![]() |
- Jakie są zakręty na rzece w Wąchocku?
- Takie, że ryby na wirażach wypadaja - Dlaczego w Wąchocku jest most? - Bo mieszkańcy w czynie społecznym rów na rzekę wykopali |
Jak zginęła blondynka pijąca mleko?
- Krowa usiadła. Musialem to wpisac tak mi sie spodobalo =] |
otwiera facet szafe a tam krawaty wychodza z mody....
|
Pan Bóg pyta Adama i Ewę:
Kto chce sikać na stojąco? Ja, ja ,ja! - wyrywa się Adam W takim razie dla Ewy pozostaje wielokrotny orgazm. :D Nie ma na świecie bardziej złośliwej i przewrotnej istoty niż kobieta. Jest!, jest!!! Jej matka! Przychodzi facet do apteki i chce kupić cyjanek na teściową. Ekspedientka prosi o receptę a facet zdziwiony pyta: A zdjęcie nie wystarczy? Moja teściowa po ślubie tylko raz przyjechała do nas z wizytą... No to masz szczęście! Nie bardzo. Ona do dziś nie wyjechała! Jak byś dokonał próby wytrzymałości nowego mostu? Zgromadziłbym pod mostem wszystkie teściowe i jeśliby most by się nie zawalił, to jest dobry, a gdy się zawali to jeszcze lepszy! Jakie jest pana największe marzenie? Obrobić bank i zostawić odciski palców teściowej... Coto jest: ropucha i czterdzieści jeden żabek? Teściowa wieszająca firanki. Co to jest: dokoła woda, a w środku cholera? Teściowa w wannie. Skąd wracasz taki wesoły? Z dworca, odprowadzałem teściową... A dlaczego masz takie brudne ręce? Bo z radości poklepałem lokomotywę! Gospodarzowi umarła teściowa, którą kopnął koń. - Podobno dostaliście dużo telegramów z kondolencjami - zauważa proboszcz po pogrzebie. Nie, to były same prośby o wypożyczenie tego konia. :D :D :D :D :D |
W przedziale siedzi Polak,Czech, zakonnica i modelka.
Pociąg wjeżdza do tunelu, jest zupełnie ciemno i cicho. Nagle słychac jak ktoś dostaje w ryja. Pociąg wyjeżdza z tunelu, Czech trzyma się za policzek. Zakonnica myśli : debil Czech złapał modelkę za kolano i dostał w ryja. Modelka myśli: debil Czech chciał mnie złapać za kolano, pomylił się, złapał zakonnice i dostał w ryja. Czech myśli: cham Polak złapał modelkę za kolano, ona chciała go uderzyć, on sie uchylił i ja dostałem w ryja. Polak mysli: ale ciul z tego Czecha.W nastepnym tunelu znowu go pierdolnę.... Polak, Murzyn i Żyd złapali równocześnie złotą rybkę. Sprawa dziwna bo jak tu rozdzielić życzenia. Rybka po długim namyśle zdecydowala, że każdemu przypadnie jedno życzenie do spełnienia. Pyta się Murzyna: - Co Ty byś chciał? Murzyn odpowiada: - Chciałbym, żeby wszyscy murzyni wrócili do Afryki i stworzyli jedno wielkie państwo. Rybka dalej pyta: - Żydzie a co Ty byś chciał? Żyd: - No.....ja podobnie, żeby wszyscy Żydzi wrócili do nas..... Rybka pyta Polaka: - A co Ty byś chciał? Polak: - Hmmmmmm......teraz to już nic! Amstrong ląduje na Księżycu. Wysiada z lądownika i mówi: - To jest mały krok dla człowieka, ale duży dla... Zaraz, co to? Patrzy, a parę metrów dalej pali się ognisko przy którym siedzi troje ludzi i pieką kiełbaski. Okazuje się, że są to Rosjanin, Egipcjanin i Polak. - A wy co tu robicie? - pyta Amstrong. - No, ja akurat doiłem krowę, i jak pieprznęło w Czarnobyl to aż tu doleciałem - mówi Rosjanin. - A ja - mówi Egipcjanin - chodziłem po piramidach i tak jakoś mnie przerzuciło. - No a ty? - pyta Polaka. - Kur.. nie wiem - z wesela wracam. Czym się różni mały Żyd od dużego Żyda? Wartością opałową Ulubiona kapela żydowska? Gaz’n’roses Gazik Iron Majdanek Gazowsze Jadallica Kremator Red Hot czyli komora Narodowy bohater Żydów? Rabin Hood Żydhelm Tellaviv Ulubiony zawód Żyda? Komornik Co robili Niemcy w wolnych chwilach? Jeździli na Żydobranie Jak się nazywa bagaż Żyda? Majdanek Co robią Żydzi w obozie? Koncentrują się Ulubione piwo Żydów? Beerkenau Ulubiony żydowski program telewizyjny? Ukryta Komora Sto strzałów do... Jak najlepiej pozbyć się Żydów? Miliard w środę, miliard w sobotę A ilu przeżywa? 6 z 49 Gdzie jest najwięcej Żydów? W atmosferze Czym się różni Żyd od ciągłej linii? Ciągłej linii nie wolno przejeżdżać Jakie przewinienie najczęściej odgwizduje sędzia na meczu Żydzi-Niemcy? Spalony Ulubione święto żydowskie? Popielec Najlepsza linka dla Żyda? Treblinka Czemu wampiry lubią krew Żyda? Bo jest gazowana Grupa Żydów włócząca się po górach z butlami gazowymi na plecach? Obóz wędrowny Jak nazywa się Żyd chodzący z kuchenką gazową na plecach? Nałogowiec Co robią Żydzi po wyjściu z obozu? Bujają w obłokach Ulubione czasopismo żydowskie? Płomyczek Najszybszy sposób transportu Żydów? Gazociąg Żydzi r0x!!! :D :D :D :D :D :D |
Cytat:
tee Beat czy ty aby czasem sam nie jestes żydem??;) |
Cytat:
|
Wraca facet póznym wieczorem do domu nawalony jak stodola.
Wchodzi cicho do sypialni, widzi nogi wystajace z pod koldry, kleka, caluje, wsuwa leb pod koldre, caluje coraz wyzej, w koncu robi to co Ty wiesz, a ja rozumiem. Jak skonczyl pedzlowac, wylazi z lózka i idzie do kuchni, bo poczul glód. Wchodzi i widzi w kuchni siedzaca zone. - Co ty tu robisz!?!!??!! Ciiicho, bo mamusie obudzisz. Wszystko na dzisiaj. |
Cytat:
|
Cytat:
Nie, nie jestem. A ty nie jesteś ??? :) Ps. Nie nawidze Żydów!!! :] :p |
Cytat:
Ej, właśnie.... :) Może jeednak jestem. :p :p :D W sumie to nie jestem i kropka. ! ;) |
ja mam kumpla Żyda i takiego przyjaciela jakim on jest wsród Polakow nie znajdziecie. Na starych, na rodzine czasami nie moge liczyc ale na niego zawsze, dlatego nie lubie jak ktoś klepie stereotypy w stylu nie nawidze Żydów bez żadnego powodu.. no chyba że powodem jest to że tak każdy mówi....
btw...sam jestem rdzennym Polakiem - to tak na marginesie zeby jakis niedomowien nie bylo.... |
Blondynka dzwoni do swojego chlopaka i mowi:
- Moglbys do mnie wejsc? Mam tu strasznie trudne puzzle i nie wiem od czego zaczac.. . - A co powinno z nich wyjsc wedlug rysunku na pudelku? - pyta chlopak - Wyglada na to, ze tygrys Chlopak decyduje sie przyjechac. Blondynka wpuszcza go i prowadzi do pokoju, gdzie na stoliku porozsypywane sa puzzle. Chlopak przez chwile przyglada sie kawalkom, po czym odwraca sie i mowi: - Kochanie, po pierwsze nie wydaje mi sie, zebysmy - chocby nie wiem co ulozyli z tych kawalkow cokolwiek przypominajacego tygrysa. Po drugie: zrelaksuj sie, napijmy sie kawy, a potem pomoge ci powrzucac wszystkie te platki kukurydziane z powrotem do pudelka.. . |
Pewnej nocy złodziej włamuje się do pustego mieszkania. Szpera po ciemku,
przerzuca rzeczy w komody szukając pieniędzy aż tu nagle słyszy: - Jezus cię widzi... Zapala światło rozgląda się po pokoju. Nikogo nie ma. Dalej przerzuca rzeczy. - Jezus cię widzi... "Co u licha!!" - rozgląda się dokładniej a tu papuga w klatce. - Te papuga to ty mówiłaś? - Ja - A jak masz na imię? - Nepumenozenia - Nepu... co? Głupie imię jak dla papugi. - Jezus tez głupie jak dla rotwailera. Stoi zawiany gość po latarnią i krzyczy: - Tadziu otwórz, no otwórz, przecież się umówiliśmy, że do ciebie przyjdę, Tadziuuuuu... Podchodzi policjant i pyta: - A co to tak stoimy i krzyczymy, co? - Umówiłem się z Tadziem, a teraz Tadziu nie chce mnie wpuścić. Policjant wyjął pałeczkę, uderzył kilka razy w latarnię i krzyknął stanowczo: - Panie Tadeuszu, proszę otworzyć, przecież widzimy, że się świeci. Przeczytaj ponizsze wyrazy glosno i wyraznie: ------------------------------------------ To jest w kocie To jest ten kot To jest sposob na kota To jest kazdy kot To jest glupi kot Ten kot ma lapy Kot ma pol lapy Za pol minuty kot Kot ma zajecia jutro ---------------------------------------- A teraz przeczytaj tylko trzeci wyraz z kazdej linijki. |
Jedzie rycerz na koniu i widzi księżniczkę. Myśli sobie: Podjadę do niej powoli to ona zapyta: dokąd tak powoli jedziesz rycerzu ja wtedy odpowiem: powoli, bo powoli ale może byśmy się popiep...?
Więc przejechał obok księżniczki powoli, ale księżniczka nie zwróciła na niego uwagi. Rycerz myśli: To ja teraz przejadę obok niej szybko, a ona zapyta: dokąd tak szybko jedziesz rycerzu? Ja wtedy odpowiem szybko, bo szybko ale może byśmy się popiep...? Jak pomyślał tak zrobił. Niestety księżniczka znów nie zwróciła na niego uwagi. Zdesperowany rycerz pomyślał: wobec tego przemaluję swojego konia na zielono i przejadę obok księżniczki, wtedy ona zapyta: skąd rycerzu masz zielonego konia? Ja wtedy odpowiem: zielony, bo zielony ale może byśmy się popiep...? I znów jak pomyślał tak też uczynił. Przejeżdża rycerz na zielonym koniu obok księżniczki, a księżniczka się pyta: - Rycerzu a może byśmy się popiep...? - Popiep... bo popiep... ale skąd ja mam zielonego konia?Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. Ww końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. |
4 czesc mruczanek :)
Idzie Puchatek przez las nagle patrzy w gówno wlazł! Więc bierze nogę i wyciera o podłogę. Kupa była Krzysia i przykleiła się do misia. Puchatek po długim zmaganiu, usiadł zrezygnowany cały w gównie umazany. Zawołal Prosiaczka małego smarkaczka. Ten gdy go zobaczył tak się wystraszył, że aby uciec na czas pierdnął misiowi w twarz. Puchatek śmierdząc jak dupa zaczął udawać trupa. I aby nie robić obciachu zakopał nogę w piachu. |
Stoją dwie blondynki na balkonie i jedna mówi do drugiej:
- Patrz, mój Franek wraca do domu z bukietem róż. Będę musiała dać mu dupy. - A co, nie macie wazonów?... Stołówka Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Mueller, Himmler i Bormann cierpliwie stoją w kolejce. Stirlitz wchodzi i od ręki dostaje obiad. Mueller, Himmler i Bormann patrzą osłupiali. Nie wiedzą, że kobiety ciężarne i Bohaterowie Związku Radzieckiego obsługiwani są poza kolejnością. Idzie turysta po szlaku i nagle słyszy: - Ło Jezuuu!!! Jezu, Jezu, Jezusicku!!!! Biegnie, patrzy a tu baca siedzi na pieńku, obok wbita siekiera: - Ło Jezu, Jezu, Jezu! Turysta: - Baco! Baco co wam się stało?! Baca: - Mnie? Nic. Ło Jezuuuu!!! Jezu, Jezu, Jezu!!! Turysta: - A może komuś w waszej rodzinie? Baca: - Mojej? Ni. Ło Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!!! Turysta: - No to co tak lamentujecie? Baca: - Ło Jezu, jak mi się robić nie chce! |
- Nowak, kim jesteś w cywilu?
