![]() |
Kazik od zawsze robił to co lubił : całował żonę, wślizgiwał się do
wyrka > i od razu zasypiał. > Pewnego dnia obudził się obok podstarzałego faceta ubranego w biały > szlafrok. > "Co ty do kurwy nędzy robisz w moim łóżku? ...I kim do cholery jesteś?" > zapytał Kazik. > "To nie jest twoja sypialnia. Jestem Św. Piotr i jesteś w niebie" dodał. > "Że co ??!Twierdzisz, że jestem martwy?? Nie chcę umierać, jestem na to > jeszcze za młody! > Chcę natychmiast wrócić na Ziemię!" > "To nie takie proste" odpowiedział święty. Możesz wrócić jako kura albo > jako pies. Wybór należy do ciebie" > Kazio pomysłał przez chwile i doszedł do wniosku, że bycie psem jest > stanowczo za bardzo męczące > a życie kury wydaje się być miłe i relaksujące. Bieganie po zagrodzie z > kogutem nie może być złe. > "Chcę powrócić jako kura" odpowiedział. > W kilka sekund później znalazł się w skórze całkiem przyzwoicie upierzonej kury. > Nagle jednak poczuł, że jego zadek zaraz eksploduje. Wtedy podszedł do > niego kogut. > "Hey! To pewnie ty jesteś tą nową kurą, o której mówił mi Św. Piotr" > powiedział kogut" > Jak ci się podoba bycie kurą?" "No jest ok ale mam todziwne uczucie, że mi dupa zaraz eksploduje" > "Ooo, no tak. To znaczy, że musisz znieść jajko" powiedział kogut > "Jak mam to zrobić?" > "Gdaknij dwa razy i zaprzyj się jak najmocniej potrafisz" > Kazio zagdakał i zaparł się jak najmocniej potrafił. > Nagle "chluś" i jajko było już na ziemi. > "Łoł to było zajebiste" powiedział Kazik. > Zagdakał jeszcze raz, zaparł się i wypadło z niego kolejne jajo! > Za trzecim razem, gdy zagdakał usłyszał krzyk swojej żony : > "Kazik co ty kurwa robisz?! > Obudź się! > Zasrałeś całe łóżko dziadu!!!!" |
Przychodzi koles do firmy komputerowej i mowi :
-dziendobry, ja szukam pracy, moze macie panstwo cos dlamnie? -tak oczywiscie, 6000 $ miesiecznie mieszkanie sluzbowe oraz co miesiac mozliwa premia 20% -pan zartuje? - odpowiada -tak, ale pan pierwszy zacza |
Mecz hokejowy. Komentator:
- Szybkie podanie, strzał, krążek leci w kierunku kabiny komentatorów... strasnie mocny stsał to był! 6969696969696969696969696696969696969 Piękny lipcowy dzień. Las, ćwierkanie ptaszków, gdzieniegdzie przebiega sarenka. W tle słychać stukanie dzięcioła. Nagle z głębi lasu wyłania się potężna chmura kurzu, która w szaleńczym pędzie przemierza las. Tumult, hałas, nic nie widać. Aż wreszcie chmura zatrzymuje się na leśnej polanie. Kurz powoli opada. Na polance dziesiątki, setki... jeży. Sapią, dyszą, łapią dech. Tylko jeden, ten który prowadził tabun, błogo się uśmiecha i z zachwytem zwraca sie do pozostałych: - Jak mustangi, kurwa, jak mustangi!! |
Jaś zaprosił swoją mamę na obiad w mieście, w którym studiował i gdzie
wynajmował małe mieszkanko razem z koleżanką Justyną. Jednak, kiedy matka przyjechała do synka, nie mogła nie zauważyć, że współlokatorka syna jest wyjątkowo ładną i seksowną blondynką. Jak to każda matka zaczęła się zastanawiać, czy aby z tego ich wspólnego mieszkania nie wynikają jakie problemy. Syn zauważył, jak matka patrzy na Justynę i kiedy byli sami powiedział: - Domyślam się o czym myślisz, ale zapewniam cię, że ona i ja jesteśmy tylko współlokatorami. Nic nas nie łączy. Tydzień później Justyna pyta się Jaśka: - Słuchaj, nie chce nic sugerować, ale od ostatniego obiadu z twoją matką, nie mogę znaleźć mojej pamiątkowej cukierniczki. Chyba jej nie wzięła, jak myślisz? Jasiek zdecydował się napisać list do matki: Droga mamo, nie piszę, że wzięłaś pamiątkową cukierniczkę Justyny, nie piszę też że jej nie wzięłaś. Fakt jednak pozostaje, że od kiedy byłaś u nas na obiedzie tydzień temu, nie możemy jej znaleźć Odpowiedź przyszła parę dni później. Drogi Jasiu, nie twierdzę, że sypiasz z Justyną, nie twierdzę też, że z nią nie sypiasz. Fakt jednak pozostaje, że gdyby Justyna spała we własnym łóżku, już dawno by ją znalazła. Buziaczki Mama |
Sędzia na rozprawie rozwodowej.
- Postanowiłem przyznać pańskiej żonie 2 tys. zł miesięcznie. - Świetnie, Wysoki Sądzie - odpowiada mąż. - Ja też od czasu do czasu dorzucę jej parę złotych od siebie. Kiedy byly pierwsze wolne wybory? Bog wzial Adama, pokazal mu Ewe i powiedzial: - Wybierz sobie zone :D Do gabinetu ginekologicznego wchodzi młoda kobieta, w środku zastała dwóch Mężczyzn w białych fartuchach. Ja na badania ! Niech się pani rozbierze. Najpierw jeden z mężczyzn ja przebadał, a potem drugi. I co ? W porządku ? pyta pacjentka. Nic złego nie zauważyliśmy, ale niech pani lepiej poczeka na lekarza, Bo my tu tylko okna malujemy ! Były dwie wyspy: Na wyspie 1: było 100 mężczyzn i jedna kobieta, na wyspie 2: 100 kobiet i jeden mężczyzna. Pozostawiono ich na okres jednego roku. Ekspedycja naukowa płynie po tym okresie na 1 wyspę gdzie było 100 mężczyzn i jedna kobieta. Okazuje się że panuje tam ład i porządek. Wybudowano nawet miasto i kręgielnie. Pytaja się meżczyzn jak radzą sobie z tymi sprawami? Jest ok. Obleci. Płyną na drugą wyspę gdzie było 100 kobiet i jeden mężczyzna: Spustoszenie i na środku wyspy tylko jedna palma. Na czubku tej palmy trzyma się kurczowo wystraszony facet, a kobiety skandują: - Jak już nie możesz, to chociaż pokaż! meeeheh Bóg przyjmuje umarłych. Nagle ktoś wbiega, rozgląda się i szybko wybiega . Sytuacja powtarza sie kilka razy. Zdziwowny Bóg pyta sekretarza: - Kto to jest? A on odpowiada: - To z reanimacji siedzi polak niemiec i amerykanin. amerykanin mowi: ja kupilem apartament mojej zonie w nowym jorku i dom w kaliforni jak sie jej jedno znudzi to jedzie do drugiego. niemiec: ja kupilem zonie mercedesa i BMW jak sie jej jeden znudzi to jezdzi drugim. polak: a ja kupilem zonie beret i wibrato, jak sie jej beret znudzi to niech sie pierdoli :DD Pewien facet ożenił się z piękna kobieta. W noc po¶lubna ucieszony leży w łóżku i czeka na żonę. - Kochanie, pospiesz się i chodĄ do łóżka...Patrzy, a żona wyci±ga szklane oko i sztuczna szczękę. Facet trochę zszokowany, ale trzyma fason i mówi:- Kochanie, nie każ mi czekać tak długo... Na to żona odkręca drewnian± rękę. Maż, choć w szoku, ale wci±ż napalony: - Wejdziesz w końcu do tego łóżka Żona odpina sztuczna nogę. Na to maż, zrezygnowany: - Wiesz co, kochanie? Może rzuć mi po prostu dupę... :DDD |
2047 rok. Którejś nocy się zaczęło. Gwiazdy gasną i się zapalają, fajerwerki kosmiczne. Ziemianie w szoku. Nagle na czarnym niebie pojawia się napis, ułożony z gwiazd: "KIM JESTEŚCIE?"
