![]() |
dlaczego świstak siedzi?
-bo w sreberkach była heroina :D |
Wierszyk o komarze - miłej lektury )) ))
> > Idzie lato > > KOMAR > > > > Komar, owad pospolity > > rodzaj żeński, jadowity. > > Małe takie, niepozorne > > na trucizny to odporne > > Kiedy tylko zmrok zapada > > przez okienko skurwiel wpada > > i gdy światła gasną w sali > > słychać chuja już w od dali. > > Bzyka pojeb cala noc > > nie pomoże nawet koc > > a gdy rano wstajesz > > to kurwicy wnet dostajesz > > swędzi noga, swędzi ręka > > a ten kutas nie wymięka > > taki mały, a ma moc > > i tak kurwa jest co noc :D:D |
- Jakby się nazywali Flinstonowie jak by byli czarni?
- czarnuchy |
WYWIAD JEST AUTENTYCZNY! (podobno ;) )
> > Wywiad z rzecznikiem wrocławskiego MPK: > > Joanna Banas: - Dlaczego pasażer waszego tramwaju nie może > > przesiąść się z wagonu do wagonu? > > Janusz Rajces, rzecznik wrocławskiego MPK: > > - Może, tylko musi skasować drugi bilet. > > - Jak to? Przecież nadal jedzie tym samym tramwajem i ma bilet. > > - Regulamin przewozowy mówi wyraznie: bilet jest ważny w tym > > wagonie, w którym został skasowany. > > - Przepis przepisem, ale staram się zrozumieć jego sens. > > Tak naprawdę, dlaczego nie mogę zmienić wagonu? > > - Przebiec na czerwonym też pani może, tyle ze ryzykuje pani > > wypadkiem albo mandatem. A tutaj ryzykuje pani, że złapie ją > > kontroler. > > - Ale przechodzenie na czerwonym jest niezgodne z prawem, a > > przesiadanie się z wagonu do wagonu nie. > > - Jakby się ludzie tak przes iadali, to kontrolerom byłoby trudno > > pracować. > > - Czyli wygoda kontrolerów ma być argumentem? > > - Argumentem jest przepis. A poza tym, jeśli kupuje pani bilet > > na pociąg, to, chociaż do Gdańska jedzie i 15.30, i o 18.15, to > > pani ma bilet tylko na ten o 15.30. > > - Przepraszam, ale tylko jeśli to miejscówka, a u nas jakoś w > > tramwajach ich nie ma. > > - A po co w ogóle się przesiadać? > > - Przecież są sytuacje, kiedy trzeba się przesiąść, na przykład, > > gdy w naszym wagonie jadą pijani, agresywni ludzie. > > - O tak, uciec jest najprościej, a przecież trzeba zainterweniować. > > - Szczególnie, gdy się jedzie na przykład z małym dzieckiem? > > - Nie ma powodu, by zmieniać wagon. Można, podejść do > > motorniczego, a on już wie, co robić. > > - Ale przecież w drugim wagonie nie ma motorniczego... > > - No właśnie, on przestrzega przepisu. Nie ma go w drugim > > wagonie, bo nie może przejść, gdyż też musiałby skasować bilet. > > - To jak interweniować, jeśli jest się w drugim wagonie,w ktorym > > nie ma motorniczego? > > - Przejść do pierwszego i skasować bilet.. > > - Skasować bilet?! > > - Oczywiście. Przepis jest wyraźny. > > - Czy motorniczy przejdzie do drugiego wagonu i interweniuje? > > - Jeśli skasuje mu Pani bilet, to tak. > > - Ja mam kasować bilet za motorniczego?! > > - Oczywiście, przecież mówiłem Pani, że motorniczy nie > > przechodzi, bo musiałby kasować bilet. Jeśli chce Pani > > interwencji, to musi Pani mieć dodatkowy bilet dla motorniczego, > > a najlepiej dwa, żeby mogł wrocić do pierwszego wagonu. > > - A po co będzie jeszcze przechodził? > > - Jak to po co? Ktoś musi kierować tramwajem! > > - To nie może po prostu przejść jak człowiek?! > > - Proszę Pani, przecież przepis wyraźnie mówi, że bez skasowania > > dodatkowego biletu nie można przechodzić... Poza tym motorniczy > > to nie jakiś człowiek, a motorniczy. To zasadnicza różnica! > > - Wie P an, to ja wolę zostać w tym pierwszym wagonie i nie > > interweniować... > > - No widzi Pani, od razu mowiłem: po co przechodzić i robić > > zamieszanie... |
|
|
Wiesz co to szczyt bezczelności ???
Zagłosować na Pis i wyjechać za granicę :D |
The latest poll taken by the Irish government asked people if they think Polish immigration is a serious problem.
