![]() |
"FUCK"
Być może jednym z najbardziej interesujących słów w języku angielskim jest słowo PIEPRZYĆ (trudno powiedzieć jak FUCK ma być tłumaczone - przyp. tłumacza). Jest to magiczne słowo! Przez jego użycie możesz opisać ból, niesmak (nieprzyjemność), miłość i nienawiść. Jako cześć mowy "PIEPRZYĆ" może być traktowany wielorako: może być czasownikiem użytym zarówno w stronie czynnej (Dawid przepieprzył (tu powinno być użyte inne znaczenie FUCK: przerznął) Anie) jak i w stronie biernej (Ania została przerżnięta przez Dawida), może być również przymiotnikiem (Ania jest zajebiście piękna (powinno być: pieprzeńsko piękna, aby zgadzało się z oryginałem)). Poza seksualnym znaczeniem słowa pieprzyć są jeszcze następujące: · Goodbye - Fuck Off. · Do widzenia - Odpierdol się. · Greetings - How the Fuck are you? · Pozdrowienia - Jak się kurwa masz? · Dismay - Oh Fuck it. · Pogardę - Pieprzyć to! · Trouble - Well, I guess I'm Fucked now. · Kłopoty - Coś mi się zdaje ze mam przejebane. · Aggression - Fuck you! · Agresja - Spierdalaj! · Difficulty - I don't understand the Fucking job. · Trudności - Nie rozumiem tej zasranej roboty. · Displeasure - What the Fuck is going on here? · Niesmak - A co się tu kurwa mać dzieje? · Incompetence - He Fucks up everything. · Niekompetencja - Spierdolił wszystko. · Lost - Where the Fuck are we? · Zagubienie - A gdzie my kurwa jesteśmy? · Relation - Up your Fucking arse. · Relacja - Kopnąć cię w twoja pierdolona dupę? Na koniec, kilka cytatów: And remember General Custer's famous last words: ...."Where did all those Fucking Indians come from?" Ostatnie słowa generała Custera: ..."Skąd przyszli ci pieprzeni Indianie?" The very last words of the Mayor of Hiroshima: "What the Fuck was that?" Ostatnie słowa burmistrza Hiroszimy: "A co to kurwa było?" The last words of the capitain of RMS Titanic": "Where does this fucking water comes from?" Ostatnie słowa kapitana Titanica: "Skąd się bierze ta pieprzona woda?" Ten żart (na eunet.jokes) zapoczątkował długi ciąg innych, które były całkiem zabawne. ...???... i wtedy lingwiści zaczęli dopisywać: O kurwa! "Pieprzący pieprzyciel jest pieprzenie spieprzony!" próbując uczynić FUCK każdą częścią mowy w języku angielskim. |
Podstawowe zasady obsługi.
· Nigdy nie pozostawiaj dyskietek w stacji dysków, jako że dane mogą wycieknąć z dyskietki powodując korozje mechanizmów stacji dysków. Dyskietki należy przechowywać zwinięte w pojemnikach na ołówki. · Dyskietki powinny być czyszczone i woskowane raz na tydzień. Mikroskopijne opiłki metalu (które mogły nagromadzić się na powierzchni dyskietki) można usunąć przesuwając silny magnes tuż nad powierzchnią dyskietki. Opiłki wbite w powierzchnię można usunąć proszkiem do czyszczenia i mydłem. Przy woskowaniu dyskietek należy dbać, aby ich powierzchnia była gładka. Pozwoli to na szybsze obracanie się dyskietki (mniejsze opory powietrza) i tym samym szybszy dostęp do danych. · Nie zaginaj dyskietek, chyba, że nie mieszczą się do stacji dysków. "Duże" dyskietki można zgiąć i używać w "małych" stacjach. · Nigdy nie wkładaj dyskietek "do góry nogami'' do stacji. Dane mogą spaść z powierzchni dyskietki i zablokować precyzyjne mechanizmy stacji dysków. · Nie można wykonać back-up'u dyskietki