unreal.pl

unreal.pl (https://forum.unreal.pl/index.php)
-   LOL !!! (https://forum.unreal.pl/forumdisplay.php?f=53)
-   -   [ dowcipy ] aka HUMOR DLA DOROSŁYCH!!!!!! (https://forum.unreal.pl/showthread.php?t=1146)

krzywy 03-11-2002 11:33

> Urocze napisy i dialogi zebrane i zasłyszane przez kilku Polaków
> podczas codziennej i niecodziennej tułaczki po kraju. Polska być
> bardzio dziwny kraj.
> Na ladzie w cukierni leżą ciastka a obok kartka. "Jagodzianki z
> truskawkami"
>
> Wieś gdzieś. Sklepik. W oknie kartka: "Z powodu remontu sklepowa daje
> od tyłu".
>
> W jednym ze sklepików na Ursynowie pod torebką z przyprawą curry
> zobaczyłem napis "curry-przyprawa do kur"
>
> W wypożyczalni video: Poproszę o film z życia wzięty, może być o
> Zombii albo o Wampirach
>
> Sklep typu "Warzywa, owoce, itp.." w Strzyżowie:
>
> Klient:
> - Proszę pana, czy są DŻONATANY ?
> Sprzedawca:
> - Nie, proszę pana. Ale mamy inne rodzaje DŻABŁEK
>
> K: Chciałem pożyczyć film pornograficzny
> W: A co, nie miałeś na żywo?
> K: O! Na żywo też są?
>
> Mój starszy brat wyjechał do teściów na święta wielkanocne (daleko).
> Ja na te parę dni wprowadziłem się do niego, żeby się opiekować
> rybkami, kwiatkami no i sobie pomieszkać. Brat zostawił mi pełną
> lodówkę, ale nie
> było chleba, co zauważyłem dopiero wieczorem. Pojechałem do sklepu
> nocnego. W sklepie mała kolejka. Panowie głosem mocno ochrypłym
> proszą to o Krakusa, to o Wyborową. W końcu nadeszła moja kolej.
> Mówię:
> - Poproszę jeden chleb.
> Sprzedawca:
> - Proszę?
> - Jeden chleb.
> Sprzedawca:
> - Chodzi o pół litra?
>
> Kilku kumpli urządzało imprezę, której główną atrakcją miało być
> tanie wino. Udali się po ten wykwintny trunek z plecakiem do Hali
> Kopińskiej, poprosili o 30 win, a pani ekspedientka z pełną powagą
> pyta "Otworzyć?".
>
> Hala Kopińska i targowisko przy niej było zresztą scenerią wielu
> fajnych zdarzeń. Np. kiedyś pan stojący przede mną w kolejce do
> warzywniaka wyraził wątpliwość, czy ekspedientka zważy mu jakąś bardzo
> małą ilość czegoś tam. Na co ona "Proszę pana, ja mam akademik pod
> bokiem, to ja już i jednego kartofla ważyłam!".
>
> A ze sklepu na naszej prowincji: przyszła dostawa jakichś
> zagranicznych soków, na skrzyni z butelkami był napis "FRAGILE!",
> sprzedawczyni rozpakowała soki i ustawiła na półce z karteczką : sok
> FRAGIL - 3 zł.
>
> Lato 1988, poczta w małym miasteczku. Wysyłałam starannie
> zaadresowany list lotniczy do przyjaciółki w Helsinkach. Pani w
> okienku popatrzyła podejrzliwie na kopertę i pyta:
> - Ale jaki to kraj?
> - Finlandia.
> - Jak?
> - Finlandia!
> Panienka z okienka wstała, sięgnęła jakiś zeszycik w czarnej okładce,
> zajrzała doń i autorytatywnym tonem stwierdziła:
> - Nie ma takiego kraju!!!
>
> Podobnie, ktoś wysyłał list do Papui Nowej Gwinei (do polskiego
> misjonarza), pani na poczcie uparcie twierdziła, że nie ma takiego
> kraju, w końcu po moich wyjaśnieniach odnośnie położenia kazała wpisać
> Australię, "a tam się zobaczy...."-
>
> Do muzycznego sklepiku wchodzi koleś wyglądający jak oderwany
> granatem od pługa. Drugi koleś stoi przy ladzie i ogląda kasety.
> Pierwszy podchodzi do lady, widzi co na niej leży i mówi: O, w końcu
> jakaś kaseta dla rolników. Był to Pink Floyd, Atom Heart Mother. Na
> okładce stoi krowa.
>
> Kolega pracował w sklepie z sprzętem AGD. Któregoś dnia przychodzi
> jakaś babcia i pokazując na mikrofalówkę pyta:
> - Po ile te małe telewizorki?
>
>
>
> Z pokładu samolotu PLL LOT pasażer do stewardessy:
> "Poproszę orange juice, może być jabłkowy"
>
> Podchodzę do stoiska z warzywami (prywatnego) i widzę tam czerwoną
> paprykę (tylko jeden rodzaj - innej tam nie było). Ponieważ
> kilkukrotnie kupowałem identycznie wyglądającą paprykę i bywała
> odmiana łagodna i
> ostra, postanowiłem się upewnić;
>
> Ja: Czy ta papryka jest łagodna czy ostra?
> Sprzedawczyni (a pewnie i właścicielka tego kramu): A jaką Pan chce?
> Klient nasz Pan!!!
>
>
>
>

Żartownis 05-11-2002 00:15

Przychodzi babcia do lekarza i mówi:
- Panie doktorze mam taki problem. Cały dzień popierduje
sobie, to znaczy
chciałam powiedzieć puszczam gazy. No, ale właściwie nie jest
to takie
straszne,
bo w ogóle ich nie słychać i nie śmierdzą. Powiem panu, że
odkąd weszłam do
pana
gabinetu zdążyłam już puścić 20 o przepraszam 21 razy, ale pan
i tak tego
nie
zauważył, bo one są super cichutkie i absolutnie bezwonne.
Prosiłabym
jednak by
pan mi coś zapisał, bo to takie krępujące.
Lekarz bez słowa wyciąga długopis i wypisuje receptę.
- Proszę brać te pastylki 3 razy dziennie i zgłosić się do
mnie za tydzień.
Za tydzień przychodzi babcia znowu i mówi:
- Panie doktorze! Całkowita tragedia! Wprawdzie nadal są
całkowicie
bezgłośne,
ale potwornie śmierdzą.
- No tak, jak na razie przywróciłem pani węch, teraz musimy
popracować nad
słuchem.

Żartownis 05-11-2002 00:25

Mały indiański chłopiec rozmawia ze swoim ojcem, Stojącym Bykiem:
- Tato, dlaczego moja starsza siostra ma na imię Kwiecista Polana ?
- Bo widzisz synku, została poczęta na kwiecistej polanie.
- Tato, a dlaczego mój starszy brat ma na imię Rwący Potok ?
- Bo widzisz synku, został poczęty nad rwącym potokiem.
- Tata, a dlaczego...
- E...daj mi już spokój Pęknięta Gumo.


to jest dobre :P :P :P

krzywy 05-11-2002 13:07

Wieczorem na ławce w parku siedzi chłopak z dziewczyną. Chłopak namiętnie obmacuje jej plecy. Wreszcie dziewczyna się pyta:
- Co robisz?
- Szukam piersi.
- Piersi są z przodu.
- Tam już szukałem...


Mały Szkot mówi do ojca:
- Tato, kup mi na urodziny łyżwy!
- Przecież latem nie jeździ się na łyżwach!
- To kup mi w zimie.
- Ale w zimie nie masz urodzin!


Ksiądz podczas mszy w kościele:
- Małżeństwo to tak jakby dwa okręty spotkały się w porcie.
Jeden z mężczyzn odzywa się szeptem do kolegi:
- To ja chyba trafiłem na okręt wojenny.

@/\GEL 05-11-2002 15:01

Forum Leppera :p
a co na to powiecie ? :p

krzywy 05-11-2002 15:15

kURDE TEN PALANT MA SWOJE FORUM NAWET MOZE Z TAD BIERZE INSPIRACJE DO ZYCIA LUB DO DZIALAN POLITYCZNYCH

TO JEST NIEZLU CYTAK "Mickiewicz marzyl o ksiegavh pod strzechami, nie doczekal. Polak czyta jedna na rok czy mniej. Zamiast tego internet trafil w rece rzeszy debili zalosnych, pelno jeszcze innych typu Aga na forum A. Lepper. Wyslowic sie toto nie umie, myslenie zastepuje temu bluzganie.
Czy co bogatsi dorobkiewicze funduja swoim
niedorozwinietym pociechom zabawki typu Internet? Tych nielicznych co czytajja ksiazki na Internet w Polsce raczej jeszcze nie nie stac. Klikaj w brzuszek pajacyka Aga - mowie o polskiej stronie glodu.
Stepaniak "

Beat 05-11-2002 20:26

Cytat:

Wysłane przez: @/\GEL
Forum Leppera :p
a co na to powiecie ? :p



lol!!! :D :D :D :D Kurde lepper jest idolem mojego Taty :p :D Musze go szanować. :p

krzywy 06-11-2002 09:58

> Żona: Co byś zrobił gdybym umarła? Ożenił byś się ponownie?
> Mąż: Na pewno nie!
> Żona: Dla czego nie - nie podoba ci się małżeństwo?
> Mąż: Podoba mi się.
> Żona: To dla czego byś się znów nie ożenił?
> Mąż: No dobrze ożenił bym się.
> Żona: Naprawdę? (ma skrzywdzoną minę)
> Mąż: (głośno westchnie)
> Żona: Spałbyś z nią w naszym łóżku?
> Mąż: A gdzie indzie mielibyśmy spać?
> Żona: Zdjął byś moje zdjęcia i zamiast nich wywiesił jej zdjęcia?
> Mąż: To by było chyba w porządku.
> Żona: A pozwolił byś jej grać moimi kijami do golfa?
> Mąż: Kije są do niczego, ona jest mańkutem.
> Żona: - - - cisza- - -
> Mąż: O kurwa.
>
>
>
>
>
>

Lord Pidzejus 06-11-2002 23:33

Spotyka sie dwoch Ukraincow i jeden mowi do drugiego:
- Stary, tam w Polsce to jest prawdziwe zycie, nie to co u nas.
Wstajesz rano i podaja ci pyszne sniadanko do lozka, potem sex do poludnia.
Po poludniu wykwintny obiad, szampany , desery i sex do kolacji.
Kolacja - palce lizac, a po kolacji do poznej nocy sex ile tylko pragniesz.
- No, no brzmi niezle. A skad ty to wszystko wiesz, byles w Polsce?
- Ja nie, ale moja siostra byla.

krzywy 07-11-2002 08:52

ZAZALENIE PANA PENISA
 
Ja, nizej podpisany Penis, zwracam sie o podniesienie wynagrodzenia z
nastepujacych powodów:

- Wykonuje prace fizyczna

- Pracuje na odpowiedzialnym stanowisku

- Przede wszystkim pracuje glowa

- Pracuje takze w weekendy oraz swieta panstwowe

- Pracuje w zanieczyszczonym srodowisku

- Nie otrzymuje wynagrodzen za nadgodziny i prace zmianowa

- Pracuje w zaciemnionych warunkach, o zlej wentylacji

- Pracuje w warunkach wysokich temperatur

- Niebezpieczenstwo chorób zawodowych

Penis

Odpowiedz z Dzialu Kadr:

W nawiazaniu do poruszonych argumentów informujemy, ze uwazamy je za
calkowicie bezzasadne, poniewaz:

- Nie pracuje Pan w systemie 8-godzinnym

- Ciagly Pana sen przerywaja jedynie krótkie okresy twórczej pracy

- Nie zawsze wykonuje Pan polecenia Kierownictwa

- Nie przebywa Pan w wyznaczonych miejscu, ale ciagle je zmienia

- Za czesto robi Pan przerwy w pracy

- Nie wykazuje sie Pan inicjatywa i checia dzialania, która jest wymuszan
presja i stymulacja Kierownictwa

- Zostawia Pan balagan po zakonczeniu zmiany

- Zaniedbuje Pan zdrowie i wymogi BHP, np. nie zakladajac odpowiedniej
odziezy ochronnej

- Unika Pan pracy jedna zmiana po drugiej

- Czasami opuszcza Pan miejsce wyznaczone przed ustalonym czasem

- I nade wszystko podejrzane jest to, ze przychodzi Pan i wychodzi z
pracy
taszczac dwa podejrzanie wygladajace worki

Kierownik Dzialu Kadr

Żartownis 08-11-2002 11:16

Życzenia
> >
> >
> >-w wieku 4 lat: nie sikać w majtki
> >-w wieku 12 lat: mieć przyjaciół
> >-w wieku 16 lat: posiadać prawo jazdy
> >-w wieku 19 lat: uprawiać seks
> >-w wieku 35 lat: zarabiać dużo pieniędzy
> >-w wieku 50 lat: nadal mieć dużo pieniędzy
> >-w wieku 60 lat: uprawiać seks
> >-w wieku 70 lat: posiadać prawo jazdy
> >-w wieku 75 lat: mieć przyjaciół
> >-w wieku 80 lat: nie sikać w majtki