- W cywilu - panie sierżancie - to ja jestem PAN NOWAK Czasoprzestrzeń w wojsku jest wtedy, gdy kapral powie : - Sprzątaj korytarz od tego miejsca aż do obiadu Co powinien zrobić żołnierz, będąc w składzie amunicji, kiedy wybuchnie pożar? - Powinien wylecieć w powietrze! - Ile razy śmieje się z kawału podoficer? - Trzy. Raz jak mu opowiedzą, drugi jak mu wytłumaczą, a trzeci jak zrozumie. - A ile razy śmieje się oficer? - Dwa. Jak mu opowiedzą i jak wytłumaczą. - A generał? - Raz, bo on sobie nie da wytłumaczyć Podczas zbiorki kompanii kapral mówi do żołnierzy: - Ci, co znają się na muzyce - wystąp! Z szeregu występuje czterech. - Pójdziecie do kapitana. Trzeba mu wnieść pianino na ósme piętro Z pamiętnika żołnierza: - Poniedziałek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy dziewczynę, to ja w krzaki! To był dobry dzień... - Wtorek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy chłopaka, to go w krzaki! To był dobry dzień... - Środa. Dostałem przepustkę, idę na piwo. Spotkali mnie żołnierze idący na ćwiczenia. To był zły dzień :D :D :D :D :D :D :D |
Spotkanie z profesorem Miodkiem na temat poprawnej polszczyzny.
Właśnie kończy się wykład kiedy student zadaje pytanie : czy forma porachuje jest formą poprawną ? profesor zastanawia się chwile i mówi : w zasadzie tak ale czy nie byłoby bardziej elegancko powiedzieć już czas panowie ? |
Gra słów
* pozegnanie Piotra (po francusku) -papier
* obuwie Haliny - halibuty * niewielki Rosjanin - mikrusek * mala Turczynka - miniaturka * pojemnik ze zjawami - koszmar * czlowiek bez mebli - persona non grata * tajemnica Arkadiusza - sekretarka * pozegnanie z chinskim specjalem - Paryz * przystan pieniedzy - portmonetka * pytanie, czy cos jest niedrogie - czytanie * egoistyczny stosunek do wieprzowiny - maszynka * reklama proszku OMO - omotanie * zacheta dla starszego czlowieka, aby pil przez slomke ? Stary Sacz * bat Celiny - celibat * sznurek pochodzenia zwierzecego - kotlina * nowe pieniadze - Casanova * czlowiek z niedopalkiem - mapet * dostawca propanu - gazda * kot Pameli Anderson - pampers * nielegalny punkt sprzedazy alkoholu, z którego korzystal np.Isaac Newton - metafizyka * dwa wypalone papierosy - parapet * placz we dwoje - parlament * Pakt Atlantycki dla grodów - natomiast * aktorka grajaca perfidne role - grahamka * skrzyzowanie kota z papuga - kotara * gdzie on patrzy? - kajzerka * dawne zwyczaje - ekstradycja * prosba o jalmuzne - panda * amerykanska wybrakowana mapa - Wytnij Houston * zaproszenie do spania - Honolulu * roztanczony dezodorant - fabryka * oszczedzanie po staropolsku - domieszka * Najwyzsza Izba Kontroli grajacych w pokera - piknik * czlowiek posiadajacy mydlo lub dezodorant - fama * zagrywka szachowa na parkingu - parkomat |
Przychodzi baba do kanału i koniec kawału. :D :D :D :D :D :p
|
Zimowe popołudnie. Piękna dama wychodzi na spacer w futrze i spotyka na ulicy członków ekologicznej organizacji Greenpeace.
- Jak pani nie wstyd nosić futro zdarte z żywych norek? - To nie norki, to poliestry. - A czy pani wie, ile poliestrów musiało oddać życie, żeby pani miała futro? - Kto to jest prawdziwy narciarz? - Człowiek, którego stać na luksus połamania nóg w bardzo znanej miejscowości górskiej, przy pomocy bajecznie drogiego sprzętu. Sekretarka mówi do zapracowanego biznesmana: - Panie prezesie, zima przyszła! - Nie mam teraz czasu, powiedz jej żeby przyszła jutro! A najlepiej niech wcześniej zadzwoni, to umówisz ją na konkretną godzinę. |
numerek 5 mruczanek oda do Jabola
Niektórzy niemądrzy ludzie Pyski maczają w wódzie Ja się w wódce nie lubuję ! Co innego proponuję. Cóż to może być, spytacie ? Czy o piwie mówisz bracie ? Ani piwo, ani wódka Która jest jak szczurza trutka ! To ambrozja jest, to nektar Wychlać tego można hektar Później puścisz se fraktala Rano bańka napierdala. Co to jest za napój boski ? Same fakty, proste wnioski: Toż mój JABOL jest kochany Przez kraj (???) cały uwielbiany. Ty to pijesz, taką siarę ? Piwosz krzyczy: ty masz z garem ! Ja mam z garem, piwożłopie ? JABOL zawsze był na topie ! To jest napój dla wybrańców JABOLOWYCH pomazańców Picie go to zaszczyt wielki To już nie są ceregielki ! By go wypić kimś być trzeba A nie pożeraczem chleba Napój jest to elitarny Nie dla ciebie, kmiotku marny ! Tak se piszę, opisuję Faktów jednak tu brakuje Co niewiernym by wskazały Drogę wiekuistej chwały. Otóż JABOL jest w butelce Stać po niego trza w kolejce Kasy dużo nie kosztuje Ale za to jak smakuje ! Buteleczka piękna, równa Nie blaszana puszka z gówna. W rączce Twej się łatwo zmieści Gardło zaraz Ci popieści ! Zabieramy koszyk duży Co za transport nam posłuży Podjeżdżamy do stoiska Patrzysz: a tu same piwska. O, do chuja, gdzie trafiłem ? Chyba drogi pomyliłem JABOLECZKI są tam dalej A na piwo napalm nalej Podjeżdżamy kawałeczek A tu rzędy buteleczek Spoglądają na nas z półki Więc bierzemy sześć do spółki Buteleczki bierz brązowe Bo zielone są chujowe Takie żabki przyjebane Wypić z tego: przeżygane ! JABOLECZKI więc ładujem I przy kasie się stopujem Trochę kasy wybulimy Ale się napierdolimy ! Każdy ryj ma ucieszony, Wielce jest zadowolony Gdyż za parę już minutek Precz ucieknie wszelki smutek! Więc idziemy gdzieś nad rzeczkę Otwieramy buteleczkę Pchamy szyjkę w swe usteczka I chlejemy JABOLECZKA Nieraz ludziom kłopot wielki Sprawia korek od butelki Na to jedna tylko rada: Swymi kłami traktuj dziada ! Chwyć go mocno i pociągnij Zębów przy tym nie zapomnij. Potem wypluj go daleko W świat go ponieś, "wierna rzeko" ! Patrzę koleś już na szczycie Tu się rozpoczyna życie ! A rączęta drżące wielce Ku następnej mkną butelce. Wściekłość mnie ogarnia wielka Gdzie, do chuja, jest butelka ? Leży sobie ostatnia już Więc ją łap i do pyska włóż ! Wlewam w siebie aż połowę, Ale coś mnie jebie w głowę !! świat jest piękny, kolorowy Czuję się jak człowiek nowy ! Patrzę, koleś się rozbiera A mnie zazdrość wręcz rozdziera ! Temu dobrze, myślę sobie Ja mam jeszcze jasno w głowie. Biorę butlę: jest połowa ! Jak mnie strasznie boli głowa .. Piję resztę JABOLECZKA A w żołądku istna sieczka Coś tam miesza się, wiruje To fraktalek się szykuje I promile się podnoszą Zaraz na szczyt mnie wyniosą ! Coś jest ze mną nie w porządku Rewolucję mam w żołądku Krew się burzy i gotuje Aż za chwilę eksploduje !!! Nagle jak mnie coś jebnęło O, nareszcie się zaczęło Gdzie ja jestem, o cholera ! Nowy rozdział się otwiera !! Ależ mi się w bańce kręci O, nareszcie, wszyscy święci !! Jednak w końcu się to stało We łbie coś mi zamieszało... Ach, ta chwila jest wspaniała żeby jak najdłużej trwała Więc na razie korzystajmy W podbój miasta wyruszajmy !! Jestem w końcu na tym szczycie Trza się odlać należycie Miejsca na to było wiele Lecz najlepiej jest w kościele . Otwieramy drzwi wiekowe Koleś o weń se rozwala głowę Krew się z bańki mocno leje Patrzę: jakaś stara baba mdleje. Krzyczę do niej: zamknij ryja Bo ci w dupę wsadzę kija ! Ksiądz wypada rozgniewany Uciekajcie stąd, szatany ! Dobra , dobra już idziemy Się gdzie indziej odlejemy ! Nogi dziwnie się plątają Jedna drugiej przeszkadzają... świat się chwieje i kołysze "O, pijacy": gdzieś tam słyszę Coooo, masz problem głupia babo ? Babci już się robi słabo. Kumpel ją traktuje z glana "Ale fajnie zarzygana..." Uciekamy z miejsca zbrodni Gdyż za dużo tu przechodni... Ludzie zaś z wyrazem trwogi Spierdalają z naszej drogi Jedna dziwka nie zdążyła Parę laczków zaliczyła Idę dalej rozbujany Już przystanek rozjebany Po chuj stał na mojej drodze ? Dałem swej zaszaleć nodze ! A śmietniki wciąż latają Co rusz szybę rozwalają Coś mi chrzęszczy po nogami świat pokryty odłamkami. Te na kółkach są bombowe Jadą z górki wprost na głowę Rozwalają co na drodze Ktoś się rano wkurwi srodze ! Koleś ryczy i przeklina Chować się, bo jedzie glina ! Więc chowamy się za płotem Ale zaraz, myk z powrotem Idziem dalej, podśpiewujem Do tramwaju się pakujem Ale pojazd odlotowy Zaraz będzie całkiem nowy. Koleś pada na siedzenie "Będę