- 23% of respondents answered: Yes, it is a serious problem. - 77% of respondents answered: Absolutnie żaden. To nie jest poważna kwestia. |
Cytat:
|
Cytat:
Cytat:
|
Jeśli tak to mea culpa, nie czytam na bieżąco ;)
|
Na rozprawie sędzia pyta oskarżonego
- Dlaczego uciekł pan z więzienia? - Bo chciałem się ożenić. - No to ma pan dziwne poczucie wolności. *************************** Jak się czujesz? - Jak tampon, w dobrym miejscu o złej porze. *************************** Miał facet starą papugę. Tak bardzo starą, że jej się dziób zakrzywił i nie mogła jeść. "Niechybnie zdechnie"? pomyślał facet i poszedł do weterynarza po radę do weterynarza. - Spiłuj jej pan pilnikiem dziób ? poradził mu lekarz. Facet wrócił do domu, ale następnego dnia znów odwiedza lekarza. - I jak, pomogło? - Nie bardzo, zdechł mój Paputek. - Zdechł przy piłowaniu dziobka? - Nie, chyba już w imadle. *************************** |
Supermarket. Stojąca przy dziale kosmetycznym hostessa z uśmiechem zachwala przechodzącemu facetowi towar:
- Polecam nowy model szczoteczki do zębów "Oral-Be", która myje zęby nawet w trudno dostępnych miejscach. Facet: - Ja nie mam zębów w trudno dostępnych miejscach. |
Studencki dowcip dla inzynierow ;-)
- Co to jest pochodna z imprezy? - Jest to ilość alkoholu, którą można kupić za butelki po tej imprezie. - Kiedy można powiedzieć, że impreza była udana? - Kiedy druga pochodna jest dodatnia. |
Wraca Jasio ze szkoły. Ojciec, dresiarz, postanowił zagaić intelektualnie do syna:
- No i co tam w szkole? - Nie dobrze tato, 5 pałek dostałem. - No Jasiu, będzie wpierdol. - Wiem tato, mam już adresy --------- Trzech na dziesięciu Polaków zyje w stresie, pozostałych 7 w Londynie. ----------- Spotykaja sie dwie krowy w rzeźni.Jedna pyta drugiej: -Co pierwszy raz? -Nie ku**a...drugi! ---------- Kłótnia Jasia i Małgosi: Jaś : a mój tato ma BMW Małgosia : a moja mama też ma Jaś a mój tato jest bogaty Małgosia: a moja mama też Jaś : a mój tato ma siusiaka Małgosia : moja mam tez ma Jaś : Jak to przeciez twoja mama jest kobietą ? Małgosia : ale moja mama ma takiego w szufladzie !! ------------- Konkurs prowadzony przez barmana 3 osoby miały rospoznac swoj gatunek alkoholu Niemiec pije....... : to jest piwo Barman : brawo o to nagroda francuz pije...... :to jest wino barman: brawo o to nagroda Polak pije ..... : to jest żytnia .... Barman: przykro mi ale to jest bimber Polak : nie, nie, ja podaje adres Żytnia 8 mieszkania 4 ------------ Na środku oceanu spotykają się trzy rekiny. Jeden z nich mówi: - Psiakrew, zżarłem jednego Francuza. Był taki wyperfumowany, że do tej pory czkam wodą kolońską. Drugi na to: - To jeszcze nic. Ja, zjadłem jakiegoś Rosjanina, chyba to był generał, bo do tej pory w brzuchu dzwoni mi jakieś żelastwo. Te jego medale tak brzęczą, że ryby płoszę... A trzeci rekin mówi: - To jest wszystko nic, koledzy! Ja zeżarłem tydzień temu jakiegoś polskiego posła, taki miał pusty łeb, że do tej pory nie mogę się zanurzyć! |
Blondynka rozpoczela prace jako szkolny psycholog. Zaraz pierwszego dnia zauwazyla chlopca, ktory nie biegal po boisku razem z innymi chlopcami tylko stal samotnie. Podeszla wiec do niego i pyta:
- Dobrze sie czujesz? - Dobrze. - To dlaczego nie biegasz razem z innymi chlopcami? - Bo jestem bramkarzem. |
Kaczyński mówi do Leppera:
- Mam nieznośną czkawkę, możesz mnie przestraszyć? - Występujemy o przedterminowe wybory. - Dziękuję, już przeszła. |
Tata królik uczy syna jak się bzyka:
- Widzisz synku, jesteśmy małe zwierzątka, wszyscy nas chcą zjeść, dlatego musimy wszystko robić szybko. Oto cztery królicze dziewczynki. To się robi tak, przyglądaj się: Razdwatrzycztery! Zrozumiałeś? To powtórz! - Raz, dwa, trzy, cztery! - Nie! Razdwatrzycztery! Powtórz. - Raz dwa trzy cztery. - NIE! Patrz uważnie: razdwatrzycztery. Powtórz! - Razdwatrzyczterypięć. Oj, przepraszam tato! |
Chodzi chłop po podwórku, rozgląda sie, szuka czegoś i gada do siebie:
- Gdzie piła? Gdzie piła? No, gdzie piła??? Przez otwarte okno do kuchni słychać głos żony: - U sąsiada! - A dlaczego dała? - Jak wypiła to dała.... -------- Trzy fazy otyłości męskiej: a)nie widać, jak wisi; b)nie widać, jak stoi; c)nie widać kto ciągnie. ------- Blondi numer jeden ubiega się o pracę w charakterze zastępcy szeryfa. Ten zadaje jej kolejno pytania: - Ile jest jeden dodać jeden? - Jedenaście. - Ahaa... A jaki dzień tygodnia zaczyna się na literę "W"? - Wczoraj. - Taaak... No a może powie mi pani, kto dokonał morderstwa Abrahama Lincolna? - Nie wiem. - No to niech pani pójdzie do domu i się nad tym zastanowi, dobrze? a my damy pani znać. Blondie wychodzi, na korytarzu czekają jej znajome i natychmiast pytają się, jak jej poszło - świetnie! Pierwszy dzień w pracy i już przydzielili mi sprawę! I to od razu morderstwo!!! ************************* W poczekalni siedziała kobieta z dzieckiem na ręku i czekała na doktora. Gdy ten wreszcie przyszedł, zbadał dziecko, zważył je i stwierdził, że bobas waży znacznie poniżej normy. - Dziecko jest karmione piersią czy z butelki - spytał lekarz - Piersią - odpowiedziała kobieta - W takim razie proszę się rozebrać od pasa w górę. Kobieta rozebrała się i doktor zaczął uciskać jej piersi. Przez chwilę je ugniatał, masował kolistymi ruchami dłoni, kilka razy uszczypnął sutki. Gdy skończył szczegółowe badanie, kazał kobiecie się ubrać i powiedział: - Nic dziwnego, że dziecko ma niedowagę. Pani nie ma mleka! - Wiem - odpowiedziała - jestem jego babcią, ale cieszę się, że przyszłam. **************************** Rozmawia dwóch kolegów: - Żonę w domu trzeba trzymać krótko!!! - Święta racja - góra dwa, trzy lata!!! ************************** - Zobacz kochanie, tam stoi ten facet, co mnie wczoraj uratował, gdy się topiłam... - Tak, poznaję go, już mnie dziś trzy razy przepraszał! ************************** Nowa amerykańska rakieta była testowana na poligonie w Polsce. Niestety, zboczyła z kierunku i spadła gdzieś w górach. Ekipa ratownicza wysłała samolot, a potem helikopter, żeby znaleźć zagubiony pocisk. Amerykańscy wojskowi wysiadają ze śmigłowca w miejscu przypuszczalnego upadku rakiety.Widzą bacę siedzącego na kamieniu i palącego fajkę. Jeden z żołnierzy pyta: - Baco, a nie widzieliście gdzieś tutaj przelatującego takiego ognistego kija? - Ni, nie widziołem... Wojskowi zbierają się do odejścia, a baca dodaje: - Ale wicie, panocku, tutej coś ciekawego musi się dzioć. Najsampierw przelecioł BGM-109 Tomahawk Criuse Missile i spadł za tamoj górkom. Potem przelecioł F-15E Strike Eagle. Teroz wy wylądowaliście HS-60 Seahawk... ale ognisty kij...? Niii..... nie widziołem... |
Wielu ludzi mysli i mówi , że daje z siebie ponad 100% ! Ale czy tak jest rzeczywiscie ? Co to znaczy osiągnąć 100% w życiu?? Z pomocą przychodzi nam matematyka: Jeżeli za: A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z Podstawimy 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 To H-A-R-D-W-O-R-K (ciężka praca) 8+1+18+4+23+15+18+11 = 98% A słowo K-N-O-W-L-E-D-G-E (wiedza) 11+14+15+23+12+5+4+7+5 = 96% Ale B-U-L-L-S-H-I-T(p.i.e.p.r.z.e.n.i.e głupot) 2+21+12+12+19+8+9+20 = 103% Zas A-S-S-K-I-S-S-I-N-G (włażenie w d.u.p.ę) 1+19+19+11+9+19+19+9+14+7 ! = 118% Tak więc jedynym - popartym matematycznie - wnioskiem jest to, że chociaż "ciężka praca" i "wiedza" zbliżą cię do ideału, ale tylko "pieprzenie głupot" I "włażenie w dupę" wyniosi Cię ponad normę .
|
Dobra :>
Masz kawały :D : Rożnica seksu wśród ludu: Dyrektor: Jest gdzie, ale nie kiedy Student: Jest kiedy, ale nie ma gdzie Biedak: Nie ma gdzie, nie ma kiedy Filozof: Jest gdzie, jest kiedy, ale nie wiadomo po co -------- Jedzie kobieta taksówką, po dojechaniu na miejsce przeznaczenia mówi kierowcy, że nie ma pieniędzy. Kierowca spokojnie rusza, jedzie za miasto i zatrzymuje się na małej polance. Wysiada z samochodu, podchodzi do bagażnika i wyciąga wielki koc. Przestraszona kobieta mówi: - Proszę pana, niech pan mi nic nie robi, ja mam męża i dzieci! A kierowca spokojnie odpowiada: - A ja 40 królików, rwij trawę. ------- Pytanie do prpfesora: -W jakim czasie nauczy się Pan mówic po japońsku? -10 lat. To samo do doktora: -6 do 7-miu lat. Do magistra: -5 lat Do studenta: - K...wa! Kiedy egzamin?!!! ------- Pusty pokoj wyposazony tylko w drzwi; zadnych okien, ukrytych wejsc/wyjsc, sprzetow, mebli itd. Przed wejsciem siedzi trzech naukowcow: biolog, fizyk i matematyk. Do pomieszczenia wchodza dwie osoby, a wychodza trzy. Co na to mowi... 1. Biolog: Rozmnozyli sie! 2. Fizyk: To na pewno blad pomiaru. 3. Matematyk: Jak do srodka wejdzie jeszcze jedna osoba, to pokoj bedzie pusty. ------- Samochodem jedzie mechanik, elektryk i informatyk. Nagle samochód staje. Mechanik mówi: - To na pewno coś z mechaniką... Elektryk: - Musiała nawalić elektryka... Informatyk: - Wiecie co? Wysiądźmy i wsiądźmy to może ruszy. -------- Szykuje sie impreza katolicka. Wielka scena, gdzieś z tyłu kręcą się ludzie z obslugi. Po chwili do mikrofonu podchodzi ksiądz. uderza w niego reką, nachyla się i mówi: -Próba mikrofonu...Zdrowaś, zdrowaś.. -------- Przychodzi facet do apteki, pokazuje dłon i mówi: - Pięć. - Co pięć? - pyta aptekarz - Pięć tabletek viagry. Zaprosiłem pięć fajnych lasek na wieczór. Następnego dnia ten sam facet przychodzi znowu i pokazuje dwie dłonie. - Co? Dziesięć? - pyta aptekarz - Nie, krem do rak. Nie przyszły... |
