![]() |
Cytat:
Wide ze kolega nie czyta dokladnie Forum :D |
Powturzylem ? To sorry:D. Tych postow jest tyle, ze nie dal bym rady ich w jeden dzien przeczytac :D
|
Hydraulik
W łazience coś się zatkało, rura chrapała przeraźliwie aż do przeciągłego wycia, woda zaś kapała ciurkiem. Po wypróbowaniu kilku domowych środków zaradczych (dłubanie w rurze szczoteczką do zębów, dmuchanie w otwór, ustna perswazja itp.) sprowadziłem hydraulika. Hydraulik był chudy, wysoki, z siwą szczeciną na twarzy, w okularach na ostrym nosie. Patrzył spode łba wielkimi niebieskimi oczyma, jakimś załzawionym wzrokiem. Wszedł do łazienki, pokręcił krany na wszystkie strony, stuknął młotkiem w rurę i powiedział: -Ferszlus trzeba roztrajbować. Szybka ta diagnoza zaimponowała mi wprawdzie, nie mrugnąłem jednak i zapytałem: -A dlaczego? Hydraulik był zaskoczony moją ciekawością, ale po pierwszym odruchu zdziwienia, które wyraziło się w spojrzeniu sponad okularów, chrząknął i rzekł: -Bo droselklapa tandetnie blindowana i ryksztosuje. -Aha - powiedziałem - rozumiem. Więc gdyby droselklapa była w swoim czasie solidnie zablindowana, nie ryksztosowałaby teraz i roztrajbowanie ferszlusu byłoby zbyteczne. -Ano, chyba... A teraz pufer trzeba lochować, czyli dać mu szprajc, żeby śtender udychtować. Trzy razy stuknąłem w kran młotkiem, pokiwałem głową i stwierdziłem: -Nawet słychać. Hydraulik spojrzał dość zdumiony: -Co słychać? -Słychać, że śtender nie udychtowany. Ale przekonany jestem, że gdy pan mu da odpowiedni szprajc przez lochowanie pufra, to droselklapa zostanie zablindowana, nie będzie już więcej ryksztzosować i co za tym idzie, ferszlus będzie roztrajbowany. I zmierzyłem hydraulika zimnym, bezczelnym spojrzeniem. Moja fachowa wymowa oraz nonszalancja, z jaką sypałem zasłyszanymi po raz pierwszy w życiu terminami, zbiła z tropu ascetycznego hydraulika. Poczuł, że musi mi czymś zaimponować. -Ale teraz nie zrobię, bo holajzy nie zabrałem. A kosztować będzie reperacja - wyczekał chwilę, by zmiażdżyć mnie efektem ceny - kosztować będzie... 7 złotych i 85 groszy. -To niedużo - odrzekłem spokojnie. - Myślałem, że co najmniej dwa razy tyle. Co zaś dotyczy holajzy, to doprawdy nie widzę potrzeby, aby pan miał fatygować się po nią do domu. Spróbujemy bez holajzy. Hydraulik był blady i nienawidził mnie, uśmiechnął się drwiąco i powiedział: -Bez holajzy? Jak ja mam bez holajzy lochbajtel krypować? Żeby trychter był na szoner robiony, to tak. Ale on jest krajcowany i we flanszy zulajtungu nie ma, to na sam abszwerwentyl nie zrobię. -No, wie pan - zawołałem rozkładając ręce - czegoś podobnego nie spodziewałem się po panu. Więc ten trychter według pana nie jest robiony na schoner? Cha, cha, cha! Pusty śmiech mnie bierze. Gdzież on na litość Boga jest krajcowany? -Jak to, gdzie? - warknął hydraulik. - Przecież ma kajlę na iberlaufie. Zarumieniłem się po uszy i szepnąłem wstydliwie: -Rzeczywiście. Nie zauważyłem, że na iberlaufie jest kajla. W takim razie zwracam honor: bez holajzy ani rusz I poszedł po holajzę. Albowiem z powodu kajli na iberlaufie trychter rzeczywiście robiony był na szoner, nie zaś krajcowany, i bez holajzy w żaden sposób nie udałoby się zakrypować lochbajtel w celu udychtowania pufra i danie mu szprajcy przez lochowanie śtendra, by roztrajbować ferszlus, który dlatego źle działa, że droselklapę tandetnie zablindowano i teraz ryksztosuje. |
