unreal.pl  

Wstecz   unreal.pl > Off > Hydepark

Odpowiedz
 
Narzędzia Tematu Oceń Temat Tryby Wyświetlania
Stare 21-07-2003, 19:13   #1
SED
Food not bombs
 
SED - Awatar
 
Na forum od: 21-06-2002
Miejscowość: polska/kanada
Wiadomości: 773
Rep P0wah: 658
SED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizasta
Tales of UT

Witam

Postanowiliśmy przenieść nasza historię tutaj Na poczatku miał to był LOL, ale fabuła zaczęła się już nieco rozkręcać i niektóre posty nie pasowały do siebie. Historia przedstawia fikcyjną historię GitzZz'a a nie jego realną grę. Fajnie jakby każdy, kto chce napisał coś od siebie, może powstać naprawdę ciekawa opowieść. Przenieśliśmy to akurat tu, ponieważ to jest niby historia o UT a niby i nie, niektóre momenty sa nawet tragiczne, wiec raczej do LOL'a się nie nadają. Postaramy się pisać posty, aby nie były schematyczne i odkrywały różne cechy ludzkie. Co mogę jeszczę napisać, chyba już wszystko. Zamieszczam poniżej całą 1 część oraz fragment 2 .
Pozdrawiam


CZĘŚĆ 1 (GITZZZ VS KPT. PALERMO)

Dawno ,dawno temu był sobie pewien człowiek ,którego życie w niczym nie przypominało nudnej egzystencji zwykłego Ziemianina ,ponieważ całymi dniami marszczył freda, mimo iz go nie mial. Jednak marzenia doprowadzily go do stanu
zbliżonego do szaleństwa! Postanowił wtedy zaopatrzyć się w sztuczną pochwe ,ale mu sie zepsola i poszedl do sklepu po coś czego itak nie znalazł. Postanowił więc pożyczyć od kumpla , ale qmpel okazał się jego siostrą, przypomniał sobie, że jego ojciec jeszcze żyje,
więc postanowił go otruć, odciąć jego freda i kazać sobie go przyszyć w szpitalu. Niestety lekarze powiedzieli mu, że Jego ojciec też nie ma freda, więc wzieli od pielegniarki która była transwestyta a dalej wszyscy razem udali się do zoo na poszukiwanie
i ani chuja ani freda nie znalezli .. wiec poszli do zoo z maczetami i obcieli freda od największego w świecie goryla.
Okazało sie że fred był tak olbrzymi że pszyszycie wymagało wycięcia 2 żeber... a sięgał on mu ponad głowe w zwodzie , a jaja były po kolana.... Musieli coś z tym zrobić bo przy chodzewniu sprawiało to dużo bulu jak z kolan sie w własna jaja napiepszał ,
wiec poszedl sobie kupic ochraniacze na jaja.Znajomy z polmozbytu zaoferował mu olbrzymie sprężyny na kolana które doskonale amortyzowały upadek jaja na twarde kolano.... Kupił więc sprężyny ale co z wyglądem - wyszedł na ulice w centrum miasta i
ludzie dziwnie sie na niego patrzyli, bo mial spodnie wypchane wielkimi jajami, sprezyny na kolanach i freda na brzuchu Stwierdzil ze nie moze tak wygladac i postanowił, że bedzie nim ruchać wszystkie panienki, więc się podniecił i miał wzwód, niestety fiut okazał się tak duży, że odpłynęła mu krew z mózgu.
W szystkie laski zaczęły podziwiać i oglądać jego bolka, a niektóre mówiły: "Chciałabym go poczuć". Chłopak uradowany, postanowił zostać księdzem! W seminarium odrzucili go za taki wygląd - postawonił hirurgicznie przysz c sobie owego freda na plecach - wtedy poprosty by nałożył na niego pare szmat i udawał że to plecak.
Fred sie przyjął i pozwolono mu wrócić do seminarium, ale zakonnice wzięły freda za skrzydła i doszły do wniosku ze koleś jest upadłym aniołem, który został strącony za złe zachowanie na Ziemię. Jedna z obecnych tam zakonnic pomyślała, że to Diablo zszedł na Ziemię i wbiła mu nóz w plecy.
Na szczęcie uszkodziła tylko freda, którego bohater i tak chciał skrócić. Posiadając już idealnego freda, postanowił wykorzystać zakonnice i sprawdzić na niej sprawnosć swojego Freda ,
ale został przyłapany przez biskupa na gorącym uczynku. Wyleciał z hukiem z kościoła i zabroniono mu więcej tam wracać. Postanowił stać się inny i zmienić swoje życie. Przechodząc raz koło Empiku zobaczył na półce grę Unreal Tournament. Spodobała mu się bardzo, stał sie po paru treningach wymiataczem, wstąpił nawet do klanu o nazwie
Squad demolition , Jednak jego aim niebył perfekcyjny ze względu na to iż siedząc na krześle i grając jego jądra miażdżyły sie o metalowe oparcie... wtedy wzioł piłe z garażu - ujebał oparcie powiedział
- dość kurwa pierdolenia... JaJa żecz święta wracam do seminarium jako ksiądz Robak -
Po kilku miesiącach w ukryciu podbijał swojego skilla i równie perfekcyjnie przejmował świat kościoła -
W radiu Maryja non stop relacje z WCG... W kościołach turnieje i zloty
wreszcie dotatrł do watykanu i ... wtedy do klanu dołączył on: (zdjęcie papieża). Ale ... wydało sie kiedy papa wszedł mu na barana - wtedy ....:[ zaczął się wkurwiać bo przestał wymiatać, więc poszedl rozładowac napiecie zwiazane z gra w ut i zaczol sie masturbować grając w wypasna gre Quejk Fri Arena, a później
Zachciało mu się pić wiec postanowił pójść do sklepu po mleko, ale niestety nie doszedł, bo na przejściu dla pieszych rozwalił go autobus.
1 : 0 we fragach dla autobusu.Gościu wreszcie się przebudził (zlany zimnym potem) ale zauważył, że jego fred jest bardzo mały. Pomyslal sebie ze utnie sobie freda i zacznie spiewac w olkestrze detej , ale nieminelo durzo czasu i znienil totalnie swoje rzycie zalorzyl rodzine i ma dwujke dzieci a swoja zone popycha
wszędzie, do sklepu, do pracy, bo jemu się nie chce .W koncu jego zona sie wqrzyla i postanowila ...

... go porzucic na rzecz super bohatera kapitana Palermo. Kapitan Palermo nie mial problemow Freda, byl madry, chojnie obdarzony przez nature i co najważniejsze posiadal ShitPowers. Gdy nasz bohater sie dowiedzial o decyzji żony postanowił sie zemscic na kapitanie Palermo.TAAAKKK!!! Pomyślal. Zemszcze sie.
Fred jednak nie wiedzial jak sie zemscic. Tzn wiedzial jak sie zemsic ale sie bal ze Palermo użyje wobec niego swojch ShitPowers tym samym neutralizujac go. zdecydowal wiec poprosić o pomoc najstarszych indian.....


Nasz bohater nie dysponował nadprzyrodzonymi mocami więc postanowił zmierzyć się z kp. Palermo w inny sposób. Stał się on dobrym graczem w UT poprzez dawne treningi i postanowił wyzwać Palermo na 1:1. Jego żona jak i liczni przyjaciele z obu stronnictw poszli do caffee aby oglądać wirtualny pojedynek stulecia. Mapą na której mięli zagrać był Deck16. Żona miała zostać dla tego kto zwycięży. Nie liczył się tu już fredek. Rozpoczęła się walka. Nasz bohater grał pod nickiem Gitzzz. Pojedynek Gitzzz vs Palermo. Gitzzz dorwał Shock Rifle, a Palermo Flak Cannona. Obaj biegli jednocześnie po pasek i obaj wpadli do kwasu :P........


Jednak Gittz użył młota na najbliższej ścianie, wciągu niecałej sekundy wybił się po pasek, potem kolejny skok z młota na balkon ze snajpę, i jednym strzałem ...


... urywa łep dla godzzili ktora przywolal do pomocy kapitan Palermo. Jednak w miejsce urwanej glowy pojawia sie nastepna. Sekunde później z nowej paszczy godzzili wylatuja radioaktywne promienie w strone Freda. Ten jednak dodżuje. W tym samym czasie wsparty pomoca godzzili kapitan Palermo przystepuje do kontrataku...
Użytkownika SED nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 21-07-2003, 19:14   #2
SED
Food not bombs
 
SED - Awatar
 
Na forum od: 21-06-2002
Miejscowość: polska/kanada
Wiadomości: 773
Rep P0wah: 658
SED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizasta
... bierze mini, ampa i slyszy glos "CHAMIE BEZ AMPA" a on na to "KTO TO K***A POWIEDZIAŁ?" a głos "SPEC, LAMO" i kapitan musial pcozekac az amp sie skonczy, w tym czasie gitzZz wpadl na pomysl jak rozwalic godzille... zrobil 3 uniki od jej radioaktywnych promieni i strzelil snajpa w same jadra.. godzilla zajeczala i padla, a cap. palermo wyskoczyl na niego z mini iiiiiiiii...........



