![]() |
W auli wykładowej siedzi dwóch studentów. Niedaleko siadła ekstra panienka. Jeden z nich postanowił ją poderwać. Napisał na kartce: "Masz ładną nogę" i rzucił do niej. Panienka się uśmiechnęła i odpisała : "Drugą
też mam ładną". Koleś zaraz napisał "To może się umówimy między pierwszą a drugą?". Rzucił i w trzy minuty później wyszedł z panienką z auli. Jego kolega, postanowił skorzystać ze sprawdzonego pomysłu - upatrzył sobie niezłą kobitkę i odstawia ten sam numer: "Ładną masz nogę" "Drugą też mam ładną" "To może się umówimy między trzecią a czwartą" Panienka się oburzyła, coś napisała, rzuciła i wyszła. Facet czyta: "Między trzecią a czwartą to ty się umów z krową Jedzą sobie świnie jedzonko w chlewie. Nagle jedna zaczęła rzygać. A inne na to: - Nie dolewaj, bo nie zjemy! Listonosz odchodzi na emeryturę. Mieszkańcy jego rewiru postanowili go pożegnać, każdy na swój własny pomysł. Przychodzi do pierwszego domu, otwiera facet, bierze listy i wręcza mu czek na 200zł. W drugim domu dostaje pudełko kubańskich cygar, w trzecim butelkę dobrej whisky. Przychodzi do czwartego, otwiera mu odziana skąpo, ponętna blondynka. Patrzy na niego kocim wzrokiem i zaciąga do sypialni. Jeden, dwa... pięć orgazmów. Po wszystkim kobieta przygotowuje mu wspaniały obiad. Na sam koniec podaje mu kawę i banknot dziesięciozłotowy. Facet zdziwiony drapie się po głowie. - To co pani dla mnie zrobiła było wspaniale, ale po co mi te dziesięć złotych? - Zastanawiałam się, co panu dać w związku z odejściem na emeryturę. W końcu mąż powiedział: "P****ol go!! Daj mu dychę!" A posiłek sama wymyśliłam... Kobieta bierze lekcję golfa, ale nie może trafić w piłeczkę, gdyż ciągle źle chwyta kij. W końcu zniecierpliwiony instruktor mówi: - Niech pani weźmie kij tak, jakby pani dotykała członka swojego męża! Kobieta bierze zamach i... piłeczka toczy się na jakieś 10 metrów. - Dobrze... - cedzi instruktor. - A teraz proszę wyjąć kij z ust i uderzyć porządnie... Wraca syn późno do domu, a tu ojciec na progu się wydziera, że za późno wrócił. Na to syn, że miał właśnie swój pierwszy raz. - No to chodź, synu, masz tu wódkę - napij się, papierosa - zapal sobie i siadaj! Syn: - Napić się - napiję, zapalić - zapalę, ale siadać nie będę!! Wpada facet nago do pracy, w ręce tylko aktówka. Jego szef: - Co pan?! Facet opowiada: - Byłem wczoraj na imprezie, nagle zgasło światło i padło hasło: "Panowie, ściągamy krawaty!". Zaświecili światło, panowie stoją bez krawatów. Znowu zgasło światło, pada hasło: "Panie, ściągamy bluzeczki!". Świeci się światło - panie bez bluzeczek. Znowu zgasło światło: "Panowie, do naga!". Światło się świeci - panowie stoją nago. Znowu światło gaśnie: "Panie, do naga!". Zaświecają się światła - panie nagie. Ponownie gasną światła: "Panowie, do roboty!". To ja za aktówkę i jestem! - W aptece stoi nieśmiały chłopak. Gdy wszyscy klienci wyszli, aptekarz pyta: - Co, pierwsza randka? - Gorzej - odpowiada chłopak - pierwsza wizyta u mojej dziewczyny. - Rozumiem - mówi aptekarz - masz tu prezerwatywę. Chłopak się rozochocił: - Panie, daj Pan dwie, jej Mama to podobno też fajna dupa. Po gościnę dziewczyna mówi do chłopaka: - Gdybym wiedziała, że Ty jesteś taki niewychowany, cały wieczór nic nie powiedziałeś i patrzyłeś na podłogę, nigdy bym Ciebie nie zaprosiła. - Gdybym wiedział ze twój ojciec jest aptekarzem, nigdy bym do Ciebie nie przyszedł ! Pewna młoda kobieta spotyka w barze fantastycznego faceta. Zaczepia go, rozmawiają cały wieczór, na koniec opuszczają razem bar. Wieczorny spacer kończy się pod drzwiami mieszkania faceta. Facet zaprasza kobietę do środka... W mieszkaniu znajduje się mnóstwo pluszowych misiów, cale półki, posegregowane według wielkości. Małe na najniższych półkach, średnie na środkowych półkach i te duże, na samej górze... Kobieta jest zdziwiona, że trafiła na zbieracza pluszowych misiów, ale nic nie mówi, jest zaskoczona, ale z drugiej strony cieszy się ze trafiła na takiego uczuciowego i wrażliwego faceta. Odwraca się do niego... całuję go... Zdejmuje suknie... Stało się to, o czym cały wieczór marzyła... Po fantastycznej nocy pełnej namiętności, leży obok swojego wyśnionego faceta i pyta: - I jak było? - Możesz sobie wybrać nagrodę z najniższej półki... Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam nawet w nosie nie pozwalają podłubać... Pewien Anglik leciał samolotem na wakacje do RPA, jednak tam nie dotarł-samolot miał awarię i rozbił się w dżungli. Wszyscy pasażerowie zginęli oprócz niego. Gdy się pozbierał postanowił znaleźć pomoc wiec zaczął biec przez dżunglę. Po kilku chwilach usłyszał jakiś szelest w zaroślach-okazało się, że to jacyś tubylcy-50 chłopa wielkich jak dęby. Na szczęście ich wódz znał angielski i mówi: "Wkroczyłeś na nasz teren. Masz dwa wyjścia: śmierć albo umcia-umcia". Anglik pomyślał że chciałby pożyć więc powiedział "wybieram umcia-umcia", poczym wszyscy murzyni po kolei go zgwałcili. "Teraz ci darujemy, ale jak jeszcze raz cię złapiemy to zginiesz" - powiedział wódz i puścił intruza. Anglik biegł przez dżunglę z zakrwawionym, bolącym odbytem i po kilku chwilach znowu dał się złapać. Wódz murzynów powiedział: "Teraz powinniśmy cię zabić, ale damy ci ostatnią szansę: śmierć czy umcia-umcia?". Anglik znów wybrał to drugie jednak tym razem ledwo wytrzymał ból. Po wszystkim został wypuszczony i znowu wódz powtórzył, że jak go złapią to zabiją. Anglik uciekał, ale sytuacja się powtórzyła: złapali go i dali do wyboru: śmierć albo umcia-umcia. Tym razem Anglik powiedział: "dobra poddaje się-wolę śmierć, już następnego umcia-umcia nie wytrzymam, zabijcie mnie". Wódz po chwili narady z resztą bandy powiedział "Decyzją rady plemienia zginiesz przez umcia-umcia!" Starszy pan w eleganckim domu towarowym podchodzi do atrakcyjnej ekspedientki. - Proszę pani, chciałabym kupić mojej przyjaciółce rękawiczki, ale nie pamiętam rozmiaru... - To żaden problem. Proszę porównać - mówi ekspedientka i podaje klientowi dłoń. Ten trzyma ją długo po czym mówi: - Chciałbym kupić jej jeszcze staniczek i majteczki... Córeczka do matki na plaży: - Mamo dałam nurka.... - Nie mówi się dałam nurka, tylko dałam nurkowi... i żeby mi to było ostatni raz... Podczas zajęć laboratoryjnych studentka pyta pana profesora: - Panie profesorze, a dlaczego transformator buczy? Pan profesor, po zastanowieniu, odpowiada: - Jakby pani miała 50 okresów na sekundę to też by pani buczała! Idzie ulicą student fizyki, zatrzymuje go staruszka i pyta: - Przepraszam chłopcze, czy dworzec PKP to w tym kierunku? - Kierunek dobry - odpowiada student. A kiedy staruszka odeszła dodaje: - Kierunek dobry, ale zwrot przeciwny. Studentka przychodzi do sali profesora, nikogo poza nią i psorem nie ma. Zamyka drzwi za sobą... przysuwa się do niego... i słodkim głosikiem rzecze: - Zrobiłabym wszyyystko, żeby zdać ten egzamin... - i przysuwa się jeszcze bliżej do profesora i tym razem szepcze mu do ucha: - Zrobiłabym WSZYYYYSTKO... Na to profesor pobudzony: - Naprawdę wszystko? Ona mruga słodkimi oczkami, kokieteryjnie poprawia włosy i mruczy: - Tak, wszyystkooo... Na to psorek równie słodko na uszko do niej mówi: - Aaa... pouczyłabyś się może trochę? |
Kiedyś, nie tak dawno temu żył sobie pewien młody gość, który lubił jeść kapustę z grochem. Oczywiście wiadomo jaka reakcja następowała w jego organizmie, krótko po spożyciu owej skądinąd wyszukanej potrawy. Pewnego dnia spotkał dziewczynę i się w niej zakochał, ze wzajemnością. Kiedy zdecydowali się pobrać, młody człowiek uzmysłowił sobie że nie może już więcej jeść grochu z kapustą, i będzie to jego poświęcenie za znalezienie szczęścia osobistego. Po krótkim czasie ożenił się. Trzy miesiące minęły i młody człowiek powracając do domu z pracy, przechodził koło restauracji. Nie mógł nie zauważyć pociągającego i miłego dla nosa zapachu grochu z kapustą, aż zakręciło mu się w głowie, nie namyślając się długo wszedł do knajpki i zamówił jeden za drugim aż trzy talerze swojego przysmaku, wiedząc, że ma do domu jeszcze kawałek drogi, więc efekt tej potrawy powinien zostawić na świeżym powietrzu. Oczywiście po drodze sobie wesoło popierdywał, przybywając pod swoje drzwi całkiem bezpiecznie, że nic z gazów już nie zostało w żołądku.
