![]() |
Kobiety dzielą się na dobre i idealne.
Dobre kobiety mają duże d..., małe p... i nieźle potrafią utrzymać ch... Czyli mają duże dochody, małe potrzeby i nieźle potrafią utrzymać chałupę. A idealne to te o których pomyśleliście :D |
Rodzice mieli ochotę na bara-bara, ale nie chcieli żeby Małgosia widziała, więc wysłali ją na balkon i kazali mówić co widzi. Małgosia stoi na balkonie i opowiada:
- Jedzie pan na rowerze, idzie pani z zakupami, o jakaś dziewczynka stoi na balkonie, pewnie jej rodzice też się pie***olą. ------------- Mały mól pierwszy raz samodzielnie wyleciał z szafy, zrobił rundkę i wrócił na płaszczyk. Stary mól pyta: - Jak poszło? - Chyba dobrze, bo wszyscy klaskali. ------------- Zdenerwowana blondynka krzyczy do boya hotelowego: - Pan sobie myśli że jak jestem ze wsi, to może mnie Pan wsadzić do tak małego pokoju? - Ależ proszę Pani, jedziemy na razie windą. --------------- Adam Małysz zakończył karierę. Janne Ahonen zawstydził Małysza, zakończył karierę dwa razy. ---------------- Jezus idzie po polu marchewek , nagle się potknął ... co zrobił ? Zmarchwiwstał. ---------------- Egzamin z fizyki. Wykładowca mocno wku....ony. Wchodzi pierwszy student i dostaje pytanie: - Jedzie pan autobusem i jest bardzo gorąco co pan robi? - Otwieram okno - I bardzo dobrze, to proszę mi teraz obliczyć zmiany ciśnienia we wnętrzu pojazdu. - Eeeeee..... nie wiem Dostał 2. Po godzinie zadawania tego samego pytania wynik wykładowca kontra studenci 8:0. Wchodzi młoda studentka i słyszy pytanie: - Jedzie pani autobusem i jest bardzo gorąco co pani robi? - Ściągam bluzkę. - Ale jest bardzo bardzo gorąco! - To ściągam spodnie. - Ale pani mnie nie zrozumiała. Jest taki upał, że żar się z człowieka leje - To ściągam stanik i majtki i choćby mieli mnie wyruchać wszyscy faceci w autobusie to okna za ch..a nie otworzę. ------------ Wychodzi baba ze sklepu, w rękach siaty z zakupami. Przed sklepem dorwał ją ekshibicjonista, rozpiął płaszcz i się okazał. Babina się zapatrzyła na delikwenta i: - O Jezu. Jajek zapomniałam kupić. ------------------ Dlaczego na świecie nie produkuje się czarnych prezerwatyw? Bo czarny wyszczupla. ----------- Na lekcji biologii nauczycielka przeprowadza eksperyment. Ma trzy owsiki. Pierwszego wkłada do wódki, czeka... robal zdechł. Drugiego wkłada do popielniczki, czeka...robal zdechł. Trzeciego zaś wkłada do wody, czeka...robal żyje i pani pyta Jasia: - Jasiu jaki z tego wniosek? - Kto pije i pali ten nie ma robali. ------------- Kobieta czeka na windę i oglądając się za siebie widzi mężczyznę w kominiarce. Wsiada szybko do windy a mężczyzna za nią. Jadąc windą mężczyzna do niej: - Na kolana i rób mi loda Kobieta przestraszonym głosem: - Nie, błagam nie! Mężczyzna jeszcze raz się powtórzył. Więc kobieta zrobiła co trzeba. Wnet mężczyzna ściąga kominiarkę i okazuje się że jest jej mężem i mówi: - I co k**a jednak można? --------- Babcia mająca problemy z pamięcią pyta wnuczka: - Co to jest ten sex? Wnuczek chcąc uniknąć kłopotliwej odpowiedzi mówi: - To tak jakby się babcia najadła ogórków i popiła maślanką. Więc babcia spróbowała jak mówił wnuczek i dostała rozwolnienia. W drodze do kościoła tak ją przycisnęło, że już nie mogła wytrzymać, więc załatwiła się w rowie. Kawałek dalej znowu. Idąc dalej kolejny raz ją dopadło, więc zaszła się załatwić na pobliską budowę. W końcu dotarła do kościoła, ale było już niestety po mszy. Na to ksiądz podchodzi do babci i