Gitzzz wtedy wyciągnął w odwecie Shock Rifle. Biegli na siebie korytarzem, Gitzzz strzelił zwyklym ogniem ale niestety nie trafil, poniewaz kapitam zrobil unik. Przebiegl filar dookola obok Pulse Guna i zaatakowal Gitzzza od tyłu !!!!!! Zaczął strzelać z mini. Na szczescie Gitzzz mial na sobie pasek i zdążył się odwrócić. Odepchnł mininawalacza strzałem z SR i udało mu się zrobić kombo. Wtedy rozległ się znajomy głoś "GITZZZ DREW FIRST BLOOD !!!!!!!!!". Gitzzz prowadzil 1:0. Ale walka miala byc az do 15 fragów. Kapitan zrespawnował się zły na skrzyni obok PG i dostal headshota. Wkurzony przewaga przeciwnika i jego lamieniem powiedzial.....


... "MASZ AIMBOTA", wtedy zdala słyszy "NIEPRAWDA"... Zrespawnował sie obok RL, bierze go, widzi GitzZza, ładuje 6-sciopaka, przeciwnik go nie widzi, wypuszcza i wszystkie trafiają w gitzZza, ale o dziwo facet jeszcze żyje, mimo, że powinien zdechnąć, kapitan mówi "FUCK" i zaczyna spierdalać i.........



... wypowiada zaklecie: ShitPowers PRZYBYWAJCIE!!! I w tym momecie wielka stroga gowna poleciala w strone gitzzza!!! O nie! Powiedzial Gitzzz. Kiedy tylko to wypowiedzial juz bylo zapoźno. 2:1. Turdna sytuacja. Szybko zapytal najstarszych indian ktorzy kibicowali mu w kafejce co ma robic. Oni odpowiedzieli mu w jedyny sluszny sposob: Wygrać! On jednak wiedzial ze w UT z Palermo nie ma szans kiedy on bedzie uzywal ShitPowers. Wykożystal wiec jego nie uwage odszedl od kompa podszedl do niego i przydupcyl mu w...


......plecy od tyłu. Kapitan miał właśnie skierować pole siłowe do komputera, dzięki któremu miałby wygrać turniej. Popchnięcie przez GitzZza spowodowało że eneggia przeszła również na niego. Nagle stało się coś dziwnego. Energia kapitana otoczyła ich obu. Nastała ciemność, straszliwa ciemność. GitzZz obudził się w jakimś pomieszczeniu cały obolały, widział nad sobą migające światło i jakieś 2 skrzynie, obok leżała jakaś dziwna broń. Ledwo wstał i podszedł do niej. W momencie jak ją brał spojrzał na swoje ręce. Były zrobione z metalu !!!!! Zamiast siebie poczuł że jest w ciele metalowego robota !!!!!!! To nie mogła był prawda, ale jednak. On i przeciwnik przenieśli się do świata gry !!! Z naprzeciwka pędził na niego jakiś umięśniony koleś. To musiał być kapitan. GitzZz w ciele Xana wziął Flak Cannona i ruszył w odwecie do natarcia. Ale było już za późno. Dostał 6-pakiem od kapitana. Ból był straszny, umarł. Ale co dziwo odrodził się w innym miejscu. Był remis 2:2. "Dość tego" - rzekł ja wygram, a on musi przegrać. Ruszył do natarcia ze......

... snajperka.Poastanowil zaczic sie na swojago przeciwnika za skrzynka obok flaka (tuz nad kwasem).Stojac rozmyslal nowa taktyke na Palermo ,jednak w tej samej chwili zobaczyl maly punkcik na koncu korytarza i ...........


.....coś go to bardzo zdziwiło. Ten punkcik leciał w jego kierunku, a za nim kłąb dymu. "Co to może być" - pomyślał. Raczej to nie rakieta z RL, ani też kombo rakiet w 6x paku. Nagle zorientował się co to było.... to była najpotężniejsza broń w turnieju i do tego zdalnie sterowana !!!!!! Redeemer!!!!!! GitzZz wiedział, że to na pewno kara za to, że chował się za skrzynią i chciał kampić. W końcu on jest GitzZz, a nie jakiś tam gracz. Pamiętał kiedyś jak jego przyjaciel był w podobnej sytuacji i w tym momencie pomógł strzał kombo z shock rifle. Tylko teraz była ta różnica, że wszystko się działo naprawdę!!!!. W ostatnim momencie wyjął SR i miał na szczęście 3 strzały na wykonanie dobrego komba. Rakieta zbliżała się z wielką prędkością, gotowa rozedrzeć go na kawałki. GitzZz strzelił kulę z komba.... po niej dał strzał prądem i.....udało mu się!!!!!! Okazało się, że za rakietą wyskoczył zbyt wcześnie Palermo i sam zginął od swojej broni. "HA, HA, MASZ NAUCZKĘ ŻE NA 1/1 NIE STOSUJE SIE AMPÓW I REDEEMERÓW LAMUSIE" - krzyknął 1 ze speców. GitzZz miał znowu przewagę 2:1. Ale jeszcze cała walka była przed nimi. Jednak GitzZz dowiedział się o sobie czegoś ciekawego. Zobaczył że ma świetnego cela. Jeśli udało mu się zdetonować pocisk, to da sobie radę napewno i ze snajperką. Nagle przed nim wyskoczył Palermo z 150h na sobie. Miał tym razem GES bio załadowanego na maksa i wymierzył w kierunku zaskoczonego GitzZza.........


...strzelił !!! Niestety był za blisko gitzzza i zgineli obaj. Gitzzz zrespawnował się wziął Rocket Launcher i pomyślał:
- Mam za dużo deathsów co sobie ludzi pomyślą ?!
Wtedy właśnie wyskoczył na niego Palermo z riperem i gitzzz pomyślał znowu:
- je**** fuksiarz!!Jak on się tu K*** znalazł??!!
Zrospaczony GitzZz uciekał przed latającymi dyskami i szybko sięgnał po PG , zauważył w między czasie że pojawia sie pasek i z 18 HP skacze po pas....
Użytkownika SED nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 21-07-2003, 19:15   #3
SED
Food not bombs
 
SED - Awatar
 
Na forum od: 21-06-2002
Miejscowość: polska/kanada
Wiadomości: 773
Rep P0wah: 658
SED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizasta
.... o qurcze, trafił ale nie na filar tylko na ziemię. Musiał działać bardzo szybko, jeśli Palermo użyje alt strzału to wytrąci go do kwasu i znów będzie remis !!!!!!! Na szczęście obok były niezabrane buty. GitzZz wziął je, liczyła się każda sekunda. Kapitan biegł już z ripperem i wychodził z prześcia pod Redkiem. "Muszę skakać z tego miejsca bezpośrednio na pasek!!!!! Musi mi się udać, w tej dziurze załatwi mnie 1 strzałem, mogę przecież to zrobić, stać mnie na to !!!!!". Skoczył i trafił od razu na pasek. Jednak skok był źle odmierzony z tych emocji i wylądował w kwasie pancerz spadł mu do 80 i miał 18h nadal jak wygramolił się z kwasu. Miał tylko 2 wyjścia : albo skok do góry, albo teleport. "Palermo miał narazie tylko Rippera, ha, nie dosięgnie mnie z balkonu". GizZz dobrze myślał. Zeskoczył od razu na apteczki i zgarnął Shock Rifle oraz uzupełnił pancerz. Usłyszał u góry kroki, podniusł shocka i zrobił kombo, usłyszał jęk i wycofywanie się. "Ha, trafiłem, teraz go dobiję". Wszedł na windę i jechał do góry, ale to był jego błąd, wielki błąd. Nagle spadł na niego 6 pak rakiet, a raczej pod jego nogi. "Nieeeeeeeeeeeeeeeee"............



Już rakiety leciały w jego stronę, gdy zaczęło się odliczanie do końca pierwszej rundy. 5 !!! Rakiety już są prawie przy nim. 4 !!!! Zaraz go trafią, chyba nie zdoła uciec. 3,2,1 .... w ostatniej chwili ... rakiety trafiły Gittza. Rozpoczął się ostateczny pojedynek. Teraz kolejny frag zadecyduje kto wygra pojedynek - Gittz czy kapitan .