przy pomocy maszyny kserograficznej. Jeśli potrzebujesz back-up'u (kopia bezpieczeństwa) swoich danych po prostu włóż dwie dyskietki do stacji. Ilekroć będziesz nagrywać swój dokument, zapisze się on na obu dyskietkach. · Nie należy wkładać bądź wyjmować dyskietek ze stacji kiedy mruga na niej czerwone światełko. Mogło by to spowodować rozmazanie tekstu, w skrajnych przypadkach czyniąc go nieczytelnym. Czasami czerwona lampka mruga pomimo, że stacja nie pracuje. Jest to tak zwany stan "zawieszenia" lub prościej "zawieszenie". Jeśli twój system się zawiesi, będziesz zapewne musiał wrzucić kilka monet zanim odzyskasz dostęp do niego. · Jeśli twoja dyskietka jest pełna danych, a potrzebujesz więcej miejsca, to wyjmij ją ze stacji dysków i energicznie wstrząsaj przez około dwie minuty. Ubije to dane (kompresja danych) pozwalając na zapisanie większej ich ilości. Nie zapomnij o zaklejeniu taśmą klejącą wszystkich otworów w dyskietce, aby dane nie wypadły nimi w trakcie kompresji. · Prędkość dostępu do danych można wydatnie zwiększyć wycinając więcej otworów w koszulce dyskietki. Umożliwi to stacji dostęp do dysku w większej liczbie miejsc jednocześnie. · Dyskietek można używać jako podstawek pod szklanki z piwem (lub innymi napojami) o ile zostały poprawnie nawoskowane. Pamiętaj, aby potem wytrzeć dyskietkę do sucha. · Nigdy nie używaj nożyczek i kleju do ręcznej edycji tekstu na dyskietkach. Dane na dyskietkach są zbyt małe, aby można je było zobaczyć gołym okiem, i tak postępując możesz niechcący wkleić kawałek całkiem innego dokumentu w sam środek twojego tekstu. W takich przypadkach można używać żyletek i taśmy klejącej, o ile jesteś wyposażony w mikroskop elektronowy. · Okresowo należy spryskiwać dyskietki środkiem owadobójczym, aby zapobiec rozmnażaniu się wirusów. · Jeśli składasz dyskietki do szafy i nie będą one używane przez dłuższy czas - nie zapomnij o przesypaniu ich naftaliną. |
tak dla rozluznienia mozna sobie pojezdzic autkiem :)))
click tutaj :P |
hehefajna gierka miałem 63 zabitych...... a jak wam poszło??????
|
ja mialem 128 :D :D :D
|
Każdy człowiek kiedyś przechodzi do historii. Czasem coś po nim pozostaje, czasem nie. Np. burmistrz Hiroszimy zasłynął powiedzeniem: Co to, qrna, było??? Wielu bezimiennych ludzi odeszło, a ich ostatnie słowa przed śmiercią prezentuję poniżej:
To tylko draśnięcie. Jedź, prawa wolna. Do wesela się zagoi. To tylko kot hałasuje w ogródku. Lekarz mówi, ze najgorsze już minęło. Ta bomba to robota amatora. Popatrz zaraz dziadek zrobi fikołka. A co mi tam! Zabije albo wyleczy! To był najlepszy seks w moim życiu. Na pewno nie jest nabity. Nie zastrzelisz człowieka patrząc mu prosto w oczy. Nigdy nie czułem się lepiej. Ten gatunek nie jest jadowity. Nauczyłem się prowadzić jedna ręka. Patrzę tylko, czy lufa jest dobrze wyczyszczona. Nie wiedziałem, ze to pańska żona. Oczywiście mam nadzieje, ze mimo wszystko zostaniemy przyjaciółmi. Tu nie ma żadnych rekinów. Raz kozie śmierć. Przecież ci mówię, głupia babo, ze to nie jest pod prądem |
sami zobaczcie :)))) ===>linek <=====
|
CO SIĘ KOMU NALEŻY
CO SIĘ KOMU NALEŻY
