![]() |
W pewnym miescie powstal sklep, w którym kazda
kobieta mogla sobie kupic meza. Mial szesc pieter, a jakosc facetów rosla wraz z kazdym pietrem. Byl tylko jeden haczyk: jak juz kobieta weszla na wyzsze pietro, nie mogla zejsc nizej, chyba ze prosto do wyjscia bez mozliwosci powrotu.Wchodzi wiec tam pewna babka powaznie zainteresowana kupnem meza. Na pierwszym pietrze wisi tabliczka: "Mezczyzni tutaj maja prace" To juz cos, mój byly nawet roboty nie mial -pomyslala kobieta - ale zobacze, co jest wyzej. Na drugim pietrze byl napis: "Mezczyzni tutaj maja prace i kochaja dzieci" Milo, ale zobaczymy, co jest wyzej. Na trzecim pietrze byla tabliczka: "Mezczyzni tutaj maja prace, kochaja dzieci i sa niesamowicie przystojni" No, coraz lepiej - pomyslala - ale wyzej, to musi byc juz zajebiscie. Na czwartym pietrze mozna bylo przeczytac: "Mezczyzni tutaj maja prace, kochaja dzieci, sa niesamowicie przystojni i pomagaja przy pracach domowych" Slodko, slodko... Ale chyba wejde pietro wyzej. Na piatym pietrze stalo: "Mezczyzni tutaj maja prace, kochaja, sa niesamowicie przystojni, pomagaja przy pracach domowych i sa diabelnie dobrzy w lózku" No niesamowite, wrecz cudownie- pomyslala kobieta - ale jak tu jest tak wspaniale, to co musi byc pietro wyzej!?! Na szóstym pietrze BARDZO zdziwiona kobieta przeczytala: "Na tym pietrze nie ma zadnych facetów. Zostalo ono stworzone tylko po to, aby udowodnic, ze wam babom za cholere nie mozna dogodzic..." |
Dentysta schyla się właśnie nad pacjentem i ma zamiar rozpocząć borowanie,
gdy nagle zastyga w bezruchu i pyta nieufnie: - Czy mi się to tylko wydaje, czy też trzyma pan rękę na moich jądrach? Pacjent spokojnym głosem: - To tylko taka mała asekuracja. Bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy sobie ból zadawali ... Prawda, Panie Doktorze...? |
Na progu domu stoi żebrak i pyta:
-Czy nie ma pani jakiś starych butów? -Ale przecież na nogach ma pan zupełnie nowe! -No właśnie, psują mi interes... Z Sejmu nadeszły dwie wiadomości dobra i zła: - Zła to taka, że trzech posłów zachorowało na pryszczycę - A dobra to taka, że trzeba wybić całe stado. - Kto jest krolem dzungli. - Ty,Ty krolu - mowi wystrachany zajac. Lew puscił go i zlapał zebre: - Kto jest krolem zwierzat? - Ty Lwie. Ty jestes krolem. - Ok. - Lew puscil zebre. Lew dorwal niedzwiedzia. Powalil go i pyta: - Mow kto jest krolem zwierzat. Mis byl nie w sosie wiec mowi: - No dobra , ty jestes krolem zwierzat. Lew dumny jak paw podchodzi do slonia i pyta: - Ty slon, kto jest krolem zwierzat. Slon spojrzal i nagle zlapał lwa traba i pierdolnal nim o skaly. Wybil mu zeby i pogruchotal kosci. Lew otrzasnal sie i mowi: - Kufa, slon, jak nie wies to sie nie denerfuj. Stefan siedząc do późna w pracy zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to codziennie były nowe panienki, narkotyki. Postanowił po 20 latach nie palenia marihuany w końcu zapalić, przypomnieć sobie wspaniałe dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, na której mieszkał za młodu, i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek całkiem jeszcze dobrze prosperuje. - Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś... - Stefan, kope lat... - Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze 20 lat nie paliłem, a chciałbym przypomnieć sobie jak to jest... - Słuchaj Stefan, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem... musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu. - Dobra stary niech tak będzie - odparł Stefan i pożegnawszy się pomknął szybciorem do domu. Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, stara chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki tak samo, więc postanowił zamknąć się w kibelku. Usiadł na sedesie wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno. - Kurde, ale sprzęcicho się pozmieniało - pomyślał zdumiony Stefan. Po szybkim namyśleniu, drugiego macha pociągnął. Otwiera oczy, ciemno... wypuszcza - jasno. Podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno. W tym momencie piekielnie silne walenie do drzwi kibelka.... - Stefan co Ty tam robisz? - krzyczy strasznie wkurzona żona. Stefan wszystko wrzucił do sedesu i spuścił wodę i poddenerwowany odpowiada: - Golę się kochanie! - Stefan, trzy dni? Co to jest: zielone i jak spadnie z drzewa to może zabić? - Stół bilardowy. Wilk spotkał w lesie Czerwonego Kapturka. - Zjem cię - mówi - Wilku, zanim mnie zjesz, pokochaj mnie trochę - prosi Czerwony Kapturek Tak też się stało. Wilk zabiera się do zjedzenia Czerwonego Kapturka. - Wilku, było tak dobrze! Pokochaj mnie jeszcze raz! Wilk ponownie spełnia jej prośbę, potem znowu i tak kilka razy. Na drugi dzień nad grobem wilka niedźwiedź wygłasza mowę pożegnalną: - Odszedł nasz drogi brat... A niech mi tu ktoś jeszcze wpuści te ku*wę do lasu! /! |
Karen straciła męża prawie cztery lata temu i nadal go opłakiwała. Jej
córka namawiała ją ciągle, by wróciła do świata i zaczęła normalnie żyć. W końcu Karen zgodziła się wyjść z kimś na randkę. Córka natychmiast zorganizowała jej faceta, zeby tylko matka się nie rozmyśliła. Poznali się i po sześciu tygodniach facet zaproponował Karen wspólny weekend. Pierwszej nocy rozebrali się oboje. Karen stanęła przed nim naga, z wyjątkiem pary czarnych koronkowych majtek, których nie zdjęła. On nagi, jak go Pan Bóg stworzył. Spojrzał na nią i spytał: - Dlaczego masz na sobie czarne majtki? Ona odpowiedziała: - Możesz pieścić moje piersi, możesz dotykać każdą część mego ciała, ale tam, na dole ciągle noszę żałobę. Facet zrozumiał, że tej nocy nic z tego nie bedzie. Następnej nocy przerabiają ten sam scenariusz. Ona staje przed nim w czarnych majtkach a on jest ubrany tylko we własną skórę... z tym wyjątkiem, że założył czarną prezerwatywę. Karen spojrzała na niego i pyta: - Po co Ci ta czarna prezerwatywa? Facet odpowiada: - Chcę złożyć moje najgłębsze kondolencje. Facetowi znudził się w jednej pozycji ze swoją kobietą. Zaproponował jej, że raz dla odmiany zrobią to "na pieska". Kobitka się z początku zapierała, ale się wreszcie zgodziła. Tej samej nocy facet i kobtka wypróbowali nową pozycję. Następnego dnia facet wraca z pracy do domu. - Obiad! - krzyczy facet i siada za stołem. Kobitka przynosi mu talerz pełen smakowicie pachnących kości. Facet: - Coś ty babo! zwariowałaś? ja mam to jeść?!! mięso dawaj zaraz! A babeczka: - Nie ma mowy! chcesz dymać jak pies, to i żryj jak pies! Właściciel knajpki na Śląsku wyjechał na parodniowy urlop i zostawił lokal pod zarządem żony. Wrócił i robi gospodarski obchód. Wszystko w porządku tylko