unreal.pl  

Wstecz   unreal.pl > Off > LOL !!!

Odpowiedz
 
Narzędzia Tematu Oceń Temat Tryby Wyświetlania
Stare 18-01-2002, 11:00   #1
Piter
luck>skill
 
Piter - Awatar
 
Na forum od: 02-08-2001
Miejscowość: Chorzów
Wiadomości: 2 794
Rep P0wah: 666
Piter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizasta
Magiczne przygody Kubusia Puchatka

CZĘŚĆ ZEROWA: PHANTON TENTACLE

--------------------------------------------------------------------------------

Wstawał piękny majowy poranek. Tygrysek, Kłapouchy i Królik siedzieli przed domkiem Królika i leniwie sączyli wino "Heracles".
- Marchew ci rośnie... Jęknął leniwie Tygrysek.
- Widzę... Jęknął leniwie Królik
Wtem przybiegł zziajany Prosiaczek i zawołał:
- Weni, Widi, Wicjusz! - Widziałem, przewidziałem, wydedukowałem!
- No i czego się drzesz? Nie widzisz ze marchew rośnie? Zapytał leniwie Tygrysek.
- Chcesz w tube[tm]? Zapytał Kłapouchy.
- Nie o to chodzi - ripostował Prosiaczek - Pamiętacie te ruderę na skraju lasu? Teraz to wyremontowali! Pomalowali na biało, postawili pedalski płotek i ktoś się tam wprowadził.
- Chcesz w tube[tm]? Ponownie zapytał Kłapouchy tym razem podnosząc głowę z ziemi.
- Hmm... To trzeba zapoznać się i przywitać. Chodźmy do Babajagi[tm]. Kupimy pół litra i pójdziemy do tej rudery - zaproponował Tygrysek. Tak też zrobili. Gdy byli w połowie drogi nagle koło nich przemknęło czarne Ferrari wzbijając w powietrze tumany kurzu.
- Ty jebany klecho! Krzyknął Tygrysek.
- Nienawidzę tego gnoja. Myśli, że jak się ubiera na czarno, ma czarne Ferrari i zbiera na tace codziennie to jest mastah. Wycedził przez zęby Prosiaczek.
- Kiedyś go zabiję - skwitował Kłapouchy.
Po chwili nasza dzielna brygada doszła do wzniesienia zwanego "Piwną Górką". Na szczycie tego wzniesienia stała chatka na kurzej nóżce, a nad drzwiami wisiał napis: "Hatka Babajagi[tm] - Alkohole Świata - Jedyny i niepowtarzalny producent niepowtarzalnego wina o niepowtarzalnej nazwie "Heracles - Classic Płońsk Aperitif".
- Yo! Babajagi! Przyszliśmy kupić coś do picia - krzykną Tygrysek. W drzwiach ukazała się Baba jaga[tm]. Wyglądała jak mały zielony Troll skrzyżowany z Majkelem Dżaksonem.
- A czego chcecie? Zapytała Baba jaga[tm].
- Masz coś alkoholowego? - Zapytał Prosiaczek. Baba jaga[tm] spojrzała najpierw na Prosiaczka, potem na napis nad drzwiami i jęknęła z politowaniem: - Nie mam.
- Aaa.. Szkoda.. To my spadamy... Powiedział smutno Prosiaczek i już miał iść, gdy nagle został ugryziony w dupę przez Kłapouchego.
- Fcef f tuwe? Zapytał Kłapouchy nie puszczając morderczego uścisku.
- Mleche. Zaśmiał się z wieśniackim akcentem Tygrysek i zaraz dodał - chcemy kupić czteropak winobluszczywin.
- Mleche. Odparła z wieśniackim akcentem Babajaga[tm], po czym rzuciła w kierunku Tygryska 4 związane razem butelki i z hukiem zatrzasnęła drzwi.
- Ehhh.. Rozmarzył się Kłapouchy.
- Dobra.. faken, zabawiłeś się to teraz puszczaj! Wycedził przez zęby Prosiaczek.
- Przestańcie się podniecać i chodźmy już do tego domku, bo nie mogę się doczekać, kiedy wrócę i popatrzę jak moja marchew rośnie - przerwał Królik.
- Okej. Stwierdził Tygrysek, po czym cała brygada udała się w kierunku domku. Po dłuższej chwili stali już przy drzwiach.
- Rzeczywiście... Płotek przyjebali iście pedalski... Zauważył Królik.
- Nie gadaj tylko wciskaj dzwonek. Zaproponował Tygrysek. Królik przycisnął dzwonek i wszyscy z przerażeniem stwierdzili, iż dzwonek wygrywa.... Najnowszy przebój zespołu Boyz - "jesteś szalona"...
- O kurwa... Jęknął głucho Kłapouchy. Nagle drzwi się otworzyły i z domku wyłoniły się dwie postacie. Jedną był mały pluszowy miś, a drugą okazał się średniego wzrostu chłopak - na oko 12 lat, ubrany w świecące dresy i z kilogramem żelu oraz imponującym alfem na głowie.
- O kurwa... Jęknął ponownie Kłapouchy.
- Sportowiec? Zapytał Tygrysek.
- Nie... Odpowiedział niepewnie chłopak.
- Idziesz pobiegać lub pograć w piłkę? Zapytał Królik.
- Nie... Ponownie odpowiedział chłopak.
- Chcesz w tubę[tm]? Zapytał Kłapouchy.
- Mamo! Leeee.. Rozpłakał się chłopak i pobiegł w głąb domu.
- Dzień dobry. Jestem Prosiaczek. Prosiaczek wyciągnął łapkę w kierunku misia.
- Dzień dobry Prosiaczku. Jestem Kubuś Puchatek. A ten wyalienowany gej, który pobiegł to jest Krzyś.
- No, jako żeśmy się już zapoznali idziemy się napić. Cum On Guys! Wrzasnął Tygrysek, a po chwili cala brygada znalazła się na Piwnej Górce.
- Znajdźcie mi jakieś mieszkanie... Stęknął niepewnie Puchatek. - Nie chcę mieszkać z tą pipą.
- No... Mamy coś na oku... Tyle, że trzeba przeprowadzić dywersję... Trzeba kogoś wykurzyć... Ale chodź to ci pokażę, o co chodzi - rzekł Tygrysek. Wszyscy udali się spacerkiem w kierunku lasu.
Po chwili dotarli do wielkiego dębu, gdzie przy korzeniach widać było drzwi, a na nich napis - "Sala Prób Zespołu Just5 - nie wchodzić i nie przeszkadzać".
- O faken - stwierdził Puchatek.
- Spokojnie... Zaraz to z Kłapouchym załatwimy - Rzekł spokojnie Tygrysek, po czym podszedł do drzewa i kopniakiem otworzył drzwi. Razem z Kłapouchym weszli do środka. Po chwili przez otwarte jeszcze drzwi wyleciał jak z procy Szadi. Przeleciał jakieś 100 metrów, aby wyhamować głową o pobliski mur ze stali zbrojonej.
- Kolorowe sny, gdy przyjebałem mu z drzwi... lalala.. Zanucił posępnie do mikrofonu Kłapouchy. Po chwili cały sprzęt nagraniowy znalazł się na nieprzytomnym Szadim.
- Ok. Puchatek. Tu od dziś zamieszkasz. Powinno być dobrze.. Jak by coś się rzucali to będziemy lać w tube[tm], nie Kłapouchy? Roześmiał się tygrysek.
- Nu... W Tube[tm]... Sapnął Kłapouchy.
- Oki panowie... To ja się wprowadzam... Chodźcie do środka, bo zaczyna się chmurzyć... Chyba będzie padać - stwierdził Puchatek i cala gromadka weszła do nowego mieszkanka.

