![]() |
Cytat:
|
Cytat:
|
wlasnie mnie krzywy poinformował ze steskniliscie sie za mna :P
ja tak jak zwykle pracuje, pracuje i jeszcze raz pracuje :( |
Cytat:
- Jaka to jest teściowa na 102? - 100 metrów od domu i 2 metry pod ziemią. * * * Spotyka się dwóch kolegów jeden jest wyraźnie smutny drugi pyta go: - Czego jesteś smutny? - No wiesz porwali mi teściową i żądają okupu. - Zaraz zaraz teściową? To co się martwisz? - Powiedzieli że jeśli nie dam im okupu to ją sklonują. * * * Fąfara do kolegi: - Moja rodzina przeżyła ostatno katastrofę kolejową. - Co się stało? - Teściowa przyjechała do nas pociągiem. * * * Fąfara mówi do znajomego: - Po operacji lekarz powiedział że żona powinna mieć wycięte migdałki gdy była dzieckiem. Wobec tego rachunek za operację przesyłam teściowej. * * * Do komisariatu wchodzi mężczyzna i zgłasza zaginięcie teściowej. - Kiedy zaginęła? - Trzy tygodnie temu. - I dopiero teraz zgłasza pan zaginięcie? - Tak bo nie mogłem uwierzyć w to szczęście. * * * Rozmawiają dwie teściowe: - Co robi pani zięć? - Zwykle robi co mu każę. * * * - Wiesz? Kupiłem córce pianino na urodziny i myślałem że będzie na nim grać. Niestety nie wyszło... - Podobnie było u mnie gdy kupiłem teściowej walizkę... * * * Do rodziny Fąfary przyjechała teściowa. Stęskniony za babcią Jasio próbuje usiąść na kolanach. - Jasiu usiądź obok mnie na krzesełku. - Dlaczego? - Bolą mnie nogi. Musiałam z dworca iść na piechotę. - Na piechotę? Przecież tato powiedział że babcię diabli przynieśli. * * * Franek mówi do kolegi: - W niedzielę wybieram się z teściową na giełdę staroci. - A ile chcesz za nią dostać? * * * Fąfara mówi do przyjaciela: - Chyba jesteś już szczęśliwy kiedy wydałeś swoje dwie córki za mąż? - Nie całkiem. W domu została jeszcze teściowa. * * * Jasio pyta babcię: - Babciu czy byłaś szczepiona na choroby zakaźne? - Byłam a dlaczego pytasz? - Bo ile razy do nas przychodzisz tato mówi: "Znów tę cholerę do nas przyniosło!". * * * Dwaj koledzy piją w restauracji piwo. W pewnej chwili jeden z nich stwierdza: - Moja teściowa to straszna piła! - Ja czegoś takiego nie mogę powiedzieć o mojej teściowej. Nie. Piły zazwyczaj mają zęby... * * * W poniedziałek nazajutrz po obfitym zakrapianym wieczorze towarzyskim spotykają się dwaj panowie. Pierwszy mówi: - Ale miałem pecha! Gdy wracałem do domu natknąłem się na patrol policji i całą noc musiałem spędzić w izbie wytrzeźwień. - Ty to masz szczęście! - mówi drugi. - Gdy ja wracałem natknąłem się na moją żonę i teściową. * * * Mąż mówi do żony: - Nie twierdzę kochanie że twoja mama źle gotuje ale zaczynam rozumieć dlaczego twoja rodzina modli się przed obiadem! * * * W sądzie: -Dlaczego uderzył pan teściowa nogą od stołu kuchennego? -Wysoki sądzie nie miałem siły żeby podnieść cały stół. * * * Mówi zięć do teściowej: - Gdzie mama jedzie? - Na cmentarz. - A kto rower przyprowadzi?!!! * * * Teściowa przyjeżdża w odwiedziny do zięcia i córki. Drzwi otwiera zięć: - O mamusia! A mamusia na długo? - Na tak długo synku aż wam się znudzę. - To mamusia nawet nie wejdzie? * * * Dlaczego mój wujek żył aż 100 lat? - Bo nie miał teściowej. * * * Pewien facet stoi na przystanku i całuje wszystkie przejeżdżające tramwaje. W końcu zgarnia go policja. - Co pan wyprawia? Po co całuje pan te tramwaje? Facet na to: - Bo wczoraj jeden z nich zabił moją teściową a ja nie wiem który!!! * * * - Tato czemu babcia biega zakosami? - Nie gadaj podawaj magazynki! * * * Jakiś