PRAWDZIWA ROZMOWA NAGRANA NA MORSKIEJ CZĘSTOTLIWOŚCI ALARMOWEJ CANAL 106,
NA WYBRZEŻU FINISTERRA (GALICJA) POMIĘDZY HISZPANAMI A AMERYKANAMI 16 PAŹDZIERNIKA 1997 ROKU Hiszpanie (w tle słychać trzaski): Tu mówi A-853, prosimy, zmieńcie kurs o 15 stopni na południe, by uniknąć kolizji... Płyniecie wprost na nas, odległość 25 mil morskich. Amerykanie (trzaski w tle): Sugerujemy wam zmianę kursu o 15 stopni na północ, by uniknąć kolizji. Hiszpanie: Odmowa. Powtarzamy: zmieńcie swój kurs o 15 stopni na południe, by uniknąć kolizji... Amerykanie (inny głos): Tu mówi kapitan jednostki pływającej Stanów Zjednoczonych Ameryki. Nalegamy, byście zmienili swój kurs o 15 stopni na północ, by uniknąć kolizji. Hiszpanie: Nie uważamy tego ani za słuszne, ani za możliwe do wykonania. Sugerujemy wam zmianę kursu o 15 stopni na południe, by uniknąć zderzenia z nami. Amerykanie (ton głosu świadczący o wściekłości): Tu mówi kapitan Richard James Howard, dowodzący lotniskowcem USS Lincoln marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych; drugim co do wielkości okrętem floty amerykańskiej. Eskortują nas dwa okręty pancerne, sześć niszczycieli, pięć krążowników, cztery okręty podwodne oraz liczne jednostki wspomagające. Udajemy się w kierunku Zatoki Perskiej w celu przeprowadzenia manewrów wojennych w obliczu możliwej ofensywy ze strony wojsk irackich. Nie sugeruje... ROZKAZUJE WAM ZMIENIĆ KURS O 15 STOPNI NA PÓŁNOC! W przeciwnym razie będziemy zmuszeni podjąć działania konieczne by zapewnić bezpieczeństwo temu okrętowi, jak również siłom koalicji. Należycie do państwa sprzymierzonego, jesteście członkiem NATO i rzeczonej koalicji. Żądam natychmiastowego posłuszeństwa i usunięcia się z drogi! Hiszpanie: Tu mówi Juan Manuel Salas Alcántara. Jest nas dwóch. Eskortuje nas nasz pies, jest też z nami nasze jedzenie, dwa piwa i kanarek, który teraz śpi. Mamy poparcie lokalnego radia La Coruna i morskiego kanału alarmowego 106. Nie udajemy się w żadnym kierunku i mówimy do was ze stałego lądu, z latarni morskiej A-853 Finisterra, z wybrzeża Galicji. Nie mamy gównianego pojęcia, które miejsce zajmujemy w rankingu hiszpańskich latarni morskich. Możecie podjąć wszelkie słuszne działania, na jakie tylko przyjdzie wam ochota, by zapewnić bezpieczeństwo waszemu zasranemu okrętowi, który za chwile rozbije się o skały; dlatego ponownie nalegamy, sugerujemy wam, iż działaniem najlepszym, najbardziej słusznym i najbardziej godnym polecenia będzie zmiana kursu o 15 stopni na południe by uniknąć zderzenia z nami. Amerykanie: OK. Przyjąłem, dziękuję. |
Przychodzi baba do lekarza ze studentem w d**ie.
Lekarz: Co pani jest? Baba: Dziekanat! |
Zasady biurokratyczne:
1. Nie myśl! A jeżeli już pomyślałeś to 2. Nie mów! Ale jeżeli już powiedziałeś to 3. Nie pisz! Jeżeli już napisałeś to 4. Nie podpisuj! A jak podpisałeś, no to się, k...., potem nie dziw. Prawo Tertila: Sprawa raz odłożona dalej odkłada się sama. Prawo Clyde'a: Im dłużej zwlekasz z tym co masz do zrobienia, tym większa szansa, ze ktoś cię wyręczy Zasada Larsona: Dokonaj czegoś niemożliwego, a szef zaliczy to do twoich obowiązków. Reguła Jaffersona: Tytuły przeważają nad osiągnięciami. Prawo Wilsona: Ranga osoby jest odwrotnie proporcjonalna do szybkości mowy. Reguła Achesona: Raport ma służyć nie informowaniu czytelnika, lecz ochronie autora. Prawo Niesa: Energia zużywana przez biurokracje na obronę błędu jest wprost proporcjonalna do jego wielkości. Prawo Phillipa: Łatwe do przeprowadzenia są tylko zmiany na gorsze. Reguły komisyjne: * Nigdy nie zjawiaj się na czas, bo będziesz musiał zaczynać. * Nie odzywaj się do polowy posiedzenia, a zyskasz opinie człowieka inteligentnego. * Bądź tak mało konkretny, jak to tylko możliwe, dzięki temu nikogo nie urazisz. * Kiedy masz wątpliwości zaproponuj powołanie podkomisji. * Pierwszy wystąp z wnioskiem o przełożenie obrad - Zyskasz popularność, gdyż wszyscy na to czekają Prawo Woltrskiego: Praca w zespole polega na tym, ze przez polowe czasu trzeba tłumaczyć innym, że są w błędzie. Prawo Owena: * Jeśli jesteś dobry, to cala robota zwali się na ciebie * Jeśli jesteś naprawdę dobry, to nie dopuścisz do tego. Aż dziw bierze jakie to jest wszystko prawdziwe..... |
Drużynowe Mistrzostwa świata w robieniu loda!!! Zjechały się panie z całego świata. Oczywiście nie zabrakło prasy, radia, telewizji...etc.
