![]() |
Front wschodni, 1944 rok, okopy niemieckie. Do dowódcy podchodzi żołnierz ze skruszoną miną.
- Panie kapitanie, melduję że zgubiłem mój karabin maszynowy. - Co ?! - Zgubiłem karabin maszynowy. - Jak można zgubić karabin maszynowy ! Mam cię rozstrzelać ?! - Nno dobrze, tak naprawdę to ja go przepiłem... - I tak powinienem ciebie rozstrzelać !! Ale masz szczęście, jutro rusza sowiecka ofensywa, każdy człowiek na wagę złota. Znajdź sobie jakiś patyk i chociaż udawaj że strzelasz... Żołnierz zrobił jak mu kazano. Następnego dnia rusza ofensywa - nasz bohater wychyla się z okopu i wrzeszczy - tratatata! tratatata! I nagle widzi rosjanina, który z wyciągniętymi na boki rękami biegnie przed siebie i krzyczy - wrrrrrr ! tratata ! wrrrr ! tratatata ! ------------------------- Dzieci w szkole wspominaja swoich dziadków i ich działalności podczas drugiej wojny swiatowej. W pewnym momencie wstaje Jasiu i mówi: -Mój dziadek też zginął w Oświęcimiu. Spadł z wieży strażniczej ------------------------- Partyzanci uciekają przed niemcami. Chowają się w studni. Jeden niemiec mówi "może schowali się w lesie?", ze studni dobiega głos "może schowali się w lesie?". Drugi niemiec mówi "może schowali się w stodole?", ze studni obiega głos "może schowali się w stodole?". Trzeci niemiec mówi "może schowali się w studni?", ze studni dobiega głos "może schowali się w lesie?" ------------------------- |
Do reprezentacji Polski trafil nowy Murzyn. Na pierwszej odprawie przed
treningiem Pawel Janas narysowal na tablicy wielki prostokat i zaczal uderzac w niego pilka. - Pilka, rozumiesz? Bramka, tu, prostokat. Bramka, pilka do bramki to dobrze, rozumiesz? Wstal nasz nowy Murzyn, lekko poszarzaly i odzywa sie do trenera Janasa: - Panie trenerze, ja od kilkunastu lat mieszkam w Polsce, mam tu zone, dziec,i a studiowalem filologie polska i mowie w tym jezyku lepiej niz niejeden Polak! Pawel Janas popatrzyl na niego ze zdumieniem i powiedzial: - Siadaj synu, ja mowie do Rasiaka. |
Rozmawiają potworki cielesne. Pierwszy odzywa się Woskowik:
-Powiem wam, moi drodzy, mi to sie żyje całkiem dobrze... Mnóstwo miejsca w tym uchu - miodu pełno że aż by w nim pływać - tylko raz po raz przychodzi taki patyk z watką i mnie próbuje wykurzyć, ale mu się nie daję... Na to odrzekł Próchniczek: -Ja też nie narzekam... Siedzę sobie w tej mojej zębnej fortecy - karmią mnie i poją - nie brak mi niczego - tylko raz po raz przychodzi taka szczoteczka i mnie próbuje wykurzyć, ale się jej nie daję... Kolejny odzywa się Grzybek Pochwowy -No u mnie też wszystko gra... tylko co jakiś czas przychodzi taki łysy kolo, i nie dość że nie może się zdecydować czy wejść czy nie wejść, to na koniec jeszcze mi żyga na chate! Na to Próchniczek: -Ty... wiesz że ja też go znam? ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++ +++++ Poznał chłopak dziewczynę. Po kilku spotkaniach ona zdecydowała się zaprosić chłopaka na obiad niedzielny do rodziny. W związku z tym, że chłopak pochodził z biednej rodziny i nie miał za wiele kasy, nie wiedział za bardzo w co ma się ubrać i co zrobić żeby dobrze się zaprezentować. Po chwili zastanowienia wpadł na genialny pomysł. Przypomniał sobie, że ma w szopie starego Junaka, więc w połączeniu ze starymi dżinsami i kurtką skórzaną będzie git. Poszedł do szopy, odgarnął całe to siano, którym pojazd był przykryty i... zamarł. Junak był cały zardzewiały. Już prawie się załamał, gdy wpadł na genialny pomysł. Wysmaruje go wazeliną... Jak pomyślał tak zrobił, junak świecił się jak psu jaja. W niedziele pojechał do dziewczyny, ona czekała na niego przed wejściem i mówi: • Słuchaj Kaziu, pamiętaj o jednej rzeczy, po zjedzeniu obiadu nie wolno Ci się odzywać. Kto pierwszy to zrobi, ten myje wszystkie gary... No taka jest u nas tradycja. Kaziu myśli: "niech będzie, no problemo, chyba ich porypało, jeżeli myślą, że ja, gość, będę mył te gary". Weszli do domu, kwiatuszki dla mamusi, dzień dobry, witamy itp. Obiad minął bez problemu, wszystkim smakowało, skończyli jeść i... cisza, nikt się nie odzywa. Ojciec myśli: "co ja się będę odzywał, robiłem na nockę, a teraz miałbym te gary myć. Nigdy w życiu, siedzę cicho". Matka myśli: "nom