Ludzie się zjednoczyli. Wzięli wszystkie satelity, pojazdy kosmiczne, promy, rakiety i wysłali je w kosmos, aby ułożyć napis: "JESTEŚMY ZIEMIANAMI". Mija kilka dni. Wszyscy na planecie czekają niecierpliwie - będzie inwazja obcych czy nie. Nagle, znów gwiazdy gasną i się zapalają. I pojawia się napis: "ZIEMIANIE, SPIERDALAJCIE, NIE WAS PYTALIŚMY". :D Przyjechał John Brown na wakacyjną międzyuczelnianą wymianę studentów Akademii Rolniczych na polska wieś. Pewnego razu idzie po "lokalnej drodze" i widzi jak babina goniąca stadko gęsi krzyczy na nie , machając patykiem : - A poszły w pizdu wy suki Gośc zatrzymał się, pomyślał i zapytał babinę : - Sorry, wh.. dlaszego wy f Polscze mówicie na gęszi suki .. nooo ten... piesy A panocku - odpowiada babcia - bo mi te pierdolone świnie cały ogródek zasrały Żali się młoda żoneczka koleżance: - Mój Rysiek jest jakiś dziwny, nie chcę już z nim być! - Czemu? - Wieczorem mówię mu: "Miśku-Ryśku, dziś ja chcę być na górze". - No i co? - A on mówi: "dobrze skarbie", po czym kładzie się na brzuchu i rozkłada nogi... :D |
Autentyczne dialogi pilotów:
Wieża: Żeby uniknąć hałasu, odchylcie kurs o 45 stopni w prawo. Pilot: Jaki hałas możemy zrobić na wys. 35000 stop? Wieża: Wielki, jeżeli wasz 707 uderzy w tego 727, którego macie przed sobą... Wieża: Jesteście Airbus 320 czy 340? Pilot: Oczywiście, ze Airbus 340. Wieża: W takim razie niech pan będzie łaskaw włączyć przed startem pozostałe dwa silniki. Pilot: Dzień dobry Bratysławo. Wieża: Dzień dobry. Dla informacji - mówi Wiedeń. Pilot: Wiedeń? Wieża: Tak. Pilot: Ale dlaczego, my chcieliśmy do Bratysławy. Wieża: OK w takim razie przerwijcie lądowanie i skręćcie w lewo... Pilot Alitalii, któremu piorun wyłączył pół kokpitu: "Skoro wszystko wysiadło, nic już nie działa, wysokościomierz nic nie pokazuje...." Po pięciu minutach nadawania odzywa się pilot innego samolotu: "Zamknij się, umieraj jak mężczyzna" Pilot: Mamy mało paliwa. Pilnie prosimy o instrukcje... Wieża: Jaka jest wasza pozycja? Nie ma was na radarze. Pilot: Stoimy na pasie nr 2 i już całą wieczność czekamy na cysternę. Pilot: Prosimy o pozwolenie na start. Wieża: Sorry, ale nie mamy waszego planu lotu, dokąd lecicie? Pilot: Do Salzburga, jak w każdy poniedziałek... Wieża: DZISIAJ JEST WTOREK Pilot: No to super, czyli mamy wolne... Wieża: Wasza wysokość i pozycja? Pilot: Mam 180 cm wzrostu i siedzę z przodu po lewej... Wieża: Macie dość paliwa czy nie? Pilot: Tak. Wieża: Tak, co? Pilot: Tak, proszę pana. Wieża: Podajcie oczekiwany czas przylotu. Pilot: Wtorek by pasował... DC-1 miał bardzo daleką drogę hamowania po wylądowaniu z powodu nieco za dużej prędkości przy podejściu. Wieża San Jose: "American 751 skręć w prawo na końcu pasa, jeśli się uda. Jeśli nie, znajdź wyjazd "Guadeloupe" na autostradę nr 101 i skręć na światłach w prawo, żeby zawrócić na lotnisko. Po każdym locie, piloci linii lotniczych są zobowiązani do wypełnienia kwestionariusza na temat problemów technicznych, napotkanych podczas lotu. Formularz jest następnie przekazywany mechanikom w celu dokonania odpowiednich korekt. Odpowiedzi mechaników są wpisywane w dolnej części kwestionariusza, by umożliwić pilotom zapoznanie się z nimi przed następnym lotem. Nikt nigdy nie twierdził, że załogi naziemne i mechanicy są pozbawieni poczucia humoru. Poniżej zamieszczono kilka autentycznych przykładów podanych przez pilotów linii QUANTAS oraz odpowiedzi udzielone przez mechaników. Przy okazji warto zauważyć, że QUANTAS jest jedyną z wielkich linii lotniczych, która nigdy nie miała poważnego wypadku... P = problem zgłoszony przez pilota O = Odpowiedź mechaników P: Lewa wewnętrzna opona podwozia głównego niemal wymaga wymiany. O: Niemal wymieniono lewą wewnętrzną oponę podwozia głównego. P: Przebieg lotu próbnego OK. Jedynie układ automatycznego lądowania przyziemia bardzo twardo. O: W tej maszynie nie zainstalowano układu automatycznego lądowania. P: Coś się obluzowało w kokpicie. O: Coś umocowano w kokpicie. P: Martwe owady na wiatrochronie. O: Zamówiono żywe. P: Autopilot w trybie 'utrzymaj wysokość' obniża lot 200 stóp/minutę. O: Problem nie do odtworzenia na ziemi. P: Ślady przecieków na prawym podwoziu głównym. O: Ślady zatarto. P: Poziom DME niewiarygodnie wysoki. O: Obniżono poziom DME do bardziej wiarygodnego poziomu. P: Zaciski blokujące powodują unieruchomienie dźwigni przepustnic. O: Właśnie po to są. P: Układ IFF nie działa. O: Układ IFF zawsze nie działa, kiedy jest wyłączony. P: Przypuszczalnie szyba wiatrochronu jest pęknięta. O: Przypuszczalnie jest to prawda. P: Brak silnika nr 3. O: Silnik znaleziono na prawym skrzydle po krótkich poszukiwaniach. P: Samolot śmiesznie reaguje na stery. O: Samolot upomniano by przestał, latał prosto i zachowywał się poważnie. P: Radar mruczy. O: Przeprogramowano radar by mówił. P: Mysz w kokpicie. O: Zainstalowano kota. P: Po wyłączeniu silnika słychać jęczący odgłos. O: Usunięto pilota z samolotu. P: Zegar pilota nie działa. O: Nakręcono zegar. P: Igła ADF nr 2 szaleje. O: Złapano i uspokojono igłę ADF nr 2. P: Samolot się wznosi jak zmęczony. O: Samolot wypoczął przez noc. Testy naziemne OK. P:3 karaluchy w kuchni. O:1 karaluch zabity, 1 ranny, 1 uciekł. Zapis autentycznej rozmowy radiowej przeprowadzonej między amerykańskim okrętem wojennym a Kanadyjczykami. Miała ona miejsce w październiku 1995r. u wybrzeży Nowej Funlandii. Została ujawniona przez szefa operacji morskich US Navy. Kanadyjczycy: - Proszę o zmianę kursu o 15 stopni na południe w celu uniknięcia kolizji. Amerykanie: - Radzimy wam zmienić kurs o 15 stopni na północ, aby uniknąć kolizji. Kanadyjczycy: - To niemożliwe. To wy będziecie musieli zmienić kurs o 15 stopni na południe, aby uniknąć kolizji. Amerykanie: - Mówi kapitan okrętu wojennego Stanów Zjednoczonych. Powtarzam ponownie: wy zmieńcie kurs. Kanadyjczycy: - Nie. Powtarzam: zmieńcie kurs, aby uniknąć kolizji. Amerykanie: - Mówi kapitan lotniskowca USS "Lincoln" - drugiego pod względem wielkości okrętu bojowego amerykańskiej marynarki wojennej floty atlantyckiej. Towarzyszą nam trzy niszczyciele, trzy krążowniki i wiele innych okrętów wspomagania. Domagam się, abyście to wy zmienili kurs o 15 stopni na północ. W innym przypadku podejmiemy kontrdziałania w celu obrony grupy! Kanadyjczycy: - Mówi latarnia morska: wasz wybór! |
Ale wiciu naprawde ROX :D
Pilot: Prosimy o pozwolenie na start. Wieża: Sorry, ale nie mamy waszego planu lotu, dokąd lecicie? Pilot: Do Salzburga, jak w każdy poniedziałek... Wieża: DZISIAJ JEST WTOREK Pilot: No to super, czyli mamy wolne... I wiciu poszedl pograc w UT :D |
Dwie autentyczne historie z Okęcia:
Wylądowała Lufa na Bombardierze. Młody zadowolony kapitan, jowalnym głosem prowadzi korespondencję z wieżą na temat kołowania. Traf chciał, że na płycie lotniska stał Spitfire, który tu przyleciał po pokazach w Gorażce. Wywiązał się następujący dialog: Kapitan Lufy: WoW! A cóż to za piękny zabytkowy samolot stoi tu na płycie? Zanim kontroler z wieży zdążył odpowiedzieć, jeden z naszych wcisnął nadawanie i warknął w mikrofon: Ojca się zapytaj! .... Innym razem stoją sobie obok siebie przy rękawach Izraelski El-Al, niemiecka Lufa i Brytyjczyk. Izraelczyk poprosił o uruchomienie i wypychanie i dostał zgodę, co zablokowało Brytyjczyka. Wieża kilkakrotnie pyta El-Al-a czy już się wypycha, bo Brytyjczyk czeka. Za każdym razem otrzymuje odpowiedź, że tak, tak, już się wypychają... W końcu po kilku minutach Pilot El-Al-a poddaje się: mówi, że jednak nie są jeszcze gotowi do wypchnięcia, bo nie mogą się doliczyć jednego pasażera... Tu nie wytrzymał Brytyjczyk: To sprawdźcie w piekarniku u Lufthansy - podpowiedział..... Niestety - Izraelczyk tego nie darował - napisał raport i z tego co wiem, to brytyjski pilot musiał szukać innej firmy do latania.... |
Przychodzi baba do lekarza, lekarz jej każe oddać mocz do analizy.