Żona przywitała go od progu i wyglądała na podekscytowaną: - Kochanie mam dla ciebie niespodziankę, którą dostaniesz przy obiedzie! Po czym zakręciła mu chusteczkę na głowie, i niewidzącego nic pociągnęła do stołu. Musiał jej obiecać, że absolutnie nie będzie podglądał, aż ona nie zdejmie mu chusteczki z oczu. Gdy żona już miała odsłonić mu oczy, w tym samym momencie zadzwonił telefon. Mąż się ucieszył, bo nagle poczuł że znowu ma ochotę na wypuszczenie następnego, żona jeszcze raz kazała mu obiecać że nie będzie podglądał i poszła odebrać telefon, on wykorzystał ten moment podniósł jedną nogę i z ulgą wydał odstrzał. Nie tylko, że był on głośny ale również i śmierdział jak tuzin zgnitych jajek. Facet miał problemy przez moment ze znalezieniem tchu, więc pomacał za serwetką i rozdmuchał powietrze wokół siebie, po tym jednym poczuł się znacznie lepiej, ale następny już czekał, nie zastanawiając się długo, mąż podniósł drugą nogę i sruuuuu, następny wyleciał mu z hukiem. Tym razem był on jeszcze bardziej śmierdzący, więc musiał się odwachlowywać rękami przez dobrą chwilę zanim smród opuścił go. I znowu poczuł, że mu się zbiera, tym razem pierdnął tak głośno, że było słychać pobrzękiwanie szklanek, a kwiatki na stole mocno przywiędły. Cały czas przysłuchiwał się czy żona już kończy rozmowę i dotrzymując przyrzeczenia nie podglądał co żona przygotowała mu na obiad. Przez następne 10-ęć minut mąż podpierdywał sobie, a że smród był za każdym razem okropny, więc musiał się odganiać od niego serwetką. Kiedy usłyszał że żona odkłada słuchawkę szybko położył serwetkę na kolanach, uśmiechając się z zadowolenia i udając niewinnego. Żona przepraszając, że tak długo musiał czekać i upewniając się, że nie podglądał, zdjęła mu chusteczkę z oczu i wykrzykneła radośnie: NIESPODZIANKA!!! Ku jego kompletnemu zdziwieniu, zobaczył stół zastawiony a przy nim tuzin gości siedzących i czekających na rozpoczęcie imprezy imieninowej. :D:D:D |
Żona do męża:
- Gdzie ty byłeś tak długo? - W komisariacie. Zatrzymali mnie, za wolno jechałem. - Od kiedy to zatrzymują za wolną jazdę? - Widzisz... radiowóz mnie dogonił... ------------------ Kochane Bravo... Sypiam z moim chłopakiem od 5 miesięcy, od 2 tygodni mam guza na kolanie, czy to jest ciąża pozamaciczna ? ? ? --------------- - Nie wie pani, po kogo przyjechała ta karetka? - Po Kowalskiego - A co się stało biedakowi? - Uderzył żonę ----------------- Sąsiadka żali się sąsiadce: - 100 złotych sędzia kazał mi zapłacić za to że nazwałam Kowalską świnią. A w zeszłym roku za to samo zapłaciłam 50 złotych. - No widzi pani jak przez ten rok wieprzowina zdrożała. --------------------- Żona odkłada czytane właśnie pismo i zwraca się do męża: - Wyobraż sobie, że w Nowym Jorku wsadzili do więzienia mężczyznę, który miał cztery żony. - Za karę czy na odpoczynek? ---------------------- Jaka jest najlepsza dziewczyna? Zezowata. Dlaczego? Bo jak robi loda to przy okazji i samochodu popilnuje :D:D:D: -------------------------- Kelner do klienta: - Pan wywrócił szklankę z kawą! - Skądże, ta kawa była tak słaba że sama się wywróciła! -------------------------- Kowalski przychodzi punktualnie do pracy. - Przecież ma pan dzisiaj pogrzeb teściowej! Mówi zdziwiony szef. - Wie pan, ja wychodzę z takiego założenia że najpierw obowiązek a póżniej przyjemność. |
Jest początek roku akademickiego. Student postanawia, że tym razem solennie będzie przygotowywał się do zajęć, uczył systematycznie itd. Ale intuicja podpowiada mu:
- Stary, daj spokój. Wystarczy jak zaczniesz w okolicy świąt, spokojnie do sesji wszystkiego się nauczysz. Student tak też zrobił. Nadeszły święta. Student po wigilijnej kolacji postanowił trochę się pouczyć, a intuicja podpowiada mu: - Przestań, przecież są święta. Jak zajrzysz do książek dwa tygodnie przed sesją, to spoko, na pewno zakujesz. Już trzy dni przed sesją, gorączka egzaminacyjna w pełni, student sięga po podręczniki, a intuicja na to: - Co ty? Niczego się nie nauczysz przez dwa dni. Wejdziesz na egzamin i na pewno zdasz, jak ci podejdą pytania. Dzień egzaminu. Student przepuszcza kolejne osoby, jak mu każe intuicja. W końcu intuicja podpowiada mu: - Wejdź teraz! Student wszedł, wyciąga rękę po pytania, intuicja mówi: - Nie te, weź następne. Student wziął, otworzył i mówi: - O, kurwa... A intuicja na to: - O, ja pierdolę... ;] |
Żenię się z Natalią Rostową! - oznajmił Rżewski niespodziewanie kolegom oficerom.