chyba ich poczesało, jeśli myślą, że się odezwę. Cały dzień gotowałam, a teraz miałabym zmywać. A tam ta patelnia jest tak urypana... Nie ma mowy siedzę cicho". Dziewczyna myśli: "Żeby tylko Kazik się nie odezwał..." Kazik myśli: "Porąbani, przyszedłem w gości i myślą, że będę gary mył???" Minęła godzina i cisza. Kazik się wkurzył, wziął swoją dziewczynę, położył na stole, zdjął majtki i zerżnął. Ojciec myśli: "a co mnie to obchodzi, pewnie dyma ją codziennie, ja się tych garów nie chyce". Matka myśli: "w dupie to mam. Jak pomyśle o tej patelni, to mi się słabo robi". Mija dwie godziny i cisza. Kazik się wkurwił, wziął matkę, położył na stół i ją zerżnął. Ojciec myśli: "!#$% mać, przegiął pałę, ale ja to mam w dupie. Całą noc harowałem, a teraz będę garnki mył?" Dziewczyna myśli: "Grunt, żeby się tylko Kazik nie odezwał". Mijają trzy godziny i cisza ale... zaczął padać deszcz... Kazik podbiega do okna, patrzy a tam całą wazelinę zmyło mu z Junaka. Załamany myśli: "Huk, odezwę się." • Czy macie może wazelinę??? A ojciec na to: • To ja już może umyję te garnki... ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++ ++++++ Podczas wizyty w Anglii, Lech Kaczyński został zaproszony na herbatkę do królowej. Kiedy rozmawiali zapytał ją ,jaka jest mocna strona jej władzy? Królowa odpowiedziała,iż otacza się inteligentymi ludzmi. -Po czym rozpoznać ,że są inteligentni-spytał Kaczyński. -Po prostu zadaję im odpowiednie pytanie - odpowiedziała królowa-pozwól,mi zademonstrować. Krolowa bierze słuchawkę i dzwoni doTony Blaira: -Panie ministrze,prosze odpowiedziedz na następujące pytanie: -Pana matka ma dziecko i pański ojciec ma dziecko,ale nie jest ono Pańskim bratem ani siostrą. Kto to jest? -Oczywiście ,że to ja. -Doskonale-odowiada królowa-dziękuję bardzo i dobranoc. -Teraz już pan rozumie? Po powrocie do Warszawy Kaczyński decyduje,że podda testowi premiera Marcinkiewicza. Dzwoni do niego i mówi: -Kaziu posłuchaj:twoja matka ma dziecko i twój ojciec ma dziecko,ale to nie jest twój brat ani siostra. Kto to jest? Marcinkiewicz chrząka, kaszle. W końcu się odpowiada: -Chciałbym się zastanowić.Czy mogę odpowiedziec póżniej? Prezydent się zgadza. Premiera natychmiast zwołuje zebranie klubu parlamentarnego PIS. Kombinują kilka godzin, ale nikt nie wpada na rozwiązanie. W akcie desperacji Marcinkiewicz dzwoni do Jana Rokity. Ten powysłuchaniu zagadki odpowiada bez zastanowienia: -Oczywiście , to ja. Uradowany Marcinkiewicz dzwoni do Kaczyńskiego: -Mam,mam! Wiem, kto to jest! To Jan Rokita! Na co Kaczyński robiąc zdegustowaną minę: - Nie! To Tony Blair! :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD |
Kiedy Jarek zauważył, iż jego penis urósł znacznie i pozostawał o wiele
dłużej w stanie erekcji był zadowolony? Bardzo. Tak jak jego żona. Lecz, gdy w kilka tygodni jego penis osiągnął blisko półmetrowy rozmiar, uznał, (razem z żoną), że wizyta u androloga/urologa byłaby, co najmniej wskazana... Po wstępnym badaniu lekarz oświadczył małżonkom, że choć to rzadki przypadek, to w sumie dość łatwo uleczalny za pomocą zabiegu chirurgicznego. "Jak długo mąż będzie kulał?" troskliwym głosem zapytała żona. "Kulał?! A dlaczegóż miałby kuleć?!?!" zdziwił się lekarz. "Ponieważ" stalowo zimnym głosem wysyczała żona, "zamierza pan wydłużyć mu nogi, mam rację?" :D |
Dawno, dawno, dawno temu gdy bramy zapinano na guziki, na zdrewniałym kamieniu, w słonecznym cieniu siedziała pietnastoletnia starszuszka. Przyszedł do niego pietnastoletni staruszek i powiedział: - Wiesz, widziałem Policjanta, który prowadził nieżywego pijaka na smyczy. Przyszli do portu a tam były trzy statki. Jeden był cały, drugiego połowa a trzeciego wcale nie było. Więc wsiedli do trzeciego i odpłynęli na wyspę, na której aż roiło się od białych murzynów. Policjant zgłodniał i kazał wejść pijakowi na pobliską gruszę i narwać śliwek. Wszedł na marchewkę, trząsł pietruszką a z nieba leciał kalafior. Przyszedł właściciel tej sosny i mówi: - To moja lipa! Pijak szedł z akacji, pozbierał ogórki i wszyscy dziwili się jakie to piękne pomidory. :D:D
|
Dyrektor firmy potrzebował nowego pracownika. Dał
