![]() |
Wraca mąż z polowania, a tu żona z kochankiem w łóżku.
- Wyłaź z łóżka! - krzyczy mąż do kochanka. Kochanek wyskakuje i zasłania dłońmi swoje klejnociki. Mąż ze spokojem celuje z dwururki w te klejnociki. Kochanek krzyczy: - Nie wygłupiaj się, daj szansę! Na to mąż do kochanka: - No dobra, rozbujaj! Przychodzi facet do sklepu z bielizna damska. Troche speszony czeka az wszyscy wyjda i podchodzi do ekspedientki i mowi: - Chcialbym kupic zonie stanik. * Arozmiar pan zna? - Nie nie znam. * Czy panska zona ma piersi jak grejfruty? - Nie. * A moze tak jak jablka? - Nie. * To moze tak jak jajka? - Hmm.. tak jak jajka .. sadzone. Wraca facet póznym wieczorem do domu nawalony jak stodola. Wchodzi cicho do sypialni, widzi nogi wystajace z pod koldry, kleka, caluje, wsuwa leb pod koldre, caluje coraz wyzej, w koncu robi to co Ty wiesz, a ja rozumiem. Jak skonczyl pedzlowac, wylazi z lózka i idzie do kuchni, bo poczul glód. Wchodzi i widzi w kuchni siedzaca zone. - Co ty tu robisz!?!!??!! Ciiicho, bo mamusie obudzisz. |
LOL Krzywy co sie stało z twoją karmą.. ja pamietam ze byla bardzo wysoko na plus:)
|
jakies łosie sie bawiły i na - nakarmiły :(
a ja mu teraz pomagam i na + go dokramiam |
Do seksuologa przychodzi pacjent:
- Panie doktorze, mam interes jak niemowle. - To chyba niemozliwe, niech pan zdejmie spodnie. Facet mial racje. 3 kilogramy, 50 cm dlugosci. Wchodzi facet do domu i widzi, jak pakuje sie jego dziewczyna. - Co robisz kochanie? - Odchodze od Ciebie... - Ale dlaczego????? - Bo jestes pedofilem!!!! - Mocne slowa jak na dziewieciolatke. Wrzesien 1939. Noca, ciemnym lasem skrada sie oddzial. Dopadaja do wiejskiej chaty. Jeden z zolnierzy wali w drzwi. - Ludzie, ludzie!! Otwórzcie!! Cisza. - Ludzie, ludzie!! Otwórzcie!! - ...a kto tam..? - Partyzanci! - A ilu was jest? - ... zwanzig! O czwartej nad ranem u profesora dzwoni telefon. Profesor odbiera i slyszy: - Spisz? - Aaalleooosssooochodzi?? - pyta zaspany profesor. - Spisz? - Przepraszam, ale kto mówi?? - Spisz? - Tak... - Noo! A my kur.. jeszcze dziobiemy!!! Stary wilk morski a zarazem pirat z wieloletnim stazem opowiada w tawernie historie swego zycia. Otacza go grupka zeglazy, ktorzy nie moga sie powstrzymac od zadawania mu licznych pytan: - A jak to bylo, ze masz drewniana noge? - Kiedys atakowalismy fregate i podczas abordazu burty zmiazdzyly mi noge. I okretowy ciesla wystrugal mi te, drewniana. - A ten hak zamiast dloni? - To podczas walki z tymi hiszpanskimi psami, zanim polozylem trzech, tak nieszczesliwie trafili mnie w reke, ze okretowy ciesla musial mi ja uciac do konca, ale w zamian wstawil mi ten zelazny hak! - A ta przepaska na oku? - A to, ... to mewa, nasrala mi na oko - I co, od mewiego gowna straciles oko? - No niezupelnie.... to byl pierwszy dzien z hakiem... Siedzi pod kosciolem zebrak i smaruje chleb gównem. Podchodzi Amerykaniec: - Co bida? - Ano! Bida! - No to masz 20 USD! Zebrak siedzi dalej. Podchodzi Niemiec: - Co bida? - Ano! Bida! - Masz tu 20 DM! Zebrak bierze i siedzi dalej. Podchodzi Polak: - Co bida? - Ano! Bida! - To czemu tak grubo smarujesz?!?!! Glówny Urzad Cel postanowil przeprowadzic ankiete wsród celników na temat lapówkarstwa. Jedno z pytan zadawanych przez komisje brzmialo: - Ile czasu potrzebujesz aby za lapówki kupic BMW? Celnik na polsko-niemieckiej granicy odpowiada: - Dwa, trzy miesiace. Celnik na polsko-czeskiej granicy: - No, z pól roku. Celnik ze "sciany wschodniej" po dluzszym zastanowieniu: - Dwa, trzy lata. Komisja zadziwiona: - Tak dlugo? Celnik ze wschodu: - Chlopaki, nie przesadzajcie, BMW to w koncu duza firma... |
:D :D :D
|
Cytat:
|
Cytat:
|
298
Troszke na poprawienie CHUMORU .. Bo nie wiem co sie dzieje >???
Policjant wybrał się z kolegą do teatru. Kolega, przeglądając program, zauważa: - Wiesz, drugi akt tej sztuki rozgrywa się po pięciu latach... - Ale bilety zachowują ważność? Kto mnie nie lubi co za BURAK .. Policjant zatrzymuje samochod. - Proszę pana, przejechał pan skrzyżowanie na czerwonym świetle. Będzie mandacik. - Panie władzo, ja bardzo przepraszam, naprawdę nie zauważyłem. A tak szczerze mówiąc, to jestem daltonistą. Skonfundowany policjant daruje mu mandat. Wieczorem, gdy zdaje służbę koledze, mowi: - Spotkałem dzisiaj na mieście daltonistę. Świetnie mówił po polsku. - Płaci pani mandat! - mówi dwóch policjantow, zatrzymując samochód, jadący z nadmierną prędkością. - A czy nie mogłabym zapłacić w naturze? - Co to znaczy: "w naturze"? - No, wiecie, musiałabym zdjąć majtki i wam dać... Policjant odwraca się do kolegi i pyta: - Potrzebne ci są majtki? - Nie! - Mnie też nie... |
|
Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza pracownica. Dyrektor wygłasza mowę:
- Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepszą pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. - A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? - Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą. - A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. |
| Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 03:09. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.