unreal.pl

unreal.pl (https://forum.unreal.pl/index.php)
-   Hydepark (https://forum.unreal.pl/forumdisplay.php?f=225)
-   -   POLITYKA (https://forum.unreal.pl/showthread.php?t=27879)

Majin.uQuad 07-09-2006 15:08

e, ustroj i czas nie usprawiedliwiaja zlych uczynkow, zawsze mozna bylo byc w solidarnosci czy innych zwiazkach protestujacych i tyle :P No ale to zalezy o czym wogle mowa, bo za samo glosowanie/popieranie no to chyba jasne ze kary nie powinno byc.

olq 07-09-2006 15:22

Cytat:

Omar pisze:
cóż takiego robia? moze zamiast na studia w październiku to przeniose sie do jakiej zawodowy ;p ?

Zwoza fury zza granicy, naprawiaja je gdzie popadnie, dzieki jako-takiej znajomosci mechaniki samochodowej, ktora poznali miedzy innymi w zawce i sprzedaje po znacznie drozszej cenie (to taki przyklad) :)
/edit: rożen maiden :D

pr0 07-09-2006 15:35

Cytat:

cordis pisze:
co sądzicie o procesach dzisiaj, za coś, co mialo miejsce w zupelnie innym czasie i ustroju? Czy wogóle mają jakikolwiek sens?

Dlatego wlasnie ustawa zlecajaca prace nad odtajnieniem przeszlosci IPNowi, a nie sadom, w ktorych wypowiadaja sie SBcy.
"KRAKÓW: Blisko 200 osób podpisało list 'w obronie historyków z Instytutu Pamięci Narodowej'. Akcję zainicjowały krakowskie środowiska intelektualne i opozycyjne, zaniepokojone pojawiającymi się ostatnio opiniami, które, jak napisali - dyskredytują rzetelne prace naukowe nad historią PRL."
Jak widac ludzie to popieraja ale znowu ktos nienaturalnie rozdmuchuje sprawe w mediach... ciekawe kto?

A na kogo glosowales to nikt nie sprawdzi bo wybory sa tajne, wiec chyba zle to odbierasz ;)

fuX 07-09-2006 16:21

Cytat:

Majin _uQuad pisze:
e, ustroj i czas nie usprawiedliwiaja zlych uczynkow, zawsze mozna bylo byc w solidarnosci czy innych zwiazkach protestujacych i tyle :P No ale to zalezy o czym wogle mowa, bo za samo glosowanie/popieranie no to chyba jasne ze kary nie powinno byc.

No.

Tylko jedno co mnie nurtuje przy tym trybie myslenia, to czy Ci co wierzyli wtedy w to co robia i to robili dla szczytnych w koncu ideałów byli zli, czy Ci solidarni wtedy ?
I gdyby sie zmienił ustrój nie daj Boze za 20 lat na jakąś tam "komune" to Ci co dzis........mieli by przjebane choc walczyli o słuszne dzis ideały ?
Mysle ze nam gówno do tego, a szczególnie ocena tych ludzi bo nieznamy realiów tamtych czasów, bedąc "emerytem" pamietam , że np 13 grudnia nie poszedłem do teatru na Guliwera.
I ja mam oceniac żyjących wtedy ludzi ?, czy moi rówieśnicy ?na podstawie czego? jakich przekazów?, teczek SB ?

Stawia się człowieka na przeciw dokumentów sporżadzanych przez kłamców szkolonych szpiegów bandzirów zwanych SB. I on ma zeznawac w mojej sprawie i jemu daje się wiare ..............?
Przykład Zyta Gilowska.

cordis 07-09-2006 16:28

czyli jak za 20 lat sprawdzą i rozdmucha sie sprawa ze w 1999r ukradłem i rozbiłem po pianemu samochód, i uznają ze kara jaką odbyłem byla nie wpółmierna z popełnionym wykroczeniem, to mi dojebią 10lat :P
to tylko przykład :P

Cytat:

darekjww pisze:
No.

Tylko jedno co mnie nurtuje przy tym trybie myslenia, to czy Ci co wierzyli wtedy w to co robia i to robili dla szczytnych w koncu ideałów byli zli, czy Ci solidarni wtedy ?

dokładnie o to chodzilo.. teraz tez ktoś tam jest fajny i wogóle bo sypie na innego, za co mu serdecznie i powszechnie dziękują, a za 20 lat za to beknie bo wtedy odkryją nagle ze robił jednak źle.