na jednym ze stołów znajduje trzy równoległe do krawędzi kreski wymalowane długopisem w odległości 13,5 cm, 15 cm i 16 cm. Pyta więc żony co to jest. - A wiesz, wczoraj było tu trzech górników i kłócili się który ma dłuższego fiuta, więc ktoś ufundował 1000 zł nagrody dla zwycięzcy i to są właśnie zaznaczone "wyniki" - Szkoda, że mnie tu nie było - mówi właściciel wyjmując penisa i kładąc go na stole - wygrałbym "w cuglach" - Stary - wtrąca żona - ale oni mierzyli od drugiej strony stołu. Na karnawałowy bal kostiumowy w pewnej firmie przychodzi blond sekretarka, zdejmuje futro i...................okazuje się, że jest zupełnie naga. Koleżanka blondynka z działu kadr zwraca jej uwagę : - Kaśka coś ty zrobiła? przecież to bal kostiumowy. - No właśnie i w związku z tym ja się przebrałam za Adama. - odpowiada Kaśka - Za Adama ? - nie wierzy koleżanka - przecież ty nie masz fiuta. - No przecież dopiero co weszłam. Daj mi parę minut, zaraz się jakiś przyczepi |
|
Gość dowiedział się, że żona go zdradza. Wpada wcześniej niż zwykle do domu, wbiega do sypialni, patrzy:
A tu żona leży naga na łóżku, a na niej znajduje się wielki, umięśniony Murzyn. Facet widzi że w walce na pięści nie ma szans, więc biegnie do kuchni i zrywa z wieszaka największą patelnię . Wpada do sypialni i z całej siły wali nią murzyna w nerki. Murzyn obraca się , uśmiecha szeroko i mówi: - Dzięki stary, już wszedł ! --- Policjant zatrzymuje kobiete jadaca zbyt szybkosamochodem. - Nie widziala pani znaku ograniczenia predkosci ?! - krzyczy Kobieta nachyla sie i wyciaga spod siedzenia biala laske. - Ja jestem niewidoma - mowi. - A, to przepraszam bardzo. --- Na przystanku autobusowym stoi student prawa. Patrzy na zegarek i mówi: - 7.10, 7.10, 7.10, 7.10, 7.10. Po chwili znowu spogląda na zegarek: - 7.15, 7.15, 7.15, 7.15, 7.15. Kur.. po co ja się tego uczę? --- Kapitan wyjeżdżał służbowo więc wzywa do siebie kaprala i mówi: - Obywatelu kapralu, muszę wyjechać służbowo i nie będę mógł przeprowadzić cotygodniowej pogadanki z żołnierzami. W tym tygodniu wy ją poprowadzicie. Przygotowałem wam tu wszystko, czytajcie powoli i jak zostanie wam czas na pytania, to odpowiedzcie na to co potraficie. Pytania, na które nie potraficie odpowiedzieć zapiszcie sobie, dajcie jakąś odpowiedź wymijającą i ja odpowiem na nie za tydzień. Po powrocie wzywa kapitan do siebie kaprala i prosi o zdanie mu relacji: - Obywatelu kapitanie, zgodnie z rozkazem wszystko przeczytałem! - Były pytania? - Było jedno! - Jakie? - Czy to prawda, że Ziemia się kreci! - No i odpowiedzieliście? - Zgodnie z rozkazem dąłem odpowiedz wymijającą! - Jaką? - Odpierdol się! --- Idzie sobie facet po imprezie do domu, ale strasznie chce mu się kupę - nie wytrzymuje, przeskakuje przez pobliski płotek i robi to na co ma ochotę. Gdy jest już po wszystkim, odwraca się by zobaczyć, jak mu poszło. Zdziwiony patrzy - kupy nie ma. Dokładnie obmacuje całe miejsce - kupy nie ma. ";Delirium czy co?" - pomyślał i poszedł do domu. Nastepnęgo dnia, gdy przechodził obok miejsca intrygującego zdarzenia, nie wytrzymał, przeskoczył przez płotek i zaczął szukać zaginionej kupy. Wtem z domu wychodzi właściciel: - Panie! Co mi pan tu szuka?! - A..., bo mi się tu gdzieś długopis zgubił. - Z już myślałem... Bo mi wczoraj jakis ch*.