unreal.pl

unreal.pl (https://forum.unreal.pl/index.php)
-   LOL !!! (https://forum.unreal.pl/forumdisplay.php?f=53)
-   -   Kormorany, rozdział 1 (https://forum.unreal.pl/showthread.php?t=23086)

Cang 12-02-2005 13:01

Kormorany, rozdział 1
 
tworczosc by Ramee - kumpel kumpla z netu, calosc tworzona wylacznie w czasie tak zwanych libacji ;) niemniej trzyma poziom (edycja by ja sam :>)
klolejne rozdzialy juz wkrotce, a jest co czytac :D




Kormorany



Rozdział 1

Kormorany nie są zbyt rozgarnięte. Tylko na tyle, by starczyło im inteligencji na łapanie i trawienie ryb. Cóż, kormorany są po prostu głupie.
Wszystkie kormorany wiedzą o swojej głupocie i żaden się tym nie przejmuje. W końcu żeby umieć łapać i trawić ryby nie trzeba być geniuszem. Wystarczy być kormoranem.
Wrodzona głupota pozwala kormoranom na prowadzenie nieskomplikowanej, szczęśliwej egzystencji, ścisle związanej z rybami i gdyby tylko nie były tak przeraźliwie niemądre, moglyby świadomie cieszyć się tym faktem.

Trawiący kormoran właśnie szybował ponad lasem. Co oczywiste był szczęśliwym kormoranem, chociaz strasznie glupiutkim, oddającym się trawieniu w locie.
Taka prosta, nieskomplikowana egzystencja może być powodem do zazdrości.

Prostotę egzystencji kormorana zakłóciło jednak zmaterializowanie się człowieka tuż przed jego przystosowanym doskonale do łowienia ryb dziobem. Jedynym, na co było go w tym momencie stać, był gwałtowny zwrot na lewe skrzydło, co jednak spowodowało utratę wznoszącego prądu ciepłego powietrza, złamanie kilku praw awioniki, bolesną kolizję z sosną i na koniec chwilową utratę przytomności..
To tyle, jeśli komuś wydaje się, że mały rozumek i jezioro z rybami uprawnia do prowadzenia szczęśliwej egzystencji..

Ktoś, kto materializuje się niespodziewanie ponad lasem, niezależnie od stopnia posiadanej inteligencji, natychmiast zaczyna opadać w kierunku gruntu. Od fizyki dostaje gratis stałe przyspieszenie. Warto zaznaczyć, że gdyby ten ktoś był najgłupszym z kormoranów, zacząłby najzwyczajniej w świecie machać skrzydłami. Ale nie był. Miał średnie IQ i spadał jak kamień.

Stwórca też miał średnie IQ. Z tego powodu w swojej branży był zapewne uważany za niezłego półgłówka, ale tego nikt nie wie na pewno.
Tak czy inaczej jego inteligencja pozwalała mu na rozkoszowanie się pięknem przyrody i muzyki własnego autorstwa, wydobywanej z własnoręcznie wykonanej fujarki. Pojęcia wlasnoręcznego wykonania, w przypadku stwórcy, nie należy brać zbyt dosłownie.
Dźwięki fujarki powodowały natychmiastową migrację całych populacji w rejony tak odległe jak to tylko możliwe, choćby pustynne. Zrozumienie twórczości istot wyższych, takich jak Stwórcy, nie jest łatwe i czasami ewakuacja jest jedynym rozsądnym rozwiązaniem. Rozwiązanie to nie dotyczy drzew, ale one prawdopodobnie są głuche jak pnie.
Być może trudno w to uwierzyć, ale nawet kormorany zdają sobie w niektórych sytuacjach sprawę z konieczności zmiany miejsca pobytu, czego najlepszym dowodem w tamtej chwili była chaotyczna formacja niknacych za horyzontem głupich ptaków. Tylko jeden z nich pozostał w okolicy, ale tylko dlatego, że nieźle wyrżnął w sosnę i jeszcze nie mógł sie pozbierać.
Był jeszcze człowiek, znacznie inteligentniejszy od całego stada kormoranów, ale akurat był zajęty osiąganiem coraz większej prędkości spadania. To dlatego że jego ciało miało stałe przyspieszenie.
Stwórca w radosnym pląsie przemierzał urokliwą leśną polankę i miał gdzieś migrujące populacje. Obchodziło go jedynie piękno muzyki. Piękno tego, co on uważał za muzykę. Definicja tego co on uważał za muzykę znacznie odbiegała treścią od powszechnie przyjętej definicji. Stwórca definiował muzykę w sposób własciwy dla Stworców o średnim IQ.
Spadające ze stałym przyspieszeniem ciało zupełnie nagle wyrżnęło w pląsające ciało stwórcy. Dźwięk fujarki urwał sie z tego powodu równie nagle.
Migrujące populacje zatrzymały się w pół kroku, by po chwili machnąc na to wszystko stosownym dla każdego gatunku rodzajem kończyny i na wszelki wypadek jednak podjąć marsz w nieznane wychodząc ze słusznego założenia, że każde nieznane jest lepsze od tego cholernego hałasu.

