08
ohhhhhh boshe ale jajcarz z ciebie


// żółta kartka!!

Żartownis
29-01-2004, 16:26
Hans stoi nad przepascią, koło niego kolejka Żydów. Hans mówi do pierwszego w kolejce: - Ty ! Lewa noga w bok, prawa ręka do przodu,....skaczesz Żyd skoczył... Hans mówi do następnego: - Teraz Ty !. Obie ręce do góry, prawa noga do przodu, .......skaczesz I tak po kolei każdego w różnych konfiguracjach zmuszał do skakania w przepaść... Za moment przybiega Dietrich i krzyczy: - Hans, chodz szybko telefon do Ciebie ! Hans na to: - Nie mogę, gram w tetris....!

Cooler
30-01-2004, 17:47
***
Majster kladzie u kobiety wkladzine dywanowa. Po skonczonej robocie chce zapalic papierosa, ale pomacal kieszenie i stwiedzil brak paczki. Zobaczyl na srodku pokoju nierownosc. Pomyslal "Kurwa mac. Wypadly mi papierosy w czasie roboty. Co robic? Nie bede przeciez zrywal teraz wykladziny." Wzial mlotek i rozbil nierownosc, wszystko wygladzil i wola kobiete, zeby ocenila jego prace. Kobiet przyszla i mowi "Bardzo dobrze. Znalazlam pana papierosy w kuchni, a nie widzial pan mojego chomika."

***
Idzie sobie mysliwy przez las i widzi niedzwiedzia , mierzy ma go
na muszce i mysli trafie nie trafie? ,ale podpuszcze go na 100m i
strzele. Mis podchodzi na 100m mysliwy dokladnie wymyslil i
strzela....
dym sie rozwial a tu stoi niedzwiedz i mowi :
-Mysliwy za kare ze nie trafiles musisz mi obciagnac
Mysliwy na to :
-Misiu moj kchany nie wyglupiaj sie,daj spokoj.
A niedzwiedz:
-Mysliwy bo jak dostaniesz w czape juz mi tu obciagac!
Mysliwy chcac nie chcac obciagnal misiowi a ze misiu to duze
zwierze to nalykal sie biedaczek i poprzysiagl zemste.
W nastepnym tygodniu przyszedl znowu do lasu i zaczail sie na misia,
zobaczyl ze mis idzie i mysliwy sobie mysli : o nie teraz dopuszcze
go na 20 m to napewno trafie...strzelil i powtorzyla sie historia...
W nastepnym tygodniu mysliwy dopuscil misia na dwa metry prawie ze
strzelbe oparl na piersi misiowi strzelil i.....
dym sie rozwial i stoi misiu i mowi:
-Oj mysliwy,mysliwy ty tu chyba nie na polowanie chodzisz.

***
Przychodzi pedał do sklepu mięsnego, ekspedientka pyta:
- Co podać?
- Kiełbasę.
- W całości czy pokrojoną?
- A co ja mam dupę na żetony?

***
Gospodarz kupil nowego koguta, ktory zaraz na podworku chcial zrobic porzadek i pokazac staremu kto tu jest panem. Stary kogut zaproponowal:
- OK, odejde jezeli wygrasz ze mna wyscigi na okolo studni, 50 okrazen.
- Nie ma sprawy, no to zaczynamy? - odrzekl mlody.
- Dobra, ale wiesz co ja znam teren, daje ci pol okrazenia forow.
Mlody kogut pewien zwyciestwa zaraz sie rzucil do biegu i tak sie gonia, ale odleglosc pozostaje ta sama. W pewnym momencie jakas reka chwyta mlodego koguta za szyje, na pieniek odrabuje glowe i slychac:
- k**** to juz czwarty pedal w tym miesiacu.

***
Idzie stary byku po lace z mlodym byczkiem. W pewnym momencie mlody wola do starego na widok stadka jalowek:
- Chodz podbiegniemy szybciutko i przelecimy pare.
Na co stary:
- Po pierwsze nie podbiegniemy, tylko podejdziemy, po drugie nie szybciutko, tylko po woli, a po trzecie nie pare tylko wszystkie.

***
Siedza dwie muchy przy gownie. Jedna pierdnela, na to druga :
- No wiesz, przy jedzeniu!!!

***
Rozmowa dwóch homoseksualistów:
- Ty, słuchaj - jesteś gejem?
- Jestem.
- A masz garnitur od Armaniego?
- Nie mam...
- A masz chociaż buty od Gucciego?
- Też nie mam...
- To ty zwykły pedał jesteś

***
Do pewnej zaplutej knajpy w okolicach West City wchodzi jegomość, wyciąga
monetę 5 centowa, podrzuca, wyciąga colta i trafia w monetę:
- I'm Lucky Luke!
Wchodzi następny, tym razem z 1 centówką i trafia bez pudla:
- I'm Billy McColt!
Wchodzi trzeci, podrzuca 50 centów, wyciąga pistolet, trafia w barmana:
- I'm sorry...

***
Bóg pyta się Adama i Ewy:
-Kto chce mieć penisa?
-Ja,ja! -wyrywa się Adam.
-Jak chcesz- odpowiada Bóg. W takim razie
kobiety dostają wielokrotny orgazm.

***
Lew, król zwierząt, wydał zakaz uprawiania sexu z nieżywymi zwierzętami. Zając tak idzie przez las i straszna chcica go naszła. Bzyknął by cokolwiek, nawet trupa. Idzie i patrzy a tu nieżywa słonica. Rozgląda sie, nikogo nie widzi, więc sie za nia zabiera. Działa tak, działa a tu nagle lew z krzaków wyskakuje i pyta :
-Ty zając, co ty robisz? Przecież jest zakaz posuwania padliny!
A zając na to:
-Lew, jak Boga kocham na fiucie mi zdechła.

***
- Panie doktorze - żali się facet seksuologowi. - Moja żona zupełnie straciła zainteresowanie seksem.
- No tak... Dam panu takie pastylki, które działają na kobiety. Proszę niepostrzeżenie wrzucić jedną do napoju.
Wieczorem, kiedy żona poszła po kolację, mąż wrzucił pastylkę do filiżanki żony. Czeka, czeka i nic. Żadnej reakcji. Zaproponował więc wino, wrzucił żonie do kieliszka drugą pastylkę, a sam też postanowił łyknąć jedną. Położyli się spać. Nagle żona zaczyna się przeciągać i mruczy namiętnie:
- Misiu, jak ja potrzebuję mężczyzny...
Mąż przerażony, bo dzieje się z nim coś niedobrego, szepcze:
- O rany, ja też

Żartownis
30-01-2004, 17:50
http://unix.rulez.org/~calver/pictures/oldpics/legomozi/index.html

Żartownis
30-01-2004, 22:14
Ruski mafioso wybral sie na ryby i jak to ruski mafioso miał ze dwa zlote lancuchy (po pol kilo kazdy) na szyi, na kazdym palcu zloty sygnet, a w kieszeni gruby rulon dolarow czywiscie same setki. Wzial ze soba trzy flaszki. Zimno bylo wiec obrocil je po kolei. Oczywiscie upil sie i usnal. Budzi sie, a tu nie ma lancuchow, sygnetow, ani dolarow. Zadzwonil z komorki po swoich ludzi i nie minelo pol godziny, a podjechaly cztery czarne mercedesy w kazdym po pieciu ludzi, wszyscy z kalachami. Stwierdzili, ze to najprawdopodobniej ktos z okolicznej wsi obrobil szefa. Wpadaja do wsi i pytaja o soltysa. Ktos z miejscowych wskazal dom posrodku wsi. Wpadaja do soltysa a tam na ganek wychodzi facio w kufajce, na szyi ma dwa zlote lancuchy na kazdym palcu sygnet, a z kieszeni kufajki wystaje mu rulon 100 dolarowek. Przeladowali bron i pytaja skad to wszystko ma. Soltys mowi:

- No nie uwierzycie chlopaki. Ide sobie przez las z psem na spacerze, a tu nad brzegiem jeziora lezy jakis facet w trupa pijany i ma to wszystko przy sobie. No to go obrobilem, na koniec zerznalem w dupe dwa razy i poszedlem do domu.

Chłopaki z kałachami jak stali tak oniemieli i patrza pytajacym wzrokiem na szefa. Szef mafiozo podchodzi do soltysa, przyglada sie chwile blyskotkom i mowi:

- Nieeee, to nie moje.

Żartownis
02-02-2004, 15:28
Blondynka kupiła sobie sportowy samochód, jakieś Porshe czy coś. Już na
> pierwszej przejażdżce zajechała drogę wielkiej ciężarówie.
> Pisk opon.. dym z pod kół, wziuuu... trzask, prask, pierdut! i
naczepa
> w rowie...
> Porszak zdążył szczęśliwie wyhamować, za kółkiem siedzi zblazowana
> blondzia typu "no co, przecież nic się nie stało".
> Z kabinki Scanii wygramolił się mocno wnerwiony szofer, wyciągnał z
> kieszeni kawałek kredy i narysował kółko na asfalcie. Następnie
> wyciągnął blondzie, postawił w tym kółku i krzyczy:
> - Stój tu pokrako i nie ruszaj się stąd!
> Blondzia staneła posłusznie, a facet zabrał się za demolkę w
porszaku.
>
> Wyrwał drzwi, przednie fotele wyciepał do rowu, ogląda się za
> siebie..., blondzia nic, stoi i się uśmiecha...
> - Czekaj no cholero... - pomyślał facet wyciągając majcher.
> Spruł dokładnie tapicerkę, podziurawił opony, ogląda się za siebie,
> blondzia chichoce...
> - Zaraz cię jeszcze bardziej rozbawię... - facet poleciał po
> kanistrer, oblał porszaka i podpalił grata. Wraca do blondzi, a ta
> wciąż stoi, tylko buźka jej się śmieje:
> - Hihi.. haha.. hihiii..
> - No i co w tym takiego śmiesznego?
> - Hihi...a bo jak pan nie patrzył, to ja wyskakiwałam z tego kółka,
> hihi!...

Żartownis
02-02-2004, 16:16
http://www.dopefreshtight.de/bbb/tuetendreher/tuetendreher.php

bongo bongo

krzywy
02-02-2004, 21:39
> > > > WIELCY O ALKOHOLU....
> > > > >
> > > > > Wspólczuje tym, którzy nie pija. Wstaja rano i wiedza, ze caly
> dzien
> > > > > beda sie czuc sie tak samo. --Frank Sinatra
> > > > >
> > > > > Problem z niektórymi ludzmi polega na tym, ze kiedy nie sa pijani,
> > > > sa
> > > > > trzezwi. --William Butler Yeats
> > > > >
> > > > > Inteligentni ludzie sa czesto zmuszani do picia, by bezkonfliktowo
> > > > > spedzac czas z idiotami. --Ernest Hemingway
> > > > >
> > > > > Zrób na trzezwo to, o czym opowiadasz, ze zrobilbys po pijaku. To
> > > > cie
> > > > > nauczy trzymania geby na klódke. --Ernest Hemingway
> > > > >
> > > > > Abstynent: osoba, która poddaje sie pokusie odmówienia sobie
> > > > > przyjemnosci. --Ambrose Bierce
> > > > >
> > > > > Rzeczywistosc to iluzja wywolana brakiem alkoholu
> > > > > --Anonim
> > > > >
> > > > > Picie jest idealnym usprawiedliwieniem, gdy mam ochote na oddanie
> > > > sie
> > > > > mojej ulubionej czynnosci - podrywanie tlustych, brzydkich kobiet.
> > > > > -- Ross Levy
> > > > >
> > > > > Zaczalem pic przez pewna kobiete. A ja jej nawet nie
podziekowalem.
> > > > > --W.C. Fields
> > > > >
> > > > > Co za skurwiel zabral korek z mojego lunchu?
> > > > > --W.C. Fields
> > > > >
> > > > > Kiedy przeczytalem o niebezpieczenstwach nalogowego picia,
rzucilem
> > > > > czytanie. --Henny Youngman
> > > > >
> > > > > Nie mam problemu z piciem. Bez problemu pije, upijam sie i walam
po
> > > > > podlodze. --R.Williams
> > > > >
> > > > > Mam problem z piciem. Dwie rece, a tylko jedna geba
> > > > > --K. Richards.
> > > > >
> > > > > Czasem mysle o tych galonach piwa, które w siebie wlalem i jest mi
> > > > > wstyd. Patrze na kufel i mysle o tych wszystkich pracownikach
> > > > browaru,
> > > > > ich nadziejach i marzeniach. gdybym nie wypil tego piwa, móglbym
> ich
> > > > > pozbawic marzen. I wtedy mówie do siebie. Lepiej wypic to piwo i
> > > > spelnic
> > > > > ich marzenia, niz martwic sie egoistycznie swoja watroba.
> > > > > --R.Dangerfield
>
>

Żartownis
05-02-2004, 07:10
Przez pewien okres nie dało sie tu pisac, wystraszylem sie ze temat sie zablokowal, ale to był tylko efekt lekkiego przegzania :) .... JAZDA DALEJ :)

Żartownis
05-02-2004, 07:14
W programie resocjalizaci w jednym z zakładow karnych w ramach spotkań
z kulturą wystawiano na wieziennej świetlicy sztukę "Romeo i Julia"
Klimacik, sztuka w toku, ogólny brak zainteresowania,
publiczność, wiadomo, wymagająca, na sali chrapanie...

Akcja: /Romeo znajduje martwą Julie, płacze/
/Romeo/ ...i cóz ja teraz poczne...
/cisza/
/Romeo/ cóż mam teraz zrobić...
/Ochryply glos z sali/ Siem nie zastanawiaj tyko rżnij jom
póki ciepła

=========

Póznym wieczorem do mieszkania Romana Giertycha dobija sie jakis facet.
Zaspany posel otwiera drzwi i widzi jakiegos zawianego faceta. Facet zaczyna
niewyraznie belkotac i po dluzszej chwili okazuje sie, ze chce sie zapisac
do Ligi Polskich Rodzin. Przewodniczacy LPR-u tlumaczy, ze trzeba przyjsc
nastepnego dnia do biura. Facet jednak nie daje za wygrana:
- Aaaalbo mnie teraz zopiszssecie, albo nie chse w ogole!
- Niech pan chociaz powie dlaczego.
- Jaaak mnie zapiszsecie, to pooowwiem!
- Ale tak nie mozna, niech pan jutro przyjdzie do biura!
Po okolo godzinie przewodniczacy skapitulowal i obiecal sam jutro zapisac
faceta do partii.
- No dobrze, to teraz niech pan powie, dlaczego tak nagle chce sie pan
zapisac do naszej partii?
- Nnnnno! Tera powiem. Ano psszychodze jja dzis do chalupy, wchhhodze do
swojego pokoju - a tam moooja zona w lozku zz kochankiem. No to posszedlem
do kuchni, golnalem sse kiellicha i posszedlem do drrrugiego pokoju.
Patrze, a tam mmoja cooorka w lozku z ggachem. No to wrocillem do kuchni,
gooolnalem se drrrugiego kielicha i powiedzialem: TO JA WAM TERAZ
KURRRWY WSTYDU
NARRROBIE!

=======

Misjonarz przyjechał na placówkę do ludożerców. Poszedł do
szałasu wodza i zagaja:
- Słuchaj wodzu, czy wy w ogóle wiecie coś na temat religii?
- A tak, wiemy. Jest szkodliwa. Wszyscy się porzygaliśmy, kiedy
ostatnio był u nas misjonarz.

====

Dlaczego maluch jest tak samo bezpieczny jak Volvo???
-Bo w jednym i drugim strefa zgniotu kończy się na silniku.

-Dlaczego trabant ma tylnią podgrzewaną szybe???
-Żeby przy pchaniu nie przymarzały ręce

======

jedzie zakonnica na rowerze i podczas tejze jazdy wciagnelo jej dzyndzel (lechtaczke) w szprychy. wiecie co zrobila???
.
.
..
.
..
.
.
.
.
.
.
..
z bolu odgyzla dzwonek

Żartownis
05-02-2004, 09:04
z czego Polska i Polacy moga byc dumni ;(

1.Jako pierwsza nacja na swiecie opracowalismy sposób na picie denaturatu, plynu borygo, kwasu siarkowego i wody kolonskiej.
2. Pewien grabarz z Krakowa mial we krwi 9,5 promila alkoholu i przezyl.
3. W 1995 r. jeden z mieszkanców Wroclawia osiagnal absolutny medyczny rekord swiata - 14,8 promila. Nasz bohaterski rodak przekroczyl trzykrotnie smiertelna dawke. Zmarl w wyniku obrazen poniesionych w wypadku samochodowym.
4. W zachodniej Europie mozna znalezc alkohole z ostrzegawczym napisem: "Dawka smiertelna - 3,5 promila. Nie dotyczy Polaków i Rosjan".
5. Polska kupuje piasek i zwir w Republice Poludniowej Afryki.
6. Pewien reprezentant Polski w kulturystyce 500 razy przekroczyl medyczna norme testosteronu w organizmie zdrowego mezczyzny.
7 Wladyslaw Reymont, autor "Chlopów", nie pojechal w 1924 r. do Sztokholmu po odbiór nagrody Nobla, gdyz nie mógl wytrzezwiec. Pisarz zmarl rok pózniej z powodu alkoholizmu.
8. Polacy chorzy na raka krtani wymyslili sposób palenie papierosów przez rurke w tchawicy.
9. w marcu 2000 r. na ulicach Warszawy podczas polowania na tygrysa, który uciekl z cyrku, zastrzelono weterynarza.
10. Wsród honorowych obywateli Wroclawia wciaz figuruja: Adolf Hitler, Joseph Goebbels i Hermann Goring.
11. Mieszkaniec Nowego Miasta Lubawskiego dwa razy uciekl z prosektorium. Bedac w stanie kompletnego upojenia alkoholowego mezczyzna nie dawal zadnych oznak zycia. Lekarze, nie mogac wyczuc pulsu, stwierdzali zgon.
12. Mieszkanka Piotrkowa Trybunalskiego zostala skazana na trzy lata wiezienia. Przez 10 lat unikala kary, zachodzac w kolejne ciaze.
13. W 1998 r. we Wroclawiu wykryto wytwórnie falszywych studolarówek. Amerykanscy specjalisci z Secret Service ocenili, ze sa to najlepiej podrobione pieniadze na swiecie. Zdaniem Amerykanów, falszywe dolary zostaly wykonane staranniej niz autentyczne banknoty.

Szymon
05-02-2004, 20:18
--------------------------------------------------------------------------------

Idzie se facet ulicą i widzi OGROMNY wieżowiec...No i na 11 piętrze widzi jakiegoś faceta który trzyma (jakąś)panią przez okna...
Ta pani wisi, na rękach a ten facet jeszcze ją wali po nich!!A facet który zatrzymał się na środku ulicy patrzy na tą scenkę i krzyczy:
-Panie!!Co pan robi z tą starszą panią!!-A ten z góry na to:
-To moja teściowa jest!!!!
- Aha...To wporzątku...- mówi facet
Tylko co za skubana że się tak mocno trzyma!!- dodaje po chwili
--------------------------------------------------------------------------------

Zieńć zobaczył teściową jadącą na rowerze i pyta:
-Gdzie mamusia jedzie na tym rowerze?
-Na cmentarz.
-A rower kto przyprowadzi?
--------------------------------------------------------------------------------

TEŚCIOWA NA STO DWA
100 METRÓW OD DOMU, 2 METRY POD ZIEMIĄ

Żartownis
06-02-2004, 21:59
Telefoniczna rozmowa Kwacha z Bushem

Dryyyn, dryyyn .
Jurek? Sorki, ze o tak poznej porze - nie spisz??
Mama??
Nie, nie - to ja - Olek.
Aaa .. Olek - siemanko! Co slychac moj rysyjski
przyjacielu?
Eeee ... polski. Jest w porzadalu tylko zimno troche.
Sluchaj Jurek, dzwonie bo mam interes.
Go on Olek, co tylko chcesz! Ameryka nie zapomnina o
przyjacielach!
No wiec Jurek, wiesz ... przyciskaja mnie o te wizy.
Teraz jeszcze te wprowadziliscie odciski i w ogole. Chodzi o to, ze moze moglbys cos z tym zrobic?
Olek, buddy ja dla ciebie wszystko morda! Ale co ja
tu moge? No powiedz mi, co ja tu moge?
No nie wiem .. jestes prezydentem, moze da sie to
jakos tak ... no wiesz?
Prezydentem? Aaaa rzeczywiscie. No ale sam wiesz jak
jest? Tu jest senat - ja nie decyduje.
No tak ale moze moglbys jakos wplynac, w koncu
pomagamy wam w Iraku.
Olek - don\\\'t worry. Jesli chodzi o ten Irak to
rozlozymy to na raty i dodamy do F16 -spokojnie to splacicie w 20 years.
Ale Jurek - jakie raty? Raty to maja byc za F16 a nie
za Irak.
Hold on Olek - wezme ta umowe na moj computer. Wez ja
w hand i czytaj ze mna - zacznijmy od razu od tych malych letters na dole.
O w morde Jurek! Nie zauwazylem tego wczesniej. Ale
zaraz - tu jest napisane, ze w zamian za pomoc w Iraku zobowiazujemy sie do dobrowolnej wplaty 20
mld dolarow dla rzadu USA!!!
Olek - morda ty moja! Wiesz ile byscie zaplacili za taki advertisement
w najlepszym pasmie reklamowym? Sluchaj bro, to jest interes, na ktorym jeszcze zarobicie w
przyszlosci! Bedzie cool!
Ja cie piernicze Jurek ale skad my wezmiemy tyle kasy!!??
My tu o wszystkim pomyslelismy. Niedlugo damy wam namiar na te rakiety co sie teraz produkuja i
co je niedlugo znajdziecie na desert w Iraku. Tylko Olek - morda ty moja - nie robcie nothing na wlasna reke bo znowu wykopiecie nie te co trzeba.
Ale Jurek po cholere nam te rakiety?
No tez prawda ... wlasciwie to nie wiem. W kazdym razie ktos je musi wykopac. Jak juz je wykopiecie to wam umorzymy czesc tego dlugu i wszystko bedzie git.
Cholera Jurek - ty to masz leb! Genialne! A swoja droga kiedy wyslecie nam te F16?
Jeszcze troche time, Olek. Czekamy na pozwolenie Glownego Dyrektora Muzem Wojska. Wiesz jak
jest - w koncu zabytkowego obrazu tez ot tak nie wywieziesz za border.
Eeee ... no tak ... Dobra Jurek - to ja bede konczyl bo dzwonie z karty.
Nie ma za co Olek. My tez was love! Ameryka wam tego nie zapomni. Peace! Zadzwon jeszcze kiedys
moj rosyjski przyjacielu!
Eeeee ... polski. Siemanko Jurek


========

Jedzie Miller sluzbowa Lancia z kierowca przez wioski nagle - jeb potracili
swinie...
Premier mówi do kierowcy:
- Idz to pewno z tamtego gospodarstwa ta swinia, powiedz, ze dostana za nia
odszkodowanie od rzadu...
No to poszedl kierowca...
Po dwóch godzinach czekania Leszek patrzy, a kierowca wraca napruty: flaszka w
rece koszula z rozporka wystaje...
- Co sie stalo? - pyta premierro
- Panie premierze poszedlem tam, a gospodarz postawil flaszke, druga dal do
domu,
zona zrobila pyszny obiad, a jego 18 letnia córka tak mi dogodzila, ze nigdy
w zyciu
tak nie mialem
- To co im powiedziales ?- pyta Miller
- A wszedlem i powiedzialem: Jestem kierowca Millera i ... zabilem swinie
!!!

Żartownis
08-02-2004, 16:26
Wraca dziewcznka ze szkoły i mówi:
-Mamo, mamo dostałam 5 z matematyki.
-Nie ciesz się i tak masz raka!


=======

Był kiedyś bardzo dobry proboszcz - człowiek wielkiej wiary i dobroci. Nie uciekały przed nim zwierzęta, karmił biedaków, nocował
bezdomnych... Któregoś wieczora wracał po mszy do plebani i usłyszał ciche wołanie: "księże proboszczu !"
Odwrócił się, ale nic nie zobaczył, po chwili wołanie powtórzyło się i w
szarówce dostrzegł siedząca na kamieniu żabę. Podszedł i schylił
się nad ledwo żywym zwierzątkiem a ono wyjąkało: "weź mnie ze sobą, jestem zaklętym przez złą wiedźmę 15-letnim ministrantem. Weź mnie na plebanię, nakarm, napój, przytul, pocałuj, a zdejmiesz zły czar..."
Proboszcz niewiele myśląc zabrał żabkę, nakarmił,
napoił,przytulił, pocałował i nawet położył na swojej poduszeczce...
Rano obudził się, patrzy... a koło niego leży piękny 15-letni ministrant...
I TAKA JEST NASZA LINIA OBRONY, WYSOKI SADZIE


=============

Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe bot
Szarpią się, męczą, ciągną... Jest! Weszły!
Spoceni siedzą na podłodze a dziecko mówi:
- Ale założyliśmy buciki odwrotnie.. .
Pani się patrzy: faktycznie , le wy na prawy. No to je ściągają, mordują
się sapią. Uuuf, zeszły .
Wciągają je znowu, sapią, ciąganą, nie chcą wejść... Uuuf. Weszły .
Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:
- Ale to nie moje buciki.. .
Pani ugryzła się w język, znów się szarpią z butami... Zeszły. Na to
dziecko:
- To buciki mojego brata, i mama kazała mi je nosić.. .
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała aż się przestana trząść,
przełknęła ślinę i znów pomaga wciągać buty . Tarmoszą się, wciągają, silą
się... Weszły .
- No dobrze - mówi pani - a gdzie są twoje rękawiczki?
- Mam je schowane w bucikach!

Szedł facet przez bagna i w pewnym momencie zaczął się topić. Facet powoli
idzie na dno, patrzy, a przed nim na liściu siedzi żaba i wpatruje się w
niego.
- Spierdalaj! - powiedział i dalej się topi.
Facet jest już po pas w bagnie, a żaba siedzi i się patrzy.
- No już, spierdalaj! - żaba nic, po pewnym czasie facetowi wystaje już
tylko głowa, a żaba siedzi i patrzy mu w oczy.
- Spierdalaj, ty kurwo ! - krzyknął i utopił się.
Po chwili zastanowienia żaba zdziwiona:
- Ty kurwo ? Spierdalaj ? Jak to, przecież ja tu mieszkam

Szymon
08-02-2004, 17:58
ej Żartownis musze to powiedzieś straszny spamiasz z ciebie;p;p;p;p:cool:


------------------------------------------------------------------------------

Przychodzi do cyrku klaun który chce zeby dyrektor cyrku go zatrudnił i mówi klaun do dyrektora :
-czy zatrudni mnie pan??
dyrektor na to idz mi z tad bo nie mam czasu
więc smutny klaun odeszedł.
Na drugi dzień przychodzi klaun i znowu się pyta się dyrektora znowu:
-Panie derektorze przyjmie mnie pan??
A dyrektor na to idź z tąd bo nie mam czasu
-Ale ja mam takie przedstawienie ze pan bedzie zadowolony :).
Więc dyrektor powiedział żeby pokazał co wymyślił klaun.
Więc klaun powiedział dyrektorowi zeby walnoł go 6 kilowym młotem.
Dyrektor nie chciał walnac klałna w glowe 6 kilowym młotem bo myśleł że może go zabić.Ale klaun przekonal dyrektora że już czwiczył i żeby się nie martwił.WIęc dyrektor walnoł klauna młotem paf!!Krew się rozprysła po ścienie muzg oczy wszystko.Dyrektor zadzwonił po karetke i lakarze go wzieli do szpitala.
Za rok przychodzi jakaś zabandarzowana mumia i na to jakieś krzyki odgłosy do dyrektora cyrku a dyrektor na to klaunie czy to ty??
A mumia na to odsloniła bandarz z ust i powiedziała tak tadam!!!!!!!!!!!!ładna sztuczka :)
-----------------------------------------------------------------------------------


Recz cala sie dzieje w cyrku:)...
na scene wychodzi treser i pare lwow...
no i owe zwierzątka wykonują tam różne sztuczki, wszyscy biją brawa itp. no i nadchodzi gwóźdź programu.. treser wystawia swojego malego i wsadza go do paszczy lwa...
nagle lew zamyka paszcze .. no i faciu sie wije z bólu wali go po łbie krzyczy:"otwieraj tą paszcze ty hu**" itp. itd. nagle lew otwiera paszcze a facet z bólem na twarzy i z głosikiem cienkim jak jego maly mowi do publiki:"moze ktos z panstwa chcialby wypróbować tą sztuczke??" nagle wstaje babcia i mowi:"ja" :D (chwilowy dialog:)) treser :"pani?" babcia:"tak, tylko niech mnie pan tak po glowie nie bije... THE END tadam....:D thank you:)

Żartownis
08-02-2004, 23:39
Wysłane przez: Szymon
[B]ej Żartownis musze to powiedzieś straszny spamiasz z ciebie;p;p;p;p:cool:




czyli ze co ? mam nie pisac ? nie podoba Ci sie czy jak ?





Na dystyngowanym przyjęciu w Anglii, lord, tańcząc z jedną
panią, wielce szlachetnego pochodzenia zapytał:
- Przepraszam, że pytam, nie wiem czy można, ale czy odda mi się
pani za milion funtów sztyrlingów?
- Jak pan śmie! - krzyczy oburzona dama - cóż to za propozycja!?
- Proszę pani, ale za miliom funtów sztyrlingów - nalega lord.
- Ale co pan!
- Proszę pani, za milion funtów sztyrlingów!
-Ale..
- Za milion funtów sztrlingów, w gotówce - powtarza lord.
- Przepraszam, za milion funtów, tak!?
- Tak.
- No, za milion, to ewentualnie...
- A za funta? - pyta lord
- Za funta!? Za kogo mnie pan uważa! - krzyczy oburzona dama.
- Tośmy już ustalili - odpowiada spokojnie lord - teraz się
targujemy..

========

W restauracji blondynka zamówiła ślimaczki,i dostała trzy
pierwszego wyssała dosyć szybko,drugi się opierał więc poszło
jej trudniej,zabrała się za ostatniego ssie i ssie i nie może go
wyciągnąć więc zagląda do sirodka skorupki,a tam stoi ślimaczek
zapart rączkami o górną część muszelki i się drze ssij maleńka
ssij.

========

Ksiądz miał problem - po prostu nie potrafił nauczać współczesnej młodzieży. Zero szacunku ze strony uczniów, drwiny, a w końcu misję ma taki katecheta w szkole ważną . Trza było coś z tym fantem zrobić.
Jak na księdza przystało, poszedł ze skargą na swoich podopiecznych do samego Dyrektora Szkoły. A ten niewdzięcznik, zamiast młodzież stosownie ukarać, rad księdzu udziela:
- Proszę księdza, a może by tak ksiądz spróbował się jakoś tak trochę do tej młodzieży zbliżyć, sprobować zrozumieć, nawiązać kontakt?
- Próbowałem, ale nie potrafię się z nimi porozumieć.
- A może tak na początek by ksiądz spróbował mowić do nich ich językiem - zawsze to jakieś przełamanie lodów.
- To znaczy?
- No wie ksiądz, młodzież teraz wszystko skraca. Na przykład: zamiast pozdrawiam, mówią pozdro, zamiast cześć - cze, rozumie ksiądz?
- Skracać, znaczy?
- Tak jest, niech ksiądz spróbuje.
Ksiądz sobie owe słowa wziął do serca. Idzie na lekcje korytarzem, głowa opuszczona, pełne skupienie i mruczy:
- skracać, spoko, pozdro, skracać, cze, skracać, pozdro....
Tak sobie mruczy pod nosem, dochodzi do sali, otwera drzwi, wchodzi z jedną ręką w górze, uśmiechnięty charyzmatycznie:
- Pochwa!

Żartownis
08-02-2004, 23:42
Biegnie sobie zajaczek. Patrzy. Lisek odbija z dilerki trawe, nabija do
fifki i podpala. Zajaczek podchodzi i mowi:
- lisku, nie pal tego. to jest zle popsujesz sie od tego. lepiej pobiegajmy.
Lisek wysluchal prosb zajaczka i zaczeli biegac.
biegna, biega a tu wilk sobie sciezke w?cha. podbiegaja do niego i zajaczek:
- Wilku, nie ciagnij tego to jest jeszcze gorsze od trawy, lepiej
pobiegajmy.
biegna sobie w trojke i patrza, niedzwiadek daje sobie w zyle.
Zajaczek:
- misiu drogi nie bierz w zyle to jest najgorsze co moze byc... lepiej
pobiegajmy....
W****ony misiek wyjebal zajaczkowi i ten poleciak. Wilk odchodzi do misia:
- czemu udezyles zajaczka
Misiek:
- bo jak ten qt*s wczoraj wziol ekstaze to pol dnia biegalismy !


===========

idzie policjant z pingwinem za reke przez ulice, spotyka go koles "po mundurze" i pyta: co ty robisz, z tym pingwinem pojebalo ciezabierz go do zoo...

dobra, odpowiada policjant....

2 godziny pozniej....

psytuacja sie powtarza

policjant dalej paraduje z pingwinem za reke

ten sam kolega do niego podbija: stary, pojebalo cie - 2 godziny z pingwinem???? zaprowadziles go do zoo????

policjant odpowiada:

w zoo juz bylismy, teraz idziemy do kina...

============

Podobno autentyczne ogloszenia parafialne;D

1. Cała wspólnota dziękuje chórowi młodzieżowemu który na okres wakacji zaprzestał swojej działalności.

2. Za tydzień Wielkanoc. Bardzo proszę wszystkie panie składać jajka w przedsionku.

3. W każda środę spotykają się młode mamy. Na te panie, które pragną do nich dołączyć, czekamy w zakrystii w czwartki wieczorem.

4. Pan Kowalski został wybrany na urząd kustosza naszego kościoła i zaakceptował ten wybór. Nie mogliśmy znaleźć nikogo lepszego.

5. W niedzielę ksiądz rektor przewodniczył swej pożegnalnej mszy. Chór odśpiewał hymn "klaskajmy wszyscy w dłonie".

6. Na wspólnej wieczerzy było jak w niebie - brakowało wielu z tych, których się spodziewaliśmy.

7. Z tablicy ogłoszeń: "Dzisiejszy temat: Czy wiesz jak jest w piekle? Przyjdź i posłuchaj naszego organisty".

8. Po południu w północnym i południowym końcu kościoła odbęda się chrzty. Dzieci będą chrzczone z obu stron.

9. W czwartek o 16.00 wspólne lody. Panie dające mleko prosimy przyjść wcześniej.

10. W środę spotkanie żeńskiego kręgu literackiego. Pani Kowalska zaśpiewa "Połóż mnie do łóżeczka" razem z wikarym.

11. W podziemiu panie zrzuciły wszelkiego rodzaju ubrania. Można je oglądać w każdy piatek po południu.

Żartownis
08-02-2004, 23:50
Przyjaciolka do przyjaciolki:
- Slyszalam, ze twoj maz jest w szpitalu. Podobno cos sobie zlamal...
- Tak, przysiege wiernosci malzenskiej


Przychodzi Rusek do dentysty. Dentysta ogląda i widzi same złote zęby, diamentowe koronki, w końcu nie wytrzymał:
- Właściwie nie wiem co mam panu tu zrobić?
- Chciałbym alarm założyć.


Do sklepu zoologicznego wchodzi mała dziewczynka:
- Poproszę tego małego, białego króliczka.
- A nie mógłby być ten czarny albo brązowy ? Też są bardzo ładne.
- Może być proszę pana. Mojego pytona to pierdoli, jakiego on bedzie koloru...

Gorbaczow dzwoni do Reagana i mówi:
- Proszę przyjąć nasze kondolencje w związku z katastrofą Challengera.
- Ale Challenger jeszcze nie wystartował ! Wystartuje dopiero za dwie minuty !
- W takim razie przepraszam, zadzwonię później...

Szymon
09-02-2004, 20:31
Wysłane przez: Żartownis




czyli ze co ? mam nie pisac ? nie podoba Ci sie czy jak ?

nie tylko chodzi mi ze zamasiat w jednym to ty sadzisz tymi kawałami po kolei nie bądź zły;):cool: ...........pozdro:]

Żartownis
09-02-2004, 21:33
no przeciez jak mam jeden kawał to go wrzuce tu , nie bede czekał az mi kilka kawałów sie nazbiera ....

Żartownis
10-02-2004, 10:26
dzis sa drugie urodziny tego tematu :) WOW :)

10-02-2002 12:31

tego dnia i o tej godzinie załozyłem ten temat !

Dreedzik
10-02-2004, 14:35
Jedzie Miller służbową Lancią z kierowcą przez wioski nagle - jeb
potrącili świnie... Premier mówi do kierowcy:
- Idź to pewno z tamtego gospodarstwa ta świnia, powiedz, że
dostaną za nią odszkodowanie od rządu...
No to poszedł kierowca...
Po dwóch godzinach czekania Leszek patrzy, a kierowca wraca
napruty: flaszka w ręce, koszula z rozporka wystaje...
- Co się stało? - pyta premier
- Panie premierze poszedłem tam, a gospodarz postawił flaszkę , druga
dał do domu, żona zrobiła pyszny obiad,
a jego 18 letnia córka tak mi dogodziła, że nigdy w zyciu tak nie
miałem
- To co im powiedziałeś ?- pyta Miller
- A wszedłem i powiedziałem: Jestem kierowcą Millera ...zabiłem
świnię.

Czajas
10-02-2004, 15:47
żartowniś ==> dziś to są urodziny mojego brata :)))

Żartownis
10-02-2004, 18:29
no to wszystkiego naj dla brata :)

dreedzik :) kilka postow wyzej ten kawal jest :P

Żartownis
12-02-2004, 08:08
Panna zdawala w Warszawie egzamin ustny na wyzsza uczelnie.
Egzaminator
> > > zadal jej pierwsze pytanie:
> > > - Prosze opisac sytuacje budzetu narodowego po dymisji ministra
> > > finansów, pana Kolodki.
> > > - Niestety, nic nie wiem na ten temat - odpowiada dziewczyna
> > > - A co pani wie o aferze Rywina?
> > > - Niestety nic...... nie wiem nawet kto to jest Rywin.
> > > - No a wie pani, kto pelni obecnie funkcje premiera rzadu polskiego?
> > > - Niestety nie
> > > - A czy slyszala pani o Leszku Millerze????
> > > - Nie, nigdy nie slyszalam
> > > - Boze, skad pani sie tu wziela??
> > > - Z Bieszczadów.......
> > > - Nastala cisza. Egzaminujacy profesor podszedl do okna i pomyslal...
> > > - hmm, a moze by tak to wszystko pierdolnac i wyniesc sie w
Bieszczady?


Żona: Co bys zrobil gdybym umarla? Ozenilbys sie ponownie?
Maz: Na pewno nie!
Zona: Dla czego nie - nie podoba ci sie malzenstwo?
Maz: Podoba mi sie.
Zona: To dla czego bys sie znów nie ozenil?
Maz: No dobrze ozenilbym sie.
Zona: Naprawde? (ma skrzywdzona mine)
Maz: (glosno westchnie)
Żona: Spalbys z nia w naszym lózku?
Maz: A gdzie indziej mielibysmy spac?
Zona: Zdjalbys moje zdjecia i zamiast nich wywiesil jej
zdjecia?
Maz: To by bylo chyba w porzadku.
Zona: A pozwolilbys jej grac moimi kijami do golfa?
Maz: Nie, nie moglaby ich uzywac, bo jest leworeczna.
Zona: - - - cisza- - -
Maz: O k**wa.



Błędny rycerz zabłądził na swej długiej wędrówce w posępnym, mrocznym lesie.
Nadzieja już go opuścić miała, gdy usłyszał przecudne granie, jakoby pienia
anielskie, a tak cudowna łagodność i błogość z tych pień bila, że serce
rycerza napełniło się odwagą i postanowił sprawdzić, skąd też te niebiańskie
dźwięki harfy dobiegać mogą. Dotarł też wkrótce do leśnej polany, na której
w promieniach słońca siedziała przecudna dziewica w białej szacie, i swymi
białymi palcy muskała struny harfy, dobywając z nich boskich tonów.
- Och, powiedz mi, piękna pani, co robisz tu, w tym mrocznym i posępnym
lesie?! - zawołał zachwycony rycerz.
- A... tak se k***a z nudów brzdąkam


Maz wrocił do domu z pracy totalnie zmeczony i wkurzony na maxa.
I do tego nie było jak wyładowac złosci na zonie, bo mieszkanie lsniło, a
kolacyjka cieplutka i szybciutko podana. Facet rozejrzał sie chwile po
pokoju woła:
- Stara, chodz tu, natychmiast!
Gdy przyszła, wskazał reka na lampke nocna:
- Widzisz te lampke?
- Tak.
- Zapal ja.
Zapaliła.
- Teraz zgas.
Zgasiła.
- Zapal. Zgas. Zapal. Zgas. Zapal. Zgas...
Komu, dziwko, dajesz sygnały !?!

Żartownis
12-02-2004, 08:11
z jakiejs grupy dyskusyjnej:

problem:
20 metrów od mojego domu jest zakopany światłowód Netii. Załóżmy, że mógłbym odkopać go i przeciąć i wyjąć kilka nitek. Jakie urzadzenie jest potrzebne do połączenia mojego kompa z tym światłowodem, aby przy jego użyciu łączyć się z internetem? Jeśli jest to w ogóle możliwe to jaki byłby koszt przedsięwzięcia i ewentualna prędkość transmisji danych?

odpowiedz 1:
Kto pije i pali, ten nie ma robali

odpowiedz 2:
primo po pierwsze.... jaciezpierdole synek ale tym masz pomysly :) nawet jakby Ci sie udalo zrobic mufy i kupic odpowiednie urzadzenia instalujac je po drodze (jakies 500tys zl moze byc ci wystarczylo) to za cholere nie dostaniesz sie internetu bo to wymaga jeszcze konfiguracji urzadzen po stronie peratora....
....wez lopate i walnij sie porzadnie w leb

odpowiedz 3:
Cóż. Potrzebujesz do tego świderek i zaworek. Wiercisz otwór w
światłowodzie, tylko czujnie. Jak zacznie wyciekać światło to
natychmiast wbijasz zaworek. Potem możesz podstawiać knister na pakiety. Tylko nie pal przy tym, bo może niezły pożar być. Najlepiej zrób wcinkę u sąsiada na polu, wtedy będzie na niego. Ale
uważaj bo jak Netia skapnie się, że im ciśnienie fotonów w wiązce spadło to możesz być pewien, że wyślą ekipę remontową. Musisz zamaskować zaworek. Z kanisterkiem idziesz do domu, zanurzasz kabel sieciowy i snifferem wybierasz te pakiety, które są TCP/IP. Reszte możesz wywalić. A w drugą stronę - wysyłasz zapytania do kanisterka i jak będzie odpowiednie ciśnienie to możesz iść do zaworka i podłączyć kanister. Wtedy na zasadzie różnicy stężeń twoje pakiety przejdą do światłowodu, a kanister napełni się nowymi pakietami. Musisz tylko długo czekać, bo odpowiedzi na twoje zapytania nie muszą przyjść szybko. Najlepiej wpuść do kanistra parę tracertów. Po ich zachowaniu będziesz wiedział czy pakiety już wróciły. (Ale uważaj, żeby pingów nie zeżarły). Najlepiej podłączać się w biały dzień, wtedy nikt nie zauważy uciekających fotonów. W nocy masz przerąbane - będzie cię na ostatnią milę widać.

odpowiedz 4:
Pomijajac idiotyzm rozwiazania, sprobojmy podejsc do tego powazne.
1. Musisz znalezc aktywne wlokno a nie jakies ciemne.
2. Cala operacja nie moze Ci zajac wiecej jak max 30 min inaczej chlopaki od teletransmisji w netii namierza rejon gdzie nastapila przerwa wlokna. Jak pospawasz wlokna i zalozysz mufe w 30
min. zalatwiam Ci robote u nas :-P
3. Musisz postawic multiplexer.
4. Musisz dojsc jaki tam jest rodzaj transmisji: ATM,SDH,Ethernet
:-)
5. Musisz wiedziec jaka jest szybkosc lacza SDH-1 do iles tam, ATM to samo, moze OC3 :-)
Jak masz to wszystko to musisz juz tylko wrzucac swoje odpowiednio spreparowane pakiety..ale co to dla Ciebie i twojego Linux'a :-P

odpowiedz 5:
Zapomnialem dodac. Jak wszystko pojdzie ok zamkniesz sie kwota 10000zl, + 100 zl na jakies P200MMX +Linux. Jak masz pecha i leci tym laczem DWDM to robisz tak: sprzedajesz dom kupujesz multiplexer DWDM oraz duzy karton. Podlaczasz sprzet sam przenosisz sie do kartonu i masz internet z szybkoscia jakies 2,4 Gb/s jak nic ...

odpowiedz 6:
Jak zrobisz to sam to naprawa będzie kosztowała:
100-150 m kabla światłowodowego kanałowego 2 - 20 tyś zł w
zależności od ilości włókien
2 złącza po jakieś 10 tys zł + 100 zł za spawanie każdego włókna
pomiary po jakieś 150 zł od włókna
roboty ziemne 5 tyś zł
do tego straty w transmisji (to co przerwiesz nie będzie działało)
nawet do kilkudziesięciu tysiecy za godzinę przerwy ( da sie naprawic tak w 4 - 10 godzin) w zależności jak ważny to kabel.
Jak nie zapłacisz to komornik zabierze Ci wszystko co będzie mógł

konkluzja:
To chyba nie był dobry pomysł z napisaniem tego posta. Nie palę juz tego świństwa:))))))))))))))))

Dreedzik
12-02-2004, 16:59
nie widziałem , to może ten ?


Zona mowi do meza: masz tu pieniedze i idz do Hugo Bossa kupic sobie ubranie. Maz wchodzi do sklepu nagle slyszy alarmy dzwonienie podchodzi do niego sprzedawca i mowi: jest pan naszym 1000000 klientem i moze pan sobie wybrac co pan chce calkiem za darmo. Wybral sobie ubranie i mysle : jaki mam dobry dzien mam extra ubranie i mam jeszcze pieniadze pojde kupie samochod. Wchodzi do salonu i sytuacja powtarza sie, facet wybral samochod za darmoche i mysli mam dzisiaj extra dzien mam fajne ubranie super samochod i duzo pieniedzy. Jedzie samochodem przez las nagle mu sie srac zachcialo zatrzymuje sie wypina sie sruli sruli i po wszytskim nie ma czym dupy podetrzec pieniedzy mu szkoda nagle zobaczyl po prawej stronie mech ciagnie za ten mech i ciagnie z calem sily nagle czuje jak go ktos po glowie oklada bije go z calej sily . Budzi sie patrzy a tu zona mowi: nie dosc ze sie w lozku zesrales to jescze mnie za cipe ciagniesz

Xirios
12-02-2004, 20:31
Kawały o U1 :D

1.
Rozbitek z Vortex'u siedzi na kamieniu i pali ziele. Przechodzi obok niego pupae i go zaczepia.
-Ty, dasz raz pociągnąć jointa? Rozbitek daje mu popalić.
Po pewnym czasie rozbitek dalej siedzi na kamieniu i podchodzi do niego skaarj i pyta:
-Ty, dasz raz pociągnąć jointa?
-Ej! Pupae, ty już lepiej nie pal!

2.
-Stój bo strzelam!! - krzyczy rozbitek z Voryex'u do skaarja
-Stoję!
-Strzelam!

3.
Idzie skaarj przez pustkowie i ma strasznie ochotę komuś przywalić. Spotyka po drodze naliego.
-Nali, ty znowu na golasa biegasz! - i pac go w łeb
Potem idzie dalej i znowu ma ochotę kogoś zbić. Spotyka po drodze kralla.
-Ale bym sobie kogoś zbił - zaczyna skaarj.
-Mam pomysł, chodźmy do naliego i spytajmy się czy pożyczy stingera. Jak da ci z amunicją, to powiesz, że chciałeś bez i go zbijesz. Jak da ci bez amunicji, to powiesz wtedy, że chciałeś z amunicją i też do zlejesz. - proponuje krall.
Skaarj się zgodził. Poszli do naliego.
-Ty, nali, masz pożyczyć stingera? - pyta skaarj
-Z amunicją, czy bez amunicji?
-Nali, ty znowu na golasa! - i pac go w łeb

4.
Skaarjowie napadają na Vortex Rikers i wybijają załogę. Biegają po wszystkich korytarzach i nagle spotykają w kącie skulonego i przerażonego człowieka. Człowiek patrzy na nich z przerażeniem, zaczna ich błagać o darowanie życia.
-Litości, nie zabijajcie mnie!
Skaarjowie tak stoją i myślą i pochwili faktycznie mu darują życie. Człowiek zdziwiony pyta się po chwili:
-Dlaczego wy mnie nie zabiliście?
-No wiesz co człowieku? My przecież nie agresory.

5.
Skradziono rakietnicę. Znalazcę proszę o kontakt z świątynią Chizry.
Nali
6.
Siedzi nali przy świątyni Vandory i wcina sobie pomarańczowe owoce. Od tego zaczyna mieć gazy. Puszcza więc bąka i nagle coś zahuczało, zagrzmiało i posypały się głazy. Nali odwraca się i patrzy a tu wyrwa w ziemi na kilometr, pół świątyni zrównane z ziemią. Przygląda się wtedy owocą i je wyrzuca.
- Eeee i to ma ratować życie?

7.
Z ISV-Kranu uciekł Polak, Rusek i Niemiec. Przechodzą przez planetę i w końcu udaje im się dotrzeć do kryjówki królowej. Więc zaczynają się kłucić, kto jest lepszy i pozbędzie się wszystkich pupae i królowej. Pierwszy idzie walczyć Niemiec. Strzela po kolei do pupae. Nie ma go już trochę czasu, po chwili wraca, cały podrapany i pogryziony przez pupae.
Drugi idzie walczyć Rusek. Strzela po kolei do pupae. Nie ma go już trochę czasu, po chwili wraca, cały podrapany i pogryziony.
No i na końcu idzie walczyć Polak. Po chwili wraca, cały zdrowy, broń na ramieniu trzyma.
-Jak to zrobiłeś? - dziwią się tamci.
-A, zabiłem królową a reszta poszła na pogrzeb.

Żartownis
13-02-2004, 15:29
Jak usmiercic karpia

1. usmiercanie na chama

- mlotek: ogluszenie polaczone ze zmiazdzeniem czaszki

- tasak: odciecie glowy

2. usmiercanie "na tchorza" - unikanie walki

- do wanny z karpiem wrzuca sie wlaczona suszarke do wlosow.

Zaleca sie jednak, zeby podczas stosowania tej metody nie przebywac

we wannie, i upewnic sie ze podloga jest sucha.

3.usmiercanie psychologiczne

- podchodzi sie do wanny, w ktorej beztrosko plywa karp, i znienacka

pokazuje mu sie kalendarz z zakreslona czerwonym pisakiem data 24 grudnia

(99,9% karpi mrze na zawal)

4. gry wojenne

- do wanny wrzucasz petarde

5. usmiercanie damskie

- wyciagasz korek z wanny i wychodzisz na papierosa

6. usmiercanie niesportowe

- idac do domu z karpiem w siatce udajesz, ze niechcacy wypada ci ta

siatka pod nadjezdzajacy autobus.

7.usmiercanie kolezenskie

- wypijasz z karpiem flaszke, i tlumaczysz mu ze on nie ma juz po co zyc,

bo jego dziewczyna puszcza sie z innym w sasiedniej centrali rybnej


===

Zdziwiona pani pyta:

- Jasiu skad wziałeś ten aparat tlenowy ?

- Od dziadka.

- A co dziadek na to ?

- Zrobił yyy....