> >
> >tak jest .....
> >Bóg stworzył osła i rzekł do niego: Ty będziesz osłem. Będziesz od rana do wieczora pracował i ciężkie rzeczy na swoich plecach nosił. Będziesz jadł trawę i będziesz mało inteligentny. Będziesz żył 50 lat.
> >Na to odparł osioł: 50 lat tak żyć to dużo za dużo. Daj mi proszę nie więcej jak 30 lat.
> >
> >I tak było.
> >
> >Następnie Bóg stworzył psa i powiedział do niego: Ty będziesz psem. Będziesz pilnował dobytku ludzi, których będziesz oddanym przyjacielem. Będziesz jadł to, co człowiekowi z jedzenia zostanie i żył będziesz 25 lat.
> >Pies odpowiedział: Boże, 25 lat takiego życia to za dużo. Daj mi nie więcej jak 10 lat życia.
> >
> >I tak było.
> >
> >Później stworzył Bóg małpę i rzekł do niej: Będziesz małpą. Masz skakać z drzewa na drzewo i zachowywać się jak idiota. Masz być wesoła i żyć 20 lat.
> >Małpa rzekła: Boże, 20 lat żyć jako klown świata to za dużo. Proszę, daj mi nie więcej jak 10 lat.
> >
> >I tak było.
> >
> >W końcu Bóg stworzył człowieka i powiedział do niego: Ty będziesz człowiekiem, jedyną racjonalnie myślącą istotą, która będzie zamieszkiwać ziemię. Będziesz używał swojej inteligencji, ażeby podporządkować sobie inne stworzenia. Będziesz panował na ziemi i żył 20 lat.
> >Na to powiedział człowiek: Boże, bycie człowiekiem tylko 20 lat to jest mało, Proszę daj mi te 20 lat, które osioł odrzucił, 15 psa i 10 małpy.
> >
> >I tak się Bóg postarał, że człowiek 20 lat żyje jak człowiek, później 20 lat jak osioł od rana do wieczora haruje i ciężkie rzeczy nosi. Potem ma dzieci i 15 lat żyje jak pies. Opiekuje się domem i je to co mu rodzina zostawi. Później na starość żyje 10 lat jak małpa. Zachowuje się jak idiota i zabawia swoje wnuki.
> >
> >I tak jest ...
> >
> >
> >--------------------------------------------------------------------------------
> >
> >3
> >> > >> REKLAMA
> >
> > Mala wloska wioska gdzies w gorach. Chlopcy graja w pilke na boisku kolo drogi.
> > Slychac krzyk matki: Fabio do domu!
> > Odp. zaraz mamo.
> >Pokazany samochod szybko jadacy po kretych serpentynach.Pilka wypada z boiska na ulice, za nia leci > maly chlopczyk (Fabio).
> >Szybko jadacy samochod wpada w wybiegajacego na ulice malca.
> >Pisk opon, brzek szkla, wrzask widzacej to matki.
> > Napis na koncu filmu:
> >
> >SzKODA FABIA.
> >
> >
> >--------------------------------------------------------------------------------
> >
> >
> > NIEDLUGO SWIETA
> >
> > CZY POMYSLALES JUZ O TYM CO ZAWIESISZ NA CHOINCE?
> >
> > OFERUJEMY BARDZO ATRAKCYJNE OPROGRAMOWANIE, KTORE ZAWIESZA SIE SAMO.
> >
> > MICROSOFT.
> >
> >
> >
> >--------------------------------------------------------------------------------
> >
> >
> >Modlitwa dla zestresowanych!
> >
> > 1. Daj mi siłę do akceptowania rzeczy, których nie mogę zmienić, odwagę do zmiany rzeczy, których nie mogę zaakceptować i mądrość, abym ukrył ciała tych, którzy mnie dzisiaj wkurwili.
> >
> > 2. Poza tym spraw, abym uważał, czy palce, które przydeptuję dziś, nie są połączone z dupami, w które może będę musiał włazić jutro.
> >
> > 3. Pomóż mi zawsze dawać z siebie w pracy 100%....:
> >
> > 12% w poniedziałek,
> > 23% we wtorek,
> > 40% w środę,
> > 0% w czwartek,
> > 5% w piątek.
> >
> >4. I pomóż mi pamiętać.....
> >
> >Kiedy mam naprawdę zły dzień i zdaje mi się, że wszyscy dookoła chcą mnie wkurwić, niech nie zapomnę, że do zrobienia smutnego grymasu potrzeba aż 42 mięśni, a tylko 4 do wyprostowania środkowego palca i powiedzenia im, że mogą mi skoczyć!

Żartownis 09-11-2002 18:51

Teleduperela "Kla(u)n"
cz2, czyli: Walmy konia przy kolacji!


(W domu Pawła i Krystyny)

Krystyna: Paweł, ty koński pomiocie, musimy pomóc Leszkowi bratu mojemu który się narodził z matki naszej zawsze dziewicy.... Przecież on w tym więzieniu za cwela robi!
Paweł: No to co ja poradzę? Przecież tam nie pójdę i nie powiem im: Panowie przestańcie zapinać w dupsko mojego szwagra pod prysznicem, bo on jest wątłego zdrowia!
Krystyna: Jesteś zabawny jak Balcerowicz pieprzący o podatku od ziemi nabytej w latach panowania Dziadka Mroza!
Paweł: Kochanie, my już nie pomożemy ale możemy mu posłać paczkę do pierdla by mu smutno nie było, co?
Krystyna: Oj Pawełku ale jesteś mądry! Co mu wyślemy?
Paweł: 12 sztuk mydełka "FA" z życzeniami mocnego jelita!
Krystyna: Wsadź se ptaka w szprychy!
Paweł: A ty cycka do sokowirówki!
Krystyna: I tak mi go za 249 odcinków amputują!

(Wchodzi Ola)

Ola: Tata! Zgwałcili mnie!!!!
Krystyna: Znowu? Czy ty przestaniesz chodzić na te zbiórki harcerskie? Jeszcze od tego w ciąże zajdziesz!!
Ola: Nie zajdę! Arek........znaczy druh Arek używa prezerwatyw ze znakiem jakości "Q" oraz rekomendowanych przez Instytut Matki i Dziecka! A poza tym mam podwiązane jajniki!
Paweł: Jak to? A kto ci podwiązał? I przestań się tak cieszyć! Sex zbiorowy może ci zaszkodzić na nerki!
Ola: Jak to? Ulka już od 3 lat się tak brzdąka i jest jej dobrze chociaż dwa razy zaszła w ciążę!
Krystyna: Jak to? I co zrobiła?
Ola: Jedna to była ciąża urojona a drugą to jej z Arturem grabkami wyskrobaliśmy!
Paweł: Jak ty zajdziesz znowu w ciąże to ci z matką zrobimy lewatywę odkurzaczem piorącym i wypieprzymy z domu!
Ola: To od kiedy mam się pakować?
Krystyna: Ty zdziro! Pieprzysz się jak królik na miedzy z każdym kto tylko ma kutasa a potem mi mówisz że w ciąży jesteś! Jak jesteś to idź do kosmetyczki!!!
Ola: Matka! Ty mnie lepiej nie wkurwiaj bo ja teraz jestem satanistką i możesz pewnego ranka obudzić się na ołtarzu Pana razem z naszym kotem! I w ogóle to w szkole się ze mnie śmieją że mój wujek to ciota!
Paweł: Bo to jest ciota!
Krystyna: Zamknij mordę ty radziecka głowico nuklearna!
Olu, wujek to nie jest ciota...on już jest cwlem!
Ola: A co to znaczy?
Krystyna: To znaczy że wujek awansował i przestał już stanowić więzienny bank spermy! Teraz robi druta tylko możnym tamtego świata: Naczelnikowi, jego zastępcy, kucharzowi i kilku klawiszom! Oczywiście woda sodowa nie uderzyła mu do głowy i nie zapomniał o przyjacielach.....
Ola: A dlaczego on się po mydło schyla?
Krystyna: Bo...bo mu wypada
Ola: Ale ten wujek to pierdoła, nie?
Paweł: A no pierdolą....yyyy to znaczy pierdoła!

(Dom Grażynki i Rysia)

Rysiek: Poszłabyś z dziećmi do ZOO? Taka ładna pogoda a Maciuś już od 4 lat nie widział słońca....
Grażynka: Ryśku ty fallusie nie skrobanego wielbłąda pieprzonego przez stado napalonych dziobaków....
Rysiek: Tak, wielbłądy będą, dziobaki też. A fallusy powinny być w terrarium ale nie jestem pewien.....
Grażynka: Posłuchaj mnie Świeżbowcu! Ja mam w domu zoo: Down który uważa że jest kuropatwą, Gówniarę którą adoptowaliśmy a teraz się okazało że to była Laleczka Chucky! A ty też wyglądasz jakbyś się z tramwajem w locie całował!!
Rysio: A na samym końcu kurwa domowa co gdacze jak kogut!
Grażyna: O ty chuju! Wojna! Idziemy do zoo! Bachory sprzątać te klocki bo wam to wszystko wypierdolę do Caritasu i będziecie się samymi kasztanami bawić!!!
Maciek: A co będziemy robić?
Rysiek: Pójdziemy do zoo!
Grażynka: Odwiedzić rodzinę tatusia i zostawimy trochę dzieci z nie pełną liczbą chromosomu Y!
Bożenka: Hurrra! A Maciek zostanie w zoo!!
Maciek: Ty nie ciesz tych głupich zębów bo dzieci z dwiema głowami też zostają!

(W Zoo)

Maciuś: Mama patrz! Ciocia Ela i wujek Knorr!
Rysio: Pomazańcu! to nie wujek i ciocia ani wujek tylko Makaki i Szympansy które rzucają.....no właśnie gównem! Matka weź mu to zetrzyj z pyska bo zaraz całe zliże....
Bożenka: Mama patrz Krokodyl!....AAAAAAAAA!
Grażynka: No i co zrobiłaś!? Krokodyl odgryzł ci rękę i ją pożarł a tu jest wyraźnie napisane: "Nie karmić zwierząt"! Więc nie drzyj się tak bo zaraz przylezie strażnik i wlepi nam mandat, który trzeba będzie zapłacić co od razu sprawi że tata będzie musiał więcej jeździć na taksówce i znowu go napadną i......
Rysiek: Grażynko a gdzie jest Maciek?
Bożenka: On poszedł zobaczyć piranie...
Grażynka: Mam nadzieję że dałnów nie jedzą bo.............

(Nagle głos strażnika)

Strażnik: Kto do rybek te padlinę wywalił? Przez te nieświeże ochłapy mogą ich rozboleć brzuchy!
Rysiek: No to Maćka mamy w plecy.....Ale sobie zrobimy nowego, ładnego, zdrowego i tak fajnie mówiącego: guguguggagauaga! Prawda kochanie?
Grażynka: Tym co ty masz w gaciach to możesz jedynie kwiatki na łące zapylać!
Rysiek: A ty....
Bożenka: Mama patrz!!
Grażynka: Bożenko! Wyjmij fiuta tego lwa z buzi bo jak strzeli to ci ciśnienie mleczaki połamie!
Bożenka: Dobrze...aaaa już za późno!
Grażynka: No to Rychu nie dostaniesz dzisiaj obiadu jak nie zarobisz na nową protezkę dla dzieciaka, bo w przedszkolu mogą zauważyć i pomyśleć ze ja w domu przemoc stosuje!
Rysiek: A dlaczego ty a nie ja?
Grażynka: Bo tak fiucie powiedziałam!! Zrozumiano czy mam zajebać?!
Rysiek:Dobra, dobra....
Grażynka: No to na co czekasz? Do roboty!
Rysiek: A może ty byś stanęła na pigalaku i zarobiła w 20 minut?
Grażynka: Ja już wyszłam z wprawy, nie miałam z kim ćwiczyć nawet klasycznej pozycji...
Rysiek: W dupe se wsadź ty aluzje!
Grażynka: To nawet dobry pomysł przynajmniej one mnie zadowolą!
Bożenka: Mama patrz Pajączek!
Rysiek: Ty penisie tyranozaura.....
Grażynka: To jest ona!
Rysiek: Ale ładnie brzmi.... to jest tarantula sycylijsko kaukaska która cię zaraz użre!
Bożenka: AAAAAAAAAAAA!
Rysiek: No kurwa właśnie! Weź ty sobie zrób wymaz z pochwy!
Grażynka: Rysiek no pomóż dziecku! Nie widzisz że ma konwulsje?
Rysiek: Nie mogę...jem watę cukrową i mogła by mi spaść! Idź ty!
Grażynka: Ja nie mogę, karmię Kasie!
Rysiek: To odklej ją od cyca i wyssij jad Bożence
Grażynka: I mam się sama zatruc? A zresztą i tak się przekręciła możesz nakarmić piranie. Tylko żeby cię nikt nie przylukał!


Żartownis 09-11-2002 18:54

Podchodzi strażnik)

Strażnik: Czy pani w podstawówce to się czegoś uczyła czy zdawała za targanie pałki dyrektorowi?
Grażyna: A to widać?
Strażnik: Tak, bo tu jest napisane: "Nie karmić zwierząt"! Czytać nie umiesz suko?
Grażynka: O co ci chodzi ty nie dokręcona nakrętko od wibratora analnego?!
Strażnik: O to, że ten koczkodan wpierdala watę cukrową......
Grażynka: Ale to mój mąż!
Strażnik: Tak? A to przepraszam pomyliłem pana z kimś innym... Dobranoc!
Grażynka: Rysiek! Skoczyłbyś na jakąś operację plastyczną bo wstyd z tobą na miasto wyjść!!
Rysiek: Czy to moja wina że jestem z wykapanego wytrysku? Mamie się ulało z buzi i jakoś doszło do zapłodnienia... Jestem nie chcianym dzieckiem zresztą nawet nie wiem czy rodzice mnie kochają chociaż Wojowniczego Żółwia Ninja na 19 urodziny dostałem, więc może?
Grażynka: Łeeeeeeeeeeeeeeee! Jakie to smutne ! Wyślij to do "Przyjacióki" może wygrasz mikser...? A twój ojciec ma nie tylko Alzheimera ale i Parkinsona że do dzioba nie umiał trafić porządnie! Poza tym to gdzie jest Kasia?
Rysiek: Widziałem ją ostatnio przy niedźwiedziach...o jest! Patrz jak się ładnie bawią!
Grażynka: Ona się z nimi nie bawi ale one nią.....teraz ją patroszą!
Rysiek: Spoko! Może to i dobrze? Jak ją wypatroszą to ją wypchamy trocinami i postawimy na parapecie albo na telewizorze. Przynajmniej będziemy ja mieli zawsze na oku!
Grażynka: Masz rację. Weź teraz kija i ją tu przyciągnij... Dobra spadamy do domu bo i jeszcze ciebie coś pożre....
Rysiek: Niech by tylko spróbowało to bym mu......AAAAAAA! Co tu robi ten tygrys? Ghgryrghryrgrhhhhyyyyyy......
Grażynka: No co byś mu? Co za kurewski dzień! kurde jak ja do domu wrócę? Nie umiem przecież jeździć. A może jednak umiem? Jak to jest prostsze od zrobienia makowca to z palcem w dupie.....