Frag. Kapitan zdobył fraga. Był remis 2:2. Rakiety zmiotły GitzZa w drobny mak. Jego krew opryskała wszystko dookoła. Odrodził się znowu przy skrzyniach na górze przy Flaku. To stało się tak szybko, musiał zebrać jakoś myśli. "Ale to bez sensu, jeszcze zostało na aż 13 fragów, a nie jeden do końca rozgrywki, o co tu chodzi?!?!".
"GitzZz słyszysz mnie?"
"Kim jesteś"
"Dotarłem telepatycznie do Twego umysłu, jestem Indianinem z rady starszych, posłuchaj mnie uważnie......ten frag tak naprawde nie decyduje o końcu waszego pojedynku, ale o końcu tej rundy, jest zasada że co 3 fragi kończy się runda...."
"Acha, ale......."
"Potem zostaniesz przeniesiony na inną mapę i zagrasz pojedynek z Palermo gdzie indziej. Posłuchaj teraz co Ci powiem, płynie w tobie krew pradawnych wojowników o Wielkiek Mocy, chociaż tego nie wiesz, odziedziczyłeś po nich pewną cechę, jeżeli ją już znasz, albo odkryjesz w czasie walki, to pokonasz go. Zdobądz ostatecznego fraga na tej mapie i wygraj jednocześnie tą rundę. Ruszaj!!!!!!!!!1"
"Ale.........."
Głos się urwał, został jedynie GitzZz ze swoimi myślami, ale nie miał teraz czasu myśleć. Wziął FC ze skrzyni obok i biegł na przeciwnika.



niestety zdarzyla sie straszna rzecz... nasz bohater mial packet lossa i wywailo go z gry.. tuz po tym postanowil wrocic do walki i zaczynac od 0 !!! ... pojawiajac sie kolo rippera pomyslal "zapewnie sobie pzrewage ripperem" wzial rippera i niczym wsciekly byk ruszyl na pzreciwnika... siekajac go ostrymi jak brzytwa ostrzami ucial pzreciwnikowi glowe... chwila radosci - uradowany nie zauwazyl ze w jego strone leci rakieta nie zwazajac na zagrozenie i majacyc 100 HP w ostatniej sekundzie odskoczyl dodgiem w prawo... wyciagajac z kieszni reedeemera....


Wyrzucił rakietę samonapowadzającą w stronę przeciwnika. Ku zdziwieniu nagle stracił panowanie nad ciałem. W tym momencie miał on kontrolę nad rakietą. Ruszył w kierunku wroga i uderzył centralnie w jego tułów. Jednak to nie koniec, promień wybuchu zdołał zabić go jeszcze raz po respawnie. Gittz znowu miał kontrolę nad "własnym ? " działem. Nagle w oddali wyświetlił mu się napis - double kill . Wciąż jednak był on w tyle za wrogiem, dlatego też musiał skorzystać ze swojej tajnej borni ...

Palermo prowadził 2:1. Jeżeli zdobędzie fraga to skończy się ta plansza i kapitan wygra!!! Musiał za wszelką go pokonać. Dla swojej żony, dla siebie, dla indian którzy tak w niego wierzyli i dla przodków wojowników. Udowodni swoją wartość. Myślenie przerwał mu straszny ból głowy. To spece krzyczeli na nich :"WY PARSZYWE LAMUSY, PAMIETAJCIE ŻE TO JEST DUEL I NIE WOLNO UŻYWAĆ REDKÓW I AMPÓW, ZARAZ JE ZRESZTĄ WYŁĄCZYMY!!!!!!!". Spec miał rację, na duelu panują święte zasady równości. Każdy gracz ma prawo do tej samej broni i nie można używać niczego, co daje mu przewagę nad innym. GitzZz nie miał wyboru, musiał skorzystać ze swojej tajnej umiejętności o której mówił Wódz Indian."A więc tak, zaczynamy!!!!!!! Dobra, PulseGun jest, fiolki zdrowia są, buty są, koleś z rakietnicą jest. Zaraz, zaraz? KOLEŚ Z RAKIETNICĄ?" 6-cio pak rąbnął w ziemię, ale GitzZz na szczęście miał buty i ich użył. W ciele metalowego robota nie poruszał się tak sprawnie, ale był bardziej wytrzymały na ciosy niż jego przeciwnik w ciele Rankina.
1 skok na skrzynię, 2 na kładkę, 3 na kurnik ze snajperką. Palermo nacierał tym razem wzdłuż kładki i strzelał multirocketem. GitzZz dodgował. Przeskoczył trój pack rakiet. Skoczył na kładkę i potem na bieżnię nad kwasem. Wyjął snajperkę. Strzelił. Usłyszał w umyśle głos "HEAD SHOT". Jest!!!!!! Mam fraga!!!!! Teraz jest remis 2:2. Już wiem co jest tą moją tajną bronią!!!!!!! To snajperka, mam takiego aima, że nie muszę nawet używać zooma!!!!!!! "ZGADZA SIĘ MÓJ PRZYJACIELU, ODKRYŁEŚ SWOJĄ UMIEJĘTNOŚĆ, JEŚLI JĄ ODPOWIEDNIO WYKORZYSTASZ, WYGRASZ" - Usłyszał GitzZz znajomy tylko sobie głos. Palermo zrespawnował się na skrzyni. Skoczył po Pulsa i rozejrzał się dookoła. Słyszał wjeżdżanie windy. "Aha, mam cie gitzZz!!!!!!!". Podbiegł do windy, ale co to? Nie ma go?!?!?!
GitzZz przechytrzył przeciwnika. Specjalnie wszedł na windę i zeskoczył dla zmyłki. Kiedy kapitan pochylił się na dół usłyszał krzyk GitzZa za sobą, który wyskoczył od strony kwasu butami. HEAD SHOOT!!!!!!!!. Było 3:2 dla GitzZza. Zakończył się pierwszy etap na tej planszy. Jeszcze miały być 4 etapy, każdy po 3 fragi. Może to mała ilość. Ale jak gra się naprawdę, a nie tylko wirtualnie to czas biegnie o wiele wolniej w świecie Unreala. "Muszę wygrać przynajmniej jeszcze 2 rundy i będę zwycięzcą" Pomyślał GitzZz.
Wtedy rozległ się huk i potężna eksplozja energii, która przeniosła graczy na inny poziom. Mapa nazywała się Morbias. GitzZz miał mały problem : nie było tutaj snajperki, tylko rakietnice!!!!!! Ale cóż tam, dobry gracz potrafi grać każdą bronią!!!!!!! Wzięli jednocześnie rakietnice i jednocześnie wystrzelili na siebie multirocket. Rozległ się głos komentatora " First blood!!!!!", był już 1 frag, zdobyty przez........
Użytkownika SED nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 21-07-2003, 19:17   #4
SED
Food not bombs
 
SED - Awatar
 
Na forum od: 21-06-2002
Miejscowość: polska/kanada
Wiadomości: 773
Rep P0wah: 658
SED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizasta
kapitana. Gitzz odrodził się ciężkim bólem głowy w rogu dolnego korytarza - koło windy. Chwycił rakietnice - naładował 6 paka wjechał windą na góre i wystrzeliłw kierunku kapitana Palermo. Jeeeeeeeest - Trafiłem ) Ucieszył się jak zobaczył 6 rakiet pod nogami przeciwnika. Niestety siła 6 rakit odrzuciła Palermo tylko na drugą strone mapy. - W tym czasie ktoś ze speców krzyknął TELKOMUNIKACJA POLSKA S.A. - POWINNI TEGO ZABRONIĆ. Gitzz czytając ten tekst i przypominając sobie reklamy TPSA i Media MArketu zaczął się śmiać. A w tym czasie kapitan.......


i wlsnie ten smiech doprowadzil go do zguby... wynik wydawal sie byc pzrsadzony ale Gittz nie postanowil sie poddawac!! wyciagnal pompke z kieszeni i...