- Co też pan, poruczniku, toż ona mężatka! Za Pierre'a Bezuchowa wydana! - Ot, figlarka, ilem razy ją j...ał, zawsze ktoś za ścianą chrapał. - Niedźwiedź, mówiła, oswojony... ---------------------------------------------------------------------------- Na ławeczce w parku siedzi facet i kobieta. Obydwoje tak około 40. Ona czyta książkę. On rozgląda się ciekawie dookoła. W pewnym momencie rozlega się krzyk kobiety: - Ratunku, policjaaaa!!! Jak spod ziemi wyrasta patrol Straży Miejskiej. - Co się stało? - Ten facet chciał mnie zgwałcić. Aresztujcie zboczeńca. - Co pan ma na swoją obronę? - strażnik zwraca się do mężczyzny. - Paa-panie właa-adzo. To-o nie-nie-nieeeporozumie-e-enie. Siedzi-i-my tu-tutaj ra-ra-razem, a-a na ale-e-ejce spa-a-ace-erują go-gołębie. To-o ja mó-mó-mówię: "Mo-mo-może my-y by-by-byśmy ta-a-ak ja-a-ak o-o-one". Ty-tylko że za-za-za-nim skoń-skończyłe-e-em mó-mó-mówić. to-o-o ku-ku-kurwa sy-y-ytuacja-a u go-go-łębi sie-ę-ę ra-ra-radyka-a-alnie zmie-zmie-zmieniła. ------------------------------------------------------------------------- Mąż wraca z delegacji i pierwsze kroki kieruje do sąsiada: - Ktoś przychodził do mojej, jak mnie nie było? - pyta. - Nikt - odpowiada sąsiad. - Na pewno nikt? - upewnia się. - Na pewno - potwierdza sąsiad. - Mówisz mi, że przez całe dwa tygodnie nikt do niej nie przychodził? - Całe czternaście dni nikt nie przychodził - potwierdza sąsiad. Mąż potarł brodę i zamyślony mruczy pod nosem: - To może i ja nie pójdę? -------------------------------------------------------------------------- Janusz udał się na coroczną wizytę kontrolną do proktologa. Z przejęcia zapomniał o wypadku, jaki zdarzył mu się kilka dni wcześniej - wypadło mu szklane oko, wpadło do zupy i nim się zdążył zorientować - połknął je. Badanie się rozpoczęło - lekarz zajrzał pochylonemu Januszowi w odbyt. Przyglądał się z uwagą przez chwilę, cofnął głowę i powiedział: - Myślałem Panie Januszu, że po tylu latach ma Pan do mnie zaufanie... ------------------------------------------------------------------------- Żona do męża: - Musimy, coś zrobić z naszym życiem. Lepiej zarabiamy, robimy kariery. Myślę, że powinniśmy przeprowadzić się do bardziej ekskluzywnego mieszkania. - Nie chce mi się przeprowadzać... To mieszkanie nie jest przecież złe... Może po prostu poprosimy właściciela o podwyższenie czynszu? ------------------------------------------------------------------------- -Kochanie Odprowadzisz mnie do domu? -Tak, wzrokiem ------------------------------------------------------------------------ Żona wyjechała w delegację. Mąż rankiem bierze dzieciaka i wiezie do przedszkola. - To nie nasze dziecko - mówi przedszkolanka. Jadą do drugiego. - Nie znamy pana synka - słyszy w drugim. Jadą do trzeciego, czwartego... wszędzie tak samo. Nie znają dzieciaka. W końcu młody nie wytrzymał: - Tato, zaliczamy jeszcze tylko jedno przedszkole i jedziemy do szkoły, bo się w końcu na lekcję spóźnię. -------------------------------------------------------------------------- - Mój Boże! Nawet nie wiesz jak mi się to wszystko sprzykrzyło - mówił do niej nerwowo zaciągając się papierosem. - Mieszkasz tam, gdzie diabeł mówi dobranoc, mieszkanie byle jakie, palić nie można, całować się nie wypada, muzyki nie ma... Zbrzydło mi się już z Tobą spotykać na tych głupich randkach po zajęciach, jeść z Tobą te tłuste hamburgery zamiast porządnego obiadu, wysiadywać na mrozie na kretyńskich ławeczkach... A ile pieniędzy na kwiaty przeputałem! Ona spojrzała na niego zdziwiona, oczy zaszły jej łzami, świat się zawalił... - Krótko mówiąc - twardo kontynuował - już dłużej tak nie będzie! Trzeba z tym skończyć! Wyjdziesz za mnie za mąż? ---------------------------------------------------------------------- Anglik chwali się Amerykaninowi: - Mój dziadek był człowiekiem bardzo zasłużonym dla Imperium Brytyjskiego. W uznaniu jego zasług królowa Wiktoria dotknęła jego ramienia mieczem i w ten sposób mianowała go lordem. - A mojego dziadka - mówi Amerykanin - w Wielkim Kanionie sam wódz Siuksów dotknął w głowę tomahawkiem i w ten sposób mianował go aniołem. |
Przechwala się trzech myśliwych.