=====

Raj

Pobozny Luteranin dostal sie po smierci do Nieba. Przed brama wita go

sw.Piotr, pytajac: Jakiego wyznania jestes? Ten odpowiada zgodnie z prawda:

"Luteranin". Sw.Piotr skinal na dyzurnego aniola, ktory wzisł Luteranina i

wprowadzil przez brame. W srodku zobaczyl dluuugi korytarz. Ida, ida, a tu na drzwiach rozne tabliczki: "Muzulmanie", "Swiadkowie Jehowy", "Protestanci".... Przeszli

dosyc duzy kawal drogi, wreszcie widza tabliczke: "Luteranie". Aniol

siega po klucze, ale wczesniej znaczacym gestem kladzie palec na ustach.

Luteranin zdziwiony pyta szeptem: "Dlaczego?". Na to aniol pokazuje na

sasiednich drzwiach tabliczke z napisem "Katolicy" i wyjasnia: "Oni mysla ze

sa tutaj sami".


=========

Przed kosciolem siedzi dwoch zebrakow jeden ma obok miseczki na datki

obrazek Matki Boskiej drugi gwiazde Dawida. Ludzie wychodzac z kosciola

rzucaja ostentacyjnie do talerzyka obok Matko Boskiej sowite

datki rzucajac zlowieszcze spojrzenia w drugim kierunku. Na koniec wychodzi

ksiadz i mowi do zyda.

- Oj kiepsko sobie wybrales miejsce, to nic nie dostaniesz.

Po odejsciu ksiedza obaj wstaja i jeden mowi do drugiego

- Wiesz Icek, nie bedzie nas ksiadz uczyl jak sie robi interesy

Żartownis
15-02-2004, 22:17
Pewien koleś miał przepiękną dziewczynę. Urodziwa, zgrabna, wizualnie super. Miała jeden feler: kłopoty gastryczne objawiające się niezbyt miłym zapachem z ust. Z tego powodu nigdy jej nie zabierał na imrezy, bo się trochę wstydził.

Dziewczyna była zrozpaczona, bo też chciałaby uczestniczyć w jakiejkolwiek imprezie, tak kolesiowi dupę truła, że w końcu się zgodził ją zabrać. Ale pod warunkiem, że stanie gdzieś w kącie i nie będzie się odzywać.

Impreza się rozkręca, ta przepiękna laseczka stoi w kącie. Podchodzi do niej jakiś typ i się pyta, czy z nim zatańczy, ona odmownie kręci głową. Typ nalega.
Dziewczyna:
- No dobrze
A koleś:
- Piernęłaś?
- Nie...
-O, znowu?

Żartownis
16-02-2004, 17:55
Po kilku nocach panna mloda skarzy sie matce:
- Wiesz mamo, juz kilka nocy spimy razem i nic. Jeszcze sie nie kochalismy.
- Alez coreczko, moze jest zestresowany...
- Ale mamo, on tylko ksiazke czyta i wcale nie zwraca na mnie uwagi.
- Wiesz coreczko, skoro on nie zwraca uwagi, to moze ja sie poloze zamiast ciebie i sprawdze, o co chodzi.
I tak zrobily. Maz w lozku czyta ksiazke, tesciowa sie kladzie i lezy. Nagle maz wsuwa reke pod koldre i w majteczki zaczyna reke wkladac. Wyskoczyla tesciowa z lozka i do coreczki:
- Alez kochanie, chwile lezalam i zaczal sie do mnie dobierac.
- Tak, tak... Palec zmoczy, kartke przewroci i dalej czyta...

Pimpek
16-02-2004, 20:21
Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to bach, Franek poszedł w przód, Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek (ten z przodu) z przerażeniem szepce do Józka:
- Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ?
- Jedz Franiu jedz, bo się wyda.
Wściekły Franio zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką.
- Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ?
- Jedz Franiu jedz, bo się wyda.
Zeżarł, a za chwilę:
- Rany Boskie oni z wiadrem wody idą. Co robić ?
- Pij Franiu pij, bo się wyda.
Wypił, i jak głupi rechocze. Pyta się Józek:
- Ty, Franek z czego tak rechoczesz ?
- Trzymaj się mocno Józiu. Oni byka prowadzą !


W 2040 roku pod wieżowcem stoi grupa ludzi i krzyczy:
- ODDAJCIE NASZE PIENIĄDZE!!!
W pewnej chwili z okna wychyla się Cezary Pazura i krzyczy:
- Bogdan mówi spier.....!


Pewnego dnia Adam Michnik zaczal sie tak jakac, ze udusil sie i umarl.
Idzie do nieba, puka do bram, otwiera mu sw. Piotr. Wchodza i Adam widzi
ze wszedzie wisza zegary, ktore jednak pokazuja rozne godziny. Pyta sie
Piotra o co chodzi.
Aa, kazdy czlowiek przy urodzeniu dostaje zegar ustawiony na godzine
i z kazdym klamstwem wskazowka przesuwa sie o godzine. Tutaj na
przyklad jest zegar Matki Teresy, ktory pokazuje godz. 12 - co znaczy ze
zawsze
mowila prawde.
- Ooo, to ciekawe. A gdzie jest zegar Rywina?
- Rywina? W moim gabinecie. Uzywam go jako wentylatora.


Indianie zlapali Francuza, Anglika i Polaka i powiedzieli:
-No sluchajcie. Szans na przezycie to nie mamy, bo chcemy sobie z Waszej
skory zrobic canoe. Ale macie za to mozliwosc samobojstwa wybrana przez
siebie bronia.
Pierwszy Francuz. Poprosil o noz. Krzyknal "Viv'la France" i wbil go w serce
padajac na ziemie.
Drugi Anglik poprosil o pistolet, wypowiedzial "God save the Queen!" i kulka
w leb, padl na ziemie.
A trzeci Polak poprosil o widelec. Indianie popatrzyli dziwnie, ale co tam.
Skoro taki zyczenie. Polak zaczal sie napierdzielac widelcem po calym ciele,
krew tryska na wszystkie strony, cialo juz cale pokaleczone.
I nasz rodak nie przerywajac cedzi przez zeby do indian "a ch...ja bedziecie
mieli a nie canoe" ;P

Mistrzostwa europy, Bardzo ważny mecz finałowy, trybuny stadionu wypełnione po brzegi. Oczy wszystkich kibiców zwrócone na murawę boiska,. Wszystkich oprócz jednego. Jeden facet zamiast obserwować widowisko zajął się swym małym przyjacielem i nie zważając na wszystko jedzie na całego. Nagle jego sąsiad zobaczył to i zaczął obserwować z zaciekawieniem. Coraz więcej osób zwraca uwagę na jegomościa a coraz mniej na meczu. Doszło w końcu do tego, że nawet kamery telewizyjne zaniechały transmisji pokazując na cały świat i wielkie telebimy stadionu poczynania tajemniczego jegomościa, gdy ten nie przeszkadzając sobie robił swoje. Gdy doszło już do kulminacyjnego momentu gościu skończyl zapiął spodnie i spokojnie wyciągnął paczkę papierosów i zapalił jednego. Wtem spostrzegł na sobie wzrok całego stadionu i powiedział:
- No k******a nie mówcie, że tu palić nie wolno!!!!


Dwa tygodnie temu były moje czterdzieste urodziny, ale jakby nikt tego nie zauważył. Miałem nadzieję, że rano przy śniadaniu żona złoży mi życzenia, może nawet będzie miała jakiś prezent... Nie powiedziała nawet "cześć kochanie", nie mówiąc już o życzeniach.
Myślałem, że chociaż dzieci będą pamiętały - ale zjadły śniadanie, nie odzywając się ani słowem. Kiedy jechałem do pracy, czułem się samotny i niedowartościowany. Jak tylko wszedłem do biura, sekretarka złożyła mi życzenia urodzinowe i od razu poczułem się dużo lepiej - ktoś pamiętał. Pracowałem do drugiej. Około drugiej sekretarka weszła i powiedziała:

- Dzisiaj jest taki piękny dzień, w dodatku są pana urodziny, może zjemy gdzieś razem obiad?

Zgodziłem się - to była najmilsza rzecz, jaką od rana usłyszałem. Poszliśmy do cudownej restauracji, zjedliśmy obiad w przyjemnej atmosferze i wypiliśmy po lampce wina. W drodze powrotnej do biura sekretarka powiedziała:

- Dzisiaj jest taki piękny dzień. Czy musimy wracać do biura?

- Właściwie to nie - stwierdziłem.

- No to chodźmy do mnie - zaproponowała.

U niej wypiliśmy jeszcze po lampce koniaku, porozmawialiśmy chwilę, w końcu ona zaproponowała:

- Czy nie masz nic przeciwko temu, jeśli pójdę do sypialni przebrać się w coś wygodniejszego?

- Skąże - zgodziłem się bez wahania.

Poszła do sypialni, a po kilku minutach wyszła...

... niosąc tort urodzinowy razem z moją żoną, dziećmi i teściową. Wszyscy śpiewali "Sto lat", a ja, kurwa, siedziałem na kanapie...

... w samych skarpetkach.

____

Młoda dziewczyna wchodzi do salonu z ekskluzywnymi samochodami. Spoglądadookoła: Porsche, Lamborghini, Ferrari, Jaguary etc. Dziewczyna decyduje się na Jaguara, płaci gotówką i odjeżdża wozem Dwa dni później wraca.

- Chcę moje pieniądze z powrotem... Coś strasznie śmierdzi, kiedy używam hamulców! - stwierdza z naciskiem w głosie.

Sprzedawca nie chce stracić klienta i swojej prowizji od sprzedaży. Wsiada do samochodu obok kobiety, by sprawdzić o co chodzi. Ledwo wsiedli do samochodu, kobieta nacisnęła gaz do dechy. Samochód ruszył z piskiem opon. Pęd wtłoczył sprzedawcę w fotel, tak że nie mógł się ruszyć. Jedynka, dwójka, trójka... biegi przeskakiwały jak szalone. Po czterech sekundach mknęli już 120 km/h. Wtedy kobieta skręciła w polną drogę i naprawdę zaczęła przyspieszać. Czwórka, piątka... szóstka. Samochód wąską dróżką pędził już 320 km/h. Silnik ryczał jak oszalały. Za oknami krajobraz zlewał się w jedną zieloną masę. Sprzedawca kurczowo trzymający się pasów, skurczony, wciśnięty w fotel dostrzegł nagle w oddali opuszczone szlabany na przejeździe kolejowym i odetchnął z ulgą. Przypuszczał, że kobieta również je widzi i zaraz zwolni, a on będzie mógł wysiąść z samochodu. Z narastającym zdziwieniem obserwował jak samochód z niezmienną prędkością mknie prosto na zamknięty przejazd pod koła rozpędzonego pociągu. Dopiero 40 m przed przejazdem kobieta zwalnia pedał gazu i z całą siłą naciska na hamulec jednocześnie zaciągając hamulec ręczny. Samochód dosłownie milimetry zatrzymuje się przed szlabanem. Dziewczyna szybko odwraca się do sprzedawcy i pyta:

- O, właśnie! Czuje pan???!!!

- Czy czuję?? - odzywa się blady sprzedawca - JA W TYM SIEDZĘ !!!

Żartownis
18-02-2004, 08:35
"Obowiązkiem Boga jest wybaczyć Bin Ladenowi. Naszym obowiązkiem jest zaaranżować ich spotkanie" (US Marines).



Przychodzi ksiądz po kolędzie do gospodarza. W zeszłym roku na
stole leżała jedna koperta a w tym.... dwie, pyta się wiec ksiądz:
-Synu, jak to? Dlaczego dwie koperty a nie jedna???
-Bo w jednej jest 500 PLN a w drugiej ZONK.
-Boże. To co ja mam wybrać? Mam jakieś wyjście???
-Tak. - Gospodarz pokazuje drzwi i mówi:
Jest jeszcze bramka numer jeden.



Ojciec pyta się córki:
- Kiedy wreszcie znajdziesz sobie męża?
- Nie potrzebny mi mąż. Mam wibrator.
Pewnego dnia córka wróciwszy z pracy widzi na stole skaczący wibrator i z oburzeniem pyta się ojca:
- Tato co Ty u licha robisz?
- Piję z zięciem!!


W pierwszej klasie podstawowej, podczas biologi, pani sie pyta dzieci:
-Jakie dziwieki wydaje krowa??
Malgosia podnosi reke:
-Muuuu, prosze pani.
-Bardzo dobrze Gosiu. A jaki odglos wydaja koty?
Grzes podnosi reke.
-Miallll, prosze pani.
-Bardzo dobrze, Grzesiu!! Bardzo dobrze. A jaki dziwiek wydaja psy??
Jasiu podnosi reke.
-NO Jasiu powiedz-zacheca pani.
-Rece do gory skurwy*ynu!!!



Leci rosyjski batalion do Czeczenii, dowodzacy general mowi: Panowie za
kazda przyniesiona glowe czeczenska place pol litra wodki. Samolot
wyladowal , drzwi ledwie się otworzyly, zolnierze jeden przez drugiego
szybko wybiegli, po czym po kilku minutach kazdy przybiega z kilkoma
glowami w rekach, pod pachami, gdziekolwiek. Widzac to general
przerazony krzyczy:
* K...wa coscie narobili, przeczez to tylko miedzyladowanie Kijowie.



Tato! Juz nigdy nie pojde z Toba na sanki!!!
- Nie pierdol tylko ciagnij gowniarzu...



Rozmawiaja dwa slepe konie:
- Moze wezmiemy udzial w Wielkiej Pardubickiej ?
- Nie widze przeszkod - odpowiada drugi.

Xirios
18-02-2004, 14:10
W lesie wilk spotyka Czerwonego Kapturka i pyta:
- Dlaczego dziś masz na głowie niebieski kapturek?
- Po tych twoich wszystkich chuligańskich wybrykach wobec mnie i babci zatrudniłam się w Policji.

***********

- Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też?
- Nie, nasza myśli, że jej słuchamy!

***********

Winnetou i Old Sutherhand zabłądzili na pustyni. Zmęczony Old Sutherhand mówi do swego przyjaciela:
- Wystrzel, może nas ktoś usłyszy.
Winnetou wystrzelił, jednak nikt się nie zjawił. Po chwili Old Sutherhand mówi znów:
- Wystrzel jeszcze raz. Może teraz ktoś usłyszy.
Winnetou znów wystrzelił. Czekają dłuższą chwilę i znów nikt się nie pojawia.
- Wystrzel jeszcze raz!!
- Dobrze, ale to już ostatnia strzała!

**********

Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. Ww końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza:
- Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem.

**********

Przychodzi piłkarz do fryzjera i mówi: GOL!

**********

- Tato co to jest?
- To są czarne jagody synku.
- A dlaczego są czerwone?
- Bo są jeszcze zielone.

*********

Po jeziorze Genezaret Jezus chodzi po falach. Piotr widząc to, chcial pobiec na spotkanie Mistrza i wyskoczył z łodzi. Oczywiście zaczął tonąć.
- Mistrzu, ratuj!!! - woła zrozpaczony.
- Po palikach głuptasie, po palikach!!! - woła Mistrz.

*********

Na lekcji religii ksiądz pyta:
- Jasiu, gdzie mieszka Pan Bóg?
- U nas w łazience.
- Jasiu, co ty mówisz? Dlaczego?!
- Bo codziennie rano mama wali do drzwi i krzyczy: Boże, jeszcze tam jesteś?

*********

Umarł banknot 200 zlotowy. Przychodzi do nieba i Bóg, w swej wielkiej dobroci mówi mu: Do piekła! Zasmucony banknot udaje się do kotła piekielnego, z którego widzi, jakby było wspaniale w niebie... Umarł banknot 100 zlotowy. Pan Bóg znów go do piekła wysyła. Umarł banknot 50 zlotowy. I znów do piekła. Podobnie z dwudziestozłotowym i dziesięciozłotowym. Umarła pięciozłotówka, ale i ona trafiła do piekła, tak jak i dwuzłotówka, i złotówka. Gdy przed Panem Bogiem stanęłam pięćdziesięciogroszówka, ten uradowany wziął ją do siebie i po prawicy posadził. Inne nominały zaczęły krzyczeć:
- Dlaczego on jest z tobą Panie, a my nie?
A Pan Bóg popatrzył na nich i zapytał:
- A kiedy ja was ostatni raz w kościele widziałem?

Żartownis
18-02-2004, 17:48
Trzy małżestwa, starsze, w średnim wieku i nowo-
poślubione postanowiły przystąpić do pewnego Kościoła. Pastor powiedział im:
- W naszym Kościele mamy specjalne wymagania wobec nowo
przyjmowanych parafian. Musicie powstrzymać się przez dwa
tygodnie od seksu. Pary zgodziły się i powróciły do niego po dwóch
tygodniach. Pastor najpierw spotkał się ze starszym malzestwem i
zapytał:
- Czy umieliście powstrzymać się przez dwa tygodnie od seksu?
- Bez problemu, ojcze! - odpowiedział starszy mężczyzna
- Gratulacje, witajcie w naszym Kościele - rzekł im pastor.
Następnie spotkał się z parą w średnim wieku i zapytał:
- Czy umieliście powstrzymać się przez dwa tygodnie od seksu?
- W pierwszym tygodniu szło nam całkiem dobrze. Potem jednak musiałem sie przenieść na kanapie ale i tak... No, ojcze, nie wytrzymaliśmy! - powiedział mężczyzna.
- Nic to. Witajcie, dzieci, w naszym Kościele - rzekł im pastor.
Potem pastor spotkał się z parą młodych i zapytał:
- Czy umieliście powstrzymać sie przez dwa tygodnie od seksu?
- Nie, ojcze, nie umieliśmy się powstrzymać - odrzekł
smutno chłopak.
- Co sie stało ? - zapytał pastor.
- Moja żona sięgnęła po puszkę z kukurydzą, stojącą na półce i puszka spadła jej na ziemie. Kiedy się pochyliła nisko, by ją
podnieść, nie mogłem się powstrzymać i musiałem dać upust żądzy...
- No tak, macie świadomość, że nie możecie wejść do naszego Kościoła - mówi pastor.
- Gorzej, ojcze, nie możemy więcej wejść do Tesco...

Żartownis
20-02-2004, 12:51
Dzwoni klient do masarni:
- Czy pierś z kurczaka pan ma?
- Mam.
- A czy łopatkę pan ma?
- Mam.
- A świński ryj pan ma?
- Mam.
- No to musi pan śmiesznie wyglądać.
---------------------------------------------------------------------------
Kelnerka przynosi zamówione pączki. Siedzący przy stoliku dziękuje:
- Całuję rączki za te dwa pączki.
Po chwili kelnerka przynosi ciastka i słyszy od uprzejmego klienta:
- Za te ciasteczka całuję w usteczka.
Słysząc to, jego towarzysz podpowiada:
- Zamów jeszcze zupę, zamów zupę...
---------------------------------------------------------------------------
Dwóch wariatów bawi się w sklep.
- Poproszę litr chleba.
- Co ty wygadujesz?! Mówi się kilogram chleba. Chodź,zamienimy się miejscami.
- Poproszę kilogram chleba.
- A dzbanek pan ma?
---------------------------------------------------------------------------
Trzy myszy siedziały w barze i próbowały zaimponować sobie nawzajem, która z nich jest najodważniejsza. Pierwsza z nich wychyliła kolejną whisky i mówi:
- Jak ja zobaczę półapkę na myszy, to kładę się na pleckach i naciskam drucik nóżką. Jak widzę, że pułapka na mnie spada, to łapię ją w zęby, a potem ćwiczę z nią 20 razy jakby to była sztanga. Biorę potem sobie serek i zjadam smakowicie.
Druga mysz dokończyła swojego kolejnego drinka i mówi:
- Jak ja znajdę trutkę na myszy, to zbieram jak dużo mogę tylko udźwignąć, ścieram to na proszek i wypijam razem z kawą, żeby mieć trochę buzu.
Przychodzi teraz kolej na trzecią mysz i obydwie czekają na jakąś historię. Trzecia mysz łyknęła swojego drinka i mówi:
- Dosyć tych głupstw, idę zgwałcić kota!
-------------------------------------------------------------------------
Jeden z profesorów UJ opowiadał kiedyś na seminarium o sobie taką
historię:
"Główne miejsce w moim życiu zajmuje matematyka. Nie mam głowy do sprawy
codziennego życia. Niemniej czasami staram się pomóc mojej żonie i być
dobrym mężem i ojcem. Pewnej słonecznej soboty żona poprosiła mnie żebym
wyszedł z 9-miesięcznym dzieckiem na spacer. Oczywiście zgodziłem się.
Włożyła mi malucha do wózka i poszedłem do parku. Siadłem sobie na słońcu,
dzieciak usnął, a ja, żeby się nie nudzić, wyjąłem zeszyt i zacząłem
rozmyślać nad jakimś problemem matematycznym. Problem był ciekawy, po pewnym
czasie udało mi się znaleźć fajne rozwiązanie. Stwierdziłem, że trzeba
rozwiązanie przepisać na czysto, bo w zeszycie, który miałem przy sobie,
było to zapisane nieporządnie. Zebrałem się i wróciłem do domu. Pierwsze
pytanie żony było 'Gdzie jest dziecko?'. Panowie (zwrócił się do obecnych na
seminarium), moja żona to święta kobieta. Bo ona się zdenerwowała dopiero
wtedy, jak powiedziałem, że nie pamiętam w którym parku byłem."
----------------------------------------------------------
Syn pyta ojca popijajacego piwo:
- Tatusiu, jak poznajesz, czy możesz jeszcze wypić, czy masz już dosć?
Ojciec:
- Po naszym kotku Mruczku, synku. Jezeli Mruczek wchodzi do pokoju i widzę u niego dwoje oczu, to znak, że mogę jeszcze wypić. Jezeli Mruczek wchodzi do pokoju i widzę u niego czworo oczu, to znak, że jestem pijany. O, teraz Mruczek wchodzi do pokoju i ma dwoje oczu, więc jeszcze się trochę tego piwka napiję.
- Ale tato... Mruczek nie wchodzi, tylko wychodzi...

Żartownis
20-02-2004, 12:52
Słodkie dzieciaczki ;)
* prowadzacy (p) program mini-lista przebojow jak masz na imie?
* dziewczynka(d), ok. 4 lat*
* (d) ania
* (p) a czy twoi rodzice przyjechali z toba?
* (d) tak
* (p) a gdzie siedza?
* (d) tam... (pokazuje paluszkiem)
* (p) o brawo, witamy tate i mame. a czy masz w domu jakies zwierzatka?
* (d) tak, kotka.
* (p) a jak tatus wola na kotka?
* (d) ty jebany siersciuchu.
------------------------------------------------------
* W autobusie komunikacji miejskiej, w duzym tloku,
maly chlopczyk(ok 4-5 latek) mowi :
- Mamo ja chce usiasc!
- Alez synku nie ma miejsca.
- Mamo! Ja chce usiasc !!
- Mowilam ci juz synku, popatrz - nie ma miejsca!
- Mamo! Ja chce usiasc !!!! Bo cos powiem !!!
- Alez synusiu - nigdzie nie ma wolnego miejsca !!!!
* Na to synus na caly glos :
- A tata powiedzial, ze masz zimna dupe !!!!!!!
------------------------------------------------------

* W aptece kolejka. W kolejce stoi mama z synkiem i caly czas sie przekomarzaja:
- No mama ! Kup mi ten samochodzik !
- Mowilam ci juz tyle razy - byles niegrzeczny i za kare ci nie kupie!
* No i tak przez dluzsza chwile mama z synkiem sie wyklocaja.
* W koncu synek wali na caly glos w tej aptece z grubej rury :
- Mama !!!! Kup mi ten samochodzik bo powiem babci, ze widzialem jak calowalas tate w siusiaka !!!!!!!!
------------------------------------------------------
* Scenka rodzajowa w kosciele.
* Juz prawie koniec mszy, maly babel tak na oko 3latka wykazuje pewne znudzenie i zniecierpliwienie. Kreci sie coraz bardziej i
marudzi sobie pod nosem. W pewnym momencie rzuca:
- Mamo! Niech ksiadz juz powie "Idzcie ofiary do domu"
------------------------------------------------------
* autentyk 1
* dziecko pod blokiem (3-4 lata dziewczynka):
* mamaaaaaaa!!
* maammmmmaa!!
* coo?
* a Michal mnie ciagnie za noge, moge mu przyjebac??
------------------------------------------------------
* autentyk 2
* kolezanka idzie z mezem i corka do kosciola z koszyczkiem do swiecenia, ksiadz pyta dziewczynke (mala smarkula) czemu nie niesie koszyczka a dziewczynka mu na to:
* bo tata powiedzial ze ja to jestem niezdara i zawsze wszystko wyjebie.
------------------------------------------------------------
* Synek (ok. 3-4 lat) czesto jezdzil z ojcem samochodem.Pewnego dnia jechal z mama autobusem. Gdy autobus ostro zahamowal maluch wyskoczyl z tekstem:
* "Jak ch...u jezdzisz"
------------------------------------------------------
* autentyk z kosciola
* spowiedz
* ksiadz wszystkich obsluzyl wiec siedzi w zadumie w konfesjonale
* zaciekawiona dziewczynka 3-4 latka krazy wciaz kolo niego w koncu nie wytrzymala i zagladajac do ksiedza mowi na caly glos * "a ty co zesrales sie czy co ze tak cicho siedzisz"

Żartownis
20-02-2004, 21:51
Matematykowi zepsuł się kaloryfer. Wezwał więc hydraulika, ten postukał jakimś kluczem, pokręcił i woda przestała cieknąc. Radość matematyka szybko się skończyła, gdy fachowiec podał cenę usługi.
Matematyk: - "Panie, ale to połowa tego zarabiam!"
Hydraulik: - "A gdzie pan pracuje?"
Matematyk: - "Na uniwersytecie."
Hydraulik: - "No to przenieś się pan do naszej spółdzielni, pochodzisz pan, popukasz i zarobisz pan cztery razy tyle co na tym całym uniwersytecie. Musisz pan tylko pójść do biura, złożyć podanie i już. Tylko podaj pan, że masz pan siedem klas, bo wyższe wykształcenie u nas nie popłaca."
Matematyk zrobił tak jak poinstruował go fachowiec. Od tej pory jego dola wyraźnie się poprawiła. Ale pewnego dnia przyszło zarządzenie o podnoszeniu kwalifikacji załogi i skierowano wszystkich tych co mieli 7 klas do wieczorowej klasy ósmej. Pierwsza lekcja - matematyka. Nauczycielka wita wszystkich.
- "Dzień dobry, będziemy się uczyć matematyki, na pewno wszyscy dostaną świadectwo ósmej klasy. A na razie przypomnimy sobie, co pamiętamy jeszcze ze szkoły. Może napisze pan wzór na pole koła?" - wskazała na matematyka.
Ten wstał podszedł do tablicy i zaczął wyprowadzać, bo akurat zapomniał wzoru. Wyprowadza, wyprowadza, zapisał już całą tablicę i w końcu dostał wynik "-pr2". Ten minus mu się nie podoba, wiec liczy od nowa. Zmazał tablicę, znowu zapisuje wzorami i znowu wynik z minusem.
Zrezygnowany patrzy na klasę oczekując podpowiedzi, a wszyscy jak jeden mąż szepczą:
- "Zmień granice całkowania..."

w domu programisty rozlega sie dzwonek do drzwi, programista otwiera a tam smierc
-nie prosze poczekaj, wiesz ja pisze ten ptogram od trzech lat i prawie go skonczylem, daj mi 15 min to ja go skoncze i umre jako szczesliwy czlowiek
-spokojnie, przyszlam tylko po twojego twardziela

Żartownis
22-02-2004, 12:52
Polecieli Amerykanie na Marsa. Leca 3 dni i w koncu dolatuja. Po wyladowaniu zobaczyli Marsjan biegnacych w ich kierunku. Wyjeli flagi i machaja do Marsjan, a ci podbiegli i w rakiecie drzwi zaspawali. Marsjanie sie rozeszli a Amerykanie próbuja otworzyc drzwi. Po 3 godzinach podchodzi jeden Marsjanin do rakiety i pyta;
-jeszcze nie otworzyliscie?
-jak to ? To byl tu ktos przed nami kto otworzyl te drzwi ?
-pewnie, POLACY
-niemozliwe; taki biedny naród a na loty kosmicze mieli
-Malo tego, oni te drzwi w 15 min otworzyli.
-nie moze byc a moze cos jezscze zrobili
-Pewnie, prezenty nam przywiezli.
- A jakie
-Nie wiem co to bylo. Nazywalo sie to WPIERDOL, ALE WSZYSCY DOSTALI

Do coreczki przyszedl wieczorem kolega w celu nadrabiania zaleglolci w biologii, natychmiast zajeli sie nauka w pokoiku na gorze. Rodzice dziewczyny ogladali TV na parterze. Po pewnym czasie mama do tatusia:
- "Sprawdz no stary, co te dzieciaki tak cicho tam siedza." Tatus po chwili podpatrywania przez dziurke od klucza wraca i mowi:
- "Ucza sie grzecznie."
Po nastepnej godzinie matka znow nalega:
- "Sprawdz no co tam sie dzieje?!"
Tatus po chwili wraca:
- "Ucza sie grzecznie."
Polno w nocy kolega wcia? siedzi u coreczki, mamusia nie mogac usnac szturcha starego:
- "Stary, ...stary idz sprawdz, bo boje sie o nasza Kasie..."
Ojciec dla swietego spokoju idzie na gore i kuka przez dziurke, kuka i kuka?! Az w koncu wpada wywalajac drzwi, lapie golego kolesia za morde i tlucze bez opamietania, krzyczac:
- "Nic matce nie mowilem jak calowales moja corke, nic jej nie powiedzialem jak ja bzykles, ale teraz, sukinsynu, to mnie wkurwiles - kutasa w firanke wycierasz?!"

Plynie slepy i jednoreki lodka przez Atlantyk. Jednoreki wiosluje
jak moze ale przyszla fala i porwala mu wioslo.
- No to, kurwa, doplynelismy!
Slepy wysiadl.

Babcia z dziadkiem postanowili sobie na starosc pouzywac i umówili sie, ze o pólnocy beda uprawiac sex. Goraczkowo się przygotowuja, babcia skrycie w lazience wyczernila sobie lono pasta do butów, a dziadek usztywnil swój interes dwiema kredkami i obwiazal go nicmi. O pólnocy wchodzi do sypialni i widzi, ze babcia naga lezy na lózku, a widzac ja pyta:
- Stara, a po kim ty nosisz zalobe miedzy nogami?
Na to babcia:
- A po tym, co go niesiesz na noszach.

Maly brzdac w parku przegania golabki:
- Spierdalac, spierdalac!
Starszy dzentelmen przechodzacy obok zwraca dziecku grzecznie uwage:
- I po co tak brzydko mowic? Wystarczy powiedziec: a sio, a sio... I widzisz, jak spierdalaja?


Przychodzi do spowiedzi mężczyzna i mówi księdzu, że zgwałcił małolatę.
Ksiądz wyrozumiale:
- Pewnie ona Ciebie, mój synu, sprowokowała?
- Tak, proszę księdza.
- Odmów dziesięć zdrowasiek i masz rozgrzeszenie.
Przychodzi drugi mężczyzna i mówi księdzu, ze zgwałcił staruszkę.
Ksiądz wyrozumiale:
- Pewnie to był jej ostatni raz w życiu, więc zrobiłeś dobry uczynek...
- Tak, proszę księdza.
- Odmów dziesięć zdrowasiek i masz rozgrzeszenie.
Przychodzi trzeci mężczyzna i mówi księdzu, że zgwałcił księdza z sąsiedniej parafii. Ksiądz uderzając pięścią w konfesjonał:
- Tu jest twoja parafia! Tu jest twój ksiądz!

Maz wrocil po pracy do domu, zjadl kolacje, wzial gazete i poszedl postawic klocka w kibelku. Zona chciala mu zrobic kawal i po chwili zgasila swiatlo. Nagle slyszy rozdzierajacy krzyk:
- O kuuuuuurwaaaaaa!
Wpada do sraczyka przerazona:
- Kochanie, co się stalo?
- Myslalem, ze mi, kurwa, oczy pekly!

Facet pijany siedzi z kuplami w knajpie i przebijają sie kto ma brzydszą żonę. W końcu facet wstaje i mówi, ze tka brzydkiej żony jak on, to nikt nie ma... więc koledzy namawiają, żeby pokazał, że napewno nie jest taka zła... po długich namowach facet się zgodził i poszedł z nimi do domu, od progu woła:
-Wanda!
-mam założyć worek na twarz?
-nie chcę cie pierdolić tylko pokazać


Dlaczego rekiny niejedzą czarnuchów?
- bo myślą że to gówno wieloryba

Jak można ściągnąć murzyna z drzewa?

Żartownis
22-02-2004, 12:53
Jak można ściągnąć murzyna z drzewa?
Trzeba odciąć szubienicę.

-Czym się różni murzyn od opony
ODP:Bo jak na oponę założysz łańcuchy to nie zacznie rapować.

Przychodzi facet do sądu po sprawiedliwość a tam żyd.

Słowa, które są trudne do wypowiedzenia, gdy jesteś pijany/a:
>> - Bezsprzecznie.
>> - Innowacyjny.
>> - Przygotowawczy.
>> - Proletariacki.
>>
>> Słowa, które są bardzo trudne do wypowiedzenia, gdy jesteś pijany/a:
>> - Konstytucjonalizm.
>> - Wszystkowiedzący.
>> - Rozszczepienie jaźni.
>> - Szczęśliwe zrządzenie losu.
>>
>> Słowa, które są absolutnie niemożliwe do wypowiedzenia,gdy jesteś
>pijany/a:
>> - Dziękuję, nie mam ochoty na seks.
>> - Nie, dla mnie już piwa nie zamawiajcie.
>> - Przykro mi, ale nie jesteś w moim typie.
>> - Dobry wieczór, panie władzo. Śliczne dziś niebo, prawda?
>> - No nie, dajcie spokój! Przecież na pewno nikt nie chce, żebym
>śpiewał(a).


-Panie doktorze mam kłopoty z chodzeniem.
-Czym to się objawia?
-Już 10 lat minęło jak skończyłem studia i do niczego nie doszedłem...

Przychodzi facet do lekarza i mówi:
-Panie doktorze, sikam alkoholem.
-Dziwne-mówi lekarz biorąc do ręki szklaneczkę.
-Proszę tu nasikać.
Po chwili lekarz wącha, a następnie wypija zawartość.
-Nieprawdopodobne! Prawdziwy alkohol! Spróbujmy jeszcze raz!
-Wie pan co? No to na trzecią nóżkę!
Facet:
-O, nie! Teraz już z gwinta!

-Panie doktorze, moja baba wpadła do szamba!
-Niech się pan uspokoi, na pewno się z tego wyliże!

Żartownis
23-02-2004, 13:15
" "Pan Hilary"

Loto, tyro pan Hilary. Na dekel mu piere
Bo kajś ten boroczek podzioł swoje brele.
Szuko w galotach, szaket obmacuje,
Obalo szczewiki, psińco znajduje.
Bajzel w szranku i w byfyju
Tera leci do antryju.
"kurde" - ryczy -"kurde bele!
Ktoś mi rombnoł moje brele!"
Wywraco leżanka i pod niom filuje,
Borok sie wnerwio, gnatów już nie czuje.
Szturcho w kachloku, kopie w kredynsie,
Glaca spocona, cały sie czynsie.
Pierońskie brele na amyn kajś wcisnyło
Za oknym już downo blank sie sciymniło
Do żadła łoroz zaglondo Hilary
Aż mu po puklu przefurgły ciary.
Spoziyro na kichol, po łepie sie klupnoł,
Bo znajdły sie brele - te, co tak ich szukoł.
Czy to niy jest gańba? -Powiydzcie sami,
Mieć brele na nosie a szukać pod ryczkami?

Żartownis
25-02-2004, 14:25
i za chwilke 45000 tys wyświetlen w tym temacie :)

no no niespodziewalem sie tego zakładając ten temat :)


Kobita budzi sie rano po Sylwestrze, patrzy w lustro i szturcha w bok wymeczonego impreza meza:
- Wiesz kochanie... jaka ja juz jestem stara! Twarz mam cala pomarszczona, biust obwisly, oczy sine i podkrazone, faldy na brzuchu, grube nogi i tluste ramiona... Kochanie! Prosze cie, powiedz mi cos milego, zebym sie lepiej poczula w nowym roku...
- Eee... no... wzrok masz jak najbardziej w porzadku!

Stoi dwoch stojkowych na skrzyzowaniu. W pewnym momencie podjezdza jakis zagraniczny turysta i mowi cos do nich po niemiecku. Oni nic. Turysta usmiechnal sie i probuje po angielsku. Policjanci nic. Turysta ponawia probe, tym razem probuje po francusku, pozniej po hiszpansku, nawet po rosyjsku - bez rezultatu. Dal wiec za wygrana i odjechal. Policjanci:
- Ty, Heniek, moze zaczniemy sie uczyc jezykow obcych?
- Po co? Zobacz, ile ten ich umial i na co to mu sie przydalo?

Baca wlecze do lasu scierwo psa. Sasiad zagaduje:
- A co to sie stalo, kumie?
- Aaaa... musiolek go zastrzelic!
- To pewnie byl wsciekly, co?
- No, zachwycony to nie byl

Siedzi Bush i premier Pakistanu w knajpie. Wchodzi jakis gosc i pyta barmana:
- Czy to nie Bush i premier Pakistanu?
- Tak.
Gosc podchodzi do nich i pyta:
- Co robicie chlopaki?
- Planujemy wojne w Afganistanie.
- I co sie wydarzy?
- Zabijemy 14 milionow Afganczykow i jednego mechanika rowerowego...
- Jednego mechanika rowerowego?
Na to Bush do premiera:
- Widzisz, mowilem ci, ze nikogo nie obchodzi 14 milionow Afganczykow...

Pewna starsza kobiecina była u lekarza, a ten przepisał jej jako lekarstwo czopki. Przyszedł czas zapodania leku i pojawił się problem. Babcia bowiem była bardzo gruba i ręka okazała się za krótka żeby mogła sięgnąć gdzie trzeba. Próbowała z przodu, przeszkadza wielki brzuch. Próbowała z tyłu, pośladki gigantyczne i za nic ręką nie może sięgnąć żeby sobie zaaplikować lekarstwo.
Myśli - zawołam wnusia, to mi pomoże. Wnuczek ma tylko 5 lat więc chyba można go o to poprosić.

Zawołała chłopaczynę i mówi:

- Wnusiu, ja się nachylę a Ty wsadzisz mi lekarstwo do dziurki.

Babcia się schyla, wnuczek patrzy, patrzy i w końcu pyta:

- Babciu, ale do której dziurki? Tu gdzie wiszą szmaty czy tu gdzie okopcone?

Żartownis
25-02-2004, 14:28
Do tirówki podjeżdża auto. Przez okno wychyla się robotnik w pilotce na głowie, kufajce i gumofilcach oraz z jabolem za pasem.
- Co zrobisz za 150? - pyta tirówkę.
- Wszystko - rezolutnie odpowiada profesjonalistka.
- To wsiadaj, będziemy murować!

Teściowa rozmawia z zięciem:
- Wiesz chciałabym mieć piękny pogrzeb po swoim odejściu.
- Spokojnie mamusiu, ja to załatwię - powiedział zięć po czym wyszedł.
Wraca pod koniec dnia pijany kompletnie.
- Gdzieś ty był tyle czasu? - pyta ze zdziwieniem teściowa.
Na co zięć:
- Nie pytaj, gdzie byłem ani jak to zrobiłem, tylko bądź gotowa na
czwartek.

Rozmawiają dwaj koledzy z pracy:
- Franek, dlaczego szef jest na ciebie zły od tygodnia?
- Tydzień temu była impreza zakładowa i szef wzniósł toast "Niech żyją pracownicy!", a ja zapytałem "Tak? A z czego?"


Penis jest jak pies:
- placze sie miedzy nogami
- lubi jak sie go glaszcze
- cieszy sie razem z panem

Para młodych kochanków zabawiała się w kuchni na stole pod nieobecność babci dziewczyny. Po wszystkim zostawili, nieopatrznie, gumę. Po powrocie starsza pani wpada do pokoju wnuczki:
- Pasztetową to się zjadło, ale skórki nie miał kto wylizać!

Wysokie góry. Zimno. Zmierzcha się. Dwóch turystów stwierdza, że będzie trzeba rozbić namiot i przeczekać noc. Było bardzo zimno, więc położyli się w jednym dużym śpiworze. Noc. Nagle jeden do drugiego:
-Józek - walisz konia...?
-No
-Wal swojego...

ponoc autentyk
___________________
Miejsce akcji: Opole

Czterech kumpli postanowilo sie zabawic, wiec spalili troche trawki i
postanowili pojezdzic maluchem po miescie. Jezdza tak po miescie, w koncu
wpadli na rondo i kreca sie na nim w kólko zeby faza byla lepsza. No ale
troche sie to im znudzilo wiec dla odmiany zaczeli jezdzic po tym rondzie do
tylu. W pewnym momencie lup, walneli w drugi samochód. Przerazeni siedza
dalej w samochodzie i nie wychodza. Zaraz zjawila sie policja (tak to jest,
jak sa potrzebni to ich nie ma a tu chwila moment i juz byli), blisko miala
bo na nastepnym skrzyzowaniu jest komisariat. Chlopaki dalej stripowani
siedza w tym aucie i nie wychodza, w koncu podchodzi do nich policjant i
mówi: "Spokojnie chlopaki, nie bójcie sie, koles ma 2 promile i jeszcze
mówi, ze jechaliscie do tylu."

Żartownis
25-02-2004, 14:30
Na budowie, podczas szkolnej wycieczki:
- Bardzo ważne jest noszenia kasków. Znałam chłopca, który nie nosił kasku. Pewnego dnia spadla mu cegła na głowę i zabiła go na miejscu. Znałam też dziewczynkę, która chodziła w kasku i gdy spadla jej cegła na głowę, uśmiechnęła się i poszła dalej.
Na to odzywa się Jasiu:
- Ja ją znam. Mieszka w naszym bloku. Do tej pory chodzi w kasku i się uśmiecha.

Dwóch facetów sika obok siebie. Jeden pyta się drugiego:
- Dlaczego tobie leci jak z konewki?
- Bo moja żona bierze mi do buzi.
- Moja żona też bierze mi do buzi i sikam normalnie!
- Tak. Ale moja się brzydzi i bierze widelcem!

Dlaczego krasnoludki idąc przez las ciągle się śmieją?
- Bo mech je w jaja łaskocze!


Pewna młoda amerykanka, przed ślubem, postanowiła skorzystać z jeszcze przysługującej jej wolności. Wybrała się do Paryża. Na lotnisku wsiada do taksówki i prosi kierowcę aby zabrał ją do najbardziej wyuzdanego damskiego lokalu. Przyjeżdżają na miejsce. W lokalu kłębi się tłum. Drinki i zwyczajny gwar. Amerykanka jest trochę rozczarowana. Ale nagle, na scenę wybiega konferansjer i zapowiada:
- Drogie Panie, przed wami PEPE!!!
Na scenę wbiega facet, ubrany bardzo skąpo. Przed nim stoi stoliczek, a na nim orzech włoski. Facet, tańczy wywijając penisem i w pewnym momencie uderza przyrodzeniem w orzecha. Ten rozpada się na drobne kawałeczki.Panie szaleją. Amerykanka jest zachwycona.
Po wielu, wielu latach, starsza pani postanawia powrócić do miejsc jakie odwiedziła w młodości, aby przypomnieć sobie najpiękniejsze chwile.Leci do Paryża i udaje się do niezapomnianego lokalu. Ta sama atmosfera. Pełno kobiet. Konferansjer zapowiada:
- Drogie Panie, przed wami PEPE!!!
Amerykanka jest bardzo podniecona. Czyżby ten sam PEPE!?
Rzeczywiście!!! Na scenę wbiega starszy facet. Przed nim stolik, a na stoliku orzech kokosowy. Facet rozpoczyna taniec, wywija penisem i nagle... Bach! Uderza w orzecha kokosowego. Ten zaś rozlatuje się na kawałki. Amerykanka szaleje razem z tłumem. To niesamowite!
Kupuje bukiet kwiatów i idzie do garderoby gwiazdora.
- Proszę pana, byłam tu kilkadziesiąt lat temu. Wtedy pan rozbijał orzecha włoskiego! A teraz, to wprost niesłychane, wielkiego kokosa!!! Jak pan to może wyjaśnić?!
- To proste, madame, już nie ten wzrok co kiedyś!



cos podobnego:

W meskim klubie mial sie odbyc swietny pokaz. Wszystko owiane bylo tajemnica, wiec nikt nie bardzo wiedzial co to bedzie za show, ale zjawily sie tlumy.
Na poczatku atmosfera niemrawa, bo scena pusta, zero tancerek. W koncu dwoch gosci wnosi na scene stol i kladzie na nim orzech wloski. Prezenter zapowiada:
- Przed wami, w niecodziennym pokazie, Brygida z Polski!
Cisza na sali. Polka wchodzi na stol, kuca nad orzechem, siada... sluuuup... orzech zniknal!
Na sali brawa, okrzyki itd. Na stole po chwili zostaje polozony orzech kokosowy.
Prezenter:
- A teraz Helga z Niemiec!
Wchodzi Niemka na stol, kuca, siada.... sluuuup... kokosa nie ma!
Znowu euforia, brawa.
Tym razem na stole zostaje polozony tylko maly fistaszek, co u zadnej wrazen publicznosci wywoluje fale gwizdow i jekow rozczarowania.
- A teraz Natasza z Rosji!
Przy nieustajacych gwizdach wchodzi Rosjanka, wdrapuje sie na stol, kuca... siada... sluuup.... nie ma stolu!

Żartownis
25-02-2004, 19:16
Pewien pan zapragnął kupić swojej ukochanej urodzinowy prezent, a że byli ze
sobą dopiero od niedawna, po dokładnym zastanowieniu się, postanowił kupić
jej parę rękawiczek......romantyczne i nie osobiste.
W towarzystwie młodszej siostry swojej ukochanej poszedł do sklepu i dokonał
zakupu.
Siostra natomiast, w tym samym czasie, kupiła sobie parę majtek.
Podczas pakowania ekspedientka zamieniła niechcący zakupy.....i do ukochanej
wraz ze słodkim, okolicznościowym listem wysłano majtki....
Oto treść listu:
Kochanie,
Ten prezent wybrałem dla Ciebie właśnie taki, ponieważ zauważyłem, że nie
nosisz żadnych, kiedy wychodzimy wieczorem.
Gdybym miał kupić dla Twojej siostry, to wybrałbym długie z guziczkami, ale
ona już nosi takie krótkie i łatwe do zdejmowania.
Te sę w delikatnym odcieniu, jednak ekspedientka, która mi je sprzedała,
pokazała mi swoja parę, która nosi już trzy tygodnie i wcale nie były
poplamione czy zabrudzone.
Przymierzyłem na niej te dla Ciebie i wyglądała naprawdę elegancko.
Chciałbym jako pierwszy je na Ciebie włożyć, tak by żadne inne ręce nie
dotykały ich przed tym jak się z Tobą zobaczę.
Kiedy je będziesz zdejmować nie zapomnij je trochę nadmuchać przed
odłożeniem, albowiem całkiem naturalnie będę po noszeniu trochę wilgotne.
I pomyśl tylko jak często będę je całował w tym roku. Mam nadzieje, że
będziesz je miała na sobie w piątkowy wieczór:-)))
Z całą moją miłością,
PS. Ostatnio w modzie jest noszenie ich odrobinę wywinięte, tak by było
widać troszkę futerka:-)

Żartownis
26-02-2004, 21:51
W celi siedzą razem: gwałciciel, zoofil, pedofil, gerontofil, sadysta, nekrofil i masochista.
Gwałciciel:
- Eh, jak bym kogoś zgwałcił.
Zeoofil:
- Kotka na przykład.
Pedofil:
- Tak, tylko młodego, dwumiesięcznego.
Gerontofil:
- A potem poczekać jak się zestarzeje i jeszcze raz.
Sadysta:
- Aha, tylko łapy mu jeszcze połamać, przypalić troszkę.
Nekrofil:
- A kiedy umrze będzie najlepiej.
Masochista:
- Miau...

Szpital. Oddział położniczy. Na korytarzu czeka trzech przyszłych ojców: koleś w szalu Wisły, kibic cracovi i murzyn. Są tak podekscytowani, że zapomnieli o animozjach. Czekają. W pewnym momencie drzwi od sali porodowej otwierają się i wychodzi położna.
- Gratulacje! Wszyscy panowie mają przepięknych i zdrowych synów! Tylko... Hmmm... Jakby to powiedzieć... Było lekkie zamieszanie, sami panowie rozumieją, trzy porody na raz... No cóż, krótko mówiąc, pomieszały nam się niemowlęta. Ufam jednak, że każdy z panów rozpozna swoje dziecko. Może pan pierwszy? - to do kolesia z TS.
Kibic Wisły znika za drzwiami. Po chwili pojawia się z małym murzynkiem.
- Chwileczkę! Przepraszam, na pewno nic się panu nie pomyliło? - z troską pyta położna.
- k...a! Wiem, że jest czarne, ale przecież nie będę ryzykował że wezme żyda!

Alexi
26-02-2004, 22:41
Żartowniś to z majtkami/rękawiczkami jest za mocne :>

Co mówi kobieta a co słyszy mężczyzna...
Co mówi kobieta:
To miejsce to śmietnik! Do roboty! Ty i ja musimy tu posprzątać! Twoje rzeczy leżą na podłodze! Jeśli nie zrobimy teraz prania, to pozostaniemy bez czystych ubrań!
Co słyszy mężczyzna:
ble, ble, ble, DO ROBOTY, ble, ble, ble, ble, TY I JA, ble, ble, ble, ble, NA PODŁODZE, ble, ble, ble, ble, TERAZ, ble, ble, ble, ble, BEZ UBRAŃ!

Do Urzędu Stanu Cywilnego przychodzi Indianin i mówi:
- Chciałbym zmienić swoje nazwisko...
- A jak się pan nazywa???
- Waleczny Orzeł Spadający z Nieba na Wrogów i Uderzający Ich Znienacka.
- A jak chce się pan nazywać??
- Jebudu !!!

Idzie sobie kobieta z dwojka dzieci ulica. Nagle podchodzi do niej
jakis facet i pyta:
- Czy to sa pani dzieci?
- Tak - odpowiada kobieta
- Aha, blizniaki pewnie...
- Nie dziewczynka ma 12 latek, a chlopiec 7. Dlaczego mysli pan, ze
to sa blizniaki?
- Po prostu nie moge uwierzyc, ze ktos przelecial pania dwa razy.

Żartownis
27-02-2004, 22:11
Maly murzynek bawil sie mąką i wysypal ją na siebie. pobiegl do mamy
- mamo mamo ja jestem bialy!!!
- nie mam czasu idz do taty

pobiegl do taty
- tato tato ja jestem bialy!!!
- nie mam czasu idz do dziadka

pobiegl
- dziadku dziadku ja jestem bialy!!!
- nie mam czasu idz do babci

pobiegl
- babcui babciu ja jestem bialy!!!
- nie mam teraz czasu

murzynek sie zdenerwowal " kurwa od trzech minut jestem bialy a juz mnie
te czarnuchy wkurwiają"

-------------

Dwa krasnale poszły do baru, wyrwaly dwie panny i zabraly je do
hotelu, do osobnych pokoi.
Jeden z krasnali nie uzyskal satysfakcji, a czul sie o tyle fatalnie, ze
przez cala noc slyszal z za sciany:
"RAZ, DWA, TRZY, OOOOOH..."
Rano drugi pyta go: Jak bylo?
Pierwszy odpowiada: Bylem taki zaklopotany, ze w ogole nie mialem erekcji.
Na to drugi:
I ty byles zaklopotany? Ja przez cala noc nie moglem wskoczyc na to
pier... łóżko..."