rzygał-ostrzeżenie" "Skasuj bilet", drugi krzyczy "Bo się lampi motorniczy". Więc kieszenie przeszukuję Lecz biletów nie znajduję "Weź spierdalaj z kasowaniem" Lepiej już się zająć chlaniem. Koleś wkurwił się potwornie Jak w kasownik nie pierdolnie !!! Rozpadł się biedaczek cały Tylko części poleciały. Drugi schyla się, ogląda Resztkom owym się przygląda. "Eee, chujowy bo krajowy" Trzeba więc rozwalić nowy. Uderzenie więc szykuję Nogą moją weń celuję Ale coś się chyba stało Chwiać zaczęło się me ciało. Grawitacja pojebana Mnie rzuciła na kolana A z żołądka coś wędruje W gardło moje się pakuje. Ależ żurek zajebisty Duży, ładny i soczysty Poleciał se na podłogę Z której to ja wstać nie mogę. Kumpel chwyta mnie, podnosi Drugi o ratunek prosi Tramwaj cały zarzygany I kasownik rozjebany. Spierdalajmy stąd, panowie Nim się motorniczy dowie. Wypadamy więc z tramwaja Zaraz będą dalsze jaja. Mapę wszystkim nam zabrali Każdy żura gdzieś tam wali Wszyscy chwieją się okrutnie Jakoś tak się czuję smutnie. Czas nam było gdzieś zaszaleć Jakieś dupy sobie znaleźć Bo gdy człek napierdolony To na laski napalony Gdzie tu dyska się znajduje ? Kumpel palcem pokazuje Coś tam świeci, miga, błyska Trzeba to zobaczyć z bliska. "Chodźcie trzoda , tam jest chlanie" Lecz miał bramkarz inne zdanie Nie chce wpuścić do środka Chyba złego go coś spotka Weźcie chuja z mojej drogi Bo mu zaraz jebnę z nogi ! Kumple mnie zablokowali Z laczka strzelić mi nie dali Lecz gościowi zmiękła pała Noga ma go przekonała Drzwi szybciorem nam otworzył Dzięki temu świtu dożył Ładujemy się na salę Ale panien, ja cię walę !!! Patrzę, laski se tańcują I uszami ludzi szczują Człowiek się napalił wielce Wepchnął gdzieś by swoje ręce Tudzież inne części ciała Byle laska tylko dała Już nie mogę, ja mam chcicę !!! Jeśli baby wnet nie chwycę Chuj mi chyba eksploduje Krew się w żyłach zagotuje Poszedł kumpel więc na łowy Każdy z nas jest już gotowy że jak przyjdą nasze panie Członki spełnią swe zadanie W międzyczasie coś chlaliśmy Ryja komuś obiliśmy Ale to już wina tego ciula że cudowna ma koszula Wielce mu się spodobała Chciał ją zdjąć z mojego ciała "Bieg, frajerze, bo uderzę" A on na to: ja nie wierzę Jakem żem się zdenerwował Strzała z laczka przyszykował Dostał gostek prosto w twarz "Chcesz koszulę ? To ją masz !! Rozerwałem się troszeczkę Wykończyłem buteleczkę Jednak sobie przypomniałem że za młodym tęsknię ciałem. Wraca koleś i dwie cnoty. Cóż to są za kaszaloty ? Dupy wielkie, nogi krzywe A ich ryje są parszywe. Weź spierdalaj z tym towarem żeby rżnąć je trza mieć z garem !! Gdzie ty byłeś ? W domu starców Czy na balu przebierańców ? Porzucamy więc potwory Takie już jesteśmy chlory Trzeba łyknąć se JABOLA Taka amigowca dola Coś nam z głowy wywietrzało Dochlać nam się wypadało Więc idziemy do nocnego Ja udaję tam trzeźwego Kupujemy parę flaszek I idziemy gdzieś pod daszek . Obalamy te JABOLE Zatańczymy sobie w kole. Czuję się wprost zajebiście ! Każdy żurzy gdzieś kwieciście Dzieła nasze podziwiamy Ostro przy tym przeklinamy Koleś leje gdzieś pod murem Reszta idzie sobie sznurem Głośno sobie podśpiewujem Fajnych lasek wypatrujem Idę se środkiem drogi Tak mnie niosą moje nogi Trza rozwalić coś nowego Podnieść trochę nasze ego. Patrzę: moja szkoła stara Tu jest extra, chodźcie wiara Zaraz coś se wymyślimy Szybę jakąś rozwalimy Więc chwytamy za kamole Żeby tej zajebać szkole Za te męki i cierpienia Żegnaj szybo, do widzenia ! Potem na drzwi wszyscy leją I potwornie wręcz się śmieją żeśmy szkołę obrzucali I na koniec ją olali Lecz tak głupio w życiu bywa że się dobre szybko zrywa Kasa nam się już skończyła Żadna pomoc nie napływa Czas więc kończyć nasz wieczorek Jutro kac, lecz już we wtorek Znowu się napierdolimy Potem razem zatańczymy Każdy idzie więc do domu Mniej lub bardziej po kryjomu Uliczkami, zaułkami Szlak swój znacząc fraktalami Koleś przyniósł znak drogowy, Tak mu przyszło coś do głowy Mówił, że się nudził wielce Więc se znaczek wziął na ręce. Jak do domu ja trafiłem Nigdy się nie domyśliłem Wielka jednak dla mnie chwała że mnie glina nie złapała !!! Gdyż niebiescy ci panowie Pałą dadzą mi po głowie Potem gazem potraktują Psami swymi mnie poszczują Wsadzą mnie pod wąż gumowy Od stóp lejąc aż do głowy Wodą zimną zajebiście Kopiąc przy tym mnie soczyście Później wrzucą mnie do celi Między tych wąchaczy klei Co to już od urodzenia Wódę chleją miast jedzenia . Potrzymają godzin kilka Dla nich to jest mała chwilka Rano wlepią ci papierek Na nim dużo jest cyferek Patrzysz na to: chuj cie strzela Ktoś pół bańki ci zabiera Za to że się gdzieś nachlałeś Pomnik jakiś zarzygałeś Tak więc składam hołd w podzięce że nie wpadłem w smerfów ręce Dalej jakoś się człapałem Dom mój wreszcie gdzieś ujrzałem Patrzę: jakieś drzwi zjebane Zaraz będą obrzygane W zamek trafić ja nie mogłem Toteż kopem se pomogłem Zajęczały, zatrzeszczały Ale wpuścić mnie nie chciały. Więc chwyciłem się mej klamki Celowałem w oba zamki W końcu drzwi te otworzyłem Do mej chaty się wtoczyłem Szczęściem wszyscy dawno spali Mi się dalej w bańce wali ! Na me łóżko się zwaliłem O Amisi mojej śniłem żury dalej zaś puszczałem Wiadro nimi napełniałem O, do chuja, już nie mogę ! Rzygam prosto na podłogę Rano starsza mnie zabije Powie, że jej dywan gnije W końcu wszystko wyrzygałem Smacznie sobie po tym spałem Rano budzę się zjebany Pokój cały zarzygany |
cd. 5
Starsza ryczy, wrzeszczy, pluje Siostra zaś moralizuje żebym nie pił, bo to szkodzi Mnie zaś gówno to obchodzi ! Mnie to wali, jebie, grzeje Jak mam chęć, to się nachleję ! Moje zdrowie, ma wątroba Abstynencja to choroba !!! Ci co piją, palą, walą Się do ludzi zaliczają Reszta trzody to hołota Kto nie chleje ten jest C I O T A! Jak tu nie pić na tym świecie ? Może, kurwa, mi powiecie ? Ja nie mogę, nie wytrzymam Jeśli sobie nie porzygam !! Bez JABOLA to nie życie !!! Chyba teraz mi wierzycie że mój JABOL jest najlepszy A kto nie chce: niech się pieprzy! Ci zaś co się ze mnie śmieją Chyba gówno rozumieją Widać jakieś to głupole To jest życie, nie przedszkole !! Trza JABOLA pić ze smakiem Albo w dupie grzebać hakiem Napój jest to wyborowy Wyśmienity, odlotowy Mnie zaś cieszy to ogromnie że się ludzie garną do mnie (???) Że są nowi JABOLFANI W mym JABOLU zakochani A ja znów wypluwam korek JABOL jest na podwieczorek Na śniadanie i kolację Tak to dieta: macie rację!!! |
Czlowieku niezle :>
|
|
czesc 6 mruczanek Tego wieczora majowego odwiedzimy Prosiaka małego Który zwaliwszy se pałę postanowił pójść na zabawę Tubkę żelu na łeb se włożył A do kieszeni włożył pięć noży bo oprócz browaru i fajek Chciał just fajfuf puścić bez jajek A gdy już był w lokalu i zobaczył tych pięciu pedałów nie mogąc już z nerwów wytrzymać zaczął im jaja podrzynać nie miał więc dużo roboty by zrobić z nich bezpłodne cioty szadiego jedynie oszczędził bo ten fiuta mu w gębie międlił więc gdy szadi fiuta mu ciągnął ten kopnął go w jego jądro gdy szadi bezpłodny upadł Prosiaczek obciął mu fiuta już tylko Prosiaczek był płodny ale poczuł się głodny zatem odwiedził Tygryska któremu co nocy tryska Prosiaczek nie miał kasy więć zdjął Tygryskowi nachy i począł mu faję siorpać by chociarz działeczkę dostać Tygrysek było jednak o wiele za mało i wziął go od tylca aż zatrzeszczało po takim waleniu za dychę Tygrysek dał mu marychę Prosiaczek był tak najebany że chciał już iść do mamy lecz trafił do Puchatka i wtedy była gratka Puchatek mu dawał do gęby a sam wpierdalał otręby potem mu dupy nadstawił by Prosiak w coś sobie powalił skończyło się jednak jechanko bo Prosiak się spóścił na sianko poszedł do swego domu nie mówiąc nic nikomu |