KONIEC CZĘŚCI ZEROWEJ
Użytkownika Piter nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 18-01-2002, 11:21   #2
Simonus
CAD Designer
 
Simonus - Awatar
 
Na forum od: 29-08-2001
Miejscowość: Bielsko-Biała
Wiadomości: 1 174
Rep P0wah: 1248
Simonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizasta
Yeee =)

Zajebisty temacik

Pozdro Piter
__________________
gg: 81452
CPU: Intel Core I7-3770K @4.6GHz + chłodzenie SilentiumPC Fortis HE1225
MOBO: Asus P8Z77-V LX
RAM: 4x8GB DDR3 Kingston HyperX Red @1866 MHz 10-10-10-27
GPU: Asus ROG Strix RX480 8GB
PSU: Corsair 750W CX
SOUND: Realtek ALC887 + słuchawki AERO 5.1 Silver
LCD: NEC EA243WM DVD: LG H12L
MOUSE: A4Tech X-760 + Icemat 2nd Edition
Użytkownika Simonus nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 18-01-2002, 11:24   #3
Piter
luck>skill
 
Piter - Awatar
 
Na forum od: 02-08-2001
Miejscowość: Chorzów
Wiadomości: 2 794
Rep P0wah: 666
Piter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizasta
Postaram się dziennie wrzucać tutaj jedną część. Części jest 22 + zerowa
Jako, że nie będzie mnie chyba przez weekend, wrzucę jeszcze dwie części.
Użytkownika Piter nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 18-01-2002, 11:28   #4
vadi
Moderator
 
vadi - Awatar
 
Na forum od: 15-01-2002
Miejscowość: Zabrze
Wiadomości: 676
Rep P0wah: 115
vadi - masta of dizastavadi - masta of dizastavadi - masta of dizastavadi - masta of dizastavadi - masta of dizastavadi - masta of dizastavadi - masta of dizastavadi - masta of dizastavadi - masta of dizastavadi - masta of dizastavadi - masta of dizasta
moge ci w tym pomoc tez posiadam te przygody
Użytkownika vadi nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 18-01-2002, 11:31   #5
Piter
luck>skill
 
Piter - Awatar
 
Na forum od: 02-08-2001
Miejscowość: Chorzów
Wiadomości: 2 794
Rep P0wah: 666
Piter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizasta
CZĘŚĆ PIERWSZA: MOSSAD ATTACK

