![]() |
Zakład
Pewnego dnia pewna starsza dama przyszła do Deutsche Bank z torbą pełną pieniędzy. Podeszła do stanowiska i poprosiła o prywatną rozmowę z prezesem banku, gdyż chciała otworzyć konto, a "proszę zrozumieć, chodzi o wielką sumę pieniędzy". Po długotrwałych dyskusjach pozwolono starszej pani spotkać się z prezesem, bo w końcu nasz klient - nasz pan. Prezes spytał o kwotę, jaką starsza pani zamierzała wpłacić. Ona zaś odpowiedziała, że chodzi o 50 milionów EUR. Po czym otworzyła torbę, żeby go przekonać, iż tak jest w rzeczywistości. Naturalnie zaciekawiony prezes pyta o pochodzenie tych pieniędzy. - Szanowna pani, jestem zaskoczony ilością pieniędzy, jaką ma pani przy sobie! Jak pani tego dokonała? - Całkiem prosto. Zakładam się. - Zakłada się pani? - pyta prezes - Ale o co? - Cóż, o wszystko co możliwe. Na przykład mogę się z panem założyć o 25.000 EUR, że pańskie jaja są kwadratowe! Prezes zaśmiał się głośno i powiedział: - Przecież to śmieszne! W ten sposób nie mogłaby pani nigdy tak dużo zarobić. - Cóż, przecież powiedziałam, że w ten sposób zarobiłam moje pieniądze. Byłby pan gotowy założyć się ze mną? - Ależ oczywiście! - odpowiedział prezes (w końcu szło o kupę pieniędzy) - zakładam się, o 25.000 EUR, że moje jaja nie są kwadratowe. Starsza pani odpowiada: - Zakład stoi, ale ponieważ stawką są duże pieniądze, czy mogę przyjść jutro o 10.00 razem z moim prawnikiem, żeby sprawdzić naocznie i przy świadku? - Jasne - prezes wykazał zrozumienie. Całą noc był prezes niesamowicie nerwowy i spędził wiele godzin na sprawdzeniu, czy jego jaja znajdują się w swojej dotychczasowej formie. Z jednej i drugiej strony. W końcu przy pomocy głupiego testu osiągnął 100-procentową pewność. Wygra ten zakład. Następnego ranka o 10.00 przyszła starsza dama ze swoim prawnikiem do banku. Przedstawiła sobie obu panów i powtórzyła, iż chodzi o zakład, którego stawką jest 25.000 EUR. Prezes zaakceptował zakład, iż jego jaja nie są kwadratowe. W celu przekonania się o tym fakcie, poprosiła go dama o opuszczenie spodni. Prezes opuścił spodnie. Starsza pani nachyliła się, spojrzała uważnie i spytała ostrożnie, czy może dotknąć jaj. - No dobrze - odpowiedział prezes - 25.000 EUR są tego warte i mogę zrozumieć, że chce się pani do końca przekonać. Starsza pani ponownie się nachyliła i wzięła "piłeczki" w swoje dłonie. Wtedy zauważa prezes, że prawnik zaczyna uderzać głową w ścianę. Prezes pyta więc kobietę: - Co się stało z tym pani prawnikiem? - Nic, założyłam się z nim tylko o 100.000 EUR, że dzisiaj o godz. 10.00 będę trzymała w dłoniach jaja prezesa Deutsche Bank... |
jeden z lepszych kawałów jak nie najlepszy jaki w życiu widziałem :>
|
Profesor filologii polskiej na wykładzie:
- Jak Państwo wiecie w językach słowiańskich jest nie tylko pojedyncze zaprzeczenie. Jest tez podwójne zaprzeczenie. A nawet podwójne zaprzeczenie jako potwierdzenie. Nie ma natomiast podwójnego potwierdzenia jako zaprzeczenia. Na to student z ostatniej ławki: - Doobra, doobra. Dziadek parkuje starego rzęchowatego maluszka pod sejmem. Wyskakuje ochroniarz: -Panie, zjeżdżaj pan stad! To jest sejm, tu się kręcą posłowie i senatorowie! Dziadek na to: -Ja się nie boje, mam alarm. |
dobre na stres
Często zdarza się nam mieć zły dzień. I bardzo chcemy się na kimś wyżyć. Tak, to się naprawdę zdarza. Ale moim zdaniem zbyt często wyżywamy się na bliskich i znajomych, podczas gdy o wiele lepiej jest wyładować stres na kimś zupełnie obcym. Postąpiłem tak pewnego dnia. Przypomniałem sobie w biurze o zaległym telefonie, jaki miałem wykonać. Odnalazłem numer w notesie i wystukałem go na klawiaturze telefonu. Usłyszałem, jak jakiś facet po drugiej stronie mówi "halo!", więc zapytałem grzecznie, czy mogę rozmawiać z Anią. Facet bez słowa rzucił słuchawką. Byłem kompletnie zaskoczony. Jak można być tak źle wychowanym! Sprawdziłem jeszcze raz numer do Ani i wykręciłem go (okazało się, że przekręciłem dwie ostatnie cyfry). A po zakończeniu rozmowy postanowiłem znowu zadzwonić pod poprzedni "zły" numer i kiedy tylko tamten facet podniósł słuchawkę rzuciłem krótkim "ty chuju!", po czym rozłączyłem się. Zapisałem sobie jego numer na żółtej karteczce i przykleiłem na monitorze. Raz na kilka tygodni, kiedy coś wyjątkowo źle mi wychodziło, kiedy płaciłem zaległe rachunki, dostałem mandat za parkowanie albo z innego powodu miałem zły dzień, dzwoniłem do typa i kiedy tylko się zgłosił, serwowałam mu głośne "ty chuju!". Od razu robiło mi się lepiej... Po pewnym czasie telekomunikacja wprowadziła program identyfikacji numeru dzwoniącego, przez co mój nowy sposób na chandrę i stres okazał się poważnie zagrożony. Zadzwoniłem więc do typa, przedstawiając się jako pracownik telekomunikacji i zapytałem: - przepraszam, czy słyszał pan może o naszej nowej ofercie w zakresie identyfikacji numeru dzwoniącego? - Nie! - uciął i rzucił słuchawkę. Zadzwoniłem do niego ponownie: - nie słyszałeś o tym programie dlatego, że jesteś zwyczajnym chujem! Kilka dni później, kiedy na parkingu przed supermarketem próbowałem zająć ostatnie wolne miejsce, jakiś dresiarz w BMW bezczelnie zajechał mi drogę i wepchał się na moje miejsce. Wkurzyłem się nielicho. Na beemce była kartka "na sprzedaż" i numer telefonu. Zanotowałem go skrupulatnie. Wieczorem zadzwoniłem. - Halo, czy to pan ma beemkę do sprzedania? - Tak. - A gdzie można ją obejrzeć? - Stoi na podwórzu domu przy Leśnej 23. - A kiedy pana można złapać w domu? - No tak od 17.00 już raczej jestem. Zapisałem numer dresiarza na żółtej karteczce, tuż poniżej numeru faceta, do którego miałem zwyczaj poprzednio dzwonić. Teraz miałem dwóch dupków, na których mogłem się wyżyć. Ale po kilku dniach wydzwaniania do nich poczułem, że nie było to już takie podniecające, jak na początku... Wpadłem na zupełnie inny pomysł... Zadzwoniłem do tego pierwszego faceta. - Halo! - rzucił jak zwykle. - Ty chuju! - krzyknąłem, ale tym razem nie odłożyłem słuchawki. - Jesteś tam jeszcze? - Jestem! - krzyknął. - Jestem, pieprzony palancie! Nie wiem, kim jesteś, ale chciałbym cię dostać w swoje ręce! Gnoju, kurwa, powiedz gdzie mieszkasz, to zaraz pojadę i ci rozjebię ten oblany ryj! - Tak? No to mieszkam przy Leśnej 23... Poznasz po czarnej beemie zaparkowanej w podwórzu! Czekam na ciebie, ciemny baranie z lasu! Facet rzucił słuchawką a ja natychmiast wykręciłem numer dresiarza. - Halo, to ty, pedale? Dzwonię do ciebie, bo mam ochotę w końcu ci przypierdolić! Jak masz jaja to wyjdź przed dom, zaraz u ciebie, kurwino, będę! W chwilę potem zadzwoniłem na policję, informując o bójce w okolicach Leśnej 23, oraz do telewizji regionalnej, wspominając coś o porachunkach gangsterów. Na koniec podjechałem samochodem w okolice Leśnej i patrzyłem na dwóch dupków, bijących się w światłach dwóch radiowozów i reflektorów ekipy telewizyjnej... |
Po czym poznać ze nie jesteś studentem:
6 rano wstajesz, a nie kładziesz się spać. Seks w pojedynczym łóżku sprawia Ci trudności techniczne. W lodówce trzymasz więcej jedzenia niż picia. Twoje fantazje o seksie z trzema kobietami o skłonnościach lesbijskich naraz zostały zastąpione przez fantazje o seksie z kimkolwiek. Nie zgłaszasz się już do testów nowych leków na ochotnika. Znasz każdego ze śpiących w twoim domu. Swoja ulubiona melodie słyszysz w windzie w budynku, w którym pracujesz. Nie dostajesz już listów z pogróżkami z banku. Nosisz ze sobą parasol. Siedmiodniowe popijawy się już nie zdarzają. Nie chodzisz do supermarketu ze wszystkimi przyjaciółmi. Korzystasz ze stałych zleceń i kredytu w rachunku bieżącym. W domu działa ogrzewanie Twoi przyjaciele zawierają związki małżeńskie i rozwodzą się, zamiast się po prostu spotykać i rozstawać. Płacisz rządowi co rok tysiące zł. Zamiast 130 dni wakacji masz ich 20. Dżinsy i pulower nie są już eleganckim strojem. Dzwonisz na policje, bo te cholerne dzieciaki z mieszkania obok nie chcą ściszyć muzyki. Wstajesz rano z łóżka nawet, jeśli pada. Mycie się nie jest nudnym rytuałem. Starsi krewni nie krępują się opowiadając przy tobie kawały o podtekście seksualnym. Nie masz pojęcia, o której zamykają najbliższą budkę z hamburgerami. Ubezpieczenie samochodu jest coraz tańsze, a koszty utrzymania coraz wyższe. Pomysłów na drinki nie czerpiesz z doświadczenia lokalnych włóczęgów. Nie odkładasz niedojedzonej pizzy do lodówki na później. Nie spędzasz polowy dnia na strategicznym planowaniu trasy wieczornej eskapady po knajpach. Nienawidzisz "cholernych studentów - pasożytów". Gdy jesteś pijany nie czujesz już tego dziwnego pociągu do znaków drogowych. Nie przystoi już spać w poczekalni dworcowej. Nie potrafisz już przekonać mieszkających z Tobą do "picia aż do rana". Zawsze wiesz, gdzie jesteś, gdy się budzisz. Nie zdarzają Ci się już drzemki od południa do 18. Ogień w kuchni nie jest już powodem do dobrej zabawy. Do apteki chodzisz po Panadol i cos na wrzody, a nie po prezerwatywy i testy ciążowe. Pamiętasz imię osoby, obok której się budzisz. Śniadania jesz w porze śniadania. W twojej kuchni nie mieszkają myszy ani szczury. Lista zakupów jest dłuższa niż zupka z kubka i szesciopak piwa. Używałeś odkurzacza. Łamanie prawa oznacza przekroczenie dozwolonej prędkości o 10 km/h. Zamiast mówić "Już nigdy tyle nie wypije" mówisz "Nie potrafię już pić tyle, co kiedyś". Ponad 90% Twojego czasu spędzonego przed komputerem to zwykła praca. Nie eksperymentujesz już z zakazanymi substancjami. Już nie pijesz w domu przed wyjściem do knajpy, żeby tam zaoszczędzić. |
Idzie bezdomny przez park. Nagle słyszy coś w krzakach, zagląda a tam wróżka.
-znalazłeś mnie więc spełnie twoje trzy życzenia Bezdomny popatrzył po sobie -dobra chce żebys zmieniła te łachmany w jakiś pożądny strój Wrózka wypowiedziała zaklęcie i łachmany zmieniły sie w garniak od Armianiego. Bezdomny zadowolony stwierdza -chce mieć jakiś świetny samochód Wróżka wypowiedziała zaklęcie i przed bezdomnym pojawiła się limuzyna Bezdomny popatrzył na wróżke i stwierdził że fajna laska więc mówi: -chciałbym znaleźć sie pomiędzy twoimi nogami Wróżka wypowiedziała zaklęcie i przemieniła go w podpaske. Ale te twoje żartowniś i tak są nie do przebicia |
Cytat:
|
Lecą trzy samoloty, jeden w lewo, drugi w prawo, a trzeci za nimi.
