Ktory to juz temat o ganji na tym forum, 28? ;D
Widze, ze glowni anty-jointciarze tutaj to osoby, ktore w zyciu nie mialy z tym stycznosci, a pierwsze co maja przed oczami myslac o marihuanie, to 16stolatek w spodniach do kolan siedzacy na lawce z lolkiem ;D. Ani nie popieram legalizacji, ani nie jestem przeciw. Czemu? Bo i tak wszystko wyszloby w praniu. Mozliwe, ze jak na ulicach holenderskich miast mijalibysmy kolesi z kablem zaciagnietym na rece. Mozliwe tez, ze panstwo by sie zbogacilo i wszyscy (pewnie z wyjatkiem carlosa itp.) byliby zadowoleni =]. Ogolnie i tak WSZYSTKO JEST DLA LUDZI, ale Z GŁOWĄ.
Jezeli chodzi o straty spoleczne po roznych uzywkach, to zdecydowanie alkohol>weed. Malo komu po spaleniu z kolega blanta chcialoby sie isc na miasto wieczorem i pizgac kogos po mordach, czy wybijac szyby w oknach. Ale idioci pijacy alkohol to robia. I nie mam zdania, jak np. carlos o palaczach, ze wszyscy pijacy sa tacy, wiadomo. To samo tyczy sie zachowania roznych osob po mj. Proponuje pojechac chociazby do Czech, gdzie slyszalem, ze zalegalizowali i zobaczyc jaki tam jest stosunek ludzi do tego - inna mentalnosc > wieksza tolerancja i chyba wiecej madrych ludzi, ktorzy po owy "syf" siegaja. Jak w styczniu bylem wlasnie u sasiadow na nartach, to w gondolce ktora mialem przyjemnosc jechac dwoch ~40-latkow palilo sobie blanta. Zjechalem na dol, a przed barem kolejni kolesie palili. Moze czesi po prostu wola sie cieszyc z zycia, a nie non stop pierdolic i narzekac ;D.
Pozatym, z mojego doswiedczenia wynika, ze wiekszosci osob niepalacych bardziej odpowiada zapach mj, niz papierosow =].
|