--------------------------------------------------------------------------------

Był piękny majowy poranek... Prosiaczek, Kubuś Puchatek, Tygrysek i Królik siedzieli w domku u Kłapouchego.
- Leje jak skurwysyn... - jęknął Królik.
- Ta... Nawet miodka pitnego nie mam się ochoty napić. - wysapał Kubuś.
- Jak chcecie to mam wino HERACLES - Classic Płońsk Aperitif - zaproponował Kłapouchy.
- Jak kosztowało więcej jak 3 zł to nie pijemy. - odrzekł Prosiaczek.
- Kosztowało 3.40 zł. Chceta ? Jak ni to som se golnę. - rzekł rozjuszony Kłapouchy.
- Dobra, dawaj - rzekł Królik leniwie otwierając butelkę.
- Nożem go! - zaczął kibicować prosiaczek.
- Coś się gówno nie chce otworzyć - sapnął.
- Szabli kurwa, szabli! - Tygrysek poczerwieniał niczym zawodowy alkoholik na ciężkim głodzie.
- Ha! - wrzasnął Puchatek wykonując cięcie podłużne nożem w kierunku butelki.
- ŁŁŁŁŁAAAAAAA !!! - rozległ się krzyk Królika. Okazało się, że Kubuś w swoim heroicznym ataku na butelkę obciął Królikowi obie dłonie. Butelka z hukiem rozbiła się o ziemię...
- Ja pierdolę... Kurwa, Królik! Coś ty zrobił??? - rzekł mocno rozczarowany Tygrysek.
- ŁAAA, ŁAAA!!!!!! - darł się Królik.
- Zlizujcie z podłogi - rzucił się na kolana Prosiaczek.
- ŁAAA, ŁAaaa! - darł się coraz ciszej Królik.
- Niech ktoś go zamknie, bo mi sąsiedzi będą się burzyć, że strasznie hałasuje. - zamruczał Kłapouchy.
- Łaa... aaa... bum. - Królik z powodu dużej ilości straconej krwi zemdlał.
- I co teraz łosie? Mam zapaskudzony cały dywan. Perski! Tkany pod Wilkowniczkami Górnymi! Patrzta! Tu wino, a tu krew. Jak ja to wszystko umyję???! - jęczał Kłapouchy.
- A co zrobymy z Królykiem (hic!) ? - zapytał nieco podchmielony Prosiaczek.
- Wyjebać go za drzwi, bo zapaskudzi całe mieszkanie! - Tygrysek nie mógł ścierpieć straconego wina.
- Nie no panowie, biedak się wykrwawia... Niech ktoś zadzwoni po Pana Sowę. On będzie wiedział, co zrobić. - Puchatek nie tracił zimnej krwi.
- Halooo? Pan Sowa? Mamy problem. Królikowi odpadły dłonie i strasznie krwawi. A teraz nagle zasnął. Niech pan przyjedzie, bo zapaskudzi mi całe mieszkanie... - Kłapouchy lekko załamany przekonywał właśnie Pana Sowę.
- I co? - zapytał Tygrysek.
- Już leci. - odparł Kłapouchy.