>ogłoszenie do pracy, jego ludzie przeegzaminowali wcześniej >kandydatów... aż zostało ich w końcu 4-rech najlepszych. Aby >rzeczywiście wybrać najlepszego dyrektor postanowił przeegzaminować ich >osobiście. Wezwał więc ich do swojego gabinetu i posadził obok siebie. >> >> 1-wszego z nich spytał: >> - Co według pana jest najszybsze na świecie? >> Facet pomyślał chwilę i mówi: >> - To myśl. Wpada do głowy, nic jej nie poprzedza po prostu >jest. >> - Świetnie - komentuje naprawdę zadowolony z odpowiedzi >dyrektor. >> >> >> Zwraca się do 2-giego z tym samym pytaniem. >> - Mrugnięcie - odpowiada kandydat - mruga się okiem cały >czas a nawet tego nie zauważamy. >> - Bardzo dobrze - mówi dyrektor i pyta 3-go. Ten miał >więcej czasu więc starannie przygotował dpowiedź: >> - No więc w domu mojego ojca jak wyjdzie się na zewnątrz >budynku to jest tam taki mur. Jest na nim przycisk jak się go wciśnie >to momentalnie zapala się światło na całej posesji. Nie ma nic >szybszego niż włączenie światła. >> - Doskonale! A pan? - pyta 4-tego kandydata. >> - Według mnie najszybsza jest sraczka. >> - Co?! - pyta zdziwiony dyrektor. >> - Spokojnie, już wyjaśniam. Widzi pan przedwczoraj źle się >poczułem i pobiegłem do kibla. Ale zanim zdążyłem pomyśleć, mrugnąć czy >włączyć światło zesrałem się w gacie. >> >-------------------------------------------------------------------- >> Zaprosił facet znajomych do restauracji na kolację. >Zauważył, że kelner, który prowadzi ich do stolika, ma w kieszeni >łyżki. >> Zastanowił się chwilę, usiedli przy stoliku i wtedy >zobaczył, że kelner od ich stolika również ma łyżki w kieszeni. A także >inni kelnerzy na sali. >> Poprosił kelnera bliżej i pyta: >> - Po co wam łyżki w kieszeniach? >> - Kilka miesięcy temu nasze szefostwo zleciło firmie >Artur Andersen zrobienie analizy procesów. I wyszło, że średnio co >trzeci klient zrzuca łyżkę ze stołu, przez co trzeba iść do kuchni i >przynieść nową. >> Dzięki temu, że mamy łyżki pod ręką, zaoszczędzamy jednego >człowieka na godzinę, a wydajność wzrasta o 70,3%. >> Zdziwił się ale wkrótce zobaczył, że każdy kelner ma przy >rozporku cienki łańcuszek, którego jeden koniec przyczepiony jest do >guzika, a drugi znika wewnątrz spodni. Zaciekawiony zawołał kelnera i >pyta: >> - Zauważyłem, że każdy z was ma łańcuszek przy rozporku. Po >co? >> - Nie każdy jest tak spostrzegawczy, jak pan. Ale tak ten >łańcuszek zalecił nam Artur Andersen. Wie pan, mam go przyczepionego >do... no wie pan! Jak idę do toalety, to rozpinam rozporek i wyciągam >łańcuszek, dzięki czemu po oddaniu moczu nie muszę myć rąk i wydajność >wzrasta >> o 30%. >> Facet znów był zdziwiony, ale zaraz odkrył nieścisłość: >> - Dobrze, rozumiem, że go pan wyjmuje łańcuszkiem, ale jak >pan go wkłada z powrotem? >> - Nie wiem, jak inni, ale ja go wkładam łyżką Szedł facet ulicą i zobaczył nowy sklep. Myśli sobie wpadnę. >> Wita go miły, uśmiechnięty sprzedawca: >> - Dzień dobry, w czym możemy panu pomóc, co chciałby pan kupić? >> Facet się zastanowił i mówi: >> -Rękawiczki. >> -To proszę podejść do tamtego działu. >> >> Facet idzie do wskazanego działu i mówi: >> -Potrzebuję rękawiczki. >> -Zimowe czy letnie? >> -Zimowe. >> -To proszę przejść do następnego działu. >> >> Facet poszedł: >> -Dzień dobry, potrzebuję zimowe rękawiczki. >> -Skórzane czy nie? >> -Skórzane. >> -To proszę podejść do następnego działu. >> >> Facet podenerwowany podchodzi do wskazanego stoiska: >> -Chcę kupić zimowe, skórzane rękawiczki. >> -Z klamerką czy bez? >> -Z klamerką. >> -Proszę podejść do następnego stoiska. >> >> Facet już wkurzony, ale idzie nic nie mówiąc. >> -Potrzebuję rękawiczki, zimowe, skórzane, z klamerką. >> -Klamerka na zatrzask czy na rzepy? >> -Na rzepy. >> -Zapraszam do działu naprzeciwko. >> >> Facet nie wytrzymuje i wrzeszczy: >> -Proszę przestać się nade Mną znęcać, dajcie mi te rękawiczki >I pójdę sobie! >> -Proszę pana, proszę nabrać cierpliwości, chcemy panu sprzedać >dokładnie takie rękawiczki, jakich pan potrzebuje. >> >> Facet idzie dalej >> -Proszę rękawiczki zimowe, skórzane, z klamerką na rzepy. >> -A jaki kolor? . >> >> Aż tu nagle otwierają się drzwi .. do sklepu, wchodzi facet z >sedesem świeżo wyrwanym z podłogi, od którego odstają kawałki glazury, >niesie go na wyciągniętych rękach, podchodzi do lady i >krzyczy: >> >> Taki mam kurwa sedes, taką glazurę! Dupę już wam wczoraj >pokazałem, sprzedacie mi WRESZCIE papier toaletowy! ----------------------- |