.....zgarnął jednocześnie rakietnicę. Zdecydował się na mały trik, ale wiedział że odbierze mu to pewną ilość życia. Musiał jednak zaryzykować. Wbiegł na windę, podjechał, przebiegł mały korytarz, załadował młot, wybił się zamienił szybko broń na rakietnicę i......strzelił 2 rakietami kombo. Nie trafił bezpośrednio w Palerma. Ale on miał tylko 6h z poprzedniego starcia, ponieważ na mapie nie było apteczek. Jest frag!!!!!! 1:2 dla GitzZa. "Ha, ha, ha, potrafisz tak strzelać dzieciaku?" - szydził sobie z niego. Ta duma drogo go kosztowała. Za plecami poczuł silny ból, potem nastała ciemność. Tracąc świadomość usłyszał w odpowiedzi "Tak, też tak umiem." Palermo zabił go młotkiem załadowanym na maxa. Był remis 1:1 dla obu przeciwników. Jeszcze 3 areny walki przed nimi. Rada Jndian przeniosła wojowników na nietypową mapę, na......


... planete malp!!! Juz mieli zaczynac kiedy nagle najstarszy indianin z najstarszych indianinow powiedzial: Co jest KURWA?! Mialo byc teraz Los Angeles!!!Na to jeszcze starszy indianin ktory mial juz nie zyc: to pewnie sprawka tych pojebanych malp i Stevena Sigala!!! poczym dodal : kurwa mialem sie nie rugac...Od dawien dawna bylo wiadomo ze na planecie malp mieszkaja malpy i Steven Sigal i ze beda chciieli przerwac wszystko co zorganizuja indianie. Padlo na mecz UT Kpt. Palermo z Gitzzzem. Pojedynek nie mogl trwac na planecie malp wiec Kpt Palermo i gitzzz postanowili zawżeć rozejm na czas zneutralizowani malp i Stevena Sigala...


...Udało się. Dzieki krótkiemu rozejmowi mogli znowu wrócić na Na Pali do świata Unreala i dokończyć walkę. Nie czuli już aż tak straszliwej nienawiści do siebie, ale niestety, walka to walka i tylko 1 może wygrać. Były przed nimi jeszcze 3 mapy. Zostali przeniesieni na DM-Phobos, stację orbitalną przy księżycu Marsa. GitzZz znał tą mapę doskonale, trenował tu kiedyś jako zwykły człowiek. Teraz jego skin także się zmienił. Miał postać ładnej dziewczyny Commando!!!!! O nie!!!!!!! Bedę grać jako wojowniczka. Stał się jakoś lekki i szczupły, i dzięki temu zwinniejszy. "Dobra, lepiej być takim niż zamkniętym w blaszanej puszce co poprzednio". Palermo przybrał postać Skaarja o dziwacznym głosie. GitzZz wiedział co musi zrbić : wziąć buty, snajperkę i opanować dach mapy. Miał pewną przewagę, bo na górze rakiery łatwo jest wymijać. Dobra, strzelił w drzwi i zabrał buty, poszedł do windy "LIFT 1 ACTIWATED" usłyszał po nasiśnięciu dzwigni. Wjechał na górę, zabrał snajperkę, skoczył na czerwone światło i z tamtąd na dach zagubionej stacji kosmicznej. Spojrzał w górę. Nieskończoność wirowało dookoła. Przypomniała mu się Ziemia. Jak bardzo nie doceniał jej mieszkańców, teraz czuł się strasznie samotny. Za towarzysza miał jedynie własnego wroga i głos telepatyczny Indian. Wiedział już co muszą czuć wirtualni wojownicy, stworzeni dla ludzkiej zabawy. Być żołnierzem......może o to mu chodziło zawsze. Może jego przodkowie przekazali mu umiejętności, o których dotychczas nie wiedział? Teraz już nie walczył o żonę. Stwierdził, że ona jest taka sama jak wszystkie inne kobiety na Ziemi. Gdyby go kochała, to nieporzuciła by go dla jakiegoś tam superbohatera Palermo. Walczył już jedynie o swój honor. Miał 1 cel, zwyciężyć choćby niewiadomo co. A w tym samym czasie Kapitan.......



postanowuil na chwile odsapnac zbierajac health viale. Chwile potem zaczela sie emocjonujaca walka miedzy Palermo a Gitzem. Dobrze wiedzieli ze jeden z nich musi zginac. Gitzz postanowil zaatakowac zaskoczenia. W rtym celu wziac shocka podjechal na gore winda i wtedy ujrzal Palerma idacego po pas. W mgnieniu oka z lufy Gitzza wyleciala kulka a 3 sekundy pozniej promien, ktory trafil w kule tworzac combo. Gitzz pierwszy raz spotkal sie z combo. Wywolalo to na nim duze wrazenie i postanowil potrenowac je. W tym celu udal sie w kieunku ampa skad zeskoczyl na dol na mala skarpe z oknem. Wiedzial ze niema stamtad innego wyjscia niz smierc ale postanowil zostac i w spokoju potrenowac. Palermo szukajac Gittza okolo 2 godzin zdenerwowal sie i postanmowil wyskoczyc na hamburgera w "Barze u Archona" kosmiczne hamburgery sponsorowane pzrez Liandri Mining Corporation byly ulubionym przysmakiem ludzi. Szukajac Bary przedzieral sie przez tłumy botow, ale gdy dostarl juz na miejsce spotkal straznika-robota sprzedajacego hamburgery. Preszywajace spojrzenie kelnera Xana zmusilo Palerma do nawiazania dialogu:
-Czesc... Xan chcialbym zamowic 3 hamburgery
I'm the alpha & omega
- Co??
Die human
- Co powiedziales szmaciarzu??!!!
Po tych zdaniach palermo wyciagnal gluty i pozbyl sie kelnera...
Tymczasem Gitzz.......
Użytkownika SED nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 21-07-2003, 19:17   #5
SED
Food not bombs
 
SED - Awatar
 
Na forum od: 21-06-2002
Miejscowość: polska/kanada
Wiadomości: 773
Rep P0wah: 658
SED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizasta
.......ćwiczył i ćwiczył strzelanie komba na filarach Phobosa. Przestrzeń wirowała nad nim. Wystrzelone przez niego energetyczne kule leciały w dal niczym zanikające gwiazdy, za nimi struga prądu i potężna eksplozja energii oraz huk przeszywały większą część zagubionej stacji. GitzZz miał już 2 umiejętności. Opanował praktycznie najsilniejsze bronie. Snajperka była dobra na każdą odległość, a kombo z SR potrafiło przedrzeć się przez przez każdy pancerz i rozerwać nieszczęsną ofiarę. Palermo zamiast trenować objadał się w barze. Po paru godzinach obydwaj wojownicy byli już gotowi. Kapitan wjechał windą na dach....GitzZz zszedł z filaru i zmierzał w jego kierunku. Staneli naprzeciwko siebie niby kowboye i przeszywali się wzrokiem. Niespodziewanie Palermo wyjął młot i naładować go. "Dobra, mogę walczyć na młoty" - pomyślał GitzZz. Wyrzucił wszystkie bronie obok siebie, to samo zrobił Kapitan. GitzZz załadował, zaczął bieg pierwszy na Kapitana, on odpowiedział tym samym. Doszło do pierwszego starcia.....które zwyciężył Kapitan. GitzZz nie zginął, ale poleciał przez połowę dachu i uczepił się barierki stacji. Pod nim znajdowała się pustka, tracił siły, nie mógł się podciągnąć. Kapititan stanął nad nim i zaczął butem miażdżyć jego kostkę, śmiejąc się przy tym. GitzZZ spadł w otchłań kosmosu. Zabił się sam. Było 0:-1 dla Kapitana. Odrodził się na samym środku niedaleko RL. Palermo zrobił nie fair. GitzZZ był tak wściekły na niego, że ze straszliwą furią zaczął wracać na dach z RL w łapie. Kapitan nadal tam był. Wziął z małego dachu PG i skierował w GitzZZa strumień plazmy. GitzZz dodgował i wykręcił się od spawarki, runął na ziemię, ale załadował rakietnicę i wymierzył lufę na zaskoczonego Palermo. Palermo cisnął strumień plazmy. Rozległ się krzyk wydany przez.........


.....Gitzza... nie zginal ale goracy strumien plasmy topil jego pancerz niczym topi siemaslo na rozgrzanej patelni w "Barze u Archona". Jednak Gitzz nie wycofywal sie.. ladowal rakiety, jego zycie ubywalo... wystrzelil... 6 rakiet w kuli trafilo Kapitana ktory zmienil sie blyskawicznie w kupe flakow, ktore odlecialy w odchlan. Gitzzowi pozostalo zaledwie 2 HP. Cudem przezyl... wynik byl jak na poczatku tylko 0-0. Po respawnie Palermo i Gitzz postanowili zmienic mape.. uznajac na tej remis... Przeniesli sie byskawiczenie do miesca ktore wydawalo sie byc dawnym reaktorem... byla to mapa.....