Korespondent jednej z stacji TV przeprowadza wywiady z drużynami. Najpierw zaczyna rozmowę z amerykankami: - Jak nastroje przed zawodami? - Wszystko dopięte na ostatni guzik, ciężko trenowałyśmy w okresie przygotowawczym, morale doskonałe, wygramy!!! Jeżeli oczywiście w polskiej drużynie zabraknie Mani... Podobne pytanie zadaje Francuzkom (nomen omen faworytom ) - Wszystko w najlepszym porządku, w końcu jest to nasza narodowa dyscyplina, od lat jesteśmy w czołówce, wygramy!!! Jeżeli oczywiście Mania nie przyjdzie.... I tak chodzi od nacji do nacji i wszędzie to samo: "Jeżeli Mania nie przyjdzie...." Wreszcie nie wytrzymał i pyta: - Co to za Mania??? Autorytet jakiś czy co??? - Autorytet nie autorytet ale kostkę Rubika w ustach układa... *** Tata odprowadza córkę do przedszkola. Idąc mijają 2 "bzykające się" psy. Córka pyta: - Tato? Co te pieski robią? Ojciec nie wie, co odpowiedzieć dziecku, więc wymyśla na poczekaniu - Bo wiesz, ten piesek na górze zwichnął sobie łapkę i ten drugi pomaga mu dojść do domku. - Wiesz tato? To zupełnie jak w życiu! Ty komuś pomagasz a ten ktoś pierdoli cię prosto w dupę! *** Spotykają się dwaj przyjaciele . Jeden taki smutny, w depresji, mówi, że wszystko mu zbrzydło, sprzykrzyło się. - Tak nie można. się smucić Pójdziemy do mnie, wypijemy... - Taa, pić, znowu z tobą pić... - No dlaczego tylko pić? Posiedzimy, przegryziemy... - Taa, żreć, znowu z tobą żreć... - I moja żona będzie zadowolona jak nas odwiedzisz... - Taa, ruchać , znowu ruchać... *** Na przesłuchaniu policjant mówi: - No to niech pan opowie jak to bylo - No kazali mi się oprzeć o maskę samochodu i wypiąć - Napastowali pana? - Nie... na sucho pojechali *** Czytajcie najnowszy numer "Cosmopolitan" - a w nim: - jak poprawić humor szefowi, - jak dumnie kroczyć ścieżką awansu, - jak być najlepszą pracownicą, niewiele robiąc, oraz pozostałe sekrety oralnego seksu... *** - Kochanie... - Nie! - Ale raz... - NIE! - Ale tylko raziczek... - Nie. Do ślubu NIE! - Ale tylko ten jeden raz - No dobra, ale nikomu nie mów... - E, to już nie trzeba... *** Chłopak do laski: - Choć pójdziemy do mnie. Rodzice wyjechali na daczę. Posiedzimy, herbatę wypijemy... - Zgoda, tylko wstąpię do apteki i kupię coś do tej herbaty... *** Napis w męskiej toalecie: "Tu zginął mój syn Ignac. Dziewięć miesięcy przed swoimi urodzinami. Podczas bezwzględnej walki wręcz..." *** W mroźny, zimowy wieczór elegancko wyglądający gość w "średnim" wieku poderwał w knajpie młodą laseczkę. Było to o tyle łatwe, że dziewczyna widziała przez okno jak facet wysiadał z nowiutkiego Mercedesa 600. Bez oporów więc przyjęła propozycję wspólnego spędzenia nocy. Facet zabrał ją do swojej willi pod miastem. Płonący kominek, dobra whisky, kanapki z kawiorem, nastrojowa muzyka, słowem wszystko zbliżało ich coraz bardziej w stronę sypialni. W pewnym momencie mężczyzna zaproponował przejażdżkę po pobliskim, zaśnieżonym lesie. Dziewczyna trochę niechętnie, ale jednak wyraziła zgodę. Zajechali Mercem na polanę w środku głuszy, facet wyjął z bagażnika sztucer, przeładował i powiedział: - Rozbieraj się. Dziewczyna trochę przestraszona sytuacją, a jeszcze bardziej 25 stopniowym mrozem, próbowała protestować, ale strzał w powietrze spowodował, że wykonała polecenie dość szybko. Gdy już goła stała boso na śniegu, gość rozkazał: - Lep bałwana - i dla uniknięcia ewentualnych protestów znowu strzelił w powietrze ze sztucera. Dziewczyna rzuciła się toczyć śniegowe kule. Po 40 minutach na polanie stał bałwan jak malowany. Miał nawet śniegowe rączki i nosek z kawałka gałęzi. Za to laska była cała zdrętwiała z zimna. Klient schował sztucer, owinął ją grubym pledem i zabrał znowu do swojej willi. A tam kominek, kawior, gorący grog, nastrojowa muzyka. Gdy panna odzyskała mowę, pierwszą rzeczą jaką zrobiła, było wykrzyczane zapytanie: - Co to wszystko miało znaczyć!!!!!? - Widzisz, moja śliczna - odpowiedział spokojnie gość - Ja już jestem kiepski w łóżku. A dzięki temu bałwankowi mam pewność, że tą noc zapamiętasz do końca życia. *** - Jak odróżnić byka od krowy? - Jak doisz byka, on