- Gdzie mam go oddać ? - Do słoika - stoi na szafie. ... i lekarz wychodzi z pokoju, wraca za 5 minut i widzi cały pokój zasikany - Co pani narobiła ? - A myli pan, że to tak łatwo nasikać do słoika stojącego na szafie ? ------------------------------------------------------------------------ W szkole pani kazała narysować dzieciom swoich rodziców. Po chwili podchodzi do małego Jasia i pyta: - Dlaczego twój tata ma niebieskie włosy ? - Bo nie było łysej kredki. ----------------------------------- Jasiu żali się mamie : -Mamo ! A koledzy mówią że mam dużą głowe ! - Nie przejmuj się ! -mówi mama - Następnym razem pobiegni za nimi i zawołaj tak samo ! - Tak ...Tylko oni wybierają taki wąski uliczki ... |
Noca otwierają się z hukiem drzwi i do domu wtacza się mąż. Przewraca się w przedpokoju, wstaje, wpada do kuchni i zrzuca ze stojącego na kuchence garnka pokrywkę, nabiera garściami zupę, myje nią twarz potem łapie garnek i wylewa sobie całą jego zawartość na głowę
- Nie możesz sobie po prostu nalać zupy do talerza - mówi cicho stojąca w progu, w koszuli nocnej, rozbudzona właśnie żona - Kto pijany ??? - drze się mąż - Ja kurwa pijany ???? |
Przychodzi Baba do lekarza z wielorybem na głowie
-Co pani dolega a baba na to -mam problem z waleniem ----------------------- Przychodzi baba z nożem w plecach do lekarza: - Przyjmujemy tylko do trzeciej... - Ale panie doktorze?! Lekarz wyciągnął nóż i wsadził jej w oko: - Okulista przyjmuje do czwartej ----------------------- Przychodzi baba do lekarza i... - wyszła. ----------------------- Przychodzi facet do lekarza i lekarz się pyta: -Słucham. -Ja tylko chciałem powiedzieć, że baby nie będzie ----------------------- Przychodzi baba do lekarza z corka: -Panie doktorze moja corka ma wytrzeszcz oczu Lekarz oglada, oglada i mowi: -Prosze poluzowac warkoczyki ----------------------- Przychodzi baba z parkinsonem do lekarza, a lekarz na to: - Dyskoteki piętro wyrzej= ----------------------- Wchodzi gość do windy a tam schody! |
Mama tłumaczy Jasiowi:
- Trzeba być grzecznym, żeby pójść do nieba! - A co trzeba zrobić, żeby pójść do kina? Fąfarowa pyta córkę: - Czy chłopcu, z którym byłaś dziś na randce cały czas mówiłaś "nie", jak ci kazałam? - Tak, mamo. - A co on ci proponował? - Pytał na przykład: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tutaj dotknę?", albo: "Czy nie przeszkadza ci, że tutaj cię pocałuję?". Doktor Frankenstein i jego potwór wybrali się na wycieczkę do lasu. W pewnym momencie obydwóm zachciało się robić kupę, więc poszli w krzaki. Gdy już było po wszystkim, potwór pyta: - Doktorze, dlaczego tu leży jedna kupa, skoro obydwaj załatwialiśmy się? - Widocznie zapomniałeś zdjąć spodnie, ty kwadratowy łbie! - Tato co to jest? - To są czarne jagody synku. - A dlaczego są czerwone? - Bo są jeszcze zielone Wchodzi facet do sklepu i mówi: - Poprosze bllll ziemniaków. - Czego dwa kilo? Kuzyn z miasta odwiedza bardzo zaniedbane gospodarstwo rolne Antka. - Nic na tej ziemi nie rośnie? - A no nic - wzdycha Antek. - A jakby tak zasiać kukurydzę? - Aaa... jakby zasiać, to by urosła. Baba w sklepie pyta się: - Przepraszam, czy mogę przymierzyć tę sukienkę na wystawie? Na to sprzedawczyni: - Bardzo proszę ale mamy też przymierzalnię :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D :D:D pozdro:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D :D:D:D:D:D |
Z funiastych, ale zajebiste... Moze nie wszyscy czytaja...
Żona z mężem w łóżku. Mąż kocha się jak w transie. Ona ma orgazm jeden, drugi, trzeci, czwarty, piąty........ W chwili ekstazy pyta: - Kochanie, co to się dzisiaj z tobą stało? - A, co się miał stać? Zamyśliłem się. ---------OooO--------- Policjant rozwiązuje krzyżówkę. Wstrzymuje się przy haśle: "Największy ptak na trzy litery". Chwilkę myśli, drapie się za uchem, po czym z dumą pisze: ... "MÓJ" |
pani w szkole pyta sie jasia jak by pomalowal klase.