(W butiku u Moniki)

Monika: Kurwa jego w dupę zapierdolona mać! Ktoś podpieprzył mi moją kolekcję na dzisiejszy pokaz! Ja się chyba wykastruje!
Czesia: Proszę pani czy chodzi pani o te worki co je na kartofle do domu wzięłam?
Monika: Jakie worki?! To była moja kolekcja: Festyn'87! Zwalniam cię!
Czesia: Nie radzę.
Monika: Bo co mi szmato ze wsi zrobisz? Widłami mni e przebijesz czy do snopowiązałki wrzucisz, co?
Czesia: Coś gorszego. Jestem z Danielem w ciąży!
Monika: Każda z nim jest......
Czesia: Ja mam test ciążowy, pozytywny!
Monika: Daniel też jest pozytywny i co?
Czesia: Ale Daniel to nagrał na kasetę i mam ją przy sobie!
Monika: No nie ja tego kutafona wykastruje pogrzebaczem! Co tydzień słyszę o jakimś dzieciaku: a to z Anią, a to z Agnieszką a to z Markiem!.....z Markiem? No nie ten bisex jeszcze z chłopcami kręci może jeszcze Bożence bachora zrobi!
Czesia: Więc......
Monika: Masz farta, że jestem babcią bo bym cię wylała! Tylko jeszcze jedna prośba. Zakładaj na dupę czasem majtki bo mi klientów doprowadzasz do "dzikiej rzeki" a ja potem ścieram te plamy z żakietów i garsonek dobrze?
Czesia: A stanika mogę nie nosić?
Monika: Możesz! Przecież klientów trzeba jakoś przyciągać, nie?

(W domu u Jerzego i Eli)

Ela: Ojciec, do kurwy nędzy, bierz te tabletki na Alzheimera, bo ci dożylnie do fiuta podam!
Dziadek: Ale ja jestem zdrowy jak ryba!
Ela: Jak ryba z Wisły!
Dziadek: Wy się wszyscy ode mnie odpieprzcie robicie tu taki kocioł, że z tego wszystkiego nie wiem jak się nazywam!
Ela: To są właśnie objawy Alzheim...
Dziadek: Nie pieprz! Nie mam żadnego Alz...elcch...melc...?
Kurwa przez ciebie zapomniałem na co nie jestem chory!
Ela: No właśnie ta choroba na tym polega, więc weź tabletkę!!!
Dziadek: Daj ją matce...o tak a propos coś jej dawno nie widziałem wyjechała gdzieś?
Ela: Tato, mama od roku nie żyje.....
Dziadek: Właśnie ta grobowa cisza mi się nie podobała.... Tak właściwie to czemu nikt mi nic nie powiedział co? Czy ja o wszystkim muszę się dowiadywać ostatni?
Ela: Tato mówiliśmy ci z Jurkiem żebyś odwiózł mamę do prosektorium bo zaczynała śmierdzieć... Poza tym przecież byłeś na jej pogrzebie!
Dziadek: A ja myślałem że to Michał umarł....
Ela: Nie, to był pogrzeb mamy, pamiętasz już?
Dziadek: O czym?
Ela: Wsad ci w zad kozia pyto, idę siusiu!!

(Wchodzi Jerzy)

Jerzy: Dzień dobry! Co słychać w domu opieki społecznej !?
Ela: Później ci powiem, bo szczać idę.........
Jerzy: Co ojciec? Znowu tabletek nie chcemy brać, co?
Dziadek: Bo nie muszę! Wcale nie mam tego syfa!
Jerzy: No, ojciec to syfa to na pewno nie ma bo to wenera, a ojciec to chyba ostatni raz to dymał się przed powstaniem styczniowym, nie?
Ela: Jurek, nie przedrzeźniaj taty, tylko mów co u ciebie!
Jurek: Zostałem sprzedawcą roku!! Udało mi się sprzedać aż dwa filtry! Tylko, że w jednym się kapnęli że sitko miał z kadmu i rtęci i chcieli zwrócić ale nie przyjęliśmy bo szef zabronił......cieszysz się?
Ela: Zajebiście się cieszę... Gdzie jedziemy na wycieczkę?
Jurek: Losowałem z dwóch kopert, wybrałem tę zieloną i.... wylosowałem wycieczkę do .......Warszawy!!! Rozumiesz? Tygodniowy pobyt w stolicy kraju który po wejściu do Unii Europejskiej zniknie z mapy świata! W plan wycieczki wchodzą: zwiedzanie Pałacu Kultury, Dworca Centralnego, osady Rumunów nad Wisłą, oczyszczalnię ścieków wraz z nauką pływania oraz.......... możliwość podpatrzenia jak kręcą najkultowszą telenowelę Polski czyli Klan! Zajebiście nie?
Ela: Czy ty się z kutasem na łby pozamieniałeś jak sobie laskę robiłeś???? Toć my w Warszawie mieszkamy!!
Jerzy: Tak? A to ja już rozumiem dlaczego szef mi się tak dziwnie przyglądał jak tańczyłem breaka z radości.....
Ela: Ty to zawsze wiesz jak wiochy narobić... Taki z ciebie rodzinny Wiochmaker!

(Wpada zdyszana Beata)

Beata: Mamo chodź szybko!!! Jacek się najebał i zarzygał całe schody!!!

surbi 09-11-2002 22:40

Przychodzi baba do lekarza w Wigilię Bożego Narodzenia i... mówi ludzkim głosem.

Przychodzi baba do lekarza, a ten mówi:
- Niech pani przestanie tu przychodzić, bo już opowiadają o nas dowcipy!

Przychodzi baba do lekarza i skarży się:
- Panie doktorze, wszyscy mnie ignorują.
A lekarz:
- Następna, proszę!

Przychodzi baba do lekarza z betoniarką na plecach.
- Co pani taka zmieszana?

Przyszła połowa baby do lekarza, a ten pyta:
- A gdzie druga połowa?
- Obalilim z sąsiadem!

Przychodzi baba do lekarza z taczką na plecach i margaryną, a lekarz pyta:
- Co pani jest?
- Margaret Tacher.

Przychodzi zezowata baba do zezowatego lekarza, a ten krzyczy:
- Zaraz, zaraz! Nie wszystkie na raz!
- Ja nie do pana. Ja do tego pod oknem.

[SS]MHADRYS 10-11-2002 00:54

Idzie Czerwony Kapturek przez las i spotyka Wilka, który siedzi w krzakach...
- Dlaczego ty masz takie wielkie, wybałuszone oczy?
- A co nie widzisz, że sram!!??

Lekcja w szkole w czasach paleozoiku. Nauczycielka wykuwa na kamiennej tablicy pytanie: Ile to jest 2+2? Wzywa do odpowiedzi Jasia. Ten nie zna odpowiedzi i zastanawia się. Nagle słychać straszny huk i unoszą się tumany kurzu. Nauczycielka pyta surowo:
- Dzieci! Kto rzucił ściągę?!

Na budowie robotnik taszczy na plecach dwa worki cementu. Spotyka go szef i pyta:
- Nie lepiej byłoby na taczce?
- Może i lepiej, ale kółko trochę w plecy gniecie.

[SS]MHADRYS 10-11-2002 00:58

Jedzie Jony zawiedziony
do apteki po kondomy
a w aptece wielki tłum,
bo sprzedają pindelgum.
Pindelgum to taka masa,
która wchodzi na kutasa
kto nie wierzy
niech przymierzy
to nie tylko dla młodzieży
Pękła guma u kaleson
jaj wiszą jak salceson
Dupa świeci jak planeta
a huj stoi jak rakieta

````````````````````````
Ujebała misia pszczoła
- o ty, kurwo - misio woła
za te męki, za ten bóle
rozpierdole wszystkie ule

