![]() |
Zwykly szary czlowiek idzie bogata ulica miedzy willami, basenami, okolica kipi bogactwem. Nagle szary czlowiek o ktorym mowa spotyka Sw.Mikolaja.
-Mikolaj: Chcialbys miec ta wille? -Koles: Pewnie! -Mikolaj: A tego mercedesa? -Koles: Pewnie ze tak! -Mikolaj: A taka zone? -Koles: Jeszcze pytasz?! w gazetach ja ogladam! -Mikolaj: Zrobisz mi laske i to wszystko jest twoje. Zadowolony koles robi mu laske... Mikolaj w pewnym momecie: Sluchaj a ile ty masz lat wogule? -Koles: 28 -Mikolaj:I w Sw.Mikolaja wierzysz?! ================================================ Na lekcji pani kazala przyniesc jakies wytresowane zwierzatko. Ania przyniosla pieska, pani zapytala co on umie robic. Ania rzucila mu patyk, piesek przyniosl. Piotrus przyniusl kotka, ktory stal na 2 lapkach i mruczal. Jasiu przyniosl zabe. Pani zdziwiona troche zwierzakiem zapytala co ona robi? Jasiu popchnol zabe palcem a zaba: Quuuuuuuuuaaaaaaa... Pani juz troche poirytowana: tylko tyle? Jasiu zabe znowu palcem, a zaba: Quuuuuuuuuaaaaaaa... Pani: Jasiu dostajesz 1! Jasiu: prosze poczekac! I jeb zabe piescia, a zaba: Quuuuuuuuuaaaaaaa...ntalamera!!!! Trala quantalamera!!!!!! (lepiej brzmi jak sie to opowiada:]) |
Poszla mama z synkiem na zakupy. W sklepie synek zobaczyl czlowieka o
krzywych nogach i zawolal - Mamo, zobacz jakie ten pan ma krzywe nogi! Mamie zrobilo sie glupio, wytlumaczyla synkowi, ze nie wypada tak pokazywac na kogos i ze za kare ma przeczytac sztuke Szekspira. Póki nie skonczy, nigdzie z nia nie pójdzie. Minal jakis czas, sztuka przeczytana, poszli znowu na zakupy. Synek znowu zobaczyl goscia z krzywymi nogami, pociagnal mame za reke i pamietajac nauke mamy rzekl: " O, cóz za maniery panuja w tych czasach By ludzie swe jaja nosili w nawiasach!" ************************************************** **** Na statku pasażerskim polak przysiad łsię do francóza, a że nic nie kuma po francusku, postanowił się nie odzywać. Podchodzi kelner, podaje pierwsze danie, a francuz do polaka: -Bon appetit polak speszony po chwili odpowiada: -Jan siekiera Przyniesiono drugie danie, a francuz znowu: bon appetit, na co polak coraz bardziej wqrzony: Jan Siekiera, i tak przy deserze, winie. w końcu obiad się skończył, polak wrócił do swojej kajuty i mówi współpasażerowi: -Słuchaj, ci francuzi to jacyś idioci, jem sobie z takim jednym obiad, i co przynoszą mi żarcie to ten mi się cały czas przedstawia: bon appetit i bon appetit, jakby mnie to obchodziło jak on sie nazywa. Współpasażer w śmiech i mówi: -ale z ciebie idiota, on ci sie wcale nie przedstawiał, on życzył ci smacznego!! Polak sie zmieszał, ale postanowił sie zrehabilitować poszedł na kolację, usiadł przy stole koło francuza i tryumfalnie czeka na przyjście kelnera. Gdy przyniesiono kolację, polak mówi: -bon appeti Na to francuz: -Jan Siekiera ************************************************** **** Przychodzi baba do lekarza : -panie doktorze, do której pan przyjmuje? -Do tej-mówi lekarz pokazując lewą kieszeń ************************************************** **** Morris wraca do domu i zastaje swoją żonę we łzach. Żona, zapłakana, mówi: - Właśnie się dowiedziałam, że masz romans ze swoją sekretarką. Jak mogłeś mi to zrobić? Zawsze byłam dobrą żoną. Gotowałam dla ciebie, wychowałam ci trójkę dzieci i od trzydziestu pięciu lat jestem przy tobie. Czego jeszcze potrzebujesz do szczęścia? Morris odpowiada: - To prawda, Sue, jesteś najlepszą żoną, jaką można sobie