Po chwili Pan Sowa stał już w drzwiach jego domku.
- Wy debile... - Pan Sowa jak zwykle nie mógł stracić okazji ukazania swojej wyższości intelektualnej - Który głąb obciął Królikowi dłonie???
- Ja nic nie wim! Nic nie wim i nic nie powim! - krzyczał podniecony Tygrysek.
- Bo one tak same... To znaczy on stał, otwierał żur i nagle dłonie mu odpadły. - palił niemca Puchatek.
- Taa, jasne. A tym zakrwawionym nożem to się pewnie podpierał??? - Pan Sowa jak to zwykle w takich sytuacjach bywa odkrył w sobie żyłkę detektywa.
- Prosiaczek! Gadaj co tu się stało! - wrzasnął Pan Sowa do Prosiaczka.
- Nic mu nie mów! To na pewno agent Mossadu! Zobacz jaki ma nos! To na pewno jakaś żydo-masoneria! Gazem go! - Puchatek słynący ze swoich antysemickich poglądów nagle poczerwieniał.
- Noo więc my... to znaczy strasznie padał deszcz... i Kłapouchy dał nam żur... i Puchatek chciał mu pomóc... i Królikowi odpadły dłonie - wystękał Prosiaczek.
- Obcinając mu dłonie??? - Pan Sowa nie krył bezsensu tej opowieści.
- Nie wierzę w ani jedno słowo! Według mnie cała ta sprawa wyglądała tak: Królik i Puchatek byli na kacu i potrzebowali klina, a że Puchatek miał tylko miód postanowili się udać na poszukiwanie czegoś mocniejszego. Po drodze spotkali Prosiaczka. Gdy byli u Królika okazało się, że tamten wszystko wypił więc udali się do Tygryska. Tygrysek miał tylko LSD i haszysz ale nic do picia. Więc po zażyciu po jednym kwasiku udali się do Kłapouchego.
Kłapouchy miał wino. Gdy więc Królik wziął się do opróżniania butelki, Puchatek podstępnie zadał mu parę ciosów nożem w plecy. Jednakże nie trafił i obciął mu dłonie. Czyż nie było tak?
- NIE! - odpowiedzieli chórem wszyscy (oprócz Królika).
- Przyszedłeś tu leczyć czy pierdolić głupoty ? Zamknij dzioba bo jak ci przypierdolę to ci pióra dupą wyjdą! - krzyczał Prosiaczek, który właśnie zauważył, że Królik strasznie posiniał.
- No dobra... już go leczę... Ale pamiętajcie... "The truth is out there".
- Te! Molder! SIAT-DA-FAK-AP ! - wrzasnął Tygrysek. Po chwili Królik był cały i zdrowy i leżał spokojnie na łóżku.
- Królik jest cały ale bardzo wyczerpany. Musi dużo odpoczywać. A, i przydałaby mu się transfuzja - Pan Sowa zbierał się do wyjścia.
- Fuzja? My nie jesteśmy pedałami! - odrzekł stanowczo Tygrysek.
- Transfuzja!... A zresztą nie ważne. Ja spadam. Na razie debile! - Pan Sowa zamknął z hukiem za sobą drzwi.
- Ty skurwielu! - rzucił się na Królika Tygrysek.
- Wylałeś całe jebane wino. Nawet się nie podzieliłeś. Wybryknę ci dupę do mózgu! - Tygrysek skakał po Króliku.
- Przestań... przestań... A zresztą... Pobrudziłeś mi cały jebany dywan... Te Tygrysek, to skakanie jest całkiem fajne - rzekł Kłapouchy przyłączając się do Tygryska. Nagle ziemia zadrżała i do pokoju wkręcił się Gofer robiąc sporą dziurę w podłodze.
- Fo jeft, furwa ?
- Nic nie jest, spierdalaj. - Po czym Puchatek wymierzył mu soczystego kopa prosto w wystającą z ziemi głowę. W między czasie kuracja wstrząsowa Tygryska i Kłapouchego odniosła zamierzony skutek. Królik się obudził.
- Może byście kurwa ze mnie zeszli, co? - Królik sprawiał wrażenie lekko zdenerwowanego.
- Ops, trzeba wiać... - rzekł Puchatek udając się po cichu w stronę drzwi.
- A, to ty, chodź tu, chodź no tu... - Królik szybko zauważył sprawcę wypadku. Puchatek biegiem rzucił się w stronę drzwi. Niestety Pan Sowa zatrzasnął je tak mocno, że Kubuś nie miał siły ich otworzyć. Odwrócił się na pięcie i krzyknął:
- Tygrysek, Kłapouchy, Prosiaczek! Trzymać skurwiela! - cała gromadka rzuciła się na przerażonego Królika. Po chwili Królik siedział związany w kącie.
- Panowie! Ten złoczyńca musi odpokutować za zniszczenie tak cudownego napoju jakim jest HERACLES Classic Płońsk Aperitif. Mam pewien plan. Tygrysku masz przy sobie kartoniki z LSD? - rozpoczął dyskusję Puchatek.
- Mam... Jeszcze trzy. - odparł Tygrysek.
- Dawaj. Zafundujemy Królikowi darmową przejażdżkę. - powiedział z szyderczym uśmiechem Puchatek.
- Pojebało cię??? Nie dość, że rozjebał wino, to jeszcze mam mu fundować darmowego tripa??? Nic z tego. - Tygrysek nie mógł uwierzyć w słowa Puchatka.
- Nie o to chodzi... Mam pewien plan. Dasz mu wszystkie trzy a Kłapouchy wprowadzi go w złego tripa!
- Hehehe! Zajebiście. Powiemy mu, że za chwilę jest koniec świata, albo że zaraz będzie w jego domu impreza disco polo albo techno. - rzekł zadowolony Tygrysek.
- Hihihi! Albo że zamiast fiuta ma marchewkę. - zaśmiał się Prosiaczek.
- Też mi dowcip? I co to da? - zapytał Kłapouchy.
- Nie kapujesz? Króliki uwielbiają marchewkę. Po paru godzinach nie wytrzyma i będzie ją chciał zjeść. I albo złamie sobie kręgosłup albo odgryzie sobie fujarę... Hihihi! - Prosiaczek śmiał się coraz głośniej.
- Hehehe, dobre, ale mam cos lepsiejszego. - rzekł Kłapouchy.
- Dobra dawać go. - rzekł Puchatek i wcisnął przerażonemu królikowi trzy porcje LSD do mordy. Po chwili Królik zaczął niezrozumiale bełkotać co wskazywało na stan przed podróżą.
- Dobra Kłapouchy, możesz zaczynać. - Rzekł Tygrysek.
- Drogi Króliku... Mam złą wiadomość. - Rzekł Kłapouchy najposępniej jak tylko potrafił. - Cierpisz na dziwną chorobę... Objawia się ona tym, że odpadają ci wszystkie kończyny.
- Bylyfyzytsyf ??? - wybełkotał zdziwiony Królik.
- A jedyną kuracją jest nasranie ci na łeb - warknął przez zęby wciąż wściekły Tygrysek.
- Ale najpierw masz wielką ochotę biegać w kółko i wydawać dźwięk "Pi Pi Pi Pi" - zakończył Prosiaczek. Już po chwili ku uciesze wszystkich Królik biegał wokół stołu i darł mordę. Po paru minutach nagle przestał i upadł bezwładnie na ziemię.
- Te Królik, co ci jest? - zapytał Kłapouchy.
- Moje nogi... Popatrzcie na moje nogi... zgubiłem... odpadły... nie ma... ŁAAAA!!!!! - darł się przerażony Królik.
- Noo... poważna sprawa... - zachichotał Prosiaczek.
- Kłapouchy zrób mu zdjęcie! - krzyknął Puchatek.
- A teraz ręce... ratujcie moje ręce... łojezu AAAAA ! - Królik popadał w coraz głębszą paranoję - tymczasem Kłapouchy pstrykał kolejne zdjęcie.
- Wyślę je do całej jego zasranej rodziny, hehe - cieszył się.
- Zasranej...? TAK! Niech ktoś mi nasra na głowę!... Błagam, osrajcie mnie! Prosz...... - Królik był bliski płaczu. Nie dokończył jednak gdyż wielkie gówno wylądowało mu na twarzy... Po chwili drugie... i trzecie... Gdy wszyscy już się wypróżnili Królik zaczął dochodzić powoli do siebie.
- Och... już mi lepiej... popatrzcie nogi mi odrosły...
- Uwaga! - przerwał mu Tygrysek.
- Inwazja żółtych kuleczek! Chować się!
- Królik wstał, rozejrzał się i z krzykiem wybiegł z domku.
- Nic mu nie będzie? - zaniepokoił się Prosiaczek.
- Nie tam... Jego trip będzie trwał około 48 godzin... Niebezpieczeństwo jest małe bo samochodów u nas nie ma... co najwyżej może spierdolić się z drzewa jak będzie myślał, że umie latać. Albo dostanie od kogoś w mordę... -stwierdził doświadczony Tygrysek.
- No to posprzątajmy tu trochę. - rzekł Kłapouchy. Nagle drzwi się otworzyły i stanął w nich Krzyś. Był ubrany w białą koszulę, na niej miał czarną skórzaną marynarkę i spodnie "piramidy". Wszedł do sali podśpiewując: "Kolorowe sny kiedy ja - dotykam siebie".
- A ten gej czego tu chciał? - zapytał Puchatek.
- Czołem załoga! - wykrzyknął Krzyś.
- Wal się na ryj. - zamruczał Tygrysek po czym wszyscy oprócz Krzysia wybuchnęli śmiechem.
- Co się stało z Królikiem? Spotkałem go po drodze. Biegł jakby go coś goniło i darł się jak opętany. - zapytał Krzyś.
- Królik się trochę źle poczuł. Ale za dwa dni mu przejdzie. - odparł Kłapouchy.
- A czemu tu tak brudno...? I dlaczego tu tak dziwnie pachnie tym... no... CHEJ! to przecież jest ALKOHOL! - krzyknął Krzyś.
- Braaawooo... - jęknął Tygrysek.
- Jak mogliście... Mama mi mówiła, że alkohol zabija... od niego się umiera... nie wolno go pić... zawiodłem się na was... Idę do domu... i powiem mamie! - rzekł Krzyś i trzasnął drzwiami.
- Idź i ją tu przyprowadź... nasram na jej grób! - rzekł na odchodnym Tygrysek.
- Taa. Zarżniemy ją koncertowo. - dorzucił swoje Kłapouchy.
- Wiecie co... nie chce mi się tu siedzieć. Chodźmy przejść się po lesie. - zaproponował Prosiaczek. I cała czwórka wybiegła na dwór w poszukiwaniu kolejnej przygody.