7 czesc mruczanek i niestety ostatnia :( Prosiak, Kubuś - dwa pijaki Wpadli raz na pomysł taki: Najebiemy się jak bela, Będzie ubaw jak cholera. Pomysł był to zakurwisty. Poszli kupić wódy czystej. Wódka droga, choć niezdrowa, Trzeba kasę skombinować. Poszli w bramę - prawda szczera i czekają na frajera. Ale w lesie cisza głucha i cholerna zapiździucha. Nagle Krzysio się pojawił Prosiak w mordę go zaprawił Kubuś z buta zapierdolił. Prosiak podszedł - i ogolił. Krwią ma ujebane ręce Ale kasy jest już więcej Za jebane złote cztery Będzie chlania od cholery. Jest tu w lesie stumilowym Taki sklep monopolowy Gdzie jest wóda za 2 zety. Sklep daleko jest niestety... Mają jednak łeb chopaki Wpadli więc na pomysł taki Aby szybko, jednym susem Przebyć trasę autobusem. Jadą sobie komfortowo Myśląc, że jest młodzieżowo. Nagle wpadka - nie do wiary! W autobusie są kanary! Wiedz, że nasi przyjaciele, To nie łapsy są, nie cwele, Nawet kanar - choć chuj duży, nie zakłóci im podróży. W mordę mu chłopaki dali, Z laczka w oko dojebali, Zakończywszy w brzuch fajfusa Wyskoczyli z Ikarusa. Wnet dotarli do sklepiku. Wtem miś mówi: "musze siku". Odlał się nie patrząc gdzie, Nagle słyszy - ktoś się drze. "Te, Puchatku! Pojebusie! Co szczasz na mnie, ty fajfusie! Przyjaciela nie poznajesz? Na kolegę mocz oddajesz?" Był to osioł Kłapouchy Co to mimo zapiździuchy Leczył kaca po libacji I się ćwiczył w masturbacji. "Kłapouchu, madafaku! Co tu robisz, ty jebaku?" "Właśnie ciągłem se ogóra, Gdy poczułem - ktoś mi siura!" Poszli do sklepiku gazem, 7 złotych mieli razem. Więc kupili dwie wódeczki, I dwie wiśni buteleczki. Obalili je szybciutko, Poradzili se też z wódką. Trunki szybką dają w głowę I koncepty idą nowe: Kubuś śpiewa jak w operze, Prosiak beknął sobie szczerze, Zaś Kłapouch - świntuch wielki, Już przeleciał 2 wróbelki. Na dupczenie się zebrało, A że panien w lesie mało Trzeba było pieprzyć ptaki, Psy, wiewiórki i ślimaki. Właśnie kiedy przyszła pora Jechać wspólnie wraz gąsiora Posłyszeli wtem trzy słowa: "Co jest, kurwa?" - rzekł Pan Sowa. Gdy spojrzeli się do góry Zobaczyli dziób ponury. To Pan Sowa z kolesiami Tak zwanymi "dresiarzami". Trzeba wiedzieć, że Pan Sowa To osoba jest nerwowa. Gdy się wkurwi, daję słowo - Wtedy całkiem jest chujowo. Kubuś dostał pika z główki, Wziął też w brzuszek z bejsbolówki, Gdy już leżał, goście w paskach Kopli jeszcze z adidaska. Sie wkurwili przyjaciele. Prosiak krzyknął: "O wy cwele!" Nagle poczuł ból pośladka I podzielił los Puchatka. Rzekł Kłapouch, kumpel trzeci: "Mnie tak łatwo nie weźmiecie!" Wyjął nóż z d... Prosiaka I ugodził Sowę w... ptaka! Co się dzieje! Krew się leje! Osioł się jak pojeb śmieje, Sowa zdycha krwawiąc z kroku, A koledzy śpią na boku. "Na nich kurwa!" Sowa kwika "Trzeba pomścić mego Dicka! Za me męki, za me bóle, Niechaj zginą gupie chuje!" Dresy Sowy to twardziele I choć głupi są jak ciele, To gdy trzeba komuś wjebać, Oni wjebią komu trzeba. To zbyt wiele dla osiołka. "Znajdźcie se innego ciołka" - wrzasnął tak do obu cweli, Zwiał, i tyle go widzieli. Dresy Sowy - to prostaki. Sie musieli wyżyć na kimś A najbliżej był ich szef, No to bęc! szefowi w łeb. Trzeba kończyć nasze story, Kto nie zasnął do tej pory Chyba jest z pojebów rasy, Albo zażył jakieś kwasy. Taki morał naszej bajki: Nie pij wódy, nie rusz fajki, Nie wal konia, nie pal skrętów, Nie podrabiaj dokumentów... Siostry od tylca nie ruchaj, Nie bij ludzi, mamy słuchaj, Załóż gumę przed ciupcianiem... Dobra, kończę przynudzanie! Tak się kończy nasza bajka. Myster Sowa stracił jajka, Reszta, po porannym piwie, Żyła długo i szczęśliwie. |
Przed sklepem w lesie stoi w kolejce mnóstwo zwierząt: niedźwiedzie, lisy wilki, jeże itp. Przez kolejkę przepycha się zając. Rozpycha inne zwierzęta łokciami, wreszcie jest na początku kolejki! W tym momencie łapie go niedźwiedź i mówi: "Ty zając, gdzie się wpychasz?! Na koniec!" I mach! rzuca go na koniec kolejki. Zając znowu się przepycha, ale znowu łapie go niedźwiedź i odrzuca na koniec. Zając powtarza swój wyczyn jeszcze kilka razy, ale za każdym razem niedźwiedź wyrzuca go na koniec. Wreszcie obolały Zając otrzepuje się z kurzu i mówi do siebie: "Nie to nie. Nie otwieram dzisiaj sklepu!"
|
1
Tak się stało, że wczoraj znów grałem. Zasadniczo nie wiem jak to się mogło zdarzyć, ale się zdarzyło. Widocznie mój organizm uodparnia się na te środki co mi przepisał lekarz. Do siebie przyszedłem, gdzieś w południe. Pamiętam, bo ktoś mnie wyciągnął spod nadjeżdżającej ciężarówki. Chyba szedłem po mleko lub coś takiego. Wiem, że ten quest miał być bardzo łatwy. Przynajmniej tak twierdziła porucznik commander na briefingu. Ten facet, co mi wygrażał z samochodu, przypominał mi klienta, co go wieczorem usiekłem w tawernie. Może nawet był jego bratem. No, ale tak szybko to chyba sequela nie wydają. Chociaż dzisiaj zanim pojawi się w sprzedaży jedynka, to już w zasadzie wiadomo co będzie w części czwartej. W każdym bądź razie za tego co go śmiertelnie uszkodziłem w tej karczmie dostałem trzy punkty siły. No więc tego z ciężarówki postanowiłem zostawić na później. Aż wskoczę na wyższy level, bo na oko klient miał ze dwieście pięćdziesiąt strenghtu. Poza tym nie miałem przy sobie żadnego oręża z prawdziwego zdarzenia. Co prawda w kieszeni był kozik, ale postanowiłem zatłuc najpierw parę słabiej uzbrojonych kościotrupów i za ich złoto zakupić jakiś miecz i tarczę u kowala.
Tymczasem skorzystałem z pomocy całkiem ładnej dziewczyny. Przypomniałem sobie jak byłem w katakumbach. Podobna twarz, długi warkocz. Tylko zderzaki trochę nie te. No cóż, w końcu nie w każdym teamie mają dobrych grafików. Tak na wypadek spojrzałem czy ma przy sobie kolty. Nie miała. Teraz pewnie ukrywała się pod zmienionym nazwiskiem. Postanowiłem włączyć ją do drużyny. W końcu musiałem wykonać ten quest. Ludzie w schronie czekali rozpaczliwie na mój powrót. Nie mogę ich zawieść. Kolonia musi przetrwać za wszelką cenę. Usiadłem na ławce. Kombinowałem jak ją zwabić, by ten quest wykonała ze mną. Po tej ciężkiej samotności w mroku, zacząłem już nawet szukać sidebara z opcją save'u, ale udało mi się rozwiązać zagadkę. Skorzystałem z pomysłu mojego kolegi Larrego. Bałem się tylko, że znów host mi powie, że to jest nieczyste zagranie. Spojrzałem jej głęboko w oczy. Już wiedziałem, że jest moja. Spośród dostępnych zdań rozpoczynających rozmowę wybrałem jedno. - Masz piękne oczy - powiedziałem wkładając w to całą swoją manę, co spowodowało, że teraz byłem już całkowicie bezbronny. |
2 Wyjątki z pamiętnika (za/s)*palonego gracza.
Podziałało, zresztą na mnie też. Dalej było już prosto. Wraz z nią udałem się na północ. Mówiła, że też tam idzie, ale ja wiem, że czar pod nazwą zaślepienie musiał tu zadziałać samoistnie, mimo, że nie miałem przy sobie ni grama czarodziejskiego proszku. Udaliśmy się do nowo postawionej faktorii. Tam zdobyłem napój oraz chleb. Za resztę zakupiłem lody dla niej i dla mnie. Złot(ych)a prawie nic mi się nie zostało. To był skandal. Znów jakiś ignorant projektował moduł handlu. Nie dało się w ogóle targować. A w zapowiedziach miała to być taka realistyczna gra. No cóż. Dobrze, że chociaż ona była zadowolona. Musiałem wracać. Ona zresztą też. Jakoś tak nam zeszło to wracanie, że był już wieczór. Już myślałem, że źle ustawiłem suwak z prędkością, ale nie. Był w porządku, chociaż nie do końca. Nie mogłem go przesunąć, żeby spowolnić akcję. Przestałem próbować, kiedy na mnie dziwnie spojrzała. Chyba wtedy powiedziała, żebym zostawił w spokoju tą zwrotnicę kolejową. No więc musieliśmy wracać na skróty. Zrobiło się ciemno. Zacząłem żałować, że nie wziąłem ze sobą miotacza płomieni, albo przynajmniej jakiejś szabli. W końcu sam widziałem, jak wokół niejednej wioski czaiły się Ghoule. A ile dopiero takich stworów mogło się czaić w takich długich kanałach. Przedzieraliśmy się cichcem, przez jedno podwórko, gdy nagle zza kosza na śmieci, zapewne ustawionego tam specjalnie przez kumpli tego z tawerny wyskoczyło paru osobników. Cholera, to byli Niemcy. Byli tak samo ubrani, tylko bez hełmów. Może była to jakaś pięćdziesiąta kolumna? Dobrze, że chociaż nie mieli przy sobie automatów. Nie mogłem liczyć na swoich kolegów komandosów z oddziału. Teraz w stopniu marszałków polnych wypoczywali, aż do następnego zadania na drugiej półce od góry.