Fractal - znowu bez snajperki? Pomyslal Gitzz, dobrze ze chociaz szok jest. Pojedynek rozpoczal sie. Palermo na gorze, gitzzz na dole. Gitzzz zauwazyl ze pod paskiem jest pulapka, wiec poczekal na ruch kapitana. Ten spadal na dol posiadajac rakietnice i myslac, że mu skok się uda.......


Fractal Reactor. Mała dynamiczna, nadająca się doskonale do duelów. Sytuacja była bardzo napięta. Był remis 2:2. Ta mapa zadecyduje o wszystkim. Nie było tu snajperek, specjalności GitzZza. Głównym atutem tej mapy był pasek i RL - specjalność kapitana. Ale szanse były wyrównane, na mapie był jeszcze ShR, broń którą wyćwiczył sobie GitzZz. Mapa wyglądała dziwacznie, przez środek przechodził potężny promień energii. GitzZz czy Palermo? To ostatnia walka.....
Zaczęło się. GitzZz chcąc zdobyć przewagę wziął od razu pasek, ale cóż to klapa się otworzyła!!!!!!! GitzZz otarł się o olbrzymie pole energii, ale nie zginął, jednak stracił pancerz i upadek na ziemię odebrał mu kilkadziesiąt H. Kapitam wystrzelił 6 pakiem. Nagle 1 ze speców krzyknął "MULTI ROCKET". Kapitan zrozumiał polecenie. Oznaczało to że ma strzelać 3-pakiem i nie przekraczać tej ilości. GitzZz zagarnął szybko SR i amunicję. Pasek dopiero za 55s !!!!!!! Kapitan stał na górze, GitzZz mierzył do niego z doły.
Zrobił kombo, polała się krew, ale Kapitan biegł dalej....
Strzał rakiet z góry i dodge Kapitana nad mapą.......
GitzZz myślał przez chwilę, że zawisł on w powietrzu jak bohater z Matrixa, ale rakiety trafiły go.......
Krew polała się po podłodze, ciało rozleciało się na kawałki po mapie..
cisza......
kolejny respawn, Kapitan prowadził 1:0.....
30s do pojawienia się paska........GitzZz odpowiedział mu tym samym - RL, strzelił, spudłował, strzelił drugi raz, trafił Kapitana, ale ten wciąż się ruszał silnie krwawiąc, kolejny strzał z enforcera, TRAFIONY.......wynik 1:1
GitzZZ bierze apteczki, dopełnia życie do 70h, Palermo znowu biegnie i ładuje rakiety, GitzZz dodguje, przewraca się na ziemię. Błyskawicznie się podnosi. Biegnie szybko do windy, od Kapitana leci kolejna rakieta.....strzał i pudło. GitzZz stanął naprzeciwko Kapitana na piętrze, strzelił z rakiety, kapitan też, rakiety naleciały na siebie i nastąpiła eksplozja.........
Oślepiające światło jakie powstało umożliwiło GitzZzowi szybkie wzięcie SH i strzał. Ale co to? Gdzie jest Kapitan? Aaaaaaaaaaaaaa, nieeeeeeeeeeeee...........
Frag. Kapitan strzelił 3 pakiem z dołu. Było 2:1. Na nieszczęście GitzZz po respawnie znowu oberwał nieco tymi rakietami. Życie mu spadło do 2h !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

To już koniec GitzZz!!!!!!!!!!!!!!!! Strzał kapitana...........
Rakieta leciała na GitzZza........
Nie to już koniec......to koniec........ale cóż to?
Spódłował !!!!!!!! Filar, trafił w filar!!!!!!!!!!
W tym momencie pojawił się pasek...... GitzZz zaryzykował i skoczył na niego.......jest, ma pasek !!!!!!!!!!!!
"ŻRYJ TO DZIECIAKU !!!!!!" Rozwścieczony kapitan szarżował na niego robiąc w biegu kombo, "Jeśli mnie trafi to już po mnie!!!!!!!"

Wrota znowu się roztworzyły, tym razem wpadł tam kapitan. Ale zrobił unik i przeżył. Zdarzenia nastąpiły błyskawicznie, GitzZz poczół nagle przypływ energii........ Kapitan nadal spadał z góry na ziemię, GitzZz podskoczył, kula, prąd, jest kombo !!!!!!!!!!!!! Frag, 2:2!!!!!!!

Oszołomiony Palermo zrespawnował się wziął rakietę i zaczął krzyczeć "GIŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃ" !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

GitzZz przyjął postawę żołnierza, stanął w lekkim rozkroku, ściągnął brwi i wyskoczył z balkonu na środek areny.........altfire, kombo......najdoskonalsze w świecie kombo, zrobione w locie i jednocześnie podczas dodge......FRAG !!!!!!!!!!!!!!!!!
Jest frag !!!!!!!!! 3:2 dla GitzZza !!!!!!!!!!!!! Kapitan przegrał, GitzZz został zwycięzcą !!!!!!!!!!!!

Nagle reaktor zaczął się trząść, ściany zaczęły pękać w następstwie wybuchów broni wojowników. Wszystko zaczęło się kręcić, GitzZz stracił równowagę....... Reaktor eksplodował, wyłamując energetyczne wrota......GitzZz stracił przytomność, zaczął wpadać do reaktora, zobaczył tunel świetlny i oddalające się światło, potem nastał ból....i cisza.....nieskończona cisza.........


GitzZz obudził się w szpitalu. Rozejrzał się dookoła.....był 19 - letnim chłopakiem, a nie żadnym Fredem..........

-O wstałeś już?
-Kim Pan jest i gdzie ja jestem?
-Potrącił cie autobus jak wracałeś z kafejki, ja jestem Carmac i chcę przeprowadzić z tobą wywiad, mogę?
-Jasne!!!!!

Carmac: Ile wywiadów udzielliłeś do tej pory ?
GitzZz: Hmm, chyba pięc, albo osiem.

C: A ile przed WCG ?
G: Ani jednego. Wszystkich udzielałem po WCG 2001 . Chyba stałem się popularny po WCG Przed WCG żaden łoś nie pytał mnie o nic

C: A powiedz mi właściwie jak stałeś się takim wymiataczem ze SnR i ShR?
G: Niemogę powiedzieć, grałem w pewnym miejscu daleko z tąd, ale i tak pewnie nigdy nikt w to nie uwierzy

P.S
Ostatnie pytanie zostało wykasowane z wywiadu i nikt tak naprawdę nie wiedział co stało się prawdziwą przyczyną sukcesów GitzZza.......

Tym czasem niedaleko na wzgórzu szedł tajemniczy młody wojownik, silnie okaleczony, ze złamaną ręką i okaleczonym okiem.....Spojrzał w kierunku szpitala i rzekł : "Jeszcze się spotkamy, popamiętasz mnie.....jeszcze się spotkamy................."

CDN........
Użytkownika SED nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 21-07-2003, 19:18   #6
SED
Food not bombs
 
SED - Awatar
 
Na forum od: 21-06-2002
Miejscowość: polska/kanada
Wiadomości: 773
Rep P0wah: 658
SED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizasta
CZĘŚĆ DRUGA (GITZZZ VS FRED)

Minelo sporo czasu (jakies 2 lata od tamtego wydarzenia) Gitzz bedac juz studentem mial wiecej czasu na granie. Przezcytawszy goloszenie w gazecie lokalnej dowiedzial sie ze organizowany ejst turniej UT, wiec postanowil sie zapisac i sprobowac swoich sil. Gitzz wszedl do cafe, rozejrzal sie do okola... i zobczyl mlodego chlopaka grajacego na LANIE z walscicielem cafe. Popatrzyl na niego... z poczatku nie wiedzial kto to jest ale twarz wydawala sie byc znajoma. Jako to ze technika posunela sie naprzod Gitzz postanowil wyprobowac nowe urzadzenie, pzrenoszace graczywprost do gry... Usiadl spokojnie , zalozyl okulary 3d, pdolaczony zostal do komputera... Chwile potem pojawil sie na arenie.. dokladnie jak 3 lata temu... we snie w szpitalu... Przed nim lezala snajpa... Myslalmi powrocil do tamtego wydarzenia ale ciagle sobie zadawal to pytanie: "Kim jest ten koles, znam go skads"... Na serwer wszedl wlasciciel.. Jako to ze dostawal w dupe powiedzial zeby Gitzz ( teraz juz z nickiem andro ) zagral z nim... Na serwer wszedl Jonasz ... kiedy zaczeli gre Gitzz wzial snajpe i postanowil skoczyc po pas... nagle jego glowa z impetem oderwala sie od restzy ciala... zabrzmial glos: Jonasz drew first blood!! Kolejny frag takze nalezal do Jonasza... Gitzz nie mogl uwierzyc w to co sie dzieje... W jego oczach nagle pojawila sie scena z przeszlosci... dokladnie to samo stalo sie przed chwila... Pomyslal \"Ten styl" "Ta taktyka" Wtedy nie mial watpliwosci ze gra z KAPITANEM!!!! poprosil wlasicciela i zapytal sie jak sie nazywa Jonasz... Ten odpowiadajac "To nasz najlepszy gracz... uzcyl go jego brat o pare lat starszy" ... Jgo watpliwosci zopstaly rozwiane... BYŁ O BRAT KAPITANA!!!! Chwile potem obaj wstali... Brat kapitana odezwal sie pierwszy: "a wiec to ty jestes Gitzz, moj brat opowiadal o Tobie.. przybylem z odleglych sakatkow swiata aby pomscic hjego przegrana" Gitzza zaskoczylo to co powiedzial... nic nie mowil... jak se pozniej dowiedzial owy brat mial nick Fred... i takze zapisal sie na turniej. Kilka dni pozniej spotkali sie znowu w tej samej cafe. Gitzz wstal i powiedzial:....


