![]() |
Baca podejrzewał, że jego żona go zdradza, gdy tylko on wychodzi na hale pasać owce. Jako "majster złota rączka" postawił pod łóżkiem garnek śmietany i powiesił nad nim łyżkę. Gdy tylko jedna osoba leżała na łóżku, łyżka wisiała nad powierzchnią, gdy położyły się dwie osoby, łyżka zamaczała się w śmietanie. Proste i skuteczne. Po powrocie z hali poleciał do sypialni i znalazł pod łóżkiem... garnek masła...
Do banku w Szwajcarii przychodzi klient. Podchodzi do okienka bankowego i kładzie obok niego olbrzymią walizkę, po czym oglądając się na boki, oznajmia szeptem kasjerowi: - Proszę pana, ta walizka jest pełna pieniędzy. Chciałbym je wpłacić na lokatę do państwa banku. To razem całe 3 miliony euro. Na to kasjer, uśmiechając się: - Proszę Pana, nie ma co tak ściszać głosu, przecież bieda to żaden wstyd... Sklep mięsny, dzwoni telefon: - Ma pani baranie udźce? - Mam. - A koński zad? - Mam. - A świńską głowę? - Mam. - A piersi kurczaka? - Oczywiście, że mam. - To musi być pani strasznie brzydka. Ludożercy segregują złapanych białych: - Zdrowy? - Zdrowy. - Na mięso. Następny. Zdrowy? - Zdrowy. - Na mięso. Następny. Zdrowy? - Chory. - A na co? - Na cukrzycę. - Na kompot!! Podczas kolędy ksiądz wręczył małemu chłopczykowi obrazek z wizerunkiem świętego. Mały obejrzał obrazek i pyta: - Masz więcej? Ksiądz dał mu jeszcze cztery. Mały pooglądał wszystkie i pyta: - A z dinozaurami masz?? - Jaka jest różnica między MS Windows a kobietą? - Żadnej!!! Każde z nich nęka cię setką bezsensownych komunikatów i co najmniej trzykrotnie żąda potwierdzenia rzeczy oczywistych. |
Policjant Kowalski mowi do swojego przelozonego:
- Szefie, wyskocze na chwile na miasto. Kupie zonie prezent. Ma urodziny. - Dobra, lec. Za pietnascie minut policjant wraca z pakunkiem. Przelozony: - Pokazcie Kowalski co tam kupiliscie zonie. - Kupilem wazon, zeby miala gdzie kwiaty trzymac. - Rozpakujcie, obejrzymy. Rozpakowali i nagle Szef mowi: - Jakis wybrakowany egzemplarz kupiliscie! Nie ma tej dziury gdzie sie kwiaty wklada. Kowalski obraca wazon o 180 stopni i mowi: - O kurwa! Faktycznie! Dna tez nie ma! Morze Karaibskie, XVII wiek. Płynie statek piracki, z bocianiego gniazda: - Kapitanie, holenderska barka na sterburcie! Zatopia nas! Kapitan spokojnie: - Nie bojcie sie chlopaki, zdobedziemy, bedzie łup... tylko podajcie mi moja czerwona koszule i do abordazu! Walka wygrana, pieciu piratow padlo, ale lup jest. Po chwili z bocianiego gniazda: - Kapitanie, hiszpanski galeon na bakburcie, zginiemy!!! - Spokojnie chlopaki, dajcie mi moja czerwona koszule i do walki. Wygramy! Po chwili walka zakonczona, 10 piratow nie zyje, ale galeon zdobyty. Pierwszy oficer pyta: - Kapitanie, o co chodzi z ta koszula? - Widzisz chlopcze, marynarze wierza, ze przynosi szczescie, ale to psychologia - gdy zostane ranny, krwi na czerwonym nie widac i wszyscy domysla, ze nie da sie mnie zranic. Wiec swoi walcza jeszcze zacieklej, wrogowie traca ducha. W tej chwili rozlega sie okrzyk: - Kapitanie, piec fregat od dziobu! Kapitan zas spokojnie: - Podajcie mi moje brazowe spodnie... - Dlaczego twoja zona tak chetnie pracuje na dzialce? - Bo ja stale przekonuje, ze jest na to za stara. Przychodzi facet do sklepu zoologicznego i mówi: - Chciałbymu kupić jakiegoś wielkiego, groźnego psa