Majin.uQuad 07-09-2006 17:37

@Darek, jesli robili cos zlego a wierzyli ze robia dobrze byli poprostu glupi. Hm.. sprecyzuj szczytny ideal to ci odpowiem na pewno lepiej ;] Czego ktos kiedykolwiek nie rozumial w braku wolnosci slowa i wogle wolnosci ogolnej...? Ustroj komuny nie usprawiedliwa imo nienormalnego myslenia, ze w sumie to ja nic nie moge i tak powinno byc.

@Cordis, nie moga tego zrobic :) Chyba ze by bardzo chcieli, ale to juz by bylo raczej sprzeczne z ogolnymi prawami na swiecie :P
@Cordis2.. hm, jakis przyklad konkretniejszy moze? :)

@olq ? :P Anime wycenione na 9/10 przezemnie, polecam :)

pr0 07-09-2006 18:18

No kolega ma racje, papieża nonstop podsluchiwali i jakos nic na niego nie znalezli. A kogo chcieli skazac - to skazali bez sadu i po barbarzynsku. A dlaczego? - to wlasnie teraz normalni ludzie chca sie dowiedziec odtajniajac cala prawde i odbierajac cfaniaczkom mozliwosc grania na teczkach.

Dziennikarze beda mieli zamkniete japy i dostep do akt i przestana pierdolic o delegatach sratatach... beda mogli dopiero komentowac decyzje historykow a nie spekulowac i niszczyc komus zycie.

batman 07-09-2006 20:14

Cytat:

olq pisze:
Oczywiscie gro oburzonych osob moze teraz zaczac wypisywac, ze zarabiaja po 1500 zł na miesiac i sie oplacilo uczyc

ja to nie wiem jak ktos zarabiac 1500zl moze mowic ze mu sie poszczescilo albo oplacilo [;

Cytat:

annihilitek pisze:
Jak skomentujesz dajmy na to obietnice powyborcze SLD-UP-PSL, a później SLD-UP, które dawali? A dawali wiele, a po 4 latach wiele się nie zmieniło? No słucham?

wyczuwam u Ciebie agresywna dociekliwosc zaczerpnieta od mistrza Zawiszy ^^ Wrzuc na luz i najpierw odpowiedz mi na moje pytania dotyczace pisu, potem zadaj mi swoje a nie odpowiadasz pytaniem na pytanie i to nie na temat - zupelnie jak Twoi politycy.

A po reszcie Twoje pytania maja sie jak gowno do sera bo ja nigdzie nie pisalem ze jestem zwolennikiem sld psl czy up - ani nie wypowiadalem sie o nich pozytywnie, ani ich nie bronilem. Rozmawiamy o pisie to rozmawiajmy - obron ich jak umiesz a nie zmieniasz temat mowiac 'a tamci to dopiero sa zli!' - znow zupelnie jak TWOI politycy ;)

Cytat:

anihilitek pisze:
w dalszym ciągu szukam, gdzie napisałem, że jestem wyborcą PiS, LPR lub SO. Bardzo mnie to ciekawi, więc powiedzcie, skoro to ,,moja'' ekipa

mnie to nie ciekawi wcale wiec nie bede szukal, nie wiem nawet czy cos takiego napisales, widze tylko ze ich bronisz z uporem maniaka dlatego okreslam ich jako 'Twoi'

johny_luzak 08-09-2006 14:33

no no
wzieli sie panowie do pracy miast gadac i wyszlo to to
ciekawe co za to romek obiecal dla jarka

Has! 08-09-2006 19:59

Cytat:

johny_luzak pisze:
no no
wzieli sie panowie do pracy miast gadac i wyszlo to to
ciekawe co za to romek obiecal dla jarka

ja chce zdawać podstawowy i rozszezony oddzielnie co za !@#$ :>

olq 09-09-2006 12:18

Cytat:

batman pisze:
ja to nie wiem jak ktos zarabiac 1500zl moze mowic ze mu sie poszczescilo albo oplacilo [;

Jak zaczniesz zyc na swojej chacie, za swoje pieniadze, to moze inaczej podejdziesz do sprawy.