Pierwszy z nich: -Ja to byłem w Afryce i polowałem na lwy Drugi: -A ja na Alasce i polowałem na łosie Na to ostatni: -Hmm, panowie a ja byłem w Norwegii.... -A fiordy ty widziałeś?? -Fiordy!?Fiordy to mi z ręki jadły :D:D:D:D:D:D Przychodzi baba z dzieckiem do lekarza. -Czy dziecko przechodziło odrę? - pyta lekarz. -A gdzie tam panie,my zza Buga.. |
Mecz Polska - Brazylia.
Piłkarze Brazyli wchdoza do szatni. Patrzą - a tam tylko jedna koszulka dla Ronaldo. No to mowia mu - "Ronaldo, dobra bedziesz gral sam". Reszta druzyny poszla do pubu na piwo.. Ronaldo sam bez bramkarza niezle sie spisywal.. Reszta druzyna w pubie po jakims czasie wlaczyla telegazete zeby zobaczec jaki wynik - 0:1 dla brazyli (34' Ronaldo) noto sie ciesza.. jakis czas pozniej patrza a tam koniec meczu i wynik 1:1 (83' Rasiak). Nastepnego dnia spotykaja sie z Ronaldo i mowia: - Ej, stary, czemu strzelili ci bramke? Przeciez tak dobrze ci szlo...? - No wiecie panowie - odpowiada Ronaldo - w 46' dostalem czerwona kartke... |
Słoń wpadł w bagna piaskowe i krzyczy:
-pomocy!pomocy! Uslyszał go lew,ale nie umiał go wyciągnąć i pobiegł prosić o pomoc jaguara. Razem udało im się wyciągnąć słonia. Tydzień później lew wpadł w te same bagna piaskowe i krzyczy: -pomocy!!pomocy!! Usłyszał go słoń, podbiegł, owinął trąbą i bez problemów wyciągnął. Jaki z tego morał???? ..... .... .... Jeśli masz długą trąbe to Ci jaguar niepotrzebny:D:D |
zaj@#$!@, czytnijcie..
> Teksty z "babskiego forum". > > Jakie oblesne rzeczy robia faceci? > > Na poczatku bylo milo i kulturalnie... a teraz jestesmy prawie dwa lata po > slubie i po czterech latach znajomosci i mój maz potrafi: > > - Pierdnac bez zenady - niby niechcacy ale wczesniej mu to sie nie > zdarzalo a teraz bardzo czesto. > > - Dlubie caly czas w nosie - to juz bez krepacji - musze sie drzec na > niego zeby przestal i to na chwile pomaga, a jak tylko sie nie patrze > dlubie znowu. > > - Miesza sobie w jajkach i drapie sie po tylku (dlugo i namietnie). > > - Rano wacha skarpetki czy sie jeszcze nadaja do wlozenia. > > - Nie myje zebów wieczorem tylko rano. > - Rzadko sie kapie (ostatnio 2-3 razy w tygodniu ale bywalo ze tylko raz > na tydzien). > > Nie wiem czy mój facet jest jakims wyjatkiem czy wszyscy tak z czasem maja > ze przestaja dbac o siebie i o to czy sa przyjemni dla otoczenia... > > ***** > > Mój maz: > 1. Pierdzi caly czas, najbardziej wieczorem i w nocy pod koldra, > fuuuuujjjj i ja musze spac w tym smrodzie. > 2. W nosie dlubie tez i potem te gile wyrzuca za lózko (jak mu o tym mówie > to sie wypiera, az raz mnie tak wkurwil ze mu pokazalam jego suszki i > kazalam je zamiatac, mimo, ze zaraz i tak mialam zamiar odkurzac). > 3. Brudne skarpetki zostawia gdzie popadnie. > I w ogóle mnie wkurwia od dluzszego czasu > > ***** > > Udaje, ze wyciera o mnie palec, którym wczesniej wydlubal sobie spiochy z > oczu, a poza tym pierdzi non stop, no chyba, ze wali smierdzace to wtedy > wychodzi z pokoju. Jak sie irytuje i krzycze na niego, ze jest > smierdzielem to jeszcze bardziej go cieszy moja reakcja i wachluje np. > podusza tak zeby do mnie dolecialo > > ***** > > Ja tez mieszkalam ze smierdzielem przed slubem ale wtedy tak nie grzal pod > koldra. > > ***** > > Mój facet jest zabawnym luzakiem. Kiedy jestesmy na zakupach w duzym > supermarkecie zdarza mu sie takie zachowanie: Nagle zrywa sie z wózkiem i > szepce do mnie: > - Zwiewamy stad, pierdnalem. > > ***** > > Kolega mojego faceta ma manie puszczania baków zawsze i wszedzie. > Ostatnio wybralismy sie do klubu z nim i jego dziewczyna, ale nie wpuscili > nas, bo impreza byla zamknieta, to na odchodnym ów kolega odwrócil sie i > puscil ochroniarzowi na pozegnanie baka, którego chyba slyszeli i poczuli > wszyscy ludzie w promieniu 10 metrów. > > ***** > > A moje Kochanie ostatnio pierdnelo w ubikacji jak robilo siusiu. Ze zrobil > to bardzo glosno to sie usmialam, a on na to: > - Prawdziwy