unreal.pl

unreal.pl (https://forum.unreal.pl/index.php)
-   Hydepark (https://forum.unreal.pl/forumdisplay.php?f=225)
-   -   Zrywać boki ze śmiechu, rozpocząć modlitwę czy ukraść NATO prom kosmiczny? (https://forum.unreal.pl/showthread.php?t=29217)

Xirios 16-03-2006 17:21

Zrywać boki ze śmiechu, rozpocząć modlitwę czy ukraść NATO prom kosmiczny?
 
Wiem, że już istnieje temat o katastrofach, jednak uważam, że można na to poświęcić osobny topik, ponieważ tego trochę jest i coraz częściej się o tym mówi. Ostatnio nawet pani od przyrody mówiła mojej siostrze, która chodzi do 6 klasy podstawówki, że w grudniu 2012 ma być koniec świata (uważam tu, że raczej nie koniec świata, ale coś może wydarzyć się na powierzchni planety).

Heh, trochę dużo mi to zajęło :), jednak udało mi się zawrzeć tu najważniejsze fakty.

Na pewno wiele osób słyszało o słynnej "Przepowiedni Oriona na rok 2012", że podobno w tym czasie na Ziemi zajdą silne zmiany geologiczne, w wyniku których zginie prawie cała ludność planety. Wiadomo, przepowiednie należy traktować z przymróżeniem oka, bo są to zwykle, różnorakie, uzasadnione kulturowo, ludzkie obawy katastroficzne. Jednak podobno zjawiska te, jakie mają zajść, są uzasadnione naukowo, a Pentagon nawet buduje potajemnie bunkry, aby zachować dorobek ludzkości. Do przepowiedni jestem nastawiona sceptycznie, ponieważ mieliśmy ostatnimi laty mnóstwo końców świata :D, jednak nie podważam tego, co daje nam nauka.
Więc od początku. Skąd się to w ogóle wzieło? Podobno magiczną datę, 22 grudnia roku 2012, Majowie wyznaczyli jako koniec kolejnego cyklu i tym samym czas silego kataklizmu (potopu).

Cytat:

Majowie byli przekonani o tym,
że żyją w piątej epoce słonecznej oraz o tym,
że przed pojawieniem się człowieka im współczesnego
istniały wcześniej cztery rasy ludzkie,
które zginęły w straszliwych kataklizmach.
Zgodnie z tym przekonaniem,
obecna epoka zaczęła się 12 sierpnia 3114 roku p.n.e.
i zakończy 22 grudnia roku 2012.
Ostatnio dużą sławę zyskała książka geologów Patricka Geryla i Gino Ratinckx'a „ Proroctwo Oriona na rok 2012”.

Cytat:

Książka Patricka Geryla i Gino Ratinckxa, znanych badaczy zagadek przeszłości pt: „ PROROCTWO ORIONA NA ROK 2012”, w której złamali oni starożytne szyfry gwiezdne sprzed tysięcy lat i ustalili, że w roku 2012 Venus, Orion i inne gwiazdy ustawią się w takiej samej pozycji jak w roku 9792 p.n.e., roku poprzedniego „końca świata” – zafascynowała mnie całkowicie, ponieważ w sposób prosty i rzetelny, a jednocześnie poparty obliczeniami matematyczno-astronomicznymi, odkryciami archeologicznymi i faktami historycznymi - ukazywała czarno na białym prawie 100% prawodpodobieństwo całkowitej zagłady Ziemi w Roku 2012.
Autor, Patrick Geryl nawołuje w swej książce do rozpoczęcia natychmiastowego przygotowywania się mieszkańców Ziemi na ten totalny kataklizm, ponieważ zostało bardzo niewiele czasu. Ubolewa też, że tak późno zostały rozszyfrowane proroctwa starożytnych Egipcjan i Majów, zapisane przez nich w piramidach, świętych miejscach i świętych pismach, pozostawione dla nas jako ostrzeżenia i wskazówki jak się uratować. Że już może być nawet za późno, by przedsięwziąć kroki mogące uratować mieszkańców naszej planety oraz dorobek ludzkości.
Cytat:

Obliczono, że:
w grudniu roku 2012 minie okres 11 804 i 5 miesięcy lat, jaki upłynie od lipca roku 9792 p.n.e., kiedy to nastąpiło ostatnie przebiegunowanie Ziemi związane z wielkim potopem, przemieszczeniem się kontynentów i zatopieniem legendarnej ATLANTYDY. Z tego mniej więcej okresu pochodzą Piramidy w Gizie, które są dokładnym odwzorowaniem konstelacji ORIONA w ustawieniu z roku 9792 p.n.e. oraz Sfinks, który pod swymi łapami zawiera nie odkryte jeszcze komory ze zgromadzonym archiwum wiedzy starożytnych Atlantydów.

