![]() |
Chodzi sobie babcia po trawniku,podchodzi do niej
policjant i mowi: - babcia, nie widzisz napisu na tabliczce "Nie deptać trawy"? - ja tam w te Wasze napisy nie wierze. Na tamtej ławce jest napisane "Ch.. Ci w d..e" trzy godziny siedziałam i nic. Para zakochanych siedzi w kinie w ostatnim rzędzie. On - My już tu ponad godzinę siedzimy, a Ty mnie nawet nie pocałowałaś Ona- Przecież dopiero co Ci lodzika zrobiłam !?! On - Mnie ?? Rozmawiają dwie blondynki: -wiesz,wchodzę w nocy do kuchni,a tam mój mąż wali konia! -dałaś mu po gębie,co mu zrobilaś? -laskę,lepiej umyć zęby niż podłogę Myśliwy wybrał się na biegun, aby upolować niedźwiedzia polarnego. Po kilku godzinnym oczekiwaniu wreszcie pojawia się niedźwiedź. Myśliwy celuje kilka minut po czym strzela i nie trafia. Za chwile na ramieniu czuje łapę,odwraca się i widzi misia do którego strzelał. Miś mówi: -Wiesz, my tu mamy takie zasady, że jak ktoś na nas poluje i nie trafia to my go gwałcimy. Co powiedział to zrobił. Myśliwy się wkurzył, wrócił do domu, codziennie kilka godzin trenuje strzelanie. No ale minął rok, myśliwy znowu pojechał na biegun, ukrył się i czeka. Po kilku minutach pojawia się ten sam niedźwiedź. Myśliwy celuje, celuje, strzelił - nie trafił. Po chwili czuje łapę na ramieniu,odwraca się a tam stoi niedźwiedź, który mówi: - Wiesz stary zasady znasz, co ja ci będę tłumaczył. Myśliwy się totalnie wkurwił. Wrócił do domu i cały czas trenował. Minął rok i znowu pojechał na biegun. Zaczaił się i po kilku minutach pojawił się niedźwiedź. Myśliwy celuje, pół godziny strzela i nie trafia. Po chwili czuje łapę na ramieniu, odwraca się a tam stoi niedźwiedź, który mówi: - Stary, ty tu chyba nie przyjeżdzasz na polowanie... Małżeństwo 90latków wybrało się do doktora. Najpierw wchodzi facet. Lekarz pyta go jak minął mu dziś dzień. On na to "Wspaniale Bóg jak zwykle był dla mnie dobry. Gdy wszedłem dziś do kibla zapalił mi światło a jak skończyłem to zgasił." Doktor pokiwał głową dał tabletki i kazał wejść żonie. Powiedział co przed chwilą usłyszał od jej męża a ta momentalnie zerwała się z miejsca i biegnie w kierunku drzwi Lekarz "zaraz nie skończyłem z panią jeszcze, co się stało?' Na to kobieta "Ten sku*wysyn znowu nasrał do lodówki!" Pojechali Bolek i Lolek w góry. Zamieszkali u bacy, ale musieli spać w jednym łózku. Leżą i zasypiają. Lolek się pyta: - Ty Bolek, walisz konia? - ... no walę. - To weź wal swojego! Przy skrzyżowaniu siedzi na koniu Strażnik Miejski. Z naprzeciwka w jego kierunku jedzie na rowerku mały chłopiec. Strażnik woła go do siebie. - E, mały chodź no tu. Chłopczyk podjeżdza, a strażnik pyta: Święty Mikołaj przyniósł ci ten rower? - To napisz mu, żeby w tym roku przyniósł Ci lampkę do tego roweru. I zadowolony z siebie ukarał młodego mandatem za 50 złotych. - A pan to od Mikołaja dostał tego konika? - pyta dziecko. - Tak. - Odpowiada Strażnik Miejski. - To niech pan napisze Mikołajowi w tym roku, żeby kutasa montował konikowi między nogami, a nie na grzbiecie. Na czterdziestą rocznicę ślubu dwoje staruszków wybrało się do swojej ulubionej kawiarenki. Usiedli przy stoliku i zaczęli prowadzić rozmowę. - Pamiętasz kochanie, to tutaj zaprosiłeś mnie ponad 40 lat temu było tak wspaniale. - A ty pamiętasz jak było wspaniale, kiedy po wyjściu stąd poszliśmy w stronę parku? Kiedy mijaliśmy ogrodzenie, nagle wzięła mnie taka chcica, oparłaś się o płot a ja Cię zerżnąłem. - Tak, pamiętam, a może by to powtórzyć? Ja jeszcze mogę, a Ty? - Ja też, chodźmy szybko, bo już zaczynam się podniecać. Po tych słowach niemal wybiegli z kawiarenki. Całą rozmowę usłyszał przypadkiem chłopak siedzący przy sąsiednim stoliku. Pomyślał sobie,że ciekawie będzie zobaczyć czy faktycznie dwoje staruszków odważy się uprawiać seks w parku. Poszedł za nimi i oto co zobaczył. Babcia podwinęła spódnicę i ściągnęła majtki, dziadek nawet nie fatygował się ze ściąganiem czegoś tylko rozpiął rozporek, oparł babcię o płot i ostro zabrał się do roboty. Na to co nastąpiło potem, chłopak znał tylko jedno określenie: rżnięcie stulecia. Nie widział nigdy czegoś podobnego na filmie, żaden znajomy o czymś takim mu nie mówił no i nie znał tego z własnych doświadczeń. Dziadek posuwał babcię wręcz w fenomenalnym, iście olimpijskim tempie, tempie którego nikt by chyba nie wytrzymał. Byłby to niewątpliwie sprint gdyby nie fakt, że dziadek pracował przez niemal godzinę nie przestając nawet przez sekundę i ani razu nie zwalniając tempa. Tyłek mu chodził niewiele wolniej niż kolibrowi skrzydełka. Dopiero po ok.godzinie zmęczenie kochankowie opadli na ziemię i ciężko oddychali przez kolejną godzinę. - Jaki jest jego sekret, gdybym ja tak posuwał to nie miałbym najmniejszego problemu z kobietami, muszę poznać jego sekret -pomyślał sobie chłopak, zebrał się na odwagę i podszedł do wycieńczonej pary: - Przepraszam pana najmocniej - powiedział - ale musze poznać pana sekret. Jeśli potrafi pan tak ostro uprawiać seks w tym wieku, to 40 lat temu musiał być pan wręcz niesamowity! - Synu. 40 lat temu ten pierdolony płot nie był pod napięciem... i narazie to tyle ;) |
Pewna kobieta wpadła na pomysł, żeby kupić mężowi na urodziny
zwierzątko. Udała się w tym celu do sklepu zoologicznego. Wszystkie fajne zwierzaki były niestety dla niej za drogie. Zrezygnowana pyta się sprzedawcy: - Macie tu jakieś tańsze zwierzaki? - Z tańszych mamy tylko żabę po 50 zł. - 50 zł za żabę?! Dlaczego tak drogo? - Bo ta żaba to, proszę pani, jest całkiem wyjątkowa.. Ona potrafi świetnie robić laskę! Kobieta nie zastanawiając się długo kupiła żabę, licząc że ta ją wyręczy w tej nieprzyjemnej dla niej czynności. Gdy nadszedł dzień urodzin kobieta wręczyła żabę mężowi i opowiedziała mu o jej niesamowitych zdolnościach. Facet był nieco sceptyczny, ale postanowił swój prezent wypróbować jeszcze tego samego wieczora. Grubo po północy żonę obudziły dziwne dźwięki dochodzące z kuchni. Wstała i poszła sprawdzić co tam się dzieje. Gdy weszła do kuchni zobaczyła męża i żabę przeglądających książkę kucharską. Wokół nich porozstawiane były przeróżne garnki i patelnie. Zdumiona kobieta spytała: - Dlaczego studiujecie książkę kucharską o tej godzinie? - Jak tylko żaba nauczy się gotować to wypierdalasz! :p |
Poszedł facet przed Świętami wyciąć choinkę do lasu. Tak szukał i szukał, że
w końcu zabłądził. Chodzi więc po lesie i krzyczy. W pewnym momencie coś go szturcha z tyłu w ramię. Odwraca głowę, patrzy a tu stoi wielki niedźwiedź, piana z pyska mu leci i mówi : - Co tu robisz? - Zgubiłem się - odpowiada facet - Ale czego się k***a tak drzesz? - pyta znowu wściekły niedźwiedź? - Bo może ktoś usłyszy i mi pomoże. - mówi gość - No to k***a ja usłyszałem. Pomogło ci? ------------------------------------------------------------------ Szedł niedźwiedź nocą po lesie nawalony jak worek. Ciemno było i strasznie, wpadł nieboraczek w głęboki dół i wybił sobie wszystkie zęby. Akurat się tak zdarzyło, że niedługo po nim przechodził leśniczy i usłyszał jakieś jęki i trzaski z dołu. Zaświecił latarką prosto w oczy misia i pyta: - Halo! Kto tam leży? i usłyszał: - K***a, nie_śfieśśś! :D |
(nie wiem czy było - jeśli tak - sorki)
------------------------------------- "Jak się nazywam to jusz pewnie wiecie – no nie? Maj nejm is Mroczek - Tomasz Mroczek Pochodze z malej wioski spod Lubartowa, no ale to było kiedys bo teraz to jusz mieszkam, rzyje i pracuje w sasiedniej wiosce nad Lubartowem – po prostu kocham sfuje miasto i tutejsze okolice – tutaj jest pszepieknie ! W Lubartowie odebralem tesz stosowne wyksztalcenie no i co warzne – zawud ! Zawud o kturym mażylem cale moje dziecinstfo – zawud ten pszehodzi s pokolenia na pokolenie w naszej famili – patszylem jak robi to dziadek , patszylem jak robi to tata – tak patszylem i nawet nie wiecie jak ja im zazdroscilem ! Ale tak sobie wtedy pomyslalem ze jak tesz taki kce być – a co ! mysle sobie – mam być gorszy ? Ja – Tomasz Mroczek – mam być gorszy od moich pszotkuf – o nie nigdy ! No i fkoncu zostalem wymazonym i wysnionym inseminatorem ! Nawet nie wiecie jaka ta praca cieszy się tutaj prestiszem, wszystcy cie tutaj szanujo i klaniaja się w pas – a terminy jakiem mam napiete ! Ho, ho ! Tszy miesiace najsampszut tszeba sobie miejsce rezerwowac ! Nie chwalac się po prostu mi się wiedzie, a piniondze kture zarabiom to po prostu inwestuje na gieldzie. No to jusz wiecie troche o mnie... A teroz zwrocom się do wos z moim problemem. Oto on : Kiedysik pszyjechala do nos ekipa telewizyjna, żeby zapytać się naszo rodzine Mroczków, jak my doszly do tak wysokiej wydajności mlieka od krowy. - Ja tam nic nie wiem - muwie - Dojeniem kruf, to się moja baba zajmuje. - Kazaly mi ja zawolac, i muwia ze zrobimy z nią jakies małe interwju - Wolam ja „ho no tu” ! - I muwie jej, ze panowie z TV chcą ci zrobić interwju. - Co to takiego? Pyta się moja baba - A jo jej muwie nie wiem, ale lepiej się podmyj. Jak myslicie chlopy co one kcialy od mojej baby ? Pomuszcie proszę was ! Bo moja baba nie kce mi nic powiedziec. p.s. jak mocie jakołś pszystojna krufke do zaplodnienia do dejcie mi znac ! Oki ? cala pszyjemnosc bendzie po mojej stronie!" ------------------------------------------------------- Wraca wieczorem dwóch gości z imprezy. Stanęli pod płotem na małe sikanie. Jeden już leje, drugi cały czas grzebie w rozporku. -Ty, dlaczego nie lejesz tylko sobie tam grzebiesz? -A cholera, dać coś babie do ręki, to nigdy na swoje miejsce nie odłoży! ----------------------------------------------------- Dwie gospodynie stoją przy pralce: - Jadźka, ale tak między nami... anal już próbowałaś ? - Nie, zadowolona jestem z Dosi... |
Dlaczego kobieta ma o jeden zwój mózgowy więcej od konia?