Poza tym winić mogłem tylko siebie, że się tak łatwo dałem podejść. To nie było Colorado, tu byli gangsterzy ze zorganizowanej przestępczości. No, ale wieżyczek strażniczych nie widziałem, no chyba, że ustawił je jakiś agent KGB za moimi plecami. Ci co nas dopadli mówili ciągle, żebym im oddał jakieś papiery. Wspominali, że mają być zielone. Dziewczyną mieli się zająć później. Chciałem zagrać jakoś inaczej, ale napastnicy uporczywie wypowiadali tą samą kwestię. Tych cymbałów, co mówią, że to miała być pierwsza w historii gra interaktywna należałoby powywieszać. W tej chwili za grywalność miałem im ochotę dać minus czterdzieści w skali od zera do dziesięciu. Na osłodę można tu tylko dodać, że za dźwięk należałoby dać wysoką notę. Nie dość, że dobrej jakości głośniki wystawały z szóstego piętra, to leciała z nich muzyka w nastroju horrorowo - sensacyjnym. No nie wiem, czy nie była ukradziona z jakiegoś filmu, ale za to dobrze obrobiona. To jeszcze nie wszystko. Klimatu dodawały jakieś krzyki zarzynanych w klatce obok. W oddali wył pies klasy jamnik szorstkowłosy, a wiatr złowieszczo trząsł rachitycznym drzewkiem wbitym nie wiadomo przez jakiego sadystę prosto w odłam betonu. Jednak niezły dźwięk, nie poprawił złego wrażenia o nieinteraktywności. Zanosiło się, że wszystko zakończy się pojedynkiem. Postanowiłem sformować szyk bojowy. Co prawda nie miałem, jak na przykład jako Centurion w tej chwili wielu możliwości, ale się nie poddałem. Utworzyłem dwuszereg. To znaczy ja przed nią. Jednak ze względu na istotną przewagę przeciwników postanowiłem wykonać dwie rzeczy. Po pierwsze zasejwować. Niestety jak zwykle w takich momentach genialni twórcy nie przewidzieli tej prostej opcji. Pewnie tak samo jak w tej grze co strzelałem do obcych z karabinka snajperskiego, trzeba będzie powtórzyć cały level od początku, gdy mnie wykończą. Nie ukrywam, że nie bardzo spodobała mi się ta opcja. To znaczy wykańczanie mnie. No to przystąpiłem do realizacji punktu drugiego. Chciałem wpisać jakiś cheat, no oczywiście oprócz KillMe. Niestety tu mi się również nie udało. Widocznie była to jakaś niezarejestrowana wersja shareware lub co gorsza demo. Nie pozostało mi nic innego jak rozpocząć finalny konflikt. Chciałem skoczyć na nich jak Cage i szybko ich skopać. No i skoczyłem. Ale mi to fatality nie wyszło. Zapomniałem jaka to była kombinacja klawiszy. Spadłem za wcześnie na ziemię, obrywając od jakiegoś napastnika pałką. Według mnie to był skandal. Nic takiego, że będą używali pałek w manualu nie napisali. No i chyba ktoś mi w tym momencie wyłączył prąd, bo zgasło wszystko. Zapewne wujek leżąc pod samochodem znów spawał gdzieś w garażu pęknięty bak. Ostatnio, gdy tak robił to jeszcze takiego kolorytu wybuchów w żadnej grze nie widziałem. Od niego powinni się uczyć ci co robią te gry. Kiedy zrebotował mi się system nad sobą ujrzałem smutną twarz dziewczyny. Gdy jednak zobaczyła jak otwieram oczy uśmiechnęła się ta moja wirtualna baby. Jeżeli ona była ze mną, to już zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem nie użyła jakiegoś teleportera, by w ten sposób nas ratować. Rozejrzałem się wokół. Nie użyła. Dokoła leżały ciała tych Niemców. Wiem, że chodziły słuchy, że w tym mission disku główną rolę będzie grała kobieta, ale nie sądziłem, że będzie aż tak dobra. Musiała mieć ze czterysta punktów dexterity, że ich wszystkich uziemiła. To się kumple zdziwią jak się dowiedzą. No, teraz każdy mi będzie zazdrościł, że mam ją w drużynie. Żaden mi już nie podskoczy. Ruszyliśmy w drogę do domu. Zmartwiłem się tylko, że mój napój co go miałem dostarczyć do schronu zniszczył się podczas działań wojennych, ale co tam. Zawsze mogę zrobić sequela. Odprowadziłem ją do chaty. Znów skorzystałem z pomysłów mojego kumpla Larryego. Całus był długi i namiętny. Teraz się przekonałem, że misja zakończyła się pełnym sukcesem, a miodność gry stoi na bardzo wysokim poziomie. No cóż, co do sukcesu questu to zupełnie inne zdanie miał commander porucznik w bazie. Miałem już nawet przyciszyć głośniki, żeby nie słuchać tej zbyt długiej tyrady, ale stałem jak zamrożony. Chciano mnie nawet ponownie skierować do misji tutorialowych, lecz się nie dałem. Ciągle wybierałem opcję Campaign. W końcu udało mi się przedostać do bunkra dowodzenia. Zaryglowałem drzwi, by nikt mi nie przeszkadzał i połączyłem się sieciowo z moim nowym członkiem drużyny. Można powiedzieć, że tej nocy Internet należał do nas. Dlatego uważam, że wersja dwuplayer tej gry nie ma sobie równej, a ci którzy grają solo nie wiedzą co tracą. Przynajmniej tutaj projektanci nic nie schrzanili. Podobno jeszcze lepsza jest wersja multiplayer, ale coś mi się widzi, że jest o wiele bardziej trudna. Trzeba stosować zupełnie odmienną strategię, a zbyt wielu śmiałków już po drodze ekstatycznie poległo. Przechodziłem w rzeczywistość wirtualną tzn. kładłem się spać jak mówią niektórzy wiedząc, że za kilkanaście dni być może będę musiał sprzedać coś z city improvements, jeśli dalej będę tak przeholowywał z wydatkami na telekomunikację. Ale ryzykować było warto. Niemniej jutrzejsza partia zapowiadała się jeszcze ciekawiej. * niepotrzebne skreślić (można nic nie skreślać) |
O Księżach! :D
Ksiądz odprawia drogę krzyżową. Przy piątej stacji podbiega do księdza gosposia i szepce: - Proszę księdza, przyjechali z wydziału finansowego! To bardzo pilna sprawa! Niech ksiądz przeprosi wszystkich i przerwie drogę krzyżową! Ksiądz szepce do kościelnego: - Poprowadź za mnie dalej drogę krzyżową. I tak wszystko przeciągaj, żebym zdążył wrócić na zakończenie! Księdzu spotkanie z urzędnikami zajęło więcej czasu niż przypuszczał. Po jakimś czasie wbiega do kościoła w nadziei, że zdąży na ostatnią, czternastą stację drogi krzyżowej. Nastawia uszu i słyszy głos kościelnego: - Staaacjaaa dwuuudziieestaaa piąątaa! Szymon Cyrenejczyk poślubia świętą Weronikę! Idzie ksiądz przez las, patrzy, a tam na gałęzi siedzi łaska. Łaska mówi: - Co ksiądz? A ksiądz: - Co łaska. Młody ksiądz przekonuje Einsteina o wszechmocy Boga. Einstein zadaje pytania: - Czy Bóg może stworzyć ooolbrzymi kamień? - Oczywiście! - Czy może go podnieść? - Bóg jest wszechmocny!! - A czy może stworzyć kamień, którego nie podniesie? Wchodzi do fryzjera ksiądz. Ten go przystrzygł i mówi: - Od duchownych nie biorę zapłaty! Na drugi dzień ksiądz przysłał mu paczkę kubańskich cygar. Następnego dnia do fryzjera przyszedł pastor. Fryzjer zrobił swoje i mówi: - U mnie duchowni nie płacą. Wieczorem pastor przysłał mu wspaniały koniak. Trzeciego dnia zjawił się u fryzjera rabin. Fryzjer przystrzygł to co u rabina przystrzyc można (pejsy i broda nie mogą był przycinane) po czym powiedział o panującej w jego zakładzie zasadzie. Na drugi dzień rabin przysłał do niego swojego kolegę - innego rabina. Spotyka się wieczorem dwóch księży, z których jeden narzeka: - Dziś przy konfesjonale był taki galimatias, że naznaczając pokuty zapomniałem o udzielaniu rozgrzeszeń. Do spowiedzi przychodzi kobieta: - Proszę księdza uprawiałam miłość francuską, wiem, że zgrzeszyłam i bardzo tego żałuję... - No tak, pierwszy raz spotykam się z tym grzechem. Czy może pani przyjść jutro po pokutę? - Tak mogę. Spotkał się ksiądz wieczorem z księdzem proboszczem i pyta: - Księże proboszczu, ile ksiądz daje za miłość francuską? - Przeważnie 50 dolarów, ale Ty możesz się targować... Ksiądz przed kazaniem polecił w pierwszym rzędzie usiąść dziewicom, w drugim rzędzie kobietom, które nie zdradziły swojego męża, w trzecim tym, które zdradziły raz, w czwartym dwa razy, w piątym... - Słyszałaś ten dowcip?? - Nie.. - Musiałaś stać za daleko!! Polska, rok 1999: Siedzi facet przed TV i strasznie zdenerwowany przełącza programy: Pierwszy kanał: msza święta... Drugi kanał: transmisja na żywo pasterki z Watykanu... Trzeci kanał: transmisja z chrztu 35 dziecka Wałęsy... Gość denerwuje się coraz bardziej bo chciałby obejrzeć coś normalnego. Czwarty kanał: film pt. "Jak to Maryja została dziewicą" Piąty kanał: siedzi ksiądz i mówi: "I czego palancie przełączasz kanały?!!!" Księdzu ginęła mąka. Podejrzewał organistę, więc postanowił dobrać się do niego podczas spowiedzi. Podchodzi organista Antek do konfesjonału, a ksiądz bez wstępów pyta: - Nie wiesz, kto mi mąkę kradnie? - Co ksiądz mówi? - Kto mi mąkę kradnie? - Tu nic nie słychać - odpowiada sprytny organista. - Co ty opowiadasz! - Zamieńmy się miejscami, to zobaczymy. Zamienili się miejscami. - A nie wie ksiądz, kto zaleca się do mojej żony? - pyta Antek. - Rzeczywiście, tu nic nie słychać. Jedzie sobie ksiądz samochodem. Zatrzymują go dwaj policjanci: - Dokumenty, proszę! Ksiądz im daje dokumenty. - Proszę otworzyć bagażnik! Ksiądz otwiera. - Co ksiądz wozi? - Bojler do zakrystii. - Hmm.. Niech Ksiądz jedzie. Po chwili, policjant pyta się kolegę: - Ty! co to jest bojler do zakrystii? A drugi: - Nie wiem, to ty chodziłeś 2 lata na religię. Powódź w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludności. Wojsko puka do kaplicy: - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi! - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską. Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii. Podpływają motorówką: - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi! - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska. Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy. Podpływają znowu. - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi! - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska. Piętnaście minut i ksiądz już z wyrzutami u Pana Boga. - Panie Boże, no jak tak można? Swojego wiernego sługę zawieść? A tak wierzyłem w Opatrzność... - Kretyn!!! Trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem!!! W małej wsi ksiądz rozmawia z parafianką: - Doszły mnie słuchy, córko, że wczoraj wieczorem ktoś u was straszliwie przeklinał. Tak nie można, dzieci się gorsza, a jaki zły przykład dla sąsiadów. - Bardzo przepraszam, ale właśnie wybieraliśmy się do kościoła i mój stary nie mógł znaleźć książeczki do nabożeństwa. Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, ze zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Na budowie słychać okrzyk: - Franek, podaj kurwa tą cegłę! Przechodzący ksiądz zwraca uwagę: - Może tak delikatniej... - Dobra - Franek, podaj kurwa cegiełkę! Do przedziału wagonu kolejowego wchodzą trzy osoby: kobieta, młody mężczyzna i ksiądz. Zaczyna się długa podroż, więc aby skrócić czas wszyscy wyjmują gazety, traf chciał, ze takie same i zaczynają rozwiązywać krzyżówkę W pewnej chwili odzywa się kobieta: - Czy któryś z panów może wie, co to może być: 7 pionowo, cześć ciała kobiety, na piec liter, pierwsza "p", ostatnia "a". - Pięta - odpowiada chłopak. - Eeee... czy ktoś z państwa ma gumkę? - pyta ksiądz. Dziadek spowiada się w kościele. Ksiądz udzielił mu już rozgrzeszenia i puka w konfesjonał: - O, kurwa, ale mnie ksiądz przestraszył! Przed bramą nieba staje ksiądz i kierowca autobusu. święty Piotr mówi: - Ty kierowco do nieba, a ty księże do czyśćca. - Ale czemu tak? - pyta ksiądz. - Bo widzisz, jak ty prawiłeś kazania to wszyscy spali, a gdy on prowadził autobus to wszyscy się modlili. |
Odzywki, powiedzonka itp :p
Nie pchaj palca, gdzie drugiemu niemiło. Co z niego za baca, jak owiec nie maca? Kij ma dwa końce, ale proca trzy. Z taką twarzą to tylko do zakonu. Nie ma balu bez metalu. Raz na wozie, raz w radiowozie. Wyglądasz jak bomba po remoncie. Masz śmiech jak kornik na odwyku. Mózg ci staje czy o drogę pytasz. Wyglądasz jak pchła po depilacji. Co tak merdasz rzęsami? Z czego rżysz? Siano poczułeś? Nie rozmawiam z tymi, co piją wodę z sedesu. Wyglądasz jak pierdnięcie bizona. Patrzysz na mnie, jakbym ci babcię zbałamucił. Niedaleko pada skin od glana. Mówiłeś coś, czy ci trampek skrzypi? Która godzina, bo mi się piasek wysypał z klepsydry? Co ci się tak mordka cieszy? Ruszasz się jak do odpowiedzi z matematyki. Wyglądasz, jakbyś żywił się fitoplanktonem. Śmierdzisz dziś przyjemniej. Jesteś czerwony jak dupa pawiana. Wyglądasz jakbyś cnotę stracił. Zgłoś się do renowacji pryszczy. Wpadłeś jak lizak w sraczkę. Wyglądasz jak mól po wymiotach. Wyglądasz jak dojarka po wypadku. Ale ci fajnie zęby próchnieją. Chyba cię guma w majtkach ciśnie. Jesteś tak gruby, że łatwiej cię przeskoczyć niż obejść. Nic, co gołe, nie jest mi obce. Turlaj dropsa. Mamy dzięki kręgosłupom stałą łączność głowy z dupą. Masz przyspieszenie jak po laksygenie. Siedzisz jak resztki faraona. Mówisz jakbyś chlapnął setę i nie zagryzł. Ale śmierdzisz! Hodujesz pot w kostkach? Wyglądasz jak wkurzony Chopin. Nie strzelaj pryszczami. |
Teleduperela "Kla(u)n"
Odcinek 1-czyli: Rysiek! Czy ciebie to na kreskę robili? (W domu u Pawła i Krystyny) Ola: Tata, zdałam ten egzamin do liceum im. Skarpetek Adolfa Hitlera! Paweł: Jak to? Przecież to drugie najlepsze liceum w okręgu mazowieckim!! Ola: Tak ale jak się wie komu dać i co gdzie wziąć.... Paweł: A o co Cię jeszcze na ustnym pytali? Ola: Aaa o takie tam duperele... ilu się żydów zmieści w piekarniku o wymiarach 20 na 60cm...ile mydła powstanie z żyda ważącego 23kg. Paweł: No tak a ty z matmy ledwie 4+ miałaś... Ola: Tata ja się dobrze znam na matmie a najlepiej na geometrii i udowodniłam dyrciowi że tak jest... Paweł: Jak??? Ola: No...linia prosta o długości 19cm wchodzi aż po same migdałki!!! Paweł: Ale ty masz wycięte migdałki... Ola: I tak mi się zdawało że to płuca... Paweł: A jak na ustnym z polskiego? Ola: Aaa pytali mnie o analizę Mein Kampf ale to wiedziałam przecież byłam na przedstawieniu z 10 razy... Paweł: A w jakim teatrze to grają?? Ola: Chyba w Żydowskim... Paweł: A poza tym o coś Cię jeszcze pytali? Ola: Tak. Jak często się podmywam, dlaczego używam tamponów i czy ich wyciąganie sprawia mi przyjemność, czy jestem za podwiązywaniem jajników. Paweł: A jesteś? Ola: Ula podwiązała... Paweł: I co? Ola: I jej się supeł zawiązał.. Paweł: Dobrze córeczko że zdałaś tylko nie puszczaj się zbyt często bo pomyślą że jesteś kujonem.... (DOM RYŚKA I GRAŻYNKI) Rysio: Grażynko napadli mnie w taksówce! Grażynka: A mówiłam żebyś nosił gaz? Rysiek: No i nosiłem. ..tylko przekręciłem go nie w tą stronę i psiknąłem sobie w oczy, potem nic nie widząc rozmazałem na pasach jakieś pierdaki z podstawówki i jakąś staruszkę która chyba nie miała fantazji po zaraz padła martwa...i kontynuowalibyśmy dalej te derby ale nas milicja zgarnęła jak zwolniliśmy z życia faceta sprzedającego szczypiorek...ale i gościowi się dostał mandacik za zaśmiecanie organami trawnika i za szybką jazdę po chodniku na jelicie cienkim...A mnie wzięli do radiowozu i...dobrze że te chrupki tam były bo bym z głodu umarł...ale po krótkim przesłuchaniu wypuścili mnie do domu na obiad. A tego co chciał mnie napaść to odwieźli na intensywną terapię. Grażynka: Tak się w wypadku poturbował? Rysiek: Nie policjant za mocno mu wytłumaczył że pała wcale nie jest taka giętka jak on na ''13 posterunku'' widział bo do środka ołów leją..... Grażynka: I co zrozumiał? Rysiek: Nie, i mu musieli w praktyce tłumaczyć dając 45 pał w plecy ale on powiedział ,że go to nic nie boli bo za drugim ciosem zwichnęli mu kręgosłup, więc dali mu 12 w łeb i dopiero jak mu czaszka pękła i zobaczył własną lewą półkulę prawym okiem to zrozumiał..... Grażynka: O tak apropos! Mamy dziś na obiad móżdżek! (Przybiega Maciuś) Maciuś: Mamo dostałem 5 z polskiego!!! Rysio: No i co się tak cieszysz? I tak masz downa i umrzesz w wieku 30 lat!!!!!! Maciuś: Mama a tata mnie przezywa!!! Grażynka: Ryśku ty się nie nabijaj z niego tylko spójrz na siebie! Wyglądasz jakby ci ktoś potasował DNA!!! Maciek: A co to jest DNA? Grażynka: Tatusia głupota nie ma DNA!! Rysiek: A twoja pizda ma? Grażyka: Spytaj kocia pyto Zenka, bo on ma przynajmniej czym sprawdzić... Rysiek: A ja to kurwa nie mam? Grażynka: Tym co ty masz w gaciach to mi nawet do mniejszych warg sromowych nie dosięgasz!!! Nie mówiąc już o łechtaczce... Maciek: A co to jest łechtaczka? Grażynka: Idż się pobaw synku z Bożenką w doktora a na pewno znajdziesz.. (Po 10 minutach) Bożenka: Mamo a Maciek włożył mi między nogi długopis i nie może go wyjąć!!!!!!!!! Rysiek: Mój oryginalny długopis PARKERA??? Dałnie pieprzony przez stado napalonych dziobaków !! To był mój ulubiony długopis! Dajcie rękawicę muszę go stamtąd wydobyć!... Co to jest? Grażynka: To moja spinka do włosów ta z bursztynem co miał w środku muchę ścierwnicę!!! Pamiętasz ją Ryśku?? Tyle lat jej szukałam!.....O jest i moja maszyna do szycia...i...Przepraszam , a kim Pan jest?? Rysiek: Jest mój klucz francuski i zdjęcie z 6 klasy podstawówki... Piękne zdjęcie na pożegnanie 6 klas...O jest długopis... A nie to jakiś narząd wewnętrzny, chyba śledziona... Grażynka: Długopis już wypadł!! Przestań już grzebać bo mi dzieciaka wypatroszysz!!! Chodż zrobię ci kanapki! Maciek: Mamo, Nie znalazłem łechtaczki! Rysiek: A gdzie szukałeś? Maciek: W szafie, pod łóżkiem i w zabawkach ale nigdzie jej nie było!! Grażynka: Jesteś taki sam jak ojciec... w czasie nocy poślubnej szukał mojej w nocnej szafce i w chlebaku!!! Rysio: Z tego wynika że Kasia ją wzięła zamiast smoczka i teraz ssie... A może ty Grażynko mi do buzi weźmiesz co? Grażynka: Żebym sobie szkliwo z zębów pościerała????? (Wchodzi Zenek) Zenek: Cześć wiochmejkerzy! Zagoiła mi się ręka po tym oparzeniu! Rysiek: Maciuś! Przynieś tatusiowi benzynę i zapalniczkę bo wujek jest w za dobrym humorze... Maciuś: A gdzie stoi? Rysiek: Na półce w kredensie..... Grażynka: -HEP- to nie była śmietanka do kawy? Rysio: A była w pojemniku po śmietance? Grażynka: Noooooooo!!!!!!!! Rysiek: To nie była śmietanka ani nawet benzyna!!!! To była moja sperma! Do banku spermy. Musze spłacić kredyt za pralkę i mikrofalówkę a jedyne co mam w nadmiarze to właśnie sperma Grażynka: Nie przyjmą ci jej..... Rysiek: No? Grażynka: Bo ty ją rozcieńczasz wodą...... Rysiek: Sama mówiłaś ze wolisz rozcieńczaną i z limonką...... Grażynka: To gdzie jest benzyna? Rysiek: W pudełku po maśle! (Nagle krzyk z pokoju dzieci...) Bożenka: Mama a Maciek mnie podpala!!!!!! Grażynka: Synku nie podpalaj siostry bo cię włożę do mikrofalówki i ustawię szybkie rozmrażanie! Bożenka: AAAAA! Mama on to nadal robi! Rysiek: Synu tylko nie marnuj całej benzyny bo wujek Zenek też chce się dogrzać... Maciek: Mama a Bożenka zmieniła się w węgielek i strasznie przy tym śmierdzi!!! Grażynka: To wynieś ją do piwnicy i postaw przy piecu na zimębędzie jak znalazł do spalenia Rysiek: Maciek ty płaskoryju pieprzony przez sztuczną szczękę własnej prababci! Dawaj denaturat zamiast taj benzyny, bo wujek musi być po playboyu w domu by zaspokoić ciocię!! Maciek: A czym on ją zaspokoi? Zenek: Jak się z tą denaturą zaraz nie pospieszysz to twoim łbem! Grażynka: A mówiłam ze Maciek to kutasi łeb??? Maciek: A przecież tata mówił ze ciocia jest płytka jak rzeka okresowa a moja główka jest spora..... Rysio: Grażynko czy nie za ścisło zawiązałaś Maciusiowi muszkę pod szyją? Bo mu się coś główka powiększyła ....a poza tym Maciuś ma ostatnio takie dziwne fantazje erotyczne to chyba znaczy że mu się burzą hormony co? Ja też kiedyś tak miałem. Grażynka: Dokładnie wczoraj jak wypił piwo i chciał abym udawała niewolnicę Izaurę a on będzie Leoncjo i będzie mnie bił szelkami Maciusia......a potem się zamienimy. Maciek: Tak? Teraz to chore fantazje a jak wczoraj oglądaliśmy "Maximum Perversium 11" - doktor Lubicz