Powiem za autorem książki „Proroctwo Oriona na rok 2012”), że:

PIRAMIDY SĄ M.IN. POZOSTAWIONYM PRZEZ MIESZKAŃCÓW ATLANTYDY GIGANTYCZNYM ZEGAREM ZE WSKAZÓWKĄ SKIEROWANĄ NA POWTARZAJĄCY SIĘ CYKLICZNIE DZIEŃ GÓROWANIA ORIONA NA NIEBOSKŁONIE, WIDOCZNEGO W TAKIM USTAWIENIU RAZ NA PRAWIE 12 TYS. LAT NA OBU PÓŁKULACH JEDNOCZEŚNIE, KTÓRY WÓWCZAS BYŁ ZNAKIEM NADEJŚCIA DNIA ZAGŁADY ZIEMI. WAŻNYM ZJAWISKIEM PRZYCZYNIAJĄCYM SIĘ DO KATASTROFY, ODKRYTYM PRZEZ AUTORA, BYŁ TAKŻE NIEZWYKŁY RUCH PLANETY VENUS, KTÓRA MIJAŁA WTEDY ORIONA ROBIĄC „ODWROTNĄ” PETLĘ , PRZYCZYNIAJĄC SIĘ DO ZMIANY BIEGUNÓW NA ZIEMI.

Mieszkańcy Atlantydy posiadali już wtedy ogromną wiedzę astronomiczną i matematyczną, przekraczającą naszą dzisiaj. Poznali dzień zagłady swojego świata już na 200 lat przed godziną „zero”, czyli przed rokiem 9792 p.n.e. i zaczęli się do tego przygotowywać. Mieli na tyle dużo wyobraźni, że zadbali również o poinformowanie przyszłych mieszkańców Ziemi, że co 12 tys., co 21 tys., co 29 tys. itd. lat zmienia się cykl, zmieniają się bieguny i Ziemia wywraca się do góry nogami. Wybudowali piramidy, w których ukryli kody z tą informacją, a także wiedzą o matematycznej strukturze wszechświata. Te informacje o tykającym ZEGARZE CZASU, były z wielką pieczołowitością przekazywane i potem przez potomków Atlantów – przez Majów, Celtów, indian Hoppi i innych. Świadczy to o tym, jak ważne było dla nich ostrzeganie oraz informowanie przyszłych pokoleń o tym, jakim cyklom podlegamy i co nas czeka.

A co jeszcze ciekawe, że zmiany biegunów i zmiany ruchu Ziemi dzieją się wtedy, gdy Ziemia jest w znaku Lwa. Raz idzie przez zodiak w kolejności Lew – Panna – Waga; by po zmianie iść Lew – Rak- Bliźnięta.

Wiele informacji wskazuje na to, że Sfinks, który teraz jest zwrócony na wschód, kiedyś wyznaczał kierunek zachód. Bo w wyniku przebiegunowania, kierunki na Ziemi się zmieniły.

Ziemia w znaku Lwa, w chwili przebiegunowania, zmienia kierunek ruchu o 180 °.
Podobno ma wtedy zmienić się ruch obrotowy Ziemi. Więc są dwie możliwości:

a)albo to będzie nagłe i rozpędzona planeta z prędkością 1104 km/h na równoleżniku 50-tym (taką prędkość Ziemi obliczyłam dla nas, Polaków, ponieważ im bliżej równika prędkość jest znacznie większa i wynosi tam 1670 km/h, a na północ i południe od niego maleje [na biegunach wynosi 0 km/h]) zatrzyma się totalnie i zacznie obracać w drugą stronę. Nie byłam nigdy świadkiem czegoś takiego i wydaje mi się to absurdalne, jednak jedźmy dalej w tym kierunku... Jeśli zdarzyłoby się to, to wody kierowane siłą bezwładności zalałyby lądy (jeśli Ziemia obraca się przeciwnie do ruchów zegara, to Atlantyk wpadłby na teren Polski), tak jak w przypadku hamujacego gwałtownie pojazdu, kiedy to wszystkie przedmioty luźno leżące przesuwają się w kierunku ruchu. Związane to jest z tym, że skorupa leży tak sztywno na płaszczu, że zatrzymanie obrotu jądra powoduje również zatrzymanie obrotu skorupy i wtedy własnie następuje bezwładnościowy ruch wody w oceanach, a o żadnym obroceniu sie skorupy nie moze byc mowy.

b)druga możliwość to taka, że skorupa leży luźno na płaszczu i zatrzymanie obrotu jądra nie powoduje zatrzymania obrotu skorupy, która dalej na zasadzie bezwładności zaczyna się poruszać i powoli stopniowo wytraca swój pęd i tu o żadnym wystapieniu wody z oceanow nie może byc mowy.

Xirios 16-03-2006 17:22

Zwiążmy z tymi faktami fakty naukowe [na podstawie BBC]

Cytat:

W ciągu ostatnich 150 lat pole magnetyczne Ziemi stało się słabsze o około 10 procent - ogłosili naukowcy na spotkaniu Amerykańskiej Unii Geofizycznej. Możliwe, że jesteśmy świadkami stopniowego odwracania się pola magnetycznego planety, procesu, w wyniku którego magnetyczny biegun północny i południowy zamienią się miejscami.

Osłabienie pola nie jest równomierne na całym globie. U wybrzeży Brazylii, w rejonie tzw. anomalii południowoatlantyckiej, pole jest o około 30 procent słabsze niż w innych miejscach. Efekty spadku natężenia ziemskiego pola nie są katastrofalne, ale też nie można ich zupełnie ignorować. Pole chroni Ziemię przed niektórymi rodzajami promieniowania kosmicznego. W przypadku jego osłabienia naładowane cząstki z kosmosu docierają bliżej powierzchni planety, wskutek czego awariom ulegają sztuczne satelity. Promieniowanie kosmiczne wpływa też na skład chemiczny atmosfery.