obronnego! - Niestety nie mamy w tej chwili żadnych psów ale moge panu zaproponować tego chomika - mówi sprzedawca. - Ale ja chcialem jakies zwierze ktore by mnie obroniło przed bandytami, a co mi pomoze taki maly chomik?? - Niech pan patrzy- to niezwykły chomik. Sprzedawca bierze chomika i mówi: NA KRZESŁO. Chomik w mgnieniu oka zjada krzesło. Sprzedawca mówi NA LAMPE i chomik zjada lampe. Facet jest pod wrażeniem i kupuje chomika. Wraca do domu, wyciąga chomika z klatki i mówi KRZESŁO - chomik nic. Facet troche zdenerwowany mówi FOTEL - chomik nic. Facet sie wkurzył i mówi LAMPA, MEBLE, KIBEL - a chomik nic. Gośc poszedl do zoologicznego z reklamacją i mowi co sie stalo. A sprzedawca mu odpowiada, że przed rzeczą którą chomik ma zjesc trzeba powiedziec NA, np. NA KRZESŁO. Facet poszedł do domu i mowi do chomika: NA FOTEL - chomik zjadl fotel, potem mówi NA STÓŁ - chomik zjadł stół. Zadowolony chciał sie pochwalic udanym zakupem swojej żonie. Zona wchodzi do domu, i widząc malego gryzonia krzyczy do meza: I NA CHUJ CI TEN CHOMIK!!!??? -Po czym poznac Harleyowca?? - Po muchach miedzy zebami ;) pzdr all |
Przypomniał mi sie jeszcze jeden :P
Mam nadzieje ze nie bylo! Diabeł mowi do ruska, niemca i polaka: Macie otworzyć sklepy i jak tam po cos przyjde a nie bedziecie tego miec to was zabije! Po tygodniu diabeł idzie do sklepów. Pierwszego odwiedził ruska i mówi: - 2 kg nic! - Nie mam - mówi rusek i diabeł go zabił. Pozniej idzie do niemca i mówi: - 2 kg nic! - Nie mam - mówi niemiec i diabeł go zabija. Na końcu idzie do polaka i mówi: - 2 kg nic! Polak myśli i mysli az w koncu mowi: - Chodz ze mna. I polak z diablem zeszli na dol do piwnicy. Polak zgasił swiatlo i mowi do diabla: - Te diabel widzisz cos? A diabeł: -NIC. - To bierz 2kg i spierdalaj!!! |
z początku to bedzie troche bardziej nadawało do tematu BETONY ale drugi nie :)
1. jest sobie jasiu i bogaci rodzice jasia :p. jasiu był strasznie wybredny i wszystkie zabawki mu sie strasznie szybko nudzily i rodzice zmartwieni co by mu tu kupić dali mu żółty patyczek. jasiu sobie mysli: -no dobra dziękuje. no i bawi sie tym żołtym patyczkiem, po czym znudzil mu sie i wrzuca go do kibla żeby juz go nie widzieć na oczy. po paru godzinach przychodzi do niego tato i mówi: -synku twoj żółty patyczek był w toalecie masz go tu i baw sie dobrze -dziekuje tato. zdenerwowany jasio bierze i rzuca żółty kijek do lasu z nadzieja że juz go nigdy nie zobaczy. nastepnego dnia mama była na spacerze po lesie i znalazła ten zółty patyczek i oddaje go jasiowi i mowi: -jasiu mama znalazla twój żołty patyczek prosze oto on baw sie nim dobrze i uważaj gdzie go zostawiasz. -dobrze dziekuje mamo totalnie zdenerwowany jasio poszedł jeszcze raz do lasu i kladzie patyczek na torach. TYLE :p 2. jest sobie jakis wredny koleś i stara wredna babka w jedym przedziale w wagonie i jadą.... w pewnej chwili wredny koleś zapala papierosa a wredna stara baba mówi: -to jest przedzial dla niepalących! na to odpowiada wredny koleś: -psow tu tez miec nie mozna! na to baba -no to zróbmy uklad ja wywale psa przez okno ale pan wywali papierosa facet po namysle: -dobra i tak zrobili, nastepnie gdy wysiedli z pociągu przybiega nagle piesek i zgadnijcie co ma w pysku ??ŻÓŁTY PATYCZEK JASIA :D |
- Dlaczego na świecie jest więcej ludzi niż małp?
