unreal.pl

unreal.pl (https://forum.unreal.pl/index.php)
-   LOL !!! (https://forum.unreal.pl/forumdisplay.php?f=53)
-   -   [ dowcipy ] aka HUMOR DLA DOROSŁYCH!!!!!! (https://forum.unreal.pl/showthread.php?t=1146)

bloodflower 07-04-2002 17:35

kawaly :)
 
jeden taki skromniutki, ktory rozbawil mnei do lez:

Ufoludki dowiedzialy sie ze na ziemi jest takie zwierze, ktore pije wode i daje mleko. Zlapaly wiec krowe, zaprowadzily nad rzeke, jeden trzymal leb krowy w wodzie, a drugi doil. Nagle krowa sie zesrala i ten, ktory doil krzyczy do drugiego: - Wyzej leb, bo mul bierze!

pozdrawiam :)

Żartownis 08-04-2002 17:30

Horoskop wg Stanisława Tyma

Baran
21.III - 20.IV Mars
Baran to złośliwa małpa i jest ogólnie głupi. Głupi i zarozumiały. Baran dużo czyta, przeważnie gazety, z których nic nie rozumie. Dlatego Baran dzwoni po znajomych, o których wie, że oni rozumieją, co czytają (to są głównie Wagi), żeby się od nich dowiedzieć, o czym czytał. Baran jest uparty jak osioł, a w dodatku sam się nie myje i innym też nie da się umyć. Jak Baran posprząta, to robi się jeszcze większy bałagan. Dlatego Baran ma bałagan coraz większy, bo Baran sprząta.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.