* na żółwia nasrał --- Miał odbyć się mecz bokserski USA - Polska, w Zakopanem. Stany wystawiły Tysona, a Polska oczywiście Gołotę. Jednak tuż przed samą walką Gołota złamał rękę i na gwałt potrzebny był jakiś bokser, aby uniknąć kompromitacji. Trener wyskoczył na Krupówki i zobaczył wielkiego górala. Podleciał i zapytał: - Baco, chcecie zarobić 100$? - No, chce - odparł baca. Trener wziął go do szatni, dał spodenki, rękawice i mówi: - Baco, wyjdźcie na ring, zasłońcie się rękawicami i stójcie. Jak przetrzymacie pierwszą rundę dostaniecie pieniądze. Baca wyszedł, Tyson go poobijał, ale przetrzymał. No to trener mówi: - Jak przetrzymacie drugą rundę dostaniecie 1000$. Baca wyszedł, Tyson go już teraz mocno poobijał, no ale przetrzymał. Trener zachwycony mówi: - Baco, jak przetrzymacie trzecią rundę dostaniecie 10000$. Baca wyszedł, ale już ledwo zszedł po tej rundzie. A trener do niego: - Słuchajcie baco, jak wytrzymacie czwartą... A baca: - Nie wytrzymam, wpierdolę czarnuchowi! --- Studentka przychodzi na egzamin, zamyka drzwi za sobą, przysuwa się do profesora i mruczy słodkim głosikiem: - Zrobiłabym wszyyystko, żeby zdać ten egzamin... Przysuwa się jeszcze bliżej do profesora i tym razem szepcze mu do ucha: - Zrobiła bym wszszszyyystko... Na to profesor: - Naprawdę WSZYSTKO? Ona mruga słodkimi oczkami, kokieteryjnie poprawia włosy i mruczy: - Taaak, wszyystkooo.... Na to psorek, równie słodko, na uszko do niej: - Nooo... To może... pouczyłabyś się trochę? --- Grupa turystów błądzi w górach. Wieczór zapada, a tu ani śladu człowieka i nadziei na nocleg. - Mówił pan, że jest najlepszym przewodnikim po Tatrach! - Wścieka się jeden z uczestników wycieczki. - Zgadza się! Ale to mi już wygląda na Bieszczady... --- Dwie zakonnice jadą samochodem. Zabrakło im benzyny. Jedna z sióstr postanowiła iść na stację benzynową i wzięła ze sobą jedyne naczynie, jakie było dostępne - nocnik. Wróciła i z tego nocnika wlewa benzynę do baku. Obok samochodem przejeżdżają dwaj księża. Jeden mówi do drugiego: - Siła ich wiary rzuca mnie na kolana... --- Na kursie spadochroniarstwa dla początkujących przyszła pora na zadawanie pytań instruktorowi. Jeden z kursantów mówi: - Jeśli mój spadochron główny się nie otworzy i nie otworzy się również zapasowy, ile będę miał czasu na dalsze działania, zanim uderzę w ziemię? - Całe życie... --- Australian: Hey, your beer tastes like having sex in a canoe American: Huh? Australian: Yeah mate, fucking close to water! --- Wraca zmeczony grabarz do domu, ledwie zywy, pada z nog. Zona go pyta: - Co ci, Stefciu, ile miales dzisiaj pogrzebow? - Jeden, ale chowalismy naczelnika urzedu skarbowego. - No i co z tego? - No niby nic, ale jak go tylko zakopalismy, to zerwaly sie takie brawa, ze musielismy bisowac potem siedem razy. --- Ida dwie dziewczyny przez poludniowe stany i jest straszny upal. Jedna mowi do drugiej: -Wiesz, moze zdejmiemy majtki, bedzie troche chlodniej. -Ale chyba to niewiele da. -Moze jednak... I tak sprzeczaja sie przez dziesiec kilometrow. Nagle widza, ze przy drodze siedzi Murzynka , je melona i jest bez majtek. Podchodza wiec do niej i jedna pyta. -Sorry, widzimy, ze siedzisz bez majtek. Powiedz czy to sprawia, ze jest ci chlodniej, czy moze tak sobie siedzisz? -Ja nie wiem, czy