wymarzyć. Uszczęśliwiasz mnie na tyle sposobów... poza jednym. Nigdy nie jęczysz, kiedy się kochamy. Sue na to: - A gdybym zaczęła jęczeć, przestałbyś mnie zdradzać? Morris przytakuje, więc Sue ciągnie go do sypialni mówiąc: - Pokażę ci, że potrafię. Idą do sypialni, rozbierają się, wchodzą do łóżka. Kiedy zaczynają się całować, Sue pyta: - Teraz, Morris? Mam jęczeć? - Nie jeszcze nie. Zaczyna się gra wstępna, Sue pyta: - Już? - Nie, powiem ci kiedy. Akcja zaczyna nabierać tempa i rumieńców. - Czy już mam jęczeć, Morris? - Czekaj, czekaj. Powiem ci, kiedy. Po dłuższej chwili, kiedy Morris zbliża się do końca, krzyczy: - Teraz, Sue, teraz - jęcz! - Oh, Morris ... Nie uwierzysz, jaki miałam dzień. Dzieci się ciągle kłóciły, zepsuła się pralka, na stole leży góra rzeczy do uprasowania, no i na dodatek dowiedziałam się, że mój mąż ma romans z sekretarką. ************************************************** **** Młody, pryszczaty onanista , jakich wielu na tym forum postanowił udać się do burdelu, żeby wreszcie dowiedzieć się co to jest sex. Na miejscu mówi, że chce kobietę. Miła pani (burdelmama) mówi mu: w porządku, 100 złotych, idziesz do pokoju 3, tam czeka śliczna młoda blondynka... Młody, pryszczaty onanista mówi: Nie mam tyle. Burdelmama: Nie ma problemu, 50 złotych, idziesz do pokoju 6, tam czeka brunetka Młody, pryszczaty onanista mówi: Nie mam tyle. Burdelmama: Nie ma problemu, 10 złotych... Młody, pryszczaty onanista przerywa jej: Nie mam tyle. Burdelmama: A ile masz? Młody, pryszczaty onanista: 5 złotych. Burdelmama: Za tyle, to możesz pójść na strych i wyruchać sobie borsuka. Młody, pryszczaty onanista zastanowił się, myśli lepsze to niż nic i zgodził się. Zapłacił, poszedł na strych, wyruchał borsuka i zadowolony poszedł do domu. Całą noc to przeżywał i doszedł do wniosku, że sex to fajna sprawa. Następnego dnia znowu poszedł do burdelu i mówi: Borsuka proszę. Burdelmama: 5 złotych. Młody, pryszczaty onanista: Ale mam tylko 2. Burdelmama: Za 2 złote, to możesz pójść do pokoju 10 i tam przez lustro weneckie sobie popatrzeć. Młody, pryszczaty onanista pomyślał lepsze to niż nic, zapłacił i poszedł. Wchodzi do ciemnego pokoju, widzi krzesła, lustro weneckie, jakiś facet siedzi na jednym z krzeseł. Usiadł i czeka. Po chwili, po drugiej stronie lustra wchodzi do pokoju facet i bardzo brzydka baba. Facet się rozbiera, baba też i zaczynają (wiecie co, nie będę pisał). Młody, pryszczaty onanista zaczyna się śmiać. Mówi do gościa siedzącego obok: Widzisz to, ale brzydka baba, jak ten facet może ją walić. Kurwa, pna jest paskudna, w życiu bym jej nie dotknął. A sąsiad na to: Stary, to jeszcze nic. Wczoraj jakiś młody, pryszczaty onanista posuwał tu borsuka!!! ************************************************** **** Syn pisze list do matki: "Droga Mamo! Urodzil mi sie syn. Zona nie miala pokarmu, wziela mamke Murzynke, wiec synek zrobil sie czarny"... Matka odpisuje: "Drogi Synu! Gdy Ty sie urodziles, równiez nie mialam mleka w piersiach. Wychowales sie na krowim, ale rogi wyrosly ci dopiero teraz"... ************************************************** **** Pewne małżeństwo wracało z pogrzebu wujka Jerzego, który mieszkał z nimi przez dwadzieścia lat i był tak uprzykrzony, że prawie udało mu się rozbić ich małżeństwo. - Jest coś o czym muszę Ci powiedzieć kochanie, rzekł mąż. - Gdyby nie moja miłość do Ciebie nie wytrzymałbym z Twoim wujkiem ani jednego dnia. - Z moim wujkiem? - wykrzyknęła żona z odrazą - Myślałam, że on jest Twoim wujkiem ************************************************** **** Przez ostatnich kilka lat rząd ciężko pracował i wydawał pieniądze podatników na badania nad akceptowalnym poziomem bezrobocia... Doszli do wniosku że 15% stopa bezrobocia jest akceptowana przez 85 % społeczeństwa.... ************************************************** **** Pewien gość ożenił się z nimfomanką. Noc poślubna, poseksili, poszli spać. Około północy żona go budzi i mówi: - Kochanie, chce mi się.... Poseksili, poszli spać. Około pierwszej w nocy sytuacja się powtarza... I tak co godzinę. Gość coraz bardziej zmęczony, o piątej już ledwo dał radę. Około szóstej żona go budzi, a on przerażony: - Co, znowu ci się chce? - No tak, ale musisz iść do pracy... - Hurraaa!!! Do pracy do pracy!!! ************************************************** **** Wiejskie wesele, ok drugiej w nocy. Okrzyk z sali: - Kto jeszcze nie ruchoł ponny młodej?!!! - Pon młody! ************************************************** **** Grupa uczniów z klas trzeciej, czwartej i piątej wybrała się w towarzystwie dwóch nauczycielek na miejscowy tor wyścigów konnych. Podczas wycieczki po torze jednemu z uczniów zachciało się do toalety, więc żeby załatwić wszystkich za jednym razem nauczycielki ustaliły jedna z nich weźmie do toalety dziewczynki a druga chłopców. Kiedy nauczycielka zajmująca się chłopcami czekała przed toaletą, jeden z uczniów wyszedł i powiedział że nie dosięga do pisuaru. Nauczycielka nie mając wyboru, weszła do toalety i podniosła małego tak żeby mógł się załatwić. I tak po kolei pomagała wszystkim chłopcom. W pewnym momencie zauważyła jednak, że chłopczyk którego właśnie podnosi jest hojnie "obdarzony" przez naturę. Pyta więc go: - Piąta? - Nie proszę pani - odpowiada mały - Gonitwa numer siedem, jadę na Srebrnej Strzale. I dziękuję że mnie pani podniosła ************************************************** **** Stoi przy drodze bezdomny, nazywany w Rosji Bomżą i łapie okazję. Oczywiście nikt się nie zatrzymuje. Nagle staje piękny Merc. Opuszcza się ciemna szyba i Nowy Ruski pyta: -- gdzie ty chuju śmierdzący jedziesz? -- Do Moskwy -- No przecież nie wsadzę ciebie zasrańcu do mojego pięknego auta ze skórzaną tapicerką, całą mi zajebiesz. -- Dam ci 15 tys.$ -Ruski myśli. W końcu pranie tapicerki to najwyżej 200 baksów. -- no to wsiadaj śmierdzielu. -Bomża wsiada. Za chwile mówi do N.Ruskiego: -- daj mi papierosa -- ty chuju jebany, zaraz cię wypierdolę z mojego auta, palić ci się zachciało! -- Dam ci za 1 papierosa 5 kafli baksów! -Ruski myśli, no w końcu za 1 papierosa 5 tysiączków...masz kutasie i zadław się! Za chwile bomża mówi: możesz mi zrobić laskę? Dam ci 20 tysięcy baksów! -Ruski wkurwił się straszliwie, ale myśli: kurwa, przecież żaden z moich kumpli tego nie zobaczy, chuj mu w dupę, za 20 kafli można przecież! Zjeżdża na bok, bomża zdejmuje obsikane i obsrane spodnie. Ruski mu obciąga z obrzydzeniem. Bomża zaciąga się dobrym papierosem i kurewsko zadowoloną miną mówi: -- kurwa, jeszcze nigdy się tak nie zadłużyłem ************************************************** **** Do jasnowidza przychodzi klient: - Jest pan ojcem dwojki dzieci - mowi jasnowidz. - To pan tak mysli - zasmial sie klient - jestem ojcem trojki! - To pan tak mysli - zasmial sie jasnowidz. |
Wraca Jasio ze szkoły i pierwszym pytaniem jakim strzela w rodzicow jest:
- Co to znaczy "robić loda" ? Rodzice, ktorzy już dawno uzgodnili, że będą odpowiadać na każde "trudne" pytanie (bo po co ma dziecko szukać odpowiedzi na podworku), spojrzeli porozumiewawczo na siebie i mama mowi: - Widzisz "robić loda", to brać penisa do buzi. Na to ojciec : - Jakie brać,...? Dawać! Syna przecież mamy. |
Student przychodzi na egzamin z logiki i na bezczelnego pyta profesora;
- Pan sie lapie w tej logice panie Profesorze? - Oczywiscie ,co za pytanie. - To ja mam taka propozycje panie Profesorze, zadam panu pytanie i jesli pan nie odpowie stawia mi pan 5, a jesli pan odpowie wywala mnie pan na zbity pysk. - OK. .niech pan pyta - Co obecnie jest legalne, ale nie logiczne, logiczne ale nielegalne, a co nie jest logiczne ani legalne? Profesor nie znal odpowiedzi postawil studentowi 5 i wola swojego najlepszego studenta i pyta go o odpowiedz. Ten mu natychmiast odpowiada: - Ma pan 65 lat i jest pan zonaty z 25 letnia kobieta, co jest legalne, ale nie logiczne. Pana zona ma 20 letniego kochanka, co jest logiczne ale nie legalne. Pan stawia kochankowi swojej zony 5 chociaz powinien go pan wywalic na zbity pysk i to nie jest ani logiczne, ani legalne... |
Radek: (03:14)
Jeden zolnierz mowi do drugiego : - Chodz porobimy sobie jaja z dowodcy jednostki. Na to drugi : - Wiesz co ? Ja to pierdole, juz porobilismy sobie jaja z dziekana. |
Do apteki wszedł mężczyzna i poprosił o możliwość rozmowy z
aptekarzem mężczyzną. Kobieta w okienku : - Proszę pana, nie zatrudniamy ani jednego mężczyzny. Właścicielką apteki jest moja siostra, ja natomiast jestem farmaceutką, w czym mogłabym pomóc? - Proszę pani, mam jednak taką sprawę, że wolałbym porozmawiać z mężczyzną... - Proszę pana, jestem dyplomowaną farmaceutką i zapewniam pana, że podejdę do sprawy absolutnie profesjonalnie, dyskretnie i bezosobowo... - Proszę pani, bardzo ciężko mi o tym mówić, naprawdę wolałbym z mężczyzna... Mam wielki kłopot, ponieważ mam permanentną erekcję. Co pani mogłaby mi na to dac? - Mmm... proszę poczekać chwilkę, muszę zapytać mojej siostry. Po kilku minutach wróciła: - Proszę pana, naradziłyśmy się z siostrą i wszystko, co możemy panu dać to 1/3 udziałów w aptece, służbowy samochód i 5000 miesięcznej pensji.... ************************************************** ************** Pierwszego dnia szkoly, przed rozpoczeciem lekcji, nauczycielka przedstawia nowego ucznia amerykanskiej klasie: - To jest Sakiro Suzuki z Japonii Lekcja sie zaczyna. Nauczycielka mowi: - Dobrze, zobaczymy jak sobie radzicie z historia. Kto mi powie czyje to ja slowa: "Dajcie mi wolnosc albo smierc"? W klasie cisza jak makiem zasial, tylko Suzuki podnosi reke i mowi: "Patrick Henry,1775 w Filadelfii." - Bardzo dobrze Suzuki. A kto powiedzial: "Panstwo to ludzie, ludzie nie powinni wiec ginac"? Znowu wstaje Suzuki: "Abraham Lincoln 1863 w Waszyngtonie." Nauczycielka spoglada na uczniow z wyrzutem i mowi: - Wstydzcie sie. Suzuki jest japonczykiem i zna amerykanska historie lepiej od Was! W klasie zapadla cisza i nagle slychac czyjs glosny szept - Pocaluj mnie w dupe pierprzony japonczyku ! - Kto to powiedzial? - krzyknela nauczycielka na co Suzuki podniosl reke i bez czekania wyrecytowal: "General McArthur 1942 w Guadalcanal oraz Lee Iacocca 1982 na walnym zgromadzeniu w Chryslerze." Wklasie zrobilo sie jeszcze ciszej i tylko dalo sie uslyszec cichy szept: "Rzygac mi sie chce..." - Kto to byl? - wrzasnela nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiedzial: "George Bush senior do japonskiego premiera Tanaki w 1991 podczas obiadu." Jeden z naprawde juz wkurzonych uczniow wstal i powiedzial kwasno - Obciagnij mi druta! Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem - To juz koniec. Kto tym razem? - Bill Clinton do Moniki Levinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w Bialym Domu - odparl Suzuki bez drgnienia oka Na to inny uczen wstal i krzyknal - Suzuki to kupa gowna! Na co Suzuki: - Valentino Rossi w Rio na Grand-Prix Brazylii w 2002 roku Klasa juz calkowicie popada w histerie, nauczycielka mdleje gdy otwieraja sie drzwi i wchodzi dyrektor - Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widzialem Suzuki: - Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji budzetowej w Warszawie w 2003 roku ----------------------------------------------------------------------------------- Matematykowi zepsul sie kaloryfer. Zawezwal wiec hydraulika, ten postukal jakims kluczem, pokrecil i woda przestala cieknac. Radosc matematyka szybko sie skonczyla, gdy fachowiec podal cene uslugi. - Panie, ale to polowa tego co zarabiam. - A gdzie pan pracuje? - Na uniwersytecie. - No to przenies sie pan do naszej spóldzielni, pochodzisz pan, popukasz i zarobisz pan cztery razy tyle co na tym calym uniwersytecie. Musisz tylko pan pójsc do biura, zlozyc podanie i juz. Tylko podaj pan, ze masz pan siedem klas, bo wyzsze wyksztalcenie u nas nie poplaca. Matematyk zrobil tak jak poinstruowal go fachowiec. Od tej pory jego dola wyraznie sie poprawila. Ale pewnego dnia przyszlo zarzadznie o podnoszeniu kwalifikacji zalogi i skierowano wszystkich tych co mieli 7 klas do wieczorowej klasy ósmej. Pierwsza lekcja - matematyka. Nauczycielka wita wszystkich: - Dzien dobry, bedziemy sie uczyc matematyki, na pewno wszyscy dostana swiadectwo ósmej klasy. A na razie przypomnimy sobie, co pamietamy jeszcze ze szkoly. Moze napisze pan wzór na pole kola - wskazala na matematyka. Ten wstal podszedl do tablicy i zaczal wyprowadzac, bo akurat zapomnial wzoru. Wyprowadza, wyprowadza, zapisal juz cala tablice i w koncu otrzymal wynik "minus pi er kwadrat". Ten minus mu sie nie podoba, wiec liczy od nowa. Zmazal tablice, znowu zapisuje wzorami i znowu wynik z minusem. Zrezygnowany patrzy na klase oczekujac podpowiedzi, a wszyscy jak jeden maz szepcza: - Zmien granice calkowania. ----------------------------------------------------------------------------------- Niedźwiedź szaleje w lesie... strasznie podniecony, wszystko co się rusza ma zamiar grzmocić. Wiewiórka schodzi sobie z drzewa, ten dopada do niej, łapie ją za szyję i dawaj, ale to mu nie wystarcza... zza krzaków wychyla się lisica, dopada do niej i zaczyna gwałcić. W pewnym momencie lisica krzyczy "och niedźwiedziu, jaki z ciebie wspaniały kochanek, jakiego masz ogromnego i owłosionego pisiora", a niedźwiedź robi głupią minę i myśli: - O kurwa! Nie zdjąłem wiewiórki! ----------------------------------------------------------------------------------- Facet w cyrku wychodzi na arenę z krokodylem. Staje na środku i kopie krokodyla w dupę. Krokodyl rozdziawił paszczę, a facet rozpina rozporek, wyciąga fiuta i kładzie krokodylowi na zęby. Potem bierze deskę i napierdala krokodyla po głowie. Krokodyl nic, tylko mu oczy z bólu łzawią. Po pięciu minutach napierdalanki wyciąga fiuta, krokodyl zamyka paszczę, a facet podchodzi do publiki i pyta: - Proszę państwa, kto z Państwa chce spróbować tego samego; gwarantuję pełnię bezpieczeństwa; bez obaw - nic nikomu się ni stanie! W cyrku cisza, przez dłuższy czas nikt się nie zgłasza, po chwili z trzeciego rzędu podnosi się stara babcia i mówi: - Ja tam może bym spróbowała, tylko żeby pan mnie tą deską po głowie tak nie walił... |