.......do właściciela cafe: czy jest może fred, chciałbym z nim zagrać parę duali. Wszyscy w cafe zaczęli dziwnie mierzyć GitzZza wzrokiem. Ty - chcesz grać z wielkim Fredem ?? Odpowiedział własciciel cafe. Tak, coś nie gra ? Byłem z nim dzisiaj umówiony.Właściciel cafe odrzekł - ale tak patrząc na ciebie nie wyobrażam sobie, czy ty wogóle wiesz co to jes UT. W tym momencie do cafe wszedł fred. Rozpoczęła się krótka rozmowa:
Fred:Kato (imię właściciela cafe) - zostaw go, byłem z nim umówiony.
Gittz:Więc zaczynamy ? ...

Obydwoje rozpoczęli przygotowanie do pojedynku, włożyli okulary wirtualne, i przenieśli się do świata UT. Gittz rozgląda się trochę po mapie, lecz ku zdumieniu nie zna tej mapy !! Przecież, prezcież to jest Capture The Flag ... !!!!!


...cos jest nie tak!! Mielismy grać duela, powiedzial GitzZz, po czym Kato powiedzial ze zmieni plansze, jednak na jaka??Spytal sie wlasciciel Cafe, Fred powiedzial do GitzZza, moze jednak nie Deck16??Wrzuc nam cos innego.....Liandri Central Core..Od razu zostali przeniesieni na wielka plansze, z winda na srodku."Jest tu snajpa, jak sie skupie to pokonam go"-pomyslal GitzZz.Zaczeli, Fred pojawil sie kolo Flacka, natomiast GitzZz kolo mini, szybko wzial bron i pobiegl po pasek, zaczal odliczac 55 s.Fred szybko wzial FC i pobiegl po 100 i po pulse gun....Glowny bohater chcial sie jak najszybciej dostac po snajpe...jednak jak wyszedl na srodek planszy zauwazyl ze Fred juz wbiegl po snajpe....szybko zeskoczyl po SR "Jak dojdzie do snipe rozerwe go na strzepy Shock Combo....nie widzial mnie wczesniej"pomyslal GitzZz>Puscil kule, potem druga....jednak Fred sie nie pojawial....


Gitzz czekal i czekal kolo PG ale przypomnial sobie o belcie... biegnac do belta Fred pojawil sie na balkoiniku z ktorego padaly strzaly... "O nie" - pomyslal Gitzz. "MUSI MI SIE UDAC!!!" oberwal 2 strzaly ale doszedl... do porta.. wial HP i pas.. potem wzial mini... poszedl 2 wyjsciem u gory i zobaczyl Freda idacego po 100A... wystzrelil kulke z shocka... Fred wszedl do porta... kulka dolatywala i wtedy fred wyszedl... BUUUM!!!! Fred oberwal z combo... Gitzz skoczyl po RL zmieniajac bron na Mini i zaczal siekac Freda... "Zrobie z niego ser szwajcarski".... W furii nawalal we Freda ale ten szybko ....


.. uniusł głowę w kierunku swego przeciwnika i uśmiechnął się robiąc przy tym szyderczy wyraz twarzy. GitzZza coś drgnęło, przerwał na chwilę ciągły ogień. Patrzeli tak przez chwilę na siebie, po czym Fred zrobił dodge jak błyskawica i odskoczył na bok, prosto do windy.


Tym czasem w caffee zrobił się mały tłumek obok zawodników, nawet dziewczyny oderwały się od pogaduszek na ircu i zwróciły oczy na grczy. Co dziwo również zapaleni Linuxowcy oderwali się od pisania i tam podeszli. Zasady turnieju 1/1 były proste. Grali tym razem na time limit, który wynosił 10 minut. Dopiero jednak minęło 30 sekund, ale GitzZzowi udało się już zdobyć 1 fraga. Ale cała walka była jeszcze przed nimi......
Użytkownika SED nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 21-07-2003, 19:19   #7
SED
Food not bombs
 
SED - Awatar
 
Na forum od: 21-06-2002
Miejscowość: polska/kanada
Wiadomości: 773
Rep P0wah: 658
SED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizasta
Winda pojechała do góry, Fred zagarnął amunicję i RL. Gdyby GitzZz miał jeszcze ammo do ShR to zrobił by kombo przy wyjściu z windy, ale niestety. Zaczął strzelać do Freda z mini. Jego gun już prawie się topił od tej prędkości obrotowej. Wtedy zdarzyła się niesamowita rzecz, Fred skoczył obunóż z kładki, zrobił fikołka w powietrzu, ładując przy tym rakiety. Uformował krąg z 6 rakiet!!!!!!! Tak dokładnie tak!!!! Wystrzelił je w GitzZa, tak, że koło tego kręgu zaraz odetnie mu drogę ucieczki i siła rażenia rakiet dookoła zetrze go w proch. Niesamowite, ten chłopak był o 10 razy lepszy od Kapitana. Rzaden gracz do tej pory na świecie nie zrobił jeszcze takiej kombinacji. Rakiety.....


..... z niesamowita precyzja trafily kilka metrow od Gitzza ale i on tam byl robiac dodge'a. Zbierajacy sie wokol ludzie mowili: "Chlopak jest niesamowity.. jak on mogl to przewidziec?"... Gitzz po smiercvi pojawil sie w nie ciekawym miejscu... kolo glutow...Fred wzial pozostawione przez Gitzza mini i zacza nawalac!!... Gitzzowi ledwo udalo sie uciec do windy ale chwile potem Fred zmieniajac bron wystzrelil kombo ktore zmiazdzylo Gitzza na kawalki... Gitzz nie mogl nic zrobic.. Dziwil sie ze przegrywa... Porazala go mysl ze kilkunastoltni brat Palerma rozwala go jak chce.. Poddal sie!!! Wszyscy sie zdziwili ale poddal sie i poprosl o zmiane mapy... Bycmoze nie chcial sie skompromitowac bardziej wielka porazka... Poprosil o decka...Fred usmiechnal sie lekko przymruzajac oczy tak akby spodziewal sie ze Gitzz bedzie chcial zagarc na tej mapie... Chwile potem przeniesli sie na mape... Tlum gapiow zwiekszal sie niesamowicie.... Walka sie rozpoczela!! Gitzz pojawil sie obok glutow a Fred obok RL-a w tunelu... Gitzz wzial bron i dazyl do snajperki kiedy skakal na rogu jedna rakieta uderzyla w sciane powodujac ze zlecial na dol i wlecial do kwasu.... "On przewiduje moje ruchy - pomyslal Gitzz". Fred znowu sie usmiechnal... Gitzz przypomnial sobie gre Kapitana spzred paru lat i postanowil wykorzystac ta taktyke pzreciwko Fredowi... Jednak przewaga fragow zwiekszala sie z korzyscia dla Freda z kazda minuta!!! Gitzz ....


kompletnie nie mial pomyslu na gre. Kombinowal i kombinowal, az wreszcie wychodzac zza zakretu nie zauwazyl zmiany, poruszal sie jakos wolniej, grafika byla brzydsza, inne klawisze, nie mogl dodgowac. Gitzzz powiedzial "Cholera cos jest nie tak". Nie wiedzial, ze od 5 minut kafejke zaczeli oblegac CS'owcy, wyrzucajac ze stanowiska Freda, a jemu samemu podmienili gre najnowszymi programami. Wkurzony mistrz odszedl od swojej aparatury...