Dziewczyna z chłopakiem wpadli do pubu na parę drinków. Siedzą, dobrze się bawią, i nagle kobieta zaczyna mówić o nowym drinku. Im więcej o nim mówi, tym bardziej się podnieca i w końcu namawia chłopaka, aby go skosztował. Chłopak się zgadza i pozwala, by zamówiła mu tego drinka. Barman podaje drinka i umieszcza na stole następujące składniki: solniczkę, kieliszek śmietankowego likieru Baileys oraz kieliszek soku z limonki. Chłopak patrzy na składniki z głupią miną, więc dziewczyna mu tłumaczy:
"Po pierwsze, sypiesz trochę soli na język, po drugie - wypijasz kieliszek Baileya i trzymasz w ustach, a następnie zapijasz wszystko sokiem z limonki." Chłopak, pragnąc zadowolić dziewczynę, robi to, co mu kazała. Sypie sól na język - słone, ale OK. Dalej idzie likier - gładki, aromatyczny, bardzo przyjemny... Wporzo! W końcu bierze kieliszek z limonką... W pierwszej sekundzie uderza go w podniebienie ostry smak soku z limonki, w drugiej sekundzie Baileys się zwarza, w trzeciej - słono- zwarzono-gorzki smak daje mu w przełyk. To wywołuje, oczywiście, odruch wymiotny, ale nie chcąc sprawić dziewczynie przykrości, przełyka z trudem. Kiedy udaje mu się opanować, obraca się do dziewczyny. Ta usmiecha się szczerze i szeroko: - I jak ci smakowało?Ten drink ma nazwę "Zemsta za LODA" ! Do hotelu w Związku Radzieckim późną porą przybył podróżny: - Poproszę o pokój na jedną noc. - Niestety, mamy tylko wolne jedno miejsce w pokoju pięcioosobowym. - Może być, w końcu to tylko jedna noc - odpowiedział podróżny i pomaszerował do wskazanego pokoju. Ułożył się wygodnie i zamierzał zasnąć, ale współtowarzysze grali w brydża, opowiadali sobie kawały i co chwila wybuchali głośnym śmiechem. Podróżny ubrał się i zszedł do recepcji: - Poproszę 5 herbat na górę za jakieś 10 minut. Wrócił do pokoju i mówi: - Panowie tak swobodnie opowiadacie sobie dowcipy, a przecież tutaj może być założony podsłuch! - Co pan! w hotelu? - Możemy to łatwo sprawdzić - panie kapitanie! poproszę 5 herbat pod 14-stkę. Rzeczywiście, w tym momencie przynoszą herbatę. Współtowarzysze z lekką obawą kładą się spać. Rano podróżny wstaje i widzi że prócz niego w pokoju nie ma nikogo. Schodzi do recepcji: - Co się stało z moimi współlokatorami? - Rano zabrała ich milicja. - A mnie dlaczego nie zabrali? - Bo kapitanowi spodobał się ten dowcip z herbatą. Przychodzi blondynka do lekarza: - Doktorze, wszystko mnie boli, dotykam palcem nosa - boli, dotykam kolana - boli, dotykam brzucha - boli. - Ma pani złamany palec. czym kobieta sie rozni od Boga ? Bóg jest nieoganiczenie miłosierny a kobieta niemiłosiernie ograniczona Dlaczego Mikołaj jest zawsze szczęśliwy? - Bo wie gdzie mieszkają wszystkie niegrzeczne dziewczynki Przychodzi facet do kina i prosi w kasie o bilet. Tak, bardzo proszę ale może kupi Pan sobie jeszcze popcorn? Nie, dziękuję proszę tylko bilet. Tak, oczywiście ale mam bardzo dobre orzeszki solone. Chcę... tylko... bilet. A może weźmie Pan colę, to teraz takie modne ? Proszę Pani ja chcę... tylko... bilet... i... nic... więcej. Tak, proszę oto Pana bilet. Facet odchodzi od kasy a bileterka wychyla się z okienka i mówi donośnym głosem - a mordercą jest taksówkarz. :D:D:D:D W łóżku leży małżeńska para. Ona: - Dawniej przed snem delikatnie ściskałeś mnie za rączkę... On postękując ściska ją za rękę. Ona: - Dawniej przed snem całowałeś mnie w główkę... On jęcząc podnosi się i całuje ją w głowę. Ona: - Dawniej gryzłeś mnie w szyjkę... On chrząka, wstaje i rozgląda się za kapciami. Ona: - Ty gdzie? On: - Idę po zęby... Lew - król zwierząt, wydał rozporządzenie według którego wszystkie zwierzęta muszą się zważyć, a potem przyjść do niego i powiedzieć ile ważą. Przychodzi do lwa sarenka. - Ile ważysz? - pyta lew. - 50 kilogramów. - W porządku, zapisuję. Przychodzi wiewiórka i mówi: - Ważę dwa kilo. - Dobrze, zanotowałem - mówi lew. Gdy już wszystkie zwierzęta podały swoją wagę, na końcu przyszedł zając. - Ile ważysz, zajączku? - pyta