*Minister: porsche, whisky i artystki *Poseł: mercedes, koniaki i kociaki *Dyrektor: polonez, starka i sekretarka *Kierownik: fiat, wyborowa i koleżanka biurowa *Pracownik umysłowy: autobu, czysta czerwona i własna żona *Pracownik wykwalifikowany: motocykl, 2 piwa i byle dziwa *Pracownik niewykwalifikowany:tramwaj, zupa i byle dupa *Robotnik: łopata, taczki i dupa sprzataczki *Chłop: bimber, kilka uli i dupa krasuli *Bezrobotny: modlitwa, łączka i własna rączka *Więzień: okno, krata i dupa kamrata *Emeryt: telewizor, herbata i "Jacek i Agatka" :cool: |
" Klasyfikacja kupy "
Każdy to robi ale nie każdy o tym mówi* *osobom wrażliwym oraz tym które jedzą nie polecam! DUCH - mógłbyś przysiąc, że wyszło, ale nie ma go w kiblu CZYŚCIOCH - czujesz, że wyszło, widzisz je w kiblu, ale nie zostawia śladów na papierze toaletowym MOKRE - podcierasz się 50 razy, ale wciąż czujesz, że trzeba jeszcze raz, więc musisz włożyć trochę papieru do gaci, żeby się nie pobrudziły POWRACAJĄCA FALA - kiedy się wysrasz i podciągniesz spodnie, zdajesz sobie sprawę, że musisz jeszcze raz PANCERNIK POTIOMKIN - wysrywasz tyle, że tracisz 15 kg BOA ( vel KŁODA ) - tak długie, że boisz się spłukać bez wcześniejszej fragmentacji za pomocą szczotki do kibla GAZOWE - jest głośne i każdy w zasięgu śmieje się z ciebie OCH, JAK CHCIAŁBYM SIĘ WYSRAĆ - kiedy chcesz, ale wszystko, co możesz zrobić, to usiąść na kiblu, cisnąć i pierdnąć kilka razy MOKRY POŚLADEK ( vel UDERZENIE MOCY ) - wychodzi tak szybko, że spadając do wody ochlapuje ci dupsko PŁYNNE ( vel EGZORCYSTA ) - zółto-brązowa ciecz wystrzeliwuje i opryskuje całą muszlę S-KLASA - nie śmierdzi SPŁAWIK - kiedy jesteś w kiblu publicznym, a w kolejce czeka dwóch ludzi, srasz, spuszczasz dwa razy, ale kilka kulek wielkości piłeczek pingpongowych nadal pływa po powierzchni wody ZASADZKA - nigdy nie zdarza się w domu, ale zazwyczaj na imprezie. Jest rezultatem próby pierdnięcia delikatnie i cicho, ale ostatecznie kończy się zabrudzeniem gaci KACKUPA - któż jej nie zna...? Następuje rankiem po pijackiej nocy. Najbardziej zauważalne są znaki ześlizgiwania się na dnie muszli SZAMPAŃSKIE - masz takie zatwardzenie, że kiedy korek się odblokuje, wypływa gazowana ciecz PRZYLGNIĘTE - kiedy chcesz się podetrzeć ono czeka na brzegu WYBUCH - poprzedzone pierdnięciem tak potężnym, że po wysraniu sprawdzasz, czy na muszli nie ma spękań KURSK - twarde, ciężkie i błyskawicznie idzie na dno kibla ANAL INTRUDER - wychodzi do połowy, wraca, wychodzi, wraca... KOZIE BOBKI - wychodzi w zgrabnych, okrągłych porcjach ( duże ilości ). Właściwie nigdy się nie kończy, ale człowiek sam przestaje z nudów ALFABET - wychodzi powoli, z jedną lub więcej przerwami, a kiedy na nie spojrzysz, myślisz: "czy nie przypomina litery...?" POCHODNIA - tak pali dupę, że przysiągłbyś, że jest łatwopalne GOŁOTA - wypada zanim jeszcze dobiegniesz do kibla |
juz trosze po swietach ale i tak fajne opowiadanko :)