Zacznijmy kochanie
Zacznijmy kochanie
> > > On: No to zacznijmy kochanie. Najpierw usiadzmy sobie wygodnie. > Ona: Dobrze. A teraz powiedz mi jak to sie robi? Tyle o tym slyszalam > od > kolezanek. > > On: Najpierw wez go do reki. > > Ona: ALE OBLESNE > > On: Zapewniam cie, nie ma w tym nic oblesnego. Chwyc go za glowke > jedna > reka. > > Ona: Tak? I co dalej? > > On: Tak, a pozniej pociagnij druga reka. > > Ona: Ach tak > > On: No wlasnie, widzisz jak dobrze idzie? > > Ona: I co teraz? > > On: Teraz possij. > > Ona: NO Ty chyba zartujesz??? > > On: Nie, nie zartuje. Zacznij ssac. > > Ona: Oblesne. Naprawde ludzie tak robia??? > > On: Tak. > > Ona: Jestes pewny? > > On: Tak, mowilem ci ze jestem doswiadczony. Dla mnie to nie pierwszy > raz. > Uwierz mi. Possij chwile. > > Ona: (ssie) Hmmmmmmmm... > > On: No, co uwazasz? > > Ona: Slonawy w smaku. > > On: No, to chyba dobre nie? > > Ona: Nawet nie glupie. I co teraz? > > On: Teraz rozsuwasz nozki. > > Ona: CO, co ty powiedziales?? > > On: Rozsuwasz nogi. > > Ona: Tak miales na mysli? > > On: Tak, tylko musisz bardziej odgiąc nogi bo bedzie ciezko dojsc. > Pokaze > ci. > > Ona: A, rozumiem. > > On: Wlasnie. I znowu bierzesz go w raczke. > > Ona: Hmmm... > > On: Jak go juz wyciagniesz to wsadzasz go do buzi. > > Ona: Taaak. > > On: Ooo, wlasnie tak. > > Ona: A co zrobic z tym żółtawym? To tez sie polyka?. > > On: Zalezy od upodobania. Mozna polknac jak sie chce. > > Ona: Sprobuje....Hmmmm.... PYCHAAA > > On: Hmm, no nie glupie. > > Ona: --- > > On: Popatrz teraz na mnie. Sprobuje wyciagnac to rozowe palcami. > > Ona: Ooooo? > > On: Czasem sa male problemy. Mozna sobie wtedy pomoc ustami. > > Ona: Hmmmmmmmm > > On: Mozna tez troche possac, to czasami pomaga. > > Ona: (sucks) Hmmmmmmmmmmmm > > On: Aaa Teraz poszlo > > Ona: Taaak, czulam. > > On: I jak? Smaczne bylo? > > Ona: Musze sie przyznac ze nie glupie. > > On: Chcesz wiecej? > > Ona: Tak, chetnie. Powiedz mi tylko czy to musi byc tak cholernie > skomplikowane??? > > On: No, kochanie, ja ci na to nic nie poradzę. Tak sie je raki. > |
LLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLL
OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO LLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLL |
hahahahahah o qwa !! a ten kawal z hydraulikiem ciezko mi sie czytalo:p :p
|
Ej przepraszam prosze w tym temacie nie walic se statystyk bez kawałów ,
Pozdro 4all F&F |
Cytat:
|
Re: Zacznijmy kochanie
Cytat:
mocne :P |
Re: Re: Zacznijmy kochanie
Cytat:
|
| Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 03:12. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.