batman 09-09-2006 13:11

dobra dobra stary wyjadaczu z 20 wiosnami na karku...

nie zgrywaj kozaka, bo po pierwsze chodzilo mi o to ze ze jak ktos zarabia 1500zl miesiecznie i to w dodatku po studiach to nie jest to powod do radosci, a bardziej do przeklinania naszego kraju... Nie ma co sie oszukiwac za 1500zl ciezko jest prowadzic zycie okreslane jako 'normalne' - czyli terminowo placic rachunki, miec na wyjscie z dziewczyna do restauracji raz w tygodniu/miesiacu, miec na wyjazd na wakacje... To jest godne zycie ktorego wszyscy oczekuja, a jesli szczytem Twoich marzen jest zarabianie 1500 po studiach i jesli uwazasz, jak to okresliles, ze Ci sie wtedy poszczesci to nie mamy o czym romzwiac.

A co do mnie i swojego utrzymania, to nie mam na razie takiej potrzeby, ale na codzien mieszkam sam (z rodzicami widuje sie kilka razy w miesiacu bo zyja w domu poza miastem) i sam krece sobie pieniadze (choc mam to szczescie ze wcale nie mam takiej koniecznosci). Nie musze oplacac wszystkich rachunkow ale zapewniam Cie ze miesiecznie wychodze cos w granicach Twojej wymarzonej stawki, czasem jest to sporo mniej, a czasem wiecej - nie mam stalego zatrudnienia, krece sie tu i owdzie i jakos mi idzie ; ) A jak po studiach ktos mi bedzie proponowal 1500 to w moment stad wyjezdzam, chyba ze ustawie sie w inny sposob.

///zebym nie wyszedl tu na niewiadomo kogo: 1500zl to sporo pieniedzy, ale odnosnie Twojej wypowiedzi to uwazam za paranoje jak ktos wykwalifikowany zarabia takie pieniadze i na dodatek sie cieszy... No bo sam sie za to utrzymasz, a co z rodzina? Ciezko... Wiec nie zgrywaj mi tu kogos wielce doswiadczonego i nie pouczaj mnie tekstami typu 'jak dorosniesz to zrozumiesz' bo potrafie o siebie zadbac a ciekawy jestem jakie Ty masz doswiadczenie w tej dziedzinie skoro jestes jeszcze mlodszy ode mnie (a ja jestem mlodziutki - 21 lat)??

fuX 09-09-2006 13:23

//////jak ktos wykwalifikowany zarabia takie pieniadze i na dodatek sie cieszy...//////
a po studiach ktos w tym kraju jest wykwalifikowany ?
Po jakims tam stazu 2-3 letnim staje sie powoli, ale....

pr0 09-09-2006 13:34

Cytat:

batman pisze:
uwazam za paranoje jak ktos wykwalifikowany zarabia takie pieniadze i na dodatek sie cieszy... No bo sam sie za to utrzymasz, a co z rodzina? Ciezko...

Nie to zebym sie czepial albo kogos bronil, ale po studiach nie jestes wcale wykfalifikowany tylko troche poduczony... poziom studentow i nauczania na studiach jest obecnie slabiutki... zeby to lepiej zobrazowac mozna powiedziec ze dzisiejszy magister jest na poziomie licencjatu/technika sprzed kilkunastu lat..

A najwyzej to sie cenia paniusie ktore zaocznie koncza ekonomie/marketingi i inne takie, co na wykladach spedzaja 2h w weekend a najwazniejsze jest dla niech pojscie do knajpy z kolegami w sobote w nocy i odespanie tego na wykladach w niedziele... zenada.. a potem idziesz do banku/zusu i taka pstrokata pinda traktuje Cie z gory jak krolewna ze cos od niej chcesz wogole

batman 09-09-2006 14:33

macie racje z tym wykwalifikowaniem...

btw moj szwagier jest bez studiow (tzn. zrezygnowal na 5 roku sgh [;), natomiast jest samoukiem komputerowym, i po upadku sklepu abitech (www.abitech.pl) w ktorym mial dosc powazne stanowisko bez problemu znalazl sobie dobrze platna w warszawie (jako ze dopiero tam zaczyna to 5tys + komorka + gadgety typu iPac do auta).

johny_luzak 11-09-2006 12:03

Cytat:

batman pisze:
gadgety typu iPac do auta).

hehehee :D

stmpn 11-09-2006 12:49

Cytat:

Carlos pisze:
Dzienne i zaoczne mają swoje plusy i minusy i nie ma reguły, które są lepsze, a które gorsze.