na co jasiu: tu bym dal zielone, tu czerwone, a tu bym pierdolnol czarne. pani: jasiu jak mogles przy mnie przeklnac, jutro masz przyjsc z tata. na drugi dzien wpada jasiu z ojcem. pani do jasia, a teraz powtorz przy tacie jak bys pomalowal klase. jasiu: tu bym dal zielone, tu czerwone, a tu bym pierdolnol czarne. na co ojciec: to by chujowo wygladalo. :D |
Przy skrzyżowaniu siedzi na koniu Strażnik Miejski. Z
> > > naprzeciwka > > > > w jego kierunku jedzie na rowerku mały chłopiec. Strażnik woła > > > go do siebie. > > > > - E, mały chodź no tu. > > > > Chłopczyk podjeżdza, a strażnik pyta: > > > > - Święty Mikołaj przyniósł ci ten rower? > > > > - Tak.- Odpowiada chłopczyk. > > > > - To napisz mu, żeby w tym roku przyniósł ci lampkę do tego > > > roweru. > > > > I zadowolony z siebie ukarał młodego mandatem za 50 złotych. > > > > - A pan to od Mikołaja dostał tego konika? - pyta dziecko. > > > > - Tak. - Odpowiada Strażnik Miejski. > > > > - To niech pan napisze Mikołajowi w tym roku, żeby kutasa > > > montował > > > > konikowi między nogami, a nie na grzbiecie. :D::D:D:D::D:D |
Szkoła, lekcja. Pani pyta dzieci:
-Czy wiecie jakie odgłosy wydają zwierzątka? Małgosia: -Tak, taj, ja wiem. Kotek robi : miau, miau Pani -Bardzo ładnie Małgosiu. Ktoś jeszcze? Piotruś: - Wrona robi: Kra, kra. Pani: -Bardzo ładnie. Kotoś jeszcze? Jasio: -Ja wiem jak robi pies, ale nie powiem... Pani: Powiedz Jasiu. Jasio: -No dobrze. "Na ziemię sk..synu!!! Ręce za plecy, nogi szeroko! Nie ruszaj się!!!" ------------- Pewnego dnia pewna starsza dama przyszła do >Deutsche Bank z >> > > > torbą pełną >> > > > > > pieniędzy. Podeszła do stanowiska i poprosiła o >prywatną rozmowę z >> > > > > > prezesem >> > > > > > banku, gdyż chciała otworzyć konto, a "proszę >zrozumieć, chodzi o >> > > > > > wielką sumę >> > > > > > pieniędzy"... >> > > > > > Po długotrwałych dyskusjach pozwolono starszej pani >spotkać się z >> > > > > > prezesem, >> > > > > > bo w końcu nasz klient - nasz pan. Prezes spytał o >kwotę, jaką starsza >> > > > > > pani zamierzała wpłacić. Ona zaś odpowiedziała, że >chodzi o >> > > > 50 milionów >> > > > > > EUR. >> > > > > > Po czym otworzyła torbę, żeby go przekonać, iż tak >jest w >> > > > > > rzeczywistości. >> > > > > > Naturalnie zaciekawiony prezes pyta o pochodzenie >tych pieniędzy. >> > > > > > "Szanowna pani, jestem zaskoczony ilością >pieniędzy, jaką ma pani przy >> > > > > > sobie! Jak pani tego dokonała?" Klientka na to: >> > > > > > "Całkiem prosto. Zakładam się". >> > > > > > "Zakłada się pani? - pyta prezes - Ale o co?". >> > > > > > Starsza pani odpowiada: >> > > > > > - "Cóż, o wszystko co możliwe. Na przykład mogę się >z panem założyć o >> > > > > > 25.000 >> > > > > > EUR, że pańskie jaja są kwadratowe!" >> > > > > > Prezes zaśmiał się głośno i powiedział: >> > > > > > - "Przecież to śmieszne! W ten sposób nie mogłaby >pani nigdy tak dużo >> > > > > > zarobić." >> > > > > > - "Cóż, przecież powiedziałam, że w ten sposób >zarobiłam moje >> > > > > > pieniądze. Byłby pan gotowy założyć się ze mną?" >> > > > > > - "Ależ oczywiście - odpowiedział prezes (w końcu >szło o kupę >> > > > > > pieniędzy). - >> > > > > > zakładam się, o 25.000 EUR, że moje jaja nie są >kwadratowe." >> > > > > > Starsza pani odpowiada: >> > > > > > - "Zakład stoi, ale ponieważ stawką są duże >pieniądze, czy >> > > > mogę przyjść >> > > > > > jutro o 10.00 razem z moim prawnikiem, żeby >sprawdzić naocznie i przy >> > > > > > świadku?" >> > > > > > - "Jasne", prezes wykazał zrozumienie. >> > > > > > Całą noc był prezes niesamowicie nerwowy i spędził >wiele godzin na >> > > > > > sprawdzeniu, czy jego jaja znajdują się w swojej >> > > > dotychczasowej formie. >> > > > > > Z jednej i drugiej strony. W końcu przy pomocy >głupiego testu osiągnął >> > > > > > 100-procentową pewność. Wygra ten zakład. >> > > > > > Następnego ranka o 10.00 przyszła starsza dama ze >swoim prawnikiem do >> > > > > > banku. >> > > > > > Przedstawiła sobie obu panów i powtórzyła, iż >chodzi o zakład, którego >> > > > > > stawką jest 25.000 EUR. Prezes zaakceptował zakład, >iż jego >> > > > jaja nie są >> > > > > > kwadratowe. >> > > > > > W celu przekonania się o tym fakcie, poprosiła go >dama o opuszczenie >> > > > > > spodni. >> > > > > > Prezes opuścił spodnie. Starsza pani nachyliła się, >spojrzała >> > > > uważnie i >> > > > > > spytała >> > > > > > ostrożnie, czy może dotknąć jaj. >> > > > > > - "No dobrze - odpowiedział prezes. - 25.000 EUR są >tego warte i mogę >> > > > > > zrozumieć, że chce się pani do końca przekonać." >> > > > > > Starsza pani ponownie się nachyliła i >wzięła "piłeczki" w >> > > > swoje dłonie. >> > > > > > Wtedy zauważa prezes, że prawnik zaczyna uderzać >głową w >> > > > ścianę. Prezes >> > > > > > pyta więc kobietę: >> > > > > > - "Co się stało z tym pani prawnikiem?" >> > > > > > Na to ona: >> > > > > > - "Nic, założyłam się z nim tylko o 100.000 EUR, że >dzisiaj o godz. >> > > > > > 10.00 będę trzymała w dłoniach jaja prezesa >Deutsche Bank". >> > > > > > |
Mecz o SUPER PUCHAR, 100 tysięcy ludzi na trybunach. Kibice szaleja, wrzeszcza i ogólnie jest fajno. Wszyscy oczywiscie stoja, wszyscy oprócz jednego faceta, który zamiast patrzec na grę, ostro sie onanizuje, nie zwracajac na nikogo uwagi. W pewnym momencie ktos to zauwaza i zaczyna się przygladac. Potem szturcha drugiego i juz pochwili duza grupa ludzi patrzy na ostro walczacego z "klejnotem" goscia. Kilka minut pozniej caly stadion patrzy juz na faceta, ktory
nadal nie wie jakie wzbudza zainteresowanie. Nawet telewizyjne kamery sie na nim skupily. Wreszcie zawodnicy obu druzyn zauwazyli brak dopingu i tez patrza tam gdzie wszyscy. W koncu - UUUUHHHH! Facet skonczyl, czerwony z wysilku ale szczesliwy... Schowal interes, wyciagnal papierosy i zapalki. W tym momencie widzi, ze caly stadion patrzy w milczeniu na niego. Gosciu zamiera z fajka przy ustach i zapalona zapalka, spoglada powoli wokoł i w koncu mowi ze zrezygnowaniem: - Niieeeee no, kuuuuurwa - nie mowcie, ze tu jarac nie wolno... .................................................. .................................................. Na odludziu, w gęstym lesie żyła sobie rodzina: ojciec, matka i dwóch synów. Byli bardzo biedni, bo mieli tylko jedna krowę, która była dla nich całym ich życiem. Pewnego dnia wychodzi ojciec przed dom. Patrzy, a krówka leży rozpieprzona po całym podwórku. Mięso porozwalane na lewo i prawo, wszędzie masa krwi. Myśli sobie ojciec: Ta krówka była dla mnie wszystkim. Skoro jej już nie mam, to nie ma sensu dalej żyć. Ide sie powiesic. Jak pomyślał tak tez zrobił. Po paru minutach przed dom wychodzi matka. Patrzy a tu krówka rozpieprzona po całym podwórku, mąż się powiesił. Myśli sobie: Krówki już nie mam, maż się powiesił - nie mam po co żyć. Idę się pociąć. Jak pomyślała tak tez zrobiła - no i się zasztyletowała. Wychodzi starszy syn przed dom. Patrzy: Krówka rozpieprzona po całym podwórku, ojciec się powiesił, matka zasztyletowana - nie mam po co żyć. Idę nad strumień się utopić. Jak pomyślał tak tez zrobił. Poszedł nad strumień, ale w momencie gdy miał się już topić wyskoczyła złota rybka i mówi: Przeleć mnie 3 razy a spełnię twoje życzenie. Na to syn: Ale co ty opowiadasz, ja nie mam po co żyć, nie mam ojca, matki no i krówka cala rozpieprzona. Ide sie utopic. Na to rybka: Przeleć mnie 3 razy a spełnię twoje 3 życzenia i będziesz mógł wszystkich przywrócić do życia. To się spodobało starszemu synowi wiec się zgodził. Jednak rybka wcześniej zastrzegła, ze jak nie da rady jej przelecieć 3 razy, to będzie musiała go zabić. No wiec probuje młodzieniec. Przeleciał rybkę raz i drugi, ale trzeci raz już nie dal rady, wiec rybka zabiła chłopaka. Minęło kilka minut a na progu pojawił się ostatni syn. Patrzy, a tu krówka rozpieprzona wala się po całym podwórku, ojciec się powiesił, matka zasztyletowana. Myśli sobie: pójdę nad strumyk i się utopie bo nie ma już sensu żyć. Jak pomyślał tak tez zrobił. Gdy dotarł nad strumyk zobaczył zwłoki brata. Mówi sobie: teraz to już na pewno się utopie. Ale w tym samym momencie wyskoczyła złota rybka i mówi: przeleć mnie 3 razy a spełnię twoje życzenie. Na co syn: ale co mi po tym jak wszyscy moi bliscy nie żyją. Wtedy rybka powiedziała: przeleć mnie 3 razy a spełnię twoje wszystkie życzenia, ale pamiętaj, ze jak nie dasz rady to zabije ciebie tak jak twojego brata. Hmm... A mogę przelecieć cię 10 razy?? - pyta młodszy syn. Rybka zdziwiona mówi: oczywiście tylko pamiętaj co cię czeka jak nie dasz rady. A mogę cię przelecieć 30 razy? - ponawia pytanie syn. Owszem ale pamiętaj co ci grozi. A mogę cię przelecieć 60 razy? - znów pyta syn. No możesz - odpowiada sfrustrowana rybka. A nie pękniesz jak krówka??? |