i pielęgniarki w fontannieTo było normalnie? A teraz fajfusie zboczony chore fantazje? Zenek: A to był ten odcinek jak w pozycji "na świstaka i sreberko" facet robił loda kobiecie po kuracji hormonalnej? Maciek: Nie to było w 10 części.... w 11 w pozycji na"World Trade Center" facet latał swoim boingiem i przeleciał 9 wieżowców.... Zenek: Widzę że tego spirytu się nie doczekam więc spadam......aha nie mówcie mi po imieniu ok? Rysiek: Dlaczego? Zenek: Bo zapisałem się do klubu "AA" i jak na prawdziwego anonimowego alkoholika mam pseudonim: Lubieżnik z Bemowa, ładny prawda? Grażynka: Śliczny, kto ci go wymyślił? Zenek: Danusia oglądała właśnie 997 i taka ją wena twórcza napełniła że wymyśliła jeszcze pseudonimy dla całego klubu.... nawet dla Ryśka zostało jedno: Pedofil z Saskiej! A tak apropos Danusi muszę już lecieć bo już jej się wyczerpały baterie w wibratorze do masażu prawie całego ciała kupionego w telezakupach "Mango" za jedyne 99,99991 zł + wat + podatek od nieruchomości + 2zł. I dali do tego zupełnie gratis podkładkę pod mysz z Danutą Rinn! Coooooool nie? (w domu u Moniki) Daniel: Te matka! Właściwie to fajnie jest mieć tego adidasa wiesz? Monika: Czemu?? Daniel: Jadę dziś autobusem i nagle słyszę: "Bilety do kontroli!, nie?". A ja na to, że ja mam darmowy, nie? A on na to pyta, czy mam legitymacje emeryta rencisty albo kombatanta, nie? A ja mu mówię że mam adidasa i jak nie da spokoju to mu go sprezentuję, nie? A on na to mówi. że on ma w domu Britney Spears i posuwa ją codziennie......nie? To ja wziąłem i jego posunałem.......wyrwałem chwasta!!! Monika: Zapakowałeś go w dupsko przy wszystkich? Daniel: No! U nas w Ameryka to nikogo nie dziwi! Monika: Ale tu jest Polska i dzieciak posuwający w dupsko kanara w tramwaju w godzinach szczytu może kogoś wpędzić w kompleksy........nie rób tak więcej synku! Daniel: Sorry......a mogę walić konia na balkonie? Monika: Też nie! Nie wolno ci też Jeść frytek odbytem, grać w baseball koszem na śmieci ani dłubać w nosie stojąc koło Mcdonaldsa szczególnie kiedy jedzą Big Maca!! Daniel: Chora ta Polska.......a co tu wolno mi zrobić? Monika: Możesz tu spokojnie deptać trawniki, nikt cię tu nie zastrzeli za to, możesz też grając w Tomb Rider 4, słać wiąchy i nikt cię za to nie podpali jak Steva w Ameryce..... Daniel: No to mi się podoba! Ale zmieńmy temata......chciałbym ci przedstawić moją dziewczynę nazywa się Kryminalna Jarasija! I już zdążyła mi obciągnąć ptaka! Monika: Bez zabezpieczenia??? Możesz ją zarazić aidsem!! Daniel: Tak? A jak ta szerokoustna peja zaraziła mnie w czwartek syfilisopodobną opryszczką narząda płciowego to było dobrze?! Monika: No, nie..... Daniel: Ale ja byłem litościwy i dałem jej do dzioba w foliowym woreczku ale zapomniałem wyjąć z niego kanapki i mnie ruchawica w jądro użarła!!!! Monika: I co? Daniel: I teraz jestem nie tylko prawo ręczny ale i prawo jajeczny....... Monika: Nie martw się synku Bogdan nie ma dwóch a popatrz jak wesoło mówi "bankowy"!!! szkoda tylko że wyłysial...... Daniel: Jak on te jądra stracił?? Monika: Jedno to jak szedł po plaży nudystów i sobie niechcący przydeptał... a drugie to jak wszyscy....w Wietnamie! Daniel: Oooo to powinien dostać medal! Monika: Dostał, Puchar Eunucha'89 i w nagrodę fajny breloczek z dyndającymi jajkami i tekstem: "Nie płacz kiedy odjadę!" Daniel: Kól! A co u ciebie w butiku? Monika: Moja kolekcja "Zima-lato 2000"robi zawrotną karierę!!! Daniel: A co się na nią składa? Monika: Aaa....Lekkie i przewiewne suknie z drelichu, dresy galowe, za krótkie spodnie z za ścisłymi krawatami i tytanowe buty wzmacniane żelbetem.... Daniel: I z tym szajsem jedziesz do Kenii? Monika: Nie do Kenii tylko do Etiopii! Te etiopskie modelki są szczupłe, więc ładnie będą wyglądać w moich ciuchach.... a poza tym zamiast forsy dam im ciastko z kremem i będą miały wyżerkę na 3 miesiące dla całej wioski...... Daniel: A ile tych modelek jest? Monika: 20! Daniel: O! To tyle samo ile w paczce papierosów! Monika: A tych modelek w takiej paczce mieści się 34! cdn |
(W domu u Eli i Jerzego)
Dziadek: Wy mi tu nie wmawiajcie że mam alzheimera!! Ela: Tato a kto ci wmawia? Dziadek: Co wmawia??? Co z tym obiadem?! Ela: Będzie za pół godziny. Zacierkowa! Dziadek: Co za pół godziny? Przecież ja nigdzie nie jadę!! Ela: Tato weź witaminki, na główkę... Dziadek: A nie mówiłem że mi tego alzheimera wmawiacie??? (Wpada Jerzy) Jerzy: Hurra!! Udało mi się sprzedać jeden filtr do wody!!! Ela: Komu? Ten szmelc? Jerzy: Szmelc?! To zrób lepszy! Kupiła go Beatka, dzięki czemu pojedziemy na wycieczkę do Azerbejdżanu! (Schodzi Beata) Beata: Tato jesteś pewien, że ten filtr nadaje się do dializowania Jasia? Jerzy: No pewno! Przecież usuwa wszystkie zanieczyszczenia nie? Beata: A jak ja mam mu to zamontować? Jerzy: Zaraz wezmę z garażu nożyce do cięcia blachy i młotek i ci pomogę! (Poszli na górę....) Beata: Tata a co Jasio się taki płaski zrobił?? Jerzy: A wlałaś tą krew z wiaderka? Beata: A to trzeba? Jerzy: Nie kurwa! Nie potrzeba! Matka zrobi z tego lemoniadę poziomkową!!! Pokaż....Jezu! Matka mamy w rodzinie drugiego Picassa!! Beata: Czemu? Coś źle? Jerzy: Tak! Od kiedy to na plecach pęcherzyki płucne wystają, a kolana są pod brodą, nie mówiąc już o oku zamiast pępka i pępka zamiast palca u stopy i co robi tu ta śledziona ? Ela: Chodźcie na obiad mamy dziś wołowinkę od wściekłej krówki i mizerię z kalafiorka!!! (Schodzi na dół dziadek) Dziadek: Jerzy widziałeś? Ktoś przyniósł Jasiowi jakąś lalkę, taką wielką jak on...tylko jakaś taka beż powietrza była, więc chciałem ją napompować i wtedy pękła.... Beata: Dziadek! Ty kombatancie spod Grunwaldu! To był Jasio!!!! Dziadek: Tak? To chciałbym wyrazić głęboki żal i smutek który pozostał w moim sercu i.....to ja może posprzątam ten bałagan na górze co? Jerzy: Tylko niech ojciec zacznie od ścian bo jak zaschnie to zębami tego nie doszoruje!!! (Wchodzi Michał chwiejnym krokiem..) Michał: Tata ja chodzę!!! Jerzy: Ja też i nie robię z tego sensacji.... Michał: Ale ja wcześniej jeździłem na wózku a ty nie! Jerzy: Ale ja pampersie obsrany jeździłem "maluchem" i mi było trudniej bo miałem kolana pod brodą i nie mogłem słać kurw na innych kierowców szpanujących tymi pierdolonymi zachodnimi autami!! A ty sobie tym najnowszym modelem wózka inwalidzkiego z przyczepką, wspomaganiem kierownicy i klaksonem w pedałach o charakterystycznym dźwięku posuwających się nietoperzy, popierdalasz po całym pokoju z nadmierną prędkością, cud że ci nikt jeszcze mandatu nie wlepił!!!! Jak będziesz tak pędził to któregoś dnia jebniesz w kredens i se zwichniesz kręgosłupa i nici z zawodów pływackich i mistrzostw kraju w ringo! (Dzwoni telefon) Beata: Halo? Doktor Sroka?.....yyyyy Wrona! przepraszam! Słucham? Co? Jak to umarł? To jak go niedojone wieprze operowaliście?!! Dobra, zaraz będę! Dziadek: Co się stało? Beata: Piotr wyciągnął kopyta! Bo okazało się że zapomniał jak kiedyś oddał nerkę dresom na Stadionie X-lecia. bo nie miał zegarka i jak mu wycieli drugą, tą dla Jasia to się wykończył! Jerzy: I co teraz? Beata: Jadę do szpitala podobno można się zapisać na pozostałe organy Piotra zanim sępy i kruki się zlecą....Zapiszę dla nas płuco i trzustkę co? Dziadek: To mnie zapisz na wątrobę Jerzy: Przecież ojciec ma Alzheimera, ojcu nowy mózg jest potrzebny! Dziadek: A tak zapomniałem że go mam masz rację, Beatko zapisz mnie na mózg! Ela: To wątróbkę zrobimy na kolację...możesz też się zapisać na mostek to w sobotę krupniku ugotuję albo fasolowej! I jak będziesz wracać to kup 4 kilo kartofli dżogurt bananowy dla dziadziusia, co? Beata: Jak nie zapomnę to kupię...papa Dziadek: Albo mi się zdaje albo ta suka mnie przedrzeźnia! (W gabinecie u Pawła) Koziełło: Paweł skoczymy dziś na golfa? Paweł: Chodzenie na dziwki już mi się znudziło! Znam wszystkie pozycje i chwyty..... Koziełło: A może tenis? Paweł: Gej kluby też mnie znudziły, wszędzie pacjenci w wąskich spodenkach z pejczami, skórzanymi skarpetkami i w tych maskach z ceraty w kształcie twarzy Leszka Millera oraz w obowiązkowej fryzurce a'la Muhammed Ali! Koziełło: To może chodźmy na zakupy co? Pochodzimy po butikach w ekskluzywnej dzielnicy Praga-północ co? Paweł: O to jest to! Po niczym innym nie śpi mi się tak dobrze jak po zwiedzeniu sklepów naczelnych peda...projektantów mody radzieckiej!! Koziełło: Mnie też nic tak nie podnieca jak oglądanie żakietów w groszki albo spódnic z tym kultowym analnym wcięciem koło kostki.... Paweł: To co jesteśmy umówieni? Koziełło: Ok. O! Tak apropos jak Ola zdała egzamin do tego liceum im Himlera? Paweł: Hitlera! Skrobanko! Hitlera, no pewnie Ola to zdolna i szeroko ustna dziewczynka! Koziełło: Po tatusiu? Paweł: A mam ci zrobić wycinanie migdałków przez odbytnicę metodą kanałową? No! Zdała na piątkę z minusem z matmy. Ten minus to za to bo się zakrztusiła na ułamkach dziesiętnych.......Ale dalej to poszło jak po maśle. Chyba użyła masła jak jej kazałem bo potem nie będę jej pożyczał wentylatora żeby sobie cipę schłodziła bo ją piecze..... (W szkole u Oli) Artur: I co Ola zdałaś? Ola: No pewnie ja bym nie zdała? Nie po to tyle u ciebie ćwiczyliśmy żebym oblała! A ty? Artur: U mnie też gładko weszło.....yyyyy....znaczy poszło! Tylko na ostatnim były kłopoty bo mi profesor od geografii okulary zbił... Ola: A co się tak rzucałeś? Artur: To on się rzucał nie mógł trafić. Krzyczał tylko szerzej i szerzej!! A ja już miałem tak szeroko że mi mogli czajnik z gwizdkiem włożyć a ten spermożuj nie trafił ale jakoś zdałem na 4-...... Ola: To super! Masz u mnie stosunek! O idzie Ula! Ty. a co ona takim dziwnym krokiem idzie? Ula: Cześć wszystkim! Zdaliście? Bo ja tak, ale trochę się zaskoczyłam bo myślałam że te egzaminy to jakieś inne będą a oni mi mówią że to egzamin który sprawdza przystosowanie i wiedzę o świecie współczesnym!! Ola: A o co cię pytali? Ula: Czy czytałam "Przygody Tomka Sawyera" i jak to wpłynął na moje życie seksualne a jeśli nie wpłynął to czy może znam kogoś na kogo wpłynęło, chcieli nazwisko, adres, byli tacy brutalni, powiedzieli że zabiją moją ukochaną świnkę morską Putkę a jej zwłoki sponiewierają!!! Artur: I co? Ula: Podałam Olkę.... Ola: Grrrrrrrr.....A co jeszcze? Ula: Który z bohaterów "Dzieci z Bullerbyn mnie podnieca i z która dziewczynką z tej książki najchętniej bym się przespała! Ale na pytanie "Opisz sadomasohistyczne fantazje Santiago ze "Stary złowiek i morze"" to już wiedziałam, że zdam. Sama mam podobne fantazje kiedy do kąpieli użyję płynu do kąpieli "Fa -zielone jabłuszko"!!! Wszyscy: Fajnie że będziemy wszyscy w "Hitlerze" prawda????? KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ! |