Człowiek pozbawiony gwałtownie przyspieszenia leżał nieruchomo nie bardzo rozumiejąc co się stało. Cóż, trudno śmiertelnikowi zrozumieć dzieło stworzenia.
Niepewnymi ruchami dłoni zbadał po chwili otoczenie i odkrył nieruchome ciało pod swoim własnym. Przerażony zerwał się na równe nogi.
- O w mordę - powiedział sam do siebie i warto zauważyć, że były to nienajwłaściwsze słowa jak na pierwsze wypowiedziane w swoim życiu. - Jestem mordercą!
- Jesteś idiotą - powiedział Stwórca nieco niewyraźnie, bo jego twarz tkwila dość głęboko w poszyciu leśnym.
- Nie jestem mordercą! - ucieszył się człowiek.
Stwórca wstał niepewnie i spojrzał podejrzliwym wzrokiem na swojego oprawcę.
- Jestem nieśmiertelny, idioto, nie można mnie zabić, choć widzę, że bardzo się starasz.
- Ja... ten... zupełnie niechcący tak... jakoś... i... jak to nieśmiertelny?
- Jestem tu Stwórcą idioto. Klasycznie nieśmiertelnym.
- No co ty, serio?
Dziwna mieszanka wsciekłości i podejrzliwości w oczach Stwórcy zupełnie nagle ustąpiła miejscu jakiemuś innemu uczuciu, czegoś w rodzaju zrozumienia.
- No tak - westchnął Stwórca - w końcu musiało do tego dojść. Dobra, zapomnijmy o tym drobnym, nieistotnym dla świata i nieudanym zamachu na życie Stwórcy. Uważaj się za powitanego serdecznie, czuj się jak u siebie w domu. Miło mi cię widzieć na moim świecie Czarowniku. Czuj się jak u siebie. Służę wszelką informacją. Itd.
- Czarowniku? - zapytał zupełnie nic nie rozumiejący Czarownik.
- No. Słuchaj, ja mam swoją robotę, ty swoją, jakoś się dogadamy, a na razie pa.
- Chwileczkę, zaraz, ja nic nie rozumiem...
- Och, odpuść sobie te banały - warknął Stwórca zniechęconym głosem. - Obaj wiemy o co tu chodzi...
- Ja nie wiem - szybko zaprotestował Czarownik.
Stworca przyglądał się chwilę Czarownikowi i zdawał się myśleć.
- No dobra - powiedział, prawdopodobnie wciąż myśląc - czego chcesz?
- Co, ja? Nic... znaczy się ten... no... nie wiem...
- Och - Stwórca wydawał się znudzony. - Mam dość. Ty się zastanów czego chcesz, bez ściemniania, ja jestem konkretny gość, dogadamy się. Pa.
Powiedziawszy to Stwórca sobie poszedł. Na szczęście w czasie kolizji z czarownikiem fujarka uległa zniszczeniu, dzięki czemu Stwórca odszedł w niemal absolutnej ciszy. Głuche jak pień drzewa były za to wdzięczne losowi.
Na polance z malowniczo wygniecionym w trawie humanoidalnym kształtem pozostał samotnie nic nie rozumiejący Czarownik. Jak większość nic nie rozumiejących osób po prostu stał i generalnie wyglądał jak bezradna sierota.
- Rycerz! - usłyszał nagle za sobą gromki okrzyk i poczuł jak zatrzęsła się ziemia pod jego stopami. Przerażony odwrócił się w stronę, z którego dobiegł okrzyk i przeraził się jeszcze bardziej, gdy zobaczył galopującego w swoją stronę smoka.
- Rycerz, rycerz! - darł się smok, aż znalazł się kilka kroków od Czarownika, gdzie się zatrzymał.
- Eee - jęknął wyraźnie zdegustowany smok. - Dupa nie rycerz.
- Dzień dobry - powiedział czarownik.
- Raczej dobry wieczór - mruknął smok. - I jaki on dobry. Nie jesteś rycerz.
- Podobno jestem czarownik.
- Czarownik? - zdziwił się smok. - To czary od latania nie są twoją mocną stroną. Wstyd przyznać, ale podglądałem.
- Ja chyba nie znam się na czarach.
- I jesteś Czarownikiem?
- Ten tam - tu Czarownik wskazał kierunek w który udał się Stwórca, - najwyraźniej stworzył mnie przed chwilą, tylko chyba coś mu nie wyszło, i zrobił to za wysoko...
- He, he. Jak go znam, to zrobil to specjalnie.
- Nie widzieliście mojej fujarki? - zapytał Stwórca, ktory nagle pojawił się obok Czarownika, - zostawilem ją tu chyba.
- Ty, Stwórca - najwyraźniej smok nie darzył go zbytnim szacunkiem, - czemu stworzyłeś Czarownika tak wysoko nad ziemią? Facet mógł sobie zrobić krzywdę.
- Odczep się - mruknął Stwórca przeczesując poszycie wzrokiem i lewą stopą. - Ja go nie stworzyłem. Gdzieś tu musi być...
- Nie stworzyłeś mnie? - Czarownik był bliski obłędu. - To kto? Jest was tu więcej, czy jak?
- Jak ich jest więcej niż jeden to ja się wyprowadzam - zadeklarował smok bardzo stanowczym glosem.
Stwórca popatrzył podejrzliwym wzrokiem na Czarownika, na smoka, znów na Czarownika.
- Robicie sobie ze mnie jaja, tak? Może tak minimum uprzejmości, co? Ja się staram, a wy sobie robicie jaja. Tyram jak wariat, żeby ten świat jakoś wyglądał a wy co? A wy się nabijacie. Pomoglibyście szukać fujarki.
- Zrób sobie lepiej nową - odburknął smok.
Przebłysk rewolucyjnej idei przemknął przez głowę Stwórcy. Pstryknął palcami i z niczego zmaterializowała się fujarka.
- Dzieki - powiedział Stwórca, któremu najwyraźniej powrócił humor. - A ty Czarownik, jakjbyś czegoś potrzebował, to wal jak w dym. Mówiłem ci, jakoś się dogadamy. To pa.
I poszedł.
- Chodu! - ryknął smok i zaczął biec z czarownikiem pod pachą w kierunku przeciwnym do kierunku marszu Stwórcy. Z tego ostatniego kierunku już po chwili zaczął dobiegać przeraźliwy hałas.