Nad morzem, czarny meszczyzna wychodzi z wody bez kompielowek i zwisa mu 50cm pindol(zeby nie bylo bźitko :P), calutki nagi i wszyscy sie na niego patrza, a on do nich
-co!? wam tez sie kurczy jak jest zimna woda! Dwaj studenci sie kluca ktory utrzymuje sie sam ze swojego zawodu studjowanego i jeden z nich mowi -Ja utrzymuje sie z tego co pisze -A co piszesz? -Listy błagalne do ojca |
Pani w szkole pyta dzieci o ich zwierzątka, przychodzi do Jasia:
- Jasiu masz może pieska? - Mieliśmy kiedyś psa, proszę pani ale go zabiliśmy, bo ja mięsa nie jadłem, ojciec nie jadł i matka tez nie, a dla jednego psa nie będziemy kupować. - Jasiu to straszne, a kotka nie masz? - Mieliśmy też i kotka, ale go zabiliśmy bo ja mleka nie piłem, ojciec i matka tez nie, a dla jednego kota nie będziemy mleka kupować. - Jasiu co ty mówisz, przyjdź jutro z mamą! - Miałem kiedyś mamę, ale się jej z tatą pozbyliśmy, no bo ja jeszcze nie bzykam, tata już nie może a dla sąsiada to nie będziemy trzymać. Franek chleje wódkę z Jankiem u niego w domu. Patrzy, a na ścianie wisi metalowa miednica. Pyta Janka: - A co to jest? Janek na to: - Zegar z kukułką. - Co Ty gadasz, jak to działa? - pyta Franek. Na to Janek bierze pałę bejsbolową i jjjjak nie walnie w tę michę! Micha drży, okrutnie hałasując. W tym momencie zza ściany ktoś krzyczy: - Ku-ku-kurwa, wpół do czwartej rano jest pojebie! Zebrał wódz indiański "Siedzący Pies" całe swoje plemię na naradę wojenną: - Czerwonoskórzy! Jesteśmy wielkim narodem? - Taaaaak! - To dlaczego nie mamy własnej rakiety z ładunkiem nukleranym? - Taaaa... Zbudujemy? Huurraaa! Ścięli tomahawkami największą sekwoję w okolicy, wydrążyli ją w trudzie i znoju, według starej, indiańskiej recepty wyprodukowali proch, napchali go do wydrążonego pnia, zapletli linę z lian i jako lont wyprowadzili na zewnątrz rakiety. - Gdzie ją wystrzelimy? - Na Erewań! - A dlaczego na Erewań? - Innych miast nie znamy... Napisali na rakiecie "Na Erewań", zbili się w gromadę i podpalili lont. Jak nie pier***! Prawdziwy Armageddon: dym, swąd, wszystkich rozrzuciło w promieniu kilkunastu metrów...Wódz bez nogi, bez ręki otrzepuje się z kurzu i mówi: - Ja pier***! Wyobrażacie sobie, co się dzieje w Erewaniu? Zrobiłeś zadanie? - Proszę pani, mamusia zachorowała i musiałem wszystko w domu robić... - Siadaj, dwója! A ty Witku, zrobiłeś zadanie? - Ja proszę pani musiałem ojcu pomagać w polu... - Siadaj, dwója! A ty Jasiu, zrobiłeś zadanie? - Jakie zadanie, proszę pani, mój brat wyszedł z więzienia, taka imprezka była, że masakra! - Ty mnie tutaj swoim bratem nie strasz! Siadaj, trója. Zatrzymuje gej taksówkę i mówi: - Zawieź mnie kochanie na Różową 15 a. Taksówkarz na to: - Pocałuj mnie w dupę ty pedale!!! - Cmok i jedziemy!!! - Ty spotkałem taką laseczkę, co nie chciała wziąć po francusku. Normalnie tak na nią patrzyłem jak na Commodora 64, pomyślałem: są jeszcze takie w produkcji?! :D |
Przychodzi facet do banku, podchodzi do okienka i mówi:
- Przyszedłem do tego pieprzonego banku, żeby otworzyć pieprzone konto. Oburzona pani z okienka: - Słucham? - Przyszedłem do tego pieprzonego banku, żeby otworzyć pieprzone konto! - Jak pan może się tak wulgarnie zachowywać! Idę po kierownika! Po minucie przychodzi kierownik i mówi do klienta: - Proszę pana, to jest bank, nie można się tak zachowywać. O co panu właściwie chodzi? - Już mówiłem. Przyszedłem do tego pieprzonego banku, żeby otworzyć pieprzone konto! Chcę wpłacić na to konto moje pieprzone trzy miliony dolarów! Kierownik: - I co? Ta dziwka nie chce pana obsłużyć?! ********************* Wybitny polski kompozytor Mieczysław Karłowicz (1876-1909) był zapalonym wędkarzem. Kiedyś, gdy łowił ryby w niedozwolonym miejscu, podszedł do niego strażnik i zapytał: - Jakim prawem łowi pan tu ryby? - Czynię to pod nakazem nieodpartej przemocy niezgłębionego, intuicyjnego geniuszu ludzkiego nad upośledzoną, nędzną kreaturą... - Pan wybaczy, ale nie znam tych wszystkich nowych zarządzeń! |
Rozmowa dwóch dresów:
- Siemano! Co robisz w Sylwestra? - Klatę i triceps... Spotykają się dwaj pseudokibice. - Jak tam wczorajszy mecz? - Eeee, nie ma o czym mówić. Sędzia nam spierdolił... Spotyka się dwóch dresiarzy: - Ty jaki masz zajebisty zegarek! - Dzięki, prezent od siostry. - Ale ty nie masz siostry! - No nie mam, ale tak jest napisane na zegarku. Czterech dresiarzy jedzie swoim odjechanym BMW. W pewnym, niefortunnym momencie walnął w nich maluch. Wkurzeni dresiarze wysiedli i podchodzą do malucha, jeden z nich wybił szybę, wyciągnął przez nią kierowcę i mówi: - No, to teraz Ci wpierdolimy! - Ależ panowie, to nie jest sprawiedliwe, j a tu jestem sam -słaby, > mały, a was jest czterech... Dresiarze odwrócili się by omówić sytuację i po chwili odwracają się i jeden z nich mówi: - No dobra, to Łysy i Gruby są z tobą... Spotyka się dwóch dresiarzy. - Stary byłem wczoraj na dyskotece, wyrwałem zajebistą laskę... Drugi na to: - To nic. Stary, ja wpadam na imprezkę w moim nowym dresiku,łańcuch na łapie. Wyrwałem laskę, poszliśmy na plażę. Nagle zaczęła się rozbierać i mówi - rób co potrafisz najlepiej. - I co? Bzyknąłeś ją? - Nieeeeee. Jebnąłem jej z główki. W autobusie podmiejskim, na tylnym siedzeniu siedzi chłopak w gustownym dresie i jego wytapetowana panienka. On powoli ją obejmuje, patr zy za okno, chce być romantyczny. Wreszcie w przypływie natchnienia przełamuje się i mówi: - Bo wiesz... zakochalem się w tobie w chuj... Spotyka się dwóch dresów: - Wiesz furę mam, skroiłem... ale prawko to już se kupię. Do grupy młodych mężczyzn w dresach podchodzi konduktor: - Bilety do kontroli. - Spierdalaj! - krzyczą dresiarze. Kontroler rezygnuje i podchodzi do starszego pana: - Proszę o bilet do kontroli. - Nie słyszał pan, co koledzy powiedzieli? < --- to autentyk z kibicami cracovi opisany w gazecie:D Warszawa. Autobus podmiejski, pełno pseudokibiców: - Jedziesz w czwartek napierd... globalistów? - Anty! - Ja ci kur.. dam anty! Jakie anty, jedziesz i tyle! - Antyglobalistów! - Jeden ch.. - to co jedziesz?! - Ale za co??? - Jak to kur.. za co?? za Legię!!! |
Mały chłopczyk wraz z tatusiem znalazł w lesie jeżyka. Leżał
biedak pod kępką trawy i drżał z zimna. Chłopczykowi zrobiło się żal jeżyka i poprosił tatę, aby zabrali zwierzaka do domu. Tata się zgodził i jeżyk zamieszkał u nich. Chłopczyk bardzo dbał o zwierzaka. Poił go mleczkiem i karmił pędrakami. Jeżyk zjadał je ze smakiem i czasem ku zdziwieniu chłopca ,pomrukiwał z zadowolenia. Na zimę jeżyk, jak przystało na wszystkie porządne jeżyki, zapadł w sen zimowy. A na wiosnę jeżykowi urosły skrzydełka, a na czole róg. W końcu wyleciał przez niedomknięte okno. Wtedy stało się jasne, że chłopiec wraz z tatusiem nie przynieśli z lasu jeżyka, tylko jakieś chuj wie co... |
Prawda o mężczyznach :p
Czy wiesz jakie jest najsmutniejsze zwierzatko na swiecie ?