````````````````````````
wąska scieżka, koło
sracza zapierdala
wódz apacza
- dokąd idziesz wojowniku
- zapierdalam zrobić siku

```````````````````````
Przyjechali z Petesburga
Ojciec pedał, matka kurwa
Mieli synka skurwysynka
Co pierdolił jak maszynka
Mieli córkę złotopiórkę
Co zdzierała z huja skórkę

[SS]MHADRYS 10-11-2002 00:59

sex jest jak nokia (connecting people),
sex jest jak nike (just do it)
sex jest jak coca-cola (enjoy!)
sex jest jak pepsi (ask for more)
sex jest jak samsung (everybody is invited)
sex jest jak peugeot (zaprojektowany by cieszyć)
sex jest jak tpsa (łączy nas coraz więcej)
sex jest jak philips (let's make thing's better)
sex jest jak plus (zmieniamy świat na plus)
sex jest jak era (tak, tak)
sex jest jak jogobella (rozkosz extra dużego)
sex jest jak prusakolep (kusi, wabi, nęci)
sex jest jak o.b. (ok)
sex jest jak redbull (dodaje skrzydeł)
sex jest jak milka (daj się skusić)
sex jest jak mars (krzepi)
sex jest jak snickers (na co czekasz?)
sex jest jak guma orbit (zmniejsza ph w ustach)
sex jest jak margaryna kasia (pieczenie to tyle radości)
sex jest jak bmw (radość z jazdy)
sex jest jak chupa chups (musisz je lizać!)
sex jest jak kurs nurkowania jednego z poznańskich klubów nurkowych (wejdź głębiej

[SS]MHADRYS 10-11-2002 01:00

Była mroźna zimowa noc, gwiazdy migotały na krystalicznie czystym niebie. Na pobliskich pagórkach zalegał bladoniebieski od blasku księżyca śnieg. Z głębi krajobrazu wynurzał się przysypany śnieżnym puchem świerkowy las.
A w tym lesie sunął na swych saniach niezwykły gość - św. Mikołaj. Właśnie w tym momencie, jarając szluga i smagając biczem swą wierną parkę reniferów, skręcił w lewo i pomyślał: ?Tam wioska jest zapomniana, dla świętego jeszcze nieznana?. Wieś niby zwykła, niewyróżniająca się niczym. Dziesięć zagród, karczma i kościół maleńki. Na kościele krzyż przechylony, wiatr hulał ostatnio. Lecz to wszystko nie jest aż tak istotne. Otóż zawitał św. Mikołaj w owej wiosce. Dziatek tam było ośmioro. Trzy dziewki, a reszta to same chłopaczki. Gdy tylko Mikołaja ujrzały, radość nieopisana zagościła na ich twarzach.
- O znów jedzie ten fagas z jeleniami! - poinformował 6-letni Krzysio swą 3 i pół letnią siostrzyczkę Zosię.
- Nie mów tak Krzysiu! To wcale nie jest fagas, tylko św. Mikołaj. Bardzo miły staruszek! - sprzeciwiła się Zosia.
- Góvno wiesz mała! - krótko zakończył rozmowę Krzysio.
Ubrali się w ciepłe ubranka: kurteczki, czapeczki, szaliczki oraz rękawiczki i wybiegli na spotkanie ze św. Mikołajem. Reszta dzieciarni także przyszła na spotkanie z nim. Św. Mikołaj zakiepował szluga i krokiem Johna Wayne'a podszedł do milusińskich.
- Witajcie wesołe cherubinki!
- My nie jesteśmy cherubinki, stary pryku! - odparł najstarszy Krzysio.
- Tak, tak, nie jesteśmy żadne tam idiotyczne cherubinki! - potwierdziły chórem dzieci.
- Czemu tak brzydko się wyrażacie? - zdziwił się święty.
- Wydaje Ci się! - powiedział Krzysio.
- Ależ dobrze słyszałem!
- Góvno słyszałeś. Po coś tu przyjechał? Czego od nas chcesz? My nie lubimy Mikołai. - dodał Krzysio.
- Ja lubię! - wtrąciła się Zosia.
- Ty smarkata, cicho tam. Morda w kubeł. - dalej Krzysio zwraca się do św. Mikołaja - Spadaj stąd ćwoku i zabierz te śmierdzące rogacze, bo zasrają nam całe podwórze!
Św. Mikołaj przypalił następną fajkę. Zaciągnął się mocno, chwilę pomyślał, zaciągnął się jeszcze raz, znów pomyślał i tu rzekł:
- Jesteście bardzo niegrzeczni. Nie dostaniecie prezentów, ty mała też nie dostaniesz. Wkurzyliście mnie. Pieprzę taką pracę! Gdzie są wasi rodzice? Czy wy wogóle macie rodziców? Małe potwory!!
Nagle z jednej z chat wychodzą przytuleni do siebie ojciec i matka Krzysia oraz Zosi.
- Witamy św. Mikołaja! A cóż to Mikołaj taki ponury? Czyżby podróż męcząca? Prosimy do środka, niech się święty ogrzeje nim wyruszy w dalszą podróż.
- Mamo, mamo! - wrzeszczy Krzysio - A św. Mikołaj na nas krzyczy i nie chce dać nam prezentów!
- Pewnie byłeś niegrzeczny. Mikołaje to bardzo fajowi, starsi faceci. - ciepło tłumaczy Krzysiowi mama - Ale o czym my tutaj gawędzimy, prosimy do środka. Trzeba przywitać tak świetnego gościa.
Mikołaj całkowicie ogłupiony obrotem sprawy, zabrał prezenty i wkroczył do izby. Usiadł w rogu stołu przy choince. Jej zapach delikatnie smagał jego nozdrza. Chlipnął dwa łyki ciepłej herbaty i zaczął rozpakowywać swój worek. O całym zajściu z dziećmi pomyślał tak: ?To był chyba jakiś majak, lub zły sen?. Wtem usłyszał cichy szept: Wcale nie, hi, hi. Spróbował to zagłuszyć no i udało mu się. Zaczął rozdawać prezenty.
- Mam tu coś dla ciebie maleńka Zosiu, no chodź do mnie, nie bój się.
Zosia się wcale nie bała, wzięła prezent i ładnie podziękowała.
- A to dla ciebie Krzysiu! - podał prezent Krzysiowi.
- Dla tatusia i mamusi tez coś mam.
Kiedy rozdał prezenty, odpalił następną fajurę. Krzysio nawet zauważył markę papierosów św. Mikołaja i krzyknął:
- Mamo, mamo, a św. Mikołaj pali Lucky Strike?i bez filtra!
- No, właśnie czemu pan, no święty, czemu pan pali. Nie rozumiem, przecież papierosy są do dupy. - załapała temat mamuśka.
Święty się trochę poddenerwował.
- Jaram szlugi, bo lubię to robić, nie będę się każdemu tłumaczyć.
- No dobra, dobra, dobra! Nie ma sprawy! - załagodził dialog tatuś.
- Ok! - odparł święty.
Akurat w tym momencie Zosia rozpakowała swój prezent, otworzyła pudełko, a z niego wypełzła jadowita kobra.
- A, a, aaaaaaaaaaaaa! - zaczęła histeryzować.
- A, a, aaaaaaaaaaaa! - wtórowała jej matka.
- O kurwa! - krzyknął ojciec i tak samo krzyknął sobie Krzysio. Poczuł się bardzo męski, gdy tak sobie krzyknął.
- Ładny płazik, co? - zapytał nieświadomy całego zamieszania święty.
Piski małej Zosi i jej mamuśki zwabiły sasiadów, ale przestraszyły kobrę. Spękana kobra w panice ukąsiła Zosię i Krzysia, następnie czmychnęła pod łóżko. Zosia zemdlała, Krzysio zbladł. Mama doznała szoku i w amoku zaczęła szydełkować. Roztrzęsiony tatuś krzyknął:
- Wynoś się stąd ty, ty ...... - i tu się zaciął.
Jeden z trzeźwo myślących zgromadzonych tu sąsiadów zadzwonił po karetkę. Drugi po policję pomyślał, że też się może przydać. Trzeci po straż pożarną, sam nie wiedział czemu, tak jakoś spanikował. Karetka przyjechała po półgodzinie. Zosia była już martwa. Szkoda małej. Matka dalej szydełkowała, więc karetka zabrała matkę, no i Krzysia. Krzysio po ciężkiej nocy także zmarł, nie pomogła nawet najlepsza zachodnia surowica. Matka już na zawsze pozostała u czubków. Szydełkowała sobie aż do późnej starości. Jej wzory wygrywały na wielu znanych konkursach. Ojciec długo rozpaczał, prezenty wyrzucił do śmieci. Rok później założył na nowo rodzinę. Jednak gdy nadchodziły święta Bożego Narodzenia ogarniał go tajemniczy niepokój.
Zaś sam święty Mikołaj zaraz po całym zdarzeniu wyszedł przed chatę zapalił szluga, zaciągnął się raz mocno, pomyślał, zaciągnął się znowu, pomyślał i wyrzucił to z siebie w końcu:
- Jednak to nie był majak, ani sen. Schizowa ta rodzinka!
Wsiadł na swe sanie i lekko smagając biczem swe wierne renifery odjechał. Pędził wśród zaśnieżonych świerków, a księżyc oświetlał mu drogę.

[SS]MHADRYS 10-11-2002 01:02

to troche tu nie pasuje ale co tam :)
 
Ojcze Microsofcie, ktoryś jest na dysku
Święć się Windows Twój
Przyjdź update Twój
Bądź Bugfix Twój
Tak jak w Windows, tako i w Office
MSNa naszego powszedniego daj nam dzisiaj
I odpuść nam nasze piraty
Jako i my odpuszczamy naszej Telekomunikacji
I nie wiedź nas do IBM
Ale nas zbaw od OS2
Bo Twój jest DOS i Windows i NT
Na wieki wieków
ENTER

[SS]MHADRYS 10-11-2002 01:05

Mamusia powiedziala mi zebym odebral corke sasiadki z
przedszkola. Kiedy odprowadzalem ja do domu, powiedziala
zebym poszedl z nia nad rzeke nazbierac kamyczkow. Kiedy
pochylilem sie zeby podniesc taki jeden duzy, ktory jej sie
spodobal wyjela z worka na kapcie ogorek i z sila, ktorej
sie po niej nie spodziewalem zerwala mi spodnie i wepchnela
mi go w odbyt.

Pociemnialo mi w oczach, swiat zawirowal. Wyprostowalem sie
nagle i ogorek wystrzelil prosto w czolo malej. Zwalila sie
jak snopek.

Zapytalem groznie:
- Kto cie tego nauczyl?

- Moja starsza siostra! - odpowiedziala mala i zemdlala.

Naciagnalem spodnie i powstrzymujac sie ledwo od
podrapania po swedzacym odbycie wzialem mala na rece i
zanioslem do domu.

Otworzyla mi ognista 12-latka o dlugich wlosach, jej
piersi zaczely sie dopiero zaokraglac i od czasu do czasu
dochodzilo z nich ciche skrzypienie. Chcialem powiedziec, ze
jest mi bardzo przykro ale Violetta (bo tak miala na imie)
fachowo zdjela siostrze ogrodniczki i jednym ruchem
fuckowego palca sprawdzila dziewictwo malej.


- W porzadku, spadaj gogus - powiedziala i spluwajac przez
dziure po jedynce zatrzasnela mi drzwi przed nosem.

Podrapalem sie po jajach i poszedlem na piwo.

W Turystycznej opowiedzialem cala przygode Zenkowi.
Zdziwil sie bardzo ze nie znalem Violetty i jeszcze jej nie
walilem, bo "ta cizia bajecznie ciagnie fleta".
Zaczerwienilem sie wstydliwie i wyznalem Zenkowi, ze ja
jeszcze nigdy nie... walil.. tj. kochalem sie z zadna kur..
tj. dziewczyna ale za to jak mialem tego korniszona w zadzie
to mi bylo very dobrze.

Reakcja Zenka rozczarowala mnie i zasmucila. Puscil pawia
na stol bo tak sie smial. Kiedy sie juz wysmial do woli,
puscil baka, wstal i na caly glos zaryczal:

- To ty, kurwa, znaczy jeszcze prawik
jestes!!! A konia chociaz walisz???

Poczulem na sobie lepkie, drwiace spojrzenia ferajny
(barmanki, Miecia, Krychy i jej kochanka).

Powiedzialem, wsrod ciszy ktora zalegla:

- Jestes kawal chuja Zenek! Kawal
chuja i tyle!!!


Wybieglem jak oszalaly z baru i bieglem tak bez opamietania
dopoki w mojej glowie nie przestala szumiec ostatnia
zlosliwa kaskada smiechu.

Wpadlem do domu i wiecie co bylo na obiad??? GROCHOWKA!!!
Pierdolona grochowka! Z jebanym boczkiem, zasrana kielbasa i
pierdolona zasmazka. Obwiesic sie mozna.

To byla kropla, ktora przepelnila kielich goryczy.
Zamknalem sie w pokoju zlapalem mojego urodzinowego misia i
powoli wsaczalem moje lzy upokorzenia i wstydu w plusz jego
futerka. Kiedy przeszly mi ostatnie spazmy postanowilem
zaczac wszystko od nowa i byc mezczyzna.

Postanowilem zaczac od czegos niewielkiego - zwalic
konia. W tym celu wzialem najdluzsza linijke i jalem nia
okladac mojego gniadosza na biegunach. Kiedy zabolala mnie
reka stwierdzilem, ze juz dosyc. Rzeczywiscie czulem sie
lepiej.

Euforia minela jednak szybko. Poszedlem na kolacje i...
wiecie co bylo na kolacje??? KANAPKI Z SEREM! Jebanym
obrzydliwym serem! Smierdzialo to jak skarpetki jakiegos
zasranego gornika po tygodniowej szychcie. Mialem
wszystkiego dosc i poszedlem spac.

Przed snem zdazylem gorzko uswiadomic sobie, ze moje
zycie jest jak kanapka z serem zamoczona w grochowce!

Mdle, nudne i do dupy.

Jutro na sniadanie bedzie pewnie znowu ta rzygowinowata
jajecznica...

"...lizalem loda roztapiajacego sie na sutku Violetty. Wial
wiatr a jej dlugie wlosy smagaly mnie po posladkach. Siostra
Violetty stala obok cmiac Popularnego i grala na cyji jakis
rzewny kawalek kapeli podworkowej. Po udzie biegaly mi
jakies pajaczki. Zlizalem calego loda i zaczalem lizac
wzgorek lonowy Violetty, wypluwajac co chwile guziki i wtedy
z cyji wydobylo sie to okropne dzwonienie i poczulem jak
ktos z calej sily uderza mnie w twarz..."

Zobaczylem matke, ktora wyrywala mi z rak budzik i
probowala usunac dziurawego misia z moich zebow.

- Co ty wyprawiasz? Jajecznicastygnie! Spoznisz sie na
autobus. Na gielde dzis jedziesz, nie???

Zerwalem sie jak oparzony! Przed oczami ciagle stala mi
Violetta z obnazona tego... wzgorkiem a miedzy nogami stal
mi fiut i wtedy wlasnie pomyslalem sobie, ze od tej chwili
moje zycie juz nigdy nie bedzie takie jak przedtem. Z ta
mysla usiadlem do dymiacej jajecznicy z 56 jaj - PYCHA!

Ciagle rozmarzony wsiadlem do autobusu. Fiut dalej mi
stal i wtedy wlasnie zobaczylem ja, a ona wlepila ogniste
spojrzenie w moj nabrzmialy rozporek.

Czulem jak jej zaokraglajace sie dopiero piersi wydaly
cichy zgrzyt.

Z brzeczeniem podniosla sie z fotela i usmiechajac sie
zalotnie (fiut stal) podeszla do mnie i pocierajac posladki
(co spowodowalo dzwiek podobny do jezdzenia styropianem po
szybie) zapytala jak sie (a fiut dalej) nazywam?

Usmiechnalem sie przelotnie i odpowiedzialem:

- Mowia na mnie Lysy... Lysy Kon!