lew. - 60 kilo. - Bez żartów, zajączku! - 60 kilo. - Zajączku, bez jaj! Ile ważysz? - A... jak bez jaj, to dwa kilo. Siedzi facet w barze i chleje wóde. Po jakims czasie usiluje wstac. ...UUUUuuuuuuUUUUAAAAAA BARMAAAAAN !! kawe, bo nie moge wstac. Barman przynosi, facet wypil , odczekal chwile i znów usiluje wstac ...UUUUuuuuUUUUUUUAAAAA BAAAAARMAAAAAN!!! dwie kawy Barman przyosi, facet wypija, czeka chwilke, potrzasa glowa i usiluje wstac ...UUUUuuuuAAAAAAAAAAAAAAAA BAAAAAAAAAAARMAAAN... cztery kawy ! Barman przynosi, facet wypija, czeka chwilke i znów usiluje wstac... ..uuuUUUUAAAAAAAA... nie udalo sie BAAAAAARMAAAAN osiem kaw.. Barman przynosi, facet wypija i... ...UUUuuuUUUUUAAAA UDALO SIEEEEEE ,... zaplacil i poszedl do domu.W domu facet spi ... dzwoni tefefon: -halo -tu barman mówi, kiedy pan przyjdzie do baru ? -nie wiem, a co ? -nie wiem co zrobic z wózkiem inwalidzkim. Noc. Wielki pożar. Siedem jednostek straży pożarnej walczy z żywiołem. Do kierującego akcją podchodzi jakiś facet: - Jak wam idzie? Nikt ze strażaków nie ucierpiał? - Niestety - odpowiada strażak - Dwóch naszych ludzi zostało w płomieniach, a sześciu jest ciężko poparzonych, ale za to wynieśliśmy z budynku szesnaście osób.... - Szesnaście osób!? Przecież tam był tylko ochroniarz.....! - Skąd pan wie!? Kim pan jest? - Kierownikiem tego prosektorium...... Tatooo!!! Słucham synku. Puknął bym babcię. No co ty? synu!!!- to przecież moja mama!!! A ty moją możesz??? Płynie sobie żółw. Spokojnie... powoli... Nagle podpływa do niego rekin. Żółw nic, dalej pełen spokój. Rekin się zbliża opływa go dookoła. Żółw pełne spoko. Nagle rekin - cap - odgryzł żółwiowi nogę. Żółw na to: - Rzeczywiście, śmieszne, ku[...], bardzo śmieszne. Wchodzi zajączek do nory, wali pięścią w stół i krzyczy: -hańba!! wchodzi drugi zajączek do nory, wali pięścią w stół i krzyczy: -hańba!!! wchodzi trzeci zajączek do nory, wali pięścią w stół i krzyczy: -hańba!!! Mama zajączków sie pyta: -co sie stało;dlaczego hańba??????? na to zajączek odpowiada: -niedźwiedź ojcem dupe podtarł No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówke. Na to Jasiu: - Ja ci dam stara kurwo klasówke, jak ci przypierdolę to zobaczysz!. Pani z placzem poleciala do dyrektora - Panie dyrektorze! Chcialam zrobic klasówke, a Jasiu powiedzial ze mi przypierdoli... - Taki maly, rudy? - Tak - Taki z duzym nosem? - Tak panie dyrektorze - Ooo! Ten to potrafi przyjebac.. - Widzisz?! To fifka, która była pod twoją szafą! Kiedy ty skończysz z narkotykami? - Jakie narkotyki! Uwierz mi od kiedy ciebie poznałem zmieniłem się, zerwałem ze swoją przeszłoscią, jesteś jedyną którą kocham. - Synu! To ja - twój ojciec! O trzeciej w nocy ONA po cichutku wymknęła się z małżeńskiego łoża do sąsiedniego pokoju. Klawiaturą rozbiła 19-calowy monitor, wszystkie płyty CD porysowała i podeptała swoimi pantoflami. Obudowe komputera wyrzuciła przez okno a drukarkę utopiła w wannie. Potem wróciła do sypialni, do ciepłej pościeli i przytuliła się z miłością do boku swego nic niepodejrzewającego, śpiącego męża, o którym była przeświadczona, że już teraz cały wolny czas będzie przeznaczał na ich miłość. Do końca życia zostały JEJ jeszcze cztery godziny... Romeo i Julia, romantyczny nastrój, księżyc i rozgwieżdżona noc: - Julia: Romeo, czy nie pragnąłbyś, abym wzięła w dłonie twa męskość i pieściła ją, tak byś odczuwał niezwykła rozkosz? - Romeo: Co Ci przychodzi do głowy, mila moja! Jakże miałabyś używać swych przeczystych dłoni w takim celu! Nie,, nigdy! - Julia: Romeo, ukochany, a czy nie chciałbyś, abym ujęła twa męskość i włożyła ja sobie miedzy uda, tak byś osiągnął rozkosz nieznana dotąd żadnemu człowiekowi? - Romeo: Przenigdy! Nie pozwoliłbym na to, by Twoje uda, tak delikatne i gładkie, tak jasne i nieskazitelne, dotykała tak nieczysta cześć mojego ciała. Nie ukochana, nigdy! - Julia: Och, kochany, a czy nie pragnąłbyś włożyć go w moje usta, osiągając stan, w którym ciało i duch oszaleją wprost z rozkoszy? - Romeo: Nigdy! Nie mógłbym nawet pomyśleć o zbrukaniu twych słodkich ust, z których płyną słowa najpiękniejsze i które opiewają Twoja miłość do mnie! - Julia: Ach, Romeo, musimy pomyśleć o jakimś sposobie, bo