Byk
21.IV - 20.V Wenus
Kobieta urodzona pod znakiem Byka jest głupsza niż grubsza i ryczy na męża, którego zdradza. A zdradza go ta łajza stale i jeszcze kłamie, że była u krawcowej. Tylko że jak gdzieś wychodzi (a ciągle gdzieś wychodzi, bo chwili w domu nie usiedzi), to zawsze się skarży, że nie ma co na siebie włożyć. Nie ma co włożyć, a nago nie wyjdzie, dlatego kobieta Byk nigdy nigdzie nie wychodzi, tylko siedzi w domu i zagęszcza atmosferę. Byk w rodzinie to rozkład każdego małżeństwa. Nawet u sąsiadów.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Bliźnięta
21.V - 21.VI Merkury
Bliźnięta to przede wszystkim zboczeńcy i drobna administracja. Narkotyki u Bliźniąt to rzecz pewna. Poza tym - kazirodztwo: córka z matką do kina, matka z ojcem do łóżka, słowem wszystkie orientacje! Ponad 95 proc. Bliźniąt przez całe życie siedzi w więzieniu.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Rak
22.VI - 22.VII Księżyc
Rak to złodziej i narkoman. Zawsze spocony ze strachu, bo chodzi tyłem i boi się, że na coś wpadnie. Rak nie pachnie zbyt ładnie. Panuje opinia, że Rak to chodzący fetor! Nawet, jeśli się myje. Gdy Rak się nie myje, fetor jest trochę mniejszy. Dlatego Raki się nie myją.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Lew
3.VII - 23.VIII Słońce
Lew to moczymorda i kanalia. Najczęściej pseudointeligent i zarozumialec. Lubi się popisywać w towarzystwie znajomością np. twierdzenia Pitagorasa, że "ciało wrzucone do wody traci tyle na wartości, ile wypiera". Uwielbia być politykiem, więc często jest. Lew nie zmienia skarpetek, dlatego można go rozpoznać nawet w zupełnych ciemnościach.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Panna
24.VIII - 22.IX Merkury
Panna to najgorsza swołocz. Sama nie zje i drugiemu nie da. Zakłamana szantrapa - jedną ręką pisze, a drugą ręką ściera. Więc nawet nie wiadomo, co ta łajza napisała. Panna, gdyby mogła, to by cały świat w łyżce wody utopiła - takie skąpiradło.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Waga
23.IX - 23.X Merkury
Waga to odwaga, wdzięk i inteligencja. Duża wrażliwość. Waga jest samodzielna i opiekuńcza. Urodzeni pod znakiem Wagi to ludzie odpowiedzialni i pracowici, zorganizowani i godni zaufania, wszystkie swe talenty poświęcają dla dobra ogółu. Wagi są mądre, szczere i uczciwe. Waga ma tak, że gdyby kogoś oszukała, to by się ze wstydu spaliła. Oszczędna dla siebie i szczodra dla innych, oto cała Waga.
Spod znaku Wagi: Kościuszko, Szopen, Beethoven, Cervantes, Washington, Kopernik, Czajkowski, Einstein, Miłosz, Szymborska, Wolszczan, Małysz, Curie-Skłodowska, Szekspir, Wieniawski, Chrobry... i Stanisław Tym.
Skorpion
24 X - 22 XI Mars i Pluton
Kleptoman i intrygant. Rozwali każde małżeństwo. Własne także. Skorpion ma często braki w uzębieniu. Leń i aspołecznik. Jeśli zrobi niechcący coś pożytecznego - ciężko to odchorowuje. Skorpion często bywa sadystą i wtedy jest dentystą. Wówczas jego pacjenci mają braki w uzębieniu.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Strzelec
23.XI - 21.XII Jowisz
Strzelec to moczymorda i ochlapus, zawsze się załapie na krzywego ryja, A tak się schla, że się uwali i leży. Gdy tylko wstanie i ma możliwość, to zawsze zdradzi ojczyznę. Poza tym Strzelec to polityczna huśtawka, anarchista i podziemie gospodarcze. A już przynajmniej mafia albo gangster. Czasami aż się inni zastanawiają,.skąd się bierze i jak się mieści tyle świństwa w jednym człowieku. U urodzonych pod znakiem Strzelca zawsze się zmieści. Dzieci Strzelca i Panny to najgorsza zaraza. Jak uczciwy policjant kogoś goni, to wiadomo, że to Waga goni Strzelca. Wśród Strzelców jest dużo zboczeńców, dlatego rodzi się u nich najwięcej Bliźniaków i w końcu nie wiadomo, które gorsze i to jest najgorsze.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Koziorożec
22.XII - 20.I Saturn
Koziorożec jest wyjątkowo abominacyjny. Zawsze się ślini. Udaje przed tobą przyjaciela, ale tylko po to, żeby cię okraść lub oszukać, a praktycznie i jedno, i drugie. I jeszcze ci żonę zbałamuci, szczególnie gdy masz żonę Pannę albo Byka. Koziorożec, gdy już nie ma kogo oszukać, to od samego siebie pożyczy sto złotych i nigdy nie odda. Kłamie nawet wtedy, gdy mówi "dobranoc".
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Wodnik
21.I - 19.II Uran i Saturn
Wodnika łatwo poznać po tym, że stale coś pierze, a wszystko ma brudne. Wbrew nazwie znaku Wodnik niczego nie pierze w wodzie, tylko wszystko chemicznie, dlatego śmierdzi siarkowodorem, chlorkiem rtęci, nitrodwuetylotoluenem, dwuchloro-dwufenylo-trójmetyloheksanem oraz przeterminowaną naftaliną. Karaluchy, mole i przędziorki czują się u Wodnika jak Ryby w wodzie.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot.
Ryby
20.II - 20.III Neptun i Jowisz
Ryby to chodząca nieuczciwość i korupcja. Ryby czują się u Wodnika jak karaluchy, mole i przędziorki. Mówi się, że rybka lubi pływać. Owszem, ale tylko w przemycanym alkoholu, na którym społeczeństwo straci, a Ryby zarobią brudne pieniądze, które upiorą i wydadzą na wódę. Upiorą u Wodnika, bo to dobrana para, czyli trójkąt: Ryby - Wodnik. Ale Ryby gorsze.
Urodzeni pod znakiem: Hitler, Goebbels, Pinochet, Stalin, Lenin, bin Laden i Pol Pot i Jarosław Wójcik, 17-803 Wrota Małe, ul. Minerwy 4 m. 18 (pana żona wszystko nam o panu opowiedziała. Wstyd!)