Archiwum pod dnem oceanu

Obserwowany dziś proces słabnięcia pola magnetycznego Ziemi rozpoczął się, jak twierdzi Yves Gallet z francuskiego Institut de Physique du Globe de Paris, około 2000 lat temu. Naukowcy dysponują wynikami bezpośrednich pomiarów od roku 1845. Na podstawie badań minerałów w pokładach skał wulkanicznych pod morskim dnem można jednak odtworzyć stan pola magnetycznego w epokach wcześniejszych. Wiemy na przykład, że 780 tysięcy lat temu bieguny zamieniły się miejscami. Wszystko zaczęło się, tak jak dziś, od osłabienia pola. Nie wiadomo jednak, czy i tym razem mamy do czynienia z procesem odwracania się pola, nie każde osłabienie prowadzi bowiem do jego odwrócenia. Możliwe więc, że pole za jakiś czas odzyska poprzednie natężenie, trudno tu o ścisłe prognozy.

Niebezpieczeństwa i atrakcje

Jeżeli jednak obserwujemy dziś proces odwracania się pola i jeśli jego tempo utrzyma się, za 1500 - 2000 lat pole zniknie zupełnie, aby potem stopniowo powracać, tyle że odwrócone. Magnetyczne bieguny zamienią się miejscami. Interesujący, zdaniem naukowców, będzie okres przejściowy. Pole przez jakiś czas będzie bardzo poplątane, istnieć wtedy będą - jak przewiduje dr Jeremy Bloxham z Harvardu - liczne bieguny. Nawigacja za pomocą kompasu stanie się trudna lub wręcz niemożliwa. A pole magnetyczne pomaga w orientacji nie tylko ludziom, ale też niektórym gatunkom ptaków, żółwi i pszczół. Jak jednak przewiduje dr Bloxham, zmiany będą zachodzić na tyle wolno, że kolejne pokolenia zwierząt będą miały czas na przystosowanie zachowania do nowych warunków.

Poważniejsze wydaje się inne zagrożenie. Pole magnetyczne chroni Ziemię przed promieniowaniem kosmicznym. Już dziś w rejonie wspomnianej anomalii południowoatlantyckiej dochodzi do awarii sztucznych satelitów i elektronicznego wyposażenia niektórych samolotów. Ucierpiał już między innymi teleskop Hubble'a oraz duński satelita zbudowany właśnie do pomiarów ziemskiego pola magnetycznego. Będzie to jednak tylko zagrożenie dla latającego sprzętu elektronicznego, nie dla życia na Ziemi.

Kolejny problem jest związany z powłoką ozonową. Naładowane cząstki wpadające z przestrzeni kosmicznej w atmosferę ziemską rozbijają cząsteczki azotu, w wyniku czego tworzy się tlenek azotu, który niszczy powłokę ozonową. Ten proces przy bardzo osłabionym polu magnetycznym nasili się. Naukowcy uspokajają jednak, że niebezpieczeństwo wystąpi tylko w wypadku, kiedy osłabienie powłoki ozonowej zbiegnie się ze wzmocnieniem aktywności słonecznej. Pocieszające są też wyniki badań w rejonie anomalii południowoatlantyckiej: nie zarejestrowano tam szczególnego zmniejszenia powłoki ozonowej.

Naukowcy przewidują również, że okres znacznego osłabienia pola obfitować będzie w przepiękne widowiska. Zorze polarne występować zaczną pod każdą szerokością geograficzną.

Niedostępne jądro

Trudno przewidzieć, kiedy czeka nas zupełny zanik, a następnie odwrócenie pola magnetycznego. - W dziejach Ziemi - tłumaczy Yves Gallet z Institut de Physique du Globe de Paris - były okresy kilku milionów lat, podczas których pole magnetyczne się nie odwracało, a zdarzało się, że w ciągu miliona lat odwracało się kilkakrotnie.

Przewidywania są trudne, bo tajemnice pola magnetycznego Ziemi ukryte są u jego źródła - w jądrze Ziemi. Jądro Ziemi ma dwie warstwy, zewnętrzną i wewnętrzną. Warstwa zewnętrzna jest płynna, składa się z roztopionych metali, niklu i żelaza. Kiedy Ziemia obraca się, w jądrze zewnętrznym tworzą się wiry i powstają tak zwane prądy konwekcyjne. To one właśnie są głównym (ok. 97 proc.) źródłem pola magnetycznego Ziemi, ponieważ jądro zewnętrze działa jak olbrzymie dynamo. Niestety dokładne zbadanie tych kwestii jest dziś poza zasięgiem człowieka, bo żaden sprzęt badawczy nie wytrzymałby panującej w jądrze temperatury około 5,5 tysiąca stopni. Wprawdzie wyprawę w ten najgorętszy rejon naszej planety można było w zeszłym roku oglądać na ekranach kin, w filmie "Jądro Ziemi" (The Core), ale jak przyznaje dr Bloxham, tylko filmowcy z Hollywood potrafią dziś zorganizować tak trudną ekspedycję.
Naukowo udowodnione jest, że ostatnie odwrocenie się biegunów magnetycznych nastapiło ponad 700 tys. lat temu i zdarza sie średnio i nieregularnie raz na 200-300 tys. lat, czyli że mamy znaczne opóźnienie. Jednak nie czytałam nigdzie, czy zmiana biegunów geogr. wiąże się nieodzownie ze zmianą biegunów magnetycznych.