Rozesmiala sie szczerze i z podziwem splunela przez
dziure po lewej dwojce.

- Witaj Lysy Lysy Koniu! Jestem Violetta! Mowil ci moze
Zenek, ze ja wszystkim daje dupy co?

-...???

- No i mial racje ale nie sluchaj go. To glupi frajer a
kowboja zgrywa. Staje mu tylko jak patrzy na jajecznice na
boczku z 56 jajek.

- ChaChaCha!!! - smialem sie jak szalony! A to ci dopiero!
Potarlem sie po rozporku (ktory tymczasem troche sflaczal) i
juz wiedzialem, ze sie polubimy.

Niestety Violetta wysiadala na nastepnym przystanku bo
musiala kupic ogorki na targu.

Podrozowalem sam i wyobrazalem sobie jej trzeszczace
piersi w duzym pucharze lodow. W Katowicach poszedlem do
cukierni. O gieldzie nie bylo mowy.

Przed odjazdem pociagu poszedlem do salonu. Usiadlem przy
symulatorze wyscigow motorowych i wypbrazalem sobie, ze mkne
z Violetta po autostradzie a w baku odbija sie niebo w
oprawie jej trzeszczacego biustu. Suknia lopoce na wietrze a
jej wlosy rozwiewa wiatr. Tak wlasnie spoznilem sie na
pociag i przepuscilem wszystkie pieniadze.

Kiedy wieczorem, zamkniety w szalecie, wracalem na gape
do domu zwrocilem uwage na wierszyk nagryzmolony na
drzwiach:

"Pejzarz za oknem rozmywa pend
a ja wale cie na klozecie.
Pociong gwaltowny wykonal skret
dobrze jest walic w pociagu w lecie.

Kanar dobija sie do drzwi
Ja wlasnie stszelam minete
Muj kutas ciagle w cipie tkwi
Ten huj dobija sie do drzwi.

Ten huj do drzwi dobija sie
A ja ja rzne, a ja ja rzne."

A tuz obok jeszcze cos...

"Kto walil Tereske, niech postawi
kreske..."

Do samego Bielska naliczylem 78 kresek. Chcialbym poznac
Tereske!

I wtedy stala sie rzecz straszna. Ktos rzeczywiscie
zaczal walic w drzwi i szarpac za klamke. Zestrachany
otworzylem i...

Zobaczylem Tereske.. tfu! Zobaczylem Violette. Miala dwie
siaty ogorkow. Poczulem przyjemne mrowienie w odbycie.
Violetta troche sie zdziwila ale szybko wreczyla mi torby i
wdziecznie wyjasnila, ze wlasnie wraca z targu i czy nie
moglbym jej ich potrzymac bo musi... siku.

Wyobrazacie sobie???

Powiedziala "SIKU"... "siku" jak mala dziewczynka.
Dreszcze targaly moim odbytem. Zlapalem siatki i uprzejmie
poczekalem na zewnatrz. Violetta wyszla po chwili i
zapytala:

- Wiesz... Mama kazala kupic mi ogorki bo bedziemy zaprawiac
do sloikow i jeszcze przyjezdza ciocia Teresa na lykend...
Pomozesz mi z ogorkami?...

Skoczylem jak na sprezynie!

- Pewnie! Oczywiscie, ze ci pomoge!

Wtedy dojechalismy na nasza stacje i wspolnie dzwigajac
siatki z ogorkami podazalismy do domu...eem... Violetty!

Z ogorkami poszlo nam bardzo szybko. Podzielilismy sie
rolami i robota szla tasmowo. Potem dolaczyla sie ciocia
Teresa mimo, ze miala pomalowane paznokcie i mama Violetty
mowila, ze jej szminka pusci to pomagala i...

Praca szla sprawnie. Co chwile cos smiesznego sie
wydarzalo. A to ja ochlapalem Violette a to mala wsadzila
cioci ogorek pod spodnice a ciocia sie nie zorientowala...
Kupa smiechu.

Kiedy nadszedl koniec, Violetta zaprosila mnie do swojego
pokoju gdzie miala taka kolekcje plakatow East 17 i NEW KIDS
ON THE BOOTBLOCK, ze az dech mi zaparlo. Nie zdazylem sie
jednak nadziwic bo Violetta podsunela mi pod nos kasete
video i wskazujac na stojacy w kacie odtwarzacz z
telewizorem, zapytala czy chce obejrzec melodramat.

- Oczywiscie - powiedzialem i usiadlem na wersalce.

Violetta postawila na ladzie miske fistaszkow i otworzyla
Goplane. Przysiadla sie bardzo blisko mnie. Tak blisko, ze
slyszalem miarowe cykanie jej podbrzusza.

Zaczal sie film. O rety! Niemiecki! Alez... No nie! Ja
nigdy nie sadzilem, ze to tak... Te wszystkie ruchy i te
"Ja! Gut! JA! GUUT! Schon! Ungemotlich! Mein Schatz! Mein
lieblich! Mein..."

Nagle z gwinta wydoilem cala Goplane i chcialem sie na
nia rzucic ale ona gdy tylko zobaczyla jak wytrabilem
hejnala to zrobila to pierwsza.

Obnazyla sie jak dziki golab. Zatrzeszczalo rozdzierane
ubranie. Z glosnym PLOP! jej sutki nabrzmialy jak dojrzale
sliwy. Sukienka zsunela sie na podloge i ujrzalem jak z jej
nagiego lona wyfruwa roj pszczol. Sam miod!

Zabralem sie do dziela!

Zaczalem spiewac Marsylianke. Nie doszedlem jednak nawet do
fragmentu o Bastylii kiedy wyszla trzaskajac obcasami.

Po pol godzinie (spiewalem wtedy "wila wianki") wrocila
ubrana w czarna skore i pochwy na pejcze. Smagnela mnie
batem po posladkach i zapytala:

- Jezdziles kiedys na deskorolce?

...Pierwszy raz zapytal mnie ktos czy umiem jezdzic na
deskorolce.

Chrome 10-11-2002 01:56

uff nareszcie skonczyłem czytać otatni kawał :P zajeło to chyba z 5 minut :P boSShe ale schizo kawałek :P

mash tu mharek karmy :]

XsAnThE 10-11-2002 10:19

Dawno, dawno temu, żyła sobie bardzo biedna rodzina utrzymująca się tylko z jednej starej krowy. Pewnego dnia matka wchodzi do obory, patrzy: krowa pęknięta leży i się matka powiesiła. Wchodzi ojeciec patrzy: krowa pęknięta leży, matka wisi, jeb, ojciec powiesił się. Wchodzi starszy syn do obory, patrzy: krowa pękła, matka wisi, ojciec wisi, a on to wali i idzie na ryby. Łowi, łowi i złowił złotą rybkę.
Jeśli mnie wydymasz 30 razy, to spełnie twoje 3 życzenia - mówi złota rybka do starszego syna. Bez namysły podejmuje decyzje. 25,26,27,28 iii 29, JEB. Starszemu synowi się nieudało i rybka go zabiła.
Młodszy syn wchodzi do obory, patrzy: krowa pękła, matka wisi, ojciec wisi, pierdoli to i idzie na ryby. Łowi, łowi i złapał złotą rybkę. Rybka proponuje mu że jak ją wydyma 30 razy to spełni 3 jego życzenia. Noto młodszy syn "dyma" rybkę. 25, 26, 27, 28, 29, 30.
Pyta się rybki mogę cię wydymać 40 razy?
Rybka: Możesz
Młodszy syn: a 50 razy?
Rybka: Możesz
Młodszy syn: a 60 razy?
Rybka: Oczywiście
Młodszy syn: a 70 razy?
Rybka: Ooooczywiście
Młodszy syn: a 80 razy?
Rybka: Taaak
Młodszy syn: a nie pękniesz jak krowa?

[SS]MHADRYS 10-11-2002 23:19

Automatyczna sekretarka
cz. 1


Czesc. Automat zgloszeniowy Johna jest zepsuty. Mowi jego lodowka. Po uslyszeniu sygnalu zostaw wiadomosc, kiedy tylko ja spisze, przyczepie sobie magnesem na drzwiach.


=================


Czesc. Mowi John. Prawdopodobnie jestem w domu ale unikam rozmowy z kims, kogo nie lubie. Zostaw wiadomosc - jesli nie oddzwonie, to znaczy, ze mowa byla o tobie.


=================


Czesc. Mowi John. Wlasnie zastrzelilem wszystkich, ktorzy mi sie dotychczas nagrali. Teraz biore pare prochow na uspokojenie, umyje sie i ide spac. Jak wstane znowu odslucham sekretarke...


=================


Czesc. Tu sekretarka automatyczna Johna. John wlasnie sra. Jesli na rolce jest jeszcze odrobina papieru toaletowego, to moze zdazy. ...
Chyba jednak nie ma papieru. Musisz zostawic wiadomosc.


=================


Dzien dobry. Tu Ambasada Iraku. Wlasnie znow wyjechalismy z Saddamem zaatakowac Kuwejt. Wrocimy jak nas Jankesi znowu stamtad wykopia. Na razie prosze zostawic wiadomosc.



=================


(Glos S1) John, odbierz telefon!
(Glos S2) Nie moge, bo sram!
(Glos S1) Andrew, odbierz telefon!
(Glos S3) Wlasnie wychodze (trzasniecie drzwi)
(Glos S1) Mike, odbierz telefon!
(Glos S4) Spier**laj!!!
(Glos S1) Anthony, odbierz telefon! O, Anthony
to ja! Ale ja pojechalem dzisiaj do Chicago. Sam widzisz - chyba musisz sie nagrac na tasme...



=================


Tu aparat zgloszeniowy posterunku przy Hill Street. Masz prawo zachowac milczenie. Od tej pory wszystko co powiesz, zostanie nagrane i moze byc uzyte przeciwko tobie.


=================


Tu calkowicie elektroniczna sekretarka. Wszystko zostanie nagrane elektronicznie. Nawet sygnal, ktory za chwile uslyszysz nie jest zwyklym BEEP, lecz elektronicznie zarejestrowanym pierdnieciem.

Automatyczna sekretarka
cz. 2


Po uslyszeniu wiadomosci prosze zostawic krotki sygnal.


=================


Wszystkie nasze automaty zgloszeniowe sa zajete... Prosze czekac... Wszystkie nasze automaty zgloszeniowe sa zajete... Prosze czekac... Wszystkie nasze automaty zgloszeniowe sa zajete... Prosze czekac... Tu automat zgloszeniowy Johna. Prosze zostawic wiadomosc.


=================


Tu numer 555-1234. Niestety soft twojego telefonu nie obsluguje ramek. Prosze zainstalowac wersje 3.0 lub wyzsza i zadzwonic ponownie.


=================


Czesc Tato. Znowu mnie nie ma. Nie uwazasz, ze moglbys mi kupic telefon komorkowy? Niedlugo mam urodziny. Na razie zostaw wiadomosc.


=================


To moze byc miejsce na twoja reklame za jedyne 10 dolcow tygodniowo. Jesli jestes zainteresowany zostaw wiadomosc.


=================


Jezeli masz zla wiadomosc, nagraj ja teraz. Jesli wiadomosc jest dobra - zaczekaj na sygnal.


=================


Czesc. Jestem sekretarka automatyczna Johna. A ty? Czym jestes?


=================


Czesc. Mowi John. Wlasnie bije rekord Guinessa w ilosci nieodebranych rozmow telefonicznych. Wiec nie przejmuje sie, nie jestes sam. Ale jak juz bede slawny, to pewnie oddzwonie.


=================


Czesc, tu John.
Oto odpowiedzi na nagrane w zeszlym tygodniu pytania.
Podaje w kolejnosci ich naplywania:
Tak.
Byc moze.
O siodmej.
Bylem.
Podaj mi ten numer.
Anna.
Napewno.
Sam.
Jesli ktoras z nich pasuje do twojego pytania, mozesz ja smialo wybrac.
W razie watpliwosci zostaw kolejna wiadomosc.


=================


Szanowny wlamywaczu. Nie mozemy odebrac chwilowo telefonu, bo wlasnie siedzimy i czyscimy bron. Ale mozesz zostawic swoja wiadomosc na tasmie.



=================


Dodzwoniliscie sie panstwo do numeru 555-1234.
A po co?... BEEP


=================


Tu mowi John. Jesli masz dla mnie wiadomosc, to ta wiadomosc jest dla ciebie...BEEP


=================


Moja zona i ja nie mozemy podejsc w tej chwili do telefonu. Zostaw wiadomosc, a oddzwonimy zaraz jak tylko skonczymy...


=================


Czesc. Tu mowi John. Mozesz smialo nagrac wszystko co myslisz o tych pieprzonych sekretarkach automatycznych.


=================


Dzien dobry. W zwiazku z panstwa licznymi sugestiami brzmiacymi najczesciej - "Czy nie mozna po prostu nagrac krotkiego - prosze zostawic wiadomosc", postanowilismy dokonac daleko idacych ciec w zapowiedzi zastosowanej na naszej sekretarce automatycznej. Obecnie nie zadamy juz na przyklad pozostawiania informacji o porze dokonywanego nagrania, tylko prosimy o nazwisko i numer telefonu. Pragniemy takze zwrocic uwage, ze i sam BEEP ulegl znacznemu skroceniu. Dziekujemy za zaszczycenie nas swoim telefonem. Zawsze staramy sie poprawic jakosc naszych uslug. Do uslyszenia.



Automatyczna sekretarka
cz. 3


To NIE JEST sekretarka automatyczna. Tu telepatyczny rejestrator mysli. Po uslyszeniu sygnalu prosze pomyslec o swoim nazwisku, numerze telefonu i sprawie w jakiej dzwonicie, a my pomyslimy czy do was oddzwonic.


=================


Tu automat zgloszeniowy Ambasady Rosji. Niestety nie ma w biurze w tej chwili zadnych szpieg.. to znaczy dyplomatow. Po uslyszeniu sygnalu prosze zostawic informacje o tajemnicach, jakie chcielibyscie panstwo nam sprzedac.


=================



Dodzwoniliscie sie panstwo do kwatery glownej NATO. Niestety jestesmy wszyscy w Jugoslawii i nie mozemy w tej chwili podjac rozmowy. Prosze nagrac na tasmie kraj, lub liste krajow, ktore chcecie panstwo abysmy zaatakowali, a uczynimy to najszybciej jak tylko mozliwe.


=================


Nazywam sie Bond, James Bond. Jesli chcesz Bym wykonal dla ciebie jakas misje, zostaw swoje nazwisko i numer telefonu.


=================


Czesc. Nie moge w tej chwili odebrac telefonu bo Oni znowu zamienili mnie w jaszczurke. Oddzwonie jak tylko mi sie poprawi.


=================


Mowi Lucyfer. Czego chcesz do diabla?


=================


Szczesc Boze. Tu Radio Maryja. Niestety Ojciec Rydzyk nie moze w tej chwili podejsc do telefonu. Ale mozesz uzyskac rozgrzeszenie po wyznaniu wszystkich swoich grzechow po uslyszeniu sygnalu. Pamietaj tylko, ze spowiedz nie bedzie wazna, jezeli zataisz najbardziej pikantne szczegoly. Szczesc Boze.


=================


Witamy w Centrum Zapobiegania Samobojstwom. Niestety, wszyscy konsultanci sa w tej chwili zajeci. Prosze zostawic swoje nazwisko i adres, ktos z nas pozniej przyjedzie i cie odetnie.

[SS]MHADRYS 10-11-2002 23:22

Horoskop
cz. 1





Baran - Mars (20.III - 18.IV)
Urodzeni pod tym znakiem są z natury rzeczy ociężali umysłowo i z trudem uczą się najprostszych czynności. Tylko długotrwałym biciem Barana można skłonić do przyswojenia minimum wiedzy (tabliczka mnożenia, wyjątki na "RZ").