już mnie strasznie boli odbyt . Pani przyszła do adwokata poradzić się w sprawie rozwodu. Adwokat odradza jej rozwód i pyta: - Czy pani już nie kocha męża? - Kocham, tylko on jest maniakiem na punkcie seksu. Chce go ciągle a ja po prostu już nie mogę. Adwokat: - Zamiast rozwodu niech pani zażąda, aby za każdy seks zapłacił. Może się ograniczy. Mąż przyszedł do domu i od razu chce się kochać. - Zaraz, zaraz... - mówi żona - od dzisiaj za sex w kuchni - 10 dolarów, w pokoju - 30 dolarów a w sypialni - 50 dolarów. Na to mąż: - OK, tu masz pięćdziesiąt dolarów. Żona idzie do sypialni... - Poczekaj... - mąż chwyta ją za rękę. - Ja chcę 5 razy w kuchni |
Pięknego, ciepłego dnia wybrał się do Zoo pewien gość z żoną. Żona, naprawdę atrakcyjna, makijaż, letnia, różowa sukienka spięta paskiem, pończochy samonośne... Gdy szli pomiędzy klatkami małp, zobaczyli goryla, który na ich widok jakby oszalał i zaczął skakać na kraty, chrząkać, zawisać na jednej ręce, i drugą uderzać w czaszkę, najwyraźniej niesamowicie podniecony. Mąż - zauważywszy podniecenie małpy, zaproponował żonie podrażnić go jeszcze bardziej i zaczął podsuwać pomysły:
- Obliż usta, zakręć tyłeczkiem... Żona wykonywała jego instrukcje, a goryl zaczął wydawać takie dźwięki, że chyba obudziłby martwego. - Rozepnij pasek... - (goryl prawie już rozginał kraty z napięcia) - ... a teraz podciągnij sukienkę nad pończochy... (goryl oszalał kompletnie). Nagle facet złapał żonę za włosy, otworzył drzwi klatki, wrzucił żonę do środka, zatrzasnął drzwi i powiedział: - A teraz mu się wytłumacz, że boli cię głowa... Wyjeżdżając na wczasy, facet zostawił swojemu bratu pod opieką kota. Dzwoni po tygodniu z Mazur i pyta, jak tam jego kot. - Niestety, przykro mi, ale kot zdechł. - Ech, musiałeś tak walić prosto z mostu? Przez ciebie będę miał zepsutą resztę urlopu. Mogłeś mi powiedzieć, że kot siedzi na dachu i nie chce zejść. Póęniej zadzwoniłbym za dwa dni, a ty powiedziałbyś, że kot spadł z dachu i leży u weterynarza, a kiedy zadzwoniłbym za kolejne dwa dni, usłyszałbym, że mimo wysiłków weterynarza mój kociak zdechł. No ale cóż, stało się, powiedz mi lepiej, co tam u mamy? - No więc mama siedzi na dachu i nie chce zejść... Baca podejrzewal, ze jego zona go zdradza, gdy tylko on wychodzi na hale pasac owce. Jako "majster zlota raczka" postawil pod lózkiem garnek smietany i powiesil nad nim lyzke. Gdy tylko jedna osoba lezala na lózku, lyzka wisiala nad powierzchnia, gdy polozyly sie dwie osoby, lyzka zamaczala sie w smietanie. Proste i skuteczne. Po powrocie z hali polecial do sypialni i znalazl pod lózkiem... garnek masla... Dwóch starszych panów: * Wiesz kiedyś to kutas stał mi tak, że nie mogłem go dwoma rękami od pępka odciągnąć. A dzisiaj to te ręce jakieś takie słabe... Mężczyzna spacerujący w Kalifornii po plaży znalazł lampę. Po otwarciu wyskoczył zdenerwowany Dżin: - O.K., O.K. Uwolniłeś mnie z lampy. Bla, bla, bla. Wielkie mi cos... To jest już czwarty raz w tym miesiącu! Mam tego spełniania życzeń powyżej uszu! Zapomnij o 3 życzeniach. Masz tylko jedno! Mężczyzna: - Zawsze chciałem pojechać na Hawaje, ale bardzo boje się latać samolotami. Czy nie mógłbyś zbudować mostu aż do Hawajów. Mógłbym wówczas pojechać tam samochodem. Dżin się zaśmiał. - To jest niemożliwe. Pomyśl logicznie! Przecież nośniki mostu nie sięgną dna Pacyfiku! Pomyśl ile betonu, ile stali. NIE! Wymyśl jakieś inne życzenie! Mężczyzna: - OK. W takim razie inne życzenie. Byłem żonaty 4 razy. Moje żony zawsze mi mówiły, ze nie dbam o nie, ze nie jestem wrażliwy. A zatem spełnij moje życzenie, żebym zawsze rozumiał kobiety, wiedział co czują, co myślą, dlaczego płaczą. Żebym wiedział co naprawdę chcą, żebym wiedział co zrobić, żeby były zawsze szczęśliwe. Dżin: - Ten most to chcesz z dwoma pasami ruchu czy z czterema? Wchodzi Jasio na lekcje, rzuca tornister, kladzie nogi na lawke i krzyczy "sieeeeema". Widzac to, zszokowana nauczycielka mowi do jasia - Jasiu natychmiast podnies ten tornister wyjdz z klasy i wejdz jeszcze raz - tym razem tak grzecznie jak Twoj ojciec kiedy wraca z pracy!!! Jasio ze spuszczona glowa, podnosi tornister i wychodzi z klasy. Po chwili drzwi, pod wplywem