Mozna to porowna co do liceum. Chodzisz do dziennego - od pon do pt. I powiedz mi czy Ci ktorzy przychodzą w sobote i niedziele (ralizując ten sam program co Ty) czy jest fizyczna mozliwosc zrezlizowania materialu i przekazania wiedzy w tak krotki czas? Prosze... tak samo na studiach... na zaocznych jest mniej materialu... po dwa placisz za te studia (kazdy lubi jak $$ pachnie)

Chcialbym zauwazyc ze przeciwnicy PiS bardzo często nie potrafia argumentowac swoich wypowiedzi uzywajac prostackich tekstow typu: "spieprzaj dziadu" - afc i johnny luzak - "Fuck Ya"

zenujace...

Annihitek 11-09-2006 12:57

Cytat:

stmpn pisze:
Chcialbym zauwazyc ze przeciwnicy PiS bardzo często nie potrafia argumentowac swoich wypowiedzi uzywajac prostackich tekstow typu: "spieprzaj dziadu" - afc i johnny luzak - "Fuck Ya"

zenujace...

Uważaj, bo teraz wyjdzie, żeś głosował na PiS, słuchasz RM, zjadasz tylko w okresie grzybobrania dorodne Rydze, a zimą, przywdziewasz czapkę z prawdziwego moheru. :->

PS Ktoś to zresztą opisał: http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.ht...410&a=48398933

fuX 11-09-2006 13:15

Najczesciej jest tak,ze przynaleznosc do czegos co egzotyczne, małe, (nie mylic z elita ) powoduje , ze człowiek czuje sie lepiej , to troche jak z sektą ,czuje sie wyróżniony , to jak noszenie długich włsów za moich czasów :D,ale Wy towarzysze z tym pisem przesadzacie.
Wierzejski,Maciarewicz,Giertych,Lepper,itd., czy ich obecnosc w rządzie chcecie usprawiedliwic hasłem, cel uswieca środki ?
I niemów mi jeden z drugim o wyborach, bo przypomne frekwencje........:P

Carlos 11-09-2006 13:32

Cytat:

stmpn pisze:
Mozna to porowna co do liceum. Chodzisz do dziennego - od pon do pt. I powiedz mi czy Ci ktorzy przychodzą w sobote i niedziele (ralizując ten sam program co Ty) czy jest fizyczna mozliwosc zrezlizowania materialu i przekazania wiedzy w tak krotki czas? Prosze... tak samo na studiach... na zaocznych jest mniej materialu...

Jasne. To, że masz więcej zajęć w szkole jest niewątpliwie jednym z plusów dziennych. Po dziennych wyniesiesz więcej teorii i papierek. Po zaocznych natomiast (jeżeli oczywiście ktoś poszedł do pracy) zdobędziesz doświadczenie w pracy i taki sam papierek co po dziennych.

Cytat:

po dwa placisz za te studia (kazdy lubi jak $$ pachnie)
Idąc na studia zaoczne każdy liczy się z tym, że będzie musiał za nie płacić. Większość ludzi świadomie dokonuje wyboru.

Jeżeli chciałeś mnie przekonać tym postem, że dzienne są lepsze to Ci się nie udało. Jednocześnie nie twierdze, że od dziennych lepsze są zaoczne. Jestem neutralny bo jak już mówiłem, te i te posiadają swoje plusy i minusy.

johny_luzak 11-09-2006 15:34

Cytat:

stmpn pisze:
Chcialbym zauwazyc ze przeciwnicy PiS bardzo często nie potrafia argumentowac swoich wypowiedzi uzywajac prostackich tekstow typu: "spieprzaj dziadu" - afc i johnny luzak - "Fuck Ya"
zenujace...