facet biegnie za jakąś babą i wali ją dechą po głowie. Inny gość który to widział mówi do niego: - Co ty robisz? On odpowiada: - To moja teściowa! Tamten krzyczy: - No to kantem ją kantem!!! * * * Odbywa się rozprawa w sadzie. Facet jest oskarżony o zamordowanie teściowej. Sędzia pyta co oskarżony ma na obronę. - Wysoki Sądzie jestem niewinny. To było tak: Siedziałem sobie w kuchni i obierałem pomarańczę gdy w pewnym momencie wyślizgnęła mi się z ręki skórka a potem wypadł mi nóź i właśnie wtedy do kuchni weszła teściowa i poślizgnęła się na skórce i upadła na nóź... i tak siedem razy. * * * Jak długo należy patrzeć na teściową jednym okiem? -Tak długo aż się muszka ze szczerbinką zgra. |
Hrabina robi wymowki sluzacej:
- Katarzyna jest bardzo leniwa! Kurz na szefie lezy juz chyba piec tygodni! - To nie moja wina jasnie pani. Pracuje u panstwa dopiero od dwoch tygodni. * * * Jasiek pracowal w fabryce w miescie i codziennie dojezdzal do pracy autobusem. Pewnego dnia Jagna widzi, jak Jasiek jedzie do pracy na koniu, a drugiego konia prowadzi obok. Zaciekawiona pyta: - Jasiek, co ty tak na jednym koniu jedziesz, a drugiego prowadzisz? - Autobusy podrozaly, na samochod mnie nie stac. A drugiego prowadze, bo zawsze mialem przesiadke na skrzyzowaniu w Palikijach. * * * - Jakie kroki nalezy podjac gdy spotka sie wscieklego psa? - Jak najdluzsze! * * * Fafara pojechal na wycieczke do Nowego Jorku i nieoczekiwanie otrzymal propozycje pracy w samym centrum miasta. Zadowolony telefonuje do zony: - Kochanie, znalazlem dobrze platna prace. - To dobrze Joziu, pieniadze sie przydadza. A daleko masz do tej pracy? - Pol godziny jazdy. - Autobusem? - Nie, winda! * * * Do redakcji jednej z angielskich gazet nadszedl list tej tresci: "Jesli natychmiast nie przestaniecie drukowac ublizajacych nam anegdot na temat skapstwa Szkotow, przestane pozyczac wasza gazete od sasiada". Pewien facet umarl. W bramie nieba powital go sw. Piotr i zaprosil do srodka. Kiedy wszedl, zobaczyl dlugi korytarz, a na je go koncu male pomieszczenie z okienkami. Pyta swietego Piotra: - To jest tak upragnione przez wszystkich ludzi niebo? - Tak. Facet wszedl do pomieszczenia. Zerknal przez malutkie okienko i zobaczyl usmiechnietych i bawiacych sie ludzi. - A za tym oknem to co jest? - To jest pieklo. - Serio? To ja wole isc do piekla! - Ale stamtad juz nie ma powrotu. - Nie szkodzi, wole isc do piekla. Swiety Piotr odprowadzil faceta do bramy i pyta: - Na pewno tego chcesz? - Tak, nie marudz! Facet zszedl do bramy piekiel. Wita go usmiechniety Lucyfer, wrecza mu widly i mowi: - Kociol numer 77. - Jak to? Widzialem z gory ludzi bawiacych sie i radosnych, a ty mi tu widly dajesz? - Aaa, tamci. To jest nasz dzial reklamy. * * * Rok 1970. W Moskwie, w czasie wiosennego spaceru po parku wychowawczyni pokazuje przedszkolakom jeza, mowiac: - A to moje dzieci, to jest ten, o ktorym wam ostatnio tyle opowiadalam. Maly Sasza delikatnie glaszczac jeza, szepce: - Wiec tak wygladasz, Wlodzimierzu Iljiczu Leninie... * * * Fafara poszedl do operetki i z uwaga slucha przedstawienia. - Daj mi ten klucz! - spiewa artystka. - Nie dam ci, nie dam! - odpowiada jej partner ze sceny. - Daj mi ten klucz! - powtarza artystka. - Nie dam ci, nie dam! - znow odpowiada partner. Nagle Fafara podnosi sie z krzesla i krzyczy na caly glos: - Daj jej wreszcie ten klucz, bo przez ciebie spoznie sie do pracy na nocna zmiane! |
Pewnie znacie ale moze nie ...