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ
Użytkownika Piter nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 18-01-2002, 11:31   #6
Piter
luck>skill
 
Piter - Awatar
 
Na forum od: 02-08-2001
Miejscowość: Chorzów
Wiadomości: 2 794
Rep P0wah: 666
Piter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizasta
CZĘŚĆ DRUGA: DA RULERZ OF THE WORLD

--------------------------------------------------------------------------------

Był piękny majowy wieczór. Puchatek, Prosiaczek, Kłapołuchy i Tygrysek wybierali się właśnie na wycieczkę.
- Znów leje... Co za chujowy klimat... - jęknął Puchatek.
- A mnie to zwisa. - rzekł Kłapołuchy rozkładając swój mały parasol.
- Judasz! - warknął Tygrysek.
- Hehe. Nie Judasz tylko wynalazca. - odparł Prosiaczek.
- Nie ważne. Co teraz robimy? Pragnę przypomnieć że Królik ma złego Trip'a a Gófer najprawdopodobniej nie żyje bo dostał soczystego kopa z zęby. A więc? - Puchatek był jak zwykle kurewsko bezpośredni.
- Myślę, że tak chujowy wieczór można by rozpocząć czymś mocniejszym... - wystękał nieśmiało Prosiaczek.
- No, myślę, że jest to dobry pomysł. Chodźmy na piwną górkę. Mieszkająca tam BabaJaga(tm) ma na pewno jakieś dobre trunki. - Rzekł Puchatek. Nagle otoczyła ich dziwna brygada.
- Czego? - Zapytał bezpośrednio Tygrysek.
- Jesteśmy Łowcy Pip. A w tym miejscu powinien stać nasz przywódca DonVasyl(tm). Niestety nie ma go wśród nas. - rzekł doniośle jeden z nich.
- A gdzie jest? Umarło mu się, czy po prostu go zabili? - zapytał Prosiaczek.
- Ma małe problemy z psychiką i własnym penisem ale wkrótce mu przejdzie. A... macie jakieś pipy do złowienia? - zapytał drugi z nich.
- Taa. Jedną. Nazywa się Krzyś. Wyjątkowa pipa a do tego straszny maminsynek. Jego postać wzorowana jest na Szadim z Just5, który bardzo kocha swoją mamę i nie bardzo lubi dziewczyny. - Puchatek nie krył swojej niechęci do Krzysia.
- Jebana pipa! - wykrzyknęli łowcy.
- Noo.. i w dodatku nienawidzi łowców pip. - rzekł Prosiaczek.
- Zabić skurwiela!... Bierzemy go! To będzie największa pipa jaką dotychczas złapaliśmy. Gdzie go znajdziemy? - zapytał trzeci z nich.
- Mieszka z mamą w pedalskim domku z białym płotkiem na skraju lasu. - wskazał drogę Puchatek.
- Dzięki. Takich dwóch jak nas trzech to nie ma ani jednego. - rzekł czwarty z nich po czym obydwaj udali się w kierunku domku Krzysia.
- No to jednego pajaca mniej, a wieczór dopiero się zaczyna... - rzekł z uśmiechem na ustach Kłapołuchy. Nasi bohaterowie ruszyli w stronę piwnej górki.
Już po chwili byli na jej szczycie. Wtem przebiegła koło nich wielka LoveDoll.
- Widzieliście to? - zapytał zdziwiony Prosiaczek.
- Nie wiem... Czy to jawa czy sen.... - zanucił Puchatek.
- Ani chybi to była lalka miłości. Miała taką fajną minę... taką rozdziawioną.... - Kłapołuchy nie krył swoich fantazji... Po chwili cała czwórka była na szczycie przed chatką Babyjagi(tm).
- Jo, Babajagi ! Veni, Vidi, Vino! - zakrzyknął Tygrysek.
- Nie jestem żadnym Babajagiem(tm) Mam na imię Abrakadabrakapokuskonstantynopolitańczykowianeczka trzy! - rzekła wiedźma.
- A możemy cię w skrócie nazywać....chuj? - zapytał niepewnie Prosiaczek.
- Nie, kurwa dlaczego wszyscy chcą mnie w skrócie nazywać chuj? Co jest ze mną nie tak? Może źle wyglądam... tak słabo się odżywiam... a tak bajdełej to czego chcecie?
- Chcemy dobre wino za 3 złote.
- Nie mam w detalu. To sklep dla prawdziwych smakoszy. Mam tylko 6-paki winobluszczy-win po 20 zł. Chcecie?
- To se newrati... - walnął Puchatek.
- Zamknij ten swój pluszowy ryj. Bierzemy dwa! - warknął Tygrysek. Po chwili cała czwórka upajała się aromatem i smakiem wina HERACLES - Classic Płońsk Aperitiff.
- No to panowie - BĄ ŻUR! - wzniósł toast Kłapołuchy.
- Taaaak.... Heracles - to jest to. - rzekł z rozkoszą Tygrysek.
- Heracles - I do it my way! - dodał Puchatek.
- Bylyfyzytsyf - dopowiedział Prosiaczek.
- Zbiłem butelkę - jęknął głucho Kłapołuchy.
- Wiecie co myślę? We are da rulers of the world. - rzekł dumnie Puchatek.
- Po dwóch winach każdy jest rulezem. - stwierdził Prosiaczek.
- Ha. Duma mnęł rospera... - jęknął Tygrysek.
- Dobra... My tu gadu-gadu a ja mam ochotę podupczyć. Chodźmy na disko. Tam napewno jakieś fajne dziołchy będą.
- Nu. To je myśl. - wybełkotał Kłapołuchy. I cała czwórka po woli udała się w stronę pobliskiego miasteczka gdzie właśnie odbywała się dyskoteka.
- Hej Łosie, luk-et-diz! - wskazał na plakat Tygrysek.
- .."Dziś w remizie dyskoteka. Nikt już nie śpi, nikt nie czeka. Przewidziano występ świetny, Just 5 będzie - bądźcie grzeczni. A rej wodzić będzie Sowa, didżej świetna, wybuchowa." - przeczytał z wielkim trudem Puchatek.
- Ja pierdolę, ale rymy - zaraz komuś przyjebimy. - dorzucił swoje Tygrysek.
- Chciałeś powiedzieć przyjebiemy. - zapytał Prosiaczek.
- Nie, bo przyjebiemy nie rymuje się z rymy... a zresztą nie ważne. - odparł Tygrysek.
- Dobra, wchodzimy. - rzekł stanowczo Puchatek. I wszyscy udali się do remizy. Gdy byli już w środku nagle na scenę wkroczył Pan Sowa.
- ...Heloł, heloł! Na dzisiejszym koncercie wita was Didżej Sova! Tak! Dzisiaj koncert DżastFajf! A więc dziewczyny szykujcie majtki. Oto ONE! - ups sory. Oczywiście chciałem powiedzieć ONI! - JUST 5!
I w rytm muzyki disko na scenę wkroczyli JUST 5.
"...Kolorowe sny kiedy ja..." - nie dokończył SZADI bo butelka po winie rozbiła się o jego głowę.
- Musiałem mu przypierdolić. - rzekł z uśmiechem Tygrysek.
- Hopaki! Biją Dżastów! - wrzasnął ktoś z tłumu. I wszyscy wokół rzucili się na naszych bohaterów.
- Panowie, spierdalamy! - zakomenderował Puchatek. Lecz gdy wykonał energiczny obrót natychmiast został powalony strzałem sztachetą w nery.
- DOOM! - krzyknął Tygrysek po czym niewiele uczyniwszy padł znokautowany 2 litrową butelką zwrotną. Cała impreza trwała jeszcze przez ok. 10 min. po czym cała czwórka została wyrzucona na pobliską zwałkę. Potłuczeni, aczkolwiek cali nasi bohaterowie powoli zaczęli dochodzić do siebie.
- Jaa pieeerdoooleeeęęę..... - jęknął głucho Puchatek.
- Moje plecy.... - wystękał kłapołuchy.
- Kto zgasił światło? - zapytał przezornie Tygrysek.
- Cały ten incydent nie miał by miejsca gdyby nie to że Tygrysek przypierdolił Szadiemu winem w jego pedalski łeb. - stwierdził z pewnym wyrzutem Kłapołuchy.
- Ale przyznajcie że widok szyjki wbijającej się Szadiemu w oko był wyjebisty - odparł Tygrysek.
- Ta... To było wiekopomne wydarzenie. - przytaknął Prosiaczek.
- Je, będzie co wnukom opowiadać, hłehłe - rozmarzył się Puchatek. Po chwili dodał:
- Dobra, pozbierajmy się z tego łajna i wracajmy do domu...
Po czym cała czwórka udała się spokojnie do swoich domów.