Żartownis 08-04-2002 23:32

ROZMOWA Z ZEGARYNKĄ!!!!!!! :D :D :D :D :D

- Godzina siódma pięć, dwadzieścia sekund.
***
- Godzina siódma pięć, trzydzieści sekund.
- Dzień dobry...
- Godzina siódma pięć, czterdzieści sekund.
- My się trochę znamy, ja do Pani już parę razy dzwoniłam...
- Godzina siódma pięć, pięćdziesiąt sekund.
- Otóż... Ja Panią, proszę Pani, podziwiam.
- Godzina siódma sześć.
- Pani opanowanie...
- Godzina siódma sześć, dziesięć sekund.
- Dlatego chciałam Pani powiedzieć coś bardzo ważnego.
- Godzina siódma sześć, dwadzieścia sekund.
- Tylko Pani może uratować ludzkość.
- Godzina siódma sześć, trzydzieści sekund.
- Nawet głos Pani nie zadrżał...
- Godzina siódma sześć, czterdzieści sekund.
- Wiem ze to Pani zadecyduje, czy to słuszne...
- Godzina siódma sześć, pięćdziesiąt sekund.
- Jeżeli Pani uzna, że ludzkość warto uratować, to Pani o tym zadecyduje...
- Godzina siódma siedem.
- Ja Pani dam nóź.
- Godzina siódma siedem, dziesięć sekund.
- Podwiozę Panią taryfą...
- Godzina siódma siedem, dwadzieścia sekund.
- Wiem że Pani się nie zawaha.
- Godzina siódma siedem, trzydzieści sekund.
- Pani wie, że jest Pani odpowiedzialna tylko przed samą sobą. Nie tylko za słowa i czyny, ale i za myśli.
- Godzina siódma siedem, czterdzieści sekund.
- Pani nie będzie się wstydzić tego, co Pani zrobi, jeżeli Pani uzna że to słuszne.
- Godzina siódma siedem, pięćdziesiąt sekund.
- Nie ukrywam że mam w tym również swój interes...
- Godzina siódma osiem.
- Ale sama Pani widzi, że nie oczekuje wdzięczności...
- Godzina siódma osiem, dziesięć sekund.
- Nie będą Pani wdzięczni. Ale Pani to nie obchodzi...
- Godzina siódma osiem, dwadzieścia sekund.
- Pani nie oczekuje zrozumienia...
- Godzina siódma osiem, trzydzieści sekund.
- Nawet jeśli oni muszą umrzeć, to niech nie dusza się kablami...
- Godzina siódma osiem, czterdzieści sekund.
- Oczywiście, że zasłużyli na to. Pozwolili, żeby za nich decydowano...
- Godzina siódma osiem, pięćdziesiąt sekund.
- Tak, nie będziemy ich zabijać. Sami się wykończą.
- Godzina siódma dziewięć.
- Pani tylko przetnie ten kabel.
- Godzina siódma dziewięć, dziesięć sekund.
- Nie mam im nic do powiedzenia.
- Godzina siódma dziewięć, dwadzieścia sekund.
- Ja też nie chcę wisieć na kawałku kabla...
- Godzina siódma dziewięć, trzydzieści sekund.
- A jeśli Pani odmówi? Może zwątpię...
- Godzina siódma dziewięć, czterdzieści sekund.
- Tak, może w Panią. A może w siebie...
- Godzina siódma dziewięć, pięćdziesiąt sekund.
- Oczywiście, Pani też ma prawo wątpić...
- Godzina siódma dziesięć.
- Pani się waha???
- Godzina siódma dziesięć, dziesięć sekund.
- Ale... dlaczego Pani mi nie wierzy???
- Godzina siódma dziesięć, dwadzieścia sekund.
- Przecież ja Pani wierze, że jest siódma dziewięć...
- Godzina siódma dziesięć, trzydzieści sekund.
- Dziesięć... Przepraszam.. Naprawdę słucham Pani uważnie...
- Godzina siódma dziesięć, czterdzieści sekund.
- Proszę mnie wysłuchać. Tylko Pani może uratować ludzkość...
***
- PROSZĘ NIE ODKŁADAĆ SŁUCHAWKI!!!
***
- Nawet zegarynka nie chce ze mną gadać...