jak wam sie nie bedzie podobal jego poczatetek to wiecej nie wylse :P wiec mowcie czy moze byc czy nie :PP Tolkienowska opowieść wigilijna Tego roku, który kronikarze odnotowali jako 3021, ostatni rok Trzeciej Ery, przyszła taka zima, jakiej najstarsi hobbici nie pamiętali. Przydusiła cały Shire niczym zbyt gruba puchowa kołdra, zatkała drogi zwałami śniegu, przeszyła wszystkie Ćwiartki lodowatym wiatrem. Jednak wbrew temu co sądzili mieszkańcy, nie uniemożliwiła podróżowania. O ile oczywiście ktoś był odpowiednio zdeterminowany, aby podróżować w taką pogodę. Ojcowie Bag End jak zwykle w zimowy wieczór zebrali się w karczmie Bartendera Barlimana, zlokalizowanej w Dolince. Bezpieczni za grubymi, okrągłymi drzwiami, przy stoliku opartym o ścianę pieca, gawędzili o tym, o czym zwykle gawędzą w przymusowo wolnym czasie osoby takie jak oni - o zmieniającym się świecie. Prawdę mówiąc osoby tak stateczne, o tak wysokiej reputacji oczywiście nie potrafią na takie tematy gawędzić, robili zatem to w czym jako decydenci byli bezkonkurencyjni - biadolili. Ebenezer Proudfoot biadolił najbardziej. Przez cały wieczór konstatował publicznie o tym, jak to świat schodzi na psy, które potem pętają się po całym Shire. Na koniec wyłożył słuchaczom to, co naprawdę mu na sercu leżało. - Od razu widać, - zaciągnął się głębiej dymem fajkowego ziela - że znów się Numenor w Fornoście panoszy. Odwiedzają nas tu w Shire najróżniejsze cudaki, w drodze do albo i z dworu króla Elessara. Nanoszą nam tu różnawych obyczajów niczym byle zimowy wędrowiec śniegu do sieni. - Dobrze mówicie - przytaknął Longbottom nie wyjmując fajki z ust. - Będzie jak z tym kupcem, co to nam niedawno nazwoził szkaradnych laleczek z materii i dzieciom rozdawał za kilka miedziaków. Wszystkie teraz pacholęta biegają po domach z tymiż lalkami wrzeszcząc na siebie "Pikaczu! Pikaczu!". Ani chybi to jakieś bezeceństwa po orkowemu... - Tylko patrzeć, - smętnie potwierdził Proudfoot - jak jakaś bieda z tego wyniknie. - Mówiłem, mówiłem... - Longbottom pokiwał głową. - Oczy mieli jakoś podejrzanie skośne... W izbie powiało nagle zimnem i śniegiem. Drobna, zakutana w futro postać zamknęła z wysiłkiem szerokie drzwi gospody i jęła otrzepywać na wycieraczce getry ze śniegu. Był to Korneliusz Brandybuck, daleki krewny Brandybucków z Dolinki, który wrócił właśnie z Michel Delving. Mocno mu się ta podróż dała we znaki, bo od razu gestem poprosił Barlimana o kufel grzanego piwa. Musiał być niezwykle czymś zaaferowany, bo nie zdążył jeszcze ściągnąć z siebie palta, a już odezwał się do nich podniesionym głosem: - Nie uwierzycie mi, co widziałem. Nie uwierzycie... - Pewnikiem jak ostatnim razem - mruknął półgębkiem Proudfoot. - Kawałek zastawy stołowej, co po niebie kołowała... Brandybuck powiesił palto na kołku przy drzwiach i przysiadł się do ich stolika. - Sanie widziałem - odsapnał głęboko i potoczył po nich wzrokiem. - Sanie na niebie, kosztownie wykończone, zaprzężone w gromadę wierzchowców. Mknęły między gwiazdami jak wicher, a na koźle siedziała białobroda postać w czerwonej szacie i czapce zakończonej białym pomponem... Musiał to usłyszeć karczmarz, który właśnie zamierzał postawić duży kufel przed Brandybuckiem. Zamarł w pół ruchu. - Korneliuszu, widziałeś te runy nad szynkwasem? - zapytał jowialnie. Brandybuck obejrzał się na niego. - Które? - zapytał z niepokojem. - Te "Nietrzeźwym i palantom piwa nie serwuje się"? Barliman kiwnął głową, odwrócił się i z kuflem w dłoni bezlitośnie odmaszerował do kuchni. - A może mi się przywidziało? - błagalnie zawołał za nim Brandybuck. Oczywiście bez skutku. |
| Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 03:13. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.