KONIEC CZĘŚCI DRUGIEJ
Użytkownika Piter nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 18-01-2002, 12:17   #7
Simonus
CAD Designer
 
Simonus - Awatar
 
Na forum od: 29-08-2001
Miejscowość: Bielsko-Biała
Wiadomości: 1 174
Rep P0wah: 1248
Simonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizastaSimonus - masta of dizasta
Nie moge sie doczekac kolejnych czesci Kubusia Puchatka=)
__________________
gg: 81452
CPU: Intel Core I7-3770K @4.6GHz + chłodzenie SilentiumPC Fortis HE1225
MOBO: Asus P8Z77-V LX
RAM: 4x8GB DDR3 Kingston HyperX Red @1866 MHz 10-10-10-27
GPU: Asus ROG Strix RX480 8GB
PSU: Corsair 750W CX
SOUND: Realtek ALC887 + słuchawki AERO 5.1 Silver
LCD: NEC EA243WM DVD: LG H12L
MOUSE: A4Tech X-760 + Icemat 2nd Edition
Użytkownika Simonus nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 18-01-2002, 13:38   #8
Toffee
Ziom
 
Toffee - Awatar
 
Na forum od: 03-09-2001
Miejscowość: Piekary Śląskie
Wiadomości: 679
Rep P0wah: 582
Toffee - masta of dizastaToffee - masta of dizastaToffee - masta of dizastaToffee - masta of dizastaToffee - masta of dizastaToffee - masta of dizastaToffee - masta of dizastaToffee - masta of dizastaToffee - masta of dizastaToffee - masta of dizastaToffee - masta of dizasta
No fakt, w szkole przerabiamy bajeczki, pochwale sie pani mgr. :-)
Ale to dobry sposob na nude Piter, tylko tak dalej !
__________________
GG: 1613906
ICQ: 147024998

e-mail / www
Użytkownika Toffee nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 20-01-2002, 15:27   #9
Azrael
Zarejestrowany
 