Żeby w czasie zmywania podłogi nie piła wody z wiadra ---------------------------------------------------------- Zona do meza : Kochanie rżniesz mnie jak zwykłą dziwke powiedz chociarz dwa słówka - dupa wyzej ---------------------------------------------------------- Stado wielkich, dobrych ptaków zbierało się do odlotu. Do ciepłych krajów. Gdy już wielkie, dobre ptaki miały wzlecieć podfrunęła maleńka ptaszyna. - Wy sobie odlatujecie, a ja tu zemrę z chłodu.... - westchnął ptaszek. - Leć więc z nami - zaproponowały wielkie, dobre ptaki. - Ale wy macie duże skrzydła, a ja maleńkie... - Gdy ustaniesz w locie, pomożemy ci - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki, szykując się do wzlotu. - Ale wy macie duże żołądki, a mnie zabraknie pokarmu i umrę z głodu... - Gdy będzie potrzeba, damy ci jeść - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki, przestępując z nóżki na nóżkę, bo czas odlotu już był przekroczony. - Ale wy macie takie... - A idź w pi*du! - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki. I poleciały ------------------------------------------------------------------- Student medycyny odbywa staż w Pogotowiu Ratunkowym. Odbiera telefon, zgłoszenie do wypadku. Po chwili mkną w karetce - on, pielęgniarka i oczywiście kierowca-sanitariusz. Stres, trema, wilgotne dłonie.......... W pewnej chwili kierowca kurczowo łapie się dłońmi za gardło, zaczyna charczeć i wybałuszać oczy. Pielęgniarka bez namysłu z całej siły wali go w głowę walizeczką z medykamentami, po czym wszystko się uspokaja. Student ze zdziwienia nie może wypowiedzieć słowa......Po chwili sytuacja się powtarza: kurczowy chwyt za gardło, ochrypły głos, piana z ust, wychodzące z orbit oczy......Znów w ruch idzie walizka i znów kierowca zachowuje się normalnie. Student nie wytrzymuje: - Co się Panu stało!? Może jakoś mogę pomóc? - Eeee....niee.... Ja tylko tak się z siostrą drażnię..... No, bo wczoraj jej mąż się powiesił..... ------------------------------------------------------------------- W przedszkolu Jasiu siedzi na nocniczku i płacze. - Dlaczego płaczesz? - pyta pani wychowawczyni - Bo pani Zosia powiedziała, że jak ktoś nie zrobi kupki to nie pójdzie na spacer. - I co? Nie możesz zrobić... - Ja zrobiłem, ale Wojtek mi ukradł --------------------------------------------------------- |
Jasio idzie z mamą do sklepu. Przed sklepem widzi pijaka z krzywymi nogami. I głośno mówi do mamy:
- Mamo, ale ten pan ma krzywe nogi! - Jasiu, ale tak nie wolno! Możesz tego pana obrazić! Następnego dnia Jasio znowu idzie z mamą do sklepu, widzi tego samego faceta z krzywymi nogami i głośno mówi: - Ale ten pan ma krzywe nogi! Wtedy mama już straciła cierpliwość i mówi do Jasia: - Jasiu, ile mam ci powtarzać, że tak nie wolno! Za karę będziesz siedzieć w domu i nie wyjdziesz dopóki nie przeczytasz Szekspira. Po trzech miesiącach Jasio znowu idzie z mamą do sklepu i widząc faceta z krzywymi nogami mówi: - Cóż to za moda nastała w tych czasach, żeby swe ja... nosić w nawiasach. |
Pewnego razu, w latach 60-tych, zorganizowano na dworze Krolówej Matki raut dla ambasadorow i innych dyplomatów. Królowa uprzejmie gawędziła sobie z ambasadorem Francji, kiedy nagle puściła ... bąka. Zmieszała się i zaczerwieniła, ale ambasador Francji wstał i rzekł:
- Bardzo Państwa przepraszam, czuję się dziś nie najlepiej i stąd moje nieprotokolarne zachowanie. Wszyscy odetchneli z ulgą, że tak szybko i taktownie wybawił Królową z niezręcznej sytuacji. Krolówa zaczeła pogawedkę z ambasadorem Niemiec, znowu puścila bąka, ale Niemiec pomny zasług poprzednika szybko oznajmił, że jadł dzisiaj wurst na obiad i stąd te odgłosy, że bardzo przeprasza itd. Znowu ulga i ciche gratulacje za taktowne i zręczne wybawienie Królowej. Za parę minut Krolówa zaczęła kręcić się na zydelku i znowu pusciła bąka. Na to wstaje ambasador ZSRR i gromkim głosem oświadcza: - TRZECIE PIERDNIECIE KROLOWEJ MATKI, ZSRR BIERZE NA SIEBIE Polski minister udał się w oficjalną podróż do Francji. Jednym z punktów wizyty była kolacja u francuskiego odpowiednika. Widząc jego wspaniałą willę, z obrazami wielkich mistrzów na ścianach, pyta się, jak on zapewnia sobie taki poziom życia ze skromnej pensji urzędnika Republiki. Francuz zaprasza go do okna: - Widzi pan tę autostradę? - Tak. - Ona kosztowała 20 miliardów franków, firma wypisała fakturę na 25, a różnicę przekazała mi. Dwa lata później minister francuski udaje się do Polski i odwiedza swojego polskiego odpowiednika. Kiedy podjeżdża pod domostwo ministra, jego oczom ukazuje się najpiękniejszy pałac jaki widział w życiu. Pyta od razu: - Nie rozumiem, dwa lata temu stwierdził pan, że prowadzę książęce życie, ale w porównaniu do pana... Polski minister podchodzi do okna: - Widzi pan tam autostradę? - Nie. - No właśnie. |
No to czas ma troche literatury pieknej :D:D:D Miłego czytania :D:D
Tren VIII Kochanowskiego - Decydujące Starcie - by. Quapo_oohy. John Lovermann (inspirowany Janem Kochanowskim) Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim, Moja droga Urszulo tym granatem swoim! Pełno nas, a jakoby nikogo nie było: Jednym małym wybuchem tak wiele ubyło. Wszystkie tynki w pokoju odłamkami zryte, W kątach szczątki skrwawione leżą rozmaite: I mamusi, i siostry, szwagra, wujka, stryjka, Któremu nocna lampka rozjebała ryjka. Tu walają się oczy, tam znowuż paluszki, Na resztkach krzesła leżą czyjeś zimne nóżki. Cioci głowę urwało, mózg zalał braciszka, Z poszarpanych wnętrzności zerka ślepa kiszka. W bamboszach wnuczki dziadka szczęka i onuca, Babcia będąc gruźliczką wypluła swe płuca. Jeszcze chwilę charczała i głośno rzęziła, Nim spadająca półka męki ukróciła. Teraz wszystko umilkło, szczere pustki w domu, Kurz powoli opada, nie ma nic prócz złomu. Cisza uszy rozsadza, stygnie krew na ścianach... ...jednym ruskim granatem... Urszulo kochana... Tren IX Kochanowskiego o [G.R.A.N.A.C.I.E.] - by. Necessarius. John Lovermann "The Ninth Dirge" Kupić by cię, GRANACIE, za drogie pieniądze, Który (jesli prawdziwie mienią) wszytki żądze, Wszytki ludzkie problemy umiesz wykorzenić, A człowieka tylko nie w mutanta odmienić, Który nie wie, co boleść, udręki nie czuje, Złym przygodom nie podległ, strachom nie hołduje. Ty wszytki rzeczy ludzkie masz za pyłek sobie, Jednaką myśl tak w szczęściu, jako i w żałobie Zawsze niesiesz. Ty zagłady swej sie nie boisz, Bezpieczny, niepoznany, nieużyty stoisz. Ty bogactwa nie złotem, nie skarby wielkimi, Ale potęgą mierzysz i naukowymi Odkryciami. Ty okiem swym wszystkowidzącym Słabość poznajesz domu samo sie chwalącym, A bezbronnym udzielasz siły swego mienia I tym, którzy słuchają twego upomnienia. Nieszcześliwi my ludzie, którzy lata swojem Na tym strawili, żeby ujrzeć tropy twoje! Teraz tak nagle z śladów ostatnich zmyleni I miedzy innych, jedni z wiela, policzeni. ...widząc grzyba atomowego.... ...pomyśl o rodzinie jego.... ...miliardy nuklearnych braci... ...czas w silosach traci.... ...a gdy człek bezmyślny.... ...magiczny guzik naciśnie... ...wszyscy wystartują radośni.. ...na kilka ludzkich włości... ...nie wiedząc skąd... ...ludzie nie wyjdą stąd... ...grzybku mój atomowy... ...jakiś ty stereotypowy... ...że widząc twoją masywność... ...pluć mi sie chce na mą powinność... ...schron niedaleko.... ...niestraszny mi UranDeko... ...choroba popromienna stara... ...jam młody i obca mi odmiana... ...krytyczny jest mój głos... ...jakoże ostani straciłem włos... ...umieram sam, opuszczony... ...w dzień zaczerwieniony... ...ni chmury, deszczu, słońca.... ...czas jedynie nie ma końca... |
Jedzie facet autostradą i nagle zauważa duży napis:
SIOSTRY SZARYTKI DOM PUBLICZNY - 20 km Myśli sobie - dziwne - ale jedzie dalej i widzi napis: SIOSTRY SZARYTKI DOM PUBLICZNY - 10 km Może mi się coś zdaje? - pomyślał, ale jedzie a tu: SIOSTRY SZARYTKI DOM PUBLICZNY - następny zjazd 1500 m Ciekawe - myśli sobie facet - czegoś takiego jeszcze nie próbowałem, może by tam zajrzeć... Zjeżdża z autostrady, po kilku kilometrach jazdy wąską drogą dojeżdża do bramy klasztoru. Puka. Otwiera mu zakonnica w długim habicie. - Czytałem ogłoszenie sióstr...- Proszę nic nie mówić - przerwała mu zakonnica przy bramie - ja wszystko wiem... Proszę iść za mną.... Zakonnica doprowadziła go do ciężkich dębowych drzwi. Zapukała trzy razy, drzwi otworzyły się i stanęła w nich siostra w habicie, ale bez nakrycia głowy. W dłoni trzymała metalową puszkę. - Wrzuć do tej puszki 100 zł i rób, co ci każe ta siostra... Facet wrzucił stówę do puszki i zaczął iść za drugą siostrą, na początku korytarzem, potem po schodach w górę, aż doszedł do następnych, ciemnych, dębowych drzwi. Prowadząca go zakonnica zapukała do drzwi trzy razy, drzwi otworzyły się i oczom faceta ukazała się następna zakonnica, bez nakrycia głowy i wierzchniej części sutanny. W dłoniach, podobnie jak poprzednia, trzymała metalową puszkę. - Wrzuć do puszki 100 zł i rób, co ci każe ta siostra... Facet posłusznie wrzucił 100 zł do puszki i poszedł za następną siostrą. Najpierw ciemnym korytarzem, potem po schodach w dół, aż do kolejnych ciężkich, dębowych drzwi. Zakonnica zapukała trzy razy, drzwi uchyliła inna zakonnica, już w samej bieliźnie... W dłoniach trzymała metalową puszkę, do której domyślny facet bez wezwania włożył kolejne 100 zł i posłusznie podążył za nią. Przez dłuższą chwilę szedł ciemnym korytarzem, aż znalazł się przed ciężkimi, okutymi żelazem dębowymi drzwiami. - Za te drzwi wejdziesz już sam... Ale wcześniej włóż do mojej puszki jeszcze 100 zł... Facet posłusznie włożył do puszki 100 zł i otworzył drzwi. Jego zdumionym oczom ukazał się parking, na którym stało jego własne auto... Nad ogrodzeniem wisiała duża tablica z napisem: ZOSTAŁEŚ WYRUCHANY. ODEJDŹ W POKOJU. SIOSTRY SZARYTKI |
"
:D |
10 oznak złej kobiety.
1. Twoi krewni pytają się czy nie jesteś przypadkiem jednym z Jeźdźców Apokalipsy. 2. Twój syn przy każdej wizycie pyta się co nowego u Szatana. 3. Twój syn przeprowadza się co tydzień, bo mniej więcej tyle potrzebujesz by się dowiedzieć gdzie on mieszka. 4. Twój syn zaczął cos podejrzewać po obejrzeniu "Dziecko Rosemary". ahahahahahhahahah :D 5. Nigdzie nie możesz kupić tabletek na uspokojenie, bo aptekarze zażywają wszystkie w obawie, że przyjdziesz. 6. Nie chcą Cię przyjąć nawet do najgorszej sekty w okolicy, tłumacząc że "są fanatykami i piją krew... ale bez przesady!". 7. Akwizytorzy nieustannie chcą wepchnąć Ci "Zestaw małej czarownicy". 8. Często gdy idziesz ulicą, na ramieniu siada Ci czarny sęp i mówi, że ma nowe informacje od Pana Ciemności. 9. Szczury zastawiają na Ciebie pułapki w piwnicy. 10. Twój wnuk nie może spać, bo boi się, że jesteś pod jego łóżkiem. ----------------------------------- znalezione na http://www.satan.pl |
Młoda ortodoksyjna para Żydow przygotowuje się do ślubu. Poszli do rabina, aby zadać mu pare pytań.