Xirios 16-03-2006 17:23

No i na zakończenie trochę sceptyzmu:

Cytat:

"Wszystkie końce świata 2005-04-25
Jakub Żulczyk


21 grudnia 2012 kończy się kalendarz Majów – i tym samym wyznacza się kolejny, mityczny koniec świata. Ilość wydarzeń, jaka związana jest z tą datą, jest tak samo bogata, jak bogata jest ludzka wyobraźnia. Dlaczego ludzkość cały czas wyznacza sobie kolejne daty końca świata, opierając je na mniej lub bardziej wątpliwych przesłankach?

czytaj dalej

Wstrząsające przepowiednie

W "Życiu po bogu" Douglas Coupland pisze: “W nowoczesnej kulturze klasy średniej nieobecność śmierci w pierwszych kilkunastu latach życia wytwarza swego rodzaju psychiczną próżnię. Dla wielu to właśnie myśli o konflikcie jądrowym stanowią pierwszy kontakt z nieistnieniem – pierwszy i najtrwalszy”. Teoria, że strach przed końcem świata, nuklearną apokalipsą czy upadku meteorytu jest zbiorową projekcją jednostkowego lęku przed śmiercią, jest bardzo logiczna. Nie da się w inny, racjonalny sposób wytłumaczyć maniakalnego uporu, z jakim niektórzy wyszukują kolejne doniesienia o następnych datach i cezurach czasowych – po raz setny analizują rzekome przepowiednie Nostradamusa, czy kod biblijny, próbując odnaleźć tam kolejne rewelacje dotyczące Końca Dziejów.

Inna sprawa, gdy na oczach społeczeństwa ma miejsce jakieś przełomowe doświadczenie krańcowe. Po zamachu na World Trade Center urodziło się setki rzekomych przepowiedni Nostradamusa o “padających dwóch wieżach”. Po śmierci Jana Pawła II wypłynęły na światło dzienne nieuznane przez kościół przepowiednie niejakiego Malachiasza, określającego kolejnych papieży krótkimi, dwu- bądź trzywyrazowymi łacińskimi sentencjami. Według Malachiasza Benedykt XVI (papież określony zdaniem “chwała gałązki oliwnej” - gałązka oliwna to symbol zakonu benedyktynów) będzie przedostatnim, po nim nadejdzie Piotr Rzymianin, po którego wyborze nastąpi koniec świata i kościoła. Co prawda w przepowiedniach Malachiasza brakuje chociażby anty-papieży, zaś pod tak ogólne opisy, jakimi obdarzono następnych papieży podpasować można wszystko, nie przeszkadza to jednak kolejnym wieszczom końca świata przekonywać wszystkich, że podczas pontyfikatu Benedykta XVI będziemy uczestnikami globalnego konfliktu nuklearnego między cywilizacją chrześcijańską, a islamską. Inną kwestią są graniczne daty, a zwłaszcza końce i przełomowe punkty kalendarzy. Przeżyliśmy rok 2000 - nic się nie stało, chodzimy po świecie cali i zdrowi, nie uwalnia nas to jednak od zabobonnego profetyzmu. Kolejną taką datą, rzekomo pierwszą, która ma naukowe podstawy – jest rok 2012.

Rok 2012 to katastrofa

Tak naprawdę stwierdzenia: "kalendarz Majów kończy się w 2012 roku", oraz "Majowie przepowiedzieli koniec świata w 2012 roku" są błędne. Prawda jest taka, że Majowie ustalili podział swojego kalendarza na ery – światy, cykle trwające po 26 tysięcy lat – cykle te opierały się na obliczeniu precesji osi ziemskiej (jest to zjawisko przejawiające się wykonywaniem przez oś Ziemi ruchu po powierzchni bocznej stożka. Innymi słowy, oś ziemska kreśli na tle nieba okrąg. Zakreślenie pełnego okręgu trwa 26 tysięcy lat). Piąty świat Majów skończył się już w 1987 roku – więc ów koniec świata w już przeżyliśmy – zaś szósty zacznie się właśnie 21 bądź 22 grudnia 2012 roku. Interpretacje tej daty są przeróżne. Najpopularniejsza to ta, że wtedy zacznie się przebiegunowanie kuli ziemskiej, które może nieść za sobą katastrofalne konsekwencje. Ma się ono rzekomo zacząć przez wejście kuli ziemskiej w równik Drogi Mlecznej. Według różnych opinii, ostatnie przebiegunowanie mało miejsce albo 11 tysięcy lat temu, albo 700 tysięcy lat temu. Jednak ta różnica tak naprawdę jest nieważna – o ile przebiegunowanie jest naukowym faktem, nie można stwierdzić, że jest ono katastrofą z punktu widzenia człowieka – w każdym z tych przypadków, gdyby rzeczywiście przebiegunowanie było globalną katastrofą (taką jak ta, która wykończyła dinozaury) nie moglibyśmy przecież w ogóle ewoluować. Jak mówi prof. Marek Lewandowski z Instytutu Geofizyki PAN: "Chociaż natężenie pola magnetycznego się obniża, to najbliższe odwrócenie biegunów nastąpi nie wcześniej niż za 5 tys. lat. Pełny cykl zmiany biegunów może trwać nawet 10 tys. lat. Z punktu widzenia człowieka nie będzie to żadną katastrofą. W dziejach gatunku ludzkiego wystąpiły już trzy takie odwrócenia i wszystkie przeżyliśmy". Do tego należy jasno podkreślić – Majowie nie przepowiadają żadnego końca świata, po prostu – na 2012 roku kończą się ich wyliczenia. Owo puste pole otwiera jednak wyobraźnię wszystkim armageddonowym psychozom.