Azrael - Awatar
 
Na forum od: 31-12-2001
Miejscowość: Paris
Wiadomości: 1 250
Rep P0wah: 5678
Azrael - masta of dizastaAzrael - masta of dizastaAzrael - masta of dizastaAzrael - masta of dizastaAzrael - masta of dizastaAzrael - masta of dizastaAzrael - masta of dizastaAzrael - masta of dizastaAzrael - masta of dizastaAzrael - masta of dizastaAzrael - masta of dizasta
pamietam jak kiedys WD40 wrzucal to na forum profitu
__________________
No comment ...
Użytkownika Azrael nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 22-01-2002, 10:58   #10
Piter
luck>skill
 
Piter - Awatar
 
Na forum od: 02-08-2001
Miejscowość: Chorzów
Wiadomości: 2 794
Rep P0wah: 666
Piter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizastaPiter - masta of dizasta
Jako, że mamy wtorek, wrzucam część 3 i 4

CZĘŚĆ TRZECIA: THE SILENT OF THE LAMBS


--------------------------------------------------------------------------------

Była piękna majowa noc. Bezchmurne niebo wspaniale ukazywało miliony gwiazd i niesamowitą tarczę pełnego księżyca.
- Ciągle leje... Czy ten skurwiały deszcz nigdy nie przestanie padać? Psia mać, jeszcze trochę a wyrosną mi płetwy! - Tygrysek nie krył poirytowania.
- Ma to swoje plusy... Na przykład Gofer, jeśli jeszcze żyje, dopierdala teraz z wiadrami i wylewa wodę ze swoich tuneli. - stwierdził z uśmiechem na ustach Puchatek. Wtem cała czwórka wpadła do wielkiej rwącej rzeki.
- P...p...p...panowie, tu tego nie było... - stwierdził niepewnie Prosiaczek.
- Rollyn, rollyn, rollyn on the river.... - podśpiewywał głucho Kłapołuchy.
- Sprawa jest poważna... Myślę że dość już tej kąpieli. Wychodzimy. - stwierdził Tygrysek, po czym nasi bohaterowie wstali i wyszli z wody.
- To był chyba najbardziej psychodeliczny kwas dzisiejszej nocy... - powiedział Puchatek.
- A tak fajnie mi się śpiewało.... - wystękał Kłapołuchy.
- Myślę że dobrym pomysłem było by rozpalenie ogniska i osuszenie się. - stwierdził Prosiaczek.
- No, a nie łatwiej było by iść do domu i tam się wysuszyć? - zapytał lekko zdziwiony Tygrysek.
- No było by, ale tak jest bardziej romantycznie. Niech Kłapouch i Tygrysek skoczą po jakieś drewno a ja z Prosiaczkiem rozpalimy ognisko. - rzekł Puchatek. Już po chwili Puchatek, Prosiaczek i Tygrysek grzali się przy ognisku. Po pewnym czasie dołączył do nich Kłapołuchy.
- Panowie znalazłem wino i trochę mięsa. Upieczemy? - zapytał Kłapołuchy.
- No co ty głupi? Wino chcesz piec? - Puchatek nie krył zdziwienia.
- Nie wino tylko mięsko. Będą dobre szaszłyki. - odparł Kłapołuchy. Po czym cała czwórka obaliła wino i zabrała się do jedzenia szaszłyków.
- A ciekawe co się dzieje z Góferem. Czy nadal wylewa wodę ze swoich kanałów? Jak myślicie? - zapytał Puchatek.
- Ja tak właściwie to go nigdy nie lubiłem... - stwierdził Tygrysek.
- To nie jedz. - odparł leniwie Kłapołuchy.
- Oooo kkkkurwwwa! - wystękał przerażony Prosiaczek.
- Coś czułem że to mięso jest jakieś lewe. Strasznie śmierdziało stęchlizną... - stwierdził obgryzając kość przedramienia Puchatek.
- Mam nadzieję że chociaż ketchup był prawdziwy... - jęknął polewając udko czerwonym płynem Tygrysek.
- A z skąd niby o tej porze w lesie wziąłbym pomidory, konserwanty, barwnik naturalny E-20, kwasek cytrynowy, i wreszcie butelkę? - zapytał Kłapołuchy.
- Uff. Ale dopfe fe dodałesz czebulki bo był by nie do zjedzenia. - wycedził z pełną gębą przez zęby Puchatek.
- A tak w ogóle to z skąd ty się Kłapołuchy tu wziąłeś? Przecież nie mieszkasz z nami w lesie od początku? - zapytał Tygrysek.
- Dobrze że o to pytasz. No więc przyjechałem do was ze Stanów Zjednoczonych. Uciekłem tam z zamkniętego zakładu dla morderców-psychopatów. Tak naprawdę nazywam się Hannibal Lektor. Na mnie był właśnie wzorowany bohater "Milczenia Owiec".
- To świetnie. Wiedziałem że tylko pozornie jesteś taki spokojny. Wiedziałem że twoja dusza jest rozrywana setką krzyczących jaźni... - rzekł z dumą w głosie Puchatek.
- Ale z skąd oni wzięli ten tytuł? - zapytał Tygrysek.
- Bo "Star Wars" był już zajęty. - odparł smutnie Kłapouch.
- Dobra. Nażarci, napojeni, wyschnięci. A teraz do domów spać! - wrzasnął Tygrysek. Po chwili wszyscy rozeszli się do domów.