|
Cytat:
łuuups :) przez jakis czas nie czytałem forum :) |
Wpada facet do apteki i krzyczy:
- Ludzie! Przepuście mnie bez kolejki! Tam człowiek leży i czeka!!! Ludzie poruszeni przepuścili, facet podbiega do okienka i krzyczy: - Dwie prezerwatywy proszę... *** Pewien mężczyzna kupił dojarkę do celów erotycznych. Wrócił do domu, zasiadł w fotelu i podłączył się do ssaka od dojarki. Przeżywał orgazm za orgazmem, nigdy jeszcze tak dobrze mu nie było. Po dwóch godzinach ma w końcu dość, szuka wyłącznika - nie ma. Próbuje oderwać ssak od własnego interesu - nie da rady. A dojarka cały czas ssie. Z wielkim trudem łapie za telefon i dzwoni do producenta: - Dzień dobry, ja u państwa kupiłem dzisiaj dojarkę, chciałbym się dowiedzieć, jak się ją wyłącza. - Przede wszystkim - odpowiada sprzedawca - chciałbym pogratulować panu doskonałego wyboru, gdyż jest to produkt najwyższej marki... - Dobra, dobra, ale gdzie się go wyłącza. - Nasza dojarka wyłącza się automatycznie po uciągnięciu 25 litrów. *** Samolot zbliża się do Tajlandii i podchodzi do lądowania. Z głośników słychać głos stewardesy: - Ostrzegamy państwa, że połowa ludności Tajlandii ma HIV, a druga połowa - gruźlicę. - Co ona powiedziała? - pyta sie wnuczka przygłuchawy dziadek. - Żeby dupczyć tylko te, które kaszlą *** - Baco macie takiego małego pieska i wieszacie na furtce napis "UWAGA PIES"? - A bo mi go już 3 razy zdeptali... *** Turysta z USA pojechał do Izraela. Woła taksówkę i mówi: - Panie, zawieź mnie tam...no....no tam, gdzie Żydzi płaczą. ...i taksówkarz zawiózł go pod Urząd Skarbowy *** Przychodzi facet do lekarza ze spermą w dłoniach i mówi: - Panie, normalnie w pale się nie mieści. *** Jedzie policja polonezem, a na ławce leży jakiś żur. Podjeżdżają. -Co pan se tu hotel robi? -A co ja k**** informacja? -W takim razie do poloneza. -Z pedałami nie tańczę. *** Przychodzi żaba do lekarza ze skarpetką na głowie. - Co Ci dolega - pyta lekarz? - Nic mi k***a nie dolega, to jest napad !!! *** Stanął baca przed sądem za nielegalne posiadanie broni. - Co macie na swoją obronę, baco? - pyta prokurator. Baca odpowiada: - Czołg w stodole! *** Rozprawa w sądzie o przyznanie alimentów: - Baco, a znacie tę oto Marynę? - Ano znam. - A to dziecko, to wyście jej zmajstrowali? - Ano ja. - A co będzie z płaceniem za dziecko? - Ja tam panocku za te robote nic nie chce. *** Przychodzi baba do lekarza. - Panie doktorze mam gwiżdżące piersi. - To niemożliwe. Niech pani zdejmie biustonosz. Baba zdjęła biustonosz, a piersi fiuuuu, gwizdnęły o podłogę! *** Pewnego dnia spotyka miś zajączka, który ma na uszach prezerwatywy. - Te zając co jest grane, po co ci te gumy ? - Bo jestem smutny, mam kiepski humor i w ogóle... - No dobra ale po co Ci te gumy na uszach ??? - Bo podkreślają mój ch..owy nastrój !!! *** Przez pustynie zasuwa kangur. Zatrzymuje się. Z torby wysuwa sie głowa pingwina . Pingwin rozgląda sie i puszcza pawia . W tym samym czasie na biegunie północnym mały kangur tupie z zimna i cedzi: - Pier***ona wymiana studentów! *** Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze, koniecznie potrzebuje dla siebie jakiejś rozrywki. - Jakiego rodzaju? - Noo, najlepiej rodzaju męskiego. |
***
17 letnia córka pyta mamy: -Mamo co to jest impotencja??? mama zakłopotana mówi: -kurcze córciu nie wiem jak ci to wytłumaczyć ale to jest mniejwięcej tak jakbyć gotowanym makaronem grała w bierki. *** Jasiu wykopał z piaskownicy granat i pokazuje go mamie. Mama: - Wyrzuć to cholerstwo do pieca, bo nas pozabija! *** Nauczycielka zwraca się do uczniów: - Pamiętajcie dzieci, zawsze trzeba słuchać rodziców! - To ja mam problem - mówi Jasio - moja mama śpiewa w zespole disco polo! *** Ale ta dzisiejsza młodżiesz rozzrzutna. Mówi plemnik do plemnika spływając po ścianie. *** W piekle dziwki stoją przed sądem. Pierwszej diabeł się pyta: - Ile razy dałaś dupy? -200 razy! - Do kotła! Sytuacja powtarza się kilkukrotnie. Podchodzi do diabła kolejna dziwka.Diabeł pyta: - Ile razy dałaś dupy? - 80 razy! Na to diabeł do podwładnych: - Doładować do setki i do kotła! *** Skoki spadochronowe w jednostce wojskowej. Porucznik mówi do szeregowego Fąfary: - Szeregowy Fąfara to jest spadochron. Kiedy wyskoczycie z samolotu to pociągnijcie za tą linkę, wtedy otworzy się spadochron. Jeśli spadochron się nie otworzy to pociągnijcie za drugą linkę. Jeśli to nie podziała to pociągnijcie za trzeci linkę. A jeśli to nie podziała to macie w kieszeni instrukcję obsługi. Fąafara wyskoczył z samolotu i chce otworzyć spadochron. Pociąga za pierwszą linkę i nic, pociąga za drugą linkę i nic, pociąga za trzecią linkę i nic. Wyjmuje instrukcję obsługi i czyta: - Ojcze nasz któryś jest w niebie... *** Ojciec pyta się córki: - Kiedy wreszcie znajdziesz sobie męża? - Nie potrzebny mi mąż. Mam wibrator. Pewnego dnia córka wróciwszy z pracy widzi na stole skaczący wibrator i z oburzeniem pyta się ojca: - Tato co Ty u licha robisz? - Piję z zięciem!! *** Żona Fąfary wbiega do szpitala i pyta: - Mojego męża przejechał walec, w którym on leży pokoju?!!! A lekarz odpowiada: - 23, 24, 25. |
A na koniec trochę bajek :D
*** Bajka o mozu panterze i mieliźnie. -Moze pan tera mnie liźnie po dupie! *** bajka o pałacyku i latarence. -Pała cyk i lata ręka. *** Bajka o jabłonce. -Miałam ci ja błonkę. *** Bajka o manifeście. -Mani fest cycki urosły. *** Bajka o mijaniu Kalisza. Ostrożnie mi jajka liż. *** bajka o apostołach. -Jedzta, pijta a po stołach nie żygajta. |
A teraz coś o bacy:
Wywiad z bacą: - Baco jak wygląda wasz dzień pracy? - Rano wyprowadzam owce wyciągam flaszkę i piję... - Baco ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka. - Dobra. Rano wyprowadzam owce wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki które czytamy do wieczora. A wieczorem idziemy do Franka i tam czytamy jego rękopisy. *** W Morskim Oku w przerębli kąpie się baca. - Baco nie zimno wam?! - pytają się turyści. - Ni. - Ciepło? - Ni. - A jak wam jest? - Jędrzej. *** Dwóch juhasów znalazło jeża i kłócą się o nazwę tego zwierzaka: - To je iglok! - To je spilok! Przechodził tamtędy stary baca i usłyszał sprzeczkę. Podszedł i zawyrokował: - To nie je ani iglok ani spilok. To je kolcok! *** Siedzi baca nad rzeką i się onanizuje. Podchodzi turysta i się pyta: - Baco co wy robicie? Na to baca: - Jak to co? Wysyłam dzieci nad morze. *** Juhas widzi bacę prowadzącego duże stado owiec. - Dokąd je prowadzicie? - Do domu. Będę je hodował. - Przecie nie macie obory ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać? - W mojej izbie. - Toż to straszny smród! - Trudno będą się musiały przyzwyczaić. *** Siedzi baca na szczycie Rys i krzyczy: - Hej!... Morze nasze morze... *** Baca rozwodzi się z Gaździną. Odbywa się rozprawa w sądzie. Sędzia pyta się Gazdy: - Powiedzcie Gazdo dlaczego chcecie się rozwieść z tą Gaździną przecież żyjecie razem już 20 lat w czym wam ona zawiniła? Gazda na to odpowiada: - A bo Panie sędzio ona mi seksualnie nie odpowiada! Na to w końcu sali podnosi się ze swojego miejsca juhas i woła: - Głupoty Gazdo gadacie! Całej wsi odpowiada a wam nie?! *** Baca rozmawia z turystą: - Zabiłem wczoraj 10 ćmów - mówi baca. - ciem - poprawia turysta. - A kapciem. *** - Stasek cy twoj konicek kurzy fajkę? - Nie. - No to ci się szopa pali. *** Rozmawiają dwie gaździny o swoich dzieciach. Jedna z nich się chwali: - A mój Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie co to się tak jako nazywo: ugryź - nie nie ugryź!... użarł - nie nie użarł... A! Już wim! UJOT! *** - Staro obróciłabyś się ku mnie! - Kces mnie mój chłopecku?! - Nie ino puscos bąki... *** Turysta w wakacje zachodzi w deszczu do bacówki baca gościnnie częstuje go gorącą strawą turysta zajadając spostrzega że do talerza leci mu z góry woda... - Baco dach ci przecieka! - Wim... - To dlaczego nie naprawisz?! - Ni mogę przecież dysc pada. - To dlaczego nie naprawisz kiedy nie pada?!! - A bo wtedy nie cieknie... *** Nad Morskim Okiem siedzi stary baca. Przechodzący turyści pozdrawiają go i pytają: - Co tu robicie? - Łowię pstrągi. - Przecież nie macie wędki! - Pstrągi łowi się na lusterko. - W jaki sposób?! - To moja tajemnica. Ale jeśli dostanę flaszkę to ją wam zdradzę. Turyści wrócili do schroniska kupili butelkę wódki i zanieśli ją bacy. On tłumaczy: - Wkładam lusterko do wody a kiedy pstrąg podpływa i zaczyna się przeglądać to ja go kamieniem i już jest mój... - Ciekawe... A ile już tych pstrągów złowiliście? - Jeszcze ani jednego ale mam z pięć flaszek dziennie... *** Płacze zgwałcona Maryna podchodzi baca: - Czemu płaczesz Maryna? - Oj zgwałcili mnie zgwałcili! - A o pomoc wołałaś? - Oj wołałam wołałam! - I nikt nie przyszedł?! - Nikt nie przyszedł! - A ku wsi wołałaś? - Oj wołałam wołałam! - I nikt nie przyszedł? - Nikt nie przyszedł! - A ku halom wołałaś? - Oj wołałam wołałam! - I nikt nie przyszedł? - Nikt nie przyszedł! - A ku wierchom wołałaś? - Oj wołałam wołałam! - I nikt nie przyszedł? - Nikt nie przyszedł! - A ku lasowi wołałaś? - Oj wołałam wołałam! - I nikt nie przyszedł? - Nikt nie przyszedł! - Nikt nie przyszedł? - Nikt nie przyszedł! - Toć i ja sobie ulżę!!! *** Śpiewa juhas na hali. Baca nie może wytrzymać i woła: - Czego się drzes?!! - Dyć to nie dżez to folklor! *** Góral przyprowadził swoja żonę będącą w ciąży na badania okresowe. Lekarz zbadał gaździnę przyjął honorarium pożegnał. Do gabinetu wchodzi mąż i pyta o zdrowie żony. Lekarz odpowiada: - No cóż u waszej żony jest ciąża pozamaciczna. Chłop zbladł i nerwowo sięga po portfel. - Nie trzeba gazdo żona już płaciła. - Panie doktorze macie tu 1000 zł i nie mówcie nikomu że pozamaciczna bo jeszcze chłopy mnie wyśmieją żem nie trafił tam gdzie trzeba. *** Przychodzi turysta do bacy na Polanie Chochołowskiej: - Baco macie tu wrzątek? - Jest ino zimny. *** Idzie sobie turysta i w pewnym momencie zauważa Bacę i pyta: - Baco co robicie? - A nic takiego piore tylko kota. - Kota? Przecież kota się nie pierze. Na to Baca: - A co wy tam turysto wicie kota się pierze. Za parę godzin turysta wraca z powrotem. Patrzy a kot leży nieżywy. I zwraca się do Bacy: - A nie mówiłem że kota się nie pierze?! A Baca na to: - Pierze się pierze ale sie nie wykręco. *** Siedzi baca nad przepaścią i liczy: - 127 127 127 ... Przechodzi turysta i pyta: - Co robisz baco? Baca zrzuca go w przepaść i liczy: - 128 128 128 ... *** Baca jest sądzony za zabójstwo turysty ale się nie przyznaje. Sędzia pyta: - No to jak to było Baco? - Ano nijak. Siedziołek se na przyzbie i strugałek osikowy kołecek. A ten turysta siad se kole mnie i zacoł jeść cereśnie. I co zjod to mi pesteckom trach!!! w oko. A jo nic ino se strugom ten kołecek. A on znowu zjad i trach!!! mie pesteckom w oko. A jo nic i dalej strugom... A on łostatniom cereśnie rzucił mi torebke pode nogi wstał i tak niesceśliwie potknoł ze upadł na ten kołecek com go strugoł. I tak panie coś ze 27 razy... *** Idzie góralka brzegiem strumienia a po drugiej stronie chłopaki. - Ej Maryś pójdź do nas! - Nie pójdę bo mnie zgwałcicie! - Ej nie zgwałcimy! - To po co ja tam pójdę? *** Jedzie gazda z gaździną furmanką. Nagle niebo się zachmurzyło rozszalała się burza. Znienacka 20 metrów przed furmanką uderzył piorun. A gazda patrzy w niebo palec podnosi i mówi: - Nooooooo... Jada dalej. Po chwili następny piorun uderzył 5 metrów za furmanką. Gazda znów podnosi palec i mówi: - Noooooooooooooo... Znowu jadą dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gaździnę jadącą na furmance a gazda zadowolony: - No!!! *** Początkujący narciarz pyta bacę: - Czy ten zjazd jest niebezpieczny? - A gdzie tam panocku wszyscy zabijają się dopiero na dole! *** Bacowa budzi swojego męża w środku nocy. - Antoś pchła mi chodzi po plecach złap ja i zabij. - Zapal światło - doradza zaspany baca. - Jak cię zobaczy to sama zdechnie ze strachu. *** Przychodzi baca do kolegi chirurga i mówi: - Wiesz Kazik pomóż mam brzydką żonę! Weź ty jej zrób jakąś operacje! - Ja nie dam rady ale pogadam z doktorami w Krakowie może się da ale to będzie kosztować z jakieś dziesięć tysięcy. Spotykają się po dwóch tygodniach. Mówi lekarz Kazik: - Tak jak mówiłem da się załatwić ino dziesięć patyków przynieś. - A wiesz Kazik już nie trzeba gajowy zgodził się za pięć stówek odstrzelić. *** Baca słyszy krzyki z podwórka: - Czego tam? - Bacoooo! Potrzebujecie drewna? - Nieeee! Rano baca budzi się wychodzi na podwórko patrzy: - O kur..! Gdzie moje drewno?! *** Na drodze z Kościeliska do Zakopanego stoi góral i łapie okazję. Zatrzymuje się jakieś auto baca wyciąga ciupagę i rzecze do kierowcy: - Łonanizuj się pan! Osłupiały kierowca posłusznie acz niechętnie posłuchał rozkazu bacy gdy skończył usłyszał znów tą samą komendę: - Łonanizuj się pan! Cóż... wyboru wielkiego nie miał. Nie miał też wyboru gdy usłyszał kolejną komendę: - Łonanizuj się pan! Gdy skończył baca znów to samo: - Łonanizuj się pan! Próbował tedy biedny turysta po raz kolejny ale nic z tego nie wychodziło głos bacy naglił jednak nieubłaganie: - Łonanizuj się pan! - Łonanizuj się pan! - Łonanizuj się pan! I kiedy baca już widział że kierowca nie da już na prawdę rady spokojnym głosem rzekł do stojącej obok gaździny: - Siadaj Maryna pan cię do Zakopanego zawiezie! *** - Baco czy można tu gdzieś kupić części zamienne do samochodu? - Zaraz za wioską jest ostry zakręt nad urwiskiem a części leżą na dole... *** - Ahoj baco! Co tam robicie? - A hoj was to obchodzi... *** Widok na Golgotę trzy krzyże. Od środkowego słychać: - Jestem dziś jakiś przybity... *** Pijany góral wraca z wesela i zaczyna się rozbierać. - Maryna pomóz bo ni moge kosuli sciongnoć - prosi żonę. Ta podchodzi i załamuje ręce. - Jezusicku Jendrek psecie ty mas ciupaske w plecach! *** Baco czy pokażecie nam Giewont? - pytają turyści. - Jo. Widzita tom pirwszom górke? - Tak. - To nie je Giewont. A widzita tom drugom górke? - Tak. - To tyz nie je Giewont. A widzita tom trzeciom górke? - Nie. - To je Giewont. *** Baca był świadkiem wypadku samochodowego. Przesłuchuje go policjant: - Baco jak to było? Na to baca: - Panocku widzicie to drzewo? - Widzę. - A oni nie widzieli.. *** Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego a ten na noszach zwija się ze śmiechu. Lekarz pyta: - I z czego się pan tak śmieje? Szczęka złamana cztery żebra też oko wybite? Góral na to: - Ja to nic ale Jontek ma dzisiaj noc poślubną a ja mam jego jaja w kieszeni! *** - Baco co robicie? - Uwozom! - Na co? - Cobyk nie spod! *** Turysta do bacy: - Ile kosztuje ten pies?? - Sto milionów. - Przecież nikt go nie kupi. Po pewnym czasie turysta do bacy: - Sprzedaliście psa?? - Tak. Za dwa koty po 50 milionów.. *** Spotyka się w knajpie dwóch górali a ponieważ jeden z nich niedawno się ożenił to drugi pyta się go jak mu poszło w noc poślubna. - Ano Stasiu normalnie. Jak weszliśmy do sypialni to się rozebrałem żeby se psiakrew nie pomyślała że się jej wstydzę. Potem dałem jej w gębę żeby sobie nie pomyślała że jej się boję. Na sam koniec sam się zaspokoiłem żeby se psiakrew nie pomyślała że jej potrzebuję. *** |
no to o naszych kobietach :D (o babie):
