unreal.pl

unreal.pl (https://forum.unreal.pl/index.php)
-   Hydepark (https://forum.unreal.pl/forumdisplay.php?f=225)
-   -   Kino, filmy, trajlery czyli co warto obejrzeć (https://forum.unreal.pl/showthread.php?t=15839)

Xirios 22-01-2012 12:41

Coś, The Thing (2011)
Może być, ale bez rewelacji. Kojarzył mi się trochę z 1 częścią Alienów, jeśli chodzi o fabułę.

Starcie tytanów, Clash of the Titans 2010
Fajne jedynie efekty. Filmowi brakuje głębi i klimatu. Bardziej namieszać w micie chyba się nie da. Nie rozumiem, jakie dla filmu ma znaczenie krótka scenka z mechaniczną sową - czyżby to był tylko żart reżysera? Nie podobała mi się charakteryzacja Sama Worthingtona, w tej ogolonej głowie pasował do jakiegoś filmu o marines. "Zmierzch tytanów" z 1981 roku jest o wiele lepszy, mimo że robiony bez użycia komputerów. No i jest tam ta fajna mechaniczna sowa :) Jw. - obejrzeć można, ale rewelacji nie ma.

Był ktoś może na najnowszym Underworldzie w 3D? Warto iść do kina, czy czekać lepiej na DVD?

Maksym 22-01-2012 13:05

Cytat:

Xirios pisze: (Post 749142)
Coś, The Thing (2011)
Może być, ale bez rewelacji. Kojarzył mi się trochę z 1 częścią Alienów, jeśli chodzi o fabułę.

A dla mnie rewelacja. Trzyma poziom wielkiego poprzednika, do tego dzisiejsze efekty i to z najwyższej półki. No i ta idealna ciągłość fabuły, kończy sie dokładnie w momencie w którym zaczyna się poprzednik. I to z najdrobniejszymi szczegółami. Wychodzac z kina nabrałem ochoty żeby sobie jedynke odświeżyć.

Cytat:

ICARIUM pisze: (Post 749049)

Mam mieszane uczucia, bo naprawdę wizualne i estetycznie bardzo mi podszedł, ale jestem też zawiedziony, bo mogło przecież z tego wyjść arcydzieło na marę 300. Szkoda.

Jesli idzie o te krwawe fajerwerki jak bogowie walczyli z tytanami, to były o klasę lepsze niz to co widzieliśmy w niż 300 ;) Najlepsze gore jakie kiedykolwiek widziałem w filmie :D

Xirios 22-01-2012 16:16

Cytat:

Maksym pisze: (Post 749144)
A dla mnie rewelacja. Trzyma poziom wielkiego poprzednika, do tego dzisiejsze efekty i to z najwyższej półki. No i ta idealna ciągłość fabuły, kończy sie dokładnie w momencie w którym zaczyna się poprzednik. I to z najdrobniejszymi szczegółami. Wychodzac z kina nabrałem ochoty żeby sobie jedynke odświeżyć.

Małe spoilery.

Nie twierdzę, że film był zły. Efekty są adekwatne do obecnych czasów, a zdjęcia gór i pól lodowych były bardzo piękne. Trochę zraziły mnie jednak nielogiczne sceny. Np. obcy który leży setki/dziesiątki/tysiące lat pod lodem nagle zostaje wydobyty, jest przyciśnięty setkami kilogramów lodu bryły lodowej i nagle rozrywa wszystko i wyskakuje jak ninja, gdy ktoś dopuścił do niego trochę powietrza przez otwór od małego wiertła. Widziałam raz, co się działo przy wydobywaniu zamarzniętej kaczki z lodu, która ma ciało twardsze niż ten kosmita - połamała się. A była w lodzie może dobę. Nie przekonuje mnie też to, że mamy do czynienia z kosmitą. Takich scenek było kilka. Film ogólnie może być, ogląda się przyjemnie, nie przynudza, ale nie powala na kolana.

ahs 23-01-2012 13:15

No bo to obcy i film saj-faj, czasem tak trzeba. Taki urok tego gatunku.