jest chlodniej, czy nie; w kazdym razie muchy nie zlatuja sie do melona... --- Księgowy, świeżo po studiach, znalazł prace w urzędzie skarbowym i na pierwszy ogień miał sprawdzić księgi podatkowe starego Rabina. Znad sterty ksiąg oszczędnego rabina sprawdzając należności podatkowe wpadł mu do głowy pewien pomysł. Zażartuje sobie z wielebnego. - Rabi, - powiedział - widzę, że kupujesz dużo świec... - Tak - odparł Rabin - A co robisz ze skapującym woskiem i niedopalonymi świecami ? - Dobre pytanie - powiedział Rabbin - zbieramy to i kiedy uzbiera się całe pudełko wysyłamy do producenta, a on, tak dawniej jak i teraz, przysyła nam nowe pudełko za darmo. - Aha - powiedział księgowy niezadowolony z tego, że jego niecodzienne pytanie miało najzwyklejszą w świecie odpowiedź. Myślał więc dalej... - Rabinie, a co z zakupem macy ? Co robisz z okruszkami, które ci zostaną? - A tak - powiedział Rabin - zbieramy je, a kiedy jest ich całe pudełko wysyłamy do producenta, a ten, tak dawniej jak i teraz, przysyła nam nowe opakowanie za darmo. - Aha- powiedział księgowy i jeszcze intensywniej zastanawiał się jak podejść Rabina. - Dobrze Rabinie - kontynuował - a co robicie z napletkami, które zostaną po obrzezaniu ? - Tak, tu też nie ma marnotrawstwa. Wszystkie dokładnie zbieramy i kiedy uzbierze sie pudełko wysyłamy do urzędu skarbowego." - Do Urzędu skarbowego ? - spytał zmieszany księgowy - A tak, do Urzędu, a oni mniej więcej raz w roku przysyłają nam takiego małego kutasika, jak ty.. --- Swiezo upieczony Nowobogacki byl ciekaw jak powinno sie poprawnie kreowac image. Zapisal sie wiec do Klubu Nowobogackich... - Masz najnowszego Mercedesa? - No... nie. - Masz dwupietrowa wille? - No... nie. - A masz chociaz taki lancuch wysadzany brylantami i innymi drogimi kamieniami? - No... nie. - No to jak juz to wszystko bedziesz mial, to wtedy pogadamy. Dzwoni wiec do swojego sluzacego: - Janie... Sprzedaj nasze Cadillaci i kup takie tanie, niemieckie gowno jakim teraz wszyscy jezdza. - Dobrze Panie... - I kaz zburzyc dwa gorne pietra naszej willi. - Dobrze Panie... Cos jeszcze? - Ta... zabierz Burkowi obroze i mi ja przywiez. --- Dzwoni telefon: - Dzień dobry, czy mogę z Jolą? - Niestety małżonki nie ma w domu. - To wiem, jest u mnie, ja się pytam czy mogę? --- Dziewczyna u ginekologa.Młody, przystojny lekarz zaczyna badanie, zakłada jednorazową rękawiczkę, wkłada palce. Badanie czyli. Nagle dzwoni telefon. Lekarz jedną ręka odbiera, a jako że czas to pieniądz drugą kontynuuje badanie: - Halo! Tu Heniek... ze studiów... jestem w twoim mieście. - Nie może być. Przyjeżdżaj, trzeba to oblać. - A jak do ciebie dojechać? Dzwonię z dworca. - Z dworca to pojedziesz prosto, później w lewo, będzie rondo, na rondzie w prawo, następne rondo i dalej to prosto, prosto i jesteś u mnie... Na to pacjentka: - Panie doktorze czy jeszcze jedno rondo mogę prosić? --- Podchodzi mężczyzna do baru i kupuje sobie piwo i papierosy. Już ma zapalić, gdy zauważa czerwony napis na boku paczki: "Ministerstwo Zdrowia ostrzega: palenie papierosów może powodować impotencję". Przerażony wraca do barmana i prosi: - Czy mogę wymienić na takie, które powodują raka? |
Ostry Dyżur
