Batman
Nigdzie nie wspominałam, że "nic nie trzeba, można jedynie". Nie wiem, skąd to wziąłeś. Niemniej też tak uważam: w życiu nic nie trzeba, można co najwyżej. Trzeba to korzystać z ubikacji ;)
Masz rację z tym, że liczy się sam głos, a nie wiedza osoby głosującej. Jednak irytująca jest myśl, że wygra np. Kaczyński tylko dlatego, że będą głosować na niego całe rodziny (przyjmijmy niewykształcone, gdzie dominuje zdanie osoby autorytatywnej) na zasadzie, że jak ojciec/babcia głosuje, to pewnie podejmuje dobry wybór i młodsi zrobią to samo. Odważę się napisać, że tu działa instynkt społeczny (chyba Yzk dawał linki na ten temat, jak działają wybory). To jest jak z przejściem na zebrze przy czerwonym świetle, na którym stoi 20 osób. Dyrektor wejdzie na ulicę, 7 osób bez spoglądania na światła ruszy za nim, 7 wejdzie a następnie się cofnie, 3 osoby nie drgną z miejsca i się popatrzą najpierw na światła, pozostałe 2 machną rękoma i również przejdą na czerwonym, jak tamta grupa ludzi będzie już na drugiej stronie ulicy.
Omar
Ja domaluję kwadrat, dopiszę Cthulhu i zaznaczę ;p
A na serio chyba nie będę głosować wcale.
Mogłam iść do tej komisji wyborczej, bo przy 2. turze na kartkach będzie pewnie sporo ciekawych rzeczy :)
|