Baba mówi do lekarza: - Ach panie doktorze! Nigdy panu tego nie zapomnę. Jestem panu winna życie! - No nie przesadzajmy droga pani. Jest mi pani winna tylko za pięć wizyt! * * * Przychodzi pól baby do lekarza a lekarz pyta: - Co Pani dolega?! A ona mu odpowiada: - Ba! * * * Leżała gruba baba na plaży przyjechał Grennpeace i zepchnął ją do morza. * * * Przychodzi wielka baba do lekarza a on na to: Pani problem mnie przerasta. * * * Przychodzi baba do dentysty: - Panie doktorze tak strasznie boje się borowania że chyba wołałabym już zajść w ciąże. - To niech się pani zdecyduje bo nie wiem jak fotel mam ustawić. * * * Przychodzi baba do lekarza ze śmigłem w dupie. A lekarz na to: - Kto panią tak przeleciał? * * * Przychodzi zezowata baba do zezowatego lekarza: Lekarz: pojedyńczo proszę! Baba: ja do tego pod oknem! * * * Przychodzi baba do lekarza. Po badaniu lekarz mówi - ma pani raka! - Baba na to: Niech pan coś zaradzi doktorze! - Niech pani spróbuje robić okłady z błota. - Z błota? Dziwi się baba myśli pan że pomogą? - Nie wiem czy pomogą mówi lekarz ale niech się pani pomału przyzwyczaja do ziemi. * * * Przychodzi baba do lekarza nago z karabinem. - Co pani jest pyta lekarz? - Naga broń! * * * Przychodzi baba do lekarza z poparzonymi uszami. Lekarz się pyta: co się pani stało? Prasowałam gdy zadzwonił telefon. A drugie ucho? Chciałam zadzwonić na pogotowie. * * * Przychodzi baba do lekarza z telefonem na plecach a lekarz na to: - Kto pani taki numer wykręcił?! * * * Przychodzi baba do lekarza. - Proszę się rozebrać i położyć na kozetce. - Panie doktorze ja dzisiaj naprawdę jestem chora a pan jak zwykle o seksie. * * * Przychodzi baba z córką do lekarza. Córka jest piękna i seksowna. Lekarz od razu każe jej się rozebrać. Baba protestuje: - Ależ panie doktorze to ja jestem chora! - To proszę pokazać gardło - mówi lekarz. * * * Przychodzi baba do lekarza: - Powinna pani jeść dużo owoców i to najlepiej bez obierania. Baba dziękuje za diagnozę i zbiera się do wyjścia. - A tak a propos jakie owoce pani jada najczęściej? - pyta lekarz. - Orzechy. * * * Przychodzi baba do lekarza z całym workiem papieru toaletowego: - Po co to pani? - Bo słyszałam że z pana jest zasrany specjalista. * * * Przychodzi baba do lekarza: - Panie doktorze mój problem to za duże potrzeby seksualne... - To niech pani wyjdzie za mąż. - Mam już męża. - To niech pani znajdzie sobie kochanka. - Już mam. - To niech pani weźmie drugiego. - Mam drugiego i jeszcze innych trzech. - Hmmm wydaje mi się że pani jest rzeczywiście chora. - Panie doktorze niech mi pan to da na piśmie bo mąż mówi że jestem k*.*a! * * * Przychodzi baba do lekarza z wróblem w d**ie. - Co pani jest? - Mnie nic ale mężowi chyba ptaka urwało. * * * Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze coś mi w d**ę wlazło. - Nie wie pani co? - Chyba dłużnik... * * * Przychodzi baba do lekarza. Lekarz się pyta: - Coś dawno pani u mnie nie było? Baba: - A bo byłam chora. * * * Przychodzi baba do lekarza z pługiem w plecach a lekarz na to: ooo żesz ty! * * * Przychodzi baba do lekarza a lekarz mówi: - Co pani dolega? - Mam bardzo słaby wzrok Na to lekarz: - Proszę jeść dużo marchewek tak jak królik. - Co? - zdziwiła się baba. - No tak widziała pani kiedyś królika w okularach??? * * * Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze mam migrenę! Lekarz na to: - Migrenę może mieć królowa angielska panią tylko łeb nap...dala. * * * Przychodzi pół baby do lekarza lekarz się pyta: - Co pani jest? - Ba! * * * Usiadła baba na Pinokia nos i mówi: - Pinokio kłam kłam! * * * Babka kupiła sobie szafę. Po przywiezieniu jej do domu zaczęła ją składać. Pod jej oknem biegła linia tramwajowa... złożyła tę szafę ale tramwaj przejechał i szafa sie złożyła... mówi więc do siebie: Sama nie dam rady. Zawołała sąsiada. Ten złożył szafe od nowa ale przejechał tramwaj i szafa się złożyła. Sąsiad wpadł na pomysł i mówi: Wie pani co?? ja wejdę do środka i zobaczę co się tam składa. Wszedł a do domu wrócił mąż i zajrzał do szafy a sąsiad: Ja wiem że to głupio wygląda ale ja naprawdę czekam na ten tramwaj... * * * Przychodzi baba do lekarza i już od progu skacze: - Co się stało - pyta doktor. - Mówiłam że sprężynka jest za długa - odpowiada baba. * * * Przychodzi baba do lekarza. - Panie doktorze nikt nie zwraca na mnie uwagi. Lekarz: - Następna proszę! * * * Przychodzi baba do lekarza a lekarz tez baba... * * * Młodzian idąc przez wieś zapytuje leciwą gospodynię: - Babciu jak tu najłatwiej trafić do szpitala? - Powiedz mi jeszcze raz "babciu" to zaraz tam się znajdziesz! * * * Baba w sklepie pyta się: - Przepraszam czy mogę przymierzyć tę sukienkę na wystawie? Na to sprzedawczyni: - Bardzo proszę ale mamy też przymierzalnię. * * * Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze z moim mężem coś nie w porządku. Ubzdurał sobie że jest śnieżnym bałwanem. Stoi na podwórku z garnkiem na głowie z miotłą w ręku. - Proszę go do mnie przyprowadzić. Po godzinie baba wraca i mówi: - Panie doktorze nic z tego. Została z niego tylko kałuża wody garnek i miotła! |
i o blodynach, najsexowniejszych i nagłuprzych kobietach świata :D :
Idą dwie blondynki przez plażę. Jedna mówi: - Patrz, zdechła mewa! Druga patrzy do góry i pyta: - Gdzie? *** P: Jak umieraja komorki mozgowe blondynki? O: Samotnie... *** P: Jak sie nazywa blondynka majaca 2 komorki mozgowe? O: W ciazy... *** P: Jak nazywa sie zjawisko farbowania wlosow blondynki na ciemny kolor? O: Sztuczna Inteligencja (AI) *** P: Jak spowodowac, by oczy blondynki zalsnily blaskiem? O: Zaswiecic latarka w ucho. *** P: Dlaczego blondynkom nie przysluguje przerwa na kawe w pracy? O: Poniewaz jest to nieoplacalne. Po przerwie trzeba ja ponownie przyuczyc do zawodu... *** P: Jak poznac, ze blondynka uzywala komputera? O: Ekran jest bialy i komputer nie reaguje na klawisze. P2: Po czym poznac, ze druga blondynka uzywala komputera? O2: Komputer dalej nie reaguje, ale sa jakies napisy na bialym ekranie... *** P: Dlaczego blondynki nie lubia oranzady w proszku? O: Bo nie wiedza, jak wlac pol litra wody do tej malej torebeczki... *** P: Dlaczego blondynki nie jedza ogorkow konserwowych? O: Bo nie moga wsadzic glowy do sloika... *** P: Jaki jest zew godowy blondynki? O: "Jestem taaaaka pijaaana..." P2: Jaki jest zew godowy brzydkiej blondynki? O2: Krzyk: "Mowilam ze jestem pijana, do cholery!!!" *** P: Jaki jest zew godowy brunetki? O: "Czy ta blondynka juz sobie poszla?" *** P: Co mowi blondynka, ktora urodzila dziecko? O: "Ojej, to naprawde moje?" *** P: Po co blondynka wspina sie na szklany mur? O: Aby zobaczyc, co jest po drugiej stronie... *** P: Co zrobic, gdy blondynka rzuca w ciebie granatem? O: Zlapac, wyciagnac zawleczke i odrzucic! *** P: Jezli blondynka i brunetka wypadna razem z okna wiezowca, ktora szybciej spadnie? O: Brunetka. Blondynka pare razy zatrzyma sie by spytac o droge... *** P: Jaka jest roznica miedzy madra blondynka a Yeti? O: Pare osob widzialo Yeti... *** P: Co powstanie, jezli sie skrzyzuje blondynke z gorylem? O: Kto wie? Sa pewne granice tego, do czego mozna zmusic goryla... *** P: Dlaczego blondynka zmienia dziecku Pampersa raz na miesiac? O: Poniewaz na opakowaniu napisano "do 20kg" *** P: Jak blondynka usilowala zabic ptaka? O: Rzucila go w przepasc. *** P: Jak blondynka zabija rybe? O: Topi ja. *** P: Czemu blondynka cieszy sie, ze ulozyla ukladanke puzzle w 4 miesiace? O: Poniewaz na pudelku napisano: "Od 2 do 5 lat"! *** P: Jak zapewnic rozrywke blondynce na wiele godzin? O: Wystarczy napisac "PROSZE ODWROCIC" na obu stronach kartki. *** P: Dlaczego dowcipy o blondynkach sa takie krotkie? O1: Aby brunetki mogly je zapamietac... O2: Aby mezczyzni mogli je zrozumiec... *** P: Jak nazwac szkielet blondynki stojacy w szafie? O: Mistrzyni zeszlorocznej zabawy w chowanego... *** P: Czy slyszales przypowiesc o blond-wilku, ktory wpadl we wnyki klusownika? O: Odgryzl sobie trzy nogi i nadal byl uwieziony... P: Czy slyszales o blondynce, ktora wystrzelila w powietrze? O: Chybila... *** Policjant zatrzymuje blondynke jadaca pod prad ulicy jednokierunkowej. Policjant: - Czy pani wie, GDZIE pani jedzie? - Nie wiem, ale gdziekolwiek by to nie bylo, to musze byc solidnie spozniona, bo wszyscy juz wracaja! *** P: Czy znacie tego blondyna, ktorego zona powila bliznieta? O: Chcial widziec, kim byl ten drugi facet! *** Brunetka, ruda i blondynka zalozyly sie, ze przeplyna 20 kilometrow z wyspy na brzeg ladu. Brunetka przeplynela 5km, stracila sily i utopila sie. Ruda przeplynela 5km, 10km, stracila sily i utopila sie. Blondynka przeplynela 5km, 10km, 15km 19.5km, po czym stwierdzila, ze nie ma sily plynac dalej, wiec wrocila na wyspe. *** P: Dlaczego blondynkom nie powierza sie stanowiska windziarza? O: Bo nie moga zapamietac trasy. *** P: Jak zginela blondynka pijaca mleko? O: Krowa usiadla. *** P: Co jest dlugie i twarde dla blondynki? O: Trzecia klasa podstawowki. *** P: Jakie sa najgorsze cztery lata w zyciu blondynki? O: Osma klasa. *** P: Dlaczego mozg blondynki jest nad ranem wielkosci groszku? O: Bo puchnie w nocy. *** Czy slyszeliscie o blondynce, ktora na plazy nudystow zaproponowala partie rozbieranego pokera? *** P: Dlaczego blondynki nie lubia drazetek M&M? O: Bo trudno sie je obiera... *** Przychodzi blondynka do fryzjera i mowi: Prosze mnie ostrzyc, ale nie moze mi Pan zdjac walkmana bo umre Fryzjer strzyze, ale w pewnym momencie traca sluchawki, ktore spadaja. Blondynka umiera. Podnosi sluchawki i slyszy "wdech, wydech, wdech, wydech" |
O jasiu:
Na przystanku autobusowym Jasio trąca w nogę starszego pana. - Czy pan lubi lizaki? - Nie. - To proszę go na chwile potrzymać bo muszę zawiązać sznurowadło. * * * Nauczycielka pyta się dzieci jakie zwierzęta maja w domu. Uczniowie kolejno odpowiadają: - Ja mam psa... - Ja kota... - U nas są rybki w akwarium... Wreszcie zgłasza się Jasio: - A my mamy kurczaka w zamrażarce... * * * - Bolku jak nazywał się Chrobry? - Nie wiem. - No przecież tak jak ty! - Nowak?! * * * Po długim niewidzeniu się ciotka spotyka Marysię. - Co słychać Marysiu? - Mamusia urodziła siostrzyczkę. - Ale przecież wasz tatuś jest już od trzech lat za granicą! - Tak ale często pisze... * * * Mama tłumaczy Jasiowi: - Trzeba być grzecznym żeby pójść do nieba! - A co trzeba zrobić żeby pójść do kina? * * * Jasio przewrócił się stłukł kolano i zaczął głośno przeklinać. Przystaje przy nim jakiś mężczyzna i mówi: - To nieładnie! Jesteś za mały żeby tak przeklinać! - Wszyscy mi tłumaczą że jestem już za duży żeby płakać! To co ja mam w końcu robić kiedy sobie stłukę kolano?! * * * Mała Ania mówi: - Mamusiu pójdę do sklepu kupić zeszyt... - Ani mi się waż! Taki deszcz leje że żal psa wypędzić. Tata zaraz pójdzie i kupi ci ten zeszyt. * * * U dentysty mama prosi Jasia: - A teraz bądź grzeczny i powiedz ładnie "aaa" żeby pan doktor mógł wyjąc palce z twojej buzi. * * * Maly chłopiec płacze na ulicy. - Co się stało synku? - pyta starsza pani. - Mama dala mi pieniądze na chleb i mleko a ja je zgubiłem Teraz na pewno dostane lanie... - Masz tu pieniądze na chleb i mleko i już nie płacz - starsza pani głaszcze chłopca po głowie i odchodzi. Chłopiec biegnie na róg ulicy do dwóch koleżków i woła: - Jeszcze trzy takie i możemy iść do kina! * * * Nauczyciel na lekcji polskiego pyta się Jasia: - Jaki to czas? Ja się kąpię ty się kąpiesz on się kąpie... - Sobota wieczór panie profesorze. * * * - Babciu jak ci smakował cukierek? - Bardzo dobry. - Dziwne! Ania go wypluła pies go wypluł a tobie smakował... * * * - Mamo dziś na lekcji pan od matematyki pochwalił mnie! - To bardzo ładnie a co powiedział? - Że wszyscy jesteśmy idiotami a ja - największym! * * * - Karolinko czemu płaczesz? - Aaaa bo wujek spadł z drabiny i połamał szafkę i stłukł lustro.... - I co żal Ci wujka? Stało się mu coś? - Nieeee ale mój brat to widział a ja nieeeeeee..... * * * - Wiesz mamo Kazio wczoraj przyszedł brudny do szkoły i pani go za karę wysłała do domu! - I co pomogło? - Tak dzisiaj cala klasa przyszła brudna. * * * - Mamusiu czy to tatuś kupił to nowe futro? - Syneczku gdybym ja liczyła tylko na tatusia to i ciebie by na świecie nie było... * * * Mały Jasio podaje sprzedawczyni na targu słoiczek i prosi o nalanie śmietany. - Płacisz złotówkę - mówi sprzedawczyni podając pełny słoik. - Mamusia położyła pieniążki na dnie słoika... * * * - Jasiu gdzie twój tatuś? - Wyjechał w ważnej sprawie służbowej na 6 miesięcy ale jak będzie się dobrze sprawował to wróci wcześniej. * * * - Tatusiu czy mama na pewno wraca tym pociagiem? - Nie gadaj tyle tylko rozkręcaj szybciej szyny. * * * - Tatusiu dlaczego my tak późno przyszliśmy do tego sklepu na zakupy? - Nie gadaj tyle piłuj kłódkę...... * * * Przyszedł Jasio ze szkoły i mówi do taty: - Dostałem piątkę i w mordę! - Za co dostałeś piątkę? - Bo pani zapytała się mnie ile jest 7x6 a ja powiedziałem że to jest 42! - A za co w mordę?! - Bo pani zapytała się mnie ile jest 6x7! Tata: - Przecież to jest jeden ch..! - Też tak powiedziałem!! * * * - Mamusiu dlaczego nasz samochód stoi w sklepie spożywczym! - Cicho Jasiu! - Tatuś bawi się w Terminatora!! * * * Jasiu u spowiedzi mówi do księdza: - Pszę księdza zgwałciłem kurę. - Tak ? A jak to zrobiłeś? - No złapałem za skrzydła i łapy i dalej to już wiadomo. - Hmmm sprytnie to zrobiłeś bo ja tylko za skrzydła i mnie pazurami podrapała. * * * - Mamo dzieci w szkole mówią ze mam długie ręce! - Nie nie masz tylko nie machaj rękoma bo sufit rysujesz... * * * W szkole pani kazała narysować dzieciom swoich rodziców. Po chwili podchodzi do małego Jasia i pyta: - Dlaczego twój tata ma niebieskie włosy? - Bo nie było łysej kredki. * * * Na przystanku autobusowym pewna pani widzi małego chłopca strasznie umorusanego i zasmarkanego. - Chłopcze czy ty nie masz chusteczki?! - Mam ale obcym babom nie pożyczam. * * * - Synku kiedy poprawisz dwójkę z matematyki? - Nie wiem mamusiu nauczyciel nie wypuszcza dziennika z rąk. * * * Kto to jest hipokryta? - pyta pani na lekcji. - Ja wiem - zgłasza się Jaś - to jest uczeń który twierdzi że lubi chodzić do szkoły. * * * Jaś wraca do domu cały zmoczony. - Co się stało? - pyta się matka. - Bawiliśmy się w psy. - No i co? - Ja byłem latarnią... * * * Jasio pyta tatę: - Czy potrafisz podpisał się z zamkniętymi oczami? - Potrafię. - To świetnie. Trzeba podpisać się kilka razy w moim dzienniczku. * * * - Jasiu - pyta nauczyciel. - Jaki to będzie przypadek jak powiesz "lubię nauczycieli"? - Bardzo rzadki panie profesorze. * * * Dzieci wybierają zawody aktorek piosenkarzy strażaków policjantów itp. Tylko Jaś mówi że chciałby zostać św. Mikołajem. - Czy dlatego Jasiu że roznosi prezenty? - pyta nauczycielka. - Nie. Dlatego że pracuje raz w roku. * * * - Proszę pani ja się w pani chyba zakochałem - mówi dziesięcioletni Jasiu. - Przykro mi Jasiu ale ja nie lubię dzieci. - A kto lubi będziemy uważali. * * * Do apteki wpada blady drżący chłopiec: - Czy ma pani jakieś środki przeciwbólowe? - A co cię boli chłopcze? - Jeszcze nic ale ojciec właśnie ogląda moje świadectwo. * * * - Powiedz czy dalej od nas są położone Chiny czy Księżyc? - pyta nauczyciel. - Panie psorze myślę że jednak Chiny. - A na jakiej podstawie tak twierdzisz? - Bo Księżyc już widziałem nieraz a Chin jeszcze nigdy. * * * - Jasiu jaka to część mowy "małpa"? - Jest to czas przeszły od rzeczownika człowiek. * * * Po sprawdzeniu pracy domowej w szkole podstawowej... - Ani jedno działanie na dodawanie nie jest wykonane prawidłowo!!! - Ale to nie ja odrabiałem lekcje to mój tata!!! - A kim on jest??? - Kelnerem... * * * - Mamusiu spójrz tamten pies wygląda zupełnie jak wujek Marian. - Synku nie wypada robić takich uwag. - Myślisz mamo że ten pies zna wujka Mariana i mógłby to usłyszeć? * * * - Mamusiu czy ty mnie kochasz? - Tak bardzo. - To rozwiedź się z tatą i wyjdź za tego lodziarza co mieszka naprzeciwko. * * * - Jasiu dlaczego masz w dyktandzie te same błędy co twój kolega z ławki? - Bo mamy tego samego nauczyciela od języka polskiego... * * * - Jasiu czy twój ojciec nie pomaga ci jeszcze w odrabianiu lekcji? - Nie ta ostatnia dwója z matematyki zupełnie go załamała. * * * Mama do Jasia: - Usiądź synku i opowiedz nam jakąś śmieszną historyjkę. - Problem w tym że nie mogę usiąść. Przed chwila opowiedziałem śmieszną historyjkę o tatusiu.. * * * Mamo to jest Kazio! Przyjrzyj mu się uważnie! - Dlaczego? - Bo on się uczy jeszcze gorzej niż ja! * * * Jasiu czy umyłeś już uszy? - Nie ale jeszcze słyszę! * * * Rodzice leża w łóżku a Jaś podsłuchuje co mówią: - Kochany - chciałabym aby to była dziewczynka... - Tak kochanie - dostaniesz dziewczynkę... Jaś wbiega do pokoju rodziców: - A ja chce żołnierzyki klocki i rower! * * * Rozmawia Jasio z kolegą: - Wiesz wstyd mi za mojego ojca. To prawdziwy tchórz. Ile razy mama wyjeżdża on się boi i idzie spać do sąsiadki... * * * - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... * * * Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela". Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność bo cię lubię stary!... * * * Lekcja polskiego. Pani pyta się dzieci kto był największym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada: - Ad... Jasiu: - Adam!!! - Dobrze a jak miął na nazwisko? Cisza. Pani znowu podpowiada: - Mi... - Michnik!!! * * * - Jasiu dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole? - Bo wczoraj umarł mój dziadek... - Nie kłam wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie... - Tatuś wystawił go przy oknie bo listonosz szedł z rentą... to jush narazie wszystko potem dam więcej :D:D:D:D:D mam nadzieje że sie podobają :p |
Mąż wcześniej wrócił z pracy do domu i niespodziewanie zastaje żonę, która nago leży w wymiętoszonej pościeli. - Co to kochanie?