-------------

Leci wrobelek autostrada. Nagle zderzyl sie z ciezarowka! Kierowca
wyszedl patrzy lezy wrobelek na jezdni, ledwo dycha. Zabral go do domu,
wsadzil do klatki, dal mu wody i troszke okruszkow.
Po jakims czasie wrobelek sie ocknal.
Patrzy kraty, woda, chleb i mowi:
kurwa zabilem go

---------------

Do sklepu na wsi wchodzi chłop i pyta:
- Czy są gwoździe?
- Nie ma.
- A grabie?
- Też nie ma.
- A może wiadra?
- Nie, nie ma.
- To dlaczego nie zamkniecie sklepu?!
- Bo kłódek też nie ma.


---------------

Wpada eskimos do baru i mówi:
- Whisky proszę!
Na to barman zapytowywuje:
- Z lodem?
- A wyjebać Ci?

--------------

dwaj rosyjscy komapni wspolnie spedzali wieczor przy butelce o wiadomej
zawartosci. Jednakze po uplywie pewnego czasu trunek skonczyl sie.
Panowie w skrajnej desperacji siegeli po paliwo rakietowe ktore
przpadkowo mial w domu jeden z nich. Doznania byly wrecz nieziemiskie
obydwaj panowie rozstali sie w doskonalych humorach pozna noca. Jednak
do jednego z nich bardzo pozna noca zadzwonil telefon rosjanin wstal a w
sluchawce uslyszal znajomy glos kolegi:
- Sasza ! srales dzis?!
- Nie
- To nie sraj bo ja dzwonie z Bangkoku!

--------------

Grupa rosyjskich turystow przyjezdza do Angli. Gdy maja wyruszyc
zwiedzac miasto, przewodnik ich uprzedza:
- Badzcie ostrozni, w żadnym wypadku nie oddzielajcie sie od grupy.
Tutaj wszedzie sutenerzy stoja. No a jesli sie zgubicie, szukajcie
rosyjskiego konsulatu. No ale jak to zwykle na wycieczkach zawsze ktos
musi sie zgubic... Do takiego wlasnie zgubionego podchodzi jakis mezczyzna:
- Do you want a white woman?
- No, no! - krzyczy mezczyzna.
- Do you want a black woman?
- No!
- Do you want a man?!
- No!!!
- Do you want an animal?!!
- NO!!! I WANT RUSSIAN CONSUL!
- Possible, but very expensive...

---------------

Siedzi sobie baca spokojnie w barze i pije piwko , az tu nagle wpada
jakis turysta i z drzwi krzyczy
-baco baco ,ktos gwałci twoją żóne na twoim drzewie
baca wstaje i szybko wychodzi z baru , wraca po ok. 15 min i mowi
-e tam, nie moje drzewo!!


i jak sie wam podobają :P

Żartownis
29-02-2004, 16:43
http://www.bizz.pl/blog/pics//tmp/phptEaT1t.jpg

Hammurabi
29-02-2004, 19:03
http://www.mp3traxx.com/images/dodatki/oleksy-kima.jpg he he he
http://www.mp3traxx.com/images/dodatki/lepper.jpg
http://www.mp3traxx.com/images/dodatki/ogloszenie_1.jpg
http://www.mp3traxx.com/images/dodatki/pic15728.jpg
http://www.mp3traxx.com/images/dodatki/michal.gif
http://www.mp3traxx.com/images/dodatki/balwany.jpg
http://www.mp3traxx.com/images/dodatki/ksiadz.gif
http://www.mp3traxx.com/images/dodatki/panadolf.jpg
http://www.mp3traxx.com/images/dodatki/milionerzy.jpg

:D :D :D

Thara
01-03-2004, 14:58
Przychodzi Jasiu do domu cały podrapany, wiec mama sie pyta co sie stało:
-A wiesz mamo na rowerku sie przewróciłem.
-Ależ Jasiu rowerek Ci ukradli tydzień temu!
-Eeeeeeee... ale to byl rowerek kolegi!
-A gdzie to się stało?
-Yyy no na tym zakręcie... tam gdzie ten żwir taki jest...
-Ale Jasiu! Tam dwa tygodnie temu wylali beton!
-Aaa.... ale ja w krzaczki wpadłem!
-Jasienku! Krzaczi wycieli trzy tygodnie temu!
Jasiu sie podkurwił i mowi;
-TO DO CHUJA MÓJ KOTEK I BĘDĘ GO JEBAŁ WTEDY KIEDY MAM NA TO OCHOTE!



Jasiu mowi do mamy:
-Mamo mamo! Ja chce cukierka!
-To idz syneczku do kuchni i sobie weź.
JAsiu poszedł i po chwili wraca:
-Mamo mamo... ale ja nie mam rączek...



Mamo, nie lubie dziadka!
-to odłóż na bok i jedz ziemniaki!

Żartownis
01-03-2004, 15:00
Dzwoni facet do kumpla. Odbiera dziecko:

- Jest ojciec?

- Jest. - odpowiada szeptem dziecko.

- To poproś go.

- Nie mogę. - szepcze dziecko.

- Dlaczego?

- Bo jest zajęty. - szepcze dalej.

- A mama jest?

- Jest.

- To poproś mamę.

- Nie mogę. Też jest zajęta.

- A czy oprócz mamy i taty jest jeszcze ktoś w domu?

- Tak, policja. - potwierdza nadal szeptem maluch.

- No to poproś pana policjanta.

- Nie mogę, jest zajęty.

- Czy jeszcze ktoś jest w domu?

- Straż pożarna, ale pan strażak też jest zajęty.

- Powiedz mi dziecko, co oni wszyscy robią u was w domu?

- Szukają.

- Kogo?

- Mnie...

==========
Na koloniach Jasiu mówi do pani:

- Proszę pani, proszę pani, czy mogę popływać?

Pani mówi, że nie i że jest zbyt mały. Jasiu nalega:

- Proszę pani, proszę pani, ja naprawdę umiem pływać.

Ponieważ koledzy Jasia potwierdzili, że Jasiu świetnie pływa pani się zgodziła. Jasiu wszedł do wody, pływał kraulem, żabką, dał nura po prostu super. Kiedy Jasiu wyszedł pani pyta się go, gdzie się tak świetnie nauczył pływać. Jasiu skromnie, że to dzięki tatusiowi, co go wieczorami zabierał nad jezioro.

- A co było najtrudniejsze podczas nauki?

- Wydostać się z worka.

==========
- Tato, mama mówiła, że ta szyba w naszych drzwiach wejściowych jest nietłukąca.

- Tak, synku.

- Otóż muszę Ci powiedzieć, że oboje się myliliście...

=========
Na lekcji geografii.

- Jasiu, gdzie jest wieża Eiffla?

- Nie wiem proszę pani. Ja jej nie brałem.

- Jasiu, przyjdź jutro z mamą!

Nazajutrz:

- Czy pani sobie wyobraża, że pytając się Jasia "gdzie jest wieża Eiffla" odpowiedział mi, że jej nie brał!

- Brał, czy nie brał, w każdym razie do domu jej nie przyniósł.

Nauczycielka poszła ze sprawą do dyrektora. Opowiedziała całą historię. Na to dyrektor spytał:

- Który Jasiu, ten z 8b?

- No właśnie ten!

- Ten to już na pewno nie odda.
=================
Jasio przesyła rodzicom list z kolonii: "Jest fajnie. Uczymy się boksu. Ten aparacik do prostowania zębów nie będzie mi już potrzebny".
=================
Na lekcji geografii pani wzywa do tablicy Jasia:

- Co możesz powiedzieć o naszym kraju?

- Folska leży w Europie...

- Nie Folska, tylko Polska.

- Folska...

- Jeżeli jeszcze raz przekręcisz nazwę naszego kraju, to ci postawię dwóje!

- Folska...

- Siadaj!

- Nie widzisz fizdo jedna, że nie mam z fszodu zębów?
==================
Na lekcji geografii pani pyta dzieci:

- Co jest dla was ważniejsze: słońce, czy księżyc?

- Pewnie, że księżyc. - wyrywa się Jaś - Słońce świeci kiedy i tak jest jasno.

Żartownis
01-03-2004, 15:02
Rok 1497. Płynie sobie statek piracki straszliwego kapitana
'Rudobrodego'.
Nagle na horyzoncie pojawia się statek towarowy. Majtek z bocianiego
gniazda
woła:
- Kapitanie statek towarowy na horyzoncie!
- Dobra jest! Podajcie moją czerwoną koszulę!
Kapitan założył koszulę, dokonali abordażu, straszliwej rzezi i statek
był
ich. Płyną dalej. Nagle na horyzoncie pojawia się drugi statek towarowy.
Majtek z bocianiego gniazda woła:
- Kapitanie statek towarowy na horyzoncie!
- Dobra jest! Podajcie moją czerwoną koszulą!
Znów założył koszulę, dokonali abordażu, straszliwej rzezi i statek był
ich.
Po kilku takich "akcjach", jeden z marynarzy pyta:
- Kapitanie! Dlaczego na "akcję" zawsze zakłada pan czerwoną koszulę?
- Bo jak napadamy na statek, to mogą mnie przecież ranić, a na czerwonej
koszuli nie widać plam krwi. A gdy nie widać, że kapitan jest ranny, to
duch
załogi nie upada i wszyscy walczą jak lwy!
W tym momencie majtek z bocianiego gniazda woła:
- Kapitanie 12 brytyjskich statków wojennych!
- Dobra jest! Podajcie moje brązowe spodnie... !
========
Jeden chłop wylazł w parku na ławkę i zaczyna się drzeć:
- Precz z hipokryzją!
Ludzie patrzą zdziwieni, a chłop :
- Precz z pazernością!
Coraz więcej gapiów przystaje, a ten dalej :
- Precz z pedofilią!
W końcu jakaś babcia nie wytrzymała :
- Panie, coś się pan tak do tych księży przyj*bał?!?!?

Żartownis
03-03-2004, 21:54
Przychodzi koleś do sklepu z zabawkami i mówi do sprzedawczyni:
- Dzień. Dobry, chciałbym żeby Pani poleciła mi jakieś wypasione
puzzle, ale
żeby było trudne, bo strasznie dobry jestem w te klocki.
Sprzedawczyni przyniosła mu 1000 elementów - obraz przedstawia dupę
zebry-
same czarne i białe elementy. Koleś na to patrzy i mówi:
- A czy można cos trudniejszego, bo nie chwaląc się takie klocki to
układam
jak się spieszę na tramwaj. Klientka popatrzyła na niego i przyniosła
mu
zestaw wymiatacza puzzli: 10000 elementów, obraz przedstawia zamgloną
drogę
podczas śnieżycy -wszystkie szare. Koleś patrzy i mówi
- Chyba se Pani jaja robi ze mnie. Takie klocuszki to moje dzieci
pykają na
śniadanie.
Babka już złapała ciśnienie i poszła na zaplecze szukać czegoś
trudniejszego. Nie ma jej, nie ma, w końcu przychodzi i dźwiga jakieś
ogromne pudlo. Zawartość: 50000 puzzli, 25 m2, obraz przedstawia
zaćmienie
słońca w jaskini - hardcore dla zwykłego wymiatacza puzzli. Ale koleś
na to
patrzy i mówi:
- No nie. Serio Pani myśli, ze taki słaby jestem?!
Ona wpadła w szał? i krzyczy do kolesia:
- PANIE WYPIERDALAJ PAN ZE SKLEPU, PRZEJDŹ PAN PRZEZ JEZDNIE, WEJDŹ
PAN DO
SKLEPU NA PRZECIWKO, TAM POPROŚ PAN KILOGRAM BUŁKI TARTEJ I SE PAN
KURRRRWA
ROGALA UŁÓŻ!

======
Z siódmych mistrzostw świata w posuwaniu na czas witają państwa Dariusz Szpakowski i Włodzimierz Szaranowicz. Dziś jest dzień rozgrywek finałowych. Eliminacje wyłoniły naprawdę najwyższej klasy zawodników, w szranki, stacja Speedy Gonzales, Szybki Lopez i Struś Pędziwiatr.
Kto twoim zdaniem zostanie tegorocznym mistrzem?
- Trudno powiedzieć, wszyscy zawodnicy są świetnie przygotowani. Trenowali pod okiem najlepszych trenerów przy opracowanych specjalnie dla nich metodach treningowych.
- No, ale my tu gadu-gadu, a tu już rozpoczęły się zawody. Zawodnicy mają 5 minut na posunięcie jak największej ilości osób, pierwszy rozpoczął Speedy Gonzales.
Narzucił naprawdę niezłe tępo, może zabraknąć mu siły na finisz, 10..20..30..40..46!!!!
- Świetny wynik, pozostali będą musieli nieźle się napocić.
Ale teraz do zawodów staje Szybki Lopez.
- I ruszył, 10..20.. ten człowiek jest fenomenalny! 60..70..77 !!!!
- Chyba nikt nie jest w stanie odebrać mu złotego medalu!
Ale teraz do zawodów staje Struś Pędziwiatr.
- I rozpoczął 20..50..80..eee...100...150..eee!.. 200..pierwszy rząd, drugi rząd, trzeci rząd, WŁODZIU SPIERDALAMY!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Majin.uQuad
13-03-2004, 13:10
Syn pyta ojca:
- Tato, co to jest polityka?
- Zobacz, ja przynoszę pieniądze do domu, więc jestem kapitalistą. Twoja mama rządzi tymi pieniędzmi, więc jest rządem. Dziadek uważa, żeby wszystko było na swoim miejscu, więc jest związkiem zawodowym. Nasza pokojówka to klasa robotnicza, a wszyscy mamy jeden cel: żeby Tobie się lepiej wiodło. Bo Ty jesteś ludem, a Twój młodszy brat, który leży jeszcze w pieluchach, jest przyszłością. I to jest właśnie polityka. Zrozumiałeś, synu?
Zanim odpowie, chłopiec postanowił się z tym przespać. W nocy obudził go płacz młodszego brata, który narobił w pieluchy i nie miał go kto przewinąć. Chłopiec poszedł obudzić rodziców. W sypialni była tylko mama, ale spała tak mocno, że nie sposób było ją obudzić. Poszedł do pokojówki, z którą akurat zabawiał się ojciec, a dzidek podglądał ich przez okno. Wszyscy byli tak zajęci, że nawet nie zauważyli, jak chłopiec wszedł do pokoju. Malec postanowił więc, że w tej sytuacji pójdzie spać i o wszystkim zapomni.
Przy śniadaniu ojciec pyta go:
- Synu, zrozumiałeś już co to jest polityka?
- Owszem – odpowiada syn. – Kapitalizm wykorzystuje klasę robotniczą, związki zawodowe się temu przyglądają, podczas gdy rząd śpi, lud jest całkowicie ignorowany, a przyszłość leży w gównie!

Pozdro :)

krzywy
19-03-2004, 09:35
> W pewnym supermarkecie klient poprosil mlodego sprzedawce o sprzedanie pól
> glówki salaty. Niestety, chlopak zaczal odmawiac. Klient byl nieugiety i
> bardzo sie napieral, wiec chlopaczek poszedl na zaplecze zapytac
kierownika.
> Przychodzi i mówi:
> - Panie kierowniku, jakis palant chce kupic pól glówki salaty.
> W tym momencie oglada sie za siebie, a tam stoi klient i patrzy na niego
> wiec szybko dodaje:
> - A ten mily pan reflektuje na drugie pól glówki.
> Kierownik sie zgodzil, ale potem na przerwie poszedl do sprzedawcy, i
mówi:
> - No chlopcze mogles miec niezle klopoty dzisiaj, ale wykazales sie
> opanowaniem i refleksem, potrzebujemy takich ludzi jak ty w naszej
firmie.
> Skad w ogole pochodzisz?
> - Z Nowego Targu, prosze pana.
> - A dlaczego stamtad wyjechales?
> - Wie Pan to takie miasto bez przyszlosci, same dziwki i hokeisci.
> - Hmmmm, moja zona tez pochodzi z Nowego Targu!
> - Taaaaak? A na jakiej gra pozycji?

Żartownis
20-03-2004, 11:25
Jedzie facet samochodem i nagle drogę przebiega mu wiewiórka. Koleś szybko daje po hamulcach, ale mimo to wiewiórka wylądowała w rowie. Jako że był wrażliwy na dolę zwierząt, za3mał się, wysiadł z auta i podszedł zobaczyć co się stało. Wiewióra leży w rowie, nawet nie draśnięta, ale za to cała w... gówienku. Koleś myśli sobie "no nie zostawię jej tak", wyjął chusteczki higieniczne i zaczął ją czyścić z mazi. Ledwo wypucował gryzonia, a tu nagle z drugiej strony szosy wybiega kolejna wiewiórka, też jakby nieprzytomna i wpada do rowu. Facet przygląda się, a ta tak samo cała w gównie. Niewiele się namyślając zaczyna ją także czyścić. Nie dokończył jeszcze roboty, a tu z tego samego miejsca pędzi trzecia wiewióra... oczywiście wymazana calutka, aż ślady zostawia. Facet zdumiony patrzy na drugę stronę szosy, i nagle z krzaków słyszy:
- Paniee!!! Masz Pan jescze chusteczki? Bo mi się już k... wiewiórki skończyły

===
Sytuacja: małżeństwo "ze stażem". Wiadomo: chłop to by coś chciał, a żona tak nie za bardz. I ten biedny mąż się łasi, w łaski wchodzi, punkty zbiera przez niemalże cały dzień. A go ciśnie . I w ogóle.
I już, już światełko nadziei widać, że całe wysiłki nie pójdą na marne, zaczyna się robić coraz milej, żona jakaś taka przyjacielska i niemal "maślana" się robi...
Coraz lepiej, mąż coraz bardziej napalony... Jeszcze nic konkretnego, ale tuż tuż!
Dochodzi nawet do wstępnej "negocjacji warunków". Niestety - najwyraźniej - mąż się troszkę za daleko posunął:
- A może by tak, kochanie, dzisiaj na jeźdźca?
Czar prysł - żona - marmur, granit i w ogóle skała. Lodowatym tonem:
- Jaki najeźdźca?
I tutaj mąż nie zdzierżył:
- PIERD****Y GERMAŃSKI OKUPANT!
======
Międzynarodowy kongres feministek. Na podium wchodzi jedna z delegatek i rzuca hasło.
- Siostry, dość wyzysku. Nie będziemy im prać i gotować.
Uchwałę przyjęto jednogłośnie. Na kolejnym spotkaniu wojowniczych pań, delegatki
dzielą się swymi spostrzeżeniami. Zaczyna Angielka.
- Wróciłam do domu i mówię: John, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję.
Pierwszego dnia - nic nie widzę, drugiego dnia - nic nie widzę,
trzeciego dnia - widzę - gotuje jajko.
Sala zatrzęsła się od oklasków. Na mównicę wchodzi Francuzka.
- Wróciłam do domu i mówię: Pierre, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję.
Pierwszego dnia - nic nie widzę, drugiego dnia - nic nie widzę, trzeciego dnia
widzę - pierze majtki.
Owacje na stojąco. Na podium wchodzi Rosjanka.
- Wróciłam do domu i mówię: Iwan, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję.
Pierwszego dnia - nic nie widzę, drugiego dnia - nic nie widzę, trzeciego dnia
nadal nic nie widzę. Czwartego dnia - zaczynam widzieć na prawe oko.
=====
Kierowca bardzo szybko wraca do Warszawy z Gdańska (oczywiście miejscowości są dowolne żeby nikt sięnie obraził). Jakieś 20 km przed rogatkami, w małej mieścinie, zatrzymuje go policja.
- Dokumenty proszę - mówi policjant
kierowca grzecznie podaje.
-Ile to pan jechał? - dopytuje policjant
-A ... nie wiem... no szybko chyba...
-No to ile?
-To pan ma radar i to pan pewnie lepiej wie.
-Jakbym miał radar, to bym nie pytał.

Żartownis
20-03-2004, 11:31
Polecieli Amerykanie na Marsa. Lecą 3 dni i w końcu dolatują.
Po Wylądowaniu zobaczyli Marsjan biegnących w ich kierunku.
Wyjeli flagi i machają do Marsjan, a ci podbiegli i w rakiecie im drzwi
zaspawali i uciekli.
Amerykanie w panice próbują otworzyć drzwi.
Po 3 godzinach podchodzi jeden Marsjanin do rakiety i pyta;
-jeszcze nie otworzyliście ????? Wasi poprzednicy byli szybsi.
-jak to ? To był tu ktoś przed nami ???? - pytają Amerykanie.
-pewnie, POLACY.
-niemozliwe; taki biedny naród a na loty kosmicze mieli???
-Mało tego, oni te drzwi w 15 minut otworzyli!!
-nie może byc, a może coś jezscze zrobili???
-Pewnie, prezenty nam przywiezli.
-A jakie ???
-Nie wiem co to bylo. Nazywalo sie to WP*****L, I DOSTALIŚMY WSZYSCY!!!
=====
> Idzie zajac lasem i wrzeszczy:
> - Przelecialem lwice!...
> Spotyka wilka:
> - Zajac, zamknij pysk, chcesz zeby lew uslyszal? Poza tym i tak ci nikt nie uwierzy.
> Zajac wzruszyl ramionami i drze pysk dalej.
> - Wydymalem lwice! Wydymałem lwice!
> Spotyka niedzwiedzia:
> - Zajac, zamknij sie bo lew uslyszy! I wszyscy
> bedziemy mieli przechlapane, jak sie wkurzy!
> A i tak nikt Ci nie wierzy.
> Zajac idzie dalej i drze sie:
> - Przelecialem lwice! Przelecialem lwice!Przelecialem lwi...
> Nagle zobaczyl lwa. Ten wkurzony dawaj za zajacem,
> goni, goni. Zajac wskoczyl w wydrążomy stary pień.
> Lew za nim, ale utknal.
> Utknal tak, ze tylko tylek mu wystaje, leb jest w srodku.
> Zajac stanal, podszedl z tylu do lwa,rozejrzal sie wokol,
> rozpina rozporek i mowi:
> - W to juz ku*** nikt mi nie uwierzy!
==========
Przychodzi mały Jasio do apteki i mówi do aptekarza:
- Proszę mi dać coś do zapobiegania ciąży!
Aptekarz się zdenerwował i reprymenduje Jasia:
- Po pierwsze - to o takim czymś mówi się szeptem, a nie na cały głos,
- Po drugie - to nie jest dla dzieci,
- Po trzecie - niech ojciec sobie sam przyjdzie,
- Po czwarte - są tego rózne rozmiary.
Jasiu też się w tym momencie wkurzył, więc mówi:
- Po pierwsze - w przedszkolu uczyli mnie, żeby mówić głośno i wyraźnie,
- Po drugie - to nie jest "nie dla dzieci", tylko przeciwko dzieciom,
- Po trzecie - to nie dla ojca, tylko dla mamy,
- Po czwarte - mama jedzie do sanatorium i potrzebuje wszystkie rozmiary.
=========
Ludzie siedzą w samolocie na lotnisku i czekają na pilotów. Przychodzą z godzinnym opóźnieniem. Jeden z psem przewodnikiem drugi z białą laska. Ludzie przerażeni no ale nic. Samolot kołuje na pas startowy rozpędza się. 500m do końca pasa 400, 300, 200m. Ludzie krzyczą: Startujcie! Startujcie !!!!!
Samolot wystartował podwozie się schowało. Jeden pilot mówi do drugiego.
- Jak kiedyś nie krzykną to się rozpieprzymy!
======
Kilku chirurgów spotkało się na przerwie obiadowej. Rozmawiają o tym,
kogo najbardziej lubią operować.
- Ja to bardzo lubię operować księgowych. Wszystko w środku jest
ponumerowane.
- Jeszcze łatwiejsi w obsłudze są bibliotekarze. Wszystko maja ułożone w
porządku alfabetycznym - twierdzi drugi chirurg.
- Ja to lubi informatyków. Wszystkie narządy oznaczone odpowiednimi
kolorami.
- A ja uwaaam, ze najłatwiejsi do zoperowania są prawnicy. Nie mają serca,
nie mają kręgosłupa, nie mają jaj, a głowę i dupę można bez problemów
zamienić miejscami.

Żartownis
20-03-2004, 11:35
Na skrzyzowaniu na swiatlach stal konny policjant.
Za nim zatrzymal sie dzieciak, na nowiutkim, błyszczącym rowerku.
- Ladny rower! - Mówi policjant, - dostales go od Mikolaja?
- Taaaakk...
- To w przyszlym roku powiedz Mikolajowi, zeby ci przyniósl lampke,
powiedzial policjant i wypisal dzieciakowi mandat za 'brak
swiatel'.
Dzieciak wzial mandat i powiedzial:
- Ladny kon. Dostal pan go od Mikolaja?
Rozbawiony policjant odpowiedzial tak.
- To w przyszlym roku niech pan powie Mikolajowi, zeby dal mu chuja
miedzy nogami, zamiast na grzbiecie!
=======
Rozmawia trzech staruszków w domu starców. Pierwszy mówi:
- Chłopaki ja to mam problem mam kamienie na nerkach i żeby zdążyć na 7 na
śniadanie to muszę już o 6 wstać, żeby zdążyć coś wysikać.
Drugi na to:
- To jeszcze nic ja to mam takie zatwardzenie, że żeby zdążyć na 7 na
śniadanie to muszę już o 5 wstać żeby się cośkolwiek załatwić.
A na to trzeci:
- To wy faktycznie macie problem, bo ja o 5 sikam jak młody bóg o 6 robię
kupę jak stodołę o 7 budzę się i idę na śniadanie!
========
Pan Bóg i Św. Piotr ogłosili przetarg na budowę bramy niebiańskiej.
Pierwszy zgłosił się Arab Abdul Mohammed.
- Masz projekt? - pyta Bóg.
- Mam - odpowiada Arab.
- Masz kosztorys?
- Mam.
- To ile Ci wyszło?
- 900 milionów.
- A dlaczego aż tyle?
- No cóż, 300 mln na materiały, 300 mln na robociznę, 300 mln zysku.
- Dobra, dziękujemy, odezwiemy się, jak podejmiemy decyzję - mówi św. Piotr.
Następny wchodzi Niemiec Hans Schenker.
- Masz projekt? - pyta Bóg.
- Mam - odpowiada Niemiec.
- Masz kosztorys?
- Mam.
- To ile Ci wyszło?
- 1,5 miliarda.
- A dlaczego aż tyle?
- No cóż, 500 mln na solidne niemieckie materiały, 500 mln na rzetelną
niemiecką robociznę no i 500 mln zysku.
- Dobra, dziękujemy, odezwiemy się, jak podejmiemy decyzję - mówi św. Piotr.
Następny wchodzi Polak Adam Nowak.
- Masz projekt? - pyta Bóg.
- Nie - odpowiada Polak.
- Masz kosztorys?
- Nie.
- A ile chcesz za robotę?
- 3 miliardy 900 milionów.
- Skąd Ty wziąłeś taką kwotę?!?!?!?!
- No cóż, miliard dla Pana Boga, miliard dla Św. Piotra, miliard dla mnie, a
za 900 mln Arab zrobi bramę.

W parku dzieciak płoszy gołębie:
- Spierdalaj, spierdalaj !!!
Na to przechodzący obok staruszek:
- Chłopczyku, nie wypada tak brzydko mówić! Wystarczy przecież
powiedzieć: A sio, a sio...
- Widzisz synku, jak spierdalają !!!

Przychodzi maż do domu i zaraz na wejściu dostaje od żony w łeb.
- Za co kochanie? - pyta mąż.
- Pranie robiłam i z twoich spodni wyciągnęłam karteczkę, a na niej
jakaś Klara i jakieś cyferki,
- Ależ kochanie, byłem na wyścigach konnych i Klara to nazwa konia a cyferki to numery gonitw - tłumaczy mąż.
Za tydzień przychodzi mąż do domu i na wejściu dostaje dwa razy w łeb od żony.
- Ale za co kochanie?
- Twój koń do ciebie dzwonił !!!

Dwie koleżanki w sklepie rozglądają się za ciuchami.
Podchodzi ekspedientka:
- W czym mogę pomóc?
- Szukam ciekawej sukienki na lato.
- Jakie ma pani wymiary?
- 170 cm, 50 kg, 90/60/90...
Na to koleżanka: "No co ty Kaśka?! Nie jesteś na Gadu-Gadu!"

Pani w szkole:
- Z czego robi się kiełbasę?
Dzieci milczą
- Jasiu ty powinieneś wiedzieć - twój tata jest masarzem?
- Ja wiem, ale Tatuś powiedział, że jak komuś powiem to mnie zabije.

Żartownis
20-03-2004, 11:38
Do szpitala trafił pacjent na amputacje jednej nogi. Po operacji przychodzi do niego lekarz i mówi:
- Mam dla pana dwie wiadomości, dobra i złą. Którą najpierw?
- Złą, panie doktorze
- Przez pomyłkę amputowaliśmy panu obie nogi
- Co?!, a ta dobra wiadomość, doktorze?
- Widzi pan tę rudą i cycatą pielęgniarkę?
- No widzę...
- Codziennie ją dymam... - odpowiada doktor


Zatrzymuje się facet swoim nowiutkim BMW na światłach i widzi na krawężniku biedną, zaniedbaną dziewczynkę. Myśli sobie: pewnie głodna. Żal mu się jej zrobiło, więc pyta:
- Dziewczynko, chcesz na pączka?
Ona podnosi głowę i patrząc na niego mówi:
- A jak to jest na pączka?

Blondynka i prawnik siedzą obok siebie w samolocie. Prawnik pyta blondynkę,
czy nie zechciałaby zagrać z nim w ciekawą grę. Blondynka mówi, że jest
zmęczona, odwraca się do okna i próbuje zasnąć. Ten jednak nalega i
wyjaśnia, że "gra" jest bardzo prosta i wesoła. Mianowicie, będą zadawać
sobie pytania i jeśli któreś nie zna odpowiedzi - płaci 5$. Blondynka
ponownie odmawia i znów próbuje zasnąć, ale prawnik nie daje jej spokoju i
proponuje inny układ - jeśli ona nie będzie znała odpowiedzi - płaci 5$,
jeśli natomiast on nie będzie znał odpowiedzi - płaci 5000$. To przykuwa jej
uwagę, poza tym i tak zdaje sobie sprawę, że on nie da jej spokoju, dopóki
nie zagrają w tą grę, więc zgadza się. Prawnik zadaje pierwsze pytanie:
- Jaka jest odległość pomiędzy Ziemią a Księżycem?
Blondynka bez słowa sięga do portfela i wyjmuje banknot 5$.
- Ok - mówi prawnik. - Twoja kolej...
- Co to jest, wchodzi na górę na dwóch nogach, a schodzi na trzech?
Prawnik jest zaskoczony, wytęża umysł i nic, dzwoni do znajomych, wysyła
maile, przeszukuje internet i nic. Po godzinie poddaje się i wypisuje czek
na 5000$, ona przyjmuje, odwraca się i próbuje zasnąć. Prawnik jest jednak
ciekaw odpowiedzi i pyta:
- Co to jest, co wchodzi na górę na dwóch nogach, a schodzi na trzech?
Blondynka odwraca się i wyciąga banknot 5$


Przychodzi pijany mąż do domu i od progu czeka na niego żona:
Żona mówi: "Piłeś!"
Mąż: "Ależ skąd kochanie"
Żona: "Piłeś przecież widzę!"
Mąż: "Kochanie nie piłem uwierz mi"
Żona: "Przecież ledwo się na nogach trzymasz, nie kłam!"
Mąż: "Kochanie naprawdę jestem trzeźwy"
Żona: " To powiedz Gibraltar"
Mąż: "Piłem"

Żartownis
20-03-2004, 11:43
Trzy matki ( brunetka , ruda i blondynka) rozmawiaja o swoich dorastajacych corkach.
Brunetka - Sprzatalam wczoraj pokoj swojej corki i znalazlam paczke papierosow. Bylam w szoku. Nigdy bym nie przypuszczala, ze moja corka pali .
Ruda - To jeszcze nic. Wczoraj sprzatalam pokoj corki i znalazlam butelke wodki. Bylam w szoku. Nigdy bym nie przypuszczala, ze moja corka pije.
Blondynka - Ja to dopiero mam problem. Sprzatalam wczoraj pokoj corki i znalazlam paczke prezerwatyw. Bylam w szoku. Nigdy bym nie przypuszczala, ze moja corka ma penisa.


Rozmawia dwóch gości:
-Ja to swojej zakladam maske przeciw gazową, jak sie kochamy.
-Ale po co?
-Po pierwsze - ryja nie musze ogladac.
-Po drugie - nie czuje, jak jej z geby jedzie.
-Po trzecie - jak sie jej troche powietrze przykreci, to sie wije, jak szesnastka


Joe i John byli bliźniakami (jednojajowymi). Joe miał starą rozsypującą się łódkę którą trzymał wyłącznie dla siebie. Tyle tylko, że pewnego dnia pożyczył ją grupce mieszczuchów, którzy po prostu ją zatopili. Joe spędził więc calutki dzień próbując ocalić jak największą ilość rzeczy z wraku i nie miał pojęcia co działo się w tym czasie w mieście.
A działo się całkiem sporo...
Nagle zmarła żona jego brata. Kiedy więc wrócił na brzeg, zaglądnął do małego sklepu spożywczego. Tam jedna ze starszych sasiadek pomyliła go z Johnem i powiedziała:
- Słyszałam o twojej stracie, musisz się czuć okropnie...
Na co Joe odpowiedział (myśląc, że mówiła o łódce):
- Eee, nie. Ani trochę. W sumie jestem nawet zadowolony że się jej pozbyłem. Była od początku starym, zbutwiałym gratem. Cały spód miała zgrzybiały, a do tego smierdziała jak stare zdechłe ryby. Miała paskudną dziurę z tyłu i całkiem sporą szparę z przodu. Za każdym razem kiedy ją używałem, jej dziura się powiększała i ciekła niemiłosiernie. Ale wykończyło ją to, kiedy wypożyczyłem ją tym czterem kolesiom szukającym zabawy. Mówilem im że śmierdzi i nie jest wcale taka dobra. Ale i tak chcieli ją dostac w swoje łapy. Debile chcieli wpakować się wszyscy naraz i ją po prostu przepołowili!
Po tym, starsza pani zemdlała...


Mówi Warszawiak do Ślązaka:
- I co wy na tym Śląsku tam macie? Brud, syf, pełno górnioli, niebo zamiast niebieskie jest szare. Nawet Katowice mają w herbie jakieś młoty!
Na to rzecze Ślązak:
- A co wy macie w herbie??? Pół dorsz, pół kurwa - ani się najeść ani podupczyć !!!


Na łożu śmierci mąż obiecał rozpaczającej żonie, że po śmierci
przemówi do niej we śnie i opowie, jak wygląda życie w niebie.
I rzeczywiście, po kilku dniach żona słyszy glos zmarłego męża:
- Kochanie! - wykrzykuje - Jak cudownie znów cię słyszeć!
Powiedz, jak tam jest... ???
- Fajnie...
- Ale... co robicie???
- Wstajemy bardzo wcześnie i dupczymy...
- Dupczycie?
- A potem jemy śniadanie...
- To wy tak jeszcze przed śniadaniem?! A w ogóle, to co jecie?
- Sałatę...
- Ooo... to bardzo zdrowo. A co robicie potem?
- Dupczymy...
- Znowu!? I co dalej?
- Dupczymy sobie do obiadu...
- A co jest na obiad?
- Tez przeważnie sałata. Czasem jakieś inne warzywka...
- Aha... A potem?
- Potem dupczymy do kolacji. I znowu sałata....
- No to co to za niebo, jak wy tam tylko dupczycie i jecie sałatę?!
- Kto ci powiedział, ze jestem w niebie? Teraz jestem królikiem w Australii!

Wraca mąż z polowania, a tu żona z kochankiem w łóżku.
- Wyłaź z łóżka! - krzyczy mąż do kochanka.
Kochanek wyskakuje i zasłania dłońmi swoje klejnociki. Mąż ze spokojem celuje z dwururki w te klejnociki.
Kochanek krzyczy:
- Nie wygłupiaj się, daj mi szansę!
Na to mąż do kochanka:
- No dobra, rozbujaj!


Nurkuje Amerykanin. 1,2,3,4,5,6 minut - wynurza się. Widzowie nagradzają go oklaskami. Na pytanie dziennikarzy, na czym polega jego sukces skromnie odpowiada: "Joga".

Nurkuje Niemiec. 1,2,3...10 minut! Na pytanie jak mu się tak udało skromnie odpowiada "Joga".
Nurkuje Polak.1,2,3...10...20...30 minut, wynurza się. Wszyscy w szoku.
Podbiegają dziennikarze, przekrzykują się, cóż to za odmiana jogi, na co ten:
- Kurwa, ja pierdole, jaka znowu joga, gacie mi się o jakiś jebany korzeń zahaczyły!!!!!


Facet wrócił z nocnego lokalu ze striptizem tak
naładowany, że już w przedpokoju wyskoczył z
ciuchów, wpadł do sypialni, szczupakiem do
łóżka... Gdy sko czył, naturalną koleją rzeczy pić mu się z wyczerpania zachciało, idzie do kuchni, a tam żona czyta
Przyjaciółkę... Facet z obłędem w oczach w tył
zwrot, wpada do sypialni, zapala światło, a > tam
teściowa w łóżku...
- To ja przed chwilą tu z mamusią?! - jąka się facet.
- Owszem - odpowiada mamuśka z zadowoloną miną poprawiając fryzurę.
- TO DLACZEGO MAMA NIC NIE MÓWIŁA?!
- Przecież ze sobą nie rozmawiamy.


Siedzi sobie gosc na rybach, w pewnym momencie ma branie.
Wyciaga, a tam taka niewielka zlota rybka. Przyjrzal sie jej i stwierdzil,ze taka malizna to on sobie glowy nie bedzie zawracal i juz
chce ja wrzucic do wody, gdy nagle rybka sie odzywa:
- Czekaj ! Ja jestem zlota rybka i spelnie Twoje zyczenie.
- Wiesz co, ale ja juz mam wszytko o czym mozna tylko marzyc, wiec
dzieki ale Cie wrzuce do wody.
- Nie, tak nie moze byc, tradycji musi stac sie zadosc.
Sluchaj postawie Ci taka chate, ze ludzie w promieniu 100 km beda Ci zazdroscic.
- Kiedy ja juz mam taka chate !
- No to dam Ci bryke jakiej nikt w Polsce nie ma.
- Tez juz mam taka !
Rybka chwile sie zastanawia i pyta:
- A jak z Twoim zyciem seksualnym, tzn. jak czesto to robisz ?
- Ze dwa razy w tygodniu.
- To ja Ci zalatwie, ze bedziesz mial dwa razy dziennie !
- Eee tam, ksiedzu nie wypada ...




Pływał na jednym z naszych statków handlowych (a bywały takie, bywały!) marynarz Janusz P., oszczędny do przesady. Skąpstwo usprawiedliwiał tym, że żona wyliczała go z każdego centa. Nie szczędzono mu z tego powodu złośliwych docinków i płatano różne figle. Januszek niewiele się tym przejmował. Gdy inni trwonili w portowych spelunkach ciężko zapracowany grosz, on siedział na statku i wyplatał ze starych lin przeróżne cudeńka.
Miękkie są jednak pozornie chropowate marynarskie serca. Postanowiono więc w brazylijskim porcie Santos zrobić "szplajs" i zafundować Januszkowi najpiękniejszą dziewczynę z "Tawerny". Suto wynagrodzona "praczka", jak nazywano wtedy panienki tej profesji, zaopatrzona w adres, poszła na statek, by wywiązać się ze swoich zobowiązań.
- No money, no money!!! - wykrzykiwał rozpaczliwie Janusz, gdy zobaczył piękność w swojej kabinie.
Dziewczyna jednak wytłumaczyła mu, że pieniędzy nie trzeba, bo friends już zapłacili.
- A ile, ile ci zapłacili? - zainteresował się uszczęśliwiony.
- Dwadzieścia dolarów.
- No to daj dziesięć i idź sobie.

-----

Słońce nad Jerozolimą zawisło w miejscu, które gwarantowało równowagę pomiędzy chłodem poranka i spiekotą dnia. Głos muzzeina dawno już zamilkł i ludzie wracali do swej krzątaniny - ulica zapełniła się spieszącymi do pracy, tabuny małych dzieci rozpoczęły swe codzienne zabawy. Uliczni sprzedawcy suszonych fig starali się w tym rosnącym z minuty na minutę tłumie wyłowić kogoś, kto zapewniłby im pierwszy tego dnia zarobek. Mohamed zauważył takiego człowieka - idącego niezdecydowanym krokiem, rozglądającego się dookoła Obcego. Po chwili Mohamed nie mógł uwierzyć swemu szczęściu - Obcy kupił kilogram fig nie targując się i płacąc dolarami!!! Sprzedawca dopiero po chwili zauważył, że obok skrzyni jego klient zostawił czarną walizkę.
- Zapomniałeś walizki! - Mohamed zakrzyknął wesoło do oddalającego się pośpiesznie Obcego.
- Allach Akbar! - odpowiedział Obcy głosem, który nie zwiastował nic dobrego....
Ciąg dalszy w stacjach telewizyjnych.

-----

Niedzielny wieczór w miasteczku na kresach. Dziarski ułan przysiadł się na zabawie do hożej panny Andzi. Usiadł tak i siedzi, za nic nie wie jak zacząć - a tu czas leci.
Zerka na pannę Andzię, ona na niego, ni rusz mu nic nie przychodzi do głowy. Pora już do koszar wracać, desperacja coraz większa.
Wreszcie zebrał się w sobie, przemógł się i: A panna Andzia to dupy da, a?
Panna Andzia się rozpromieniła: Ot, prosił, prosił i wyprosił!

----

Dwie blondynki pod bankomatem. Karta, PIN, bez problemow. Bankomat zaczyna cos tam mielic po swojemu, na co jedna blondynka mowi:
- Uwielbiam ten dzwiek drukowanych pieniedzy.

Mortis
21-03-2004, 20:17
Ojciec mówi do Jasia :
-Mama za niedługo będzie rodzić, wolałbyś aby mama urodziła chłopczyka czy dziewczynke?
-ja bym wolał rowerek ale nie wiem czy mamie ci** nie rozerwie.

0.5L
21-03-2004, 21:31
Zona prosi Kowalskiego zeby poszedl z nia do jakiegos baru:
-Kochanie chodz pojdziemy do baru
-Nie nie lubie tych atmosfer, dymu i alkocholu
-no chodzmy gdzies nigdy nigdzie nie wychodzilismy siedzimy tylko w domu
-Nie nie chce!
Po paru godzinach blagania Kowalski poszedl do baru. Wchodza a tam lokaj:
-Dziendobry panie Kowalski ten sam stolik co zwykle tak??
-Nie nie pan na pewno musial mnie z kims pomylic!
Siadaja oboje do stolika podchodzi kelnerka:
-Ten sam drink co zwykle panie Kowalski?
Zona sie tak na niego spojrzala czerwona od zlosci cala
-Nie nie pani na pewno musiala mnie z kims pomylic!
Wychodzi striptiserka rozbiera sie zostaje w samych majtkach i sie pyta:
-To kto mi tera zdejmie majteczki??
Cala sala:
-KOWALSKI KOWALSKI!!!
Zona wybiega z lokalu vala zaplakana za nia maz wsiadaja do taksowki
zona: Ty tyle lat wychodziles sam beze mnie i zdradzales mnie!!
Kowalski: To nie ja ci ludzie musieli mnie z kims pomylic!!
Zona: Po tylu latach
kloca sie przez cala droge az w koncu obraca sie kierowca taksowki i mowi:
-No no panie Kowalski takiej gadatliwej kurwy to jeszcze nie mieslimy!!
----------------------------------------------
Pani pyta w szkole kto to powiedział: "Kości zostały rzucone"
Zgładsza sie dziecko i mówi :Juliusz Cezar
Dobrze w nagrode nie musisz iść jutro do szkoły-powiedziała pani.
-Ale ja jestem żydem wole sie uczyć bo rodzice będą nie zadowoleni.
Potem następne pytanie z kolejnym cytatem dobra odpowiedź i ta sama propozycja:-Nie musisz iść jutro do szkoły.
-Ja też jestem żydem i wole przyjść do szkoły
Nagle głos z końca sali: Pieprzeni żydzi !!
-Kto to powiedział? Pyta pani
-Adolf Hitler, dowidzenia pojutrze.
-------------------------------------------
Jasiu pyta ojca:
- tato, czym się różni cipa od cipki?
Ojciec nie bardzo wiedział jak wytłumaczyć to synowi ale po chwili namysłu zabrał go do pokoju w którym spała matka. Podniósł kołdrę i mówi to Jasia:
- widzisz, to jest cipka
- a mogę dotknąć?
- nie bo się cipa obudzi
-------------------------------------------
Jedzie facet faceta w tyłek i steka.
-och, ale ty jesteś fajny, taki ciasny uuu.
- to dlatego że jestem dopiero na pierwszym roku seminarium -proszę ksiedza proboszcza.

krzywy
22-03-2004, 11:06
W celi straceń skazany czeka na egzekucję. Podchodzi do niego strażnik i mówi:
- Za godzinę zostanie pan powieszony, ale zanim to nastąpi, spytają o pańskie ostatnie życzenie. Czy mógłbym mieć do pana prośbę?
- Tak, słucham.
- Niech pan poprosi, żeby mi podwyższyli pensję!


Rozmawiają dwie gwiazdy filmowe:
- Ogarnia mnie przerażenie na samą myśl o pięćdziesiątce...
- Moja droga, a co ci się wtedy przydarzyło?!

Brzeczyszczyk..
24-03-2004, 17:34
nie wiem czy to bylo bo nie chcialo mi sie czytac 186 stron zarcikow ... zmeczylem sie na 40 stronie .. az mnie buzia boli od smiania :p

Przylatuje wampir do swoich ziomków cały w krwi i mówi:
- Widzieliście tą krowę na polu. - Tak. - To już jej nie ma.
Przylatuje drugi też cały w krwi i mówi:
- Widzieliście tą dziewczynę na ławeczce. - Tak. - To już jej nie ma.
Przylatuje trzeci cały w krwi i mówi:
- Widzieliście ten słup obok ławeczki. - Tak. - To go już niema.
--------------------------------------------------------------------------------
Hrabia:
- Janie, czy u nas w ubikacji są dwa sznurki, czy jeden?
- Jeden.
- W takim razie znowu załatwiłem się pod zegarem.
--------------------------------------------------------------------------------
Lew zwołał naradę:
- Zebraliśmy się tu wszyscy...
A żaba przedrzeźnia: - Zieplaliśmy siem tu fsiyscy.
LEW: Khm, khm, Zebraliśmy się tu...
Żaba: Zieplaliśmy siem tu...
LEW: ZIELONE, Z WYŁUPIASTYMI OCZAMI WOOOOOOON Z LASU!!!
Żaba: KROKODYL, SLYSZALES SPIERDALAJ!!!.
-----------------------------------------------------------------------------

Na babskiej imprezie rozmawiają trzy mężatki.Pierwsza mówi: - Wiecie, jak kocham się z moim Zenkiem, to on zawsze ma zimne jajka.Druga mówi: - Faktycznie, jak ja się kocham z moim Frankiem, to on także ma zimne jajka.Na to trzecia: - Wiecie, ja nie wiem? Nigdy nie sprawdzałam jakie ma jajka mój Jacuś w trakcie stosunku.Po dwóch dniach ponownie się spotkały w tym samym gronie. Trzecia mężatka (ta od Jacka) przychodzi cała poobijana, z potarganymi włosami i ubraniem.Pozostałe dwie pytają się - co jej się stało? Ona odpowiada:- Kochałam się z Jackiem, sprawdzam te jego jajka i tak mu mówię:- Jacek !!! Ty masz w trakcie kochania tak samo zimne jajka, jak Zenek i Franek ....
-----------------------------------------------------------------------------
- Jak masz na imię??
- Joanna.
- Jo Roman, tyż ze wsi.
-----------------------------------------------------------------------------
Tato, co to jest POLITYKA?
Ojciec odpowiada:
- Zobacz, ja przynoszę pieniądze do domu, więc jestem KAPITALISTĄ, Twoja mama rządzi tymi pieniędzmi, więc jest RZĄDEM, dziadek uważa, żeby wszystko było na swoim miejscu, więc jest ZWIĄZKIEM ZAWODOWYM, nasz pokojówka jest KLASĄ ROBOTNICZĄ, a wszyscy mamy jeden cel, aby się Tobie lepiej wiodło! Ty jesteś LUDEM, a Twój młodszy brat, który leży jeszcze w pieluchach jest PRZYSZŁOŚCIĄ Zrozumiałeś synku
Chłopiec zastanawia się i mówi, że musi się z tym wszystkim jeszcze przespać. W nocy budzi chłopca płacz młodszego brata, który narobił w pieluchy i drze się wniebogłosy. A, że chłopiec nie wiedział co ma zrobić, poszedł do pokoju rodziców. W pokoju była tylko mama, ale spała tak mocno, że nie mógł jej dobudzić, więc poszedł do pokoju pokojówki, gdzie akurat zabawiał się z nią ojciec, a dziadek podglądał ich przez okno. Wszyscy byli tak sobą zajęci, że nie zauważyli, że chłopiec jest w pokoju. Malec postanowił więc, że pójdzie spać i o wszystkim zapomni. Rano ojciec pyta go:
- Synku, możesz mi powiedzieć własnymi słowami co to jest POLITYKA
- TAK - odpowiada syn. - KAPITALIZM wykorzystuje KLASĘ ROBOTNICZĄ, ZWIĄZKI ZAWODOWE się temu przyglądają, podczas gdy RZĄD śpi, LUD jest całkowicie ignorowany, a PRZYSZŁOŚĆ leży w gównie TO JEST POLITYKA

Brzeczyszczyk..
24-03-2004, 17:35
I jeszcze 2 mnie sie bardzo podobaly ...

Mama dała Jasiowi ostatnie 50 złotych na zakupy (do wypłaty było jeszcze 2 tygodnie) i mówi Jaśkowi:- Jasiek kupisz chleb, margarynę i kawał sera. Reszta kasy trafia na stół.Jasiek poszedł do sklepu ale po drodze spodobał mu się misiek za całe 50 złotych. Kupił misia i pędzi do chaty. Matka na to:- Jasiu k...wa co żeś zrobił ty baranie, natychmiast idź sprzedaj tego misia.Jasiek bez namysłu poszedł opchnąć misia sąsiadce. Wchodzi do jej mieszkania a sąsiadkaw łóżku z jakimś facetem. Nagle rozlega się pukaniedo drzwi. Sąsiadka wpycha faceta razem z Jasiem do szafy. Jasiek w szafie do faceta:(J) - Kup pan misia(F) - Spadaj chłopcze(J) - Bo będę krzyczał(F) -Masz pięćdziesiąt złotych i się zamknij(J) - Oddaj misia(F) - Nie oddam(J) - Oddaj bo będę krzyczał Sytuacja powtarza się paręnaście razy, Jasiu zarobił kasy od cholery, wraca do domu z zakupami (kawior, krewetki, szynki, i całą furę szmalu jeszcze przytargał). Matka do Jasia:- Jasiek chyba Bank obrąbałeś, natychmiast do księdza idź się wyspowiadać.Jasiek poszedł do kościoła, podchodzi do konfesjonału i mówi:- Ja w sprawie Misia,- Spier..... już nie mam kasy.
----------------------------------------------------------------------------

Rozprawa w sadzie. Zeznaje oskarżony (myśliwy):
- Mówię sobie - pójdę zapolować. Wyglądam przez okno - śniegu od cholery, więc pociągam z piersiówki, biorę strzelbę i wychodzę. Idę sobie przez las, zimno jak cholera, więc sobie pociągam z piersiówki i szukam zwierzyny. I tak sobie idę, idę, pociągam z piersiówki, żeby wiedzieć, jak daleko zaszedłem, aż tu nagle patrzę, a na drzewie siedzi kukułka i kuka, no to wypaliłem.
Zeznaje poszkodowany (jąkała):
- I-Ide S-Sobie p-przez l-las, aż n-nagle w-widz-dzę, i-idzie p-pijan-ny
m-myś-śliw-wy i s-strze-eela. N-no to wl-laz-złem na d-drzewo i k-k-krzy-yczę: KU...KU...KU...KU...RWA NIE STRZELAJ!!!...