- Czy to prawda, że kobieta i mężczyzna nie mogą ze sobą tańczyc? - Tak to prawda - odpowiada Rabin - Z powodów moralności kobieta i mężczyzna mogą tańczyc tylko osobno. - Nawet, jeśli są małżeństwem? - Tak. - A co z seksem? - Będziecie małżeństwem, więc nie ma żadnego problemu. - A możemy próbowac różnych pozycji? - Oczywiście. - Kobieta może być na górze? - Jak najbardziej. - Możemy to robić na pieska? - Jeśli lubicie. - A na stojąco? - Na stojąco kategorycznie nie! - Ale Rabbi, czemu na stojąco nie? - Bo to może skończyc sie tańcem! Niewidomy leży na plaży. Wyciąga gumową lalkę i zaczyna ją nadmuchiwać. Ludzie się gapią, jakaś pani odważyła się, podeszła i nieśmiało zwraca mu uwagę: - Wie Pan, tu się dzieci bawią, a Pan lalkę z sex-shopu dmucha... - O KURWA! To ja całą zimę posuwałem ponton! Podczas wizyty w szpitalu psychiatrycznym gość pyta ordynatora jakie kryteria stosują, aby zdecydować czy ktoś powinien zostać zamknięty w zakładzie czy nie. Ordynator odpowiedział: - Napełniamy wannę, a potem dajemy tej osobie łyżeczkę do herbaty, kubek i wiadro i prosimy, aby opróżnił wannę. - Aha, rozumiem - powiedział gość - normalna osoba użyje wiadra, bo jest większe niż łyżeczka czy kubek. - Nie - powiedział ordynator- normalna osoba pociągnęłaby za korek. Chce pan pokój z widokiem czy bez? Młoda kobieta w wąskiej mini spódniczce chce wsiąść do autobusu. Nie może podnieść nogi, aby postawić ją na stopniu, więc sięga ręką do tyłu, aby rozpiąć guziczek z tyłu spódniczki. Jeden, drugi, trzeci... Zrobiła się za nią kolejka. W końcu stojący za nią mążczyzna chwycił ją za pupę i podsadził na stopień. - Świnia! - krzyczy kobieta. - Ja świnia?! A kto przed chwilą rozpiął mi wszystkie guziki w rozporku? Pod ścianą płaczu modli się cała kupa Żydów (cicho, w skupieniu, każdy sobie cos pod nosem szemrze) wśród nich jeden Amerykanin głośno zawodzi: - Panie Boże daj mi $100, co to dla Ciebie! Tylko $100, proszę itd. Po chwili podchodzi do niego wzburzony jeden ze Żydów, wciska mu setkę w rękę i mówi: - Masz tu swoja setkę i spadaj stąd, bo nam, cholera Boga rozpraszasz, a my się tu o ciężkie miliardy modlimy! Jedzie sobie ksiądz samochodem. Zatrzymują go dwaj policjanci: - Dokumenty, proszę! Ksiądz im daje dokumenty. - Proszę otworzyć bagażnik! Ksiądz otwiera. - Co ksiądz wozi? - Boiler do zakrystii. - Hmm.. Niech Ksiądz jedzie. Po chwili, policjant pyta się kolegę: - Ty! co to jest boiler do zakrystii? A drugi: - Nie wiem, to ty chodziłeś 2 lata na religię. Dresiarz z bejsbolem wchodzi do pralni. - Czy jest chleb wiejski? - Przecież to jest pralnia Drechu wziął i wpier****ł pracownikowi pralni. Nastepnego dnia drech znów wchodzi do pralni. - Bagietke poproszę! - Chłopie zrozum t.o.j.e.s.t.p.r.a.l.n.i.a - Bagietke poprosze! - Spierd***j! Dresiarz znów pobił pracownika pralni. Trzeciego dnia facet pracujący w pralni kupił 10 gatunków chleba. Znów wchodzi dres. - Czy macie banany? - Przecież wczoraj i przedwczoraj chleb chciałeś? - Cóż... chleb teraz nawet w aptece kupić można... W restauracji rodzina posila się promocyjnym obiadem. Zostaje sporo resztek i ojciec prosi kelnera: - Czy może pan nam zapakować te resztki? Wzielibyśmy dla pieska... - Hurrra!!! - krzyczą dzieci. - Będziemy mieć pieska..! Ksiądz i siostra zakonna wracają z konwencji kiedy nagle nawala im samochód. Ponieważ awaria jest poważna, zdani oni są na nocowanie w przydrożnym hotelu. Jedyny hotel w okolicy ma wolny tylko jeden pokój, wiec powstaje mały problem. KSIĄDZ: Siostro, wydaje mi się ze w obecnym przypadku Pan nie będzie miał nam za złe jeśli spędzimy noc w tym samym pokoju. Ja prześpię się na podłodze, siostra weźmie łóżko... SIOSTRA: Myślę że to będzie w porządku... Wiec jak ustalili tak i zrobili. Po 10 minutach.... SIOSTRA: Ojcze jest mi strasznie zimno.... KSIĄDZ: Dobrze, podam Siostrze koc z szafy... 10 minut później... SIOSTRA: Ojcze, nadal mi strasznie zimno.... KSIĄDZ: No dobrze, podam Siostrze następny koc... Po kolejnych 10 minutach... SIOSTRA: Ojcze, nadal mi strasznie zimno. Nie sądzę aby w tym wypadku Pan miał nam za złe abyśmy zachowali się jak mąż i żona w tą jedyną noc... KSIĄDZ: Masz rację..... wstawaj i sama weź sobie ten cholerny koc. - Odłóż choć raz w życiu gazetę! - woła pani Anna do męża. - Nasza córka wychodzi za mąż! - To my mamy córkę? // Sopot.. Mandaryna właśnie zakończyła śpiewanie.. publika szaleje:-jeszcze raz, jeszcze raz ,jeszcze raz!... no dobra to zaśpiewała Skończyła publika:jeszcze raz .. No i tak trzeci , czwarty piąty ...dziewiąty raz... W końcu już zrezygnowana do publiczności. - kochani ale ja już nie mam siły śpiewać... A publiczność: "Śpiewaj! Śpiewaj! Śpiewaj... aż się nauczysz" - Halo ? - Cześć maleńka, tu tatuś, daj mi mamusie - tatusiu, mamusia jest na górze w sypialni z wujkiem Frankiem po dłuższej chwili milczenia: - ależ córeczko, nie masz żadnego wujka Franka ! - nieprawda ! mam ! i jest teraz z mamusia w sypialni ! - Ok, no cóż....posłuchaj uważnie, chce żebyś cos dla mnie zrobiła. Dobrze? - dobrze tatusiu - to idź na gore do sypialni, zapukaj do drzwi i powiedz, ze tata właśnie parkuje przed domem... ... kilka minut później : - już zrobiłam - i co się stało ? - mama bardzo się przestraszyła, wyskoczyła z łóżka bez ubrania i zaczęła biegać po pokoju i krzyczeć, a potem potknęła się o dywan i wypadła przez okno i leży nieżywa. - Boże, a wujek Franek ? - on tez wyskoczył z łóżka bez ubrania i krzyczał i w końcu wyskoczył przez okno, to z drugiej strony i wskoczył do basenu. Ale tatusiu, tam nie było wody, miałeś napełnić go w zeszłym tygodniu i zapomniałeś. No i wujek upadł na dno i tez jest nieżywy. ...baaardzo długa chwila ciszy, aż wreszcie : - hm mmm, basen mówisz ? a czy to numer 555-67-89 ? Spotyka się dwóch facetów, jeden mówi: - Kurcze, powiedz mi co mam zrobić, mam problem z teściową, wchrzania się do każdej dyskusji, kłócimy się, nie mogę dojść z nią do ładu. - Spoko, kup jej samochod, teraz jest dużo wypadków, zabije się gdzieś. - o.k. Spotykają się po dwóch tygodniach: - Chryste, aleś mi doradził. - Co się stało? - Posłuchaj, nie dość, że straciłem kase na samochód, ona żyje i prowadzi jak szatan to jeszcze ma 3 kierowców na sumieniu. - A jaki jej samochód kupiłeś???? - No, Syrenkę. - Boś głupi, trzeba było jaguara, to by już nie żyła. - o.k. teraz kupie jaguara. Spotykają się po następnych dwóch tygodniach: - Rany julek, jaki jestem szczęśliwy! - Co, nie żyje? A nie mówiłem? - Uffff, wreszcie nie żyje, a najbardziej mi się podobało, jak jej głowę odgryzał. |
Dwie zakonnie rozmawiaja.
PIERWSZA- Ty iesz co znalazła pod poduszką u proboszcza?? Pornosy. DRUGA - I co zrobiłas? P - Wyrzuciłam. D - a wiesz co ja znalazlam w sutannie? P - Niee D - prezerwatywy. P - I co ? wyrzuciłas? D - niee, przedziurwiłam I nagle pierwsza zemdlała... |
Międzynarodowa wycieczka zwiedza piękny wodospad. Słychać głosy pełne zachwytu:
- Oh, my God! That`s wonderful! - O mein Gott!Das ist wunderbar! - Gospodin!Eta priekrasna! - O kuuurwa! Ja pierdooolę! Pacjent przychodzi do psychoterapeuty: - Mam ostatnimi czasy, panie doktorze, problemy z postrzeganiem świata. Doktor wyciąga z szuflady reprodukcję obrazu "Trzej bohaterowie" i pyta: - Co Pan tu widzi? - Widzę trzech pedałów. - Dlaczego? - No jak to dlaczego? Stoi trzech mężczyzn, żadnej kobiety, nie może być inaczej - to pedały. Z drugiej szuflady doktor wyciąga obraz lecącego klucza żurawi. - A co teraz Pan widzi? - pyta. - Klucz lecących pedałów. - Dlaczego? - No jak to dlaczego? Lecą a każdy każdemu w dupę zagląda... Doktor zafrasowany chowa obrazki i pyta: - A jak mnie Pan postrzega? - Według mnie, Pan też pedał! - Dlaczego? - No jak to dlaczego? Siedzi sobie Pan tutaj, obrazki pedałów ogląda... Jedzie trędowaty tramwajem. Wchodzi kanar, podchodzi do niego: - Bilet proszę. Ten spanikowany zaczyna przetrząsywać kieszenie. Odpada mu ręka. Przeprasza,podnosi ją i wyrzuca przez okno. Zdenerwowany, jeszcze gwałtowniej przeszukuje kieszenie. Odpada mu noga. Przeprasza. Podnosi i wyrzuca. Już w kompletnej panice traci drugą nogę. Za okno. Kanar przygląda mu się i mówi spokojnie: - My tu gadu gadu, a ja widzę, że pan mi powoli spierdala! |
kobieta jest to :
Coś stworzone z niczego. W Biblijnej opowieści kobieta została stworzona z jednego marnego żebra. O jej nieudaczności świadczą: skłonność do poprawiania sobie twarzy, odsysanie tłuszczu, operacje plastyczne całego ciała, a przede wszystkim brak członka. Członek jako narząd szczątkowy został zastąpiony dziurą, prawie na wylot, często będącą miejscem spotkań wielu facetów. Przez wieki kobiety się wycwaniły i zaczęły pobierać opłaty za korzystanie z tego ciekawego otworu. Niektóre robią to w miejscach, gdzie mkną piękni i bogaci mężczyźni wielkimi, dumnymi tirami, inne wybierają klientów stałych, zawierając z nimi kontrakt zwany małżeństwem. Niedawno wymyślono gumowe kobiety, nie uszczuplające zasobów finansowych mężczyzn, co zachwiało koniecznością trzymania kobiety w domu. Na Kubie można podobno sprawną kobietę wymienić na 3 kury. |
To ja się odgryzę :D ->
Dlaczego faceci chcą się żenić z dziewicami? - Bo nie mogą znieść krytyki. Co powinieneś dać mężczyźnie, który ma wszystko? - Kobietę, która pokazałaby mu, co z tym zrobić. Dlaczego mężczyznom odpowiada miłość od pierwszego wejrzenia? - Ponieważ pozwala im to zaoszczędzić dużo czasu. Dlaczego mężczyźni wolą blondynki? - Ponieważ lubią towarzystwo kobiet na swoim poziomie intelektualnym. Dlaczego tak dużo kobiet ma udawany orgazm? - Dla tego, że tylu facetów robi im udawaną grę wstępną. Dlaczego mężczyźni są jak reklamy w telewizji? - Ani jedno słowo z tego co mówiłam, nie jest prawdziwe. Jak nazywa się niewrażliwa podstawa penisa? - Facet. Dlaczego faceci lubią mądre kobiety? - Przeciwieństwa się przyciągają. Dlaczego mężczyźni tak lubią kawały o blondynkach? - Bo mogą je zrozumieć. Jaki rodzaj sportu mężczyźni najchętniej uprawiają na plaży? - Wciąganie brzucha na widok każdej młodej dziewczyny w bikini. Dlaczego wśród załogi astronautów jest zawsze kobieta? - Bo kiedy załoga zgubi się w kosmosie, kobieta przynajmniej zapyta o drogę. Dlaczego mężczyzna ma dziurkę na końcu penisa? - Żeby tlen miał którędy dotrzeć do mózgu. Czy wiesz dlaczego bankierzy są dobrymi kochankami? - Bo wiedzą z pierwszej ręki, jaka jest kara za wczesne wycofanie się. Co dla mężczyzny oznacza robienie porządków w domu? - Podniesienie nogi tak, by kobieta mogła poodkurzać. Dlaczego mężczyźni są jak miejsca parkingowe? - Dobre są już zajęte, wolne za są wyjątkowo małe lub dla inwalidów. Ilu mężczyzn potrzeba, aby zmienić rolkę papieru? - A kto to wie? Czy to kiedykolwiek się zdarzyło? Skąd wiadomo, że mężczyzna jest szczęśliwy ? - A kogo to obchodzi? Co mężczyźni i piwo mają wspólnego? - Od szyjki w górę są puści. Co należy zrobić, żeby uratować mężczyznę przed utonięciem? - Zdjąć nogę z jego głowy. Co dla mężczyzny znaczy gra wstępna? - Pół godziny żebrania. Co robi facet, żeby wziąć kąpiel z bąbelkami? - Zjada na obiad groch z kapustą. Ilu potrzeba mężczyzn by wkręcić żarówkę? - Pięciu. Jednego, by ją wkręcił, czterech pozostałych żeby słuchali jak się tym chwali. Dlaczego Bóg dał mężczyznom większe mózgi niż psom? 1. Żeby nie obwąchiwali kobiecych nóg na przyjęciach. 2. Żeby nie zatrzymywali się by pobawić się z każdym mężczyzną napotkanym podczas spaceru wokół bloku. Tylko mężczyzna kupił by samochód warty 5000 tys.zł i zainstalowałby tam radiomagnetofon warty 10000 tys.zł Jak mężczyźni sortują pranie? - Na "brudne" oraz "brudne, ale jeszcze można założyć". Dlaczego mężczyźni lubią się masturbować? - Bo to seks z kim, kogo kochają. Dlaczego tak trudno kobiecie znaleźć mężczyznę, który byłby wrażliwy, troskliwy i przystojny? - Bo on przeważnie już ma chłopaka. Dlaczego mężczyzna jest jak burza? - Bo nigdy nie wiadomo, kiedy dojdzie, jak obfite będą opady i jak długo to potrwa. Co masz, kiedy trzymasz w ręce dwie małe piłeczki? - Niepodzielną uwagę mężczyzny. Co powiedział Bóg po stworzeniu mężczyzny? - Stać mnie na więcej. Kiedy facet mówi do rzeczy? - Gdy otwiera szafę. Kiedy facet traci 99% swojej inteligencji? - Gdy zostaje wdowcem. Dlaczego mężczyźni nie mają kryzysu wieku średniego? - Ponieważ nigdy nie dorastają. Skąd wiadomo, że mężczyzna robi plany na przyszłość? - Bo kupuje dwie skrzynki piwa zamiast jednej. Dlaczego mężczyźni uganiają się za kobietami, których nie mają zamiaru polubić? - Z tego samego powodu, dla którego psy uganiają się za samochodami, którymi nie zamierzają jeździć. Dlaczego mężczyźni są jak kosiarki do trawy? - Trudno je uruchomić, emitują nieprzyjemne zapachy i co chwila nawalają. Jaka jest różnica pomiędzy nowym mężem a nowym psem? 1. Pies zawsze się cieszy na twój widok. 2. Wystarczy tylko kilka miesięcy by wytresować psa. Dlaczego seks z mężczyzną jest jak opera mydlana? - Bo w momencie, kiedy zaczyna się dziać co interesującego, wszystko się kończy aż do następnego razu. Dlaczego pajęczyca czarna wdowa zabija samca zaraz po kopulacji? Żeby powstrzymać go od chrapania. Dlaczego seks z facetem jest jak serial brazylijski? - Kiedy zaczyna być interesująco, wszystko się kończy aż do następnego razu. Dlaczego psychoterapia faceta trwa krócej niż kobiety? - Oni nie muszą się cofać do dzieciństwa. Już tam są. Dlaczego faceci chcą głosować na kobietę-prezydenta? - Żeby płacić jej tylko połowę. Dlaczego mężatkom trudniej utrzymać dietę? Kobieta niezamężna wraca do domu, patrzy co jest w lodówce i idzie do łóżka. Mężatka wraca do domu, patrzy co jest w łóżku i idzie do lodówki. Po czym poznać, że twój facet cię zdradza? - Zaczyna się myć dwa razy w tygodniu Dlaczego wibrator nigdy nie zastąpi prawdziwego mężczyzny? Ponieważ wibrator nie wyniesie śmieci. 35-letniej kobiecie marzy się dziecko. A co marzy się 35-letniemu mężczyźnie? - Randka z dzieckiem. Dlaczego mężczyznom odpowiada miłość od pierwszego wejrzenia? - Ponieważ pozwala im to zaoszczędzić dużo czasu. Jak zmusić mężczyznę do robienia przysiadów? Wystarczy włożyć pilota od telewizora między jego stopami. Jak jest najcieńsza książka na świecie? "Co mężczyźni wiedzą o kobietach" Dlaczego mężczyźni są podobni do kukurydzy prażonej w mikrofalówce? - Gotowi po sekundzie... Dlaczego mężczyźni są podobni do karaluchów? - Kręcą się po kuchni i cholernie trudno się ich pozbyć. - Dlaczego facet jest jak zapalenie wyrostka robaczkowego? - Powoduje dużo cierpień, a jak się go pozbędziesz, to okazuje się, że do niczego nie był potrzebny. - Co mówi kobieta po wyjściu z łazienki? "Ładnie wyglądam"? A co mówi facet po wyjściu z łazienki? - "Na razie tam nie wchodź". Czym się różni facet od świni? Świnia po alkoholu nie zmienia się w faceta. Jaka jest najgrubsza książka na świecie? "Co Mężczyźni Myślą, że Wiedzą o Kobietach". |
Co dla mężczyzny znaczy gra wstępna?