pyta: - Babciu co się stało, zawsze byłaś pierwsza, jeszcze przed mszą, a teraz na koniec przychodzisz? A babcia na to: - Bo to, proszę księdza, wszystko przez ten sex! Dwa razy w rowie! Raz na budowie! I jeszcze mi się chce! ----------- Na lekcji biologii Pani nauczycielce mucha siada na biuście. A ona nie może jej zabić. Zdenerwowana pani powiedziała klasie, że kto zabije muchę ten ma na koniec szóstkę z biologii. Cała klasa rzuciła się na muchę tylko nie Jasiu. Pani się pyta Jasia: - Jasiu czemu nie gonisz muchy przecież masz dwójkę na koniec? - Nie chce mi się. Po pół godzinie cała klasa leży zmęczona na podłodze, a mucha cały czas lata po suficie. A Jasio podnosi palec a mucha siada mu na niego. Pani się pyta Jasia: - Jasiu jak Ty to zrobiłeś? - Przecież nie na darmo przez pół godziny trzymałem palec w d**ie. ----------- W przedszkolu pani mówi do dzieci: - dzieci teraz robimy kupkę. Po zrobieniu kupki idziemy bawić się do ogrodu ale pójdą tylko te dzieci, które zrobią kupkę! Dzieci siadają na nocnikach i robią swoje. Po chwili Jasio zaczyna płakać. Pani podchodzi do niego i pyta go: - Jasiu czemu płaczesz? - Bo nie pójdę się bawić. - A co Jasiu nie możesz zrobić kupki? - Już zrobiłem. - No to czemu płaczesz? - Bo Marcin mi ją ukradł! ----------- Papież wyjechał na przejażdżkę samochodową, oczywiście prowadził szofer. Jednakże papież bardzo nudził się "z tyłu" limuzyny. Nacisnął guzik interkomu i mówi do kierowcy: - Chciałbym teraz poprowadzić. Kierowca miał dylemat, bo nie wolno mu było się zamieniać, ale papież to papież. - Zgoda - powiedział i przesiedli się. Gdy tylko za kierowcą zamknęły się drzwi papież ruszył z piskiem opon. Na prostych osiągał prędkość do 240 km/h, zakręty robił na dwóch kołach, słowem prosił się o interwencje bożą. Dzięki niebiosom zatrzymał ich policjant. Stróż prawa podszedł do okna kierowcy (szyby były przyciemniane) i puka. - Zrobiłem coś nie tak? - pyta papież gdy uchyliło się okno. - Eee, proszę chwilę poczekać - powiedział speszony policjant i poszedł do samochodu zawiadomić centralę przez radio. - Halo centrala? Dajcie komisarza! - Tu komisarz, o co chodzi? - Zatrzymałem osobistość... co robić? - Zatrzymałeś premiera? - pyta spokojnym tonem przełożony. - Nie.. - Prezydenta?! - tym razem dało się słyszeć w jego głosie panikę. - Nie... - Boże jedyny! To kogo zatrzymałeś?! - komisarz już prawie płakał z bezsilnej złości. - Nie wiem, ale papież jest jego szoferem... |
Przychodzi baba do lekarza i mówi:
-Panie doktorze...coś mi śpiewa między udami -Jak to między udami ? pyta zdziwiony lekarz -Niech pan posłucha Lekarz przykłada ucho i słyszy: LEGIA WARSZAWA LEGIA WARSZAWA ! Zaczyna się śmiać i mówi: -Niech się pani nie przejmuje, każda PIZDA tak śpiewa |
Do gabinetu chirurga wbiega facet w szlafroku i od progu krzyczy:
-Panie doktorze! Proszę mnie jak najszybciej wykastrować! -Proszę się uspokoić. Nie mogę Pana tak po prostu wykastrować, proszę powiedzieć o co chodzi. -Panie, ja nie mam czasu na wyjaśnienia, płacę każdą kwotę, ale ma być na już. -Ok, zapraszam na salę operacyjną. Po udanym zabiegu pacjent się budzi i lekarz zaczyna: -Teraz Pan musi trochę poleżeć, to ma Pan czas mi powiedzieć dlaczego się tak Panu spieszyło z tą operacją? -Moja kobieta jest żydówką i powiedziała że bez tej operacji z seksu nici... -A czy ona czasem nie miała na myśli obrzezania? -O kurwa, a co ja powiedziałem? |
-Mamo ja juz naprawde nie bede mial nowych pryszczy?
