![]() |
ja polecam film "Blow" jest to oparta na faktach historia Georga Jung’a. Ktory to na przemycie narkotykow dorobil sie milonow dolarow (klik) - zaczynajac od sprzedazy trawki konczac na kokainie. Opowiesc o zwyklym czlowieku ktory za pozno zorientowal sie na czym mu najbardziej zalezy ;)
Nie polecam tego filmo dlatego ze tam ćpaja i jarają tylko dlatego ze daje wiele do myslenia ;) |
Skoro już polecasz film o ćpaniu ;) to ja polecę film SPUN , ciekawie kręcony, a i z lekka popierdolony :D
opis sobie kto chce to znajdzie |
Equilibrium
Fabuła filmu n1. Bylem tak milo zaskoczony, jak po pierwszym ogladnieciu matrixa1. /polecam |
Alien vs Predator naprawde polecam =]
Film mi sie bardzo podobal i ogladalem go zaraz po RE2 i myslalem, ze bedzie przynudnawy ale naprawde daje rade :) |
Cytat:
\\edit byl ktos na Wysyp zywych trupow ?? |
Ponizszy tekst (dotyczy AvP) pozwolilem sobie skopiowac, nie jestem autorem. Robie to tylko dlatego ze mam ograniczony dostep do netu i nie mam czasu na wklepanie kilkutysiecy znakow
enjoy... Zacznę od tego, że film widziałem :) I jako fan Aliena i Predatora (nie fan maniakalno-depresyjny, ot- po prostu lubię obie postacie, poprzednie filmy z nimi i genialne komiksy, w których brały udział) czekałem na ten film od dawna. Gdy w końcu dowiedziałem się, kto ma się nim zająć, zwątpiłem zupełnie w jego powodzenie, jako że jedynym udanym filmem Andersona był Event Horizon (i pod pewnymi względami Mortal Kombat), zaś już ostatni RE... Czytając po amerykańskiej premierze wszystkie recenzje i opinie ludzi (których gusta z reguły się zgadzają z moimi) uznałem, że do kina już na ten film nie pójdę, dlatego zrobiłem coś, co robię bardzo rzadko, i obejrzałem dostępną u nas "przedpremierową wersję". I nie żałuję. Żałowałbym, gdybym wydał 20zł na bilet do kina. Film jest bardzo, bardzo zły. Przede wszystkim trwa niespełna 90 minut, co wg moich kryteriów niemal całkowicie dyskwalifikuje film jako "superprodukcję", i jest "dozwolony" od 13 lat. Film z alienem i predatorem od 13 lat po prostu nie może być udany. W chwilach śmierci postaci widać bezlitosne cięcia, żeby nie przekroczyć limitu wieku (pewnie będą w director's cut, ale póki co- nie ma), krew występuje w ilościach mikroskopijnych (kilka kropel hemoglobiny, nieco więcej predatorowego seledynu, i szklanka kwasu aliena). Właściwie to często nie widać nawet, czy Predator gościowi wbił ostrza w brzuch, czy tylko go uderzył pięścią. Strasznie słabi aktorzy (chyba celowo wybierano takich z maksymalnie irytującym akcentem) (L. Henriksen nie miał się czym wykazać, podobnie jak reszta, tym razem już wybitnie telewizyjnych aktorów- choćby chcieli, nie mieli czasu), i równie słabe dialogi (jedne śmieszne tym, jak niby próbujące "budować klimat"- z początku filmu, na widok księżyca (w skrócie): "wiesz, jak po włosku mówi się na tak duży księżyc? -Nie, jak?-Księżyc łowców"; inne śmieszne swoim infantylizmem: proces analizy sytuacji, po której dwójka bohaterów stwierdza, że "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem"- ten do tego beznadziejnie drętwo zagrany). Główna bohaterka jest tak drętwa, że więcej sympatii czułem do aliena, któremu się siatka wpijała w głowę. Co chwilę wygłasza kwestie w stylu (bohaterka, nie alien) "ja was tu przyprowadziłam, i ja was wyprowadzę; wyjdziemy stąd wszyscy; ja nie opuszczam swojego zespołu; itp). Akcja toczy się tak szybko (tyle, że tu nie jest to komplement), że po 5 minutach od "zaprzyjaźnienia" się z Predatorem bohaterka zachowuje się, jakby chciała mieć z nim dziecko. Pozostałe postacie giną tak szybko, że nawet nie da rady zapamiętać, która czym się zajmowała, a niektóre to nawet się chyba ani razu nie odezwały. Jest to oczywiście "najlepszy zespół" wspierany żołnierzami (i tu szefem jest master chief komandosów z RE, który dał się pokroić siatce laserów zamiast jak każdy normalny człowiek dać krok w tył) Fabularnie nic w tym filmie się nie trzyma kupy (najśmieszniejszy jest ten motyw z połączeniem 3 kultur: nie mieli