się uśmiecha *** Pan Bóg pyta Adama i Ewę: - Kto chce sikać na stojąco? - Ja, ja, ja! - wyrywa się Adam. - W porządku. W takim razie dla Ewy zostaje wielokrotny orgazm. *** Na poboczu autostrady superhiperblondyna w superhipermini wypina swoją superhiperpupę wymieniając koło w swoim superhipersamochodzie. Zatrzymuje się policjant I najdelikatniej jak umie zwraca uwagę: - Rozumiem, że jest Pani zdenerwowana, ale stoi Pani niebezpiecznie wyeksponowana na poboczu, a ja cos nie widzę trójkąta. - No.. Bo.. Ja.. Mam wydepilowany - zarumieniło sie dziewczę. *** Wigilijny poranek. Żona budzi Stefana o 7.00. - Stefan, no Stefan, nie mam masła. Słyszysz? - A co ja na to poradzę. - Ubieraj się i idź do sklepu. - Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie masło. ( kombinuje Stefan) - Wejdziesz, naprzeciwko kasy są lodówki, w pierwszej jest mleko, a w drugiej masło, idź. Stefan wstał, ubrał się poszedł do sklepu. Przeszedł obok kas, podszedł do lodówki, wyjął masło i poszedł zapłacić. Na kasie stała zajeb***a laseczka. Stefan trochę z nią pogadał, pożartował, a laska niespodziewanie zaproponowała aby poszli do niej. Poszli i troszkę potentegowali. Po upojnym popołudniu Stefan budzi się i widzi że jest przed 20.00. Wyskakuje z łóżka i mówi do laski - Masz mąkę? - Mam. - To przynieś szybko i posyp mi ręcę. Laska zdziwiona przynoszi mąkę i posypuje ręce Stefana po czym on wybiega z domu. W domu Stefanowi drzwi otwiera żona. - Stefan gdzieś ty był, rodzina się zjechała, zjedliśmy kolację bez masła.......Gdzie byłeś? - Skarbie, jestem ci winny wyjaśnienie. Otóż poszedłem do sklepu, z lodówki wyjąłem masło i poszedłem zapłacić. Na kasie stała zajeb***a laseczka, trochę z nią pogadałem, pożartowałem, a ona mnie zaprosiła do siebie a u niej trochę zabradziażyliśmy Obudziłem się i szybko przyjechałem do domu. Żona wysłuchała wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w głosie powiedziała: - Pokaż ręce. Stefan pokazał obsypane w mące ręce, na co żona: -Pie****sz, Stefan, znowu byłeś na kręglach. *** Pewna kobieta przechodziła obok domu publicznego, gdzie odbywała się wyprzedaż sprzętów. Kupiła papugę w klatce, przyniosła ją do domu. Klatka była przykryta płachtą, którą kobieta podniosła. - O, nowy burdel, nowa burdel-mama - odzywa się papuga. Kobieta szybko zakryła z powrotem klatkę płachtą. Po jakimś czasie ze szkoły przychodzą córki i dopominają się, aby im pokazać papugę. Matka postanawia zaryzykować i odkrywa klatkę: - O, nowy burdel, nowa burdel-mama i nowe panienki... Klatka zostaje z powrotem zakryta. Przychodzi z pracy mąż i też chce widzieć papugę. Kobieta postanawia dąć jej ostatnia szansę i odkrywa klatkę: - O, nowy burdel, nowa burdel-mama, nowe panienki, tylko Zygmuś ten sam stary, wierny klient... *** |
Kiedy twarz kobiety wygląda jak kwiat słonecznika?
Kiedy jest pałna nasienia. |
Głębokie gardło Deep Throat
KULTOWY FILM ! Pierwszy film pornograficzny dopuszczony do kinowej dystrybucji w USA. Grana przez Lindę Lovelace bohaterka ma poważne problemy z osiągnięciem orgazmu. Sfrustrowana dziewczyna udaje się po fachową pomoc do lekarza. Doktor Young po szczegółowych badaniach odkrywa, jaka jest tego przyczyna. Otóż, Linda posiada pewną dość osobliwą cechę - jej łechtaczka znajduje się w... gardle. Po tej diagnozie bohaterka będzie musiała przełamać swoją dotychczasową niechęć do seksu oralnego... :D:D:D:D:D |
Wchodzi facet do warzywniaka i pyta się sprzedawczyni
- To takie zielone, owalne, włochate to co to jest - a to kiwi - To poproszę 1 kilogram i proszę zapakować każde oddzielnie , a jeszcze to takie ciemne, niebieskawe , okrągłe to co ? - a to śliwki proszę pana - To zważy Pani 3 kilo i proszę każdą zapakować osobno , a jeszcze to takie czerwone , okrągłe to co to jest ? - wiśnie proszę Pana - To poproszę 5 kilo i zapakuje Pani każdą oddzielnie, aha a to takie małe czarne to co to ? - a to mak ale kurwa nie na sprzedaż !!! |
Po parku przechadzają się dwaj funkcjonariusze policji. Wkurzeni, bo nikogo jeszcze dziś nie złapali, nie stłukli. Ale naraz patrzą - facet wcina jabłko.