facet jak sika to pierdzi. > > ***** > > Mój maz to juz w ogóle niezly talent. > - Slini sie w nocy strasznie, wymienialam juz mu 3 poduszki. > - Zostawia pod poduszka zaschniete kozy, fuuuuj! > - Spi w koszulce, w której chodzil caly dzien (rabal drzewo, grzebal przy > aucie itp) Rano go zrypalam o to, ze sie nie wykapal i na dodatek poszedl > spac w tej koszulce. Czesto mu sie to zdarza. > - Jak sciaga skarpetki to wygrzebuje nimi bród miedzy paluchami. > - Drapie sie po glowie strzepujac lupiez z glowy. > - Zapomina do czego sluzy szczoteczka i pasta do zebów, czesto ma resztki > jedzenia na zebach ten bialy nalot. > - Na tylku ma dziury na slipkach, dosc czesto musze kupowac nowe, chociaz > on woli te z dziurami. > - Jak juz idzie sie wykapac to zostawia po sobie duzo wlosów i tych i > tamtych. > Jak sobie jeszcze cos przypomne to napisze. > > ***** > > Mój mial zwyczaj chowac skarpetki pod fotel. Jak przychodzili znajomi, > zawsze cosik im wanialo. Nie dawal sie zreformowac, w koncu ulozylam jego > brudne skarpetki na klawiszach pianina i zamknelam klape. Wlasnie przyszli > goscie i poprosili o muzyke. Szybciej zamknal piano, niz je otwieral. Od > tej pory mialam spokój - wrzucal skarpetki za lózko. > > ***** > > Ja jestem mezatka od roku ale jeszcze przed slubem mój maz zaczal sobie > bekac. Na jego brudne skarpetki porozrzucane po domu (na szczescie ich nie > wacha) znalazlam fajny sposób: Wrzucam mu je do aktówki i potem sie musi > wstydzic; zaczelo dzialac bo coraz rzadziej je zostawia. Przyznam wam sie, > ze mi tez sie czasem zdarza pierdnac, tak jak jemu, ale tylko sporadycznie > i zawsze obracamy to w zart. A jak on nie umyje zebów to wtedy pozwalam > mojemu psu wejsc do lózka i do niego sie przytulam. Jak on tego nie > lubi!!! Zawsze wtedy wstaje i idzie umyc zeby, no a ja musze wyrzucac psa > z lózka. > > ***** > > E tam. Przesadzacie szanowne Panie. Ja pierdze, zona pierdzi. A od > niedawna mamy psa Labradora - samca i tez wali zdrowo. I nikt nie narzeka > ani ja, ani zona ani pies. Wiec dajcie spokój. Swojski smrodek nie > zaszkodzi. A nie badzcie zbyt wymagajace, bo Enriqe Iglesias by nawet na > was nie spojrzal. Wiec cieszcie sie waszymi pierdziszami i módlcie sie, > zeby nie zamienili was na mlodsze egzemplarze, bo zabiora ze soba kase i > bedzie placz i zgrzytanie zebów. > > ***** > > Ja przed kazdym pierdem wsuwam sobie palec w okreznice i sprawdzam czy > jest pusto, ostatnio chcialem puscic pierdka a puscilem kupacza. > > ***** > > Mój niedoszly narzeczony poczestowal mnie herbata w sloiku po dzemie który > wlasnie sie skonczyl (!!!) Mamusia wyjechala i wszystkie naczynia byly > brudne w zlewie. > To mnie zmusilo do myslenia. > A zaproponowalam ze moze fajniej by bylo jakby ja wlal do jednej z puszek > po piwie stojacych licznie na stoliku . Nic nie zalapal. Po chwili > zastanowienia powiedzial ze do puszki sie kiepsko nalewa... > > ***** > > Mój maz chodzi po domu w bokserkach i kiedy siada, przynajmniej polowa > klejnotów wypada mu z nogawki (bokserki sa odpowiednio rozciagniete). > Wieczorem ma rewolucje w zoladku i odglosy z jego trzewi nie pozwalaja mi > zasnac. Godzinami zajmuje WCet, musi czytac siedzac na tronie, jak zabiore > z kibelka wszystkie gazety, to czyta naklejki na srodkach czystosci. > > ***** > > Moje kochanie ma owlosiony tylek. Poniewaz do moich, powiedzmy, obowiazków > nalezy masowanie jego wielkiego cielska równiez tylka (co uwielbia) > któregos dnia myslalam, ze udlawie sie ze smiechu jak dostrzeglam > zaplatane miedzy kedziorami zaschniete resztki kupy. Widocznie kupa wolala > przylgnac do owlosienia niz do papieru toaletowego. Och mówie wam jaki > mialam ubaw. do tej pory gdy sobie o tym przypomne prycham smiechem |
Przeciętna katolicka rodzina. Pewnego dnia ciszę przy obiedzie przerywa 10-letnia córka, oświadczając poważnie:
- Nie jestem juz dziewicą. Po tych słowach zapada całkowita cisza. Pozbierawszy się ojciec mówi do matki: - Ty tu jesteś winna! Jesteś dziwką! Ubierasz sie tak frywolnie, że faceci oglądają się za tobą i gwizdają! Do starszej 20-letniej córki krzyczy: - I ty też tu jesteś winna! Też jesteś dziwką! Bzykasz się z pierwszym lepszym kolesiem na naszej sofie, kiedy tylko wyjdziemy z domu i to na oczach siostry!! Na to wściekła matka wrzeszczy na ojca: - Zamknij się ! To właśnie ty powinieneś uważać na to co mówisz. Wydajesz pół wyplaty na kurwy! A odkąd mamy kablowkę cały czas oglądasz pornole! Że już nie wspomnę o twojej szmatławej sekretarce! Aż wreszcie pełna zwatpienia matka zwraca sie do córeczki: - Ale jak to się stało skarbie? Zostałaś zgwałcona czy przeleciał cię kolega z klasy?? Mała patrzy dużymi oczami na matkę i mówi: - Ale mamo, siostra zmieniła mi rolę w jasełkach, nie jestem juz dziewicą tylko pastereczką!! -------------------------------------------------------------------------- Staruszek u spowiedzi: - Proszę księdza, w czasię wojny ukrywałem Żyda u mnie w piwnicy. - To bardzo dobry uczynek, chwalebny! - Ale proszę księdza, za każdy dzień musiał mi płacić 100 dolarów. - To zrozumiałe, ryzykowałeś życiem, to żaden grzech. - Co za ulga - mówi staruszek, oddala się na parę kroków, ale po chwili wraca i niepewnie pyta: - A może powinienem mu powiedzieć, że wojna się już skończyła? -------------------------------------------------------------------------- Spotyka sie Edyp z Syzyfem: -Yo rolingstone - mowi edyp -Yo motherfucker - mowi syzyf ------------------------------------------------------------------------ Bojownik IRA poszedł do nieba, wychodzi św. Piotr i mówi: - Grzeszyło się za życia? - No grzeszyło. - Podkładało się bombki? - No podkładało. - Zginęli niewinni? - No ginęli. - To co chciało by się do nieba, co?! - Nie pindol! Macie 5 minut żeby się z ewakuować. ------------------------------------------------------------------------- Kiedy można powiedzieć, że masz naprawdę duży problem? Kiedy w dniu Sądu Ostatecznego stoisz w kolejce do Pana Boga tuż za Matką Teresą, a Bóg mówi do niej: - No cóż, córko, chyba wiesz, że można było zrobić nieco więcej. ----------------------------------------------------------------------- W pewnym mieście obok siebie znajdowała się synagoga żydowska i kościół. W sobotę idzie rabin do synagogi patrzy a ksiądz myje mu samochód, no to się rabin ucieszył, ale i zastanowił... Następnego dnia czyli w niedziele idzie ksiądz na msze, patrzy a rabin odcina rurę wydechowa w jego samochodzie. - Rabin, co ty robisz z moim samochodem ? - krzyczy ksiądz. Na to rabin odpowiada: - Ty mi wczoraj ochrzciłeś samochód to ja Ci dzisiaj twój obrzezam. ------------------------------------------------------------------------- Bóg stworzył osła i rzekł do niego: - Ty będziesz osłem. Będziesz od rana do wieczora pracował i ciężkie rzeczy na swoich plecach nosił. Będziesz jadł trawę i będziesz mało inteligentny. Będziesz żył 50 lat. Na to odparł osioł: - 50 lat takiego życia to za wiele. Daj mi proszę nie więcej jak 30 lat. I tak było. Następnie Bóg stworzył psa i powiedział do niego: - Ty będziesz psem. Będziesz pilnował dobytku ludzi, których będziesz oddanym przyjacielem. Będziesz jadł to, co człowiekowi z jedzenia zostanie i żył będziesz 25 lat. Pies na to: - Boże, 25 lat takiego życia to za dużo. Daj mi nie więcej jak 10 lat. I tak było. Później stworzył Bóg małpę i rzekł do niej: - Ty będziesz małpą. Masz skakać z drzewa na drzewo i zachowywać się jak idiota. Masz być wesoła i żyć 20 lat. Małpa rzekła: - Boże, 20 lat bycia pośmiewiskiem to za wiele. Proszę, daj mi nie więcej jak 10 lat. I tak było. W końcu Bóg stworzył człowieka i powiedział do niego: - Ty będziesz człowiekiem, jedyną logicznie myślącą istotą, która będzie zamieszkiwać ziemię. Będziesz używał swojej inteligencji, ażeby podporządkować sobie inne stworzenia. Będziesz panował na ziemi i żył 20 lat. Na to powiedział