- Pół godziny żebrania. 35-letniej kobiecie marzy się dziecko. A co marzy się 35-letniemu mężczyźnie? - Randka z dzieckiem. HEHEHEHEH TE SA DOBRE :D |
Do Kraśnika Fabrycznego przyjechał na występy zespół muzyczno-wokalny "Tęcza". Sala kinowa wypełniona po brzegi. Ścisk, gwar, stężone powietrze. Na scenę wychodzi młody konferansjer i zaczyna zapowiedź:
- Drodzy mieszkańcy Kraśnika Fabrycznego. Za chwilę ma zaszczyt wystąpić przed państwem... Krzyki, harmider, nikt nie zwraca na kolesia uwagi. Wstaje, więc z pierwszego rzędu pan Rysiek, miejscowy Mistrz Ciętej Riposty. Wchodzi na scenę. - Patrz pan jak się to robi – mówi do młodziaka. - Ej, wiejskie żłoby, złamasy i cwele! – krzyczy. - Joł!! – ryczy publika. - Kto zgadnie co to jest: na cztery litery, ma "ch" i "u"?! Wszyscy chórem: Chuj! - A nie, to ucho! – krzyczy Rysiek. – Teraz ty, młody, dawaj dalej! - Ej, wiejskie żłoby, złamasy i cwele! – krzyczy konferansjer. - Kto zgadnie, co to jest: na cztery litery, ma "ch" i "u"?! Wszyscy chórem: Ucho! - A właśnie, że nie – to chuj! I ja, z tego chuja zaraz siknę na pierwsze trzy rzędy! A cała reszta zobaczy tęczę! Tęcza! Tak nazywa się zespół wokalno-muzyczny, który zagra wam kilka kawałków - Kochanie, bądź miły, weź mnie dzisiaj w jakieś ciekawe miejsce! - Dupa... - Co dupa?! - W dupę cię dzisiaj mogę wziąć - Coś taki markotny, Czesław? - Wszystko wskazuje na to, że Ewelina raczej nie zostanie moją żoną. - Eeeee... tam, kobiety często mówią "nie", a myślą ‘tak". - Ale ona na pytanie: "Czy wyjdziesz za mnie?" odpowiedziała: "Ochujałeś? Spierdalaj"! |
Z JoeMonstera:
Trzech emerytów z amerykańskiego Idaho: eks-policjant, były strażak i pracownik prosektorium wspominają stare czasy. - Jak to miałem kiedyś przygodę – mówi eks-policjant. – Otoczyliśmy bandę gangsterów, ze 20 chłopa ich było. Wyciągam colta i zaczynam strzelać. Bach, bach... i zabrakło mi naboi. Więc jeb, jeb pistoletem i utłukłem ze trzech. Ostro? - Nooooo... - A ja kiedyś gasiłem płonący akademik żeński – wspomina były strażak. – Ogień, dym, pożoga... Z okien skaczą nagie laski i ja je zacząłem łapać. Załapałem chyba ze 30. Ostro? - Noooo... - A mnie kiedyś wysłali po trupa do murzyńskiego bloku – opowiada były pracownik prosektorium. – Wchodzę, a tam leży koleś wielki jak wół. I stoi mu kutas! Też wielki, jak to u Murzynów. Kurfa, myślę - przecież nie będę niósł zwłok ze sterczącym ch*jem! Wziąłem sekator i... ciach! - No, ale o so chodzi...? W czym tkwi haczyk? – pytają kolesie. - Pomyliłem numer mieszkania... * * * * * Po zjedzeniu kolacji mąż usiadł przed telewizorem i ogląda igrzyska. Żona posprzątała ze stołu, chwilę pokrzątała się w kuchni potem poszła do łazienki, a po kwadransie była już w łóżku. Około północy do sypialni wchodzi mąż z łyżwami, zapala światło i mówi do zaspanej zdziwionej żony... - Kochanie! Co byś powiedziała na kilka rund "na szybkie dochodzenie"? * * * * * - Gienek, a wiesz, kto jest największym j*baką na naszej ulicy? - Ty, Romuś? - Nie. - Ja? - Oc*piałeś?! - No to, kto? - Zygmunt. - Zyga? Niemożliwe! A skąd wiesz? - Widziałem. On zmienia kobitki częściej niż prezerwatywy. * * * * * Zachód słońca, romantyczny spacerek kończy się zasiadunkiem nad brzegiem rzeczki. Parka przytula się, całuje, w końcu pada zdanie. - Pozwól, nic się nie stanie, będę ostrożny.. - NIE, źle się będę czuła, mama mnie skrzyczy, mężowi trzymam... - No, ale ja już nie mogę... Zobacz, dotknij, o widzisz, weź do ręki... Po kilku minutach, dziewczyna szlocha, i smarka w rękaw. - Co teraz będzie, co teraz będzie?.. - Co się martwisz, będzie dobrze, ożenimy się, kupimy sobie domek pod miastem, samochód, będziemy trzymać krowę... - Co ku*wa krowę!? Kutasa w rękach nie mogliśmy utrzymać, a ty krowę chcesz utrzymać? * * * * * Polak i Niemiec wędrują sobie wzdłuż Nysy Łużyckiej. Patrzą, a przy brzegu, na małej łódeczce siedzi sobie niczego sobie dzieweczka i wędkuje. - Hej, hej, hej... – zakrzyknął wesoło Polak. – Biorą rybki? - Słabo. - A to, czemu? - Pewnie słabą wzięłam przynętę. - Ależ siedzi pani na przepięknej "przynęcie". Wystarczy z niej skorzystać. Brania muszą być wspaniałe! - Hihihihi. - Hehehehehe. Niemiec też się zaśmiał: - Huhuhuhu. Przeszli kawałek, a Niemiec pyta Polaka: - Skąd wiedziałeś, że ona choruje na glisty? * * * * * Młoda, uwięziona w zamku królewna, która raz w roku mogła udać się na krótką chwilę do leśnego źródełka, tego lata spotkała tam smukłego pazia. - Paziu mój, ach paziu, przystojny chłopcze.... widzisz siedzę ja od lat zamknięta w wieżycy i codziennie myślę tylko o jednym. Słyszałam ci ja legendy o pewnej cudownej rzeczy, którą można na wolności się cieszyć. Niebiańsko cudne to jest podobnoż i nic się z tym równać nie może, a nazywa się tajemniczo: dupczenie. Tylko nadzieja na to, że dane mi kiedyś będzie tego zakosztować trzyma mnie przy życiu. Wybrałam ja ciebie, abyś pomógł mi zaznać owego szczęścia. Wiedz jednak, że jeśli moje marzenie nie spełni się za twoją przyczyną - zginąć marnie ci przyjdzie. Do dzieła, więc! Pazia nie trzeba było namawiać, bo i królewna brzydka bynajmniej nie była. Obrócił był, więc niewiastę od przodu i od tyłu, na górze i na dole, normalnie i wszystkie inne "-alnie" także, grzmocił aż furczało - godzina minęła jak z bicza trzasł. W końcu opadł młodzieniec bez siły na trawę. Gdy królewna odezwała się w jej głosie dało się wyczuć nutkę zniecierpliwienia. - Tak, paziu, codzienna higiena jest oczywiście ważna, ale to już dla mnie służba zadziwiająco ochoczo czyni, tymczasem czy mógłbyś się wreszcie wziąć do owego słynnego dupczenia? * * * * * Wsadzili kolesia (na imię miał Włodzimierz) do pierdla. Konkretnie: do więzienia w Rawiczu. Szczegół istotny: ośmioosobowa cela. Siedzi se koleś i dłubie w nosie. - Hej, hej, hej... – podchodzi do niego "szef" celi. – Nie dłub w nosie, ch*ju! To niekulturalnie. Włodzimierz nic sobie z tego nie robi – dłubie dalej. - K*tasie złamany, nie dłub w nosie! – nie daje za wygraną szefu. - Bo co? - Jajco! A nie wiesz, żłobie, że jest taka zasada – dziwna, ale k*rwa się sprawdza, że jak ty tu siedzisz i dłubiesz w nosie, to ktoś akurat dyma twoją żonkę?! - P*erdolisz?! - Nie, tak jest! - Gdzie telefon?! - Na stołówce. Poleciał Włodek i dzwoni: - Kryśka? - Taaaa.... - Krycha, słuchaj. Możesz się dymać, brać do buzi i dawać w anal, ale k*rwa, jak tylko kiedyś ZACZNIESZ DŁUBAĆ w NOSIE – zaj*bię! * * * * * Pewna rodzinka zbierała kaskę na samochód. Aż nazbierali, ale nie za dużo. - Kurde, Czesław, byś zarobił z tysiaka? Byłaby lepsza bryka – gdera żona. - Dobrze, Halina, zarobię... I poszedł Czesław zarabiać. Idzie, idzie i myśli: - Kurfa, gdzie ja tego tauzena zarobię? Wtenczas podjeżdża doń bryka z extra-lalą za kółkiem: - Chcesz zarobić tysiąc złotych, dobry człowieku? - Chcę. - To siadaj. Siadł Czesław do bryki. I pojechali. Dojechali do willi. - Wydymasz mnie teraz – zaordynowała lady. – Ale "na pszczółkę". - A jak to? - A tak to – powiedziała laska, wyjmując pszczołę. Owad siadł na ch*ju Czesława i użądlił. Organ rozrósł się. - Teraz działaj – zarządziła pani. I Czesław podziałał. A po robocie wziął tysiaka i poszedł do domu. - Zarobiłem Halina i kupujemy wóz! - Jak zarobiłeś Czesławku? Czesław opowiedział. - Hmm... a może spróbujesz ze mną "na pszczółkę"? – zapytała Halina. Czesław wziął owada, usadził na czubie k*tasa, dał się użądlić i puknął żonkę. Leżą, palą papieroski. Halina westchnęła: - Czesiu, mam pomysł... - Taaa? - Co nam po samochodzie... Chodź lepiej kupimy pasiekę! |
Co to jest kobieta?