- Źle się czuję, chyba chora jestem, więc się położyłam. Małżonek chce powiesić płaszcz do szafy, a żona krzyczy: - Nie otwieraj szafy, bo tam straszy...! - Ależ kochanie, nie opowiadaj głupstw... Otwiera szafę i widzi swego sąsiada, zupełnie gołego. - No wiesz Władek, tego bym się po tobie nie spodziewał. Żona chora, a ty ją jeszcze straszysz... |
Mój list dotyczy oferty pracy . Spełniam wszystkie wymagane punkty i jeszcze kilka więcej . Mam 24 lata. Mam 4 letnie doświadczenie w zawodzie. Od razu mówię , że mam gdzieś czy będę pracował w młodym i dynamicznym zespole, znanej i dynamicznie rozwijającej się firmie, czy będę miał możliwość rozwoju itp. "przyjemności". Stosunku z wojskiem nie odbyłem ponieważ nie mam ochoty zadawać się tam z jakimiś narkomanami, alkoholikami czy pedałami. Nie chcę stać się żulem (jak to po wojsku). Uciekam od niego kombinując z lewymi dokumentami czy dając w łapę znajomemu pułkownikowi z WKU. Interesuje mnie głównie jedno ile mi zapłacicie i czy otrzymam stałą umowę o pracę.
Moje oczekiwania co do zarobków "jak na polskie warunki" (ceny większe niż w europie zachodniej i na świecie - np. internet najdroższy w Europie, samochód BMW 318i droższy u nas o ok. 45 tys niż w Niemczech) jak również moje ambicje i zaangażowanie w pracę zaczynają się od trzech zer i piątki na początku. Netto oczywiście. Brutto mnie nie obchodzi, bo to wasza sprawa (podatki, ulgi itp.) Potrzebuję tyle aby móc zapewnić sobie chociaż przyzwoity poziom życia na podstawowym poziomie. Oto uzasadnienie - lista wydatków miesięcznych (jestem z Krakowa): -rata za mieszkanie (kawalerka - 35m2) - 2000 miesięcznie -rachunek za internet TPSA- 300 PLN miesięcznie -opłaty mieszkaniowe (czynsz, energia, gaz, woda, TV) - 750 miesięcznie -kino raz w tygodniu z osobą towarzyszącą - 200 miesięcznie -karnet na basen raz w tygodniu 1h - 80 miesięcznie - do tego dochodzi jedzenie (więcej niż na poziomie chleba i wody), wyjazd na wczasy raz w roku (bieszczady - więc żaden luksus), ubrania, oraz jakieś okazyjne zakupy na raty (np. aparat foto 2500), samochód na raty, oraz jego utrzymanie na poziomie podstawowym (paliwo,opłaty, przeglądy itp.) Oczywiście oczekuję również płaconych na czas wszystkich składek ZUS, oraz umowy o pracę od ręki w oryginale z możliwością wypowiedzenia z terminem 3 miesięcznym , oraz gwarantowaną odprawą na wpadek zwolnienia w wysokości 6-krotnego wynagrodzenia. Praca maksymalnie 8 godzin dziennie, żebym miał czas na kino, basen itp. Sobota maksymalnie 4 godziny. Jako że jestem katolikiem niedziela wolna każda (nie wolno pracować w niedzielę), Święta Wielkanocne , Bożego Narodzenia i inne ważne święta uznane ustawowo wolne. Wolne również dni np. na przyjazd Papieża. Jeśli jesteście w stanie zaoferować mi takie podstawowe warunki to mogę rozważyć propozycję pracy u was. A te teksty o młodych dynamicznych zespołach itp. zostawcie dla zaszokowanych mośków, którzy nie wiedzą o co chodzi i są w szoku gdy zobaczą prezesa w garniturze i są w stanie dać prezesowi ... wszystko co chce, żeby tylko zdobyć pracę. To samo z tekstami o tym że teraz jest trudna sytuacja na rynku i że na moje miejsce jest 100 innych osób. Jak chcecie mieć w waszej firmie bezmózgie, zniewolone Yeti to proszę bardzo - demokracja - wolno wam. Ja jestem szczęśliwym posiadaczem fajnego mózgu z IQ ponad 150, świetnie rozwiniętą percepcją, oraz zdolnością logicznego i analitycznego myślenia, mam swoją godność i nie muszę robić za tanią siłę roboczą. Jak coś to przejem na pracę na ... własny rachunek. To też dobrze mi wychodzi. Jak na razie nikt się nie poskarżył - 0 reklamacji. Skoro jesteście taką wielką i dynamicznie rozwijającą się firmą to nie powinniście mieć problemów ze spełnieniem moich skromnych, ale podstawowo realnych "jak na polskie warunki" oczekiwań. Jak się będziecie zainteresowani na poważnie to przyślę wam swoje CV. Na razie nie jest wam potrzebne - a bazy danych (pewnie Access'a, albo Oracle'a) nie chcę wam zaśmiecać. Wolę swoje dane wykorzystywać tylko gdy tego chcę, a nie żeby ktoś nimi handlował. Poza tym po co zabierać komuś dodatkowy czas pracy jeśli moja kandydatura zostanie odrzucona. A do tego poczta tak wolno chodzi, a telefon kosztuje więc ograniczam się ekonomicznie tak jak to możliwe. |
uniwersalne pierdolić
W nawiązaniu do (ponoć) autentycznego wykładu prof. Miodka, na temat słowa "kurwa", chciałbym przedstawić analizę, równie użytecznego i popularnego słowa - pierdolić. W dalszej części niniejsze słowo będzie przedstawione w formie tyldy (~~). u~~ - urwać, ukręcić, odciąć, ułamać przy~~ - przyłożyć, uderzyć, walnąć, a także - przyczepić się o coś, czepiać się, zaczepiać, wtrącać się od~~ - oderwać, odciąć, odłączyć, ale także w sensie "odbiło mu" oraz odczepić się od kogoś czy czegoś (jeśli ktoś się uprzednio przy....ił), oraz w znaczeniu "ubrać się elegancko" za~~ - ukraść, zwinąć, zakosić, a w formie niedokonanej - zasuwać, biec, gonić, kręcić się, poruszać się do~~ - dołożyć, dowalić, dorzucić, dodać, zarzucić (pracą), a także podobnie do przy~~ w~~ - zbić, pobić, stłuc, spuścić manto, włożyć, wcisnąć, wsunąć, wrzucić, wbić, a także zjadać na~~ - narobić się, napracować się, wykonywać jakąś szybkopowtarzalną czynność (napierdalać w guzik od joysticka), upić się, uchlać się, urżnąć się prze~~ - przehulać, wydać (pieniądze), a także przegrać, przerżnąć (konkurs, przetarg), stracić szansę wy~~ - wyrzucić, wyciepnąć, wymówić pracę, usunąć po~~ - w formie niedokonanej - zasuwać, biec, spacerować Nie możemy zapominać o znaczeniu głównego członu, bez przedrostków - gadać (głupoty), ogólnie wypowiadać się ("ciągle o tym w gazetach pierdolą"), kłamać, a także jako akcent czy wskazanie szczególnego nacisku np. "pierdolony piecyk zaczął dymić, więc wyciągnąłem pierdoloną wtyczkę z tego pierdolonego kontaktu!". |
tak sobie oglądałem ten wątek i pisałem .... i zauwazylem ze w ciagu 2 dni w tym temacie było ponad 500 odwiedzin , widze ludziska czytacie go :) :)
|
Żartowniś ja wam tu daje kawałów tyle że lekture można z tego ułożyć :D a dziś jeszcze ćoś :)
Antyreligijne: Dlaczego ksiądz powinien zawsze brać prysznic w szortach? - By nie spoglądać z góry na bezrobotnego! *** (K)atolik próbuje wytłumaczyć (A)teiscie co to jest cud: K - nooo na przykład jak jakiś człowiek spadnie z 50 m wieży i nic mu się nie stanie. A - nooo... to jest przypadek. K - ok a jak on wyjdzie na ta wieżę skoczy i dalej nic się nie stanie? A - mmmm... to jest szczęście. K - o rany a jak trzeci raz skoczy z tej wieży i nic??! A - przyzwyczajenie. *** Ostatnia wieczerza. Wchodzi skupiony Jezus patrzy a tu impreza na całego drogie wino i jedzenie. - Zaraz zaraz miało być skromnie poważnie skąd wzięliście na to pieniądze? - Nie wiem podobno Judasz coś sprzedał. *** - Puk! Puk! - Kto tam? - Satanista. - Nie wierzę! - Jak Boga kocham! *** Dlaczego Mojżesz przeprowadził Żydów przez morze? - Ponieważ wstydził się iść z nimi przez miasto. *** Żydzi mają ukamienować Magdalenę. Nagle wychodzi przed nich Jezus i mówi: - Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci w nią kamieniem. Nagle leci kamień i TRACH... w Magdalenę! Jezus odwraca się i mówi: - Matko jak ty mnie czasami denerwujesz... *** Idą sobie dwie zakonnice ulicą i spotykają dwóch metali. Jedna do drugiej ze zgrozą: - Ojej oni chyba w życiu nie widzieli prysznica! Zakonnice poszły a metale miedzy sobą: - Ty co to jest prysznic? - Nie wiem jestem niewierzący. *** Stasiek spotyka kolegę i mówi: - Słyszałeś Franek? Kościół zezwolił na używanie prezerwatyw! - Coś ty! - Serio ale muszą mieć dziurawe końce. *** W sobotę Jasiek przychodzi do proboszcza i mówi: - Chcę jutro wziąć ślub z Kaśką. - Jutro? To niemożliwe za mało czasu na przygotowanie! - Wszystko mi jedno czy ksiądz proboszcz da mi ślub czy nie. Ja i tak w poniedziałek zaczynam! *** Młody ksiądz spowiada po raz pierwszy. Przychodzi dziewczyna: - Ciągnęłam druta. Ksiądz zaaferowany nie wie co powiedzieć i biegnie do ministrantów i pyta: - Co proboszcz daje za ciągnięcie druta? - Po Snickersie... |
Fąfara:
Żona Fąfary wbiega do szpitala i pyta: - Mojego męża przejechał walec w którym on leży pokoju?!!! A lekarz odpowiada: - 23, 24, 25 *** Dzwonek do drzwi. Fąfara otwiera i widzi śmierć z kosą. Kolana się pod nim uginają Ręce zaczynają się trząść... Śmierć która to zauważyła mówi: - Nie pękaj przyszłam po twojego kanarka. *** Fąfara wpada do księgarni i sapiąc pyta sprzedawcę: - Czy to pan sprzedał mojej żonie książkę kucharską? - Ja a co się stało? - Zaraz pan się dowie! Idziemy do mnie na obiad! *** Nowy pracownik w zakładzie pogrzebowym dostał swoje pierwsze zadanie: szef kazał mu napisać na blaszanej tabliczce: "Świętej pamięci Fąfara żył 62 lat. Pokój jego duszy". Po godzinie szef pyta: - Jak ci idzie? - Powolutku. Nie tak łatwo wkręcić blaszaną tabliczkę w maszynę do pisania. *** Profesor na sali wykładowej zwraca się do Józka: - Fąfara dlaczego śpisz podczas wykładu? - Wcale nie śpię Panie profesorze. - W takim razie powtórz moje ostatnie zdanie. - "Fąfara dlaczego śpisz na lekcji?" *** Szeregowy Fąfara zgłasza się do lekarza: - Coś cię boli? - Tak ucho środkowe. - Bzdury gadasz Fąfara! Ucho jest albo lewe albo prawe. *** Fąfara mówi do kolegi: - Wiesz chciałbym być myszą. - Dlaczego akurat myszą? - Bo teściowa boi się myszy. *** Do drzwi Fąfarów puka naćpany rosły punk z kijem bejsbolowym w ręku. Otwiera mu Fąfarowa. - Czego sobie życzysz chłopcze? - Twój stary jest mi winien forsę! W tej chwili słychać z pokoju wołanie Fąfary: - Kochanie kto to? - Jakiś młodzieniec. Mówi że jesteś mu winien pieniądze. - A jak wygląda? - Wygląda tak że lepiej mu oddaj! *** Fąfara chwali się sąsiadce: - Mój syn otrzymał główną rolę w filmie! - Niemożliwe przecież on jest taki brzydki. - Możliwe! Będzie grał tytułową postać w filmie o Frankensteinie! *** Dwaj przyjaciele - Fąfara i Malinowski siedzą w restauracji i piją wódkę. W pewnej chwili Malinowski mówi: - Wiesz co? Nie podoba mi się to że codziennie wracając z pracy zastaję cię w sypialni z moją żoną. - Wiesz Franek to kwestia gustu. Jednemu się to podoba innemu tamto... *** Tuż przed wyborami na prezydenta RP w roku 1995 do domu Fąfary wdziera się uzbrojona banda. - Jesteś za Wałęsą czy za Kwaśniewskim? - pyta przywódca bandy. - Za Wałęsą. Fąfara został pobity i obrabowany. Na drugi dzień do mieszkania Fąfary wdarła się kolejna banda. - Jesteś za Wałęsą czy za Kwaśniewskim? - Za Kwaśniewskim. Niestety historia się powtórzyła. Na trzeci dzień przyszła jeszcze inna banda. - Jesteś za Wałęsą czy Kwaśniewskim? Fąfara chytrze spogląda na przywódcę bandy i pyta: - A bo co? *** Fąfara pyta kolegę: - Jak tam twój nowy samochód? - Zachowuje się jak pies. - Nie rozumiem... - Mniej więcej przy każdej latarni staje. *** Pani Fąfarowa mówi do koleżanki: - Wczoraj mój mąż był u lekarza i ten zalecił mu palić najwyżej pięć papierosów dziennie. - I co pali mniej niż wcześniej? - Ależ skąd on wcześniej w ogóle nie palił! *** Fąfarowa usiłuje wyprosić za drzwi natrętnego akwizytora. - Niech się pan stąd wynosi bo zawołam męża! - Przecież pani męża nie ma w domu! - Skąd pan wie? - Jak ktoś ma taką żonę to w domu bywa tylko w porze posiłków! *** Fąfara pyta wróżkę: - Co będę robił po śmierci? - Będziesz sędzią hokejowym. - Kim? Przecież ja nawet nie umiem jeździć na łyżwach! - To się ucz! Jutro prowadzisz pierwszy mecz. *** Żona na darmo czekała na Fąfarę który nie wrócił do domu na noc. Nazajutrz rano zniecierpliwiony Jasio wygląda przez okno. Nagle woła: - Mamooo! Wraca tato! I ciągnie jeszcze pod rękę dwóch facetów! *** Fąfarowa szyje sukienkę na maszynie a mąż stoi nad nią i krzyczy: - Teraz w lewo! Jeszcze bardziej! Prosto! Uważaj nie za szybko! Przecież ty nie umiesz szyć! - Po co te twoje głupie komentarze? - Chciałem ci tylko pokazać jak się czuję gdy jedziemy razem samochodem... *** Porucznik pyta szeregowca: - Fąfara jesteście w wojsku szczęśliwi? - Tak jest obywatelu poruczniku! - A co robiliście wcześniej? - Byłem znacznie szczęśliwszy! *** Fąfara przychodzi do fryzjera i siada w fotelu. Podchodzi do niego mały Jasio z brzytwą w ręku. Przerażony Fąfara krzyczy do kierowniczki: - Proszę pani! Nie życzę sobie aby ten maluch mnie golił! - Niech mu pan pozwoli! Tak mnie prosił... Przecież dziś jest Dzień Dziecka! *** Fąfara spotyka na ulicy kolegę i mówi: - Ładny garnitur! Nieźle wyglądasz! - Prowadzę sporą agencję towarzyską. - To pewnie nieźle ci się powodzi? - Tak ale początki były ciężkie. Zaczynaliśmy bardzo skromnie: moja żona moja córka i teściowa... *** Fąfarowa pyta córkę: - Czy chłopcu z którym byłaś dziś na randce cały czas mówiłaś "nie" jak ci kazałam? - Tak mamo. - A co on ci proponował? - Pytał na przykład: "Czy nie przeszkadza ci że cię tutaj dotknę?" albo: "Czy nie przeszkadza ci że tutaj cię pocałuję?". *** Fąfara wraca do domu pijany. Żona wrzeszczy: - Codziennie wieczorem wracasz pijany! - Jesteś niesprawiedliwa! Ciągle ganisz mnie za to że przychodzę do domu pijany a jeszcze nigdy nie pochwaliłaś mnie za to że wychodzę trzeźwy! *** Fąfara spotyka na ulicy kolegę z pracy idącego pod rękę z jakąś kobietą. - Czy możesz mi przedstawić tę damę? - To Kinga moja druga żona! - A co się stało z pierwszą? - Została w domu! |