ciag dalszy nastapi... :)


//edit ortografia: horyzont, humor, chaotyczna :p

Thara 12-02-2005 13:32

LAHAHAHAHA sami to pisaliscie? to jest chore w pozytywnym znaczeniu tego slowa :D
czekam na cz.2

batman 12-02-2005 15:47

haotyczna >>> chaotyczna

draznia mnie liczne powtorzenia tych samych slow, nie wiem czy to specjalnie ale mi to nie pasuje. ogolnie na poczatku nudnawo, ale potem sie rozkreca i chetnie przyczytam kolejne czesci : )

generalnie jestem ZA xD

Thara 12-02-2005 22:31

wlasnie sens ma powtarzanie ciagle tego samego bo to jest zabawne :D czekam na czesc 2

Cang 12-02-2005 22:48

Cytat:

CHIMERA pisze:
LAHAHAHAHA sami to pisaliscie?

ja nie pisalem, ja tylko przeedytowalem w wordzie zeby jakos to wygladalo (bylo w zwyklym txt), ale jak widac nie wszystkie bledy wylapalem (mam ang. wersje offica, bo na polska mnie nie stac wiec i sprawdzanie pisowni kuleje :D)

Cytat:

CHIMERA pisze:
to jest chore w pozytywnym znaczeniu tego slowa :D

chore to dopiero bedzie pozniej jak sie akcja rozkreci, ale wszystko w swoim czasie :p

Cytat:

batman pisze:
haotyczna >>> chaotyczna

thx, poprawione ;)

Cytat:

batman pisze:
draznia mnie liczne powtorzenia tych samych slow, nie wiem czy to specjalnie ale mi to nie pasuje.

taki juz autor przyjal styl pisania, moze to draznic z poczatku, ale walsnie ten zabieg buduja cala humorystyczna otoczke i wg mnie sweitnie sie sprawdza :)

Thara 12-02-2005 23:08

Cytat:

chore to dopiero bedzie pozniej jak sie akcja rozkreci, ale wszystko w swoim czasie
czekam z niecierpliwoscia