chcialem przypomniec ze "spieprzaj dziadu" to cytat twojego ukochanego prezydenta

co do moich pozdrowien - jaki adresat takie pozdrowienia :D

Kopec][ 11-09-2006 17:36

Prawda jest taka ze na dzien dzisiejszy lepiej byloby zostac w domu i nie marnowac czasu w szkole sredniej. Samemu przygotowac sie do matury np. budownictwo - wymagania ? matematyka , matematyka i matematyka
angielski moge sie zapisac na jakis kurs, polski wystarcza lektury streszczenia, matma w domu zadania i korki =] i mam studia ^^
troche utopijna teoria ale cos w sobie ma ;]

batman 11-09-2006 18:16

Racje ma Carlos jak pisze ze dzienne studia i zaoczne rowniez posiadaja plusy i minusy i ciezko okreslic ktore sa lepsze... Kazdy ma pewne zajecia, na ktore chodzi bo lubi badz obowiazki go do tego zmuszaja, rozne sytuacje maja ludzie i dla jednych studia zaoczne sa korzystniejsze, inni wola dzienne twierdzac ze jak sa na dziennych to sa madrzejsi od tych z zaocznych. Goswno prawda.

Jestem na studiach dziennych na uniwerku lodzkim i studia tutaj to jakby przedluzenie liceum - mozna sie opeirdalac caly rok (majac w 1 semestrze łacznie ze wszystkich przedmiotow max 3-4 kolokwia, taka sytuacje mialem jak studiwalem jeszcze ekonomie, cale szczescie w pore zrezygnowalem i zmienilem kierunek, ale pod wzgledem kolosow jest tak samo), pod koniec przysiasc troche i pozaliczac.
Na wyklady i tak chodza tylko Ci co nie wiedza co robic z wolnym czasem albo Ci ktorych hobby jest nauka (w tym roku na wykladach z prawa srednia osob na wyklad nie przekraczala 5). Nastawienie jest niemal wylacznie na wiedze teoretyczna, ktorej trza sie wyryc na pamiec albo sciagnac. I naprawde nie wiem co - poza wolnymi weekendami - jest lepsze na dziennych od zaocznych, nie wspominajac o wieczorowych (ktore czesto tylko z nazwy sa wieczorowe bo wyklady maja od rana razem z nami, a i cwiczenia niewiele pozniej xD).

Studia to studia, dopoki nie konczy sie jakiegos scislego kierunku na polibudzie dla przepracowitych hardkorowcow (naprawde szacun dla tych co koncza polibude - mi by sie nie chcialo) to niewielkie znaczenie ma w jaki sposob sie uczyles (dzienny czy zaoczny).

///a tak w ogole jak patrze po studentach to ja pierdole co za muły sie zdarzaja, naprawde obecnie studiuja wszyscy - Ci mniej rozgarnieci blyszcza bo wyryja sie na pamiec, coraz mniej osob naprawde ma glowe na karku i prezentuje cos soba... Szkoda, przynajmniej tak jest u mnie [;

Maksym 11-09-2006 18:53

[QUOTE=Omar]Kurwa mać. Od kiedy prawo działa w przyszłość ?

http://wiadomosci.onet.pl/1377932,11,item.html


Moze precogow zatrudnili tak jak w minority report:D

Annihitek 11-09-2006 19:16

Cytat:

Carlos pisze:
Jasne. To, że masz więcej zajęć w szkole jest niewątpliwie jednym z plusów dziennych. Po dziennych wyniesiesz więcej teorii i papierek. Po zaocznych natomiast (jeżeli oczywiście ktoś poszedł do pracy) zdobędziesz doświadczenie w pracy i taki sam papierek co po dziennych.

O Matko i Córko, jaka kompletna bzdura.

Po polibudzie, 5-ciu latach jest mgr inż, po zaocznych masz conajwyżej inż. To według Ciebie ,,jest ten sam papierek''?
Nie mówiąc już o tym, że inż po zaocznych, a inż po dziennych, to też różnica w papierku.

Carlos 11-09-2006 19:26

Cytat:

Annihitek pisze:
Po polibudzie, 5-ciu latach jest mgr inż, po zaocznych masz conajwyżej inż.

Ke? 3,5 roku robisz inżyniera, a 1,5 studia uzupełniające i masz magistra. Od kiedy zaocznie nie można zrobić magistra?

Annihitek 11-09-2006 21:35

Cytat:

Carlos pisze:
Ke? 3,5 roku robisz inżyniera, a 1,5 studia uzupełniające i masz magistra. Od kiedy zaocznie nie można zrobić magistra?