- Bo łatwiej jest wleźć na d..., niż na drzewo. - Jaka to jest teściowa na 102? - 100 metrów od domu i 2 metry pod ziemią. |
Do bacy wypasającego owieczki przyjeżdża pobliską drogą nowoczesnym samochodem ubrany w garnitur człowiek w średnim wieku. Po wyjściu z samochodu pyta:
- Baco, co tu robicie? Wypasacie owce? - Tak, panocku... - A baco, jak wam powiem ile macie tych owiec dokładnie, to dacie mi taką jedną, do upieczenia? - Dobrze, panocku, domy... Przyjezdny wrócił do samochodu, wziął laptopa, telefon satelitarny, połączył się z siecią, ciągnął dane z satelity, przetworzył, popracował chwile nad programem, który mu to policzył, i mówi: - Baco, macie tu na tej łące 347 owieczek. - Dobrze panocku..., to wybierzcie sobie jedną. Przybysz wybrał sobie jedną, ładną, białą; baca mówi: - Panocku, a jak ja wom powim, kim wy jesteście, to oddacie mi ją...? - Dobrze, oddam. - No panocku, to wy jesteście konsultant Unii Europejskiej do spraw rolnictwa. - A skąd to wiecie, baco!? - Ano tak: jeździcie drogimi samochodami, pchacie się gdzie was nikt nie prosi, zabieracie biedniejszym od wos i nic wiecie o mojej pracy! Oddajcie mi mojego psa!!! UOP ogłosił konkurs na najlepszy dowcip o Unii Europejskiej. Nagrody: I - 5 lat więzienia, II - 4 lata, III - 3 lata. Przyznanych będzie również kilka nagród pocieszenia - od roku do sześciu miesięcy więzienia. |
Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- doktorze niech pan mi przypisze leki na chciwość, tylko dużo .... dużo!!! Pani chce wyjaśnić dzieciom pojęcie dewiacji. - Czy ktoś w klasie wie co to są dewiacje? - Ja, proszę pani - zgłasza się Jasiu. - Naprawdę wiesz? - Tak, proszę pani. Załóżmy, że dwie kobiety idą ulicą i liżą lody. Która z nich jest mężatką: ta co liże szybciej czy ta co wolniej? - Chyba ta co szybciej - odpowiada pani. - Nie, proszę pani. Ta która ma obrączkę, a to o czym pani myśli to są właśnie dewiacje. Wchodzi sekretarka do gabinetu dyrektora z telefonem komórkowym w dłoni: - Panie dyrektorze SMS przyszedł. - Niech wejdzie. Widząc zbliżającego się konduktora młodzieniec wyskakuje ze stojącego na stacji pociągu i zaczyna uciekać. Konduktor wyskakuje za nim, po chwili dogania go i zziajany pyta: - Uciekałeś, bo nie miałeś biletu? - Tak! Ale biegłem do domu po pieniądze... |
HHEEE ja tez znam jeden dobry