-Nie, synku. -A dlaczego? -Bo juz nie ma miejsca ! HAHAHAHAHAHHAHA! :D :D :D |
|
Przychodzi pijany chłop do domu.
Zamknął drzwi i na całe gardło z progu krzyczy: - Przyszedłeeeeeemm! Ostrym ruchem nogi, zrzuca lewego buta, ten ulatuje w koniec korytarza, potem, zrzuca prawego, który zostawiwszy na suficie ślad podeszwy, pada na podłogę. Silnie klnąc pod nosem, i czepiając się rękoma ścian, przechodzi do kuchni,gdzie wywraca stół, taborety i rozbija naczynia. - Kuu....wa przyszedłemmmm! Następnie, przechodzi do pokoju, zrzuca z półek wszystkie książki, wywraca telewizor, bije kryształową wazę. I znowu na całe gardło: - W domuu jestemmm! Przechodzi do sypialni, zrywa z łóżka prześcieradło, rzuca je na podłogę i depcze nogami. - Przyszedłeeemm... W domuuu jeestemmm! Nareszcie opadłszy z sił, pada plecami na łóżko i wzdycha: - Zaj...ście być kawalerem... |
Przychodzi baba do lekarza z kranem na głowie i z czipsami w ręku i mówi kranczips
:D :D :D :D :D :D |
Cytat:
-Jak zatrzymać dziewczynkę biegającą wokół stołu? -Przybić jej drugą rączkę. |
-jak sie mowi na kobiete ktora miala 7 rozwodow i wychodzi za maz?
-usmażona! :DDDDDDDDDDD |
(c) Czlowiek Suchar
(w sensie te mini-komixy z kwejka ;P ) |
Cytat:
|
|
Cytat:
Mała dziewczynka wraca do domu po zabawie w parku. Po chwili mama zauważa, że jak na sześcioletnie dziecko, ma ona bardzo bogaty zasób różnych słów uznawanych za wulgarne. Pyta więc: - Skąd ty znasz takie słowa? - A, taka dziewczynka tak mówiła. - Jaka dziewczynka? - A nie wiem, taka w sweterku w żółte paski. Następnego dnia mama biegnie do parku i owszem - po chwili znajduje dziewczynkę w sweterku w żółte paski. Podchodzi i pyta: - Czy to ty jesteś tą dziewczynką która mówi takie strasznie brzydkie słowa? - A kto pani powiedział? - Ptaszki mi wyćwierkały. - No to kurwa pięknie! A ja te skurwysyny bułeczkami karmiłam! Licealistę, zabandażowanego jak mumia przywieziono po operacji na salę. Chory z sąsiedniego łóżka pyta: - Wypadek samochodowy? - Nie, błąd drukarski w podręczniku chemii... Przychodzi facet do lekarza i mówi: - Ugryzły mnie dwa psy. - A szczepione były ? - Tak, dupami... Przychodzi do domu publicznego elegancki facet i mówi ,że chce jedną z panienek. Szefowa: Jakieś szczególne wymagania? Gość: W zasadzie nie. Tylko żeby miała metr siedemdziesiąt wzrostu i ważyła czterdzieści kilo. Szefowa, trochę zdziwiona: Cóż, mam taką. Gość: Aha, i chcę ją do domu na godzinkę lub dwie. Szefowa: Niech pan bierze. Gość prowadzi dziewczynę do domu. W mieszkaniu mówi: - Rozbieraj się, na kolana i oprzyj ręce o podłogę. Dziewczyna się dziwi, ale w końcu klient płaci... Rozbiera się i staje na czworakach. Gość odsłonia zasłonę w kącie pokoju i mówi do siedzącego za nią psa, pokazując na dziewczynę: - Patrz cholero, jak nie będziesz żarł to będziesz wyglądał jak ona. Wchodzi sekretarka do gabinetu szefa. -Szefie mam dwie wiadomości, dobrą i złą. -Zaczynaj od dobrej. -Nie jest pan bezpłodny! Ksiądz Rydzyk idzie ulicą, nagle zauważa panienkę-tirówkę, stojącą przy drodze. Podbiega do niej i zdegustowany krzyczy: - Ty cudzołożnico! Wracaj szybko do domu! - Ależ Ojcze Dyrektorze! Ja od każdego klienta połowę pieniędzy wpłacam na konto Twojego radia! - Aha. To stań tam, bo jest większy ruch. Dzień kobiet, a tu jeden z podwładnych przynosi swojemu kierownikowi (mężczyźnie) kwiaty. Na to kierownik zdumiony: Co pan, przecież