![]() |
|
|||||||
![]() |
|
|
Narzędzia Tematu |
Ocena:
|
Tryby Wyświetlania |
|
|
#121 |
|
just by skill
Na forum od: 27-09-2002
Miejscowość: Olsztyn
Wiadomości: 1 438
Rep P0wah: 1343 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
Teraz jestem w 2 klasie gim, reszty nie pamietam...
- Bawiłem się zapałkami i podpaliłem fotel i cały czas siedziałem i się smiałem, dopóki ojciec mnie nie wzioł (nie pamietam) -Wziołem szczotke sprzątaczki szkolnej i podszedlem do nauczycielki i zapytałem: "Lewatywke czy mycie ząbków" (choć tego nie żaluje) (6 klasa podstawówki) -Zbluzgałem nauczycielke od fizyki za to ze porwała mi plan lekcji, pierwsza reakcji... "I co pierdolnoc ci teraz za to jebany cipogrzmocie" (1klasa GIM) /edit: sorr za przekleństwa
__________________
Ostatnio edytowany przez clinic; 16-03-2004 o 08:37 |
|
|
|
|
|
#122 |
|
öpö
Na forum od: 27-10-2003
Miejscowość: Białystok
Wiadomości: 230
Rep P0wah: 1500 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
heh, mysle ze taka owa, nie koniecznie glupota bylo rzucenie kredka w goscia co siedzial z dziewczyna w jednej lawce, cholernie mi sie podobala a on ja podrywal (byla to podstawowka) ja pier.... nauczycielka wyslala mnie to dyrektorki LOLEXONIA.
__________________
S.T.A.R.S Members - ALPHA Team - Albert Wesker, Barry Burton, Chris Redfield, Jill Valentine, Joseph Frost, Brad Vickers - BRAVO Team - Enrico Marini, Richard Aiken, Rebecca Chambers, Forest Speyer, Kenneth J.Sullivan, Edward Dewey |
|
|
|
|
|
#123 |
|
Zarejestrowany
Na forum od: 05-03-2004
Miejscowość: u don't wanna 'now
Wiadomości: 13
Rep P0wah: 0 ![]() |
jak byłem mały jakieś 4-6 lat miałem taką super akcje
![]() bo mialem angine taka niezwykle osrtą ale tego samego dnia mialem iść jeździć na sankach i cholernie miałem na to ochote i za nic nie dałem znaku rodzicom żem chory.po zabawie na śniegu jak wróciłem do domu to choroba tak mnie dopadła że aż omdlewałem ale ale rodzice sie w końcu kapneli i 2 dnii potem bylo mi lepiej ale nie oto chodzi.. ![]() Tej samej nocy jak przeżywalem najcięższy moment choroby obudziłem sie [była noc nie wiem która godzina bo jeszcze nie miałem zegarka ] i tak sie budze... obudzielm sie kompletnie bez ruchu oczy powoli otworzyłem i stwierdzilem że chce siku i to mocno ale byłem taki strasznie zmęczony przez chorobe że nie mogłem sie prawie ruszać... Stwierdzilem że jek sie nie wysikam to sie poleje a przecież bylem juz "dużym chłopczykiem" więc siku w gacie byłby porażką no to dajem... ide do kibelka ale po omacku z zamkniętymi oczami... w polowie drogi [jakieś 3m] stwierdziłem że nie mam sily iśc dalej no to sie połozylem na minute potem sie ockołem i dalej podążyłem w kierunku my precious wc i dalej po omacku z zamkniętymi oczami... i tak ide i ide.... i mysle w końcu .. "nie no juz tyle kroków zrobiłem że napewno jestem w toalecie" i wystawiam malucha i leje okazało sie że olalem drzwi od klopa ![]() ![]() ![]() i zaraz potem obudziała sie matka mówiła że obudził ją dźwięk "lecącej wody z kranu" ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() jak sobie to dzis przypominam to normalnie w to uwierzyc nie moge
__________________
niedługo cos tu dam :]
Ostatnio edytowany przez .::CYBORGASM::.; 16-03-2004 o 22:18 |
|
|
|
|
|
#124 |
|
Zarejstrowany
Na forum od: 24-08-2003
Miejscowość: Szczecin
Wiadomości: 3 306
Rep P0wah: 12549 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
Ze mnie to był wstrętny dzieciak, a jaki czasem złośliwy