28-letni mężczyzna został przywieziony na ostry dyżur po tym jak chciał popełnić samobójstwo. Mężczyzna połknął sporo pigułek zawierających nitroglicerynę i popił je wódką. Kiedy go spytano o skaleczenia na głowie i klatce, odpowiedział, że walił z rozpędu w mur, bo chciał aby nitrogliceryna wybuchła. 50-letnia kobieta została przewieziona do szpitala z bólem podbrzusza. Podczas oględzin okazało się, że Pani włożyła sobie w pochwę całego kurczaka. Kawałek po kawałku. Jak później tłumaczyła, będąc niezdolną do posiadania dzieci, miała nadzieję, że kurczak zamieni się w dziecko... Inna starsza kobieta zgłosiła się do lekarza, z jak to określiła: „pędem wychodzącym z pochwy”. Po badaniu lekarz stwierdził, że faktycznie jest tam pęd. Łatwo go usunął, bo jak się okazało pęd wyrastał z ziemniaka, który był w środku tej Pani. Po rozmowie z pacjentką, okazało się, że ciągle wypadał jej tampon i włożyła ziemniaka, aby go przytrzymać. A następnie, z racji wieku, zapomniała o nim... Młody lekarz odbierając poród od pewnej Hiszpanki zamiast krzyczeć „Push! Push!” (pol.: "przyj"), krzyczał: „Puta! Puta!”. W ten sposób matka Hiszpanki zemdlała, a ojciec chciał go pobić. Jak się okazuje w Hiszpańskim polskie najpopularniejsze słowo na literę "K" zaczyna się na "P"! 15-letni chłopak leży w szpitalu. Obok niego matka. Chłopaka świeżo odratowano po przedawkowaniu narkotyków. Ponieważ dzielił się igłą z przyjaciółmi, lekarz spytał go czy robił coś jeszcze co mogło narazić go na AIDS. Chłopak pomyślał chwilę i powiedział: - Tak. Zerżnąłem psa... Inna 19-latka wylądowała na ostrym dyżurze przez nieznajomość anatomii. Oto co opowiedziała: - Kochałam się ze swoim chłopakiem i zsunęła mu się prezerwatywa. Bałam się, że zajdę w ciążę, więc chciałam ją wyjąć. A kiedy nie mogłam jej dosięgnąć palcami, to poszłam do ubikacji i zmuszałam się do wymiotowania. Myślałam, że wyjdzie drugą stroną... Na ostry dyżur przywieziono, kobietę z zaburzeniami oddechu. Ponieważ ważyła ponad 200 kilo – sześciu strażaków musiało ją wnieść na specjalnej palecie. Podczas leczenia, inhalator spadł pomiędzy fałdy jej tłuszczu i były wielkie problemy, żeby go odzyskać. Następnie prześwietlenie wykazało okrągły kształt w jej klatce piersiowej. Okazało się, że pod jej lewą piersią jest 25-centówka. A na sam koniec wizyty w szpitalu, w okolicach jej podbrzusza znaleziono pilota od telewizora. Lekarze i pielęgniarki długo jeszcze pamiętali kobietę-kanapę... Facet, grubo po 50-tce, uciął sobie interes. Chirurdzy mieli nadzieję, że da się przyszyć jego członka, więc do domu nieszczęśnika zajechały 3 radiowozy z policjantami, którzy mieli znaleźć odciętego "przyjaciela". W trakcie poszukiwań jeden z policjantów usłyszał dziwne mlaskanie w przedpokoju. Jak się okazało był tam pies, który trzymał „coś” w pysku. Po kilkuminutowej szarpaninie, dzielny policjant odzyskał to, co pies wziął za parówkę. Jednak na nic to się zdało bo, kiedy dostarczył chirurgom znalezisko, Ci zgodnie orzekli, że trzeba ofiarę nauczyć siusiania na siedząco. Dzielny policjant, za swoją walkę z psem, został odznaczony pochwałą. Odurzony kokainą 36-latek, po tym jak go odratowano, został zatrzymany w szpitalu. Pielęgniarka zakładająca mu cewnik czy inny ważny aparat zauważyła, że z jego odbytu wystaje starannie zwinięty w rulonik banknot 20 dolarowy. Kiedy mężczyzna się ocknął, zażądał natychmiastowego