Pokaż mi taką uczelnie, która Ci przyzna inż po 3,5 roku, a potem mgr (zupełnie jak na dziennych), bo pierwsze bym o tym słyszał (ale nie wykluczam, że to istnieje)

IMO robi się inż (4-5 lat) lub magistra samego też tyle samo. Ew najpierw inż a potem magister uzupełniające i to wychodzi lekko 6 lat jak nic. Warto do tego nadmienić, że inż po studiach dziennych ma od razu tytuł inżynieria europejskiego, to chyba na mocy jakiegoś przepisu naszego członkostwa w niej, z kolei po zaocznych nie.

Gdyby było jak piszesz, wszyscy studiowali by zaocznie, bo po co mieliby tracić tydzień, jak zaocznie mają to samo (i ten sam papier i ten sam czas studiowania)?

Carlos 11-09-2006 22:02

Fakt, mój błąd. Trwa to tak jak napisałeś, ale nie zmienia faktu, że można mieć i inżyniera i magistra.

fuX 11-09-2006 22:03

Mają ten sam papier po 4-5 latach studia inzynierskie, + 2-3 magisterka wszystko.
To o czym Ty mówisz to studia licencjackie.(3lata)
http://www.wsp.pl/index.php?dzial=po...tyka&podst=a27
http://forum.idg.pl/lofiversion/index.php/t49893.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Licencjat

:D

necro 11-09-2006 22:07

Cytat:

Annihitek pisze:
Pokaż mi taką uczelnie, która Ci przyzna inż po 3,5 roku, a potem mgr (zupełnie jak na dziennych), bo pierwsze bym o tym słyszał (ale nie wykluczam, że to istnieje)

AGH WIMIR - 4,5 inż.(z czego 2 pierwsze lata dzienne-zaoczne idą tym samym programem, dopiero potem zaoczne idą "wolniej" ale ten sam materiał;] ) po kolejnych 2,5 mgr inż

Pozdrawiam

Annihitek 12-09-2006 00:15

Cytat:

necro pisze:
AGH WIMIR - 4,5 inż.(z czego 2 pierwsze lata dzienne-zaoczne idą tym samym programem, dopiero potem zaoczne idą "wolniej" ale ten sam materiał;] ) po kolejnych 2,5 mgr inż

Pozdrawiam

Tylko to daje 7 lat i w ogóle widzę całkowicie zrozumiałeś zresztą moje pytanie. :-)

stmpn 12-09-2006 00:52

Cytat:

Annihitek pisze:
Gdyby było jak piszesz, wszyscy studiowali by zaocznie, bo po co mieliby tracić tydzień, jak zaocznie mają to samo (i ten sam papier i ten sam czas studiowania)?

Carlos: czekamy na Twoja odpowiedz. Ja jestem tego samego zdania co Annihitek.

YouZacK 12-09-2006 01:20

Żeby nie płacić?

Carlos 12-09-2006 01:21

Cytat:

stmpn pisze:
Carlos: czekamy na Twoja odpowiedz. Ja jestem tego samego zdania co Annihitek.

Studia zaoczne wymagają wiecej pracy i poświecenia od studenta. Idąc studiować zaocznie trzeba się liczyć z tym, że trzeba zmuszać się i uczyć się więcej samemu bo jak już ktoś pisał, na uczelni przekażą Ci mniej teorii. Jeżeli dodatkowo osoba taka nie śpi na pieniądzach to w tygodniu musi iśc i zapieprzać w pracy żeby jakoś sobie te studia opłacić. Pójście do pracy to już obowiązek, to jakby jeden z etapów dorosłości. Wielu ludzi wychodzi z założenia, że pójdą na dzienne i nie skonczy się dla nich "młodość" (nie wiem jak to inaczej nazwać). Nie muszą się martwić o prace, pieniędzy płacić nie trzeba, jest czas na imprezki, jest czas na wszystko. Tak jakby wyższy poziom liceum. Są ludzie, którzy idą po wiedze i są tacy, którzy idą po papierek.

Piszcie co chcecie i tak mnie żaden z was nie przekone, że studia dzienne są lepsze.

stmpn 12-09-2006 01:28

Cytat:

YouZacK pisze:
Żeby nie płacić?

pierwszy i podstawowy powod...