. Kiedyś wracaliśmy z mamą i tatą do domu na 6 piętro i strasznie chciało mi się iść do toalety. Tata został na dworzu i robił coś przy aucie, a ja z mamą poszlyśmy do windy. Przed windą mama spotkała znajomą i zaczęła z nią rozmawiać, a ja już tam się skręcałam. Byłam zła, że zamiast się mną zająć, to ona sobie zaczęła rozmawiać. Po chwili jedziemy windą (chyba ktoś tam jechał jeszcze ale nie pamiętam dokładnie ) i ja wyskakuję ze zdaniem : "Mamo, ja już nie mogę, zaraz się tu zsikam", no i mama sobie to zignorowała, bo myślała, że gadam od tak sobie. A ja jak mówiłam, to tak zrobiłam, czyli zaczęłam przez ubranie siusiać w windzie, aby pokazać swoje niezadowolenie i co mogę zrobić za ignorowanie mnie ![]() Jak miałam 2 latka to jechałam kiedyś z mamą w autobusie i usłyszałam gdzieś wcześniej, jak ktoś przeklina k-mać. Od razu zapamiętałam te dwa słowa i podczas jazdy uderzałam pięścią w szybę i do rytmu mówiłam sobie na cały autobus "k-mać, k-mać,...). Ludzie zaczęli się na nas oglądać, mama speszona tam siedzi, uspokaja mnie, a ja dalej uderzam w tą szybę i mówię te brzydkie wyrazy ![]() W podstawówce jakiś chłopak nie dawał mi spokoju, ciągle mnie przezywał i dokuczał, ale nie zaczepnie, tylko dlatego, że mnie nie lubił. Ja nie zwracałam na to uwagi i go ignorowałam, sądząc że kiedyś mu się to znudzi. Ale mineło pół roku i to samo. W końcu już nie wytrzymałam jak kiedyś mnie kopnął na przerwie, zaciągnęłam go na przerwie do toalety damskiej i wlałam porządnie, aż się poryczał (był o głowę niższy ode mnie). Nie obeszło się bez interwencji rodziców i nauczycielki, ale przynajmniej już mnie więcej nie przezywał. Ostatnio edytowany przez Xirios; 16-03-2004 o 23:03 |
|
|
|
|
|
#125 |
|
emoka
Na forum od: 31-12-2001
Miejscowość: Warszawa
Wiadomości: 1 259
Rep P0wah: 722 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
Urodzilem sie...
|
|
|
|
|
|
#126 | |
|
Zarejestrowany
Na forum od: 20-08-2003
Miejscowość: wwa
Wiadomości: 62
Rep P0wah: 292 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
Cytat:
|
|
|
|
|
|
|
#127 |
|
Guest
Wiadomości: n/a
|
Gdy siedziałem u fryzjera wszedł kolo w dredach i poprosił o scięcie zerówka no nic w tym może dziwnego ale kiedy fryzjerka zaczeła go strzyć to z jego włosów wpewnym momencie wypadło 20 groszy, od tego czasu jak widze kogoś w dredach to zastanawiam sie co on\ona może mieć we włosach.
|
|
|
|
#128 |
|
de_
Na forum od: 21-01-2002
Miejscowość: Tarnowskie Góry
Wiadomości: 778
Rep P0wah: 260 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
Niektorych z Was podziwiam
![]() Dorzuce cos od siebie, tylko nie pomyslcie sobie zle o mnie z racji ze wszystko co tu wpisze bedzie po mniejszych czy wiekszych libacjach...;P 1. Lekcja matematyki zastepczo w moim domu. Po kilku wysmienitych domatorach , zaczelismy z kumplem wyladowywac swoja energie na szafie. Po jakims czasie uderzania z calej sily w drzwi szafy , niestety odpadly... Tak wiec zeby zatuszowac sprawe poszlismy po gwozdzie i mlotek...Niestety przy probie naprawy owych drzwi , kolega ktory wbijal gwozdzie nie uslyszal , jak dre sie na cale gardlo "stop!", w efekcie gwozdzie wyszly druga strona no i na owej szafie sa teraz dziwne "odpryski"... 2. Lekcja ochrony srodowiska zastepczo na dzialce u kumpla. Po kilku piwkach , zdecydowalismy sie pojechac nad pobliski zalew...Na miejscu dotarlismy na cos w rodzaju mostu z zamiarem wypoczecia. Stwierdzilismy jednakowoz ze jest bardzo cieplo i trzeba sie skryc w cieniu. Doszlismy do wniosku rownierz ze niechce nam sie jechac 20 metrow do drzewek , wiec wykorzystalismy braki kilku desek w owym moscie, zeszlismy pod niego i zaczelismy wypoczywac na jakichs rurach podtrzymujacych ta konstrukcje. Na szczescie nikt nie usnal / nie spadl do wody... 3. Cudowna noc na dzialce u kolegi ... gwiezdziste niebo, pelnia...nie...wlasciwie brak gwiazd na zewnatrz leje w cholere, my siedzimy zmoknieci w komurce 2x2 w 8 osob, co bylo tymbardziej niewygodne ze tam sie jeszcze miescil stolik i jakas mala szafka, kanapa no i ofkos krzesla. Nieco inne niz zazwyczaj minusy owej nocy: -Pobilem kolege -Zniszczylem temu samemu dosc droga komurke , gdy udawalem krasnoluda walczacego mlotem bojowym... -Zniszczylem jakas lampe na nafte czy cos... -Kiedy szedlem z kolega po dodatkowe napoje do ogrzania, obrazilismy jakichs gentlemenow i dostalismy dosc sromotny lomot...