Przed Walentynkami kumpel mówi do kumpla piszącego kartkę: słuchaj, jak piszesz tekst dla dziewczyny, to musi tam być romantycznie, ale musisz też jakoś dać jej do zrozumienia, że jesteś naprawdę męski... Efekt: "Na górze róże Na dole fiołki Ssij pałę!" P.S. Ja czasem tu zagladam kiedys sporo kawalow powklejalem, ale ostatnio z braku czasu (czyt. praca dyplomowa) coraz rzadziej :(, ale kawaly spox karma dla was na + :) |
Cytat:
|
taki sobie kawał ale zawsze coś
Spotyka się 2 kumpli. jeden mowi do drugiego-wiesz co poznalem na impresce babke. -J jak opowiadaj jakie ma wymiary ? -90-60-60 -no no nieżle -tak wiem druga noga taka sama |
Kiedyś kolesiowi zepsuł się Trabant. Coś stało się z silnikiem, ale facet
nie znał się na mechanice. Najbliższą stacją była stacja Mercedesa, więc podjechał tam i spytał, czy da się coś zrobić. Tam wiadomo - kawka, ciasto, super obsługa. Powiedzieli mu, że następnego dnia ma przyjechać i odebrać samochód. Facet pooglądał jeszcze auta w salonie, a potem przekimał w motelu i wrócił na stację. A tam znów przyjęli go z honorami, jakby S-kę naprawiał i wystawili rachunek: 200 Euro. Facet zapłacił bez gadania, bo myślał, że policzą go na dużo więcej. A samochodzik - wiadomo - wypucowany, na zewnątrz wosk, wewnątrz nawet dywaniki wyprane. Facet wsiada, odpala, dodaje gazu: po 20 metrach samochód zaczyna (bez jakiejkolwiek zmiany biegów) jechać do tyłu. I po 20 metrach znów do przodu. I tak w kółko. Koleś się wkurzył, idzie do szefa serwisu i robi mu awanturę: - Co wy, mieliście mi naprawić furę, a co zrobiliście? Na co dyrektor odpowiada grzecznie: - Wie pan, musieliśmy wymienić silnik, a jedyne co się zmieściło, to silniczek od wycieraczek. Na ławce w parku siedzi staruszek i strasznie płacze. Podchodzi do niego przechodzień i zapytuje: - Dlaczego płaczesz? - Synu mam 88 lat, dwa tygodnie temu ożeniłem się z najseksowniejsza laska w okolicy, ma 22 lata, 90/60/90, super gotuje, kochamy się kiedy chce, wieczorem mi czyta... - No to o co chodzi? - Nie pamiętam gdzie mieszkam! Policjant zatrzymuje kierowcę ciężarówki i mówi do niego: - Po raz kolejny zwracam panu uwagę, że gubi pan towar. Kierowca odpowiada: - A ja kolejny raz panu mówię, że jest gołoledź, a ja jadę piaskarką! Policjant zatrzymuje samochód prowadzony przez kobietę i żąda okazania prawa jazdy. - Paniusiu, tutaj jest napisane, że powinna pani nosić okulary... - mówi po chwili. - Ale ja mam kontakty - odpowiada kobieta. - Nie obchodzi mnie, kogo pani zna. Będzie mandacik... Leżą nawaleni w trzy dupy apostołowie po ostatniej wieczerzy. Meczy ich kac gigant, suszy i pali w gardle. W końcu jeden nie wytrzymał i mówi: -Wyślijcie kogoś po wodę do picia!!! Na to odzywa się z sali zmęczony glos: -TYLKO NIE JEZUSA!!! Jachu stoi na drodze i łapie okazję. Czeka godzinę, dwie i nic. Nagle podjeżdża czerwone ferrari, dopieszczone, w środku super blondyna i zaprasza Jacha do środka. Mówi Jachowi, że go podwiezie jeżeli on odda jej przysługę. Jachu zgadza się. Jadą, jadą, jadą, aż w końcu zatrzymują się na polanie. Blondyna wyciąga łopatę z bagażnika i mówi: a teraz przysługa: musisz tu coś wykopać. Jachu idzie z łopatą w wyznaczone miejsce. Zaczyna kopać. Kopie, kopie, kopie, nagle trafia na coś twardego. Blondyna