to Dzień Kobiet. - No wiem ale pomyślałem ze przyniosę panu, bo z pana taka kurwa. Spotkał się zając z niedźwiedziem. Niedźwiedź: - Te, zając, chcesz zobaczyć helikopter? - No pewnie! - To zamknij oczy! Zając zamknął oczy, niedźwiedź zakręcił mu uszy, puścił je, a zając poleciał, po czym z hukiem spadł w krzaki. Niedźwiedź tylko zarżał głośno i poszedł dalej. Kilka dni później spotykają się znów. Zając mówi: - Te, niedźwiedź, chcesz zobaczyć helikopter? Na co niedźwiedź, macając swoje małe uszy: - No, chcę... - To zamknij oczy! Niedźwiedź zamknął oczy, a zając jak go nie zdzieli ogromnym kijem przez łeb. Niedźwiedź padł, a zając uciekając krzyczy: - No i jakiego ch**a tak blisko śmigieł stajesz? |
Siedzi sobie tasiemiec w jelicie i żre. Nagle widzi biegnące w panice bakterie. Pyta się:
- Co się stało? - Uciekaj tasiemiec, uciekaj, antybiotyki nadchodzą!!! - Ee tam głupoty gadacie. - Siedzi se dalej i żre. Nagle widzi uciekająca z walizkami glistę ludzka. Pyta się: - Te glista, co się stało? - Uciekaj tasiemiec, antybiotyki nadchodzą!!! No to tasiemiec się wystraszył, spakował się i idzie w dół jelita, idzie, idzie, doszedł do końca, i widzi glistę ludzka, która siedzi na walizkach i płacze. Wiec pyta: - Co się stało??? A glista na to: - Uciekła mi kupa o czternastej!!! |
Wypic litr c2h5oh w 2h i nie spac ----> dopreeeeee :]]]]]]]]]
... ... :/ ...dobrze, ze mama tylko na nk mnie śledzi-:) |
Pytanie: Dlaczego kura przekroczyła ulicę?
Odpowiedzi: PANI PRZEDSZKOLANKA: Żeby przejść na drugą stronę. PLATON: Dla ważniejszego dobra. ARYSTOTELES: Taka jest natura kur, ze przekraczają ulicę. KAROL MARX: To bylo historycznie nie do unikniecia. TIMOTHY LEARY: Ponieważ to była jedyna wycieczka, na którą chciał zezwolić kurze rząd. SADDAM HUSSAIN: To był niesprowokowany akt rebelii i mamy prawo, zrzucić 50 ton gazu nerwowego na tą kurę. RONALD REAGAN: Zapomniałem. KAPITAN JAMES T. KIRK: Żeby pójść tam, gdzie jeszcze nigdy żadna kura nie była. HIPPOKRATES: Wegen eines berschusses an Trdgheit in ihrer Bauchspeicheldrse. ANDERSEN CONSULTING: Deregulacja na dotychczasowej stronie ulicy zagrażała dominujacej pozycji rynkowej kury. Kura rozpoznała wyzwanie w rozwinięciu swoich kompetencji, które są niezbędne do przetrwania na nowych rynkach nacechowanych wysoką konkurencją. W partnerskiej współpracy z klientem Andersen Consulting pomógł kurze przemyśleć fizyczną strategię dystrybucji i procesów przetwórstwa. Stosując Model Integracji Drobiu (MID) Andersen pomógł kurze zastosować jej umiejętności, metodologie, wiedzę, kapitał i doświadczenie, w celu nakierunkowania pracowników, procesów i technologii kury w ramach Programm-Management na wspomaganie jej całościowej strategii. Andersen Consulting zaangażował zróżnicowane Cross-Spectrum analitykow ulic i najlepsze kur, jak również doradców Andersena z szerokimi doświadczeniami w przemyśle transportowym, którzy podczas dwudniowych narad sprowadzili swój osobisty kapitał wiedzy do wspólnego poziomu i stworzyli synergie, aby osiagnąć konieczny cel, a mianowicie wypracowanie i wdrożenie ogolnoprzedsiebiorczej ramy wartości w procesie drobiowym średniego szczebla. Spotkanie mialo miejsce w parkowej okolicy, aby zapewnić atmosferę testową, która bazuje na strategiach, na których skupia sie przemysł, i która zaowocowala w jasnej i jedynej w swoim rodzaju teori rynku. Andersen Consulting