=\ Plusy: -Nie znam blizej kolegi ktorego pobilem i zniszczylem mu komorke i nie zwrocilem za nia pieniedzy. -Za lampe tez nie zwrocilem. 4. No i na koniec mala historia pt. "efekty picia na dyskotece szkolnej", gdzie wlasciwie nie ja odstawilem najwieksza glupote, ale najpierw male wprowadzenie: Umawiamy sie z kolega najpierw na cwiartke , a potem do sklepu po kolejna i na dyske...Przychodzimy ... okazuje sie ze jestesmy na czarnej liscie , a poza tym jestesmy pijani i nas nie wpuszcza (jacys ochroniarze dwa lata mlodsi od nas\o/)...No to siedlismy na murku i poczestowalismy sie cwiartka. Sprobowalismy szcescia znowu i z niewiadomych przyczyn ochroniarze stwierdzilismy ze wytrzezwielismy po tej drugiej cwiartce i nie sprawdzali listy...Tak wiec dostalismy sie do srodka, a dzieki naszym niezwykle wyczulonym zmyslom, sprytowi i koordynacji ruchow, przemknelismy kolo oddzialow nieprzyjaciela - belfrow. Weszlismy na sale a tam...tez sobie nie zalowali...Poczestowali nas kilkoma orezadami. Niestety jeden z kolegow , ktory byl tam od pewnego czasu puscil pawia na owej sali....To tez ja i kolega z ktorym przyszlem postanowilismy opuscic impreze. Ja calkiem sprawnie zachowywalem pion, natomiast to co robil kolega wiele wspolnego niestety z chodzeniem nie mialo. Owy fakt nie pozostal niezauwazony przez wroga. Tak wiec wydostalismy sie ze szkoly, z katechetka za naszymi plecami krzyczaca do kolegi zeby zostal i zaczekal na rodzicow...Zdecydowalismy sie ruszyc w strone wielkiej i mrocznej puszczy, przez niektorych zwanej parkiem. Po chwili dolaczyl do nas kolega , ktory stwierdzil ze paw zostal odkryty, a dowodca belfrow zadzwonil po smurfy... *** Tak wiec siedzielismy sobie w owej puszczy , na laweczce niedaleko drogi. Niestety nasz spoczynek zostal przerwany przez nadjezdzajacy rydwan smurfow. Mowimy: spokojnie, siedzimy , luzik , przejada... Niestety owy rydwan zaczal zwalniac...Zaczal zwalniac do tego stopnia ze przestal sie poruszac. Tak wiec ja rzeczem do kolegi, ktory mial klopoty z chodzeniem. -Fiutas(taka jego ksywka), spokojnie, wstajemy i powoli idziemy droga. Niestety, nieszczescie chcialo, ze wtedy byla mrozna zima(to niezupelnie prawda, gdyz od krotszego czasu byla plusowa temperatura), a pod lawka byl lod...W efekcie , towarzysz Fiut zdolal ustac okolo sekundy, poczym runal na ziemie niczym wiekowa sekwoja...Jednakowoz , zupelnie niepodobnie do sekwoi , powstal z nasza niewielka pomoca. Ignorujac moj poprzedni rozkaz, rzucil sie , niczym mloda gazela, w zarosla, za ktora zastal dosc spora kaluze (przy odpowiednim ulozeniu sie , mozna by sie w niej utopic), ktora pokryta byla niezwykle cienkim lodem...O dziwo nie stracil rownowagi i przebrnal przez nia , upadajac dopiero na koncu , ale juz na suchym sniegu...Szybko pozbieralismy towarzysza , wyrazajac przy okazji nasze niezadowolenie spowodu przyspieszenia tempa marszu jak i wpieprzenia nas w kaluze, a ty samym zmoczenia najnizej polozonej czesci garderoby...Szlismy kawalek przez ta surowa i jalowa kraine, gdy na mozna by rzec obwodnicy puszczy, do ktorej sie zblizalismy, przyuwazylismy kolejny rydwan smurfow. Tego psychicznie nie wytrzymal moj chorazy i zrejterowal. Ja jednak sie nie przelaklem i ukrylem sie z Fiutem w krzakach (¬¬)...Pozostalismy