swojego pisma, które później, po podziale, ewoluowało w trzy różne, ale już wtedy pisali tak: jedna "literka" po aztecku, jedna po "kambodżańsku", i jedna po egipsku. To już nawet nie było śmieszne.) W skład zespołu mogli wejść i 60-cioletni wykładowcy uniwersyteccy, ponieważ (pomimo całej przemowy głównej bohaterki, że "oni są nieprzygotowani, nie wytrzymają wyprawy, nie dadzą sobie rady, potrzeba min 3 tygodni ćwiczeń" itp) cała "trudna" wyprawa to: lot helikopterem--)płynięcie lodołamaczem--) jazda jakimiś takimi pojazdami śniegowymi aż pod same drzwi piramidy. Żadnych problemów, nawet oznak zmarznięcia. Samo zejście tunelem też nie wyglądało na zbyt trudne. W związku z czym "bunt" bohaterki okazuje się zupełnie bezsensowny, podobnie jak cała konieczność zabierania przewodnika. Cała końcówka-- zupełny brak sensu. Teraz głowni bohaterowie, czy alieny i predatory. Xenomorphy są śmiesznie nieporadne, może dlatego, że dorastają z prędkością światła (góra 20-30 minut od jaja do dorosłej postaci) i nie miały czasu nauczyć się tego i owego, co każdy porządny alien powinien umieć. Daleko im do potworów z Aliens (tak jak i ludziom i komandosom daleko do Colonial Marines). Jasne, nie mają z ludźmi problemów (i o dziwo- w duelu z Predatorem też nie, ale o tym za chwilę), ale kto je zobaczy tu, i w poprzednich filmach, będzie wiedział, o co chodzi. Rekordy bije tu Alien Queen, która (w scenach będących kalką tych z Godzilli i Parków Jurajskich) goni główną bohatrkę i kłapie jej paszczą tuż za plecami, nie trafia ogonem w nieruchomy cel, morduje się z tą drugą szczęką zamiast sięgnąć łapą... Teraz gwóźdź do trumny- Predator. Za to, co Anderson z nim zrobił, powinien jakiś przylecieć i wyrwać Paulowi kręgosłup. Predki w AvP wyglądają i poruszają się ważący tonę staruszkowie ze stwardnieniem rozsianym (choć to chyba młode osobniki, jak wynikałoby z fabuły). Oglądając je ma się wrażenie, że nie potrafią zgiąć się w pasie, zero dynamiki w ruchach (scena, w której Pred rzuca tutejszą wariacją recall discu w królową, czy gdy przeskakuje z półki na półkę pod ostrzałem "komandosów"), a z samymi wrist blade to mogą polować najwyżej na kurczaki. Przecież Predator był super sprawny i zwinny ( w koncu śmigał po dachach, drzewach...), a te tutaj... Pod ich krokami ziemia drży jakby kroczył tyranozaur, to ma być łowca, niewidzialny zabójca? Proszę zobaczyć, co w komiksach nawet młody Predator robił z gromadą alienów, tylko przy użyciu broni "białej". Reżyser wyraźnie uznał, że większe znaczy lepsze, i mamy Predatorów na sterydach, z ostrzami na nadgastkach długości dobrego metra. Nie jest to wszystko raczej kwestią zbroi, którą tu drapieżcy mają wyraźnie cieższą, po prostu poruszają się jak klocki. Wyobraźcie sobie Mariusza Pudzianowskiego, który powinien startować w zawodach gimnastycznych- to będzie mniej więcej to. Tej generacji Predatorów wyłączono też instynkt samozachowawczy (ja wiem, że kodeks łowców itp, ale nigdzie nie widziałem, żeby Predator ot tak po prostu się poddawał, a tu w filmie chłopaki czekają 15 sekund, aż im alien kłapnie swoją mini-szczęką w głowę (przez te 15 sekund uważnie się sobie przyglądają). Walka aliena i Predatora przypomina walkę z Mortal Kombat, czyli jest chybiona całkowicie. Sama fabuła jest miałka aż do bólu, nie ma sensu pisać o niej i o jej bzdurnych pomysłach (RE z Mortal Kombat wystarczy skrzyżować, i dodać szczyptę Soldiera). Technicznie nie jest źle, jest zwyczajnie. Tylko że cały film... wygląda sterylnie, dokładnie jak RE. Zero klimatu zagrożenia (wyraźnie to widać przy scenach z ludźmi w kokonach, przed lub już po ataku facehuggera- wszystko jakies takie... fajne, jakby bezbolesne (poważnie mówię). Podsumowanie: film jest bardzo słaby, trwa niecałe 90 minut (przy czym dopiero w mniej więcej 40 minucie, około połowy filmu, dream team wchodzi do piramidy, a przez następne 40 minut wszystko dzieje się jak na górskiej kolejce), jest pocięty z wszelkiej brutalności, która przekracza normy dopuszczone dla Pokemonów (naprawdę), i jest pozbawiony jakichkolwiek bohaterów, o których możnaby choć przez ułamek sekundy pomyśleć: kurczę, szkoda gościa, albo: tak trzymaj, i jeszcze raz go w mordę! Bardzo to przykre, że zmarnowano tak genialny pomysł na film (każdy komiks i gra komputerowa, no może poza Primal Hunt, jest jillion razy lepsza), co jest wybitną zasługą reżysera i scenarzysty w jednej osobie. Po prostu pan Anderson nie ma najmniejszego pojęcia, czym/kim są Alien i Predator. Może już więcej nie będzie robił filmów, bo sam zwiastun Resident Evil 2 zapowiada gorszy film niż cały AvP. Nie pisałem tego wszystkiego złośliwie, po prostu to moje wrażenia po obejrzeniu filmu, który, miałem (kiedyś) ogromną nadzieję, że będzie filmem wielkim. Jeszcze przykrejsze są możliwości na przyszłość: albo nikt już się za ten temat nie weźmie, albo, co chyba nawet będzie gorsze, będziemy mieli następne części robione w tym stylu, czyli dla dzieci (pewnie coraz młodszych). Nie polecam. 2/10. Film jest (bez żadnej złośliwości, po prostu to fakt) przeznaczony dla dzieci w wieku 10-13 lat, które pasjonują się Power Rangers i Pokemonami (nie ma w AvP nic, co wykraczałoby poza normy przyjęte dla takich ograniczen wiekowych). Niestety dla filmu z Alienami i Predatorami to o wiele za mało. Na koniec scena, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że P. W . Anderson jest filmowym, przepraszam bardzo, ale kretynem: Lex (główna, czarnoskóra, bohaterka) ucieka ze swoim najlepszym przyjacielem Predatorem przed ogromnym wybuchem, i tu nastepuje takie ujęcie: biegną obok siebie w zwolnionym tempie, na tle szalejących płomieni. Miałem się w tym momencie roześmiać, ale nagle mi się zrobiło bardzo smutno. A zupełne ostatnia scena filmu to chyba miała być śmieszna już w założeniach reżysera, bo przecież nikt normalny nie zrobiłby czegoś takiego (i w taki sposób) na poważnie. Zgadzam sie ze wszystkim, za wyjatkiem tego ze RE jest slaby Cytat:
Pozatym film NIE JEST skierowany do fanow. Kazdy fan Aliena i Preda leje na niego cieplym moczem... tak jak ja O zyciu Predatora nic nie bylo. Same bzdury wyssane z palca, na ktore mozna chwycic zwyklego widza. Scenariusz roi sie od bugow AvP jest cienki jak skarpeta, albo i jeszcze gorzej Whoever win... We lose. Taaaaaa. 100% prawdy |
Ech... ten tekst to... szczera prawda... film oglądałem na wyrywki (tak po 20 minut) bo nie bardzo mnie wciągał. Teraz jak jeszcze przeczytałem ten tekst to dotarło do mnie, że ten film to największa kaszana jaką oglądałem w tym roku.
Chyba się nawrócę i zaczne modlic aby Doom'a tak nie spieprzyli... Dragon Balla też... btw. http://anime.revolution.pl/ czytajcie newsy "DragonBall tylko dla dorosłych?" oraz następny "Dragon Ball Z: konkrety". Popatrzcie na screeny... jestem pod wrażeniem. Prawdziwe klony Nappy, Vegety a szczególnie Raditza. Piccolo też będzie niczego sobie 2,10 m :D Vegete zagra ten facet który grał Sitha w Phantom Menace :D Zawiedziony jestem jedynie rolą Orlando Bloom'a który ma grać Tien Shin Han'a. Co do niepewnego jeszcze Goku to powinien zagrać go Jackie Chan (ze względu na charakter, Goku też był taki śmiechowy) bądź Jet Li (ze względu na nos i wykozaczone spojrzenie, wyobrażam sobie jak robi Kamehameha :D). Wiem, że byłby to jedyny skośnooki aktor lecz główna rola mogłaby przypaść jednak komus naprawdę dobremu. Oby nie dostał jej jakiś Vin Diesel bądź The Rock. A może macie jakieś inne propozycje? |
Taa, mam propozycje. Niech Orlando Bloom nie gra
Moze i jest dobrym aktorem, ale ostatnio probuja go wcisnac wszedzie. Tak jak swego czasu Zubrowskiego |
musze sie zgodzic z tym co przedstawil MANDO tylko RE2 nie widzialem i nie moge potwierdzic zdumiewajace caly tekst wyraza w sumie wszystko jedynie co zasluguje uwagi w AvP to wlasnie napierniczanie bo to jest faktycznie 0 (zero) fabuly !
|
Cytat:
zmieklem na tym filmie, swietna angielska produkcja z angielskim humorem :) |
| Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 11:05. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.