wypisania go ze szpitala. Gdy go wypuszczano, pielęgniarka wydając mu jego rzeczy powiedziała gdzie znalazła ów banknot. Na co facet krzyknął: - Ty suko! Tam było 100 dolców! Oraz najmniej poważny przypadek na ostrym dyżurze: młody chłopak zgłosił się z „kopaniem” w pępku. Bał się, że ma obcego... ---- ---- Szanowni Panstwo! W raporcie z wypadku jako przyczyne podałem: "próba samodzielnego wykonania pracy". W liście stwierdzili Państwo, że powinienem podać pełniejsze wyjaśnienie. Sądze, że poniższe szczegóły będą wystarczające. Jestem z zawodu murarzem. W dniu wypadku pracowałem sam na dachu nowego, trzy piętrowego budynku. Kiedy zakończyłem pracę, stwierdziłem, że mam ponad 150 kilogramów cegieł porozrzucanych wokoło. Zdecydowałem nie znosić ich na dól pojedyńczo, lecz spuścić je w dół w beczce, używając liny na bloku prztwierdzonym do ściany na trzecim piętrze budynku. Po zabezpieczeniu liny na dole wszedłem na dach i zawiesiłem na niej beczkę załadowaną cegłami. Potem zszedłem na dół i odwiązałem linę, a następnie, trzymając ją mocno, zacząłem powoli opuszczać 150-kilowy ciężar. W raporcie o wypadku napisałem, ze waże 80 kilogramów. Możecie sobie Państwo wyobrazić, jak duże bylo moje zaskoczenie nagłym szarpnięciem do góry - straciłem orientację, nie puściłem jednak liny. Nie musze dodawać, że ruszyłem do góry w raczej szybkim tempie, po ścianie budynku. W połowie drugiego piętra spotkałem się z opadającą beczką - to tłumaczy pęknięta czaszkę oraz złamany obojczyk. Zwolniłem trochę z powodu beczki, ale kontynuowałem gwałtowne wciąganie, nie zatrzymując się, aż kostki mojej prawej ręki nie weszły w blok. Na szczęście pozostałem przytomny i byłem w stanie nadal trzymać mocno linę pomimo bólu i ran. W tym samym czasie beczka z cegłami uderzyła o ziemie. W wyniku uderzenia jej dno pękło, a zawartość wypadła. Pozbawiona cegieł beczka ważyła już tylko 25 kilogramów. Przypominam, że ja ważę 80 kg, więc w tej sytuacji zacząłem gwałtownie spadać, i w połowie drugiego piętra ponownie spotkałem się z beczką, która tym razem wznosiła się do góry. w efekcie mam pęknięte kostki i rany szarpane nóg. Spotkanie to opóźniło mój upadek na tyle, że odniosłem mniej obrażeń przy upadku na stos cegieł - złamane tylko 3 żebra. Z przykrością musze stwierdzi, że gdy leżałem obolały na cegłach, nie mogłem wstać, ani się poruszać, a ponadto przestałem trzeźwo myśleć i puściłem linę. Pusta beczka ważyła więcej niż lina, spadła na dół i połamała mi nogi. Mam nadzieję, że udzieliłem Państwu wyczerpujących odpowiedzi potrzebnych do zakończenia postępowania w mojej sprawie. Teraz już Państwo zapewne zrozumieją, w jakich okolcznościach wydarzył się mój wypadek. Pozdrawiam. |
hahahahahahahahaha ICARIUM wymiata ten gif, zobaczcie jeszcze tego:
http://www.matrixfansite.com/fanbase...eovsagents.gif |
Spotyka się Beduin na pustyni z białym. Biały ma papugę na ramieniu,