Złośliwa narośl wokół cipki :D Dlaczego kobiety ogladaja pornosy do konca? Bo myśla ze skonczy sie slubem :D Dlaczego kobiety sie maluja i perfumuja? Bo sa brzydkie i smierdza :D :D:D:D |
Spotyka się dwóch bokserów.
- No i jak tam po walce? - No jak widzisz, większych obrażeń nie mam. - To co, Tyson na deskach? - Hm... Wiesz wszystko było spoko, przepychanki przy wadze, płaskie noski przy patrzeniu w oczka, no i ....gong, lewy prosty, lewy korpus, prawy sierp, odejście, blok, garda, garda, unik, lewy prosty i kur*rwa pyk.... - Co? - Światło zgasło! - No, co ty? - No tak zgasło, ciemno, ale w końcu włączyli. - No i Tyson, co padł? - Nie wiem, jak włączyli to w szatni leżałem. Zdecydował się pewien koleś opuścić ziemski padół. Kupił flaszkę koniaku ‘Napoleon Trzy Gwiazdki’, hawańskie cygaro i cyjanek potasu w pastylce. Siadł nad rzeczką i – uwaga: trudne słowo - kontempluje zachód słonka. Wypił powoli koniak, wyjarał cygaro. - Echhh... ciekawe czy ktoś o mnie jeszcze coś dobrego powie... – pomyślał i łyknął cyjanek. Następnego dnia wzdłuż rzeczki spacjerują sobie dwaj żule. - Patrz, Stefan nieboszczyk! - No. - Kawał złamasa musiał z niego być. Albo pedzia. - Czemu, Danielu? - Obrączki nie ma. - No. - I na dodatek sukinsyn, złośliwy jak chuj! - Po czemu wnosisz? - Tej butelki, kurfa, nigdzie nie sprzedamy. Po latach spotkało się trzech przyjaciół z II LO im Jana Zamoyskiego w Lublinie. Chcąc, nie chcąc rozmowa zeszła na teściowe. - Ja - mówi ten z IVd który skończył medycynę - załatwię gdzieś cyjanek i dodam ku*wie do kawy. Ten po politechnice ( z IV c), zapodaje swój pomysł : - Wezmę ku*wa pożyczkę, kupię starej pipie Renault Clio i przetnę przewody hamulcowe. Niech się rozwali na drzewie, suka. Gość z klasy sportowej, którego losy rzuciły na AR, mówi : - A ja kupię dwadzieścia tabletek Ibupromu, wezmą to wszystko do gęby, przeżuję, zrobię z tego kulę, wysuszę ją w mikrofali, i zostawię na stole w kuchni. - Ale po co ? - pytają koledzy - Wejdzie ta stara raszpla do kuchni, zobaczy kulę i powie " Ale wielka tabletka Ibupromu". A ja wtedy wypadnę z łazienki i pierdolnę ją siekierą w plecy. z jm :D |
Rozmawia Kowalska z Nowakową:
-Macie już ten samochód?Odkładacie na niego już chyba z pół roku... -Nie!Za uskładane pieniądze byliśmy w kinie! Kowalska do męża: -Kochanie ,co to jest perpetuum mobile? -To takie urządzenie,które nigdy nie staje... -Coś takiego!To ty też masz perpetuum mobile! - Kochanie, co sądzisz o seksie analnym? - Jak dla mnie ok. - Już się bałem, że będziesz miała coś przeciwko... - A co ja się będę wtrącać, jak spędzasz czas z kolegami? Barman podchodzi do faceta który już od 5 godzin ciągle powtarza: "tego się nie da wytłumaczyć" (przy piwie) i pyta się gościa: - Czego się nie da wytłumaczyć? - No to słuchaj pan. Dzisiaj wieczorem podchodzę do swojej Mućki ją doić, stawiam krzesełko, siadam, a ona mnie pach kopytem, pach kopytem. No to wziąłem pęta, spętałem, siadam, a ona mnie pach ogonem, pach ogonem. Co robić, pęta nie ma, ale pasek od spodni jest i na górze rura od dojarki? No więc przywiązałem ogon do rury na górze, a tu moja Mańka wchodzi!! Tego się nie da wytłumaczyć!!! Gajowy napotyka na skraju lasu młodą dziewczynę. - Nie boi się pani tak sama chodzić po lesie? Jeszcze ktoś panią zgwałci... - Gdyby pan był tak miły... to już bym dalej nie szła Wywiad z bacą: - Baco, jak wygląda wasz dzień pracy? - Rano wyprowadzam owce, wyciągam flaszkę i piję... - Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka. - Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora. A wieczorem idziemy do Franka i tam czytamy jego rękopisy. |
Takie średnie, ale można przeczytać.
Mąż wraca do domu i od progu krzyczy: - Kochanie trzafiłem "6" w totolotka. Żona siedzi bez żadnej reakcji. - No kochanie nie cieszysz się? Wygrałem w totolotka, będziemy bogaci. A żona smutnym głosem: - Mamusia mi zmarła. A mąż na to: - o kur*** KUMULACJA!!! Kierownik - sekretarce: Pani Zosiu, czy moze Pani przegrac naszym partnerom wyniki za kwiecien, oni zaraz podejda. - Dzien dobry, czy to Panom mam przegrac wyniki miesieczne? - Dzien dobry, tak, nam, gdyby byla Pani uprzejma, tu mamy czysta dyskiete. - Alez oczywiscie. Wstawia dyskiete do napedu i... # mkfs -t vfat -c /dev/fd0h1440 # mount -t vfat -o iocharset=iso8859-2,codepage=852 /dev/fd0 /mnt/floppy # find / -noleaf -type f -name Wyniki_Kwiecień.[a-zA-Z] -exec cp '{ }' /mnt/floppy ; # ls -la /mnt/floppy/Wyniki_Kwiecień.[a-z][A-Z] && sync && sleep 3 wyciaga dyskiete i podaje. Partnerzy: o k***a! Sekretarka: oj, znowu odmontowac zapomniałam. Francuz dzwoni do swojego przyjaciela w Moskwie: - Cześć Iwan, słyszałem, że u was strasznie zimno, -50 stopni! - Nie... tak zimno nie jest... najwyżej -20... - Niemożliwe Iwan, w CNN pokazywali, że jest u was -50 stopni poniżej zera! - Pierre... mówię ci, jest najwyżej -20 a nie -50! - Przecież sam widziałem w CNN Iwan, reporter stał na Placu Czerwonym i pokazywał termometr, sam widziałem, -50 stopni! - Aaaaaa... No chyba że na zewnątrz.. Nauczyciekla w szkole pyta dzieci, czy ktos zna jakies zdanie po niemiecku? Wyrywa sie Jasiu: - Ja znam! - No to powiedz! - Posztraffiam ffszystkichhh polakufff... W celi siedzi trzech gości: Rusek, Chachoł i Jewriej. Ruski dostał słoninę. Daje Jewriejowi. "Nie zjem - myśli. - Bo jak zjem, to będzie chciał, żebym dał mu od tyłu." - Nie chcę - odmówił Jewriej. Ruski więc częstuje Chachoła. "Nie zjem - myśli. - Bo jak zjem... Albo nie - jak zjem, to będę miał siłę w rękach i się obronię przed Ruskim, jak będzie chciał mnie wziąć od tyłu." - Dawaj, zjem - mówi Chachoł. No i zjadł. A Ruski na to: - Masz już siłę w rękach? To przytrzymaj mi Jewrieja... Zepsuł się autobus wycieczkowy, kierowca wychodzi i widzi w gospodarstwie koło drogi jakiegoś faceta. Podchodzi do płotu i krzyczy: - Panie, pomóż. Autobus mi sie zepsuł, a ja Żydów do OŚwięcimia wiozę! - Ja nic nie poradzę - tylko małego grilla mam. Zbliżają się urodziny kolegi celnika - dwaj jego kumple zastanawiają się nad prezentem: - Może 50-calowego płaskiego Soniaka i kino domowe? - Eeee, już ma takich kilka, nawet w kuchni i garażu... - To może Merolka S-ke albo Beemke?? - Bez sensu! Jego żona i dzieciaki jezdżą takimi już od dawna! - No to w takim razie... Wiem! Zostawmy go samego na zmianie w dniu urodzin! - No k***a, bez przesady! |
- Dziadku, jak to możliwe? Masz już 92 lata, a co noc gości u ciebie inna panienka! Jak ty to robisz?
- No... właściwie to nie wiem... – odpowiedział dziadek i w zamyśleniu oblizał brwi. :D Kolega dzwoni do kolegi: - Wpadaj do mnie, są dwie znajome, zabawimy się!! - Ładne??? - Wypijemy, będzie ok... Jan otwierając drzwi powozu mówi do hrabiego: - I co, wróciłeś stary pierdzielu. Pewnie znów szlajałeś się po najtańszych paryskich burdelach i rżnąłeś zasyfiałe dziwki? - Ależ nie, Janie. Właśnie wracam z Zurichu, gdzie nabyłem sobie wyśmienity aparat słuchowy. Wchodzi kowboj do baru i patrzy - siedzi tam cud kobieta. Kowboj: - Cześć. Kim jesteś? Kobieta: - Lesbijką... - Eeeeee... To znaczy? - Jak się budzę myślę o seksie z kobietą, jak jem śniadanie to myślę o seksie z kobietą, jak ide do pracy to myślę o seksie z kobietą, jak jem obiad, to myślę o seksie z kobietą, jak wracam do domu, to myślę o seksie z kobietą, jak zasypiam, to myślę o seksie z kobietą ... - A Ty, kim jesteś? - Jak tu przyszedłem to myślałem, że jestem kowbojem, ale teraz wiem, że jestem lesbijką. Wujek Macieja był kiedyś na polowaniu w Afryce. Zabił tam pięć słoni, z czego dwa były żółte, a pozostałe trzy szare. Oto fragment jego opowiadania o sposobach polowania na słonie: -... tak więc, jak ci zapewne Macieju wiadomo, szarego słonia łatwo złapać w pułapkę, a potem zabić. Jednak z żółtymi jest większy problem. Żółte słonie charakteryzują się tym, że lubią cytryny. Kupujemy więc kilka kulek, malujemy na żółto i wieszamy na drzewie rodzącym cytryny. Słoń przychodzi i myśli, że kulki to cytryny. W ten sposób robimy słonia na szaro. A szarego już łatwo złapać... |
Dwie siostry zakonne: Matematyka i Logika, przechadzają się po
parku blisko zakonu. Jest późno i zaczyna się ściemniać. SM: Zauważyłaś tego mężczyznę, który nas śledzi? Kto wie, czego chce..... SL: To logiczne - chce nas zgwałcić. SM: O Boże, o Boże, zbliża się do nas, dogoni nas za 5\' i 18". Co robimy?? SL: Jedyne logiczne rozwiązanie to przyspieszyć kroku. SM: O Boże, o Boże, to nic nie dało. SL: Oczywiście, logicznie rzecz biorąc on także przyspieszył. SM: O Boże, o Boże, dystans się zmniejszył, dogoni nas za 1" i 44"!! SL: Jedyne logiczne rozwiązanie, to się rozdzielić: ty idź na prawo ja na lewo. Logicznie rzecz biorąc, nie może iść za obiema. Mężczyzna decyduje się iść za siostrą Logiką. Siostra Matematyka dociera do zakonu cała i zdrowa, ale bardzo zaniepokojona o drugą, która wraca kilka minut później. SM: Siostro Logiko, o Boże dzięki, o Boże!! Opowiadaj, opowiadaj!! SL: Logicznie rzecz biorąc mężczyzna mógł iść tylko za jedną z nas i wybrał mnie. SM: (trochę wkurzona) Tak, tak wiem, a potem?? SL: Zgodnie z zasadami logiki, ja biegłam coraz szybciej i tak samo robił on. SM: Tak, tak, a potem?? SL: Zgodnie z logiką, dogonił mnie. SM: O Boże, o Boże i co zrobiłaś?? SL: Jedyną logiczną w tej sytuacji rzecz: podciągnęłam habit do góry! SM: O Boże, o mój Boże! A on? SL: Zgodnie z zasadani logiki: opuścił spodnie! > SM: O Jezus Maria! I co się stało?? SL: Logiczne!! Siostra z podkasanym habitem biegnie szybciej mężczyzna z opuszczonymi spodniami!! A WY WSZYSCY, KTÓRZY MYŚLICIE O ŚWIŃSTEWKACH........ NA KOLANA I PIĘĆ ZDROWASIEK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Siedzi dwóch kolesiów w kinie, a przed nimi taki wielki, łysy drechol, grube karczycho, złoty kajdan na szyi - z dziewczyną siedzi. Jeden z tych kolesiów do drugiego: - Stary, założę się z tobą o 50 zeta, że nie klepniesz łysego w glace. - No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli ten drugi i klepie łysego w glace. Łysy się odwraca, a koleś: - Krzychu, to Ty? A nie... To przepraszam... Łysy: - Żaden Krzychu, kurwa, dotknij mnie jeszcze raz to Ci jebne!i się odwraca. Na to ten pierwszy koleżka do drugiego: - Stary, świetnie to rozegrałeś, ale idę z tobą o 200 zeta, że go drugi raz nie klepniesz. - No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli sobie ten drugi i pac łysego w glace. Łysy zjeżony się odwraca, a koleś: - Krzychu, no kurwa, 8 lat w podstawówce, ze 3 lata w jednejławce przesiedzieliśmy, Krzychu, no nie pamiętasz mnie? Łysy: - Kurwa, nie byłem w żadnej podstawówce, zaraz ci tak przypierdole, że się nie pozbierasz! Zaczyna się podnosić, żeby wylutować kolesiowi, ale dziewczyna łapie goza rękaw i mówi: - No daj spokój, Józek, film jest, a Ty będziesz jakiegoś bił, chodź do pierwszego rzędu i gladajmy... Łysy niezadowolony idzie z dziewczyną do pierwszego rzędu, siadają. Pierwszy koleś znowu do drugiego: - Stary, naprawdę jestem pod wrażeniem, nieźle to wymyśliłeś,ale idę o 1000, że go trzeci raz nie klepniesz. - No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli ten drugi. Idą do drugiego rzędu, siadają za łysym i koleś wali łysego włeb. Łysy się odwraca, na maksa napięty, a koleś: - Krzysiu, to ja tam na górze jakiegoś łysego w glace napierdalam, a Ty tu w pierwszym rzędzie siedzisz! /pozbieralem to jakos xD |
Przyszło e-mailem
Tadeusz Rydzyk w Toruniu mieszka czarną sukienkę ma ten koleżka. Uczy, tłumaczy w Radiu Maryja kto godny chwały a kto wręcz kija. Leje na serce miód swoim gościom do adwersarzy zionie miłością. Żyda, Masona czuje z daleka wszystko w nich widzi- oprócz człowieka. Glemp traci nerwy: "Rydzyk - łobuzie", Tadzio z uśmiechem nadyma buzię. Pieronek błaga: "Daj na wstrzymanie", to on rozkręca nową kampanię. Życiński prosi: "weź - odpuść sobie", a Rydzyk: "spadaj, co zechcę - zrobię". Rząd go popiera, prezydent chwali Lepper z Giertychem pokłony wali. Czuje się bosko jak w siódmym niebie do Sejmu wchodzi tak jak do siebie. A gdy podskoczyć ktoś mu próbuje armię BERETÓW mobilizuje. Ich nie obchodzi, co sądzi prasa - że dla Rydzyka Bogiem jest KASA. Mohery wielbią swego pasterza dla nich ważniejszy jest od PAPIEŻA! |
Piwo kontra cipka - starcie gigantów!