pomógł kurze przemienić się, żeby stać sie bardziej kurą sukcesu. MARTIN LUTHER KING, JR.: Widzę Świat, w którym wszystkie kury sa wolne i mogą przekraczać ulicę, nie bedąc pytanymi o motywy. MOJZESZ: I Bóg zstąpił z niebios, i Bóg przemówił do kury: "Masz przekroczyć ulicę!". I kura przekroczyła ulicę. FOX MULDER: Zobaczyliście na własne oczy, że kura przekroczyła ulicę. Ile kur przekraczających ulicę musicie jeszcze zobaczyć, zanim w to uwierzycie? RICHARD M. NIXON: Kura nie przekroczyła ulicy. Powtarzam, kura NIE przekroczyła ulicy. MACHIAVELLI: Decydujące jest to, ze kura przekroczyła ulicę. Kogo interesują powody? Przekroczenie ulicy usprawiedliwia wszelkie motywy. JERRY SEINFELD: Dlaczego ktoś przekracza ulicę? Mam na myśli, dlaczego nikomu nie przyjdzie na myśl zapytać: "Co do diabła ta kura w ogóle tam robiła?" FREUD: Fakt, że się w ogóle tą sprawą interesujecie, że kura przekroczyła ulicę, ujawnia wasza seksualną niepewność. BILL GATES: Akurat wypuścilem na rynek nowy KuraOffice 2000, który nie tylko będzie przekraczał ulice, ale również będzie znosił jaja, zarzadzał ważnymi dokumentami i wyrównywał stan waszego konta. OLIVER STONE: Pytaniem nie jest "Dlaczego kura przekroczyła ulicę", tylko "Kto przekroczył ulicę w tym samym momencie, kogo przeoczyliśmy w naszej nienawiści, podczas gdy obserwowalismy kurę" DARWIN: Kury zostały w dluższym okresie przez naturę tak wybrane, ze teraz sa genetycznie do tego uwarunkowane, aby przekraczać ulice. EINSTEIN: Czy to kura przekroczyła ulicę, czy też to ulica sie przesuneła pod kura, zależy od waszego punktu odniesienia. BUDDA: Tym pytaniem ujawniasz twoją własną kurzą naturę. ERNEST HEMIGWAY: Aby umrzeć. W deszczu. COLONEL SANDERS: Przeoczyłem jakąś? CLINTON: W żadnym momencie nie byłem z tą kurą sam na sam. |
stare ;]
|
Kilka sucharów :jump:
Przychodzi klient do zakładu pogrzebowego i pyta pracownika: - Czy jest szef? - Szefa nie ma, wyjechał po towar. -------------------------------------- Czym się różni piasek od krwi menstruacyjnej? - piaskiem nie można siorbać ------------------------------------ W aptece stoi nieśmiały młody chłopak. Gdy wszyscy klienci wyszli, aptekarz pyta: - Co, pewnie pierwsza randka? - Gorzej - odpowiada chłopak - Pierwsza wizyta u mojej dziewczyny. - Rozumiem - mówi aptekarz - Masz tu kondoma. Chłopak ucieszony ale mówi. - Panie, daj pan dwa... Jej mama podobno też fajna du*a. Po wizycie dziewczyna mówi do chłopaka: - Gdybym wiedziała, że ty taki niewychowany... że cały wieczór nic nie powiesz, tylko będziesz się gapił w podłogę, nigdy nie zaprosiłabym cię. - A gdybym ja wiedział, że Twój ojciec jest aptekarzem, też bym nigdy do Was nie przyszedł. ---------------------------------- Siedzi chłopak z dziewczyna w parku na ławce i nagle uderzył ją w twarz z pięśći. Ona pyta: -Kochanie za co? Dlaczego? Chłopak odpowiada: -Było to było, nie drąż tematu. -------------------------------- Co jest niejadalnego w warzywie?? Wózek inwalidzki. |
Na konferencję jadą samochodem pracownicy Microsoftu: gość od marketingu, grafik i programista. Nagle łapią gumę.
- Mamy na pewno jakieś ubezpieczenie, dzwonimy po pomoc drogową - mówi gość od marketingu. Grafik na to: - Po co? Tu się jakąś łatkę przyklei, trochę pomaluje i będzie dobrze. Po chwili programista: - Zostawmy, może nikt nie zauważy. |
wchodzi viagra do baru i mowi - stawiam wszystkim!
HAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHAHHA XDDDDDDDDDDD |
http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazk...zarny-kawa.jpg
%))))))))))))))) |
Leci samolotem trzech facetów: polak, czech i rusek. Każdy zabrał na pokład skrzynię tego, z czego słynie jego kraj. Polak wziął skrzynię złomu, czech skrzynię srebra a rusek skrzynię materiałów wybuchowych.
Po drodze zepsuł się jeden z silników i załoga stwierdziła, że aby wylądować muszą wyrzucić zbędny balast, więc po kolei zaczęli wyrzucać swoje skrzynie. Najpierw wyleciała skrzynia z materiałami wybuchowymi, później skrzynia srebra a na koniec skrzynia złomu. Cudem udało im się wylądować i zaczęli iść w stronę miejscowości, którą mijali spadając. Po drodze spotykają płaczącą dziewczynkę. - Dziewczynko, czemu płaczesz? - pytają. - Bo mojego tatusia złom przysypał! Pocieszyli jak mogli i poszli dalej. Spotykają na drodze płaczącego chłopca. - Chłopczyku, czemu płaczesz? - Bo moją mamusię srebro przysypało! Pocieszyli jak mogli i poszli dalej. Tuz przed wioską spotykają dziewczynkę dosłownie sikającą ze śmiechu. - Dziewczynko a z czego ty się tak śmiejesz? - pytają zdziwieni. Dziewczynka zanosząc się śmiechem, odpowiada: - A, bo jak Tadzik pierdnął, to stodoła wybuchła! |
Na Uniwersytecie Jagiellońskim było czterech bardzo dobrych studentowi,
radzili sobie świetnie na wszystkich egzaminach i testach. Zbliżał się egzamin z chemii, miał być w poniedziałek o 8.00, wszystkim z ocen wychodziła 5. Byli tak pewni siebie ze przed egzaminem zdecydowali poimprezować u kolegów z uniwersytetu w Poznaniu. Było super ale zapili ryja w weekend i jak zasnęli w niedziele po południu, obudzili się w poniedziałek koło 12.00. Na egzamin oczywiście nie zdążyli, postanowili zabajerować profesora. Tłumaczyli się ze w weekend pojechali do kolegów na uniwersytet do Poznania aby pogłębić wiedze i wymienić doświadczenia, niestety w drodze powrotnej gdzieś w lasach złapali gumę, nie mieli koła zapasowego i długo nie mogli znaleźć nikogo do pomocy. Dlatego niestety przyjechali dopiero koło południa. Profesor przemyślał to i mówi: - OK możecie przystąpić do egzaminu jutro rano. Studenci zadowoleni ze się udało go zbajerować, pouczyli się jeszcze trochę w nocy i na drugi dzień przyszli jak zwykle pewni siebie. Profesor posadził ich w czterech osobnych pokojach, zamknął drzwi, a asystenci rozdali pytania. Cały test był za 100 punktów. Na pierwszej stronie było zadanie za 5 punktów, które wszyscy rozwiązali bez wysiłku. Na drugiej stronie było tylko jedno pytanie za 95 punktów: -"Które koło?" |
Wchodzi młody na cele.
Podbija do niego stary garus i wita go słowami - DZIŚ BEDZIESZ RUCHANY Młody, szok !!! Nie wie co robić. Stary do niego - WOLISZ ZE SLINĄ CZY BEZ Młody szybko rozkminia, ze śliną nie będzie tak bolało - sobie pomyślał. - WOLĘ ZE ŚLINĄ. Na to stary - ŚLINA DAWAJ MŁODY CHCE NA DWA BATY ------------------------ Rozmawiają dwie psiapsióły: - Kochana, ale dlaczego ty tak narzekasz na tę pozycję 69? - Eeee tam... On jak zwykle po wszystkim zasypia, a ja znowu mam rano wory pod oczami... |
jak sie nazywa placz malego raka?
wycieraczka :D |
Co zrobic aby male murzynskie dzieci w Afryce nie biegaly glodne?
Obciac im nozki. -Po co sa biale koty? -Aby murzyni tez mieli pecha. |
Czym się różni parasol od dziecka w Etiopii?
-Parasol jak się rozkłada to nie śmierdzi. |
Biegaja dzieci po polu minowym machajac wesolo raczkami na 2 kilometry
|
Jak nazywa się murzyn po Oxfordzie?
- murzyn!! |
Nad rzeką siedzi krowa i pali trawkę. Zadowolona, klimat i te sprawy.