każe mu to wyciągnąć. No to ciągnie, ciągnie, ciągnie, coraz mocniej, mocniej... Nagle budzi go matka i mówi: - Te Jachu, obudź się bo sobie jaja na głowę naciągniesz!!! Pod Ścianą Płaczu modli się grupa Żydów. Cicho, w skupieniu, każdy pod nosem szemrze. Wśród nich biedny Żyd z Polski zawodzi: - Panie Boże, daj mi 100$, co to dla Ciebie! Tylko o stówkę proszę! Po chwili podchodzi do niego wzburzony inny Żyd, wciska mu 100$ w rękę i mówi: - Masz tu swoją setkę i spadaj, bo nam Boga rozpraszasz, a my się tu o ciężkie miliardy modlimy! Brygada robotników ma przerwę śniadaniową. Siadają, rozpakowują jedzenie, jedzą. Jeden rozwinął papier śniadaniowy, zagląda do kanapki i mówi: - Znowu z żółtym serem - i trach, wyrzucił do śmietnika. Następnego dnia siadają rozpakowują, jedzą. Ten nawet nie rozpakowuje tylko trach - do śmieci. Koledzy pytają: - Skąd wiesz, że z żółtym serem? - Sam robiłem Facet się budzi i patrzy, a spod łóżka wypływa strużka krwi Patrzy, a tam ranne pantofle. Staszek był wielkim pasjonatem motorów. Miał harleya - najważniejsza rzecz w swoim życiu! Dbał o niego, pucował wazelina do połysku, niemalże nosił na rękach, spal z nim nawet. Któregoś dnia, dziewczyna zaprosiła go na niedzielny obiad do swojego domu. - Stasiu - powiedziała - znamy się już dwa tygodnie. Chciałabym, żebyś poznał moich rodziców. - Czemu nie - odparł Staś. Nadeszła niedziela, Staś wyprowadził motor z garażu, wyciągnął pudełko z wazeliną, szmatkę i dalejże glancować! I tak przy tym wazelinowaniu zastało go południe. Jeszcze tylko ostatni rzut oka na motocykl, mała poprawka wazelina i... Staś z harley'em byli gotowi! Podjechał pod dom dziewczyny, ustawił motor przed oknem salonu i zapukał... - Witaj Stasiu - dziewczę promieniało szczęściem - Wejdź, zaraz będzie obiad. Musze cię jednak uprzedzić o pewnym zwyczaju, panującym od dawna w naszej rodzinie. Otóż przy obiedzie, kto się pierwszy odezwie, ten garnki zmywa. - Nie martw się - Staś nie był w ciemię bity - jestem małomówny z natury. Zasiedli do stołu. Mama, tata, dziewczę i Staś. Rozmowa nie "kleiła się", co zresztą było do przewidzenia Matka patrzy na Stasia i myśli: - Ale wstyd! Taki sympatyczny chłopiec, a my tu ani słowa z nim nie zamieniamy! Co sobie o nas pomyśli? Zapytałabym go o rodzinę, o mamę, tatę, o ogród, o rodzeństwo, ale nie mogę, bo będę graczki zmywać... Ojciec siedzi, ani be ani me i myśli: - K***a obora jak nieszczęście! Zagadałbym do chłopaka, zapytałbym gdzie pracuje, czy lubi piwko, sport i wędkarstwo, ale jak??? Powiem cos, to mnie stara do garów wypieprzy... Panienka siedzi jak na szpilkach i myśli: - Niechże ktoś cos powie wreszcie i pójdzie myc te garczki, a my wtedy na górę i tamtaramtamtam... Staś dzielnie siedzi i milczy! Nie mówi nic, bo garczków myć też nie lubi... a tu nagle... patrzy w okno... a za oknem pada deszcz!!!!!!! - Jejuuuuuu - myśli Staś - MOTOR!!!!! Nie wie co robić. Nie przeprosi, bo pójdzie do garów, a harleya rdza zeżre! Rozejrzał się Stach... i dawaj panienkę na stół! Kieckę w górę i jedzie ja od tylu. - Ktoś pęknie i cos powie - myśli - on do garów a ja do motoru!!!!! Skończył Stasiek, siada i... nic! Cisza jak makiem zasiał... Dziewczę zawstydzone oczy spuściło i myśli: - Co ten Stasiek taki napalony??? Mógł