TurtleX 23-01-2012 15:39

Cytat:

Maksym pisze: (Post 749144)
A dla mnie rewelacja. Trzyma poziom wielkiego poprzednika, do tego dzisiejsze efekty i to z najwyższej półki. No i ta idealna ciągłość fabuły, kończy sie dokładnie w momencie w którym zaczyna się poprzednik. I to z najdrobniejszymi szczegółami. Wychodzac z kina nabrałem ochoty żeby sobie jedynke odświeżyć.

http://troll.me/images/futurama-fry/...or-serious.jpg

Bez urazy ale ten film to zrobiona na szybko sraka dla wyciśnięcia kasy z ludzi którzy są fanami filmu z 1982 roku. Sprytne studio stwierdziło, że skoro w dzisiejszych czasach ludzie rzygają już remakami to zrobią z tego prequel. Z tego taki prequel jak ze mnie katolik. Niby jestem ale w kościele czy modlącego się mnie nie zobaczysz. Po kolei...

1. Dla Ciebie rewelacja - ok, szanuję. Naszło Cię na odświeżenie filmu z 1982 roku. Bardzo dobrze, polecam. Już w ogóle najlepiej obejrzeć jeden po drugim i poczuć różnicę.
2. Trzyma poziom wielkiego poprzednika - otóż nie, nie trzyma. Dla ogólnego rozstrzygnięcia tej kwestii wystarczy podać oceny obu filmów na Rotten Tomatoes (78:35) lub IMDB (8,2-6,4). Szczegóły dalej.
3. Dzisiejsze efekty z najwyższej półki? Bardziej jak efekty z 1995 roku z filmu The Langoliers (tak, kolejna "świetna" ekranizacja Stephena Kinga).

http://lovingmovies.free.fr/photos/l...liers%2008.JPG

Potwór w wersji z 2011 roku wygląda jakby został zrobiony przez jakiś znudzonych studentów na zajęciach z grafiki komputerowej. Z grubsza dwie rzeczy świadczą o tym jak ten film źle wygląda.

a) W filmach tego typu ZNACZNIE lepiej sprawdzają się praktyczne efekty, są po prostu bardziej obleśne, namacalne, organiczne. Wystarczy popatrzeć na takie filmy jak włśnie The Thing z 1982, Re-Animator z 1985 czy The Fly z 1986. Niestety takie rzeczy kosztują i musi się chcieć ruszyć dupę żeby je zorganizować. Różnica w filmach tego typu między CGI a prawdziwymi efektami jest tak dobitna jak w starych Star Warsach a nowych. Wszystko wygląda sztucznie co nie pozwala wczuć się w klimat filmu.

b) Nawet jeżeli ktoś już stawia na CGI i wie, że nie ma tak zdolnego zespołu grafików, nie może poświęcić tyle czasu i nie ma tyle budżetu co The Lord of the Rings to powinien zachować atmosferę z lat osiemdziesiątych. Złe oświetlenie, dym, prawdziwe "brudne" lokacje. Przez to, że nikt o to nie zadbał można zobaczyć kosmitę w całej jego okazałości co działa na niekorzyść filmu ponieważ widać wtedy jak na dłoni, że jest to fake i tak naprawdę wcale fizycznie tego potwora tam nie ma. To czuć i to bardzo w tym przypadku.

Dodam jeszcze, że Carpenter kręcił swój film w fatalnych warunkach w terenie. Kiedy widzimy Kurta Russela odmrażającego swoje dupsko na śniegu to faktycznie wierzymy, że on jest w miejscu gdzie jest kosmicznie (heh) zimno i sobie tę dupę autentycznie odmraża. W tym filmie wszyscy latają w kurteczkach jak na stoku narciarskim. W nowej wersji wyraźnie czuć, że aktorzy większość czasu spędzili w komfortowych warunkach na planie. Kolejne wytrącenie widza z autentyczności filmu.