Frankenstein:
Do laboratorium doktora Frankensteina przychodzi Batman. Kładzie przed nim szczątki ciała ludzkiego i mówi: - To był Robin. Proszę go jakoś poskładać i przywrócić do życia a z tego co zostanie niech pan zrobi małego nietoperza. *** Potwór Frankensteina poszedł na spacer do lasu i tam zatruł się grzybami. Doktor Frankenstein po wyjęciu mu starego żołądka i wszczepieniu nowego przestrzega go: - Następnym razem jak pójdziesz do lasu masz jeść tylko te grzyby które znasz! - Ale ja znam tylko muchomory! *** Sławny profesor chirurgii z Genewy pyta doktora Frankensteina: - Twój służący mówił mi że potwór którego stworzyłeś zaczął w zeszłym miesiącu uczyć się grać na skrzypcach. Jak mu to idzie? - Całkiem nieźle. Wczoraj mogłem wreszcie wyjąć sobie watę z uszu! *** Noc sylwestrowa. Na balu przebierańców w hotelu potwór Frankensteina poznał bardzo atrakcyjną blondynkę. Oboje tańczyli żartowali pili alkohol opowiadali dowcipy jednym słowem zakochali się w sobie. Gdy było już po północy blondynka zapytała Frankensteina czy ma ochotę zrobić z nią "bara-bara". Po minucie znaleźli się w jej pokoju. On zdjął z siebie wszystko ona też. Gdy rzuciła mu się na szyję mówi: - Jakiś ty piękny! W dodatku niezły żartowniś z ciebie! Kiedy wreszcie zdejmiesz tę maskę? *** Doktor Frankenstein przybył ze swoim potworem na kilkudniowe sympozjum naukowe chirurgów. Tego samego dnia założył się z kolegami że stworzony przez niego potwór potrafi biegle mówić po angielsku. Gdy doktor Frankenstein poprosił potwora żeby powiedział coś po angielsku ten uparcie milczał. Rozgoryczony doktor uregulował przegrany zakład i opuścił kolegów żegnany salwami śmiechu. Na ulicy doktor krzyczy do potwora: - Jak mogłeś mi to zrobić? Dlaczego milczałeś durniu? - Doktorku aleś ty głupi! Pomyśl tylko ile zarobimy forsy gdy przyjdziemy tu jutro! *** Doktor Frankenstein wchodzi do pokoju swego potwora prowadząc ze sobą obrzydliwą czarownicę i mówi: - Tak jak chciałeś przyprowadziłem ci narzeczoną. Może nie jest zbyt urodziwa ale jest jedyną kobietą która na widok twojego zdjęcia nie zemdlała ze strachu. *** Monstrum Frankensteina przychodzi do sklepu z odzieżą żeby sobie kupić garnitur. Mierzy jeden potem drugi... Gdy założył trzeci garnitur stwierdził że nie może się zdecydować który kupić więc prosi ekspedientkę o radę. Ta przygląda się Frankensteinowi i mówi: - Uważam że we wszystkich garniturach jest pan wyjątkowo atrakcyjnym mężczyzną! *** Na ulicy do doktora Frankensteina podchodzi facet i pyta: - Gdzie tutaj można dobrze zarobić? - W tamtym barze. Po pięciu minutach z baru wychodzi potwór Frankensteina. Ciągnie za sobą owego faceta z podbitymi oczami oraz wybitymi zębami i pyta: - Frajerze chcesz zarobić jeszcze? *** Służący pyta doktora Frankensteina: - Panie doktorze jak nauczył pan swojego potwora tak pięknie recytować "Odę do radości" Schillera? - Powiedziałem mu że to słowa piosenki disco polo. *** Potwór Frankensteina obiecał narzeczonej że da jej swoje zdjęcie. Nazajutrz przychodzi do fotografa. Ten spogląda na potwora i mówi: - Obawiam się że pana twarz na zdjęciu nie wyjdzie najlepiej. - No to niech pan coś zrobi! Fotograf wychodzi na zaplecze i po chwili wraca z czarnym kaskiem w ręku oraz maską afrykańską i mówi: - Proszę to nałożyć. *** Doktor Frankenstein i jego potwór oglądają film erotyczny w telewizji. W pewnej chwili potwór bierze śrubokręt i zaczyna rozkręcać telewizor. - Co ty robisz? - Doktorze zajdziemy ją od tyłu! *** Potwora Frankensteina jadącego mercedesem zatrzymuje policjant z drogówki. - Przekroczył pan dozwoloną prędkość. Poproszę o prawo jazdy. Po zajrzeniu do prawa jazdy Frankensteina policjant mówi: - Co za obrzydliwa morda! Na to Frankenstein: - Obrzydliwa? Lepiej niech pan spojrzy w lustro! *** Doktor Frankenstein i jego potwór wybrali się na wycieczkę do lasu. W pewnym momencie obydwóm zachciało się robić kupę więc poszli w krzaki. Gdy już było po wszystkim potwór pyta: - Doktorze dlaczego tu leży jedna kupa skoro obydwaj załatwialiśmy się? - Widocznie zapomniałeś zdjąć spodnie ty kwadratowy łbie! |
Jaskiniowcy:
Spotykają się dwaj jaskiniowcy. - Cześć australopitek! - Nie jestem australopitek tylko neandertalczyk! - Gościu! Aleś ty zważniał przez ten milion lat! * * * Dwaj jaskiniowcy spotykają się na polowaniu. - Słyszałem że kupiłeś na targu młodego mamuta. - To prawda. - Ile waży? - Niedużo 500 kilo. Po dwóch tygodniach jaskiniowcy spotykają się znów. - Jak tam twój mamut? - W porządku. - A ile teraz waży? - 400 kilo. - Przecież dwa tygodnie temu ważył pięćset! - Tak ale wczoraj musiałem go wykastrować bo dobierał się do wszystkich mamucic w okolicy. * * * Do jaskini wchodzi jaskiniowiec ubrany w białą skórę z mamuta polarnego i trzymając w ręce wielki sopel lodu w kształcie maczugi. Syn właściciela jaskini na jego widok krzyczy: - Tato duch! - To nie żaden duch synku - odpowiada ojciec. - To tylko nasz daleki kuzyn z epoki lodowcowej. * * * Dziennikarz przeprowadza wywiad z ludożercą: - Czy w waszym państwie płacicie podatki? - Nie. - Nie? A dlaczego? - Zjedliśmy ministra finansów i teraz nie ma chętnego na zajęcie jego stanowiska. * * * Jaskiniowcy proszą MacGyvera żeby pomógł im wygnać wężojaszczura który nie chce wyjść z ich jaskini. - Czy próbowaliście go wykurzyć ogniem? - pyta MacGyver. - Tak. Nie pomaga. - Czy próbowaliście go bić maczugą po łbie? - Tak. Też nie pomaga. - A próbowaliście malować mu na ogonie te wasze scenki z mamutami? - To też nie pomogło. MacGyver wchodzi do jaskini i pyta wężojaszczura: - Słuchaj kolego! Czy mógłbyś znaleźć sobie drugą jaskinię? Tamci jaskiniowcy bardzo by tego chcieli. - Nie ma sprawy już idę. A nie mogli mi tego powiedzieć sami? * * * Spotykają się dwaj jaskiniowcy. - Oglądałeś wczoraj film "Między nami jaskiniowcami"? - Tak ale miałem pecha. Na dziesięć minut przed zakończeniem było zwarcie i wysiadł prąd w mojej jaskini. * * * Jaskiniowiec usłyszał tupanie biegnących mamutów a po chwili zauważył znajomego z plemienia leżącego z uchem przy ziemi który szepcze: - Pędzące stado mamutów! Z przodu ich przywódca za nim kilka samców na końcu samica... Zdziwiony jaskiniowiec pyta tego leżącego: - Czy to znaczy że tego wszystkiego dowiedziałeś się leżąc z uchem przy ziemi.. - Nie. Opowiadam o tym jak przed chwilą stado mamutów przebiegło po mnie ty idioto! * * * Przechwalają się trzej mali jaskiniowcy: - Mój ojciec ma na głowie tyle włosów że gdy chodzi po jaskini to zamiata nią wszystkie pajęczyny - mówi pierwszy. - A mój ojciec - mówi drugi - Ma taką długą brodę że gdy chodzi po jaskini to zamiata nią wszystek kurz z ziemi. - To jeszcze nic - mówi trzeci. - Mój ma takie długie wąsy że jak gdzieś idzie to mamuty muszą go mijać na odległość stu metrów! * * * Na targu jaskiniowiec sprzedaje dorodnego brontozaura. Podchodzi do niego drugi jaskiniowiec ogląda zęby brontozaura i pyta: - Ile chcesz za niego? - Trzy garście muszelek. - Pewnie go sprzedajesz bo ma robaki zeza i próchnicę? - Nie. Sprzedaję go bo nie mieści się już w mojej jaskini. * * * Jaskiniowiec wezwał do swojej jaskini dentystę żeby fachowo usunął mu bolącego zęba. Dentysta wyjmuje z walizeczki dwie maczugi: małą i dużą. Jaskiniowiec pyta: - Do czego służy ta mała maczuga? - Do usunięcia zęba. - A ta duża? - To środek uśmierzający ból. Proszę pochylić się i skierować głowę w moją stronę. * * * Na targu dla jaskiniowców potężny jaskiniowiec podchodzi ze swym 4-letnim synkiem do stoiska z owocami i pyta: - Ile kosztuje ten kosz bananów? Sprzedawca spogląda na wielkie dłonie jaskiniowca i odpowiada: - Jak dla pana to trzy garście zębów mamuta. - Czemu tak drogo? - Niech stracę! Niech będą dwie garście. - Biorę! - odpowiada jaskiniowiec i zwraca się do synka: - Daj temu panu dwie garście zębów mamuta. * * * Rodzina jaskiniowców przyjechała na wypoczynek w góry. Wchodzą do luksusowego hotelu "Jaskiniowy raj" i pytają recepcjonistkę: - Czy ma pani jakąś dużą ładną jaskinię z widokiem na Giewont? Recepcjonistka wychodzi na chwilę do piwnicy wraca z kilofami oraz łopatami i mówi: - Oto narzędzia proszę wybrać skałę i wykuć sobie odpowiednio dużą jaskinię! * * * O północy jaskiniowiec wszedł do jaskini zdjął skórę i położył się na legowisku koło śpiącej żony. Odwrócił się i na dobranoc pocałował ją w policzek. Nad ranem jaskiniowca budzi energiczne szturchanie w łokieć. Odwraca się i z trwogą stwierdza że leży obok tygrysa. - Słuchaj stary! - mówi tygrys - Jesteś o wiele sympatyczniejszy niż twoja żona którą wczoraj zjadłem. Gdybyś mnie w nocy nie pocałował w policzek z pewnością zjadłbym i ciebie! |
Od 18latek :D:
Dziewczyna daje anons matrymonialny: "Poznam pana który nie będzie mnie bil nie odejdzie ode mnie i który będzie dobry w łóżku". Po kilku dniach słyszy straszne walenie do drzwi. Zaglądając przez "Judasza"nikogo nie widzi. Otwiera wiec drzwi a tam leży na wycieraczce pan który nie ma nóg ani rak. Mówi: - To ja jestem tym mężczyzna który w stu procentach odpowiada Pani wymaganiom. Nie będę Pani bil ponieważ nie mam rak. Od Pani nie odejdę ponieważ nie mam nóg. - No ale jak tam jeśli chodzi o seks? - A pani myśli że czym to ja waliłem do drzwi? * * * Rozmawiają dwie Rosjanki. Jedna się pyta drugiej: - Jaki rodzaj seksu preferujesz? - Ja lubię po bożemu odpowiada a ty? - Ja uwielbiam kochać się "na rodeo". - Na rodeo o co w tym chodzi? - Na początku kocham się w pozycji na jeźdźca potem po 20 sekundach mówię że mam AIDS i próbuję się utrzymać. * * * Sobota wieczór. Facet siedzi przed telewizorem z kuponem lotto w ręku. Ogląda losowanie. Pierwsza liczba zgadza się... podobnie druga... trzecia... czwarta też się zgadza piąta też... przed szóstą facet zaciska zęby patrzy i... jest trafił szóstkę! Szczęśliwy krzyczy do żony: - Zośka pakuj się!!! Żona ucieszona pyta: - Jezus! Józek gdzie jedziemy Hawaje Paryż?! Józek: - Nie gadaj tylko się pakuj!! Zośka: - Rany! Józek jaka jestem szczęśliwa ale powiedz gdzie jedziemy??!! Józek: - Pakuj się!!! i wypier.....!!! * * * Co to jest tapczan? - Jest to przyrząd do pokojowego wykorzystania energii jądrowej. * * * Jaka to jest pozycja "na żabę"? - Ona leży jemu leży a ona rechocze. * * * Co mówią jądra przy stosunku? - Szef zapier.... a my się obijamy... * * * W celi siedzi pedał i zoofil. Zoofil mówi: - Gdyby była tu choć mała muszka! Na to pedał: - Bzzzzzz! * * * Kto stworzył kobiety? - Trzech facetów: stolarz hydraulik i architekt ale i tak spieprzyli robotę. Stolarz: bo zrobił nogi które ciągle się rozkładają na boki hydraulik: bo cieknie co miesiąc a architekt... bo zbudował szambo koło placu zabaw! * * * Co to jest: małe zielone i stoi pod latarnia: - Kur.. nie z tej ziemi. * * * Dlaczego tort nie może mieć małych torcików? - Bo ma roztrzepane jaja!!! * * * Jaki jest szczyt bezrobocia? Pajęczyna między nogami prostytutki!!! * * * Przyszedł facet do burdelu - Dzień dobry chcialbym zamówić sobie panienkę. - Proszę tu jest cennik - mowi burdelmama. - Ale ja nie mam tyle pieniędzy... - Niech pan pokaże ile ma. - ... - Uuuu za tą forse to żadnej panienki pan nie dostanie jedynie może być pan Marian - No jak ma być to niech będzie - odparl facet. Zeszli do kotlowni do palacza Mariana - Panie Marianie klient do pana! Pan Marian odstawil wiadro z węglem szufle zdjąl spodnie i wypiął się w strone klienta. Klient spojrzał z niesmakiem na brudnego tlustego i zarośniętego Mariana próbuje się do niego dobrać ale nie bardzo wie jak. Mówi więc: - Ty może byś mi pomógł? Na co Marian odwrócił głowę wypluł papierosa zatrzepotał rzęsami i powiedział ochrypłym basem: - KOCHAM CIĘ... * * * Po bibce z ostrym popijaniem i "baletami" facet budzi się nad ranem w obcym łóżku. Obok niego śpi paskudnie chrapiąc obrzydliwe grube babsko. Facet ostrożnie podnosi kołdrę i zamiera z obrzydzenia: wszystko ubabrane krwią... Rad nierad facet wstaje i wlecze się do łazienki. Zapala światło staje przed lustrem i z przerażeniem dostrzega wystający mu z ust zaklinowany między zębami sznureczek. "O Boże" mamroce facet niewyraźnie "zechciej tylko sprawić żeby to była herbata ekspresowa!" * * * Idą dwa penisy przez miasto. Staja na pasach patrzą a po przeciwnej stronie stoi wibrator. Na to jeden penis do drugiego: - Ty patrz cyborg! * * * Klatka schodowa. Wchodzący na górę człowiek widzi małą dziewczynkę która stoi pod czyimiś drzwiami i usiłuje dosięgnąć dzwonka. - Poczekaj dziecko pomogę ci! - mówi facet i naciska dzwonek. Na to dziewczynka: - Nie wiem jak pan ale ja teraz spierdalam! * * * Pewna kobieta przechodziła obok domu publicznego gdzie odbywała się wyprzedaż sprzętów. Kupiła papugę w klatce przyniosła ją do domu. Klatka była przykryta płachtą którą kobieta podniosła. - O nowy burdel nowa burdel-mama - odzywa się papuga. Kobieta szybko zakryła z powrotem klatkę płachtą. Po jakimś czasie ze szkoły przychodzą córki i dopominają się aby im pokazać papugę. Matka postanawia zaryzykować i odkrywa klatkę: - O nowy burdel nowa burdel-mama i nowe panienki... Klatka zostaje z powrotem zakryta. Przychodzi z pracy mąż i też chce widzieć papugę. Kobieta postanawia dąć jej ostatnia szansę i odkrywa klatkę: - O nowy burdel nowa burdel-mama nowe panienki tylko Zygmuś ten sam stary wierny klient... * * * Halina pyta koleżankę: - Dlaczego zerwałaś z Adamem? - Bo miał TDS. - Co? AIDS? - Nie TDS to znaczy: Tylko Do Siusiania. * * * Pasek od spodni goni d..