mocnego kopniecia, otwieraja sie z hukiem, do sali wskakuje Jasio i krzyczy: - Haaaaa!!! K***o nie spodziewalas sie mnie tak wczesnie!!! Jechał facet samochodem, a że samochód dobry, szybki to sobie nie żałował. Mimo, że mokro, ślisko to na liczniku 150 km/h... 180km/h... 220km/h...250 km/h..., aż tu nagle zakręt, za zakrętem furmanka. Nic się nie dało zrobić, jedno wielkie rozpierdziu, z furmanki drzazgi, konie latają w powietrzu, woźnicy urwało nogi. Zatrzymał się facet po tych kilkuset metrach, i patrzy, cholera, ale jatka. Nic to - myśli, jatka nie jatka, może ktoś przeżył i trzeba mu pomoc. Podchodzi bliżej, a tam konie z bebechami na wierzchu, ledwo dychają. Jakoś trzeba by je dobić, co się ma gadzina męczyć. Złapał za siekierę, która wypadła z furmanki i do jednego konia, do drugiego...pozarąbywał na śmierć. Stoi i rozgląda się, co dalej, zauważył woźnice. Woźnica przerażony, podciągając koc i przykrywając urwane nogi: - Panie! Nawet mnie nie drasnęło! Czterech kumpli postanowiło się zabawić, więć spalili troche trawki i postanowili pojeździć maluchem po mieście. Jeżdźą tak po mieście, w końcu wpadli na rondo i kręcą się na nim w kółko żeby faza była lepsza. No ale troche się to im znudziło wiec dla odmiany zaczęli jeździć po tym rondzie do tyłu. W pewnym momencie łup, walneli w drugi samochód. Przerażeni siedzą dalej w samochodzie i nie wychodzą. Zaraz zjawila sie policja (tak to jest, jak są potrzebni to ich nie ma a tu chwila moment i już byli), blisko miała bo na nastepnym skrzyżowaniu jest komisariat. Chłopaki dalej stripowani siedzą w tym aucie i nie wychodzą, w końcu podchodzi do nich policjant i mówi: "Spokojnie chłopaki, nie bójcie się, koleś ma 2 promile i jeszcze mówi, że jechaliście do tyłu." Jaś, Małgosia i Baba Jaga poszli na studia. Jaś na prawo, Małgosia na medycynę, a Baba Jaga na politechnikę. Po roku spotykają się by wymienić opinie. - U nas na Uniwerku - mówi Jaś - to wcale się nie uczymy, tylko cały czas imprezujemy. Żyć nie umierać! - A u nas na Akademii Medycznej - mówi Małgosia - to jest dużo nauki, ale imprez też jest sporo. - A u nas na Politechnice - mówi Baba Jaga - to tylko nauka i nauka, zero zabawy. Ale za to jestem najładniejszą dziewczyną na roku! Rzecz dzieje się w czasach, gdy masowo przywożono do Polski powypadkowy złom z Niemiec. Gość przywiózł coś takiego na lawecie do mechanika - masa pogiętej blachy. - O w mordę - mówi mechanik - nieźle trzaśnięty. Będzie za dwa tygodnie. Po tygodniu telefon. Dzwoni mechanik: - Panie, jest problem. Co to za marka? - A czemu? - No bo jak bym tego nie klepał, wychodzi przystanek autobusowy... Ludożercy szykują na śniadanie dla króla pieczeń z pięknej blondynki. Nagle przybiega sługa pałacowy i mówi: - Kucharze, nasz król chce aby mu podać śniadanie do łóżka na surowo! Francuscy archeolodzy wykopali w Egipcie mumię, ale nie mogli ocenić wieku znaleziska. Postanowili poprosić o pomoc naukowców radzieckich. - To jest Ramzes II - przychodzi z Moskwy wiadomość. - Jak to ustaliliście ? - pytają Francuzi. - Jak zajęli się nim nasi specjaliści, to sam się przyznał Na lekcji polskiego dzieci rozwiązywały wraz z panią krzyżówkę. Wszystkie wyrazy zostały odgadnięte z wyjątkiem jednego. Była to część ciała ludzkiego składająca się z pięciu liter. Pierwsza litera to "p", a ostatnia "a". Nikt z dzieci nie wiedział z wyjątkiem Jasia, który czerwony z emocji zgłaszał się do odpowiedzi. Pani nie chciała go słuchać, bo Jasio znany był z upodobania do wymieniania brzydkich słów. W końcu jednak ustąpiła. - To jest pięta, proszę pani. - Brawo Jasiu, doskonale ! Podoba mi się twój tok myślenia. - Proszę pani, teraz ja mam dla pani zagadkę. Co to jest długie, giętkie, na trzy litery, w środku "u". Pani zaczerwieniła się i wyrzuciła Jasia z klasy. Po lekcji rozżalony malec zgłasza się do niej i prosi o uzasadnienie kary. - Chciałeś powiedzieć brzydkie słowo. - Wcale nie. To słowo to łuk, ale podoba mi się pani tok myślenia. Trzy małżeństwa : starsze, w średnim wieku i nowopoślubione postanowiły przystąpić do pewnego Kościoła. Pastor powiedział im: - W naszym Kościele mamy specjalne wymagania wobec nowo przyjmowanych parafian. Musicie powstrzymać