człowiek: - Boże, bycie człowiekiem tylko 20 lat to za mało ! Proszę daj mi te 20 lat, które odrzucił osioł, 15 psa i 10 małpy. I tak się stało. Człowiek 20 lat żyje jak człowiek, później 20 lat jak osioł, haruje od rana do wieczora. Potem ma dzieci i 15 lat żyje jak pies. Opiekuje się domem i je to co mu rodzina zostawi. Ostatnie 10 lat spędza jak małpa, chodząc na czworaka robiąc głupie miny i zabawiając swoje wnuki. --------------------------------------------------------------------- Do nieba trafia dwójka małych dzieci, białe i czarne. Przyjmuje je Św.Piotr. Bierze białe dziecko na ręce i mówi: - O, jakie ty masz śliczne białe nożki, a jakie śliczne białe rączki, a jakie śliczne biale uszka, jaki masz śliczny biały nosek! Masz tu skrzydełka bedziesz aniołkiem ! Potem bierze czarne dziecko i mówi: - O jakie masz śliczne czarne kolanka, a jakie śliczne czarne rączki, a jakie śliczne czarne ramionka, a jakie śliczne czarne policzki... Masz tu skrzydełka będziesz... muchą! ----------------------------------------------------------------------- Dowcipy i Kawały > Dowcipy o Żydach, Muzułmanach i Katolikach Strona: [0] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [ sortuj wg najlepszych ] [ ukryj niecenzuralne ] Do nieba trafia dwójka małych dzieci, białe i czarne. Przyjmuje je Św.Piotr. Bierze białe dziecko na ręce i mówi: - O, jakie ty masz śliczne białe nożki, a jakie śliczne białe rączki, a jakie śliczne biale uszka, jaki masz śliczny biały nosek! Masz tu skrzydełka bedziesz aniołkiem ! Potem bierze czarne dziecko i mówi: - O jakie masz śliczne czarne kolanka, a jakie śliczne czarne rączki, a jakie śliczne czarne ramionka, a jakie śliczne czarne policzki... Masz tu skrzydełka będziesz... muchą! [ aktualna ocena 3.27 ] [ oceń: 1 2 3 4 5 ] [ wyślij znajomemu ] Przychodzi facet do spowiedzi i mówi, że zgwalcił nieletnią. Ksiądz wyrozumiale: - Pewnie ona Ciebie, mój synu, sprowokowała... - Tak, proszę księdza. - Odmów dziesięć zdrowasiek i masz rozgrzeszenie. Przychodzi drugi facet i mówi, że zgwałcił staruszkę. Ksiądz wyrozumiale: - Pewnie to był jej ostatni raz w życiu, więc zrobileś dobry uczynek, synu. - Tak, proszę księdza. - Odmów dziesięć zdrowasiek i masz rozgrzeszenie. Przychodzi trzeci facet: - Zgwałciłem księdza z sąsiedniej parafii ! Ksiądz - waląc pięścią w konfesjonał: Pamiętaj, tu jest twoja parafia! [ aktualna ocena 3.45 ] [ oceń: 1 2 3 4 5 ] [ wyślij znajomemu ] Ksiądz, pop i rabin opowiadają, co każdy z nich robi z pieniędzmi zbieranymi na tacę. Ksiądz: - Ja rysuję kółko wielkości tacy i podrzucam pieniądze. Co spadnie do kółka, to dla Boga, a reszta dla mnie. Pop: - Ja rysuję kreskę i podrzucam pieniądze. Co spadnie na prawo to dla Boga, a to po lewej jest dla mnie. Rabin: - Ja tak samo podrzucam pieniądze do góry. Co Bóg złapie, to jego! [ aktualna ocena 3.45 ] [ oceń: 1 2 3 4 5 ] [ wyślij znajomemu ] Powódź w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludności. Wojsko puka do kaplicy: - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka ! Ksiądz się utopi ! - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską. Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii. Podpływa motorówka: - Proszę księdza, niech ksiądz płynie z nami ! Ksiądz się utopi ! - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską. Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy, nadlatuje helikopter. - Proszę księdza, niech ksiądz wsiada ! Ksiądz się utopi ! - Nigdzie nie idę, wierzę w opatrzność boską. Po chwili utopił się, staje przed Panem Bogiem i mówi z wyrzutem: - Panie Boże, no jak tak można, Swojego wiernego sługę utopić... A tak wierzyłem w Opatrzność... - Głupcze !!! Trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem !!! ------------------------------------------------------------------------ |
| Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 03:10. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.