Fabuła... jak już wspomniałem, producenci mogą sobie mówić co chcą. Dla mnie to remake pod płaszczykiem prequela. Wszystko się powtarza a to co się nie powtarza jest zrobione znacznie gorzej. U Carpentera panowała atmosfera niepewności a stwór atakował wtedy gdy sam został przyciśnięty do muru. W nowym filmie - jak już Xirios wspomniała - potwór odstawia już na starcie parkoura, atakuje w zupełnie bezsensowny sposób i w niewłaściwych momentach. Ze stalkera stał się killerem... ups! Przepraszam! Z killera stał się stalkerem. :p

Co do ciągłości fabuły... nie wiedziałem czy mam walnąć ze śmiechu czy się rozpłakać kiedy scenarzysta/reżyser na siłę próbował powiązać różne elementy z norweskiej bazy w tym filmie z początkiem filmu Carpentera. Chodzi mi o motyw ze sklejonymi twarzami czy z siekierą w drzwiach. Widać i tak nie miał siły albo cierpliwości (a może miał to po prostu w dupie) do pokazania skąd się wziął gość siedzący w fotelu z pociętymi rękoma i zamarzniętymi strugami krwi.

Dlaczego Norwegowie pierwsze co zrobili to skontaktowali się z amerykańską panią paleontolog? Nie maja u siebie w kraju? Nie chcieli najpierw powiadomić swojego wojska? Dobry pretekst, żeby film był po angielsku.

Statek którym przyleciał kosmita działa... Skoro działa to dlaczego nim nie wystartował? Po co w ogóle wychodził na zewnątrz i zamarzał? Dlaczego musiał budować nowy pojazd w bazie amerykańskiej w wersji z 1982 roku?

Główna bohaterka wspomina, że nieopodal jest rosyjska stacja badawcza gdzie jak mniemam udała się tuż po zakończeniu filmu. Dziwnym trafem Amerykanie nic a nic o tym nie wspominają w filmie Carpentera.

Ech... ten film to KUPA. Można go raz zobaczyć z ciekawości, żeby się przekonać jak jeden reżyser potrafi z pewnego materiału zrobić wręcz cudo a jak ten sam materiał w rękach innego gościa może zostać przedstawiony jako dno z toną mułu.

3/10 - nie 2 za to, że nie wzięli jakiejś malowanej lali tylko Winstead.

Dziękuję, dobranoc.

PS: Nie twierdzę, że The Thing z 1982 nie ma wad. Jednak jeżeli ktoś ma pewien bardzo dobry wzorzec i kopiuje go z tak mizernym efektem to za przeproszeniem... niech wypierdala.

KROKu 23-01-2012 18:10

Jak komu się znudziły efekty specjalne i zbędne akcja polecam Sunset Limited
http://www.filmweb.pl/film/Sunset+Limited-2011-558807
sama treść.

/a i nie czytajcie komentarzy na filmwebie zazwyczaj to są jakieś bzdury (opinie innych) co nie jak się maja do twojej własnej opinii :)

Polecam wypić z 2 piwa :D

ICARIUM 23-01-2012 20:10

@Turtlex
Ja może nie jestem aż tak krytyczny, ale generalnie dobrze pocisnąłeś. Nie ma opcji, żeby nowy The Thing dorastał do tego z 1982 roku.

KROKu 23-01-2012 21:16

Ja się w ogóle dziwie ze porównujecie te 2 filmy :d nic nie zastąpi KLIMATEM 1 :> Turtlex 5, ja zawsze mam zbyt lenia żeby się rozpisywać :D

megoza 23-01-2012 21:38

Byłem na Sherlocku Holmsie i się zawiodłem na całej lini - moja ocena 5.5/10, mimo iż jedynkę oceniam na 8.5/10.