Rok 2012 to nowa era

Katastrofiści to jednak tylko jeden z frontów armii interpretatorów daty 2012 roku. Inni twierdzą, że to, co stanie się 21.12.2012 będzie prawdziwym darem dla naszej cywilizacji. Ci, niewątpliwi optymiści, uważają, że żyjemy w czasach olbrzymich zmian w naszej globalnej świadomości i percepcji. Niektórym jednak trudno zauważyć te zmiany – ludzie handlują, mordują i uprawiają seks, tak samo jak ich przodkowie parę tysięcy lat temu. Niemniej według orędowników Nowej Ery puste pole po 2012 roku znaczy, że cały świat wejdzie wówczas na wyższy poziom - uduchowiony, astralny wymiar ludzkości jako wspólnej energii, pozbywając się tak przyziemnych rzeczy, jak pieniądze, seks czy nasze ciała.

Rok 2012 to ewolucyjne hiperprzyśpieszenie

Data 2012 roku inspirowała wielu myślicieli z kręgu paranauki i nauki alternatywnej, by wspomnieć chociażby braci Terrence i Dennisa McKennów, którzy prowadzili serie eksperymentów z zakresu programowania umysłu przy użyciu grzybów halucynogennych. Ich teoria głosi, że nasz świat jest hologramem powstałym z interakcji dwóch hiper-wszechświatów. W hologramie naszego wszechświata znajdują się 64 skale czasowe, odpowiadające heksagramom I-Ching. No, zgadnijcie jaka data wyszła McKennom, gdy rzekomo zaprogramowali komputer zgodnie z 64 heksagamami I-Ching...? 2012. Jednak McKennowie w interpretacji tej daty są wyjątkowymi optymistami. Mówią oni tutaj o “punkcie Omega”, kosmicznym Przebudzeniu, które wypchnie nas ku przyśpieszonej, ultraszybkiej ewolucji. Jednak czy warto wierzyć komuś, kto twierdził, że grzyb halucynogenny sam w sobie jest istotą przybyłą z kosmosu?

Rok 2012 to bzdura

Co stanie się za 7 lat, zobaczymy. Nawet jednak jeśli „wielki bum” wtedy nie nastąpi, to w 2076 roku kończy się kalendarz muzułmański, a w 2246 ma przyjść żydowski Mesjasz. Powiedzmy sobie szczerze - wszystko będzie po staremu, na katastrofalne skutki przebiegunowania mogą liczyć nasze wnuki, a my będziemy nadal żyli tutaj, na Ziemi, wraz ze wszystkimi odwiecznymi problemami ludzkości – także z niestrudzonymi wieszczami końca świata.

W międzyczasie autorzy książki “Przepowiednie oriona na rok 2012”, Geryl i Ratircx - naczelni katastrofiści w interpretacji daty - zostali zaproszeni do Polski przez fundację Nautilus. Być może szukają tu schronienia – podobno przepowiednie Sybilli oraz ojca Pio ujawniły, że zbliżający się wielki kataklizm przeżyjemy my, Naród Wybrany – Polacy. Uffff .
Co o tym wszystkim sądzicie? Czy to kolejny bełkot, straszący naiwniaków, czy udowodnione naukowo fakty. Szukałam sporo na ten temat w internecie, ponieważ interesuje mnie Ziemia i geologia, i wszędzie powtarza się mniej więcej to, o czym wspomniałam wyżej, plus numerologia i słynny kod 5 na rok 2012, jaki rozwinę dla zainteresowanych. Jeśli ktoś słyszał coś ciekawego na ów temat [tylko fakty naukowe!] to mógłby się podzielić tymi informacjami.

======
Teraz trochę z innej beczki. Nie wierzę w cyfry dzięki którym można wyliczać prawdopodobieństwo wystąpienia kataklizmów, bo one są tylko abstrakcyjnym wytworem ludzkiej wyobraźni (to tak jak wygrana w totka, czysty przyopadek), ale znalazłam na necie kilka ciekawych obliczeń, związanych ze słynną numerologią. Na końcu przedstawie moje obliczenia.

==========

[9792 p.n.e. - 2012 n.e.] cykl wynosi 11 804 lata = 14 = 5

Hm.... nie ma tutaj słynnej 9-tki zwykle wyznaczającej kod pełnego cyklu od jego początku do jego końca / od powstania, do upadku - by znowu powstać i się narodzić?

Jest za to 5-tka, wyznaczająca DOKŁADNIE środek takiego cyklu!

Rok 2012 również ma kod 5

Xirios 16-03-2006 17:25

I powstaje tu jakby NOWA ZASADA

Inna od tej, wg. której odwzorowane było, że każdy cykl od kataklizmu do kataklizmu ma mieć kod 9 i daty/ czyli suma lat, w których one się wydarzyły też miałaby mieć kod 9.