ę po lesie. D... uciekła dotarła do chatki dobrej wróżki i poprosiła żeby wróżka zamieniła ją w ptaszka. Po godzinie ptaszek siada na gałęzi drzewa. Podchodzi do niego pasek od spodni i mówi: - Ale d...! - Nie jestem d... jestem ptaszek! - To zaśpiewaj! - Pryk pryk! * * * Maryśka pisze list do przyjaciółki: "...Mój Stasiek to chyba jakiś zboczeniec. Ciągle chce mnie pieprzyć! Wystarczy że się schylę on mnie bierze od tyłu. Zaczynam prać - bierze mnie od tyłu zamiatam podłogę - bierze mnie od tyłu zmywam naczynia - bierze mnie od tyłu! Mówię ci koszmar. Całuję - Maryśka. P.S. Przepraszam za niewyraźne pismo bo Stasiek..." * * * Wraca pijany mąż do domu a tu jego żona z kochankiem w łóżku! Żona mówi do kochanka: - Szybko właź do szafy! Kochanek wlazł do szafy ale przez niedomknięte drzwi wystawał jego fiutek. Mąż wchodzi do pokoju i mówi: - Cholera brudno tu wszędzie! Cholera kurzu pełno!... O cholera! Nawet grzyby w szafie rosną! * * * Bóg zesłał na ziemię Dziewicę Orleańską 1 dnia dziewica dzwoni do Boga i mówi: - Tu Dziewica Orleańska nauczyłam się palić. 2 dnia: -Tu Dziewica Orleańska nauczyłam się pić. 3 dnia: - Tu Orleańska... * * * Zły pedał trafia do piekła.Belzebub po kuszeniach na ziemi wraca do piekła.Tam zimno i kotły wygaszone. Pyta napotkanego diabła: - Czemu kotły się nie palą?!!! - Spróbuj się schylić po drewno... * * * - Czym się różni seks małżeński od seksu pozamałżeńskiego? - Tym czym świniobicie od polowania. * * * Mija się na ulicy chłopak z dziewczyną... Widzi jaka jest brzydka i mówi do niej: W jakim ty zamku straszysz?! A ona na to: masz za małego konia żeby tam dojechać! * * * Wychodzi murzyn z półmetrowym członkiem z jeziora i zauważa że na plaży ludzie na niego wyczyszczają gały. Murzyn speszony odpowiada: - Co? każdemu może się skurczyć!!! * * * - Dlaczego warto kochać się z zezowatą kobietą na łonie natury? - ?????? - Bo przynajmniej ubrania przypilnuje. * * * Ojciec pyta się córki: - Kiedy wreszcie znajdziesz sobie męża? - Nie potrzebny mi mąż. Mam wibrator. Pewnego dnia córka wróciwszy z pracy widzi na stole skaczący wibrator i z oburzeniem pyta się ojca: - Tato co Ty u licha robisz? - Piję z zięciem!! * * * Żona w łóżku z kochankiem wpada maż straszna awantura wyrzuca ja z domu rozwód tragedia. Ona przyszła do kościoła modli się: - Panie Boże jakbyś mógł cofnąć czas żeby to się nie zdarzyło to zrobię co zechcesz... - Dobrze - odpowiada gromki bas z wysokości sufitu - ale musisz o czymś pamiętać. Zginiesz na morzu!!! - Dobrze Panie Boże zgadzam się na te warunki... PYK! Czas się cofnął ona znów w łóżku z kochankiem: szybko go wyrzuciła z domu wrócił maż wszystko było Ok byli bardzo szczęśliwi. Za jakieś pięć lat żona dostaje maila ze wygrała wycieczkę dookoła świata statkiem pasażerskim. Pamiętając o przestrodze ("zginiesz na morzu") zadzwoniła do firmy turystycznej ze musi niestety zrezygnować ponieważ wisi nad nią fatum. Na to człowiek z powyższej firmy tłumaczy jej ze są szalupy ratunkowe helikoptery ze w ogóle ten statek jest taki ze przy nim titanic to pikuś. No to kobieta w końcu dała się przekonać i popłynęła. Oczywiście gdy byli na pełnym morzu rozpętała się burza i statek zaczął tonąć. Kobieta zobaczywszy ze jest w beznadziejnej sytuacji wznosi modły: - Boże zgadzam się za ja powinnam zginąć na morzu taka była miedzy nami umowa ale po co ginie wraz ze mną parę tysięcy ludzi??? Gromki bas z nieba odpowiada: - Ja was pięć lat zbierałem!!! * * * Tfu..tfu.. znowu na piachu siedziałaś?! * * * Młody plemnik pyta się starszego o to jak dochodzi do zapłodnienia. Starszy wyjaśnia mu że najpierw musi przepłynąć kawał drogi a jak dopłynie do drzwi musi zapukać i ładnie się przedstawić: "Dzień dobry jestem plemnik". Z za drzwi usłyszy " Dzień dobry jestem jajeczko" drzwi się otworzą on wpłynie do środka i dojdzie do zapłodnienia. Po jakimś czasie doszło do wytrysku i młody plemnik płynie tak jak mu starszy kolega kazał. Gdy dopłynął do drzwi zapukał i ładnie się przedstawił: "Dzień dobry jestem plemnik!" Ale w odpowiedzi usłyszał: "Dzień dobry jestem migdałek". * * * Wiek mężczyzn: 0 - 20 lat - mężczyzna jest jak FIAT: mały i figlarny. 20-30 lat - mężczyzna jest jak PORSCHE: szybki i energiczny. 30-40 lat - mężczyzna jest jak CITROEN: perfekcyjny. 40-50 lat - mężczyzna jest jak POLONEZ: obiecuje więcej niż może zrobić. 50-60 lat - mężczyzna jest jak ŻUK: trzeba go ręcznie zastartować. 60- ... lat - wypada zmienić markę. Wiek kobiet: 0 - 20 lat - kobieta jest jak AZJA: dobrze znana ale jeszcze nie odkryta. 20-30 lat - kobieta jest jak AFRYKA: gorąca i wilgotna. 30-40 lat - kobieta jest jak USA: wydajna i technicznie doskonała. 40-50 lat - kobieta jest jak EUROPA: po dwóch wojnach światowych wykorzystana ale wciąż piękna. 50-60 lat - kobieta jest jak ROSJA: wszyscy wiedza gdzie to jest ale nikt nie chce tam jechać. * * * Caryca Katarzyna szukała wytrawnego kochanka lecz żaden z kandydatów nie wytrwał dłużej niż 50 orgazmów. Katarzyna była niepocieszona. Wkrótce jednak dowiedziała się ze w dalekiej syberyjskiej puszczy mieszka młody drwal który może zaspokoić każda kobietę. Udała się Katarzyna do owego drwala i mówi: - Albo zaspokoisz mnie 100 razy albo mój kat zetnie ci głowę. Drwal się zgodził i wspólnie z caryca odliczali kolejne orgazmy drwala: - 1, 2, 3, ..50 ........90 ..... Katarzyna już nie wytrzymuje ale drwal mówi miało być 100 to będzie 100 i liczą dalej. Gdy doszło do 99 orgazmu Katarzyna kłamiąc krzyczy: - 100! - Nie 99 mówi drwal. - 100 według moich rachunków jest już setny raz. - Caryco mówi drwal ja jestem człowiek prosty ale uczciwy pogubiliśmy się w rachunkach więc zaczynamy od nowa! * * * |
teraz o kłamcach czyli Polityka :D :Towarzyski mecz hokejowy Polska-Rosja. Wygrali nasi. Jelcyn przesłał telegram: Gratulacje STOP Ropa STOP Gaz STOP.
* * * Spotyka się dwóch Ukraińców i jeden mówi do drugiego: - Stary tam w Polsce to jest prawdziwe życie nie to co u nas. Wstajesz rano i podają ci pyszne śniadanko do łóżka potem sex do południa. Po południu wykwintny obiad szampanskoje desery i sex do kolacji. Kolacja - palce lizać a po kolacji do późnej nocy sex ile tylko pragniesz. - No no brzmi nieźle. A skąd ty to wszystko wiesz byłeś w Polsce? - Ja nie ale moja siostra była. * * * Jezus wchodzi do knajpy w której siedzą Irlandczyk Holender i Niemiec. "Cześć Jezus jestem uzdrawiam dotknięciem ręki". Irlandczyk zaraz dał sobie coś uzdrowić Holender też a Niemiec mówi: "Tylko się nie zbliżaj bo mam jeszcze tydzień chorobowego". * * * Andropow jeszcze jako szef KGB zwierzał się najbliższym: - Kiedy zostanę gensekiem zmienię te idiotyczne strefy czasowe. Ileż to kłopotów! Dzwonię do Pekinu z gratulacjami z okazji wyboru Deng Xiaopinga a tam mówią: "To było wczoraj!". Dzwonię do Watykanu z kondolencjami po zamachu na papieża a tam pytają: "Jaki zamach?!" * * * Spotyka się Wałęsa z profesorem Miodkiem i mówi: - Panie profesorze ludzie zarzucają mi że używam nieodpowiednich słów. Np. czy ja mogę używać słowa szachuje? - Ja na pana miejscu użyłbym słów zamknąć się panowie. * * * Zasypaną śniegami tajgą jadą saniami: Rosjanin Polak Niemiec i Amerykanin. Nagle do sań doskakuje stado głodnych wilków. Już mają ich dopaść lecz Ruski wyrzuca z sań Niemca. Wilki rozszarpują nieszczęśnika. Nie na długo powstrzymuje to zwierzęta które doganiają sanie. Ruski wyrzuca Amerykanina. Wilki rozszarpują go jednak po chwili znów są przy saniach. Wówczas Ruski wyjmuje strzelbę i po kolei strzela do każdego z wilków. - Dlaczego - pyta Polak - od razu ich nie zastrzeliłeś? Ruski wyjmuje butelkę wódki. - Coś ty!? Pół litra na czterech?! * * * Po II wojnie światowej Stalin ogłosił rozpoczęcie budowy komunizmu w ZSRR. W jednym z kołchozów Uzbekistanu zwołano zebranie partyjne poświęcone komunizmowi jednak nikt nie wiedział co znaczy słowo komunizm. Wybrano więc delegata który po długiej podróży dotarł przed oblicze Stalina i pyta co znaczy to słowo. Stalin chwilę myśli w końcu przywołuje delegata do okna. - Widzicie towarzyszu tę ciężarówkę? - Widzę. - Jak będzie komunizm to będą tu stały tysiące takich ciężarówek! Delegat wraca do kołchozu. Wszyscy pytają go co to jest ten komunizm. Delegat podchodzi do okna i mówi: - Widzicie tego żebraka? - Widzimy. - Jak będzie komunizm to tu będą tysiące takich żebraków! * * * Podczas kolejnego spotkania w Białym Domu Gorbaczow i Reagan postanowili się zabawić: Reagan rysuje karykaturę Gorbaczowa a Gorbaczow - Reagana. Z jednym tylko zastrzeżeniem: nie można rysować "poniżej pasa". Po kilku minutach Gorbaczow pokazuje swoją pracę. Reagan pyta: - Dlaczego na twoim rysunku jedno ucho mam małe a drugie duże? - Bo dużym uchem słuchasz kongresu a małym - narodu. Teraz swoją pracę pokazuje Reagan. Gorbaczow pyta: - Dlaczego na twoim rysunku jedną pierś mam dużą a drugą - małą? - Bo większą piersią karmisz ministrów a mniejszą - dyrektorów fabryk i generałóww. - A co z narodem? - Przecież umawialiśmy się że nie będziemy rysować poniżej pasa! * * * Działacz KPZR tłumaczy słuchaczom jak szybko zmieniać się będzie na lepsze życie w ZSRR: - Za dwa lata każdy będzie mógł kupić sobie rower za trzy lata motocykl a za cztery lata każdego będzie stać na kupienie samochodu a za pięć lat każdy będzie miał swój helikopter! Ktoś z sali wstaje. - Rozumiem rower motocykl samochód... Ale po co każdemu helikopter? - A jak dowiecie się że na przykład w Odessie można kupić zapałki a w Kijowie papierosy? Wsiadacie wtedy we własny helikopter i za chwilę jesteście na miejscu! * * * Do Warszawy przyjechał japoński dziennikarz. Po tygodniu faksuje do redakcji: "Ta Polska to cywilizowany kraj. Mieszka tu dużo ludzi różnych narodowości. Są nawet Indianie którzy biją się kijami bejsbolowymi z łysymi buddyjskimi mnichami w młodzieżowych strojach." * * * Obok uczestników wiecu wyborczego SdRP przechodzi Olszewski z Krzaklewskim. W pewnej chwili Krzaklewski podnosi rękę i woła: - Gorące pozdrowienia! Gorące pozdrowienia! - Dziękujemy - odpowiada tłum. Po chwili Olszewski pyta: - Marian od kiedy ty ich tak polubiłeś? - Jasiek przecież nie będę krzyczał: "A żebyście się wszyscy w piekle smażyli!". * * * - Jaki jest najkrótszy dowcip na świecie? - Mgr Kwaśniewski. * * * Minister Kołodko zwołuje konferencję prasową i mówi do zgromadzonych dziennikarzy: - Mam dla was dwie wiadomości - jedną złą drugą dobrą. Którą najpierw chcecie usłyszeć? - Złą! - odpowiadają dziennikarze. - No więc od przyszłego miesiąca podniesiemy wszystkim płace o 30 procent. Przez minutę na sali trwają owacje które przerywa roześmiany Kołodko: - A teraz wiadomość dobra. Od tych płac trzeba będzie płacić 65 procent podatku! * * * - Jak wybrać trzech najgłupszych posłów z PSL? - Poprzez głosowanie. * * * - Dlaczego nie produkuje się już popularnych kiedyś filmów rysunkowych z serii "Bolek i Lolek"? - Okazało się że Bolek był agentem SB. * * * Prezydent Wałęsa pojechał odwiedzić dawnych kolegów ze Stoczni Gdańskiej. - Jak się czujecie chłopaki? - zażartował Wałęsa. - Znakomicie - zażartowali stoczniowcy. * * * - Co zrobić żeby każdej partii w Polsce podobała się nowa konstytucja? - Dla każdej partii uchwalić po jednej konstytucji. * * * Żeby zwiększyć frekwencję na sali podczas obrad Sejmu zaczęto