Kawały [;
Coś widze że temat zaczyna umierać :P
Na statku stary bosman zaciaga sie fajka. Podchodzi do niego marynarz: - Panie bosmanie, uzywamy tego samego tytoniu, a jednak aromat z panskiej fajki jest o niebo lepszy od mojego. Niech Pan zdradzi, jak pan to robi? Bosman na to: - Chlopcze, mam na to pewien stary sposób: do tytoniu dodaje zawsze pare wlosów lonowych mlodej dziewczyny... Zawineli do portu, po powrocie na poklad marynarz podchodzi do bosmana, wrecza mu fajke mówiac: - No, niech pan teraz spróbuje, zrobilem jak pan radzil! Bosman wciaga dym, rozsmakowuje sie nim przez chwile i wypuszcza majestatycznie przez nos: - Prawie tak dobry jak mój, ale rwiesz za blisko dupy... Siedzi sobie sroka na brzozie, a tu nagle do brzozy podchodzi krowa i zaczyna się wspinać. Sroka w szoku obserwuje jak krowa spokojnie sadowi się koło niej na gałęzi, wreszcie pyta się krowy: - Krowa, co ty robisz? - No przyszłam sobie wisienek pojeść - mówi krowa. - Ty Krowa... ale to jest brzoza a nie wiśnia. - Spoko... wisienki mam w słoiczku... Mąż uszczypnął żonę w pośladek i zażartował: - Gdybyś to trochę ujędrniła, moglibyśmy się pozbyć twoich wyszczuplających majtek. Potem uszczypnął ją w piersi i powiedział: - A gdybyś to ujędrniła, moglibyśmy się pozbyć wszystkich twoich stanikow. Oburzona kobieta łapie męża za penisa i krzyczy: - A gdybyś to ujędrnił, to moglibyśmy się pozbyć ogrodnika, listonosza, hydraulika i mleczarza! Stoi pijak pod klatką schodową w jakimś bloku i sika na drzwi. Wychodzi babcia z pieskiem i mówi: -Co za bydlę! -Niech się pani nie martwi, trzymam go mocno..... Do seksuologa przychodzi para w podeszlym wieku. - Czym moge Panstwu sluzyc? - pyta doktor. - Czy Pan doktor mógłby popatrzec jak odbedziemy stosunek? Doktor spoglada na nich zaskoczony, ale wyraza zgode. Kiedy para skonczyla, doktor mówi: - Nie widze zadnej nieprawidlowosci w Panstwa stosunku. Para placi za wizyte 50 dolarów i wychodzi. Identyczna sytuacja powtarza sie przez kolejne pare tygodni. Wreszcie doktor nie wytrzymuje i pyta: - Co dokladnie chcecie znalezc? - Niczego nie chcemy znalezc, Panie doktorze - odpowiada starszy pan - Ona jest mezatka, wiec nie mozemy pójsc do niej. Ja jestem zonaty, wiec nie mozemy pójsc do mnie. W Holiday Inn kaza placic 90 dolarów, w Hiltonie 108. U Pana robimy to za 50, z czego kasa chorych zwraca nam 43. - Czym różni się skok na bungee od sexu z prostytutką? - niczym: jedno i drugie kosztuje 100 zl, przyjemnosc trwa 30 sekund, a jeśli peknie guma, to masz przejebane... Rozmawia chomik i szczur. Szczur mówi: -Słuchaj chomik, jak to jest? Ty masz cztery łapki i ja mam cztery łapki. Ty masz wystające dwa ząbki i ja mam wystające dwa ząbki. Ty masz ogonek i miękkie futerko i ja też. Ale ciebie ludzie kochają i chcą mieć a mnie nienawidzą, zastawiają pułapki, wysypują trutki. Czemu? -Wiesz co szczurek? Ty masz po prostu chujowe Public Relations. Błędny rycerz zabłądził na swej długiej wędrówce w posępnym, mrocznym lesie. Nadzieja już go opuścić miała, gdy usłyszał przecudne granie, jakoby pienia anielskie, a tak cudowna łagodność i błogość z tych pień bila, że serce rycerza napełniło się odwagą i postanowił sprawdzić, skąd też te niebiańskie dźwięki harfy dobiegać mogą. Dotarł też wkrótce do leśnej polany, na której w promieniach słońca siedziała przecudna dziewica w białej szacie, i swymi białymi palcy muskała struny harfy, dobywając z nich boskich tonów. - Och, powiedz mi, piękna pani, co robisz tu, w tym mrocznym i posępnym lesie?! - zawołał zachwycony rycerz. - A... tak se kurwa z nudów brzdąkam pzdr all - seeee ya! |