YouZacK 12-09-2006 02:29

Cytat:

Dlaczego wyjezdzamy?
Jestem informatykiem. Mam 27 lat i prawie pięć lat doświadczenia zawodowego. Moja żona podobnie. Osiągnęliśmy dobrą pozycję na rynku pracy w Polsce. Pracujemy oboje w Warszawie jako specjaliści w swoim zawodzie, uczestnicząc w różnych projektach, a czasem je prowadząc.

Rodzina. Moja żona ma dwoje młodszego rodzeństwa: jedno kończy studia, drugie zaczyna. Rodzice żony są pracownikami fizycznymi. Ja mam starszego brata, który od kilku lat pracuje i żyje za granicą i nie ma zamiaru wracać. Moja mama jest na wcześniejszej emeryturze, a tata od ładnych paru lat bezrobotny, bo w tym kraju nie ma pracy dla wykształconych ludzi po 40. roku życia, a on ma lat 57.

Nasze dochody i wydatki

Razem z żoną dostarczamy co miesiąc do wspólnego kubełka 7 tys. zł. Na pierwszy rzut oka to dużo. Dla porównania - dochody moich teściów nie przekraczają 2 tys. zł na miesiąc, o dochodach moich rodziców nie wspomnę...

W Warszawie wynajmujemy mieszkanie. Wynajem plus opłaty (telewizja, telefon, internet) to koszt 1,5 tys. zł miesięcznie. Jak na Warszawę - bardzo tanio. Mamy siedmioletni samochód, z coraz bardziej sypiącym się silnikiem. Poza tym koszty stałe, np. bilety na komunikację miejską, bo mimo wszystko jest tańsza i szybsza od samochodu, czy karty pre-paid do telefonów komórkowych. Łącznie ok. 2 tys. zł.

Doliczmy koszty zmienne: jedzenie, rozrywki, np. kino (sporadycznie), wyjazd na weekend do rodziców (raz w miesiącu). Gotowanie obiadów domowych przy pracy do godz. 17 i godzinnej podróży do domu można włożyć między bajki, bo kto przy zdrowych zmysłach je obiad o 20? Przeważnie kupujemy więc jakiś obiad, to średnio 1,5-2 tys. zł.

Na koniec koszty okazjonalne: ubrania, buty, impreza, prezenty czy ubezpieczenie samochodu - 300-500 zł.

Podsumowując: koszty życia na średnim poziomie w Warszawie, dla nas dwojga to ok. 4 tys. zł. Z pozostałych 3 tys. około tysiąca rozchodzi się np. na dofinansowanie najbliższej rodziny i przyjemności. Zostaje 2 tys. zł.

Prognoza na życie w kraju

Większość młodych małżeństw chce kupić mieszkanie i mieć potomstwo. Dziś średnia cena mieszkania na obrzeżach Warszawy to 4-5 tys. za m kw. Jeśli chce się mieć rodzinę 2+2, to potrzebuje ok. 60-70 m kw. i trzy pokoje. To oznacza kredyt na co najmniej 300 tys. zł i ratę 2 tys. zł miesięcznie przez 30 lat. Czyli kredyt pożera wszystko.

A za co utrzymać dwójkę dzieci? Owszem, możemy zrezygnować z samochodu - oszczędzimy 500 zł na miesiąc - i np. chore dziecko wozić autobusem do lekarza. Możemy zrezygnować z przyjemności typu kino, a nowe ubrania kupować rzadziej, co daje kolejne kilkaset złotych oszczędności. Ograniczyć wydatki na jedzenie, wyjazdy, imprezy. Dalibyśmy radę.

Stalibyśmy się aspołeczni, z rodzicami widywalibyśmy się tylko na święta, przestali im pomagać finansowo, odmawiali na każde zaproszenie typu ślub-wesele. Może nawet z premii za pracę po godzinach zaoszczędzilibyśmy trochę i gdyby dzieci lub my nie chorowalibyśmy w zimie, co pozwoliłoby dodatkowo oszczędzić na lekarzach i lekarstwach, zdołalibyśmy pojechać na dwutygodniowy urlop...

A, i trzeba jeszcze dodać, że dzieci widywałyby nas rano w przelocie przed wyjściem do pracy i po powrocie z niej: zmęczonych i zdenerwowanych tym, że zamiast odpocząć, musimy jeszcze zadbać o nie, mieszkanie i całą kupę innych spraw.