pewnie wieszkszosc to juz zna no ale moze niektorzy jeszcze nieslyszeli
Na poboczu stoi zepsuty trabant a nad nim medytuje mąż z żoną. Po chwili zatrzymuje sie Ferrari a kierowca, bardzo uprzejmy, proponuje cholowanie. Po połączeniu aut mówi: - W razie jakichs kolpotów prosze mrugnąc światłami to sie zatrzymamy. Jechali spokojnie do momentu gdy wyprzedzilo ich czerwone Lamborgini z zalotnie patrzącą w kierunku ferrari kobietą za kierownicą. Ferrari przyspieszyło. Po krótkim pościgu osiągneło prędkośc dla trampka astronomiczną. W tym czasie przy drodze w krzakach szczało dwóch policjantów. W ostatniej chwili zauważyli, wymijające ich, rozpędzone iemal do 200 km/h, samochody i jeden pyta drugiego: -Ty...Co to bylo? -Wiesz... Nie wiem... ale widzialem Lamborgini, jechalo pewnie 220/h, potem Ferreri terz jakies 200/h no i trabanta jak mrugal swiatlami ze bedzie ich wyprzedzac. |
Zagadki :D
Dlaczego wyraz „smród” pisze się przez „ó” kreskowane? Żeby się szybko rozchodził Po co bokserzy mają jaja? Żeby Gołota miał co robić Jak nazywa się najgrubsza kobieta w Japonii? Zadużo Zjadała -Jak nazywa się najlepszy francuski złodziej samochodowy? Rąbnę Mazdę Kto to jest punk? -Jest to mutacja łysego faceta ze szczotką Jak nazywa się Chińczyk, który wynalazł namiot? -Nacomi Tachata Jak nazywa się po czesku teściowa? -Szpetna maminka Co oznacza napis CD-ROM na trabancie? -Korpus Dyplomatyczny Rumunii Dlaczego uczeń odrabia lekcje w domu? -Bo na lekcji zawsze mu się nudzi Jak nazywa się znany japoński archeolog? -Mamutaszu Kała Jak nazywa się znany japoński rysownik? -Mazała pisaki Jak nazywa się szef japońskiej straży pożarnej? -Zamała Sikawa Jak nazywa się najbardziej niegrzeczny mieszkaniec naszej galaktyki? -Cham Solo Jak nazywa się chiński chemik? -Zjad Cynk -Jak nazywa się znany chiński podpalacz? -Podjaram To Jak nazywa się japońska sztuka walki? -Uciekajsi Jak nazywa się znany rosyjski piłkarz? -Zapół Litragram Z czego składa się najprostszy zestaw wypoczynkowy? -Z lichtarza i trumny Jak zginął król Zygmunt Waza? -Zbił się w kuchni Jak nazywa się człowiek który nie lubi szczupłych? -Antypatyk Po czym poznać, że Rosjanin dostał się do nieba? -Bo ktoś gwizdnął koła w Wielkim Wozie Co to jest: pierze, piecze i się kręci? -Koło gospodyń wiejskich Czym bronią się filateliści? -Seriami Jak nazywa się ubikacja w hucie? -Odlewnia Po czym poznać rosyjskiego lekkoatletę? -Po tym, że dłubie w nosie oszczepem Czym się różni nauczyciel od bandyty? -Bandyta mówi: „To jest napad”, a nauczyciel mówi: „To jest sprawdzian” W co grają początkujący idioci? -W palanta |
*****
Jedzie facet autostradą i nagle zauważa duży napis: SIOSTRY SZARYTKI DOM PUBLICZNY - 20 km Myśli sobie - dziwne - ale jedzie dalej i widzi napis: SIOSTRY SZARYTKI DOM PUBLICZNY - 10 km Może mi się coś zdaje? - pomyślał, ale jedzie a tu: SIOSTRY SZARYTKI DOM PUBLICZNY - następny zjazd 1500 m Ciekawe - myśli sobie facet - czegoś takiego jeszcze nie próbowałem, może by tam zajrzeć... Zjeżdża z autostrady, po kilku kilometrach jazdy wąską drogą dojeżdża do bramy klasztoru. Puka. Otwiera mu zakonnica w długim habicie. - Czytałem ogłoszenie sióstr... - Proszę nic nie mówić - przerwała mu zakonnica przy bramie - ja wszystko wiem... Proszę iść za mną.... Zakonnica doprowadziła go do ciężkich dębowych drzwi. Zapukała trzy razy, drzwi otworzyły się i stanęła w nich siostra w habicie, ale bez nakrycia głowy. W dłoni trzymała metalową puszkę. - Wrzuć do tej puszki 100 zł i rób, co ci każe ta siostra... Facet wrzucił stówę do puszki i zaczął iść za drugą siostrą, na początku korytarzem, potem po schodach w górę, aż doszedł do następnych, ciemnych, dębowych drzwi. Prowadząca go zakonnica zapukała do drzwi trzy razy, drzwi otworzyły się, i oczom faceta ukazała się następna zakonnica, bez nakrycia głowy i wierzchniej części sutanny. W dłoniach, podobnie jak poprzednia, trzymała metalową puszkę. - Wrzuć do puszki 100 zł i rób, co ci każe ta siostra... Facet posłusznie wrzucił 100 zł do puszki i poszedł za następną siostrą. Najpierw ciemnym korytarzem, potem po schodach w dół, aż do kolejnych ciężkich, dębowych drzwi. Zakonnica zapukała trzy razy, drzwi uchyliła inna zakonnica, już w samej bieliźnie... W dłoniach trzymała metalową puszkę, do której domyślny facet bez wezwania włożył kolejne 100 zł i posłusznie podążył za nią. Przez dłuższą chwilę szedł ciemnym korytarzem, aż znalazł się przed ciężkimi, okutymi żelazem dębowymi drzwiami. - Za te drzwi wejdziesz już sam... Ale wcześniej włóż do mojej puszki jeszcze 100 zł... Facet posłusznie włożył do puszki 100 zł i otworzył drzwi. Jego zdumionym oczom ukazał się parking, na którym stało jego własne auto... Nad ogrodzeniem wisiała duża tablica z napisem: ZOSTAŁEŚ WYRUCHANY. ODEJDŹ W POKOJU. SIOSTRY SZARYTKI. ***** Mąż: - Skąd wracasz? Żona: - Z salonu piękności! Mąż: - Był zamknięty?! ***** - Jaki jest szczyt ubóstwa? - W zimnym, ciemnym, pustym pokoju w akademiku siedzi głodny, wychudzony student i ceruje prezerwatywę. ***** Leci facet samolotem i strasznie mu się zachciało lać. Idzie więc do kibla. Męski jest zajęty, więc wchodzi do damskiego. Usiadł na kiblu, zrobił swoje i nagle spostrzegł trzy klawisze oznaczone FA, AA i ATR. Myśli, cholera spróbuje co mi tam. FA to pewnie Fresh Air, wcisnął no i rzeczywiście świeżutkie powietrze. No to kolejny klawisz AA , hm... AA to pewnie Aromatic Air. Wcisnął i rzeczywiście pięknie zapachniało. Jeszcze został ATR. Hm... myśli myśli i nic nie może wymyślić. W końcu nie wytrzymał i nacisnął. Nagle straszny ból, pociemniało mu w oczach i stracił przytomność. Obudził się w szpitalu. Stoi nad nim doktor i mówi : - Co pan robił w damskiej ubikacji to się domyślam ale jaką po cholerę pan wciskal ATR - Automatic Tampon Remove ??? **** |
Autentyczny wyklad prof. Miodka
Kiedy sie czlowiek potknie albo skaleczy wola "O kurwa!". To cudowne, lapidarne slowo wyraza jakze wiele uczuc poczawszy od zdenerwowania, rozczarowania poprzez zdziwienie, fascynacje a na radosci i satysfakcji konczac. Przecietny Polak w rozmowie z przyjacielem opowiada np.: "Ide sobie stary przez ulice, patrze, a tam taka dupa, ze o kuuurrrwa." Kurwa moze rowniez wystepowac w charakterze interpunktora czyli zwyklego przecinka, np.; "Przychodze kurwa do niego, patrze kurwa a tam jego zona, no i sie kurwa wkurwilem no nie?". Czasem kurwa zastepuje tytul naukowy lub sluzbowy, gdy nie wiemy, jak sie zwrocic do jakiejs osoby plci zenskiej ("chodz tu kurwo jedna!"). Uzywamy kurwy do charakteryzowania osob ("brzydka, kurwa nie jest", "o kurwa, takiej kurwie na pewno nie pozycze"), czy jako przerwy na zastanowienie ("czekaj, czy ja, kurwa lubie poziomki?"). Wyobrazmy sobie jak ubogi bylby slownik przecietnego Polaka bez prostej kurwy. Idziemy sobie przez ulice, potykamy sie nagle i mowimy do siebie: "bardzo mnie irytuja nierownosci chodnika, ktore znienacka narazaja mnie na upadek. Nasuwa mi to zle mysli o wladzach gminy". Wszystkie te i o wiele jeszcze bogatsze tresci i emocje wyraza proste "O kurwa!", ktore wyczerpuje sprawe. Gdyby Polakom zakazac kurwy, niektorzy z nich przestaliby w ogole mowic, gdyz nie umieliby wyrazic inaczej swoich uczuc. Cala Polska zaczelaby porozumiewac sie na migi i gesty. Doprowadziloby to do nerwic, nieporozumien, niepewnosci i niepotrzebnych naprezen w Narodzie Polskim. A wszystko przez jedna mala kurwe. Spojrzmy jednak na rodowod tego slowa. Kurwa wywodzi sie z laciny od "curva" czyli krzywa. Pierwotnie w jezyku polskim kurwa oznaczala kobiete lekkich obyczajow, czyli po prostu dziwke. Dzis kurwe stosujemy rowniez i w tym kontekscie, ale mnogosc innych znaczen przykrywa calkowicie to jedno. Mozna z powodzeniem stwierdzic, ze kurwa jest najczesciej uzywanym przez Polakow slowem. Dziwi jednak jedno -dlaczego slowo to nie jest uzywane publicznie (nie liczac filmow typu "PSY", gdzie aktorzy przescigaja sie w rzucaniu kurwami), praktycznie nie slyszymy aby politycy czy dziennikarze wplatali w swe zdania zgrabne kurwy. Pomyslmy o ile piekniej wygladalaby prognoza pogody wygloszona w nastepujacy sposob: "Na zachodzie zachmurzenie bedzie kurwa umiarkowane, wiatr raczej, kurwa, silny. Temperatura maksymalna ok. 2 st. Celsjusza, a wiec kurewsko zimno kurwa bedzie. Ogolnie, to kurwa jesien idzie". |
> > > ******
> > > > > > Kierowca TIRa wraca z trasy. Wpada do domu, wita sie > szybko z zona i > > > mowi:"Kochanie, zanim zjem obiadek, to szybko mi musisz > zrobic > > > lodzika". > > > Zonka zrobila co trzeba, koles rozwala sie na fotelu, > rece za glowe i > > > mowi: "Wszedzie dobrze, ale w domu najlepiej" > > > > > > > > > |
| Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 03:12. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.