Żartownis 08-04-2002 23:41

Z PAMIĘTNIKA WARIATA



1989.04.22. Sobota, godz. 12.00

Ale dziś jestem zmęczony. Cały ranek myłem zęby. Bardzo wyczerpujące zajęcie. Przyszli po mnie i zabrali mnie do jakiegoś profesora, czy doktora... nie pamiętam. Zaczął zadawać mi dziwne pytania, więc zacząłem mu głupio odpowiadać: - Czy nie wydaje się panu, że jest pan na przykład... Napoleonem? - Nie. Napoleon to ten blondyn spod 176, ja zaś jestem Jan Sebastian Bach - kompozytor. - Aha - powiedział i zapisał coś w notesiku. Coś jak `mania wielkości`. - Czy nie boi się pan klamek, okien, krat, itp.? - Klamek nie, bo już wszystkie ktoś zabrał. Może to pan? - Nie, to nie ja. - Jest pan pewien? Może to właśnie pan się ich bał i kazał je powyciągać? - Nie, to znaczy niech będzie dla spokoju tak. - wyciągnąłem notesik i zapisałem : `symptomy klaustrofobii`. - A może ma pan lęk przed zamkniętymi pomieszczeniami? - dodałem. - Tak trochę - odparł - Szczególnie, gdy jest ciemno. - skreśliłem `symptomy`, zmieniłem `klaustrofobii` na `ewidentna klaustrofobia` i dwa razy to podkreśliłem. - Tak, to ciekawe. A jak się pan nazywa? - Ja? Ja jestem nic nie znaczącym, malym, szarym człowieczkiem. - dopisałem: `kompleks niższości`. - Tak, no to dziękuje za uwagę. - Nie ma za co. Eee... To jest... Czy moge pana o coś zapytać? - Słucham? - odrzekłem wyniośle. - Kim ja jestem z zawodu? - Bo ja wiem... Może sprzątaczką. Albo śmieciarzem. Albo świniarzem. - O! Własnie! Świniarzem! Dziekuje... Chrrra... Chrrra... bardzo. - To do widzenia! - Do... Chrra... kliii... kliii... - i wybiegł dziwnie zgarbiony.

1989.04.23. Niedziela, godz. 9.00

Pada. I to śnieg. No cóż, kwiecień plecień, bo jak podkute buty w garncu.

1989.04.24. Poniedziałek, godz. 13.00

Dziś w telewizji był western. `Siedmiu wspaniałych`. A w gazecie napisali, że `Stawka większa niż życie`. Już sami nie wiedzą co piszą.

1989.04.24. Poniedziałek, godz. 17.00

Po południu był u mnie jeden z nich i zrobił mi zastrzyk. Zapomniał jednak zabrac jakichś ampułek. Chyba specjalnie je zostawił, więc je zjadłem. Teraz czuję się trochę dziwnie. O, słoń! Mam wrażenie, że jestem gdzieś w piekarniku, a obok mnie piecze się ciasto z kruszonką. Tak. Za mało cukru. Jest dość ciemno, ale ja mam długie ręce. Nawet nie wiedziałem. Trzy razy dwanaście. Nie wiem. W zeszłym miesiącu. Ale żar. Więcej chleba! Patrzę na przełaj związku luĽnego, powiązanego z kulą u płotu, ale i żyrafa też nie ma takiej potrzeby, co wcale nie tłumaczy płaskości Ziemi. Na Księżycu jest niebywale żałosna atmosfera, która i tak już jest zanieczyszczona, a najbardziej, to idziemy pod prąd, chociaż kto wie... Mam wodowstręt i wodogłowie. NIE MA! SKLEP JUŻ ZAMKNIĘTY! No, chodĽ już. Jaki? Czas? Makrela? Chyba ogórek... Nie garb się. Masz... sz... sz... ... ... .. .. ..

1989.04.25. Wtorek, godz. 9.00

Po przebudzeniu okazało się, że znajduję się w izolatce. Podsłuchałem ich rozmowy. Mówią, że zjadłem relanium. Może. Jednak muszę zwrócić uwagę, że cały czas spałem. Gdy tylko spostrzegli, że się obudziłem, podszedł do mnie jeden z nich i spytał: - Skąd miał pan tabletki? - ponieważ nie bardzo wiedziałem o co mu chodzi, odrzekłem: - Mama mi przysłała w paczce. - Niech pan nie opowiada głupstw, to jest odział zamknięty. Tu nikt nie ma prawa wstępu. - Może, ale ja je dostałem w paczce - upierałem się twardo przy swoim. - Proszę się nie wygłupiać, to jest bardzo ważne. - No dobrze. Powiem prawdę. - No, nareszcie. Więc skąd? - Od cioci. - K.... mać! - Nie, ona z zawodu jest reporterką. - Yhhh... - Słucham? - Zamknij się, kretynie! - Że co? Niby ja? - Już nie wytrzymam. Środki uspokajające! - tu zwrocił się do swojego kolegi. - Dla niego? - Nie, dla mnie! - Lecę. Nastąpiła cisza pełna konsternacji. Gdy jego towarzysz odszedł, zaczął się we mnie wpatrywać wzrokiem, który nie wróżył nic dobrego. W końcu zapytałem: - Przepraszam, a o jakie pastylki chodzi? - AAAARRRRGGGGHHHH! YEEEE! LALALA! BLE, BLE! - krzyknął i schował się pod stół. Cóż, chyba jakiś wariat, nie?