Pesymistyczne? Ale to jest realne życie. Jesteśmy napływowi w Warszawie i budujemy w niej pozycję od zera. Alternatywą jest powrót do małych miast, z których pochodzimy, życie spokojniejsze, mniej wypalające i prawdopodobne bezrobocie w wieku 40-50 lat.

Moja kalkulacja zakłada, że cały czas oboje z żoną pracujemy. Nie uwzględnia tego, że żona ma urodzić dzieci, że może się okazać, iż po macierzyńskim ona lub dziecko ma (odpukać) komplikacje zdrowotne albo po prostu nie ma do czego wracać, bo jej miejsce pracy rozdysponowano i wróci tylko po wypowiedzenie. Alternatywą jest nie mieć w ogóle dzieci.

Prognoza na życie za granicą

Ostatnio zacząłem szukać ofert pracy w internecie. Znalazłem kilka w Londynie. Zarabiałbym od pięciu do siedmiu razy więcej niż obecnie. Owszem, życie jest tam droższe. Ale nikt mi nie wmówi, że pięć razy, bo znam kilka osób, włącznie z własnym bratem, którzy już pracują i żyją za granicą.

Mój sąsiad z lat młodości wyjechał dwa lata temu do Szkocji "na zmywak". Po jakimś czasie został kucharzem. Sieciowa restauracja, zarobki to najniższa krajowa. Wynajmują w cztery osoby trzypokojowe mieszkanie. A jednak stać go było na: zwiedzenie Szkocji, zafundowanie swojej mamie urlopu na Wyspach, kupienie kilku aparatów cyfrowych dla siebie i rodziny, laptopa, samochodu.

Dla porównania: ja z żoną, zarabiając "dużo" w Polsce, samochodu, laptopa czy dobrego aparatu cyfrowego dorabiałem się cztery lata.

Jak wyjadę, to na zawsze

Obawiam się, że skala emigracji z ostatnich lat to nie te kilkaset tysięcy, do których władza się przyznaje, tylko grubo ponad "podejrzewane" dwa miliony. Wyjeżdżają pewnie głównie ludzie młodzi po studiach, którzy mieli budować przyszłość tego kraju, a zostają starsi, niewykształceni i bezradni albo zbyt bogaci, by musieć w ogóle wyjeżdżać. Do tego dołóżmy niechęć młodych małżeństw do posiadania dzieci, upadek znaczenia rodziny, co powoduje starzenie się społeczeństwa. Bo co ma mnie zachęcić do posiadania dzieci? Raczej nie tysiąc złotych "becikowego". Dodajmy tykającą bombę zegarową o nazwie ZUS i mamy gotowy przepis na katastrofę.

Mam wielką ochotę wyjechać. Nie na rok czy dwa, nie żeby się dorobić. Jak wyjadę, to na zawsze. Wyprę się tego kraju, gdy tylko będę mógł zapewnić sobie i dzieciom obywatelstwo innego kraju. Potem będę sukcesywnie ściągał całą rodzinę do siebie, bo nie chcę ich zostawić w tym bagnie. Przed wyjazdem powstrzymuje mnie tylko niezdecydowanie żony. Ale nad tym jeszcze pracuję.



~nazwisko znane redakcji, 11.09.2006 21:06
Niezbyt pocieszające...

Carlos 12-09-2006 11:13

Jeśli czegoś nie zrobią z zarobkami w naszym kraju, to za kilka lat nie będzie miał kto pracować. Ja na 90% też stąd spadam zaraz po studiach.

stmpn 12-09-2006 13:21

Granice sa otwarte, przeplyw ludzi zapewniony, nikt nikogo nie trzyma na sile w Polsce.

johny_luzak 12-09-2006 13:39

rozumiem ze milo wam sie gada o szkole ale tutaj piszemy o polityce dzieci :D

pr0 12-09-2006 14:47

Cytat:

johny_luzak pisze:
rozumiem ze milo wam sie gada o szkole ale tutaj piszemy o polityce dzieci :D

No jesli o "polityce dzieci" to ja obiecuje przyczyniac sie do zniwelowania nizu demograficznego.


Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 11:18.

Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.