A ja wczoraj miałem taką sytuacje jak jakiś czas temu txt.
Jechałem jak co dzień do pracy, drogę znam dobrze i wiem gdzie na ile mogę sobie pozwolić.
Jadę za jednym samochodem(ja jadę leonem) droga z ograniczeniem do 60(ale każdy tam jedzie 60-80), kierowca przede mną w mondeo[jak się okazało - znajomy(silnik mocniejszy od mojego o 30koni)]ma 20m do świateł, jechał ok 60km/h, Światło się zmieniło na ciemnozielone(pomarańczowe) i tak baran, zamiast sprawdzić czy ktoś jest tuż za nim(zacząłem przyśpieszać, bo wiedziałem, że zaraz światło się zmieni, jechałem max 5m od niego...) nacisnął pedał hamulca tak, że chyba jeszcze trampkiem hamował,,, Szybki ogar lewego pasa(2pasmówka) i ucieczka. Gdyby nie to, że praktycznie non stop ogarniam jaka jest sytuacja przede mną, obok i za mną to bym w niego wjechał. W leonie mam abs tak chujowy, że musiałem wręcz zredukować bieg i hamować jednocześnie silnikiem, żeby nie przejechać całego skrzyżowania. Na szczęście udało mi się wcisnąć na lewy pas i nic się nie stało, matka w szoku, znajomy, w którym prawie zaparkowałem również. Nie wiem skąd się biorą tacy debile,,, Prawie opony sobie spalił hamując.
Dzisiaj miałem szczęśliwy dzień w pracy :D po 4weekendach spędzonych na uczelni, udało mi się załatwić długi weekend [; zadowolony wychodzę z pracy i co widzę? flak w tylnym prawym kole. Opony nowe zimowe, kuipione miesiąc wcześniej, nie wiem skąd, ale pojawil się taki guz, że wulkanizator aż się za głowę złapał i pogratulował szczęścia, bo aż się zdziwił, że do niego dojechałem :D Opona do wywalenia, ja to mam szczęście :D
/może być trochę nie poprawnie napisane, ale jak już wspomniałem, mam długi weekend [;
|