1989.04.26. Środa, godz. 14.34

Siedzę sobie w swoim pokoiku, aż tu nagle otwiera się okienko w drzwiach i zagląda do mnie jakaś głowa. Za chwilę druga. Potem trzecia i czwarta. Zdziwiony wstałem i podszedłem bliżej. Usłyszałem rozmowę: - To bardzo niebezpieczny przypadek. Wykończył nerwowo naszego doktora i jednego pielęgniarza. Jeśli chcecie na nim praktykować, to zawsze się wcześniej konsultujcie ze mną. Jasne? - Tak. - odparł jeden z nich - Czy możemy zacząć już teraz? - W zasadzie, to czemu nie? WchodĽcie. - powiedział i otworzył drzwi do mojego pokoiku. Weszli tylko troje. Ten czwarty najpierw patrzył trochę przez okienko, a potem sobie poszedł z dziwnym uśmiechem na twarzy. Jeden z nich zwrócił się do mnie: - Dzień dobry. Nazywam sie Marcin Karulek. Jestem tu, aby panu pomóc. - Dzień dobry. - odpowiedziałem - Ja nazywam sie Jan Bach, ale nie bardzo wiem w czym ma mi pan pomóc. Mógłby pan to sprecyzować? - Cóż, chodzą słuchy, że nie czuje się pan najlepiej... to znaczy jeśli chodzi o... wie pan... głowę. - Ja tam nigdy nie wierzę plotkom. - odparłem wykrętnie. - Ale nie wszystkie są fałszywe. - Tak pan sądzi? - Tak. - To ciekawe. - Nie powiedziałbym. - A ja tak. - No, ale może przejdĽmy do rzeczy. Więc twierdzi pan, że nazywa się Bach, prawda? - zapytał. - Wydawało mi się, że przedstawiłem się na początku rozmowy... - Ależ tak, oczywiście. A nie wydaje się panu dziwne, że osoba o takim samym nazwisku już kiedyś żyła i to kawał czasu temu, a teraz pan nosi to samo miano? - No cóż, może to i troche dziwne, ale co pan powie na to, że ja znam osobiście Marcina Karulka, który chodził ze mną do szkoły? - Po prostu zbieg okoliczności. - To samo mogę powiedzieć o swoim nazwisku. - Tak... To może na dzisiaj skończymy rozmowę, dobrze? - Prawdę mówiąc, jeszcze chętnie bym ją kontynuował, ale jeśli nie ma pan czasu, to trudno... - To do widzenia. - Żegnam. Wstał i wyszedł ze swoimi kompanami. W przelocie zdążyłem tylko zauważyć, że łyka jakieś białe pigułki.

1989.04.27. Czwartek, godz. 11.23

Mimo tego, iż czekałem, mój rozmówca się nie pojawił. Za to pozwolono mi wyjść i mogłem spotkać się z Napoleonem: - Witam! - No nareszcie! Tak się za wami stęskiniłem. Co słychać? - zapytał. - W sumie nic nowego. Dzień jak dzień. - A u mnie odwrotnie. Czy wie pan, że Cezar to już nie Cezar? - Nie? A kto? - James Baker! - Niesamowite! - Widzi pan jak ci ludzie się zmieniają! Dowiedziałem się jeszcze, że Mao-Tse-Tung to już teraz Kmicic.

1989.04.28. Piątek, godz. 9.00

Rozmyślam nad zmianą nazwiska.

1989.04.29. Sobota, godz. 11.15

Może Sienkiewicz? Nie, to by kwestionowało istnienie Kmicica. A może... Washington? Nie, jeden prezydent już wystarczy. To może... sam nie wiem.