a Beduin węża wokół szyi. - Te, biały...- mówi Beduin - cos ty za jeden? - Polak. - Słyszałem, że wy tam nieźle chlejecie w tej Polsce. - A napijemy się od czasu do czasu - A napijesz się jednego? - Napije się! - Ale wiesz, to taki ciepły bimberek, z bukłaka... - Dawaj! Wypił jednego i nic. Beduin nie wierzy i pyta: - A drugiego wypijesz? - Wypije! Nalał. Polak wypił i nic. - A trzeciego wypijesz? - Wypije! Nalał. Polak wypił i tylko rękawem otarł gębę... - A czwartego!? A zniecierpliwiona papuga Polaka na to: - I czwartego, i piątego, i wpierdol dostaniesz, i tego robaka też ci zjemy... ---------------------------------------------------------------- Poszedł mały Jasio do cyrku i tak się złożyło, że musiał usiąść w pierwszym rzędzie. Rozpoczął się występ i na arenę wychodzi Klaun Szyderca. Podchodzi do Jasia i pyta: - Jak masz na imie? - Jasiu. - A wiec Jasiu, czy ty jesteś głową krowy? - Nie. - A czy ty jestes tułowiem krowy? - Nie. - A wiec Jasiu, ty jesteś dupą wołową HAHAHA! (zaśmiał się szyderczo Klaun Szyderca). Smutny Jasio wrócił do domu, opowiedział wszystko tacie, na co ten mu mówi: - Jasiu, jutro też pójdziesz do cyrku. - Ale jak to? Do cyrku? A Klaun Szyderca? Znowu będzie się śmiał. - Nie martw się Jasiu, tym razem pójdzie z tobą Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty. No i tak się stało. Następnego dnia poszli Jaś i Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty do cyrku, usiedli w pierwszym rzędzie i czekają na występ Klauna Szydercy. Wychodzi więc Klaun Szyderca na arenę i zaczyna swój znany wystep. Podchodzi do Jasia pyta: - Jasiu, czy ty jesteś głową krowy? Na co Wujek Staszek Mistrz Cietej Riposty: - spierdalaj ! -------------------------------------------------------------------- Złapał kowbój indiańskiego czarownika i ten w zamian za jego wolność obiecał spełnic 3 jego życzenia. Więc kwbój mówi: -Chcę być piękny jak apollo, silny jak herkules i mieć taki interes jak koń na którym jadę. Więc zajeżdża do knajpy, wynajmuje pokuj staje przed lustrem i się ogląda. Patrzy twarz jak u apolla, mięśnie też jak u herkulesa, zdejmuje spodnie i mówi: -O kórwa, na kobyle jechałem! |
Ksiadz wbiega zdyszany do kosciola, i krzyczy Panie Jezu pielgrzymka jest juz u bram! Jezus spokojnie odpowiada, zaciagajac sie papierosem: Jeszcze mam czas. Za kilka minut znowu wpada ksiadz: Panie Jezu pielgrzymka za chwile tu bedzie! Jezus: Spokojnie, zaciagajac sie papierosem. Kilka minut minelo, ksiadz znowu wpada do kosciola krzyczac: Panie Jezu pielgrzymka juz wchodzi! A Jezus niespiesznie rzucil peta na podloge, zdeptal go i rozkladajac rece rzekl: Przybijajcie!:]
------------------------------------------------------------------------- Jezus zostal wyslany na ziemie z misja podpatrzenia warszawskiej subkultury mlodziezowej. Puka do drzwi dziupli, otwiera mu koles z fifka w dloni i mowi: O zajebiscie wygladasz stary, wejdz zapal z nami! Jezus wszedl i pali fifke za fifka ale nic go nie kopie. Chlopaki juz ledwo zywi, nie maja sortu i jeden mowi do Jezusa: -Kopnelo cie cos? Jezus: Nie. Wyslali kolesia po kolejna porcje palenia, ten przyniosl, spalili z Jezusem. Kolesie juz nieprzytomni od palenia: -Ty a jak ty sie wlasciwie nazywasz: -Jezus. -Nooooo i tak trzymaj staryyyyyyyy!!!!! ----------------------------------------------------------------------- Jezus ze Sw. Piotrem graja w kosci: Sw. Piotr: 6,6,6! Jezus: 6,6,7! Sw. Piotr: Jezu my tu przyszlismy w kosci grac a nie cuda odpierdalac!!! (Sorki ze tak wszedlem na Jezusa ale jakos mnie wena zlapala:D) |
| Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 03:09. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.