Piter 12-02-2005 23:11

Cz. 2
- Smok, no przestań - powiedział Czarownik
- No co ? - Powiedział Smok.
Niby nic się nie stało, ale obydwoje byli trochę zmieszani. Bo Stwórca zostawił dla nich Kobietę. I co ciekawe - to właśnie Smok robił to, co powinien robić Czarownik.
- No co ? - Po raz drugi spytał Smok.
- Jakto co ? - rzekł Czarownik - Nie widzisz facet, że jest na drzewie ? Zdejmuj ją Meeeeeeen ! - rzekł z leksza wieśniackim akcentem Czarownik i rzucił się w kierunku drzewa, ale pech chciał, że zahaczył o Smoka.
- No rzesz w morde ! - Krzyknął Smok - Dlaczego nadepnąłęś mi na ogon ?!
- LODA ! - Rzekł Czarownik, i wtedy właśnie Smok dowiedział sie, co znaczy Moc Czarownika. Ogon Smoka zmienił się w LODA !
Zdziwiona tym wszystkim Kobieta rzekła:
- Jak są lody to ja jestem za ! - i zeszła z drzewa.
- W mordę - rzekli wraz Smok i Czarownik.
Smok dlatego - że jego ogon się właśnie zaczynał topić, a Czarownik, bo Kobieta lepiej wyglądała na Ziemi, niż na drzewie.
- Cześć, jak się masz - rzekł kurtuazyjnie Czarownik.
- Nosz, qrfa człowieku - gdyby nie Stwórca to nigdy nie zeszłabym z tego drzewa !
- Jakto !!???! - rzekli znów wraz Smok i Czarownik.
Smok dlatego, że nie rozumiał co się dzieje z jego ogonem, a było 32 stopnie, Czarownik zaś, bo był zdziwiony, dlaczgo właśnie Stwórcy dziękowała Kobieta.
- Jakto Stwórca ? - Powiedział.
- No gdyby nie on, to czekałabym chyba wieki na tym drzewie !!! - rezolutnie odpowiedziała Kobieta - dlatego chyba, żeby nie narazić się Stwórcy.
- Fajne masz buty - powiedział Smok, jakby na chwile zapominając o swoim ogonie.
- Nooo... - przytaknęła Kobieta.
Ucinając tą miłą konwersację, Czarownik powiedział:
- Ty Smok, ale jaja - co ci się stało ?
I w tej chwili jego ogon, wcześniej zmieniony w LODA, zmienił się ponownie - tym razem w jaja.
- No nie mogę, facet - rzekł Smok - ale przynajmniej się przestał topić, hehe.
- No to teraz jesteś Smok z jajami - zażartował sobie Czarownik.
I tak stali chwilkę, Smok obszedł drzewo dookoła i stwierdził:
- Tak nie może być.
- OK - I tu Czarownik chyba już powoli zakumał, że ma Moc i stwierdził:
- W mordę !
No i jak się nie można było w pierwszej chwili spodziewać ogon Smoka, stał się znów ogonem Smoka.
- Co to znaczy ? - zdziwił się Czarownik.
- Nie wiem, ale to 'w mordę' działa - Odpowiedział Smok przyglądając się swojemu ogonowi. Zaczął znów obchodzić drzewo dookoła:
- Jest jakby dłuższy - stwierdził.
- No ! - rzekła Kobieta.
- Dobra, myślę, że trzeba coś do jedzenia znaleźć, bo długo tak nie pociągniemy. Jak myślicie, czy Stwórca o tym pomyślał ? - spytał z wyraźnym zaniepokojeniem Czarownik.
W tak zwanym międzyczasie Stwórca, zmęczony Dziełem Tworzenia, siedział sobie nad rzeką i patrzał w dal. Nagle przez jego głowę przemknęła myśl:
- Zjadłbym coś.
No, ale do tej pory nie stworzył żarcia.
- Osz kurdę no - rzekł - i nad rzeką pojawił się fast-food.
- Hahah, wyśmienicie - powiedział z dumą w głosie Stwórca.
A tymczasem nasza gromadka w składzie: Czarownik, Smok i Kobieta pojawili się na brzegu rzeki.
- O dzięki Ci Stwórco - rzekła Kobieta.
- Co znowu ? - zapytał Czarownik.
- A już myślałem, że nie potrafisz wydusić z siebie niczego oprócz tego swojego 'Nooo...' - odparł wyraźnie wkurzony Smok.
- Stul pysk - ripostowała Kobieta.
- Hehe, dobra idziemy jeść, patrzcie - tam chyba coś dają i chyba widzę Stwórcę - odparł zadowolony z siebie nie wiedząc dlaczego Czarownik.
I wszyscy udali się w kierunku fast-fooda, gdzie czekał już na nich Stwórca.

Cang 13-02-2005 03:50

n1 Piter :D
ale nie uprzedzajmy faktow, w oryginalnej wersji sprawy potocza sie ciut naczej ;]

Thara 13-02-2005 09:37

hahahaah more more more

Azrael 14-02-2005 11:53

czuje ze Kobieta byla blondynka ;) ...

hprl.ldm 14-02-2005 12:41

Mam zgoła odmienne odczucia, początek jest niezwykle interesująco-zajmujący, potem oto sprawa zaczyna miętosić się i grymasić, ni dudu słowami poety... Akcja się urywa, plącze pod własnymi nogami, utyka o konary języka i wyciska z umysłu autora ostatnie poty, tak, tak, tak oto zszedło "na sile" na ziemie Pana.

Jeśli ktoś lubi powyższy styl, zgłoś się i podane były trzy adresu, alleluja.


Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 06:54.

Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.