przecież poczekać aż pójdziemy na górę ...jak ja się teraz wytłumaczę rodzicom? I kiedy mam to zrobić? Przecież nie teraz, bo jak się odezwę, to pójdę graczki myc...poczekam... Matka siedzi, oczom nie wierzy i myśli: - Co to za bydle moja córka do domu przyprowadziła??? Jak on mógł moja córkę tak potraktować??? Powiem mu co o nim myślę, ale później, bo jak się pierwsza odezwę, to będę musiała graczki myć... Ojciec siedzi, ślepia wlepił w Staszka i myśli: - O ten sk***yn j***y ch*j pie*****ny w d**e k***y...!!!!!!!! Przecież go sk**yna za***ie! Powiem mu co o nim myślę, ale później bo jak się mam pierwszy odezwać??? Deszcz leje jak z cebra, Stasiek załamka, nie wie co począć... na dodatek grad się zaczął wali w harleya jak w bęben...- CO ROBIC !!!! - myśli... I dalejże matkę na stół, kieckę matce w gore i jedzie ja od tylu. - Stary nie wytrzyma i cos mruknie przynajmniej mysli Stach - Stary do garów, a ja do motora!!! Skończył, siadł...i dalej cisza... nic... Dziewczyna patrzy na Stacha i myśli: - Co za potwór z niego, samiec niewyżyty????? Najpierw mnie, potem moja matkę??? Zrywam z nim ale powiem mu to po obiedzie, bo będę musiała garczki myc, jak się odezwę pierwsza... Matka siedzi, czerwona jak buraczek i myśli:- Nawet niezły ten chłopiec...i jaki... PREZNY... źle go oceniłam... co sobie jednak mój stary pomyśli???? Powinnam się jakoś wytłumaczyć... ale może później, bo będę musiała garczki myc.... Ojciec siedzi, oczy przeciera, piana na pysku, ale twardziel z niego wiec milczy i tylko myśli: - Zabije go, to pewne. Ale po obiedzie, bo teraz jak się odezwę, to pójdę garczki myć... Grad, ulewa, burza z piorunami, wichura przewróciła motor Stacha prosto w potężną kałuże, pełna błocka, wody i wszelakich śmieci. Stach oczami duszy widzi rdze pożerająca jego ukochanego harleya... Nie wytrzymał wstał i mówi: - Macie może wazelinę???????? Ojciec zrobił oczy jak denka od kufla, wstaje i mówi przerażony: - To ja już pójdę i umyje te garczki... W pewnym mieście żył sobie żyd co profesjonalnie zajmował się obrzezaniem. Otóż gość ten zbierał przez lata swojej pracy owe skórki. Po kilkudziesięciu latach miał ich już baaaaardzo duuuuzo. Postanowił wiec coś z nimi zrobić. Zaniósł je wiec do rymarza. - Mosze ty mi zrób coś pięknego z tych skorek. - Dobrze Rebe ale to będzie kosztować, dużo oj dużo 100 dolarów! - Masz tu Mosze te 100 dolarów bo Ci ich nie żałuje bo Ty mnie zrobisz coś pięknego. Przyjdź Rebe za tydzień. Minął tydzień. Rebe zgłosił się do rymarza. - Rebe jeszcze nie skończyłem, ale niestety to będzie droższe. Potrzebuje następne 100 dolarów. - Masz tu Mosze te 100 dolarów bo Ci ich nie żałuje bo Ty mnie zrobisz coś pięknego. - Przyjdź Rebe za tydzień. Minął tydzień. Rebe ponownie zgłosił się do rymarza. - Rebe jeszcze nie skończyłem, ale niestety to będzie droższe. Potrzebuje następne 100 dolarów. - Masz tu Mosze te 100 dolarów bo Ci ich nie żałuje bo Ty mnie zrobisz coś pięknego. - Przyjdź Rebe za tydzień to odbierzesz co zrobiłem. Po tygodniu Rebe przychodzi do Mosze, a ten mu pokazuje portfel. Rebe jest trochę zdenerwowany: - Tyle ci skorek dałem, tyle pieniędzy zapłaciłem, a ty zrobiłeś z tego tylko taki maleńki portfel? Na to rymarz: - Tak, teraz jest portfel, ale jak go