płyniemy z Panem Tadeuszem Absolutnie Luksusową łódką Bols z Wyborowym kapitanem Smirnoffem do Soplicowa w Lodowej Finlandii na zjazd Absolwentów
--- Te, stary, dlaczego jesteś taki pobity? - Powiedziałem żonie, że zrolowały jej się pończochy na nogach... - No i? - No i okazało się, że ona nie miała na sobie pończoch… --- Na łożu śmierci leży znany wszystkim zgrywus i żartowniś, zebrała się cała rodzina - Żono pamiętasz to futro z norek za 1000$, które ci spłonęło? To ja je podpaliłem, a ty braciszku pamiętasz wybuch samochodu? To też ja, a ty ciociu, pamiętasz pożar w willi? to też moja sprawka - proszę wybaczcie mi to, i mam jeszcze ostatnią prośbę, jak umrę połóżcie mnie na brzuchu, wsadźcie mi w tyłek świeczkę i ją zapalcie. Zmarł. Rodzina postanowiła spełnić ostatnią prośbę, stoją w kaplicy żałobnej nad nieboszczykiem, a po 5 minutach wpada oddział policji - Stać, podobno ktoś tu znęca się nad zwłokami!!! --- Chłopak odprowadza dziewczynę do domu. Ona go pyta: - Gdzie następnym razem się zobaczymy? - Pod zegarem, rano. - Pod jakim zegarem? (zdziwiona) - U ciebie nad łóżkiem. --- Odbywa się publiczny wykład na temat seksu. Wykładowca wszystko starannie wyjaśnia, aż tu nagle z sali pada pytanie: - Proszę powiedzieć, które mięśnie podnoszą męski członek? - Ile ma pan lat? - pyta wykładowca - 48, a co? - W tym przypadku tylko bicepsy! --- Jakie jest najszybsze zwierzę na świecie? Ostatnia kura w Etiopii. |
Wszyscy zastanawiają się: jak on to robi? Jedna z wersji głosi, że Adam Małysz to nie
człowiek, a wysłannik boży zwany Mad (z angielskiego Szaleniec). Dowód? Wystarczy prawidłowo (od tyłu) odczytać jego nazwisko - ZSYŁAM MADA __________________________________________________ _________ Dwóch wariatów rozbraja bombę.. A jak wybuchnie?- pyta się jeden -Nic nie szkodzi, mam drugą... _______________________________________________ :cool: Siedzi w oknie wariat i krzyczy do ludzi -Jestem wysłannikiem Boga! Jestem wysłannikiem Boga!. Na to drugi wariat -Nieprawda! Nie słuchajcie go! Ja nikogo nie wysyłałem! ... |
Na pewnej propagandowej trasie przez Amerykę, prezydent Bush odwiedził pewną szkołę w celu wyjaśnienia swojej polityki. Potem poprosił dzieci o zadawanie pytań. Mały Bob zabrał głos:
- Panie prezydencie, mam trzy pytania: 1. Jak się pan czuje po sfingowanych wyborach, które pan wygrał? 2. Dlaczego pragnie pan bezpodstawnie zaatakować Irak? 3. Czy nie myśli pan, że bomba w Hiroshimie była największym atakiem terrorystycznym wszechczasów? W pewnym momencie zadzwonił dzwonek i wszyscy wyszli z klasy. Po powrocie z przerwy prezydentowi Bushowi dalej stawiano pytania, lecz tym razem zabrał glos Joey: - Panie prezydencie, mam pięć pytań: 1. Jak się pan czuje po sfingowanych wyborach, które pan wygrał? 2. Dlaczego pragnie pan bezpodstawnie zaatakować Irak? 3. Czy nie myśli pan, że bomba w Hiroshimie była największym atakiem terrorystycznym wszechczasów? 4. Dlaczego dzwonek na przerwę był 20 minut wcześniej? 5. Gdzie jest Bob? |
| Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 03:09. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.