Jeden mówi do drugiego: - Ty, zobacz, je jabłko, zara wyrzuci ogryzek, a my go cap! Wiec gorliwi funkcjonariusze zbliżyli się do gościa, obracającego w dłoniach ogryzek. - Co obywatel chciał zrobić z ogryzkiem? - Jak to co? Chciałem go zjeść. - ? - No, tak. Nie wiecie, że kto je ogryzki ten mądrzeje? - ?? - Niech obywatel udowodni! - Ja wam mogę ten ogryzek tanio odsprzedać, a sami się przekonacie! Powiedzmy 2 złote. - Ale na pewno zmądrzejemy? - 100%. - Dobra. Złożyli się po złotówce i uradowani rzucili się na ogryzek. Po chwili jeden z wąskobarkowców skrobie się w głowę i mówi: - Ej, za 2 złote to my mogli mieć ogryzków z kilograma jabłek! - Ty, to działa! |
ten jest pro :D
Młody wielbłąd pyta ojca - wielbłąda: - Tato, dlaczego mamy takie brzydkie kopytka, a koniki mają takie ładne? - Widzisz, my chodzimy w karawanie i dlatego mamy takie a nie inne kopytka, żeby nie zakopać się po kolana w piachu. - Tato, a dlaczego mamy taką brzydką, skudloną sierść, a koniki mają taką śliczną, błyszczącą? - Widzisz, my chodzimy w karawanie, a na pustyni w nocy jest -10 stopni, w dzień +40 stopni, i taka sierść chroni nas przed takimi skokami temperatur. - Tato, a dlaczego mamy te dwa garbu na grzbiecie, a koniki mają taki gładki? - Widzisz, my chodzimy w karawanie i w tych garbach magazynujemy tłuszcz i wodę, żeby nie zginąć na pustyni z głodu i pragnienia. Na to wszystko młody wielbłąd: - Tato a na ch.. nam to wszystko, kiedy mieszkamy w ZOO?! |
Prawdopodbnie bylo:
Zadanie: Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat Dziecko będzie 5 razy młodsze od matki Pytanie: Gdzie jest ojciec? To zadanie jest do rozwiązania i nie jest tak trudne, na jakie wygląda. Nie patrz na rozwiązanie, można je rozwiązać matematycznie. Uwaga: Pytanie "Gdzie jest ojciec" musisz dokładnie przeanalizować. Rozwiązanie: Dziecko ma dzisiaj X lat, a jego matka Y lat. Wiemy, że matka jest 21 lat starsza od dziecka. W następstwie: X + 21 = Y Wiemy również, że za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki. Możemy zatem napisać następujące równanie: 5 (X + 6) = Y + 6 Zastąpimy Y przez X i rozpoczynamy rozwiązywać: 5 (X + 6) = X + 21 + 6 5X + 30 = X + 27 5X - X = 27 - 30 4X = -3 X = -3/4 Dziecko ma dzisiaj -3/4 roku, co jest równe -9 miesięcy... Rozumując matematycznie, można przez to dowieźć, że matka jest w tym własnie momencie bzykania. Rozwiązanie: Ojciec jest na matce. |
- Dziadku, co robiłeś w czasie wojny?
- Pracowałem w kontrwywiadzie. - A czym się tam zajmowałeś? - Obracałem korę drzew, aby było mchem na południe, dla zmylenia przeciwnika... -------- W pewnym urzędzie sprzątaczka upuściła papier toaletowy, który rozwinął się i przez otwarte drzwi wpadł do gabinetu dyrektora. Po chwyli wyszła z papierem. Sekretarka na korytarzu pyta się: - Czy dyrektor coś pani powiedział? - Eeee... nie, tylko podpisał. |
rozmowa dwóch żuli:
- słyszałes ze alkohol skraca zycie o połowe, ile masz teraz lat? - 30 - no widzisz, jakbys nie pił miałbyś 60. :D:D |
-chłop kopiący ziemniaki to proza realistyczna
-chłop kopiący pomarańcze to fantastyka (lub schizofrenia) -ziemniaki kopiące chłopa to SF --------- Wieczorowa pora, pan Kowalski siedzi sobie w barze i popija kolejnego drinka. Jako że pora robiła się późna, postanowił skończyć na ten wieczór i powrócić w domowe pielesze. Niestety, próba wstania od stolika, skończyła się fiaskiem. Woła więc kelnera i prosi o mocną kawę. Wypija, świat robi się trochę bardziej stabilny, ale to jeszcze nie to. Prosi więc o drugą - jest trochę lepiej, ale jeszcze nie może się podnieść. Prosi więc o trzecią kawę, ale takiego "szatana", żeby go na nogi postawiła. Kelner przyniósł kawę czarną i gęstą jak smoła. Pan Kowalski wypił, uiścił, wstał i spokojnym krokiem udał się do domu. Rano budzi go telefon: - Pan Kowalski? - Tak, to ja. - Ja dzwonię z baru "Smakosz"... - A co się stało? Nie zapłaciłem wczoraj? - Nie, nie w porządku, chciałem tylko zapytać, kiedy pan do nas wpadnie po swój wózek inwalidzki? ---------- Wyszłem se k***a przed blok, i tak se k***a ide, ide, weszłem k***a do sklepu, no bo trza k***a jakom flaszkie kupić, potem k***a ogórki, coby k***a było czem zagryźć, no i potem k***a do Władka ide, wisz k***a którego. On tam k***a na Szewskiej mieszka, w kamienicy naprzeciwko tego sklepu z herbatom. Tam k***a trza przez brame przejść, a potem jeszcze k***a przez podwórzec. No to ja k***a wchodze w te brame, i wisz k***a kogo widze? Prostytutke! ------------- Puk, puk - Kto tam? - Rycerze! - Nie wierze! - Otwieraj chamie!!! ZOMO nie kłamie! ------------ Puk puk - Kto tam? - My z gazowni. - A ilu was? - Z plutonowym dwudziestu trzech! --------- Puk puk - Kto eta? - Sawietskije partyzanty! - A skolka was? - Acht und zwanzig... |