na korytarz wypuszczać tygrysy. Jednak po pewnym czasie zdarzył się śmiertelny wypadek i tygrysy usunięto. Tygrys robi wyrzuty drugiemu tygrysowi: - Na co ci była ta sprzątaczka? Ja tydzień temu zjadłem czterech posłów i do tej pory tego nikt nie zauważył. * * * - Kiedy skończy się era Solidarności? - Gdy Krzaklewski przyjdzie wraz ze stoczniowcami na ulicę Polanki i przeskoczy ogrodzenie za którym stoi nowa willa Wałęsy. * * * Emeryt pyta Emeryta: - Dlaczego głosowałeś na Wałęsę a nie na Kwaśniewskiego? - Bo myślałem że na starość dostanę obiecane 200 milionów. A ty dlaczego głosowałeś na Kwaśniewskiego? - Bo myślałem że na starość dostanę mieszkanie i wreszcie wyprowadzę się z żoną od teściowej! * * * - Pod jakim hasłem prezydent Wałęsa prowadził swoją zwycięską kampanię wyborczą? - "Nie chcem ale muszem..." - A pod jakim hasłem prowadził ostatnią? - Chcem ale nie mogem." * * * Prezydent Kwaśniewski wizytuje kaczą fermę w Wąchocku. Kaczki na jego widok mówią: - Kwa kwa kwa... Kwaśniewski pyta gospodarza: - Czym karmicie te kaczki? - Otrębami z wodą. - Dawajcie im kukurydzę z mlekiem żeby moje nazwisko wymawiały w całości. * * * Prezydent Kwaśniewski wzywa do siebie szefa UOP i mówi: - Niech pan popatrzy! Znów ktoś narobił na trawnik przed Belwederem! Ile razy mam powtarzać że trzeba pilnować tych rosyjskich dyplomatów!? - Żadnych dyplomatów dziś nie było. Przechodził tylko Lech Wałęsa. - Wałęsa? Ale kupa!!! To naprawdę światowy człowiek! * * * - Co robi Japończyk gdy chce otrzymać podwyżkę? - Pracuje jeszcze lepiej niż dotychczas. - A co robi Polak gdy chce dostać podwyżkę? - Strajkuje. * * * Nauczycielka pyta ucznia: - Jasiu dlaczego napisałeś że odległość geograficzna to rzecz względna? - Bo kiedyś najbliższa droga do polskiego parlamentu wiodła przez Moskwę a teraz wiedzie przez Częstochowę. * * * - Czym się różni magister Kwaśniewski od ufoludków? - Niektórzy już widzieli ufoludki a dyplom Kwaśniewskiego jeszcze nikt. * * * - Jaka jest różnica między Jamesem Bondem a byłym premierem Oleksym? - Bond jest szpiegiem a Oleksy jest... łysy. * * * PRAWA KOŁODKI 1. Obywatel żyje po to aby płacić podatki. 2. Prawo nie działa wstecz - z wyjątkiem prawa podatkowego. 3. Prawo podatkowe to zbiór pomyłek. 4. Państwo najlepiej wie na co wydać pieniądze obywatela. 5. Stawki podatkowe powinny być mniejsze ale muszą być większe. 6. Kto korzysta z dobrodziejstw ustawy podatkowej - grzeszy. (Nie dotyczy Urzędu Skarbowego i pracowników Ministerstwa Finansów). 7. Nie trzeba rewaloryzować wysokości progów podatkowych - przecież nie ma inflacji. 8. Przekazuj darowizny tylko najbardziej potrzebującym: pracownikom Urzędów Skarbowych. 9. Pakiet "Polska 2000" jest dobry przez co niemożliwy do realizacji. 10. W roku 2001 znieść całkowicie podatek dochodowy wprowadzając w to miejsce VAT w wysokości 200 procent. * * * - Za co nagrodę Nobla dostał Reymont a za co Wałęsa? - Reymont dostał Nobla za "Chłopów" a Wałęsa za to że z chłopów zrobił dziadów. a ja ide, nara i życze miłej lektury :D |
***
- Czym różni się kobieta od komara?! - Jak komar ssie to nie trzeba go głaskać po głowie! *** Do Somalii przyjechal Sw. Mikolaj. Chodzi po ulicach i pyta: - Dlaczego te dzieci sa takie chude? - Bo nie jedza. - Nie jedza? To nie dostana prezentow. *** Przyszedl baca do spowiedzi. - Prosze ksiedza, zgrzeszylem... - Jak synu? - Szedlem sobie przez laki i widze piekna dame. Podkradlem sie, przewrócilem ja, no i dlugo kopulowalismy. - To wielki grzech synu. - To jeszcze nic, na to wszystko patrzyli jej rodzice, bracia, siostry, ciotki, wujowie, kuzynostwo i sasiedzi. - Jak to? I nic nie powiedzieli! - pyta ksiadz. - Powiedzieli: Beeeeeeeeee *** Dwaj Rosjanie jada pociagiem trans syberyjskim. Wyszli na korytarz zapalic. Jeden mowi: - O Zdrastwuj, kuda jedjosz Drugi: - O Ja jedu iz Maskwy w Nowysybirsk Pierwszy na to: - O Charaszo, a ja jedu iz Nowowosybirska w Maskwu... - Pala dalej patrzac sie w zamysleniu w okno i po pewnej chwili jeden z nich mowi na to z zachwytem w glosie: - Wot k.... tiechnika! *** Idzie facet narąbany przez park i co chwilę jebnie do jakiegoś drzewa.Wreszcie zauważył ławkę, usiadł i mruczy do siebie:poczekam aż ta chołota przejdzie. *** Dlaczego blondynka zmienia dziecku pampersa raz w miesiącu? - Bo na opakowaniu pisze do 20 kg. *** Rozmawiaja dwa dresy na silce i jeden mowi : -wczoraj spotkalem fajna laske -No i co ? no i co ? -no i poszlismy do niej -No i co ? no i co ? -no i ona sie rozebrala i powiedziala zebym robil to co najlepiej umiem -No i co ? no i co ? - pyta zaciekawiony drugi -no i wyjebalem jej z bani *** Do bram niebios puka trzydziestu siedmiu pilotów amerykańskich. Święty Piotr pyta: -Skąd jesteście? -US Air Force. Strącono nas dziś nad Irakiem Święty Piotr włącza telewizor. -Gówno prawda, strącono was tylko trzech, reszta wynocha !! *** Rozmawia dwóch kolegów: - Żonę w domu trzeba trzymać krótko - Święta racja - góra dwa, trzy lata *** Do radzieckich kosmonautow przychodzi general: - No, towarzysze, jutro lecicie na Slonce. - Na Slonce? Ale tam goraco, spali nas. - Partia o tym pomyslala, polecicie noca. *** Przychodzi do spowiedzi bardzo zawstydzony facet: - Proszę ksiedza, oszukalem Zyda, czy to grzech? - Nie, synu, to cud... *** Organizowane sa przejazdzki lodzia po jeziorze Genezaret. Bilet kosztuje 500 dolarow. - To strasznie duzo - dziwi się zbulwersowany turysta. - Owszem, ale to przeciez po tym jeziorze Jezus piechota chodzil! - Nie dziwię się, przy takich cenach! *** Trójka dzieci z 1 klasy stoi przed ostatnia szansa aby otrzymać promocje do drugiej klasy. Przepytuje je dyrektor: - Jasio, przeliteruj słowo TATA - T, A,T, A - Świetnie! Zdałeś! - A teraz Monika, przeliteruj słowo MAMA - M, A, M, A - Doskonale! Przechodzisz do drugiej klasy... - A teraz ty Ahmed... - Przeliteruj proszę.... DYSKRYMINACJA OBCOKRAJOWCOW W SWIETLE POLSKICH PRAW KONSTYTUCYJNYCH *** Wyjechał rolnik kombajnem na pole, puknął się w czoło i mówi: - O kurde, zapomniałem zasiać! *** Policja legitymuje zatrzymanego dresiarza: - Nazwisko? - pyta funkcjonariusz - Kowalski - odpowiada dresiarz - Imię? - Jan - Adresik? - A dresik Adidasa! *** Do sklepu na wsi wchodzi chłop i pyta: - Czy są gwoździe? - Nie ma. - A grabie? - Też nie ma. - A może wiadra? - Nie, nie ma. - To dlaczego nie zamkniecie sklepu?! - Bo kłódek też nie ma. *** Policja znajlazła utopionego w jeziorze murzyna, który na dodatek był cały spętany łańcuchami. Podchodzi do szeryfa reporterka i pyta: - Szeryfie, co pan sądzi o tym morderstwie? szeryf na to - typowe dla tutejszych czarnuchów, próbował ukraść więcej łańcóchów, niż był w stanie unieść. *** Żona policjanta wygląda przez okno i krzyczy do męża leżącego na kanapie: - Józek tam ktoś kradnie auto! - No to co?! Po 5 minutach. - Józek , ale to nasze auto! Policjant wybiegł na podwórko. Po chwili wraca do żony. - Złapałeś złodzieja?! - Wyrwał mi się , ale zapisałem numer samochodu. |
***
- Ahoj, baco! Co tam robicie? - A hoj was to obchodzi... *** Po hibernacji 10-letniej, budzi się: Clinton i Putin. Putin patrzy w gazetę i zaczyna się śmieć i mówić: USA przeszło na komunizm. Clinton też bierze gazetę i zaczyna się śmiać i mówi: zamieszki na granicy Polsko-Chińskiej. *** Nauczycielka języka polskiego pyta Jasia: - Jasiu, powiedz mi kto napisał "Lalkę"? - Bolesław Frus. - Jesteś blisko, ale to zła odpowiedz. - Bolesław Frus. - Jasiu! Bo wstawię ci jedynkę!!! - Bolesław Frus. - Dobrze. Sam tego chciałeś. Jasiu wkurzony mówi: - A to fizda! *** W nocy policjant wraca do domy i mówi żonie: - Napadła mnie banda chuliganów, ale jednego tak kopnąłem że mu kredki z tornistra wypadły! *** Do celi wchodzi nowy, młody, więzień. Od razu z łóżek wstaje gromada recydywistów. Tatuaże na szyjach, podkreślone oczy, kropki, ogolone głowy, blizny, przekrwione oczy itp. Jeden z nich podchodzi do przerażone gościa: - Grypsujesz?! - pyta zachrypiałym głosem. - Proszę Pana - odpowiada młody - ja w życiu jeszcze żadnej gry nie zepsułem! *** Jaś pali trawkę w toalecie.Zaciąga się raz - światło gaśnie. Zaciąga się drugi raz - światło się zapala. Po kilku machach słyszy pukanie do drzwi: -Co ty robisz w tej łazience synku?! -Myję zęby, mamusiu. -Cztery dni??????? *** Przychodzi facet do lekarza. - Panie doktorze, sikam alkoholem. - Dziwne, mówi lekarz biorąc do ręki szklaneczkę. Proszę tu nasikać. Po chwili lekarz wącha napełnioną szklaneczkę i stwierdziwszy, że pachnie alkoholem wypija jej zawartość. - Nieprawdopodobne ! Prawdziwy alkohol ! Spróbujmy jeszcze raz ! Po raz drugi szklaneczka napełnia się, a lekarz wypija jej zawartość. - Wie Pan co ? No to jeszcze jedną rundkę ! - O, nie ! Tym razem, to już z gwinta ! *** Przychodzi kobieta do lekarza i mówi : - Panie doktorze ja nic nie czuje podczas sexsu. doktor na to : - Spróbujemy niech sie pani rozbierze. Kochają sie godzine lekarz sie pyta : - Czuje pani coś - Nie , nic po dwóch godzinach : - Czuje pani coś - Nie , nic aż w końcu po pięciu godzinach : - Czuje pani coś - Tak , guma się pali *** Przychodzi niedźwiedź do zajączka i mówi: -Chodź na dyskotekę A ten odpowiada: -Nie, ja jestem mały, wszyscy będą mnie obrażać. Nie chcę. -No chodź ja postoje za ciebie jeśli co. W końcu zajączek się zgodził. Idą idą, patrzą z dyskoteki wielbłąd wychodzi... Zajączek: -O nie, ja już wracam... popatrz co z konia zrobili... *** Policja zrobiła obławę. Zamknęli dla ruchu jedną ulicę i przesłuchiwali przechodniów. - Pana zawód! - Księgowy.... - Następny! - Krawcowa... - Następny! - A ja...chodzę tak sobie od latarni do latarni - Pisz! Elektryk! *** Idzie dwóch idiotów. Jeden z nich trzyma dwa widelce w rękach. Drugi pyta: - Co masz? Pierwszy: - Lornetkę! - Daj popatrzeć - mówi drugi. Pierwszy wbił mu widelce w oczy. Drugi mówi: - Ale nic nie widzę! Pierwszy zaczął kręcić widelcami mówiąc: - Czekaj... podkręcę ostrość. *** Rozmawia żona z mężem: -Byłeś dziś u szefa w gabinecie ? -Byłem. -Zarządałeś podniesienia wynagrodzenia ? -Zarządałem. -Pierdolnąłeś pięścią w biurko? -Pierdolnąłem. -No i co szef na to? -Nie wiem bo go nie było wtedy w gabinecie. *** Przychodzi facet do kościoła, patrzy a obok niego stoi mała dziewczynka. -Jak masz na imie mała słodziutka śliczniutka dziewczynko? -Róża. -O jej, jakie to śliczne romantyczne i niewinne imię, a dlaczego róża? -Bo jak się rodziłam to mojej mamie na brzuch spadł płatek róży. -Ojejku, jakie to niesamowute, romantyczne i wogle śliczne. Facet ciągnie dalej: -Och Różo, a jak nazywa się ten sliczny maluski piesek co go trzymasz na smyczy? -Knur!! -Ale dlaczego knur?? -Bo p******i świnie w dupe *** Idzie policjant się odlać. Po jakimś czasie wychodzi z krzaków cały obsikany. - Co się stało? - pyta się kumpel. - Wyjąłem nie ta pałę... |
Skutki picia piwa i ich zwalczanie:
OBJAW: Piwo wyjątkowo blade i bez smaku. PRZYCZYNA: Szklanka jest pusta. DZIAŁANIE: Poproś kogoś, żeby ci kupił następne. OBJAW: Ściana na przeciwko pokryła się światełkami. PRZYCZYNA: Leżysz na plecach. DZIAŁANIE: Trzymaj się baru. OBJAW: Usta pełne niedopałków PRZYCZYNA: Przewróciłeś się na bar. DZIAŁANIE: Patrz wyżej. OBJAW: Piwo jest bez smaku, koszula z przodu mokra. PRZYCZYNA: Usta zamknięte lub piwo skierowane do nieodpowiedniej części twarzy. DZIAŁANIE: Wycofaj się do toalety i potrenuj przed lustrem. OBJAW: Stopy zimne i mokre. PRZYCZYNA: Szklanka trzymana pod nieodpowiednim kątem. DZIAŁANIE: Obróć szklankę tak, aby otwór był skierowany ku sufitowi. OBJAW: Stopy ciepłe i mokre. PRZYCZYNA: Wadliwa kontrola przepływu. DZIAŁANIE: Stań obok najbliższego psa i upomnij właściciela. OBJAW: Podłoga rozmazana. PRZYCZYNA: Patrzysz przez dno pustej szklanki DZIAŁANIE: Poproś kogoś, żeby ci kupił następne piwo. OBJAW: Podłoga się rusza. PRZYCZYNA: Jesteś wynoszony. DZIAŁANIE: Upewnij się czy niosą cię do następnego baru. OBJAW: Nagle zrobiło się ciemno. PRZYCZYNA: Bar jest zamknięty. DZIAŁANIE: Ustal z barmanem swój adres. OBJAW: Taksówka pokrywa się kolorowymi wzorami. PRZYCZYNA: Konsumpcja piwa przekroczyła dopuszczalny limit. DZIAŁANIE: Zakryj usta. |
Spotyka się trzech najlepszych złodziej świata i poakazują sobie sztuczki,nagle mówi Polak do Ruska no pokaż co potrafisz i zgasił światło,Polak zapalił i sie pyta masz buty?-mam.A sznurówki?-mam.Eno ty dobry jesteś,nagle mówi Rusek do Niemca no pokaż co potrafisz i zgasił światło,Rusek zapalił i sie pyta masz zegarek?-mam.A wskazówki?-mam.Eno ty dobry jesteś,nagle mówi Niemiec do Polaka no teraz ty pokaż co potrafisz i zgasił światło,Niemiec zpalił światło i mówi co ukradłeś-poczekajcie chwile.Nagle wchdzi maszynista i mówi wysiadać tory zajebali!!!!