Brzeczyszczyk..
24-03-2004, 17:35
I ostatni dlugi ale najlepszy jaki slyszalem d=]

Do ksiedza w pewnej parafii mial przyjechal biskup. Ksiadz postanowil pójsc na ryby i wlasnorecznie cos zlowic na obiad. Siedzi nadrzeka wsród innych wedkarzy, nagle trach! ... Cos poteznego sie zlapalo.Ciagnie, ciagnie,ale nie moze dac rady. Widzi to inny wedkarz, podbiega do ksiedza i mówi:- Niech ksiadz da mi wedke, wyciagne sukinsyna! Wyciagneli rybe. Ksiadz patrzy i mówi:- Ale duza ryba. Dziekuje za pomoc, ale to slownictwo troche nie na miejscu...- Ale prosze ksiedza, sukinsyn to nazwa tej ryby. Jedne sie nazywaja sledzie, inne pstragi, a ten sukinsyn.- Aha, no to w takim razie biore tego sukinsyna do domu na obiad! Biskup przyjezdza dzisiaj, bedzie zadowolony.Ksiadz wrócil do kosciola. Wychodzi do niego zakonnica:- O, jaka duza ryba!- Niezlego sukinsyna zlapalem, nie?- Oj, prosze ksiedza, ryba duza, ale to slownictwo...- Prosze sie nie przejmowac, sukinsyn to nazwa tej ryby. Jedne sie nazywaja sledzie, inne pstragi, a ten sukinsyn.- Aha, no to ja wezme tego sukinsyna i go oczyszcze, pózniej gosposia go przyrzadzi, biskup dzisiaj przyjezdza, bedzie zadowolony...Zakonnica oczyscila rybe i idzie do gosposi, ta widzac rybe mówi:- O, jaka duza ryba!- Niezlego sukinsyna zlapal ksiadz, prawda?- No, ryba duza, ale to slownictwo...- Oj, prosze sie nie przejmowac, sukinsyn to nazwa tej ryby. Jedne sie nazywaja sledzie, inne pstragi, a ten sukinsyn.- Aha, no to ja wezme tego sukinsyna i go przyrzadze, biskup przeciez dzisiaj przyjezdza...Pózne popoludnie. Ksiadz, zakonnica i biskup siedza przy stole, rozmawiaja. Wchodzi gosposia z ryba. Biskup mówi:- O, jaka duza ryba!Ksiadz:- Tak, niezlego sukinsyna zlapalem! Zakonnica:- A ja tego sukinsyna wyczyscilam! Gosposia:- A ja sukinsyna przyrzadzilam!Biskup popatrzyl, wyjal flaszke wódki ze swojej torby i mówi:- Kurwa, widze, ze tu sami swoi.
-------------------------------------------------------------------------------

Toffee
24-03-2004, 18:39
hyh :] to chyba moj 1 post w tym temacie :p Mam nadzieje ze tego kawalu nie bylo jeszcze, a jak byl to najlepiej jak dawno :)


Andrzej Lepper i jego kierowca jeździli przez wiele dni po Polsce. Pewnej nocy przed limuzynę wyskoczyła im świnia. Nie przeżyła tego spotkania. Lepper widząc co się stało, kazał kierowcy iść wytłumaczyć wszystko właścicielowi i powiedzieć, że wszelkie straty zostaną zrekompensowane.
Kierowca wrócił dopiero po godzinie z cygarem w zębach, butelką wina w ręce i w poszarpanym ubraniu.
- Mój Boże, co ci się stało? - pyta Lepper.
- No cóż, rolnik dał mi wino, jego żona obiad, a ich 19 letnia córka chwile szalonej, niezapomnianej rozkoszy.
- Cóżeś ty im powiedział?
- Że jestem kierowcą Andrzeja Leppera i właśnie zabiłem świnię.


:D:D:D

zawias
24-03-2004, 19:22
autentyczne fragmenty ofert pracy:

"Do kopania rowów z doświadczeniem"
"Kucharza - tytana pracy"
"MAŁO INTELIGENTNYCH ZATRUDNIĘ"
"Zatrudnię samochody do przewozu zrzyn i trocin. Praca całoroczna"
"Sprzątaczkę z doświadczeniem i wyższym wykształceniem"
"Sprzątaczko-sekretarkę zatrudnimy"
"Kosmetyczkę wnętrz"
"Kucharkę ze znajomością języka hiszpańskiego"
"Sekretarkę na gwałt" (!)
"Studenta V roku studiów, uregulowany stosunek do służby wojskowej, do hurtowni. Praca trudna i źle płatna"
"Samotnego do kurnika. Od zaraz."
"Myślącego mechanika samochodowego"
"Do hotelu w dziurze nad morzem na pokojówki osoby z wykształceniem średnim i znajomością jeżyków obcych"
"Panią na 1/2 etatu do rożna"
"Do apteki - dwóch mężczyzn, najlepiej małżeństwo"
"Zatrudnię rodzinę do pracy w oborze. Wymagane doświadczenie."
"Uczciwego prawnika oraz zdrowego psychicznie informatyka zatrudni biuro adwokackie"
"Bezpruderyjną panią do kserowania nocami"
"Z ciemną karnacją do sprzedaży kebabu"

IRC:
- czesc ,ile masz lat ?
- 23
- a ja 24, opisz mi siebie
- 2 nogi, 2 rece, glowa itd.
- masz foto ?
- nie
- jakie masz zainteresowania
- chyba nie mam zadnych, kiedys komputery ale teraz komputery to moja praca wiec nie zainteresowanie
- jestes dziewica ??
- no w sumie, nikt mnie jeszcze w dupe nie rznal
- lubisz sex ?
- a znasz kogos kto nie lubi ?
- nie
- podniecisz mnie ??
- jak ?
- przez powiedzenie podniecajacych zdan
- podaj przyklad ?
- powiedz mi poprostu co bys zrobila gdybys byla - ze mna sam na sam
- pewnie powiedzial bym "spierdalaj czekoladowy nosku" i poszedl bym dalej
- powiedzialbym ?
- a kiedy kurwa matole powiedzialem ze jestem kobieta !? widziales kiedys kobiete o ksywie Kretilla !?!??!
- konczy sie na a
- maradona tez sie konczy na a !!!!!

Odnoszacy sukcesy biznesmen przylecial na weekend do Las Vegas na maly hazardzik. Niestety przegral wszystko - zostalo mu tylko cwierc dolara i bilet powrotny na samolot. Gdyby tylko udalo mu sie dostac na lotnisko mialby zapewniony powrot do domu. Poszedl wiec przed kasyno gdzie czekala taksowka. Wsiadl do niej i wyjasnil swoja sytuacje taksowkarzowi. Obiecal, ze odesle kierowcy pieniadze z domu. Zaproponowal, ze da mu numery karty kredytowej, numer jego prawa jazdy, jego adres itd. Taksowkarz odpowiedzial:
- Jesli nie masz pietnastu dolcow to wynos sie z mojej taksowki!
Biznesmen musial skorzystac z autostopu i ledwo udal mu sie dotrzec na lotnisko przed odlotem samolotu. Gdy minal rok powrocil do Las Vegas i tym razem wygral fortune. Zadowolony z wygranej wyszedl przed kasyno, zeby wziac taksowke na lotnisko. Na koncu dlugiej kolejki taksowek zobaczyl goscia, ktory odmowil mu podwiezienia gdy opuscilo go szczescie rok temu. Biznesmen zastanowil sie przez chwile i obmyslil plan ukarania taksowkarza za jego brak wyrozumialosci. Wsiadl do pierwszej w kolejce taksowki i zapytal:
- Ile kosztuje podwiezienie na lotnisko?
- Pietnascie dolcow" uslyszal w odpowiedzi.
- A ile by kosztowalo gdybym po drodze Cie przelecial?
- Co ?! Spadaj z mojej taksowki ty pedale jeden!
Biznesmen obszedl wszystkie taksowki zadajac te same pytania innym taksowkarzom z takim samym skutkiem. Gdy doszedl do stojacej na koncu kolejki taksowki znajomego sprzed roku, wsiadl i zapytal:
- Ile kosztuje podwiezienie na lotnisko?
- Pietnascie dolcow.
- OK - odpowiedzial biznesmen i ruszyli. Gdy przejezdzali powoli wzdluz dlugiej kolejki taksowek biznesmen SZEROKO USMIECHAL sie do kierowcow...

Pewnego dnia Jezus zwołał w niebie swoich apostołów i powiedział:
- Na Ziemi źle się dzieje. Słyszałem, że rozprzestrzenia się tam plaga
narkomanii, musimy coś z tym zrobić, lecz problem w tym, że niezbyt wiele o tym zjawisku tak naprawdę wiemy. Wysyłam was wszystkich misją na
Ziemię:
idźcie i zdobądźcie próbki różnych narkotyków. Kiedy to zrobicie wróćcie tutaj do mnie i razem zastanowimy się, z czym mamy do czynienia.
Jak postanowili, tak też się stało. Wszyscy apostołowie udali się na Ziemię i po jakimś czasie zaczęli powracać ze zdobytymi narkotykami.
- Puk, puk! - rozległo się głośne pukanie u drzwi Jezusa.
- Kto tam?
- Święty Piotr.
- Co przytargałeś?
- Marihuanę z Kolumbii.
- OK., wchodź.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Święty Marek!
- Co przytargałeś?
- Haszysz z Amsterdamu
- OK., wchodź.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Świety Łukasz!
- Co przytargałeś?
- Opium z Indonezji.
- OK., wchodź.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Święty Krzysztof!
- Co przytargałeś?
LSD i trochę trawki z jakiś akademików w Europie.
- OK., wchodź.
I tak po pewnym czasie zebrał się już prawie cały komplet.
- Puk, puk! - rozległo się jeszcze.
- Kto tam?
- Judasz!
- Co przytargałeś?
- FBI Łapska w górę, gębami do ściany i nie ruszać się!

Jak w najgrzeczniejszy sposób dać do zrozumienia pracownikowi, że
właśnie został wylany?
- Panie Kowalski, naprawdę nie wiemy, jak poradzilibyśmy sobie bez
pana, ale od przyszłego poniedziałku będziemy próbować

Nowy manager zatrudnił się w dużej międzynarodowej firmie.
Pierwszego dnia wykręcił wewnętrzny do swojej sekretarki i drze się:
- Przynieś mi kurwa tej kawy szybko!
Z drugiej strony odezwał się gniewny męski glos:
- Wybrałeś zły numer ! Wiesz z kim rozmawiasz ?!
- Nie!
- Z Dyrektorem Naczelnym, ty idioto!!
- A wiesz, z kim ty kurwa rozmawiasz?!
- Nie!
- I dobrze!

Mama, tata i synek wybrali się do cyrku. Gdy na arenie pojawił się
słoń, tata poszedł kupić słodycze. Nagle chłopiec wstaje i wyciągając rękę,
krzyczy: - Mamo, mamo, co to jest? Zaskoczona pytaniem mama
odpowiada: - To jest ogon słonia. Syn jednak wykrzykuje dalej: -
Nie! Pod spodem!
Zakłopotana mama odpowiada: - Tooo... nic takiego.
Wraca tata, ale zapomniał kupić napojów, wiec idzie po nie mama.
Gdy tylko się oddaliła, synek wiesza się ojcu na ramieniu.
- Tato, tato, co to jest?
- To jest ogon, synu.
- Nie, pod spodem.
- To jest siusiak słonia.
Chłopiec chwile się zastanawia, po czym mówi:
- A mama powiedziała, ze to "nic takiego".
Ojciec z duma rozpiera się na krzesełku:
- No cóż, synku. Tatuś trochę mamusie rozpuścił.....

Stoi wkurzony na maksa facet w łazience i wyrywa sobie garściami włosy łonowe, rzucając nimi na lewo i prawo. Nagle wchodzi do łazienki żona:
- Kochanie co ty robisz?!!
Mąż na to:
- Nie chce ch.. stać, to nie będzie leżal na miękkim!

Dlaczego Rynkowski nosi slipy na lewą stronę? - Bo dziewczyny lubią brąz.

Pamietnik żony Viagrożercy


Dzień 1. Dzisiaj świętowaliśmy 25 rocznicę naszego ślubu.. W sumie świętowania to tam za dużo nie było. Kiedy nadszedł czas, by powtórzyć naszą noc poślubną, Zdzisław zamknął się w łazience i płakał.

Dzień 2. Dziś wyznał mi swój największy sekret. Powiedział, że jest impotentem i że chce, abym dowiedziała się o tym pierwsza. Też mi odkrycie! Czy on naprawdę myślał, że tego nie zauważyłam?

Dzień 3. To małżeństwo przeżywa poważne kłopoty. Przecież kobieta też ma swoje potrzeby !!!

Dzień 4. Zdarzył się cud! Jest coś, co nam pomoże! Viagra! Powiedziałam mu, że jeśli zażyje Viagrę, wszystko będzie tak, jak w naszą noc poślubną. Myślę, że zadziała. Zamieniłam mu Prozac na Viagrę, spodziewając się podnieść nie tylko jego nastrój.

Dzień 5. Błogość! Absolutna błogość!

Dzień 6. Czyż życie nie jest cudowne? Trochę trudno mi pisać, gdy ciągle to robimy. :))

Dzień 7. Wszystko mu sie kojarzy z jednym! Na przykład wczoraj w mięsnym sklepowa mówiła coś na temat grubej kiełbasy, a Zdzisław wziął to do siebie. Muszę przyznać, że to jest bardzo zabawne - wydaje mi się, że nigdy przedtem nie byłam tak szczęśliwa.

Dzień 8. Sądzę, że wziął zbyt dużo przez weekend. Zamiast skosić trawnik, eksperymentował z "nowym przyjacielem" jako wykrywaczem kłamstw. Jestem już trochę bolała.

Dzień 9. Nie miałam kiedy napisać. Mógłby mnie dopaść.

Dzień 10. Dobra, przyznaję się. Ukrywam się. Najgorsze jest to, że popija Viagrę whisky! Co mam robić? Czuję się kompletnie załamana...

Dzień 11. Żyję z czymś w rodzaju skrzyżowania Murzyna z wiertarką udarową. Obudziłam się dzisiaj rano dosłownie przyklejona do łóżka.. Nawet pachy mnie bolały. On jest kompletną świnią.

Dzień 12. Żałuję, że nie jest homoseksualistą. Nie robię makijażu, przestałam czyścić zęby, ba, nawet już się w ogole nie myję. To na nic. Nadal przychodzi! Nawet ziewanie stało się niebezpieczne...

Dzień 13. Zawsze gdy zamykam oczy, Zdzisław podstępnie atakuje! To jak pójście do łóżka z pędzącym pociskiem. Ledwie chodzę... Jeśli znów wyskoczy z tym swoim "Oops, przepraszam", chyba zabiję drania.

Dzień 14. Zrobiłam już chyba wszystko, by przystopował. Nic nie skutkuje. Nawet zaczęłam ubierać się jak zakonnica, ale wydaje mi się, że jest jakby jeszcze bardziej napalony. Pomocy!

Dzień 15. Myślę, że będę musiała go zabić. Zaczynam trzymać się wszystkiego, na czym usiądę. Koty i psy omijają go z daleka, a nasi przyjaciele w ogóle już nas nie odwiedzają. Ubiegłej nocy powiedziałam mu "pieprz się". I zrobił to.

Dzień 16. Drań zaczął narzekać na bóle głowy. Mam nadzieję, że duża rzecz" wreszcie eksploduje. Zasugerowałam mu odstawienie Viagry i zażywanie Prozac'u.

Dzień 17. Podmieniłam pigułki ale nie zauważyłam specjalnej różnicy... O matko!!! Znów tu idzie!!!!!!!!!!!

Dzień 18. Wrócił na Prozac. Kawał lenia, przez cały dzień siedzi przed telewizorem z pilotem w ręce i oczekuje, bym mu gotowała, sprzątała, podawała piwo, prasowała koszule... Błogość. Absolutna błogość!!!

krzywy
01-04-2004, 14:27
Tutaj (http://www.rmf.fm/p/)

C!R!C
02-04-2004, 13:23
> >Struktura uczelni:
> >
> >REKTOR
> >Przeskakuje najwyższe budynki za jednym zamachem
> >Jest silniejszy od lokomotywy
> >Jest szybszy od pocisku
> >Chodzi po wodzie
> >Rozmawia z Bogiem
> >
> >PROREKTOR
> >Przeskakuje niskie budynki za jednym zamachem
> >Jest silniejszy od lokomotywy parowej
> >Czasami dogania pocisk
> >Chodzi po wodzie gdy morze jest spokojne
> >Rozmawia z Bogiem, jeżeli otrzyma specjalne pozwolenie
> >
> >DZIEKAN
> >Przeskakuje niskie budynki z rozbiegu i o tyczce
> >Jest prawie tak silny jak lokomotywa parowa
> >Potrafi strzelać z pistoletu
> >Chodzi po wodzie na krytym basenie
> >Czasami Bóg zwraca się do niego
> >
> >PRODZIEKAN
> >Ledwo przeskakuje budkę portiera
> >Przegrywa z lokomotywą
> >Czasami może trzymać broń bez obawy o samookaleczenie
> >Bardzo dobrze pływa
> >Rozmawia ze zwierzętami
> >
> >PROFESOR
> >Obija się o ściany próbując przeskoczyć jakikolwiek budynek Może
> >zostać przejechany przez lokomotywę Nie dostaje amunicji
> >Pływa pieskiem
> >Mówi do ścian
> >
> >DOKTOR
> >Wbiega do budynków
> >Rozpoznaje lokomotywę dwa na trzy razy
> >Moczy się pistoletem na wodę
> >Utrzymuje się na wodzie tylko dzięki kamizelce ratowniczej Bełkocze
> >do siebie
> >
> >PANI Z DZIEKANATU
> >Podnosi budynki i przechodzi pod nimi
> >Zwala lokomotywę z torów
> >Łapie pocisk zębami i go rozgryza
> >Zamraża wodę jednym spojrzeniem...
> >...Jest Bogiem
> >
>:D :D :D :D :D :D :D :D :D :D

Xirios
02-04-2004, 16:57
Antek z sąsiadem postanowili zważyć świnię. Ponieważ nie mieli wagi ani odważników, na duży kamień położyli długą deskę. Na jedną stronę deski wprowadzili zwierzę, a na drugą zaczęli kłaść kamienie, aż do uzyskania równowagi. Gdy im się to udało, Antek rzekł zadowolony:
- W porządku! Teraz tylko trzeba zgadnąć, ile ważą te kamienie!
-------
Przyjeżdża chłop wozem do wsi i woła:
- Węgiel przywiozłem!
Na to koń który prowadził wóz odwraca się i mówi:
- Tak, kurka, ty przywiozłeś węgiel!
-------
Przychodzi murzyn do warzywniaka i pokazuje na banany.
- Co to jest? - pyta
- To są banany - odpowiada sprzedawca
- U nas to są taaaaaakie banany!!
Potem pokazuje na pomarańcze i tak samo pyta się. Sprzedawca odpowiada, a on na to że u nas to są taaaaaakie pomarańcze. Sprzedawca lekko wkurwiony patrzy na murzyna, po czym znowu murzyn pyta się.
- Co to jest? I pokazuje na morele.
Sprzedawca już mocno wkurzony odpowiada, a murzyn wyśmiewa go i pokazuje, że u niego są taaaaaakie morele. Po czym pokazuje na arbuza i pyta się.
- Co to jest?
A sprzedawca na to:
- A to jest polski, pie...ny, zielony groszek!
-------
Spotyka się dwóch sąsiadów. Jeden mówi:
- Czy ty wiesz Franek, że moja świnia mówi po francusku?
- Chyba jesteś pijany, albo zwariowałeś!
- Nie wierzysz? To założymy się!
Sąsiedzi poszli do chlewu do świni mówiącej po francusku. Jej właściciel pyta:
- Kaśka, umiesz mówić po francusku?
Świnia nic. Wtedy chłop ją kopnął, a świnia:
- Łi, łi, łi!
------
Wędkarz skarży się prezesowi spółdzielni mieszkaniowej:
- Mieszkanie, które otrzymałem jest tak małe, że nawet nie mogę z kolegami porozmawiać o rybach!
------
Słoń i mrówka postanowili wybrać się na wiśnie. Przez płot przeszli do ogródka sąsiada, nagle słyszą czyjeś kroki. Mrówka mówi:
- Słoniu, schowaj się za mną! Ja się mniej rzucam w oczy!
------
Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus...
- I co?
- Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył...
------
- Co mają wspólnego fundusze z Unii Europejskiej i kosmici?
- Ciągle o nich słyszysz, ale nigdy nie widziałeś.
------
Do bacy wypasającego owieczki przyjeżdża pobliską drogą nowoczesnym samochodem ubrany w garnitur człowiek w średnim wieku. Po wyjściu z samochodu pyta:
- Baco, co tu robicie? Wypasacie owce?
- Tak, panocku...
- A baco, jak wam powiem ile macie tych owiec dokładnie, to dacie mi taką jedną, do upieczenia?
- Dobrze, panocku, domy...
Przyjezdny wrócił do samochodu, wziął laptopa, telefon satelitarny, połączył się z siecią, ciągnął dane z satelity, przetworzył, popracował chwile nad programem, który mu to policzył, i mówi:
- Baco, macie tu na tej łące 347 owieczek.
- Dobrze panocku..., to wybierzcie sobie jedną.
Przybysz wybrał sobie jedną, ładną, białą; baca mówi:
- Panocku, a jak ja wom powim, kim wy jesteście, to oddacie mi ją...?
- Dobrze, oddam.
- No panocku, to wy jesteście konsultant Unii Europejskiej do spraw rolnictwa.
- A skąd to wiecie, baco!?
- Ano tak: jeździcie drogimi samochodami, pchacie się gdzie was nikt nie prosi, zabieracie biedniejszym od wos i nic wiecie o mojej pracy! Oddajcie mi mojego psa!!!
------
UOP ogłosił konkurs na najlepszy dowcip o Unii Europejskiej. Nagrody: I - 5 lat więzienia, II - 4 lata, III - 3 lata. Przyznanych będzie również kilka nagród pocieszenia - od roku do sześciu miesięcy więzienia.
------
W przedszkolu dla VIP-ów nauczycielka pyta się dzieci, czym zajmują się ich ojcowie. Dzieci mówią, a to że tata pracuje w MSWiA w randze Sekretarza Stanu, a to że jest posłem SLD, a to że jest dyrektorem UKIE. Nagle Jasio wstaje i mówi:
- Mój tato jest zegarmistrzem.
- Jak to Jasiu? - pyta przedszkolanka.
- No bo ciągle tata mówi, że jedzie po wskazówki do Brukseli.
------
- Dlaczego pszczoły z całej Polski poleciały do Unii Europejskiej?
- Bo poczuły lipę...
------

B/\rb/\r|=z
06-04-2004, 21:40
Kawał o Skinach :)

Sptykaja sie dwoch Skinow i jeden mowi do drugiego.
-Co słychac ??
-A byłem wczoraj na Dyskotece-odpowiada drugi.
-I co ??
-Poznalem zajebista Laske..
-I co ??
-Poszlismy do niej do domu.
-I co ??
-Rozebrała sie i kazał mi zrobic to co Umiem najlepiej.
-No i co Zrobiłes ??
-Wyjebałem jej z Bańki !!!!

h/\ck3r(eG)
06-04-2004, 22:31
Mrówka spotyka się z Słońiem i pyta
-Słoniu pobawimy sie w chowanego?
a Słoń na to...
-dobra pobawimy sie ale ja szukam...!
No i słań tam liczy i liczy ,aż wreśćie szuka. I szuka jej przez cały las wszędzie, i nigdzie jej nie znalazł . Słoń wqu...... mówi
-Mrówka mam cie w dupie
a Mrówka na to
-a skąd wiedzałeś!?




Była raz taka maszyna co jak sie niepoprawne pytanie zadało to zaibjała!Przychodzi brunetka i mówi
- myśle że mój mąż mnie zdradza...! zabiło ją.
Przychodzi ryża i mówi
-myśle że jutro będzie koniec śwata...! zabiło ją.
Przychodzi blądynka i mówi
-myśle...!zabiło ją

\/\/i+eI<
18-04-2004, 11:44
Baca podejrzewał, że jego żona go zdradza, gdy tylko on wychodzi na hale pasać owce. Jako "majster złota rączka" postawił pod łóżkiem garnek śmietany i powiesił nad nim łyżkę. Gdy tylko jedna osoba leżała na łóżku, łyżka wisiała nad powierzchnią, gdy położyły się dwie osoby, łyżka zamaczała się w śmietanie. Proste i skuteczne. Po powrocie z hali poleciał do sypialni i znalazł pod łóżkiem... garnek masła...


Do banku w Szwajcarii przychodzi klient. Podchodzi do okienka bankowego i kładzie obok niego olbrzymią walizkę, po czym oglądając się na boki, oznajmia szeptem kasjerowi:
- Proszę pana, ta walizka jest pełna pieniędzy. Chciałbym je wpłacić na lokatę do państwa banku. To razem całe 3 miliony euro.
Na to kasjer, uśmiechając się:
- Proszę Pana, nie ma co tak ściszać głosu, przecież bieda to żaden wstyd...


Sklep mięsny, dzwoni telefon:
- Ma pani baranie udźce?
- Mam.
- A koński zad?
- Mam.
- A świńską głowę?
- Mam.
- A piersi kurczaka?
- Oczywiście, że mam.
- To musi być pani strasznie brzydka.


Ludożercy segregują złapanych białych:
- Zdrowy?
- Zdrowy.
- Na mięso. Następny. Zdrowy?
- Zdrowy.
- Na mięso. Następny. Zdrowy?
- Chory.
- A na co?
- Na cukrzycę.
- Na kompot!!


Podczas kolędy ksiądz wręczył małemu chłopczykowi obrazek z wizerunkiem świętego. Mały obejrzał obrazek i pyta:
- Masz więcej?
Ksiądz dał mu jeszcze cztery. Mały pooglądał wszystkie i pyta:
- A z dinozaurami masz??


- Jaka jest różnica między MS Windows a kobietą?
- Żadnej!!! Każde z nich nęka cię setką bezsensownych komunikatów i co najmniej trzykrotnie żąda potwierdzenia rzeczy oczywistych.

!SHoCK!
18-04-2004, 19:03
Policjant Kowalski mowi do swojego przelozonego:
- Szefie, wyskocze na chwile na miasto. Kupie zonie prezent. Ma urodziny.
- Dobra, lec.
Za pietnascie minut policjant wraca z pakunkiem. Przelozony:
- Pokazcie Kowalski co tam kupiliscie zonie.
- Kupilem wazon, zeby miala gdzie kwiaty trzymac.
- Rozpakujcie, obejrzymy.
Rozpakowali i nagle Szef mowi:
- Jakis wybrakowany egzemplarz kupiliscie! Nie ma tej dziury gdzie sie kwiaty wklada.
Kowalski obraca wazon o 180 stopni i mowi:
- O kurwa! Faktycznie! Dna tez nie ma!

Morze Karaibskie, XVII wiek. Płynie statek piracki, z bocianiego gniazda:
- Kapitanie, holenderska barka na sterburcie! Zatopia nas!
Kapitan spokojnie:
- Nie bojcie sie chlopaki, zdobedziemy, bedzie łup... tylko podajcie mi moja czerwona koszule i do abordazu!
Walka wygrana, pieciu piratow padlo, ale lup jest. Po chwili z bocianiego gniazda:
- Kapitanie, hiszpanski galeon na bakburcie, zginiemy!!!
- Spokojnie chlopaki, dajcie mi moja czerwona koszule i do walki. Wygramy!
Po chwili walka zakonczona, 10 piratow nie zyje, ale galeon zdobyty.
Pierwszy oficer pyta:
- Kapitanie, o co chodzi z ta koszula?
- Widzisz chlopcze, marynarze wierza, ze przynosi szczescie, ale to psychologia - gdy zostane ranny, krwi na czerwonym nie widac i wszyscy domysla, ze nie da sie mnie zranic. Wiec swoi walcza jeszcze zacieklej, wrogowie traca ducha.
W tej chwili rozlega sie okrzyk:
- Kapitanie, piec fregat od dziobu!
Kapitan zas spokojnie:
- Podajcie mi moje brazowe spodnie...

- Dlaczego twoja zona tak chetnie pracuje na dzialce?
- Bo ja stale przekonuje, ze jest na to za stara.

Przychodzi facet do sklepu zoologicznego i mówi:
- Chciałbymu kupić jakiegoś wielkiego, groźnego psa obronnego!
- Niestety nie mamy w tej chwili żadnych psów ale moge panu zaproponować tego chomika - mówi sprzedawca.
- Ale ja chcialem jakies zwierze ktore by mnie obroniło przed bandytami, a co mi pomoze taki maly chomik??
- Niech pan patrzy- to niezwykły chomik. Sprzedawca bierze chomika i mówi: NA KRZESŁO. Chomik w mgnieniu oka zjada krzesło. Sprzedawca mówi NA LAMPE i chomik zjada lampe. Facet jest pod wrażeniem i kupuje chomika. Wraca do domu, wyciąga chomika z klatki i mówi KRZESŁO - chomik nic. Facet troche zdenerwowany mówi FOTEL - chomik nic. Facet sie wkurzył i mówi LAMPA, MEBLE, KIBEL - a chomik nic. Gośc poszedl do zoologicznego z reklamacją i mowi co sie stalo. A sprzedawca mu odpowiada, że przed rzeczą którą chomik ma zjesc trzeba powiedziec NA, np. NA KRZESŁO. Facet poszedł do domu i mowi do chomika: NA FOTEL - chomik zjadl fotel, potem mówi NA STÓŁ - chomik zjadł stół. Zadowolony chciał sie pochwalic udanym zakupem swojej żonie. Zona wchodzi do domu, i widząc malego gryzonia krzyczy do meza: I NA CHUJ CI TEN CHOMIK!!!???

-Po czym poznac Harleyowca??
- Po muchach miedzy zebami ;)

pzdr all

!SHoCK!
18-04-2004, 19:12
Przypomniał mi sie jeszcze jeden :P
Mam nadzieje ze nie bylo!

Diabeł mowi do ruska, niemca i polaka:
Macie otworzyć sklepy i jak tam po cos przyjde a nie bedziecie tego miec to was zabije!
Po tygodniu diabeł idzie do sklepów. Pierwszego odwiedził ruska i mówi:
- 2 kg nic!
- Nie mam - mówi rusek i diabeł go zabił. Pozniej idzie do niemca i mówi:
- 2 kg nic!
- Nie mam - mówi niemiec i diabeł go zabija. Na końcu idzie do polaka i mówi:
- 2 kg nic! Polak myśli i mysli az w koncu mowi:
- Chodz ze mna. I polak z diablem zeszli na dol do piwnicy. Polak zgasił swiatlo i mowi do diabla:
- Te diabel widzisz cos? A diabeł:
-NIC.
- To bierz 2kg i spierdalaj!!!

.::CYBORGASM::.
18-04-2004, 21:30
z początku to bedzie troche bardziej nadawało do tematu BETONY ale drugi nie :)

1.
jest sobie jasiu i bogaci rodzice jasia :p.
jasiu był strasznie wybredny i wszystkie zabawki mu sie strasznie szybko nudzily i rodzice zmartwieni co by mu tu kupić dali mu żółty patyczek.

jasiu sobie mysli:
-no dobra dziękuje.

no i bawi sie tym żołtym patyczkiem, po czym znudzil mu sie i wrzuca go do kibla żeby juz go nie widzieć na oczy.

po paru godzinach przychodzi do niego tato i mówi:
-synku twoj żółty patyczek był w toalecie masz go tu i baw sie dobrze
-dziekuje tato.

zdenerwowany jasio bierze i rzuca żółty kijek do lasu z nadzieja że juz go nigdy nie zobaczy.

nastepnego dnia mama była na spacerze po lesie i znalazła ten zółty patyczek i oddaje go jasiowi i mowi:
-jasiu mama znalazla twój żołty patyczek prosze oto on baw sie nim dobrze i uważaj gdzie go zostawiasz.
-dobrze dziekuje mamo

totalnie zdenerwowany jasio poszedł jeszcze raz do lasu i kladzie patyczek na torach.
TYLE :p

2.
jest sobie jakis wredny koleś i stara wredna babka w jedym przedziale w wagonie i jadą.... w pewnej chwili wredny koleś zapala papierosa a wredna stara baba mówi:
-to jest przedzial dla niepalących!
na to odpowiada wredny koleś:
-psow tu tez miec nie mozna!
na to baba
-no to zróbmy uklad ja wywale psa przez okno ale pan wywali papierosa
facet po namysle:
-dobra
i tak zrobili, nastepnie gdy wysiedli z pociągu przybiega nagle piesek i zgadnijcie co ma w pysku ??ŻÓŁTY PATYCZEK JASIA :D

krzywy
19-04-2004, 10:01
- Dlaczego na świecie jest więcej ludzi niż małp?
- Bo łatwiej jest wleźć na d..., niż na drzewo.





- Jaka to jest teściowa na 102?
- 100 metrów od domu i 2 metry pod ziemią.

krzywy
19-04-2004, 10:02
Do bacy wypasającego owieczki przyjeżdża pobliską drogą nowoczesnym samochodem ubrany w garnitur człowiek w średnim wieku. Po wyjściu z samochodu pyta:
- Baco, co tu robicie? Wypasacie owce?
- Tak, panocku...
- A baco, jak wam powiem ile macie tych owiec dokładnie, to dacie mi taką jedną, do upieczenia?
- Dobrze, panocku, domy...
Przyjezdny wrócił do samochodu, wziął laptopa, telefon satelitarny, połączył się z siecią, ciągnął dane z satelity, przetworzył, popracował chwile nad programem, który mu to policzył, i mówi:
- Baco, macie tu na tej łące 347 owieczek.
- Dobrze panocku..., to wybierzcie sobie jedną.
Przybysz wybrał sobie jedną, ładną, białą; baca mówi:
- Panocku, a jak ja wom powim, kim wy jesteście, to oddacie mi ją...?
- Dobrze, oddam.
- No panocku, to wy jesteście konsultant Unii Europejskiej do spraw rolnictwa.
- A skąd to wiecie, baco!?
- Ano tak: jeździcie drogimi samochodami, pchacie się gdzie was nikt nie prosi, zabieracie biedniejszym od wos i nic wiecie o mojej pracy! Oddajcie mi mojego psa!!!



UOP ogłosił konkurs na najlepszy dowcip o Unii Europejskiej. Nagrody: I - 5 lat więzienia, II - 4 lata, III - 3 lata. Przyznanych będzie również kilka nagród pocieszenia - od roku do sześciu miesięcy więzienia.

pawelo
20-04-2004, 15:32
Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- doktorze niech pan mi przypisze leki na chciwość, tylko dużo .... dużo!!!

Pani chce wyjaśnić dzieciom pojęcie dewiacji.
- Czy ktoś w klasie wie co to są dewiacje?
- Ja, proszę pani - zgłasza się Jasiu.
- Naprawdę wiesz?
- Tak, proszę pani. Załóżmy, że dwie kobiety idą ulicą i liżą lody. Która z nich jest mężatką: ta co liże szybciej czy ta co wolniej?
- Chyba ta co szybciej - odpowiada pani.
- Nie, proszę pani. Ta która ma obrączkę, a to o czym pani myśli to są właśnie dewiacje.

Wchodzi sekretarka do gabinetu dyrektora z telefonem komórkowym w dłoni:
- Panie dyrektorze SMS przyszedł.
- Niech wejdzie.

Widząc zbliżającego się konduktora młodzieniec wyskakuje ze stojącego na stacji pociągu i zaczyna uciekać. Konduktor wyskakuje za nim, po chwili dogania go i zziajany pyta:
- Uciekałeś, bo nie miałeś biletu?
- Tak! Ale biegłem do domu po pieniądze...

fma.thc
24-04-2004, 13:39
HHEEE ja tez znam jeden dobry
Przychodzi Indianin do Burdelu i muwi :
-JA Czerwona twarz chcem zaruchac
No to burdel mama wysalala go pod siudemke
Pod chodzi do dzri i puka wtem otwiera mu drzwi laska a on muwi
-Ja Czerwona twarz chcem zaruchac !!
NA to laska sie pyta czy umie Indianin odpowiada ze nie , na to dziwka wysyla typa zeby pocwiczyl na dzrewie i za tydzien przyszedl
Po tygodniu wraca indianiec pod siudemke puka i muwi
-Ja czerwona twarz chcem zaruchac i jusz umiem
-OK rzekla dziwka
dziwka sie rozebrala i wypiela tyleczek
a indianin LUP! jej wysprzeglil kopa
Ona se mysli :
**co on glupi ?? hmm ale nasz klient nasz pan!!**
no i znowu sie wypina a indianin jej znow kopa !!!
Zbulwersowana sie pyta
-Co ty indianiec pojeba*** cię ????
-JA CZERWONA TWARZ MUSIEĆ WYPŁOSZyĆ SZERSZENIE !!!!!! lool


:P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :D

burton
01-05-2004, 17:07
Moze nie bylo :-)

Czym sie rozni blondynka od zarówki?
-Zarowka ciagnie napiecie, a blondynka naKolanach.

Po co dresiarze chodzą do lasu?
-PoZiomki.

:D

Thara
03-05-2004, 20:48
On: No to zacznijmy kochanie. Najpierw usiądźmy sobie wygodnie.
Ona: Dobrze. A teraz powiedz mi jak to się robi? Tyle o tym słyszałam od koleżanek.
On: Najpierw weź go do ręki.
Ona: ALE OBLEŚNE
On: Zapewniam cię, nie ma w tym nic obleśnego. Chwyć go za główkę jedną reką.
Ona: Tak? I co dalej?
On: Tak, a później pociągnij drugą reką.
Ona: Ach tak !?
On: No właśnie, widzisz jak dobrze idzie?
Ona: I co teraz?
On: Teraz possij.
Ona: NO Ty chyba żartujesz???
On: Nie, nie żartuję. Zacznij ssać.
Ona: Obleśne. Naprawdę ludzie tak robią???
On: Tak.
Ona: Jesteś pewny?
On: Tak, mówiłem ci że jestem doświadczony. Dla mnie to nie pierwszy raz. Uwierz mi. Possij chwilę.
Ona: (ssie) Hmmmmmmmm...
On: No i co ?
Ona: Słonawy w smaku.
On: No, to chyba dobre nie?
Ona: Nawet nie głupie. I co teraz?
On: Teraz rozsuwasz nóżki.
Ona: CO, co ty powiedziałeś??
On: Rozsuwasz nogi.
Ona: Tak miałeś na myśli?
On: Tak, tylko musisz bardziej odgiąć nogi bo będzie ciężko dojść. Pokażę ci.
Ona: A, rozumiem.
On: Wlaśnie. I znowu bierzesz go w rączkę.
Ona: Hmmm...
On: Jak go juz wyciagniesz to wsadzasz go do buzi.
Ona: Taaak.
On: Ooo, wlaśnie tak.
Ona: A co zrobic z tym żółtawym? To też się połyka?.
On: Zależy od upodobania. Można połknąć jak się chce.
Ona: Spróbuję....Hmmmm.... PYCHAAA... Sam spróbuj
On: Hmm, no nie głupie.
Ona: ---
On: Popatrz teraz na mnie. Spróbuję wyciągnąć to różowe palcami.
Ona: Ooooo?
On: Czasem są małe problemy. Można sobie wtedy pomóc ustami.
Ona: Hmmmmmmmm
On: Można też trochę possać, to czasami pomaga.
Ona: (ssie) Hmmmmmmmmmmmm
On: Aaa Teraz poszło
Ona: Taaak, czułam.
On: I jak? Smaczne było?
Ona: Muszę się przyznać, że nie głupie.
On: Chcesz więcej?
Ona: Tak, chętnie. Powiedz mi tylko czy to musi być tak cholernie skomplikowane???
On: No, kochanie, ja ci na to nic nie poradzę. Tak się je raki.

fma.thc
05-05-2004, 00:49
Przychodzi żąba do lekarz i mowi :
Panie doktorze coś mnie w stawie jebie !!!!

:redek:

skyter
05-05-2004, 05:52
Dziewczyna daje anons matrymonialny: "Poznam pana który nie będzie mnie bil nie odejdzie ode mnie i który będzie dobry w łóżku". Po kilku dniach słyszy straszne walenie do drzwi. Zaglądając przez "Judasza"nikogo nie widzi. Otwiera wiec drzwi a tam leży na wycieraczce pan który nie ma nóg ani rak. Mówi:
- To ja jestem tym mężczyzna który w stu procentach odpowiada Pani wymaganiom. Nie będę Pani bil ponieważ nie mam rak. Od Pani nie odejdę ponieważ nie mam nóg.
- No ale jak tam jeśli chodzi o seks?
- A pani myśli że czym to ja waliłem do drzwi?

* * *

Rozmawiają dwie Rosjanki. Jedna się pyta drugiej:
- Jaki rodzaj seksu preferujesz?
- Ja lubię po bożemu odpowiada a ty?
- Ja uwielbiam kochać się "na rodeo".
- Na rodeo o co w tym chodzi?
- Na początku kocham się w pozycji na jeźdźca potem po 20 sekundach mówię że mam AIDS i próbuję się utrzymać.

* * *

Sobota wieczór. Facet siedzi przed telewizorem z kuponem lotto w ręku. Ogląda losowanie. Pierwsza liczba zgadza się... podobnie druga... trzecia... czwarta też się zgadza piąta też... przed szóstą facet zaciska zęby patrzy i... jest trafił szóstkę! Szczęśliwy krzyczy do żony:
- Zośka pakuj się!!!
Żona ucieszona pyta:
- Jezus! Józek gdzie jedziemy Hawaje Paryż?!
Józek:
- Nie gadaj tylko się pakuj!!
Zośka:
- Rany! Józek jaka jestem szczęśliwa ale powiedz gdzie jedziemy??!!
Józek:
- Pakuj się!!! i wypier.....!!!

* * *

Co to jest tapczan?
- Jest to przyrząd do pokojowego wykorzystania energii jądrowej.

* * *

Jaka to jest pozycja "na żabę"?
- Ona leży jemu leży a ona rechocze.

* * *

Co mówią jądra przy stosunku?
- Szef zapier.... a my się obijamy...

* * *

W celi siedzi pedał i zoofil. Zoofil mówi:
- Gdyby była tu choć mała muszka!
Na to pedał:
- Bzzzzzz!

* * *

Kto stworzył kobiety?
- Trzech facetów: stolarz hydraulik i architekt ale i tak spieprzyli robotę. Stolarz: bo zrobił nogi które ciągle się rozkładają na boki hydraulik: bo cieknie co miesiąc a architekt... bo zbudował szambo koło placu zabaw!

* * *

Co to jest: małe zielone i stoi pod latarnia:
- Kur.. nie z tej ziemi.

* * *

Dlaczego tort nie może mieć małych torcików?
- Bo ma roztrzepane jaja!!!

* * *

Jaki jest szczyt bezrobocia?
Pajęczyna między nogami prostytutki!!!

* * *

Przyszedł facet do burdelu
- Dzień dobry chcialbym zamówić sobie panienkę.
- Proszę tu jest cennik - mowi burdelmama.
- Ale ja nie mam tyle pieniędzy...
- Niech pan pokaże ile ma.
- ...
- Uuuu za tą forse to żadnej panienki pan nie dostanie jedynie może być pan Marian
- No jak ma być to niech będzie - odparl facet.
Zeszli do kotlowni do palacza Mariana
- Panie Marianie klient do pana!
Pan Marian odstawil wiadro z węglem szufle zdjąl spodnie i wypiął się w strone klienta. Klient spojrzał z niesmakiem na brudnego tlustego i zarośniętego Mariana próbuje się do niego dobrać ale nie bardzo wie jak.
Mówi więc:
- Ty może byś mi pomógł?
Na co Marian odwrócił głowę wypluł papierosa zatrzepotał rzęsami i powiedział ochrypłym basem:
- KOCHAM CIĘ...

* * *

Po bibce z ostrym popijaniem i "baletami" facet budzi się nad ranem w obcym łóżku. Obok niego śpi paskudnie chrapiąc obrzydliwe grube babsko. Facet ostrożnie podnosi kołdrę i zamiera z obrzydzenia: wszystko ubabrane krwią... Rad nierad facet wstaje i wlecze się do łazienki. Zapala światło staje przed lustrem i z przerażeniem dostrzega wystający mu z ust zaklinowany między zębami sznureczek. "O Boże" mamroce facet niewyraźnie "zechciej tylko sprawić żeby to była herbata ekspresowa!"

* * *

Idą dwa penisy przez miasto. Staja na pasach patrzą a po przeciwnej stronie stoi wibrator. Na to jeden penis do drugiego:
- Ty patrz cyborg!

* * *

Klatka schodowa. Wchodzący na górę człowiek widzi małą dziewczynkę która stoi pod czyimiś drzwiami i usiłuje dosięgnąć dzwonka.
- Poczekaj dziecko pomogę ci! - mówi facet i naciska dzwonek. Na to dziewczynka:
- Nie wiem jak pan ale ja teraz spierdalam!

* * *

Pewna kobieta przechodziła obok domu publicznego gdzie odbywała się wyprzedaż sprzętów. Kupiła papugę w klatce przyniosła ją do domu. Klatka była przykryta płachtą którą kobieta podniosła.
- O nowy burdel nowa burdel-mama - odzywa się papuga.
Kobieta szybko zakryła z powrotem klatkę płachtą. Po jakimś czasie ze szkoły przychodzą córki i dopominają się aby im pokazać papugę. Matka postanawia zaryzykować i odkrywa klatkę:
- O nowy burdel nowa burdel-mama i nowe panienki...
Klatka zostaje z powrotem zakryta. Przychodzi z pracy mąż i też chce widzieć papugę. Kobieta postanawia dąć jej ostatnia szansę i odkrywa klatkę:
- O nowy burdel nowa burdel-mama nowe panienki tylko Zygmuś ten sam stary wierny klient...

* * *

Halina pyta koleżankę:
- Dlaczego zerwałaś z Adamem?
- Bo miał TDS.
- Co? AIDS?
- Nie TDS to znaczy: Tylko Do Siusiania.

* * *

Pasek od spodni goni d..ę po lesie. D... uciekła dotarła do chatki dobrej wróżki i poprosiła żeby wróżka zamieniła ją w ptaszka.
Po godzinie ptaszek siada na gałęzi drzewa. Podchodzi do niego pasek od spodni i mówi:
- Ale d...!
- Nie jestem d... jestem ptaszek!
- To zaśpiewaj!
- Pryk pryk!

* * *

Maryśka pisze list do przyjaciółki:
"...Mój Stasiek to chyba jakiś zboczeniec. Ciągle chce mnie pieprzyć! Wystarczy że się schylę on mnie bierze od tyłu. Zaczynam prać - bierze mnie od tyłu zamiatam podłogę - bierze mnie od tyłu zmywam naczynia - bierze mnie od tyłu! Mówię ci koszmar. Całuję - Maryśka.
P.S. Przepraszam za niewyraźne pismo bo Stasiek..."

* * *

Wraca pijany mąż do domu a tu jego żona z kochankiem w łóżku!
Żona mówi do kochanka:
- Szybko właź do szafy!
Kochanek wlazł do szafy ale przez niedomknięte drzwi wystawał jego fiutek. Mąż wchodzi do pokoju i mówi:
- Cholera brudno tu wszędzie! Cholera kurzu pełno!... O cholera! Nawet grzyby w szafie rosną!

* * *

Bóg zesłał na ziemię Dziewicę Orleańską
1 dnia dziewica dzwoni do Boga i mówi:
- Tu Dziewica Orleańska nauczyłam się palić.
2 dnia:
-Tu Dziewica Orleańska nauczyłam się pić.
3 dnia:
- Tu Orleańska...

* * *

Zły pedał trafia do piekła.Belzebub po kuszeniach na ziemi wraca do piekła.Tam zimno i kotły wygaszone. Pyta napotkanego diabła:
- Czemu kotły się nie palą?!!!
- Spróbuj się schylić po drewno...

* * *

- Czym się różni seks małżeński od seksu pozamałżeńskiego?
- Tym czym świniobicie od polowania.

* * *

Mija się na ulicy chłopak z dziewczyną...
Widzi jaka jest brzydka i mówi do niej: W jakim ty zamku straszysz?!
A ona na to: masz za małego konia żeby tam dojechać!

* * *

Wychodzi murzyn z półmetrowym członkiem z jeziora i zauważa że na plaży ludzie na niego wyczyszczają gały. Murzyn speszony odpowiada:
- Co? każdemu może się skurczyć!!!

* * *

- Dlaczego warto kochać się z zezowatą kobietą na łonie natury?
- ??????
- Bo przynajmniej ubrania przypilnuje.

* * *

Ojciec pyta się córki:
- Kiedy wreszcie znajdziesz sobie męża?
- Nie potrzebny mi mąż. Mam wibrator.
Pewnego dnia córka wróciwszy z pracy widzi na stole skaczący wibrator i z oburzeniem pyta się ojca:
- Tato co Ty u licha robisz?
- Piję z zięciem!!

* * *

Żona w łóżku z kochankiem wpada maż straszna awantura wyrzuca ja z domu rozwód tragedia. Ona przyszła do kościoła modli się:
- Panie Boże jakbyś mógł cofnąć czas żeby to się nie zdarzyło to zrobię co zechcesz...
- Dobrze - odpowiada gromki bas z wysokości sufitu - ale musisz o czymś pamiętać. Zginiesz na morzu!!!
- Dobrze Panie Boże zgadzam się na te warunki...
PYK! Czas się cofnął ona znów w łóżku z kochankiem: szybko go wyrzuciła z
domu wrócił maż wszystko było Ok byli bardzo szczęśliwi. Za jakieś pięć lat żona dostaje maila ze wygrała wycieczkę dookoła świata statkiem pasażerskim. Pamiętając o przestrodze ("zginiesz na morzu") zadzwoniła do firmy turystycznej ze musi niestety zrezygnować ponieważ wisi nad nią fatum. Na to człowiek z powyższej firmy tłumaczy jej ze są szalupy ratunkowe helikoptery ze w ogóle ten statek jest taki ze przy nim titanic
to pikuś. No to kobieta w końcu dała się przekonać i popłynęła. Oczywiście gdy byli na pełnym morzu rozpętała się burza i statek zaczął tonąć. Kobieta zobaczywszy ze jest w beznadziejnej sytuacji wznosi modły:
- Boże zgadzam się za ja powinnam zginąć na morzu taka była miedzy nami umowa ale po co ginie wraz ze mną parę tysięcy ludzi???
Gromki bas z nieba odpowiada:
- Ja was pięć lat zbierałem!!!

* * *

Tfu..tfu.. znowu na piachu siedziałaś?!

* * *

Młody plemnik pyta się starszego o to jak dochodzi do zapłodnienia. Starszy wyjaśnia mu że najpierw musi przepłynąć kawał drogi a jak dopłynie do drzwi musi zapukać i ładnie się
przedstawić: "Dzień dobry jestem plemnik". Z za drzwi usłyszy " Dzień dobry jestem jajeczko" drzwi się otworzą on wpłynie do środka i dojdzie do zapłodnienia. Po jakimś czasie doszło do wytrysku i młody plemnik płynie tak jak mu starszy kolega kazał. Gdy dopłynął do drzwi zapukał i ładnie się przedstawił: "Dzień dobry jestem plemnik!"
Ale w odpowiedzi usłyszał: "Dzień dobry jestem migdałek".