Podpływa do niej bóbr, wychodzi na brzeg i pyta: - Te, krowa, co robisz? - Aaaa, widzisz bóbr, jaram i jest OK. - Daj trochę, jeszcze nigdy nie kurzyłem... - Jasne! Ciągnij macha bracie i poczuj się cool! Bóbr wciągnął dym i od razu go wypuścił. Na to krowa: - Stary, nie taaak! Patrz: ciągniesz macha i trzymasz go w płucach dłuższa chwilę. Zresztą - wiesz co? W tym czasie jak wciągniesz, przepłyń się kawałek pod woda w dół rzeki, wróć tu i wtedy wypuść powietrze. I mówię ci będzie OK. Jak uradzili tak zrobili. Bóbr się zaciągnął, płynie pod wodą, ale już po kilku chwilach zrobiło mu się happy. Wyszedł na brzeg po drugiej stronie rzeki, walnął się na trawę i orbituje. Podchodzi do niego hipopotam i pyta: - Te bóbr, co robisz? - Aaaa, widzisz hipciu, fazuję sobie trochę... - Daj trochę stuffu, ja też chcę... - Podpłyń na przeciwko do krowy. Ona ci da. Hipopotam wychodzi na brzeg, a krowa wywaliła gały i krzyczy: - Bóbr, ku*wa, WYPUŚĆ TO POWIETRZE !!! Lata Zajączek po lesie i podśpiewuje: "...Wy*ebałm Lwicę, wy*ebałem Lwicę, wy*ebałem Lwicę..." Na to inne zwierzęta mówią mu: "Słuchaj Zając, Lwica to dziewczyna Króla Lwa, nie krzycz tak, bo usłyszy..." Ale Zając nie słuchał dobrych rad innych zwierząt, tylko podśpiewywał dalej i latał jak opętany po lesie. Oczywiście natknął się na Króla Lwa, który usłyszał jego śpiew i wku*wił się niepomiernie. "Ja ci dam mały gnojku. Moją Panią obrażasz. Jak mogłeś (o ile to prawda) przyprawić mi rogi ?!!!" I goni Zająca po lesie... Zając ucieka co sił w nogach. Ledwo co mu się udaje, przeskakuje w ostatniej chwili przez drzewo o dwóch konarach w kształcie litery "V". Lew większy, przeskakuje za nim i klinuje się między konarami swoimi szerokimi biodrami... Zając zatrzymuje się, wraca, obchodzi konar z zaklinowanym Królem Lwem od tyłu, zdejmuje spodnie, zakłada prezerwatywę i mówi: "No kurwa, w ten numer to chyba mi już nikt nie uwierzy..." Przychodzi zajączek do burdelu i pyta: - Niedzwiedzica jest? - Nie ma. - A wilczyca jest? - Nie ma. - To moze chciaz lisica jest? - Nie ma. - A która jest? - Jest pytonica. - No dobra, moze być. Poszedł zając na górę, ale gdy tylko wszedł do pokoju pytonica go połknęła. Ale zaczyna się zastanawiać: - Zaraz... śniadanie jadłam, obiad też już był, a do kolacji jeszcze 3 godziny, więc to pewnie klient... I wypluła zająca. Na to zając, doprowadzając futerko do ładu: - Jak bierzesz do buzi, to mogłabyś uważać! |
|
|
Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupila - pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie zauważył. Biegł za samochodem, biegł, biegł... ale nie dogonił. Nagle słyszy gdzieś za sobą szelest i kątem oka dostrzega zbliżającego się lamparta. Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe życie. Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki.