Mężczyzna mając do wyboru: wypad z kolegami do pubu czy wieczór z c... tzn. z kobietą ma zawsze ogromny dylemat. Dzisaj rozstrzygniemy ten problem! 1. Piwo jest zawsze mokre. Nad cipką trzeba popracować. Punkt dla PIWA. 2. Ciepłe piwo fatalnie smakuje. Punkt dla CIPKI. 3. Naprawdę zimne piwo daje ogromną satysfakcję. Punkt dla PIWA. 4. Jeśli po tym jak weźmiesz haust swojego ulubionego piwa, znajdziesz włos między zębami - możesz zwymiotować. Punkt dla CIPKI. 5. Dziesięć piw jednej nocy i nie możesz dojechać do domu. Dziesięć cipek jednej nocy, a nie chcesz nigdzie jechać. Punkt dla CIPKI. 6. Jeśli użyjesz zbyt dużo piwa w miejscu publicznym, twoja reputacja może ucierpieć. Jeśli użyjesz cipki w miejscu publicznym - staniesz się legendą. Punkt dla CIPKI. 7. Jeśli zatrzyma cię policjant i będzie czuć od ciebie piwem, może cię zaaresztować. Jeśli będzie czuć od ciebie cipką, może ci postawić piwo. Punkt dla CIPKI. 8. Normalnie nie spotyka się starego piwa. Punkt dla PIWA. 9. Za dużo piwa i zdaje ci się że widzisz UFO, za dużo cipki i zdaje ci się że widzisz BOGA. Punkt dla CIPKI. 10. W większości krajów piwo jest opodatkowane. Punkt dla CIPKI. 11. Jeśli masz następne piwo, pierwsze się nie wkurw*a. Punkt dla PIWA. 12. Zawsze masz pewność czy jesteś pierwszym, który otwiera swoje piwo. Punkt dla PIWA. 13. Jeśli potrząśniesz piwem, wzburzy się, ale po paru chwilach wróci do normy. Punkt dla PIWA. 14. Zawsze wiesz ile piwo bedzie cię kosztować. Punkt dla PIWA. 15. Piwo nie ma matki. Punkt dla PIWA. 16. Piwo nigdy nie oczekuje od ciebie przytulania przez pół godziny po tym jak je wypiłeś. Punkt dla PIWA. Punktacja końcowa: PIWO 9 CIPKA 7 Odwieczna zagadka została rozwiązana! -- Amerykańskie sondy potwierdziły istnienie prymitywnej cywilizacji na Marsie, więc jankesi postanowili wysłać ekspedycję powitalną. Zabrali ze sobą cukierki, batony, gumy do żucia, czekoladę i broń z demobilu. Gdy rakieta wylądowała pośród tłumu nieufnie spoglądających zielonych tubylców, z megafonu popłynęły słowa prezydenta USA skierowane do bratniej ludności Czerwonej Planety obiecujące przyjaźń, współpracę, profity i sojusz wojskowy. Po przemówieniu załoga stanęła przed drzwiami gotowa otworzyć je i wpaść w ramiona Marsjan. Okazało się jednak, że delegacja zielonych zaspawała im właz. Kosmici rozeszli się, zostawiając rakietę na pastwę losu. Na trzeci dzień przechodzący Marsjanin zastukał w rakietę: - Jest tam kto? - Taaaaak! - zakrzyknęli gromko astronauci. - Czemu tam siedzicie? - Przecież nas zaspawaliście, a my mamy dla was prezenty. Każdy z was coś dostanie, wypuść nas - błagał kapitan wyprawy. - He, he, to spawanie to taki nasz zwyczaj. Ale jak byli tu Polacy, to poradzili sobie z włazem w pięć minut. - Co? Polacy już tu byli? - Byli i tak jak wy mieli dla nas prezenty. - Co takiego oni mogli wam dać? - Nie wiem dokładnie, co to było, bo akurat byłem w pracy, ale nazywało się to "wpierdol'' i wszyscy to dostali |
Któregos dnia poszlam do miejscowej ksiegarni katolickiej i ujrzalam
>> naklejke na zderzak z napisem: >> "ZATRAB, JESLI KOCHASZ JEZUSA". >> Akurat bylam w szczególnym nastroju, poniewaz wlasnie wrócilam ze >> wstrzasajacego wystepu chóru, po którym odbyly sie gromkie, wspólne >> modlitwy wiec kupilam naklejke i zalozylam na zderzak. Jak dobrze, ze to >zrobilam!!! >> Co za podniosle doswiadczenie nastapilo pózniej! >> >> Zatrzymalam sie na czerwonych swiatlach na zatloczonym skrzyzowaniu i >> pograzylam sie w myslach o Bogu i o tym, jaki jest dobry... Nie >> zauwazylam, ze swiatla sie zmienily. Jak to dobrze, ze ktos równiez >> kocha Jezusa, bo gdyby nie zatrabil, nie zauwazylabym... a tak >> odkrylam, ze MNÓSTWO ludzi kocha Jezusa! >> Wiec gdy tam siedzialam, gosc za mna zaczal trabic, jak oszalaly, >> potem otworzyl okno i krzyknal: " Na milosc boska! Naprzód! Naprzód! >> Jezu Chryste, naprzód!" >> >> Jakimze oddanym chwalca Jezusa byl ten czlowiek! Potem kazdy zaczal >trabic! >> Wychylilam sie przez okno i zaczelam machac i usmiechac sie do tych >> wszystkich, pelnych milosci ludzi. Sama tez kilkakrotnie nacisnelam >> klakson, by dzielic z nimi te milosc! Gdzies z tylu musial byc ktos z >> Florydy, bo uslyszalam, jak krzyczal cos o "sunny beach". Ujrzalam >> innego czlowieka, który w zabawny sposób wymachiwal dlonia, ze >> srodkowym palcem uniesionym do góry. >> Gdy zapytalam nastoletniego wnuka, siedzacego z tylu, co to moze >> znaczyc, odpowiedzial, ze to chyba jest jakis hawajski znak na >> szczescie, czy cos takiego. No cóz, nigdy nie spotkalam nikogo z >> Hawajów, wiec wychylilam sie z okna i tez pokazalam mu hawajski znak na >szczescie. >> Wnuk wybuchnal smiechem ... Nawet jemu podobalo sie to religijne >> doswiadczenie! Paru ludzi bylo tak ujetych radoscia tej chwili, ze >> wysiedli z samochodów i zaczeli isc w moim kierunku. Z pewnoscia >> chcieli sie wspólnie pomodlic, lub moze zapytac, do jakiego Kosciola >> naleze, ale wlasnie zobaczylam, ze mam zielone swiatla. Pomachalam >> wiec do wszystkich sióstr i braci z milym usmiechem, po czym przejechalam >przez skrzyzowanie. >> Zauwazylam, ze tylko mój samochód zdazyl to zrobic, bo znowu zmienily >> sie swiatla - i poczulam smutek, ze musze juz opuscic tych ludzi, po >> okazaniu sobie nawzajem tak pieknej milosci; otworzylam wiec okno i po >> raz ostatni pokazalam im wszystkim hawajski znak na szczescie, a potem >odjechalam. >> Niech Bogu bedzie chwala za tych cudownych ludzi! ---------------------------------------------------------- Wojtek (żonaty od 11 lat) - Od lat kocham tę samą kobietę. Żona mnie zabije, jak się dowie! Zbyszek (żonaty od 23 lat) - Mamy z żoną sposób na szczęśliwe pożycie małżeńskie. Dwa razy w tygodniu idziemy do przytulnej restauracji, trochę wina, dobre jedzenie... Żona chodzi we wtorki, a ja w piątki. Henryk (żonaty od 17 lat) - Ktoś mi ukradł wszystkie karty kredytowe, ale nie zamierzam zgłosić tego na policję. Złodziej wydaje mniej niż moja żona. Mirek (żonaty od 12 lat) - Wszędzie zabieram moją żonę, ale Ona zawsze znajduje drogę powrotną. Jurek (żonaty od 29 lat) - Zapytałem żonę: "Gdzie chciałaby pójść na naszą rocznicę?" Ona na to: "Gdzieś, gdzie jeszcze nie byłam" Więc odpowiadam: "Może do kuchni ?" Piotrek (żonaty od 3 miesięcy) - Zawsze trzymamy się za ręce. Jak puszczę, to zaraz robi zakupy. Michał (żonaty od 21 lat) - Żona ma elektryczną sokowirówkę, elektryczny toster, elektryczny piecyk do chleba. Kiedyś powiedziała, że ma tyle gadżetów, że nie ma gdzie usiąść. Więc jej kupiłem krzesło elektryczne. Leon (żonaty od 11 lat) - Dostaliśmy z żoną pokój z łóżkiem wodnym w hotelu. Żona nazwała go Morzem Martwym. Władek (żonaty...... zdziwiony że kobiety tak długo żyją) - Żona zrobiła sobie maseczkę błotną i wyglądała świetnie przez dwa dni. Potem błoto odpadło... :D |
Powodowana nagłą potrzebą fizjologiczną zakonnica wchodzi do
baru. W barze panuje standardowy zgiełk, jednak co parę minut gaśnie światło i cała sala zaczyna wiwatować. Zakonnica podchodzi do baru i pyta, gdzie znajdzie toaletę. - Tu, po lewej, ale nie powinna siostra tam chodzić. - Czemu nie? - pyta zaskoczona zakonnica - Bo w toalecie stoi posąg nagiego mężczyzny, przykrytego jedynie listkiem figowym. - Nie szkodzi - odpowiada zakonnica - nie będę patrzyć w jego stronę. Zakonnica idzie do toalety. Kiedy wraca do baru, zastaje standardowy barowy hałas. Jednak kiedy goście zauważają jej wejście, przerywają rozmowy i zaczynają bić jej brawo. Zakonnica, zaskoczona, pyta barmana. - Proszę pana, o co im chodzi, biją mi brawo, bo byłam w toalecie? - Nie, biją brawo, bo została siostra jedną z nas -odpowiada barman. - Nadal nie rozumiem - mówi wciąż zaskoczona zakonnica. - Widzi siostra, ilekroć ktoś uniesie listek na posągu, w barze gaśnie światło.. a siostra tu zrobila prawie dyskoteke. -------------- Mąż zabrał żonę na pierwszą w jej życiu partię golfa. Pierwsze uderzenie żony i piłka rozbija okno domku stojącego obok pola. Mąż trochę się zdenerwował: - Mówiłem, żebyś uważała, a teraz trzeba tam iść, przepraszać i może nawet zapłacić. Idą do domku i pukają do drzwi. Miły głos mężczyzny zaprasza do środka. Wchodzą. Rozbite szkło, zniszczona stara waza i siedzący na kanapie facet. - Czy to wy zbiliście szybę? - Przepraszamy bardzo... - Właściwie to nie ma za co. Jestem dżinem, który był uwięziony w tej wazie kilkaset lat. Teraz powinienem spełnić trzy życzenia. Nie obrazicie się, jak spełnię wam po jednym, sam zostawiając sobie jedno na koniec? - Nie, tak jest świetnie - mówi mąż. - Chciałbym dostawać milion dolarów co roku. - Nie ma problemu. Do tego gwarantuję, że będziesz bardzo długo żył. A ty, młoda kobieto? - Chciałabym mieć ogromny dom w każdym państwie. Z najlepszą służbą na świecie. - Mówisz, masz - odpowiada dżin - Do tego obiecuję ci, że do żadnego z nich nikt się nigdy nie włamie. - A jakie jest twoje życzenie, dżinie? - pyta małżeństwo. - Ponieważ tak długo byłem uwięziony, nie marzę o niczym innym, jak o seksie z tobą - zwraca się do kobiety. - I co ty na to, kochanie? - pyta mąż. - Mamy tyle kasy i domy... Ja się zgadzam. Żona kolesia idzie z dżinem na pięterko... Całe popołudnie kochają się. Dżin jest wręcz nienasycony. Po czterech godzinach nieustannego seksu patrzy jej prosto w oczy i pyta: - W jakim wieku jesteście? - Oboje mamy po 35 lat. - Pieprzysz... 35 lat i wierzycie w dżina?! ----------- Matka przyprowadzila swoja osiemnastoletnia córke do lekarza, informujac go, ze córka nieustannie cierpi na mdlosci. Lekarz po zbadaniu córki stwierdzil, ze jest ona mniej wiecej w czwartym miesiacu ciazy. -Co tez pan mówi, panie doktorze, moja córka nigdy nie miala do czynienia z zadnym mezczyzna! Prawda, córeczko? -Prawda, nawet sie nigdy nie calowalam- zapewnila córeczka. Lekarz bez slowa podszedl do okna i zaczal sie intensywnie wypatrywac w dal. -Panie doktorze, czy cos nie tak?- pyta po pieciu minutach zaniepokojona mamuska. -Nie, nie! Po prostu w takich wypadkach zazwyczaj na wschodzie ukazuje sie jasna gwiazda i przybywa trzech króli. I za nic ku**a nie chce tego przegapic. |