* * *

BL!ZZARD
12-05-2004, 15:42
Policjant przyszedł do księgarni, gapi sie na książki debilnym wzrokiem, gapi sie i gapi ....
Podchodzi sprzedawczyni:
-"Może wczymś pomóc?"
-"eeee, bo ja to bym chciał książkę, ale nie wiem jaką"
-"Polecam taką o logicznym myśleniu"
-"a co to?)
Sprzedawczyni zamyśliła się na chwilę i mówi:
-"dam panu przykład. Ma pan akwarium?)
-mam
-Z tego wnioskuje, logicznie myśląc, że lubi pan przyrodę. Lubi pan zwierzęta. Lubi pan czasem pojechać do lasu, na łono natury. Prawdopodobnie lubi pan tam pojechać z dziewczyną, czy żona. Z tego wnioskuję, logicznie myśląc, że lubi pan pobaraszkować z kobitką na łonie natury. Myśląc logicznie dochodzę do wniosku, że nie jest pan gejem.
-Super, biorem!
Wcvhodzi policjant do radiowozu, a drugi się śmieje:
-eee gupi, kupiłeś książkę?
Na to nasz policjant:
-eeee, to nie byle jaka książka. Ta jest o logicznym myśleniu. Dam ci przykład: Masz w domu akwarium?
-nie.
-To pedał jestes.

Główny Urząd Ceł postanowił przeprowadzić ankietę wśród celników na
temat łapówkarstwa. Jedno z pytań zadawanych przez komisję
brzmiało:
"Ile czasu potrzebujesz aby za łapówki kupić BMW?"
Celnik na polsko- niemieckiej granicy odpowiada:
- Dwa, trzy miesiące.
Celnik na polsko-czeskiej granicy:
- No, z pół roku.
Celnik ze "ściany wschodniej" po dłuższym zastanowieniu:
- Dwa, trzy lata.
Komisja zadziwiona:
- Tak długo?
Celnik ze "ściany wschodniej":
- Chłopaki, nie przesadzajcie, BMW to w końcu duża firma.........

:D:D:D

pawelo
12-05-2004, 19:41
Do spowiedzi przychodzi młoda kobieta i mówi księdzu:
K: Wybacz mi ojcze, bo zgrzeszyłam.
O: A co konkretnie zrobiłaś, córko?
K: Nazwalam pewnego mężczyznę skurwysynem.
O: A dlaczego go tak nazwała??
K: Bo mnie pocałował.
O: Tak jak ja całuję cię teraz?
K: Tak.
O: Moje dziecko, to nie jest powód, by nazywać człowieka skurwysynem.
K: Ale ojcze, on dotknął jeszcze mojej piersi!
O: Tak jak ja dotykam jej teraz?
K: Tak.
O: Moje dziecko, to nie jest powód, by nazywać człowieka skurwysynem.
K: Ale ojcze, on mnie rozebrał!
O: Tak jak ja ciebie teraz? - spytał ksiądz rozbierając ja.
K: Tak, ojcze.
O: Moje dziecko, to nie jest powód, by nazywać człowieka skurwysynem.
K: Ale ojcze, on wsadził swoje wie-ojciec-co w moja wie-ojciec-co.
O: Tak jak ja teraz? - spytał ksiądz wsadzając swoje wiecie-co w
jejwiecie-co.
K: Tak, taaaak, taaaaaaaaak, ojcze!
O: [kilka minut później] Moje dziecko, to nie jest powód, by nazywać
człowieka skurwysynem.
K: Ale ojcze, on miał AIDS!
O: To skurwysyn!

pawelo
12-05-2004, 19:52
Pewien Chińczyk nakrywa faceta romansującego z jego żoną i stawia mu
ultimatum:
- Jeśli nie zerwie tego związku, on, małżonek, ześle na niego klątwę
trzech chińskich tortur. Facet tylko się uśmiechnął i jeszcze tej samej nocy odwiedził żonę Chińczyka. Następnego dnia rano budzi go w jego sypialni na drugim piętrze ból w piersiach. Otwiera oczy i widzi, że leży na nim wielki głaz. Coraz trudniej mu oddychać. A na głazie widnieje napis: Chińska tortura nr1. Uśmiecha się, a ponieważ jest silny podnosi kamień i wyrzuca przez okno. W chwili gdy wypuszcza go z rąk, po drugiej stronie głazu dostrzega informację: Chińska tortura nr 2 - prawe jądro jest uwiązane do kamienia. Facet jest bystry, wiec żeby uniknąć spustoszeń w dolnych partiach ciała, rusza za kamieniem, czyli wyskakuje przez okno. Kiedy mija futrynę, widzi trzecią wiadomość: Chińska tortura nr 3 - lewe jądro jest przywiązane do nogi łóżka.

Alexi
13-05-2004, 17:43
Przychodzi chłopak do spowiedzi.
- Proszę księdza, uprawiałem seks oralny.
- O, ciężki grzech. A z kim?
- Nie mogę księdzu powiedzieć.
- Może z Kryśką od Zarębów?
- Nie.
- A może z Kaśką od Kowali?
- Nie.
- Powiedz, bo rozgrzeszenia nie dostaniesz!
- Naprawdę nie mogę proszę księdza!
- To może z Zośką od Graboszy?
- Nie.
- Idź nie dam ci rozgrzeszenia!
- Wychodzi chłopak, czekają na niego kumple.
- I co? Dostałeś rozgrzeszenie?
- Nie. Ale parę namiarów mam!

***

Pewna kobieta podczas spowiedzi mówi do swojego spowiednika:
- Ojcze mam pewien problem. Otóż mam w domu dwie gadające papugi, śliczne
samiczki i nie wiem dlaczego one strasznie bluźnią.
- A co takiego mówią ? zapytał ksiądz.
Kobitka na to: W kolko powtarzają : Cześć, jesteśmy dziwkami. Chcecie się
zabawić ?
Ojciec zniesmaczony myśli i myśli aż w końcu mówi:
- Ja tez mam dwie gadające papugi, samce, tylko ze moje cale dnie czytają
Pismo Święte i odmawiają różaniec.
Przyprowadź swoje papugi do zakrystii, wpuścimy je do jednej klatki i wtedy
moje papużki oducza twoje mówić brzydko.
Kobita się zgodziła i następnego dnia przyprowadza swoje nieznośne papugi
do księdza. Wpuścili je do klatki.
Papugi księdza popatrzyły na nowe towarzystwo i po chwili odezwały się papugi
samiczki :
- Cześć, jesteśmy dziwkami. Chcecie się zabawić?
Papugi księdza podniosły oczy znad Biblii, popatrzyły się na siebie jedna
mówi:
- Wypierdol te książkę bracie. Nasze modły zostały wysłuchane!

***

Dwie rybki w akwarium dyskutują zażarcie. Dyskusja staje się coraz bardziej
burzliwa, machają płetwami i nagle, jak nożem uciął, odwracają się od siebie,
jedna płynie w jeden kąt, druga w drugi - najwyraźniej obrażone....
Po jakimś czasie jedna podpływa do drugiej i mówi:
"No dobra, przyjmijmy, że Boga nie ma - to kto w takim razie zmienia wodę !?"

***

Idzie ksiądz polna droga, przechodzi obok skromnego gospodarstwa. Patrzy,
a tam chłop cos z desek kleci.
Ksiądz zagaduje:
- Pochwalony, drogi parafianinie, nad czymże tak ciężko pracujecie???
- A kurwa, kibel nowy stawiam, bo się stary rozjebał.
- O, mój drogi!!! A nie mógłbyś tego tak trochę owinąć w bawełnę?
- Co mam owijać w bawełnę??? Dechami opierdolę naokoło i chuj

***

Na lekcji religii ksiądz polecił dzieciom narysować aniołka. Wszystkie dzieci
smarują pracowicie w zeszytach, ksiądz zagląda tu i ówdzie, patrzy, a Jasiu
rysuje aniołka z trzema skrzydłami!
- Jasiu - pyta ksiądz - a gdzieś ty widział aniołka z trzema skrzydłami?
Jasiu podnosi oczy znad zeszytu.
- Proszę księdza, a ksiądz gdzieś widział takiego z dwoma?...

krzywy
25-05-2004, 14:17
Co sie tutaj dzieje czy wszyscy juz zapomnieli o najstarszym topicu w LOLach ..
Zartownis co sie dzieje opuszczasz sie cos brachu ..


Dlaczego mężczyźni są jak miejsca parkingowe? - Dobre są już zajęte, wolne zaś są wyjątkowo małe lub dla inwalidów.

SeCoM
25-05-2004, 14:39
Typy gowien:
Gówno Duch
- czujesz, że gówno wyszło, ale nie ma go w kiblu

Gówno Czyste
- czujesz, że gówno wyszło, widzisz je w kiblu, ale nie zostawia śladów na papierze toaletowym

Gówno Mokre
- podcierasz się 50 razy, ale wciąż czujesz, że trzeba jeszcze raz, więc musisz włożyć trochę papieru do gaci, żeby się nie pobrudziły

Druga Fala
- kiedy się wysrasz i podciągasz spodnie, zdajesz sobie sprawę, że musisz się jeszcze wysrać

Gówno Pękająca_Żyła_na_Ciemieniu
- ciśniesz tak mocno, że praktycznie dostajesz apopleksji

Gówno Gigant
- wysrywasz tyle, że tracisz 15 kg

Gówno Kłoda
- tak długie, że boisz się spłukać bez wcześniejszej fragmentacji za pomocą szczotki do kibla

Gówno Gazowe
- jest głośne i każdy w zasięgu słuchu śmieje się z ciebie

Gówno Kukurydza
- jak sama nazwa wskazuje

Gówno Jak_Chciałbym_Się_Wysrać
- kiedy chcesz się wysrać, ale wszystko, co możesz zrobić, to usiąść na kiblu, cisnąć i pierdnąć kilka razy

Gówno Naciąganie Kręgosłupa
- takie bolesne, że powiedziałbyś, że wysrywasz kręgosłup

Gówno Mokry Pośladek (Uderzenie Mocy)
- wychodzi tak szybko, że spadając do wody ochlapuje ci dupę

Gówno Płynne
- żółtobrązowa ciecz wystrzeliwuje z dupy i opryskuje całą muszlę

Gówno Meksykańskie Żarcie
- tak śmierdzi, że trzeba wietrzyć

Gówno Wysokiej Klasy
- nie śmierdzi

Gówno Spławik
- kiedy jesteś w kiblu publicznym i czeka w kolejce dwóch ludzi, srasz, spuszczasz dwa razy, ale kilka kulek wielkości piłeczek golfowych pływa nadal po powierzchni wody

Gówno Zasadzka
- nigdy nie zdarza się w domu, ale zazwyczaj na imprezie albo w czasie gry w golfa. Jest rezultatem próby pierdnięcia delikatnie i cicho, ale ostatecznie kończy się zabrudzeniem gaci i do końca dnia chodzisz ze skrzyżowanymi nogami

Gówno Pijackie (Kackupka)
- następuje rankiem po pijackiej nocy. Najbardziej zauważalne są znaki ześlizgiwania się na dnie muszli

Gówno Szampańskie
- masz takie zatwardzenie, że kiedy korek się odblokuje, z dupy wypływa gazowana ciecz

Gówno Przylgnięte
- kiedy chcesz się podetrzeć, ono czeka na brzegu dupy

Gówno Wybuch
- poprzedzone pierdnięciem tak okropnym, że po wysraniu się sprawdzasz, czy na muszli nie ma spękań

Gówno Egzorcysta
- piekąca, żółtobrązowa ciecz wystrzeliwuje z dupy, opryskując całą muszlę (patrz też: Gówno Płynne)

Gówno Zabawa w Chowanego
- wychodzi do połowy, wraca, wychodzi, wraca...

Gówno Królicze
- wychodzi w zgrabnych, okrągłych porcjach (duże ilości). Właściwie nigdy się nie kończy, ale człowiek sam przestaje srać z nudów.

Gówno Alfabet
- wychodzi powoli, z jedną lub więcej przerwami, a kiedy na nie spojrzysz, myślisz: "Czyż nie przypomina litery ...?"

Gówno Feministyczne
- nieważne jak wygląda ani jak wychodzi, i tak jest to wina mężczyzny

Gówno Pochodnia
- gówno, które tak pali dupę, że przysiągłbyś, że jest łatwopalne (zazwyczaj zdarza się rankiem po zjedzeniu dzień wcześniej WIELKIEJ ilości ostrego żarcia)

Gówno Dualnej Gęstości
- jedna część gówna jest ciekła, podczas gdy druga jest ciałem stałym

Gówno Wstążkowe
- półpłynna materia fekalna, która jest zbyt cienka, aby sklasyfikować ją jako Gówno Kłodę, a również zbyt gęsta, aby była Gównem Płynnym. Wygląda raczej jak trzycentymetrowej szerokości brązowa wstęga z kolorowymi cętkami

Gówno Publiczne
- przypomina znane uczucie ciepłego, miłego smrodku, który naciera w niezbyt higienicznych kiblach publicznych

Gówno Mały Chłopiec
- wystarczająco potężne, aby zrównać z ziemią niewielkie miasto

Gówno Powódź
- wysrywasz tyle, jakby rozpruł się wielki worek z piaskiem; zazwyczaj kończy się zalaniem muszli i zostajesz sam na sam z brązową, ciastowatą masą

Gówno Sen
- kiedy nie byłeś w kiblu przed 2 tygodnie, to jest gówno, o którym śnisz

Gówno Betonowe
- gówno, które zostawiasz po 2 tygodniach niechodzenia do kibla

Gówno Chirurgiczne
- następuje po Gównie Betonowym - musisz iść do chirurga, ponieważ dupa jest rozdarta

Żartownis
25-05-2004, 15:41
Wysłane przez: krzywy
Co sie tutaj dzieje czy wszyscy juz zapomnieli o najstarszym topicu w LOLach ..
Zartownis co sie dzieje opuszczasz sie cos brachu ..


.

jak zywkle w okresie wiosenno letnim mało czasu mam .... :/

Thara
30-05-2004, 12:58
Na rozprawie rozwodowej:
-A pan, jakie ma zastrzeżenia do żony?
-Panie sędzio ta cholerna baba żyć mi nie daje, ciągle czegoś potrzebuje
- Prosimy o jakieś przykłady...
-Ależ bardzo proszę! - w sobotę wpadli kumple na piwko.
Siedzimy, gadamy, pijemy, słoneczko świeci, bo lipiec gorący jak nie powiem, a ta jak nie zacznie znowu: wyrzuć choinkę i wyrzuć choinkę


Sprawa rozwodowa.
Mąż, żona, sędzina, sala pełna publiczności....typowa sytuacja.
- Jakie ma pan zastrzeżenia do małżonki?
- Bałaganiara taka, że wytrzymać nie można.
- ?????
- Zawsze jak wstaję rano w zlewie taka masa sztućców, garów i talerzy, że się odlać nie ma jak.

Azrael
01-06-2004, 01:18
Jaka to jest pozycja "na żabę"?
- Ona leży jemu leży a ona rechocze.


-On leży, jemu stoi a ona nie kuma.

DrDestroyer
01-06-2004, 12:56
Jasio przybiega do mamy i mowi:
- Mamo a wiesz ze babcia ma małżę?!
mama na to
- Cos ci sie Jasiu chyba pomylilo!
- Naprawde! Chodz zobacz !
Poszli razem do sypialni babci, Jasio podnosi koldre do gory
i wskazuje na nagie "narzady" babci:
- Widzisz? Małża !
Jasiu to nie jest zadna małża - odpowiada mama - tylko to
jest taki narzad ktory kazda kobieta ma.....
- Taaaaaaaaaaak A smakuje jak MAŁŻA

Nemrod
04-06-2004, 10:29
Coś z erotyki :P

-Jest duża, podluzna i bardzo delikatna. Wyczuj palcem najwrazliwszy punkt, poczym ostrożnie spenetruj wejście. Powoli, bez pośpiechu, choc tak bardzo chcialbys juz dostac sie do srodka....sięgnij paznokciem jak najdalej, jak najglebiej. Gdy poczujesz opor przestan na chwile. Daj odpoczac materi ktorej dotykasz. Juz wiesz od czego zacząć. Wyprostuj palce i jednym ruchem rozerwij kleista przeszkode. Trudno musisz uzyc sily. Pokonaj opor. Cerce wali ci jak oszalałe, masz miekkie nogi, trzęsą ci sie ręce. Dajesz upust swej furii. BRAWO!!!! Rozerwałes kopertę z rachunkiem telefonicznym.

-Niby zwyczajna szpara, a nie mozesz sie odniej oderwac. Wsuwasz palec. Miesci sie prawie caly. No tak teraz nieda sie go wyciagnac z powrotem. Trzeba poslinic. Gmerasz wlewo i w prawo. Wreszcie wyszedl. Oglądasz go z irytacją - wokół paznokcia widac troche krwi. To przyspiesza podjęcie decyzji......Boazeria niema prawa sie rozsychac. Jutro dzwonisz do stolarza.

Modlitwa

Daj mi siłę do akceptowania rzeczy, których niemoge zmienic, odwagę do zmiany rzeczy, których niemoge zaakceptowac i mądrosc, abym ukryl ciala tych, ktorzy mnie dzisiaj wkurwili.
Pozatym spraw, zebym uwazal, czy palce ktore przydeptuje dzis, nie sa polaczone z dupa, w ktora moze bede musial wlazic jutro
Pomoz mi zawsze dawac z siebie w pracy 100%: 12% w poniedzialek, 23% we wtorek, 40% w srode, 20% w czwartek, 5% w piątek.
I pomoz mi pamietac....Kiedy mam naprawde zly dzień i zdaje mi sie, ze wszyscy dookola chca mnie wkurwic, niech nie zapomne, ze do zrobienia smutnego grymasu potrzeba az 42 miesni, a tylko 4 do wyprostowania srodkowego palca i powiedzenia im ze moga mi skoczyc

smallbit
04-06-2004, 10:41
Idzie ksiądz polną drogą, przechodzi obok takiego skromnego gospodarstwa. Patrzy, a tam chłop coś z desek kleci. Ksiądz zagaduje:

- Pochwalony drogi parafianinie, nad czymże tak ciężko pracujesz?
- A kurwa, kibel nowy stawiam, bo się stary rozjebał!
- O, mój drogi ! A nie mógłbyś tego tak trochę owinąć w bawełnę ?
- Co mam owijać w bawełnę?! Dechami opierdolę naokoło i chuj!!

Żartownis
04-06-2004, 11:57
Spokojnie się zastanów i NIE zaglądaj od razu do rozwiązania!
Zadanie to wymyslił pewien profesor matematyki z Uniwersytetu w
Barcelonie:
Zadanie: Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat
Dziecko
będzie 5 razy młodsze od matki
Pytanie: Gdzie jest ojciec? To zadanie jest do rozwiązania i nie jest
tak
trudne, na jakie wygląda. Nie patrz na rozwiązanie, można je rozwiązać
matematycznie.
Uwaga: Pytanie "Gdzie jest ojciec" musisz dokładnie przeanalizować.

Rozwiązania szukaj niżej...



Jeszcze niżej...






Rozwiązanie: Dziecko ma dzisiaj X lat, a jego matka Y lat.
Wiemy, że matka jest 21 lat starsza od dziecka.
W następstwie: X + 21 = Y
Wiemy również, że za 6 lat dziecko będzie 5 razy mlodsze od matki.
Możemy zatem napisać następujące równanie: 5 (X + 6) = Y + 6
Zastąpimy Y przez X i rozpoczynamy rozwiązywać
5 (X + 6) = X + 21 + 6
5X + 30 = X + 27
5X - X = 27 - 30
4X = -3
X = -3/4
Dziecko ma dzisiaj -3/4 roku, co jest równe -9 miesięcy..
Rozumując matematycznie, można przez to dowieźć, że matka jest w tym
własnie momencie BZYKANA
Rozwiązanie: OJCIEC JEST +/- NA MATCE

DJKC
04-06-2004, 20:00
Jest sobie Polak, Rusek, i Niemiec. Wszyscy trzej dostali zadanie, aby wytresowac psa. Mieli na to 2 lata. Kazdy z nich zostal zamkniety w osobnych jaskiniach z kilkoma tonami kielbasy.
Po dwoch latach wychodzi mizerny i chudziutki Rusek bez sil, a za nim wielki przypakowany pies. Ludzie zachwyceni takim wygladem czekaja na pokaz.
Rusek mowi: łapa!
Pies daje mu lape
Rusek mowi: siad!
Pies nic nie robie.
Nastepnie wychodzi Niemic podobnie jak Rusek chudziutki ledwo trzymajacy sie na nogach, a za nim wielki pies. Luzie ponownie zaszokowani wygladem psa czekaja na pokaz.
Niemiec mowi: łapa!
Pies daje mu lape
Niemiec mowi: lezec!
Pies sie polozyl
Niemiec mowi: daj glos!
Pies nic, tyljko sie patrzy glupio
Nastepny wychodzi Polak. W odroznieniu od innych Polak wychodzi przypakowany, a za nim pies ktory ledwo idzie. Ludzie zszokowani mowią: Polak Ty psa miales wykarmic i wytresowac, a nie samemu zjadac kielbase!
Polak uspokaja wszystkich. Wyciaga ostatni kawalek kielbasy z kieszeni, a pies na to: No kurwa stary no daj mi bo z glodu zdechne!!!


Dwoch pedalow mialo sluczke z innym malzenstwem.
Obydwie strony wysiadaj z aut. Pedal mowi Zdzisiu dzwon po policje!!
Na to kierowca: dam wam 100 zl i po sprawie.
Pedal: Nie! Zdzisiu dzwon po policje!
Kierowca: No dobra dam wam 300zl!
Pedal: Nie! Zdzisiu dzwon po policje!
Kierowca: Jesli nie chcecie pieniedzy to chuj wam w dupe!!!!!
Pedal: Zdzisiau czekaj Pan chce negocjowac!

Co robi blondynka na dachu z wypietym tylkiem?
- Naswietla kropka. :)

Kiedys moze cos jeszcze dopisze. Jak znajde chwilke czasu.
Pozdro all!!

ndl
06-06-2004, 22:37
dlaczego nie musimy sie obawiac terorystow

Poniedziałek 7:00

Allah Akbar! Cały świat się o nas dowie. Dziś zamach na okupantów z Polski. Tym razem na ich ziemi. Cel - Okęcie. Tradycyjnie porwiemy samoloty - cztery. Jeden spadnie od razu, trzy sparaliżują pozostałe porty lotnicze. Zwycięstwo jest nasze!!!

Poniedziałek 17:00

Cały czas nie możemy znaleźć bagaży. Nici z ataku, na dodatek możemy już stąd nie wyjechać... To nic - jutro atak na Balice - tam musi się udać!

Wtorek 7:00

Dziś bracia wyjechali do Balic. Nie mamy bagaży, ale sterroryzujemy obsługę plastikowymi nożami i widelcami. Będzie dobrze.

Wtorek 18:00

Bracia Talibowie wrócili - śmierdząca sprawa: kazano im zapłacić za autostradę, a jak byli przy lotnisku (15 minut później) kazali im zapłacić znowu. Wycofaliśmy się żeby nie budzić podejrzeń. Zresztą podobno i tak w polskich samolotach nie dają sztućców, bo je się tylko kanapki.
PS Jutro atakujemy siedzibę polskiego rządu.

Środa 8:00

Dziś atak na polski parlament - mamy już dwa autobusy z przyczepami załadowane karbidem. Trotyl ukradli nam w poniedziałek na lotnisku, nic innego nie dało się skombinować. Autobusy wyjeżdżają o 8:30 - godziny wyjazdu przyczep jeszcze nie znamy - tajemnica. Plan jest prosty - przejeżdżamy przez Warszawę i pierdut. Allach jest wielki!!!

Środa 17:30

Znów coś poszło nie tak. Bez problemów dotarliśmy do celu, ale droga była zablokowana przez samochody. Na wszystkich biało-czerwone wstążki. W każdym jeden kierowca-samobójca . Chyba przewidzieli nasz atak i wystawili swoich żołnierzy (prawie sami faceci, żadnych starców i dzieci - elita).
PS Te dziury po drodze to chyba też nie przypadek - czyżby planowali zaminować drogę? Jutro zmiana planów - cel: Pałac kultury. Tymczasem wycofamy się pod Warszawę...

Czwartek 7:00

Wstaliśmy rano bo plan wymaga szybkich posunięć, poza tym zadekowaliśmy się pod Warszawą. Wyjazd o 7:10, przejazd przez Janki, Raszyn, wysadzamy Pałac Kultury Nauki i (na) Sztuki, po czym pryskamy do Klewek, gdzie bracia Talibowie podstawią helikoptery. BUŁKA Z MASŁEM.

Czwartek 17:30

Oddam życie za bułkę z masłem. Stoimy od rana w Raszynie. Jakieś pacany w biało-czerwonych krawatach w kółko chodzą po pasach. Nie da się przejechać - próbowaliśmy ich staranować, na szczęście Ahmed zauważył leżące po drugiej stronie odwrócone brony. Dobrze że nie szarżowaliśmy - nie byłoby jak wrócić do Janek do McDonalda...
PS Tym razem rzucili przeciwko nam starców i baby - widocznie nas lekceważą. Ale my mamy plan - wrócimy w nocy

Piątek 6:30

Wreszcie przechytrzyliśmy wroga - przyjechaliśmy w nocy. Siedzimy przed
stadionem Legii (X-ciolecia był większy, ale jakieś męty się kręciły).

Piątek 7:30

Super wiadomość - namówiliśmy na akcję jakąś wycieczkę - przyjechała autokarami i od razu zgodziła się na akcję. Mają nawet własne siekiery, materiały wybuchowe i transparenty. Idzie nam jak z płatka. Allach nam sprzyja.

Piątek 16:30

Nie, noooo. Co za ludzie - nie dość, że sami dostali pałami, to jeszcze pobili naszych braci Talibów. LUDZIE JAK KTOŚ MA BRODĘ TO JESZCZE NIE ZNACZY ŻE JEST ŻYDEM. Żydzi mają PEJSY!!!!! Patrzcie trochę uważniej...

Mam tego dość. Kit z polską. Jutro atakujemy SALWADOR!

Sobota 1:30

Jak podaje rzecznik Straży Granicznej, niedaleko przejścia granicznego w Kołbaskowie zatrzymano grupę wychudzonych, obdartych i głodnych starców. Umyto ich i ubrano. Na migi prosili, żeby nie strzyc bród. Niestety - nawet tłumaczom z Ośrodka dla Zbiegłych Rumunów nie dało się ze starcami dogadać. Tyle tylko wiadomo, że chcieli jechać do Ameryki z jakąś "pracą". Zapewne to kolejna grupa Pakistańczyków z jakiejś ubogiej wioski. Odsyłamy ich dziś LOT-em. Wyglądają na wzruszonych.

Thara
11-06-2004, 15:21
Howard czuł się winny całe dni. Nieważne jak bardzo starał się zapomnieć, nie mógł. Poczucie winy i wstydu nie opuszczało go ani na chwilę. Nie pomagało, ze cały czas powtarzał sobie: "Howard, nie martw się tym. Nie jesteś pierwszym lekarzem, który sypia ze
swoją pacjentką, na pewno nie będziesz ostatnim. Na dodatek nie masz żadnych zobowiązań, więc nie trap się już!" Ale glos wewnętrzny przypominał mu: "Howard, ale ty jesteś weterynarzem..."

Facet przyszedł do szpitala:
- Prosze mnie wykastrować.
- Jest pan zupełnie pewien???
- Tak.
Po operacji budzi się i widzi zgromadzonych wokół lekarzy. Pyta się ich:
- I jak, operacja się udała?
- Udała się. Ale czemu pan tak postąpił???
- Niedawno ożeniłem się z ortodoksyjną Żydówką i wiecie,...
- To może chciał się pan obrzezać???
- A co ja powiedziałem?!

Psychiatra mówi do pacjenta:
- Mam dla pana dwie wiadomości: dobrą i złą. Ta zła to, że ma pan Alzheimera.
- A ta dobra?
- Zapomni pan o tym, zanim pan wróci do domu.

ndl
11-06-2004, 20:19
Siedzi sobie słoń przed telewizorkiem, wcina chipsy i ogląda mecz. Aż tu słyszy dzwonek do drzwi. Wstaje. Idzie. Otwiera. Nikogo nie ma. Zamyka drzwi. Wraca przed telewizor. Dzwonek do drzwi. Znowu wstaje zleksza zniecierpliwiony. Otwiera drzwi. Nikogo nie ma. Zamyka. Dzwonek. Otwiera wkurzony. A tu widzi:
Mrówek o imieniu Marian, opierając się barkiem o framugę, paląc papierosa, cedzi przez zęby:
-Jest słonica?
Słoń:
- Nie ma.
Marian gasząc papierosa o framugę, mówi:
-Powiedz jej, że Marian był !!!


Jak słonie kryją się na polu truskawkowym?
- Malują sobie paznokcie na czerwono.

Przychodzi blondynka do mięsnego i pyta:
- Jak nazywa się taki ptak, co ma duży czerwony dziób, długie czerwone nogi i je żaby?
- Bociek.
- Oooo. No to pół kilo boćku proszę.


Śnieżka, Herkules i Quasimodo chcieli sprawdzić, czy to, co o nich mówią jest prawdą, tzn. Śnieżka najpiękniejsza, Herkules najsilniejszy, a Quasimodo najbrzydszy. Postanowili zapytać o to zwierciadełko.
Pierwsza od zwierciadełka wychodzi Śnieżka i się cieszy:
- Hurra, jestem najpiękniejsza!
Potem kolej na Herkulesa:
- Hura, jestem najsilniejszy!
Na to wychodzi Quasimodo i mówi :
- Kurna! Kto to jest ten Cugowski?

Pewne malzenstwo mialo swietny seks w nocy wiec rano maz postanowil pobiec
do sklepu po buleczki i pyta sie zone:
- Ile kupic?
- Tyle, ile razy mielismy seks - odpowiada zona ponetnie.
Facet wpada do sklepu i od razu krzyczy:
- Poprosze 6 buleczek. Albo nie ................. 3 buleczki, dwa lizaki i jedna czekoladke

Przychodzi pijany małżonek do domu. Żonę to bardzo "ucieszyło", więc wściekła
jak 100 choler pyta:
- Będziesz więcej pił ?
Mąż siedzi cicho, więc żona powtarza:
- Będziesz więcej pił ?
Mąż dalej nic.
- Odpowiedziałbyś w końcu, czy będziesz więcej pił ???
Na co mąż z wysiłkiem:
- Ooooossssssssszzzzzzzzzzz, kurna, doobraaaaaaa, naleej...

staralem sie dac takie ktorych nie bylo:) ale to raczej nie mozliwe :D

syun
11-06-2004, 21:57
nie wiem czy bylo ale tutaj znales kawal to trzeba byc dobrym :)

Ameryka, pewien biedny rumun siedzi na chodzniku i smaruje kromke chleba gownem.
podchodzi do niego amerykaniec i mowi :
-Co rumun bida?
rumun odpowiada:
-Ano bida.
Amerykanin nie czekajac na nic wyciagnol 50$ i zucil rumunowi.
Po czym rumun przystapil do smarowania swojej kromki gownem
nastepnie podszedl do niego niemiec i mowi :
-Co rumun bida ?
-Ano bida
Niemiec wziol 20 marek i zucil w strone rumuna.
Rumun dalej smaruje kromke gownem
3 podszedl polak i rzecze :
-Co rumun bida ?
-Ano bida
-To czemu tak grubo smarujesz ?

:D

Thara
12-06-2004, 10:14
Mały Jasio przechodzi obok sypialni rodziców idąc po szklankę wody. Słysząc jęki i stękania zajrzał do rodziców i zastał rodziców uprawiających .Zanim ojciec zdążył zareagować Jasiu zawołał:
- O! Ja chcę na konika! Tato mogę Ci wskoczyć na plecy?
Ojciec zadowolony, że nie będzie musiał odpowiadać na inne pytania, zgodził się z widząc w tym możliwość dokończenia tego, co zaczął. Synek wskoczył mu na plecy i zaczęła się jazda. Wkrótce mama zaczęła jęczeć i stękać coraz głośniej i szybciej. Jasio woła:
- Tato, trzymaj się teraz mocno ! W tym momencie ja i listonosz zawsze przyśpieszamy!

Thara
12-06-2004, 21:33
W fabryce dwóch kolegów zaczęło się spierać za co kobiety kochają mężczyzn.Pierwszy mówi:
- No, moja żona to mnie kocha za to że jestem ojcem jej dzieci, głową rodziny, wspieram ich i czują się ze mną bezpiecznie.
- Nieeeee Andriej!!!Ona cię kocha tylko z rżnięcie,
- Niemożliwe.
- To powiedz jej w domu że nie możesz!!
Śpi Andriej nocą, a żona pyta się go:
- Co ci się stało, że tak od razu śpisz, niec nie działasz. Właź!!!
- Wiesz co, dzisiaj w pracy Miszka mnie przypadkowo kluczem po jajcach uderzył i lekarz poiwedział że będę impotent do śmierci.
- Ach, taaak!
Zona schodzi z łóżka i zaczyna dzielić wszystkie rzeczy i mówi:
- Twoje -Moje - Twoje - Moje -.....
Andriej cicho schodzi z łóżka, opuszcza piżamę i zasadza w zad żonie. Wtedy ona:
- Nasze- Nasze - Nasze......

!SHoCK!
16-06-2004, 21:55
Widze ze cos nikt nie dodaje nowych kawałów :p Żartownis co sie dzieje?? Zapodaj jakies dowcipki... lol :)
Oto kilka kawałow ode mnie - miłego czytania :p

Rozmawia dwoch kumpli...
- Stary, powiedz... a probowales kiedys zone w "druga dziurke"?
- No co ty, zeby w ciaze zaszla?

Baca wlecze do lasu scierwo psa. Sasiad zagaduje:
- A co to sie stalo, kumie?
- Aaaa... musiolek go zastrzelic!
- To pewnie byl wsciekly, co?
- No, zachwycony to nie byl

Siedzi Bush i premier Pakistanu w knajpie. Wchodzi jakis gosc i pyta barmana:
- Czy to nie Bush i premier Pakistanu?
- Tak.
Gosc podchodzi do nich i pyta:
- Co robicie chlopaki?
- Planujemy wojne w Afganistanie.
- I co sie wydarzy?
- Zabijemy 14 milionow Afganczykow i jednego mechanika rowerowego...
- Jednego mechanika rowerowego?
Na to Bush do premiera:
- Widzisz, mowilem ci, ze nikogo nie obchodzi 14 milionow Afganczykow.

Pewien mezczyzna kupil dojarke do celow erotycznych. Wrocil do domu, zasiadl w fotelu i podlaczyl sie do ssaka od dojarki. Przezywal orgazm za orgazmem, nigdy jeszcze tak dobrze mu nie bylo. Po dwoch godzinach ma w koncu dosc, szuka wylacznika - nie ma. Probuje oderwac ssak od wlasnego interesu - nie da rady. A dojarka caly czas ssie. Z wielkim trudem lapie za telefon i dzwoni do producenta:
- Dzien dobry, ja u panstwa kupilem dzisiaj dojarke, chcialbym sie dowiedziec, jak sie ja wylacza.
- Przede wszystkim - odpowiada sprzedawca - chcialbym pogratulowac panu doskonalego wyboru, gdyz jest to produkt najwyzszej marki...
- Dobra, dobra, ale gdzie sie go wylacza?
- Nasza dojarka wylacza sie automatycznie po uciagnieciu 25 litrow.

Po kilku nocach panna mloda skarzy sie matce:
- Wiesz mamo, juz kilka nocy spimy razem i nic. Jeszcze sie nie kochalismy.
- Alez coreczko, moze jest zestresowany...
- Ale mamo, on tylko ksiazke czyta i wcale nie zwraca na mnie uwagi.
- Wiesz coreczko, skoro on nie zwraca uwagi, to moze ja sie poloze zamiast ciebie i sprawdze, o co chodzi.
I tak zrobily. Maz w lozku czyta ksiazke, tesciowa sie kladzie i lezy. Nagle maz wsuwa reke pod koldre i w majteczki zaczyna reke wkladac. Wyskoczyla tesciowa z lozka i do coreczki:
- Alez kochanie, chwile lezalam i zaczal sie do mnie dobierac.
- Tak, tak... Palec zmoczy, kartke przewroci i dalej czyta...

W tramwaju na przeciwko kobiety siedzi facet z rozpietym rozporkiem.
Kobieta, lekko zazenowana, rzecze:
- Sklep sie panu otworzyl.
- A widziala pani kierownika?
- Nie, tylko magazynier lezal na workach.

Siedzi dwoch starszych dziadkow na laweczce w parku i przechodza dwie mlode laski. Nagle jeden z dziadkow do drugiego:
- Podrywamy dupcie?
- Eee tam, jeszcze sobie posiedzimy!

Przychodzi Baca do ubikacji. Czeka, czeka, wszystkie kabiny zamkniete. Zniecierpliwiony, zapytuje:
- Je tam kto?
W odpowiedzi dochodzi go zduszony glos:
- Tu sie ni je, tu sie sro!

Dlaczego kobieta jest taka szczesliwa podczas stosunku?
- Bo jest wtedy podlaczona do mozgu.

Antek, chlopak ze wsi wzial slub. Miesiac po slubie ojciec Antka pyta swoja synowa: - No i jak wam sie Baska uklada?
- Ano miesiac po slubie a Antek mnie jeszcze nie tego...
- Jak to? Juz ja z nim pogadam!
Jak zapowiedzial tak zrobil
- Antek. Dlaczego ty z Baska jeszcze nie tego...?
- Wiesz Ojciec... Nie wiem jak...
- Jak to nie wiesz? Zara Ci pokaze!
Zabral Antka do stodoly, dal mu swiece i mowi:
- Masz i swiec!
Sam wzial Baske rzucil na siano i wydmuchal synowa. Po wszystkim pyta Antka:
- Tera wiesz juz jak?
- Wiem!
Spotykaja sie znowu za jakis czas i ojciec pyta synowa:
- No i jak teraz?
- Fantastycznie, cudownie, cala wies mnie pieprzy a Antek ze swieca stoi i przyswieca.

Jasiek przed slubem bardzo prosil swoja Hanusie, zeby mu sie oddala przed slubem.
- Jasiu, nie oddam ci sie, bo chce byc do slubu czysta jak lilia..., a poza tym to po rypaniu zawsze mnie glowa boli...
Na lotnisku w Tel Aviv'ie przez bramke kontrolna przechodzi pasazer z dwiema wielkimi walizami. Podejrzliwy celnik zazyczyl sobie otwarcia bagazu. Pierwsza walizka okazuje sie byc po brzegi wypelniona bilonem w najrozniejszych walutach... Zaskoczony celnik przesluchuje podroznego:
- Skad pan ma te pieniadze? Dlaczego to jest sam bilon?
- Panie oficerze... Bylem na wakacjach w Europie, w restauracjach wchodzilem z brzytwa do kibelka i kazdego sikajacego tam gnoja prosilem o maly datek dla biednych dzieci Izraela...
- Hmm... no tak, dzialal pan w slusznej sprawie... A co jest w tej drugiej walizce? Tez monety?
- Ach!... zeby pan wiedzial ilu po swiecie chodzi egoistow, ktorych nie wzrusza los biednych dzieci Izraela!

Mam nadzieje ze sie chociaz usmiechneliscie :p
pzdr all - see ya!

/edit jak jakies byly to sor za spam ale nie sposob przeczytac 190 str :)
PZDR - PEACE!!

Thara
17-06-2004, 17:39
Malzenstwo jedzie pociagiem. Oprocz nich w przedziale Anglik czyta gazete.
Zona wyciaga kanapki... jedza. Po chwili mowi do meza:
- Ty, znasz angielski... poczestuj go.
Maz traca Anglika i zagaja:
- A sandwich?
- No, thanks.
Jada... kobieta wyciaga termos...
- Ty, moze on sie herbaty napije?
Maż:
- A cup of tea?
- No, thanks.
Jada... kobieta mowi:
- Ty, ale my jestesmy niewychowani... tyle czasu jedziemy razem i się nie przedstawilismy... przedstaw nas natychmiast.
Maz traca Anglika:
- My wife....
Anglik odwrocil wzrok... popatrzyl...:
- No, thanks!!!

Thara
19-06-2004, 11:55
Nowy ksiądz był spięty, kiedy prowadził swoją pierwsza mszę w parafii, więc prosił kościelnego, żeby mógł do świętej wody dołożyć kilka kropelek wódki, żeby się rozluźnić. I tak się stało. Na drugiej mszy zrobił tak samo i czul się tak dobrze, a nawet lepiej niż na pierwszej mszy, ale jak wrócił do
pokoju znalazł list:

Drogi bracie,

Następnym razem dołóż kropelki wódki do wody, a nie kropelki wody do wódki. I jeszcze kilka uwag:
- Krzyż trzeba nazywać po imieniu, a nie "to duże K"
- Nie wolno na Judasza mówić "ten skur_ysyn"
- Na krzyżu jest Jezus a nie Czegewara
- Jest 10 przykazań, a nie 12;
- Jest 12 apostołów, a nie 10;
- Jezusa ukrzyzowali Żydzi nie Egipcjanie;
- Ci, co zgrzeszyli, idą do piekła, a nie w pizdu;
- Inicjatywa, aby ludzie klaskali, była imponująca, ale tańczyć makarenę i robić "pociąg" to przesada;
- Opłatki są dla wiernych, a nie na deser do wina;
- Pamiętaj, że msza trwa godzinę, a nie dwie połowy po 45 minut;
- Ten obok w "czerwonej sukni" nie był transwestyta, to byłem ja - kościelny.

Numli
20-06-2004, 00:31
Pierwszego dnia szkoły, przed rozpoczęciem lekcji, nauczycielka przedstawia nowego ucznia amerykańskiej klasie:
- To jest Sakiro Suzuki z Japonii
Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi:
- Dobrze, zobaczymy, jak sobie radzicie z historią. Kto mi powie, czyje to słowa: "Dajcie mi wolność albo śmierć"?
W klasie cisza jak makiem zasiał, tylko Suzuki podnosi rękę i mówi:
- Patrick Henry 1775 W Filadelfii.
- A ten cytat? "Ludzie nie powinni więc ginąć?"
Znowu wstaje Suzuki:
- Abraham Lincoln 1863 w Waszyngtonie.
Nauczycielka spogląda na uczniów z wyrzutem i mówi:
- Wstydźcie się. Suzuki jest Japończykiem i zna amerykańską historię lepiej od was! W klasie zapadła cisza i nagle słychać
czyjś głośny szept
- Pocałuj mnie w dupę pieprzony Japończyku
- Kto to powiedział? - krzyknęła nauczycielka, na co Suzuki podniósł rękę i bez czekania wyrecytował:
- General McArthur w 1942, w Guadalcanal oraz Lee Iacocca 1982 na walnym zgromadzeniu w Chryslerze.
W klasie zrobiło się jeszcze ciszej i tylko dało się usłyszeć cichy szept:
- Rzygać mi się chce...
- Kto to był? - wrzasnęła nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiedzial:
- George Bush senior do japońskiego premiera Tanaki w 1991 podczas obiadu.
Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstał i powiedział kwaśno
- Obciągnij mi druta!
Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem
- To już koniec. Kto tym razem?
Bill Clinton do Moniki Levinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w Białym Domu - odparł Suzuki bez mrugnięcia. Na to
inny uczeń wstał i krzyknął:
- Suzuki to kupa gówna!
Na co Suzuki:
- Valentino Rossi w Rio na Grand-Prix Brazylii w 2002 roku.
Klasa już całkowicie popada w histerię, nauczycielka mdleje, gdy otwierają się drzwi i wchodzi dyrektor:
- Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałem
Suzuki:
- Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji budżetowej w Warszawie w 2003 roku

ICARIUM
22-06-2004, 02:34
Przychodzi garbata baba do lekarza, a lekarz: Co sie Pani tak skrada?

Rząd Ukrainy zastanawia się co zrobić z ziemią wokół Czernobyla.
- Nie możemy tam nic uprawiać, ani ziemniaków, ani kukurydzy...
- Możemy zasiać tytoń, a na paczkach papierosów umieścimy napis:
"Ministerstwo Zdrowia ostrzega po raz ostatni"



Wchodzi Amerykanin do baru w Polsce i mówi:
- Słyszałem, ze wy, Polacy to jesteście straszni pijacy.
Założę się o 500$, że żaden z was nie wypije litra wódki jednym haustem. W barze cisza. Każdy boi się podjąć zakład a jeden gość nawet wyszedł z baru. Mija kilka minut, wraca ten sam gość, podchodzi do Amerykanina i mówi:
- Czy twój zakład jest wciąż aktualny?
- Tak. Kelner! Litr wódki podaj!
Gość wziął głęboki oddech i fruuu... z litra wódki została pusta
butelka. Amerykanin stoi jak wryty, wypłaca 500$ i mówi:
- Jeśli nie miąłbyś nic przeciwko, mógłbym wiedzieć, gdzie wyszedłeś kilka minut wcześniej?
- A, poszedłem do baru obok sprawdzić, czy mi się uda...


Pewna żona nigdy nie zaglądała do pudełka, które mąż od 20 lat trzymał pod łóżkiem. Kiedyś podczas sprzątania postanowiła rzucić okiem do środka. Okazało się, że w pudełku leżały 3 jajka i 10 tys. dolarów.
Żona poszła do męża i zapytała go:
- Dlaczego w tym pudełku są 3 jajka?
Mąż odpowiedział:
- Za każdym razem, kiedy Cię zdradzałem, wsadzałem do pudełka jedno jajko.
Żonę zamurowało, ale po chwili namysłu stwierdziła, że 3 jajka przez dwadzieścia lat to i tak kilka razy mniej, niż ona musiałaby wrzucić do takiego pudełka.
- A co robi tam 10 tys. dolarów? - zapytała.
A mąż na to:
- Za każdym razem, jak zebrałem 10 sztuk, sprzedawałem je na targu


Dzwoni telefon. Facet odbiera i slyszy:
- Mamy twoja tesciowa. Zaplacisz 100 000 $, albo ja sklonujemy!

Niedaleko malej parafii, zbudowanej przy drodze, stoją rabin i ksiadz.
Piszą na tablicy wielkimi literami: ''KONIEC JEST BLISKI, ZAWROC NIM BĘDZIE ZA PÓŹNO!'' W chwili, gdy piszą ostatnią literę, zatrzymuje się samochód. Wychodzi kierowca i krzyczy:
- Zostawcie nas w spokoju. Wy religijni fanatycy!!!!
Wsiada z powrotem do samochodu. Odjeżdża.
Po chwili slychać wielki huk i trzask....
Duchowni patrzą na siebie i ksiadz mówi:
- Eeee... moze po prostu napisać "Most jest zniszczony!" Co?...


Spotyka się Beduin na pustyni z białym. Biały ma papugę na
ramieniu, a Beduin węża wokół szyi.
- Te, biały... - mówi Beduin - coś ty za jeden?
A on mu:
- Polak.
- Słyszałem, że wy tam nieźle chlejecie w tej Polsce.
- A napijemy się od czasu do czasu.
- A napijesz się jednego?
- Napiję!
- Ale wiesz, to taki ciepły bimberek, z bukłaka...
- Dawaj!
Wypił jednego i nic. Beduin nie wierzy i pyta:
- A drugiego wypijesz?
- Wypiję!
Nalał. Polak wypił i nic.
- A trzeciego wypijesz?
- Wypiję!
Nalał. Polak wypił i tylko rękawem otarł gębę...
- A czwartego!?
A zniecierpliwiona papuga Polaka na to:
- I czwartego, i piątego, i wpierdol dostaniesz, i tego
robaka Ci zjemy...

Przychodzi facet do ZOO i widzi klatkę z lwem. Na klatce
napis: "Uwaga lew ludożerca!". Lew tymczasem wyluzowany
leży na betonie i liże sobie dupę.
- E to jakaś lipa z tym lwem, jakiś stary pewnie i chory? -
pyta facet opiekuna zwierzęcia.
- Panie, co pan? Godzina nie minęła, jak zeżarł dwóch
policjantów z
drogówki...
-No, a dlaczego teraz leży i liże sobie dupę?
- A to tak, dla zabicia smaku.

Kowalski lezy na lozu smierci, lekarz twierdzi, ze nie
dotrwa do rana... Nagle poczul zapach swoich ulubionych
czekoladowych ciasteczek, pieczonych przez zone. Kowalski
postanowil spróbowac ich po raz ostatni, stoczyl sie wiec z
lózka, sturlal ze schodów i doczolgal do kuchni.
Zona krzatala sie przy kuchence, a na stole stal talerz
pelen ciasteczek. Kowalski podczolgal sie wiec do stolu i
ostatkiem sil podciagnal sie na tyle, by usiasc na krzesle.
Siegnal po ciastko, juz czul je w dloni, swieze,
pachnace... gdy nagle
zona odwrócila sie i zdzielila go scierka.
- Zostaw. One sa na stype!


Trzech meżczyzn przechwala się tuszami swoich żon. Pierwszy mowi:
- Mam taką grubą żone, że musialłem auto zmienić na większe bo nie mieścila się na przednim siedzeniu.
Drugi:
- To jeszcze nic. Ja musiałem kupić pick-up'a, bo w ogóle nie mieściła się w środku.
Trzeci:
- A ja już nie mam żony.
- Jak to?
- A, pojechaliśmy zeszłego roku na wakacje nad morze, opalaliśmy się na plaży, kiedy to podbiegli faceci z Greenpeace'u i zepchneli ją do wody.


Trójka dzieci z 1 klasy stoi przed ostatnią szansą, aby otrzymać promocję do drugiej klasy. Przepytuje je dyrektor:
-Jasio, przeliteruj słowo TATA
-T-A-T-A
-Świetnie! Zdałeś! -A teraz Monika, przeliteruj słowo MAMA
-M-A-M-A
-Doskonale! Przechodzisz do drugiej klasy.. -A teraz ty Ahmed..
-Przeliteruj proszę.... DYSKRYMINACJA OBCOKRAJOWCÓW W ŚWIETLE POLSKICH PRAW KONSTYTUCYJNYCH


Księżna Diana poszła do nieba. U bram wita ją Święty
Piotri mówi:
- Wiem córko, że na Ziemi byłaś księżną, ale tutaj w
niebie wszyscy są równi, więc zdejmij tę koronę .
- To nie korona. To alufelga .


Puka mlody chlopaczek do burdelu. Burdel-mama otworzyla drzwi i pyta:
- Czego tu chciales?
- No, poprobowac seksu.
- A kase masz?
- Mam. - pokazuje w rece 5 zl.
- Phi, za 5 zl to mozesz sobie isc i tam za plotem zwalic. - oburzyla sie burdel-mama i trzasnela drzwiami.
Niedlugo po tym znowu pukanie do burdelu. Budel mama otwiera, a tam ten sam chlopak.
- A ty czego tu znowu chciales?!
- Zaplacic.

ndl
24-06-2004, 00:00
Jasiu mówi do mamy:
- Mamo, dzisiaj rano, kiedy jechałem autobusem tato kazał mi wstać i ustąpic miejsca kobiecie.
- To bardzo ładnie !
- Ale mamo, ja siedziałem na kolanach taty!