1989.04.30. Niedziela, godz. 18.46

Już wiem! Zdecydowałem się w końcu na Lecha Wałęsę.

Żartownis 09-04-2002 11:19

Dzień mysłiwego


01:00: Budzik zaczął dzwonić i wystraszył mnie jak cholera.
02:00: Przyszedł kolega i wyciągnął mnie za nogi z łóżka.
03:00: Jedziemy do GŁĘBOKICH ostępów.
03:15: Wracam do domu po strzelbę.
03:30: Zapieprzam do lasu, żeby zdążyć przed świtem.
04:00: Rozbijamy obóz - zapomniałem cholernego namiotu.
04:30: Wyruszam w knieje.
06:05: Widzę 8 jeleni przechadzających się powoli.
06:06: Biorę cel i bardzo delikatnie naciskam spust.
06:07: "K-L-I-K"
06:08: Ładuje broń patrząc, jak jelenie szybko uciekają.
08:00: Wracam do obozu.
09:00: Nadal szukam obozu.
10:00: Zdaje sobie sprawę, że nie wiem, gdzie jest obóz.
POŁUDNIE: Strzelam, aby przywołać pomoc. Jem dzikie jagody. Są dobre.
12:15: Skończyły mi się naboje. 8 jeleni wraca.
12:20: Dziwne uczucie w żołądku.
12:30: Zdaje sobie sprawę, że jagody były trujące.
12:45: URATOWANY.
12:55: Gonitwa do szpitala na płukanie żołądka.
15:00: Powrót do obozu.
15:30: Wychodzę, żeby w końcu zabić jelenia.
16:00: Wracam do obozu po naboje.
16:01: Ładuje strzelbę - ponownie opuszczam obóz.
17:09: Wystrzeliwuje wszystkie pociski na wiewiórkę, która mnie wkurza.
18:00: Powrót do obozu - widzę, jak jeleń grasuje po obozie.
18:01: Ładuje.
18:02: Strzelam.
18:03: Rozwalony samochód.
18:11: Kolega wraca, ciągnąc za sobą upolowanego jelenia.
18:12: Pokonuje chęć zastrzelenia kolegi.
18:17: Wpadam do ognia.
18:18: Zmieniam ubranie - wyrzucam spalone do ognia.
18:20: Zabieram samochód, zostawiając kolegę z jeleniem w lesie.
18:25: Samochód się psuje.
18:26: Idę.
18:30: Potykam się i upadam. Broń wpada mi w błoto.
18:35: Spotykam DUŻEGO niedźwiedzia.
18:36: Ostrożnie celuje.
18:37: Strzelam. Lufa jest zatkana błotem.
18:38: Brudne gacie.
21:00: Niedźwiedź w końcu odchodzi. Strzelba owinięta na drzewie.
PÓŁNOC: Nareszcie w domu...
Dzień później
Oglądam mecz w telewizji. Powoli drę na malutkie strzępki licencje myśliwego. Wkładam je do koperty zaadresowanej do Departamentu Gier wraz z DOKŁADNĄ instrukcją, gdzie mają to sobie wsadzić...

bloodflower 09-04-2002 12:39

oj dawno sie tak nie usmialam, dawno :)))))))))))))

Żartownis 09-04-2002 18:04

HEHE OTO CHODZI ŻEBY WSZYTSCY SIĘ DOBRZE BAWILI ŚMIECH TO ZDROWIE......
TO MIŁO ŻE SIE TO KOMUŚ PODOBA :D :D :D :D :D :D :D :D

JAK MASZ JAKIEŚ ŚMIESZNE DOWCIPY TO TEŻ COŚ MOŻESZ WRZUCIĆ NIO I RESZTA TESH... POZDRUFKA....!!!

Żartownis 11-04-2002 20:58

oto pewna zagadak ciekawe komu się ja uda rozwiązaćjest dosyć trudna!!! powodzenia


ZAGADKA EINSTEINA



Legenda mówi, że zadanie to zostało wymyślone przez Einsteina. Wedlug niego 98 % ludzkiej populacji nie jest w stanie go rozwiązać!

5 ludzi zamieszkuje 5 domów w 5 róznych kolorach. Wszyscy palą papierosy 5 różnych marek i piją 5 różnych napojów. Hoduja zwierzeta 5 różnych gatunków.

Pytanie : Kto hoduje rybki ?