z serii "ptasia grypa":
Niedzwiedz powiada " jak zarycze w lesie to wszystkie zwierzeta drżą ze strachu" Lew mowi : " jak zarycze na stepie to wszystkie zwierzeta uciekaja" Kurczak na to : "A jak ja kichne to caly swiat sra w gacie" |
Maz bedac bardzo w "potrzebie" zaczal dobierac sie do swojej malzonki,która akurat tej nocy nie miala ochoty na malzenskie igraszki. Po kilku nieudanych próbach zapytal:
- Dlaczego nie? Malzonka wyjasnila, ze nastepnego dnia udaje sie do lekarza - ginekologa i nie chce przed tym uprawiac seksu, bo musi byc czysta, po czym odwrócila sie na drugi bok. Kiedy juzzasypiala - poczula, ze maz puka ja w ramie. Rzucila: - Co? - A do dentysty jutro idziesz? |
OFERTA SZKOLEŃ DLA PAŃ
Oferujemy następujące kursy dla kobiet: 1. Ostateczna Granica fizyczno-psychicznych możliwości Kobiety -czyli kurs Ciszy. 2. Nieznane Strony Bankowości: Posiadanie Oszczędności. 3. Zarządzanie Mężczyzną: Prace Domowe Mogą Poczekać Do Zakończenia Meczu. 4. Etyka łazienkowa: I: Mężczyzna Również Potrzebuje Miejsca w Szafce. II: Jego Maszynka do Golenia Jest Jego. 5. Umiejętności Komunikacyjne: I: Myślenie Przed Mówieniem. II: Osiąganie Celu Bez Beczenia. 6. Bezpieczne Prowadzenie Samochodu: Umiejętność, którą MOŻESZ nabyć. 7. Umiejętności Telefoniczne: Jak Odłożyć słuchawkę. 8. Kurs przyjmowania Komplementów: z Wdzięcznością. 9. Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego: Problem Twój- Nie Jego. 10.Kurs Stroju Klasycznego: Noszenie tego, co JUŻ MASZ. 11.Kurs zjawisk atmosferycznych: Kurz jest Zjawiskiem Nieszkodliwym. OFERTA SZKOLEŃ DLA PANÓW Kursy przysposobienia do życia w społeczeństwie: 1. Praca nad sobą (w szczególności nad własnym ograniczeniem umysłowym). 2. Kurs botaniczno-mentalny: Nie ma nic ZŁEGO w dawaniu kwiatów. 3. Kurs motoryzacyjny: Ty też MOŻESZ siedzieć obok kierowcy (i to cichutko). 4. Kurs prac domowych (między innymi: Mężczyzna też może prasować). 5. Kurs estetyki praktycznej: I: Jak obcinać sobie paznokcie. II: Jak opuszczać deskę klozetową - krok po kroku. III: Jak trafiać do sedesu (zajęcia interdyscyplinarne połączone z doskonaleniem umiejętności psychomotorycznych). 6. Podstawy wiedzy o elektryczności: Zalecamy oddawanie zepsutych urządzeń do punktu napraw. 7. Kurs "Nowocześni rodzice": Ojcostwo jako zadanie, które nie kończy się na stosunku. 8. Szkoła przetrwania: I: Kurs radzenia sobie z głodem: smażenie jajek. II: Kurs radzenia sobie z sennością w warunkach ekstremalnych: po stosunku. III: Kurs technik maskowania oraz walki wręcz (tylko dla żonatych!): umiejętność zatrzymania dla siebie 10% pensji. 9. Kurs walki z uzależnieniami: I: Umiejętność oddania Pilota do telewizora (ćwiczenia w grupach). II: Ograniczenie spożycia alkoholu jako cel możliwy do osiągnięcia. 10. Umiejętności Komunikacyjne: Jak rozmawiać z partnerką bez podnoszenia głosu. |
Sprawcy i świadkowie wypadków.
(Są to autentyczne wyjątki z opisów wypadków samochodowych sporządzonych przez kierowców w protokołach zgłoszeniowych PZU S.A.) Oto jak sprawcy i świadkowie wyjaśniają okoliczności zajścia wypadku: Jechałem do lekarza z chorym kręgosłupem, kiedy wypadł mi dysk, powodując wypadek. Nie wiedziałem, że po północy też obowiązuje ograniczenie prędkości. Dałem sygnał klaksonem, ale nie działał, ponieważ został skradziony. Nagle znikąd pojawił się niewidoczny samochód, uderzył w mój samochód, po czym zniknął. Zderzyłem się ze stojącą ciężarówką nadjeżdżającą z drugiej strony. Inny samochód zderzył się z moim, nie ostrzegając o swoich zamiarach. Ciężarówka cofnęła się przez szybę prosto w w twarz mojej żony. Mój samochód był legalnie zaparkowany, kiedy wjechał w inny pojazd. Nie jestem pewna, czyja to wina, ale podejrzanych jest wielu. Budka telefoniczna zbliżała się. Kiedy próbowałam zjechać jej z drogi, to uderzyła w mój przód. W pewnym momencie drzewo dostało się pomiędzy kabinę ciężarówki i przyczepę. Wracając do domu, podjechałem do złego domu i wpadłem na drzewo, którego nie ma. Ostrożnie przyhamowałem, żeby ta kobieta upadła jak najdelikatniej. Broniąc się przed uderzeniem zderzaka samochodu przede mną, uderzyłem przechodnia. Przechodzień nie miał żadnego pomysłu, którędy uciekać, więc go przejechałem. Potraciłam tego mężczyznę, który przyznał, że to jego wina, ponieważ już poprzednio był poszkodowany. Świadek potrącenia pieszego: Usłyszałem, jak Przemek Krzyknął do głuchoniemego Tokarczuka: Stój. Samochód przede mną potrącił przechodnia, który jednak wstał, więc też na niego wjechałem. Byłem pewien, że ten stary człowiek nie dotrze na drugą stronę ulicy, kiedy go stuknąłem. Pytanie: Czy próbował pan dać ostrzeżenie? Odpowiedź ubezpieczonego: Tak, klaksonem. Pytanie: Czy druga strona próbowała dać ostrzeżenie? Odpowiedź ubezpieczonego: Tak. Zrobiła "muuu". Facet był na całej drodze i wiele razy próbowałem go wyminąć zanim uderzyłem w niego. Prowadziłem samochód już czterdzieści lat, kiedy zasnąłem za kółkiem i miałem wypadek. Nie wiedziałem, że po północy też obowiązuje ograniczenie prędkości. Pośrednią przyczyną wypadku był mały człowieczek w małym samochodzie z dużą buzią. Zdałem sobie sprawę, że może być nieciekawie. Golf jedzie nam w maskę. Spojrzałem na zegarek - była 7:05. Jechałem sobie spokojnie, a tu nagle zaatakowała mnie wysepka tramwajowa. Cały dzień byłem na zakupach - kupowałem rośliny. Gdy wracałem do domu, to żywopłot wyrósł jak grzyb po deszczu, przysłaniając mi pole widzenia w taki sposób, że nie zobaczyłem nadjeżdżającego samochodu. Mój samochód przeleciał przez barierkę i wylądował w kamieniołomie. Mam nadzieję, że spotka się to z państwa aprobatą. Kiedy dojeżdżałem do skrzyżowania, nagle pojawił się znak drogowy w miejscu, gdzie nigdy przedtem się nie pojawiał i nie zdążyłem zahamować. Wjeżdżając na parking, uderzyłem w ogromną, plastikową mysz. Ubezpieczony nie zauważył końca mola i wjechał do morza. Jechałem powoli, usiłując dosięgnąć szmatki, aby wytrzeć okno, która zaczepiła się o fotel. Kiedy ją pociągnąłem, uderzyłem się w twarz, straciłem kontrolę nad kierownicą i wjechałem do rowu. Gdy przyjechałem z powrotem z pomocą drogową, moje radio zniknęło. Zatrąbiłam na pieszego, ale on tylko się na mnie gapił, więc go przejechałam. Ten pieszy strasznie latał po szosie, musiałem kilka razy wykręcać, zanim na niego wpadłem. Źle osądziłem kobietę przechodzącą przez jezdnię. Kierowca, który przejechał człowieka: "Podszedłem do leżącego pieszego i stwierdziłem, że jest bardziej pijany ode mnie". Poszkodowany przeze mnie obywatel jest teraz w szpitalu i nie chowa urazy. Powiedział, że mogę korzystać z jego samochodu i wziąć jego żonę aż do czasu, kiedy wyjdzie ze szpitala. Zobaczyłem wolno poruszającego się starszego pana o smutnej twarzy, jak odbił się od dachu mojego samochodu. Motornicza tramwaju potrącona przez samochód podczas przestawiania zwrotnicy: "Zostałam uderzona w tył mojej osoby i wywróciłam się na jezdnię". Świadek potrącenia pieszego: "Zobaczyłem, że w powietrzu na wysokości 2 do 3 metrów leci, znany mi osobiście, mieszkaniec Orzechowa". Piesza potrącona przez samochód: "Stwierdziłam, że nie mam butów na nogach. Okazało się, że jeden but jest za kioskiem Ruchu, a drugi na dachu kiosku". Samochód przede mną potrącił przechodnia, który jednak wstał, więc też na niego wjechałem. Tego byka chyba ugryzła osa, bo rzucił się na moje auto. Szczury rozmyślnie pożarły tapicerkę mojego wozu. W moim samochodzie zaczęły się bić dwie osy i zostałem ukąszony, przez co wjechałem w auto przede mną. Wyrzuciło mnie z samochodu, kiedy zjechał z szosy. Dopiero potem znalazły mnie w rowie dwie zabłąkane krowy. Na samochód wpadła krowa. Później dowiedziałem się, że była trochę przygłupia. Ubezpieczony zostawił auto na polu. Kiedy wrócił, samochód zaatakowały owce. Wiedziałam, że pies jest zazdrosny o samochód, ale gdybym myślała, że coś się stanie, nie prosiłabym go, żeby prowadził. Doberman zjadł wnętrze samochodu, kiedy byłem w sklepie. Kiedy jechałem przez park safari, mój samochód otoczyły małe, brązowe, zezowate małpy. Gruba małpa zaczęła kręcić się na antenie mojego samochodu zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara. Pomimo moich usilnych starań nie chciała zaprzestać i mniej więcej w trzy minuty później zniknęła w poszyciu leśnym z anteną w pysku. Sprawca wypadku: "To jest niemożliwe, żebym jechał na piątym biegu. Jechałem na pewno na czwartym albo na piątym biegu". Ten pan jest bezstronnym świadkiem na moją korzyść. Jedynym świadkiem była pewna córa Koryntu, która tam stała w bramie, ale ona nie chciała podać swoich personaliów. Dziewczyna w samochodzie obok wystawiła na widok swoje piersi i wtedy wjechałem w auto przede mną. Powiedziałem policjantce, że nic mi nie jest, ale kiedy zdjąłem kapelusz, stwierdziła, że mam pękniętą czaszkę. Co mogłem zrobić, aby zapobiec wypadkowi? Jechać autobusem? |
USA. Pierwszy dzień nauki. Nauczycielka przedstawia nowego ucznia.