Spotyka się trzech najlepszych złodziej świata i poakazują sobie sztuczki,nagle mówi Polak do Ruska no pokaż co potrafisz i zgasił światło,Polak zapalił i sie pyta masz buty?-mam.A sznurówki?-Eno ty dobry jesteś,nagle mówi Rusek do Niemca no pokaż co potrafisz i zgasił światło,Rusek zapalił i sie pyta masz zegarek?-mam.A wskazówki?Eno ty dobry jesteś,nagle mówi Niemiec do Polaka no teraz ty pokaż co potrafisz i zgasił światło,Niemiec zpalił światło i mówi co ukradłeś-poczekajcie chwile.Nagle wchdzi maszynista i mówi wysiadać tory zajebali!!!! mam nadzije ze bana nie dostaneD:D:D:D......... pozdrawiam |
W mieszkaniu siedzi sobie malzenstwo z dluzszym juz stazem. Znudzeni soba, maz siedzi w pokoju i oglada telewizje. Zona siedzi w kuchni, gotuje obiad i co chwila wyglada przez okno. Nagle patrzy, a ulica idzie trakt, ludzie niosa trumne, wience, spiewaja piesni zalobne. Widac, ze zmarl ktos wazny. Wola do meza:
- Eee, stary! Chodz, pogrzeb! A on na to: - Daj spokoj, nie chce mi sie. Sama sobie pogrzeb. |
|
***
Syn pyta ojca: - Tato, co to jest POLITYKA? Ojciec odpowiada: - Zobacz, ja przynoszę pieniądze do domu, więc jestem KAPITALISTĄ, Twoja mama rządzi tymi pieniędzmi, więc jest RZĄDEM, dziadek uważa, żeby wszystko było na swoim miejscu, więc jest ZWIĄZKIEM ZAWODOWYM, nasz pokojówka jest KLASĄ ROBOTNICZĄ, a wszyscy mamy jeden cel, aby się Tobie lepiej wiodło! Ty jesteś LUDEM, a Twój młodszy brat, który leży jeszcze w pieluchach jest PRZYSZŁOŚCIĄ!!! Zrozumiałeś synku??? Chłopiec zastanawia się i mówi, że musi się z tym wszystkim jeszcze przespać. W nocy budzi chłopca płacz młodszego brata, który narobił w pieluchy i drze się wniebogłosy. A, że chłopiec nie wiedział co ma zrobić, poszedł do pokoju rodziców. W pokoju była tylko mama, ale spała tak mocno, że nie mógł jej dobudzić, więc poszedł do pokoju pokojówki, gdzie akurat zabawiał się z nią ojciec, a dziadek podglądał ich przez okno. Wszyscy byli tak sobą zajęci, że nie zauważyli, że chłopiec jest w pokoju. Malec postanowił więc, że pójdzie spać i o wszystkim zapomni. Rano ojciec pyta go: - Synku, możesz mi powiedzieć własnymi słowami co to jest POLITYKA?? - TAK!!! - odpowiada syn. - KAPITALIZM wykorzystuje KLASĘ ROBOTNICZĄ, ZWIĄZKI ZAWODOWE się temu przyglądają, podczas gdy RZĄD śpi, LUD jest całkowicie ignorowany, a PRZYSZŁOŚĆ leży w gównie!!! TO JEST POLITYKA!!! *** Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura: - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę. - Jedną, szefie. - Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował? - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów. Szefa zatkało. - Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?! - No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby... - Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy? - Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę. - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?! - Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby... *** Samolotem leci Polak, Rusek, Niemiec i Kamerunczyk. Nagle awaria za duze obciazenie trzeba jednego wyzucic. Niemiec z Ruskiem patrza na Kamerunczyka wiec Polak staje w obronie i mowi - Nie bedzmy rasistami trzeba to zalatwic humanitarnie, ja bede zadawal pytania a wy odpowiadacie kto zle odpowie ten wylatuje Pierwsze pytanie do Ruska -W ktorym roku padly bomby na Hiroszime i Nagazaki?? - 1945 - odpowiada Rusek - Bardzo dobrze. Ile zginelo wtedy ludzi - pyta Niemca - Okolo 2 mln - odpowiada Niemiec - Bardzo dobrze - mowi Polak i zwraca sie do Kamerunczyka- podaj ich imiona i nazwiska. *** - Mamusiu wszyscy sie ze mnie smieja ze mam duza glowe - Masz synku normalna glowe, a teraz wez swoj berecik i przynies 5 kilo kartofli ! *** Kobieta urodziła chłopczyka, bardzo rudego. I w płacz. Lekarz z porodówki pyta, co się stało. - A bo panie doktorze, ja brunetka, mąż brunet, a dziecko sam pan widzi. Już data porodu coś się staremu nie podobała. - Niech się pani nie martwi, ja to załatwię. Podszedł doktor do męża na korytarzu i zaczyna go wypytywać. - Jak często współżyjecie? - Z pięć razy na tydzień. - Co pan tu opowiadasz, jestem lekarzem i znam się na tym. - No panie doktorze, tak z cztery razy na miesiąc. - Nie opowiadaj pan mi tu bzdur. - Przyznam się, raz na pół roku. Na to lekarz ciągnie go na porodówkę i mówi: - I patrz pan, coś pan narobił tym zardzewiałym sprzętem! *** Przychodzi facet do lekarza, wyjmuje fujare na stol i stoi. Lekarz patrzy i pyta : - Co za maly?? - Nie-odpowiada pacjent. - A co za duzy? - Nie. - To co jest ?? - fajny nie? *** Wchodzi do fryzjera ksiądz. Ten go przystrzygł i mówi: - Od duchownych nie biorę zapłaty! Na drugi dzień ksiądz przysłał mu paczkę kubańskich cygar. Następnego dnia do fryzjera przyszedł pastor. Fryzjer zrobił swoje i mówi: - U mnie duchowni nie płacą. Wieczorem pastor przysłał mu wspaniały koniak. Trzeciego dnia zjawił się u fryzjera rabin. Fryzjer przystrzygł to co u rabina przystrzyc można (pejsy i broda nie mogą byc przycinane) po czym powiedział o panującej w jego zakładzie zasadzie. Na drugi dzień rabin przysłał do niego swojego kolegę - innego rabina. *** Przychodzi gościu z roboty i mówi do żony: -Ale jestem głodny, daj mi coś jeść. -Otworzyć ci puszkę? -Cipuszkę może póżniej,teraz daj mi jeść! *** Do spowiedzi przychodzi kobieta: - Proszę księdza uprawiałam miłość francuską, wiem, że zgrzeszyłam i bardzo tego żałuję... - No tak, pierwszy raz spotykam się z tym grzechem. Czy może pani przyjść jutro po pokutę? - Tak mogę. Spotkał się ksiądz wieczorem z księdzem proboszczem i pyta: - Księże proboszczu, ile ksiądz daje za miłość francuską? - Przeważnie 50 dolarów, ale Ty możesz się targować... *** Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z morałem. Historyjki mieli dzieciom rodzice opowiedzieć. Następnego dnia dzieci po kolei opowiadają: Pierwsza jest Małgosia. - Moja mamusia i tatuś hodują kury - na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo piskląt, rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość umarła. - Dobrze Małgosiu a jaki z tego morał? - Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną. - tak powiedzieli rodzice - Bardzo ładnie. Następny Mareczek: -Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo jaj, rodzice już liczyli ile zarobią, ale z większości wykluły się koguty. - Dobrze Mareczku a jaki z tego morał? - Nie z każdego jajka wylęga się kura - tak powiedzieli rodzice. - Bardzo ładnie. No i wreszcie grande finale czyli prymus Jasio (pani łyka valium): - Łociec to mnie tak pedział: Kiedyś dziadek Staszek w czasie wojny był cicho ciemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską. Miał przy sobie tylko mundur, sten'a, sto naboi, nóż i butelkę szkockiej whisky. 50 metrów nad ziemią zauważył że leci w środek niemieckiego garnizonu. Niemcy już go wypatrzyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky na raz, żeby się nie stłukła, odpiął spadochron i spadł z 20. metrów w sam środek niemieckiego garnizonu. I tu dawaja! Pandemonium ! Dziadek Staszek pruje ze sten'a ! Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z gubernatorem Arnoldem. Z 80. ubił i jak skończyły mu się pestki wyjął nóż i kosi niemców jak Boryna zborze. Na 30. klinga poszłaaaa,pozostałych dziadek zarąbał z buta i uciekł.W klasie konsternacja. Pani,mimo valium w spazmach ,pyta się : - Śliczna historyjka dziecko ale jaki morał ? - Też się taty pytałem a on na to: "Nie wkurwiaj dziadka Staszka jak se popije". *** - Jagusia! Jagusia! - krzyczy gospodyni. - Dałas krowom? - Nie, oborowemu! *** Dyrektor pyta swojego zastępcę: - Czy ogłoszenie, że poszukujemy nocnego stróża, odniosło jakiś skutek? - Oczywiście! Dziś włamano się do magazynu! *** Pijaczek wraca z knajpy i spotkanego policjanta pyta: - Ile guzów mam na czole - Jeden, drugi, trzeci- liczy policjant i opdowiada - trzy - No, to jeszcze dwie latarnie i będę w domu. *** Ostatnia wieczerza. Wchodzi skupiony Jezus, patrzy a tu impreza na całego, drogie wino i jedzenie. - Zaraz, zaraz miało być skromnie, poważnie, skąd wzięliście na to pieniądze? - Nie wiem, podobno Judasz coś sprzedał. |
Cytat:
|
Mężczyźni poznali się w barze. Jeden zaprosił drugiego do swojego mieszkanka
i pyta: - Czy nie odmówisz mi, gdy zaproponuję Ci niecodzienny seksik? - Nigdy mi się to nie zdarzyło... - odpowiada drugi - Nigdy nie spałeś z mężczyzną? - Nie... nigdy nikomu nie odmówiłem. Żona pyta męża w łóżku: - Kochanie, dlaczego masz takie długie rzęsy? Mąż: - Ponieważ w dzieciństwie dużo płakałem Ona: - Lepiej gdybyś dużo siusiał... |
Cytat:
------------- Rozmawia dwóch chińskich generałów: - Musimy interweniować w Korei. - No jak mus to mus. Tylko trzeba to zrobić po cichu. - Dobra, najpierw puścimy sam zwiad malymi grupkami, maksymalnie po dwa, trzy miliony. -------------- Na egzaminie zaliczeniowym na biologii zdają student i studentka. Pytanie: - Jaki narząd u człowieka może powiększyć swoją średnicę dwukrotnie? Student: - Źrenica. Studentka: - Penis. Profesor: - Panu gratuluje zdanego egzaminu, a pani wspaniałego chłopaka. --------------- Studentom warszawskich uczelni polecono nauczyć się na pamięć książki telefonicznej, a potem zbadano ich reakcje na to polecenie, i tak: studenci uniwerku zapytali: "Po jaką cholerę?", studenci politechniki zaczęli robić ściągi, a studenci Akademii Medycznej zapytali tylko na kiedy. --------------- Dzień przed egzaminem kilkoro studentów dało sobie nieźle w "gardło". Następnego dnia, na salę egzaminacyjną wchodzi dwóch studentów, ledwie się na nogach trzymają, i bełkotliwym (z przepicia) głosem się pytają: - Panie profesorze, czy będzie pan egzaminował pijanego? Na to profesor: - Nie, nie mogę. - Ale panie profesorze, bardzo pana prosimy... - No dobrze - zgodził się w końcu profesor. Na to studenci odwrócili się do drzwi i krzyczą: - Chłopaki, jest ok. Profesor się zgodził, wniesie Zbyszka. --------------- Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że widać tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. --------------- Ziewająca solenizantka nie jest zadowolona z tego, iż goście zasiedzieli się u niej zbyt długo. Nagle dzwoni telefon. Pani domu podnosi słuchawkę, przez chwilę słucha, po czym odkłada ja i oznajmia: - Dzwonili ze straży pożarnej. Mówili, że w w domu któregoś z was wybuchł pożar. Niestety, nie dosłyszałam u kogo... ---------------- Ezgamin na wydziale weterynarii. - Czy można zrobić krowie skrobankę? - pyta egzaminator. - Nie wiem - odpowiada student. Student oblał i zmartwiony idzie do baru aby sobie coś wypić. Barman mu nalewa piwo i widzi, że on taki markotny w końcu się go pyta : - Co się stało, żeś taki zdołowany? - Czy wie pan może, czy da radę zrobić krowie skrobankę? - pyta student - Oj chłopcze, to nieźle się wpakowałeś! |
ohhhhhh boshe ale jajcarz z ciebie
ohhhhhh boshe ale jajcarz z ciebie
// żółta kartka!! |
Hans stoi nad przepascią, koło niego kolejka Żydów. Hans mówi do pierwszego w kolejce: - Ty ! Lewa noga w bok, prawa ręka do przodu,....skaczesz Żyd skoczył... Hans mówi do następnego: - Teraz Ty !. Obie ręce do góry, prawa noga do przodu, .......skaczesz I tak po kolei każdego w różnych konfiguracjach zmuszał do skakania w przepaść... Za moment przybiega Dietrich i krzyczy: - Hans, chodz szybko telefon do Ciebie ! Hans na to: - Nie mogę, gram w tetris....!
|
***
Majster kladzie u kobiety wkladzine dywanowa. Po skonczonej robocie chce zapalic papierosa, ale pomacal kieszenie i stwiedzil brak paczki. Zobaczyl na srodku pokoju nierownosc. Pomyslal "Kurwa mac. Wypadly mi papierosy w czasie roboty. Co robic? Nie bede przeciez zrywal teraz wykladziny." Wzial mlotek i rozbil nierownosc, wszystko wygladzil i wola kobiete, zeby ocenila jego prace. Kobiet przyszla i mowi "Bardzo dobrze. Znalazlam pana papierosy w kuchni, a nie widzial pan mojego chomika." *** Idzie sobie mysliwy przez las i widzi niedzwiedzia , mierzy ma go na muszce i mysli trafie nie trafie? ,ale podpuszcze go na 100m i strzele. Mis podchodzi na 100m mysliwy dokladnie wymyslil i strzela.... dym sie rozwial a tu stoi niedzwiedz i mowi : -Mysliwy za kare ze nie trafiles musisz mi obciagnac Mysliwy na to : -Misiu moj kchany nie wyglupiaj sie,daj spokoj. A niedzwiedz: -Mysliwy bo jak dostaniesz w czape juz mi tu obciagac! Mysliwy chcac nie chcac obciagnal misiowi a ze misiu to duze zwierze to nalykal sie biedaczek i poprzysiagl zemste. W nastepnym tygodniu przyszedl znowu do lasu i zaczail sie na misia, zobaczyl ze mis idzie i mysliwy sobie mysli : o nie teraz dopuszcze go na 20 m to napewno trafie...strzelil i powtorzyla sie historia... W nastepnym tygodniu mysliwy dopuscil misia na dwa metry prawie ze strzelbe oparl na piersi misiowi strzelil i..... dym sie rozwial i stoi misiu i mowi: -Oj mysliwy,mysliwy ty tu chyba nie na polowanie chodzisz. *** Przychodzi pedał do sklepu mięsnego, ekspedientka pyta: - Co podać? - Kiełbasę. - W całości czy pokrojoną? - A co ja mam dupę na żetony? *** Gospodarz kupil nowego koguta, ktory zaraz na podworku chcial zrobic porzadek i pokazac staremu kto tu jest panem. Stary kogut zaproponowal: - OK, odejde jezeli wygrasz ze mna wyscigi na okolo studni, 50 okrazen. - Nie ma sprawy, no to zaczynamy? - odrzekl mlody. - Dobra, ale wiesz co ja znam teren, daje ci pol okrazenia forow. Mlody kogut pewien zwyciestwa zaraz sie rzucil do biegu i tak sie gonia, ale odleglosc pozostaje ta sama. W pewnym momencie jakas reka chwyta mlodego koguta za szyje, na pieniek odrabuje glowe i slychac: - k**** to juz czwarty pedal w tym miesiacu. *** Idzie stary byku po lace z mlodym byczkiem. W pewnym momencie mlody wola do starego na widok stadka jalowek: - Chodz podbiegniemy szybciutko i przelecimy pare. Na co stary: - Po pierwsze nie podbiegniemy, tylko podejdziemy, po drugie nie szybciutko, tylko po woli, a po trzecie nie pare tylko wszystkie. *** Siedza dwie muchy przy gownie. Jedna pierdnela, na to druga : - No wiesz, przy jedzeniu!!! *** Rozmowa dwóch homoseksualistów: - Ty, słuchaj - jesteś gejem? - Jestem. - A masz garnitur od Armaniego? - Nie mam... - A masz chociaż buty od Gucciego? - Też nie mam... - To ty zwykły pedał jesteś *** Do pewnej zaplutej knajpy w okolicach West City wchodzi jegomość, wyciąga monetę 5 centowa, podrzuca, wyciąga colta i trafia w monetę: - I'm Lucky Luke! Wchodzi następny, tym razem z 1 centówką i trafia bez pudla: - I'm Billy McColt! Wchodzi trzeci, podrzuca 50 centów, wyciąga pistolet, trafia w barmana: - I'm sorry... *** Bóg pyta się Adama i Ewy: -Kto chce mieć penisa? -Ja,ja! -wyrywa się Adam. -Jak chcesz- odpowiada Bóg. W takim razie kobiety dostają wielokrotny orgazm. *** Lew, król zwierząt, wydał zakaz uprawiania sexu z nieżywymi zwierzętami. Zając tak idzie przez las i straszna chcica go naszła. Bzyknął by cokolwiek, nawet trupa. Idzie i patrzy a tu nieżywa słonica. Rozgląda sie, nikogo nie widzi, więc sie za nia zabiera. Działa tak, działa a tu nagle lew z krzaków wyskakuje i pyta : -Ty zając, co ty robisz? Przecież jest zakaz posuwania padliny! A zając na to: -Lew, jak Boga kocham na fiucie mi zdechła. *** - Panie doktorze - żali się facet seksuologowi. - Moja żona zupełnie straciła zainteresowanie seksem. - No tak... Dam panu takie pastylki, które działają na kobiety. Proszę niepostrzeżenie wrzucić jedną do napoju. Wieczorem, kiedy żona poszła po kolację, mąż wrzucił pastylkę do filiżanki żony. Czeka, czeka i nic. Żadnej reakcji. Zaproponował więc wino, wrzucił żonie do kieliszka drugą pastylkę, a sam też postanowił łyknąć jedną. Położyli się spać. Nagle żona zaczyna się przeciągać i mruczy namiętnie: - Misiu, jak ja potrzebuję mężczyzny... Mąż przerażony, bo dzieje się z nim coś niedobrego, szepcze: - O rany, ja też |
|
| Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 03:11. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.