nie zauwazeni. Po krotkich konsultacjach z mym towarzyszem zdolalem zrozumiec ze powinienem go prowadzic do miejsca swietego , gdzie smurfy nie smia sie zapusic. Wybralem pobliski cmentarz , na ktorego terenie znajdowal sie rownierz kosciol. Niestety los byl przeciwko nam. Miejsce owe bylo ogrodzone. Jednak podjelismy sie karkolomnej proby, przedostania sie przez plot. Jako pierwszy poszlem ja i prawie utrzymalem rownowage jednakowoz nie ucierpialem. Niestety Fiut nie mial tyle szczescia i miast nogami, zaczal schodzic glowa w dol...Po ladowaniu na twarzy, ulozylem go na pobliskim nagrobku, a sam rzklem tak: -Fiut czekaj tu na mnie, a ja pojde poszukac Kolka -grhpfhg - nadeszla odpowiedz Fiuta. Zatem samotnie przedzierajac sie przez puszcze , a pozniej skradajac traktami szukalem naszego chorazego. Niestety w czasie wyczerpujacych poszukiwan , zaszlem bardzo daleko i zapomnialem o towarzyszu. Gdy juz dotarlem do mej chaty i mialem sie udac na spoczynek , przypomnialem sobie o nim...Jednakowoz do miejsca jego spoczynku bylo bardzo daleko , a mnie zaczal lapac kac...Totez pomyslalem sobie, ze wszakze lezy on w miejscu swietym i nic stac mu sie nie moze. Jak sie okazalo dnia nastepnego, racja byla po mojej stronie. Towarzysz fiut po dluzszym spoczynku , udal sie do swej chaty... Dotarl na miejsce i zapukal kilka razy glowa w drzwi...Po kilku dluzszych chwilach pojawil sie w nich ojciec Fiuta - Fiut senior. -grefc - rzekl fiut, pozdrowil swego ojca gestem reki , wszedl chwiejnym krokiem do przedsionka, ulozyl sie wygodnie przy szafce na buty i zapadl w gleboki sen... Pozniej okazalo sie ze to matka Fiuta - mozecie sie domyslic kto , naslala na swego syna smurfy . Z niewiadomych przyczyn towarzysz Fiut mial takze zakaz widywania sie ze mna i chorazym Kolkiem, oraz pawianem z dyskoteki... |
|
|
|
|
|
#129 |
|
follow
Na forum od: 18-04-2003
Miejscowość: Londyn/Kraków
Wiadomości: 225
Rep P0wah: 23 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
swietne opowiedzenie ( jezyk!!) k+
|
|
|
|
|
|
#130 |
|
freestyle...
Na forum od: 09-08-2003
Miejscowość: Sandomierz
Wiadomości: 436
Rep P0wah: 25 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
hhe bylo tego troche
1.Jal miałem około 4 lata czesto chodziłem ze starszą do barbareza i u niego byl taki duży widelec,akurat pasował do kontaktu.Gdy go wsadzilem potrzesło mnie troszke,dobrze że była plastikowa rączka,oczywiscie po wsadzeniu obok kontaktu sciana jakos zczarniała :P 2. jakis miesiąc temu na lekcji wychowawczej z kumplem poszlismy sie wylac do lazienki on do takich małych kiblów a ja do kabin a ze mi sie niechcialo bardzo sikac to postanowiłem wylac sie na podloge i poszlismy sobie do klasy a za 5 min wchodzą do klasy sprzątaczki i kazały mi scierac (oszywiscie kupel wykablowal na mnie),doszlo do tego (pospotkaniu z dyrektorką)ze mi darowała i ze jak jeszcze raz mnie zobaczy ze co kolwiek robie nie tak wszkole to bede miał dymy :P3.chyba najsmieszniejsza opwiesc jak byłem mały okolo 4-5 lat zawsze sie lubiałem bawic siorki zabawkami,bawiłem sie wtedy gdy jej niebyło bo zawsze jak dotknełem chociarz to mnie biła.Z nudów jak juz nie mialem co robic a stary wlasnie z piwnicy przyniusł jakas deske postanowiłem sobie naniej pozjeżdzac.Oparłem o fotel i za drugim podajże zjezdie dzazga okolo 30cm wbiła mi sie w dupe,oczywicie wbilo mi sie jakies 5cm ale miala 30cm bardzo płakałem i niechcailem dac sobie jej wyjąc. Siostra powiedizała ze jak dam sobie wyjąc to da mi sie pobawic zabawami.Usmiech mi wrócił i sie zgodziłem.Jak starzy wyją to biegłem do zabawek dotknełem i dostałem w ryj
__________________
W Tym Tkwi Sekret , Biore Co Los Da , Życie Made In Polska" (c) OSTR |
|
|
|