Popatrzmy kolejno na kody dat wyznaczających kolejne przebiegunowania Ziemi obliczone komputerowo przez naukowców:

35 712 p.n.e. – wyliczone, ale hipotetyczne powstanie Atlantydy = 9

29 808 p.n.e. - kataklizm, odwrócenie biegunów = 9

(Venus nie robiła pętli nad Orionem)

21 312 p.n.e. – kataklizm, odwrócenie biegunów = 9

(Venus nie robiła pętli nad Orionem, Ziemia obraca się o 72° w zodiaku w ciągu pół godziny! zagłada 72%)

9792 p.n.e. – kataklizm, odwrócenie biegunów = 9

(Venus zrobiła pętlę nad Orionem, zagłada prawie 100%)

2012 n.e. – kolejna data końca cyklu, obliczona przez Egipcjan i Majów jako koniec ery

tym razem = 5

A teraz porównajmy długość w latach cykli pomiędzy poszczególnymi przebiegunowaniami:

* pomiędzy rokiem 35 712, a rokiem 29 808 p.n.e. jest różnica 5904 lat co daje kod 9

*pomiędzy rokiem 29 808, a rokiem 21 312 p.n.e. jest różnica 8496 lat co daje

kod 9

* pomiędzy rokiem 21 312, a rokiem 9792 p.n.e. jest różnica 11 520 lat co daje

kod 9

i jeszcze ciekawostka: odejmując od długości lat cyklu, na którego zakończenie zatopiona została Atlantyda 11 520, datę/rok w którym została zatopiona 9792, otrzymujemy liczbę 3024 czyli liczbę komnat w LABIRYNCIE, gdzie Egipcjanie potomkowie Atlantów schowali wiedzę matematyczno-astronomiczną i liczba ta daje sumę: kod 9.

RAZEM suma lat: 5904 + 8496 + 11 520 = 25 920 = cały cykl precesji = początek i koniec cywilizacji Atlantydy = kod 9

Różnica pomiędzy rokiem 35 712p.n.e. – początkiem Atlantydy, a rokiem 9792 p.n.e. końcem Atlantydy, również = 25 920 = kod 9

* ale już pomiędzy rokiem 9792 p.n.e. a rokiem 2012 n.e. jest 11 804 lat co daje kod 5

i różnica pomiędzy ilością lat ostatniego cyklu do roku 2012 czyli 11 804, a ilością lat przedostatniego cyklu do roku 9792, czyli 11 520 wynosi 284 = kod 5

11 804

- 11 520

------------

= 284 = kod 5



natomiast ponownie porównując jeszcze wcześniejsze cykle różnica lat znowu wynosi 9: pomiędzy 11 520

- 8 496

-------------

= 3 024 = 9

pomiędzy 8 496

- 5 904

------------

= 2592 = 9

dla przypomnienia pomiędzy 11 804

- 11 520 (dwa ostatnie cykle)

-----------------------------------

= 284 = 5

Ciekawe byłoby obliczyć jaka liczba wyznacza proporcje wzrastania długości poszczególnych cykli (ilości lat). To może być bardzo ciekawa informacja, ponieważ dzięki niej będzie można obliczyć wiele dat początków i końców przyszłych cykli. Uniknąć katastrof, przygotować się na zmiany. Oczywiście dotyczy to przyszłych pokoleń, naszych dzieci, wnuków i prawnuków.

Ale to pozostawiam już naukowcom i programom komputerowym.

Wracając do kodów numerologicznych cykli naszej planety.

Jak to jest, że ilość lat ostatniego cyklu i data jego zakończenia ma KOD 5?

Jak to się ma do zasady, że ilość lat wszystkich poszczególnych cykli precesji, całej precesji i poszczególnych dat przebiegunowania ( czyli globalnych kataklizmów) dotąd wynosiła 9???

A teraz, choć położenie Oriona i inne znaki wskazują na kolejny dzień całkowitej zagłady, końca cyklu, KOŃCA ŚWIATA w roku 2012 – ma on zupełnie inny KOD!!!

KOD 5 ma inne znaczenie niż KOD 9. On nie wyznacza całkowitego końca cyklu związanego ze zniszczeniem planety i zaczynaniem od nowa.

On mówi o PRZEBUDZENIU, o WYZWOLENIU, o ekspansji TWÓRCZOŚCI I KREATYWNOŚCI. Mówi o RUCHU i o TWÓRCZYM ŻYCIU [bla, bla, bla, sranie po ścianie, wyzwolenie i zmiana życia może nastąpić i teraz, gdyby ludzie tylko tego chcieli, ale jak wprowadzić zmiany w załóżmy jeden dzień? - Xiri]

Co się w takim razie wydarzy w roku 2012?

Jakie znaczenie będzie to miało dla ludzkości?

Co się zakończy, a co się zacznie?

Takie i wiele innych pytań czeka na odpowiedź.

Ale z kodów numerologicznych wynika, że rok 2012 na pewno NIE BĘDZIE KOŃCEM ŚWIATA.

Natomiast używając zasady kodów numerologicznych można obliczyć datę, gdy zakończy się pełny cykl liczbą 9, czyli następny koniec świata.

W roku 2012 n.e. jest połowa pełnego cyklu „początku i końca” czyli 9-tki, bo ma on kod 5.

Jeśli to jest połowa cyklu, to kiedy będzie KONIEC?

Przydałyby się kody matematyczne wyznaczające wzrastanie wg. jakiejś tajemniczej proporcji liczby lat w każdym kolejnym cyklu pomiędzy jednym końcem, a drugim. Pomiędzy zmianami biegunów.