sie przez dwa tygodnie od seksu. Pary zgodziły sie i powróciły do niego po dwóch tygodniach. Pastor najpierw spotkał sie ze starszym małżeństwem i zapytał: - Czy umieliście powstrzymać sie przez 2 tygodnie od seksu? - Bez problemu, ojcze! - odpowiedział starszy mężczyzna: - Gratulacje, witajcie w naszym Kościele - rzekł im pastor. Następnie spotkał sie z parą w średnim wieku i zapytał: - Czy umieliście powstrzymać sie przez dwa tygodnie od seksu? - W pierwszym tygodniu szło nam całkiem dobrze. Potem jednak musiałem się przenieść na kanapę ale i tak.. No, ojcze, nie wytrzymaliśmy! -Powiedział mężczyzna. - Nic to. Witajcie, dzieci, w naszym Kościele - rzekł im pastor. Potem pastor spotkał sie z para młodych i zapytał: - Czy umieliście powstrzymać sie przez dwa tygodnie od seksu? - Nie, ojcze, nie umieliśmy sie powstrzymać - odrzekł smutno chłopak. - Co sie stało? - zapytał pastor. - Moja żona sięgnęła po puszkę z kukurydzą stojącą na półce i puszka spadła jej na ziemie. Kiedy sie pochyliła nisko, by ja podnieść, nie mogłem się powstrzymać i musiałem dać upust żądzy... - No tak, macie świadomość, ze nie możecie wejść do naszego Kościoła - mówi pastor. - Gorzej ojcze, że nie możemy więcej wejść do Tesco... Wchodzi kobieta do apteki i mowi do aptekarza, ze chce kupic arszenik. - Po co pani arszenik? - pyta aptekarz. - Chce otruc mojego meza, ktory mnie zdradza. - Droga pani, nie moge pani sprzedac arszeniku, aby pani zabila meza, nawet w przypadku gdy uprawia sex z inna kobieta. Na to kobieta wyciaga zdjecie na ktorym jej maz kocha sie z zona aptekarza. - O - mowi aptekarz - nie wiedzialem, ze ma pani recepte! Przyszedłem prosić o rękę pańskiej córk,chociaż wiem że to tylko formalność. -Wypraszam sobie!-wściekasię przyszły teść. -Kto ci powiedział,że to tylko formalność? - GINEKOLOG. Na egzaminie profesor pyta studenta: Jak mozna wyznaczyc wysokosc wiezowca za pomoca barometru? - Mozna przywiazac barometr na sznurku, spuscic z dachu i zmierzyc dlugosc sznurka. - A inny sposob? - Mozna isc klatka schodowa, zaznaczac na scianie kolejne wysokosci barometru i podac wysokosc wiezowca w barometrach. - A moze zna pan inny sposob ? - Mozna dac barometr strozowi jako lapowke i w ten sposob dowiedziec sie jaka jest wysokosc wiezowca. - A moze jeszcze inny sposob pan zna ? (profesor lekko podenerwowany) - Mozna zrzucic barometr z dachu i zmierzyc czas, nastepnie wykorzystujac wzor na swobodny spadek cial obliczyc wysokosc wiezowca. - A innego sposobu juz pan nie zna ?! - Mozna uzyc barometru jak wahadla matematycznego i porownac czasokres wahniec na ziemi i na dachu .... - I CO ? INNEGO SPOSOBU PAN NIE ZNA ?!!!! - No ... mozna tez zmierzyc cisnienie przy ziemi i na dachu wiezowca a nastepnie porownac ... - To dla czego od razu nie przedstawil pan tego sposobu ? - Bo jest to sposob oczywisty a tamte sa ciekawsze... |
Mistrzostwa Swiata 2006, Polska jakims cudem wyszla z grupy i trafila na Brazylie. brazylyjczycy przed meczem stwierdzili ze ida na piwo a gra tylko
ronaldihno . Siedza w knajpie i wlaczaja telewizor 6 minuta meczu 1-0 dla brazylii, wylączyli . Właczaja w polowie patrza nadal 1-0. Doszli do wniosku ze włącza dopiero na sam koniec meczu. No i wlaczaja w 91 minucie patrza 1-1 koniec meczu. Brazylyjczycy po meczu pytaja sie ronaldihno co sie stalo a on na to: - No sorry chlopaki , ale w 50 minucie dostalem Czerwona kartke ;] |
stary widzialem filmik ze koles sobie baterie do członka wsadzal
ile wsadzil? 2 AAA czy AA? AAA alkaliczne czy zwykle? chyba zwykle rownolegle czy szeregowo? no szeregowo a styknal je + z - czy inaczej? i wez tu pogadaj z elektronikiem... :D:D:D ------------------- Co pan taki smutny ostatnio, panie dyrektorze? - A, sekretarkę zmieniłem - I co? Niezbyt bystra, tak? - NIe, całkiem mądra - To może leniwa? - Skąd! Bardzo pracowita! - To może hmmm... ten... tego... nie chce.... - No coś pan! Robimy to kilka razy dziennie! - A może nie chce brać do... - Jak to nie?! Ciągnie jak odkurzacz! - No to o co chodzi? - Aaa... kawę robi jakąś taką... ------------------------- |
| Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 03:10. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.