Przychodzi Indianin do Burdelu i muwi : -JA Czerwona twarz chcem zaruchac No to burdel mama wysalala go pod siudemke Pod chodzi do dzri i puka wtem otwiera mu drzwi laska a on muwi -Ja Czerwona twarz chcem zaruchac !! NA to laska sie pyta czy umie Indianin odpowiada ze nie , na to dziwka wysyla typa zeby pocwiczyl na dzrewie i za tydzien przyszedl Po tygodniu wraca indianiec pod siudemke puka i muwi -Ja czerwona twarz chcem zaruchac i jusz umiem -OK rzekla dziwka dziwka sie rozebrala i wypiela tyleczek a indianin LUP! jej wysprzeglil kopa Ona se mysli : **co on glupi ?? hmm ale nasz klient nasz pan!!** no i znowu sie wypina a indianin jej znow kopa !!! Zbulwersowana sie pyta -Co ty indianiec pojeba*** cię ???? -JA CZERWONA TWARZ MUSIEĆ WYPŁOSZyĆ SZERSZENIE !!!!!! lool :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :P :D |
Moze nie bylo :-)
Czym sie rozni blondynka od zarówki? -Zarowka ciagnie napiecie, a blondynka naKolanach. Po co dresiarze chodzą do lasu? -PoZiomki. :D |
On: No to zacznijmy kochanie. Najpierw usiądźmy sobie wygodnie.
Ona: Dobrze. A teraz powiedz mi jak to się robi? Tyle o tym słyszałam od koleżanek. On: Najpierw weź go do ręki. Ona: ALE OBLEŚNE On: Zapewniam cię, nie ma w tym nic obleśnego. Chwyć go za główkę jedną reką. Ona: Tak? I co dalej? On: Tak, a później pociągnij drugą reką. Ona: Ach tak !? On: No właśnie, widzisz jak dobrze idzie? Ona: I co teraz? On: Teraz possij. Ona: NO Ty chyba żartujesz??? On: Nie, nie żartuję. Zacznij ssać. Ona: Obleśne. Naprawdę ludzie tak robią??? On: Tak. Ona: Jesteś pewny? On: Tak, mówiłem ci że jestem doświadczony. Dla mnie to nie pierwszy raz. Uwierz mi. Possij chwilę. Ona: (ssie) Hmmmmmmmm... On: No i co ? Ona: Słonawy w smaku. On: No, to chyba dobre nie? Ona: Nawet nie głupie. I co teraz? On: Teraz rozsuwasz nóżki. Ona: CO, co ty powiedziałeś?? On: Rozsuwasz nogi. Ona: Tak miałeś na myśli? On: Tak, tylko musisz bardziej odgiąć nogi bo będzie ciężko dojść. Pokażę ci. Ona: A, rozumiem. On: Wlaśnie. I znowu bierzesz go w rączkę. Ona: Hmmm... On: Jak go juz wyciagniesz to wsadzasz go do buzi. Ona: Taaak. On: Ooo, wlaśnie tak. Ona: A co zrobic z tym żółtawym? To też się połyka?. On: Zależy od upodobania. Można połknąć jak się chce. Ona: Spróbuję....Hmmmm.... PYCHAAA... Sam spróbuj On: Hmm, no nie głupie. Ona: --- On: Popatrz teraz na mnie. Spróbuję wyciągnąć to różowe palcami. Ona: Ooooo? On: Czasem są małe problemy. Można sobie wtedy pomóc ustami. Ona: Hmmmmmmmm On: Można też trochę possać, to czasami pomaga. Ona: (ssie) Hmmmmmmmmmmmm On: Aaa Teraz poszło Ona: Taaak, czułam. On: I jak? Smaczne było? Ona: Muszę się przyznać, że nie głupie. On: Chcesz więcej? Ona: Tak, chętnie. Powiedz mi tylko czy to musi być tak cholernie skomplikowane??? On: No, kochanie, ja ci na to nic nie poradzę. Tak się je raki. |
| Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 03:09. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.