Te odległości czasowe wzrastają następująco:

5904 lat do roku 29 808 cały cykl kod 9

8496 lat do roku 21 312 cały cykl kod 9

różnica w długości tych dwóch cykli = 2592 = 9

11 520 lat do roku 9792 cały cykl kod 9

różnica w długości dwóch kolejnych cykli = 3024 = 9

11 804 lat do roku 2012 połowa cyklu kod 5

różnica w długości dwóch kolejnych cykli = 284 = 5

żeby obliczyć, kiedy świat się skończy, trzeba wyznaczyć taką liczbę lat, która będzie większa od 11 804 i da w sumie kod 9. I jeszcze musiałoby to pokrywać się ze zmianą biegunowości Ziemi, wyznaczoną przez cykliczne procesy kosmiczne.

Za ile lat kolejny KONIEC ŚWIATA???

Może ktoś to obliczy?

===========

Mi wyszło, że magiczną datą jest rok 5184.
Jak to zrobiłam?
Przyjęłam, że 5904, 8496, 11520 to pewna wartość ciągu, czyli zgodnie z nim kolejna wartość powinna mieć 14976. Dokładniej to wygląda tak:

35712-29808=5904
> po odjęciu mamy 2592
29808-21312=8496
> 3024
21312-9792=11520
> 3456
9792-5184=14976

Czyli z wyliczeń wynika, że hardkor powinien być w 5184 roku. Jednak to tylko zwykła matematyka.

P.S.
Sor, że mi wyszły 4 posty, ale jest ograniczenie znakowe.

Cannibal_pl 16-03-2006 17:44

Ja osobiście uważam ,że świat zmierza ku końcowi,ale przyznam ,że miałem o tym inne wyobrażenie.Do tego co przedstawiłaś mam nieco błahy stosunek,właśnie dlatego,że końców świata w ostatnim okresie miało być już kilka i żaden "nie wypalił" :D
Imo świat się skończy z winy człowieka.Obserwując to co się dzieje można dojść właśnie do takiego wniosku.Ocieplenie klimatu, nienormalnie częste kataklizmy takie jak, powodzie,tsunami czy trzęsienia ziemi.Wymieranie wielu gatunków roślin i zwierząt.Wojny z wykorzystaniem coraz groźniejszej broni czy choćby choroby,takie ostatnio "szalejąca" ptasia grypa.Pogoń człowieka za nowymi technologiami jest tak duży,że nie zauważa on, że "sam pod sobą dołek kopie".
Przykład, Australia. Sprowadzili tam jakieś żaby,żeby wytępić robactwo czy coś (nie znam szczegółów). I co teraz?Robactwa nie ma ,ale żaby się tak rozmnożyły ,że z roku na rok wypierają z rodzimych terenów inne zwierzęta.
Kto temu winny? - człowiek.A wiadomo ,im wiecej gatunków wyginie, tym większe zagrożenie dla Nas ,ludzi.
Takich przykładów jest całe mnóstwo niestety.Nie chce wielce filozofować, ale prawda jest taka, że sami siebie wykończymy, jak nie chorobami to wojna :(

btw, ja jestem wesoło nastawiony do życia, żeby ktoś sobie nie pomyślał,że żyje w wiecznym dole :D:D hehehe

Xirios 16-03-2006 18:14

Cytat:

Cannibal_pl pisze:
Wymieranie wielu gatunków roślin i zwierząt.Wojny z wykorzystaniem coraz groźniejszej broni czy choćby choroby,takie ostatnio "szalejąca" ptasia grypa.Pogoń człowieka za nowymi technologiami jest tak duży,że nie zauważa on, że "sam pod sobą dołek kopie".

Z tym wymieraniem, to podobno nie jest to tak związane z człowiekiem, jak sądzimy. Wymieranie jest procesem naturalnym i przyczyniają się do tego zwykle albo katastrofy [teoria katastrof] albo jedna grupa organizmów ma wpływ na inne. Widać to wyraźnie na przykładzie człowieka, że z jego powodu spada liczba wielu populacji. Kiedyś taka sytuacja zdarzyła się w morzu pierwotnym, kiedy to tlenowce wyparły beztlenowce, albo dinozaury ograniczały ssaki. Jednak nigdy nie wchodziła w grę technologia.
Nie zaprzeczam sama sobie, jednak nawet jakby nie było człowieka, to sporo obecnych gatunków zniknęło by za kilka milionów lat.

res^kony 16-03-2006 19:20

Ocieplenie klimatu
jezeli to co widze za oknem od 3 miechow jest ociepleniem klimatu to nie chce wiedziec jak by wygladalo iziebienei klimatu :p

A wiadomo ,im wiecej gatunków wyginie, tym większe zagrożenie dla Nas ,ludzi.

Mnie to tam osobiescie zwisa, aby mi tylko kurczaki nie wyginely :p
Bardziej powaznie to sprawa jest prosta. Zawsze bylo tak ze silniejszy gatunek wypieral te slabsze... Tego nie zmienisz.

Wojny z wykorzystaniem coraz groźniejszej broni czy choćby choroby,takie ostatnio "szalejąca" ptasia grypa.
Gdzie te wojny, jakiej broni? Czy wojna na balkanach roznila sie bardzo od 2 wojny swiatowej? Jedna wyjatkowa hiroshima sie trafila i odrazu grozna bron, wojny. Ludzie sa byli i beda popieprzeni ale narazie jeszcze nie jest tak tragicznie i nie zapowiada sie zeby bylo.