Pewne malzenstwo jechalo samochodem z Krakowa do Gdanska.
Po kilku gdzinach jazdy obydwoje byli zmeczeni i razem zdecydowali
zatrzymac sie w jakims hotelu na kilkugodzinny odpoczynek.
Po kilku godzinach snu postanawiaja jechać dalej i
prosza o rachunek za wynajem pokoju.
Ku ich zdziwieniu rachunek opiewa na zawrotna sume 1500 zl.
Recepcjonista twierdzi, ze to jest standardowa stawka za wynajem.
Malzenstwo chce rozmawiac z dyrektorem hotelu.
Dyrektor spokojnie wysluc***e zazalen i stwierdza, ze hotel jest
wyposazony w kilka basenow, wielka sale konferencyjna, saune
i solarium, wszystko to bylo dla nich dostepne w ramach pobytu.
- Ale my z tego ie skorzystalismy!!!
- Ale mogliscie panstwo i za to prosze zaplacic.
Facet w koncu poddaje sie i postanawia zaplacic.
Wyciaga z portfela 300 zl i wrecza dyrektorowi.
- Przepraszam, ale tu jest tylko 300zl.
- Zgadza sie. Obciazylem pana 1200zl za przespanie sie z moja zona.
- Ale ja nie spalem z pana zona !!!
- Coz, byla tu, mogl pan...

Do sklepu zoologicznego przyszedł klient chcący kupić prezent dla żony na urodziny. Rozglądnął się i już miał wyjść kiedy usłyszał głos z zaplecza:
- Hej, koleś chodź tu...
Wszedł na zaplecze i zobaczył ogromną papugę. W tym momencie wszedł właściciel sklepu...
Ptak powiedział:
- Może kupisz mnie ??
Gościu spytał właściciela ile kosztuje ta papuga i dowiedział się, że kosztuje 1000$, bo należała do pewnego profesora i że potrafi porozumiewać się w 7 językach.
Facet zdecydował się na kupno papugi, ale właściciel powiedział:
- Muszę panu jednak powiedzieć, że ta papuga nie ma nóg.
- To jak ona utrzymuje się na tej żerdzi??
Właściciel podniósł pióra papugi i pokazał, że ma ona członka owiniętego wokół żerdzi i tak utrzymuje równowagę...
- To zadziwiające - powiedział klient - Wezmę ją tak czy tak
Zabrał ją do domu i wręczył zachwyconej żonie.
Minęło 6 tygodni, pewnego niedzielnego popołudnia facet siedzi na kanapie i słyszy papugę:
- Hej koleś...
- Tak ??
- Tu dzieje się coś o czym powinieneś wiedzieć...
- Co takiego ??
- Codziennie, gdy wychodzisz do pracy, ktoś puka do drzwi a twoja żona otwiera mu w samej bieliźnie i koszuli nocnej...
- CO ??
- Potem ten facet przyprowadza twoją żonę za rękę tutaj na tą kanapę - tuż pod moją klatką - i zaczyna zdejmować z niej koszulę...
- O Boże - co dzieje się potem ??
- On zrywa z niej bieliznę, a ona z niego spodnie i zaczynają się całować - dokładnie tutaj, na tej kanapie pod moją klatką !!
- Cholera... a co potem ??
- Nie wiem, bo zawsze spadam z tej pieprzonej żerdzi...

Oleksy wrócil z zagranicznej delegacji, na której niesamowicie zasmakowala mu zupa zólwiowa. Wchodzi do restauracji w Warszawie i postanawia ja zamówic. Kelner z lekkim zdziwieniem przyjmuje zamówienie, biegnie do kucharza je pokazac. Ten przejrzal wielka ksiege z przepisami i znalazl, jest zupa zólwiowa. Wyslal kelnera szybciutko po zólwia do zoologicznego, a sam przygotowuje skladniki.Chwile pózniej majac zólwia przed soba, przymierza sie, by jednym plynnym ruchem obciac biedakowi leb. Padl cios, lecz zólw zwinnie schowal lepek w skorupe. Kucharz zamierza sie jeszcze raz, ale i tym razem zólw byl szybszy. Po 30 minutach ciag3ych prób dekapitacji zólwia, do kuchni wpada ochroniarz Oleksego .
(ochroniarz) - Panie Kucharz, co z ta zupa????
(kucharz) - Przpraszam za zwloke, ale ni jak sobie z tym skubanym zólwiem poradzic nie moge
(o) - Prosze wziac zamach, tym razem sie uda .
I w tym momencie ochroniarz wklada zólwiowi palec w odbyt. Zdziwiony zwierz wystawia szyje jak najdalej moze. W tym momencie pada cios, a zólw wreszcie lezy bez glowy.
(k) - Dziekuje za pomoc. Bez pana bym sobie nie poradzil!!! Skad zna pan taka sztuczke? Jest pan jakims specjalist&plusmn; od zólwi?
(o) - Nie... skad tam... po prostu od 10 lat wiaze Oleksemu krawat...

!SHoCK

da sie mi to miesiac zajelo takze wiesz :Dco prawda nie pamietam wszystkich ale staram sie nie dawac tych ktore sie mi znajome wydaja

!SHoCK!
24-06-2004, 23:58
ndl jestes przekoles jak to wszytsko przeczytales - ja stad przeczytalem ok 60 str... podziwiam Cie :cool:

A tutaj kilka nowych kawalow :) milego czytania

Ostatni egzamin na studiach medycznych.14 studentow przychodzi na sale wykladowa a tam straszny smrod. Na stole lezy "tygodniowy" denat. Profesor mowi:
- Dzisiaj ostatni egzamin i mam dla was niespodzianke: kazdy z was moze wybrac albo pisze test lub jezeli zrobi to co ja to ma zaliczenie. Profesor odwraca denata na brzuch podwija rekaw i wkreca palec do jego dupy, twarze studentow zrobily sie zielone. Wyciaga palec i oblizuje, na podlodze przed puplitem pojawilo sie 13 kolacji i sniadan. Tylko jeden nie zwymiotowal!
- No wiec ktory sie odwazy?
Podchodzi ten "jedyny" zatyka sobie nos tamponami i wklada palec, wyciaga oblizuje - polowa jego kolezanek juz opuscila sale.
- No wiec zdalem?
- Niestety NIE, przykro mi, oblal pan.
- Ale dlaczego, Panie Profesorze?
Profesor z ironicznym usmieszkiem:
- Przeciez pwiedzialem zrob tak samo. Chyba nie zauwazyles ze ja wsadzilem srodkowy a oblizalem wskazujacy.
- Ale gdyby Pan Profesor jednak oblizal srodkowy palec, wtedy stwierdzilby, ze gowno ma smak czekoladowy.
- A co tez student za glupoty gada?
- No naprawde.
Profeser pogmeral jeszcze raz palcem i polizal go.
- Gowno, jak gowno, smak ma paskudny!
- A gdyby Pan profesor przygladnal sie dokladniej to tez by zauwazyl, ze wsadzilem srodkowy palec, a polizalem wskazujacy.

Kancelaria Sejmu zorganizowala wycieczke autokarowa dla liderow partii, ktore obecnie prowadza w rankingach popularnosci. Do podstawionego pod gmach Sejmu autokaru dwupokladowego jako pierwsi wsiedli poslowie plci obojga z Samoobrony i zajeli miejsca na pietrze. Na dolnym pokladzie zasiedli poslowie Platformy Obywatelskiej. Kiedy autokar ruszyl jak to bywa na wycieczkach w ruch poszly rowniez butelki z roznymi ciekawymi gatunkami...jednym slowem pelny luz. Ale dzialo sie tak tylko na dolnym pokladzie.....u gory grobowa cisza. Po przejechaniu kilku kilometrow ktorys platformers postanowil zajrzec na pietro, aby" zasiegnac jezyka". Wchodzi patrzy, a wszyscy rowno siedza jak w samolocie z glowami opartymi o zaglowki.
- Co sie dzieje?! - pyta siedzacej najblizej Renaty B.
- Wy macie kierowce, a my nie... - wyszeptala drzacym glosem poslanka.

Profesor uwielbiajacy zagadki pyta sie studentki w czasie egzaminu:
- Prosze powiedziec, jaka jest roznica pomiedzy studentem uniwersytetu, studentem politechniki, a tramwajem?
- Pomiedzy studentami, to nie ma zadnej roznicy, a pod tramwajem, to jeszcze nie lezalam.

Mala dziewczynka siedzi na kolanach u dziadka, ktory czyta jej bajki na dobranoc. Od czasu do czasu wnusia, zamiast patrzec w ksiazeczke, przyglada sie pomarszczonej twarzy dziadka. Glaszcze dziadka po policzku, potem glaszcze swoja buzie... i tak na zmiane kilka razy. Wreszcie odzywa sie:
- Dziadku, czy ciebie zrobil Pan Bog?
- Tak, kochanie. Pan Bog mnie zrobil bardzo dawno temu.
- Aha. - I znowu poglaskala po twarzy dziadka i siebie.
- A mnie tez zrobil Pan Bog?
- Tak, - dziadek na to z usmiechem. - Ciebie tez.
Ale ciebie Pan Bog stworzyl calkiem niedawno.
Na to dziecie znowu dotknelo twarzy dziadka i swojej wlasnej, po czym radosnie:
- Coraz lepiej mu idzie, dziadku, nie?


Przychodzi misiu do zajaca i mowi:
- Zajac, sluchaj, ty to masz doswiadczenie w tych sprawach, a ja sie starzeje i wciaz dzieci nie mam...
- A marchewke zresz?
- Nie...
Po miesiacu misiu wraca:
- No i nadal nic!
- A marchewke zresz?
- Tak!
- A tarta?
- Nie...
Mija kolejny miesiac, a misiu nadal nic...
- A marchewke zresz?
- Tak!
- A tarta?
- Tak!
- A z groszkiem?
- No nie...
Mija kolejny miesiac, misiu mocno juz wkurzony przychodzi znowu...
- Zajac, ja ciebie przed wilkiem bronie, a ty mi tu takie recepty podajesz.
- A marchewke zresz?
- Tak!
- A tarta?
- Tak!
- A z groszkiem?
- TAK!!!
- A uprawiasz seks?
- No kurde, wiedzialem ze o czyms zapomnialem!


pzdr all - See Ya !!

:)

ndl
01-07-2004, 23:16
LEPER:D


Rozmawia dwóch na oko trzydziestoletnich mężczyzn.
- Świat jest straszny. Trzęsienia ziemi, terroryzm, bin Laden, Husajn, Lepper...
- Zgadzam się z tobą, ale dlaczego to akurat my mamy Leppera?
- Bo Bóg dał Irakowi pierwszeństwo w wyborze !!

Ulicą idzie staruszek. W pewnej chwili potknął się i upadł. Podchodzi do niego Lepper i pomaga mu wstać.
- Bardzo panu dziękuję - mówi staruszek. - Jak mogę się panu odwdzięczyć?
- Niech pan w najbliższych wyborach odda swój głos na mnie.
- Ależ panie, ja upadłem na d..., a nie na głowę!

- Jak zrobić sałatkę z buraków?
- Wrzucić granat na zebranie Samoobrony.

Nauczycielka mówi do ucznia:
- Jasiu, nie wolno ci palić papierosów, przecież jesteś dopiero w 3 klasie.
- Tak, proszę pani, ale Lepper jak był w 3 klasie to już palił.
- Owszem, Jasiu, ale Lepper miał już wtedy skończone 18 lat.

- Co robi Lepper, żeby zadzwonić z komórki?
- Zamyka drzwi na skobel i macha dzwonkiem.

- Dlaczego Lepper zawsze jest taki poważny?
- Bo z dowcipów śmieje się tylko wtedy, kiedy je zrozumie.

Polska, rok 2015. Spłonęła Biblioteka Narodowa, a w niej cały księgozbiór prezydenta Leppera. Jedna z tych dwóch książek była wyjątkowo cenna, bo już pokolorowana.

- Czym się różnił Brutus od Andrzeja Leppera?
- Brutus był cwaniakiem, a udawał idiotę, a Lepper na odwrót.

- Dlaczego Lepper woli solarium od słońca?
- Bo słońce jest dla niego za daleko. A poza tym, słońce zachodzi na zachodzie, a zachód jest podejrzany.

- Dlaczego Lepper traktuje Niemców podejrzliwie?
- Bo gdy raz chciał wziąć udział w demonstracji niemieckich rolników w Berlinie, niechcący wziął udział w „Love Parade”.

Idzie dwóch pijaków ulicą i wpadają na Leppera. Lepper zły mówi do nich:
- Z drogi panowie.
Na co pijak do kumpla:
- Ty, koniec z bełtem, bo po nim to wydaje mi się, że nawet świnie gadają.

- Dlaczego Lepper nie lubi kawałów o blondynkach?
- Bo o nim mówią to samo i z czego tu się śmiać.

- Jaka jest ulubiona dyscyplina sportowa Leppera?
- Rzut epitetem

- Dlaczego Lepper zniechęcił się do kosiarek mechanicznych?
- Bo już wiele razy próbował kosiarkę postawić na sztorc i nigdy mu nie wyszło.

- Co zrobił Lepper po wysypaniu zboża na tory?
- Zamyślił się po raz pierwszy w życiu.
- A co było potem?
- Tak mu się to spodobało, że jeszcze raz się zamyślił.

- Dlaczego Polacy nie pojechali na mistrzostwa Europy?
- Bo Lepper był w Klewkach i nie miał kto blokować bramki.

Pytają ucznia co robią rodzice. Odpowiada jednym tchem:
- Tata siedzi w więzieniu, a mama pracuje na ulicy.
- Siadaj - mówi nauczyciel. Kolega z ławki pyta:
- Dlaczego tak skłamałeś?
- A co, miałem powiedzieć, że są oboje posłami do sejmu z Samoobrony?

- Z jakiego przedziału cenowego Lepper najchętniej dobiera sobie garderobę?
- Od 30 do 40 zł za kilogram.

- Jak stopniuje się głupotę?
- Głupi, debil, kretyn... biuro poselskie Andrzeja Leppera.


Lepper wzywa wróżkę:
- W nocy śniły mi się ziemniaki. Co to znaczy?
- To znaczy, że was na jesieni wykopią albo na wiosnę posadzą.

- Na jakie dwie grupy dzielą się Polacy?
- Na tych, co będą głosować na Leppera i tych, którzy mają jeszcze ważne paszporty...

Lepper przemawia w radiu:
- To nieprawda, że moje przemówienia są nagrywane w Rosji na płytach, na płytach, na płytach....

Wpada Lepper do chińskiej restauracji w Brukseli. Mija chwilka, kelner przynosi pałeczki, a Lepper na cały głos:
- A co ja bęben zamawiałem?!


ten byl ale jest zajebisty :D
||
||
\/
Druga w nocy - do drzwi Leppera puka narąbany jak bela gość.
- Czego pan chce o tak późnej porze?!
- Chccee wstąpić do Samoobrony i to od zaraz - bełkotliwym głosem zakomunikował.
- Panie, jest druga w nocy, przyjdź pan jutro rano do biura poselskiego, przynieś pan zdjęcie i nie będzie problemu.
- Nie ma mowy, ja chcę teraz i już, od zaraz - zdjęcie mam przy sobie...
Przekomarzał się tak bitą godzinę. - Endrju zmiękł. Gość otrzymał legitymację i już miał iść do domu - przewodniczący jednak zatrzymał go i pyta, dlaczego mu tak zależało na wstąpieniu w szeregi Samoobrony.
- A bo panie to było tak: wróciłem wcześniej z delegacji, wchodzę do domu, patrzę, a tu żona na środku pokoju z sąsiadem..., wchodzę do pokoju córki, a ta z dwoma facetami na raz, wpadam do pokoju syna, a ten w najlepsze ze swoim kolegą z ławki... Stanąłem na środku pokoju i wrzasnąłem na całe gardło:
- TACY JESTEŚCIE, TAK? TO JA WAM K...A TERAZ WSTYDU NAROBIĘ!

Renata Beger znalazła książkę. Nie widząc nigdy w życiu czegoś podobnego, pobiegła szybko do swojego przewodniczącego.
- Panie przewodniczący, niech pan zobaczy, jakie są tu cuda i dziwy.
Na to Lepper rzucił się na książkę, otwiera ją gwałtownie i krzyczy.
- Gdzie te dziwy, gdzie te dziwy?

POZDRO

Mephisto
03-07-2004, 12:16
W pewnym lesie, drogą idzie sobie Niedźwiedź - mieszkaniec lasu inteligencją nie grzeszący.
Spotyka niespodziewanie małego sprytnego zajączka:
- cześć Misiu !
- cześć zajączku !
- pozdrawia cię Michał.
Mis zdziwiony; - Jaki Michał ?
- ten co cię w pupę popychał ! - powiedział zając i uciekł w las. Miś zdołowany wrócił do domu.
Na drugi dzień to samo.
- cześć Misiu !
- cześć zajączku !
- pozdrawia cię Michał.
Mis zdziwiony; - Jaki Michał ?
- ten co cię w pupę popychał ! I znowu miś zdołowany wraca do domu.
Sytuacja powtórzyła się jeszcze kilka razy.
W końcu zdenerwowany Misiek udał się do Sowy.
Sowa najmądrzejsza w lesie wysłuchała Misia i udzieliła mu rady;
- Sprawa jest prosta, musisz się zajączkowi zrewanżować.
- Ale jak ?
- Kiedy go znów zobaczysz zaczep go pierwszy i powiedz że pozdrawia go Maja , on się spyta jaka Maja
- a ty powiesz , ta co cię ugryzła w jaja.
Szczęśliwy wiec Misiu poszedł do lasu i już po chwili spotkał zajączka
- Cześć Zajączek ! Pozdrawia cię Maja
- Maja? aaaa tak mówił mi Michał.
- Jaki Michał ?


Spotyka sie Rosjanin, Polak i Niemiec, jak to zwykle bywa przechwalają się.
Niemiec mówi:
My mamy takiego KingKonga, że jak rozłoży ręce to dotyka wierzowców
Rosjanin mówi:
E tam my mamy takiego KingKonga, że jak rozłoży ręce to dotyka dwie planety
Na to Polak:
Czy te planety są ciepłe ?
Rosjanin - no taak
No to właśnie są jądra naszego KingKonga odpowiada Polak.


Wpada jajko do pustego żołądka: nudno tam, cicho... Za nim wlatują jeszcze: śledź, golonka, sałatka, kawałek tortu...Ciągle smutno i nudno...Nagle... wpływa porcja alkoholu i rzecze: słuchajcie tu takie nudy a na górze impreza, WRACAMY!!!


Ziemniak rozmawia z kutasem i ziemniak mówi:
-kutas słuchaj jakie ja mam ciężkie życie nie dość, że mnie obierają, kroją wrzucają do zimnej wody to jeszcze jędza !!!
a kutas na to:
-ty ziemniak się zamknij. Mnie to budzą o 12.00 w nocy zakładają jakiś kaftanik i każą skakać do góry i na dół i jak tu się nie porzygać ...

Grzyb9k
12-07-2004, 22:56
Przychodzi Kazio do lekarza i prosi goraco o powikszenie penisa. Lekarz wstrzykuje mu zastrzyk z hormonami pobranymi z traby mlodego slonia. Zabieg sie udal, Kaziowi sporo podroslo. Szczeliwy - postanowil to oblac. Zaprosil swoja laske Kicie do super restauracji. Przystawki, zakaski, atmosfera. Po kilku koktailach Kazio czuje, ze jego penis wypelza ze spodni i wspina sie na stól. Zaczyna wachac po obrusie, lapie bulke z talerzyka i... szybko znika w spodniach! Kicia robi okragle oczy i zszokowana pyta:
- Kaziu, co to bylo?!
Zanim Kazio otworzyl gebe, penis pokazal sie znowu, zlapal druga bulke i równie szybko zniknal w spodniach. Dopiero po dluzszej chwili dziewczyna odzyskala mowe.
- KAZIU, SUPER! Pokaz ten numer jeszcze raz!
- Kicia, chcialbym, ale nie wiem czy w mojej dupie zmiesci sie jeszcze jedna bulka.



siedzi maz z zona i jedza sobie obiadek. Nagle zona oblala sie zupa. - Wygladam jak swinia! - mowi.
na to maz - no, i jeszcze wylalas na siebie zupe !


przychodzi mąż do domu, a tam żona rozwalona na łózku leży i mówi
- wypierdol mnie jak świnie
a mąz na to:
- wypierdalaj świnio

krzywy
14-07-2004, 19:33
Idzie garbaty o północy przez cmentarz. Nagle zza grobu wyskakuje upiór i mówi:
- Dawaj pieniądze!
- Nie mam.
- A co masz ?
- Garba
- To dawaj
I zabrał. A garbaty szczęśliwie wrócił do domu i opowiedział o wszystkim kumplowi - kulawemu. Kulawy chciał być znowu zdrowy i poszedł w nocy na cmentarz. Historia sie powtórzyła.Wyskoczył upiór i mówi:
- Masz garba ?
- Nie
- To masz !

Rozmowa powodzian:
-Jak ci się tam powodzi?
-A, nie przelewa się!

Siedzą dwa downy w pokoju i nagle zgasło światło. Jeden mówi:
-To chyba korki.
-To na co czekasz, idź mu otwórz!


Mężczyzna w żółtych slipkach ma natychmiast opuścić teren pływalni - wrzeszczy ratownik.
- A dlaczego mam wyjść ?
- Bo pan sika.
- Przecież wszyscy to robią...
- Ale tylko Pan z trampoliny.

Żona do męża:
- Wykąp dzieciaka, ja źle się czuję i muszę się położyć.
Żona kładzie się spać, ale zrywa się słysząc wrzask dziecka.
Wbiega do łazienki, patrzy, a mąż trzyma dziecko za uszy i wkłada do
wanny.
- Idioto urwiesz mu uszy!
- A co, mam się poparzyć?

Idzie Czerwony Kapturek ścieżką, patrzy a z krzaków wystaje głowa Wilka.
- Wilku czemu masz takie wielkie oczy?
- Kurde, nawet się spokojnie wysrać nie można...

Kanibale siedzą przy ognisku, spożywając codzienny posiłek. Jeden ma wielkie soczyste udko kobiety, drugi śliczne przedramię, a trzeci prochy swojej teściowej. Zdziwieni koledzy pytają go:
- Dlaczego nie przyniosłeś mięsa na Grilla?
- Chłopaki ja dzisiaj tylko gorący kubek ...

Przez pustynię idzie spragniony i zmęczony turysta.
- Wody, wody... - jęczy słabym głosem.
Po trzech dniach spotyka innego wędrowca, który pyta:
- Sprzedać panu krawat?
- Nie, nie potrzebuję krawata, chcę pić!
Po kolejnych czterech dniach turysta dociera do oazy, w której znajduje się restauracja.
- Wody, jęczy wędrowiec u wejścia. -Wody!
- Niestety - odpowiada portier.
- Bez krawatów nie wpuszczamy!

Rozmawia dwóch facetów:
- Wiesz, wczoraj na ulicy jakiś palant nazwał mnie gejem...
- A ty co?
- Jak to co? Pudrem po oczach i torebka po głowie...

Macie w waszej miejscowości jakąś atrakcje dla turystów?
- Mieliśmy, ale niedawno wyszła za mąż.

- Po co ci ta szyba? Pyta kolega?
- Będę robił szybowiec, odpowiada
- To już nie robisz czołgu?
- Nie, bo gąsienice mi zdechły!

pawelo
15-07-2004, 17:55
wchodzi zajączek do nory, wali pięścią w stół i krzyczy:
-hańba!! wchodzi drugi zajączek do nory, wali pięścią w stół i krzyczy:
-hańba!!!
wchodzi trzeci zajączek do nory, wali pięścią w stół i krzyczy:
-hańba!!!
Mama zajączków sie pyta:
-co sie stało;dlaczego hańba???????
na to zajączek odpowiada:
-niedźwiedź ojcem dupe podtarł

krzywy
15-07-2004, 19:28
Zartownis odezwij sie na GyGy

ICARIUM
17-07-2004, 13:26
Bal przebierancow w przedszkolu.
Wszystkie dzieci poprzebierane za indian, ksiezniczki i takie tam bzdety.
Tylko Jasio inaczej... Zalozyl czerwone spodenki, czerwony golf i czapeczke, a cale usta wypelnione ma majonezem. Wogole to pysk tez ma tym majonezem wyciorany. Przedszkolanka przyglada sie Jasiowi i w koncu zagaduje:
-Jasiu jaki masz ladny golfik.
Jasiu na to:
-yhyh
-Jasiu, a jakie masz ladne czerwone spodenki.
-yhyh
-Jasiu i wogole czapeczke tez masz bardzo ladna.
-yhyh
-Ale powiedz mi Jasiu za co ty sie przebrales?
Na to Jasio sciska rekami poliki, wypierdala caly majonez w twarz przedszkolanki i mowi:
-Za syfa.


Do Husajna w więzieniu przychodzi jego adwokat i mówi :
- Mam dwie wiadomości jedną dobrą a drugą złą , od której mam zacząć ?
- Od tej złej.
- Zła to taka że zostanie pan jutro rozstrzelany .
- A dobra ? - pyta Husajn
- Dobra to taka, że strzelał będzie Beckham

Dwie muchy w słoiku grają w piłke nożną. W pewnym momencie jedna mówi do drugiej:
-Musimy potrenować, bo za tydzień gramy w pucharze.

Jedzie facet samochodem. Obok siedzi żona. Dopuszczalna prędkość 100 km/h. Facet jedzie mniej więcej z tą prędkością. Nagle żona rozpoczyna monolog:
- Już Cię nie kocham. Po dwunastu latach po ślubie chcę rozwodu.
Mąż nic nie mówi tylko przyspiesza do 110 km/h. Żona mówi dalej:
- Pokochałam twego najlepszego przyjaciela - Kazia.
Mąż nic nie mówi tylko dalej przyspiesz do 120 km/h.
Żona przystępuje do rozważania warunków rozwodu:
- Chcę dzieci!
Mąż nic nie mówi tylko przyspiesza do 130 km/h.
- Chcę dom i samochód!
Mąż dalej nic nie mówi ale przyspiesza do 140 km/h.
- Chcę aby wszystkie karty kredytowe i akcje był na moje nazwisko.
Mąż dalej nic nie mówi ale przyspiesza do 150 km/h.
- A czego ty chcesz?
- Ja już mam wszystko co mnie potrzeba!
Mąż przyspiesza do 200km/h.
- A co masz?!
Mąż skręca na przeciwny pas jezdni i cedzi przez zęby:
- Poduszkę powietrzną


Był sobie facet, który nazywał się Wilson i miał fabrykę sprzętu żelaznego:śrubki, gwoździe, nakrętki, łopaty, grabie itp.
Postanowił zatrudnić gościa od reklamy, żeby nakręcił mu film reklamujący jego gwoździe. Ten przychodzi po tygodniu i pokazuje mu film, a tam rzymski żołnierz przybija gwoździami Jezusa do krzyża, pod spodem napis "Gwoździe Wilsona utrzymają wszystko".
Wilson wpada w szał, mówi, że nie może czegoś takiego puścić w TV itp.,
że jego by ukrzyżowali za taki film itp. Gość obiecuje przyjść za tydzień z innym filmem, na którym ma nie być Rzymianina krzyżującego Jezusa. Po
tygodniu gościu przychodzi i pokazuje film. A tam ukrzyżowany Jezus i żołnierz stojący obok z założonymi rękami, i napis: "Gwoździe Wilsona
utrzymają wszystko". Wilson się wściekł, że znowu nie może tego puścić
w TV itp., że chce filmu ale bez ukrzyżowanego Jezusa - bez
Jezusa w ogóle.
Facet od reklamy zrobił kwaśną minę i poszedł. Wraca za tydzień i pokazuje trzeci film, na którym widać górkę i kawałek pola. Chwila
ciszy... Nagle zza górki wybiega jakiś gość w łachmanach, długie włosy,
zaniedbany itp. Zbiega z tej górki i przez pole biegnie oglądając się co chwilę do tyłu. Chwila ciszy...
Wybiegają rzymscy żołnierze i biegną za nim przez to pole. Jeden się
zatrzymuje przy kamerze i dysząc mówi: - Gdybyśmy mieli
gwoździe Wilsona...

SED
18-07-2004, 21:13
Synku, poprawisz kiedyś tę pałę z matematyki?
- Nie mogę, mamo, bo nauczyciel nie wypuszcza dziennika z rąk.


Biegnie Jasio z kanistrem na stację benzynową. Dobiega zdyszany i prosi do pełna. Sprzedawca pyta:
- Co, pali się?
- Tak, szkoła, ale coś jakby przygasa.

Na lekcji plastyki dzieci rysują sporty zimowe. Nauczycielka podchodzi do ławki Jasia, siedzącego przed czystą kartką.
- Jasiu, czemu nic nie narysowałeś?
- Nieprawda, narysowałem Małysza!
- Ale gdzie on jest?
- Poleciał...

W szkole pani kazała napisać zdanie o jednym ptaku.Jaś sie zgłasza:
- Pszyszedł tatuś do domu upity jak szpak.
- Pani : No Jasiu tak nie wolno, a ułóż mi zdanie z dwoma ptakami.
- Jasio : pszyszedł tatuś do domu upity jak szpak,w drzwiach wycioł orła.
- Pani : A z trzema?
- Jasio : Przyszedł tatuś do tomu upity jak szpak w trzwach wycioł orła i puścił pawia.
- Pani : A z pięcioma?
- Jasio : Proszę pani ja mogę odrazu ułożyć z sześcioma.
- Pani : Dobrz ale wymyśl coś ładnego.
- Jasio : przyszedł tatuś do domu upity jak szpak , w drzwiach wycioł orła, póścił pawia aż mu poleciały dwa gile z nosa i dalej poszedł pić na sępa :):):)

- Halo! Panie dyrektorze, mój syn nie może przyjść dziś do szkoły.
- A kto mówi?
- Tu mówi mój ojciec.

krzywy
28-07-2004, 22:56
Prosze o info co sie dzieje z WIELKIM BRATEM Zartownisiem ??

YooDash
29-07-2004, 08:30
- Widzisz?! To fifka, która była pod twoją szafą! Kiedy ty skończysz z narkotykami?
- Jakie narkotyki! Uwierz mi od kiedy ciebie poznałem zmieniłem się, zerwałem ze swoją przeszłoscią, jesteś jedyną którą kocham.
- Synu! To ja - twój ojciec!

Trójka dzieci z 1 klasy stoi przed ostatnia szansa aby otrzymać
promocje do drugiej klasy. Przepytuje je dyrektor:
- Jasio, przeliteruj słowo TATA
- T, A,T, A
- Świetnie! Zdałeś!
- A teraz Monika, przeliteruj słowo MAMA
- M, A, M, A
- Doskonale! Przechodzisz do drugiej klasy...
- A teraz ty Ahmed...
- Przeliteruj proszę.... DYSKRYMINACJA OBCOKRAJOWCOW W SWIETLE POLSKICH PRAW KONSTYTUCYJNYCH....

RoDaN|SQD
02-08-2004, 14:09
Siedzi koleś w barze strasznie zdolowany i podchodzi jego kumpel.
- cze co tam słychać?
- a kapa rozpadlo mi sie małżeństwo przez przejęzyczenie
- jakto?
- ano żona kupiła sobie nową torebke i chciałem powiedzieć "ale masz brzydką torbe" a powiedziałem "ale masz brzydką morde" no i kłutnia i rozwód
- a mi też sie rozpadło małżeństwo i też przez przejęzyczenie. Siedze przy obiedzie i chcialem powiedzieć "podaj mi solniczke" a powiedzialem "zmarnowalas mi 25 lat życia ty sdtara ku...o"

----------------------------------------------------------------------

Kolo poznal laske i był z niż kilka miechów tak że walił ją już wiele razy i wyskakuje do niej z tyekstem:
- kochanie to jak sie już tyle znamy to weź mi postaw gałke.
- no co ty ja Ci postawie gałke, stracisz do mnie szacunek i rozpadnie sie nasz związek.
No to koleś że pantofel dał sobie spokuj na jakiś czas.. Mineło pare lat już byli po ślubie i ten znowu
- kochanie tyle już ze sobą jesteśmy to może postyawiła byś mi gałke
- no co ty ja Ci postawie gałke, stracisz do mnie szacunek i rozpadnie sie nasz związek.
Znowu mineło 20 lat koleś znowu prubuje:
- kochanie tyle już ze sobą jesteśmy to może postyawiła byś mi gałke
- no co ty ja Ci postawie gałke, stracisz do mnie szacunek i rozpadnie sie nasz związek.
- no weź prosze Cie napewno tak niebędzie
Żona zrobila mu gałke potem leżą rozwaleni na wyżę palą po papierosie i żona do męża
- Kochanie podaj mi popielniczke jest kolo Cioebie
- Sama sobie podaj Pier..lona lodziaro!!!

SopeL
05-08-2004, 23:18
Jasio mówi do mamy:
- Mamo, mamo, mamy małże, chodź zobacz!!
- Ależ Jasiu, my nie mamy żadnej małży - odpowiada mama.
- A właśnie że mamy małże! - kontynuuje Jasiek.
- Jasiu, my na prawde nie mamy żadnej małży...
- Mamo mamy małże, chodź pokaże ci gdzie ona jest. No i poszli na górę do sypialni babci. Babcia spała sobie rozkraczona.
Jasio mówi:
- Mamo, zoczacz.. O tam!! Tam jest małża!!
- Jasiu, mylisz się, to jest łono twojej babci - odpowiada mama.
Jasio na to:
- Tak?? A smakowało jak małża...

Żartownis
07-08-2004, 08:28
Wysłane przez: krzywy
Prosze o info co sie dzieje z WIELKIM BRATEM Zartownisiem ??

jeżdże po całym świecie ;)

wczoraj wróciłem ale znowu jade ;)

ICARIUM
07-08-2004, 20:17
http://www.wgk.com.pl/forum/viewtopic.php?t=13479

Łysy i gruby człowieczek został złapany przez ludożerców.
W wiosce radość, przywiązali grubaska do pala. Obchodzą go naokoło, obmacują i chwalą :
-Mmm...wspaniały.... ile mięsa, będzie uczta dla całej wioski !!!
-Mmm...doskonale... jakie sadło, będzie tłuszcz na zapas, na zimę!!
-Mmm... jakie żebra, akurat będzie nowa łódź !!
-Mmm... jakie ścięgna, idealne na nowe cięciwy do łuków!!
-Mmm...i jeszcze coś...miodzio ta skórka na czerepie.....mmm... jaki będzie śliczny bębenek!!

Ugotowali już kocioł wody i pytają: czy złapany ma jakieś ostatnie życzenie?
na co on odpowiada:
-Tak, poproszę gwóźdź!

Koleś dostał gwóźdź i zaczął się nim dźgać w głowę krzycząc mściwie : ?NIE BĘDZIE BĘBENKA !!!!?




Facet wraca z lotniska taksówką i mówi do kierowcy:
- Panie, moja stara pewnie leży teraz z gachem. Tu jest stówa, chodę pan na górę, będziesz świadkiem.
Auto zajeżdża pod dom i obaj mężczyęni idą do sypialni. Tam, pod kocem, leży piękna kobieta. Mąż podbiega do łóżka, ściąga koc i między nogami kobiety widzi skulonego gacha.
- Mam was! - wrzeszczy facet, wyciąga pistolet i przystawia go do głowy nieszczęśnika.
- Nie zabijaj go - jęczy żona. - On daje mi kupę kasy. Pamiętasz nasze nowe auto? To on zapłacił. Pamiętasz nową wannę i dywan? To też on. Nasz nowy jacht to także za jego pieniądze...
Facet ogląda się na taksówkarza i pyta:
- Co by pan zrobił na moim miejscu?
- Ja - mówi szofer - naciągnąłbym na faceta koc, bo się jeszcze przeziębi...



Umiesc 5 szympansów w jednym
> > pokoju. Zawies banana przy suficie i ustaw drabine
> > pozwalajaca dotrzec do banana. Upewnij sie ze nie ma
> > innego sposobu by schwytac
> > Zainstaluj system, który bedzie mial za zadanie wylac;
> > lodowata wode w calym pomieszczeniu (oczywiscie przez sufit) jak
> > tylko którys z szympansów zacznie wchodzic po
> > drabinie. Szympansy szybko sie naucza, ze nie nalezy
> > wdrapywac sie na drabine. Po
> > jakims czasie wylacz system "polewania lodowata woda".
> > Teraz zastap jednego z szympansów na nowego.Ten
> > ostatni wejdzie po drabinie i nie wiedzac czemu dostanie wpierdol
> od
> > innych. Zastap jeszcze jednego ze starych szympansów
> > nowym. Ten tez dostanie wpierdol i to szympans nr 6
> > (ten,który byl przed nim wprowadzony) bedzie bil
> > najmocniej. Kontynuuj wymiane starych szympansów na
> > nowych az beda sami nowi.
> > Zauwazysz, ze zaden z nich nie bedzie sie staral
> > wchodzic na drabine, a jezeli trafi sie jeden, który o tym
> > chocby pomysli to na pewno dostanie wpierdol od
> > pozostalych. Najgorsze jest to, ze zaden z nich nie wie,
> > dlaczego.Tak tez rodzi sie funkcjonowanie i
> > kultura firmy. Teraz wiesz, jaki jest proces,
> > dlaczego przyspiesza sie wymiane "dinozaurów" na
> > "mlodych", dlaczego nie dostaniesz banana, i dlaczego
> > twój wspólpracownik staje sie twoim najgorszym
> > wrogiem!

RoDaN|SQD
20-08-2004, 15:43
od Rip3ra:
Rozmawia dwóch koksiarzy na siłowni:
- ej stary! co robisz na sylwestra ???
- BICEPS I KLATE...

\/\/i+eI<
20-08-2004, 21:34
Dwóch staruszków siedzi pochylonych nad szachownicą.
Nagle jeden pyta: Słuchaj, czy pamiętasz jak się nazywało to, co dodawali nam w wojsku do herbaty, żeby się nam nie chciało ?
Pewnie chodzi ci o brom - odpowiada drugi.
Oooo! Brom! Właśnie - brom! Ty wiesz, on chyba właśnie zaczyna u mnie działać...

Thara
21-08-2004, 09:59
Pewien król postanowił dla rozrywki zorganizować na swoim dworze mały turniej, w którym uczestnicy mieli popisywać się siłą swojej naturalnej „broni”.
Przed licznie zebraną publiczność wystąpił pierwszy rycerz, opuścił dolną część garderoby, do „kopii” przywiązał dwukilogramowy ciężarek... Broń się uniosła! Tłum wiwatował, kobiety mdlały, dzieci machały chorągiewkami, orkiestra zagrała stosowną melodię.
Po nim wyszedł rycerz drugi, ten przywiązał ciężarek o wadze pięciu kilogramów... Broń się uniosła! Tłum wiwatował, kobiety mdlały, dzieci machały chorągiewkami, orkiestra zagrała stosowną melodię.
Po tych dwóch wystąpiło jeszcze kilku rycerzy, z których każdy usiłował dowieść swej nadPRZYRODZONEJ siły.
Aż wreszcie wstał król...
- Moja broń i tak jest najpotężniejsza! – obwieścił gromkim głosem.
Po czym opuścił spodnie i przywiązał sobie nie pięcio-, nie dziesięcio-, nie piętnasto- nawet, a DWUDZIESTOKILOGRAMOWY ciężarek. I... ależ tak! Królewska broń się uniosła! Tłum wiwatował, kobiety mdlały, dzieci machały chorągiewkami, orkiestra zagrała...



...„Boże, chroń królową”...


Nieopodal zapadłej wioski gdzieś daleko na Syberii mieszkał potężny drwal. Raz w tygodniu odwiedzał on wiejski sklepik, jedyny w promieniu 100 km. Zawsze kupował dwa produkty- chleb oraz... kilka flaszek wódki o smaku czarnej porzeczki. Sprzedawca nigdy nie mógł pojąć, dlaczego takie wielkie chłopisko pije takie dziwactwo, bądź co bądź to syberia... Po kilku latach takiego stanu nie wytrzymał, i zapytał się małomównego olbrzyma, dlaczego nie kupi porządnej wódzi, tudzież spirytusu zacnego. Na to drwal sznapsbarytonem - Panie, spirytus to ja sam sobię pędzę, to jest na zapojkę!

YooDash
21-08-2004, 10:41
Po dobrej imprezce wracają trzy podpite koleżanki, w pewnym momencie zachciało im się sikać a ze na ulicy był duży ruch i przechodziły obok cmentarza zdecydowały się przeskoczyć przez mur. Kucnęły jedna tu, druga tam i sikają nagle zrywa się wichura, burza pioruny, więc wystraszone uciekają przez cmentarz, krzaki, płot i do domów. Następnego dnia ich mężowie spotykają się przy piwku, po paru mocnych jeden zaczyna:
- Znamy się już długo to powiem wam chłopaki że wydaje mi się że mnie żona zdradza! Wczoraj wieczorem wróciła do domu późno, podpita a na dodatek w podartych rajstopach.
Drugi mówi:
- Eeee, to nic moja chyba też mnie zdradza, mało że wróciła późno i w podartych rajstopach to jeszcze bez majtek!
Trzeci mówi:
- Panowie to wszystko nic: moja wróciła, późno, podpita, bez rajstop i majtek, a na dodatek miała taka fioletowa szarfę na sobie: Nigdy Cię nie zapomnimy - Koledzy z Gdyni!

:D::D:D,

Lekcja biologii.
Nauczycielka:
- Dzieci wymieńcie mi 4 zwierzątka afrykańskie.
Zgłasza się Jasiu!
Nauczycielka:
- Proszę Jasiu
Na to Jaś:
- Słoń i trzy żyrafy!


Adwokat z Charlotte (Północna Karolina) zakupił pudło bardzo rzadkich i bardzo drogich cygar, po czym ubezpieczył je od ognia. W ciagu miesiąca wypaliwszy je wszystkie, nawet bez zapłaty pierwszej raty za polisę ubezpieczeniowa, zglosił do firmy ubezpieczniowej żądanie odszkodowania. W swoim pozwie adwokat napisał, ze cygara zostały utracone w "całej serii drobnych spaleń". Firma ubezpieczeniowa odmówiła
zapłaty, jako że ubezpieczony zużył cygara w "normalny sposób".

Adwokat założył sprawę w sądzie i wygrał! W uzasadnieniu sędzia
zgodził się z firmą ubezpieczeniowa, że żądanie jest niepoważne.
Tym niemniej stwierdził, że adwokat właściwie się ubezpieczył
i w polisie bylo zaznaczone, że cygara są ubezpieczone na
wypadek ognia, bez określenia, co znaczy
"normalny lub nienormalny sposób utraty przez spalenie".

Zamiast złożyć sprawę do sądu apelacyjnego, firma
ubezpieczeniowa zapłaciła adwokatowi $15,000 za cygara utracone w wyniku spalenia.

Natychmiast, gdy adwokat zrealizował czek, firma ubezpieczeniowa
zglosiła do prokuratury 24 przypadki celowego podłożenia ognia
i adwokat został aresztowany. Z jego zeznaniami ze sprawy o
odszkodowanie w ręku firma ubezpieczeniowa poszła do sądu i adwokat został skazany za celowe spalenie swojego ubezpieczonego mienia na 24 miesiące więzienia i $ 24,000 odszkodowania.



NOWA STACJA TV
Kanał telewizyjny dla alkoholików - BOLSAT

06:30 - Gdzie jestem, kim jestem - teleturniej z nagrodami
08:30 - Piwko czy winko - program poranny
09:00 - Wiadomości
09:30 - Alkobiznes - program integracji polsko-czeskiej
10:00 - Dębowe Przedszkole - program dla początkujących
11:00 - The Smirnoffs - telenowela rosyjska
12:00 - Haftowanie na ekranie - reality show
12:30 - Soplicowo 2003 - Relacja z festiwalu piosenki Polskiej
13:00 - Sport - MŚ: Sztafeta 4x100
15:00 - Kielonopolscy (odc. 0.75) - telenowela Polska
14:20 - Teatr Bolstatu: Shakesbeer: To drink or not to drink.
15:30 - Łowienie na Żywca - program dla samotnych kobiet
16:00 - 1410 - program historyczny
17:00 - Po kielonie - rozmowy polityczne
17:30 - Liga Angielska - Guiness vs. Kilkeny
18:45 - Zwierzyniec - Złoty Bażant - film czeski
19:00 - Wieczorynka - Przygody Jasia Wędrowniczka (The Adventures of Johny Walker) - film animowany prod. angielskiej
19:30 - Zagrożenia XXI w. - Esperal
20:00 - SUPERKINO: Indiana Jones i poszukiwacze zaginionej Warki - film fab. USA
21:30 - Rozmowy w rynsztoku - talk show
22:00 - 40% - lista, lista, lista przebojów
22:30 - Z gwinta - Magazyn reporterów Bolsatu
23:30 - Decyzja należy do ciebie - odc. pt: 0,7 czy połówka
00:00 - Kino Mocne: Odwyk - Pogromca wyzwolonych - horror USA
02:00 - Gość Bolsatu: The Beertels
02:30 - Na planie: Absolwent
03:00 - Jak przerobić Pana Tadeusza - program edukacyjny
03:30 - Wycieczki Bolsatu: TATRA
04:15 - X-Flaszki - program nocny

Xirios
28-08-2004, 09:21
Tego chyba jeszcze nie było :


Facet wraca do domu, patrzy a u sąsiada na podwórku są korty tenisowe, a na nich grają same sławy - Sampras, Agassi, Kurnikova, Hingis. Więc puka do sąsiada i pyta skąd to się wzięło w ogródku.
- Złowiłem złotą rybkę, a ona w zamian za wypuszczenie obiecała spełnić moje jedno życzenie. Tylko, że ta rybka jest trochę głucha.
Facet biegiem rusza do stawu, w którym żyje rybka łowi ją, a ta w zamian za zwrócenie wolności obiecuje spełnienie jednego życzenia. Facet prosi o górę złota i wypuszcza rybkę do stawu. Wraca do domu i widzi na podwórku u siebie górę błota. Zdenerwowany puka do sąsiada i zaczyna się na niego drzeć :
- Co za kit mi tu wciskasz !
- A myślisz, że ja chciałem wielkiego tenisa ?
-----
Jedzie facet maluchem, w pewnym momencie stuknął nowiutkie audi. Z limuzyny wysiadło kilku dresiarzy, podeszli do malucha, jeden z nich wybił szybę i wyciągnął struchlałego kierowcę.
- No to teraz nie żyjesz!
- Ależ panowie, to nie jest sprawiedliwe, ja tu jestem sam, słaby, mały, a was jest czterech...
- No dobra, to Basior i Grucha są z tobą.
-----
Dwie kozy pożerają rolkę taśmy filmowej. Podczas przeżuwania jedna się odzywa:
- Dobry ten film.
A na to druga:
- Tak, ale książka była lepsza.
-----
przychodzi baba do lekarza z gwoździem w uchu:
-co pani dolega?
-słucham metalu! :LOL:
-----
jasnowidz do jasnowidza:
-wiesz co?
-wiem...

burton
28-08-2004, 10:34
Malutka amerykanska dziewczynka budzi sie w nocy i w kuchni widzi pol-nagiego mezczyzne.
-Ty jestes moj nowy babysitter?
-Nie, motherfucker.

Czym sie rozni murzyn od opony?
Jak na opone zalozysz łancuchy na to nie rapuje.

:D

Thara
28-08-2004, 18:14
Stojko był żołnierzem i walczył w Sarajewie. Pewnego dnia gdy w okopie
zabrakło wody - Stojko złapał wiaderko i wyczołgał się w poszukiwaniu wody.
Wtem jakiś wrogi snajper, trrrach! - odstrzelił mu ucho. Stojko wypuścił wiadro,
padł na kolana i zaczyna pośpiesznie macać rękami dookoła.
Koledzy wrzeszczą z okopu!
- Stojko! Schowaj się, sraj na ucho!
- Sram na ucho, ale miałem za nim papierosa!

\/\/i+eI<
07-09-2004, 11:16
Z cyklu historia niesamowita... (przeczytaj całość :)))

Miałem cholerne szczęście! Ostatnio Jechałem do Lublina, a że się
spieszyłem, to dałem ognia w moim Volvo. Jadę ok. 160 i patrzę, a z
naprzeciwka, zza ciężarówki wyłania się debil w "maluszku" i próbuje ją
wyprzedzić. Kretyn cholerny. Zjechałem
na pobocze przy szybkości 160 km/h. Zahaczyłem troche o rów i wpadlem w
poślizg. Gdyby nie Track Control i ABS, to wpierniczyłbym się przy tej
prędkości w drzewo albo w "maluszka", a wtedy nie wiem czy bym uszedł z
życiem.
Zdarzają mi się niebezpieczne sytuacje, ale coś takiego mi się jeszcze nie
przydarzyło. Zdążyłem jeszcze kątem oka zauwazyć przerażoną minę
bezmózgowca
w tym cholernym "maluchu". Może podzielicie siępodobnymi przygodami z trasy?
Zachęcam. Pozdrawiam.
Cudem uratowany

************

Jade sobie moim "kaszlem", tak z 90 km/h. Jedzie jakaś cięzarówka. No to ja
patrzę na lewy pas - jest OK, jakieś 500m
wolnego od nadjeżdżającego Volvo, więc wyprzedzam. Idzie mi całkiem nieźle
(mam już ok. 100 km/h), ale widzę, że chyba źle
oceniłem predkość tego debila w Volvo, bo on, idiota, zapieprza na pewno 160
km/h. Skąd się mialem spodziewać, że na zwykłej
drodze szerokości 7,5 m, bez utwardzonych poboczy i z drzewami za rowem,
przy normalnym ruchu, jakiś bezmózgowiec będzie urządzał sobie popisy jak na
torze Formuly 1? Oczywiście na cokolwiek było już za późno - przytulilem się
do trucka, a ten idiota w Volvo jechał tak szybko, że nawet nie zmieścil się
w "czarnym" i
zwiedził pobocze. Naprawdę załuję, że się tym razem nie zabił, bo kiedy
indziej to może też zabić niewinnych swiadków. Pozdro. Kapelusz

************

Jadę sobie moją ciężarówką, z przodu wiedzę kawał pustej drogi. Z tyłu facet
w kucki mnie wyprzedza, myślę sobie - dam mu
fory, bo pozycją jest strudzony. A tu jak nie wyskoczył jakiś palant z
przeciwka... Pozdrawiam

************

Stoję za krzakiem głogu z radarem w ręku, a tu wjeżdża roztelepana
ciężarówka. "Maluch" zaczyna ją wyprzedzać na ciągłej, a z drugiej strony
wyskakuje Volvo z prędkością światła. Niestety, zanim znalazłem odpowiedni
paragraf, który pojazd należy zatrzymać w pierwszej kolejności, wszystkie 3
zniknęły
z pola widzenia - przez co Skarb Państwa stracił kilkaset złotych...
Posterunkowy Kania

************

Lecę sobie samolotem nad trasą Warszawa - Lublin, patrzę w dół, a tam
policjant za krzakami szarpie się z radarem,
kierowca ciężarówki próbuje puścić "maluszka", a z przeciwka mknie, dużo
przekraczając predkość, Volvo.

Bartek

************

Jadę swoim motorkiem 280 km/h, z przodu człapie jakiś gostek w Volvo, z
przeciwka ciężarówka - chyba stoi. No to daję w
ogień,nagle wyłania się "maluch", mówię sobie - koniec ze mna... puszczam
kierownicę... a tu nagle gostek w Volvo - równy gość -ustępuje mi z drogi
i zjeżdża na pobocze, na trawkę... Więc ja w manetkę, całe szczęście miałem
ASR! Uratował mi życie, z drugiej strony jednak - dlaczego jeździcie tak
wolno? Przez takich wolnojazdów pózniej są wypadki! A ja i tak wam nie dam
swojej nerki!

Edek

************

Łykam sobie po pracy winko w rowie, patrzę, a tu z jednej strony jakaś
ciężarówka, która próbuje wyprzedzić jakiś "kaszel", z drugiej strony jakiś
gostek w Volvo podlatuje bliżej, a że się nie zmieścił na drodze, więc
wjeżdża na rów...(NA MÓJ RÓW) i po girach mi przejeżdża, p.... jeden, jak
go k...dorwę, to nogi z dupy powyrywam - niech no tylko poczeka, aż z gipsu
wylezę!