uwaga spoilery

Minusy :
1. Przesadne pójście w kierunku efektów specjalnych i taniego efekciarstwa (zrobili z filmu detektywistycznego sensację końca 20 wieku ;<)
2. Dwa razy za dużo armat i pięć razy za dużo strzałów, do tego CKMy w pociągu i RKMy w 20 wieku -.-
3. Za dużo slow motion i dziwnych dźwięków
4. Dialogi, które w jedynce były rewelacyjnie i tworzyły niepowtarzalny klimat w dwójce są już niestety sztuką dla sztuki i momentami niestety zajeżdżały bufonadą
5. Brak jakiejkolwiek tajemnicy czy złożonej intrygi w Sherlocku Holmsie (?! WTF?!)
6. Fabuła bez żadnych specjalnych zwrotów, przewidywalna i prostolinijna, dodatkowo twórcy starali się ją 'skomplikować' na siłę, np. nie wyjaśniając czemu i gdzie co i jak, co momentami wprawiało człowieka w chwilowe zakłopotanie, ale wcale nie sprawiało, że sama intryga była zawiła (np. SH brał notkę, której treści nie ujawniano i gdzieś szedł a potem wyjaśniano bądź pozwalano się człowiekowi domyślić, że szedł tam gdzie wskazywała notka).
7. Nielogiczne sceny - np. ta w której gość daje Sherlockowi do ręki pistolet i pozwala mu go naładować i dopiero podnosi swój i każe mu go odłożyć (WTF?)
8. Sherlock karateka - w jedynce jeden zbir mógł go poskładać a w dwójce czterech to pikuś...
9. Szybko usunięta z planu postać Inez, której dialogi i perypetie z SH były wg mnie ważnym elementem sukcesu jedynki.

Plusy :
1. Rewelacyjny Robert Downey Jr., i to w sukience!
2. Równie rewelacyjny Jude Law.
3. Świetny Stephen Fry
4. Humor i mimo wszystko klimat
5. Zdjęcia

Szkoda, że takiej zajebistej ekipie aktorów dali taki gówniany scenariusz ;(((((((((((((( Mógł to być genialny film.

Xirios 23-01-2012 22:35

Spoilery

Cytat:

TurtleX pisze: (Post 749186)
http://troll.me/images/futurama-fry/...or-serious.jpg

Bez urazy ale ten film to zrobiona na szybko sraka dla wyciśnięcia kasy z ludzi którzy są fanami filmu z 1982 roku. Sprytne studio stwierdziło, że skoro w dzisiejszych czasach ludzie rzygają już remakami to zrobią z tego prequel. Z tego taki prequel jak ze mnie katolik. Niby jestem ale w kościele czy modlącego się mnie nie zobaczysz. Po kolei...

Przyznam, że obecne filmy fantasy i sf (bo fantastykę lubię najbardziej oglądać), mimo dużej ilości efektów specjalnych, wydają mi się bardzo puste. Bezduszne, personifikując. Bez klimatu. Nie zostają w pamięci, nie wzbudzają praktycznie żadnych uczuć. Tytuły z ostatnich lat, które zrobiły na mnie większe wrażenie, to cały Władca Pierścieni i Avatar. Może jeszcze Serenity (muszę sobie ten film przypomnieć). Uważam, że to nieporozumienie robić rimejki pierwszych filmów. Nie są one przecież złe, reprezentują swoje czasy. Ale trzeba oczywiście na siłę dać to 3D. Żeby tylko nie zrobili tego z Alienami...


Filmu z 1982 roku nie pamiętam zupełnie. Trzeba będzie go również obejrzeć. Mam nadzieję, że fabuła nie będzie tak słaba, jak w "Coś" z 2011 (nie poznajemy prawie wcale załogi, wszyscy giną, a "Ripley" oczywiście przeżywa. Ciągle ten sam nieśmiertelny schemat).

Cytat:

Główna bohaterka wspomina, że nieopodal jest rosyjska stacja badawcza gdzie jak mniemam udała się tuż po zakończeniu filmu. Dziwnym trafem Amerykanie nic a nic o tym nie wspominają w filmie Carpentera.
O tej bazie powiedział jej towarzysz :) Jego zabicie też wydało się nielogiczne, bo on wiedział, gdzie znajduje się baza - ona nie. I chyba nie był obcym, jej ocena była błędna, przynajmniej nic nie było widać w płomieniach.


Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 11:10.

Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.