W barze toczy się rozmowa o brzydkich połowicach. Pewien mężczyzna podnosi głowę znad kufla i mówi:
- Moja żona jest tak brzydka, że jak ostatnio postawiłem ją w sadzie zamiast stracha na wróble, to ptaki oddały zeszłoroczne czereśnie... - A moja ma wymiary 90/60/80 - mówi inny. - Super - klaszczą panowie. - To prawie idealne! - Taaa... - wzdycha facet. - A druga noga tak samo.. - Nauczycielka prosi Jasia: - Jasiu wytrzyj tablice - Nie - Jasiu wytrzyj - No dobra. Ale gdzie jest szmatka? - Poszukaj gdzieś w szafce - Przez ten czas nauczycielka pyta się dzieci: - Kochane dzieci co byscie napisali na moim grobie gdybym umarła? A Jasiu znalazł szmatę i mówi: - Tu leży ta szmata! |
Pewien facet przeczytał książkę o asertywności i postanowił ją
wypróbować na żonie. Nie wrócił jak zazwyczaj zaraz po pracy do domu, tylko poszedł z kumplami na piwo. Ok. 19.00 puka do drzwi, żona mu otwiera a on: - Słuchaj, skończyło się babci sranie! JA jestem w tym domu panem! JA mówię, a ty słuchasz, jasne? Zaraz biegusiem podasz mi kapciuszki, obiadek, potem zimne schłodzone piwko, i nie obchodzi mnie skąd je weźmiesz, potem się zdrzemnę a wieczorem napuścisz mi wody do wanny. No, i nie muszę chyba mówić, kto mnie po kąpieli ubierze i uczesze? No?! Kto? - Zakład pogrzebowy, sk....synu! |
W synagodze kontrola z urzędu skarbowego.
Kontroler bardzo chce zagiąć rabina i pyta - a co robicie z niedopalonymi resztkami świec? - wszystko skrzętnie zbieramy i wysyłamy do producenta i raz w roku przysyłają nam świece za darmo. - aha.. po chwili namysłu: - a co robicie z okruszkami chleba po jedzeniu? - wszystko skrzętnie zbieramy i wysyłamy do piekarza, w zamian raz w roku dostajemy bochenek chleba za darmo - aa.. myśli, myśli i ... w końcu - a co robicie z tymi wszystkimi napletkami po obrzezaniu? - wszystko skrzętnie zbieramy, wysyłamy do Urzędu Skarbowego i raz w roku przysyłają nam chuja na kontrole... |
Dwie panienki lekkich obyczajow staraja się o prace w domu publicznym. Wlascicielka urzadzila egzamin wstepny. Po chwili jedna z wychodzi z sali egzaminacyjnej.
- No i jak ci poszlo - Oblalam z ustnego. Rozmawiają dwie dziwki w windzie. Jedna mówi do drugiej: - Ej ty, Jolka, czuć tu spermą - O, przepraszam, odbiło mi się... Stirlitz obudził się koło drugiej. Pierwsza też była niezła, pomyślał. |
Co robią bracia Kaczyńscy na meczu tenisa ?
- Graja w siatkówke :) |
Późne średniowiecze... Małe miasteczko...
Rada miasta dowiaduje się, że za lada chwila na miasto napadnie smok. Postanawiają udać się do największego rycerza w mieście. - Wielki Rycerzu ratuj - na miasto napadnie smok, bedzie palił, mordował i gwałcił dziewice. Na to Wielki Rycerz - wiecie, rozumiecie tu trzeba dobrze obrone zaplanować, rozstawienie wojsk, rozmieszczenie katapult... - potrzebuje na to co najmniej miesiąc czasu. Rada tyle czasu nie miała więc postanowili udać się do Średniego Rycerza. - Średni Rycerzu ratuj - na miasto napadnie smok, bedzie palił, mordował i gwałcił dziewice. Na to Średni Rycerz - wiecie, rozumiecie tu trzeba dobrze obrone zaplanować, rozstawienie wojsk, rozmieszczenie katapult... - potrzebuje na to co najmniej dwa tygodnie czasu. Rada tyle czasu nie miała więc postanowili udać się do Małego Rycerza. - Mały Rycerzu ratuj - na miasto napadnie smok, bedzie palił, mordował i gwałcił dziewice. Na to Mały Rycerz wskakuje w zbroję, przypasuje miecz, siodła konia. Rada Miasta jest zadziwiona. - Jak to jest Mały Rycerzu? Duży i Średni potrzebowali znacznie więcej czasu na zastanowienie od Ciebie. Na to Mały Rycerz - Tu nie ma co sie zastanawiac - tu trzeba spierdalać. |
| Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 03:11. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.