Rolnik Stasiu

************

Lecę sobie UFO na podświetlnej, patrzę w dół, a tam jeden gostek na
prehistorycznym sprzęcie bez UFO-esu daje 160 km/h. Wpadłby do rowu, ale
pomogłem mu swoim polem magnetycznym i jakoś wyciągnąłem go z opresji.
Później ten drugi, co go mykał, ledwo przeszedł, a chłopu w rowie też się
udało...
Ludzie!!! Nie możemy wszystkim ciągle pomagac!
Czy Wy wiecie, ile takich zacofanych planet mamy pod opieką?

YouZacK
16-09-2004, 14:30
Profesor filozofii stanął przed swymi studentami i położył przed sobą kilka przedmiotów. Kiedy zaczęły się zajęcia, wziął spory słoik po majonezie i wypełnił go po brzeg dużymi kamieniami. Potem zapytał studentów, czy ich zdaniem słój jest pełny, oni zaś potwierdzili. Wtedy profesor wziął pudełko żwiru, wsypał do słoika i lekko potrząsnął. Żwir oczywiście stoczył się w wolną przestrzeń między kamieniami. Profesor ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny, a oni ze śmiechem przytaknęli. Profesor wziął pudełko piasku i wsypał go, potrząsając słojem. W ten sposób piasek wypełnił pozostałą jeszcze wolną przestrzeń. Profesor powiedział: "Chciałbym, byście wiedzieli, że ten słój jest jak Wasze życie. Kamienie to ważne rzeczy w życiu: Wasza rodzina, Wasz partner, Wasze dzieci, Wasze zdrowie. Gdyby nie było wszystkiego innego, Wasze życie i tak byłoby wypełnione. Żwir - to inne, mniej ważne rzeczy: Wasze mieszkanie, Wasz dom albo Wasze auto. Piasek symbolizuje całkiem drobne rzeczy w życiu, w tym Waszą ciężką pracę. Jeżeli najpierw napełnicie słój piaskiem, nie będzie już miejsca na żwir, a tym bardziej na kamienie. Tak jest też w życiu: Jeśli poświęcicie całą Waszą energię na drobne rzeczy (pracę), nie będziecie jej mieli na rzeczy istotne. Dlatego dbajcie o rzeczy istotne - poświęcajcie czas Waszym dzieciom i Waszemu partnerowi, dbajcie o zdrowie. Zostanie Wam jeszcze dość czasu na pracę, dom, zabawę itd. Zważajcie przede wszystkim na duże kamienie - one są tym, co się naprawdę liczy. Reszta to piasek.
Po zajęciach jeden ze studentów wziął słój, wypełniony po brzeg kamieniami, żwirem i piaskiem. Nawet sam profesor zgodził się, że słój jest pełny. Student bez problemu wlał do słoja butelkę piwa. Piwo wypełniło resztę przestrzeni - teraz słój był naprawdę pełen.
Morał z tej historii - nieważne, jak bardzo jest wypełnione
Wasze życie, zawsze jest jeszcze miejsce na piwko...

YooDash
18-09-2004, 08:21
Wsiada baba do autobusu i pyta się kierowcy:
- Panie a jaki to autobus?
- Czerwony.
- No ale dokąd?
- Do polowy, dalej są szyby.

:D:D


Tramwaj. Stoi baba z torbami a obok niej Murzyn. Tramwaj rusza,
Murzyn traci równowagę i wpada na babę.
Murzyn: Sorry
Baba: U nas, w cywilizowanym kraju mówi się "przepraszam"
Murzyn (po chwili, łamaną polszczyzna): A u nas w niecywilizowanym kraju takie stare, grube kobiety się zjada.

Para zakochanych siedzi w kinie w ostatnim rzędzie.
- My już tu ponad godzinę siedzimy, a ty mnie nawet nie pocałowałas.
- Przecież dopiero co ci lodzika zrobiłam !?!?!
- Mi ????

W autobusie na jednym z krzeseł siedzi dziewczyna a obok stoi starsza pani z dzieckiem. Babcia świdruje dziewczynę wzrokiem, w końcu nie wytrzymuje i mówi:
- Może by tak pani ust&plusmn;piła miejsca?
- Nie mogę - dziewczyna na to.
- A dlaczego?
- Jestem w ciąży! - Hmm, w ciąży, akurat. I taki plaski brzuch? A długo jest pani w ciąży?
- Pól godziny. Jeszcze mi się nogi trzęsą.

adi
18-09-2004, 09:18
Była sobie pewna rodzina chłopska: mama tata i trójka synów oraz jedna krowa w oborze, która całą tę rodzinę żywiła. Pewnego ranka ojciec poszedł jak zwykle dać jej jeść i pić. Wchodzi do obory i patrzy a tam szczątki krowy porozwalane, pełno krwi na ścianach. Ojciec nie mogąc znieść tej myśli łapie powróz robi pętle i wiesza się. Ponieważ długo nie wracał, matka zdenerwowana poszła sprawdzić co się dzieje. Weszła do obory i widząc to wszystko też się powiesiła. Po pewnym czasie najstarszy syn poszedł do obory i widząc rozwaloną krowę i wiszących rodziców postanowił pójść nad jezioro i złowić złotą rybkę, żeby wszystko odczyniła. Po kilku godzinach łowienia udało mu się, ale rybka powiedziała że spełni jego życzenie, jak jej dogodzi 10 razy, ale jeśli mu się nie uda to ona go zabije. Chłopak zabrał się ostro do dzieła, ale już po 6 razach nie miał już więcej siły więc go rybka zabiła. Następnym który wszedł do obory był średni syn i ten także postanowił złowić złotą rybkę. Wziął wędkę i poszedł nad jezioro. w końcu mu się udało złowić złotą rybkę, ale ona wysunęła takie samo żądanie co do najstarszego. Średniak wziął się do roboty ale po 8 razach wysiadł no i stracił życie. Kolejnym który wszedł do obory był najmłodszy i ten także wziął wędkę i poszedł nad jezioro. Po kilku godzinach wreszcie ją złapał, ale ona znowu: 10 razy dogodzić to spełni jego życzenie, jak się mu nie uda to zginie. Mały był niezły więc się dobrze sprawił i jej dogodził tyle ile chciała, ale jemu nie było dość, więc pyta:
- Złota rybko mogę jeszcze 10! Złota rybka na to:
- No ... Możesz chwile to trwało a mały zaraz potym znów pyta:
- Złota rybko mogę jeszcze 10!
Złota rybka na to:
- No ... Możesz....
I takich rundek było jeszcze ze dwie, w końcu mały pyta:
- Złota rybko?... Ale ty nie pękniesz jak ta nasza krówka?

Nokturn
20-09-2004, 01:28
Kobieta i jej kochanek leżą w łóżku. Nagle rozlega się dzwonek do drzwi.
- Ojej!- krzyczy kobieta. - To na pewno mój mąż! Prędko, schowaj się w łazience!
Kochanek chowa się, kobieta otwiera drzwi. Wchodzi drugi kochanek. Idą do łóżka. Po kilku minutach znów dzwonek.
- Och, to mój mąż! Szybko, schowaj się w kuchni!
Kobieta otwiera, wchodzi trzeci kochanek. Ledwo zdążyli się rozebrać, rozlega się dzwonek.
-Teraz to na pewno mój mąż! Schowaj się gdziekolwiek!
Otwiera drzwi i wita męża. Małżonkowie idą do łóżka, kiedy z kuchni wychodzi pierwszy kochanek.
- Już przetkałem zlew, proszę pani. Do widzenia - i wychodzi.
Po chwili z łazienki wychodzi drugi kochanek:
- Spłuczka naprawiona, do widzenia - i wychodzi.
Mąż z żoną uprawiają dalej seks, gdy nagle zbroja stojąca dotąd w kącie wychodzi na środek pokoju i pyta:
- Przepraszam, na Grunwald to tędy?



DZwoni Aleksander Kwasniewski do krolowej Elzbiety do Wielkiej Brytani:czesc Elcia powiedz mi dlaczego twojemu panstwu wiedzie sie lepiej niz nam.Czesc Olek-odpowiada Krolowa Elzbieta wiesz wydaje mi sie ze mam madrzejszych ludzi ale poczekaj sprawdze to i ci oddzwonie.Kr.Elzbieta zakonczyla rozmowe znaszym prezydentem i zadzwonila do Tony Blera:czesc Tony tu Elka wiesz mam dla ciebie zagadke-kto to jest,syn twojego ojca ale nie twoj brat.Ja-odpowiada Tony bez wachania.dobrze-mowi kr.Elzbieta,konczy rozmowe i oddzwania do Olka:wiesz Olek mozesz sprawqdzic to czy masz madrych ludzi tak ja to zrobilam,zadaj im zagadke i powiedziala mu jaka.Ok,dzieki Ela,narazie-odp.Olek i zadzwonil do Leszka Millera:czesc Leszek tu Olek mam dla ciebie zagadke kto to jest syn twojego ojca ale nie twoj brat,Leszek mysli,mysli i mowi:wiesz co zastamowie sie i oddzwonie.Miller zadzwonil do Balcerowicza i zadal mu ta sama zagadke.Balcerowicz pomyslal i odpowiedzial:no ja.Miller:dzieki wielkie na razie i oddzwonil do Olka:znam odpowiedz na twoja zagadke to Balcerowicz!powalilo cie?-odp.Olek-to Tony Bler!!!

[m&s]adi
20-09-2004, 19:58
a ja chce zeby miś był pedałem :D:D :D :p

RoDaN|SQD
20-09-2004, 21:16
Henryk ma 95 lat i mieszka w domu starców. Każdego wieczoru, po
kolacji Henryk wychodził do ogrodu, siadał na swoim ulubionym
fotelu i wspominał swoje życie. Pewnego wieczoru, 87-letnia Stefania spotkała go w ogrodzie. Przysiadła się i zaczeli rozmawiać. Po krótkiej
konwersacji Henryk zwracasię do Stefanii z pytaniem:
- Wiesz o czym już calkiem zapomniałem?
- O czym?
- O seksie.
- Ty stary pierniku! Nie stanąłby ci nawet gdybyś miał przyłożony pistolet do głowy!
- Wiem ale było by miło gdyby ktoś potrzymał go chociaż w ręce. I
Stefania zgodziła się. Rozpięła Henrykowi rozporek i wzięła jego pomarszczonego fi**ka do ręki. Od tego czas co wieczór spotykali się w ogrodzie. Jednak pewnego dnia Stefania nie zastała Henryka w umówionym miejscu. Zaniepokojona (wszak w tym wieku o wypadek łatwo) poczęła go szukać. Znalazła Henryka w najdalszym kącie ogrodu a jego fi**ka trzymała w ręku 89-letnia Zofia. Stefania nie wytrzymała i krzykneła ze łzami w oczach:
- Ty rozpustniku! Co takiego ma ta lafirynda czego ja nie mam?!
- Parkinsona. :D :D :D

RoDaN|SQD
21-09-2004, 12:26
Mam tu 2 ale chyba zbyt przegięte wrazie czego prosze wykasować :D znalazł i opowiedział rip3r

Co to jest:
-miękkie, czerwone i rozpływa sie w ustach ???
-łechtaczka trendowatej !!! :D :D :D

Co to jest KOBIETA z definicji:
- zespół narządów i organów utrzymujących cipke przy życiu.

Ktoś wie co sie dzieje z szefem ??? Żartownis odezwij sie

RoDaN|SQD
22-09-2004, 15:34
Na skrzyzowaniu na swiatlach stal konny policjant. Za nim zatrzymal sie dzieciak, na nowiutkim, blyszczacym rowerku
- Ladny rower! - Mówi policjant, - dostales go od Mikolaja?
- Taaaakk..
- To w przyszlym roku powiedz Mikolajowi, zeby ci przyniósl lampke,
powiedzial policjant i wypisal dzieciakowi mandat za brak swiatel.
Dzieciak wzial mandat i powiedzial:
- Ladny kon. Dostal pan go od Mikolaja?
Rozbawiony policjant odpowiedzial "tak"
- To w przyszlym roku niech pan powie Mikolajowi, zeby dal mu chuja
miedzy nogami, zamiast na grzbiecie!

cordis
22-09-2004, 15:47
Tak bierzesz prysznic jak kobieta:

1.Zdejmij ubranie i włóż je do odpowiedniego kosza na brudy (białe / kolorowe)
2.Przejdz w płaszczu kąpielowym do łazienki. Jeśli spotkasz po drodze swojego męża lub chłopaka, zakryj nerwowym gestem każdy centymetr ciała i biegnij jak najszybciej!
3. Spójrz na swoje odbicie w lustrze i wypnij brzuch najmocniej jak możesz. Pouskarżaj się teraz, ze masz duży brzuch.
4. Wejdź pod prysznic. Poszukaj myjki do twarzy, myjki do rąk, myjki do nóg, gąbki do reszty ciała i pumeksu.
5. Umyj włosy po raz pierwszy szamponem 4 w 1 z 83 witaminami.
6. Umyj włosy jeszcze raz po raz pierwszy szamponem 4 w 1 z 83 witaminami.
7. Użyj odżywki do włosów z dodatkiem oleju jojoba i suszonych bobrowych genitaliów. Zostaw odżywkę we włosach przez 15 minut.
8. Wetrzyj w twarz maseczkę z jajek zmieszanych z miąższem z moreli. Wcieraj przez 10 minut, aż poczujesz, ze twoja skora jest podrażniona.
9. Zmyj odżywkę do włosów. Zmywaj ja przez przynajmniej 15 minut, żeby mieć pewność, ze twoje włosy są dobrze wypłukane.
10. Ogol pachy i nogi. Nie zapomnij o "okolicach bikini", do tego wybierz jednak wosk.
11. Krzycz najgłośniej jak potrafisz, gdy twój mąż Lub chłopak uruchomi spłuczkę lub odkręci gdzieś wodę.
12. Zakręć kurek pod prysznicem.
13. Osusz wszystkie mokre miejsca pod prysznicem za pomocą gąbki. Spryskaj uszczelki przy brodziku spray-em przeciwgrzybicznym.
14. Wyjdź spod prysznica. Osusz się ręcznikiem kąpielowym o powierzchni 2 x przekraczającej powierzchnie Polski. Włosy zawiń w drugi ręcznik.
15. Zbadaj każdy kawałek ciała, czy nie ma na nim pryszczy. Jeśli są, wyduś je paznokciami lub przy pomocy pincety.
16. Wróć do pokoju szczelnie owinąwszy się płaszczem kąpielowym i z ręcznikiem na głowie.
17. Jeśli spotkasz po drodze swojego męża lub chłopaka, zakryj nerwowym gestem każdy centymetr ciała i biegnij jak najszybciej do pokoju, gdzie spędzisz następne 1/2 godziny ubierając się w świeże ubrania.

Tak bierzesz prysznic jak mężczyzna:

1. Usiądź na łóżku, zdejmij ubranie i rzuć to wszystko na kupę.
2. Przejdź golusieńki do łazienki. Jeśli spotkasz po drodze swoja żonę lub dziewczynę, nie zapomnij w zachęcający sposób poruszać miednica, żeby pokazać jej, jak dumny jesteś z tego, co masz miedzy nogami.
3. Obserwuj swoja zniewalająca męska sylwetkę w lustrze i wciągnij brzuch, aby sprawdzić, czy masz na nim mięsnie(oczywiście, ze nie masz). Podziwiaj rozmiar swojego penisa, podrap się po genitaliach i ostatni raz wciągnij swój ostry męski zapach podtykając sobie palce pod nos.
4. Wejdź pod prysznic.
5. Nie szukaj myjki (i tak nie używasz).
6. Umyj twarz.
7. Umyj się pod pachami.
8. Pierdnij z całej siły i rozkoszuj się wspaniała akustyka kabiny.
9. Umyj sobie genitalia i ich okolice, zostaw przy okazji na mydle trochę włosów łonowych.
10. Umyj sobie tyłek.
11. Weź jakiś szampon i umyj włosy.
12. Odsuń zasłonę i spójrz na swoje odbicie w lustrze z wyszczerzonymi zębami i z pokryta piana głową. Zasuń trochę zasłony z powrotem.
13. Nie zapomnij się wysikać.
14. Krótkie płukanie.
15. Wyjdź spod prysznica. Nie zwracaj uwagi na wodę, która rozlała się na podłodze, bo nie zasunąłeś zasłony pod prysznicem do końca.
16. Wytrzyj się szybko. Oczywiście zasłona prysznica ocieka woda na podłogę, nie do brodzika.
17. Spójrz na siebie w lustrze. Napnij mięsnie, wciągnij brzuch, podziwiaj nadzwyczajny rozmiar swojego penisa itd.
18. Nie spłukuj po sobie brodzika.
19. Zostaw za sobą włączone ogrzewanie i światło.
20. Przejdź odziany jedynie w ręcznik na biodrach do kupy twoich rzeczy w pokoju. Jeśli spotkasz po drodze swoja żonę lub dziewczynę, rozchyl ręcznik i pokaz jej z eleganckim rzutem bioder penisa, dodając:
"Wow, widziałaś TO?"
21. Rzuć mokry ręcznik na łóżko.
22. W ciągu 2 minut załóż na siebie stare ubranie.

foztt
25-09-2004, 17:53
idzie Szopen i Bach.

RoDaN|SQD
26-09-2004, 20:54
Wysłane przez: foztt
idzie Szopen i Bach.

wyszedł rolnik na pole - patrzy a tam w gruncie rzeczy...
zajebał koleś krzesło i poszedł siedzieć....
itp... itd... i ani jeden niepasuje do Humoru Dla Dorosłych...
edit... ale co z tego... czas pozbierać od początku temat i zrobić PDFa

Mephisto
27-09-2004, 00:39
Croco hehe to wymiata :D

----------------------------------------------------------

Dwie pchły, co roku, spotykały się w barze w Miami. W tym roku także się spotykają.
Jedna pchła jest opalona, lekko podchmielona i z cygarem w ustach. A druga tylko
się trzęsie z zimna i szczęka zębami. Ta opalona pyta tej zmarzniętej:
- Czego się tak trzęsiesz? Przecież jest tak strasznie gorąco!
- A słuchaj, bo to było tak: - odpowiada druga - żeby się tutaj dostać, musiałem
przejechać przez dwa stany... Więc poszedłem do baru, znalazłem jakiegoś
motocyklistę, który akurat był w drodze do Miami i schowałem się w jego wąsach....
No i tak mnie przewiało....
- Głupiś - odpowiada ten opalony 'pchełek' - trzeba było zrobić tak jak ja. Poszedłem sobie na lotnisko, strzeliłem kilka kropel piwa, znalazłem samolot, który leciał do Miami i w
końcu wypatrzyłem jakąś pięęękną stewardessę, która akurat leciała tym samolotem. Wskoczyłem jej na nogę, potem coraz wyzej, wyzej i wyzej... i jak już TAM doszedłem, to wygodnie się ułożyłem do snu i rozkosznie usnąłem - ... po paru godzinach byłem w Miami!
- Hmmmm, niezły pomysł.... za rok go wypróboje.
Za rok pchły znowu spotykają się w tym samym barze w Miami. Jedna znowu
opalona, podchmielona i z cygarem w ustach, a druga znowu cała się trzęsie z zimna
i szczęka zębami.
Opalona pyta:
- Hej! Dlaczego nie posłuchałeś mojej rady?
Na to zziębnięty:
- Ależ posłuchałem!!! Strzeliłem sobie piwo, poszedłem na lotnisko, znalazłem
samolot lecący do Miami, znalazłem pięęękną stewardessę, wskoczyłem jej na
nogę i wspinąłem się w górę. W końcu wygodnie się ułożyłem, rozkosznie usnąłem i......
....obudziłem się dziś rano w wąsach motocyklisty.

Mephisto
27-09-2004, 15:44
Pewna pani odwiedzając sklep meblowy zobaczyła szafę. Szafę, którą potrzebowała od dawna. Kolor tak jak trzeba, wymiary idealne, no ... szafa, jak marzenie. Nie zastanawiając się ani minuty dłużej szafę zakupiła, przywiozła do domu i zaczęła składać.
Śrub, śrub, śrub,... śrub, śrub, śrub ... nie minęło pół godziny - szafa stała. Wpadające oknem słońce muskało delikatnie gładkie, polakierowane powierzchnie, szafa lśniła, pani promieniała radością i dumą. Ale akurat pod domem przejeżdżał tramwaj i szafa sruuuuuu... rozleciała się na kawałki.

No więc pani jeszcze raz - śrub, śrub, śrub,... śrub, śrub, śrub ... nie minęło pół godziny - szafa stoi.
- "Jaka to piękna szafa." - pomyślała pani. Ale akurat pod domem przejeżdżał tramwaj i szafa sruuuuuu... rozleciała się na kawałki.
Tym razem pani zdenerwowała się z lekka.

Postanowiła złożyć szafę jeszcze raz. Dokładnie przeczytała instrukcję.
- "A więc to dla tego." - pomyślała. Zgodnie z instrukcją rozpoczęła skręcanie - śrub, śrub, śrub,... śrub, śrub, śrub ... nie minęło pół godziny - szafa stoi.
Ale domyślacie się co się stało - akurat pod domem przejeżdżał tramwaj i szafa sruuuuuu... rozleciała się na kawałki.

Tym razem pani zdenerwowała się bardzo. Zadzwoniła do sklepu z reklamacją, a w sklepie powiedzieli, że zaraz jej kogoś przyślą, żeby złożył szafę.

Nie minęło pół godziny, pojawił się facet ze sklepu. Rozłożył cały zestaw narzędzi na podłodze - śrub, śrub, śrub,... śrub, śrub, śrub ... nie minęło pół godziny - szafa znowu stoi.

Wpadające oknem słońce muskało delikatnie gładkie, polakierowane powierzchnie, szafa lśniła, a facet ze sklepu promieniał radością i dumą. Ale akurat pod domem przejeżdżał tramwaj i ... domyślacie się co się stało, szafa sruuuuuu.... rozleciała się na kawałki.

Facet, z lekka zdenerwowany, postanowił szafę złożyć raz jeszcze - śrub, śrub, śrub,... śrub, śrub, śrub... nie minęło pół godziny - szafa znowu stoi.
- "A teraz zrobimy tak." - powiedział facet - "Ja wejdę do środka, a pani od zewnątrz będzie patrzyła co się dzieje z szafą, jak nadjedzie tramwaj. Musimy zauważyć, od którego miejsca szafa zaczyna się rozlatywać."
Facet wlazł do szafy. Pani zamknęła za nim drzwi i stoi wpatrzona w szafę, i czeka.

W tym właśnie czasie wrócił do domu mąż tej pani. Zobaczył szafę.
- "Jaka piękna szafa!" - pomyślał.
Otworzył drzwi, patrzy, a tam facet w środku!
- "????" - spojrzał na faceta mąż tej pani.
Na to facet:
- "Bij pan w mordę, po prostu od razu bij pan w mordę, bo i tak pan nie uwierzy, że na tramwaj czekam."

YooDash
01-10-2004, 11:37
Kucharz pracujacy w hotelu w Szwajcarii stracil palec na maszynie do
krojenia miesa po czym ubiegal sie o odszkodowanie. Jego firma
ubezpieczeniowa, podejrzewajac zaniedbanie lub umyslne okaleczenie sie,
wyslala jednego ze swoich pracownikow aby zbadac ten przypadek. On tez
stracil palec na tej samej maszynie. Odszkodowanie zostalo przyznane.
****************

Mezczyzna, ktory przez godzine odsniezal sobie miejsce do zaparkowania
samochodu w czasie zamieci w Chicago po udaniu sie po samochod zobaczyl
ze pewna kobieta zaparkowala na jego miejscu - zastrzelil ja.
*****************

Pewna matka zabrala swoja corke do lekarza i poprosila o badanie
spuchnietego brzucha swojej pociechy. Po chwili doktor
stwierdzil ze corka jest w ciazy. Matka zrobila sie czerwona z gniewu
o przez 10 minut klocila sie z lekarzem ze jej corka jest porzadna
dziewczyna i nigdy nie popsulaby sobie reputacji przez uprawianie
seksu w tak mlodym wieku.
W pewnym momencie doktor wstal i zaczal patrzec za okno. Matka
zdenerwowala sie jeszcze bardziej: Niech sie pan nie gapi za okno! Pan
mnie ignoruje! "Nie, nie - bo wie pani cos takiego juz sie raz
zdarzylo, tyle ze wtedy na niebie pojawila sie gwiazda i przybyli trzej
krolowie, a ja bym tego z a cholere nie chcial przegapic"

RoDaN|SQD
01-10-2004, 17:57
3 astronautow chlało na ksieżycu...
jeden mowi:
- patrzcie... super widoki, dobra wodka, fajni kumple....
drugi na to:
- niby impreza udana ale jakos atmosfery nie ma... :D :D :D

skyter
02-10-2004, 06:45
Nauczycielka pierwszej klasy, Pani Magda miała ciągle kłopoty z jednym z uczniów. Spytała więc: "Jasiu, o co ci chodzi?"

Jasiu odpowiedział:

- "Jestem za mądry do pierwszej klasy. Moja siostra jest w trzeciej klasie, a ja jestem mądrzejszy od niej ! Myślę, że tez powinienem być w trzeciej klasie!"

Pani Magda miała dosyć. Zabrała Jasia do gabinetu dyrektora .

Kiedy Jasiu czekał w sekretariacie, nauczycielka wyjaśniła dyrektorowi cala sytuację. Nauczyciel powiedział pani Magdzie, że chciałby zrobić chłopcu test i jeśli nie odpowie na żadne

pytanie będzie musiał wrócić do pierwszej klasy i nie sprawiać więcej kłopotów. Nauczycielka się zgodziła .

Jasiowi wytłumaczono wszystkie warunki i zgodził się na

przeprowadzenie testu .

- Dyrektor: "Ile jest 3 x 3?"

- Jasiu: "9" .

- Dyro: "Ile jest 6 x 6?"

- Jasiu: "36" .

I Jasiu odpowiadał na każde pytanie, które wymyślał dyrektor uważając, że trzecioklasista powinien znać odpowiedzi .

Dyrektor spojrzał na panią Magdę i powiedział:

- "Myślę, ze Jasiu może iść do trzeciej klasy."

Pani Magda spytała czy i ona może zadać Jasiowi kilka pytań .

Zarówno dyrektor jak i Jasiu zgodzili się. (i się zaczęło)

- Pani Magda spytała, "co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa?

- Jasiu, po chwili "Nogi."

- Pani Magda: "Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam ?"

- Jasiu: "Kieszenie." Pani Magda: "Co zaczyna się na "K" kończy na "S", jest owłosione, zaokrąglone, smakowite i zawiera białawy płyn?"

- Jasiu: "Kokos" - Pani Magda: "Co wchodzi twarde i różowe a wychodzi miękkie i klejące?"

Oczy dyra otworzyły się naprawdę szeroko, ale zanim zdążył

powstrzymać odpowiedz Jasia, Jasiu powiedział .

- Jasiu: "Guma do żucia"

- Pani Magda: "Co robi mężczyzna stojąc, kobieta siedząc, a pies na trzech nogach?"

Dyrektor ponownie otworzył szeroko oczy, ale zanim zdążył się odezwać.. .

- Jasiu: "Podaje dłoń" .

- Pani Magda: "Teraz zadam kilka pytań z serii "Kim jestem", dobrze?"

- Jasiu: "OK" .

- Pani Magda: "Wkładasz we mnie drąg. Przywiązujesz mnie. Jest mi mokro wcześniej niż tobie" .

- Jasiu: "Namiot"

- Pani Magda: "Palec wchodzi we mnie. Bawisz się mną, kiedy się nudzisz . Drużba zawsze ma nie pierwszy" .

Dyrektor patrzy niespokojnie i widać, że jest nieco spięty .

- Jasiu: "Obrączka ślubna"

- Pani Magda: "Mam różne rozmiary. Gdy nie czuję się dobrze, kapię. Kiedy mnie dmuchasz, czujesz się dobrze" .

- Jasiu: "Nos"

- Pani Magda: "Mam twardy drążek. Mój szpic zagłębia się. Wchodzę z drżeniem" .

- Jasiu: "Strzała" Dyrektor odetchnął z ulgą ,"Wyślijcie Jasia od razu na studia.

Ja sam na ostatnie dziesięć pytań źle odpowiedziałem!"

skyter
03-10-2004, 17:16
---------OooO---------


Wchodzi facet z wadą wymowy do sklepu mięsnego.
- fofłose fu hilo młymła
- SŁUCHAM
- fofłose fu hilo młymła
- SŁUCHAM ?!
- NO FU HILO MŁYMŁA !
Sprzedawca wychodzi na zaplecze i mówi do kolegi
- obsłuż klienta, ide do kibla
Kolega wychodzi i pyta
- co panu podać ?
- fofrose fu hilo młymła
- CZEGO !
- MŁYMŁA
Sprzedawca woła kierownika
-Panie kierowniku, może pan zrozumie czego chce ten Facet
Kierownik chcąc dać przykład personelowi, bardzo uprzejmie :
- czym mogę panu służyć ?
- HUWA MAĆ, FU HILO MŁYMŁA !
- mugłby pan powtórzyć
- FIECHDOLONY SHLEF, FU CHILO MŁYMŁA CHŚIAŁEM
Kierownik przypomina sobie że na zapleczu mają sprzątaczkę z
wado wymowy.
Woiła ją i tłumaczy o co chodzi, po czym wychodzi na zaplecze.
Sprzątaczka obsługuje klienta
- fucham chana
- fu hilo młymła
Sprzątaczka zważyła, spakowała, skasowała i wychodzi na zaplecze.
Wszyscy do niej podbiegli
- no i co on chciał
- no jah fo ,- fu hilo młymła.

---------OooO---------


Jest wojna. Młoda Żydówka urodziła dziecko. Chciała
dowiedzieć się, ile ono
waży, ale nikt w okolicy nie miał wagi. Poszła więc do
rzeźnika:
- Panie, zważy mi pan dziecko?
- Oczywiście, droga pani.
Rzeźnik wziął dziecko na zaplecze, przez chwilę płakało, ale
się uspokoiło.
Po chwili wychodzi z zaplecza i wycierając ręce mówi:
- Bez kości 2,10...

Maksym
09-10-2004, 17:51
Jest wojna. Młoda Żydówka urodziła dziecko. Chciała
dowiedzieć się, ile ono
waży, ale nikt w okolicy nie miał wagi. Poszła więc do
rzeźnika:
- Panie, zważy mi pan dziecko?
- Oczywiście, droga pani.
Rzeźnik wziął dziecko na zaplecze, przez chwilę płakało, ale
się uspokoiło.
Po chwili wychodzi z zaplecza i wycierając ręce mówi:
- Bez kości 2,10...

Aaaachachacha :D Tak przy okazji zobaczcie jeszcze to:

http://prgk-42.terror.org.pl/download/XENA%20-%20beba/gazownia.jpg


http://prgk-42.terror.org.pl/download/XENA%20-%20beba/jade_na%20_oboz.jpg

cichy
15-10-2004, 15:35
Autentyczna rozmowa dzieci w piaskownicy;
Rozmowa w tonie przechwalania :
- A moj tato ma astre - mowi chlopczyk
- A moja mama tez - odpowiada dziewczynka
- A moj tata ma kamere cyferkowa - chlopczyk
- A moja mama tez - dziewczynka ( no i dalej jeszcze takie
przechwalanki, ktore tego chlopca coraz bardziej irytowaly,
ale w koncu uslyszalam kardynalny argument )
- A moj tata ma siusiaka
- Moja mama tez ma...
- Nie moze miec..mamusie maja pipulki...
- Ale moja mama naprawde ma... W SZUFLADZIE....


Jaki człowiek jest w 1/3 kobietą, w 1/3 mężczyzną i w 1/3 diabłem?
-Jan Maria Rokita

Stefan siedzac do pozna w pracy zaczal wspominac stare hipisowskie czasy, kiedy to codziennie byly nowe panienki, narkotyki. Postanowil po 20 latach niepalenia marihuany w koncu zapalic, przypomniec sobie wspaniale dobre czasy. Odwiedzil dzielnice, na ktorej mieszkal za mlodu, i sprawdzil czy diler Heniek jeszcze zyje i sprzedaje. Okazalo sie, ze Heniek calkiem jeszcze dobrze prosperuje.
- Witaj Heniu, nic sie nie zmieniles...
- Stefan, kope lat...
- Potrzebuje jakies fajne jointy bo ze 20 lat nie palilem, a chcialbym przypomniec sobie jak to jest...
- Sluchaj Stefan, sprzedam Ci ale pod jednym warunkiem... musisz ten towar palic samemu i najlepiej w zamknietym pomieszczeniu.
- Dobra stary niech tak bedzie - odparl Stefan i pozegnawszy sie pomknal szybciorem do domu.
Wpada do chalupy, cisza jak makiem zasial, stara chrapie jak niedzwiedz, dzieciaki tak samo, wiec postanowil zamknac sie w kibelku. Usiadl na sedesie wypakowal towar, nabil lufke, zaciaga sie... otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprzecicho sie pozmienialo - pomyslal zdumiony Stefan.
Po szybkim namysleniu, drugiego macha pociagnal. Otwiera oczy, ciemno... wypuszcza - jasno. Podjarany mysli sobie, ze jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciaga sie - ciemno, wypuszcza dym - jasno. W tym momencie piekielnie silne walenie do drzwi kibelka....
- Stefan co Ty tam robisz? - krzyczy strasznie wkurzona zona.
Stefan wszystko wrzucil do sedesu i spuscil wode i poddenerwowany odpowiada:
- Gole sie kochanie
- Stefan, trzy dni?

Kwaśniewski odwiedza szkołę specjalnš dla dzieci opóźnionych w rozwoju, wchodzi do klasy, a pani pyta się dzieci:
- No kochani, kto to jest?
CISZA
- No przypatrzcie się dobrze, kto to jest?
- NOWY

- Panie doktorze, mam gwiżdżšce cycki...
- Pani pokaże...
Baba zdejmuje stanik, a cycki... gwizzzd na podłogę...

hsd
15-10-2004, 15:43
Kwaśniewski odwiedza szkołę specjalnš dla dzieci opóźnionych w rozwoju, wchodzi do klasy, a pani pyta się dzieci:
- No kochani, kto to jest?
CISZA
- No przypatrzcie się dobrze, kto to jest?
- NOWY
hahah, pwnd :D

!SHoCK!
16-10-2004, 20:33
Polaka Ruska i Niemca złapał Diabeł i mówi:
- Mam dla was trzy zadania:
1) Przejść przez most pod obstrzałem.
2) Przywitać się z niedźwiedziem podając mu rękę.
3) I zgwałcić bardzo stara i sprytna Indiankę.
Popatrzeli po sobie zdziwieni i postanowili podołać tym zadaniom.
Pierwszy poszedł Rusek, lecz udało mu się dojść tylko do polowy mostu.
Drugi poszedł Niemiec, przeszedł most, lecz gdy wszedł do klatki niedźwiedzia, on go wystraszył.
Następnie poszedł Polak, przeleciał przez, most wpada do klatki, a tam jak nie zacznie się kotłować.
Ale po jakiejś godzinie z klatki wychodzi zziajany, zdyszany i podrapany Polak i pyta:
- Ty diabeł to gdzie jest ta Indianka której mam podać łapę



Niemiec, Rusek i Anglik podróżują po świecie i pewnego dnia trafili nad magiczne jezioro, które, jeśli pobiegniesz pomostem, wyskoczysz do niego i powiesz jakieś słowo to jezioro zamieni się w tą rzecz.
Pierwszy biegnie rusek, wyskoczył i krzyknął Vodka!! Jezioro zamieniło się w Wódke. Następny bieknie Niemiec i krzyknął Bier!! Jezioro zamieniło się w piwo. Jako ostatni biegnie Anglik. Biegnie, iegnie poślizgnął się i wrzasnął: O Shit!!!



Był sobie Polak, Rusek i Niemiec.
Rusek mówi, że ma nową krowę. Niemiec, że ma nowy zegarek, a Polak mówi, że go na nic nie stać.
Następnego dnia przychodzi Rusek mówi, że ukradli mu krowę.
Przychodzi Niemiec i mówi że ukradli mu zegarek.
Przychodzi Polak i mówi-"kurwa już 2.15 czas napoić krowę



Polak, Rusek i Niemiec mieli przemycić wiewiórkę przez granicę, ale dla utrudnienia mieli ją sobie włożyć w gacie.
Pierwszy idzie Polak. Coś się kręci ale przeszedł
Drugi Niemiec. Myślał że nie wytrzyma ale też jakoś przeszedł.
No i został Rusek. Idzie i na środku granicy nie wytrzymał. Ściągną gacie i wywalił wiewiórkę.
Oczywiście go złapali. Później na komendzie pyta się Polak i Niemiec dlaczego to zrobił.
Ruski:
No dobra powiem:
-Jak zrobiła sobie z mojej pały gałązke, to jeszcze wytrzymałem, jak zrobiła sobie z moich jaj orzeszki to też wytrzymałem, jak robiła sobie z mojej dupy dziuplę to też wytrzymałem ale jak próbowała wnieść orzeszki do dziupli to już nie wytrzymałem...



Polak, Rusek i Niemiec chcieli przejść granicę, ale zatrzymał ich diabeł i mówi:
- nie przepuszcze was, póki ktoś nie rozśmieszy mojego konia.
Wtenczas Niemiec mówi, że pójdzie pierwszy .... podchodzi do tego konia i stroi różne miny, a koń nic. Przyszedł zawiedziony .... Na to Rusek, że jemu napewno się uda. Poszedł powygłupiał się, ale i tak nie poskutkowało. No to podszedł Polak do tego konia powiedział mu coś do ucha i koń zaczął się śmiać ..
Na to diabeł, możecie przejść ..
Przyszła pora, że chcieli wrócić przez granicę i znowu zatrzymał ich diabeł i mówi:
- przepuszcze was, jeżeli ktoś sprawi, żeby ten koń przestał się śmiać, bo od tamtej pory to tylko się śmieje.
Poszli Rusek z Niemcem pośpiewali jakieś pieśni żałobne, ale koń nadal się śmiał. Poszedł Polak chwile tam postał i koń przestał się śmiać.
Wtedy diabeł wziął Polaka i się pyta:
- Polak, coś ty temu koniowi zrobił, że najpierw zaczął się śmiać, a teraz tak nagle przestał ???
Na to Polak:
- to było bardzo proste, w pierwszą stronę powiedziałem mu, że mam większego penisa od niego ..
- a w drugą ??
-pokazałem mu.



Polak Rusek i Francuz płyną tratwą i nagle Francuz pije wino i resztę wylewa i rusek mówi
-Co ty zrobiłeś wylałeś taki drogie wino???
-U nas jest tego pełno
Za chwile Polak wyrzuca Ruska a Francuz mówi
-Czemu wyrzuciłeś naszego kumpla???
-U nas tego pełno!


Podoba sie ?? Jak jakies byly to sor za spam! :p
Pzdr all - see ya ! :cool:

YouZacK
19-10-2004, 21:01
Etiopczyk wraca do domu nad ranem.
Żona: Chuchnij
- nie
- Chuchnij
- Chuch
- Znowu jadłeś!!

Brylek
19-10-2004, 22:07
Wsiada informatyk do taksówki. Taksiarz pyta:
- Gdzie jedziemy?
- 192.168.4.1
:D

YooDash
21-10-2004, 03:17
Mały chłopczyk wraz z tatusiem znaleźli w lesie małego jeżyka. Leżał pod kępką trawy i drżał z zimna. Chłopczykowi zrobiło się żal jeżyka i poprosił tatusia, żeby zabrali jeżyka do domu. Tata się zgodził, i tak jeżyk zamieszkał u nich. Chłopczyk bardzo dbał o jeżyka, poił go mleczkiem i dawał mu najlepsze owoce. Jeżyk zajadał ze smakiem i nieraz - ku zdziwieniu chłopca - pomrukiwał z zadowoleniem. Na zimę jeżyk - jak przystało na wszystkie porządne jeżyki - zapadł w zimowy sen. A na wiosnę jeżykowi urosły skrzydła, na czole wyrósł róg i odleciał przez niedomknięte okno. Wtedy stało się jasne, że chłopczyk z tatusiem nie przynieśli z lasu jeżyka, tylko jakieś ch_j wie co.


Miesiąc miodowy. Młoda para dopiero co zainstalowała się w hotelu. Młody
żonkoś siedzi w łazience na brzegu wanny po kąpieli i rozmyśla: - "No to
się wpakowałem na cacy. Jak ja jej teraz powiem, że moje stopy śmierdzą
jak zły duch, że o skarpetkach nawet nie wspomnę? Przez te parę lat,
jak się spotykaliśmy udawało mi się to jakoś ukryć, ale teraz? Na pewno
odkryje ten mój przykry, cuchnący sekret..." W tym samym czasie młoda
żonka siedzi na łóżku w sypialni i rozmyśla" - " No to pięknie...
Trzeba było być szczerą od początku! Jak on teraz zareaguje na moją
małą tajemnicę? Co on powie na to, że strasznie śmierdzi mi z ust?
Przez te parę lat jakimś cudem ukrywałam to przed nim, ale teraz? Nie
ma szans! Na 100% się zorientuje..." Po jakimś czasie mężowi zebrało się
na odwagę. Wszedł do sypialni podszedł do żony objął ją za szyję
przysunął do siebie i powiedział: - Wiesz kochanie, muszę Ci coś
wyznać...
- Ja też muszę Ci coś wyznać...
- Rany Boskie - zjadłaś moje skarpetki!


Kloss i Stirlitz uciekają po ulicach okupowanego miasta przed goniącymi ich żołnierzami Wehrmachtu. Wbiegają na jakieś podwórze, a tu nie ma z niego innego wyjścia ! Kloss szybko wskoczył do śmietnika, Stirlitz chciał za nim, ale niestety nie było już miejsca. Zamknął klapę nad Klossem, odbiegł parę kroków, rozgląda się bezradnie... Na podwórze wpadają Niemcy. Złapali Stirlitza rozbroili go i prowadzą do samochodu. Kiedy przechodzą koło kryjówki Klossa, Stirlitz kopie w śmietnik i krzyczy:
-Możesz już wyjść Hans, wpadliśmy!


Tu radio BBC, nadajemy wiadomości wieczorne:
Dziś rano wojska chińskie zaatakowały ogniem z moździerzy i ckm'ów pracujący spokojnie w polu radziecki traktor. Traktor odpowiedział ogniem rakietowym i odleciał w kierunku Moskwy.

ICARIUM
23-10-2004, 15:54
http://www.blueprint.rakieta.pl/images/fun/adzia.gif

Facet chciał wypożyczyć wielbłąda. Wlaściciel powiedział mu, że gdy zwierzę nie będzie chciało iść, to trzeba mu dogodzić. W czasie drogi wielbłąd stanął. Facet mu dogodził i zobaczył że mu się od tego zrobiły pęcherze na ręce. Po godzinie drogi wielbłąd znów się
zatrzymał. Facet zrobił swoje i teraz ujrzał pęcherze na drugiej ręce. Po godzinie wielbłąd znowu stanął. Facet się wkurzył i powiedział:
- Wiesz stary, przestań, ja już nie mogę, mam pęcherze na dwóch rękach. No jak miałbym to zrobić?
Na to wielbłąd się roześmiał i odpowiedział:
- Cmok cmok cmok.


Czerwony kapturek do babci:
- Babciu, czemu masz takie wielkie oczy?
A babcia z gwizdkiem na szyi, ubrana w biale rekawiczki na to:
- JAZDAAAA!!

Przychodzi Jaś do babci...
Babcia: No siema siema Jas
Jaś: czemu tak dziwnie mówisz??
Babcia: Bo jem kanapkę i jestem spalona?


Papież trzepnął w kalendarz. Idzie se do nieba i staje przed niebieskimi wrotami. Puka. Otwiera się małe okienko a w nim święty Piotr.
- Kto tam
- Papież
- Czego?
- Jak to? Chcę wejść.
- Sekunde. Sprawdzę na liście. Mija pare chwil...
- Papież? Nie ma Papieża na liście. Nie możesz wejść.
- Jak to nie ma? Byłem papieżem na ziemi. Sprawdź. Może Jan Paweł II jest na liście...
Mija znów chwila...
- Hmmm. Nie ma.
- A Karol Wojtyła?
- Też nie ma.
- To jakiś cyrk. Papieża nie ma na liście? Leć po szefa!
Mija znów chwila... Schodzi Jezus.
- Tak słucham? O co chodzi?
- Byłem papieżem na ziemi, CHCĘ WEJŚĆ DO NIEBA!
- Papież, Jan Paweł II, Karol Wojtyła. Hmmm nie ma na liście... Nie możesz wejść.
- To niemożliwe. To niemożliwe. Zaraz zwariuje...
Wtedy Jezus:
- Spokojnie Karol. MAMY CIĘ...


Baca chciał odzwyczaić swojego konia od jedzenia. I już mu się prawie udało, tylko mu koń zdechł...


Małżenstwo 90-latków wybrało się do doktora. Najpierw wchodzi facet.
Lekarz pyta go jak minął mu dzień?
On na to: Wspaniale! Bóg jak zwykle był dla mnie dobry. Gdy wszedlem dziś do ubikacji zapalil mi swiatło, a jak skonczylem to zgasił.
Doktor pokiwał glową, dał tabletki i kazał wejść żonie. Powiedział, co przed chwilą usłyszał od jej meża, a ta momentalnie zerwała się z miejsca i biegnie w kierunku drzwi.
Lekarz na to: Zaraz! Nie skończyłem z panią jeszcze! Co się stało?
Na to starowinka: Ten idiota znowu nasrał do lodówki!

Przychodzi elegancka dama do salonu Mercedesa. Podchodzi do najnowszego sportowego kabrioleta i pochyla się, aby dotknąć skórzaną tapicerkę. Jednak przy schylaniu puściła niechcący głośnego bąka... Od razu się wyprostowała i rozgląda w koło czy nikt tego nie słyszał. Patrzy, a tuż za nią stoi sprzedawca. Pyta się go więc lekko zawstydzona:
- Przepraszam, ile kosztuje ten samochód?
- Proszę pani - odpowiada z lekkim uśmiechem sprzedawca - ledwo pani dotknęła to auto, a już się pani spierdziała. jak pani podam cenę, to się pani zesra...

Poszedł facet do lekarza z próbką moczu. Lekarz odkręcił słoiczek, pociągnął spory łyk. Facet zbladł, a lekarz popłukał troche w ustach, zadarł głowę do góry i zrobił: glugluglu - po czym połknął. Uśmiechnął się i powiedział:
- Mocz w porządku. Proszę jutro przynieść kał...
Na drugi dzień facet przychodzi z próbką kału, podaje lekarzowi. Ten wyjmuje z szuflady łyżeczkę, otwiera słoik... Pacjent znowu blednie. Lekarz miesza łyżeczką w słoiku, wyciąga porcję, ogląda wącha... Facet robi się zielony... Wtedy lekarz wkłada łyżeczkę do ust, mlaska, uśmiecha się. Facet ma już żołądek w gardle.
Nagle lekarz przełyka i podsuwa łyżeczkę pacjentowi z pytaniem:
- Poczęstuje sie pan?
Pacjent energicznym ruchem głowy zaprzecza: y-y. Wtedy lekarz rzuca z triumfem:
- Mamy pierwszy objaw!
Po czym zapisuje w zeszycie: BRAK ŁAKNIENIA

ICARIUM
23-10-2004, 18:39
http://www.geocities.com/asianprince_213/ - PRZEKOLEŚ!

Pewnego pięknego dnia jechał na rowerku czerwony kapturek. W pewnym momecie wyskoczył z krzaków wilk i połamał rowerek. Czerwony kapturek szedł i płakał, aż spotkał go niedźwiedź i zapytał kto mu to zrobił. Czerwony kapturek wiele nie myśląc powiedziała kto. Niedźwiedź zdenerwowany złapał wilka wpierdolił mu i kazał mu zespawać ten rowerek. Na drugi i trzeci dzień było tak samo. Aż czwartego dnia czerwony kapturek pyta wilka czemu ma takie wielkie oczy, a wilk na to: -Od spawania kurwa, od spawania.

-jak z murzyna zrobic rosline ??
-obciac mu jaja......
powstanie :
czarny bez

ICARIUM
27-10-2004, 16:59
Stewardesa dostala polecenia od kapitana,by w sposob
dyplomatyczny i delikatny poinformowala pasazerow o tym,
ze samolot ma awarie i za kilka chwil sie rozbije.Stewardesa
wychodzi do pasazerow i pyta:
-Czy wszyscy maja paszporty?
Pasazerowie z entuzjazmem odpowiadaja:
- Taaak!
- W takim razie niech wszyscy je podniosa i zamachaja do mnie.
Pasazerowie podnosza paszporty w gore i radosnie machaja.
- A teraz wszyscy rolujemy paszporty nad glowa, rolujemy...
ciasniutko,ciasniutko...
Pasażerowie entuzjastycznie zwijaja dokumenty, ciasniutko...
- A teraz niech wszyscy wsadza sobie je gleboko w dupe,
zeby zwloki dalo sie latwo zidentyfikowac.....

Xirios
29-10-2004, 23:06
Laboratorium z chemii. Studentka do koleżanki:
- Co robisz?
- Ekstrahuje...
- Naprawdę? Zrób mi dwa...

Zatrzymuje policjant studenta, legitymuje go, otwiera dowód i czyta:
- Widzę, że nie pracujemy.
- Nie pracujemy - potwierdza student.
- Opieprzamy się... - mówi dalej policjant.
- Ano, opieprzamy się - potwierdza student.
- O! Studiujemy... - rzecze policjant.
- Nieeee, tylko ja studiuję. - odpowiada student.

Jakie są trzy największe kłamstwa studenta?
- Od jutra nie piję;
- Od jutra się uczę;
- Dziękuję, nie jestem głodny...

W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracy. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie, aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się:
- Lew, lew, ratunkuu!!!
Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje:
- Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą!

Idzie niedźwiedź przez las i widzi na drodze jeża, który coś sobie zajada:
- Co jesz? - pyta niedźwiedź.
- Co niedźwiedź? - odpowiada jeż.
Niedźwiedziowi zrobiło się trochę głupio, więc postanowił zapytać inaczej:
- Co jesz jeżyku?
- Co niedźwiedź misiu?

Raven
30-10-2004, 10:44
Te o studentach wymiatają :) macie mój:

Jest dobrze zakrapiana alkocholem imprez, po krótkim czasie doszedł sex grupowy. Po 9 miesiącach pewnej parze rodzi się dziecko, gdy podrosło pyta się ojca:
- Tato, no bo ty jesteś biały, mam biała, a ja czarny, dlaczego?
- Zamknij się bambusie i ciesz się, że nie szczekasz.

RoDaN|SQD
30-10-2004, 10:46
Przychodzi Jas do domu i mówi:
- Mamo , wszystkie dzieci sie ze mnie smieja, ze smierdze trupem...
- Mamo...
- ...
- Mamo!
- ...
- No Mamo!

Xirios
31-10-2004, 11:05
Bóg postanowił sprawdzić we wrześniu, co też porabiają studenci. Zesłał więc na ziemię anioła, ten posprawdzał i wraca z raportem:
- Studenci medyka się uczą, studenci uniwereka piją, studenci polibudy piją.
Następną kontrolę zrobił w listopadzie:
- Studenci medyka ryją, studenci uniwereka zaczynają się uczyć, studenci polibudy piją.
Styczeń:
- Studenci medyka kują, aż huczy, studenci uniwereka ryją, studenci polibudy piją.
Początek sesji. Anioł wraca z ziemi i mówi:
Panie Boże, studenci medyka ryją dzień i noc, studenci uniwerka ryją dzień i noc, studenci polibudy się modlą.
A Bóg na to:
- i ci właśnie zdadzą!

----------

Humor ze studenckich kolokwiów (informa):

1. Proszę napisać, czym jest system operacyjny.

Systemem operacyjnym jest Windows. Jest trzeci w hierarchii. Jest jądrem komputera. Graficzny system opiera się na fraktalach.