*Norweg zamieszkuje pierwszy dom
*Anglik mieszka w czerwonym domu
*Zielony dom znajduje się po lewej stronie domu bialego
*Duńczyk pija herbatkę
*Palacz Rothmansów mieszka obok hodowcy kotów
*Mieszkaniec żóltego domu pali Dunhille
*Niemiec pali Marlboro
*Mieszkaniec środkowego domu pija mleko
*Palacz Rothmansów ma sasiada, który pija wode
*Palacz Pall Malli hoduje ptaki
*Szwed hoduje psy
*Norweg mieszka obok niebieskigo domu
*Hodowca koni mieszka obok zóltego domu
*Palacz Philip Morris pija piwo
*W zielonym domu pija się kawę

Żartownis 12-04-2002 00:21

Macie tu troche policyjnych textow :))

Podjedź na Poselską XX, tam jakieś dzieciaki rzucają petardy. Wytłumacz im, gdzie mają sobie je wsadzić.

- Tokarza 5. Jakiejś kobiecie wyrwali dziecko z wózka i bawią się w berka.

- 00 od 09: Przyślij mi tu grupę, bo na ulicy leży facet i wygląda, że mu coś strzeliło do głowy.
- Co takiego!?
- Nie znam się na tym, ale wygląda mi to na dwie kule kaliber 9mm.

- 07 do 00: Podjedź pod domy towarowe, tam czai się nasza obserwacja i biją ich chuligani. Trzeba im pomóc.

- Na Placu Zgody stoi czerwony Zaporożec z niemiecki znakami bojowymi, zobacz, co to jest.

- Oskar 210, chciałbym przypomnieć, że nie wolno używać słów przez stację!
- To jak mam mówić?

- 03 do 3274: Czy mogę coś dla ciebie zrobić?
- Przytul mnie czule.

- Oskar 31380: przed chwilą sprzed komisariatu skradziono radiowóz, oznakowany. Wygląda jak, jak każdy inny.

- Wał Miedzeszyński-Fieldorfa, tam jakiś nachlany łazi, samochodom w jeździe przeszkadza. Nadaj mu kierunek.

- Ostrobramska przy P.C.O, na pasie zieleni leży.
- Uuuu... ten pijaczek nie ma sił się ruszyć, tu trzeba trójek. ("trójki" - 3033 - policyjna Nyska do zbierania pijaków, zawozi ich do izby wytrzeźwień)

- Trójki? - Tak, zgłaszam się. - Podjedź i zabierz leżaczka do Betlejem.
- No cóż, taki los taksówki bagażowej.

- Jagiellońska 42m, XXXX mają gwałcić, zdążyła przedzwonić.

- Przy mieszkaniu leży i śpiewa.
- Może artysta?
- Właśnie, 65 sprawdź, czy go do izby, czy na festiwal.

- Podjedź na 607, tam kolizja i winny jest, ale się nie zgadza, chce policji. Przynajmniej za 500
- Zobacz tego pana XXXX i sprawdź, czy ma prawo jazdy.

- Pisz: 9 kwietnia, ul. Chałubińskiego, 1,5 promila, zabrane prawo jazdy i zaraz potem, w maju w Wołominie, 1.1 promila, zabrane drugie prawo jazdy.
- Może ma fabrykę?

- Oskar 220, podaję komunikat za pojazdem: Mercedes pięćsetka, czarny, numer rejestracyjny XXXX, tym samochodem porusza się mafia z Wołomina.
- No, no, nie mów tak, oni mają lepszą łączność z nami, niż my ze sobą.

- Podjedź Wiatraczna XX, tam jakiej kobiecinie wybili szybę i sprawcy ponoć są w parku i ona ci wskaże.
- Wiatraczna w penetracji wynik negatywny. Pouczono: do szklarza.

- Kiedy wreszcie dowieziesz zatrzymanego do prokuratury? Tam czekają już 3 godziny!
- Jak tylko pomocnik dowiezie mi benzynę tramwajem.
- Gdzie stoisz?
- Nie wiem, nigdy tu nie byłem.

- Przy Belwederskiej jest konkurs na najlepszego policjanta, bodajże z ruchu drogowego, tam są próby kierowania ruchem

cordis 12-04-2002 12:53

odp. rybki hoduje Niemiec... :P

pozdro i wiecej takich zagadek


Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 03:12.

Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.