Mezczyzna A wiesz czemu ?! Bo ma piersi bez mleka, ptaszka bez skrzydelek,jajka bez skorupek, no i worek bez pieniedzy. 80% kobiet juz nie wychodzi za maz, bo zrozumialo, ze dla 60 gram kielbasy nie oplaca sie brac calego wieprza do domu, hehe ... :D:D:D |
Spotykają się dwie wdowy. Jedna kwitnie, druga – cień kobity.
- Co się stało, Bronisławo? - Eeeee.... Usycham bez seksu, Klaudio. - Jest na to sposób – dzwonisz do pogotowia wodno-kanalizacyjnego, że ci przecieka kran. Zakładasz krótką kieckę, a kiedy technik zapyta: "Gdzie cieknie", to się wypinasz... i już wiesz co dalej. - Tak zrobię. I założyła Bronisława, miniówkę i dzwoni do pogotowia wod-kan. A tam cisza, nikt nie odbiera. Więc zadzwoniła do pogotowia gazowniczego, bo tam odbierali. Przyjechał koleś. - Gdzie awaria? - Tu – pokazuje Bronia i się wypina. Zapakował, więc jej w odbyt pan technik, aż po same kule. - Kuuurwa... Nie w tę dziurę! - W tę, w tę... Ja jestem od gazu. W drugą to są chłopaki z kanalizacji. Ojciec z synem poszli na krytą pływalnię. Po wyjściu z basenu ojciec stanął pod prysznicem, żeby zmyć resztki chloru, a synek bawiąc się biegał koło niego. W pewnej chwili maluch pośliznął się na mydle. W ostatniej chwili ratując się przed upadkiem, złapał się za ojcowego ptaka, podciągnął się trochę i pobiegł dalej. "No, a gdyby była dziewczynka i myłaby się z matką to by się wypierdoliła" Trzy przyjaciółki, które kilka lat wcześniej jednocześnie powychodziły za mąż, siedzą przy kawiarnianym stoliku i narzekają na seksualne nawyki swoich mężów. - Mój - mówi "doktorowa" - ma obsesję na punkcie sterylności. Przed stosunkiem wszystko, łącznie z "narządami" sterylizuje po kilka razy. - A mój - mówi żona architekta - nie wykazuje chęci do żadnej improwizacji. Wszystko planuje, rozrysowuje. Mówię wam nuda, że można zasnąć. - I tak macie szczęście - mówi żona zawodowego wojskowego - Ten mój wariat po powrocie z koszar stawia mnie pod ścianą, sam kładzie się nago na łóżku i rozkazuje " krokiem defiladowym na chuja, marsz". Dobrze jak trafię za pierwszym razem. - A jak nie trafisz ? - To, kurwa, całą noc maszeruję |
Cusik po GÓROLSKU :D
Turyści pytają bacę, ile razy w życiu się upił: – Ino roz. Alem dotąd jesce nie wytrzeźwiał. *** Barman w Kasprowym pyta zamawiającego wódkę klienta. – Mówicie, panie, ze pijecie coby zapomnieć? Klient smutno kiwa głową. – No to, za gorzołke płacicie z góry. *** Przychodzi Jasiek do barmana w Kasprowym i pyta: – Fronek, byłek tu wcora? – Byłeś, Jasiu, byłeś. – I przepiłek 200 złotych ? – Przepiłeś, równo 200. – Fała Ponjezusowi, juz sie bałem ze zgubiłem. *** Komisja, wytyczająca trasę nowej zakopianki, przychodzi do bacy. – Baco, w tym miejscu, gdzie stoi wasza stodoła, ma być autostrada. – Jak ma być, to niech bedzie, ale nie myślcie sobie ze jo przed kozdym samochodem bedem wrota otwieroł! |
Ludożercy segregują złapanych białych, zadając im pytania:
- Zdrowy? - Zdrowy. - Na mięso. Następny. - Zdrowy? - Zdrowy. - Na mięso. Następny. - Zdrowy? - Chory. - Na co? - Na cukrzycę. - Na kompot! Zagadki - dla dorosłych * * * - Najtańsza dziwka w Polsce? - Totolotek, bo za 1,20 zł masz 6 numerków i jedno ciągnięcie. * * * - Jakie jest ulubione danie blondynki? - Danie dupy. |
Lodówka zrobila impreze. Nazapraszala samych znajomych. wszyscy bawia
sie niezle. Odkurzacz sie nawciagal, kaloryfer juz rozgrzany, kuchenka daje ostro w palnik, pralka sie rozkreca, w lazience wiatrak dmucha suszarke, impreza na calego. Gospodyni chodzi po mieszkaniu i rozdaje zimne drinki. Patrzy, a pod sciana stoi smutny Trabant. Podchodzi do niego i mówi: - Ejm Trabant, a co Ty taki smutny stoisz i sie nie bawisz? Masz tu seteczke. Walnij sobie, to sie od razu rozruszasz. A Trabant na to: - Nie moge. Jestem samochodem... |
Idzie facet przez park. Nagle podchodzi do niego koleś:
- Ruchnij mnie, daję 5 stówek! - Spierdalaj! - No koleś, dymnij mnie, dam tysiaka! - Weź się idź wypałuj na nieheblowanej desce! - Gościu, ruchnij, dam 1500! Hmmm... Taka kasa piechotą nie chodzi – pomyślał nagabywany. - Dobra, pyknę cię! Koleś ściągnął nachy, ten mu zapakował: - Mocniej, mocniej... – krzyczy oferent. - Pchaj... Mocniej...! Wpędź mnie w długi mocarzu, wpędź mnie w długi!!! Przychodzi młode małżeństwo do seksuologa: - Panie doktorze - żali się kobieta - Prowadzimy regularne pożycie seksualne, ale ani razu nie miałam orgazmu. Lekarz posadził ją na samolocie, obejrzał bardzo "dogłębnie", potem kazał rozebrać się mężczyźnie, obejrzał jego narząd i mówi: - Moi drodzy, pan ma prącie wygięte w dół i w trakcie stosunku w pozycji "po bożemu" omija ono punkt G, który na równi z łechtaczką odpowiedzialny jest za pobudzenie seksualne pańskiej żony, stąd właśnie pochodzą problemy z pani brakiem orgazmu. Proponuję państwu abyście odbywali stosunki w pozycji "taczka". - A jak wygląda ta pozycja? - pyta kobieta - To bardzo proste. Pani kładzie się na brzuchu, mąż łapie panią od tyłu za kolanka, unosi tak, aby opierała się pani tylko na rękach i jazda. Po wyjściu z gabinetu żona zwraca się do męża: - Dobra spróbujemy tej pozycji, którą poradził konował, ale mam dwa warunki. Po pierwsze: jak tylko powiem, że ręce mi się zmęczyły, od razu przestajemy i po drugie: nigdy, ale to nigdy nie będziemy jeździć po ulicy, przy której mieszkają moi rodzice - Mamo, tato dzisiaj zrobił kupę w łóżku? - A skąd ci to przyszło do głowy? - W nocy jak przechodziłem obok waszej sypialni usłyszałem jak mówiłaś do taty: „długo jeszcze będę trzymać to gowno w ręce?” |
W bibliotece:
- w jakim dziale postawic ksiazkę pt. "Onanizm"? -Rekodzieło ================================================ Siedzi facet przy grobie i krzyczy: -Dlaczego musiałeś umrzeć?!Dlaczego musiałeś umrzeć?! podchodzi drugi i pyta: -Panie, kogo pan tak żałuje? Ojca? Syna? - Pierwszego meża mojej żony ================================================== = dwie blondynki podczas spaceru w lesie znalazły bardzo dziwną sciezke. Sciezka ta biegla prosto przez san srodek lasu.Jedna z dziewczyn stwierdzila, ze ciezka powstala w wyniku przejscia sporego stadka jeleni. Druga natomiast przejscia stada żubrów. I tak stały sobie na srodku tej sciezki i klocily sie,ktora z nich ma racje. Nastepnego dnia w loklanej gazecie ukazala sie krotka notatka: "Dwie blondynki zginely na torach kolejowych.Przyczyna tragedii pozostaje nieznana". |
Dlaczego blondynka nie kupuje bulki tartej ?