"Może nie wszystko stracone" - myśli pudelek i dopada do padliny. Lampart wyłazi z krzaków, patrzy - a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś zajada, ciamka, mlaska. Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie: "Mmmm... jaki smaczny ten lampart... rarytas... mięsko palce lizać... a kosteczki - co za rozkosz...". Lampart przeraził się i dał nura w krzaki. "Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł, bo zeżarłby mnie jak dwa razy dwa" - myśli uciekając. Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną. Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy. "Oj, niedobrze" - myśli pudelek. "Ta cholerna małpa wszystko mu wygada. Co robić?" Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka. Lampart wnerwił się strasznie. Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby była świadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem. Wracają, patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie: "Gdzie do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta, a ta cholera, nie wraca i nie wraca..." Gangster wychodzi z pierdla po dziesięcioletniej odsiadce. Przed bramą czeka komitet powitalny. -Heniu siedziałeś w pace tyle czasu i nas nie wydałeś. Mamy dla ciebie prezent: samochód, willę i panienkę. Odpocznij sobie tydzień i bierzemy się do roboty. Po tygodniu zjawiają się u Henia i pytają: -Jak samochód? -Elegancki, po tylu latach na piechotę to prawdziwa przyjemność. -A willa? -Panowie, to prawdziwy pałac. -No a panienka? -W porządku. Pierze, gotuje, jak walę konia to czyta sobie gazetę... -Jak to walisz konia?! Nie ruchasz jej?! -Ruchać? A po co? Spokojna jest, nie stawia się. Idzie turysta i nagle widzi bace kucającego sobie w krzakach. - Baco, co robicie? - No srom, nie widzisz? - A gacie? - Łoo k*rwa! |
PRAWDZIWA ROZMOWA NAGRANA NA MORSKIEJ CZESTOTL. ALARMOWEJ CANAL 106, NA WYBRZEZU FINISTERRA (GALICJA) POMIEDZY HISZPANAMI A AMERYKANAMI 16 PAZDZIERNIKA 1997 ROKU
>>>> Hiszpanie: (w tle slychac trzaski) Tu mówi A-853, prosimy, zmieńcie kurs o 15 stopni na południe, by uniknąć kolizji... Płyniecie wprost na nas, odległość 25 mil morskich. >>>>Amerykanie: (trzaski w tle) Sugerujemy wam zmianę kursu o 15 stopni na północ, by uniknąć kolizji. >>>> Hiszpanie: Odmowa. Powtarzamy: zmieńcie swój kurs o 15 stopni na południe, by uniknąć kolizji... >>>> Amerykanie: (inny głos): Tu mówi kapitan jednostki pływającej Stanów Zjednoczonych Ameryki. Nalegamy, byście zmienili swój kurs o 15 stopni na północ, by uniknąć kolizji. >>>> Hiszpanie: Nie uważamy tego ani za słuszne, ani za możliwe do wykonania. Sugerujemy wam zmianę kursu o 15 stopni na południe, by uniknąć zderzenia z nami. >>>> Amerykanie: (ton głosu świadczący o wściekłości): Tu mówi kapitan Richard James Howard, dowodzący lotniskowcem USS Lincoln marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych; drugim co do wielkości okrętem floty amerykańskiej. Eskortują nas dwa okręty pancerne, sześć niszczycieli, pięć krążowników, cztery okręty podwodne oraz liczne jednostki wspomagające. Udajemy się w kierunku Zatoki Perskiej w celu przeprowadzenia manewrów wojennych w obliczu możliwej ofensywy ze strony wojsk irackich. Nie sugeruję... ROZKAZUJĘ WAM ZMIENIĆ KURS O 15 STOPNI NA PÓŁNOC! W przeciwnym razie będziemy zmuszeni podjąć działania konieczne by zapewnić bezpieczeństwo temu okrętowi, jak również siłom koalicji. Należycie do państwa sprzymierzonego, jesteście członkiem NATO i rzeczonej koalicji. Żądam natychmiastowego posłuszeństwa i usunięcia się z drogi! >>>> Hiszpanie: Tu mówi Juan Manuel Salas Alcántara. Jest nas dwóch. Eskortuje nas nasz pies, jest też z nami nasze jedzenie, dwa piwa i kanarek, który teraz śpi. Mamy poparcie lokalnego radia La Coruna i morskiego kanału alarmowego 106. Nie udajemy się w żadnym kierunku i mówimy do was ze stałego lądu, z latarni morskiej A-853 Finisterra, z wybrzeża Galicji. Nie mamy gó*nianego pojęcia, które miejsce zajmujemy w rankingu hiszpańskich latarni morskich. Możecie podjąć wszelkie słuszne działania, na jakie tylko przyjdzie wam ochota, by zapewnić bezpieczeństwo waszemu zas*anemu okrętowi, który za chwilę rozbije się o skały; dlatego ponownie nalegamy i sugerujemy wam, iż działaniem najlepszym, najbardziej słusznym i najbardziej godnym polecenia będzie zmiana kursu o 15 stopni na południe, by uniknąć zderzenia z nami. >>>> >>>> Amerykanie: OK. Przyjąłem, dziękuję. |
Lubię tą serię :D
http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazk...jpg?1311012954 _________________ żurawie wynajem |
|
Czarny humor;D
|
|
http://kwejk.pl/obrazek/293187/dowcip,dnia.html buahahahahahaha leze :D
|
| Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 03:10. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.