pogłaskasz parę razy to zamienia się w walizkę. Kupił koleś nowiutkie BMW i tak sobie jechał nie respektując przepisów a że była dobra droga to sobie nieźle gazował w pewnym momencie zobaczył goniący go samochód policyjny pomyślał sobie co ja ? mnie ? Policja ? nowiutkie BMW a oni mnie gonią niedoczekanie ... i dodał gazu ... ale po dłuższej chwili pomyślał ze i tak go dorwą wiec zwolnił i się zatrzymał Policjant zapukał w szybkę i powiedział: - Wie Pan co dziś już koniec mojej służby był to bardzo męczący dzień nie chce go kończyć w taki sposób wiec jeśli wytłumaczy się Pan tak jak nikt jeszcze się nie tłumaczył poprzestanę na upomnieniu -Panie władzo tydzień temu odeszła ode mnie żona z Policjantem myślałem ze chce mi ja oddać ... - Proszę jechać, szerokiej drogi Dwóch ledwo żywych rozbitków dryfuje w szalupie na środku oceanu. Żar leje się z nieba, a oni nie mają ani wody pitnej, ani jedzenia. Jeden z nich próbuje coś złowić. Po wielu staraniach udaje mu się. Wyciąga wędkę z wody, patrzy, a tam złota rybka. - Wypuść mnie, a spełnię twoje życzenie - rzekła rybka. - OK, spraw, aby cała ta woda wokół zamieniła się w dobrze schłodzone piwo. Błysnęło, huknęło i rzeczywiście - już po chwili unosili się na falach złocistego trunku. Rozbitek dumny z siebie, spogląda na swego kompana, czekając na słowa pochwały. Drugi, który do tej pory milcząco obserwował całe zdarzenie, odzywa się wreszcie z niezbyt zadowoloną miną: - Aleś wymyślił! Teraz musimy lać do łodzi... :))) |
Witam was !!!
·Koń II
Przyjeżdża chłop wozem do wsi i woła: - Węgiel przywiozłem! Na to koń który prowadził wóz odwraca się i mówi: - Tak, kurde, ty przywiozłeś ! ·Koń - Sąsiedzie! Dokupiłem sobie 10 ha pola! - Wiem. Pański koń powiesił się za stodołą. ·Polskie owoce Przychodzi murzyn do warzywniaka i pokazuje na banany. - Co to jest? - pyta - To są banany - odpowiada sprzedawca - U nas to są taaaaaakie banany!! Potem pokazuje na pomarańcze i tak samo pyta się. Sprzedawca odpowiada, a on na to że u nas to są taaaaaakie pomarańcze. Sprzedawca lekko wkurwiony patrzy na murzyna, po czym znowu murzyn pyta się. - Co to jest? I pokazuje na morele. Sprzedawca już mocno wkurzony odpowiada, a murzyn wyśmiewa go i pokazuje, że u niego są taaaaaakie morele. Po czym pokazuje na arbuza i pyta się. - Co to jest? A sprzedawca na to: - A to jest polski, pierd...ny, zielony groszek! ·Prezent Dwaj policjanci zastanawiają się, co kupić komendantowi na urodziny: - Może książkę? - mówi jeden. - Eee, coś ty, książkę to on już ma. ·Wyrok Dziennikarka pyta więźnia: - Czy gdy odsiedzi pan swój wyrok, będzie pan szczęśliwy? - Nie wiem, proszę pani. Jestem skazany na dożywocie... ·Niemożliwe Policjant zatrzymuje fiata 126p, który jechał z prędkością 160 kilometrów na godzinę. Z samochodu wychodzą: długowłosy facet ubrany w skórę oraz wielki mamut. - Ty, metalowiec! Czy wiesz, że jechałeś z tym swoim owłosionym słoniem 160 kilometrów na godzinę? Płacisz 200 złotych kary. - Po pierwsze: nie jestem metalowcem, tylko jaskiniowcem. Po drugie: to nie owłosiony słoń, tylko mamut, a po trzecie: niech mamut płaci mandat, bo to akurat on kierował! |
| Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 03:09. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.