Bo sie "zjebanie" smaruje.... |
Na autostradzie stoi tirówka. Nagle podjeżdża do niej auto, z którego wychodzi facet i mówi:
-Co zrobisz za 50zł? Na to tirówka: -Wszystko. Facet: -To ładuj się do samochodu, jedziemy na budowę. nastolatek do ojca: -tato, daj mi prezerwatywę -nie ! chcę wnuka Rozprawa w sądzie, pedał zgwałcił zakonnicę. Sędzia pyta pedała: -Dlaczego zgwałcił pan zakonnicę, przecież jest pan pedałem! Pedał zdziwiony odpowiada: -A to nie był Zorro? Pani do uczniów: -W klasie ma być tak cicho, żeby było słychać jak bąk przeleci! W klasie nastała żądana przez panią cisza. Po 5 minutach wstaje Jaś i mówi: -Niech no pani wreszcie wypuści tego bąka! Jadę autobusem, nie jest za luźno, ale miejsce siedzące mam. Trzeba podać bilet do skasowania. Obok stoi mężczyzna. Jak się do niego zwrócić - per Ty, czy per Pan? Autobus jest ekspresowy. Jeśli mezczyzna nie wysiadł na poprzednim przystanku znaczy, że jedzie do mojej dzielnicy. Jedzie z kwiatami - znaczy do kobiety. Kwiaty wiezie piękne, znaczy to, że i kobieta jest piękna. W naszej dzielnicy są dwie piękne kobiety - moja żona i moja kochanka. Do mojej kochanki facet jechać nie może, bo ja do niej jadę. Znaczy, że jedzie do mojej żony. Moja żona ma dwóch kochanków - Waldemara i Piotra. Waldemar jest teraz w delegacji... - Panie Piotrze, mógłby mi pan skasować bilet? Kiedy byłem młodszy nienawidziłem chodzić na śluby. Wydawało mi się, że wszystkie ciotki i podstarzałe krewne przychodzą do mnie, trącają mnie w żebra, mówiąc "Teraz twoja kolej". Przestały, kiedy zacząłem robić im to samo na pogrzebach... |
Jak nauczyc klac Anglika:
First lesson: “Tea who you yeah Bunny” Second lesson: “Scotch me tea who you” To jest dobre. :DDDDDD |
Jeden z krajów islamskich. Po ulicy idzie całkowicie "okutana"
dziewczyna, widać tylko jej ogromne czarne oczy. Kieruje się w stronę przepięknej rezydencji. Nagle przechodzący obok młody chłopak uśmiecha się do niej i puszcza oko. Dziewczę rzuca się biegiem do drzwi wielkiego domu, wpada do ogromnego gabinetu i krzyczy pokazując palcem przez okno: - Tato, ten chłopak mnie zaczepił. A na nieszczęście chłopaka tata był generałem. Szybko wezwał, więc swoich żołnierzy i rozkazał schwytać młodzika. Po pięciu minutach blady jak śmierć chłopak został postawiony przed obliczem groźnego i rozsierdzonego ojca- generała: -Ty gnoju, ty psie - wrzasnął generał - jak śmiałeś podnieść wzrok na moją córkę? Ibrachim!!! - zawołał Jak spod ziemi wyrósł wielki śniadolicy, brodaty mężczyzna w mundurze z dystynkcjami sierżanta. - Ibrachim - znowu wykrzyczał generał - weźmiesz tego łajdaka, zawieziesz go na naszą ukrytą farmę na pustyni i go wyruchasz. Sierżant zasalutował, złapał chłopca za oszewę i pociągnął go do dżipa. Przykuł go kajdankami do siedzenia i ruszył w stronę rogatek miasta. Po paru minutach jazdy chłopak odzyskał mowę i cichutko zaproponował: - Ibrachim, dam ci 200 dolarów jak mnie nie wyruchasz. Nic zero reakcji. - Ibrachim - próbuje znowu młody - dam ci 500 dolarów, ale nie ruchaj mnie, co... Dalej nic. - Ibrachim, dam 1000 dol..... W tym momencie sierżant spojrzał na niego tak, że odechciało mu się znowu mówić.Dojechali do farmy, brodaty wojskowy wywlekł chłopca z samochodu,wciągnął do środka, rzucił na łóżko i zdarł z niego spodnie. Potem zaczął sam się rozbierać. Był już prawie nago, gdy zadzwonił telefon. Wrzask w słuchawce był tak wielki, że nawet leżący twarzą w poduszce chłopak usłyszał generała: - Ibrachim, natychmiast wracaj! Ibrachim ubrał się, kazał ubrać się chłopakowi, przykuł go do siedzenia w dżipie i pojechali z powrotem do miasta. Weszli do rezydencji gdzie generał czerwony ze złości wrzeszczał na dwóch młodych arabów: - Ibrachim, weźmiesz tych dwóch i ich rozstrzelasz! Sierżant zgarnął całą trójkę wsadził ich do dżipa przykuł kajdankami do foteli i ruszyli. Droga przebiegała w złowieszczym milczeniu. Przerwał je cichy proszący głos naszego pierwszego chłopaka: - Ibrachim, ale pamiętasz? Mnie wyruchać.... |
Stoi sobie policjant z radarem na poboczu i się nudzi. Nagle na horyzoncie pojawia się nowiutki mercedes i oczywiście smerf go zatrzymuje.