2.Proszę napisać, jakie są funkcje systemu operacyjnego.

Ułatwienie pracy użytkownikowi komputera przez ukrywanie wad sprzętowych.

3.Proszę napisać, jakie są funkcje systemu operacyjnego.

System operacyjny ukrywa przed użytkownikiem wady sprzętowe.

4.Proszę napisać, jakie są funkcje systemu operacyjnego.

Przyjmuje zalecenia komputera (użytkownika) i wykonuje je, potem informuje o rezultatach, zwłaszcza o błędach wykonania.

5. Proszę napisać, czym jest system operacyjny.

System operacyjny jest to połączenie wszystkich urządzeń w komputerze w celu dobrym zarządzaniem ich.

6. Proszę opisać różnice między stało- i zmnienno-przecinkową postacią zmiennych.

Integer - 16 bitowa liczba całkowita ( 2 rzędy pamięci ).

7. Proszę opisać różnice między stało- i zmnienno-przecinkową postacią zmiennych.

Double procesing - 64 bitowa informacja składająca się z 8 bajtów, w tym jeden bajt pamięci.
Procesing - 32 bitowa informacja która składa się z 4 bajtów w tym 1 bajt pamięci, 8 wychodzących i 23 przychodzące.

8. Proszę opisać różnice między stało- i zmnienno-przecinkową postacią zmiennych.
----------------
Zatrzymuje policjant studenta, legitymuje go, otwiera dowód i czyta:
- Widzę, że nie pracujemy.
- Nie pracujemy - potwierdza student.
- Opieprzamy się... - mówi dalej policjant.
- Ano, opieprzamy się - potwierdza student.
- O! Studiujemy... - rzecze policjant.
- Nieeee, tylko ja studiuję. - odpowiada student.
----------------
Krótki przewodnik po religiach świata...

Taoizm - Zdarza się wdepnąć w gówno
Konfucjonizm - Konfucjusz powiada: "zdarza się wdepnąć w gówno".
Islam - Jeśli wdepnie się w gówno to jest to wola Allacha
Buddyzm - Jeśli wdepnie się w gówno, to nie jest to gówno.
Katolicyzm - Wdeptujesz w gówno, bo jesteś grzeszny.
Kalwinizm - Wdeptujesz w gówno, bo się opieprzasz.
Judaizm - Dlaczego w to gówno wdeptujemy właśnie my ?
Luteranizm - Jeśli wdeptujesz w gówno, uwierz, a nie wdepniesz więcej.
Prezbiterianizm - Jeśli ktoś ma wdepnąć w gówno, to niech to nie będę ja.
Zen - Czym jest gówno ?
Jezuityzm - Jeśli wdepniesz w gówno i nikt tego nie poczuje, to czy onna prawdę śmierdzi?
Christian Science - Jeśli wdepniesz w gówno, nie przejmuj się - to samo przejdzie.
Hedonizm - Jeśli wdepniesz w gówno - raduj się.
Adwentyści Dnia Siódmego - Jedynie w soboty nie wdeptuje się w gówno.
Hare Krishna - Równo w gówno. Rama, rama, om, om...
Rastafarianizm - Sztachnijmy się tym gównem.
Hinduizm - Wdeptywało się już w to gówno.
Mormonizm - Wdeptywało się już w to gówno i wdeptywać się będzie.
Ateizm - Nie ma w co wdepnąć.
Agnostycyzm - Może jest w co wdepnąć, a może nie.
Stoicyzm - No i wdeptuje się w gówno. Co z tego ? Nie rusza mnie to.
Świadkowie Jehowy - Wpuść nas, a powiemy ci, dlaczego wdeptuje się w gówno.

RoDaN|SQD
31-10-2004, 13:18
Katolicyzm - Wdeptujesz w gówno, bo jesteś grzeszny
pro powiem :D :D :D :D

RoDaN|SQD
02-11-2004, 20:20
może i było bo stare ale ...

Facet czeka przed oddziałem położniczym by zobaczyć swego potomka, który właśnie miał przyjść na świat... Siedzi cały w nerwach, nagle drzwi otwierają się i wychodzi lekarz z niosąc dziecko. Podchodzi do faceta i już ma podać mu dziecko, gdy nagle upuszcza je na podłogę. Facet przerażony, lekarz szybko schyla się i podnosi dziecko z takim rozmachem, że uderza nim jeszcze o kaloryfer i parapet. Ojciec dziecka jest już biały z przerażenia a rozbawiony lekarz mówi:
- Żartowałem! I tak zmarło przy porodzie....

YouZacK
05-11-2004, 13:10
Ludzie dzielą się na 10 kategorii:
- ci, którzy rozumieją kod binarny
- ci, którzy go nie rozumieją

YouZacK
06-11-2004, 13:21
Najlepsze koła myśiwskie umówiły się na wspólne polowanie. Wieczorem, po całym dniu wyjatkowo owocnych łowów, wszystkie upolowane zwierzęta złożono na jedną stertę i rozpoczęto balowanie (ognisko, bigos, wódeczka). W pewnym momencie jeden z myśliwych wpadł na pomysł aby urządzili zawody, które polegałyby na tym że będą sobie pokolei zawiązywać oczy, podchodzić do ubitych zwięrząt, wyciągać jedno, mówić co ta za zwierzę i jak zostało zabite. Pomysł wszystkim się spodobał więc zawiązali pierwszemu oczy. Ten był po paru głębszych więc chwiejnym krokiem podszedł, wyciągnął zwierzę. Po chwili oględzin "dotykowych" mówi:
- Sarna, dubeltówka, z 30 metrów.
Kolej na drugiego. Po omacku wyciągnął zwierzę, pomacał i mówi:
- Zając, śrutówka, z 20 metrów.
Wszyscy są pod wrażeniem, biją brawo. Trzeci z myśliwych był najbardziej zawiany. Zawiązali mu czy. Ten zataczając się idzie do sterty zwierzyny. Podknął się jednak i wyrąbał jak długi. Przewrócił się w taki sposób, że ręka wpadła mu pod sukienkę żony prezesa kółek mysliwskich. Zaczyna badanie. Tak maca, maca skupia się i mówi:
- Jeż, saperką, z bliska.

Maksym
06-11-2004, 15:10
Ludzie dzielą się na 10 kategorii:
- ci, którzy rozumieją kod binarny
- ci, którzy go nie rozumieją

O co chodzi w tym kawale bo go nie jarze :p

Xirios
06-11-2004, 15:11
Chodzi tu chyba o dwa typy cyfr w kodzie : 0 i 1

Kontroler wchodzi do autobusu i mówi:
- Bileciki!
Pasażer:
- Trąbka!
- Jaka trąbka?
- A jakie bileciki?
-------
Kontroler sprawdza gościa:
- Poproszę bilet.
- Ależ proszę bardzo.
Gosciu podaje kontrolerowi nieskasowany bilet.
- Nie, nie. Bilet musi być skasowany.
- Aaaaaa... to nie mam.
- No, to będzie trzeba zapłacić karę... Dowodzik proszę.
- Niestety... Nie mam przy sobie.
- Hmmmm... A może ma pan coś ze zdjęciem?
- Tak, mam sieciówkę.
--------
Są 4 rodzaje szefów: szef-pedał, szef-niepedał, szef-superpedał i szef-superpedał-czarodziej. Szef - pedał mówi: - Ja Pana zaraz wypieprzę ! Szef - niepedał: - Nie będę się z Panem pieprzył ! Szef-superpedał: - Ja was wszystkich wypieprzę ! Szef - superpedał - czarodziej: - Ja was wszystkich wypieprzę, nawet nie będziecie wiedzieli kiedy !

--------
Dyrektor prosi sekretarkę, by napisała ogłoszenie, że zabranie odbędzie się we wtorek. Po jakimś czasie sekretarka pyta:
- Panie dyrektorze, jak się pisze wtorek? Czy na końcu jest "K" czy "G"?
Dyrektor idzie do biblioteczki.
- Przeszukałem w słowniku hasła na "F" i nie znalazłem słowa wtorek! Niech pani napisze, że zebranie odbędzie się w środę.

NOX5TRON
06-11-2004, 22:40
idze sobie zajac, patrzy stoi flacha i mowi- o jak dobrzejest co wypic.
ale idze zaraz lisica, zaglada w krzaki a tam zajac z wodka- o jest co wypici jest zagrycha, ale zaraz zaglada li i patrzy i mowi- o jest co wypic, jest i zakaska iladna dupcia do wyruchania, ale zaraz nad cały mtowarzychem pojawia sie niedzwiedz i mowi. o ja kdobrze, i wodzia jest, i zakąska i dupcia inawet jest komu w morde przylac

YouZacK
08-11-2004, 00:10
Murzyn na pustyni złapał w mirażu złotą rybkę.
Rybka mówi: wypuść mnie to spełnię twoje 3 życzenia.
Murzyn mówi: chcę być biały, mieć dużo wody i chcę mieć dużo dup.
PUK i rybka zmieniła go w kibel

================================

Międzynarodowa wycieczka przyjeżdża pod Niagarę, największy wodospad na świecie:
- Ooo God, it's wonderfuuuul....
- Ooo mein Gott, das ist wuuuuuunderbar....
- Gospodin, eto priekrasnojeeee
- O kurwa, ja pierdoleeee....

=================================

Co by było gdyby Ziemia kręciła się 30 razy szybciej?
- Codziennie dostawalibyśmy pensje, ...a kobiety by się wykrwawiły.

=================================

Nauczycielka poleciła napisać dzieciom po kilka zdań
ale tak, by użyć w nich sformułowania "MATKA JEST TYLKO JEDNA"
Następnego dnia dzieci czytają:
Jako pierwszy Adaś:
"Rodzinę swą należy szanować, ale najbardziej
swoją mamę bo matka jest tylko jedna."
Następnie Małgosia:
"Ojczyznę swą trzeba kochać, bo ojczyzna
jest jak matka a matka jest tylko jedna"
I na koniec czyta Jasiu:
"Gdy wróciłem ze szkoły mama zawołała przepitym głosem
-Janku przynieś mi z lodówki dwie flaszki Czystej i coś na zęba
Otwieram lodówkę i wołam
-Matka!!! Jest tylko jedna!

==================================

Podczas romantycznego wieczoru chłopak dobiera sie do dziewczyny. W końcu wkłada jej reke w majtki i czuje cos mokrego. Pyta:
- Co, okresik?
A dziewczyna odpowiada:
- Nie, sraczka

===================================

Jasiu idzie z Małgosią przez las
W pewnym momencie Małgosia mówi:
- Idziemy tak już dwie godziny a Ty nawet nie próbowałeś zrobić mi krzywdy...
- Ależ Małgosiu ja bardzo Cię lubię i nie zrobię Ci krzywdy - odpowiada Jasio
- A gdybym tak Cię bardzo poprosiła, żebyś zrobił mi krzywdę
- Nie Małgosiu, nie mogę Cię skrzywdzić
- Ale ja Cię tak bardzo proszę, zrób mi krzywdę jeśli mnie kochasz
- No jeśli tak bardzo chcesz...
I wtedy... złamał jej rękę i nogę

==================================

Idą trzy panienki przez sawannę. Nagle zza krzaków wyłania się lew; panny - niewiele myśląc - zaczynają uciekać, lew - za nimi.Już je doganiał, ale dobiegły do jakiegoś drzewa i zaczynają się wspinać. No, ale która dziewczyna potrafi chodzić po drzewach. Wdrapały się trochę, złapały najniższej gałęzi i wiszą. Lew usiadł spokojnie pod drzewem i czeka. Po 15 min. jedna z nich nie wytrzymała i spadła. Lew zjadł. Dwie godziny później drugiej ręce zdrętwiały, osłabła i spadła. Lew zjadł. Trzecia dzielnie wisi, ale ile można wisieć na drzewie? Też nie wytrzymała i ... spadła. Lew zjadł.
Jaki z tego morał?
Każda dziewczyna prędzej czy później się puści.

=================================

Ostatnia Wieczerza. Pan Jezus gada, gada, popija wino, gdy skonczyl
bierze Piotra na strone i mówi:
- Piotrze, mam 33 lata. Jutro zgine. Przezylem w swoim zyciu wszystko,
co zdolny jest czlowiek przezyc. Glód, dostatek, milosc, nienawisc, uzdrawialem, nawracalem, zwiedzilem swiat wzdluz i wszerz, poznalem rózne tradycje, kultury, jadlem wspaniale jedzenie... Ale nigdy nie bylem z kobieta.
- Jezu, alez przeciez mozesz to nadrobic.
- Alez Piotrze, ja nie wiem, co sie robi z kobieta...
- To ja ci powiem. Widzisz tamta laske? - Piotr wskazal na piekna niewiaste nieopodal - wezmiesz ja na góre, do pokoiku, rozbierzesz najpierw siebie, potem ja... a potem jak kazdy mezczyzna bedziesz wiedzial co robic.
Jezus posluchal rad Piotra i zabral niewiaste do pokoju na górze.Po chwili kobieta nago wybiegla z pokoju z krzykiem. Wychodzi Jezus,zapina spodnie... Piotr podchodzi i pyta: - Jezu, cóz sie stalo? Czemuz ta niewiasta uciekla krzyczac, bez odzienia?
- Wlasnie sam nie wiem
- Jezu, czy zrobiles tak, jak powiadalem?
- Oczywiscie. Wzialem ja na góre, rozebralem najpierw siebie, potem ja...
Po czym patrze, a ona ma rane cieta w kroczu. Wiec... uzdrowilem!!!

===================================

Pewnego dnia żona wysłała męża do sklepu po ślimaki. Facet kupił potrzebne produkty, ale przy ladzie zobaczył piękną kobietę. Od słowa do słowa, poszli do niej i wylądowali w łóżku.
Rano facet budzi się, ubiera, bierze ślimaki i idzie do domu. Staje pod drzwiami, puka i ciągle nie wie, co powiedzieć żonie. Słyszy, że kobieta już podchodzi, otwiera drzwi i w ostatniej chwili wpada mu do głowy pomysł. Wysypuje ślimaki na wycieraczkę
i mówi:
- No, chłopaki, jesteśmy na miejscu. Wchodzimy, wchodzimy!

====================================

Lekarz do baby -Mam dla pani złą wiadomość.Ma pani nowotwór.Polecam kąpiele błotne.
-I to pomoże panie Doktorze?
-Nie ale niech się pani przyzwyczaja do ziemi.

=====================================

W małym mieście uciekły zwierzęta z zoo. Gonią ludzi po ulicach, wszyscy biegną a kulawy zaczyna odstawać do tyłu. Ludzie krzyczą do krokodyla: "kulawego, kulawego" A kulawy im na to- "co kulawego, krokodyl wpierdoli kogo będzie chciał"

======================================

14 lipca 1410 roku w przeddzień sławnej bitwy pod Grunwaldem.
Wojska polskie i krzyżackie podobnie jak ich wodzowie, Jagiełło i Urlich von
Jungingen sobie popili. Na drugi dzień kiedy miała się rozegrać bitwa
wszyscy mieli kaca i nikt nie miał sił na walkę. Wodzowie uradzili, że
wystawiają po jednym zawodniku z każdego obozu, a ci będą bili się na smierć i
życie, który wygra, to jego państwo będzie również wygrane. Krzyżacy wystawili
ogromnego rycerza w zbroi, z tarczą, piką, hełmem z pióropuszem itp., na wielkim koniu okutym również w końską zbroję. Jagiełło wszedł do polskiego obozu i zapytał:
- Kto z Was dzielni wojowie zmierzy się z tym rycerzem?
Z obozu doszły go tylko jęki skacowanych wojów. Nagle podniósł się 80-letni dziadunio i mówi:
- Ja pójdę, Wasza Wysokość
Jagiełło domyślając się, że bitwa i tak jest już przegrana zgodził się na to.
Polacy wystawili dziadka, który ledwo trzymał ogromny miecz cały się trzęsąc. Kiedy polscy rycerze zobaczyli, że Krzyżak naciera z impetem na dziadka zaczęli krzyczeć:
- Dziaaaadeek w nooogiii! W nooogiii dziaaaadeek
Zakotłowało się, w powietrze zbiły się tumany kurzu kiedy Krzyżak dopadł dziadunia. Gdy kurz opadł, wszyscy spojrzeli na pole walki, a tam leżal Krzyżak z odrąbanymi nogami, nad nim dziadek trzęsąc sie mówił:
- Masz kurwa szczęście, że krzyczeli "w nogi" bo bym Ci łeb upierdolił!

=====================================

Dziennikarka skierowana do biura w Jerozolimie zajmuje mieszkanie z oknami skierowanymi na historyczną Ścianę Płaczu. Każdego dnia kiedy spogląda przez okno, widzi starego Żyda z brodą energicznie się modlącego. Ponieważ z
pewnością jest on dobrym tematem na wywiad, dziennikarka udaje się w pobliże ściany i przedstawia się staruszkowi.
Zadaje pytanie:
- Przychodzi pan każdego dnia do ściany, od jak dawna Pan
to robi i o co się modli?"
- Przychodzę tutaj, by się modlić każdego dnia od 25
lat. Rano modlę się za pokój na świecie i za braterstwo ludzi. Idę do domu, piję filiżankę herbaty, wracam i modlę się o wyeliminowanie chorób i zaraz z ziemi. I o to co bardzo, bardzo ważne, modlę się o pokój i zrozumienie między Izraelczykami i Palestyńczykami."
Dziennikarka jest pod ogromnym wrażeniem.
- I jak pan czuje się z tym, że przychodzi tutaj każdego dnia przez 25 lat i modli się za te wspaniałe
rzeczy?" - pyta.
- Ehh droga pani, jakbym mówił do ściany.

====================================

Jak nastraszyć murzyna?
Wziąć go na aukcję.

===================================
- Wnusiu jak nazywa się ten Niemiec, który mi wszystko chowa?
- Alzheimer, dziadku

====================================

Facet lekko na bani wraca do domu. Zona od razu, sra-ta-ta-ta, pijak, tylko
wodka ci w glowie... Facet siega do kieszeni, wyciaga kartke i mówi:
- OK, przynioslem test, zara zobaczymy jaka ty obeznana i kulturalna
jestes!
Zona:
- Zobaczymy, czytaj.
- Taaak, pytanie pierwsze. Podaj jakies dwie waluty.
- Ha, no chociazby dolar i euro.
- Dobra, podaj dwa typy srodków antykoncepcyjnych.
- Jejku, moge ci co najmniej 10 podac.
- Wierze. Pytanie trzecie. Podaj mi 2 rzeki w Islandii... Milczysz? Ha,
wiedzialem! Oprócz szmalu i seksu,zadnych zainteresowan!

=================================

Kowalski wpada do szpitala, bo jego żona rodzi. Widzi położną i pyta:
- No i jak?
- Ma pan trojaczki. - Kowalski strasznie dumny:
- Ma się rurę, co!?
- Może i ma, ale trzeba by ją przeczyścić, bo wszystkie czarne......

YouZacK
08-11-2004, 00:13
Po parku wieczorem spaceruje sobie mala dziewczynka z pieskiem. Spaceruje, podspiewuje, podchodzi do niej nagle zaciekawiony ksiadz i zagaja:
- Dzien dobry dziewczynko. A nie boisz sie tak sama chodzic po parku?
- Nieee - rzecze na to dziewczynka.
- A ile ty masz dziewczynko latek?
- Cztery.
- A jak ty masz dziewczynko na imie?
- Platek.
- Platek? Coz za specyficzne i oryginalne imie! Jak to sie stalo, ze rodzice nie nazwali Cie Basia albo Marysia tylko wlasnie Platek?!
Opowiesz mi?
- To bylo tak. Kiedy moi rodzice sie poznali od razu wiedzieli, ze bardzo sie kochaja i ze beda sie kochali zawsze. To wlasnie w tym parku, o! pod tamtym drzewem cztery lata temu moj tata poprosil moja mame o reke, moja mama sie zgodzila, a potem zaczeli sie kochac. Ich nagie ciala przytulone do siebie w milosnej ekstazie porwal wir namietnosci, a ze byla wlasnie wiosna platki spadajace z drzewa okryly ich romantyczna pierzyna... Tak powstalam ja i tak powstalo moje imie!
- Och jakie to romantyczne!
A to Twoj piesek?
- Tak.
- A jak ma na imie?
- Piggy
- Coz za specyficzne imie dla psa! A dlaczego Twoj piesek wabi sie Piggy?
-Bo rucha swinie!

=====================================

Lezy dziadek z babcia w lozku. Babcia zaczela robic loda dziadkowi .robi ,robi nagle przerwa ,poszla do kuchni , przyszla i kontynuluje, znowu troche powalczyla i znowu poszla do kuchni .Sytuacja powtorzyla sie pare razy , dziadek zdenerwowany mowi:
-Co ty caly czas wychodzisz do tej cholernej kuchni!!!
-a bo masz tyle sera ze musze przegryzac chlebem .

======================================

Pewnego razu autobus z zakonnicami spadł w przepaść i oczywiście
wszystkie zginęły. Stoją wiec w kolejce do nieba i czekają, aż
Sw. Piotr skończy zadawać im pytania: "siostro Karen, czy miała
siostra kiedyś kontakt z penisem?" "-tak, raz dotknęłam główki
koniuszkiem palca"
"Dobrze - włóż palec do wody świeconej i możesz wejść.
Siostro Elżbieto, czy miała siostra kontakt z penisem?"
"-tak, raz przyczyniłam się do wytrysku i miałam całą rękę w spermie"
"Włóż zatem dłoń do wody świeconej i możesz wejść".
W tym momencie w kolejce zrobiło się wielkie poruszenie i jakaś zakonnica
zaczęła się
przepychać do przodu.
"Siostro siostro - czemu siostra tak pędzi?" "Jeżeli mam się napić
tej wody, to wole to zrobić zanim siostra Joanna włoży tam tyłek.

==================================

W mieszkaniu dzwoni telefon. Facet podnosi słuchawkę i słyszy:
-Halo! Czy to numer 444 44 44?
-Tak, a o co chodzi?
-Czy mógłby pan zadzwonić na pogotowie, bo mi się palec w czwórkę wkręcił...

===================================

Komisja lekarska stwierdzila, ze Papiez jest na skraju. Jedynym co moze go wyleczyc jest najzwyklejsze w swiecie dymanie. Zastanawiaja sie co zrobic. W sumie celibat obowiazuje... Poszli do Papy i pytaja co robic... Ten sie spojrzal i mowi.
- Ok zgadzam sie, ale mam pare warunkow.
- Jakich ?
- Musi byc glucha.
- Alez Papa, dlaczego ?
- No bo przeciez nie moze slyszec z kim jest w lozku
- No fakt.. racja - komisja zgodzila sie.
- Drugi warunek... Musi byc niewidoma.
- Ale dlaczego ?
- Debile... przeciez nie moze mnie zobaczyc...
- Fakt... racja... Cos jeszcze ? - zapytala komisja.
- Tak.... musi miec wielkie cycki.
- A to dlaczego ? - spytali zdzwieni.
- Bo lubie.

===================================

... Pewnego razu czołgiści zakładali nowe gąsienice na czołg. Cały dzień pracowali w pocie czoła. Nagle niewiadomo skąd przyleciała wróżka i zapytała:
- Co robicie, chłopcy
- A, pierdolimy się z tym
- A chcecie tak naprawdę się popierdolić?
- No oczywiście!
Wróżka machnęła różdżką i od czołgu odpadła wieża...

====================================

Dwie małpy jedzą banana. Nagle jedna odzywa się do drugiej:
-Dlaczego twój banan jest taki brązowy?
-Bo ja jem go już drugi raz -odpowiada.

==================================

Facet budzi się koło 13.00. na potwornym kacu. Patrzy, na stole cztery schłodzone butelki piwa i list następujacej tresci:
"Kochanie, wypoczywaj, jakbys czegos potrzebował to zadzwon, zwolnię się z pracy i przyjadę. Twoja kochajaca żona"
On na to pyta syna co się stało, czy wrócił wczoraj z kwiatami, pierścionkiem lub czymś w tym rodzaju, bo nic nie pamięta. Syn na to:
- Coś ty, przyszedłes o piatej nad ranem kompletnie pijany, awanturowałeś się, a gdy matka sciągała ci spodnie powiedziałeś:
"Spierdalaj ty stara kurwo, ja jestem żonaty".

===================================

W aptece kolejka do okienka. Podchodzi facet, kupuje butelke oleju rycynowego i wypija na miejscu. Ludzie z kolejki, bardzo zaciekawieni co sie stanie wyslali za nim chlopca. Chlopiec po powrocie relacjonuje:
- Najpierw szedl normalnie. Potem szedl szybciej. Potem zaczal biec a potem machnal reka i zaczal isc normalnie.

====================================

Facet przychodzi do baru z małą małpką na ramieniu, zamawia drinka i gdy pije to małpka zaczyna skakać po całym barze. Podkrada oliwki z baru i je zjada. Następnie bierze pokrojone cytryny i je również pałaszuje. potem wskakuje na stół bilardowy bierze jedną bilę i ku zdumieniu wszystkich jakoś ją połyka. Barman krzyczy do faceta:
- Widział pan co zrobiła pańska małpa?!
- Nie, co?
- Właśnie zjadła jedna bilę z mojego stołu bilardowego!
- Tiaa, to mnie nie dziwi, ona je wszystko w zasięgu wzroku, łajdaczka.
Przepraszam, zapłacę za wszystko. Gościu kończy drinka, płaci i wychodzi z małpką. Dwa tygodnie później znowu przychodzi do tego samego baru, z małpką na ramieniu, zamawia drinka a małpa zaczyna znowu hasać po barze.
Kiedy kończy drinka, małpka znajduje wisienke na talerzyku. Bierze ją, wsadza sobie w tyłek, wyjmuje, a nastepnie zjada.
Barman jest wyraźnie zdegustowany:
- Widział pan co zrobiła tym razem?!
- Nie, co?
- Hmm, wzięła wisienkę, wsadziła sobie w tyłek poczym zjadła!
- Tiaa, to mnie nie dziwi, ona je wszystko w zasięgu wzroku ale odkąd połknęła bilę, najpierw wszystko mierzy.

Azrael
10-11-2004, 11:29
Pytanie:
Po co hiphopowcy chodza do lasu?
Odpowiedz:
Poziomki

spenalzo
10-11-2004, 12:04
O co chodzi w tym kawale bo go nie jarze :p
Chodzi o to, że 10 binarnie to jest 2 dziesietnie ;)

Neo^S
10-11-2004, 13:21
Siedzą dwie blondynki w restauracji. Jedna mówi do drugiej:
- Ale zaśmierdzialo gównem.
Druga na to:
- Przepraszam odbilo mi się!
<hahahahahahahahaha> :naughty:

edit: w trzech zdaniach 5 ortów ;) Musiałem poprawić / Piter

Xirios
12-11-2004, 09:47
========

Maluchy w przedszkolu:
- A mój wujek jest biskupem, i wszyscy mówią do niego "ojcze"!
- A mój wujek jest kardynałem, i wszyscy mówią do niego "eminencjo"!
- A mój wujek jest bardzo gruby i wszyscy mówią do niego "O, Boże"!

========
- Kaziu jaka to część mowy "małpa"?
- Jest to czas przeszły od rzeczownika człowiek
========
Jasiu - pyta sie pani - biorąc pod uwagę twoje lenistwo, jakim zwierzęciem chciałbyś być?
- Wężem.
- A dlaczego?
- Bo leże i idę...
========
Hrabia czyta gazetę.
- Janie, czy tramwaje jeżdżą po dachach?
- No nie panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi.
- No to dlaczego tutaj napisali, ze tramwaj potrącił kominiarza?
========
Rankiem, po hucznej zabawie:
- Janie!
- Tak?
- Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają się do góry?
- Nie...
- Cholera, znów przywieźli mnie w bagażniku...
========

skyter
12-11-2004, 15:53
Dwóch facetow spi w jednym luzku i nagle jeden mowi do drugiego:
Janek, walisz gruche???
Noo
A mozesz walic swoja???
:DDD

Carlos
12-11-2004, 16:03
widzę, że ten temat jest nieśmiertelny :D:D

skyter dobre :D:D

----------------

Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela". Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy.
- Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100...
- Żeby Ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary!...

Daemon
12-11-2004, 16:14
Siedzą dwie blądynki w restauracj jedna mówi do drógej
-ale za śmierdzialo gównem
dróga na to
-przepraszam odbilo mi się!
<hahahahahahahahaha> :naughty:
To ty kalinoś ? :D

tank33
12-11-2004, 16:56
Św. Mikołaj przyjeżdza do Etiopii i pyta się okolicznych dzieci:
- A byliście grzeczne??
Na co dzieci:
- Tak!!!!!!!
No to mikołaj dalej:
- A byliście słuchane??
Na co dzieci:
- tak!!!!
no to mikołaj pyta dalej:
- A jadłyście obiadki???
Na co dzieci:
- Nie.... :(
A mikołaj:
- ooo jak nie to prezentow nie będzie.... :D:D:D

skyter
12-11-2004, 17:08
Ksiądz pyta na religii Jasia:
- Jasiu, gdzie mieszka Bóg?
A Jasiu na to:
- W mojej łazience.
- A czemu tak uważasz?
- Bo jak rano siedzę w łazience to mama woła: \"Boże! Siedzisz tam jeszcze???\"
/ carlos :*

skyter
13-11-2004, 10:46
Klatka schodowa. Wchodzący na górę człowiek widzi małą dziewczynkę, która stoi pod czyimiś drzwiami i usiłuje dosięgnąć dzwonka.
- Poczekaj, dziecko, pomogę ci! - mówi facet i naciska dzwonek. Na to dziewczynka:
- Nie wiem, jak pan ale ja teraz spierdalam!

next [;

Idą dwa penisy przez miasto. Staja na pasach, patrzą, a po przeciwnej stronie stoi wibrator. Na to jeden penis do drugiego:
- Ty, patrz, cyborg!

jeszcze jeden ;p

Przyszedł facet do burdelu
- Dzień dobry, chcialbym zamówić sobie panienkę.
- Proszę, tu jest cennik - mowi burdelmama.
- Ale ja nie mam tyle pieniędzy...
- Niech pan pokaże ile ma.
- ...
- Uuuu, za tą forse to żadnej panienki pan nie dostanie, jedynie może być pan Marian
- No jak ma być to niech będzie - odparl facet.
Zeszli do kotlowni, do palacza Mariana
- Panie Marianie, klient do pana!
Pan Marian odstawil wiadro z węglem, szufle, zdjąl spodnie i wypiął się w strone klienta. Klient spojrzał z niesmakiem na brudnego tlustego i zarośniętego Mariana, próbuje się do niego dobrać, ale nie bardzo wie jak.
Mówi więc:
- Ty, może byś mi pomógł?
Na co Marian odwrócił głowę, wypluł papierosa, zatrzepotał rzęsami i powiedział ochrypłym basem:
- KOCHAM CIĘ...

hehe, oł rajt nał isynt dat fan?? [;

- Co mają wspólnego fundusze z Unii Europejskiej i kosmici?
- Ciągle o nich słyszysz, ale nigdy nie widziałeś.

koniec, jak sobie coś jeszcze przypomne to zapodam [; btw. pamietajcie o rep power :>

RoDaN|SQD
13-11-2004, 10:51
Dwoch 10 letnich chlopcow oglada slub w kosciele. Jeden mowi:
- Patrz jaki zaraz bedzie czad.
Podlatuje do Pana Mlodego i krzyczy:
- TATO! TATO!

---===============================---

Rozmawiają dwie Rosjanki. Jedna się pyta drugiej:
- Jaki rodzaj seksu preferujesz?
- Ja lubię po bożemu - odpowiada - a ty?
- Ja uwielbiam kochać się "na rodeo".
- "Na rodeo"? O co w tym chodzi?
- Na początku, kocham się w pozycji na jeźdźca, potem po 20 sekundach mówię, że mam AIDS i próbuję się utrzymać.

---=======================================---

Nieśmiały chłopak dostrzegł przy barze piękną dziewczynę.
Podszedł do niej i zapytał cicho:
- Czy możemy chwilę porozmawiać?
Dziewczyna wrzasnęła:
- Nie chcę iść z tobą do łóżka!!!
Wszyscy w barze się obejrzeli, a speszony chłopak chyłkiem
wrócił do stolika. Po chwili dziewczyna podchodzi do niego i
przeprasza:
- Jestem studentką psychologii i badam, jak ludzie
zachowują się w kłopotliwych sytuacjach. Na to chłopak,
ile sił w płucach:
- Dwie stówy ci nie wystarczą?!!

---=====================================---

Rozmowa dwóch facetów:
- Dlaczego na swoją żonę mówisz flanelciu ?
- To zdrobnienie ...
- ?!?! Od czego ???
- Ty szmato ...

---=====================================---

Rosyjscy naukowcy po wielu latach badań ustalili, że gdyby całą wodę ze wszystkich oceanów, mórz, jezior, rzek, stawów, strumyków i wodę zawartą w atmosferze wpuścić do rurki o średnicy 1 cm, to ta rurka musiałaby mieć taką długość, że ja pierdolę.

--=======================================---

-Name?
-Abu Dalah Sarafi.
-Sex?
-Four times a week.
-No, no, no..... male or female?
-Male, female...... sometimes camel.......

--=======================================---

- Poszedłem wczoraj z żoną do ZOO.
- I jak?
- Nie wzięli...

--=======================================---


Co zrobić żeby baba darła morde jeszcze 30 minut po orgaźmie ???
Wytrzeć fujare w firanke :D :D :D :D


** Prawdziwy seks - to taki, po którym nawet sąsiedzi wychodzą zapalić...

Siuku
13-11-2004, 11:35
Idzie sobie chłopczyk przez park i widzi ławkę, usiadł na niej krzyczy- ja pierdo*!! ,
-obok przechodzi dziewczynka i pyta dlaczego tak klnie
-usiądź obok to ci powiem (chłopczyk)
-dziewczynka usiadła, on szepnął jej cos do ucha a ona krzyczy - no ja pierdo*!!
-przechodziła obok starsza kobieta i zwraca dziewczynce uwagę i pyta co się stało
-niech pani usiądzie obok –mówi dziewczynka i szepcze cos pani do ucha
-pani na to- jaaaa pierdo*!!
-podchodzi ksiądz karci starszą kobietę ze nieładnie tak przeklinać przy dzieciach
-kobieta na to żeby usiadł obok szepnęła mu coś od ucha.
-a ksiądz na cały głos - no nie ja pierdo*!!, nie mogliście wcześniej powiedzieć że ta ławka jest świeżo malowana??!!

Xirios
13-11-2004, 12:19
Tego jeszcze chyba nie było :

Przed sądem zeznaje świadek łysy jak kolano:
- A kiedy to zobaczyłem, wysoki sądzie, wszystkie włosy stanęły mi dęba...
- Zwracam świadkowi uwagę - przerywa sędzia - że zeznaje pod przysięgą i powinien mówic prawdę, i tylko prawdę...
=======
W czasie rozprawy rozwodowej sędzia zwraca się do męża:
- A więc zawsze wieczorami, kiedy wracał pan do domu, zastawał pan w szafie ukrytego jakiegoś mężczyznę?
- Tak jest.
- I to było powodem nieporozumień?
- Tak, bo nigdy nie miałem gdzie powiesić ubrania.
=======
Facet ma sprawę za pobicie żony.
Prokurator:
- Czym pan uderzył małżonkę?
- Pomidorami.
- Pomidorami??? To skąd te siniaki na głowie żony??
- Nooo.. Pomidory były w puszce...
=======
Rozprawa sądowa na Grenlandii.
- Niech oskarżony wyjaśni - żąda sedzia - co robił pan w nocy z 15-go listopada na 20-go marca.
=======

Grzyb9k
14-11-2004, 00:41
Dlaczego podczas meczu piłki nożnej ligi etiopijskiej powstały ogromne zamieszki i burdy na stadionie? Sędzia pokazał żółtą kartkę, a wszyscy myśleli, że to jest sucharek.

--------------------------------------------------------------------
Jedzie dwóch gości pociągiem.Siedzą razem w przeziale już od dłuższego czasu i nie rozmawiaja ze sobą. W końcu jeden z nich zagadnął:
-wie pan już tak długo razem jedziemy może się przedstawie.Mam na nazwisko Buła.
-a ja Paliwko
Znowu jadą i się nie odzywają. Po jakimś czasie Buła się pyta:
-wie pan przez ten czas jak jedziemy to wymyśliłem krótką rymowankę do pana nazwiska. Może chciałby pan usłyszec?
-no dobrze prosze powiedzieć
-Paliwko, Paliwko to głupie nazwisko
Jadą dalej i kolejną chwilę ciszy tym razem przerywa Paliwko:
-ja też mam dla pana rymowankę z pańskim nazwiskiem. Chciałby pan usłyszeć?
-ależ prosze śmiało mi powiedzieć
-Buła, Buła ty chuju

--------------------------------------------------------------------
Homoseksualista i sadysta grają w karty.Umowa jest taka że wygrany robi coś drugiemu. Pierwszy wygrywa homoseksualista.
Sadysta na to : Teraz pewnie mnie wyruchasz.
Na co drugi: Wypinaj się!
No i go wysmyczył.
Druga partyjka. Tym razem wygrywa sadysta.
Ściąga mu gacie , bierze pytonga i wkłada w imadło , przekręca aby ten nie mógł uciec , no i w końcu bierze nóż...
Homoseksualista na to : Hehe teraz pewnie mi odetniesz jaja.
Na co sadysta : Nie , sam sobie je odetniesz, kiedy podpalę chate. ;))

--------------------------------------------------------------------

Jasiu na lekcji biologii pyta się pani:
-Proszę pani czy pokemony się ruchają?
- A zkąd takie podejżenia?
- Bo pani ma dziecko :)

--------------------------------------------------------------------

wchodzi jasio do pokoju a tam sie starzy pieprzą po chwili wybiega z krzykiem ojciec zapina rozporek i mówi
-kochanie wybacz ale taka dziwna sytuacja musze mu to wytłumaczyć
wchodzi do pokoju jasia a tam jasio posuwa babcie ojciec pyta jasiu co ty robisz
a jasio
-jak ty wlisz moja starą to ja wale twoją:)

Xirios
16-11-2004, 16:56
============
-Pewien facet w środku nocy nie mógł zasnąć. Wziął telefon, wykręcił numer ale zanim ktokolwiek odebrał, odłożył słuchawkę i od razu zasnął. Wyjaśnij to!
-Każdy sposób jest dobry, żeby obudzić chrapiącego sąsiada...
============
-Jaki święty nie lubi dolarów ?
-(św. Innocenty)
============
-Jaki święty był i będzie, ale w niebie nie był i nie będzie ?
-(Kościół Święty)
============

Grzyb9k
16-11-2004, 20:52
Idzie patrol policyjny i mija ich żyd. Jak jeden nie odwinie mu zpałki, i kopa i kopa i w ryj. Drugi ledwo go powstrzymał.
-stary co ty tego żyda tak stłukłeś?
-bo nie lubie żydów za to że zamordowali Jezusa.
-ale daj spokój to było tak dawno.
I poszli dalej.
Za chwile mija ich arab.
Jak ten drugi nie skoczy i z pały w pysk mu i but i but, krw sie leje zeby sie sypią. Pierwszy się patrzy i pyta.
- stary a co ci ten arab zrobił?
- to za to że porwali Stasia i Nel

------------------------------------------------------------------------

pani w szkole mówi klasie że gdy jaś przyjdzie i bedzie przeklinał to żeby wszystkie szybko wybiegły z klasy.nagle wchodzi jaś do szkoły i mówi "Wiecie co burdel u mnie wybudowali"
-wszystkie dziewczynki wybiegają a on
"gdzie wy wszystkie kurwy lecicie dopiero fundamenty stawiaja"

------------------------------------------------------------------------

Daemon
17-11-2004, 16:45
Przyszedł zając do lisa - otwiera liśica.
Zając : Jest lis ?
Lisica : Nie ma !
Zając : Moge wejść ?
Lisica : Tak wejdź !
Zając wyciąga stówe z kieszenii ...
Zając : Widzisz tą stówe ?
Lisica : Tak zającu !
Zając : Jak mi obciągniesz druta to ci to dam.
Liscica : Zającu ja taka puszczalsa nie jestem nawet o tym nie myśl.
Zając : ...
Lisica : No dobra ... :)
Obciągneła mu druta ...
Zając wyciąga następną stówe ...
Zając : Widzisz tą stówe ?
Lisica : Tak zającu !
Zając : Jak zrobimy szybki numerek to ta stówa będzie twoja.
Lisica znów daje tekst, że tka puszczalska nie jest ...
Lisica : No dobra ...
Zrobili szybki numerek, lisica dostała stówę, zając poszedł.
Przychodzi lis ...
Lis : Dzieńdobry ...
Lisica zadowolona i szczęśliwa robi obiad ...
Lis : a co ty taka zadowolone.
Lisica : Aaa nic po prostu mam dobry dzień ...
Lis : Był zając ?
Lisica : Był !
Lis : A dwie stówy oddał ?
:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D Muahahha :D

Daemon
17-11-2004, 16:55
Teraz troche któtkich kawałów :

Czym się różni blondynka od frytki ?
Frytke sie soli a blondynke sie pieprzy ... :D

Czym się różni blondynka od papieru toaletowego ?
Papier sie rozwija a blondynka nie ... :cool:

Jedzie blondynka i brunetka windą. Nagle winda staje. Brunetka zdenerwowana klika po przyciskach w windzie, winda stoi nadal.
Blondynka podchodzi do przycisków i mówi dumnie ,,patrz !'' :D
Uderza głowką w przyciski, winda rusza.
Blondynka : Trzeba mieć w ,,głowie'' a nie w bicepsie :D

Rozmawiają dwie blondynki :
Pierwsza : Wiesz ty woogóle to jesteś głupia !
Druga : Wcale nie !
Pierwsza : No dobra sprawdzimy to ! Idź do domu i sprawdź czy cie tam nie ma.
Druga poszła sprawdzić :D Wraca i stwierdza : nie nie ma mnie w domu.
Pierwsza : widzisz jaka ty głupia jesteś, nie łatwiej było zadzwonić ? :D no comment :D

Neo^S
18-11-2004, 12:26
Mówi gluchy do gluchego
-Jdziesz na ryby
-Nie! jde na ryby
-A myślalem że jdziesz na ryby :D

"idę" pisze się przez "i", a nie przez "j" ! /Piter

YouZacK
19-11-2004, 17:00
W Akademiku Medyka w Krakowie ludzie sobie normalnie chlali w pokoju, imprezka, jest gites. W pewnym momencie ktoś już nieźle naprany mówi tak: "Ej, a ciekawe czy taka żarówka to się do ust zmieści?". No i nie zastanawiając się długo wsadza sobie do gęby. Zmieściła się, ledwo ledwo, ale siedzi. Ludzie się śmieją, że fajnie itp. Ale w pewnym momęcie koleś zaczyna robić jakieś rozpaczliwe gesty i macha, że nie może wyjąć. Ludzie się z niego śmieją, że niby sobie jaja robi, bo jak włożył to i musi wyjąć! Ale gościu widać mocuję się z tą żarówką już dłuższy czas i coraz poważniej to wygląda. Strach w oczasz, szczękościsk z nerwów no i nie wyjmie. Zbić żarówki nie można, bo wiadomo próżnia to mu szkło pocharata całe podniebienie i gardło. Nie ma rady - "jedziemy do lekarza".
Zadzwonili po taxe, podjechała, wsiadają. Taksówkarz jak gościa zobaczył to się zaczyna śmiać, no bo koleś z żarówką w ryju to niecodzienny widok, ale nic jadą do szpitala i w tym czasie ten drugi koleś opowiada taxówkarzowi co się stało. Gościu też nie wierzy, bo przecież "jak się da włożyć to się też da wyjąć!". No nic. Dojechali, zapłacili taksiarzowi i do lekarz. Lekarz też się ubrechtał, że czego to te studenty nie wymyślą po pijaku. Obejrzał go i mówi, że niestety trzeba mu "poszerzyć uśmiech" skalpelem. Zoperował, zaszył, koleś wyjął żarówkę. LUZ. Wracają, wchodzą do pokuju, a tam ... siedzi drugi koleś z żarówką w gębie Nie
wierzył, że się nie da wyjąć Jak zobaczył tego ze szwami to odrazu mina mu zrzedła. No to nic, jadą do tego samego szpitala z gościem. Zabrał ich jakiś inny taksówkarz. Dojeżdzają, a tu lekarz jak ich zobaczył to mało się nie poryczał ze śmiechu.
Odsłania parawan, a tam siedzi... taksówkarz nr. 1 z ŻARÓWKĄ W USTACH.

hsd
19-11-2004, 17:27
Sie smiejesz, ale mnie tez kusi zeby tego sprobowac :D

[SoU]Rina
19-11-2004, 17:51
Długoletnie małżeństwo. Mąż coś majstruje.
- Stara, chodź no tu!
- Co?
- Złap no ten drucik. - Żona chwyta za przewód i pyta:
- I co?
- No nic. Widocznie faza jest w tym drugim... :D

--------------------------------------------------------------

Jedzie babka z dziadkiem na wozie. Dziadek mówi do babki:
-Ja idę spać, jak bedzie działo się coś ciekawego to mnie obudź.
Babka jedzie, jedzie, jedzie....Co robi? Jedzie. Patrzy a tu miejscowość Dupka, patrzy dalej, pogrzeb. Budzi dziadka i mówi:
Dziadek, pogrzeb w dupce!
A dziadek na to:
- Sama sobie pogrzeb!


--------------------------------------------------------------

Żona wraca do domu i widzi na drzwiach kartkę. Czyta: NA SPRZEDAŻ - ŻONA. OSTATNIO MAŁO UŻYWANA. CENA 360 ZŁ. INFORMACJA W TYM DOMU. Małżonka robi mężowi karczemną awanturę:
- Nawet nie mam pretensji, że chcesz się mnie pozbyć, ale za takie grosze? Skąd wziąłeś cenę.
- Prosta matematyka - odpowiada mąż - 80 kg mięsa po 2 zł daje 160 plus złota obrączka - 200. Razem 360.
Następnego dnia mąż wraca z pracy i widzi na drzwiach kartkę napisaną przez żonę: PILNIE SPRZEDAM MĘŻA. OSTATNIO NIEWIELE UŻYWANY. CENA 0,67 ZŁ. INFORMACJA W TYM DOMU. Tym razem awanturę robi mąż.
- To ja cię wyceniłem na 360 zł, a ty mnie za jakieś marne grosze sprzedajesz?
- Już ci tłumaczę - odpowiedziała dumna żona - dwa jajka po 32 to daje 64 grosze plus 10 cm rurki za 3. Razem 67 groszy

--------------------------------------------------------------

Pewna dziewczyna postanowiła się wykąpać. Poszła nad wodę, lecz w kabinie do przebierania zorientowała się, że zapomniała góry od bikini, ale to nic.
Wyjrzała, czy jest ktoś w pobliżu, kto mógłby ją zobaczyć, ale nikogo nie było, oprócz małego chłopca, który nad wodą łowił ryby. Więc pomyślała, że taki mały to pewnie nieuświadomiony. Wyszła, zasłaniając piersi rękami, kiedy była w wodzie po kolana, mały chłopczyk się odezwał:
- Jeżeli ma pani zamiar utopić te pieski, to ja poproszę tego z brązowym noskiem. :D

--------------------------------------------------------------

Jak długo trzeba się patrzeć na teściową miłym wzrokiem?
- Aż muszka i szczerbinka nie będą w linii prostej. :)

[SoU]Rina
19-11-2004, 18:05
Szeregowemu Kowalskiemu zmarła matka. Kapitan zleca kapralowi, by w jakiś delikatny sposób przekazał smutną wieść żołnierzowi. Kapral robi zbiórkę plutonu.
- Szeregowi, którym zmarła matka... trzy kroki wystąp!
Wystąpiło kilku.
- Szeregowy Kowalski, dwa dni paki za niewykonanie rozkazu!

--------------------------------------------------------------

Do wnętrza stacji benzynowej wchodzi blondynka i pyta sprzedawcę:
- Czy mogłabym dostać jakiś drut? Bo zatrzasnęły mi się drzwi z kluczykami w środku, ale zostawiłam okno uchylone...
Na to sprzedawca:
- Oczywiście - po czym daje jej drucik.
Nie mija 10 minut, a na stację benzynową przychodzi facet. Śmieje się w niebogłosy, tarza się po podłodze. Na to zainteresowany sprzedawca pyta:
- Co Panu jest?
Ten odpowiada:
- Stoi blondynka przy aucie i próbuje wyciągnąć kluczyki drucikiem.
Na to sprzedawca:
- No bo drzwi jej się zatrzasnęły.
- Ale druga blondynka siedzi w środku i mówi jej: "Troszkę w prawo, ciut w lewo..."

--------------------------------------------------------------

Na lekcji religii zakonnica pyta dzieci:
- Co to jest małe, je orzeszki, ma ruda kitę i skacze po drzewach?
Wstaje Jasiu i mówi:
- Na 99% to jest wiewiórka, ale jak siostrę znam, to może być Jezus

--------------------------------------------------------------

Spotyka Edyp Syzyfa:
Edyp: Yo Rolling Stones!!
Syzyf: Yo Motherfucker!!

:D:D:D

Maksym
19-11-2004, 22:21
Tak sie zastanawiam nad ta zarowka w gebie, prozni to w niej nie ma bo by tego nie wytrzymala, jest tylko gaz obojetny pod nieco mniejszym cisnieniem, moznaby zaryzykowac zbicie, bylyby niewielkie skaleczenia w ustach, ale bardziej istotne jest ryzyko zadlawienia szklem bo jednak odlamki latalyby w gebie pod wplywem tej niewielkiej implozji. Ja bym sprobowal jakos nawiercic zarowke od tej strony gdzie sie wkreca (ona wystaje z ust) i utluc szyjke, a potem po wyrownaniu cisnienia z wyczuciem zbic ja w ustach i delikatnie wypluc szklo.
Lepsze to niz rozcinanie geby skalpelem, potem moglby zostac kolesiowi jakis niedowlad policzka
/edit albo zamiast nawiercac po prostu zgniesc metalowa gwintowana czesc ?

Xirios
19-11-2004, 22:34
Pewnie wzieli jakąś 60-siątkę do tej buzi :)
Zależy jak ją włożyli. Jeśli szkło było na zewnątrz, to można skierować głowę (oczy, nos i usta) w kierunku podłogi, zrobić lekką dziurkę gwoździem, albo szpilką i rozkruszać bardzo delikatnie po kawałeczku. A jeśli włożyli tak, że gwint wystawał z buzi, to tutaj jest już kłopot :\, raczej nie da się jej wyciągnąć w stłuczonej postaci bez skaleczeń. Chyba że naładuje się jakimś sposobem do buzi pełno masła, albo czegoś tłustego (jeśli tylko da radę).
Ale skoro włożyli, to da się przecież wyciągnąć.
/ Lol, ciekawe pomysły :), ale lepiej nie próbować tego w domu ani nigdzie indziej.

SED
19-11-2004, 23:26
Skoro to zarowka, to da sie ja wykrecic ;)

SzyQ
21-11-2004, 21:51
doktor: Ma Pani raka
baba: O jejku, jak mogę temu zaradzić
doktor: Niech się Pani smaruje błotem
baba: Po co? Czy to coś da.
doktor: nie, ale zacznie się Pani przyzwyczajać do ziemi

!SHoCK!
22-11-2004, 20:02
Spotyka Edyp Syzyfa:
Edyp: Yo Rolling Stones!!
Syzyf: Yo Motherfucker!!

RoxXXxx ... hahaha .... ale sie usmialem :D nie moge - n1 :cool:

pzdr all - see ya!

Xirios
22-11-2004, 20:43
- Boże, ile to dla Ciebie milion lat?
- Sekunda.
- A milion złotych?
- Grosik.
- Panie Boże, a czy mogę Cię prosić o grosik?
- Za sekundę.