... wstal wyciagnal shocka zza pazuchy i rozpieprzyl cala zgraje CS'owcow,... potem otrzasnal sieokazlo sie ze gra z Fredem a to tylko byl krotki koszmar... nad nimi stal tlum ktory blokowal wejscie do cafe innym a szczegolnie CS'owcom... Walka trwala nadal bylo juz 4-1 dla Freda i 2 minuity do konca...i...


.....snajperka w rece, dwa razy wykorzystal latwosc w zakladaniu head shotow i zrobilo sie 4 - 3, oraz minuta do konca. Gitzz na kurniku, Fred respawn blisko wind...

nagle stanął i cisza.....
disconnect
- oburzony Gitzz zdiął z głowy okulary obrócił się i wbiegł wqrwiony do i sali gdzie grał Fred i zobaczył jego głowe wbitą w monitor.... Wychilił wzrok dalej - a tam dupsko wielkiego tłustego murzyńskiego koksiarza który walił freda w dupe, walil i wlail Gitzz wybiegl z cafe nie wiedzial co sei dzieje nagle pisk opon.... bum!!!


UF UF UF mocno oddychal Gitzz w domu po tym jak obudzil sie z koszmaru... Byla godzina 5 nad ranem.. to wlasnie na dzis sie umowil z Fredem na gre... Gitzz wstal... wytral spocone czolo recznikiem, wlaczyl TV i uslyszal ze na turniej na ktory sie on zapisal w cafe przybedzie takze VcX ... Tak en VcX... Gitzz ledwo go pokonal pare lat temu.... to byljego odwieczny wrog... Gitzz zapmyslony postanowil jeszcze sie wyspac przed meczem....
Godzina 16-11 Gitzz wchodzi do cafe i widzi Freda i jego fanow czekajacych az Fred zmiazdzy Gitzza... Odpalili UT mape Deck16][... Gitzz pojawil siekolo glutow a Fred kolo RL-a w tunelu - biegnac po malego armora przypomnial sobie sen... i scene ze snu... wszytko bylo dokladnie takie same... w ostatniej chwili zatrzymal sie... rakieta trafila w sciane nie uszkladzajac Gitzza... wtedy....


...zobaczył oczyma wyobraźni siebie spadającego do kwasu. "To ja, to przecież miałem być ja"!!!!!!!"Jak to możliwe"?!?!?!?!
Nie miał czasu się zastanawiać, kolejna rakieta leciała w jego kierunku, Fred był naprawdę świetnym zawodnikiem i przerusł sprytem i umiejętnościami swojego mistrza. "On jest dobry z RL, a ja wymiatam SnR!!!!!! Pokaże mu, że snajpa jest lepsza od RL". GitzZZ dodgował w bok, naskoczył na mini i wziął go tylko przez przypadek. Fred namierzył aimem z RL i strzelił, GitzZZ szybko skoczył za róg koło redka i nie doznał zadnych uszkodzeń. Wziął snajperkę. Za nim z multirocket biegł Fred, GitzZz zrobił unik i pobiegł korytarzem w kierunku FC. Fred za nim. Znowu multirocket, nagle GitzZZ zrobił niesamowitą ewolucję, skoczył do tyłu i znalazł się za plecami Freda. Fred nie mógł skorygować ruchu naładowanej broni. Strzelił w ziemię przy GitzZzu, GitzZz strzelił mu w głowę. Pierwsza krew!!!!!!!!!!! Ale co to? Każdy ma już po jednym fragu? Tak, pozabijali się nawzajem, ale pierwszą krew przelał GitzZz, ponieważ pocisk z SR okazał się szybszy. Obaj wojownicy odrodzili się w nowych wcieleniach, GitzZZ przy..........
Użytkownika SED nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 21-07-2003, 19:20   #8
SED
Food not bombs
 
SED - Awatar
 
Na forum od: 21-06-2002
Miejscowość: polska/kanada
Wiadomości: 773
Rep P0wah: 658
SED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizasta
A raczej NA duzej skrzyni kolo Pulse. Gitzzz szybko bierze jedna z najgrozniejszych broni, i nagle cyk HP spada mu do 33. "Co jest do jasnej ciasnej". Mial szczescie bo odrodzony na kurniku Fred zbyt duzym aimem nie dysponowal. Gitzzz wykorzystujac sytuacje rzucil sie na pasek, tak samo jak Fred, ktory wykorzystal trik widziany w DT Movie, prosto z kurnika. Gitzzz widzac lecacego Freda...


zrobil dodge na pas i 3majac w reku PG calowal na miejsce na ktore mial spasc Fred... Lecac powoli zoabczyl Freda .... upadli... Fred strzelil... Head Shot! Gitzz nic nie mogl zrobic... 2-1 dla Freda... !! Fred wzial pas zrobil dodga w keirunku botow... wzial takze buty i skoczyl kiedy naglezniknal mu caly pas! o tak Gitzz dorwal snajpe!!! Fred wiedzial ze jest to jedyna born jaka maze mu zagrozi... Gitzz stzrelil 2 raz ... tym razen nie byl to HS ... Fred z 33 HP uciekl do wind gdzie zabral A100 i 40 Hp ... postanowil czekac z shockiem na Gitzza wiedzac ze snajpa jest bezuzyteczna w zamknietym terenie....


Gitzzz udowodnil jednak, ze nie na darmo wygrywal WCG 2 razy z rzedu. Wyploszyl Freda granatami i spadl na dol kolo miniguna, z uszykowanym Flak cannonem, ktorym zaspamowal cale wejsce trafiajac kilkukrotnie zdezorientowanego Freda, ktorego zapas farta byl jednak ogromny. Przezyl z 1HP i wsykoczyl z windy kierujac sie w strone thigh padsow i apteczek w poblizu ampa. Gitzzz natomiast zmierzal po buty i po wzieciu ich...


....postanowił, że nie użyje ich od razu. Pobiegł piechotą aż do teleportu, patrząc się na górę, czy przypadkiem nie oberwie od przeciwnika. Nic, cicho. Nic się na szczęście nie stało. GitzZz wbiegł do teleportu i chciał zeskoczyć na dół z balkoniku gdy nagle on się pojawił, a dokładnie jego granatnik. Fred przybiegł korytarzem od strony RL i załadował 3 granaty. Rzucił, GitzZzowi udało się je przeskoczyć, ale 1 z nich odbił się od przeciwnej belki i uderzył GitzZZa w nogę. H spadło mu do 78, a na dodarek nie miał pancerza !!!!
FC już mu się skończył, a enforcerem nic nie wskura. Buty!!!!! Skok na dół bezpośrednio na SH nie odbierze mu ani 1 helta. Skoczył, "ale gdzie jest Fred?!" Z naprzeciwka uderzyła w niego jakaś uśmiechnięta kulka, tak samo szydercza jak wyraz twarzy przeciwnika, GitzZZ zajęczał, frag!!!! Minęła 1 minuta meczu, zostało jeszcze 9. Fred prowadził 3:1. GitzZz otworzył oczy i błyskawicznie pojął co się stało, skoczył.......


....skoczyl ze skrzyn na pulse, jego respawn uslyszal Fred, wzial mini i od razu zaczal w niego trafiac, rozgrzal sie juz troche, jego aim byl pewniejszy i celniejszy, wobec tego GitzZz z 8 HP musial uciekac, byl juz troche zdenerwowany, w glebi duszy czul ze jest cos nie tak...."to nie tak mialo byc!!" myslal GitzZz, Fred go nie dopadl, jednak poszedl na dol bo za ok 10 sekund mial sie pojawic pas, wzial buty, trzy szybkie skoki, i wzial pas, i znalazl sie w kurniku, ze snajpa, GitzZz tym czasem musial zebrac apteczki bo niedlugo tak wyciagnie z PS i 8 HP, pobiegl pod ampa po apteczki, Fred tym czasem przeszedl po calej kampie na druga strone, nie mogl nie zauwazyc wychodzacego GitzZza, lekkie zblizenie lunetki......strzal.....i 4:1 dla Freda. GitzZz nie mogl w to uwierzyc!!Byl coraz bardziej spiety i coraz bardziej zdenerwowany a co za tym idzie mniej skuteczny i popelniajacy proste bledy.....