Ranek okazał być się jak zwykle piękny i słoneczny.
- Jak zwykle kurwa pada. Ja to pierdolę, dziś nigdzie nie wychodzę!... no może oprócz stawienia się na komisję wojskową !?... - zdziwił się Tygrysek otwierając poranną pocztę. Wśród sterty dwóch listów znajdowało się wezwanie na komisję wojskową.
- To jakiś przekręt... W tej bajce nie ma wojska! Był Wojski ale to i tak nie to... a z resztą cholera ich tam wie... dziś za godzinę.... dobra coś się wymyśli. - rzekł smętnie Tygrysek włączając telewizor. Właśnie "leciał" serial Wujek dobra rada" ze S. Mikulskim w roli głównej.
- ... "Wujek dobra rada" co? znajdź jakąś radę dla mnie wuju.... - wycedził przez zęby Tygrysek.
- To proste. Zrób sobie krzywdę, złam nogę lub coś innego. Nie będziesz mógł brykać przez pewien czas ale armia uzna cię za nie przydatnego do służby. - odezwał się z ekranu wujek dobra rada.
- Jasne!! Połamię sobie ręce i nogi! Nie będę mógł co prawda brykać przez pewien czas ale.. co tam... ważne że mnie armia nie wcieli!... - to mówiąc Tygrysek rozpędził się i przypierdolił w pobliskie drzewo. Pogotowie stwierdziło liczne złamania oraz potłuczenia, wstrząs mózgu, ginekomastię, chorobę wrzodową odbytnicy, stulejkę, raka macicy, wrzody żołądka, arytmie serca, chorobę wieńcową, kiłę, rzeżączkę, syfa i wilka. Pacjent został zapakowany na wózek i odwieziony na komisję wojskową. Tam czekali już Puchatek, Prosiaczek, Kłapouchy, Krzyś i zapakowany w kaftan bezpieczeństwa, przeżywający jeszcze resztki złego trip'a Królik. Pierwszy wezwany został Krzyś. Po chwili jednak wyszedł z hukiem zamykając za sobą drzwi.
- Motyla noga! A tak chciałem być żołnierzem! - rzekł zawiedziony Krzyś.
- Ooo ja kurwa pierdolę, jakie on ma fajne przekleństwa... - jęknął głucho Kłapołuchy.
- Co, nie wzięli? - zapytał z niedowierzaniem Prosiaczek.
- Niee tam... Najpierw zaglądali mi do pupy, potem coś mówili o jakiś częściach rowerowych.
- O pedałach? - zapytał Puchatek
- Tak, tak! I zaraz mnie wykopali bo podobno takich jak ja to nie biorą! Niech to kurzy dziób! - dodał zawiedziony Krzyś.
- Powiedz tak jeszcze raz a jak ci przypierdolę... - wycedził przez zęby Prosiaczek.
- Och... jak ty mówisz.... Nie wolno tak brzydko mówić... powiem maaamieeeeeee... łeeeeee! - i Krzyś z płaczem pobiegł do domu.
- Taaa. Przyprowadź ją tutaj. Nakręcimy pornola ze świniami i twoją starą! - krzyknął Tygrysek.
- Smarkam na ciebie synu szklarza! Twoja matka była chomikiem a ojciec śmierdział skisłymi jagodami! - dodał Prosiaczek.
- Jak coś takiego jeszcze chodzi po ziemi... ciekawe dlaczego te łowiące pipy go jeszcze nie dopadły... jak bym był nie co młodszy to dopiero bym mu dał motylą nogę... - stęknął głucho Kłapołuchy. W tym właśnie momencie wkroczyli do sali Łowcy Pip.
- Oddział stać! - wrzasnął piąty z nich.
- A wam co? Macie mózgi w kolorze kamuflażu? - Tygrysek patrzył na łowców jak na bandę idiotów.
- Rekrutancie Tygrysku! Służba ojczyźnie to nasz wspólny zbiorowy, obowiązek! - rzekł trzeci z nich.
- Frajerscy Łowcy! Służba ojczyźnie w czerwonych beretach jest niczym innym jak całowanie lwa w dupę.
- Przyjemność żadna a niebezpieczeństwo utraty życia ogromne. - dodał Kłapołuchy.
- Mylicie się rekrutancie Kłapołuchy! Jesteśmy dumni że możemy bronić ojczyzny od wszelkich wrogów i pip. - przerwał mu ósmy z nich.
- Zetną wam włosy.... hehe! - uśmiechnął się Puchatek.
- Eeeee... Łowcy! Spierdalamy! - wrzasnął trzeci z nich po czym obydwaj w pośpiechu wybiegli z sali.
- Do dupy z nimi robota. - stwierdził Prosiaczek. Po paru godzinach nasi bohaterowie byli w domach i żaden z nich nie został zaakceptowany przez komisję wojskową. Najbardziej zły z nich był Tygrysek który musiał spędzić na wózku następne 2 miesiące a do wojska go nie wzięli z uwagi na płaskostopie.

KONIEC CZĘŚCI TRZECIEJ
Użytkownika Piter nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Odpowiedz


Narzędzia Tematu
Tryby Wyświetlania Oceń Ten Temat
Oceń Ten Temat:

Reguły Wiadomości
Nie możesz zakładać tematów
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować wiadomości

Kod BB:
Emoty:
kod [IMG]:
kod HTML: Wył

Skocz do:

Podobne Tematy
Temat Rozpoczęty przez Forum Odpowiedzi Ostatnia Wiadomość
Przygody z niebieskimi (policją) !3!|_! LOL !!! 3 24-01-2004 21:25
Dalsze losy Kubusia Puchatka Uncle_Dunkan LOL !!! 9 23-11-2003 17:59
Przygody Kubusia Puchatka crack LOL !!! 11 07-08-2003 13:07
Magiczne przygody Kubusia Puchatka KROKu LOL !!! 7 26-12-2002 22:23


Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 00:16.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.