Ku jego wielkiemu zdziwieniu, za kierownicą siedzi obszarpany śmierdzący żul. Policjant totalnie zaskoczony pyta: - Kurde! Tyle lat pracuję i nie stać mnie na takiego merca, a ty taki obszarpany takim cackiem się bujasz. Jak to możliwe? - Bo ja mam taki dar: jak nasikam łysemu na głowe, to mu włosy odrastają. Jednemu nowobogackiemu nasikałem i mi tego merca podarował. Policjant zdejmuję czapke i nadstawia łysą pałę: - Posikaj i na mnie to nie zapłacisz mandatu i puszcze cię wolno! Żul rozpina rozporek, wyciąga zapyziałego kutasa i zaczyna sikać. Z tylnego siedzenia mercedesa słychać histeryczny śmiech: - O żesz w mordę Za taki numer to ci i mieszkanie kupię! |
Jasio miał 12 lat i był (jak każdy chłopiec w tym wieku) bardzo ciekawski. Słyszał co nieco o "zalotach" od starszych chłopaków i chciał wiedzieć jak to jest i jak to się robi. Co robi mały chłopiec żeby się takich rzeczy dowiedzieć? Ano idzie do mamusi. Tak też nasz Jasio
zrobił był. Mamusia się zakłopotała i miast wyjaśniać, nakazała schować się za zasłoną w pokoju siostry. Miał tamże Jasio podglądać ją (siostrę) i jej chłopaka. Tak też Jasio zrobił. Następnego ranka Jasio opowiada wszystko mamie: Siostra i jej chłopak usiedli i rozmawiali przez chwilę, po czym on wyłączył większość świateł zostawiając tylko jedną lampkę. Zaczął ją całować i obściskiwać. Zauważyłem, że siostra musiała być chora, bo jej twarz stała się nagle taka śmieszna. On też musiał to wyczuć, ponieważ wsadził jej rękę pod bluzkę, aby znaleźć serce - tak jak lekarz na badaniu. Ale on nie był taki zdolny jak lekarz, bo miał problemy w znalezieniu jej serca. Wydaje mi się że on też był chory bo wkrótce zaczęli obydwoje dyszeć i zaczynało im brakować tchu. Druga ręka musiała mu zmarznąć, ponieważ włożył ją jej pod sukienkę. Wtedy siostra poczuła się gorzej i zaczęła jęczeć, wzdychać, skręcać się i ślizgać tam i spowrotem na kanapie. I tu zaczęła się jej gorączka. Wiem że była to gorączka, ponieważ powiedziała mu że jest napalona. W końcu dowiedziałem się co spowodowało, że byli tacy chorzy - wielki węgorz dostał mu się jakoś do spodni. Tak nagle wyskoczył ze spodni i stał tak długi chyba na 25cm., tak szczerze to on złapał go żeby nie uciekł. Kiedy siostra to zobaczyła, wystraszyła się naprawdę, oczy zrobiły się jej wielkie, a usta otworzył. Zaczęła wzywać Boga i takie> tam... Mówiła że to największy jakiego do tej pory widziała. Powinienem powiedzieć jej o tych jakie łapaliśmy z tatą nad jeziorem. Te to dopiero były wielkie. Ale wracając do nich, siostra była bardzo dzielna i chciała go zabić, więc rzuciła się na niego żeby mu odgryźć głowę. Nagle złapała go w dwie ręce i trzymała mocno, kiedy on wyciągnął pysk z worka i zaczęła ślizgać ręką po jego głowie tam i zpowrotem żeby powstrzymać go przed ugryzieniem. Siostra położyła się następnie na plecach i rozłożyła nogi, aby móc go ścisnąć. Chłopak jej pomagał i położył się na węgorzu. Wtedy dopiero rozpoczęła się prawdziwa walka. Siostra zaczęła jęczeć i piszczeć, a jej chłopak o mało co nie rozwalił kanapy. Podejrzewam, że chcieli zabić węgorza przez ściśnięcie go między nimi. Po chwili przestali się ruszać i głośno wzdychali. Chłopak wstał prawie pewien że zabili węgorza. Wiem, bo wisiał taki wiotki, a resztka jego wnętrzności wisiała na zewnątrz. Siostra i jej chłopak byli trochę zmęczeni walką, ale powrócili do zalotów. Zaczął ją znowu całować i ściskać. Nagle okazało się że węgorz żyje! Szybko się podniósł i zaczęli walkę na nowo. Podejrzewam, że węgorze jak koty mają 9 żyć, albo jakoś tak. Tym razem siostra wskoczyła na niego i próbowała go zabić przez siadanie na nim. Po 35 minutach ciężkiej walki, w końcu zabili węgorza. Jestem tego pewien, bo widziałem jak chłopak siostry ściągnął z niego skórę i wyrzucił do toalety. |
Pewna kobieta podczas spowiedzi mowi do swojego spowiednika:
- Ojcze mam pewien problem. Otoz mam w domu dwie gadajace papugi, sliczne samiczki i nie wiem dlaczego one tak strasznie bluznia. A co takiego mowia ? zapytal ksiadz. Kobitka na to: W kolko powtarzaja: Czesc, jestesmy dziwkami. Chcecie sie zabawic ? Ojciec zniesmaczony mysli i mysli az w koncu mowi: - ja tez mam dwie gadajace papugi, samce, tylko ze moje cale dnie czytaja Pismo Swiete i odmawiaja rozaniec. Przyprowadz swoje papugi do zakrystii, wpuscimy je do jednej klatki i wtedy moje papuzki oducza twoje mowic brzydko. Kobieta sie zgodzila i nastepnego dnia przyprowadzila swoje nieznosne papugi. Wpuscili je do klatki. Papugi ksiedza popatrzyly na nowe towarzystwo, a po chwili odezwaly sie papugi samiczki: - Czesc, jestesmy dziwkami. Chcecie sie zabawic? Papugi ksiedza podniosly oczy znad Biblii, popatrzyly sie na siebie i jedna mowi: - Wypierdol te ksiazke bracie. Nasze modly zostaly wysluchane |
Impreza informatyków. Wódka leje się szerokopasmowym strumieniem. Dwóch adminów pije bruderszafta.
-To co? Mówmy sobie po IP! |
nie wiem czy było jak tak sorki za spam
Przyjechał Murzyn do Polski spróbował kaszankę i tak mu posmakowałą, że zjadł aż do łokcia |
Nastał wreszcie dzień, kiedy niepokonanemu mistrzowi ktoś rzucił rękawicę - niejaki Speedy Gonzalez wyzwał Szybkiego Lopeza na pojedynek. Zorganizowano wszystko jak należy i oto właśnie ma się rozstrzygnąć, kto jest najszybszym jeb*ką na świecie.
Na sygnał, obaj mają równocześnie wystartować z wyznaczonego miejsca, pokonać drogę wiodącą na szczyt wzgórza, potem około kilometra przez las, za lasem w chatce doszczętnie wydymać nimfomankę Zochę, wreszcie tą samą drogą wrócić i zameldować się na linii startu. Wszystko jasne, Lopez skupiony - ważą się losy jego reputacji, młody Gonzalez uśmiechnięty, pewny siebie, rozdaje autografy. Zawodnicy stają na linii... sędzia odlicza: - Na miejsca... gotów... START!......... FALSTART! Gonzalez się pospieszył cóż, nerwy - zdarza się. Sygnał do powrotu usłyszał już w połowie zbocza. Nerwowo człapie na start, obok niego pozycję zajmuje również Szybki Lopez. Powtórka. - Na miejsca... gotów... start! ......... FALSTART! Znowu Gonzalez. Tym razem sygnał falstartu dobiegł go, gdy już był prawie na szczycie. Szybki skubaniec - wiadomo, młodość. Obaj zawodnicy po raz trzeci stają na linii. Sędzia prosi o skupienie... - Na miejsca... gotowi... start!......... FALSTART! To samo. Gonzalez wyrywa się za szybko, za nerwowo - tym razem w pół sekundy zdążył już pokonać niemal pół drogi zanim dobiegł go głos sędziego. Nie do wiary! Oczy mu niemal wychodzą z orbit ze złości, kiedy wraca na start. Obaj stają na linii. Szybki Lopez podchodzi do wściekłego, nabuzowanego jak gejzer, Speedy’ego Gonzalesa, kładzie mu rękę na ramieniu i mówi: - Stary, skup się i kończmy, Zocha to fajna dziewucha, ale piąty raz już mi się jej nie chce ruchać... Laska robi gościowi... laskę. Ten zaczyna cichuteńko pogwizdywać. Laska – o dziwo – zaczyna reagować na melodię. Ten głośniej gwiżdże – laska łapie rytm. Gościu szybciej – laska szybciej. Koleś gwiżdże ostro, laska – ostro ciągnie. Gościu ostatkiem sił gwiiiizd, laska... też. Osuwa się dziewoja na kolana, opiera zmęczona o ścianę. A gościu: - Kurwa, nie wytrzymię.... Ależ mnie usta bolą.... :D Mąż wbiega do domu. Ledwie żyw. Sraczka. A w łazience, żona. - Wyłaź, ku.... Bo nie wytrzymię! - A nowe buty mi kupisz? - Kupię! Wyłaź, bo się sfajdam! - A nową sukienkę mi kupisz? - Kupię, ku... wa! Otwieraj! - A futro z norek mi kupisz? - Pppp-Fffffff-pppp.... Kurwa... Teraz to w.... pfffpppfff.... w pffff.... ffffufajce będziesz chodzić, idiotko! Przychodzi kobieta do ginekologa - Panie doktorze coś się z moją cipką dzieje dziwnego. Jest każdego ranka strasznie wilgotna. - No cóż, muszę zrobić badanie śluzu Po badaniu wzywa pacjentkę - Proszę pani to nie jest śluz tylko ślina!! - Och doktorku złoty, ja już nie pamiętam, kiedy maż ostatni mi minetkę robił!! Skąd tam ślina?? - Tego nie wiem, wiem tylko, że to jest ślina Kobieta postanowiła nie przespać najbliższej nocy i sprawdzić cóż to mąż jej robi? Mąż grzecznie położył się do łóżka, i zmylony jej równomiernym oddechem gdzieś tak po północy wziął latarkę, „świerszczyka" i usadowił się między jej nogami. Kieruje latarkę na zdjęcie panienki: - Mmmmmm... to jest cipeczka!!! Kieruję światło na cipkę żony - A to!! Tfu,tfu, tfu :D |
| Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 03:11. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.