ale bylo to jednak tylko zludznie zmeczonej glowy...respown Gizzza nasztapil pomiedzy windami...odratu skoczyl z wind na SR ...w locie dorwal go PRECESHING...niewiedzial dlaszego(winshit sie sypie i dlatego -pomyslal)zwinol shocka i skoczyl po zbroje..jednak a ukazala sie w innym miejscu...slrzynia byla jakby przesunieta....."wydaje ni sie " pomyslal i pobiegl po buty kolo kwasu...wybiegajac na otwarta przestrzen zatkalo go...na koncu chodnika byla ---winda...nigdy wczesniej jej tam nie widzial...shit pomyslal...na to najstarsi indianie pomysleli "shit!! Monsunia!Serek szaleje! Zeby sie tylko nie zwiesil!".
Zrezygnowal z butow, wszedl na winde , krew dudnila w skroniach gdy winda z wielkim przyspieszeniem wystartowala...w 3/4biegu windy wybil sie co sil w nogach...przelecial prawie pod sufitem i swyladowal na skrzyniach na gornej polce...zdezorientowany zueskoczyl z niej w kierunku glutow wskakujac z nienacka na PAS krorego sie tam nie spodziewal " dobra nasza" pomyslal i pobiegl po gluty widzac po drodze urwana kladke i brak drugiej standardowej deckowej kladki.Dalo mu to wiele do myslenia...skoczyl w kierunku wind z naladowanym na maxa GES. W tym czasie Fred....
Użytkownika SED nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 21-07-2003, 19:23   #9
SED
Food not bombs
 
SED - Awatar
 
Na forum od: 21-06-2002
Miejscowość: polska/kanada
Wiadomości: 773
Rep P0wah: 658
SED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizastaSED - masta of dizasta
......stal kolo PG, i biegl po snipe rifle, GitzZz znowu sie ocknal, znowu sie zamyslil, bylo wiele innych wersji decka, "tej ktora przez chwile widzialem nie znam", w tej chwili GitzZz nawet nie wiedzial co czuje, zlosc??, na siebie bo okazalo sie ze za malo gral......"przeciez gralem wystarczajaco", Fred tym czasem zaskoczyl go strzalem multipakiem z tylu, GitzZz nie mogl sie skupic na grze, ciagle o czyms myslal, udalo mu sie jakos odskoczyc dogdiem na bok i uniknal smierci, skoczyl po ShR, i wzial 100, Fred caly czas w niego strzelal GitzZz mial 55 HP i 80 A, GitzZz pomyslal "nie moge sie skupic na tym, musze sobie przypomniec jak gralem z kpt Palermo, przeciez Fred to jego uczeń, gra prawie tak samo, z tym ze o wiele skuteczniej", cofając sie korytarzem puscil kulke....Fred uslyszal, pobiegl drugim korytarzem, ladowal rakiety....GitzZz biegl po buty, slyszal ladowanego 6ciopakagdy fred wybiegl...polecialo 6 rakiet w strone GitzZza, on robil dogde.....lecial w kierunku kwasu....ale w czasie lotu przelecialo kolo niego 6 rakiet....on sie zmiescil miedzy 2 a 3 z z prawej....wpadl do kwasu, szybko sie jednak z niego wygramolil, puscil kulke w strone butow i zrobil Shock Combo, Fred stal w poblizu.....GitzZz zabral mu do konca pas, i Fred mia, 85 HP...zaczalo uciekac do widnd,"To jest moja szansa na zdobycie fraga" GitzZz takze pobiegl ale.....pojawia sie pas, gdy bede go gonil on wezmie pas, GitzZz wzial buty.....ale nie skoczyl po pas, Fred wjechal windami, wzial Ripper i Pulse, chcial skoczyc po pas....ale zauwazyl ze GitzZz czai sie z ShR na dole, pobiegl po snipe, GitzZz niezabardzo sie orientowal gdzie sie podzial Fred "zgubilem go qrna", Fred przyczail sie na kurniku.....GitzZz skoczyl butami po pas........lecial prostro na niego, Fred mial juz wycelowane troche przed pasem.....GitzZz juz prawie byl na pasie...zauwazyl w ostatniej chwili Freda.....jego mine ktora sie smieje.......strzal, GitzZz leci.....i nagle jego glowa juz nie jest czescia korpusu...reszte ciala tez odrzucilo......5:1 dla Freda a jeszcze 6 min grania....


"Nie, to nie może być prawda, ja chyba śnię !!!!!!!, przecież jestem jednym z najlepszych graczy na świecie, mam najlepszego aima ze SnR z pośród wszystkich ludzi!!!!!!!!!! Jak taki dzieciak może mną zamiatać podłogę i jeszcze tem szyderczy wyraz twarzy!!!!!! Już wiem!!!!!!!"
GitzZz otrząsną się ze złych myśli, podszegł do środkowej kładki obok PG i wrzasnął na cały głos : "FREEEEEEEEDDDDDDDD!!!!!!!! NIE UDAWAJ, WIEM ŻE MASZ AIMA!!!!!!!!!!!!"
"He, he, boisz się mnie lamusie, myślisz że zawsze będziesz najlepszy?"
Odparł sucho jego przeciwnik. "Tak, tak, najlepiej powiedzieć przeciwnikowi, że się oszukuje, trudniej pogratulować jego talentu, znam już takich jak ty, lamusie"
"Nie obrażaj mnie dzieciaku" !!!!!!!
"Mam nad tobą znaczną przewagę, kapitan w momencie jak go pokonałeś również przeniósł się do prawdziwego świata, jak TY !!!!!!!. Jednak ta siła która przeniosła was wcześniej do świata gry,spowodowała, że poznał on twoje umiejętności. Jestem lepszy od ciebie!!!!! Umiem wszystko to co kapitan, a także wszystkie twoje posunięcia, walczysz jakby sam ze sobą, a raczej sam z wojownikiem o udoskonalonych umiejętnościach"
To dobiło GitzZza, teraz wiedział dlaczego Fred tak dobrze posługiwał się snajperką. Musiał coś zrobić i to szybko!!!!!!!! Zostało niecałe 6 min grania, ale właściwie co?
"Muszę wymyśleć jakąś technikę, której nigdy nie stosowałem, tylko wtedy Fred nie przewidzi moich ruchów".
GitzZz jak oparzony rzucił się w kierunku korytarza z RL, Fred natomiast stał na kurniku i przyglądał mu się z litością, wsparty na dodatek 1 ręką o kolano."Biedactwo, prawdziwe biedactwo"- pomyślał. Nawet nie drgnął z miejsca, jakby wiedział co się wydarzy i czekał ze spokojem. GitzZz nie miał praktycznie żadnego planu. Chyba że,.....weżmie FC i sprubuje walczyć tą bronia, ale z normalnym trybem strzały, tak !!!! Fred strzelał raczej kulkami. Fred zeskoczył z balkonu na kładkę robiąc przy tym fikołka w powietrzu i wylądował obunóż na ziemi. Wolnymi krokami zbliżał się do GizZza, wyjmyjąc RL. Ale co to gdzie podział się GitzZz? Fred rozejrzał się dookoła, nagle usłyszał huk metalu odbijającego się od ściany, odłamki trafiły go w twarz. Było ich coraz więcej, zza rogu przy apteczkach wyskocz GitzZz i posłał mu kolejną porcję metalu. O dziwo Fred zaczął wycofywać się w kierunku Rippera. Załadował rakietę, strzelił, ale GitzZZ wyminął pocisk. Kolejne odłamki poleciały na chłopaka. Fred minął już zakręt i biegł do SnR, gdzy nagle oberwał drugim strzałem Rippera. Jest !!!!!! Frag!!!!!!!!! GitzZz zabił przeciwnika. Wściekły Fred odrodził się przy FC na górze, ściągnął brwi i zwęził źrenice. "Zapłacisz mi za to lamusie!!!!!!!!!".........


P.S.
Przepraszam, ze nie dało się to umieścić w 1 kawałku tylko w częściach, to nie był spam, ale chciałem przenieść całe dotychczasowe opowiadanie
Użytkownika SED nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Stare 21-07-2003, 19:44   #10
nark_kA
Zarejestrowany
 
Na forum od: 22-10-2002
Miejscowość: Czeladz
Wiadomości: 2 025
Rep P0wah: 89
nark_kA - masta of dizastanark_kA - masta of dizastanark_kA - masta of dizastanark_kA - masta of dizastanark_kA - masta of dizastanark_kA - masta of dizastanark_kA - masta of dizastanark_kA - masta of dizastanark_kA - masta of dizastanark_kA - masta of dizastanark_kA - masta of dizasta
lol skad to masz czy sam napisales ?
Użytkownika nark_kA nie ma obecnie na forum   Odpowiedz
Odpowiedz


Reguły Wiadomości
Nie możesz zakładać tematów
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować wiadomości

Kod BB:
Emoty:
kod [IMG]:
kod HTML: Wył

Skocz do:


Czas podawany jest w GMT +2. Teraz jest 18:32.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.