-To jest Sakiro Suzuki z Japonii. Lekcja sie zaczyna. Nauczycielka mówi: -Dobrze zobaczymy, jak sobie radzicie z historią. Kto mi powie, czyje to są słowa: "Dajcie mi wolność albo śmierć"? W klasie cisza. Suzuki podnsi rękę: -Patrich Henery, 1775, Filadelfia. -Bardzo dobrze, Suzuki. A kto powiedział:"Państwo to ludzie. ludzie nie powinni więc ginąć"? Znowu Suzuki -Abraham Lilcoln, 1863, Waszyngton. Nauczycielka do uczniów z wyrzutem: -Wstydźcie się. Suzuki to Japończyk, a zna amerykańską historię lepiej niz wy! W klasie zapada cisza i nagle słychać głośny szept. -Pocałuj mnie w dupę, pieprzony Japończyku... -Kto to powiedział? - krzyczy nauczycielka, na to Suzuki podnosi rękę i mówi: - Generał McArthur w 1942 na Grandalcanal i Lee lacocca w 1982 roku na walnym zgromadzeniu Chryslera. W klasie jeszcze ciszej...Ktoś szepcze: -Rzygać mi sie chce. -Kto to ? - Wrzeszczy nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiada: -George Bush senior do premiera Tasaki w 1991 podczas obiadu. Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstaje i mówi głośno: -Obciągnij mi druta! Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem: -To juz koniec. Kto tym razem? -Bill Clinton do Moniki Lewinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w Białym Domu - odpowiada Suzuki. Na to inny uczeń: -Suzuki to kupa gówna! A Suzuki: -Valentino Rossi w Rio na Grand Prix Brazylii w 2002 roku! Klasa popada w histerię, nauczycielka mdleje, do klasy wchodzi dyrektor: -Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałem. Suzuki: -Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji budżetowej w Warszawie w 2003 roku. Zamieszczono: 10:22 18.06.2004 Kategoria: Dowcipy -> Polityka Plemie Czuczukenów wypowiedzialo wojne Chinom. General chinski zwoluje od razu generalów, rozkladaja mapy taktyczne i szukaja terenów wroga. Szukaja, ale cos nie widac. Dali wiec w wiekszej skali mapy. Patrza, patrza - JEST! - mala kropka z napisem "Czuczukeni". Laduje sie wojsko chinskie w sprzet bojowy i jedzie w to miejsce. Faktycznie jest tu tabliczka: "Terytorium Czuczukenów", ale dalej jest wzgórze, a na nim 2 namioty i 3 ludzi siedzi. Podchodzi wiec delegat wojsk chinskich i sie pyta: - Czy to wy jestescie czuczukeni? - Tak. - I to Wy wypowiedzieliscie nam - Chinom - wojne? - Tak. - Ale Was jest tylko trzech, a nas caly miliard. - ?! KURDE!!! Jak my Was wszystkich pochowamy!!! |
Grają dwie kaczki w okręty:
- H5N1 - Trafiony, zatopiony! |
Na wykladzie Pani profesor pyta studentow : kto kibicuje Cracovii - wszyscy podniesli rece oprucz jedynego Jasia...wiec Pani pyta : a Ty Jasiu komu kibicujesz? Na to Jasiu : WISLE KRAKOW!! Wiec dalej Pani profesor pyta : dlaczego?? Jasiu - Tata kibicuje WISLE, Mama kibicuje WISLE, brat kibicuje WISLE wiec i ja kibicuje WISLE KRAKOW!!Wzburzona profesorka ciagnie temat...ale Jasiu nie mozesz zawsze brac przykladu ze starszych - jakby Twoj tata byl zlodziejem, mama prostytutka a brat debilem to co bys w tedy zrobil????Na to Jasiu pewnym glosem odpowiada : a to wtedy kibicowal bym CRACOVII!!!!!!!!!
|
Rok 2078. Rosja zaatakowała Pakt NATO. Normalny blitzkrieg, minęły cztery miesiące od wybuchu konfliktu i siły NATO zepchnięte zostały na Gibraltar. W sztabie generalnym wojsk rosyjskich w Moskwie prezydent Leonid Putin IV patrzy z uśmiechem na mapę Europy. Cała jest zamalowana na czerwono. Nagle uśmiech trochę przygasa :
- Generale - woła prezydent - Co to za żółta kropka w miejscowości Warszawa. - Aaa to ? - odpowiada zakłopotany generał - To Wietnamczycy już czwarty miesiąc nie dają się przepędzić ze Stadionu X-lecia. |
Biegnie zajączek przez las, spotyka ślimaka. Ślimak pyta zajączka:
- Te, zając, co tak szybko zasuwasz? - Ślimak, nie słyszałeś, że na nasze łąki weszła Izba Skarbowa? Spierdalam, bo się nie wytłumaczę - ja futro, żona futro, dzieci futro. Ślimak przyśpieszył, spotyka bociana. Bocian pyta: - Ty, ślimak, co tak zapierdalasz? - Bocian, nie słyszałeś, że na nasze łąki weszła Izba Skarbowa? Spierdalam, bo się nie wytłumaczę - ja domek, żona domek, dzieci domki. Bocian poleciał do Afryki, spotyka pawiana: - Ty, bocian, co tu robisz? - Spierdoliłem, bo na nasze łąki weszła Izba Skarbowa. Ja się nie wytłumaczę - ja co roku wakacje za granicą, żona wakacje za granicą, dzieci wakacje za granicą. - Ty, bocian, a gdzie ta wasza łąka jest? - W Polsce. Na to pawian: - Ty, to kraj dla mnie - ja z gołą dupą, żona z gołą dupą, dzieci z gołą dupą. ------------------------------------------------------------------------- Tata królik uczy syna jak się bzyka: - Widzisz synku, jeste�my małe zwierzštka, wszyscy nas chcš zje�ć, dlatego musimy wszystko robić szybko. Oto cztery królicze dziewczynki. To się robi tak, przyglšdaj się: Razdwatrzycztery! Zrozumiałe�? To powtórz! - Raz, dwa, trzy, cztery! - Nie! Razdwatrzycztery! Powtórz. - Raz dwa trzy cztery. - NIE! Patrz uważnie: razdwatrzycztery. Powtórz! - Razdwatrzyczterypięć. Oj, przepraszam tato! -------------------------------------------------------------------------- Siedzi sobie tasiemiec w żołądku. Nagle patrzy, a tu biegną bakterie. - Hej, bakterie, gdzie biegniecie? Bakterie na to: - Tasiemiec, ty się nie pytaj tylko uciekaj stąd, bo zaraz tu będą antybiotyki! I pobiegły w dół przewodu pokarmowego. Tasiemiec lekko przestraszony myśli: - Co jest? Tymczasem nadbiega glista ludzka z walizkami. - Ej glista, - pyta tasiemiec - gdzie lecisz? - Tasiemiec, ty nie pytaj, ty stąd wiej. Za pięć minut będą tu antybiotyki! I pobiegła w dół przewodu pokarmowego. Tasiemiec przestraszył się nie na żarty, spakował plecaki wieje w dół przewodu pokarmowego. Dobiega do ujścia, a tam siedzi glista na walizkach i beczy. Tasiemiec pyta się: - No co się stało, czego beczysz? - A bo mi ostatnia kupa o 14 uciekła... -------------------------------------------------------------------------- Spotykają się trzy muchy: jedna bardzo gruba, druga średniogruba, i trzecia bardzo chuda. Pytają się tej pierwszej: - Co ty robisz, że jesteś taka gruba? - Wiecie... - odpowiada ta - ... mieszkam u takiej jednej gospodyni. Kiedy ona ugotuje zupę, to wskoczę do talerza, a ona tak bardzo mną się brzydzi, że wyleje cały talerz zupy do kubła, no i ja wtedy mogę się najeść dowoli. - No, a ty gdzie mieszkasz? - pytają się tej drugiej. - A ja mieszkam u takiej gospodyni, co, jak wskoczę do talerza z zupą, to wyrzuca mnie nabierką, no i wtedy tak tylko trochę się naję. - No a ty? - pytają chudą. - A ja mieszkam w studenckiej stołówce. Kiedy wskoczę do talerza z zupą, to mnie wezmą, obliżą, wyssają wszystko i wyrzucą. ----------------------------------------------------------------------------------------- W pewnej klatce mieszkały dwa kanarki samce. Pewnego dnia drzwi klatki się otworzyły i wpuszczono do środka samiczkę kanarka. Jak się okazało nienawidziła ona przebywać w zamknięciu i od samego początku zaczęła fruwać po całej klatce w poszukiwaniu wyjścia. Nagle jeden samiec mówi do drugiego: - Patrz na to. Zawołał do samicy: - Hej, wiem jak się stąd wydostać. Samica przyfrunęła do niego aby dowiedzieć się o owym sposobie. Samiec powiedział: - Spotkaj się ze mną na dole klatki. Tak więc oboje sfrunęli na dół i samiec powiedział: - Daj się bzyknąć to ci powiem. Kanarzyca w desperacji postanowiła zgodzić się na ptasi sex. Gdy skończyli samiec z diabelskim uśmieszkiem: - Hehe głuptasie, stąd nie ma ucieczki. Samiec poleciał na górę do drugiego samce. Dwa dni później samica nadal próbowała się bezskutecznie wydostać, gdy nagle podleciał do niej drugi samiec i powiedział: - Wiesz zrobiło mi się ciebie żal, że mój kolega tak perfidnie cię wykorzystał, więc powiem ci jak się stąd wydostać, ale polećmy na dół klatki i tam ci powiem. Oboje polecieli na dół i samiec powiedział: - Daj się bzyknąć to ci powiem. Kanarzyca jeszcze bardziej zdesperowana postanowił znów zgodzić się na ptasi sex. Gdy skończyli i ten samiec zadrwił sobie z niej mówiąc: - Ha ale ty naiwna jesteś, stąd nie ma ucieczki. Jednak w nocy ktoś przypadkowo otworzył klatkę z czego kanarzyca skorzystała i uciekła. Rano klatka znów była zamknięta a samce z wielkim zaskoczeniem dostrzegli samicę swobodnie fruwającą na zewnątrz klatki. Nagle jeden samiec mówi do drugiego: - Chcesz wiedzieć jak ona się wydostała? - Jasne! - Daj się bzyknąć to ci powiem. +--------------------------------------------------------------------------------------- |
Stoi dwoch pijaczkow w centrum Warszawy, jedno piwko, drugie piwko...stoja, czas leniwie plynie. Nagle uwagę jednego przykuwa jakis
ruch na nieboskłonie. Patrzy, a tu w strone Palacu Kultury leci facet na lotni. - Patrz Jozek! Co on robi?!?! Lotnia coraz blizej Palacu, blizej i blizej... Łups! Lotnia w drobny mak, lotniarz jak kamien spada w dół. - Heniu... jaki kraj taki atak terrorystyczny... -------------------------------------------------------------------------- Ksiadz i zakonnica podrozowali przez pustynie na wielbladzie. Trzeciego dnia wielblad nagle padl martwy. Po dlugiej chwili milczenia ksiadz powiedzial: - Czy moglabys zrobic cos dla mnie, skoro i tak nie przezyjemy wiecej niz dzien, dwa? - Oczywiscie, ojcze. - Nigdy nie widzialem kobiecego biustu, czy moglbym zobaczyc twoj? - Dobrze, nic mi sie nie staloby. Siostra zdja habit ku uciesze ksiedza, ktory skomplementowal, ze ma piekne piersi. - Czy moglbym ich dotknac? - Siostra zgodzila sie, ksiadz popiescil je przez chwile. - Ojcze, czy moge sie o cos zapytac? -Tak, siostro? - Nigdy nie widzialam meskiego penisa. Czy moglbys mi pokazac swojego? - Naturalnie - odpowiedzial ksiadz zdejmujac swoje ubranie. - Och, ojcze, czy moge go dotknac? - Ojciec zgodzil sie i po kilku minutach dostal poteznej erekcji. - Siostro, czy wiesz, ze jesli wloze penisa w odpowiednie miejsce, moge stworzyc zycie? - Czy to prawda, ojcze? -Tak, to prawda, siostro. - Wiec wsadz go w dupe wielbladowi i uciekajmy z tej pustyni! -------------------------------------------------------------------------- On i ona siedzą (blisko siebie) na kanapce. Dzwoni telefon. Ona odbiera. - Kto dzwonił? - Mój mąż. - O! Co mówił? - Że spóźni się do domu, bo gra z Tobą w brydża... ------------------------------------------------------------------------- |
Podczas kolędy ksiądz wręczył małemu chłopczykowi obrazek z wizerunkiem świętego.
Mały obejrzał obrazek i pyta: - Masz więcej ? Ksiądz dał mu jeszcze cztery. Mały pooglądał wszystkie i pyta: - A z dinozaurami masz ? -------------------------------------------------------------------- Do taksówki wsiadły dwie paniusie typu "damulka z pretensjami". Po drodze gwarzą sobie o tym i o owym. - To doprawdy okropne! Jacy ludzie bywają niekulturalni! Wyobraź sobie moja droga, byłam ostatnio na przyjęciu, gdzie do ryby podano mi nóż do befsztyków! - O tak, szokujący brak ogłady. Mnie znowu zaproponowano sherry w kieliszku do szampana! W tym momencie wtrąca się taksówkarz: - Panie nie wezmą mi za złe, mam nadzieję, że ja tak tyłem do pań siedzę? ----------------------------------------------------------------------- Pijany mąż wrócił nocą późną do domu. Coś tam przekąsił i poszedł spać. - Rosypałeś cukier w kuchni, chamie! - ryknęła rankiem żona. - A skąd wiesz? Przecież wszystko dokładnie wytarłem... - Podeszwy kapci masz słodkie! --------------------------------------------------------------------- Lekcja religii w szkole. Ksiadz mowi dzieciom o malzenstwie. - Wiecie, ze Arabowie moga miec kilka zon? To sie nazywa poligamia. Natomiast chrzescijanie maja tylko jedna zone. A to sie nazywa... Moze ktos z Was wie? W klasie cisza, nikt nie podnosi reki. -To sie nazywa - podpowiada ksiadz- mono... mono... Jas podnosi w gore raczke. - Monotonia, prosze ksiedza. |
| Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 03:11. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.