A "ptasia grypa", to jest smiech na sali... Podejrzewam ze ona zawsz byla tylko to wyglada tak ze po prostu media rozdmuchaly sprawe ostro i ludzie zaczynaja panikowac. JEdyny plus jaki zaobserwowalem to spadek ceny kurczakow o ponad 20% :) mnie to w sumie cieszy i pisze to bardzo powaznie.
Choroba wscieklych krow tez byla, tez media rozdmuchaly temat i jakos nagle wszystko ucichlo.
Fakt ktos napisze ze choroba wscieklych krow to nie byl wirus ktory mogl zagrozic czlowiekowi. Ale zapytam... ile na swiecie bylo przypadkow smierci ktorych nie dalo sie wyjasnic w zaden sposob? Moze wtedy juz to byla wina tej rzekomej "ptasiej grypy"... imo chore jak wszystko to co rozdmuchuja media...

Przykład, Australia. Sprowadzili tam jakieś żaby,żeby wytępić robactwo czy coś (nie znam szczegółów). I co teraz?Robactwa nie ma ,ale żaby się tak rozmnożyły ,że z roku na rok wypierają z rodzimych terenów inne zwierzęta.
Czy to wina zab ze inne zwierzeta nie potrafia sie bronic i utrzymac swoich terenow? Panikujesz misiek :p

i na koniec
Imo świat się skończy z winy człowieka.

swiat sie nie konczy i sie nigdy nie skonczy. Jezeli nie pierdyknie w nas jakis meteoryt albo inne badziewie z kosmosu to nie ma szans zeby sie swiat skonczyl. Juz bardziej uwierze w wygasniecie slonca za 5 mld lat niz w jakiekolwiek zabobony i inne pierdoly ktore probuja nam co jakis czas wcisnac "naukowcy" przez male n :p
Wyobrazasz sobie co by musialo sie stac zeby np. cala ziemie zalaly oceany? Bez ulewy przez kilka miechow (a moze i lat) to ja tego nie widze jakos...


A te wszystkie cyferki, ktore podala Xirios (z calym szacunkiem dla pracy jaka w to wlozylas) sa o kant tylka potluc... Przepowiednie nostradamusow i innych pokretow tez sie nadaja na zlom (slyszalem ze podobno po naszym papiezu mial byc murzyn a potem koniec swiata :p).

Kazdy interpretuje to co czyta i slyszy na swoj sposob. Ja podchodze do tego wszystkiego z duzym dystansem. Tak jak i do kwestii wiary w Boga.
Nie wiem byc moze ludzie wierzący głęboko są bardziej podatni na takie sugestie, moze sa bardziej wrazliwi pod tym katem. Mnie sie wydaje po prostu ze to wszysto to sa bajki, ktore nigdy nie beda mialy racji bytu, a juz na 10000% nie w czasach w ktorych ja zyje, bo jakby mialo tak byc to mysle ze juz byloby cos wiadomo na 100% a nie tylko bezpodstawne przypuszczenia.

Majin.uQuad 16-03-2006 20:10

bla bla bla, a w 2012 i tak nic sie nie stanie... .
Sprawa wyglada tak ze jesli nic sie nie stanie cale martwienie sie, czytanie, sprawdzanie informacji pojdzie na marne - strata czasu.
A jesli faktycznie bedzie koniec swiata to warto tracic bezcenny czas na martwienie etc. sie tym? :P Przyjdzie kaboom i nic z tego miec nie bedziemy.
pozdro

Xirios 16-03-2006 20:16

Cytat:

res^kony pisze:

A te wszystkie cyferki, ktore podala Xirios (z calym szacunkiem dla pracy jaka w to wlozylas) sa o kant tylka potluc... Przepowiednie nostradamusow i innych pokretow tez sie nadaja na zlom (slyszalem ze podobno po naszym papiezu mial byc murzyn a potem koniec swiata :p).

Moje są jedynie te ostatnie ciągi podane za zwrotem "Mi wyszło", więc nie ma tu zbyt wiele pracy, tylko sama logika :D
I masz rację, jeśli się chce, można wyliczyć, że numer buta Yeti wynosi 60 a nie 72. Jednak w odniesieniu do kalendarza i np. wyliczeń zaćmienia słońca, cyfry niezwykle się przydają i są precyzyjne.

res^kony 16-03-2006 20:33

Xirios ja nie mowie, ze nie ale wszystko co dotyczy takich spraw jest sprawa indywidualnego odbioru.
Jeden to zleje, drugi bedzie plakal nad swoim nieszczesnym losem, trzeci bedzie chcial wykorzystac te pozostale 6 lat jak najlepiej a potem sie rozczaruje, czwarty sie powiesi, a piaty stwierdzi... a co mi tam machne sobie dzieciaka zeby sie jeszcze pocieszyc nim przed koncem swiata, a jeszcze inny obrobi bank bo stwierdzi, ze przeciez zaraz koniec swiata to co bedzie sobie zalowal :p
A co potem? Potem media maja radoche i ucieche bo jest o czym pisac i mowic :p
Kolko sie zamyka nie? Wszyscy sa szczesliwi a swiat kreci sie dalej

zycie ogolnie jest proste tylko ludzie sobie je utrudniaja jak tylko moga... moze to z nudow, moze przez przypadek, a moze po prostu musza bo taka maja nature, no ale coz widocznie tak musi byc i trzeba to przyjmowac do siebie...


Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 10:09.

Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.