Ludzie spod tego znaku z powodu swojej tępoty w pracy dezorganizują wszystko, dzięki czemu awansują szybko na wysokie stanowiska. W kontaktach towarzyskich Barany są z reguły niezmiernie uciążliwe i z powodu najmniejszego pretekstu, a nierzadko i bez, wywołują karczemne burdy i bijatyki. Na szczęście żyją krotko.


Byk - Wenus (19.IV - 19.V)
Wdzięk powiatowego Casanovy i skłonności homoseksualne. Niczym nie zmącone przekonanie, ze jest pępkiem świata. Lubi mizdrzyć się zarówno przed lustrem jak i w pracy.

Najbliższa rodzinę terroryzuje od urodzenia do późnej starości. Nigdy niczego nie czyta, choć o wszystkim ma z góry wyrobione zdanie. Poci się i strasznie przy tym śmierdzi.



Bliźnięta - Merkury (20.V - 20.VI)
Ludzie spod tego znaku w ogóle nie osiągają dojrzałości zarówno intelektualnej, jak i uczuciowej. Jedyne co naprawdę potrafią, to raz w tygodniu wypełnić kupon Toto-lotka.
Niezdarnie to ukrywają, ale największa przyjemność sprawia im dłubanie w nosie. Zapraszając takiego do domu należy pamiętać, ze kradnie i koniecznie przed wyjściem zrewidować.


Rak - Księżyc (21.VI - 21.VII)
Szkoda słow.. Nie pomoże nawet oddział zamknięty. Urodzeni pod znakiem Raka oszukują na każdym kroku, zdradzają, uwielbiają podłożyć świnie.

Rakom nie można Wierzyc nigdy i w niczym. Jeśli np. Rak mówi, ze ceni sobie twoja przyjaźń, to można być pewnym, ze przed godzina napisał do szefa donos.
Raki stale komuś czegoś zazdroszczą, a po dwudziestym piątym roku życia łysieją, garbią się i trąca żeby. Słusznie zresztą.


Lew - Słonce (22.VII - 21.VIII)
Urodzeni pod znakiem Lwa od najmłodszych lat maja skłonności do narkomanii, pijaństwa i najbardziej brutalnej rozpusty.

Nie lubią się uczyć, z trudem kończą szkoły, nawet specjalne, uwielbiają krzywoprzysięstwo i bardzo chętnie zeznają przed sadem. Zdemaskowani wywołują awantury i dantejskie sceny. W życiu rodzinnym Lwy na szczęście nie uczestniczą.


Horoskop
cz. 2



Panna - (22.VIII - 21.IX)
Bardziej osobiste wiązanie się z ludźmi urodzonymi pod tym znakiem to rzecz beznadziejna, bo Panna - zarówno rodzaju męskiego, jak i żeńskiego - jako partner erotyczny wykazuje wdzięk słonia i pomysłowość królika.

Dzieci ze związku Panny z jakimkolwiek innym znakiem kończą na ogol w klinikach dla nerwicowców.
Umysłowo Panna pozostaje zawsze stuprocentowa dziewica.



Waga - Wenus (22.IX - 22.X)
Trzeba mięć prawdziwego pecha, żeby urodzić się pod znakiem Wagi. Ta przesądza właściwie o wszystkim.

Wagi maja krotka pamięć i wzrok, dwie lewe ręce, tępy słuch i dowcip, ambicje zawodowe i poczucie humoru w zaniku.

Nie maja natomiast szczęścia do pieniędzy, powodzenia w miłości, rozumu i zdrowia. Ze względu na to, ze maja to, czego nie maja, Wagi są idealnymi współmałżonkami.


Skorpion - Mars (23.X - 21.XI)
Ma manie prześladowcza. Nic nie jest w stanie zmienić jego przekonania, ze licznym, stałym niepowodzeniom Skorpiona winien jest zawsze ktoś inny, a nie on sam.

Ze strachu atakuje pierwszy i od tylu. Z przyjemnością dręczy zwierzęta i marzy o posadzie dozorcy w ZOO.

Horoskop
cz. 3






Strzelec - Jowisz (22.XI - 20.XII)
Osobnik spod tego znaku wykazuje dużo energii i pomysłowości - urodzony działacz społeczny. Oczywiście do czego się nie weźmie, to spieprzy.

W dzieciństwie zabiera młodszym dzieciom cukierki. Ma skłonności do podglądania w toalecie. Na starość pisuje wspomnienia od początku do końca zmyślone.


Koziorożec - Saturn (21.XII - 19.I)
Każde zdrowe i dbające o swój rozwój społeczeństwo powinno natychmiast izolować osoby spod znaku Koziorożca. Koziorożec, sam alkoholik i analfabeta, chętnie deprawuje młodzież, gwałci staruszki, póki nie popadnie w nieuchronna impotencje.

Nadaje się wyłącznie do kopania rowów, a i to pod nadzorem. W życiu rodzinnym przeważnie bije.



Wodnik - Uran, Saturn (20.I - 18.II)
Ma szalony pociąg do gastronomii czwartej kategorii i nigdy nie oddaje pożyczonych pieniędzy. Mężczyźni spod tego znaku, wcześniej czy później, okazują się ekshibicjonistami, a kobiety nimfomankami.
W zakładzie penitencjarnym czują się nieźle.


Ryby - Jowisz, Neptun (19.II - 19.III)
Bez przerwy powoduje ciągle nieporozumienia w pracy i w domu. Prochu na pewno nie wymyśli.
Sprawdza się jako kontroler biletów autobusowych. Lubi pornografie. Bron Boże nie dopuszczać go do urządzeń bardziej skomplikowanych, niz. tłuczek do kartofli, bo popsuje. Znak sprzyjający - żaden.

[SS]MHADRYS 10-11-2002 23:24

Nagrody Darwina
cz. 1


Nagrody Darwina 1998
Dla tych, ktorzy nie wiedza, co to jest Nagroda Darwina - to jest coroczne uhonorowanie osoby, ktora zginela w najbardziej idiotyczny sposob. Zdarzenia sa autentyczne, wyszukuje je jakas specjalna komisja i nagradza wygranych, a wlasciwie ich rodziny, jakas kwota.



KANDYDACI DO NAGRODY

We wrzesniu w Detroit, 41-letni mezczyzna utknal i utonal, gdy przecisnal glowe przez 36-centymetrowy otwor kanalu sciekowego, zeby wyciagnac kluczyki od samochodu.




W pazdzierniku, 49-letni makler z San Francisco, podczas swojego codziennego joggingu spadl z 60-metrowego nabrzeza.




Buxton, Polnocna Karolina: Mezczyzna zginal na plazy, gdy obsypala sie 2.5-metrowej glebokosci jama, ktora wykopal. Wg zeznan swiadkow, 21-letni Daniel Jones wykopal dziure dla zabawy lub w celu ochrony przed wiatrem i siedzial w niej na lezaku. Jama sie obsypala i nakryla go 1.5 metrowa warstwa piachu. Swiadkowie probowali go ratowac, ale im sie to nie udalo. Ratownikom przy pomocy ciezkiego sprzetu udalo sie to po godzinie. Daniel Jones zmarl w szpitalu.




W lutym, Santiago Alvardo, lat 24, zginal w Lompoc, Kalifornia, gdy spadl z dachu sklepu z rowerami, ktory zamierzal okrasc. Smierc nastapila z powodu dlugiej latarki, ktora Santiago trzymal w ustach (zeby miec wolne rece) i ktora przebila podstawe jego czaszki, kiedy uderzyl twarza w ziemie.




Na podstawie dokumentow policji w Dahlonega, Georgia, 20-letni kadet Nick Barrena zginal od uderzenia nozem przez kadeta Jeffreya Hoffmana, lat 23, ktory chcial sprawdzic, czy noz moze przebic kamizelke kuloodporna.





Sylvester Briddell Jr., lat 26, zginal w lutym w Selbywille, DE, gdy wygral zaklad z przyjaciolmi, ktorzy twierdzili, ze nie jest w stanie wlozyc lufe rewolweru z 4 kulami do ust, zakrecic magazynkiem i pociagnac za spust.




W lutym Daniel Kolta, lat 27 i Randy Taylor, lat 33, zakonczyli zabawe w tchorza remisem, ginac w zderzeniu czolowym w swoich plugach sniegowych.




We wrzesniu, 7-letni chlopiec spadl z 30-metrowego urwiska niedaleko Ozark, Arkansas, kiedy stracil rownowage, bujajac sie na krzyzu, ktory uswiecal smierc innej osoby w tym miejscu w 1990 roku.


Nagrody Darwina
cz. 2


HONOROWE WZMIANKI NAGRODY DARWINA

W Guthrie, Oklahoma, w pazdzierniku, Jason Heck probowal zabic krocionoga ze swojej strzelby kaliber 22, ale kula rykoszetowala od kamienia i zabila Antonio Martineza, trafiajac go w glowe.




W Elyria, Ohio, w pazdzierniku, Martyn Eskins, chcac oczyscic piwnice z pajeczyn za pomoca pochodni, poniosl smierc w pozarze, ktory doszczetnie strawil 2-pietrowy dom.




We wrzesniu Paul Stiller, lat 47, zostal hospitalizowany w Andover, Township, New Jersey, gdzie trafil razem ze swoja zona, gdy zostali ranni podczas wybuchu cwiartki laski dynamitu w ich samochodzie. Paul z zona jadac okolo 2 nad ranem, postanowili podpalic dynamit i wyrzucic przez okno, zeby zobaczyc, co sie stanie. Nie zauwazyli, ze okno bylo zamkniete.




Cztery osoby zostaly ranne podczas ciagu dziwacznych wypadkow. Sherry Moeller zostala ranna kamieniem w glowe. Tim Vegas mial uraz kregoslupa i klatki piersiowej, reki i twarzy. Bryan Corcoran mial rozlegle rany ciete dziasel. Natomiast Pamela Klesick stracila 2 palce prawej reki, ktore zostaly odgryzione. Moeller odprowadzala meza, ktory szedl pierwszy raz do pracy i na pozegnanie, zamiast pocalunku, odslonila mu swoja piers. "Nie wiem, dlaczego to zrobilam", mowila pozniej. "Bylam bardzo blisko samochodu, wiec myslalam, ze nikt nie zauwazy". Niestety, Vegas, kierowca taksowki, zauwazyl i stracil panowanie nad swoim samochodem, uderzajac w rog budynku Kliniki Medycznej Johnsona. Klesick, technik dentystyczny, czyscila zeby Corcorana. Uderzenie taksowki w budynek spowodowalo, ze podskoczyla i rozciela dziasla Corcorana obrotowa tarcza czyszczaca. Corcoran w szoku zacisnal zeby i odgryzl palce Klesick. Rana Sherry Moeller powstala od kawalka muru, ktory urwal sie od elewacji budynku kliniki.





La Grange, Georgia. Prawnik Antonio Mendoza zostal wypisany ze szpitala po usunieciu telefonu komorkowego z odbytu. "Moj pies roznosi rozne rzeczy po calym domu. Musial widocznie zaniesc telefon do kabiny prysznicowej. Poslizgnalem sie na kafelku, potknalem sie o psa i usiadlem na telefonie". Usuniecie bylo o tyle trudne (trwalo ponad 3 godziny), ze wewnatrz ciala Mendozy telefon sie otworzyl. "Podczas zabiegu Mendoza trzymal sie naprawde bohatersko", powiedzial dr Dennis Crobe. "Tony caly czas opowiadal dowcipy i wygladalo na to, ze jest nawet zadowolony. Trzy razy podczas zabiegu dzwonil telefon i za kazdym razem Tony zartowal, az sie pokladalismy ze smiechu".




Tacoma, Washington. Kerry Bingham od dluzszego czasu pil z przyjaciolmi, gdy ktos zaproponowal, zeby pojsc na most Tacoma Narrow Bridge i skoczyc na linie (bungee). O 4:30 rano 10 mezczyzn poszlo na most. Na miejscu okazalo sie, ze zapomnieli liny. Bingham zauwazyl zwoj kabla w poblizu. Jeden koniec kabla zostal przywiazany do jego stopy, drugi do barierki mostu. Bingham spadal 12 metrow, zanim kabel sie naciagnal i urwal noge na wysokosci kolana. Bingham cudem przezyl upadek do lodowatej wody i zostal uratowany przez wedkarzy. Kawalka nogi nie odnaleziono.




Bremerton, Washington. Christoper Coulter podczas uniesien milosnych z zona zaproponowal, ze nasmaruje maslem czekoladowym swojego penisa i da Rudiemu, ich Irlandzkiemu Seterowi do oblizania. Niestety, Rudy stracil panowanie i odgryzl penisa. Zona Christopera, starajac sie odgonic psa, rzucila w niego butelka z perfumami, ktore sie wylaly na psa i wlasciciela.
Kiedy zona niosla nieprzytomnego Christopera do samochodu, przewrocila sie dwa razy, skrecajac nadgarstek i lamiac reke w lokciu. Penis Christopera zostal ulokowany w woreczku z lodem. "Christoper mial duze szczescie", powiedzial lekarz po 8-godzinnej skomplikowanej operacji przyszywania. "Mocny alkohol, zawarty w perfumach, zdezynfekowal rane. Same ugryzienia, spowodowane przez psa, nie byly rozlegle. Mam nadzieje, ze teraz pan Coulter bedzie wiedzial, gdzie wsadzac swoje konczyny". Waszyngtonski TOZ nie zamierza uspic psa.




We Francji, Jacques LeFevrier postanowil popelnic samobojstwo. Stanal na urwisku i przywiazal kamien do szyi. Nastepnie wypil trucizne i podpalil swoje ubranie. Probowal nawet sie zastrzelic podczas skoku, ale kula chybila, przecinajac line z kamieniem. Woda morska, do ktorej wpadl niedoszly samobojca, ugasila ogien, a woda zalewajaca usta spowodowala wymioty, ktore usunely trucizne z zoladka. Jacques zostal wyciagniety przez rybakow i odwieziony do szpitala, gdzie zmarl z powodu wychlodzenia organizmu.




A ZWYCIEZCA ZOSTAL:
16 kwietnia 1997 roku, Tajlandia. Japan Times: "Rzad musi ukrocic mode na "pompowanie"!" Artykul pod takim tytulem pojawil sie po tym, jak szczatki 13-letniego Charnchai Puanmuangpak zostaly przewiezione do szpitala. Charnchai uzywal niewielkiej pompki (ktorej koniec wsuwal sobie do odbytu i pompowal powietrze), ale to go juz przestalo bawic. Wraz z kolegami postanowil sprobowac kompresora na stacji benzynowej. Pod oslona nocy, nie podejrzewajac mocy kompresora, wsunal rurke do odbytu i wlaczyl urzadzenie. Zginal (a wlasciwie zniknal) natychmiast, swiadkowie sa nadal w szoku. "Wciaz nie znalezlismy wszystkich jego czesci", powiedzial wysoki urzednik policji. "Gdy taka ilosc powietrza zadzialala z gazami w jego organizmie, Charnchai po prostu eksplodowal. To wygladalo jak bomba lub cos w tym

[SS]MHADRYS 10-11-2002 23:25

Nagrody Darwina
cz. 3



Niezydentyfikowany mezczyzna, uzywajac strzelby jak kija aby wybic przednia szybe w samochodzie swojej bylej kobiety, przypadkowo sie postrzelil ze skutkiem smiertelnym kiedy strzelba wypalila i zrobila mu dziure w brzuchu.




J.Burns, 34, mechanik z Alamo Mich., zginal kiedy probowal naprawic co policja nazwala "farmerska polciezarowka". Burns poprosil przyjaciela zeby poprowadzil polciezarowke na autostradzie podczas gdy Burns wisial pod nia aby moc sie upewnic co do zrodla podejrzanych halasow. Ubranie Burnsa zachaczylo o cos niestety i przyjaciel Burnsa znalazl go "owinietego wokol walu napedowego"




K.C.Barker, 47, przypadkowo sie postrzelil w Grudniu w Newton, N.C., kiedy obudzony przez dzwiek dzwoniacego telefonu stojacego kolo jego lozka, siegnal po telefon ale zamiast niego pomylkowo chwycil Smitha & Wessona .38 Special, ktory wystrzelil kiedy przylozyl go do ucha.




Policja stwierdzila ze prawnik pokazujac bezpieczenstwo okien w drapaczu chmur w centrum Toronto przebil sie barkiem przez szybe i polecial 24 pietra ginac na miejscu. Rzecznik policji powiedzial ze Garry Hoy, 39, wpadl na podworze wierzowca Toronto Dominion Bank w piatek wieczorem kiedy wyjasnial studentom prawa wytrzymalosc okien w budynku. Jak twierdzi policja Hoy juz wczesniej demonstrowal w ten sposob wytrzymalosc okien. Peter Lawyers, wspolzarzadzajacy firma Golden Day Wilson, powiedzial ze gazecie Toronto Sun (wszystkie Suny to naogol brukowce przypis - Wayne) Hoy byl jednym z lepszych i inteligentniejszych z 200 czlonkow stowarzyszenia.




Straszna dieta i pokoj bez wentylacji sa obarczane wina za smierc mezczyzny ktory zostal zabity przez swoje wlasne gazy. Nie bylo zadnych sladow na jego ciele ale autopsja wykazala duze ilosci gazu metanowego w jego ciele. Jego dieta skladala sie glownie z fasoli i kapusty. To bylo odpowiednia mieszanka jedzenia. Wyglada na to ze mezczyzna zmarl we snie od wdychania trujacej chmury ktora unosila sie nad jego lozkiem, to nie musialo byc smiertelne ale mezczyzna byl zamkniety w swojej prawie hermetycznej sypialni. Jak glosi gazeta, "Byl duzym czlowiekiem z ogromna pojemnoscia na stworzenie tego "smiertelnego gazu."" Trzech ratownikow sie rozchorowalo a jeden zostal hospitalizowany.





M.A.Goldwin spedzil klka lat oczekujac wykonania wyroku smierci na krzesle elektrycznym za morderstwo kiedy jego wyrok zostal zredukowany do dozywocia. Kiedy siedzac na metalowej toalecie w swojej celi, probowal naprawic maly telewizor, przegryzl drut i pokopalo go pradem na smierc.




Zapalniczka moze byc powodem fatalnego wybuchu. W chrabstwie Jay zginal mezczyzna uzywajac zapalniczki do sprawdzenia lufy muzzle-loadera (nie mam pojecia co to za bron) kiedy bron wypalila mu prosto w twarz. Sledczy szeryfa stwierdzili ze G.D.Prior, 19, zmarl w wiejskim domu rodzicow w Dunkirk okolo 11:30. Sledczy powiedzilei ze Prior czyscil .54 kalibrowy muzzleloader ktory nie strzelal dobrze. Uzywal zapalniczki aby zajrzec do lufy kiedy nastapil zaplon prochu.




R.Pule, 32, zachowywal sie w sposob huliganski na rynku w St.Luis. Kiedy sprzedawca postraszyl go ze zadzwoni po policje, wzial hotdoga, wepchnal sobie do ust i odszedl bez placenia. Policja znalazla go nieprzytomnego przed sklepem, pogotowie usunelo szescio calowa parowke z jego przelyku, gdzie udusila go na smierc.




Klusownik M.Malaga, ktory zastrzelil jelenia stojacego na polce skalnej nad nim, zostal zabity na miejscu kiedy jelen na niego spadl.




Petarda wybucha w ustach mezczynzy na party. Mezczyzna na party wsadzil sobie w usta petarde i przegryzl, inicjujac eksplozje ktora wyrwala mu wargi, zeby i jezyk. J.Stromyer, 24, ugryzl petarde jako wyglup podczas imprezy. Inny facet wsadzil je do akwarium podloczone do baterii i chcial ja wysadzic. Nie chcialo wybuchnac i ten facet powiedzial, ja ci pokaze jak to odpalic.




Mezczyzna czyszczac karmnik dla ptakow na balkonie swojego apartamentu w dzielnicy Toronto poslizgnal sie i spadl 23 pietra ginac na miejscu. S. Macko, 55, stal na fotelu na kolkach kiedy nastapil wypadek. Wyglada na to ze fotel mu odjechal i facet wylecial za balkon.




Mezczynza z przestrzelona na wylot czaszka przez strzale z luku ma szczescie ze zyje i bedzie mogl wkrotce opuscic szpital. T.Roberts, 25, stracil prawe podczas inicjacji do meskiego klubu flisakow (???). Przyjaciel probowal zestrzelic puszke piwa z jego glowy, ale strzala trafila Roberta w oko. Doktor stwierdzil ze gdyby strzala poszla milimetr w lewo, przeciela by glowna tetnice i Robert zmarl by natychmiast. Neurochirurg Dr. J.D powiedzial ze strzala weszla na 8-10 cali w mozg, z koncem wystajacym z tylu jego czaszki, mimo to w jakis sposob ominela wszystkie glowne tetnice. Delashaw takze stwierdzil ze gdyby Robert probowal sobie sam wyjac strzale na pewno by sie zabil. Robert oswiadczyl potem ze pil ze swoimi kumplami cale popoludnie. Robert dodal "czuje sie cholernie glupio z tego powodu"




Mezczyzna klocac sie z kobieta o zdrade przypadkowo strzelil sobie w krocze, odsztrzelajac sobie jadra i kawalek penisa. Policja stwierdzila ze facet wymachiwal rewolwerem Magnum .357 podczas klutni. Ale kiedy wsadzil go spowrotem w spodnie rewolwer wypalil. Policja zostala wezwana do szpitala po tym jak mezczyzna okolo 20 lat zostal przez przyjaciol przywieziony do szpitala. Ofiara, ktora jak sadza lekarze wyjdzie z tego, zostanie oskarzona.

[SS]MHADRYS 10-11-2002 23:26

Teksty, których wolałbyś nie usłyszeć podczas operacji
cz. 1


Lepiej to gdzieś schowajcie, przyda się do autopsji.


Niech ktoś zawoła sprzątaczkę ze szmatą do podłogi i wiadrem.



Burek! Oddaj to!


Chwilkę, jeśli to jest śledziona, to co ja trzymam w ręku?


Eeee... podaj mi to tam, no... to coś...


O nie! Zgubiłem mojego Rolexa!

Teksty, których wolałbyś nie usłyszeć podczas operacji
cz. 2


Ups! Ktoś już kiedyś przeżył 500ml diapaminy?



Cholera, znowu zgasło światło!


Wiecie, na nerkach można zrobić niezły interes.

Teksty, których wolałbyś nie usłyszeć podczas operacji
cz. 3


Patrzcie, ten facet ma dwie!


Niech wszyscy się cofną! Zgubiłem szkła kontaktowe!



Możesz zatrzymać to coś? Jak tak pulsuje, to nie mogę się skoncentrować.


A to co tu robi?


[SS]MHADRYS 10-11-2002 23:28

Anakonda
cz. 1


Instrukcja ta wydana zostala przez Amerykanski Korpus Pokoju, bedacy oficjalna organizacja rzadowa dla ochotnikow korpusu pracujacych w dzungli amazonskiej.


Dotyczy spotkania z anakonda, najwiekszym wezem swiata.




Nie uciekaj.
Waz jest szybszy od ciebie.


Poloz sie spokojnie na ziemi.
Zlacz nogi.
Rece przyloz do ciala.



Waz bedzie pelzal po tobie.
Nie wpadaj w panike.

Anakonda
cz. 2




Anakonda zacznie pozerac cie od stop, zawsze od stop.
Moze to trwac dlugo.
Nie wpadaj w panike.
Zachowaj absolutna cisze.



Kiedy wciagnie cie juz do kolan, ostroznie siegnij po noz i naglym ruchem wbij ostrze w wewnetrzna strone pyska weza.




Przedtem upewnij sie, ze masz noz.




Przedtem upewnij sie, ze masz ostry noz.


Anakonda
cz. 3



Wg opinii kompetentnych biologow, zastosowanie sie do takiej instrukcji oznacza wyrok smierci, bynajmniej nie dla anakondy.


Wiadomo,ze weze-dusiciele w 99% przypadkow pozeraja ofiare od glowy.
Nawet jesli znajda martwe zwierze, dla pewnosci i tak przed zjedzeniem je dusza.

surbi 11-11-2002 00:06

Krótka walentynkowa historyjka

Pewien mąż był od kilku miesięcy w śpiączce, co jakiś czas się budził i potem znów usypiał na dłuższy czas. Pomimo tego, jego żona cały czas dyżurowała przy jego łożu. Któregoś dnia mąż, obudziwszy się, skinął do niej, żeby podeszła bliżej. Gdy usiadła na łóżku, on ze łzami w oczach rzecze:
- Kochanie, byłaś ze mną podczas wszystkich moich złych chwil. Byłaś ze mną, kiedy mnie zwolniono z pracy. Kiedy założona przeze mnie firma zbankrutowała - wspierałaś mnie swoją obecnością.

Byłaś ze mną również wtedy, kiedy mnie postrzelono na polowaniu. Także kiedy straciliśmy dom - stałaś, jak teraz tutaj. A kiedy moje zdrowie zaczęło się pogarszać, jesteś ze mną aż do teraz.

Wiesz co, Kochanie?

- Tak najdroższy? - wyszeptała ze łzami w oczach, czując, że jej serce wypełnia się serdecznym ciepłem.

- Kochanie, myślę, że przynosisz mi pecha!

Żartownis 12-11-2002 19:26

po prostu budowa bomby, srodki halucynogenne, i takie tam :)
heh a to po prostu bin laden

krzywy 12-11-2002 21:38

Hrabia wraca niespodziewanie do domu i widzi że hrabina jest jakaś niespokojna. Zaczyna podejrzewać, że jakiś obcy mężczyzna musi być w mieszkaniu. Otwiera szafę hrabiny - pusto. Otwiera swoją szafę, a tam na drążku wisi skulony gach.
- Moja droga. Następnym razem gdy coś z siebie zdejmujesz wieszaj w swojej szafie!


Po nocy poślubnej Hrabia wstaje z łoża i mówi do małżonki:
- Mam nadzieję, że po tak pracowicie spędzonej nocy urodzisz mi Pani potomka płci męskiej i... nie będę musiał powtarzać tych idiotycznych ruchów!!!


Hrabina pyta sługi:
- Janie, co robi Hrabia?
- Leży i nie oddycha.
Na to hrabina:
- A tak, on zawsze był leniwy.



Hrabia i Hrabina płyną łódka po jeziorze. Hrabina spostrzega kochająca się parę łabędzi i z rozmarzeniem zwraca się do Hrabiego:
- Też bym tak chciała...
Na to hrabia, nie przestając wiosłować:
- Eee, nie chce mi się dupy moczyć.

Żartownis 14-11-2002 01:33

Mama dała Jasiowi ostatnie 50 złotych na zakupy (do
wypłaty było jeszcze 2 tygodnie) i mówi Jaskowi:
- Jasiek kupisz chleb, margarynę i kawał sera. Reszta
kasy trafia na stół.
Jasiek poszedł do sklepu ale po drodze spodobał mu się
misiek za całe 50 złotych. Kupił misia i pędzi do
chaty. Matka na to: - Jasiu k...wa co żes zrobił ty
baranie, natychmiast idz sprzedaj tego misia.
Jasiek bez namysłu poszedł opchnać misia sasiadce.
Wchodzi do jej mieszkania a sasiadka w łóżku z jakims
facetem. Nagle rozlega się pukanie do drzwi. Sasiadka
wpycha faceta razem z Jasiem do szafy.
Jasiek w szafie do faceta:
(J) - Kup pan misia
(F) - Spadaj chłopcze
(J) - Bo będę krzyczał
(F) - Masz pięćdziesi?t złotych i się zamknij
(J) - Oddaj misia
(F) - Nie oddam
(J) - Oddaj bo będę krzyczał
Sytuacja powtarza się paręnascie razy, Jasiu zarobił
kasy od cholery, wraca do domu z zakupami (kawior,
krewetki, szynki, i cała furę szmalu jeszcze
przytargał). Matka do Jasia:
- Jasiek chyba Bank obrobałes, natychmiast do księdza
idz się wyspowiadać.Jasiek poszedł do koscioła,
podchodzi do konfesjonału i mówi:
- Ja w sprawie Misia,
- Spier..... już nie mam kasy.

krzywy 14-11-2002 09:44

Idzie dwóch studentów ulicą i widzą kawałek kartki leżącej na chodniku. Jeden się pyta drugiego:
- Co to jest?
A drugi odpowiada:
- Nie wiem, ale kserujemy!

sirrobin 15-11-2002 13:33

elegancko ubrana kobieta poszla do salonu samochodowego
przechadzajac sie miedzy nimi dotknela jednego z nich...i o zgrozo! w tym samym momencie glosno pierdnela
obejrzala sie szybko za siebie majac nadzieje ze nie ma swiadka tego niefortunnego zdarzenia...lecz miala pecha bo za nia stal sprzedawca
w czym moge pani sluzyc? - pyta
kobieta by zamaskowac zmieszania pyta szybko
ile kosztuje ten model?
wie pani...skoro pierdnela pani tylko go dotykajac...to jesli powiem pani cene to pani sie zesra
:)

Siepacz 16-11-2002 02:10

Mam cos fajnego najpierw wam opisze mala historyjke a pozniej
odwiedzcie sobie pewien adres do tej historyjki ale musicie miec
przy tym wlaczone glosniki - milej zabawy.
Oto historyjka do zdjecia:
Rodzinka kupila sobie domek, ale w domku slyszeli rozne dzwieki
i obawiali sie ze dom jest nawiedzony, wiec wynajeli medium.
Medium stwierdzila, ze w tym domu kiedys mieszkala samotna
kobieta, ktora kazdego dnia oczekiwala powrotu swego meza. Maz
sie nigdy nie pojawil a kobieta w koncu przy tym stole zmarla.
To jest zdjecie owego pokoju. Mi to zajelo okolo minuty, zyby Wam
to ulatwic, skoncentrujcie sie na stole ale nie na zadnym
konkretnym punkcie. Upewnijcie sie, ze macie wlaczony dzwiek i ze
siedzicie.
Oto adres:
<http://home.attbi.com/~n9ivo/whatswrong.swf>
ale jak wlaczysz to musisz sie dobrze przypatrzec zdjeciu i
wyslyszec pewien szelest , wiec daj sobie troche glosniej

HellRaiser 16-11-2002 02:13

Motocyklista jadący z prędkością 230 km/h zobaczył przed sobą małego wróbelka na wysokości twarzy. Starał się jak mógł, żeby go ominąć, ale przy tej prędkości nic się nie dało zrobić. Uderzony ptak przekoziołkował i upadł na asfalt. Motocyklista, mając wyrzuty sumienia, zatrzymał się i wrócił po ptaka. Ponieważ wyglądało na to, że wróbelek żyje, zabrał go z asfaltu. W domu umieścił go w klatce, włożył do niej trochę jakiegoś pożywienia i wodę w miseczce. Rano wróbelek ocknął się. Popatrzył na wodę, popatrzył na jedzenie, popatrzył na pręty klatki przed sobą i mówi:
- O ku**a! Zabiłem motocyklistę!


Biegnie pies przez pustynie, widzi drzewo i mówi:
- Jeśli to znowu fatamorgana to mi pęcherz pęknie!


Lecą ludzie samolotem. Nagle z głośnika głos pilota.
- Proszę państwa, proszę się nie denerwować, mamy małą awarię. Proszę przejść na lewą stronę samolotu i spojrzeć przez okienka. Ludzie przechodzą na lewą stronę, samolot się przechyla, a pilot:
- Jak państwo słusznie zauważyli, lewy silnik płonie.
Mała panika na pokładzie ale od czego drugi silnik... Za chwilę jednak znów głos...
- Proszę państwa, a teraz spokojnie, powoli proszę przejść na drugą stronę samolotu i spojrzeć przez okienka...
Ludzie już bardziej podenerwowani przebiegają na drugą stronę.
- Jak widać proszę państwa, drugi silnik również płonie...
Panika zaczyna wybuchać na pokładzie...
- A teraz proszę spojrzeć w dół.
Wszyscy przylepili się do okienek.
- Jak widać, pod nami rozpościera się duże, piękne jezioro, a pośrodku widać mały żółty pontonik. - Z małego żółtego pontonika, mówiła dla państwa załoga samolotu...


Przyszedł Jasio ze szkoły i mówi do taty:
- Dostałem piątkę i w mordę!
- Za co dostałeś piątkę?
- Bo pani zapytała się mnie ile jest 7x6, a ja powiedziałem, że to jest 42!
- A za co w mordę?!
- Bo pani zapytała się mnie ile jest 6x7!
Tata: - Przecież to jest jeden ch..!
- Też tak powiedziałem!!

Żartownis 16-11-2002 03:25

Sex dla automatyków


Oto poniżej przedstawiam rozmowę dwojga ludzi odmiennych płci, którzy w swym czasie skończyli kierunek Automatyka i Robotyka niekoniecznie na Politechnice Śląskiej. Mogą nazywać się Gośka i Marcin albo Agnieszka i Marek, ale imiona nie są tu najważniejsze. Zresztą wszelkie podobieństwa są tu oczywiście zupełnie niezamierzone. Po skończeniu studiów wzięli ślub. Obecnie mają syna, ale tak jak wszystkie małżeństwa, mają też i kłopoty. Oto zapis takiej poważnej dyskusji...


--------------------------------------------------------------------------------


- Kochanie, musimy porozmawiać!

- Tak, ja też muszę coś Ci powiedzieć ....

- .....

- Myślałem o tym całą noc. Widzisz, nasza znajomość zaczyna coraz bardziej przypominać element inercyjny drugiego rzędu.

- Tak, ale sama nie wiem, co z tym zrobić. Na początku wszystko wydawało się tak proste, jak linie pierwiastkowe.

- To dlatego, że mieliśmy od razu bardzo dobre warunki początkowe. Było nam bardzo dobrze, pomimo tych wszystkich poślizgów i przełączeń. Teraz nie wiem, co się z nami dzieje.

- W łóżku też nie jest tak, jak kiedyś. Ja z Tobą nie potrafię osiągnąć satysfakcjonującej pracy ekstremalnej. Wiem, że starasz się stymulować moje punkty osobliwe, ale zawsze doprowadzasz mnie do stanu ustalonego. Pomagam sobie linearyzacją wibracyjną, ale sam dobrze się orientujesz, że to nie jest tak jak z Tobą.

- Próbowaliśmy już tylu trajektorii osobliwych z poradnika "Sex dla automatyków - to jest możliwe", ale efektów nie było. Coś mi się wydaje, że nigdy nie osiągniemy astatyzmu tego samego rzędu.

- Moja przyjaciółka poleciła mi dobrego seksuologa - doktora Lapunowa. Może coś na to poradzi.

- Dobrze, jak chcesz kochanie. Jest jednak rzecz, która mnie bardziej niepokoi. Coś dziwnego dzieje się z naszym synem. On chyba naprawdę pójdzie na tą automatykę.

- Przecież on ma dopiero osiem lat.

- No i co z tego?? Przecież on na wannę mówi obiekt całkujący pierwszego rzędu. Ale to jeszcze nic. Słuchaj, jak byli na wycieczce z klasą to ponoć siedząc przy ognisku zaczął wyliczać funkcję przejścia dla obiektu nieminimalnofazowago.

Żartownis 16-11-2002 03:29

Tego dnia jak zwykle (a był to jak zwykle dzień) Marek Pryszcz stał na balkonie i otrzepywał się bardzo. Jego żona nawet nie przyglądała się temu, co wykonuje mąż. Wiedziała, że ( niestety ) zrzuca z siebie zbędne kalorie, które lgnęły do niego ostatnio. Marek będąc zajęty opisaną powyżej czynnością prawie nie zauważył młodego młodzieńca, który wykonywał dość dziwne ruchy przy piaskownicy ze żwirem.

- Nie, tak dalej być nie może - stęknął M. Pryszcz, zbiegł na dół i złapał dzieciaka na gorącym uczynku ...
- O, przepraszam, nie na gorącym uczynku, tylko na udeptanej ziemi - zaczął się ów tłumaczyć.
- Mniejsza o to. Co ty tu robisz gówniarzu?
- Ależ ja tylko przebieram w słowach. Nie jest to może najciekawsze zajęcie dla chłopca w moim wieku, ale co mam teraz robić w czasach, gdy eee.. szkoda gadać. Zawsze chciałem dostać się do Akademii Pana Kleksa, ale ja mam imię na M, a tam przyjmują tylko takich gości co są na "A". Ja wiem, że ten cały Pan Kleks to stary pederasta, pryszczol i w ogóle... ale ja i tak chciałbym do nich dołączyć. Czy ja wyglądam na takiego, co kłamie?

I Tak właśnie brzmi nasze kolejne pytanie w konkursie dla naszych czytelników. Głosujemy w systemie AUDIO-TELE. Tak wygląda numer telefonu 0-700-234-97 (Zielone Słoneczko, opłata 4.22 zł/min). Można też pisać listy na powszechnie znane adresy...

- O, zdaje się, ze właśnie otrzymaliśmy odpowiedź za pomocą poczty pantoflowej. Słuchamy uważnie.
- Proszę pana, ja w zupełnie innej sprawie. Czy "Porąbane utwory" są kontynuacją "Bajek bez tytułu" tegoż samego autora? Bo ja uważam, że tak.
- Jeśli chodzi o mnie, to muszę się z panią całkowicie zgodzić, ale z tym zastrzeżeniem, że nie ma pani zupełnie racji. Tak poza tym , to wygrała pani naszą niespodziankę. Nagroda - wakacje w siodle lub wczasy na krecie jak zwykle do odebrania.
- A tak... teraz to ja rozumiem. Ja mam jeszcze jedną prośbę - chciałabym poprzeć petycję żądającą dostępu Japonii do morza i jeśli można, to czy mogę przedstawić swój debiut literacki w cyklu "Mój ostatni raz"?
- Oczywiście, ale to już w kąciku pt. "Nic nie widziałam, nic nie słyszałam".

Żartownis 16-11-2002 03:37

opowieści z cyklu hi-tech fantasy, cz I


Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami mieszkała sobie rodzina Muchomorków. Na szczęście pojawił się Conan i wszystkich powycinał.
W tym momencie bajka powinna się zakończyć, lecz przenieśmy się na Jowisza, gdzie profesor Ciekawski poszukiwał zaginionego jakiś czas temu Miecza Bogów nazywanego przez Wielkie Gumisie "Rozmazanym Cieniem". Szukał go już od dwudziestu lat i czuł że zbliża się do końca, gdyż wokoło wyczuwał coraz bardziej wczesną jesień. Niestety, ale profesorowi nie było dane dokonać tego odkrycia (które na pewno zostałoby nazwane sensacją końca XX wieku) gdyż napadła na niego banda Hefalumpów i zabrała mu wszystko co posiał, a także ten bagaż doświadczeń, który niósł przez całe życie. Na szczęście jednak dla wszystkich pojawił się Conan i powycinał Hefalympy, a przy okazji odkrył tajemnicę Miecza Bogów. Okazało się, że to zwykły bio-elektroniczny dezintegrator fazowo - amplitudowy.

Tak więc wróćmy na Ziemię, gdzie w międzyczasie odbywały się zawody w rzucaniu błotem na odległość. Nie była to może najinteligentniejsza rozrywka, lecz dla ówczesnych Ziemian nie miało to większego znaczenia. Startował w nich niejaki Konstanty Ildefons Gałczyński, który w późniejszym czasie poleci w kosmos, o czym jednak poinformuje szanownego czytelnika później.


UWAGA ! TU ZACZYNA SIĘ B. ROMANTYCZNA HISTORIA !


Na rzeczonym konkursie rzutu błotem był też niejaki Niedomysław (Niedomasław - jak podają źródła czeskie, Niedomasła - jak mawiają zwolennicy szmalcu), który to błotem cisnął tak, że trafił do szpitala. Tam właśnie podczas b. długiego pobytu poznał b. uroczą pielęgniarkę, którą pokochał, ożenił się z nią, żył długo i szczęśliwie ....


UWAGA ! TU KOŃCZY SIĘ B. ROMANTYCZNA HISTORIA !


... do czasu gdy na spacerze po parku Chopina kopnął puszkę .
- Auuułłaa !! - krzyknęła mówiąca puszka .
- Dlaczego krzyczysz moja malutka ? - udał głupiego Niedomysław (Niedomasław , Niedomasła).
- Bo żeś mnie k... we d... kopnął - a po chwili dodała - Ty chamie .

Teraz mówiąca puszka rozpoczęła długą opowieść, która była zupełnie bez sensu. W każdym razie Niedomysław (Niedomasław, Niedomasła) zrozumiał, że wszyscy robią go w balona, szpital to wytwórnia jajek wielkanocnych i w ogóle.

Tu następuje przemiana Niedomysława (Niedomasława, Niedomasła) w Gumisia pod wpływem pozytywnych wibracji płynących w czasie oglądania serialu "Stawka większa niż życie".


--------------------------------------------------------------------------------
Teraz jednak , jeśli szanowny czytelnik pozwoli , przenieśmy się na Antarktydę , gdzie spotkamy się z Hodowcą Kangurów i Wampirem - Kosmitą z kopalni błota. Opowiedzą nam oni b. ciekawą historię o wymowie egzystencjalnej.

Hod. Kan. - Pamiętam tak, jakby to było wczoraj, chociaż nie tak dokładnie...
Wam. Kos. - To było wyjątkowo długie i pompatyczne, chociaż trwało tylko chwilę...
HK - To prawda, więc może cofniemy się w czasie i opowiemy tę historię?
WK - Więc dobrze . Działo się to gdy na Ziemi można było spotkać Wielkie Gumisie, ale nie aż tak dawno.
HK - A miało to miejsce bardzo daleko stąd, a może nie tak daleko...
WK - Nie jesteśmy zbyt pruderyjni, jednak..
HK - Nie omieszkamy dodać, że to wydarzenie..
WK - No, tego..
HK - Ciężko powiedzieć, ale nas zbulwersowało.
WK - Więc może od początku. Otóż przed zawodami w skokach narciarskich pewien słynny skoczek, w ramach rozrywki, ustawił grupę publiczności na skoczni (w tym starców i dzieci), a następnie poszedł na górę, wziął "rozbieg", rozpędził się, wyskoczył i tych wszystkich kibiców po prostu P R Z E L E C I A Ł.

W tym momencie obaj zamilkli i patrzyli tylko w dal na niebo, na gasnące gwiazdy kina i ekranu . A ja pewnie dalej bym ich obserwował, gdybym nie usłyszał sygnału wydawanego przez telefon: p-i-i-i-p, p-i-i-i-p, itd. Chcąc dowiedzieć się kto dzwoni podniosłem słuchawkę.

- Nie mówi się słuchawka , tylko MIKROTELEFON. Słuchawka to jest w sklepie mięsnym - usłyszałem znajomy głos - a tak w ogóle to co stało się z Niedomysławem ( Niedomasławem , Niedomasłem ) który zmienił się w Gumisia ?
- Gumiś pozostał w Gliwicach , gdzie do końca życia badał Kłodnicę mierząc zawartość wody w wodzie .

To powiedziawszy odłożyłem słu..., znaczy się mikrotelefon. I już chciałem spocząć na laurach , kiedy nagle uświadomiłem sobie : przecież a nie znam żadnej Laury. No dobrze, tylko co to ma wspólnego z tą powieścią?

--------------------------------------------------------------------------------
Aby to zrozumieć przenieśmy się do ubiegłego wieku, gdzie Szuka Stefan (znany matematyk, filozof i playboy) i Kuka Stefan (mniej znany matematyk, filozof i playboy) urządzają sobie pogawędkę o charakterze oficjalnym, lecz trochę o zabarwieniu somatyczno - egzystencjalnym.

KS - Wie pan, panie kolego, że obecnie jesteśmy obserwowani przez autora, który tylko czeka, aby nasze pomysły zgarnąć dla siebie ?
SJ - To w takim razie może go obsmarujemy?
KS - Co pan, panie kolego.. w pańskim wieku, fuj.
SJ - Ja chciałem go tylko skrytykować .
KS - Więc dobrze . Zauważyłem , że do tej pory występowała tylko jedna kobieta . Może on z tych , tych , no ....
SJ - Nie z Tych , tylko z Gliwic . Ale fakt jest faktem . Powiem panu , panie kolego , Ze tak dalej być nie może !
KS - A wie pan panie kolego , wczoraj czytałem w "Chwili dla ciebie"...
SJ - W " Chwili dla mnie " ?
KS - Tak , w " Chwili dla ciebie " . Otóż pewien sierota wypchnął swoją matkę z balkonu na dziewiątym piętrze ...
SJ - Niemożliwe !
KS - Tak , nie dość , że wypchnął , to jeszcze na dodatek rozmyślił się , zamknął balkon , zbiegł na dół i zdążył ją złapać .
SJ - Co też pan powie , panie kolego ...

Ponieważ rozmyśliwania nad tym faktem zajęły Szuce Józefowi ( znanemu matematykowi , filozofowi i playboyowi ) i Kuce Stefanowi ( mniej znanemu matematykowi , filozofowi i playboyowi) dużo czasu , to aby mieć go więcej ( relatywizm ) przenieśli się na pierwszą wolną planetę . Tak w kwestii formalnej , to Konstanty Ildefons Gałczyński zabrał się razem z nimi .


KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ

krzywy 17-11-2002 12:54

W zaspie śnieżnej leży pijak. Podchodzi do niego policjant i mówi:
- Wstawaj koleś, bo zamarzniesz!
- Coś ty! Po Borygo?


Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 03:11.

Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.